Dodaj do ulubionych

obowiązki dziadków

16.06.04, 16:14
Do umieszczenia tego wątku zainspirowal mnie post bebejot "niebezpieczni
dziadkowie", a dokladniej niektóre odpowiedzi wielu emam. Zabierałam głos w
tej dyskusji, ale sparawa jest dla mnie powazniejsza, więc pozwalam sobie
potraktować ją dokladniej. Generalnie chodzi mi o to, że dziadkowie maja
pewne obowiązki wobec swoich wnuków i oczywiście prawa, ale ja skupię się na
obowiązkach.
1. Oczywiście nikt nie ma prawa oczekiwać, że dziadkowie przejmą pełną opiekę
nad wnukami, jeżeli nie mogą lub po prostu nie chcą. Mają prawo do swojego
życia, swoich planów - żeby to było jasne.
2. Jednak dla mnie jest nienormalną sytuacja, kiedy dziadkowie mieszkają w
tym samym mieście, a nie mają czasu zająć się wnukami co jakiś czas, np.
raz na tydzień czy dwa tygodnie na 2-3 godziny. Czy to naprawdę duże
wymagania? A tak jest niestety w praypadku moich teściów. Oczywiście
widują wnuki, kiedy do nich przyjdziemy, ale wziąć je na spacer, na plac
zabaw, czy po prostu do siebie - marzenie sćiętej głowy. A dlaczego jest
to dla mnie ważne?
a) jak dziadkowie mają nawiązać dobre i głębokie więzi z wnukami, jeżeli nie
uczestniczą w ich życiu?
b) jak dzieci mają nauczyć się, że są jescze inni dorośli w ch życiu oprócz
rodziców, którzy też je kochają, mogą im wiele przekazać?
c) czy głęboka miłość wnuków do dziadków może rozwinąć się podczas
okazjonalnych wizyt czy świąt?
3. Pomoc dziadków (a raczej jej brak) jest też ważna dla mnie i dla mojego
męża. Dlaczego?
- praktycznie nie mamy możliwości wyjść gdzieś tylko we dwoje, a przecież
jest to ważne dla funkcjonowania związku dwojga ludzi,
- nie jestem perpetum mobile i po prostu potrzebuję co jakiś czas wytchnienia
dla swojego zdrowia psychicznego i fizycznego - nie mam tego niestety i
wiem jak czuje się człowiek w stanie permanentnego przemęczenia.
4. Owszem, sporadycznie teściowie zabierają starszego syna ze sobą na weekend
w góry (buduja tam dom), ale i tak zostaje mlodsza córa (choć jedno
dziecko to nie dwoje). Jednak pojawiają się tam podobne problemy, jak u
bebejot: jeden wielki plac budowy!!! Zero miejsca do zabaw dla dzieci!!!
Syn radzi sobie dobrze, ma 5 lat, bałagan i budowa to dla niego atrakcja,
ale teściowa nie rozumie, dlaczego rzadko przyjeżdżamy z młodszą córą (1,5
roku)...
5. Kiedy jadę na dłuższy pobyt do moich rodziców "beszczelnie" oczekuję
pomocy moich rodziców, że zajmą się dziećmi godzinę albo dwie podczas
dnia. I tak jest dla mnie dużym odciążeniem, że nie mam całego domu na
głowie, choć oczywiście pomagam w codziennych obowiązkach na ile mi mama
pozwoli. Oczywiście dzieci mają do dyspozycji bezpieczny ogrod z
huśtawkami (są trzy - po jednej dla każdego wnuka), piaskownicę i
zjeżdżalnię, które powstawały stopniowo w ramach możliwości i chęci mojego
taty, a nikt go do tego nie zmuszał.

Reasumując: uważam, że my rodzice mamy prawo oczekiwac pomocy od dziadków, bo
bez tego często nie dajemy sobie rady!!! to nie jest żaden egoizm czy
lenistwo, ale normalne ludzkie prawo do pomocy ze strony bliskich. To prawo
działa oczywiście w drugą stronę. Ile z was może pozwolić sobie na opłacenie
opiekunki, aby wyjść do kina czy do lekarza? Dla ilu z was jest to problem?
Więc skończmy z nagonką na rodziców rozgoryczonych obojętnością dziadków. Bo
na tej obojętności, albo miłości często na pokaz, tracą przede wszystkim
nasze dzieci, pozbawione serdecznych i bliskich relacji z dzadkami.
Uff, trochę długie, ale musiałam się wygadać,pozdrawiam, Gocha.

Obserwuj wątek
    • aluc Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 16:23
      dziadkowie nie mają żadnych obowiązków wobec swoich wnuków i nie mamy prawa
      wymagać od nich czegokolwiek
      to my się decydujemy na dziecko, a nie dziadkowie, i to my jesteśmy
      odpowiedzialni za jego wychowanie
      dziadkowie nie są do jasnej cholery po to, żeby po pozbyciu się naszych pieluch
      siedzieć w pieluchach swoich wnuków
      dziadkowie potrafią zbudować pełną, satysfakcjonującą więź z wnukami bez
      codziennych czy cotygodniowych spotkań i bez wyręczania rodziców w zajmowaniu
      się dziećmi
      dziadkowie mają wobec wnuków tylko i wyłącznie prawa, obowiązki mamy tylko i
      wyłącznie my
      jeśli dziadkowie z tych praw korzystać nie chcą, to trudno, widać coś jest
      porypane w stosunkach rodzinnych w ogóle

      a jeśli rodzice potrzebują czasu tylko dla siebie, to niech wynajmą nianię, a
      nie psioczą na dziadków, w końcu dziadkom też należy się odpoczynek i czas
      tylko dla siebie, zwłaszcza po tylu latach podcierania nam tyłków
      • ulala72 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 16:38
        Niby się zgadzam z Tobą, Aluc, a przynajmniej wolę się zgodzić z taką opcją, bo
        życie inaczej nie pozwala (jeśli ktoś pamiętam mój post o dziadkach dawno temu),
        ale mam jedno ale, które dotyczy czasu spędzanego z wnukami i jego przełożenia
        na "pełną, satysfakcjonującą więź"; oczywiście codzienne czy nawet cotygodniowe
        wizyty nie zagwarantują same z siebie owej więzi, do tego potrzeba jeszcze
        ogólnego "chcenia" czy w "skrajnych" przypadkach - miłości, ale obawiam się, że
        sporadyczne wizyty, w dodatku bez rozwijającego poznawczo sam na sam z wnukiem,
        mogą nie wystarczyć; chyba że ta więź ma być pełna i satysfakcjonująca w
        pojęciu dziadków (wiem, jak wnuk wygląda; ile ma lat i ogólnie "co w szkole",
        ale szczegółów w postaci ulubionej bajki, znienawidzonej potrawy i strachów zza
        szafy to już nie)
        - tyle,
        pozdrawiam!
        • aluc Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 16:44
          ulala, mój dwulatek z dziadkami spotyka się sporadycznie, z jedną babcią raz w
          roku (po drugiej stronie wiadomego oceanu jest), a mimo to widzę, że ta więź
          jest i to silna, bo dziadek i babcie są na codzień obecni w naszych rozmowach i
          jak już są w realu to z tych swoich praw korzystają pełnymi garściami

          jasne, że do tego trzeba chęci i zainteresowania z obydwu stron - ale różnica
          właśnie polega na tym, że ja nie wymagam, że oni sami chcą, gdyby nie chcieli
          to pewnie i więzi by nie było, ale moje wymagania na niewiele by się tu zdały

          więź nam niejako przy okazji dyskusji wynikła smile)) ale clue jest takie, że nie
          możemy decydować, co dziadkowie mają robić z wolnym czasem, bo oni mają pełne
          prawo do tego, żeby nic nie robić, siedzieć na kanapie i zbijać bąki

          zresztą my też wink
          • misialla Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 17:00
            Aluc zgadzam się z Tobą: dziadkowie nic nie muszą,ale mam wielki żal do mojej
            mamy, że mi nie pomaga. Od 2,5 mies. sypiam po 4-5 godz. na dobę. Czasem jestem
            już na nogach o 2 w nocy i tak do ok. 22. Nie mam już siły. Założę się, że jej
            nawet do głowy nie przyszło, że mogłaby mi w jakikolwiek sposób pomóc. Taka już
            po prostu jest. A stosunki w rodzinie są ok.

            Kasia
            • mama1974 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 21:48
              Dlaczego nie zapytasz mamy czy nie zechciałaby Ci pomóc?
              Może nie lubi się wtrącać i nie chce się narzucać.

              A teraz na temat:
              Dziadkowie nie są od tego żeby się nimi stale wyręczać przy dzieciach.
              Jeśli sami chętnie zabierają wnuki, przyjeżdzaja żeby z nimi naprawdę pobyć to
              suer i ok.
              Myslę, że powinni pomóc czasem w awaryjnych sytuacjach, ale nie stale.
              Moja mama i teściowa wiedzą, że radzimy sobie z naszymi dziewczynkami sami, a
              jeśli pomoc jest potrzebna - zapytamy i poprosimy.
              Jak do tej pory starsza córka była "przechowywana" u moich rodziców około 3
              razy (mielismy z mężem tzw. randki)-wiem, wiem rzadko wychodzimy sami - ale nie
              jest nam z tym tak znowu beznadziejnie.
              Gdy pojechalismy rodzić młodszą - mąż "skoczył" po m.mamę, żeby została ze
              straszą.
              Mój tata, jeśli jest w kraju, dla zabicia czasu, sporadycznie pomaga nam przy
              kończeniu budowy domu (pojeździ z taczką, pomoże zasypać wykop)-
              Od teściowej dostajemy koperek, szczypiorek, fasolkę i inne specjały
              wychodowane w przydomowym ogródku ( to jej pasja)
              Strasza córka kocha swoje babcie i dziadka, oni kochają nasze obie. Naprawde
              nie tzreba widywac się co dzień, aby budowac tą specyficzną więź. Myślę,że
              szacunek, okazywany przez nas, naszym rodzicom to najlepsza lekcja.

              Pozdrawiam
            • mama1974 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 21:53
              Hmmmm.. gdzieś tam się wypowiedziałam - bez kolejki no trudno.

              JUTRO mój tata po raz PIERWSZY zobaczy moja drugą córkę - ma 6 miesięcy.
              Tata wyjechał w pażdzierniku zeszłego roku.
              Kurcze ale się cieszę na to spotkanie!!!
              Dorota
      • gocha71 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 16:46
        Ups - odpowiedź w stylu, ktory tak "uwielbiam" : pełna jadu i złości.
        Gocha.
        Ps.: a ja i tak będę obtstawała przy swoim, ale na pewno nikomu, kto ma inne
        zdanie nie odpowiem w taki sposub, jak aluc.
        • gocha71 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 16:47
          Coś źle poszło: chodziło mi w poprzednim poście o pierwsza wypowiedź aluc.
      • wio_sna Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 17:28
        Aluc napisałaś, że "nie mamy prawa wymagać od dziadków czegokolwiek" w ramach obsługi naszych dzieci.
        Wymagać nie, to prawda, ale oczekiwać jak najbardziej. Jest to wyraz szacunku wobec siebie, troski o swoje dzieci, wiary w rodzinne ciepełko i poczucie bezpieczeństwa z niego płynące. Oczekują przede wszstkim same dzieci, troski, ciepła i zwyczajnego dzielenia się dziadkowym światem.
        Myślę, że decydując sie na dzieci, rodzice w pewien sposób akceptują pojawienie się wnuków z wszystkimi tego konsekwencjami. I nie mam na myśli codziennej, kilkugodzinnej opieki nad nimi.
        POzdrawiam Wio_sna
        • cytrynka3 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 20:46
          Właśnie, oczekiwać. Tylko i wyłącznie. Bo jak już pisałam i pisała Aluc,
          dziadkowie nie mają obowiązku pomocy, bo to są nasze dzieci, a nie ich.
          Cytrynka
        • aluc Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 10:01
          oczekiwać tak
          wymagać absolutnie nienie
          można wręcz przewrotnie powiedzieć, że dziadkowie mają prawo podjąć się pewnych
          obowiązków wobec naszych dzieci wink
          z jednym mogę się ewentualnie z autorką wątku zgodzić - nie jesteśmy egoistami
          prosząc o pomoc
          ale dziadkowie też nie są egoistami, jeśli tej pomocy nam odmówią, bo koliduje
          ona z ich własnymi planami
    • triss_merigold6 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 16:47
      Baaradzo ciekawe... a potem e-mamy płaczą, że dziadkowie wtrącają się w
      wychowanie dzieci, uwagi robią, mają zastrzeżenia do wnuków i ich rodziców co
      do zachowania we własnych domach itd.
      Dzieci ma się na własny rachunek - dzieci to sprawa ich rodziców innymi słowy.
      Dziadkowie mają prawo do własnego życia, przyjemności i spędzania czasu tak jak
      im wygodnie. Jeśli chcą zająć się wnukami to b. miło z ich strony ale obowiązku
      takiego nie mają w żadnym wypadku. Chcesz iść do kina to zamów opiekunkę na
      wieczór.
      Ciekawe jak fanki stadnego trybu życia poradziłyby sobie w innym państwie, w
      takim gdzie normą jest mieszkanie o kilkaset, kilka tysięcy km dalej niż
      rodzice. Nie ma dziadków na zawołanie. Nie ma spotkań co dwa tygodnie i
      wspólnych wakacji. Trzeba sobie radzić samemu albo rozważniej podejmować
      decyzje o powiększeniu rodziny. Amerykańscy, kanadyjscy czy francuscy
      dziadkowie byliby raczej zszokowani gdyby dorosła, zamężna córka czy syn
      zażądał/a pomocy w opiece nad dzieckiem.
      • ulala72 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 16:55
        No tak, owa więź do "obowiązków" nie należy;
        zgadzam się z Triss, że obowiązki i prawa idą w parze, więc trzeba się liczyć z
        wtrącaniem, nawet dla dzieci czy wnuków "dobra";
        mój niewygasły żal dotyczy nie żadnych zakichanych obowiązków, ale właśnie
        uczuć i więzi, jakich ze strony dziadków moje dzieci nie doświadczają, bo
        przecież nie ma obowiązku kochać;
        ale gdy już wnuk jest pod opieką dziadków (drzyjcie psychologowie!), to czy
        dziadkowiwe nie mają obowiązku zapewnić mu np. bezpieczeństwa?
        • triss_merigold6 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 16:58
          Pewnie mają obowiązek zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa tylko inaczej mogą to
          bezpieczeństwo lub zagrożenie postrzegać. Zaprogramować to można opiekunkę: tu
          nie wejdzie, tam nie pójdzie, tego nie zje, oka nie spuści. Płacisz = wymagasz.
          Jeśli zostawiasz dziecko pod opieką dziadków to choć trochę im ufaj albo sobie
          daruj.
      • wieczna-gosia Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 21:39
        że ja nie wymagam, że oni sami chcą- to aluc

        U mnie tak samo. Bardziej chca dziadkowie mezowscy moi chca mniej aczkolwiek...
        hmmm... ja mysle ze oni oprocz tego ze moga robic cos chca nade wszystko nie
        chca zostac sami. I niestety jesli nie chca zostac sami to musza mnie
        zaakceptowac z pelnym dobrodziejstwem inwentarza- z czereda dzieci i z tym ze w
        ferworze wizyty zrobie im nieco burdello w domu i z tm takze ze jesli zaczna
        mnie musztrowac to chetniej i czesciej wpadne do tesciowki ktora mie nie
        musztruje wink)

        > Ciekawe jak fanki stadnego trybu życia poradziłyby sobie w innym państwie, w
        > takim gdzie normą jest mieszkanie o kilkaset, kilka tysięcy km dalej niż
        > rodzice. Nie ma dziadków na zawołanie. Nie ma spotkań co dwa tygodnie i
        > wspólnych wakacji
        Z tych miejsc jednakze w filmach wieje ostra nostalgia a Swieto Dziekczynienia
        jest celebrowane calorodzinnie. Bez przesady Triss wink) Jestem zwolennikiem
        stadnego trybu zycia i bede do niego darzyc chcoiaz nie po trupach wink) jednakze
        uwazam ze posiadanie stadnej lub nie- rodziny da sie przeprowadzic w kazdym
        panstwie wink
        Ale zgadzam sie z triss ze z jednej strony narzekan na tesciowe (szczegolnie)
        jest tu mrowie (wlasnej matce pewnie latwiej w twarz wygarnac) a z drugiej-
        jednak mamy wymagania.
      • ewulka303 Re: obowiązki dziadków 18.06.04, 17:29
        Triss_merigold
        Rozumiem, że uważasz to za dobre i właściwe, że dziadkowie francuscy (itp.)
        byliby zaszokowani i jest to wzór godny naśladowania? Jeśli tak, to współczuję.
        Potem starsi ludzi płaczą, że nikt ich nie kocha i nie są potrzebni. A komu i
        jak mają być potrzebni, jeżeli nie starali się związać emocjonalnie z wnukami
        (a pośrednio z własnymi dziećmi)? Można żyć na własny rachunek, w izolacji,
        dbając tylko o swoje przyjemnosci, ale czy o to chodzi? Czy może raczej o to by
        być kochanym i kochać?
    • rebecca Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 16:54
      ja tez, jak aluc, uwazam, ze dziadkowie nie musza zajmowac sie - nawet raz w
      tygodniu przez godzine - naszymi dziecmi.
      mysle jednak, ze gocha71 w duzym stopniu pisze o relacjach dziadkowie-rodziice,
      a nie dziadkowie-wnuki. a wtedy jest troche inaczej - bo mozna oczekiwac, ze
      mama, w koncu jedna z najblizszych ci osob, pomoze ci, jesli ja o to poprosisz.
      skoro jest dla mnie naturalne, ze mama mnie prosi o zrobienie zakupowa a ja jej
      robie, albo sama proponuje ich zrobienie, to tak samo naturalne jest to, ze
      moge ja poprosic zeby posiedziala z moim synkiem, kiedy ja pojde na basen.
      • gocha71 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 17:12
        To znowu ja. nie bylam w stanie w moim pierwszym poście w pełni przedstawić
        wszystkich moich mysli. Słowa 'obowiązki" w tytule uzyłam celowo, aby ściągnąć
        uwagę emam. Podkreślam raz jeszcze: dziadkowie maja prawo do wlasnego życia!!!
        nigdy nie oczekiwalam od teściów, że zrezygnują ze swojego wyjazdu czy
        spotkania ze znajomymi, bo ja chcę iść do kina. Ale mogę chyba oczekiwać, że
        oni robiąc swoje plany, zarezerwuja w nich czas dla wnuków - to chyba nie tak
        wiele...Do Anuc: masz dziadków swoich dzieci daleko, więc nie przechodziłaś
        takich sytuacji jak ja; już nie pamiętam ile razy syn chcial iść do dziadków, a
        ich nie było...
        I nie rozumiem i nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że moje dzieci są tylko
        moim "kłopotem" - przepraszam, ale nasi rodzice decydując się na nas liczyli na
        wnuki, liczyli na kontynuację swoich rodzin, więc co? Wnuki to nie
        ich "problem"? Czy ja mam mówić, że obchodzą mnie tylko moje dzieci, a po nich
        choćby potop? Co tam, ze będą mialy swoje dzieci?
        I podkreślam: najbardziej w całej sytuacji boli mnie to, że dziadkowie owszem
        są, kochają, pamiętają, ale są obok i to ich obowiązkiem jest dbanie o dobre
        kontakty z wnukami.
        I dalej uważam, że mam prawo, jako czlowiek, jako córka i jako synowa do pomocy.
        Jestem historykiem z wykształcenia i przypomne niektorym z was, że obecna
        sytuacja rodzinna jest stosunkowo młoda: jeszcze początkiem XX wieku dominował
        model rodziny wielopokoleniowej i tam wszyscy uczestniczyli w życiu dzieci.
        Rodzice, a zwłaszcza matki, nie zajmowali się nimi sami 24 godziny na dobę
        przez x-lat.
        A na wynajęcie opiekunki nie kazdego stać, więc przestańcie używać tego
        argumentu do znudzenai.
        Gocha.
        • wio_sna Re: obowiązki dziadków- popieram 16.06.04, 17:49
          Rodzina to duży obowiązek i wielka odpowiedzialność, która nie kończy się na doprowadzeniu dziecka do pełnoletności. W tym zaganianym świecie, gdzie każdy chce mieć jak najszybciej jak najwięcej, rodzina schodzi na dalszy plan, a obowiazki z nią zwiazane gdzieś umykają.
          Ja nie zostawię moich synów i ich żon samych, gdy urodzą się moje wnuki. Pomogę moim dzieciom wychowywać ich dzieci. Nie swoim kosztem, nie z obowiązku, z radości.
          Wio_sna
        • bebejot Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 20:43
          Właśnie - realia w naszym kraju są jakie są i nie wszystkich stać na luksus
          opiekunek. Ile jest rodzin gdzie bez pomocy dziadków, a raczej babć niemożliwe
          byłoby wiązanie końca z końcem? Wystarczy wyjechać poza miasto, najlepiej w
          jakiś region z bezrobociem na poziomie 25%, bez żłobków itp, a okaże się,że
          sprawowanie opieki nad wnukami przez dziadków jest czymś OCZYWISTYM, cokolwiek
          byśmy o tym nie sądzili.
    • ulala72 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 17:11
      A czy w rodzinie są w ogóle jakieś obowiązki czy tzw. dług wdzięczności albo
      jeszcze jaka inna krowa? Bo patrząc z drugiej strony, to czy dzieci (te
      dorosłe) mają obowiązek zajmować się (pomagać) rodzicami (dziadkami)? Bo może
      nie, a ja nic o tym nie wiem i bez sensu się zamęczam ponurymi wizjami...
      Dobra, wiem, nie na temat... miało być o obowiązkach dziadków, a nie wobec
      dziadków...
      wyłączam się więc,
      i pozdrawiam
      • gocha71 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 17:20
        Nie chodzi o zadne dlugi wdzięczności, ktorych nie cierpię. chodzi też o to, że
        wnuk, który ma dobre kontakty z dziadkami, pomoże im, gdy oni bedą tego
        potrzebować, a on będzie juz dorosły. nie będą dla niego obcymi starymi ludźmi,
        z wszelkimi niemilymi problemami wynikającymi z tej starości, ale bliskimi
        osobami, ktorych kocha i dlatego chce im pomóc.
        Spoleczeństwo jest organizmem, tworza go ludzie zależni od siebie - nie
        zapominajmy o tym.
        gocha
        • weronikarb Re: obowiązki dziadków 21.06.04, 13:08
          gocha71 napisała:

          > Nie chodzi o zadne dlugi wdzięczności, ktorych nie cierpię. chodzi też o to,
          że
          >
          > wnuk, który ma dobre kontakty z dziadkami, pomoże im, gdy oni bedą tego
          > potrzebować, a on będzie juz dorosły. nie będą dla niego obcymi starymi
          ludźmi,
          >
          > z wszelkimi niemilymi problemami wynikającymi z tej starości, ale bliskimi
          > osobami, ktorych kocha i dlatego chce im pomóc.
          > Spoleczeństwo jest organizmem, tworza go ludzie zależni od siebie - nie
          > zapominajmy o tym.
          > gocha
          Sądzę że akurat tym powinni sie martwić dziadkowie a nie ty. Renata
    • erinaceus Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 17:18
      A ja uważam, ze albo ma się pakiet (obowiązki + prawa),albo nie ma się nic. Moi
      teściowie mieszkają blisko, mają dużo wolnego czasu, ale jakoś chęci nie
      starcza. Układy są w porządku - bez gorących uczuć, ale dośc miłe i
      bezkonfliktowe. Teściowie chcieliby widzieć wnuczkę - ale u siebie - żebyśmy
      przyjeżdżali. Ja tymczasem po cięzkiej tygodniowej pracy i opiece nad dzieckiem
      nie mam ochoty robić za taksówkę i doręczyciela. Gdyby teściowie wpadali czasem
      i pomagali, to czułabym się w obowiązku im się odwdzięczać - chocby w taki
      sposób.Uwazam jednak, że samych praw to mieć nie mozna - w każdej, nietylko
      takiej, sytuacji
    • bazylea1 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 18:46
      uwazam ze dziadkowie nie mają żadnych obowiązków. jesli sami z siebie chcą
      zająć się wnukami to miło, jesli potrzebuję ich pomocy to proszę ale nie
      traktuje tego jak oczywistosc. moja tesciowa jest zapracowana, rzadko widuje
      malucha, nie mam do niej żadnego zalu jak wiele dziewczyn na forum. tylko moj
      mąż się martwi że będzie miała z małym gorszy kontakt niż druga babcia - być
      moze tak będzie ale to już wybór teściowej.

      aha, teraz mieszkamy za granicą. nie mamy tu zadnej rodziny i radzimy sobie
      całkiem dobrze. jesli ktos sobie nie radzi sam z dziecmi to moze niech się
      zastanowi nad funkcjonowaniem swojej rodziny!
    • koleandra Jakie obowiązki? 16.06.04, 19:55
      Ależ w żadnym wypadku dziadkowie nie mają obowiązku zajmowania się wnukiem.
      Jeśli chcą, to owszem, prawo takie mają. Nie mamy prawa niczego takiego od nich
      ani żądać, ani oczekiwać.
      Dodam, że od kilku miesięcy planuje pójście do lekarza, ale nie ma mi kto
      zostać z dzieckiem, a na niańkę nie mam kasy. Czy wg Ciebie Gocha71 powinnam
      zawieśc dziecko teściowej albo mamie i zostawić pod ich opieką bo mają
      obowiązek się nim zająć? NIE!!! Ewentualnie mogę z przykuloną głową delikatnie
      zapytać czy mama mogłaby, czy ma czas ..., a ona może się zgodzić albo nie.
      Moja córka z dziadkami spotyka się często, razem się bawią, spacerują. Ada ich
      uwielbia. Ja im ufam, zostawiam dziecko bez strachu czy coś mu się stanie.
      Tez uwazam tak samo, jak napisała tutaj któraś z kobiet, że my decydujemy się
      na dzieci, a nasi rodzice już swoje wychowali i teraz mają święte prawo do
      odpoczynku.
      • libra.alicja Re: Jakie obowiązki? 16.06.04, 22:03
        koleandra napisała:
        > Ależ w żadnym wypadku dziadkowie nie mają obowiązku zajmowania się wnukiem.
        > Jeśli chcą, to owszem, prawo takie mają. Nie mamy prawa niczego takiego od
        > nich ani żądać, ani oczekiwać.

        A ja mogę od moich rodziców oczekiwać, że od czasu do czasu zajma się wnukami.
        Takie mamy rodzinne układy, możemy na siebie liczyć. Rodzice wiedzą, że mogą
        mnie także poprosić o pomoc w wielu sytuacjach, nie dlatego, że mam taki
        obowiązek (bo w tym wątku wszyscy piszą o obowiązku), tylko ze tak juz jest w
        mojej rodzinie.

        > Dodam, że od kilku miesięcy planuje pójście do lekarza, ale nie ma mi kto
        > zostać z dzieckiem, a na niańkę nie mam kasy.

        To współczuję ci, że nie możesz liczyć na pomoc dziadków nawet w razie
        konieczności pójścia do lekarza.

        > Czy wg Ciebie Gocha71 powinnam
        > zawieśc dziecko teściowej albo mamie i zostawić pod ich opieką bo mają
        > obowiązek się nim zająć? NIE!!!

        Według mnie tak. Oczywiście za zgodą dziadków i nie dlatego, że mają obowiązek
        się zająć wnukiem, tylko dlatego ze potrzebujesz pomocy żeby pójśc do lekarza.

        > Ewentualnie mogę z przykuloną głową delikatnie
        > zapytać czy mama mogłaby, czy ma czas ..., a ona może się zgodzić albo nie.

        "Z przykuloną głową delikatnie" to jak miałabym prośbę do ostrego szefa, a nie
        rodziców. Zresztą czułabym się źle również wtedy, gdyby to moja mama krygowała
        się mnie poprosić o pomoc jak o łaskę, bo przecież nie mam "obowiązku".

        > Tez uwazam tak samo, jak napisała tutaj któraś z kobiet, że my decydujemy się
        > na dzieci, a nasi rodzice już swoje wychowali i teraz mają święte prawo do
        > odpoczynku.

        Zgadzam się z tym stwierdzeniem w zupełności.
        Dlatego nie zgodziłam się, żeby moja mama (mimo jej szczerych chęci) zajmowała
        sie córką w razie mojego powrotu do pracy, bo uważam, że nie po to poszła na
        emeryturę, żeby znowu pracować po 10 godzin dziennie. Natomiast pomoc od czasu
        do czasu jest jak najbardziej OK. Zwłaszcza, że nawet gdybym nie potrzebowała
        jej zupełnie, to mama i tak by chciała się widywać z wnuczką i spędzac z nią
        czas. Nie mam więc wyrzutów sumienia, że te jej chęci wykorzystuję od czasu do
        czasu i wszyscy sa zadowoleni.

        Do teściowej mam jednak inne podejście, poniewaz ona sama inaczej traktuje te
        sprawy. Ona lubi spotkać się z wnuczką wtedy kiedy ma ochotę, czasem nie zjawia
        się kilka tygodni, czasem zjawia się cześciej, zawsze jest mile widziana, ale
        staram się nie prosić jej zajęcie się córką jako przysługę dla mnie. Nie czuję
        się tez zobowiązana z mojej strony do takiej pomocy, na jaką mogą zawsze liczyć
        moi rodzice. Po prostu działa tu inny układ, inne stosunki i inne więzi.
        • bebejot Re: Jakie obowiązki? 16.06.04, 22:36
          I właśnie o więzi tu chodzi.
          U jednych są to relacje typu szef-podwładny, gdzie żyje się trochę "obok" ale w
          razie jakiejś sytuacji podbramkowej wszyscy stają na wysokości zadania. U
          innych pewne rzeczy są oczywiste i wynikają ze szczerej serdeczności, nikt
          nawet nie wspomina o prawach czy obowiązkach. Gdzieś pośrodku leży partnerski
          model rodziny wielopokolenioej, gdzie wszyscy zdają sobie sprawę z potrzeb
          młodszej lub starszej generacji i starają się wzajemnie dopasować, bez
          ruinowania własnych planów, narzucania się czy też ignorowania tych
          wyartykułowanych czy niewyartykułowanych potrzeb.
          U nas było wiadomo od zawsze, że mama nie będzie wychowywać Mojego synka, ale w
          razie choroby, mojej czy niani, zawsze przyjedzie. I tak było, mimo,że remont
          był w toku, czy ogród zarastał chwastami. Ja z kolei nie wyobrażam sobie nie
          jechać do rodziców, kiedy mają jakieś święto, choc w mojej obecnej sytuacji
          nieźle bije mnie to po kieszeni. Czuję, żę muszę, a przede wszystkim chcę tam
          jechać.
    • cytrynka3 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 20:39
      Moim skromnym zdaniem, dziadkowie nie mają obowiązku zajmowania się wnukami
      nawet przez dwie godziny w tygodniu. Owszem, taki kontakt jest potrzebny dziecku
      i rodzicom też często potrzebna jest pomoc, ale ta pomoc powinna wynikać z chęci
      a nie obowiązku.
      Cytrynka
      • dyrgosia Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 20:49
        cytrynka3 napisała:

        > Moim skromnym zdaniem, dziadkowie nie mają obowiązku zajmowania się wnukami
        > nawet przez dwie godziny w tygodniu. Owszem, taki kontakt jest potrzebny
        dzieck
        > u
        > i rodzicom też często potrzebna jest pomoc, ale ta pomoc powinna wynikać z
        chęc
        > i
        > a nie obowiązku.
        > Cytrynka

        Zgadzam się całkowicie. Jak można wymagać od rodziców czy teściów opieki nad
        SWOIM dzieckiem. Oni już SWOJE dzieci wychowali. opieka nad maluchami to ciężka
        praca.Dziadkowie też mają prawo do swojego życia i odpoczynku.
    • donatta To jak to jest właściwie? 16.06.04, 22:15
      Obawiam się, że cała ta sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana niż nam się
      wydaje. Bo z jednej strony dzieci ma się po to, żeby samemu się nimi zajmować,
      a nie podrzucać je tu i tam, zwłaszcza osobom, które już swoje dzieci odchowały
      i coś im się od życia należy, prawda? Prawda.
      Z drugiej jednak strony, wyjście z dziecka z domu (wyprowadzka, zamążpójście,
      ożenek, czy co tam) nie może przecież oznaczać końca rodziny. Bo jak to? Była
      sobie kochająca się rodzinka, wszyscy sobie wzajemnie pomagali, a kiedy córka
      wyjdzie za mąż to nagle stop? Radź sobie sama? My teraz będziemy odpoczywać?
      Pomyślmy o naszych dzieciach. Czy jak wasze córki/synowie dorosną też będziecie
      wychodzić z takiego założenia? To znaczy, do widzenia, radź sobie sam(a),
      spotkać to się możemy na plotkach i na kawie, niezobowiązująco, tak jak z
      koleżanką z pracy? Na Boga, a gdzie więzy rodzinne?
      Nie ma tu złotego środka dla wszystkich. Relacje z rodzicami niestety każdy
      musi sobie wypracować sam. Sięgają dzieciństwa i pewnych rzeczy się zmienić juz
      teraz nie da.
      Moi rodzice - którym nota bene nikt nigdy nie pomagał (ojciec bywało że 12
      miesięcy na morzu, mama sama ze mną i bratem) nie pomnagają i mnie. I nigdy ich
      o to nie proszę. Tylko po urodzeniu drugiego dziecka moja mama przyjechała na
      drugi dzień po wyjściu ze szpitala, ugotowała obiad, zajęła się straszą córką,
      a wieczorem wróciła do siebie. A są na emeryturze i nikim się nie muszą
      opiekować.
      Moi tesciowie - bardzo prorodzinni i niezwykle chętni do pomocy, robią co mogą.
      Niewiele ich zdaniem , bo mieszkają 50 km ode mnie i oboje pracują, opiekują
      się schorowaną babcią i mają jeszcze własne dzieci w wieku szkolno-studenckim.
      Jestem im wdzięczna choćby za to, że zapraszają mnie na obiad w niedzielę i
      dzięki temu nie muszę tknąć palcem choć raz w tygodniu (no, czasami, nie
      jeździmy do nich co tydzień). Że zabierają dzieciaki na spacer i w ogóle
      pomagają, choć przecież nie muszą.
      Jest,jak jest i do nikogo nie mam żalu, bo decydując się na dzieci wiedziałam,
      że sama sobie będę ze wszystkim musiała poradzić (no, z mężem). I radzę sobie.
      Jak muszę to do i do ginekologa pójdę z dwójką dzieci (to, jak byłam w ciązy z
      najmłodszą), że nie wspomnę o pracy zawodowej wykonywanej w domu.
      Cieszę się, że sobie radzę sama i nikogo o nic nie muszę prosić, choć ciężko
      bywa. Tylko mam nadzieję, że zbyt wiele zachowań z mlekiem matki nie wyssałam,
      bo i moje dzieci będą miały przerąbane. No, chyba że im się trafi taka cudna
      teściowa, jak mojasmile
      A post bebejot dotyczył ogólnie pojetego bezpieczeństwa w wydaniu dziadków i to
      już zupełnie co innego.
      Pozdrawiam
    • jagusia7 Re: obowiązki dziadków 16.06.04, 22:17
      Większość z Was uczepiła się słowa "obowiązek"...
      Nie, OBOWIĄZKU nie mają, takiego w sensie konieczności, przymusu(bo ktoś od
      nich tego wymaga).
      Ale powinni, z racji tego, że są dzadkami i takie OCZEKIWANIA rodzice dziecka
      mają prawo mieć. Której z was nie byłoby przykro, gdyby dziadkowie zupełnie
      wypięli się na Was i wnuki?

      Dlaczego jeśli ktoś pisze, że dziadkowie są wredni, i rodzice nie mają ochoty
      na umożliwianiu kontaktu dziecku z dziadkami, zaraz odzywają się głosy, że
      przecież to dzadkowie, nie wolno zabraniać im kontaktu z wnukami, że ten
      kontakt im się należy? A rodzicom(a raczej wnukom) NIE NALEŻY SIĘ pewna uwaga
      ze strony dziadków?

      Ktoś(chyba Wieczna Gosia) podał gdzieś dobry przykład: jeśli mam rodziców(czy
      dziadków na wózku), lub inaczej chorych, to jeśli mnie odwiedzają, mam
      obowiązek uczynić mój dom jak najbezpieczniejszy dla nich. I inna postawa jest
      oburzająca. I tak samo dziadkowie(lub ktokolwiek inny, kto podejmuje się opieki
      na dzieckiem), ma obowiązek zapewnić mu bezpieczeństwo. I kropka.

      Dlaczego mówi się, że dzieci mają obowiązek pomagać rodzicom, kiedy ci są
      starsi? A w takim razie rodzice nie mają obowiązku pomagać dzieciom na miarę
      swoich możliwości? Otóż według mnie obie strony takie obowiązki mają. Nie
      wynikające z przepisów i ustaw, ale ze zwykłego człowieczeństwa. Na tym polega
      rodzina. Nie można w momencie, kiedy dzieci osiągną pełnoletniość, zapomnieć o
      nich. Należy je pchać ku samodzielności, ale mądrze: Nie będę cię utrzymywać,
      ale pomogę ci odnaleźć się w nowej sytuacji, lub pomogę ci przy dziecku, żebyś
      mogła się zająć pracą i zacząć na siebie zarabiać(i tu babcia nie musi przyjąć
      na siebie roli pełnoetatowej opiekunki, ale w momencie choroby dziecka, kiedy
      nie może iść do przedszkola, może mu poświęcić trochę czasu(i powinna, bo taki
      jest naturalnyodruch w stosunku do własnego chorego wnuka). Oczywiście, jeśli
      dziadkowie kochają swoje wnuki, ale wszystkie tu zapewniacie, że u Was tak jest.

      Jeszcze jedno: piszecie o prawach dziadków, a prawa wnuków do obcowania z
      dziadkami gdzie???

      Jeszcze na koniec napiszę coś osobistego:
      Moi Dziadkowie bardzo pomagali moim rodzicom w opiece nad nami. Miałam z Nimi
      cudowny kontakt, właśnie dzieki temu, że spędzałam u Nich dużo czasu, byli
      zawsze obecni w życiu wnuków. Swoje życie mieli również, ale po prostu nas
      kochali i chcieli się nami zajmować.
      Teraz Babcia już niestety nie żyje, bardzo mi Jej brakuje. Natomiast po Jej
      śmierci przeprowadziłam się z mężem do Dziadka, który jest starym, chorym
      człowiekiem i nie dałby sobie rady mieszkać sam. I przez to, czego
      doświadczyłam od Dziadków, mam WEWNĘTRZNY OBOWIĄZEK pomagania Dziadkowi. I ten
      obowiązek sprawił, że zrezygnowałam z samodzielnego z mężem mieszkania,
      sprzątam po Dziadku(nie zawsze są to rzeczy miłe i pachnące), dbam o Niego i
      jestem przy Nim(czasem to ciężka fizyczna praca), liczę się z tym, że zbliża
      się moment, kiedy będę Go codziennie myła, ubierała i karmiła. I ten obowiązek
      wynika z faktu, że go kocham, i czuję się zobowiązana, żeby odwdzięczyć się za
      wszystko, co dla mnie zrobił On i Babcia. Plus czułam się w obowiązku odciążyć
      moją Mamę, która nie dawała sobie ze wszystkim rady(inna sprawa, że
      wykorzystała to trochę za bardzo, chociaż to niby jej Ojciec i to ona powinna
      czuć się w obowiązku o Niego dbać).

      Dla kontrastu: z drugimi dziadkami nie mam prawie w ogóle kontaktu, bardzo
      rzadko ich widuję, i gdyby które z nich chorowało(zwłaszcza dziadek, bo do
      babci mam trochę ciepłych uczuć), na pewno nie czułabym potrzeby pomocy im. Nie
      mieli w stosunku do mnie ani moich rodziców żadnych obowiązków, ja też nie mam.
      Te krótkie wizyty raz na parę miesięcy po kilka godzin nie wystarczyły. Chociaż
      czasem mi żal, ale już tego nie naprawię, bo to obcy ludzie. Moje dziecko
      widzieli 4 razy.

      Na zakończenie chcę napisać, że jeśli odżegnamy się od wszelkich obowiązków, my
      do rodziców i oni do nas, to możemy w ogóle zapomnieć o rodzinie. Bo to nie
      będzie miało sensu(obowiązek w takim sensie jak pisałam wyżej, nie zewnętrzny
      przykaz, ale jednak taki, dla którego potrafimy nawet z czegoś zrezygnować).
      • bebejot Re: obowiązki dziadków-do jagusi7 16.06.04, 22:50
        Wiem co czujesz - u nas w rodzinie moja mama opiekowała się schorowanymi
        rodzicami i ciotkami. Uważała tak jak Ty, że tak po prostu należy robić. I to
        sprawiło,że to właśnie ona, po śmierci jej rodziców stała się "głową" rodziny,
        to u niej są obiady w świeto zmarłych, to do niej przychodzi się po radę. I to
        właśnie daje młodszemu pokoleniu poczycie zakorzenienia i przynależności.

        Właśnie dlatego "odchorowuję'" to co się stało, bo ten "błogostan" został
        zaburzony.
        • jagusia7 Re: obowiązki dziadków-do jagusi7 16.06.04, 23:11
          Nieźle mnie przestraszyłaś tą "głową rodziny"... Mam nadzieję, że do tego czasu
          zostało mi jeszcze ze 40 lat...
          wink))))

          P.S.Taka właśnie była moja Babcia i nie umiem się pogodzić, że Jej nie ma, bo z
          tą rodzinnością u nas krucho bez Niejsad
      • cytrynka3 Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 01:27
        Jagusiu
        Właśnie, możemy oczekiwać, ale nie wymagać. Mieszkam zagranicą. Bardzo bym
        chciała, żeby moja mama do mnie przyjechała, ale nie może. Jest mi czasem
        smutno, ale nie mam żalu do niej (pomaga mojej siostrze między innymi), no bo
        nie ma obowiązku rzucić wszystkiego, bo mam dziecko i trzeba mi pomóc. I mój
        smutek powoduje nie to, że mi nie pomaga przy Julci i nie pomoże mi po porodzie
        (jestem w 25 tygodniu ciąży), tylko to, że 5 lipca minie pół roku od naszego
        ostatniego spotkania.
        Ja wiem, że w Polsce mama mi pomoże, bo mnie kocha, bo będzie chciała mnie
        odciążyć, ale ta jej pomoc nie jest jej obowiązkiem. Pomagamy sobie, bo się
        kochamy, bo chcemy uczynić swoje życie łatwiejszym. I tak powinno być.
        Cytrynka
    • anek.anek jestem przeciw! 17.06.04, 00:23
      Od swoich rodziców oraz "teściów" niczego nie wymagam. Mieszkamy wszyscy w tym
      samym miejscu, mojego syna widzą stosunkowo rzadko (średnio raz na miesiąć, no,
      teściowie czasem częściej). Mają swoje zajęcia i całe mnóstwo pracy. I wbrew
      pozorom wcale nie uważam żeby do tej pory oni mniej kochali z tego powodu
      mojego syna.
      Może to się zemścić w pzyszłości, kiedy maluch będzie starszy (ma 2,9 lat), ale
      wtedy też oni będą mieli więcej czasu.Na razie nie mam po prostu sumienia, żeby
      ściągać "teściową" do siebie- bo kończy pracę ok 18 i byłaby u mnie ok 19. Jest
      zmęczona, często pracują w soboty. Sama skarży się (bardzo dyskretnie i raczej
      między wierszami)na swoją córkę, która bezwzględnie podrzuca jej swoje dwie
      córki właśnie raz, dwa razy w tygodniu, na 2-3 godzinki. Wolę pojechać do nich
      wtedy kiedy jestem pewna, że nas oczekują i że nie są zmęczeni! Wtedy ten
      kontak jest super i dopiero wtedy mają energię żeby szaleć z moim synkiem. I
      robią to z przyjemnością.
      • wieczna-gosia Re: jestem przeciw! 17.06.04, 07:21
        aaa... to inna para kaloszy. Moja mama jeszcze pracuje tesciowa juz nie. No
        wiec sila rzeczy ma wiecej czasu. Jeszcze inna ze moja mama od tego miesiaca
        pracuje 5 minut od mojego domu i faktycznie czesciej sie widujemy, byla ze mna
        na zakupach itp. I bardzo ubolewam ze nie moge sie zajmowac wiecej moja babcia
        i jej odciazyc- nie dlatego ze mam duzo dzieci i malo czasu wink tylko dlatego ze
        to jest autobusem godzina w jedna strone i w tym momencie mam faktycznie za
        malo czasu sad
        • valerie77 Re: jestem przeciw! 17.06.04, 08:37
          Czyli,wg sporej części z was,to:jak już przebrnę przez pieluchy,zdemolowany
          dom,problemy szkolne,problemy dorastania i w końcu gdy moje dziecko się
          wyprowadzi mogłabym odpocząć,z poczuciem dobrze wykonanej roboty...zacząć
          przyjemne życie pani w średnim wieku...a zamiast tego mam znów zakopać się w
          pieluchy,zdemolowany dom...tym razem mojego wnuka.I może będzie szansa na
          odpoczynek w wieku starczym.Jakość odpoczynku nieważna.
          Aha.Ciekawa wizja.
    • bachak Skądś to znam ..... 17.06.04, 09:22
      Ja mieszkam z moimi rodzicami i też nie mamy szans na jakąkolwiek pomoc - moja
      mama zajmie się małym najwyżej przez 5 minut, nie mamy szansy iść wieczorem do
      kina dopóki mały nie zaśnie, bo ona go nie położy spać, a że on chodzi spać
      ok.20.30 to potem już nam się nie chce iść do kina. Nawet jak muszę wyjść z
      psem to targam małego ze sobą (ma 22 miechy). No i teraz tak się narobiło, że
      młody nie chce z dziadkami zostać nawet na chwilę, bo drze się MAMA MAMA i
      płacze za mną. Więc moja mama powiedziała, że trzeba go przyzwyczaic do tego,
      że może zostać z dziadkami na chwilę,powtarzam NA CHWILĘ!! Ale jak to zrobić?
      On już nie chce nawet zostać z mężem, tylko cały czas ze mną chce być. Ciekawe
      co to będzie jak opiekunka wróci z pracy za granicą, czy będzie chciał z nią
      zostac? teraz przychodzi ze mną do pracy, wiec jesteśmy razem 24h.
      O drugich dziadkach nie wspomnę, bo mieszkają 200 km ode mnie.
      Jak narazie to dziadkowie nie sa prawdziwymi dziadkami - może są jeszcze za
      młodzi i nie dorośli jeszcze do bycia dziadkami.
    • gocha71 Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 09:32
      Nie, nie chodzi o zakopanie sie na emeryturze w pieluchy wnuków i wyręczanie
      własnych dzieci w ich wychowaniu. chodzi o zbudowanie więzi z wlasnymi wnukami,
      a prawdziwie głęboką więź można zbudować przebywając z nimi, tak często jak
      można. Oczywiście nie chodzi o to aby babcia po pracy pedzila do wnuków, ale
      aby planowała w swoim zyciu spotkania z nimi, a nie zeby bylo to na szarym
      końcu. Powtarzam do znudzenia: dziadkowie maja prawo do własnego życia i nikt
      nie ma prawa narzucać im poieki nad wnukami. chodzi o kontakt, o miłość o więź,
      której nie zbuduje się podzczas okazjonalnych spotkań. A ta wiąź jest potrzebna
      dla normalnego funkjonowania rodziny i społeczeństwa, dbania jednego człowieka
      o drugiego.
      Ja mam również obowiązki wobec moich rodziców czy teściów wynikające właśnie z
      więzi rodzinnych - czy to ytak trudno zrozumieć?
      Przypomnę tylko sytuacje opisywane na tym forum przez dwie emamy: obie w
      zagrożonych drugich ciążach z prikazem leżenia plackiem w domu - i tutaj
      pojawił się problem z opieką nad obecnymi juz malymi dziećmi. Ich rodzice i
      teściowie postąpili w myśl reguły: my swoje dzieci odchowaliśmy, mamy swoje
      życie, radźcie sobie sami i leż w domu opiekując się dwulatkiem płaczącym z
      rozpaczy, bo chce wyjść na spacer. Fajnie, nie?
      Pomyślcie nad sensem mojego postu i wielu późniejszych wypowiedzi. Ja powtórzę
      raz jeszcze: jako człowie, córka i synowa mam prawo do pomocy (np. aby pójść do
      lekarza bez proszenia się o to z pokornir opuszczoną głową, jak to ktoś napisał)
      i mam prawo oczekiwać, że dziadkowie będą uczestniczyć w życiu wnuków.
      Gocha
      • koleandra Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 09:45
        Gocha, cos Ci powiem. Mam wspaniałą teściową, bardzo kocha swoje wnuki, bawi
        się z nimi, opiekuje i buduje więź. Ma córkę (siostra mojego męża) i owa córka
        właśnie ma identyczny stosunek jak Ty "babka jest po to aby co jakis czas
        wnukami się zajęła". I wiesz co? Przy wiozła raz dzieciaki, a teściowa właśnie
        szykowała się do kościoła, a ona nawet nie spytała tylko zostawiła dzieci i
        pojechała sobie z mężem na imprezę. Robi tak bardzo często. a teściowa do mnie
        gada: "zobacz co ona wyprawia, co ona sobie myśli? to ona ba zasrany obowiązek
        zajmowac sie swoimi dzieciakami a nie ja" i w nerwach pilnuje dzieci. A ja co
        raz na rok grzecznie zapytam czy mogłaby zostać bo cos tam mi trzeba mam z nia
        o wiele lepsze stosunki choc to moja teściowa a nie mama. Moja tesciowa
        uwielbia Ade ale jak narobi w pieluchę to przynosi mi ja pod pachą i mówi "weź
        se ją przebierz". I tak moim zdaniem jest dobrze. Ja wiem, że u każdego w
        rodzinie jest inaczej i "co kraj to obyczaj" i szanuję zdanie innych. Powiem
        Wam w sekrecie, że niektórym zazdroszczę ale mam swoją rzeczywistość i w niej
        żyję.
        • gocha71 Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 17:58
          Nigdy nie napisłam i twierdziłam, że moge zostawiać dzieci u dziadków kiedy mi
          się podoba, bo ide na imprezę czy do kina. Ale mam prawo to zrobic po
          uzgodnieniu tego z nimi.
          Gocha
      • anek.anek Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 13:03
        Fajnie jest jeśli dziecko ma kontakt emocjonalny z dziadkami, ale pamiętajmy i
        powtórzę to na forum po raz kolejny: NIE MA MIŁOŚCI Z OBOWIĄZKU KRWI. I nawet
        jeśli moi rodzice (co do mojej własnej matki, to jestem pewna, że tak jest)
        czy "teściowie" nie kochaliby wnuka, to nigdy nie miałabym im tego za złe. Ja
        jednej ze swoich babć też nie kocham i też wcale nie mam ochoty sięz nią
        widywać. Po prostu jej nie lubię. Dziadkowie mają takie samo prawo. Może ich
        wkurzać ten krzyk, płacz, śmierdzące pieluchy, chodzenie na palcach itd. Mają
        prawo!
        moja matka widuje wnuka średnio raz na rok, no, tuż po urodzeniu była
        trochęczęściej, bo ze trzy razy. Jest mi przykro, ale do niej żalu nie mam!
        Ale uwierzcie, że co najmniej połowa będzie żałowała tego na starość... tak jak
        moja babcia, która prawie w ogóle nie miała z nami kontaktu kiedy byliśmy
        dzieciakami. Teraz i ja i mój brat możemy uczciwie powiedzieć, że jest dla nas
        obcą osobą i niespecjalnie ją lubimy (to oczywiście też z innych powodów)
        Rodziece wykonali wobec nas najwazniejszy obowiązek: wychowali nas, własne
        dzieci. Nie muszą zajmować się wnukami. Nie wiem co jak ja będę robiła w
        przyszłości. Oczywiście mam nadzieję, że moje dzieci będą mogły na mnie liczyć,
        ale też wcale nie chcę, żeby co tydzień podrzucały mi wnuki na weekend. Albo co
        drugi dzień na godzinkę, bo chcą odpocząć. Rodzic ma prawo do odpoczynku, ale
        musi się sam jakoś zorganizować!
    • mruczek35 Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 09:55
      To ja odniosę się raczej do oczekiwań niż obowiązków, i więzi dziadków z
      wnukiem. Mieszkam 300 km od mamy i teściów. Do mamy przyjeżdżam raz na 2-3
      miesiące i zostaję na parę dni.Wszyscy dziadkowie są na emeryturze. Teściowie
      zajmują się na stałe 2 swoimi wnukami, moja mama od dawna nie miała kontaktu z
      dziećmi. Z teściami widuję się podczas tych wizyt zazwyczaj 1 - 2x po kilka
      godzin. W tym czasie oni zajmują się wnukiem, a ja mogę trochę wypocząć (mając
      oczywiście synka na oku, ale wypoczynek polega na tym, że dziecko nie wiesza mi
      się na szyję, nie wyciąga na spacer, itd.)Moja mama, owszem, pomaga mi, ale
      polega to na tym, że gotuje obiady, sprząta. A chętnie zamieniłabym się , tzn.
      ugotowałabym obiad, gdyby tylko ona zajęła się wnukiem. Chyba nietrudno
      zgadnąć, na czyj widok dziecko się cieszy: moich teściów uwielbia, a moją mamę
      traktuje jak powietrze. Nie potrafię sobie wyobrazić, że stworzy się
      jakakolwiek więź między moim dzieckiem, a moją mamą, a wiem, że mama oczekuje,
      że w przyszłośći będziemy przyjeżdżać do niej, wnuk może na dłużej i będzie -
      jako jedyny mężczyzna w rodzinie - pomagać jej. Tylko ciekawa jestem jak ja go
      do tego zmuszę, jeśli nie będzie tej więzi.
      • ulala72 Re: no własnie 17.06.04, 10:09
        Też się zastanawiam; bo jakie zdanie o dziadkach wyrobi sobie (w przyszłości)
        wnuk, kiedy tak sobie popatrzy, że jak mama chora i musi pójść do lekarza, to
        nie może liczyć na pomoc; jak leży w zagrożonej ciąży, jak wypadła jakaś nagła
        awaria i inne takie okoliczności - też (nie) radzi sobie sama; czego się w ten
        sposób uczy?
        Mnie się wydawało naturalne, że jak dziecko zostaje z dziadkami na jakiś czas,
        to jak ma ciężkiego Pampersa, to mu go wymienią; jak chce pić, to podadzą sok;
        jak chce się utopić w stawiku, to go złapią za rękę itd.; i to chyba nie są
        żadne szczególne obowiązki, tylko elementy normalnego bycia z dzieckiem;

        a co do pomocy córkom (synowym) z dzieckiem, to przecież owo dziecko nie ma tu
        nic do rzeczy; jakby córka złamała nogę i nie mogła wychodzić, to też przeciez
        trzeba by jej pomóc; oczywiście chodzi tu o pewne sytuacje awaryjne; moimi
        dziećmi zajmują się przedszkolanki i niania, ale jak jest jakas sytuacja patowa
        (czyli średnio raz w tygodniu sad( to nie mogę liczyć na pomoc dziadków;
        ostatnio w czasie wymiany rur (jak ktoś pamięta) tesciowa nie mogła wpaść (5
        przystanków!), bo musiała opłacić czynsz (czynność jak podejrzewam mogącą
        poczekać jeden dzień, a nawet jeśli nie, to zajmująca ok. pól godz.); ale jak
        rozumiem, niezdrowa i niedojrzała była w ogóle moja prośba o pomoc, bo przeciez
        dziadkowie mogą sobie organizować życie jak chcą i nie można przecież wymagać,
        żeby...
        • cytrynka3 Re: no własnie 17.06.04, 19:51
          Wiesz Ulala
          Przykre, że często nie otrzymujemy pomocy, kiedy o nią prosimy, no ale z drugiej
          strony teściowa mogła odmówić. Ja wiem, że kontakt z dziadkami jest potrzebny,
          dzieciom, że zachowania dziadków kładą podwaliny pod późniejszy stosunek wnuków
          do nich. Tyle tylko, że nie możemy nikogo zmusić do udzielenia pomocy, ta pomoc
          powinna płynąć z dobrej woli. Znam pewną osobę, która pomaga dużo swojemu
          dziecku w opiece nad jej dzieckiem ale czasem z jej wypowiedzi wnioskuję (mam
          nadzieję, że się mylę), że robi to bo musi, bo nikt inny nie pomoże. A dług
          rośnie...
          Ja nie chcę takiej wymuszonej pomocy i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała z
          takowej skorzystać.
          Cytrynka
    • aluc Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 10:08
      uczepiłyśmy się obowiązków, bo i początkowy post był roszczeniowy
      wbrew pozorom nie uważam, że dziadkowie powinni po wypuszczeniu dzieci w świat
      przestać na wszelki wypadek odbierać od nich telefony wink
      wręcz przeciwnie - w rodzinie o zdrowych relacjach dziadkowie sami będą chcieli
      dzwonić i przyjeżdżać i wnukami się zajmować
      i chwała im za to smile)
      ale obowiązku żadnego do tego nie mają i wymagać od nich tego nie można, a od
      wymagań wobec dziadków ta dyskusja się zaczęła
    • judytak Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 10:49
      różnice leżą w tym
      • aniaop Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 12:40
        Moja mama, jeszcze jak w ciazy bylam, powiedziala, ze nigdy zajmowac sie moimi
        dziecmi nie bedzie, bo nie ma na to sily ani ochoty. A ja to zrozumialam i
        nigdy nie mialam do niej o to pretensji. Pozdrawiam
    • maadzik3 Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 10:54
      A ja zgadzam sie z Erinaceus w tym sensie, ze prawa i obowiazki to "pakiet".
      Akurat rozwazania tu przedstawione nie sa dla mnie problemem, po pierwsze mam
      nianie, a po drugie takie relacje z rodzicami, ze kazdemu daj Boze, a i
      tesciowa mila i uczynna. Ale zgadzajac sie ze dziadkowie obowiazkow nie maja z
      natury rzeczy (jesli je na siebie przyjma, to juz maja, w koncu jesli sama cos
      proponuje to musze sie z tego wywiazac) to nie maja i praw danych przez Boga.
      Gdyby dziadkowie np. wymagali dowozenia im dziecka, stosowania ich metod, danej
      diety czy czego tam jeszcze, a sami uwazaliby sie za zwolnionych od wszelkich
      obowiazkow i odpowiedzialnosci (na zasadzie np. chce wnuka na ten weekend,
      niewazne ze macie inne plany, ona ma chodzic codziennie na 4 godziny na spacer -
      byle nie ze mna) to ja bym sie zbuntowala.
      Problem w tym ze relacje rodzinne sa bardzo delikatne, a pojecia praw i
      obowiazkow w tym kontekscie dosc rozmyte. W zwiazku z powyzszym moge tylko Wam
      wszystkim zyczyc jak najlepszych relacji z rodzina (wedle zyczen - bliskich lub
      zadnych, co kto lubi), gdzie nikt nie zastanawialby sie nad tym do czego ma
      prawo a co jest jego obowiazkiem, gdyz dla wszystkich byloby to oczywiste (i
      dla wszystkich to samo smile))))))))))))
      Madzik
      • cytrynka3 Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 20:00
        Aha, jeszcze jedno. Sama odmówiłam kiedyś pomocy w opiece nad dziećmi. Byłam po
        dwunastogodzinnym locie samolotem, w ciąży, przyleciałam z tropiku w środek
        mroźnej zimy. Miałam inne plany (błahe dla tej osoby, ale dla mnie ważne,
        chciałam załatwić coś z mężem na mieście). Zawiniłam jedynie tym, że za późno
        zawiadomiłam (tzn. wcześniej powiedziałam, że raczej nie) o kilka godzin, ale
        przez zmianę czasu, zmęczenie po prostu zapomniałam zadzwonić. Tu jest moja
        wina. Moim prawem było odmówić, choć ta osoba musiała iść do pracy i nie miała z
        kim zostawić dzieci. Nasłuchałam się potem na swój temat, było to dla mnie
        przykre bardzo. I do dziś uważam, że to nie było sprawiedliwe, szczególnie, że
        wielokrotnie można było na mnie liczyć.
        W głębi serca żal pozostał, pewnie tej osobie też.
        Cytrynka
        • cytrynka3 Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 20:01
          Pozostał żal że niesprawiedliwie zostałam oceniona.
    • krysia26 Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 21:34
      Gocha 71 zgadzam sie z Twoimi wypowiedziami w 100% a nawet w 200% jestes bardzo MADRA osoba smile))))

      pozdrawiam serdecznie Krysia
      • gocha71 Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 23:38
        Dziękuję za tak miłe slowa i bardzo pochlebną opinię.
        Gocha
    • anek.anek Re: obowiązki dziadków 17.06.04, 23:53
      Bardzo spodobało mi się to co napisała Burza w wątku "moj dług".
      budujmy relacja "w dół", bo na te 'w górę" nie mamy wiekszego wpływu.
      Uczmy swoje dzieci i im przekazujmy to co Gocha nazwała "relacjami
      społecznymi", bo na naszych rodziców nie będziemy mieli wpływu stawiając im
      wymagania, oczekiwania i stwierdzenie "mam prawo oczekiwać"....
    • emilkaq Re: obowiązki dziadków 19.06.04, 13:15
      Ja od miesiąca nie rozmawiam z moją teściową... Mieszkam ok 200 km od
      rodzinnych stron moich i męża. Jak chciałam pójść do pracy próbowałam oddać
      Mikołaja do żłobka, ale skończyło się rozpaczą i choróbskiem. I wtedy moja
      teściowa powiedziała że jest gotowa przyjeżdżać na zmianę z moją mamą do
      Mikołaja. Na nianię nas nie stać i po wielu jej namowach zgodziłam się i
      pracuję od stycznia. A mojej teściowej po półtora miesiąca opieki znudziła się
      opieka i zamiast nam o tym powiedziać zaczęła wymyślać wizyty u lekarza,
      problemy w szkole najmłodszego Syna, a o tym że nie chce już do Mikołaja
      przyjeżdżać dowiedziałam się od obcej osoby której się zwierzyła. Po rozmowie z
      nią dowiedziałam się że jestem egoistką i nie widzę że ona jest chora i zmęczona
      ( nie pamiętała faktu że sama nam to zaproponowała ). Od dwóch miesięcy
      Mikołajem zajmują się moi Rodzice, którzy przyjeżdźają do Krakowa na zmianę.
      Moja Mama mówi że dla niej te kilka miesięcy to mały wycinek życia a dla
      Mikołaja ogrom czasu. Po wakacjach Misia czeka przedszkole, a moja teściowa na
      moje pytanie co mam zrobić,.. odpowiedziała zwolnij się... Rok wcześniej na
      urodziny Mikołaja nie przyjechała wcale a tort i prezent podała dzień wcześniej
      przez Dziadzia i po dziś dzień nie wiem czemu nie chciała być z nami w pierwsze
      urodziny swojego jedynego wnuka...Smutno mi Agata
      • gocha71 Re: obowiązki dziadków 20.06.04, 21:57
        Nie ukrywam, co zreszta wynikało już z mojego pierwszego postu, że
        moje "oczekiwania" wobec dziadków są wynikiem postępowania moich teściów. Też
        często jestem smutna z tego powodu; nie będę podawać szczegółów, bo takich
        historii było już wiele na tym forum. Ale żal pozostaje...
        Gwoli ścisłości, moi teściowie nie są potworami: są mili, serdeczni, stosunkowo
        młodzi, ale - jak ja to oceniam - myślą przedewszystkim o sobie. Ktoś znowu
        powie: mają prawo!!! Oczywiście, ale nie są sami na tym świecie, a czasem o tym
        po prostu zapominają. Moja teściowa też kilkakrotnie coś mi obiecywała,a potem
        wycofywała się z tego jak gdyby nigdy nic - i to wkurza i boli.
        Wiecie, czego nie moge im zapomnieć? Pięć lat temu w 8 miesiącu ciąży trafiłam
        na podtrzymanie do szpitala - leżałam miesiąc. Teściowie spokojnie pojechali na
        trzytygodniowe wakacje za granicę. Mąż został sam, mając na głowie:
        - mnie w szpitalu,
        - firmę,
        - ich dom pełen kwiatów do podlewania codziennie,
        - swoich dziadków,
        - szwagierkę, która też spokojnie wyjechała i przez kilka dni nie dawała znaku
        życia.
        Moi rodzice daleko, pracowali, a mama szykowała się do drugiej operacji oka na
        jaskrę, o czym mi oczywiście nie mówili. Wyobrażacie sobie, jak wyglądało moje
        mieszkanie po mojej miesięcznej nieobecności. Cud, że kwiaty tp przeżyły. A
        teściowa? Zaczęła robic porządki u siebie: wynajęła panią do mycia okien.
        Dzięki bogu mam siostrę, z którą rónie mi się układa, ale wim, że mogę na nią
        liczyć, a ona na mnie.
        Sorry, miało być krótko, ale nazbierało się tego we mnie i za oknem cały dzień
        leje, mąż w delegacji...
        Gocha
    • mirka17 Re: obowiązki dziadków 21.06.04, 12:38
      Po mojemu to dziadkowie nie maja żadnych obowiązków wobec wnuków. Odchowali juz
      swoje i koniec. Jestem wdzęczna im zawsze gdy zaopiekuja sie maluchami na kilka
      krótszych czy dłuższych chwil ale uważam że nie mam prawa marudzić gdy nie chcą
      tego robić. Takie ich prawo.
    • weronikarb Re: obowiązki dziadków 21.06.04, 12:52
      Witam
      Moim zdaniem opieka nad wnukami NIE JEST obowiązkiem dziadków. To my
      decydowaliśmy sie na dziecko i to my je mamy wychowac. Jestesmy dorosli i
      wiedzielismy co sie bedzie dzialo po przyjsciu na swiat dziecka.
      Opieka nad wnukami to tylko i wylacznie dobra wola dziadkow.
      Jednak moja mama widzi wnuka raz na 3 m-ce a mieszka moze z 10 km ode mnie,
      autobus rusza spod jej domu i zatrzymuje sie pod moim. Takie postepowanie tez
      mi sie nie podoba bo synek boi sie babci i niezna jej i nie bedzie znal jak tak
      nadal bedzie. Mamie nic nie mowie, bo to jej wybor.
      Natomiast tesciowa opiekuje sie malym jak ja i maz jestesmy w pracy i to tez
      jej wybor, bo powiedzielismy ze jezeli nie chce to dziecko pojdzie do zlobka ze
      nie bedziemy naduzywac jej dobroci. I to prawda synka bierzemy do kosciola, do
      sklepu i wszedzie tam gdzie wychodzimy, aby babcia zostawala tylkko jak
      jestesmy w pracy.
      Jednak np. szwagierka wymaga od tesciowej aby ta zajmowala sie jej coreczka 24
      na 24 godziny. Dziecko ma 4 m-ce a oni zostawili je tesciowej i pojechali na
      tydzien czasu w gory, co tydzien ida na impreze, w tygodniu zostawiaja bo
      jezdza prawie codziennie na zakupy, acha i atka dziecka nie podnosi bo miala
      wyciety woreczek i do pol roku nie podniesie malej.
      Czy taka jest rola dziadkow?
      Renata
    • odalie Re: obowiązki dziadków 21.06.04, 14:01
      Czy dziadkowie mają jakieś obowiązki względem wnuków?

      Na pewno tak, obowiązek alimentacyjny - jeśli ojciec/matka nie łoży na dzieci,
      zdaje się, że zgodnie z prawem można o alimenty pozwać dziadków.

      Po drugie, w przypadku śmierci rodziców, albo sytuacji w której rodzice nie sa w
      stanie absolutnie zająć się dziećmi, dziadkowie mają obowiązek przejąć
      wychowanie wnuków - nie wiem, jak to akurat jest uregulowane prawnie, pewnie nie
      ma przymusu - no, ale ja uważam, że tak w takim wypadku (śmierć, kalectwo,
      choroba, pobyt w więzieniu i tak dalej) mają moralny obowiązek.

      Poza tym, oczywiście, dziadkowie nie mają obowiązku ani pomagać, ani nawet
      kochać wnuków.

      A rodzice i wnuki nie mają żadnego, ale to żadnego obowiązku kochać ani pomagać
      rodzicom/dziadkom, którzy się mówiąc brzydko, na wnuki wypięli.

      Pozstaje pytanie o formy pomocy. To może być drażliwy temat. Uważam, że
      dziadkowie nie powinni dystansować się od doraźnej, sporadycznej pomocy przy
      wnukach, oczywiście jeśli pozwala im na to czas (np. nie pracują zawodowo) oraz
      zdrowie. Pomoc stała, stała opieka nad dzieckiem - to jest to ustalenia i
      oczywiście, negocjacji.

      Zależy od środowiska, od zwyczajów w rodzinie.

      Dla mnie to oczywiste, że ja poproszona o pomoc pomogę mamie, a mama poproszona
      o pomoc np. przyjedzie z ojcem do mojego miasta, żebyśmy z mężem mogli pojechać
      na konferencję. Przy czym nie stawiam mamy przed faktem dokonanym, tylko prosze
      o poradę i pomoc. Ale tez mama nigdy przenigdy nie powie mi, to twoje dziecko,
      bawcie się sami sad Gdyby powiedziała, nie byłaby moją mamą i babcią swojej
      wnusi, ot co - nie uwierzyłabym, że to jej własne słowa.

      Uważam, że w zgranej, kochającej sie rodzinie - nie ograniczającej się tylko do
      rodziców i dziecka/dzieci, ale także zawierajacej dziadków, wujków i to tam
      jeszcze - każdy może liczyć na pomoc i wsparcie w potrzebie, a jednocześnie
      nikomu do głowy nie przychodzi wykorzystywać i nadużywać pomocy.
      • kuku-007 Re: obowiązki dziadków 21.06.04, 14:56
        Jak o dziadkach, to ja też coś dorzucę. Dziadki nie mają obowiązku, oczywiście.
        Chociaż wydaje mi się, że mniej tu rozmawiamy o obowiązkach, a bardziej o
        miłości, a raczej jej braku. Bo jak jest miłość, to nie trzeba zainteresowania
        dziadków egzekwować mówiąc o obowiązkach, ponieważ to zainteresowanie po prostu
        jest. I przejawia sie np. telefonem, pójściem z wnukiem do kina albo
        upieczeniem jego ulubionej szarlotki. Tak tworzy się więź.
        MOje dziesiecioletnie dziecko doświadcza braku uwagi dzaidków od urodzenia.
        Owszem, ma dwie babcie, obie mieszkają b. blisko i są na emeryturze. Nigdy nie
        oczekiwaliśmy opieki (zatrudnialiśmy opiekunkę, w myśl, ze dziadkowie swoje
        dzieci już odchowali) ale nie ukrywam, że liczyliśmy na naturalne, naszym
        zdaniem, zainteresowanie babci wnukiem i chęć popatrzenia jak rośnie, choćby od
        czasu do czasu. Niestety ochoty nie było. Żadna z babć nie była z moim
        dzieckiem na spacerze (ani razu przez 10 lat). Żadna z nich nie pobawiła się z
        nim przez chwilę (nie potrafią, a poza tym przecież muszą robić obiad). Żadna
        sama z siebie nie zaoferowała pomocy przy nim, kiedy był np. chory, a my w
        pracy (tego niestety nie potrafię zapomnieć). Żadna nie zaprosiła go na wakacje
        (no nie, jedna raz zaprosiła, ale po tygodniu rozmyśliła się i musieliśmy go w
        te pędy zabierać, ponieważ ona, cyt."przecież ma swoje sprawy"). Chodzi o moją
        mamę, która bez żenady przez pierwsze kilkanaście lat mojego życia wysyłała
        mnie do swojej matki na wieś na całe wakacje, w ogóle nie pytając jej o zgodę -
        ot, przywoziła mnie i odjeżdżała. Tak samo zresztą robiły jej siostry smile
        Skutek jest taki, że moje dziecko, nb. bardzo wrażliwe i uczuciowe, wobec babć
        jest co najwyżej obojętne. Nawet na Dzień Babci nie chciało zadzwonić winkBo ono
        czuje, że nie jest dla nich ważne. Dla jednej i drugiej babci wnuk jest
        najlepszy na zdjęciu smile
        Paradoksalnie, moje dziecko jest bardzo związane z rodzicami mojej koleżanki, u
        których często spędza weekendy z ich biologicznym wnukiem, a swoim
        przyjacielem. Są to ludzie tak ciepli i życzliwi i tak szczerze okazują mojemu
        dziecku swoją sympatię, że wcale się nie dziwię, że tak do nich przylgnął. Co
        więcej, to o nich mówi "dziadek" i "babcia"... co za każdym razem dyskretnie
        korygujemy.
        Reasumując - nigdy nie wymuszałam na babciach opieki nad moim synem. Ale też
        nigdy nie doczekałam sie szczerego zainteresowania nim z ich strony, bo one go
        zwyczajnie w sobie nie miały. Niech więc nie spodziewają sie zainteresowania ze
        strony wnuka, bo niby czemu? Przykład działa w obie strony.
        Przepraszam, że sie tak rozpisałam, ale temat "babcie, dziadkowie, obowiązki"
        działa na mnie jak płachta na byka.
        pozdrawaim, kuku
        • odalie Re: obowiązki dziadków 21.06.04, 15:04
          Podoba mi się twój post, Kuku. Właśnie o coś takiego mi chodzi.

          No i dotknęłaś smutnego dla nas tematu - teść nigdy nie próbował nawet być
          dziadkiem dla mojej córeczki. Nigdy, ani razu przez trzy lata, gdy jeszcze
          utrzymywał z nami kontakty. Po prostu nie istnieje w jej życiu. To jest jego
          wybór, ale to takie - przykre.
    • 197575a Re: obowiązki dziadków 22.06.04, 14:24
      No to i ja się wypowiem na ten temat, pragnąc w ten sposób wyrazić swoją
      wdzięczność dla teściów, którzy bardzo chętnie pomagają nam przy 10 miesięcznej
      Julce. Sytuacja wygląda tak, że jesteśmy tam prawie codziennie, ale nie za
      długo, po prostu tyle, ile wymaga sytuacja. Ja pracuję do późna, mąż zajmuje
      się małą. Nie chodzi o to, że on przychodzi do nich i podrzuca im dziecko,
      tylko o to że przez 2, 3 czasem 4 godziny są razem, a on może na przykład w tym
      czasie wyprowadzić ich psa na spacer, czy zrobić jakieś drobne zakupy, czy
      nawet w spokoju coś zjeść. Oni traktują to jako coś normalnego, my pomagamy
      im , ja się odwdzięczam , na przykład piekąc jakieś ciasto, czy robiąc im kawę.
      Muszę przyznać że zawsze możemy na nich liczyć i choć mamy inne poglądy na
      wychowanie dziecka, to ja nie zapominam,że jestem rodzicem, a oni że są
      dziadkami. W zamian zawsze słyszą podziękowania i radosny pisk naszej Julki,
      jak tylko zbliża się do ich domu. I to jest dla mnie idealny układ , nikomu nie
      podrzucam dziecka, od miesięcy nigdzie razem z mężem nie byliśmy na dłużej niż
      2,3 godziny i to w sprawach dot. małej. Chciałabym być taką właśnie babcią i
      utrzymywać dobry, poparty uczuciem kontakt z własnymi wnukami, jeśli będę je
      miała. Oni rozumieją,że czasem może być naprawdę trudno i można padać ze
      zmęczenia. Natomiast moi rodzice wciąż opowiadają, jak to będzie pięknie , jak
      wnuczka będzie do nich przyjeżdżała i co też to oni nie będą razem robić , ale
      jak na razie to nic z tych rzeczy i tylko wieczne pretensje, o to że nie
      przyjeżdżamy, dodam tylko że nie mieszkają daleko, mają samochód (my nie), ale
      nigdy nie zadzwonili spontanicznie i nie zaproponowali, ze przyjadą na chwilę.
      W rezultacie rodzi się między nami zimna wojna i może stąd mój nieco przydługi
      post. Żyjemy dla własnych dzieci, a potem wnuków i takie jest moje zdanie, więź
      emocjonalna wytworzona od początku poprawia kontakty obu stron, uczy
      zrozumienia, tolerancji i znacznie poprawia samopoczucie. Moi rodzice np.
      twierdzą przy byle okazji, że przy 3 dziecku to już jak z górki (mamy dopiero
      1), moze to żart, ale mnie się potem nie chce już nic mówić. I zawsze mnie to
      potwornie wkurza, że są świetnymi dziadkami na tzw. odświętnych szopkach, czyli
      imieninach i urodzinach. Wtedy wymieniają się profesjonalnymi uwagami i celują
      w dobrych radach. O.K. już kończę.
      Konkluzja: Dzięki temu na górze za takich teściów .
      Pozdr. Ada
      • erinaceus Re: obowiązki dziadków 22.06.04, 23:00
        U mnie dokładnie tak samo- tyle, że rzecz dotyczy teściów, a nie Rodziców, bo
        ich już nie mam. Teściowa- nie pracuje, teść-na 1/4 etatu. Mają samochód,nieźle
        im sie powodzi, mieszkają 20 km od nas. Przed urodzeniem małej tesciowa sama
        się zadeklarowała, że pomoże, "jak będzie umiała". No to chyba nie umie... Mam
        na głowie dom, duzy ogród, psy, małe dziecko i jeszcze od czasu do czasu biorę
        jakieś teksty do zredagowania. Teściowa nigdy nie ofiarowała swojej pomocy-
        pare razy byli, na krótko, i tyle. Nawet fakt, ze siedzę przy komputerze do 4.,
        a potem już o 7. wstaję do córci nie zrobił na niej wrażenia. Natomiast teraz,
        kiedy mała robi sie coraz bardziej kontaktowa,to babcia już by chciała z nią
        posiedzieć - jak była płaczącym i sikającym niemowlakiem - to nie. Problem w
        tym, ze powinniśmy zawozić dziadkom wnuczkę,bo im się to nalezy (sic!) Ale ja
        uważam, że nie mam takiego obowiązku, bo w najgorszych momentach nie było ich
        przy mnie. I wiem jeszcze jedno - nie bedę w przyszłości martwić się ich
        potrzebami - mam nadzieję, ze wszyscyegoistyczni dziadkowie mają tę świadomość:
        dostaną tyle, ile sami dali.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka