default Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 09:04 Wiesz co, jednak mimo Twoich wyjaśnień dalej mam wrażenie, że jakoś źle się rządzicie tą kasą... Ja mam co prawda zupełnie inaczej ulokowane wydatki, ale też niemałe, a dysponuję nieco mniejszą kwotą, bo 5 tysiącami. Z tego opłacam prąd, tv sat, telefon (x dwa, bo także córce + czynsz za jej mieszkanie), monitoring, podatek od nieruchomości, składka na moją polisę. Paliwo ok. 300-400 miesięcznie. Nie wiem dokładnie ile mi zostaje na życie, ale jakoś zawsze starcza mi do 1-go, a w miesiącach kiedy mam premię, to nawet udaje się odłożyć. Karmię siebie, męża, sześć psów i cztery koty. Oraz robię zakupy i gotuję dla matki, a ona raczej rzadko mi za to zwraca. Do tego oczywiście kupuję wszelkie artykuły przemysłowe typu chemia, kosmetyki, ciuchy, lekarstwa, papierosy, prasa, książki itp. Wychodzi na to, że najbardziej kosztowne są kredyty i dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 09:15 > Wychodzi na to, że najbardziej kosztowne są kredyty i dzieci zdecydowanie tak ubrac mozna sie wzglednie tanio, zjesc tez - zreszta i tak im mniej czlowiek je tym lepiej ale z pewnych rzeczy zrezygnowac sie nie da i w sumie nie ma potrzeby przy takim dochodzie a kredyty maja do siebie to ze kiedys sie koncza Odpowiedz Link Zgłoś
a-ronka no porabany bo 8 tysi 03.04.12, 09:24 to na waciki wydaję. 8000 zł to wcale nie tak dużo, zżerają cie raty i konsumpcja. Masz żle wyliczone i zawyżone odsetki. A skoro kraj PORĄBANY to wyjedz. Angola,Czad,Etiopia,Sudan. Tam za taką kasę kupisz sobie ryż ,a nie sorki te kraja dają ryż z pomocy humanitarnej. Najdurniejszy wątek roku ! Odpowiedz Link Zgłoś
lilka69 po odliczeniu zusu meza macie de facto 03.04.12, 09:24 7 tys na 4 osobowa rodzine. czyli szybko liczac bez kalkulatora ok 1750 na osobe. to istotnie nie jest duzo. pomyslcie o zwiekszeniu dochodow, moze zmiana pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
kaskaz1 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 09:26 Dzieci im starsze tym bardziej kosztowne . Ja mam 2 studentów i to jest dopiero masakra. Ubrania dorosłe , 4 komórki, jedzenie -4 dorosłe. Na szczęscie już finiszują . Odpowiedz Link Zgłoś
klubgogo Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 09:26 Też mam spore koszty, bo kredyt itd. Ale zamiast malutkich danonków za 5,80, można wziąć czteropak Danio, 2 razy większych za 4,99. Zamiast szynki za 50 zł/kg, zwykłą za 30 zł. Trochę mniej rozrzutnosci, nie będziesz płakać. Odpowiedz Link Zgłoś
kaskaz1 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 09:28 koszt paliwa macie nie duże. JA dojezdzam 22 km w 1 stronę 500 zł sama wydaję na paliwo. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 09:46 Nie, nie pomyślałam że jesteś trollem. Bardzo dobrze cię rozumiem. Macie po prostu bardzo wysokie opłaty i raty kredytów. Odpowiedz Link Zgłoś
wielorak Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 11:08 dużo wydajecie, po opłatach zostaje wam 3tys, na co to idzie? zastanów sie co kupujesz w sklepie? może tonę soków, napojów gazowanych i innych śmieci, które są drogie i niezdrowe Odpowiedz Link Zgłoś
a-ronka alex2539 = timola 03.04.12, 09:28 8000 zł a ciagle wysyła po darmowe próbki hehe.Troll w dodatku prymitywny. Odpowiedz Link Zgłoś
coronella A jak przeżyć BEZ dochodów?? 03.04.12, 09:28 i bez pracy od sierpnia? Szukając jej rozpaczliwie, coraz rozpaczliwiej. Ty masz 8 tyś i płaczesz, co byś zrobiła na moim miejscu? Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: A jak przeżyć BEZ dochodów?? 05.04.12, 19:53 coronella, skąd jesteś i jakiej pracy szukasz? Odpowiedz Link Zgłoś
cofoko Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 09:38 bezcenne rady,chyba wolałabym chodzić nago.Ludzie,to naprawdę widać,ostatnio jeżdziłam autobusami i trochę sobie popatrzyłam -plastikowe torby,ciuchy z supermarketu,masakra.Kobieta ma wyższe wykształcenie,pracuje i ma się ubierać tam gdzie "pani z mięsnego".U nas 500 idzie na same ubrania (2+2). Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 09:40 wyjscia sa 2- i nie ma co pierdzielic aby pierdzielic -albo oszczedzacie - jak nie da rady to szukacie nowych źródeł dochodu bo pierdzielenie o tym, jak zyc kupując w lidlu nic nie zmieni Odpowiedz Link Zgłoś
hugo43 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 09:48 czy bezpieczny,sprawny samochod dla rodziny to szalenstwo?czy wyposazenie mieszkania w podstawowe sprzety to zycie ponad stan? Odpowiedz Link Zgłoś
moni692 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 09:50 Tak, jesli zycie jest na kredyt. Nie, jesli mozna sobie na to pozwolic. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 09:58 ale jak widac na 500 zl miesiecznie samochodowego kredytu autorka pozwolic sobie moze i bede bronila tych kredytow samochodowych jak niepodleglosci bo sama mam za 8 miesiecy kredyt sie skonczy a auto zostanie a sadzac po tym ze ematek pojazdy z roku 94 jezdza jak zloto to powinien mi pojezdzic z powodzeniem do 2040 Odpowiedz Link Zgłoś
moni692 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 10:03 No ale auto to nie tylko "kredyt", ale tez i paliwo, i przeglady i np. nowe opony. Gratulacje, ze kredyt ci sie skonczy, mnie auto zostalo juz od dnia kupna . A kredyt samochodowy to kredyt konsumpcyjny, dlatego nigdy bym go nie polecala. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 10:12 > A kredyt samochodowy to kredyt konsumpcyjny, dlatego nigdy bym go nie polecala. A znasz jakiś ciekawszy sposób na zakup samochodu przy braku gotówki? Bo wiesz że samochód nie służy tylko do ładnego wyglądania pod blokiem prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
moni692 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 10:19 Znam. Jak sie nie ma miedzi.... . Jak mnie nie bylo stac na samochod, to jezdzilam komunikacja miejska, rowerem badz tez chodzilam na piechote. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 10:30 Poproś kogoś w pobliżu żeby Cię uszczypnął to może się obudzisz. Śmiem założyć że nie ja jedna mam taka sytuację że do pracy muszę dojeżdżać. Do niedawna nie miałam możliwości żeby korzystać w tym celu z komunikacji miejskiej a i teraz było by to nieopłacalne cenowo i czasowo. Rowerem musiałabym jechać kilka godzin więc daruj sobie uwagi z kosmosu proszę. Kredyt na samochód jest więc często jedyną a także najrozsądniejszą decyzją. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 11:32 chipsi, powiem po sobie nam są potrzebne 2 samochody i mamy duzo wydatkow okolodomowych, bo jestesmy w trakcie remontu, wczesniej odkladalismy na dom etc i wiedząc, że mamy takie a nie inne mozliwosci mamy dwa tanie samochody, stare ale praktycznie bezawaryjne i dopiero jak skoncza mi się wydatki typu murarz, lampa, pralka etc to zaczniemy odkladac na zmienę jednego, potem drugiego nie wszystko na raz, bo mozna się udupic Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 11:02 moni692 napisała: > Jak mnie nie bylo stac na samochod, to jezdzilam komunikacja miejska, rowerem b > adz tez chodzilam na piechote. chyba troche jestes oderwana od realiów. Jak nie miałam na samochód (i na jego utrzymanie), to zapierdzielałam autobusem i wcale to takie fajne nie było. Dojazdy na uczelnie na drugi koniec W-wy, to była kara boska. Teraz mam samochód (na raty) i nie wyobrażam sobie życia bez samochodu. Zakupy sa duzo łatwiejsze samochodem. Nie wszedzie moje kochanie da sie dojechac komunikacja miejska. Nie bardzo wiem, jakim zbytkiem moze byc samochód. Przeciez to podstawowy sprzet, tak jak pralka czy lodówka, a nie żaden zbytek. Kredyty są dla ludzi, tylko trzeba umiec sie obchodzic z nimi. Jesli wiec ktos ma na spłate kredytu, to niech bierze. Mnie samochód (kupiony nowy z salonu) kosztuje miesiecznie 500€ (rata + miesieczne ubezpieczenie) + paliwo (60-100€/m-c) + przegląd (300€ raz w roku). Zaraz sie tu zlecą wrony i beda krakac, że po co takie drogie auto, skoro mieszkam w wynajmowanym, to powinnam sobie co najwyżej renault twingo czy siecento kupic. Potrzebny mi jest porządny kombiak do 2 dzieci i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
moni692 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 11:12 A ja fajnie wspominam ten okres, bo i czlowiek sie nachodzil i na figure dobrze robilo . Samochod to zbytek, jesli na nas go nie stac. No ale moja dewiza jest wydawanie tylko tych pieniedzy co je mam . I tak wolalabym te 500 euro miesiecznie, zamiast bankowi wpychac w gardlo, to odkladac na konto na procent, badz tez inwestowac - na kolejne auto . I zgadnij czy Towje auto po splacie kredytu bedzie wiecej anizeli to co za te pieniadze sobie kupie? Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 12:05 > A ja fajnie wspominam ten okres, bo i czlowiek sie nachodzil i na figure dobrze > robilo . > Samochod to zbytek, jesli na nas go nie stac. Ciekawa jestem, czy nadal uważałabyś samochód za zbytek, gdybyś miała do najbliższego autobusu 1 km przez las (taki normalny las bez latarni, nie park miejski, zimą, za to z dzikami, zdziczałymi psami i miejscowymi pijakami oraz alfonsami z pobliskiej wylotówki), przy czym autobus jeździ raz na 3 godziny, w weekendy rzadziej. Masz dwoje małych dzieci, do przedszkola masz 5 km (za lasem), gdzie autobus nie jeździ, do najbliższego sklepu, gdzie możesz kupić chleb, masz kilometr (za lasem), dzieci chorują a zimą o 16-tej robi się ciemno, zaś najbliższa twojego domu latarnia miejska znajduje się za lasem. Przypominam o dwójce małych dzieci, z którymi się poruszasz codziennie. Czasami mają gorączkę i trzeba ich zabrać do lekarza, do przychodni jest 5 km, najbliższy autobus za lasem, raz na 3 godziny, jak wspomniałam, musisz wziąć pod uwagę zarówno dojazd do lekarza jak i powrót. To wszystko 30 km od ścisłego centrum Warszawy, żadne Bieszczady. Mnie może nie być stać na jedzenie, ale muszę mieć zawsze na mechanika i paliwo. Już nie wspomnę, że przy takiej logistyce bez samochodu można zapomnieć o jakiejkolwiek pracy zarobkowej. Oczywiście, można się przeprowadzić w lepsze miejsce i płacić większy kredyt hipoteczny. Chciałam po prostu przypomnieć, że nie każdy mieszka w mieście i nie wszędzie w naszym kraju jest fajna i miła komunikacja miejska czy podmiejska. Jeżeli ktoś mówi, że nie może korzystać z komunikacji miejskiej, to prawdopodobnie naprawdę nie może, zaś rower nadaje się tylko czasami i do niektórych celów. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 16:16 moni692 napisała: > A ja fajnie wspominam ten okres, bo i czlowiek sie nachodzil i na figure dobrze > robilo . dziekuje za taki sport czy spacer przy wylotówce czy innej trasie przelotowej, gdzie samochód jedzie jeden za drugim, a halas jest taki, ze mysli nie słychać. O "swiezym" powietrzu juz nie wspominam. Jeszcze nie pomyslałas, że czasem po prostu nie ma pobocza, albo jest takie, ze nie da sie wózkiem przejśc, czy jest błoto. Do mojej poprzedniej pracy, połozonej na opłotkach W-wy nie dało sie dojśc na pieszo - albo autobus jadący raz na godzine czy rzadziej (i zawsze spóźniony) albo samochód. Nie było pobocza, a samochody jeździły gesto, więc to było i niebezpieczne, jak deszcz popadał, to jeszcze gorzej. A jak ty sobie wyobrażasz zakupy? targanie zgrzewki z woda - waga 9 albo 12 kg. W drugiej rece zgrzewka z mlekiem 6 czy 8 kg, a w trzecia reka pchasz wózek. Wyjazd po buty dla dziecka do centrum handlowego? U mnie 2 autobusami (rzadko kursujacymi). Na buty w sklepie w centrum miasta za bardzo mnie nie stać - no, ale tu sobie moge pójśc na pieszo. A wyjazdy na inne zakupy, a pojechac do rodziny (max. 120 km). W niedziele 2 pociagami, przesiadka - czekam prawie 2 godziny, a cała podróz w jedna strone trwa 4 godziny. Jak dojade na miejsce, to moge wracać, zeby wyrobic sie jeszcze tego samego dnia. Podrózuj tak z 2 małych dzieci. > I tak wolalabym te 500 euro miesiecznie, zamiast bankowi wpychac w gardlo, to o > dkladac na konto na procent, badz tez inwestowac - na kolejne auto . dajesz na lokate, to tez wpychasz bankowi pieniadze, za prawie zerowe odsetki. > I zgadnij czy Towje auto po splacie kredytu bedzie wiecej anizeli to co za te p > ieniadze sobie kupie? każde auto i każda rzecz traci z czasem na wartosci. Taka to prawda i tyle. Zanim bym uciułała, razem z tymi odsetkami, to bym sie wczesniej pochlastała, bo po prostu zyc sie tak nie da. Ty sobie bedziesz zapieprzac na pieszo objuczona tobolami jak wielbłąd, a juz dawno na wakacje pojade (tez samochodem), za który niby przepłaciłam tym kredytem (30 procent w ciągu całego okresu kredytowania) Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 11:33 kamelia- ale stac Cię tak? a autorki nie stac, bo jej do 1 nie starcza o to chodzi jak mnie stac na lampe do salonu za 3000 zł to ją kupuję, a jak nie stac to kupuję za 300 albo czekam Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 16:22 aneta-skarpeta napisała: > kamelia- ale stac Cię tak? > > a autorki nie stac, bo jej do 1 nie starcza > > o to chodzi zamykam sie, czasem przekrocze, to wtedy musze pobrac z oszczedności, ale bardzo tego nie lubie. Przez nastepny miesiąc musze zachowac wiekszy rygor. tez mam wysokie wydatki stałe (czynsz, kredyt, ubezpieczenie, III filar, media). Tym, co zostaje, musze tak gospodarowac, by starczylo do pierwszego. Staram sie co miesiąc odłozyc, kilka groszy, by mięc te rezerwe na wszelki wypadek, albo na urlop raz w roku (poprawny, ale bez szaleństw, bo na narty w Alpach mnie jeszcze nie stać) Odpowiedz Link Zgłoś
moofka moni 03.04.12, 10:14 po cholere udzielasz sie w watku ktory ciebie nie dotyczy i ktorego nie zrozumiesz skoro sama od ponad 10 lat tu nie mieszkasz i nie zamierzasz forum.gazeta.pl/forum/w,567,132157548,132217623,Re_Pytanie_do_mam_emigrantek.html - to jest twoj wpis? dziewczyna narzeka na sytuacje w polsce gdzie z normalnej pracy nawet obojga nie jest latwo wydolic na nianki oplaty i odlozyc na toyote chocby yaris bez kredytu latwo sie niemiec madrzyc o zyciu w polsce Odpowiedz Link Zgłoś
moni692 Re: moni 03.04.12, 10:22 Moofka, dlugo to trwalo zanim zaczelas grzebac . Ale prawda wszedzie jest taka sama, czy to w Polsce, w Niemczech czy Chinach. Nawet majac 25 tys. na miesiac, ale zyjac ponad stan nic sie nie odlozy. P.S. Znajomi maja 8 tys. euro na miesiac i tez juz przed 20 kwicza. No ale kuchnia na kredyt, 2 auta na kredyt, garaz na kredyt, dom na kredyt. Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: moni 03.04.12, 10:24 > Ale prawda wszedzie jest taka sama, czy to w Polsce, w Niemczech czy Chinach. Chyba g... prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: moni 03.04.12, 10:27 anulka.p napisała: > > Ale prawda wszedzie jest taka sama, czy to w Polsce, w Niemczech czy Chin > ach. > > Chyba g... prawda. Anulu Krotko i na temat Odpowiedz Link Zgłoś
anulka.p Re: moni 03.04.12, 10:40 > > Anulu ) Moja tolerancja na forumowe bzdety wyczerpała się w watkach o mężu pijaku i uświadamiającej roli forum, w tym już nie wyrabiam Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: moni 03.04.12, 10:26 nie grzebalam na pierwszej stronie wyszlo - bo mnie zastanawilo skad klepie taka madrala bo ja niestety mieszkam w polsce i to ponoc tej bogatszej i znam realia nie znam nikogo nawet z pewnymi dobrymi jak na te realia pracami kto by nowe auta bral za gotowke i to nie jest ponad stan, a koniecznosc nie wyobrazam sobie rodziny z dziecmi bez samochodu a jezdzaca rowerem madrosci nie ma miedzi dupa siedzi to mi sie z madrosciami kargula i pawlaka kojarza nijak nei przystaja do wspolczesnej kryzysowej polskiej rzeczywistosci Odpowiedz Link Zgłoś
moni692 Re: moni 03.04.12, 10:31 No widzisz, a ja znam w Polsce duzo ludzi, m.in. znajomi z liceum, co sie nawet szybciej dorobili auta anizeli ja - i nie na kredyt i na wyrost. A co do rodziny bez auta, to kiedys mozna bylo i teraz mozna. Zapewniam Cie, ze jeslibym sie przeprowadzila do miasta, to bym sie bardzo szybko auta pozbyla, poniewaz wygodniejsze jest jezdzenie autobusami, anizeli wieczne szukanie parkingu. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: moni 03.04.12, 10:47 > A co do rodziny bez auta, to kiedys mozna bylo i teraz mozna. Wiesz... kiedyś ludzie mieszkali w jaskiniach i ognia nie znali. Potem jeden z drugim pracowali u Heńka i Waldka za płotem więc do pracy dojeżdżać nie musieli. A teraz wiadomość dnia: Nie każdy mieszka/pracuje w mieście i nie wszędzie można dojechać autobusem czy innym tramwajem. > poniewaz wygodniejsze jest jezdzenie autobusami, anizeli wieczne szukanie parki > ngu. aaa to trzeba było sobie taka prace poszukać żebyś o parking walczyć nie musiała Odpowiedz Link Zgłoś
moni692 Re: moni 03.04.12, 10:50 > aaa to trzeba było sobie taka prace poszukać żebyś o parking walczyć nie musiał > a dobre Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: moni 03.04.12, 13:08 Dokładnie. Ludzie na wsi pracowali na roli, ewentualnie w jakichś małych zakładach rzemieślniczych w tej samej wsi. Teraz w pobliżu miast rolnictwa już prawie nie ma, więc ci wszyscy ludzie muszą pracować gdzie indziej, ergo, gdzieś dojechać, bo śmiem twierdzić, że wśród nich tacy, którzy mogą zostać telepracującymi tłumaczami, informatykami, grafikami czy artystkami produkującymi biżuterię z modeliny są jednak w mniejszości. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: moni 03.04.12, 11:00 No patrz, ja mieszkam w mieście. Ja do pracy dojeżdżałam pociągiem, bo wygodniej, dworzec pod nosem i w miejscu zamieszkania i w miejscu pracy, ale mąż do pracy ma 40 km w kierunku, gdzie nie jeździ nic sensownego, co można nazwać komunikacją miejską, bo przecież nie będzie jeździł na 7 rano 3 autobusami, z kiepskimi połączeniami, bo zajmuje to 4 godziny łącznie. Rowerem tym bardziej. Na auto (paliwo, ubezpieczenie, jakieś drobne naprawy) idzie po 1000zł miesięcznie Odpowiedz Link Zgłoś
marianna1970 Re: moni 03.04.12, 10:32 Auto na kredyt chyba kogoś pogięło nie dość że złom co roku traci na wartości to jeszcze płacisz procent Odpowiedz Link Zgłoś
moni692 Re: moni 03.04.12, 10:33 Marianna tez zrozumiala. A potem jak nie starcza na chleb to jest placz i zgrzytanie zebow. Odpowiedz Link Zgłoś
enewa Re: moni 03.04.12, 14:21 A kto by się tym przejmował, że traci na wartości? "Prestisz" się liczy Odpowiedz Link Zgłoś
rosabell Re: moni 03.04.12, 11:03 moni692 napisała: > > P.S. Znajomi maja 8 tys. euro na miesiac i tez juz przed 20 kwicza. No ale kuch > nia na kredyt, 2 auta na kredyt, garaz na kredyt, dom na kredyt. > > tak z ciekawosci, to gdzie tyle placa? bo raczej nie jest to przecietny dochod niemieckiej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
moni692 Re: moni 03.04.12, 11:09 Rosabell, znajomy obydwoje po studiach, on w firmie doradczej, ona w firmie telekomunikacyjnej. Co w tym dziwnego? Odpowiedz Link Zgłoś
policjawkrainieczarow Re: moni 03.04.12, 13:54 > dziewczyna narzeka na sytuacje w polsce gdzie z normalnej pracy nawet o > bojga nie jest latwo wydolic na nianki oplaty i odlozyc na toyote chocby yaris > bez kredytu > latwo sie niemiec madrzyc o zyciu w polsce przeliczylam wydatki wątkodawczyni na sytuacje za granicą i nie rozumiem twojego zarzutu, nie rozumiem też jej żalu, ze 'chory kraj". Gdyby żyla w kraju, w którym za zycie płaci się dolarami, jej wyliczenie w jej sytuacji wyglądałoby niemal identycznie, z jedną różnicą - płacilaby trochę więcej za przedszkole, trochę mniej za pieluchy i jedzenie, a zamiast zusu męża płaciłaby za ubezpieczenie zdrowotne całej gromady. Wyszłoby na to samo. Ot, sytuacja, w której sie ma dwójkę małych dzieci plus trzy kredyty wymaga wiekszych nakładów finansowych i nie jest to wina kraju. Tak, można kupic uzywane AGD, ale często lepiej kupic nowe, za to wydajniejsze w kwestii woda/prąd, juz nie mówiąc o tym, że AGD "built to last" to rzeczywistośc lat 70tych. Odpowiedz Link Zgłoś
upartamama Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 14:02 niekoniecznie nowe auto jest takie bezawaryjne. Ja mam merca z 94 roku i jest cud nie auto naprawdę. Miała też 2 letnią lagunę kombi. Wolę nie wspominać. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 10:05 Wiesz, jak w starszym samochodzie wyprodukowanym na rynek zachodni nie ma za dużo elektroniki, był dobrze serwisowany i nie służył np. przedstawicielowi handlowemu, to może jeździć długo. Każda marka ma słabe punkty, elementy, które sypią się szybciej i to trzeba wkalkulować w koszty + cenę części np. 10-letnie volvo będzie jeździło sprawnie jeszcze dobrych 15 lat ale cena części i napraw jest zabójcza, bo musisz mieć oryginalne. Patrz na Kubę, tam wyklepane auta amerykańskie jeżdżą od 59'. Odpowiedz Link Zgłoś
kaskaz1 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 10:07 pod warunkiem ze masz dobry bezawaryjny samochód. Nie kazdy stary jest bezawaryjny. autorka chyba swiadomie brała kredyty , rodziła dzieci , podpisywała jakies-tam umowy. a skoro dokonała takiego wyboru , nie powinna narzekac. co innego 8 tys bez obciazen, co innego z duzymi kosztami stałymi Odpowiedz Link Zgłoś
hugo43 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 10:15 a nie martwi was to,ze wiekszosc osob zycie na poziomie minimum socjalnego traktuje jak norme?ile tu wypowiedzi,ze za 2-3 tys da sie przezyc,ze wszystkim.ano pewnie,ze sie da,ale co to za zycie?bez podrozy,kina,wakacji,wyjscia od czasu do czasu do knajpy,czesto bez mozliwosci rozwoju swych zainteresowan,bo kasy brak? Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 11:03 Oj, nie znasz się. Ematka za 1200 na miesiąc ubierze i nakarmi siebie, dwójkę dzieci, kupi wszystkim książki i rozrywkowe czasopisma, wyśle do kina, na basen, ubierze galowo do teatru, a i na wakacje odłoży Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 11:59 ja nie zyje za najnizsza krajową, ale nie narzekam kazdy ma jakies babriery, ktorych nie moze przeskoczyc ale jak ktos ma 3 tys i nie moze, nie umie tego przeskoczyc to co ma zrobic? ma się zadreczać? czy probowac polubic to co się ma? dla mnie bez sensu jest narzekanie, z ktrorego nic nie wynika wiec albo cos z tym robię ( oszczedzam, zmieniam pracę) jak nie mogę, nie umiem, nie chcę to zaczynam zmieniac podjescie do zycia. tymbardziej, ze przewaznie po paru latach sie poprawia jednoczesnie nasze babcie i rodzice czesto nas uczą zycia gospodarnego, bo wypierdzielic kazdą sumę nie kłopot, ale nie o to chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 10:16 Wiem że to marne wytłumaczenie ale założę się że większa część tych kredytów została zaciągnięta jakiś czas temu więc i to co zostało wystarczało na dużo więcej. Wiem po sobie, brałam kredyt na samochód, zostawało tyle co teraz i mogłam jeszcze z tego odłożyć. Wiedziałam że chleb zdrożeje ale i byłam (niesłusznie jak się okazało) przekonana że moje dochody też wzrosną. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 11:29 moofka napisała: > ale jak widac na 500 zl miesiecznie samochodowego kredytu autorka pozwolic sobi > e moze problem w tym moofka,że jej nie starcza i trzeba cos z tym zrobic wiec albo zarabiac wiecej, albo z czegos zrezygnowac, albo nauczyc sie robic 4 dania z 1 kurczaka Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 11:34 > > problem w tym moofka,że jej nie starcza i trzeba cos z tym zrobic > > wiec albo zarabiac wiecej, albo z czegos zrezygnowac, albo nauczyc sie robic 4 > dania z 1 kurczaka ano ale samochod okazuje sie to jakies 6% jej dochodu wraz z eksloatacja niech bedzie 10% a to akurat jest niezbedne kiedy sie rpacuje i dzieci do przedszkoli wozi czemu wiec racjonalizatorki akurat na te sfere budzetu siadly? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 11:36 ja siadłam akurat na wydawanie 3 tysi na rzeczy codzienne, bo uwazam ze tam moze zaoszczedzic ale autorka powiedziala, ze nie da rady z tech 3 tysi cos obciąc bo mocno sie ogranicza wiec skoro jej nie starcza to z czegos zrezygnowac musi, wiec moze tanszy samochod? bo cos obciać musi, skoro jej nie starcza Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 11:45 bo ten samochód tak jakoś drogo jej wychodzi w całości: 500 - kredyt, 500 - paliwo + dodatkowe koszty eksploatacyjne (nie wiem, co może w te koszty wchodzić co miesiąc), czyli ogólnie sam samochód to ponad 1000 zł., co stanowi ponad 13% dochodu. Nie wiem, jaką działalność prowadzi mąż, ale jesli musi jeździć samochodem, to część kosztów eksploatacyjnych można "wrzucić" w koszty firmy chyba? No i ZUS męża jak najbardziej nie powinno się wliczać do dochodu, tylko do kosztów. A swoją drogą, to nie powinno się mieć dwoch róznych rachunków ? (firmowy, na którym są rachunki związane z działalnością, w tym zus, i rachunek osobisty - i to jest dopiero domowy budżet). Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 09:53 Cofoko, jak ty pieknie pier..lisz.... Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 10:18 500 powiadasz na same ubrania dla 4 osób.WOW Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 11:11 gryzelda71 napisała: > 500 powiadasz na same ubrania dla 4 osób.WOW a cóż to jest 500 zł. Koszula dla mojego meża to co najmniej 70€, a cóż to jest jedna koszula. Po zaledwie kilku miesiacach do wymiany, bo robi sie żółta pod pachami. Spodnie - 100€ i po kilku miesiącach zawsze wydrze dziue w kroku (nie wiem jak to robi). Para butów - co najmniej 50€. Buty dla dziecka przejsciowe - 40€ (tania sieciówka, ale buty porządne). Kurtka dla dziecka przejsciowa 30-40€ (popularna sieciówka) kurtka zimowa 55-60€ (cena super hiper wyprzedażowa, marka z górnej półki) t-shirt dla dziecka - 10€ (w promocji) baleriny dla mnie z salanandra - 50€ (outlet) dzinsy dla mnie - 50€ (outlet) Nie widze tu fortuny przepuszczanej na pierdoly, bo ceny takie są jakie są. Odpowiedz Link Zgłoś
goere Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 11:21 kamelia04.08.2007 napisała: > Spodnie - 100€ i po kilku miesiącach zawsze wydrze dziue w kroku (nie wie > m jak to robi). Ma za grube uda. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 11:43 500 zł na ciuchy dla 4 osobowej rodziny to żaden rarytas. A odnośnie koszul,kup lepszej jakość,albo pokombinuj przy praniu,lub higienie chłopa skoro żółkną pod pachami.A może kolorowe? Odpowiedz Link Zgłoś
burina Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 12:05 Włosy niech ogoli pod pachami na dobry początek. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 12:08 > A odnośnie koszul,kup lepszej jakość,albo pokombinuj przy praniu,lub higienie c > hłopa skoro żółkną pod pachami.A może kolorowe? No właśnie, jakoś mnie to żółknięcie pod pachami zbrzydziło, blee. A co do ścierania w kroku, jak już dziewczyny napisały, ma za grube uda. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 12:44 gryzelda71 napisała: > A odnośnie koszul,kup lepszej jakość,albo pokombinuj przy praniu,lub higienie c > hłopa skoro żółkną pod pachami.A może kolorowe? uważasz, ze koszula za 70€ jest bylejakiej jakosci (dodam, ze niemiecka marka)? Druga sprawa, z higiena jest w porządku, przeciez nie kąpie sie raz na tydzień. Włosy tez ma golone pod pachami. Dezodorantów uzywa silnych antyperspirantów aptecznych. Gdyby nie golił pod pachami i sie nie kąpał, to bym umarła. Po prostu taka natura, ze sie poci jak szalony (nie przesadzam) i nic wiecej nie da sie zrobic. Koszula czarna robi sie biała pod pachami. Mamy cała mase kolorowych i te troche dłuzej zyja, ale slady tez są, tylko je mniej widac. Koszula białe czy jasnoniebieskie, czy jasnoszare sa niezbedne, bo praca czesto wymaga garnituru. Co do spodni, to są zawsze luźne, bo chłop nienawidzi jak go cos uwiera, są to spodnie typu dzinsy, ale nie dzinsy. Wszystkim w kroku robi sie dziura, bo pekaja albo sie przecieraja. I to takie za 100€ najmniej. W ogóle mój facet jest ciżki do ubrania, bo nosi rozmiar 3XL (wzrost plus budowa) Odpowiedz Link Zgłoś
sea.sea Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 12:50 Nie wiem jak z męskimi, ale istnieją dezodoranty dla kobiet które nie zostawiają białych śladów na czarnych ciuchach - więc dla facetów też powinny takie być... Odpowiedz Link Zgłoś
timola Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 12:55 polecam etiaxil - raz na tydzień i zero potu pod pachami. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 15:04 timola napisała: > polecam etiaxil - raz na tydzień i zero potu pod pachami. wlasnie tego uzywa. Codziennie i jak nie ma cięzkiego dnia, to do wieczora trzyma. Jak ma cięzki dzień (goraco jest, albo sie zdenerwuje), to i ok. południa musi zmieniac koszule, myc sie i znowu dezodorantować, bo capi. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 15:08 Nie wiem jakie koszule kupujesz,w sensie składu przede wszystkim,ale nie zawsze drogie znaczy dobre.Widocznie tak jest w przypadku tych koszul. Albo z chłopem coś nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 15:56 gryzelda71 napisała: > Nie wiem jakie koszule kupujesz,w sensie składu przede wszystkim,ale nie zawsze > drogie znaczy dobre.Widocznie tak jest w przypadku tych koszul. Seidensticker, białe czy w kolorze gołębim kosztuja 69€, w kolorach/wzorach pow. 75€. Na prawde sa doskonałej jakości. Doskonala bawełna, raz przejedziesz i uprasowane bez sladów zagnieceń. > Albo z chłopem coś nie tak. to raczej to. ma taka, a nie inna przemiane materii. I tacy tez żyja i sie ich kocha Odpowiedz Link Zgłoś
policjawkrainieczarow Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 14:00 > Koszula dla mojego meża to co najmniej 70€, a cóż to jest jedna koszula. > Po zaledwie kilku miesiacach do wymiany, bo robi sie żółta pod pachami. to trzeba kupować żółte. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 15:05 policjawkrainieczarow napisała: > to trzeba kupować żółte. na zółtych też sie robia slady. Poza tym w jego pracy trzeba wyglądac poważnie Odpowiedz Link Zgłoś
quark_xpress Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 14:20 O rany, jaja sobie robisz?? Mialam Cie Kamelio za powazna osobe. > Spodnie - 100€ i po kilku miesiącach zawsze wydrze dziure w kroku (nie wie > m jak to robi). To moze kupuj za €20 skoro i tak wytrzymaja tylko kilka miesiecy?? To samo z koszulami. Skoro tak sie zolca pod pachami, to material ktory wytrzyma lata nie jest ci potrzebny, kupuj tansze. Czy tez chodzi tylko o metke? >>marka z górnej półki I tutaj pies pogrzebany. Nie zawsze gorna polka znaczy lepsza jakosc. A nawet jesli, to nieadekwatnie do ceny. Poza tym: stac cie, kupuj nawet za €500, ale nie narzekaj. Nie stac cie, kupuj taniej. > Nie widze tu fortuny przepuszczanej na pierdoly, bo ceny takie są jakie są. No nie, ceny takie nie sa. Nie w wiekszosci normalnych sklepow na przecenach. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 15:49 quark_xpress napisała: > > To moze kupuj za €20 skoro i tak wytrzymaja tylko kilka miesiecy?? To sam > o z koszulami. Skoro tak sie zolca pod pachami, to material ktory wytrzyma lata > nie jest ci potrzebny, kupuj tansze. sęk w tym, ze nie ma jego rozmiaru. Na niego jest wyjatkowo ciężko kupic ubrania. Ktoś, kto jest poza rozmiarówka, to to zrozumie. Na mojego ojca mozna wszystko wszedzie kupic z palcem w nosie, a na mojego męza, to w sklepach ze specjalna odzieża, a tam jeuz sa inne ceny. Tez bym wolała zapłacic 20 € za spodnie i 10€ za koszulę, mając swiadomośc, że na góra rok, a pieniadze przeznaczyc na inne przyjemności. Kiedys kupował spodnie za 8€ i koszule z poliestru za 20€ i wygladał jak ostatnia sierota. A w tej sztucznej koszuli sie smażył dodatkowo. Widziałas kiedys faceta, co łazi miedzy wieszakami i szuka sobie ciuchow? Mój jest z tych, którzy sa chorzy jak maja iśc kupowac szmaty. > Czy tez chodzi tylko o metke? bynajmniej, ale koszula jest z dobrej bawełny, łatwej do prasowania, tyle, ze nieodpornej na wydzieliny pachowe Kolorowe sie trzymaja lepiej. > >>marka z górnej półki > > I tutaj pies pogrzebany. Nie zawsze gorna polka znaczy lepsza jakosc. to akurat jest odziez dla córek. Mam 2 córki w bliskim rozrzucie i zalezy mi, żeby kurtka czy spodnie wytrzymały jedna i druga. Po t-shirtach sie takich cudów nie spodziewam, bo je i tak poplamia. Dobrej jakosci materiałay kosztuja, taka jest smutna prawda. Kupiłam młodej czapke i szalik w petit bateau z doskonałego materiałau, model i kolor pasujacy do wszystkiego i zapłacilam 56€. Chodzila w tym 2 zimy niestety przejechałam się i tanie ubrania nie spełniaja swojej funcji. Bo albo spodnie sa za szerokie i ma worek na tyłku, albo wzory bluzek takie sobie, albo rozmiarówka po prostu nie jej/ich. > > Nie widze tu fortuny przepuszczanej na pierdoly, bo ceny takie są jakie s > ą. > > No nie, ceny takie nie sa. Nie w wiekszosci normalnych sklepow na przecenach. to nie jest zara czy h&m, gdzie masz -70%. Jak masz wyprzedaż, to -20% czasem -30%, a jak juz nic nie ma, to jest -50%, taka polityka jest niektórych producentów, ubrania sa sprzedawane w butikach, to nie sa marki niszowe, ale i nie masowe, typu st. hilaire, eden park, seidensticker, gardeur, pierre cardin. Niektóre rzeczy w ogóle nie sa ani w promocji, ani nie są w wyprzedazy (np. w petit bateau). Czasem nie da sie czekac do wyprzedaży, bo robi sie zimno i musze kupic czapke i szalik, i kurtke przejsciową. Nie wszystko da sie przewidziec i kupic na zapas. Buty kupuje na bieżąco. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Buahaha,krem z lidla ,bluzka z Tesco 03.04.12, 14:33 Mam bluzki z Tesco i używam rózu z Lidla. I z jednego i z drugiego jestem zadowolona. Wolę kupić coś tańszego i nie martwić się pieniędzmi niż kupić bluzkę za 1/8 swojego dochodu i denerwować się, że kraj porąbany i nie starcza do pierwszego. Jakoś własna psychika jest dla mnie cenniejsza niż image. Najtrudniej mają pracownicy bankowi i pracownicy korporacji, bo u nich obowiązuje dress code i rzeczywiście koszulą z Tesco się nie wywiną. Ale też można mieć podział na ubrania pracowe i domowe i mam wrażenie, że ładna bawełniana bluzka "z supermarketu" (tak przy okazji, teraz, kiedy F&F otworzyło osobny sklep, to dalej obciach?) naprawdę nie powinna zrobić człowiekowi krzywdy. 500 zł miesięcznie na 4 osoby to nie jest jakaś wygórowana kwota, jeśli są w tym buty. Ale rozumiem, że bawełniana bluzka za 30 zł z Cubusa to jednak inna bawełniana bluzka niż bawełniana bluzka za 30 zł z Tesco. Jeszcze nie rozumiem na czym polega różnica, ale już akceptuję, że jest - więc chyba jestem na dobrej drodze. Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta306 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 10:02 jesteś typowym wytworem naszej cywilizacji. Żyjesz na kredyt, ku uciesze naszego Państwa i masz typowo konsumpcyjne podejście do zycia. Nie rozumiem i nawet nie chce zrozumieć. Ciesze się, że sa tacy ludzie, bo napedzaja gospodarke i jakos to wszystko sie kręci. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 10:11 No mówię, mógłby facet olać zus (+ 1000 zł) i zgadywać dopadną czy nie, albo w ogóle robić na czarno. Autorka też mogłaby rzucić pracę w cholerę (+ 400 za przedszkole i + 800 za opiekunkę), leżeć i patrzeć w sufit czekając aż opieka społeczna coś da. Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta306 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 11:22 nie o tym mówię. Jesli mnie na cos w danej chwili nie stać i dodatkowo nie jest to niezbedne do zycia,to nie kupuje tego. Kupuje wtedy kiedy mogę. Nie zamierzam paść banków. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 13:12 Zwłaszcza mieszkanie, samochód i odkurzacz są istotnie zbędne dla rodziny z dwójką dzieci, taaa. Odpowiedz Link Zgłoś
enewa Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 14:43 Wydatków na kredyt mieszkaniowy nikt tu nie kwestionuje. Ale z samochodem to już sprawa dyskusyjna, jak kogoś nie stać na nowy (czy prawie nowy), to równie dobrze może jeździć starym. Zadbany samochód dobrej marki, nie rozpada się na części w momencie, gdy kończy się na niego gwarancja. Sama do niedawna jeździłam nastoletnią toyotą i korona mi z głowy nie spadła, a auto było bardzo niezawodne i tanie w eksploatacji. A kredyt na odkurzacz, to już rzecz której kompletnie nie pojmuję, chyba jakaś nienormalna jestem. Przecież za 100-200zł można kupić nowy z gwarancją. Odpowiedz Link Zgłoś
iceland.3 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 10:08 Rozumiem Cię doskonale. U nas taka suma pieniedzy idzie bez problemu na dwie dorosłe osoby. Właściwie nic nie odkładamy bo wszystko idzie na bieżąco na jakieś opłaty, wyżywienie, media, beznyne. Ja również chylę czoła przed rodzinami utrzymującymi się za najniższą krajową. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 10:20 Koszt wyżywienia u nas to 1000zł na 4 osoby- w tym 2 dzieci pięknie jedzących. Unikamy jedzenia przetworzonego, gotowców, jesli mamy ochotę na coś słodkiego to piekę sama a nie kupuję. Zostaje 2000 na różne inne wydatki - dajmy na to, że co miesiąc wydajesz na lekarza i ubrania po 50zł na osobę -to daje 400zł. Na wydatki związane z domem/chemia/zabawki i przyjemności kolejne 50zł na osobę-kolejne 400zł. Łącznie z jedzeniem 1800 zł więc można zaoszczędzić przynjamniej 1200zł. Spójrz na swoje wydatki-może zapisuj (my od lat prowadzimy tabelę budżetową e exelu), przyjrzyj się co jest zbędne i niepotrzebne, co mozna zracjonalizować i przede wszystkim-unikaj tylu kredytów-macie kredyt na auto,sprzęt,karta kredytowa- może zamien na kredyt skonsolidowany, raty powinny wyjść niższe i już masz oszczędność. Sporo płacicie za telefony-niech M weźmie na firmę -będzie mozna odliczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 10:31 Wydaje mi się, że 3000 na życie dla rodziny 2+2 powinno spokojnie wystarczyć, małe dzieci tak dużo nie jedzą, nie potrzebują całego arsenału kosmetyków, można spokojnie ubrać je w lumpeksie itp. Ja mam na utrzymaniu 3 córki liceum/studia i to jest dopiero worek bez dna, a 3000 jakoś wystarczają. Wątek chyba nie wziął się z tego, ze realnie Ci nie starcza, tylko z frustracji, że nie możesz bardziej zaszaleć Odpowiedz Link Zgłoś
olus22 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 10:45 Zaraz zostanę zjedzona ale co mi tam. My mamy 30 tys m-cy i też twierdze że to mało dlatego że czym więcej sie ma tym więcej się chce. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 11:42 ja jestem zdania, ze nie ma kasy ktorej nie da sie wydać i jak kiedys podobały mi się buty za 70 zł, bo mialam 800 zł/m-c to teraz juz ciezko mi spojrzec ponizej 300 jednak i przy 8 tys ( w sytuacji autorki) i przy 30 mozna wszystko wydac, a mozna spokojnie zyc z jakimis ograniczeniami i pytanie brzmi, czy narzekamy zeby sobie ponarzekac, czy faktycznie chcemy cos zmienic Odpowiedz Link Zgłoś
katia.seitz Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 10:35 A ja cię rozumiem. Też mieliśmy przy podobnych dochodach problem, żeby przeżyć do pierwszego. Tyle że ratę kredytu mieszkaniowego mieliśmy znacznie wyższą (ponad 3000), do tego płaciliśmy jakieś tam ubezpieczenie emerytalne (kompletnie nieopłacalne, jak się okazało) w wysokości 1000 zł miesięcznie, z którego nie można się było wycofać. Recepta na problem? Zwiększyliśmy dochody I teraz jest bardzo dobrze. Więc, jeśli taka opcja wchodzi w grę - to byłoby dla ciebie optymalne rozwiązanie Odpowiedz Link Zgłoś
timola Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 11:40 wiecie co?? chyba jedna z Was dobrze mnie podsumowała. Że " realnie Ci nie starcza, tylko z frustracji, że nie możesz bardziej zaszaleć". I chyba coś w tym jest. Bo skoro mąż ma firmę, ja pracuję, umowa na czas nieokreslony, normalna wypłata, okazjonalnie premie to chyba... jesli kupię sobie skórzane buty, bluzkę w galerii i dzieciakom nowe kurtki to nie jest to jakaś straszna rozrzutność. Mam wrażenie, że część z Was podchodzi do sytuacji na zasadzie mam tysiąc na miesiąc i daję radę. A mi nie o to chodzi. Bo nie po to kończyłam studia, mąż również, pracuję itd aby ubierać sie w tesco. Nie chcę rad pt 8 żyć kurczaka. Bo wydaje mi się że nie o to w życiu chodzi. Dla przykładu - znajoma - od 5 lat siedzi w Holandii. Zarabia tyle co ja, tyle że w euro. Pracuje jako sprzątaczka, mąż na budowie. Z pensji żyja tam na zasadzie bez ograniczeń. Wchodzi do sklepu, nie patrzy na ceny. Tam tylko wynajmują mieszkanie +opłaty. W PL wybudowali w tym czasie dom, jest on gotowy do wprowadzania się, kupili za gotówkę auto. O to mi chodzi, o te różnice. I o fakt, że dla mnie nie jest luksusem siedmioletnie auto, mieszkanie na kredyt czy pralka na raty. To jest konieczność. po prostu. A ból istnienia pewnie wynika z faktu, że jak wpływa kasa na konto to najpierw lecą opłaty, później galeria na zasadzie kupię sobie coś nowego. I ok 20 okazuje się że ceny żywności są tak wysokie że mi do pierwszego nie wystarcza. To wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
marianna1970 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 11:50 Typowo konsumpcyjne podejście do życia sens życia znajduje w kupowaniu Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 11:51 to teraz wyglada to zupelnie inaczej 8 tys to jest na spokojne zycie bez szalenstw, natomiast przy gospodarnosci mozna jeszcze oszczedzac ( i nie chodzic w szmatach) dla Ciebie jest 1 rada, wiecej zarabiajcie. i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 11:55 co do twoich znajomych podzieliłabym na 2 jakby sprztaczki i budowlancy zarabiali tyle, ze 5 lat mogliby sobie kupic dom i auto zyjąc bez ograniczen to nikt by na studia za granica nie szedł, a ubóstwo by nie istniało, a istnieje Odpowiedz Link Zgłoś
burina Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 12:01 No to pisz od razu, że chciałaś sobie ponarzekać. W koleżankę sprzątaczkę, która na niczym nie musi oszczędzać - no nie uwierzę i już. Tobie też radzę przestać wierzyć w bajki i docenić to, co masz. Zdrowie nie jest wieczne, wypadki chodzą po ludziach, żebyś nie musiała przećwiczyć co to jest naprawdę źle, a nie robisz tragedię z tego, że nie możesz z naręczmi ciuchów do domu codziennie wracać. Jak to sobie wyobrażasz, że każdy (no dobra, każdy po 'dobrych' studiach) zarabia mnóstwo pieniędzy a biorą się one z drukarni? Czy może proponujesz, aby ludzie z Twoim akurat wykształceniem zarabiali nieporównywalnie więcej, a innym wystarczy zasuwanie za minimalne wynagrodzenie (nie daj Boże zapłacić tyle co Tobie jakiejś fryzjerce!). A może hinduskim dzieciom szyjącym Twoje kurtki powinni obciąć wypłatę, bo w końcu jak teraz żyją za miskę ryżu dziennie, to może za pół też pociągną? No co proponujesz? Oszczędzać nie chcesz, na radykalną poprawę dochodów nie liczysz...Może podaj numer konta, bo dobrymi radami chyba Ci nie ulżymy, to może chociaż jakimś drobnym datkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
ira_07 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 13:10 Bo nie po to kończyłam studia, mąż rów > nież, pracuję itd aby ubierać sie w tesco. Nie chcę rad pt 8 żyć kurczaka. Bo w > ydaje mi się że nie o to w życiu chodzi. Nie Ty jedna skończyłaś studia - a jak na Polskę i tak masz niezłe dochody. W każdym kraju mając takie duże koszty stałe zostanie ci niewiele na życie i w tym wypadku nie ma co narzekać na "porąbany kraj", bo oprócz zusu porąbany kraj ci wydatków nie narzucił. No, mieszkanie i auto też konieczne, resztę można było lepiej przemyśleć. 3 tysiące na zycie dla 4 osób to nie są kokosy, ale też nie powód, zeby aż tak narzekać. Bo nawet po zakupie jedzenia (powiedzmy 1200-1500 zł) zostanie jakieś 1500 zł, w tym spokojnie zmieścisz jakieś buty, wyjścia, w razie czego lekarza i leki. Na pewno nie stać cię na szaleństwa, ale stać cię na spokojne życie, bez strachu, że braknie. A jak ci brakuje, to zacznij spisywać wtdatki i zobacz, gdzie ta kasa przecieka. Może warto np. zaprenumerować jakieś czasopismo, żeby wyszło taniej? Może za dużo wydajesz pod wpływem impulsu, np. na piątą niebieską apaszkę? Myślisz, że w mniej porąbanych krajach ludzie szaleją i na ceny nie patrzą? > Dla przykładu - znajoma - od 5 lat siedzi w Holandii. Zarabia tyle co ja, tyle > że w euro. Pracuje jako sprzątaczka, mąż na budowie. Z pensji żyja tam na zasad > zie bez ograniczeń. Wchodzi do sklepu, nie patrzy na ceny. Tak, tak Może zyją bez ograniczeń, ale w tym sensie, że nie muszą wybierać - płacimy rachunek czy kupujemy mięso. Uwierzę, że mogą żyć spokojnie (tak jak wy), nie uwierzę, że bez ograniczeń. Może oni nawet nie marzą i operze co tydzień, koszukach za 100 euro i specjalistycznych książkach? Mają swoje potrzeby opłacić mieszkanie, zjeść, kupić czasem ciucha, starcza im, więc sądzą, że się nie ograniczają. Ale jeśli im tak dobrze, to może pomyśl o emigracji? Skoro sprzątaczka w Holandii ma się tak dobrze, to ty z wyższym będziesz się miałą jeszcze lepiej. > A ból istnienia pewnie wynika z faktu, że jak wpływa kasa na konto to najpierw > lecą opłaty, później galeria na zasadzie kupię sobie coś nowego. I ok 20 okazuj > e się że ceny żywności są tak wysokie że mi do pierwszego nie wystarcza. To wsz > ystko. Ja robię na odwrót. Tzn. opłaty, jedzenie, a wycieczki książkowo-ciuchowe pod koniec miesiąca. I już. I wiem, że wszystko drożeje, ale nie aż tak, żeby po 3 tygodniach zaskakiwać, więc nie kręć, że się OKAZUJE, że ceny wysokie. Fajnie by było żyć nie patrząc na ceny wcale, ale niewiele ludzi może sobie na to pozwolić, nawet na Zachodzie. Każdy ma jakąś pulę, w której musi się zmieścić. Jak cię czytam to mam wrażenie, że i 2x tyle by ci nie wystarczyło, bo po prostu w tej galerii byś droższe sklepy odwiedzała, droższe jedzenie kupowała, a potem zazdrościła koleżance w Holandii, że jej starcza a tobie nie. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 14:09 > Bo nie po to kończyłam studia, mąż rów > nież, pracuję itd aby ubierać sie w tesco. Nie chcę rad pt 8 żyć kurczaka. Bo w > ydaje mi się że nie o to w życiu chodzi. Ja rozumiem, oszczędzanie to straszny wstyd i tylko ostatni nędzarze tak robią. Zatem niech cię dalej mdli, jak pomyślisz o zakupach. To wolny kraj. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 14:38 Bo nie po to kończyłam studia, mąż rów > nież, pracuję itd aby ubierać sie w tesco. Nie chcę rad pt 8 żyć kurczaka. Bo w > ydaje mi się że nie o to w życiu chodzi. A o co chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 15:30 studia skończyłaś a gospodarowac nie potrafisz-bo skoro narzekasz to znaczy że jest błąd po stronie wydatków albo przychodów-jesli przychodów-to znajdź druga pracę, Mąż tak samo i będzie mogła ubierać się w Zarze a nie w tesco-proste Odpowiedz Link Zgłoś
wies-baden Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 17:13 Jako jedna z niewielu (przeczytałam wpisy) przyznaję ci rację; to rzeczywiście nie jest normalne aby za dwie średnie krajowe wystarczało na ledwie skromne życie. Sądziłam, że forum jest bardziej reprezentatywne jak chodzi o zarobki, no cóż, nie jest, większość wypowiedzi balansuje na granicy ubóstwa. Takie standardy, bardzo to przykre. Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 17:36 alez autorka zyje skromnie , bo taka jest jej decyzja. skoro nabrała kredytów , to trzeba jespłacac. ona nie zyje na granicy ubóstwa, ona zyje ponad stan. bo juz musi miec wszystko- za to trzeeba przepłacac ( wysokie odsetki) Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 00:09 teraz zyje skromnie, ale przeciez w domu ma sprzetu róznego, który to sprzet teraz spłaca Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 10:03 my mamy troche wiecej niz autorka i uwazam ze stac nas na starsze samochody i nie stac nas na 10 roznych rat i tez czasem musze sobie czegos odmowic Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 00:10 wies-baden napisała: > Jako jedna z niewielu (przeczytałam wpisy) przyznaję ci rację; to rzeczywiście > nie jest normalne aby za dwie średnie krajowe wystarczało na ledwie skromne ży > cie. Sądziłam, że forum jest bardziej reprezentatywne jak chodzi o zarobki, no > cóż, nie jest, większość wypowiedzi balansuje na granicy ubóstwa. no, cos ty. Ematka to milionerka, ma własna chałupe i wielki samochód na własne potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_p Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 22:42 timola napisała: > A ból istnienia pewnie wynika z faktu, że jak wpływa kasa na konto to najpierw > lecą opłaty, później galeria na zasadzie kupię sobie coś nowego. I ok 20 okazuje > się że ceny żywności są tak wysokie że mi do pierwszego nie wystarcza. > To wszystko. Nie. To świadczy o tym, że źle gospodarujecie pieniędzmi. Przykład. Tydzień temu, w nocy piątku na sobotę, diabli wzięli mi dwudziestoletnią plombę. Szczyt zeba poharatał mi jezyk, no to szybciutko pierwszy lepszy stomatolog, jaki tylko w soboty pracuje. Liczyłam sie z wydatkiem około 2,5 stówy. Niespodziewanym. Po przeliczeniu pozostałej forsy, wyszło mi, że jak cos jeszcze w tygodniu nie dupnie, to mi spokojnie wystarczy pieniędzy do konca miesiąca i może ciut zostanie. Jedzenie i chemia. Miłą niespodzianką okazał sie fakt, że źle zinterpretowałam cennik i zapłaciłam tylko stówę, ale fakt jest faktem. Po odliczeniu wydatków stałych mam do dyspozycji kwotę porównywalną z tobą, tez rodzina 2+2, w tym nastolatek, który je tony jedzenia, wymaga własnych biletów autobusowych i doładowywania komórki, i na przykład forsy na ogłoszoną dwa tygodnie wcześniej (czyli nie do zaplanowania na poczatku miesiąca) wycieczkę szkolną do teatru w innym mieście. Przejdź na system "5 dych dziennie na jedzenie i ani grosza więcej, pozostałe wydatki z innej puli", to tobie też zacznie starczać na dłuzej niż do 20. Tez mi się kiedys wydawało, że się nie da. Do momentu, kiedy dochody znienacka spadły o parę kluczowych stów miesiecznie, i usiadłam przerażona nad kartką, próbując wyliczyć stawkę dzienną, uwzględniając opłaty, fakt, ze jedno dziecko na gwałt potrzebowało kurtki, drugie butów, oraz rezerwę na wszelki wypadek. I jak z dnia na dzień zaczeło się okazywać, że zamordyzm sie sprawdza i stawka dzienna nie jest przekraczana, mamy co jeść bez zauważalnego spadku fajności, mamy w czym prać i czym myć naczynia, to ten system kryzysowy został przeniesiony na dalsze miesiące. W tej chwili potrafię operowac budżetem dwudniowym, jak jest potrzeba, ale wolę dziennym. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 08:38 bardzo madrze pisz Mika Jezeli twoj problem polega na tym, ze nie stac cie na wszystko i na nieliczenie sie z groszem to musisz to wziac na klate i od tej zmiany w mysleniu zaczac odbudowe finansow i budzetu myslenie mam 9 kola i moge wszystko wbilo was w jakas kredytowa pulapke musisz zacza myslec mam 3 na wszystko i co z tym moge tzw zycie to nie sa zakupy w biedronce ale i skladki oplatki szkolne buty, ksiazki zabawki, fryzjer dentysta wyjazdy sprzet kawa proszke do prania ja sama pamietam jak prowadzilam dom za kilkakrotnie mniej niz teraz codziennie byl cieply obiad i zawsze starczalo na pampersy dla dziecka teraz kiedy kasy jest wiecej jest tez sporo wiecej zobowiazan ale tez zawsze jest odlozone cos na wszelki wypadek i jesli okolo 20 budzet nie wyglada tak jakby sie chcialo bo sie rozhulalo wdraza sie program ktory pozwoli w miare bezbolesnie i bez dlugow dociagnac Odpowiedz Link Zgłoś
mika_p Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 12:05 I jeszcze, przykładowy koszyk inspirowany moim wczorajszym: wędlina 15 dag 5,00 zł pierś kurczaka, 300 g 5,00 zł pudełko ryżu 3,00 zł mrożonka chińska z Biedronki 4,00 zł chleb 2,00 zł mleko 2,50 zł serek do smarowania Piątnica 3,00 zł 2 jogurty 500 g 7,00 zł Mlekołaki 6,00 zł herbata malinowa Herbapol 4,50 zł kilogram jabłek 3,00 zł Razem 45 zł. Ty masz małe dzieci, wiec pewnie po soczku im kupisz, brakujące 5. Z drugiej strony, moje wchłoną większośc z litra jogurtu, reszta dla mnie na śniadanie. Twoje zapewne nie. Z trzeciej, koszyk jest z cenami regularnymi, a na herbate i jogurt była promocja, 1,5 zł zaoszczędzone. Obiad jest taki, że spokojnie mozna dac małemu dziecku, tylko trzeba będzie z talerza ze 2 kawałki grzybków mung wybrać. U mnie 4x100 g ryżu pójdzie jednorazowo, u ciebie pewnie raczej 3 torebki, więc przy czwartym obiedzie z ryżu będziesz już go mieć. itd Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 12:21 a ja na zarcie od poniedzialku nie wydalam nic a nic, bo mialam gar barszczu ukrainskiego (tani bardzo ) za to w aptece zostawilam 54,20 (lekka infekcja gardla) 150 zl na komunijna skladke (dar dla kosciola niech ich szlag) 150 na dentyste 100 na obiady i sniadanie w szkole (w ostatecznym rozrachunku to duza oszczednosc w skali miesiaca) i tak mi 5 stow poszlo (dziesiec 50 zlotowych dniowek ) a w reku nie mam NIC jestem szalenie niegospodarna i mi kasa przez rece przelata Odpowiedz Link Zgłoś
jolunia01 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 11:15 timola napisała: > wiecie co?? chyba jedna z Was dobrze mnie podsumowała. Że " realnie Ci nie star > cza, tylko z frustracji, że nie możesz bardziej zaszaleć". I chyba coś w tym je > st. Bo skoro mąż ma firmę, ja pracuję, umowa na czas nieokreslony, normalna wyp > łata, okazjonalnie premie to chyba... jesli kupię sobie skórzane buty, bluzkę w > galerii i dzieciakom nowe kurtki to nie jest to jakaś straszna rozrzutność. A to już zmienia sytuację. Z twojego pierwszego wpisu wyglądało na to, że zwyczajnie wydatki cie przerosły. Teraz widzę, że życie cię przerosło. Po prostu nie masz planu na życie, tylko prze.pierzasz wszystko, co zarobicie. > Mam wrażenie, że część z Was podchodzi do sytuacji na zasadzie mam tysiąc na mi > esiąc i daję radę. A mi nie o to chodzi. Bo nie po to kończyłam studia, mąż rów > nież, pracuję itd aby ubierać sie w tesco. Nie chcę rad pt 8 żyć kurczaka. Bo w > ydaje mi się że nie o to w życiu chodzi. A o co chodzi? Wiesz, ile osób skończyło studia, i to niezłe, i nie ma nawet połowy tego, co ty, bo sytuacja jest taka, jaka jest, a pracodawcy nie ustawiają sie w kolejkach z workami pieniędzy, żeby tylko ktoś raczył podjąć pracę. > Dla przykładu - znajoma - od 5 lat siedzi w Holandii. Zarabia tyle co ja, tyle > że w euro. Pracuje jako sprzątaczka, mąż na budowie. Z pensji żyja tam na zasad > zie bez ograniczeń. To wyjedź do Holandii, zatrudnij się jako sprzataczka i nie marudź. >... dla mnie nie jest luksusem siedmioletnie auto, mieszkanie na kredyt czy pralka na raty. > To jest konieczność. po prostu. Wiesz, dla mnie, w zasadzie, też nie. Tylko (pisałam już w odpowiedzi do czyjegoś postu) ty się po prostu przeinwestowałaś, a nie umiesz posługiwać się pieniędzmi racjonalnie. > A ból istnienia pewnie wynika z faktu, że jak wpływa kasa na konto to najpierw > lecą opłaty, później galeria na zasadzie kupię sobie coś nowego. I ok 20 okazuj > e się że ceny żywności są tak wysokie że mi do pierwszego nie wystarcza. To wsz > ystko. Zacznij się odchudzać. Najlepiej głodówką. Durny post. Szafy ci się pewnie nie domykają (chyba, że wywalasz regularnie ciuchy i buty), a ty jęczysz i co miesiąc do galerii. Jak mówi moja nastolatka - ogarnij się, kobieto. Odpowiedz Link Zgłoś
wronka30 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 11:09 A myslisz, ze gdzies indziej to daja za darmo???? Mieszkam w Holandii, oboje z mezem pracujemy (on desk manager, ja administracja i nauczyciel w szkole jezykowej), on niemalze na poltora etatu ja na pol, plus dwojka dzieci w wieku 6 i 3 lat. Od tego roku mala chodzi tylko jeden dzien do zlobka bo inaczej za 3 dni placilabym prawie 600 EURO (koszt zalezy od dochodow). I tak kombinujemy jak kon pod gorke z opieka. Poza tym wynajem mieszkania kosztuje nasz 600 Euro. Prawie tyle samo co splata kredytu ewentualnego, ale kredytu na razie nie mozemy wziac poniewaz maz musi dostac kontrakt na czas nieokreslony. Poza tym to samo ubezpiecznie zdrowotne na nasza rodzine to 250 Euro (nie mamy wlasnej dzialanosci). Sam gaz i prad 128 Euro na miesiac. Dotatkowo telefony, internet, TV, ubezpieczenie samochodu, podatek samochodowy, ubezpieczenie domu, na wypadek smierci (tzw. pogrzebowe), benzyna (na szczescie auto splacone), splata dzialki (wkopalismy sie bez sensu) i jedzenie (przynajmniej 350 Euro na miesiac). Nie wspominajac o ubraniach i butach i innych gazdzetach potrzebnych do zycia. Wlasnie przyszly roczne podatki za wode - 250 Euro, i kompaktowy za wszystko inne - 350 Euro, oplata roczna za szkole -280 Euro (za rok bedzie podwojnie, bo mlodsza pojdzie do szkoly). Zyjemy na biezaco, ciezko cos odlozyc. Odpowiedz Link Zgłoś
asiara74 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 13:30 Człowiek potrzebuje niewiele, cala reszta jest na pokaz. Gdzieś to kiedyś słyszałam i przy takich opowieściach zawsze to sobie przypominam. Przy takich dochodach unikanie zakupów ratalnych czy kart kredytowych nie wydaje mi sie byc trudne. Stałe wydatki są spore więc trzeba poczekać na ich zmniejszenie a jak to nastapi to nadwyżki odkładać na konto oszczędnościowe i gotówka płacic za np sprzęt AGD. Odpowiedz Link Zgłoś
mamawojtuska79 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 13:58 Jak przeczytałam pierwszy post to nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać. Skoro Ty masz depresję bo nie starcza ci do pierwszego przy dochodzie 8-9000 zł miesięcznie to co ja mam powiedzieć, moja rodzina to cztery osoby:mąż, ja, dwójka malutkich dzieci (1,5 i 2,5 roku), miesięcznie mamy 3000 zł (pensja męża) ,na opłaty idzie średnio około 1700 zł miesięcznie, na życie pozostaje 1300 zł. Dodam tylko że mój najstarszy synek jest dzieckiem niepełnosprawnym (skrajny wcześniak) z niedosłuchem i w tamtym roku musieliśmy mu kupić aparaty słuchowe za 12 000 zł. Cały czas jest rehabilitowany, a godzina z logopedą czy fizjoterapeutką to ok. 80-90 zł, a tych godzin w miesiącu jest całkiem sporo. Do tego dochodzi jeszcze zakup pomocy do rehabilitacji, o pampersach, ubrankach, mleku modyfikowanym już nie wspomnę. Mały ma dodatkowo słabą odporność więc każda choroba wiąże się z dużymi kosztami leków. Obecnie jestem na urlopie wychowawczym, nie otrzymuję żadnych zasiłków, do pracy nie mogę wrócić bo nikt nie zostanie z dzieckiem tak wysokiego ryzyka, żadne przedszkole też go nie przyjmie. Bardzo chętnie zamieniłabym się z autorką wątku na miejsca, taki dochód, zdrowe dzieci, nie narzekałabym. Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 odkurzacz na kredyt 03.04.12, 14:20 mnie rozlozyl. majac do dyspozycji 8tys/mc, 300zl chyba mozna wygospodarowac? chyba, ze to jakas rumba albo inne kirby za iles tam tysi. ja nie rozumiem posiadania karty kredytowej i w ogole kredytow. bronie sie przed tym jak moge i wszystko kupuje za gotowke, po co banki maja na mnie zarabiac? cale agd kupilismy w odstepach czasowych. kuchnie i pralke na jesieni a lodowke, zmywarke i okap latem na planowany remont calej kuchni. mielismy wtedy mniej kasy niz teraz i dalismy rade. kase uzbieralismy (w sensie zarobilismy) majac na stanie kupione za grosze starocie, ktore przekazalismy dalej, czesc ukradli z korytarza. ja wiem, ze wszystko jest dla ludzi i kredyty tez ale to na wieksze rzeczy w stylu chata czy auto a nie na pralke (i to majac powyzej 5tys) odkurzacz na raty bym zrozumiala u kogos, kto zarabia najnizsza krajowa i dla niego 200 czy 300zl to spora czesc domowego budzetu. i nie uwierze, ze co miesiac kupujecie tony ubran, lekow i proszkow do prania. dentysta czy inny lekarz tez chyba nie w kazdym mcu. na dziecku nie oszczedzam, na dobrych butach tez nie. jak chce cos kupic extra, to to kupuje bo wiem, ze posluzy albo bede to mogla pozniej odsprzedac niewiele tracac. ale kupujac cos drozszego szukam dobrej ceny albo targuje sie ze sprzedawca. do tej pory to sprawnie fukcjonuje. firme niech maz przeniesie na Ciebie jesli mozesz placic preferencyjne skladki. zawsze pare stow jest sie do przodu. emerytury i tak z tego miec nie bedziecie. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: odkurzacz na kredyt 03.04.12, 14:31 mam w otoczeniu osoby ktore wpadły w pułapke kredytową zarabiali bardzo dobrze, nadal zarabiają, postanowili sprzedac mieszkanie ( mocno okredytowane) i wziac kredyt na dom a dom przeciez buduje sie NA CAŁE ZYCIE i byle czego kupowac nie bedziemy i tak kibel za 1500, kabina za 6 tys z wodotryskami, a kafelki tylko hiszpańskie i tak samo z resztą włozyli kupę pieniedzy w system ogrzewania, ktorego byle hydraulik nie ogarnia a ze jest skomplikownay to czesto cos jest nie tak itd mają ok 10 tys na ręke na 4 osoby a po odjeciu opłat zostaje im na zycie 1500 mineło kilka ładnych lat, baterie łazienkowe wołają o wymianę, a nadl się je spłaca, bo przeciez dziadostwa za 150 zł nie bedziemy zakładac ( ja kupiłam kiedys do łazienki baterie za 75 zł " na chwile" i dziadówka od 7 lat nawet zepsuc się nie chce) i cokolwiek chca, musza kupic to na kredyt bo inaczej nie da rady i pluja sobie w brode, bo kredyty było łatwo brać ja to mówie poza sytuacją autorki, ale postawa- pracuję to nalezy mi sie porzadny odkurzacz etc jest zgubna i to bardzo Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 Re: odkurzacz na kredyt 03.04.12, 16:55 ja przyjmuje zasade: kupuje najlepsze na jakie mnie stac ale w granicach rozsadku. agd kupilam w miare dobre (chyba) ale nie miele bo kupilam to do mieszkania na kilka lat a takie extra kupie sobie do domu. ps odkurzacz to odkurzacz, dla mnie nie musi miec wbudowanego dvd, gps i innych kujawiakow. wystarczy, ze wciaga koty i nie wypuszcza ich z tylu. mam zwyklego zoltego zelmera. jak sie zepsuje, to kupie drugi a w zasadzie trzeci bo pierwszy to byl taki wlasnie antyczny zelmer, ktory sie posypal. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: odkurzacz na kredyt 04.04.12, 10:08 ja nie wiem, moze ja jestem niedzisiejsza, ale uwazam ze wiekszosc z nas i tak ma lepiej niz nasi rodzice w naszym wieku, gdzie wiekszosc mieszkalo katem u rodzicow, albo od 4 pokolen w domu, na kupie natomiast widze tendencję u 30 latków, ze oni powinni miec juz wszystko, mając 2 malutkich dzieci, w zasadzie kilka lat po studiach i jak to mnie nie stac na auto z salonu?!!! gdzie ja zyje?!!!! ludziom sie w dupach przewraca i tyle a zasugerowac jakąkolwiek oszczednosc w zyciu?- spier... nie po to studiowałam zeby teraz cokolwiek oszczedzac!!! Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 Re: odkurzacz na kredyt 04.04.12, 14:40 moi znajomi to rocznik 80-81. jedna psiapisola mieszka z mezem i dziecmi u rodzicow w wydzielonej czesci domu, druga ma kredyt na mieszkanie na milion lat na dzieci sie nie decyduje bo praca bardzo niepewna a nowej szuka od 2 lat, trzecia ma kiepska prace, rodziny nie zaklada, ma malenki domek po dziadkach, ktory remontuje na ile moze. wiekszosc kuzynow za granica. jest jeszcze jeden przypadek pary z dzieckiem - ona bez pracy bo sie nie chce, on czasem cos dorobi, zyja z rodzicow. ja z mezem zapieprzam non stop zeby zarobic na chalupe bo kisimy sie z dzieckiem na 38m kawalerce (nie wlasnej). nie narzekam na to co mam bo mam sporo. potrafie zarabiac ale mam tez rodzicow na ktorych moge liczyc i do chalupy chca sie dolozyc. placimy za mieszkanie, utrzymujemy 2 auta (samo paliwo wynosi jakies 1,2tys/mc ale wrzucam je w koszty), zakupy robimy bez kalkulatora, dziecku kupuje markowe rzeczy, pies tez jest pochlaniaczem gotowki. oszczednosi zawsze jakies mam bo roznie w zyciu bywa. czesc ostatnio zainwestowalam w nowa dzialalnosc i powinno byc niezle. studia mam i maz tez i co z tego? teraz prawie kazdy jakies ma. grunt, zeby robic cos, co sie lubi i miec z tego przyzwoita kase. moglabym nawet klasc plytki na scianie jakbym umiala i dobrze by mi placili. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 14:26 Życie to koszty. Trochę dużo u was tych rat, ale jednak nikt już nie pierze na tarze a TV jest dla ludzi. Jak brakuje to trzeba pomyśleć, gdzie dorobić. Ja rozumiem, ze można przeżyć za niewielką sumę. Rozumiem, że koszula za 80 euro to dla większości baaardzo drogo. Jednak w dzisiejszym świecie im więcej na koncie tym więcej można ze sobą zrobić. Sorki, ale całe życie ubierać się z ledwością tylko na bazarku? Żadna frajda. A gdzie na przykład podróże? Nie, nie wczasy w Egipcie, ale zwiedzanie rożnych miejsc chociażby w Europie. Ba, w Polsce. I jeszcze jest oszczędzanie i "oszczędzanie". Można ciąć w nieskończoność potrzeby i odkładać na coś fajnego. Jest różnica, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
thorgalla Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 15:14 Zasada jest taka:im więcej zarabiasz tym więcej wydajesz. Myślisz:skoro zarabiam sporo to stać mnie na samochód/nowe meble/angielski/balet/tenis dla dzieci.I potem okazuje się,że wydaje się wszystko a przecież przy dużych dochodach powinno się odłożyć sporo.I zaczyna się tłumaczenie,że 2 samochody są konieczne bo nie będziesz jeździć autobusem (pomimo że tysiące ludzi jeździ i żyje),angielski/balet/tenis potrzeby aby dziecko się rozwijało (tysiące dzieci nie chodzi na dodatkowe zajęcia i to ich nie opóźnia) itd. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 15:33 Wiecie co ja mam podobnie. Tylko już szkoła dzieci prywatna, więc i wydatek większy. Też miałam problem, ale koleżanka mnie namówiła, żeby robić zakupy przez internet. Błam się jak cholera, bo przecież mięso, będzie złe, jak sama nie zobaczę. Ale zaryzykowałam. W Leclercu w Warszawie dowożą za darmo od 300 zł. No więc zrobiłam listę ( długą ) i usiadłam do kompa. No i okazało się, że trzeba się natrudzić, żeby kupić za te 300 zł. Zakupiłam wszystko co miałam na liście ( zakupy na tydzień ), przywieźli ( mięso w lodówce nawet ), wnieśli na górę do mieszkania, zapłaciłam kartą. Za ok 100 zł w tygodniu dokupuję pieczywo i coś co nagle okazuje się potrzebne. W sumie na jedzenie i chemię wydają max 1600 zł miesięcznie, Jak sobie popatrzyłąm, okazało się że jak sama robię zakupy, wydaję kasę na głupoty. Jakieś nieplanowane słodcze, duperele, które się podobają bo akurat przecenili itd. W internecie kupuję konkrety. I to wcale nie najtańsze, bo wędlina bez konserwantów za ok 40 zł za kg. ale wiem, że na tydzień idzie mi ok 1kg, więc proszę o zapakowanie w 5 paczek po ok 20 dag. Nadmiar mrożę. Czasami idzie mniej, więc zostaje na kolejny tydzień. Może tak spróbuj? Zobaczysz wtedy co kupowałaś, a bez czego spokojnie można się obejść. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 15:37 zakupy przez net własnie odkryłam i jestem zachwycona, mało ze moge zrobic szybko zakupy to przed koncem zakupów moge jeszcze spojrzec na liste i spokojnie cos wywalic- gdy widze ze zaszalałam, a jak przeleci przez kase to juz sie raczej nie zwraca Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 15:41 A co lepsze, jak się okazuje że czegos nie ma, to dzwonią do mnie i proponują zamianę na podobne w podobej cenie, albo mogę zrezygnować, jeżeli mnie ta zamiana nie odpowiada. no i sama ustalam godziny dostawy ( przedziały 2 godzinne ) Odpowiedz Link Zgłoś
baz12 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 16:39 Nie pojmuję brania na kredyt agd przy dochodzie 8tys. Trzeba mieć porąbane w głowie. Przecież pralke czy lodówkę można kupić za 1000 zł, a resztę można sukcesywnie dokupować bez brania na raty. Przy takim systemie zarządzania kasą to oni nigdy nie będą mieli pieniedzy, a nie daj Boże nagle któreś z nich straci pracę to już tragedia totalna. Współczuję braku logicznego myslenia. Odpowiedz Link Zgłoś
paulka25 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 17:17 A ja pojmuję. Szczególnie jak ktoś się wprowadza do pierwszego własnego mieszkania i nie ma nic. A jak się policzy koszty chociaż najbardziej podstawowych sprzetów jak lodówka, kuchenka, piekarnik, pralka, okap itd to robi się spora kwota. Kina domowego czy rumby i innych gadżetów na raty bym nie kupowała ale te najpotrzebniejsze sprzęty już tak. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 10:09 ok, ale wtedy przez dwa lata troche zaciskamy pasa, zeby spokojnie przezyc za te 3 tys " na zarcie" i sie hamuje i nie kupuje co miesiac kosmetyków za 200 i co miesiac komus ciucha Odpowiedz Link Zgłoś
jajko54 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 09:57 thorgalla napisała: > Zasada jest taka:im więcej zarabiasz tym więcej wydajesz. no cóż chyba tylko dla kretynów obowiązuje ta zasada. ja mam budzet większy niż autorka pierwszego postu a wydaję mniej, resztę odkładam i dzieki temu nie muszę brać odkurzaczy na kredyt. kupuję w Lidlu z wyboru bo wiele rzeczy jest tam dobrych choc nie wszystko. jak mam odłożone to mogę z tego sobie konsumować rzeczy bardziej luksusowe a nie żyć ponad stan i zaciągać długoterminowe zobowiązania które nie wiadomo czy w przyszłości będę mogła spłacać. Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 10:15 jajko54 napisała: > thorgalla napisała: > > > Zasada jest taka:im więcej zarabiasz tym więcej wydajesz. > > no cóż chyba tylko dla kretynów obowiązuje ta zasada. No wiesz?Ty możesz być wyjątkiem.Ale taka jest stara prawda.Masz więcej,na więcej cię stać.I tak to się kręci Zarabiam 4000zł to kupuję samochód tani na kredyt,zarabiam 8000zł kupuję samochód lepszy,bo stać mnie na większe raty. I tak ze wszystkim. Zarabiam 4000zł nie posyłam dzieci do prywatnej szkoły czy na dodatkowe zajęcia.Chodzi do szkoły publicznej i na zajęcia darmowe np.A jak zarabiam 8000zł to i basen i kino i szkoła prywatna i jakies zajęcia dodatkowe. No tak jest,no > Odpowiedz Link Zgłoś
ryza_malpa1 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 11:25 ja mam budzet większy niż > autorka pierwszego postu a wydaję mniej, resztę odkładam i dzieki temu nie mus > zę brać odkurzaczy na kredyt. kupuję w Lidlu z wyboru bo wiele rzeczy jest tam > dobrych choc nie wszystko. jak mam odłożone to mogę z tego sobie konsumować rze > czy bardziej luksusowe a nie żyć ponad stan i zaciągać długoterminowe zobowiąza > nia które nie wiadomo czy w przyszłości będę mogła spłacać. Nic, tylko się podpisać. tez tak mam. Mamy dochody podobne do autorki wątku ( co prawda rodzina 2+1) i spokojnie ok. 2- 3 tys. odkładamy nie szczędząc na potrzebach podstawowych - jemy dobrze ( dużo warzyw, chudego mięsa i nabiał - żarcie w 90 % nieprzetworzone - może stąd te ceny), ubieramy się jak ludzie ale bez szaleństw, kupujemy książki, chadzamy do kin i rozrywek, leczymy sie z konieczności raczej prywatnie. Skąd ten sukces? Kredytów brak. No i chyba stąd,że nie mamy parcia na zewnętrzne oznaki prestiżu - samochody mamy stare ale jare, odkurzacz zelmer ma 7 lat i ciągnie jak smok, pralka ma 10 i jeszcze pierze w sposób wystarczający ( żaden tam bosh, firma no name) i popierze dopóki sie nie rozpadnie,na co dzień jeździmy MPK ( ale obciach, co?) bo tak nam wygodniej i trzy razy taniej, ubogacamy się duchowo w bibliotece, smakują nam darmowe rozrywki typu piesze wycieczki z ogniskiem, spacery, mamy kolektyw znajomych z którymi zawsze coś fajnego jest do zrobienia za niewielka kasę. Nie czuję, zeby czegoś mi brakowało.... Odpowiedz Link Zgłoś
polyanna3 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 17:19 szlag czlowiek trafia jak czyta takie posty. Ja mam 4 tys i wydawalo mi sie to całkiem niemało w porównaniu do innych polskich rodzin. Też jakoś muszę egzystować, a rat nie mam bo nie stać mnie w tym momencie na kredyt. Jakbym zarabiala z męzem 8-9 tysiecy wstyd by mi bylo pisać takie tematy Odpowiedz Link Zgłoś
joann_80 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 17:53 świadczy to tylko o Tobie droga autorko. Jesteś beznadziejną gospodynią skoro nie potrafisz zapanować nad TAAKIM budżetem. W dupie Ci się przewróciło, albo jesteś mega trollem który pisze takie posty tylko po to by wkurzyć innych. My z mężem mamy 3500 tys, dziecko, psa samochód i kredyt hipoteczny. Żyjemy , mamy się dobrze i choć żyjemy skromnie to tak potrafimy gospodarować tym co mamy ,że nie chodzimy głodni, obdarci i starcza czasem na jedzenie na mieście albo kino. Rzadko bo rzadko ,ale ja nie mam, ciśnienia na wywalanie pieniędzy tylko na rozrywki. Aha i jeszcze jedno. Starcza nam na to by co miesiąc wpłacać na założone przez nas subkonto dla naszego syna. Mam nadzieję ,że po tym wszystkim co tu przeczytasz weźmiesz się w garść i przestaniesz przewalać kasę na głupoty i żalić się na forum bo to żałosne mieć takie dochody i beczeć ,że nie ma się na życie. Wstyd Ps. czego się czepiasz Lidla i Biedronki? Skoro jesteś tak cienka w prowadzeniu domu ,że nie stać się na Almę to Twoja strata. Te sklepy są super i nie uważam by były sklepami dla biedoty. Nienawidzę Kaczora za to ,że sprowadził je do takiej roli podczas gdy często są tam lepsze i fajniejsze rzeczy niż w innych sklepach. Odpowiedz Link Zgłoś
asia.asz Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 17:58 przypominasz mi kolege z pracy meza, on sam zarabia na rodzine, ma wyzsze wyksztalcenie i teraz walczy o podwyzke bo mu na zycie nie starcza i musi ja dostac twierdzi ze nie zyja jak krolowie, ze ma wyzsze wyksztalcenie wiec powinien zarabiac wiecej, tyle zeby rodzine utrzymac... tyle ze placa duzo za mieszkanie (b ladne swoja droga), przylecieli na 1-2 lata a meble wszystkie nowe kupili, do restauracji chodza (czyli oprocz rachunku dochodzi koszt opiekunki) ale oszczednosci juz wydali teraz od rodzicow pozyczaja... pisze bo bylismy naprawde w tej samej sytuacji, w tym samym czasie przylecielismy, tez 2+2 dzieci, podobna wyplata, my zaciskalismy pasa, oszczednosci nie ruszylismy, teraz m dostal podwyzke i zaczyna byc lepiej, u nich podwyzka nie wiem czy pozwoli im na zycie ktore wioda bez dodatkowych pozyczek... my wyszlismy z zalozenia ze zyjemy za tyle ile mamy, oni ze prowadza pewien tryb zycia (a pienaidze pozyczaja, czekaja na podwyzke, problem ze on dostal polowe tego co chcial, a swoja droga chcial sporo...) i niby nic nam do tego ale co jakis czas rozmawia z moim m i narzeka ze wyplata mala, ze nie starcza na podstawowe wydatki... i zeby nie bylo ze sie czepiam to wiele wydatkow mozna sobie darowac (restauracja - co nie oznacza ze sie siedzi w domu, ale mozna za darmo lub polowe ceny isc do zoo, muzeum, miec pizze na wynos, wiem, nie ten sam poziom ale jak sie pozycza to sie nie wydaje 100dol na 1 wyjscie (rachunek +opiekunka), meble uzywane - w ameryce latwo o ladne tansze meble, zakupy przez neta - wiadomo dostarczone do domu ale ceny porownalam i drozsze niz standardowo kupowane ale im wygodniej tak kupowac itp itd) Odpowiedz Link Zgłoś
noemi29 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 03.04.12, 20:44 Wiesz co... zazwyczaj nie obrażam ludzi i omijam takie wątki... ale zostaje ci 3 tys. na życie i się nie wyrabiasz??? Przepraszam, ale w doopie ci się poprzewracało! Odpowiedz Link Zgłoś
gardenia_nowak Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 00:00 No niestety na standardy powiedzmy europejskie trzeba się nieźle napiąć. Generalnie pracuję po to, aby zaraz wydać Widzę oczywiście pewne błędy, które popełniłam względem swoich finansów - np. kredyt na nowy samochód. Koszmarna pomyłka, która szczęśliwie już niedługo się skoczy.Ale za komórki - 2 - płacimy teraz góra 70 zł. Skype rulez. Nie mam kablówki ani anteny, bo to wyrzucona kasa IMO - wolę net. AGD szczęśliwie jest w porzo, lapki - nasze podstawowe narzędzie pracy wymieniamy co 2 lata - odkładamy gotówkę, bo kredytów już żadnych nowych brać nie chcę. Ciuchy nasze i dzieciowe - Allegro, lumpeks, przeceny, babcia , Zresztą moja córka (prawie roczniak) donasza po synku (3,7 lat), dostałam też mnóstwo ciuchów od znajomych i rodziny, bo tam akurat dziewczynki same. Poza tym sprzedaję nasze ciuszki i zabawki dzieciaków i tak rotują te środki. Powoli uczymy się oszczędzać, poza tym podnosimy stawki (pracujemy jako freelancerzy w domu) i staram się pracować nad dochodem pasywnym. Ale nie powiem, też czasem mam dość latania z wywieszonym ozorem, choć wiem, że to poniekąd mój wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
stukostrach-jeden :) dobre 04.04.12, 10:15 3 tysiace na zycie to mało? Nie starcza na spa co tydzień czy na kolejna torebkę burberry? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: :) dobre 04.04.12, 10:28 > 3 tysiace na zycie to mało? pytanie co i dla kogo oznacza "na zycie". jesli tylko jedzenie, chemia i czasem ciuch to jest to wystarczająca kwota. ale sprobuj z tego wykroic - 500 zł miesiecznie odkladane na urlop letni - wydatek na dentystę, bo plomba wypadla - zakup opon do samochodu/ wymiane oleju, rozrządu, cokolwiek - jakis maly remont w domu, wymiana, dokupienie mebla w chacie - urządzenie świat, jakies prezent bo okazja itp itd to już trzeba dobrze liczyć i za kieszen się trzymać, zeby wystarczylo. jak to juz napisano tu wiele razy - szału nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
stukostrach-jeden Re: :) dobre 04.04.12, 10:53 Jedzenie, chemia i jakis ciuch- 3 tysiace to duzo. Nadwyzki wypadałoby składac na lokacie pod nazwą oszczedności i z w/w oszczednosci opłacać wakacje, prezenty na gwiazdkę, większe zakupy- jak opony, meble, AGD, remont mieszkania czy stomatologa. BTW 500 zł miesięcznie na wakacje to daje 6 tys na wakacje, dośc dużo. ( jak dla kogos komu do pierwszego ledwo starcza) 3 tys na "zycie" to duzo i jak ktos twierdzi inaczej to ma albo wysokie potrzeby, albo nie umie gospodarować pieniędzmi. " nie starcza do pierwszego, jedzenie tylko tanie dyskontowe" trudno mi w uwierzyć że przeżycie za 3 tys jest takie trudne. Zwłaszcza, ze autorka raczej nie jest z Warszawy czy innego drogiego miasta- niania za 800 zl sugeruje miejsze miasto czyli mniejsze koszty. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: :) dobre 04.04.12, 11:10 > Jedzenie, chemia i jakis ciuch- 3 tysiace to duzo. Nadwyzki wypadałoby składac > na lokacie pod nazwą oszczedności i z w/w oszczednosci opłacać wakacje, prezent > y na gwiazdkę, większe zakupy- jak opony, meble, AGD, remont mieszkania czy sto > matologa. nie wiem, jak Ty i inne osoby, ale ile masz takich miesiecy, ze masz do zaplacenia TYLKO za jedzenie, chemię i ciuch? u mnie takie miesiace zdarzają się rzadko, aż żal że tak rzadko. a praktycznie co miesiac wpadają jakies extra wydatki typu 500 odnowienie ubezpiezcenia chaty, 1000 dentysta, tudziez inne w ten desen. wiec i te comiesięczne nadwyżki mogą nie być duże, albo zadne. inna sprawa, ze przy takich dochodach kredyt na karcie do splacania czy na agd to przesada. Odpowiedz Link Zgłoś
stukostrach-jeden Re: :) dobre 04.04.12, 11:25 Mało, zawsze cos wypadnie a to buty na zimę a to stomatolog, ubezpieczenie mieszkania , samochodu, mebel naprawa, droższy ciuch czy torebka a nawet luksusowy kosmetyk a co. Wydaje tyle ile mogę- nie więcej, na kredyt mamy tylko dom i samochód, za to raty są ogromne- prawie pół naszego łącznego dochodu. Na zakupy chodzimy z lista i kupujemy to czego potrzebujemy, często w Lidlu czy supermarkecie, ale omijamy produkty najtańsze. Na tzw zycie zostaje nam mniej niz autorce, jednak spokojnie starcza nam do pierwszego, ba nawet czasem oszczedzamy.Pewnie dlatego ze nie kupujemy sprzetu na jaki nas nie stac w stylu lodówka za 6 tysiecy. Czy odkurzacz za 3. Nie wymieniam tez zawartosci szafy co sezon, czy nie kupuje kompulsywnie " bo inni maja". Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: :) dobre 04.04.12, 12:14 dlatego wlasnie lepiej cos odkladac i nie chodzic za kazda wypłata do galerii sobie cos kupic kazdy z nas ma ubezpieczenia, plomby etc ale jakos ludzie zyją i jezdza na wakacje, a nie zarabiają po 20 tysi nie wiem, moze ja głupia jestem ale nie musze zmieniac co roku opon na nowe- robie to co jakis czas, na zakładkę, ubezpieczenie- tego nie placi sie co miesiac, mozna tez rozlozyc na 3 wpłaty jesli ktos chce przy 7 tys na rodzine i kredycie na mieszkanie 600 zł + opłaty mozna spokojnie cos odlozyc co miesiac- czasem tysiac, czasem 300, ale da się nie da sie jak co miesiac MUSISZ wydac na ciuchy i kosmetyki 600-800 zł Odpowiedz Link Zgłoś
lelija05 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 10:59 Porąbany, to jest ten wątek. Ostatnio przymierzając bluzkę typu kimono, stwierdziłam, że jakoś mi ramiona opadły. Teraz wiem czemu, za dużo czytam wątków tego typu i po prostu ręce mi opadli. Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama1979 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 14:13 Wydaje mi się, że gdzieś popełniliście błąd. Za dużo macie rzeczy na kredyt. My z mężem mamy wspólnie 7500zł. Nasza rata kredytu jest dużo wyższa niż Twoja bo 1300zł do tego 250zł kredyt studencki. Opiekunce nie płacę więc tu jesteśmy z wydatkami podobnie. Stać nas jednak na drobne szaleństwa i mimo to na odłożenie kasy aby raz albo nawet dwa razy w roku spędzić tygodniowy urlop za granicą. A tak na marginesie. Dużo płacisz za czynsz i samochód. Może warto poszukać innego mieszkania i nie pchać się kolejny raz w kredyt na zakup samochodu. Są nieoprocentowane pożyczki w pracy z zakładu funduszu socjalnego. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 04.04.12, 20:11 Jak mam taką totalną nędzę, jak 3 tysie na miesiąc na jedzenie na 4 osoby, to nie ma, że boli: zaczynam gotować. Zwykle kaszę z cebulą, albo karoflankę. Odpowiedz Link Zgłoś
quessta Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 05.04.12, 12:30 Witam.U nas jest tak.Mąz zarabia 1300 zł ja nie pracuje mamy dwójke dzieci,starsze chodzi do zerówki ,młodsza nie dostała sie do przedszkola,na opiekunke poszły by moje całe zarobki wiec siedze z nia w domu.Co drugi miesiac płacimy za prąd 250 zł,rata za samochód 220 (do grudnia),paliwo męza do pracy i podwózke dzieci do szkoły 350 zł,kosze 25,gaz 50 zł.Wychodzi 820 zł,zostaj nam na cały miesiac 480 zł.i uwierzcie to jest dopiero sztuka przetrwania,ale nie mamy innego wyjscia,ja jeszcze porzez 2 lata bede siedziała z córką w domu zanim ona pójdzie do szkoły,mąz dorabia w lecie jak tylko sie da,niestety na zawsze jest gdzie,mieszkamy na wsi.Gdybym miała te 8 czy 9 tyś....ach. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Porąbany kraj czyli jak przeżyć za 8 tys na m 05.04.12, 15:36 masz do dyspozycji nie 8-9 tys, a 7-8 tys, ze wzgledu na ten ZUS. Opłat stałych jest sporo, ale przyznaj, że przeciez cos macie za te pieniadze. Przeciez agd w domu stoi i to nowe, karta kredytowa też zaplaciłas za cos. Nie twierdze, że to luksus, to co wam zostaje (sama mam do dyspozycji podobna kwote, po opłatach), ale musisz sie przyjrzec zakupom bardzo dokładnie. My kupujemy rzadko cos przetworzonego, ilośc jedzenie tez jest tak obliczona, by nie wyrzucać, ubrania jak sie da, to na wyprzedażach. Dzieci też mam dwoje Odpowiedz Link Zgłoś