Dodaj do ulubionych

Mąż mnie uderzył.

01.04.12, 12:06
Nie wiem od czego zacząć, moze od tego, że często Was podczytuję, piszecie o różnych sprawach, potraficie pomóc , doradzić. Ja potrzebuję takiej pomocy od Was, wsparcia, doradzenia co robić.

Mam 32 lata, córkę 2 letnią, z mężem jesteśmy 3 lata po ślubie, znamy się 7-8 lat, już nie pamieam. Mąż ma trudny charakter, czasami mam wrażenie, że jest strasznie niedojrzały emocjonalnie, innym razem, ze jest bardzo dojrzały, większość poważnch decyzji dotyczących naszego życia jest przez niego przemyslana i dobra. Potrafi też sobie poradzić w trudnej sytuacji - 2 miesiące temu złamałam poważnie nogę, bez niczyjej pomocy opiekował sie dzieckiem, gotował obiady, sprzątał itd. Ma też wspaniały kontakt z naszą córką, od początku jak się urodziła mogłam bez problemu wyjść gdziekolwiek wiedząc , że on zajmie się nią na 500%, do tej pory codziennie wieczorem razem ją kąpiemy, często jej czyta bajki do snu, bawi sie z nią (a nie tylko pilnuje żeby nie zrobiła sobie krzywdy) uważam że akurat ojcem jest dobrym, nie mogę mu tego zarzucić.
Niestety, mąż jest bardzo nerwowy, potrafi nawrzeszczeć z byle powodu na kazego, jeśli coś nie idzie po jego mysli.
W środę mąż był na parapetówie u sąsiadów (mieszkamy w nowym bloku, dopiero wszyscy sie wprowadzają - poszedł się niby zapoznać z sąsiadami, oczywiście sami faceci), na parapetówę poszedł o 2.00, wrócił o 7.00 rano kompletnie zalany. Jeśli chodzi o alkohol to u mnie w domu nie piło się alkoholu, chyba, że wino do obiadu. Jestem na tym punkcie wrażliwa, jak widzę męża lekko podciętego to mnie szlag trafia, wygląda obleśnie i belkocze. Tej nocy dzwoniłam do niego ok.4 rano, potem wyłączył telefon. W ostatnim pół roku takie imprezy były ze 3 . I do rzeczy. Otóz jak przyszedł o tej 7.00 to nw ubraniu położył się nas kanapę i śpi. Koło 10.00 chciałam wyjść po zakupy na śniadanie i obiad, mała ma katar, więc chciałam, żeby on poszedł bo przecież nie zostawię jej z pijanym. zaczęłam szarpać męża, oczywiscie był bezwładny, zaczełam więc go walić w twarzy i szczypać, tak mnie poniosło, ze przy okazji zwyzywałam go od ch.. i tak dalej (wstyd mi). Na to on sie przebudził i mówi że jak nie przestanę to wstanie do mnie i mnie przywoła do porządku. Na mnie to podziałało jak płachta na byka i znów powiedziałam mu że go nie nawidzę, że jest obleśny itd. Wstał, uderzył mnie raz w twarz otwartą ręka i dwa razy przez głowę. Nie zadzwoniłam na policje, bo nie ma śladu. Mała tego nie widziała i nie słyszała, oglądała bajkę. Choć tyle dobre.

Co ja mam teraz zrobić? Mężowi zdarzało się mnie szarpnąć ale nigdy uderzyć, jeśli dochodzi między nami do awantur to zawsze po pijanemu. On niby obiecuje że nie będzie pił ale widocznie nie zależy mu na mnie i ma to w d... przy następnej okazji.

Są dwa rozwiązania, rozwód i terapia.
Rozwód - najchętniej bym sie zdecydowała ale jestem katoliczką, nie mieści sie to w mojej głowie, ale jeśli nie będzie innego wyjścia to się zdecyduje,. Szkoda mi też dobrego kontaktu męża z córką.

Terapia - po pierwsze, mąż nie pójdzie bo on nie widzi problemu, twierdzi że to ja go doprowadzam do takiego stanu. Ok, mam trudny charakter ale nic nie usprawiedliwia przemocy. Po drugie nie wiem czy mam ochotę ciągnąć to dalej. Tyle już złego było w tym małzeństwie, że nie wierzę że cokolwiek pomoże. Najchętniej bym odeszła od męża i zaczęła nowe życie gdzie indziej. Mam dobrą pracę, własne drugie mieszkanie (na razie satam lokatorzy, ale to nie problem za jakis czas).

Potrzebuję rady....
Pomózcie.




Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:09
      Czemu mu nie oddałaś? I zwiewaj od tego barana.
      • doczegotopodobne Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:13
        Przecież to ona zaczęła...
        • ja-32hh Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:18
          "...zaczełam więc go walić w twarzy i szczypać, tak mnie poniosło, ze przy okazji zwyzywałam go od ch.. i tak dalej..." przeczytaj co sama napisałaś.Dlaczego ty możesz go bić, a on ciebie nie???
          • kropkacom Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:30
            Rozumiem, ze chciała go obudzić. Sorki, ale to patologia dla mnie przewalanie się w dzień po pijaku na kanapie.
            • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:34
              no, ale gdzie miał sie "przewalać" jak się napił?
              • sylki Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:35
                na podłodze wink
                • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:37
                  acha wink niżej nie spadnie...
              • kropkacom Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:38
                Nie wiem. Mógł wrócić wcześniej i wytrzeźwieć.
                • antyideal Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:41
                  Mąż bije, bo " zupa byla za słona" - zle,
                  zona bije i wyzywa, bo mąż zaimprezował, trzeci raz w ciagu pół roku - wszystko w porzadku.
                • sylki Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:42
                  Mógł, ale nie wrócił, zdarza sie. Facet nie chleje non stop, raz na 2 miesiace, to nic.
                  Napił się i trzeźwiał, no kurde, ale jakby mnie mąż budził biciem, to bym go chyba rozszarpała.
                • czarnaalineczka Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:42
                  "sory chlopaki musze spadac ,bo jutro zona bedzie chciala zebym o 10 poszedl do sklepu i mnie zbije "
                  suspicious
                  • kropkacom Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:47
                    No ok, ja bym mu poduszeczki pod główkę nie podsuwała.
                    • czarnaalineczka Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:48
                      a ktos wymagal poduszeczki ?
                      miedzy poduszeczka a rzucaniem czlonkami i waleniem po twarzy jest cala masa mozliwosci
                    • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:15
                      Jezu, a to czemu? Ja, jak miałam ostatnio kaca, to mąż o mnie dbał. Zdziwiłabym się, gdyby było odwrotnie.
                • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:14
                  kropka, ale czemu dorosły człowiek nie może się upić trzy razy w roku i późno w nocy? To coś złego?
              • gabi683 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 16:19

                nabakier napisała:

                > no, ale gdzie miał sie "przewalać" jak się napił?

                przyszedł do domu i położył się bez awantur ,żona natomiast sama wszystko sprowokowała..
            • iuscogens Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:46
              Przewalanie się w nocy to nie patologia??
              Jakby to upiła się kobieta i pan by ją budził waleniem po twarzy i wyzywaniem od np. szmat też byś taka wyrozumiała była??
            • e_r_i_n Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:54
              Jaka patologia? Kropka, ogarnij się. Impreza trwała do 7, chłop się napił i grzecznie położył się spać, więc spał w dzień. Ale to przewalania się po pijaku jako problemu daleka droga.
      • iuscogens Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:33
        to on oddał, bo autorka zaczęła go bić.
        Niedoczytałaś i poleciałaś standardowo czy naprawdę uważasz, że baranem jest tylko mąż, a autorka, która budzi męża biciem po twarzy, szczypaniem i wyzwiskami jest w porządku??
        Ja na miejscu męża bym zwiewała.
        • kropkacom Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:40
          A czego on oczekiwał? No tak, nie był w stanie nic oczekiwać... Rozumiem, ze mu piąchy nie waliła po twarzy tylko próbowała docucić.
          • iuscogens Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:44
            Przecież napisała, że go "waliła po twarzy"...
            Jeśli uważasz, że dobrym sposobem na ocucenie kogoś jest szarpanie go, walenie po twarzy i wyzywanie od ch..ów to ja nie pasuję.
            • kropkacom Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:46
              Fakt, nie powinna. Dla własnego bezpieczeństwa.
              • iuscogens Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:49
                Znaczy dla Ciebie powodem dla którego nie powinno się innej osoby walić po twarzy/szarpać/wyzywać jest obawa przed oddaniem???
                • kropkacom Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:33
                  Zalanego alkoholem? Tak. Jak widać słusznie. Nie, mój mąż pije rzadko i nie do bólu.
                  • aneta-skarpeta Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 09:58
                    moj pije sporadycznie i naprawde okazjonalnie pije "duzo"

                    na tyle duzo, ze wraca np nad ranem, jest przytulaśny choc pijany i mnie to denerwuje i każę mu sie polozyc spac np w duzym pokoju

                    i rano go nie zrywam, niech pośpi- dobry chlopak jest, lubi sobie z chlopakami czasem zrobic wypad, robi to sporadycznie, potem najwyzej choruje

                    i jak mam isc do sklepu to pojde najwyzej popoludniu

                    Nie cackam się z nim , ale jestem wyrozumiała

                    jak ja miewam kaca- nie lubie wiec mam sporadyczniej niz onwink to on tez mi daje pospac, polezec, polenic się

                    natomiast szarpanie , trzaskanie po twarzy podchmielonej osoby NIGDY nie przynosi rezultatów

                    jasne, można- zawsze torche złości sobie upuścisz, ale miło potem zap[ewne nie będzie
              • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:17
                Kropka, czy Ty masz uraz na tle alkoholowym? Serio- na to wygląda.
            • iuscogens Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:47
              To pasuję miało być, zbyt wielkiego szoku doznałam na myśl, że można bronić takiego zachowania.
              • kropkacom Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:48
                Zrozumiałam za pierwszym razem.
          • czarnaalineczka Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:48
            "zaczęłam szarpać męża, oczywiscie był bezwładny, zaczełam więc go walić w twarzy i szczypać, tak mnie poniosło, ze przy okazji zwyzywałam go od ch.. i tak dalej "

            rozumiem ze to przeszytalas jako:
            "delikatnie przesunelam jego cialo , byl bezwladny wiec zaczelam raz po raz subtelnie muskalac jego twarz i glaskac jego skore dwoma palcami
            w uniesieniu krzeyknelam ach kochanie i tak dalej "
    • sanrio Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:17
      słuchaj, to może zabrzmi drastycznie, ale należało ci się. Zachowałaś się jak kompletna wariatka, sama przyznałaś, że biłaś go, szczypałaś i wyzywałaś. Czegoś się spodziewała? Że wstanie na kacu po 3 godzinach snu, przeprosi i grzecznie w pośpiechu pójdzie do sklepu? Dlaczego ma być tak, że ty masz prawo uderzyć człowieka i jeszcze żądać jakiegoś posłuszeństwa a kiedy on tobie przyfasoli to jesteś zbulwersowana? Terapia się należy, ale samej tobie - powinnaś umieć panować nad takimi emocjami, a przy okazji rozprawić się z własnymi lękami i paranojami, bo to co zrobiłaś z pewnością nie jest zbyt normalne.
      • karolinki_mama Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:23
        sanrio napisała:

        > słuchaj, to może zabrzmi drastycznie, ale należało ci się. Zachowałaś się jak k
        > ompletna wariatka, sama przyznałaś, że biłaś go, szczypałaś i wyzywałaś. Czegoś
        > się spodziewała? Że wstanie na kacu po 3 godzinach snu, przeprosi i grzecznie
        > w pośpiechu pójdzie do sklepu? Dlaczego ma być tak, że ty masz prawo uderzyć cz
        > łowieka i jeszcze żądać jakiegoś posłuszeństwa a kiedy on tobie przyfasoli to j
        > esteś zbulwersowana? Terapia się należy, ale samej tobie - powinnaś umieć panow
        > ać nad takimi emocjami, a przy okazji rozprawić się z własnymi lękami i paranoj
        > ami, bo to co zrobiłaś z pewnością nie jest zbyt normalne.

        Tak zgadza się. Napisałam też wcześniej, że jeśli on pije alkoho to jestem wściekła, nie panuję nad tym, ale też nigdy nie będę w stanie zaakceptować menelstwa do 7.00 rano. Ja nie panuję, ale czy jeśli on nie panuje to jest wszystko w porządku?
        Nie wiem , nie potrafię sobie poradzić, dziś już 4 dzień od tamtego wydarzenia i nadal nie wiem co dalej z tym począć.
        • rosapulchra-0 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:30
          W domu zrobił menelstwo? Poszedł na parapetówę, spodziewałaś się, ze wróci zalany, więc po co go budziłaś i to w taki sposób?
          Z tego co napisałaś, to twój mąż rzadko pije, więc nie rozumiem, że to tak przeżywasz? Gdyby chlał w domu, gdyby sprowadzał meneli do domu, to patologia i trzeba się przed nią bronić. Ale w tej sytuacji uważam, że przesadzasz.
          Poza tym co to za budzenie pijanego jeszcze gościa biciem po twarzy i szczypaniem? Każda reakcja jest odpowiedzią na akcję. Ty zaczęłaś zachowywać się okropnie, więc nie powinnaś się spodziewać, że mąż przyjmie z pokorą twoje wyzwiska i razy, tym bardziej pijany.
          A teraz co się dzieje? Cztery dni czekasz na co? Że on cię przeprosi?
          • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:36
            Też nie rozumiem, o co chodzi- przecież pijany człowiek musi wytrzeźwieć. Jak pił w nocy, to trzeźwieje następnego dnia.
        • sylki Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:34
          Moim zdaniem i tak łagodnie cię potraktował.
          Zreszta bicie nietrzeźwego porywczego człowieka po twarzy jest bardzo ryzykowne.
          Prosiłaś się sama, mąż cię ostrzegał, no cóż, zaryzykowałaś, to masz.
        • czarnaalineczka Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:51
          > Tak zgadza się. Napisałam też wcześniej, że jeśli on pije alkoho to jestem wści
          > ekła, nie panuję nad tym
          wiec moze terapia dla ciebie by sie przydala
          nie sadzisz ?
        • desma78 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 23:21
          Kochana a ty prawdę piszesz, że u ciebie w domu tylko wino do obiadu było? Bo mi to wygląda na nerwa z powodu alkoholu/ alkoholizmu. Nie wiem co ci poradzić oprócz specjalisty. Mąż nie powinien ręki na ciebie podnieść i to samo dotyczy ciebie, choćby nie wiem co...
      • mariolka55 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 15:51
        eee nie rozumiem
        biłas go po twarzy ,szczypałas i wyzywalas od ch.... a jak on oddał to jestes tak zbulwersowana że myslisz o rowodzie???
        przemysl najpierw swoje zachowanie,bo nie jest normalne
    • thorgalla Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:23
      Normalnie bym napisała:zwiewaj od niego bo pijaństwo i przemoc.
      Ale gdyby mnie ktoś zbudził okładając mnie po twarzy to bym oddała.
      Nie ważne kto to by był.Naprawdę.
      Ja mam na tym punkcie hopla i jak zdarzy się,że śpię w tym samym pokoju np.z kimś z rodziny albo koleżanką to uprzedzam,ze jak będzie mnie budzić to niech mnie nie dotyka bo mogę przylać.
      • izzyy6 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:28
        Jak czesto on pije, pijany jest?
    • antyideal Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:27
      Piszesz "nic nie usprawiedliwia przemocy" a sama ją stosujesz.
      Moze powinniscie zamieszkac na jakis czas osobno, skoro jest mozliwosc i zobaczyc jak to bedzie. Ostyglyby troche emocje, przekonalibyscie sie, czy jest sens ratowac malzenstwo.
      W terapie rodzinna nie bardzo wierze, ale moze dlatego, ze zle trafiłam..
    • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:28
      >Jeśli chodzi o alkohol to u mnie w domu nie piło się alkoholu, chyba, że wino do obiadu. >Jestem na tym punkcie wrażliwa, jak widzę męża lekko podciętego to mnie szlag trafia,
      > wygląda obleśnie i belkocze.

      czy TY masz problem z alkoholem czy MĄŻ, czy OBOJE?
      To po pierwsze, i to trzeba koniecznie rozstrzygnąć. Czy mąż jest uzależniony a Ty współuzalezniona, czy tylko Ty masz jakieś dziwne poglądy wyniesione z domu- że alkohol jest zły. Bo nie jest zły, jeśli jest pity z rozumem.

      > Niestety, mąż jest bardzo nerwowy, potrafi nawrzeszczeć z byle powodu na kazego
      > , jeśli coś nie idzie po jego mysli.

      Wygląda na to, że mąż ma problemy z agresją. Czy coś z tym robicie?

      >zaczęłam szarpać męża, oczywiscie był bezwładny, zaczełam więc go walić w twarzy i
      > szczypać, tak mnie poniosło, ze przy okazji zwyzywałam go od ch.. i tak dalej (wstyd mi)

      Wygląda na to, że masz problem z agresją lub fobią alkoholową (jeśli mąż nie jest alkoholikiem). Nad jednym i drugim trzeba zacząć pracować.

      > Na to on sie przebudził i mówi że jak nie przestanę to wstanie do mnie i mn
      > ie przywoła do porządku. Na mnie to podziałało jak płachta na byka i znów powie
      > działam mu że go nie nawidzę, że jest obleśny itd.

      Jw. twoje zachowanie jest fatalne, a jego całkiem rozsądne

      > Wstał, uderzył mnie raz w twarz otwartą ręka i dwa razy przez głowę

      Tu się jego rozsadek skończył. Żle, źle, źle. Ale w odwecie na Twoje "źle". Hm...

      >On niby obiecuje że nie będzie pił ale widocznie nie zależy mu na mnie i ma to w d... przy
      > następnej okazji.

      Jak częste są te okazje?

      >Najchętniej bym odeszła od męża i zaczęła nowe życie gdzie indziej.

      Może o to naprawdę chodzi? że chcesz odejść. Bo jak na razie, to nie widać przejścia między tymi problemami a rozwodem. ta sytuacja, jeśli jest jednorazowa, to nie powód do rozwodu, ale do rozeznania problemu i naprawienia go.
      Moim zdaniem chodzi więc o coś więcej.
      • rosapulchra-0 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:33
        CytatW ostatnim pół roku takie imprezy były ze 3
        • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:39
          aa..dzieki smile Jak dla mnie, to on w normie pije. Sama tak piję smile
    • trinkino Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:33
      Też bym Ci strzeliła za taką akcję. Serio serio. Jestem jak najbardziej przeciwna przemocy wobec kobiet, ale niektórym babom się normalnie należy od czasu do czasuuncertain
    • czarnaalineczka Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:35
      > Terapia - po pierwsze, mąż nie pójdzie bo on nie widzi problemu

      a problem jest taki ze ma zone furiatke stosujaca przemoc fizyczna i psychiczna
      a zona to nie radio od uderzenia w leb sie nie naprawi suspicious
      terapia dla zonki jest niezbedna
    • lilly811 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:40
      Problem leży raczej w tym, że zaczęłaś go szarpać dlatego, że nie akceptujesz jego picia i byłaś wściekła, że poszedł na imprezę a teraz śpi. Jeśli się umówiliście wcześniej, że on idzie pić- to musiałaś mieć wkalkulowane też to, że będzie następnego dnia odsypiał. Ja jak idę sama na imprezę to oczywiste jest, że on rano wstaje do dziecka- bo ja śpię.
      Jakbym męża zaspanego zaczęła szczypać i szarpać to nawet trzeźwy by się wściekł- ja pewnie też jakby ktoś mnie budził w ten sposób...
      Inna sprawa, że najwidoczniej jest źle ci w tym związku...
    • iuscogens Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:41
      Picie alkoholu Cię odrzuca ale szarpanie męża, walenie go po twarzy i wyzywanie od najgorszych już nie?? Powiem tak, sama podejrzewam na twoim miejscu wkurzyła, bo u mnie też nikt nie pił alkoholu i pijaństwa nie uznaję, ale jak wpadłaś na to, że pijany mąż usprawiedliwia przemoc?? Piszesz, że nic nie usprawiedliwia przemocy, a wzięłaś to sobie sama do serca?? Czy twoje walenie po twarzy i szarpanie jest do usprawiedliwienia?? Kosmos jakiś...
      Jakbym poszła spotkać się z przyjaciółką, wróciła rano, chciała odespać a mąż by mnie tak potraktować to bym też o rozwodzie myślała (ale musiałabym się wspiąć na wyżyny swojej wyobraźni, żeby sobie coś takiego wyobrazić), zresztą jakby mąż po mnie w czasie spotkania wydzwaniał i kazał wracać też bym się wkurzyła porządnie i wyłaczyła telefon. No gorzej niż małe dziecko go traktujesz.
      • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:20
        > Powiem tak, sama podejrzewam na twoim miejscu wkurzył
        > a, bo u mnie też nikt nie pił alkoholu i pijaństwa nie uznaję,

        Ale ja czegoś nie rozumiem. Sama możesz u siebie nie uznawać i nie pić. Ale u innych? To jest chore. O co się tu wkurzać?
    • kol.3 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:44
      Mąż działał niejako w obronie własnej, uprzedzając wcześniej lojalnie. Po cholerę go waliłaś po twarzy , szczypałas i wyzywałaś. Ty pierwsza byłaś agresywna i zastosowałaś przemoc. Jeśli uważasz, że mąż ma problem alkoholowy to poślij go na terapię albo się rozwiedź, o ile cała awantura nie wynika z tego, że kieliszek wódki uważasz za grzech śmiertelny. I po prostu chcesz się z mężem z jakiegoś powodu rozwieść. Szukasz pretekstu?
    • kowalka33 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:51
      No ematka zawsze doradzi od serca ......jesteś winna po co szarpałaś , masz co chciałaś, a co chłop do utraty przytomności nie może się nawalić. Nie wiem jak jest u was ale nie wyobrażam sobie zeby mój m chlał gdzieś całą noc i przyszedł o 7 rano. NO sorry byłabym wkurzona ....Poza tym ja tam nie jestem żadna feministka , mam jakoś tak zakodowane z domu że mężczyżni kobiet nie biją. Piszesz że mąż jest narwany po pijaku że cię szarpie, dla mnie to wstęp do przemocy. Nie namawiam do rozwodu , bo ty też jesteś trochę narwana ale może jest jakiś problem z waszymi emocjami. Jesli m jest w porządku w każdej innej sprawie, jeśli cię kocha i zalezy mu na małej to może zgodzi się na spotkanie z psychologiem. To też się bierze z czegoś , może trzeba pomysleć jak u niego czu u ciebie w domu bywało...Może można pogadać o tym z teściową ( nie wszystkie to harpie ) może ona synka spionizuje...
      • czarnaalineczka Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:57
        ja mma zakodowane ze nikt nikogo nie bije
        nie wlali po twazy i nie wyzywa od ch**
      • e_r_i_n Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:01
        kowalka33 napisała:

        > Nie wiem jak jest u was ale nie wyobrażam sobie zeby mój m chlał gdzieś całą noc i
        > przyszedł o 7 rano.

        A ja i owszem, nie mam problemu z tym, że raz na jakiś czas się chłop napije. Dzieje się to kulturalnie, w domu u nas albo u znajomych, nie ma żadnego szwendania się po barach i niebezpiecznych zachowań, więc w czym problem? To jego kac potem, nie mój.
        Nic mnie osobiście (a chłopa tym bardziej) nie wkurza, jak kobieta jęcząca z boku 'nie pij już, za dużo' do faceta, który problemu z alkoholem nie ma. Bo ten problem za chwilę właśnie 'dzięki' żonie może mieć.
        Niesamowite jest usprawiedliwianie idiotycznych zachowań kobiet...
        • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:22
          Też osłupiałam z wrażenia.
      • pierwszy_poruszyciel Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:05
        Ja też nie jestem feministką. Ale mi w domu wpojono że LUDZI się nie bije. Niezależnie od tego, jakiej są płci i w jakim stanie.
        • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:23
          a co ma do tego feminizm, LUDZIE??
          • madzioreck Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:17
            Ni właśnie też się zastanawiam...
            • pierwszy_poruszyciel Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 17:07
              to była odp na post kowalka, jak wg drzewka - tu cytat:
              "Poza tym ja tam nie jestem żadna feministka , mam jakoś tak zakodowane z domu że mężczyżni kobiet nie biją."
          • bri Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 10:55
            Ja zrozumiałam, że feministki są na bicie przygotowane wink
    • e_r_i_n Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:52
      Robienie awantur z powodu okazjonalnego picia to prosta droga do problemów. 3 imprezy w ciągu 6 mcy to naprawdę nie jest menelstwo i alkoholizm. Fakt, że Ty nie pijesz alkoholu, nie oznacza, że mąż też ma nie pić.
      Sposób, w jaki się zachowałaś, był zdecydowanie poniżej krytyki. Oczywiście mąż nie powinien był Cię bić. Ale zrobił dokładnie to, co Ty jemu (też by mnie szlag trafił, gdyby mnie mąż zaczął szczypać i walić po twarzy, żeby mnie obudzić...).
      Terapia chyba przydałaby się Tobie. Bo mąż faktycznie, z opisu wnioskując, nie ma problemu.
    • babcia47 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 12:52
      kto sieje wiatr zbiera burzę..nie nalezy wierzyć bezkrytycznie, ze kobiety nie bije sie nawet kwiatkiem, szczególnie gdy sama okłada pięściami i wyzywa się słownie. Nie miałas problemu gdy małzonek wychodził na imprezę, wiedziałaś, ze bedzie alkohol i z agresją zareagowałaś, gdy 3 godziny po powrocie był "nieczynny"? Z tego co piszesz mąż nie przesadza, bo 3 tego typu imprezy w roku to nie patologia...najgorsze, ze jeżeli raz ręka mu sie rozpędziła, to niestety moze teraz zdarzać się to częściej (sama obudziłaś potwora)..wystarczy mu zapowiedziec, ze możliwe, że nie będziesz w stanie obronic sie gdy spróbuje jeszcze raz Cię zaatakować..ale kiedys musi spać..i lepiej, by wtedy wrzątek go nie obudził..na niektórych "kobiecych bokserów" to działa..ale i Ty musisz byc w takim razie "w porządku" wobec niego..skoro zgadzasz sie na wyjście na imprezę, to musisz zdawać sobie sprawę z konsekwencji, czyli, ze będzie ja musiał potem odespać i w zwiazku z tym nie będziesz miała z niego pożytku w tym czasie..a jeżeli nie godzisz sie z tym, to trzeba to ustalic wcześniej i zapowiedziec co bedzie musiał zrobic drugiego dnia i ze ma to wziąść pod uwagę zanim przesadzi z alkoholem
    • pierwszy_poruszyciel Nie, ty się z mężem pobiłaś 01.04.12, 12:54
      Przeczytałam tylko Twój post, bez odpowiedzi więc możliwe, że się powtarzam.
      Ty się z mężem pobiłaś, nie on Cię uderzył. Ty pierwsza zastosowałaś przemoc - fizyczną i słowną.
      zaczęłam sz
      > arpać męża, oczywiscie był bezwładny, zaczełam więc go walić w twarzy i szczypa
      > ć, tak mnie poniosło, ze przy okazji zwyzywałam go od ch.. i tak dalej (wstyd m
      > i). Na to on sie przebudził i mówi że jak nie przestanę to wstanie do mnie i mn
      > ie przywoła do porządku. Na mnie to podziałało jak płachta na byka i znów powie
      > działam mu że go nie nawidzę,
      Wobec człowieka który, być może kompletnie zalany, ale spokojnie sobie spał. I i tak niebyłby w stanie zrobić o co go chciałaś 'poprosić' o czym doskonale wiedziałaś - skoro był tak pijany. Terapia? Chyba dla Ciebie. A najlepiej dla obojga. I to Ty powinnaś pójść męża przeprosić. Nie twierdzę, że on się zachował w porządku. Ale to Ty zainicjowałaś przemoc - on się bronił.
    • kota_marcowa Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:01
      Trolem jesteś? Jaja sobie robisz?
      Twój mąż i tak jest cierpliwy, bo uprzedził cię, że jeżeli nie przestaniesz go bić, to ci odda, ja bym ci na odlew przylała od razu i bez ostrzeżenia. Zachowujesz się jak jakaś nienormalna furiatka.

      zaczęłam sz
      > arpać męża, oczywiscie był bezwładny, zaczełam więc go walić w twarzy i szczypa
      > ć, tak mnie poniosło, ze przy okazji zwyzywałam go od ch.. i
    • triss_merigold6 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:02
      Popełniłaś błąd próbując w ogóle obudzić nachlanego faceta, pomijam już metodę budzenia.

      Emocje rozumiem, mnie też kiedyś widok pijanego, odsypiającego w ciągu dnia mężczyzny potrafił doprowadzić do szału, uważam to za patologię i fatalny wzorzec dla dziecka. Na szczęście mój obecny partner w ogóle nie pije, nigdy i żadnych ilości, nie włóczy się też po nocach balangując.
      Idź sama do jakiegoś sensownego psychologa przynajmniej porozmawiać.
      • rosapulchra-0 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 15:05
        Triss, twój obecny partner jest niepijącym alkoholikiem, od kilku lat niepijącym. Widzisz różnicę?
    • selavi2 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:04
      Zły tytuł posta.
      Powinno być" mąż mi oddal".
      Tyś pijanego faceta chciała do sklepu wysyłac?
      Spróbuj jeden raz w życiu upić porządnie i mieć kaca. To może zrozumiesz, dlaczego wszelkie działania trzeźwej osoby wobec pijanej są z góry skazane na niepowodzenie. I tak może wszystkiego nie pamietać. Prowokowanie pijanej osoby i oczekiwanie od niej, żeby się zachowywała jak trzeźwa jest dla mnie schizą.
      Nie usprawiedliwiam twojego męża, ale problem masz nie z tym, ze cię uderzył, tylko z tym, że pije w twoim odczuciu coraz częściej a ty łapiesz schizy. W sumie to cię rozumiem, ale takie postepowanie tylko zaognia problem.
      Terapia wstrząsowa - nakręć komóką pijanego małżonka (tak, zeby nie widzial) i za dzień, dwa pokaż mu.
      U paru znajomych to poskutkowało.
      • jowita771 Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 09:19
        Zgadzam się, że niepotrzebnie zaczynała, każdy ma prawo oddać, jak jest bity, ale rozwalił mnie ten fragment:

        > Tyś pijanego faceta chciała do sklepu wysyłac?
        > Spróbuj jeden raz w życiu upić porządnie i mieć kaca. To może zrozumiesz, dlacz
        > ego wszelkie działania trzeźwej osoby wobec pijanej są z góry skazane na niepow
        > odzenie.

        Czy temu facetowi ktoś kazał pić? Ma kaca na własne życzenie. Czy jak ktoś ma kaca, to należy go wyręczać we wszystkim, bo chory? Wolne żarty.
        Nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż chlał do rana a potem odsypiał śmierdząc i nieprzytomny od alkoholu. Rozumiem wypić trochę, ale taki dobrze schlany człowiek jest obleśny.
    • kawka74 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:10
      Tyle ju
      > ż złego było w tym małzeństwie,

      ?????????
      Czy te awantury o alkohol, wyłączanie telefonu przez pana męża na imprezie, ten jednorazowy oklep, który byliście uprzejmi sobie sprawić, jest ciągiem dalszym "złego"?
      O co tu właściwie chodzi?
      • triss_merigold6 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:16
        Zapewne o to, że ta opisana akcja to tylko malutki wierzchołek góry lodowej.

        Wiesz jak to jest: laska zaczyna wątek o tym, że mąż nie złożył jej życzeń na urodziny, a potem okazuje się, że ów mąż olewa wszystko, nie pracuje, kijem prac domowych nie tyka, żąda dwudaniowych obiadów i 3x w tygodniu nawala się z kolegami.
        • kawka74 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:26
          Tak właśnie mi się wydaje: że sprawa jest grubszego kalibru, a to, co autorka wątku opisała, to tylko niewielka część programu.
          • triss_merigold6 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:33
            Poczekamy, zobaczymy, na razie wąteczek ładnie się rozwija. Obstawiam, ze jednak ta akcja to wisienka na torciku.
            • kota_marcowa Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:45
              Obstawiam, ze jedna
              > k ta akcja to wisienka na torciku.

              Tylko, że wcale się nie zdziwię, jak okaże się, że to nie mąż jest nerwowy i porywczy, tylko laska go zaczepia i oklep sprawia, bo nie tak odstawił kubeczek, czy o 5 min za późno poszedł do sklepu.
              Tym bardziej, ze pisała o agresywnym mężu, a sama go biła, szczypała, wyzywała od ch, k, itd. i nawet jak mąż się zbuntował, to autorki nie wyzywał.
              Ja sobie nie wyobrażam, żeby mąż mnie wyzywał od k*, ci* i tym podobnych słó, że już o przemocy fizycznej nie wspomnę, jak miała wąty o alkohol, to raz, że mogła to ustalić przed imprezą, dwa pogadać na spokojnie jak mąż wstanie i wytrzeźwieje, a nie się wyżywać.
              • sylki Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:47
                kota_marcowa napisała:

                > Obstawiam, ze jedna
                > > k ta akcja to wisienka na torciku.
                >
                > Tylko, że wcale się nie zdziwię, jak okaże się, że to nie mąż jest nerwowy i po
                > rywczy, tylko laska go zaczepia i oklep sprawia, bo nie tak odstawił kubeczek,
                > czy o 5 min za późno poszedł do sklepu.
                > Tym bardziej, ze pisała o agresywnym mężu, a sama go biła, szczypała, wyzywała
                > od ch, k, itd. i nawet jak mąż się zbuntował, to autorki nie wyzywał.
                > Ja sobie nie wyobrażam, żeby mąż mnie wyzywał od k*, ci* i tym podobnych słó, ż
                > e już o przemocy fizycznej nie wspomnę, jak miała wąty o alkohol, to raz, że mo
                > gła to ustalić przed imprezą, dwa pogadać na spokojnie jak mąż wstanie i wytrze
                > źwieje, a nie się wyżywać.

                Dokładnie tak
              • kawka74 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 20:06
                jak miała wąty o alkohol, to raz, że mo
                > gła to ustalić przed imprezą,

                Autorka wątku pisze, że przed poprzednimi imprezami jakieś ustalenia były, tyle że pan mąż je olał i olewa za każdym razem.
                Inną sprawą jest, że w związkach, gdzie mężczyzna ma problem z alkoholem, partnerka zwykle jest marudna, gderliwa, niekiedy nie panuje nad sobą i na otoczeniu robi wrażenie megiery, a partner robi za pokrzywdzonego.
                • falka32 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 21:41
                  > Autorka wątku pisze, że przed poprzednimi imprezami jakieś ustalenia były, tyle
                  > że pan mąż je olał i olewa za każdym razem.
                  > Inną sprawą jest, że w związkach, gdzie mężczyzna ma problem z alkoholem, partn
                  > erka zwykle jest marudna, gderliwa, niekiedy nie panuje nad sobą i na otoczeniu
                  > robi wrażenie megiery, a partner robi za pokrzywdzonego.

                  Otóż to. Jeżeli kobieta niezbyt pijąca na widok pijanego męża, z którym nie ma kontaktu, dostaje histerii i ataku bezsilnej wściekłości, to na ogół JEST powód i jest to powód taki, że pan powinien w trybie pilnym przyjrzeć się swojej relacji z alkoholem. Nawet, jeżeli cały świat będzie utrzymywał, że całkowicie normalne jest upijanie się do nieprzytomności i robienie z siebie agresywnego zombie choćby i tylko raz do roku i że nie powinno się robić z tego problemu. Jeżeli facet piłby "normalnie" (cokolwiek to znaczy) to żona nie wpadałaby w panikę. Nie wiem, czemu w takiej sytuacji robi się z niej idiotkę, kiedy gołym okiem widać, że jej reakcja (bezsilna wściekłość i histeria) jest właśnie naczelnym dowodem tego, że to picie tego faceta JEST problemem, a nie wredna baba, która nie daje się napić.
                  • kawka74 Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 09:25
                    Jeżeli kobieta niezbyt pijąca na widok pijanego męża, z którym nie ma
                    > kontaktu, dostaje histerii i ataku bezsilnej wściekłości,

                    Zwłaszcza jeśli ta kobieta nie miała w bliskiej rodzinie przypadków choroby alkoholowej i nie można jej przyczepić łatki histeryczki, która w jednym kieliszku widzi bilet do piekła.
                    Coś jest ewidentnie nie tak i nie jest to tylko problem z nerwami autorki wątku.
    • woman_in_love hehe, ale patologia, żona bije męża,mąż jej oddaje 01.04.12, 13:13
      Ciesz się, że nie wezwał policji bo by ci założyli niebieską kartę czy jakoś tak.
    • karolinki_mama Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:14
      Wydaje mi się, że maż problem z alkoholem jednak ma.
      Za każdym razem obiecuje, że będzie pił z umiarem, wróci normalnie do domu. Mimo, że proszę i tłumaczę, że ja potem nie śpię cała noc, za każdym razem jest to samo. Teraz to była parapetówa, ale byli też na mieście. Teraz zdarza się to rzadziej, ale jednak.
      Dziękuję Wam za opinie, są bardzo pomocne, napewno zastanowię się też nad swoim zachowaniem. Nie dam sobie jednak wmówić, że zaistniała sutuacja jest to 100% mojej winy.

      Pytanie jest jeszcze jedno: gdzie są granice picia alkoholu dla przyjemności / towarzystwa, a gdzie zaczyna się menelstwo? NNie jestem całkowitym wrogiem alkoholu, ale uważam, że człowiek powinien sie trochę kontrolować, zwłaszcza dorosły.

      Oczywiscie, mogę przeprosić męża, ale co to da, skoro za pewnien czas sytuacja się powtórzy.
      Jedna z Was napisała, żeby poprosić teściową o pomoc - to słaby pomysł. Mąż mieszkał z nimi tyle lat i imprezował do rana, a i potrafił jeszcze na drugi dzień isćz rana i poprawić. Teściowie tylko mu powiedzieli parę słów, dzień sie do niego niego nie odzywali a on potem robił to samo.
      • triss_merigold6 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:20
        Eee imprezowanie za czasów kawalerskich/panieńskich i bezdzieciowych to nic zdrożnego pod warunkiem, że człowiek zwleka się do pracy, płaci rachunki i nie popada w konflikty z prawem. Gorzej jak w wieku starszym nałóg balangowania nie mija.
        • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:54
          Triss, a czemu po kawalersku tak, a w małzeństwie już nie?
          • czarnaalineczka Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:57
            bo mezatce ani zonatemu nie przystoi tongue_out
            humanistka a dulskiej nie kojarzy ?smile
            --
            "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
            • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:52
              wolałam się upewnić wink
              (niżej już się upewniałam, niestety sad)
          • triss_merigold6 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:06
            Bo młodość ma się wyszumieć, a potem to już chlanie starych pierników jest.
            Bo dzieci powinny mieć wzorzec trzeźwych rodziców, którym nie odbija na widok flaszki i nie zalegają rano śmierdząc na kacu.
            Spoko, możesz uważać inaczej, to wolny kraj. W sumie w Polsce jest ok. 2 milionów alkoholików, doliczając ich rodziny wychodzi lekkim twistem z 1/4 społeczeństwa więc picie do zrzutu jest dla wielu normą i standardem.
            • karolinki_mama Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:09
              Ja tak właśnie myślę.
              • sylki Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:21
                Aha, czyli śpiący mąż jest złym wzorem, a wyzywająca o chu i innych matka już nie uncertain
                No nieźle
              • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:54
                że młodosc musi sie wyszumieć, a dorosle szumienie to "za kotarką"- ojesusicku...
            • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:51
              Naprawdę???? Triss, uszczypnij mnie, no proszę Cię...

              Dziecko powinno widzieć rodziców takimi, jacy są i świat takim, jakim jest. a co jest złego w tacie na kacu-kac też dla ludzi, się zdarza. (i nie mówię o pijaństwie nagminnym). Przecież to jest droga prosto do trzepaka podwórkowego i picia w bramie.

              Matkobosko, ludzie, wy pomniki sobie stawiać za życia, czy co???
              • triss_merigold6 Zdarza się?! 01.04.12, 15:01
                Komu jak komu się zdarza. W tym kraju na pewno wielu osobom, bo alkoholizm jest powszechny.
                Moim dziadkom się nie zdarzało, moim rodzicom pod czas spotkań towarzyskich czy rodzinnych też nie. I mnie się nie zdarza od wielu lat, i mojemu partnerowi się nie zdarza. Czyli przekazujemy taki wzorzec jakim jesteśmy.smile
                • rosapulchra-0 Re: Zdarza się?! 01.04.12, 15:27
                  A innym się zdarza. Tak trudno to przyjąć do wiadomości?
                  • triss_merigold6 Re: Zdarza się?! 01.04.12, 15:38
                    Ależ przyjmuję do wiadomości. Neguję natomiast twierdzenie, że każdemu się zdarza. Nigdy nie widziałam swoich rodziców podpitych, nie mówiąc już o przychodzeniu nad ranem po pijanemu i taki wzorzec mi odpowiada i taki też przekazuję swoim przykładem.
                    • rosapulchra-0 Re: Zdarza się?! 01.04.12, 15:47
                      I bardzo dobrze! Nic, tylko pochwalić takie postępowanie smile
                • iin-ess Re: Zdarza się?! 01.04.12, 16:12
                  triss_merigold6 napisała:
                  I mnie się nie zdarza od wielu lat,


                  hehe podobno "byli" są najgorsi..
                  • jowita771 Re: Zdarza się?! 02.04.12, 09:25
                    A ja się założę, że jednak obecni są gorsi.
                • aneta-skarpeta Re: Zdarza się?! 02.04.12, 10:10
                  My imprezujemy rzadko

                  zawsze o wlasnych silach wracamy do łózka, natomaist mimo wszystko kac jest

                  druga sprawa, wystarczy byc lekko podchmielonym i siedziec do rana, bo fajnie się gada, albo wrecz wytrrzeźwiec na weselu o 6 rano i nadal byc ledwo zywym na drugi dzien i miec kaca

                  zdarzylo mi się tez, że pojechalam do kolezanki na pploteczki, tam byly jeszcze 2, otwporzylysmy wino, bylo super, wypilysmy kolejne i jakiegos drinka i zamiast o 11, wrocilam o 3 w nocy

                  choc szłam prosto to kaca mialam i od wina i od niespania
      • sylki Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:21
        Jak sama zauważyłaś człowiek dorosły powinien umieć się kontrolować, tak więc może najpierw zacznij od siebie.

        Też jestem zła, gdy mąż przyjdzie napruty w 3 d.., ale ja go nie okładam po twarzy, gdy nie chce wstać. Macham ręką i czekam aż sam wstanie, wtedy mogę sobie gadkę strzelić.
        A do sklepu no cóż, ubrałabym dziecko i poszła, katar nie jest przeciw wskazaniem do spacerów
        • triss_merigold6 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:27
          Z ciekawości zapytam: tak lightowo tolerujesz, że facet wraca kompletnie napruty i wali się spać, a potem odsypia przez pół weekendu?! W głowie mi się nie mieści...
          • sylki Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:39
            Nie lightowo, ale nie napieprzam go po twarzy by się obudził.
            Mój mąż święty nie jest, ja również, tylko w życiu niezależnie od jego stanu, nie podniosłabym na niego ręki.
            Z tego co napisała autorka, mąż w przeciągu ostatnich 6 miesiecy upił się 3 razy, no strasznie często uncertain
            Szkoda tylko, że autorka cieszy się, że dziecko nie widziało jak dostaje w twarz od męża, ale jakoś nie widzi problemu w tym, że dziecko słyszało jak pięknie mamusia się odzywa do męża
            • triss_merigold6 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:02
              No to jest często.
              Rozumiem w dzikich latach studenckich, ale dorosły facet z rodziną?!
              • e_r_i_n Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:05
                Ale co Cię tak dziwi, Triss? Że dorosły facet z rodziną może nie mieć ochoty na reset przy wódce/whisky/piwie z kolegami?
                Mój osobisty ojciec, lat ponad 50, raz na jakiś czas z kolegami jedzie do jakiejś leśniczówki albo innej chaty i sobie urządzają męski weekend.
                A moja mama jedzie z koleżankami do spa.
                A na co dzień każde z nich pracuje i wywiązuje się ze swoich obowiązków. I wszyscy zadowoleni.
              • aneta-skarpeta Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 10:59
                3 razy w roku to dzikie czasy studenckie?big_grin


                • katalina1 Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 14:55
                  Mamo Karolinki. Ja tez jestem mama Karolinki i jeszcze 2 innych dzieciaków.
                  Spokojnie. rozumiem Cie doskonale ale nie myśl w kategroiach rozwodu.
                  Rózne kryzysy sie w małżeństwie zdarzają. Wierz mi że rozumiem Ciebie - tez mi wstyd bo nie raz mojego Męża słownie okropnie złachałam za jakieś durnoty a raz mu dowaliłam bo mnie wkurzył starsznie. On mi nie oddał tylko popchnął na łóżko ale najstarszy synek to widział. I pamieta do dziś. I dość mocno to przezył.
                  No i też się kłócimy głośno, dziciaki to słysza - a mamy trójkę.
                  I mój mąż też się czasami musi zresetować a wtedy ja jestem wku....... ale
                  ..
                  Jesteśmy zgraną rodzina, stoimy za soba murem, mozemy zawsze na sobie polegać. Mamy odmienne zdania na dużą ilość rzeczy ale patrzymy razem w jednym kierunku, jakos sie uzupełniamy. obgadujemy innych i sie z tego smiejemy smile, mamy podobne poczucie humoru, podobny gust, podobne zdanie na temat wychowyania dzieci etc.
                  Mąż też wspaniale zajmuje się dziećmi - byl 2 lata na wychowawczym kiedy ja pracowałam.
                  a zapewniam Cie ze zajmowanie się trójka dzieci to co innego niż jednym smile i daje rade.

                  Piszę Ci to dlatego żeby pokazać w skrócie że suma plusów z naszego małżeństwa jest większa niz suma minusów. Ja mam trudny charakter, czasami trudno mi sie opanować i nie dziamgotać,że skarpety, że brudne naczynia a zmywarka pusta etc etc. on też mógłby bardziej dbać o mnie np.. itp. itd. Ale......
                  Czy jedno złe wydarzenie ma przekreślic wszystko to co dobre miedzy Wami?
                  Uważam że nie.
                  Odczekaj chwile, pare dni, tydzień i pogadaj z nim o tym. Na zimno. Ja mojemu męzowi robie taki wywnętrzający prysznic od czasu do czasu i działa
                  • katalina1 Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 15:03
                    a nie doczytałam a zaczęłam moralizować smile no więc dodam że jak idziemy z dziećmi a bez dzieći nam sie nie zdaza bo nie mamy z kim zostawić i nie jedziemy samochodem to bardzo lubimy sobie w gościach popić wineczko czy co innego ale nit sie nie upija.
                    mąż chodzi z kolegami od czasu do czasu i owszem wraca na d ranem, i owszem boli go głowa i bawet inne objawy ma skacowania ale to przeciez.... od dymu papierosowego i od nieświerzego piwa nie?smile))))))))))))))))))) a nie od nadmiernej jego ilości. bo co to 6 piw dla chłopa 192/110 zywaej wagi - rozumiecie dziewczyny?smile
                    ja tez chodze ale sie nie upijam bo nie lubie jak mnie głowa boli.
                    wracajac do Karoliny mamy - kobieto nie denerwuj się.ale już go wiecej nie lej smile)))))

                    • nutka07 Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 16:05
                      Nie rozumiecie.
          • e_r_i_n Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:03
            Jak mi się zdarzy iść na jakąś całonocną imprezę, to potem też odsypiam przez pół weekendu. Może nie z powodu ilości alkoholu (bo nie lubię mieć kaca), ale z powodu zarwania nocy.
            I nie gorszy to nikogo.
            Jak mój osobisty mąż wybierze się na zakrapiane spotkanie (a zdarza mu się czasami - potrzebuje, to ma), to owszem, liczę się z tym, że następnego dnia może być nie do użycia za bardzo. Tyle tylko, że oboje takie 'taryfy ulgowe' mamy i nikt nie czuję się wykorzystywany.
          • sanrio Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 16:18
            o rany, triss, nie dramatyzuj! Co wyniknie z faktu, że kobieta zacznie moralizować lub okładać łapami pijanego w sztok chłopa? PIJANEGO. On nie zrozumie, nie dotrze do niego, a agresja może wzrosnąć do niebezpiecznego poziomu. A zresztą, czemu facet nie ma prawa się od czasu do czasu upić? Nie rozumiem tego myślenia.
            • triss_merigold6 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 16:26
              Toż napisałam, że moment i metodę wybrała fatalną.
              Odwróćmy pytanie: a musi się upić od czasu do czasu? IMO można sobie darować.
              • aneta-skarpeta Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 11:07
                ale wzieła sobie chłopa imprezowego
                teraz się mocno ograniczył, ale ta imprezowosc w nim jest i czasem musi, bo sie udusi

                i teraz przekladam na siebie i przykladowo- zawsze lubilam spedzac czas z kolezankami sama
                wiadomo, ze mając rodzine na spotaknia takie jest duzo mniej czasu, ale te spotkania sa mi potrzebne jak powietrze i teraz maż powie " daj spokoj, ja wtedy musze sam wszystko, zwalony po robocie jestem, a ty sobie kawke i wino pijesz z psiapsiolkami zamiast zając sie domem, nie mozesz nie chodzic? umrzesz?

                i sobie myslę, że nie umrę, ale co to będzie za życie?

                i tak ja sobie wzielam chlopa imprezowego to widząc, że chlop sie zmienil na plus, bo nie baluje co weekend, tylko sporadycznie, jezdzi w weekendy na ryby i tez pozytku z niego nie mam, bo zawala noce etc i jak wroci to sobie np drzemie popoludniu, to jednak daje mu ten wentyl wolnosci

                mi naprawdę nie ubędzie, jak sobie wyskoczy raz na pol roku na ostre piwko z kolegami, wroci o 3 czy nawet wroci rano,żeby sie nie szlajał po pijaku i troche go glowa poboli

                mało tego, jak mu trukałam o kolegach to jakby na przekor nic to nie dawało

                jak odpuscilam, zaakceptowałam to jemu sie czesto po prostu nie chce nigdzie isc

                i niby faceci to duze dzieci, ale ja tez gdybym miala zakaz wychodzenia do fryzjera to bym chyba zwariowała, ale na spokojnie mogłabym uznac, ze mi fryzjer w zasadzie niepotrzebny

                • triss_merigold6 Cudownie 02.04.12, 11:29
                  Cudownie, naprawdę popieram gorąco posiadanie takich wentyli bezpieczeństwa i życia towarzyskiego, też miewam odskocznie i bardzo sobie chwalę. Najwyraźniej jednak mamy inne wizje życia towarzyskiego, bo jak idziemy do znajomych po południu z dziećmi to pojawia się kawa/herbata i ciasto, a nie drinki. I jak umawiam się w ciągu dnia na kawę to nie mam ciśnienia, żeby do tej kawy jeszcze wino/koniak sobie strzelić.
                  Ale czy to życie towarzyskie musi być zawsze obudowane rytualnie alkoholem i pan musi spuścić sobie z krzyża nawalając się do zgonu? Pytam czy musi, bo chyba w innym matrixie żyję.
                  • aneta-skarpeta Re: Cudownie 02.04.12, 11:35
                    ale gdzie Ty wyczytałas, że zawsze, ze zawsze z dziecmi?

                    czasem sie umawiam z kolezankami ( nic nie bylo mowy o dzieciahc), czasem jechalismy daleko do znajomych i wtedy bylo wino, drinki, ale w pełnej kulturze- nikt nie pił od 12stej, tylko do kolacji i pozniej,a ze duzo gadalismy to potrafilismy i do 4 rano

                    mało tego chłopy potrafily isc spac, a mu gadałysmy do switu

                    i gdzie Ty wyczytałaś ze ZAWSZE w moim zyciu towarzyskim jest alkohol?big_grin
                    na Boga!!wink

                    i nawet jak mi chlop pojdzie w balet raz na kwartał to nadal nie jest to całe jego zycie towarzyskie


                    i do tego, to ze moj mąż ma kaca nie znaczy, ze się w nocy nawalił do nieprzytomności
                    wystarczylo,że byl podchmielony i bylo pozno, a on nie dosypia w tygodniu i gotowy kac jak malowany
      • zona_mi Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:24
        Udaj się do poradni uzależnień i współuzależnień w swoim mieście i zapytaj fachowców. Tam dowiesz się, czy mąż jest uzależniony i kto ma problem (jak widać oboje) z powstrzymaniem się od zachowań agresywnych. I co je u Ciebie wywołuje, jak sobie powinnaś radzić.
      • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:27
        Wspólnie się zastanówcie, czy mąż ma problem alkoholowy, czy nie. Dla mnie picie 3x w roku an to nie wskazuje, nawet jak to jest UPICIE się. Ale może czegoś nie napisałaś...
        Jeśli jednak on problemu nie ma, to Ty masz ewidentny problem z tolerancją. Alkohol jest dla ludzi. Poszukaj w sobie powodów tego urazu.
        Może chodzi o coś jeszcze- że on wychodzi z domu SAM, i bawi się bez Ciebie? Czy gdybyś bawiła się z nim, też byś tak zareagowała?
        • karolinki_mama Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:31
          nabakier napisała:
          .
          > Może chodzi o coś jeszcze- że on wychodzi z domu SAM, i bawi się bez Ciebie? Cz
          > y gdybyś bawiła się z nim, też byś tak zareagowała?
          Tak, dlatego że upija sieę, potem potrafi zasnąć np. w taksówce, i potem mam z nim problem. Albo chodzi i się zatacza. Wesele x w roku to dla mnie stres że znowu to samo...
          • zona_mi Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:35
            Upijanie się do nieprzytomności to JEST problem alkoholowy. Nawet jeśli stosunkowo rzadko (?)

            Ale nie rozwiążesz go sama, bijąc męża czy usiłując zmusić do aktywności, kiedy jest pijany. Skończy się tak, że ktoś komuś zrobi nieodwracalną krzywdę.
            Nie masz jakichś problemów z dzieciństwa, skoro dużą agresja reagujesz na niego? Ojciec, matka, wujek pijący? Poważnie, udałabym się w takiej sytuacji do poradni.
            • imasumak Apropos upijania się do nieprzytomości 01.04.12, 13:45
              Jeśli zdarzyłaby mi się taka historia, że mąż zasnąłby w taksówce, która go przywiozła, poprosiłabym taksówkarza, żeby zawiózł go na izbę wytrzeźwień. Jest szansa, że słony rachunek nauczyłby go rozumu. Absolutnie nie szarpałbym się z pijanym facetem.
              • karolinki_mama Re: Apropos upijania się do nieprzytomości 01.04.12, 13:52
                imasumak napisała:

                > Jeśli zdarzyłaby mi się taka historia, że mąż zasnąłby w taksówce, która go prz
                > ywiozła, poprosiłabym taksówkarza, żeby zawiózł go na izbę wytrzeźwień. Jest sz
                > ansa, że słony rachunek nauczyłby go rozumu. Absolutnie nie szarpałbym się z pi
                > janym facetem.
                Akurat, może jeszcze miałąbym zapłacić taksówkarzowi i dać napiwek? Kiepski pomysł. Podobnie jak zapłata za izbę wytrzeźwień. To nie są duże pieniądze.
                • imasumak Jak widać Ty nie masz lepszych pomysłów 01.04.12, 16:01
                  Żałujesz na taksówkę, ale rachunek za noc w izbie wytrzeźwień jest według Ciebie nieduży? Wolisz się szarpać z zapijaczonym facetem?
                  A nie pomyślałaś, że dla męża byłoby też to przykre doznanie nie tylko ze względu na rachunek? Być może po raz pierwszy dotknął by dna i dałoby mu to do myślenia.
            • a.nancy Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:48
              zona_mi napisała:

              > Upijanie się do nieprzytomności to JEST problem alkoholowy. Nawet jeśli stosunk
              > owo rzadko (?)

              no nie wiem
              znam mnóstwo ludzi, którym zdażyło się upić "do nieprzytomności" (o ile można tak określić zasypianie w taksówce, bo dla mnie "do nieprzytomności" oznacza urwanie filmu i wylądowanie pod stołem; w taksówce potrafię zasnąc nawet po dwóch piwach, jeśli do tego jestem zmęczona ;P)
              i nie sądzę, żeby wynikało z tego, że zadaję się z samymi alkoholikami
              • zona_mi Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:56
                Wiesz, czym się może skończyć takie "okazjonalne" upijanie się?
                Piszę w cudzysłowie, bo bo te okazje z czasem się zagęszczają, a słodki podpity miś zaczyna się robić zupełnie innym niedźwiedziem. Nawet jeśli na razie sam nie wszczyna bójek, tylko reaguje na agresję pani.
                Generalnie jeśli ktoś nie potrafi napić się tak, by móc za siebie odpowiadać, to znaczy, że problem istnieje.
                To nie jest jednoznaczna sprawa i trudno tu wyrokować, czy pan jest alkoholikiem, czy nie, ale autorka wątku ma z tym problem i powinna sobie poradzić - nie biciem, szarpaniem i wyzwiskami, ale zupełnie inaczej. Nie ma co tu snuć recept złotych - niech idzie do poradni.
                Ze sobą - jego i tak nie zmieni.
                • sylki Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:00
                  No patrz, mój mąż potrafi się upić dość mocno, ale problemu z alkoholem nie ma.
                  • zona_mi Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:04
                    To się ciesz.
                    Autorka wątku się nie cieszy i nie radzi sobie z tym, jak widać.
                    • aneta-skarpeta Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 11:14
                      przede wszystkim to autorka nie radzi sobie sama ze sobą

                      bo kazdy wie, że z pijanym czy skacowanym gadki nie ma i nie ma co sie szarpac. trzeba przeczkac i wtedy rozmawiac

                      natomaist jest pan jest niereformowalny i bardzo uciazliwy to bicie go nic nie da tymbardziej

                      i dziewczyny powiedzcie
                      nie zdarzylo wam sie, że poszlyscie na impreze i byla po prostu fantastyczna, a drinki przepyszne, tance, smiechy, ze wypilyscie na tyle duzo, ze wydawało wam sie ze idziecie prosto?


                      nigdy nie musialyscie upic sie z kolezanką nad jej rozwodem, swoim zawodem milosnym czy klotnią z mężem? albo nigdy nie wyjechalsycie na grilla, ognisko, weekend gdzie byla non stop zabawa, po ktorej chorowałyscie 3 dni, choc film wam sie nie urwał?
                      • kisi_165 Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 11:18
                        "widziały gały co brały" a później płacz i lament....
                      • czarnaalineczka Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 11:24
                        > nie zdarzylo wam sie, że poszlyscie na impreze i byla po prostu fantastyczna, a
                        > drinki przepyszne, tance, smiechy, ze wypilyscie na tyle duzo, ze wydawało wam
                        > sie ze idziecie prosto?
                        ja zawsze ide prosto big_grin
              • aniaturek0409 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 17:35
                O rany to ja jestem alkoholiczką bo kilka razy byłam zalana, bo trochę przesadziłam z piciem.
                Alkoholikiem jest osoba która czuje przymus picia. A ja mimo iż na fajnych imprezach typu wesele, czy imieniny nie wylewam za kołnierz, bo od święta lubię sobie wypić to na co dzień nie piję. Nigdy nie zawaliłam też obowiązków przez picie. A teraz nie piję grubo ponad dwa lata (nie licząc 3 razy po kieliszeczku ajerkoniaku) bo byłam w ciąży i długo karmię piersią.
                A do autorki:
                Problem widzę u Ciebie. Jeżeli mąż na co dzień dobrze wypełnia obowiązki, odciąża Cię i opiekuje się Tobą w chorobie, możesz zawsze wyjść jeżeli potrzebujesz i jest wspaniałym ojcem to nie widzę przeszkód żeby raz na dwa miesiące jedną noc poświęcił na imprezę. Ty nie tolerujesz alkoholu ale powinnaś uszanować to, że ktoś od czasu do czasu lubi sobie wypić. A przed wyjściem na imprezę obiecuje Ci szybszy powrót, żeby choć przed imprezą oszczędzić sobie twojego ględzenia a nie dlatego, że ma problem. Do wszystkiego trzeba podchodzić z rozsądkiem. To nie M ma problem z piciem tylko Ty masz problem z fobią alkoholową. Mąż zrobił źle bijąc Cię, ale Ty zrobiłaś jeszcze gorzej bo nie dość, że go skacowanego i niewyspanego wyszarpałaś, otłukłaś to jeszcze zwyzywałaś.
                Z drugiej strony trochę rozumiem Twój nerw, bo nie dość że w nocy martwisz się o niego to jeszcze w dzień nie ma na kogo liczyć. Dlatego Ty tez powinnaś wieczorami gdzieś od czasu do czasu wyjść a na drugi dzień odsypiać a wtedy on niech wszystko ogarnia. Takie odskocznie dobrze robią i nie będziesz wtedy taka nabuzowana.
              • aneta-skarpeta Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 11:10
                ja się musze przyznac, choc wtyd
                zasnełam kiedys w autokarze pilnując dzieci na wycieczce

                mam taka przypadłośc, że wystarczy ze mnie pobuja i zasypiam
                wtedy walczylam ze soba dlugo, ale oczy mi sie zamykały, dzieci grzeczne i sie zdrzemnełam

                a najgorsze w tyym wszystkim jest to, że byłam trzeźwa jak świnia
            • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:51
              Ale ona nie pisze, że mąż się upił do nieprzytomności. I ja nie o tym mówię. Mówię o tym, że był PIJANY.Pijany nie oznacza: do nie przytomności, i do zataczania się.
              • sylki Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:58
                Jak dla mnie ona się teraz stara wybielać i tyle.
              • zona_mi Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:00
                Zależy jaki kto ma próg odporności na czyjeś pijaństwo.
                Nikt mi nie wmówi, że jeśli facet nie trzyma się na nogach i nie można się z nim porozumieć, to jest ok. I to może być początek alkoholizmu, choć nie musi, oczywiście.
                Typowe dla współuzależnionych jest tłumaczenie: Nie był taki znowu pijany, nie przewracał się, jak go oparłam o ścianę, to stał...
                Ale co ona zmieni szarpaniem i złoszczeniem się? Nic. Nakręci spiralę agresji.
                • sylki Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:04
                  Nie, nie jest ok, oczywiście, że nie.
                  Tylko, nie przemawia do mnie budzenie pijanego, śpiącego człowieka bijąc go i wyzywając.
                  Wiem, że to jest bardzo wkurzające, ale co to dało, a no tylko tyle, że dziewczyna dostała w głowę o co sama się prosiła.
            • mamaemmy Zona_mi 01.04.12, 21:59
              smile
              z powodu Twojej sygnaturki usmiałam się jak norkasmile
              napisz mi-czy to JUŻ,bo kwiecień mamy smile?
              • zona_mi Re: Zona_mi 01.04.12, 22:10
                > napisz mi-czy to JUŻ,bo kwiecień mamy smile?

                Zaraz po świętach - termin mam na 11 kwietnia smile
                • nanuk24 Re: Zona_mi 01.04.12, 23:43
                  Lojezu zona, czego termin?
                  • zona_mi Re: Zona_mi 02.04.12, 09:51
                    Porodu smile
                    Odbierz pocztę za chwilę.
                    • nanuk24 Re: Zona_mi 02.04.12, 20:50
                      Kochana Mojo Zono, nic nie dostalam od ciebie, jesli nie wyslalas to wybaczamwink

                      Lorety! Lorety! nie wkrecasz mnie czasem? Lorety, porycze sie zaraz ze szczescia.
                      Piszu ty mi na poczte i zdjecia dawaj z poczecia, usg i czego tam jeszczewink
                      A wiesz, ze ja z 10 kwietnia jestem?
                      • zona_mi Nanuku 02.04.12, 22:31
                        Taa, wkręcam... ja? Coś Ty.
                        Wysłałam, nie wiem, czemu nie doszło.
                        Zdjęć podczas poczęcia nie robiłam (no weź!), tu masz dzidzię , razem ze zdjęciem z usg wink
                        agnieszkagil.blox.pl/2012/03/Niespelna-trzy-tygodnie-do-porodu.html
                • mamaemmy Re: Zona_mi 02.04.12, 08:31
                  zona_mi napisała:

                  > > napisz mi-czy to JUŻ,bo kwiecień mamy smile?
                  >
                  > Zaraz po świętach - termin mam na 11 kwietnia smile


                  o super,supersmile

                  >
                  • czajkax2 Re: Zona_mi 02.04.12, 21:45
                    zona_mi napisała:
                    Zaraz po świętach - termin mam na 11 kwietnia smile
                    >

                    Zona !! ?? Termin porodu dziecka czy termin porodu książki ? smile
                    • zona_mi Re: Zona_mi 02.04.12, 22:26
                      Na dziecko to już mam męża za starego wink
          • sylki Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:46
            Zawsze możesz wrócić sama, on jest dorosły i powinien ponosić konsekwencje swojego upijania się.
            • zona_mi Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:08
              Kobiety współuzależnione lubią być nadodpowiedzialne.
              Być może to właśnie taki przypadek.
              • sylki Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:19
                Może tak, a może nie.
                Nie znam jej, więc odnieść się mogę tylko do jej pierwszego wpisu
        • triss_merigold6 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:32
          No, jeśli mąż i ojciec dziecku raz na dwa miesiące upija się do poziomu zwały i za każdym razem gdy wychodzi musi się napić, to IMO jest problem. Dla mnie byłby to potężny problem.
          Jasne, że alkohol jest dla ludzi, ale między towarzyskim wysączeniem kilku kieliszków wina czy piw, a narąbaniem się do zrzutu, jest różnica.
          W sumie co kto lubi i toleruje, ja nie toleruję w ogóle szlajania się po nocach przez faceta, który ma rodzinę. Ma siedzieć na d..e.
          • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:56
            Czyli nie chodzi, że pił, tylko o to, że pił jak mąż-tak?
            A czemu kawaler może się napić a mąż nie?
            • triss_merigold6 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:19
              Wyjaśniłam wyżej - dla mnie niedopuszczalne jest, żeby dzieci oglądały rano (o dowolnej porze) odsypiających nieprzytomne pijaństwo rodziców, śmierdzących na kacu i w ogóle w stanie wskazującym na taką utratę kontroli po zwykłej imprezie.
              Co innego jeśli panowie we własnym składzie raz do roku zrobią sobie męski weekend w leśniczówce czy na innej działce - jak pisała Erin, dzieci nie widzą, panowie wracają już zdatni do użytku i zresetowani.
              • sylki Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:28
                A ja powtórzę,
                bo jak widzę nie widzisz problemu w tym jak żona przy dziecku wyzywa od różnych męża?
              • e_r_i_n Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:38
                Triss, ale ja widzę u Ciebie skrajności - albo nie picie w ogóle, ale upicie do nieprzytomności.
                Można być wstawionym, ale nadal kumającym. I to naprawdę nie jest tragedia.
                I myślę, że jednak większość tych ludzi, o których tutaj się pisze (w tym piszę ja, która nie ma problemu z faktem, że mąż czasami się spotka z kumplami i napije, albo podczas spotkań wspólnych ze znajomymi wypije większą ilość, niż symboliczny kieliszek wina do obiadu), to właśnie takie osoby - które wypiją więcej, są wstawione, ale nie nieprzytomne, niekumające i trzeźwiejące przez dwa dni.
                • triss_merigold6 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:46
                  Nie sądzę, żeby pan z opisu był tylko wstawiony skoro wrócił o 7 rano.uncertain
                  Gwoli ścisłości ja piję sporadycznie i właściwie tylko 1-2 piwa, w weekend wieczorem a i to nie w każdy, bo zwyczajnie mi się nie chce. W czasach balangowych piłam dużo i ryzykownie, jak 99% wtedy moich znajomych - część przestała, a część dziś to regularni alkoholicy.
                  • e_r_i_n Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:49
                    Ale imprezę zaczął o 2. Jakby zaczął o 22, to wróciłby o 3 i nie byłoby problemu? smile
                    Zresztą, mój post abstrahował od tego przypadku - był raczej odniesieniem do Twoich postów w tym wątku w ogóle. Bo moim zdaniem trochę przesadzasz smile
                    • triss_merigold6 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:55
                      Wiesz, ja w ogóle nie kupuję pomysłu, że dorosły facet mąż i ojciec wychodzi z domu tylko po to, żeby się nawalić, trzeba go pilnować, za każdym razem jest problem, jakieś "umawianie się" etc. To toksyczne i jakieś takie menelskie.
                      • e_r_i_n Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:59
                        Nie no, ja też nie kupuję pomysłu, że trzeba pilnować i ustalać.
                        Natomiast wyjście jednej czy drugiej strony w celu spotkania ze znajomymi przy alkoholu - nie ma sprawy. Nawet, jeśli to człowiek dorosły z rodziną.
                        • aneta-skarpeta Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 11:21
                          sama bardzo lubie czasem poczuc tą złudną wolność

                          robie wypad z kolezankami, plotki, smiechy, wino, wyjsc na miasto

                          daje mi to goromnego kopa i sam fakt, że mam syna i męża nie swiadczy o tym, że przestalam to lubic
                          nikomu krzywdy nie robię, młoda jestem, mam możliwosc to korzystam
                      • nabakier Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 18:46
                        No to jest dziwne, ale to może wynikać z NIEJ, nie z niego.
                  • czarnaalineczka Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 14:50
                    > Nie sądzę, żeby pan z opisu był tylko wstawiony skoro wrócił o 7 rano.uncertain
                    wyszedl o 2
                    czyli samo picie to mniej niz 5 godzin
                  • aneta-skarpeta Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 11:18
                    a to mało razy ja juz zdążyłam wytrzezwiec, a jeszcze nie wrocic? i wracalam o 7, 8 do domu i bylam dętka?
          • kk345 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 15:07
            > W sumie co kto lubi i toleruje, ja nie toleruję w ogóle szlajania się po nocach
            > przez faceta, który ma rodzinę. Ma siedzieć na d..e.
            Teraz rozumiem, dlaczego niektórzy muszą się nawalić i upodlić na wieczorze kawalerskim- w przypadku zony o podobnych do Twoich poglądach biedacy wiedzą, ze to ostatnia balanga w życiu...
            • nutka07 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 15:23
              Skoro sa takimi ofermami, ze pchaja sie w zwiazki z takimi kobietami to sami sa sobie winni.
            • triss_merigold6 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 15:45
              Nie znają poglądów swoich wybranek? Zapewne znają i godzą się. Ale luzik, wyrozumiałych niuń jest dużo.
              • sylki Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 15:49
                Czyli jeżeli nie biję męża, gdy odsypia imprezę, to jestem wyrozumiałą niunią...hahahaha nieźle, muszę to mężowi powiedzieć.
                • aneta-skarpeta Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 11:24
                  ja nie wiem, ja chyba zarządam pomnika z brązu na podwórku na moją cześć, bo jestem niuńcią do kwadratu, a on pantoflem do szescianu bo jest taki sam dla mnie i jakby cos to sie pyta czy ma po mnie przyjechac, zawiescbig_grin
                  • czarnaalineczka Re: Mąż mnie uderzył. 02.04.12, 11:27
                    jestes alkoholiczka a on wspoluzalezniony
                    powinien sie naklepac jak spisz tongue_out
          • duch_mariana Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 22:19
            > W sumie co kto lubi i toleruje, ja nie toleruję w ogóle szlajania się po nocach
            > przez faceta, który ma rodzinę. Ma siedzieć na d..e.

            Ciekawa perspektywa życiowa. Że ma rodzinę to od razu zdziadzieć musi? Stateczny mąż, ojciec dzieciom w stylu Rysia - Umyj Rączki? To przecież nuda straszna. Dołóż do tego jeszcze wygodne, rodzinne kombi i niedzielne obiadki u rodziców, to zwrócę na blat wypite browary smile

            • anorektycznazdzira Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 22:59
              Potem się takiego pana odprawia, jako że nudny i geriatryczny i po sprawie.
      • imasumak Przyznam, że nie rozumiem 01.04.12, 13:32
        Po co wymuszasz na nim jakieś absurdalne obietnice, że będzie pił z umiarem? Przecież wiesz jaki jest, więc czy nie lepiej założyć, że kilka razy w roku idzie po prostu na całość i już.
        Jeżeli poza takimi incydentami facet nie pije, nie robiłabym zupełnie problemu, nie wydzwaniałbym (po co w sumie?) i organizowałbym się tak, żeby nic od niego nie chcieć następnego dnia. Dwóch rzeczy bym wymagała - że ma się nie szwendać po pijaku, tylko prosto z lokalu imprezowego wracał taksówką do domu i żeby spał na kanapie, bo oparów alkoholowych nie znoszę.
        Nie wiem czego oczekiwałaś budząc go po 3 godzinach snu, po całonocnym piciu. On był jeszcze kompletnie pijany.
        • karolinki_mama Re: Przyznam, że nie rozumiem 01.04.12, 13:42
          Ja tez wymagam "zeby wracał taksówką prosto do domu" i żeby "spał na kanapie". I co? Nic. Siłą go nie zmusze.
          • iuscogens Re: Przyznam, że nie rozumiem 01.04.12, 13:45
            No przeciez pisałaś, że spał na tej kanapie.
          • czarnaalineczka Re: Przyznam, że nie rozumiem 01.04.12, 13:45
            przeciez do k* nedzy spal na kanapie to go zaczelas tluc
        • zajola Re: Przyz<a href="http://gazeta.hit.genam," target="_blank" rel="n 01.04.12, 14:33
          Nie czytam całego wątku więc może ktoś już to napisał
          -jeśli uderzył Cie raz , a wcześniej jak piszesz już dochodziło do szarpaniny miedzy Wami ,przy wcześniejszych nieporozumieniach, to kwestia kolejnych rękoczynów jest tylko sprawą czasu.
          Sama musisz zdecydować czy taki model małżeństwa, gdzie będziesz bita z byle okazji Ci odpowiada czy nie. I wtedy jak już sobie na to odpowiesz będziesz widziała co robić.
          • czarnaalineczka Re: Przyz<a href="<a href="http://gazeta.hit.genam," target="_ 01.04.12, 14:38
            jak na razie to z byle okazji bity jest maz
    • najma78 Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:31
      No coz szarpalas meza, bilas go po twarzy, szczypalas i wyzywalas czyli zastosowalas wobec niego przemoc a on wobec ciebie jednak to nie on zaczal, oczywiscie to go nie usprawiedliwia ale twoje zachowanie histeryczne i bardzo zenujace. Moglas go zostawic w spokoju i poczekac.z rozmowa kiedy bedzie trzezwy. Na zakupy trzeba bylo wziac dziecko z soba katar to nie ciezka choroba a jesli mialo.goraczke to zostac w domu, z glodu byscie chyba nie umarli wink? Malzenstwo, partnerstwo jakikolwiek zwiazek dwojga ludzi to nie bulka z maslem.problemy bywaja i trzeba nauczyc sie je rozwiazywac i wypracowywac kompromisy. Mysle, ze powinnas przemyslec i zweryfikowac swoje postepowanie i reakcje i poradzic sie psychologa ale sama.na razie.
    • kota_marcowa Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:32
      Co wy z tym nadużywaniem alkoholu przez męża. Przecież napisała, że facet 3 razy na pół roku idzie na imprezę. Domyślam się, że za jej zgodą, bo jak wychodził, to jakoś go nie biła.
      I to poklepywanie po główce i namowy do rozwodu albo wysłania złego męża na terapię. Baba wpadła w furię, biła go, wyzywała od najgorszych, a ten po pijaku i tak jej od razu nie oddał, tylko poprosił żeby mu dała spokój.
      Faktycznie, rozwód to nie najgorszy pomysł, zwłaszcza dla męża, który musi żyć z agresywną, niezrównoważoną babą.
      I ja, gdyby mnie ktoś walił po twarzy, szarpał, wyzywał, oddałabym bez ostrzeżenia.
    • mynia_pynia Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:40
      Umarłam ze śmiechu.
      Najpierw go pobiłaś i było oki ale jak oddał - tu miły gest z jego strony, ze uprzedził o tym czynie - to już problem i że mąż bije .. he,he,he.
      Z poprzednim chłopakiem biliśmy się dla zabawy, ale żeśmy się tak nakręcili że później już nie było zabawnie w konsekwencji on siniola w kształcie mojej szczenki na udzie a ja dostałam z pięści (na szczęście opatulonej poduszką) w nos - później już żeśmy się tak nie bawili wink.
      A mężowi też kiedyś przywaliłam w trakcie jazdy samochodem jak komentował mój sposób rowadzenia auta - obraził się, przepraszałam go chyba z tydzień, po informacji, że robił to dla jaj żeby pokazać mi jak on się czuje jak mu gderam za uchem w trakcie jazdy -upsss.
    • beliska Re: Mąż mnie uderzył. 01.04.12, 13:42
      Jakbyś mnie tak próbowała obudzić i to trzeźwą, dostałabyś strzała. Wyskakujesz z łapami do pijanego faceta i jesteś zdziwiona, że tak zareagował. Nawet ostrzegał, bo czuł, ze mu adrenalinę znacznie podniosłas. Jak widać, nie trzeba zapic, by byc agresywnym i skłonnym do wlania. Wystarczy byc nerwową, miec trudny charakter i męża, który zabalował trzeci raz w tym półroczu. Agresja rodzi agresję, szczególnie po pijaku to chyba oczywiste. To nie może byc tak, ze Tobie wolno uderzyc, bo nie akceptujesz picia, a jemu nie wolno, bo to przemoc. Przemoc była najpierw z Twojej strony. Chcesz stawiac warunki, sama ich nie przestrzegając, a fakt, ze nie akceptujesz imprez męza od czasu do czasu ma Ciebie usprawiedliwac. Jeśli terapia to obojga, bo chyba się trochę pogubiliście.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka