Dodaj do ulubionych

słodkie życie na obczyźnie

05.05.12, 12:31
Wiele razy czytamy tutaj posty emigrantek opisujące jak wspaniałe, lekkie i przyjemne jest życie na zachodzie. Decyzja o wyjeździe z polskiej biedy do krajów płynących miodem i mlekiem była najlepszą w ich życiu.
Jak jest naprawdę? Znalazłam taki fragment na blogu jednej z emigrantek.

Mały kryzys finansowy nas dopadł, bo ja jeszcze nie zarabiam, a idealny mąż dostał całkiem fajną pensję, ale w całości pochłonęły ją rachunki z polecenia zapłaty. Nim się zorientowaliśmy, to na koncie zostało jakieś 50 pensów. Pożyczyłam 25 funtów od koleżanki, zrobiłam podstawowe zakupy żywieniowe i kombinuję, skąd pożyczyć jeszcze, bo już nie mam na chleb po prostu. W sumie to tylko tego chleba mi brakuje, bo wędlina jest, ser żółty, pasztet i inne dodatki do kanapek, na obiad mam produkty, nawet na dwa dni, więc bez obaw, nikt nie zginie z głodu. Do czwartku jakoś przetrwamy, wyboru nie mamy.

Rzeczywistość skrzeczy. Zamiast schrimpów pasztet za pożyczone funciaki. Zamiast tysiąców na koncie 50 pensów zaraz po wypłacie.
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 12:41
      Ile osób, tyle historii. Najgorzej jak trzeba spłacać stare długi. Czego ma dowieść dokładnie ten smutny tekst? I jak rozumiem jego autorka nie ma pojęcia, ze została skopiowany?
      • krejzimama Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 12:44
        A nie mam pojęcia czy ma czy nie ma. Co mnie to obchodzi.
        Jak chcesz możesz ją poinformować.
        • kropkacom Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 12:50
          No tak. Ty chcesz zrobić teraz komuś kuku za Lipca. big_grin Normalnie klasa i słoma z butów.
          • krejzimama Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 12:56
            Albo już nic.
      • riki_i Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 12:45
        kropkacom napisała:

        > ten smutny tekst? I jak rozumiem jego autorka nie ma pojęcia, ze
        > została skopiowany?

        A co, miała jej się pytać może? Ludzie, bądźmy poważni!
        • kropkacom Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 12:51
          W sumie po co się przejmować wykorzystaniem zdjęcia wobec tego? Hę?
          • krejzimama Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 12:55
            Kropa mam Cie za kumatą osobę. Nie niszcz mojego zdania o Tobie.
            Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy zacytowaniem fragmentu tekstu a wykorzystaniem wizerunku dziecka do złośliwej przeróbki na demotach?
            • kropkacom Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:02
              Oczywiście, że widzę różnicę. Jednak nie aż tak wielką.
              • kropkacom Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:05
                A w temacie, źle wykalkulowali i tyle.
                • krejzimama Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:09
                  Eno, źle wykalkulowali. Przecież po to wyjechali by żyć na luzie a nie kalkulować.
                  Kalkukują tylko biedaki w kraju zniszczonym jak po uderzeniu meteora czy Polsce.
                  • kropkacom Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:12
                    Liczyłam na inteligentny dialog, a nie leczenie frustracji. By the way
                    • krejzimama Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:19
                      By the way znaczy "przy okazji".
                      • kropkacom Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:23
                        Wiem, w takim znaczeniu ten zwrot został użyty.
                    • roza06 Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:29
                      Ja tez, ale chyba się nie doczekamy. Autorka chce coś udowodnić, ale rzeczowych argumentów brak.

                      kropkacom napisała:

                      > Liczyłam na inteligentny dialog, a nie leczenie frustracji. By the way
                  • gazeta_mi_placi Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 10:46
                    Otóż to.
            • jowita771 Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 15:29
              krejzimama napisał:

              > Kropa mam Cie za kumatą osobę. Nie niszcz mojego zdania o Tobie.

              Jest taki dowcip:
              Bezzębny brudny żul podchodzi do eleganckiej kobiety w tramwaju i mówi:
              - Podobasz mi się mała, nie spieprz tego

              Tak mi się nasunęło big_grin
          • riki_i Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:05
            Tiaaa. Widzę, że teraz wszystko będzie się kojarzyć ze zdjęciem dziecka Pani Lipcowej na democie.

            Jak sądzę, autorzy/autorki blogów są szczęśliwi w przypadku gdy ich strumień świadomości wypływa na szerokie wody sieci. big_grin A tak na poważnie, skoro ktoś ekshibicjonistycznie rozpruwa swoje emocjonalne bebechy w necie, to niech się nie dziwi, że co mocniejsze kawałki gdzieś tam sobie dalej krążą i żyją własnym życiem. Trzeba być debilem/debilką aby publikować w necie i wierzyć, że ma się pełną kontrolę nad wykorzystaniem tego przez innych.
        • ma_dre Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 21:44
          ano wypadaloby, wykorzystywanie cudzej tworczosci bez pozwolenia jest nielegalne, a juz po ludzku chamskie, no ale co taka krejzi moze wiedziec o internetowym savoir vivre?
          • riki_i Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 22:37
            ma_dre napisała:

            > ano wypadaloby, wykorzystywanie cudzej tworczosci bez pozwolenia jest nielegaln
            > e, a juz po ludzku chamskie

            twórczości? nie osłabiaj mnie

            powinni dopłacać że ktoś chce takie pierdoły czytać
            • ma_dre Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 10:43
              Jakkolwiek bys tego nie oceniala to jest to tej osoby wlasnosc intelektualna, opublikowana na JEJ blogu.
              • gazeta_mi_placi Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 10:59
                Ależ nikt nie podszywa się pod cudze autorstwo.
                A zacytować ogólnie dostępnego bloga może każdy.
                • ma_dre Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 20:41
                  nieznajomosc prawa nie jest okolicznoscia lagodzaca
                  • naomi19 Re: słodkie życie na obczyźnie 07.05.12, 13:27
                    Z tego co wiem, można kopiować tekst, natomiast trzeba wziąc w cudzysłów i podać adres, skąd bierzemy, ewentualnie autora.
      • gazeta_mi_placi Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 18:02
        Sądząc po wyrażeniu "idealny mąż" to zdaje się blog naszej Rosapulchry smile
      • gazeta_mi_placi Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 10:46
        Nie ma zakazu kopiowanie ogólnie dostępnych blogów, zakazane jest tylko podszywanie się pod autora.
    • asia.asz Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 12:49
      ale nie wszystkie historie opisuja slodkie zycie
      jesli ktos wyjezdza do zaltwionej fajnej pracy, pracodawca oplaca przeprowadzke i np mieszkanie na miejscu to wiadomo ze jest super, jak ktos sie przenosi i musi sam oplacac to bya ciezko (zwlaszcza na poczatku i gdy tylko jedna osoba pracuje w rodzinie)
      aha, i nie wszyscy wyjezdzaja dlatego ze im zle w pl, niektorzy sa ciekawi nowych miejsc/pracy/mozliwosci itp itd
      • najma78 Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:02
        Nie od dzis wiadomo ze jak kto sobie posciele tak sie wyspi. Skoro fajna pensja meza pokrywa direct debits to znaczy, ze cos zle zle skalkulowali wink Moja pensja (pracuje 28 tygodniowo) pokrywa nasze rachunki, czyli rata za dom, telefony (stacjonarny + dwie komorkowe), tv, wode, ubezpieczenie za dwa auta, ubezpiezenie na zycie i od wypadkow, intrnet, tv kablowa, fitness, council tax, lelcje plywania corki plus jakies inne duperele i zostaje na waciki. Meza pensja w 1/4 idzie na wyzywienie a reszta jako oszczednosc na wakacje, zmiane auta, jakies inwestycje w dom typu zniana mebli, malowanie itp. jakies wycieczki, ubrania itp. plus maz ma dodatkowa prace, ale to juz w domu w duzej mierze z komputrem i to idzie na konto osobne z przeznaczenien na studia dzieci. Mamy slodkie zycie tutaj.
      • wjw2 Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 17:37
        Jak ktoś ma dobre dochody w PL to ciekawość "nowych miejsc" zaspokaja w wakacje/urlop
        • asia.asz Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 19:05
          wakacje to jednak co innego niz zycie
          i o tej ciekawosci mowie, ciekawosci nowego zycia /w innym miejscu, kraju/, nowych mozliwosci / nie oszukujmy sie ale Polska to troche daleko ma do czolowki min w nauce itp/, czy nowej kultury/wakacje to ktorkie zwykle/
        • najma78 Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 20:39
          wjw2 napisała:

          > Jak ktoś ma dobre dochody w PL to ciekawość "nowych miejsc" zaspokaja w wakacje
          > /urlop

          nie zawsze, wakacje trwaja krotko i zazwyczaj brak czasu aby zobaczyc i posmakowac prawdziwego zycia, nawet jesli na wakacje wyjezdza sie 2-3 razy w roku. Niestety ludzie, majacy dobre dochody musza na nie zapracowac wiec i czasu nie maja az tak duzo na wakacje. Inna rzecz to czesto praca za granica w zawodzie ktory wykonuje sie w kraju daje jeszcze lepsze zarobki i mozliwosci np. rozwoju a to tez przyciaga. Nastepna rzecz to chec zmiany otoczenia, zmeczenie mentalnoscia danego spoleczenstwa, sytuacja prawna w kraju itd. to tez powoduje ze ludzie chca zmian wiec podejmuja decyzje o wyjezdzie.
    • mnb0 Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 12:53
      > wędlina jest, ser żółty, pasztet i inne dodatki do kanapek
      To i tak ma dobrze. U mnie tylko brukiew i od swieta ziemniaki.
    • kamunyak Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:00
      > Rzeczywistość skrzeczy


      Nie wiem czy rzeczywistość. Dziewczynie zabrakło na kilka dni życia bo nie podliczyla się dokladnie. Nie jest tak, że nie ma za co żyć w ogóle, że nie ma perspektyw.
      Przy kolejnej pensji idealnego męża będzie dokładniejsza.
      Wyrwany z kontekstu fragment. Nie wiemy jak długo para jest za granicą - "ja jeszcze nie pracuję". Moze dopiero instalują się?
      Nie wiemy ile wyniosła pensja męża - "całkiem fajna".
      Nie wiemy co robią, gdzie, czy mają jakiś zawód czy raczej pracują gdzie sie da, a w zwiazku z tym jakie są ich szanse i na co mogą liczyć.
      A początki wszędzie sa trudne.
      Ja jeśli miałabym dużo mniej lat, takze wyjechałabym. Bo o ile PRL ofiarowł mi pewną byle jakość ale za to dużo poczucia bezpieczeństwa i niezmienność okoliczności to teraz została wyłącznie byle jakość. I to bez perspektyw.
      • krejzimama Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:05
        Bo o ile PRL ofiarowł mi pewną byle jakość ale za to dużo poczucia bezpieczeństwa i niezmienność okoliczności to teraz została wyłącznie byle jakość. I to bez perspektyw.

        Za zniszczenia jakie wyrządziła ruska bandycka kolonia zwana PRL przyjdzie nam jeszcze długo płacić. Na szczęscie od 20 lat budujemy normalne państwo. Państwo, która stwarza każdemu chcącemu ogromne perspektywy. To, że nie potrafisz ich wykorzystać to twoj problem.
        • roza06 Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:17
          A kto powiedział że każdy musi wykorzystać swoja szanse w Polsce? Dlaczego nie może zrobić tego zagranicą? Myślisz że dla każdego ważne sa tylko finanse? Myśleliśmy o powrocie do Polski ale nie zrobimy tego ze względu na chore państwo, wszechobecne chamstwo, kumoterstwo i katobolszewików. Robie się chora na samo myśl o załatwianiu spraw w spółdzielni mieszkaniowej, urzędzie skarbowym czy ZUS. Boję sie wyjechać samochodem na polskie drogi bo "uprzejmość" i brawura kierowców przeraża mnie. Do szału doprowadza mnie pytanie w sklepie " mogę być winna grosika".Niestety Polsce jeszcze daleeeeeko do normalności. Szkoda.
          • gazeta_mi_placi Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 10:49
            Co Ty zrobiłaś dla naszego kraju aby poprawić sytuację oprócz spierniczenia gdzie indziej?
        • freakwave Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 13:23
          krejzimama napisał:

          > Na szczęscie od 20 lat budujemy normalne państwo. Państwo
          > , która stwarza każdemu chcącemu ogromne perspektywy.

          OJP "Pomozecie - Pomozemy"

          ogarnij sie krejzi bo Gierkiem jedziesz
          • freakwave Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 13:24
            komuchy tez budowaly od nowa, oni mieli wojne, tez stwarzali perspektywy cos jeszczE?
      • mnb0 Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:31
        > Bo o ile PRL ofiarowł mi
        > pewną byle jakość ale za to dużo poczucia bezpieczeństwa i niezmienność okolicz
        > ności to teraz została wyłącznie byle jakość. I to bez perspektyw.
        Swiete slowa. Jezeli tesknie za ojczyzna, to tylko za "krajem lat dziecinnych".
    • roza06 Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:08
      No, ale o co ci właściwie chodzi? Myślisz, ze w Polsce nie ma takich ludzi. Są ich tysiące. Ja tez tak miałam. Pieniądze kończyły się po dwóch tygodniach od wypłaty (oboje z mężem pracowaliśmy) i co wtedy. Obiadki u rodziców czy teściów, pożyczki itp. Wieczne zmartwienia komu kupić buty a komu kurtkę (dwójka dzieci). Od 7 lat mieszkam na tym "zgniłym zachodzie" i jakoś nie mam takich problemów. Żyje nam się całkiem fajnie (mimo kryzysu) i na pewno nie wrócimy do tej krainy mlekiem i modem płynącej (czytaj Polski).
      Nie wiem w jakim celu założyłaś tego posta. Chcesz udowodnisz że wszyscy emigranci klepią biedę, a ty jesteś lepsza (tak w skrócie).
      Dlaczego nie wierzysz w zapewnienia innych emigrantek, które piszą że maja lekkie i przyjemne życie? Co to jakaś zawiść czy coś w tym stylu? Nie możesz przeżyć ze ktoś ma dobrze. Może rozwiniesz swoja myśl?
      • krejzimama Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:11
        Nie będę niczego rozwijać jak ty prostych myśli nie rozumiesz.
        • wpak Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:17
          Czy może mi ktoś objaśnić o co chodzi z dzieckiem Lipcowej na demotywacjach?
          • jowita771 Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 15:43
            Wczoraj ktoś stworzył demotywatora ze zdjęciem dziecka lipcowej. Tekst był o chamskiej matce. Gdzieś był link do tego, ale potem demot zniknął.
            • wpak Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 15:53
              jowita771 napisał:

              > Wczoraj ktoś stworzył demotywatora ze zdjęciem dziecka lipcowej. Tekst był o ch
              > amskiej matce. Gdzieś był link do tego, ale potem demot zniknął.

              - dzięki.
        • roza06 Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:19
          No nie rozumiem bo widzisz ja jestem takim kłamliwym, niedouczonym, nieudacznikiem co to nie radził sobie w kraju i teraz musi na zmywaku zapieprzać za marne grosze. Nie to co ty prezes międzynarodowego koncernu. Moje gratulacje
          • krejzimama Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:20
            Nic nie wiem o prezesurze w koncernie. Dlaczego rozsiewasz kłamliwe informacje.
            • nutka07 Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:42
              Moze jakies nowe mozliwosci przed Toba wink
              • krejzimama Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 14:08
                W zyciu. Uwazam, ze zarzadzeniem zajmuja sie ci ktorzy nie potrafia nic konkretnego. Natomiast ci ktorzy nie nadaja sie nawet do zarzadzania zajmuja sie nauczaniem.
                • ma_dre Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 21:56
                  Jestes zwyczajnie pustoglowa i bezczelna, tak lekko i latwo oceniajac cale rzesze ludzi, ktorych nie znasz a ktorych laczy tylko zawod.
            • roza06 Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:47
              Oj to słabo wykorzystałaś te swoje możliwości, które dało ci państwo polskie.
              • krejzimama Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 14:13
                Wrecz przeciwnie. Doskonale.
                • ma_dre Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 22:05
                  Tak? To co cie uwiera? Nikt cie nie chce, choc taka zdolna i wspaniala? Najwyrazniej masz jakis kompleks, skoro wypisujesz posty o tak prymitywnym przeslaniu.
      • ania_dentystka Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 17:07
        To nie zależy od miejsca pobytu, mieszkania. Nigdy pieniądze nie kończyły mi się po 2 tygodniach. Nigdy. W Stanach przeżyłam znacznie dłużej niż 7 lat i moi rodzice też nie klepali biedy, choć w pierwszym okresie emigracji byli na garnuszku dość bliskiej rodziny.
        Mnie w Polsce nie żyje się źle. Przeciwnie jestem zadowolona, mam dom, pracę. Mój brat - wychowany w tych samych warunkach co ja, nie chciałby tu mieszkać. W Stanach ma lepsze warunki pracy, są większe inwestycje na naukę.
        Z emigrantami jest róznie. Poznałam emigrantów lat 90......i te opowieści forumowe wydają się, być nieco przesłodzone. Nawet mając dobry zawód start bywa trudny. Nie wiem czy moi rodzice ( po studiach, z konkretnym zawodem) nie pracowaliby na zmywaku lub opiekując się niepełnosprawnymi, gdyby nie duża i bardzo konkretna pomoc bliskiej rodziny. Przez kilka lat ( nostryfikacja dyplomów) rodzice byli na utrzymaniu krewnych. Na tzw Zachodzie nie dają pieniędzy za sam fakt istnienia.
    • thorgalla Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:24
      Głupia jesteś i szukasz dziury w całym.
      Autorka pewnie dopiero zaczyna zycie w nowym kraju a początku są zazwyczaj trudne.
      Ja osobiście nie narzekam,pensja męża na wszystko wystarcza.Mogę sobie kupić wiele rzeczy,którym w Polsce nie mogłam.
      • gazeta_mi_placi Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 11:40
        Na przykład jakie?
        • ania_dentystka Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 17:08
          Też chciałam zadać to pytanie- jakie?
    • woman_in_love najlepiej się żyje w Izraelu - modern Sparcie 05.05.12, 13:32
      ....
      • azjaodkuchni Re: najlepiej się żyje w Izraelu - modern Sparcie 05.05.12, 13:55
        Spotkałam niedawno Polkę w Singapurze. Żyje jej jej się tu średnio raczej skromnie niż bogato. Jest tu 5 lat więc pytam czemu nie wróci do Pl a ona na to, że w Pl mieliby mniej, bo mąż jest naukowcem, bo kiedyś stać ich było jedynie na wynajęcie pokoju a tu mają mieszkanie 3 pokojowe , świetną szkołę dla dzieci i chociaż luksusu nie ma to i tak lżej . Może w cytowanym wątku ludzie mają podobnie,a może coś kupili i trochę przeszacowali, a może jeszcze coś innego...
        --
        azjaodkuchni.blogspot.com/
        • olena.s Re: najlepiej się żyje w Izraelu - modern Sparcie 06.05.12, 10:44
          Tak jest, szkoły! ja się jeszcze upieram, że to jest wielki plus życia na emigracji, o ile odpowiada nam szkolny system w nowym kraju.
    • lilly_about Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 13:53
      Zauważ, że osoby żyjące w ojczyźnie zazwyczaj wypowiadają się, że życia bywa słodko-gorzkie, raz lepiej, raz gorzej, praca za średnią kasę itd. Natomiast emigrantki zgodnym chórem śpiewają, jak im dobrze, mimo że zazwyczaj nie pracują nawet, bo język wypadałoby poznać, nie mają rodziny i znajomych, żyją, żeby przetrwać. Ale na forum można dokoloryzowaćwink
      • azjaodkuchni Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 14:20
        Żyję na obczyźnie. Poznałam język na tyle, że się dogaduję i nie potrzebuję tłumacza. W Polsce nie miałam źle, ale tu mam lepiej. Na więcej mnie stać , ale mieszkam na końcu świata. Mamę i tatę widziałam rok temu i zobaczę ich na Boże Narodzenie. sad Nie ma co koloryzować emigracja to nie zawsze miód do wypicia. sad
      • gazeta_mi_placi Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 18:05
        Otóż to.
        Szczerze mówiąc bardziej wierzyłabym naszym forumowym emigrantom w ich zagraniczny miód gdyby od czasu do czasu napisały coś negatywnego (nawet przy większości pozytywów), a tu jakiś cud.
        Same pozytywy!
        • azjaodkuchni Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 18:26
          Oj ja piszę o miodzie .. jak mi koleżanki nie chcieli wpuścić na osiedle bo jest czarna
          o dzieciach budzonych o 4 rano by się pouczyły
          o tym, że 14- latkę zabrano ze świetnego gimnazjum bo się za bardzo polubiła z chłopcem
          o łazience dla pomocy domowej bez opcji pogrzania wody
          o tym jak chcieli mnie w sklepie oszukać,
          i o wielu innych rzeczach... i jak żyję tęsknię za Polską i jej mentalnością okrutnie. I mam tu stały kontakt z Polkami i nigdy nie będę w Sin " u siebie " to lubię tu być.
        • 3-mamuska Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 08:09
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Otóż to.
          > Szczerze mówiąc bardziej wierzyłabym naszym forumowym emigrantom w ich zagranic
          > zny miód gdyby od czasu do czasu napisały coś negatywnego (nawet przy większośc
          > i pozytywów), a tu jakiś cud.
          > Same pozytywy!
          Ja mogę napisać tylko jedno ze ani tu ani już w Polsce nie czuje sie jak u siebie.
          A tak to kłopoty jak u każdego , praca, szkola, dzieci.Normalne zycie. Które jest pozytywne i lepsze niż w Polsce.Są jakieś drobne ale : najczęściej narzekania na lekarzy, ze ciąża złe prowadzona, ze pani w szkole nie powiedziała dziecku ze na rękawiczki ubrać, ze nie ma miejsc w katolickich szkołach, bo Polki tylko takie uznają.
          Ze od kilku tygodni pada deszcz i nie chce sie wychodzić z domu.

          W Polsce tez ludzie maja dobrze, ale ci co nie maja i jest im trudno nie maja wystarczającej pomocy.
          Tu jednak jak jest złe to pomagają.
          Widzisz ja mam syna z autyzmem, przyjeżdża bus po niego do przedszkola, ma panią swoją i do każdego dziecka jest pani, grupa 5-6 dzieci.
          Nikt mnie mnie ciągła po komisjach lekarskich zeby dać papier na niepełnosprawność, wszystko listownie załatwione.
          Darmowe pieluchy, pomoc przy spacerach, mogę mieć osobę który przyjdzie do dziecka , za darmo żebyśmy my z mężem mogli wyjść na kolacje, do kina.
          A w Polsce cieżko cienia do przedszkola załatwić.
          A co dopiero pomoc w domu, No chyba ze sie ma kasę.

          Są tu inne sprawy które mi sie nie podobają, ale są to małe drobne rzeczy, i tych dobrych jest wiecej.
          Był okres w naszym życiu jakieś 7 lat temu, mąż długo nie mogl znaleść pracy, ja karmiłam młoda piersią i nie mogłam tak z dnia na dzień iść do normalnej pracy, chodź opiekowalam sie dziećmi tam brałam swoją ze sobą,(a jego szef zginął w wypadku samochodowym), i z dnia na dzień maz stracił prace. Świetny człowiek .
          Pomogła nam rodzina, wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy ze w takim momencie trzeba iść po pomoc. Ale już po roku splacilismy co pozyczyla nam rodzina,po tym jak oszczędności sie skończyły.
          Było cieżko ale od tamtej pory idzie całkiem ok.
          Ale są osoby ze przyjeżdżają, nie dają rady w wracają z długami.
          Albo żyją na ulicy, tu dużo polaków bezdomnych lazi po ulicach.
          • pinkdot Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 18:55
            > Widzisz ja mam syna z autyzmem, przyjeżdża bus po niego do przedszkola, ma pani
            > ą swoją i do każdego dziecka jest pani, grupa 5-6 dzieci.
            > Nikt mnie mnie ciągła po komisjach lekarskich zeby dać papier na niepełnosprawn
            > ość, wszystko listownie załatwione.
            > Darmowe pieluchy, pomoc przy spacerach, mogę mieć osobę który przyjdzie do dzie
            > cka , za darmo żebyśmy my z mężem mogli wyjść na kolacje, do kina.
            > A w Polsce cieżko cienia do przedszkola załatwić.
            > A co dopiero pomoc w domu, No chyba ze sie ma kasę.

            Ja też mam syna z autyzmem i też mieszkam w kraju gdzie ciągle pada (ale chyba nie tam gdzie Ty niestety). U mnie na terapię w Early Intervetion Center lista oczekujących tak długa, że może za rok jakieś zajęcia rozpoczniemy, pomocy - zero, czy finansowej, czy w innej formie. Co więcej, poziom "specjalistów" - śmiechu warty, była u nas ostatnio pani, która jest młodziana Assessment Officer z HSE, przeprowadzała wywiad, przy pytaniach o poród okazało się, że kobieta nie wie co to jest skala Apgar...Naprawdę, gdyby nie Polska i nasi terapeuci z Polski, i tylko i wyłącznie nasz wysiłek, mój synek nie funkcjonowałby teraz tak wysoko. Pod względem opieki zdrowotnej Irlandia to jest kraj Trzeciego Świata.
            Z drugiej strony tutejsze zarobki umożliwiają nam dostęp do najlepszych specjalistów w Polsce, bez czekania, bez kolejek, prywatnie - podejrzewam, że gdybyśmy zostali w ojczyźnie byłoby nam o wiele trudniej, bo u nas po studiach humanistycznych to można sobie wykładać towar na półki.
            • hanalui Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 20:17
              pinkdot napisała:
              > U mnie na terapię w Early Intervetion Center lista
              > oczekujących tak długa, że może za rok jakieś zajęcia rozpoczniemy, pomocy - ze
              > ro, czy finansowej, czy w innej formie.

              Pytanie...ile pomocy dostalabys w PL, ile czekalabys w PL na terapie?n O panstwow pytam a nie o prywatna

              > Pod względem opieki zdrowotnej Irlandia to jest kraj Trzeciego Świata.
              > Z drugiej strony tutejsze zarobki umożliwiają nam dostęp do najlepszych specjal
              > istów w Polsce, bez czekania, bez kolejek, prywatnie - podejrzewam, że gdybyśmy
              > zostali w ojczyźnie byłoby nam o wiele trudniej,

              No wlasnie...nie ma to jak porownywanie panstwowej sluzby zdrowie danego kraju z prywatna w swoim wlasnym.
              Sypnij kasa i korzystaj w IE z prywatnej opieki...zapewniam ze jest duzo szybciej niz panstwowo
              • gazeta_mi_placi Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 20:21
                >> Sypnij kasa i korzystaj w IE z prywatnej opieki...zapewniam ze jest duzo szybci
                > ej niz panstwowo

                A ile kosztuje?
            • cherry.coke Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 23:50
              pinkdot napisała:

              > ysoko. Pod względem opieki zdrowotnej Irlandia to jest kraj Trzeciego Świata.

              Chyba zartujesz. Polecz sobie raka tu i tu, albo sprobuj porodu, albo chocby umow sie do szpitala do specjalisty...
              To, ze na wszystko daja ibuprofen to inna sprawa. Ale gdyby mi przyszlo powaznie chorowac, to nie mam watpliwosci, gdzie bym wolala...
      • ma_dre Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 22:03
        Gdzie ty widzisz ten chór? Fakt, w takiej Francji na prawde zyje sie zwyczajnie lepiej niz w Polsce, co ja na to poradze? Krajobraz za oknem jest o niebo ladniejszy i bardziej zadbany, ludzie milsi, jedzenie lepsze, opieka zdrowotna o wieeeele lepsza, i moge tak wyliczac jeszcze dlugo.
        ...A jezyk francuski znam perfekcyjnie, pracuje odkad tu przyjechalam, rodzine meza mam, znajomych tez. Nawet z jednej pensji nie czuje ze zyje zeby przetrwac uncertain

        No ale tym, ktorym brakuje jaj zeby wyjechac, lepiej jest wierzyc ze jednak w kraju lepiej. To mniej bolesne.
      • ania_dentystka Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 17:12
        Coś w tym jest! Nawet jeśli zna się świetnie język, nawet jeśli ma się konkretny zawód najczęściej pierwsze kroki są trudne. Nie ma korzeni, rodziny ( najczęściej), przyjaciół. Są znajomi, nie zawsze życzliwi, czasem koniunkturalni, są nowe wyzwania, wszystko nowe i nieznane. Nie ma oparcia, a jesli jest to rzadko. Praca też zwykle nie od razu, a pieniędzy też nie rozdają na każdym rogu. Z biegiem lat jest lepiej. Coraz lepiej.
    • platki_sniadaniowe Jeżeli ktoś jest wykształcony, zna język 05.05.12, 14:32

      i ma głowę na karku to wszędzie znajdzie swoje miejsce. Dobry specjalista za granicą nie raz osiąga lepsze dochody za swoją pracę niż osigał w Polsce.

      Ale jak ktoś wyjeżdza z nadzieją że, "za granicą to się nie kapną jaki jestem tępy i jeszcze na tym zarobię" to raczej wyżej niz zmywak nie zajedzie.

      Zycie przecietnego Polaka, wygląda tam podobnie jak w Polsce a może nawet i gorzej.

    • madi138 Re: słodkie życie na obczyźnieacji 05.05.12, 15:17
      gratulacje! wlasnie podalas opis zyciowych problemow i szarej codziennosci milionow ludzi na swiecie, w tym z pewnoscia tysiecy mlodych malzenstw na dorobku w polsce.... czy jak komus za granica zyje sie lepiej niz w kraju, to to nie moze byc prawda? czy tylko ludziom w polsce moze sie powodzic, a na emigracji to bida z nedza i slynny zmywak? tak widzisz swiat- wszystkie blondynki sa glupie, a rudzi wredni? ale mysle raczej, ze sie nudzisz i probujesz na sile podgrzewac atmosfere... milego dnia zycze i poluzuj warkocze! smile
      • wpak Re: słodkie życie na obczyźnieacji 05.05.12, 16:05
        Jestem na emigracji 6lat. I powiem tak im ktoś lepiej zna język ,a przy tym ma chęci ,tym lepiej mu się wiedzie. Niestety tutaj gdzie mieszkam jest cała mas Polaków, którzy wyjechali , bo: nie mieli pracy, nie mieli mieszkania, mieli kiepskie układy rodzinne, często długi itd, itd .Do wyjazdu zmusiła ich tzw. sytuacja życiowa, a nie chęć emigracji jako takiej. I te osoby mimo swojej ciężkiej pracy w fabrykach, knajpach, hotelach..zarabiają kiepsko, ot tak aby przeżyć z miesiąca , na miesiąc. Większość łapie sie na poszczególne benefity, chociaż teraz przy cięciach wszystko eis mocno zmienia i sa duże cięcia. Nie sa szczęśliwi ale mówią ,ze w Polsce nie byliby szczęśliwsi, bo nie mieli by nawet tego. Dla znajomych trochę koloryzują, bo każdy lubi się pochwalić. Jak zejdzie na szczerą rozmowę, to mało kto by nie chciał wrócić gdyby w Polsce wiolo mu sie co najmniej tak jak tutaj. Miodu w większości przypadków nie widzę. Pieniądze na drzewie nie rosną. A strach co dalej tez jest.
    • kamelia04.08.2007 ale to dobrze czy xle? 05.05.12, 16:04
      tak własnie sie zastanawiam czy to cie cieszy czy smuci, ze jej zostało 50 pensów do pierwszego?

      to dobrze, ze ona ma cienki miesiąc, nie to co ja, no ale ja sie kisze w Polsce, a ona za granica, to choc przynajmniej mam te satysfakcje, że ona biede klepie w tym miesiącu.

      wersja druga: to niedobrze, ze ma taki trudny okres, zycie czasem bywa trudne.
    • kkalipso Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 16:16
      ...nieudacznik zawsze będzie nieudacznikiem czy tu czy tam,pannna która nie potrafi zaoszczędzić i wydaje całą wypłatę na szmaty też trudno zmieni nawyki,wyjazd nic nie zmieni,chyba ,że bieda zapiszczy!Wiem jedno jak ktoś chce żyć jak człowiek to poradzi sobie wszędzie,denerwuje mnie to że emigranci robią wstyd za granicami bo tam już sąsiad nie widzi!A tak zupełnie z mojego punktu siedzenia to powiem ,że prawie wszyscy polacy mają zakodowane w sobie te "cholerne oby od pierwszego do pierwszego" i "jakoś to będzie" i to gubi ,bardzo gubi....
    • volta2 Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 17:49


      a moje podstawowe zakupy to kawior astrachański na śniadanie i jagnięcina na obiadek( w pl 100 za kg na zamówienie mogłam dostać 4 lata temu), serio, serio.

      a, i nie pracuję, jedna pensja wystarcza na wszystko. na sprzątaczkę też. przy drobnym planowaniu budżetu.

      no ale ja pojechałam tam, gdzie nie mleko i miód tylko ropa i gaz płyną strumieniem szerokim.
      nie żałuję, wracam niedługo, by zobaczyć jak się żyje obecnie w polandii, choć świadomość spotykania krejzi gdzieś na ulicach mnie skutecznie odstrasza.
    • gazeta_mi_placi Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 18:08
      Polski emigrant
      W baraczku mieszka
      Siedmiu ma sublokatorów
      ten nasz koleżka
      Żona mu mówi
      "Napij się mleka"
      A on na zmywak ciągle ucieka
      • azjaodkuchni Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 18:34
        Oj zdziwiłbyś się gazeta ....emigranci z Europy w Sin to mają zwykle chaty z basenem i pomoc domową,
        • bi_scotti Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 18:57
          Przy okazji klopotow jednej pani z ulozeniem budzetu domowego mozna wyciagnac daleko-idace wnioski na temat kondycji ekonomicznej polskiej emigracji "tak ogolnie" - ja mysle, ze to sie nadaje na badania do pracy doktorskiej a moze i habilitacyjnej tongue_out Good luck!
          • krecik Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 08:28
            Nie, to sie nadaje do grupowej psychoanalizy pt. dlaczego tak boli, jak innym jest lepiej.

            Ag
      • eliszka25 Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 19:15
        no dobrze, ale czego to dowodzi? jak ktos nie umie mierzyc sil na zamiary, to moze zarabiac miliony obojetnie gdzie na swiecie, a i tak nie starczy mu do pierwszego. jestesmy w sytuacji nieco podobnej, bo tez tylko maz pracuje, mamy 2 dzieci, z ktorymi jestem w domu, bo nas na to stac. z jednej wyplaty odkladamy na zakup domu. gdyby nie pewien zbieg okolicznosci, to bysmy go mieli juz prawie od roku, ale w koncu nie wyszlo. nie ze wzgledow finansowych. stac nas na wakacje cala rodzina i to nie pod grusza. wszyscy czworo jezdzimy na nartach, starszego syna zapisalismy do klubu tenisowego i ogolnie nie oszczedzamy specjalnie. kredyt tez mamy, bo kupilismy tydzien temu nowy samochod o rownowartosci 150 tys. zl. nie jest to kredyt na dziesiatki lat, tylko na 5 lat, bo maz zarabia tyle, ze bez mrugniecia okiem mozemy go splacic.

        niestety gazeta, twoje wizje o baraczku sie jakos nie sprawdzaja tongue_out. no i wez pod uwage, ze nie wszyscy, ktorzy wyjechali z polski, pojechali do uk na zmywak.

        nie twierdze, ze mieszkamy w krainie mlekiem i miodem plynacej i niczego nam nie brakuje. pieniedzy nie brakuje, ale bywa ciezko glownie dlatego, ze rodzina daleko. czasem zoladek sie sciska, jak dzieci pytaja "kiedy znow pojedziemy do babci i dziadka", ale nie mozna miec wszystkiego. jednak porownujac perspektywy nasze i naszych dzieci tutaj i w polsce, lepiej jest tutaj i do polski raczej wracac nie zamierzamy. moze kiedys wyjedziemy jeszcze dalej, bo maz takie ciagotki ma i warunki zawodowe tez.
        • wjw2 Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 17:56
          Mniemam, że małżonek specjalistą wysokiej klasy jest.
          Tacy ludzie w Polsce również dużo zarabiają i żyją na wysokim poziomie, żadnych cudów nie napisałaś.

          Nie twierdzę, ze w Polsce to cud, miód, malina, ale tez można zarobić, dorobić się i mieć wysoki standard życia.
    • ma_dre Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 21:53
      No i czego to niby ma dowodzic, ze te co pisaly ze jest sielsko i lekko klamia? A pewna jestes ze to blog jednej z nich?

      A tak wogole to czemu ma sluzyc ten post? Czy ma przeczyc faktom niby? Np. temu ze Polska ma zajebiscie niska srednia krajowa na tle innych krajow Europy??? Ze wg naukowcow potrzeba 80 lat zeby kraj nasz dorownal stopa zyciowa takim Francjom czy Niemcom czy innym Belgiom? Ze w kraju wiekszosci ludzi zyje sie jednak ciezko? Ze opieka zdrowotna lezy i kwiczy a w kraju panuje chaos? Ze tabuny ludzi albo na bezrobociu albo na umowach smieciowych? Ze polskie uczelnie wypadly z rzeczywistosci i ucza czesto rzeczy zupelnie nieprzydatnych? Ze Polakom sprzedaje sie szajs po cenach wyzszych niz na zachodzie? Czemu ma sluzyc twoja wypowiedz?

      No i tak wogole : ta blogerka dzis liczy pensiaki, bo moze jej emigracyjna przygoda dopiero sie zaczela, a za pare lat bedzie miala tyle kasy ze kupi cala twoja wioche?
    • sokhna Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 22:05
      Jakby ktos powiedzial: bo emigrowac to trzeba umiec... wink

      Jednym wiedzie sie lepiej, innym gorzej, ale dla mnie akurat nie tylko kwestia finansowa jest wazna. Naprawde zyje w kraju, gdzie wiele rzeczy mozna latwiej i szybciej zalatwic i podejscie do wielu spraw jest "ludzkie".
      Niemiecki porzadek z ktorego wszyscy sie nabijaja uwazam za cos wspanialego. Dzieki temu zyje sie po prostu latwiej (przyklad: zalatwienie paszportu dla dziecka trwalo 3 dni: w jeden dzien maz poszedl sam do urzedu z papierami podpisanymi przeze mnie, a na 3 dzien ja ten paszport odbieralam z jego dowodem osobistym, zalatwienie tutejszego prawka trwalo tyle samo, a prawka miedzynarodowe dostalam od reki, itp. itd, przykladow moglabym podac wiele).

      Mysle, ze jak ktos sobie wszystko przemyslal, wie dlaczego i po co chce wyjechac, przygotowal sie odpowiednio i wyznaczyl sobie jakies cele to dopnie swego i na pewno po jakims czasie bedzie zylo mu sie lepiej jak w PL.
      • mea.may Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 22:32
        Gdybyśmy mieli z mężem troszkę mniej lat, nie zastanawiałabym się ani sekundy i wyemigrowała. Mam dość życia w Polsce, mąż tyra, ja tyram, oszczędzamy, żyjemy skromnie a i tak nie stać nas na wakacje. Wprawdzie nie zajmujemy eksponowanych stanowisk, ale naprawdę zapieprzamy. I co?? I jajco
        • gazeta_mi_placi Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 10:55
          A kto Ci powiedział, że za granicą miałabyś na owe wakacje?
          • ma_dre Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 20:43
            No ja jej moge powiedziec na przyklad.
      • edelstein Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 22:37
        Powaga z tym paszportem?my weszlismy i eyszlismy z passem w rece.Wszystko maja pod reka.
      • ania_dentystka Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 22:41
        To wszystko zależy od ludzi. Lata siedemdziesiąte- koniec- ubiegłego wieku. W Polsce ( znam to z opowiadań) ciemno, kartki na prawie wszystko, w sklepach pusto, paszport na Zachód załatwiany po odstaniu w kolejkach, zarobki rzędu kilkunastu dolarów miesięcznie, kolejka na mieszkania niewyobrażalna, na ulicach małe fiaty.......
        W Stanach wszystko odwrotnie, moi rodzice po nostryfikacji dyplomów pracują w swoich zawodach ( lekarz, lekarz stomatolog), niezłe zarobki, pomoc dobrze zakorzenionej i ustawionej finansowo rodziny, mozliwość wyjazdów wszędzie i......Rodziców ciągnie do tej szarej, smutnej i ponurej Polski. Wakacje dzielą tak, żeby choć na trochę przylecieć do Warszawy, zajadają się chlebem razowym i makowcem. Uczą dzieci ( nas) polskiego.
    • ania_dentystka Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 22:25
      Moim zdaniem wiele zależy od ludzi, kraju, szczęścia. Moi rodzice wyjechali w czasach, kiedy emigracja była trudniejsza. Język znali, ale daleko im było do biegłości, mieli skończone studia i...miękkie lądowanie czyli zaplecze rodzinno-finansowe. Nostryfikacja dyplomów poszła im łatwo, a kopniak finansowy na początek znacznie ułatwił życie. ......ale......chociaż pracowali w swoich zawodach, nieźle zarabiali nie czuli się jak u siebie. Stale krążyli między Bostonem a Warszawą. Przez nasz amerykański dom przewijało się mnóstwo Polaków - mieszkających na całym świecie. Uczyłam się równolegle polskiego, czytałam polskie książki, ale jestem świadoma luk w tej dziedzinie. Mnie ciągnęło do Polski. Tu przyjechałam, skończyłam studia, pracuję, zarabiam. Tu jest mi dobrze. Mój brat został. Przyjeżdża do Polski kilka razy w roku, ale czuje się tu raczej obco. Nigdy nie mówił po polsku tak dobrze jak ja. Pracuje w zawodzie, w którym w Polsce byłoby mu niezwykle trudno a w Stanach ma zielone światło. Życie na obczyźnie to nie tylko pieniądze, ale szereg innych rzeczy.
    • edelstein Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 22:43
      Juz zalozenie,ze wszyscy wyjezdzaja,bo w Pl bieda jest bledne,nie mowiac o tym,ze wysnuwanie wnioskow na podstawie jednego wpisu jest o kant tylka potluc.
      • paliwodaj Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 22:53
        >Zamiast schrimpów pasztet
        e tam, schrimpy czasami tansze niz schab, wiec szalu nie ma
        • edelstein Re: słodkie życie na obczyźnie 05.05.12, 23:39
          Zwykly twarog jest drozszy,bo sprowadzaja z Pl narzucaja marze,a do sklepu gdzie go maja trzeba dojechac i czy auto czy publiczna komunikacja ponizej 5euro sie nie zjedziewink
        • myelegans Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 01:34
          paliwodaj napisała:

          > >Zamiast schrimpów pasztet
          > e tam, schrimpy czasami tansze niz schab, wiec szalu nie ma

          hawk!!! U mnie homary tansze niz wolowina
    • wies-baden Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 00:12
      " Zamiast schrimpów pasztet za pożyczone funciaki". Shrimps- tanie jak barszcz, dobry pasztet droższy, ale rozumiem , że to taka figura retoryczna. Oczywiście nie można wyciągać żadnych wniosków na podstawie jednego przypadku. Swoją drogą to też hasło; *brakuje na chleb* BARDZIEJ, ŻEBY ZAAKCENTOWAĆ wydatki niż rzeczywisty brak chleba. Zresztą ( zauważyłam, że uporczywie piszecie z resztą) automat do wypieku chleba kosztuje 200 zł, więc ten brak chleba jest raczej symboliczny.
      • kitjensen Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 01:06
        Gdzies przeczytalam ,ze zycie na emigracji to pogrzeb po ktorym zyje sie dalej...
        ,a zycie za granica to czesto g...o opakowane w kolorowy papierek.
        • gazeta_mi_placi Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 10:53
          Prawda.
          • caroninka Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 12:11
            Rozumiem, ze przekonales sie na wlasnej skorze. Takie teksty juz slyszalam, od nieudacznikow, ktorym sie wydawalo, ze jak wyjada to im sie bedzie z rekawa kasiora sypala, a tu zonk, bo i tu pracowac trzeba.
    • olena.s Nie chrzańta, kobieto. 06.05.12, 09:39
      Jest różnie, a w każdym razie bywa różnie. Wszędzie.
      Chcecie coś o moich trudnych początkach? Mimo, że wielka willa z ogrodnikiem na dzień dobry, służąca po dwóch tygodniach?
      Proszę uprzejmie:
      Willa otoczona murem. Pobliskie takoż. Palmy są, słońce jest, ale w tej willi człowiek jak zamurowany. Obce meble, dziwne łazienki, w sklepach tajemnicze nalepki. Taksówkarze nie znają miasta, zresztą w mieście nie ma adresów, trzeba umieć taksówkarzowi wyjaśnić jak jechać. I to nie ulicami, tylko powiedzmy tak: jedziemy do supermarketu Lulu, tego koło lotniska, tam dajemy w prawo, jedziemy do drugiego ronda, znów w prawo, aż zobaczymy komendę policji, i tam zaraz w lewo, taka mała uliczka, prosze stanąć na łuku tej uliczki. A ja tak nie umiem wyjaśniać, bo jeszcze nie znam miasta!
      Ludzie nie chodzą ulicami tylko jeżdżą. Nikogo nie znam. Dziecko nie mówi słowa w obcym narzeczu. Szkoły są pełne, nikt mi nie chce dziecka bez języka przyjąć. Jedzenie straszne, a europejskie drogie jak cholera. Nie ma białego sera, dobrego chleba, mąka żytnia po 40 PLN, eko-jajka po 4 złote, o wieprzowinie nie wspomnę. Dwie dwie!!!! kiepskie księgarnie w całym mieście! Internet dziwnie działa, jest powolny jakby to było 15 lat temu. Latem nie ma zimnej wody, prysznic da się znieść dopiero wieczorem, wejście pod prysznic po południu grozi poparzeniami. I idzie lato, robi się strasznie gorąco.
      Nie ma cienia: słońce stoi niemal w zenicie, cień, rzucany przez dwumetrowy mur ma pół metra długości. Auto po dwóch godzinach na słońcu bucha gorącem, kierownica parzy ręce, dziecka nie mogę przypiąć, bo parzą je pasy.
      Na drogach królują szaleńcy-zabójcy. Nie do pojęcia jest ich dynamika jazdy. Wjeżdżając pierwszy raz na rondo płaczę, autentycznie płaczę w głos z przerażenia.
      Wieczorem, arabska knajpka, mąż mnie obejmuje i natyka na straszny wzrok Araba. - Nie wiem czy wiesz, ale właśnie mnie publicznie bzyknąłeś - informuje męża, który truchleje.
      Ale - mija czas. Udaje nam się zmienić wielką marmurową willę na tyci domeczek na osiedlu, zielonym i ze sporym zacienionym basenem. Dziecko ma towarzystwo. Po roku w koszmarnej przejściówce udaje nam się załatwić fantastyczną szkołę dla dziecka. Samodzielnie produkuję biały ser, zresztą dziecko i mąż zaczynają zachwycać się niektórymi potrawami arabskimi. Jestem coraz lepsza w kuchni hinduskiej. Mamy zimną wodę! Na tym osiedlu cysterny nie stoją na dachach, ale pod ziemią. Nawet przy 50C woda jest letnia.
      Dziecko mówi już biegle. Kocha szkołę.
      Ja mam znajomych, nawet - przyjaciół.
      Jesteśmy poza polskimi tradycjami. W pierwsze święto Bożego Narodzenia idziemy do parku i leżąc na trawie jemy prażoną kukurydzę na obiad. A świąteczne wzruszenia? Proszę bardzo: parę dni przed wigilią chrześcijanie jadą na pustynię, do śpiewających wydm. Płonie gigantyczne ognisko. Ktoś rozdaje kartki z tekstami kolęd. Czujemy dziwną łączność z tymi Brytolami, Francuzami, Holendrami, Amerykanami. Kulturową, pochodzeniową. Opozycyjną do tutejszego arabskiego islamu. Samą wigilię spędzamy w gronie kilku polskich rodzin. Składkowa kolacja, jest super, tak super, jak tylko mógłby sobie wymarzyć ktoś, kto nie ma już, jak ja, rodziców. Dzielimy się pierogami, ktoś ma barszcz z uszkami, ktoś celuje w ciastach, ktoś ma przemycany mak.
      Wakacje. Stąd w egzotyczne miejsca - aby skok. Zwiedzamy Jordanię, Nepal, Sri Lankę. Odwiedzamy Dubaj. Bejrut. Mount Everest jest nieprawdopodobny, jazda słoniem przez dzunglę we mgle - oszałamiająco piękna. Zaprzyjaźniamy się z maronitami, znamy druza, szyitów i sunnitów. Ciekawie jest poznawać świat z ich punktu widzenia.

      Czy żałuję, że tu mieszkamy? Nie, mimo tęsknoty za północną zielenią, za parówkami, poziomkami, kaszą gryczaną - nie. W Polsce nie znalazłabym takiej szkoły dla dziecka, nie byłabym w stanie zakwestionować i zachować (lub odrzucić) różnych aspektów polskiej tożsamości, obyczaju, rzeczywistości. Nie olśniłaby mnie różnorodność świata. Nie miałabym uczucia odnowy, odmłodzenia poprzez poznawanie nieznanej rzeczywistości.
      • gazeta_mi_placi Re: Nie chrzańta, kobieto. 06.05.12, 10:53
        Skoro jest tam tak super czemu z uporem maniaka łazisz po polskich, a nie tamtejszych forach?
        Mi w Polsce jest dobrze, więc nie łażę po zagranicznych forach podkreślając jak tak za granicą jest dennie, a w Polsce super.
        • olena.s No co ja ci mam napisać? 06.05.12, 11:58
          Mogłabym odwrócić zarzut i zapytać, czemu bezdzietny i nielubiący dzieci facet z uporem maniaka tkwi na e-matce, nieprawdaż? Nie pytam o to z czystej uprzejmości.
          Mogłabym wrednie zalecić ci też naukę czytania ze zrozumieniem, ponieważ ja nie piszę, że u mnie jest najcudniej na świecie, tylko że jest zupełnie, skrajnie inaczej, że są fantastyczne plusy i bardzo trudne minusy. Że coś się traci, a coś zyskuje, i w zalezności od priorytetów własnych bilans wypada rozmaicie. Ktoś inny na moim miejscu mógłby byc głęboko nieszczęśliwy, a jeszcze ktos inny - zachwycony ponad miarę.
          I podkreślam, że Katar jest miejscem tymczasowym, jest krajem ekspatów a nie imigrantów. My stanowimy odrębną kastę, inną od obywateli, od innych przyjezdnych Arabów, inną od przyjezdnych Hindusów, Nepalczyków, Sudańczyków. Więc tu nie może być takiego forum, wspólnego dla wielu uczestników, bo nasze języki, doświadczenia, sytuacja, poglądy, wierzenia, plany, szanse są nieporównywalne.
          Z e-matką dzielę historię, część doświadczen, spojrzenie na pewne kwestie, pewne troski oraz język.
          Wreszcie, aniele, pozwól się w ostatnim słowie zapewnić, że nie ty mnie będziesz wyrzucał stąd, czy skądkolwiek inąd.
          • gazeta_mi_placi Re: No co ja ci mam napisać? 06.05.12, 12:07
            A co ma piernik do wiatraka? Na e-mamie procent tematów związanych wyłącznie z dziećmi i macierzyństwem to może 50%.
            • olena.s Re: No co ja ci mam napisać? 06.05.12, 12:46
              CBDU.
              Nie ma obowiązku wchodzenia na fora, których uczestnicy są tożsami z nami płcią, poglądami, planami i geografią.
              Nie rozumiem twoich upodobań, ale mnie one niespecjalnie obchodzą. Więc dlaczego moje upodobania uprawniają cię do robienia mi uwag?
              • gazeta_mi_placi Re: No co ja ci mam napisać? 06.05.12, 18:30
                W polskim języku nie zaczyna się zdań od "więc".
                • olena.s Re: No co ja ci mam napisać? 06.05.12, 20:01
                  Zaczyna się, zaczyna, o ile, oczywiście, pełni ono rolę spójnika wynikowego.
                  • gazeta_mi_placi Re: No co ja ci mam napisać? 06.05.12, 20:14
                    Może u emigrantów.
                    • olena.s Re: No co ja ci mam napisać? 06.05.12, 20:17
                      Może. Podobnie jak w poradni językowej PWN.
                      Doradzam częściej sprawdzać, rzadziej się ciskać.
            • hanalui Re: No co ja ci mam napisać? 06.05.12, 13:15
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Na e-mamie procent tematów związanych wyłącznie z
              > dziećmi i macierzyństwem to może 50%.

              Bo emama to:
              Tu możesz się wyżalić, porozmawiać o kłopotach z samą sobą i światem wokół Ciebie, jak również podzielić radością, która stała się Twoim udziałem.
    • kropkacom Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 10:06
      Już wiem czemu założyłaś ten wątek. Autorka bloga napisała post, który ci się nie spodobał. Także nie kompleksy a dziecinada. Bywa...

      W kazdym razie, tak, nie dla wszystkich emigracja to same szczęśliwe i bogate dni. Niestety. Dlaczego jednak warto wyjechać? Dlatego aby szukać szczęścia. Sorki, w marudzeniu i ślęczeniu w jednym miejscu nie ma żadnej wartości. Czasem lepiej się sparzyć a spróbować. Jednak aby się na umyślnie nie krzywdzić trzeba się do emigracji przygotować. I powiem ci Krejzi, dobrze jest mieszkać w fajnym miejscu. Ja nie mam problemu, gdzie pojechać na krótki czy długi w wypad. Mieszkam blisko trzech pięknych europejskich stolic. No i te Morawy... Poza tym nauczyłam się języka obcego. Nie mam talentów językowych. I chociaż język ten w skali makro nie jest bardzo przydatny to jednak. big_grin
      • gazeta_mi_placi Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 10:50
        Niektórzy nie muszą wyjeżdżać aby znaleźć szczęście.
        • carmita80 Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 11:35
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Niektórzy nie muszą wyjeżdżać aby znaleźć szczęście.


          A niektorzy owszem musza a oprocz tego chca i to realizuja. Kazdy jest inny gazeta i w koncu to zaakceptuj. Wielu ludzi migruje nie tylko Polacy, jedni sie aklimatyzuja i sa szczesliwi w miejscu, ktore wybrali a inni nie i wracaja skad przyjechali a jeszcze inni spelniaja sie gdy zmieniaja kraje covkilka lat. Moje zycie tu gdzie jestem jest dobre i nie tesknie za Polska, no nie, nie czuje sie tez tu gdzie zyje obco. Na forach zagranicznicznych bywam, owszem, mamy kilka zakolegowanych rodzin polskich i duzo wiecej nie polskich. Jest nam fajnie, zyjemy spokojnie, bez problemow oplacamy rachunki, kupujemy zywnosc, ubrania itp. Najwazniejsze jest i tak to, ze jestesmy zdrowi i mamy wobec siebie pozytywne uczucia. Nie mamy wiec wiekszych problemow, a tylko drobne czasem.
          • gazeta_mi_placi Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 11:39
            Ja to akceptuję.
            Tylko dziwię się emigrantkom które tak plują na Polskę i zachwalają jednocześnie swoje nowe miejsce bez grama krytyki.
            Dziwię się, że niby tak im dobrze gdzie są a wchodzą na polskie fora na których opluwają Polskę i tych co w Polsce zostali.
            Tyle.
            A jak to się spotyka z rewanżem (np. z mojej strony) to wielka obraza.
            Jak dla mnie dziwne i tyle.
            • kropkacom Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 12:03
              Tylko ty i kilka nicków nie widzicie tego grama krytyki. I co z tym zrobić?
            • carmita80 Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 12:30
              Nie akceptujesz i to twoj problem. Nie zauwazylam aby emigrantki opluwaly tych co zostaly, ale owszem sa opluwane gdy tylko skrytykuja cos polskiego, przy okazji jakiegos watku, ktorzy zalozyla ematka mieszkajaca w Pl aby sobie ulzyc, bo raczej nie zauwazylam aby forumowiczki emigrantki zakladaly watki w tym celu. Wiele emigrantek pisze wprost, krytykuje to co wydaje im sie godne krytyki a chwali to co im sie podoba. Z obserwacji widze ja wielu Polakow wyjechalo i w jak roznym sa wieku i nie swiadczy to bynajmniej o checi poznania kultury czy checi przygod, wiekszosc wyjechala z powodow ekononicznych i nie wraca z tych powodow wlasnie. Nie swiadczy to dobrze o sytuacji w kraju, chocby ematki nie wiem jak lukrowaly i pisaly jak super zarabiaja, jak duze mieszkania i domy maja i jak swietne auta. Nie pytaj emigrantow co zrobili dla kraju zapytaj co kraj zrob dla nich, co robi dla mlodych, dla osob w wieku srednim czy dlabosob 50+, ktorzy wychowali dzieci dla tego kraju i przepracowali dla niego kilkadziesiat lat, stracili prace i nie moga znalezc nowej bo sa za starzy a do emerytur nie maja prawa. Tak gazeta, takich Polakow jest sporo, przyjezdzaja zmeczeni, czesto juz niezbyt zdrowi, bez jezyka, zdesperowani i pracuja zeby zyc i jeszcze cos wyslac tym co zostali. To taka gorzka rzeczywistosc i wcale nie rzadka. Oni nie siedza na tym forum i nie opluwaja tych co zostali, ale tacy jak krejzi, ty i tobie podobni wypisuja bzdury m.in. na ich temat i jakze czesto krzywdzace bzdury. Pytanie tylko po co?
              • gazeta_mi_placi Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 18:29
                Kraj to ludzie, kto ma zmieniać kraj jak nie ludzie? Uciec do miejsca gdzie jest (może być) potencjalnie pod różnymi względami lepiej każdy potrafi, zostać i starać się zmieniać na lepsze rzeczywistość już gorzej.
                Narzekanie na Polskę emigrantów którzy od lat pracują i mają rodziny w Polsce, nie planują powrotu podobne jest do plucia się ojca który zostawił matkę z dzieckiem na całe lata w trudnych warunkach samą, bez alimentów nawet, a potem dziwiący się i mający pretensje do matki, że dzieciak chodzi obdarty.
        • kropkacom Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 12:02
          To super Gazeta. Naprawdę szanuje ludzi spełnionych.
          • bovirag Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 12:30
            No to ja sie tez dolacze. Na emigracji jestem wydsje mi sie, ze cale zycie smile a tak serio od liceum troche tu, troche tu. Wyjechalam z milosci do chlopa, ktory do dzis jest moim mezem. Oboje imigrantami jestesmy, choc on nie z PL. Nie wiem jak zyje sie w PL bo zwyczajnie jezdze tam czasami na wakacje i dla mbie jest ekstra. Jest rodzina, przyjaciol garstka i mam kase o ktora nie musze sie martwic.
            Na emigracji zyje mi sie zwyczajnie, codziennie bez wiekszych klopotow. No ok, nie dokonca. W czwartek mialam afere z szefem, az wiory lecisly i terz jestem na chorobowym bom zbyt zestresowana coby pracowac.
            Ale mam przyjaciol pary w PL , ktorzy maja dzieci w wieku odobnym do moich i narzekaja na brak mozliwosci rozwijania zainteresowan dzieci. Ja nie narzekam. Za na prawde mala odplatnoscia moj syn chodzi na science club, cwiczy capoiere, gra w rugby i wymyslil sobie klub mlodych pisarzy i tez chodzi. Mloda jest za mloda na takie powaxne rzecZy wiec tylko tanczy balet, chodzi na zumbe dla dzieci i gra w rugby.
            I to sa seri nie obciaza zbyt mojego budzetu.
            Oczywiscie sa rzeczy, ktorych nie cierpie- syf dookola, pogoda- leje juz 4 tydzien i chyba nie przestanie.
            Ale ludzie sa zyczliwi, po ludzku mili i usmiechnieci.
            Ja osobiscie lubie moja emigracje.
          • tolka11 Re: słodkie życie na obczyźnie 06.05.12, 12:30
            Na polskich forach sie bywa, bo sie teskni okrutnie za jezykiem na przyklad. Ja tesknie i to jest dla mnie miejsce do jakiejs rozmowy.
            Tu, gdzie jestem nie szukam Polakow, emigracja boli emocjonalnie, wiec skupilam sie na wtopieniu w otoczenie, na oswojeniu go.
            Wyjechalam, zeby miec czas na zycie, a nie tylko na prace od rana do zmierzchu, zeby moje dzieci mialy szanse na spokojne zycie (zwlaszcza to niepelnopsrawne dziecko), zeby pozyc w innym miejscu niz Europa.
            Przyznaje: finansowo jest o niebo latwiej. W iinych aspektach roznie. Jak pobede z 10 lat to sie wypowiem. Teraz chlone multikoulturowosc i szukam miejsca dla siebie.
            • sofi75 wady i zalety 06.05.12, 13:00

              nikt nie powiedzial, ze wad nie ma.

              wady jakie ja dostrzegam:
              - fatalny poziom uslug, nikt nie walczy o klienta, najzwyczajniej w swiecie w sklepie potrafia ci powiedziec "idz do sklepu obok, jak ci nie odpowieada asortyment" albo "dostarczymy cos w terminie dla NAS dogodnym, a klient niech wezmie caly dzien urlopu i czeka w domu"
              - nigdzie na swiecie nie ma takiego Bozego Narodzenia jak w Polsce

              A zalety?
              - nie pracuje 12h na dobe i mam czas dla rodziny
              - moge wziac w ciagu roku sporo wiecej niz tydzien urlopu i pracodawca nie kreci nosem
              - multikulturowosc (moj syn na 'zielonej szkole' dzieli pokoj z Turkiem i Dunczykiem i jest to najnormalniejsza sytuacja pod sloncem; robiac zakupy w osiedlowym warzywniaku czasem musze poczekac az sprzedawca skonczy modlitwe i nikt nie kreci na to nosem)
              - w promieni 10 km mam supermarket hiszpanski, wloski, syryjski, chinski, pakistanski, turecki i kilka innych - w niektorych produkty, ktorych w zyciu na oczy nie widzialam i nie umiem nazwac
              - wsrod znajomych ludzie roznych kultur i narodowosci, roznych religii, czesto pochadzacy z roznych kontynentow -czsami z bardzo skomplikowana historia zyciowa Tak - mozna miec gorzej niz polscy emigranci uciekajacy glownie z powodow ekonomicznych)
              - nikt tutaj sie mnie nie pyta, czy zyje sama, z kochankiem, a moze z mezem; czemu dziecko nie chodzi na religie etc.
              - mozna sobie pozwolic na fajne wakacje w dziwnych zakatkach swiata (i nie mowie bynajmniej o all inclusive na Malediwach tylko np. o trekkingu po Libanie)

              Czemu wyjechalam?
              Ja sie zwyczajnie w Polsce dusialam ...
              -
              • bovirag Re: wady i zalety 06.05.12, 13:28
                Tak a propos kierowcow-zabojcow. Jezdzilam autem juz w naprawde dziwnych miejscach swiata. Ale kurde dlamnie osobiscie Paryz wymiata. Szczegolnie pod lukiem triumfalnym. Za kaxdym razem jak mam tam jechac-nie, nie mieszkam we Francj- to zamykam oczy i jade bo boje die spojrzec z ktorej strony smierc nadejdzie wink
                • olena.s Re: wady i zalety 06.05.12, 13:41
                  Przebijam!
                  • kropkacom Re: wady i zalety 06.05.12, 14:00
                    Boskie big_grin big_grin
                      • volta2 Re: wady i zalety 06.05.12, 19:17
                        olena, czy wy tam możecie osobiście prowadzić auto?
                        bo ja tylko za zgodą notarialną męża, ale - mogę osobiście.

                        co do filmiku powyżej, z ronda, spokojnie mogłabm cię przebić - ale się jeszcze nie naumiałam takich filmików wstawiać.

                        od paru dni śledzimy z mężem takie filmiki z naszych kamer miejskich, ale nawet nie wiem, gdzie on to wyszukuje.

                        a odnośnie minusów emigracyjnych:

                        jestem obecnie nielegalna, nie mam wizy, nie mogę opuścić kraju a w razie kontroli mogłabym mieć kłopoty(korupcjo - witamy)
                        kraj rządzony autorytarnie, niedemokratyczny
                        łapówki są chlebem powszednim, zatem nikogo nie dziwi że w cenie litra mleka jest 50% wartości mleka + drugie 50% wartości jest łapówką dla tego, co pozwolił to mleko wprowadzić na rynek

                        młody człowiek, żeby dostać pracę np. policjanta stojącego na skrzyżowaniu musi dać łapówkę w wysokości 10.000$ albo nawet więcej.

                        człowiek po studiach technicznych, np. inżynier nie potrafi na planie budynku znaleźć garażu -bo swój dyplom ma za pieniądze, każdy egzamin jest opłacony

                        lekarz - dentysta np. nie widział nigdy kolorowej u dziecka plomby i się przestrasza na ten widok(w klinice dziecięcej) a ja mam prześwietlenie zatok zrobione zamiast w miejscu zatok to w miejscu piersi(bo ten od rentgena też zdawał za łapówki, i żeby zdobyć pracę, to wrzucił na wejście te 10 tysi esów, o kompetnencje nikt go nie pytał)

                        mi tu dobrze, ale to raczej emigracja z gatunku ekstremalnych.
                        • olena.s Re: wady i zalety 06.05.12, 19:58
                          Możemy, możemy. Chyba nawet bez notarialnej zgody męża...
                  • azjaodkuchni Re: wady i zalety 06.05.12, 20:07
                    Mam koleżankę w Sin która mieszkała 5 lat w Kuwejcie i to jest chyba najgorszy singapurski kierowca. Normalnie jakby w grze komputerowej jeździła. Jak na filmiku Oleny.
                • ma_dre Re: wady i zalety 06.05.12, 20:50
                  No widzisz a dla paryzanina czlowiek z obca rejestracja to postrach szos... i tak zazwyczaj jest. Ludzie spoza regionu paryskiego wogole nie kumaja na czym polega dynamiczna kulturalna jazda wink

                  A pod Luk Triumfalny jezdzimy i fakt jest sportowo, ale da sie przezyc. Trzeba tylko umiec kierowac pewna reka i miec dobry refleks. Gorzej na autostradzie Wroclaw > Krakow, chamstwo jakich malo.
              • ania_dentystka Re: wady i zalety 06.05.12, 16:47
                A ja to widzę trochę inaczej:
                - właśnie w Polsce jest dość zły poziom usług i zachowania sprzedawców w sklepach.
                - Trochę tęsknię za świętami w Stanach w tym także......Bożym Narodzeniem i jego otoczką
                - Także nie pracuję 12 h/dobę w Polsce i też mam czas dla rodziny. Więcej niż miała go moja mama w Stanach.
                - Ja mam wolny zawód i decyduję kiedy pracuję a kiedy nie ( i kiedy zarabiam i kiedy nie), ale w Polsce pracownicy mają 26 roboczych dni urlopu i biorą je. Pracodawcy nie kręcą nosem gdy ktoś bierze miesiąc. Może inaczej bywa w korporacjach, ale w większości przypadków nie.
                - multikulturowość- w Polsce rzeczywiście Murzyn może być postrzegany jako ktoś dziwny ( na szczęście coraz rzadziej) chasydów nie ma, ale ja nie dostrzegam tego ani jako wadę ani zaletę. Ot po prostu jest inaczej
                - Hipermarkety włoskie, francuskie, chińskie i produkty stamtąd pochodzące- fajna rzecz, ale mnie najbardziej smakują włoskie wina w Italii, hiszpańskie w Hiszpanii a kebab w Turcji. Też jakoś specjalnie mnie to nie rajcuje. Natomiast jeżdżąc po świecie staram się chłonąć wszystko co jest w tym kraju "ichnie".
                - znajomych mam z całego świata i na całym świecie, przyjaciół garstkę lokalnych.
                - nikt mnie nigdy nie pytał czy mój mąż jest moim mężem, dlaczego bardzo często jestem sama ( mąż jest pilotem więc bardzo często go nie ma). Religia faktycznie jest bardzo irytująca.
                - A na fajne wakacje na całym świecie można sobie pozwolić bez względu na kraj, w którym się mieszka.
                Tak więc wszystko jest dość względne.
                • ma_dre Re: wady i zalety 06.05.12, 20:58
                  dopisuje sie do twojego postu :
                  - fakt, poziom uslug i ogolna kultura obslugi klienta pozostawia w Polsce wiele do zyczenia
                  - wole francuskie swieta, jedzenie smaczniejsze. Z polskich swiat cenie tylko zaduszki
                  - pracuje od 10h do 18h z poltoragodzinna przerwa na obiad,
                  - mam w tym roku 25 dni urlopu rocznego, 21 dni "wolnego czasu i 12 dni na chore dziecko, czasami mi te dni przepadaaj bo nie ma jak wszystkiego wybrac
                  - ostatnio jestem jedyna zywicielka rodziny a na wakacjach bylismy
                  - lubie to multi-kulti regionu paryskiego, na wsi jest troche inaczej...
                  - tez mnie nikt nie pyta czy slub koscielny, czy dzieci chrzczone, czy do kosciola chodze...
                  - w Polsce najbardziej wnerwia mnie przekonanie ze "moja racja jest najsluszniejsza" a ten kto mysli inaczej to zly czlowiek i na pewno sie myli i ciagla chec przekonywania do swoich racji.
                  • bovirag Re: wady i zalety 06.05.12, 23:43
                    my mieszkamy w dosc specyficznej dzielnicy, w mieszkaniu nie w bloku, ale wszyscy sasiedzi znaja sie i pomagaja sobie wzajemnie. Ja jako zona i matka pracujaca jestem traktowana z pewnym szacunkiem wink i zdarza nam sie np jesc chicken tikka masala przygotowany przez mame mojej hinduskiej sasiadki w poniedzialek, kebab przyrzadzony przez mojego tureckiego sasiada w czwartek i shephers pie od mojej kolezaki angielki w sobote. Oczywsice ja tez probowalam, ale kurna nie chca bigosu wiec robie czasami 2 blachy tiramisu, zeby pol dzielnicy obdzielicwink
                    I tak, lubie moja emigracje.

                    A co do Luku Triumfalnego- dla mnie jazda autem tam to taki hardcore ze przysiegam nie wiem jak tam mozna jezdzic z wlasnej, nieprzymuszonej woli wink
                    Pozdrawiam paryzanke, siostra moja rowniez paryzanka od wielu lat jest wink
                    • gazeta_mi_placi Re: wady i zalety 07.05.12, 11:33
                      Dla mnie obdzielanie mnie (nawet najsmaczniejszym) przez wszystkich okolicznych sąsiadów jedzeniem byłoby co najmniej krępujące. Ale co kto lubi.
                    • kolpik124 tylko wiecie, że z tym multikulti 07.05.12, 11:58
                      którym się tak zachwycacie jest tak, że wam się to wydaje "światowe" i odjazdowe kiedy za rogiem wyje muezzin w lokalnym meczecie a do szkoły chodzą dzieci o róznych kolorach skory, natomiast oni nie mają ani grama tej waszej "wrażliwości" i chcieliby aby przy tym muezzinie wszyscy padali na kolana do modlitwy, a cierpią was jedynie jako zło konieczne?
                      • olena.s Re: tylko wiecie, że z tym multikulti 07.05.12, 13:22
                        No u mnie to na pewno by chcieli, i na pewno wielu lokalnych traktuje przyjezdnych jako zło konieczne. Tylko co to zmienia? I tak z mojego punktu widzenia kontakty mojego dziecka z całą ta mieszanka indo-arabo-bryto-chino-nepalo-euro-paki-amerykańską są zaletą. Bo uczy się rozmaitości świata, tego, że nie jesteśmy wszyscy podobni jak rząd kalafiorów, że priorytety, filozofia, wiara, światopogląd bardzo nas różni, za to emocje zbliżają.
                  • gazeta_mi_placi Re: wady i zalety 07.05.12, 11:31

                    > - fakt, poziom uslug i ogolna kultura obslugi klienta pozostawia w Polsce wiele
                    > do zyczenia

                    A we Francji, zwłaszcza w Paryżu może nie?
                    Nawet zostało to poruszone w znanym serialu dla młodzieży ("Beverly Hills"), Donna wyjeżdża z Brendą do Francji, wchodzą do butiku, Donna stara się coś tam wydukać po francusku, ekspedientka będąc pewna, że tamta jej nie zrozumiej po francusku mówi do swojej koleżanki coś w stylu "Amerykańska kretynka", Donna akurat to rozumie i wychodzi obrażona ze sklepu.
                    Nie wzięło się to raczej z wybujałej wyobraźni scenarzystów.

                    >> - pracuje od 10h do 18h z poltoragodzinna przerwa na obiad

                    Wiele osób w Polsce pracuje podobnie.

                    >> - ostatnio jestem jedyna zywicielka rodziny a na wakacjach bylismy

                    Polskie dzieci samotnych matek także wyjeżdżają na wakacje.
                    A lotniska w Polsce zapchane są rodakami wybierającymi się na wakacje na Maderę/Majorkę/Cypr/Włochy czy nawet obśmiewany tutaj Egipt.
                    Chcesz powiedzieć, że te tłumy (w tym całe rodziny z dziećmi) to cudzoziemcy?

                    > - tez mnie nikt nie pyta czy slub koscielny, czy dzieci chrzczone, czy do kosci
                    > ola chodze...

                    Mnie też nikt nigdy nie pytał jaki miałam ślub.
                    Czy dzieci chrzczone też nikt nie pyta, no chyba że ksiądz chodzący po kolędzie, ale nie ma obowiązku wpuszczania.





                    https://www.suwaczki.com/tickers/5r9dgrg5lq5akzd5.png
                  • mdmaj2371 Re: wady i zalety 11.05.12, 16:54
                    emigracja jest trudna i nie kazdy sie nadaje na emigranta. Mi bylo bardzo ciezko i dopiero od kilku lat jest ok. Nie wrocilam bo musialabym sie rozwiesci ot co (i zeby nie bylo ze wszsytko robie pod meza bo tak nie jest).
                    zyje sie nam (teraz ) dobrze i wygodnie, ale... dopiero jak pojawily sie dzieci wiem ze gdybym miala taki poziom zycia jak tutaj bez zastanowienie wrocilabym do PL ( maz teraz dalby sie przekonac).
                    Ale tylko do miasta gdzie mieszkaja dziadkowie, zeby dzieci mialy staly kontakt z dziadkami i reszta rodziny. Bo dla nas jest to bardzo wazne. Dlatego w domu mowimy tylko po polsku i upominamy dzieci zeby nie mowily w zadnym innym jezyku jak polskim (dzieci mowia plynnie po angielsku i rosyjsku) oczywiscie wyjatkiem jest jak mamy gosci mowiacych w innym niz nasz ojczysty jezyku. Chcemy zeby bez problemow porozumiewaly sie z rodzina. W sumie jestesmy (pod wzgledem spotkan rodzinnych ) w calkiem niezlej sytacji ale to nie jest tak do konca to samo jakbysmy byli na miesjcu w PL. Mamy warunki wiec odwiedzaja nas rodzice I rodzienstwo (teraz I dzieci rodzenstwa) czesto i przebywaja dosc dlugo (szczegolnie dziedkowie w tej chwil tesciowie sa juz 5-ty miesiac I zaraz “wymienia” sie z moimi rodzicami ktorzy zostana na kilka miesiecy). Kosztuje nas to nie malo bo bilety sa drogie ale cos za cos. Zmienic musielismy dom na wiekszy zebysmy sobie po pietach nie deptali. Ale…serce mi sie raduje jak corka mowi ze idzie do babci na dobranocke (babcia urzeduje na innym pietrze z polska tv) albo jak widzie jak z dziadkiem rysuja itd. Jak ze smakiem wciana rosol z makaronem ktory babcia wlasnorecznie przed chwila zrobiala, albo z kuzynem chlapia sie w brodziku postawianym w ogrodku. I tak czasami sobie mysle ze cholera przesrane jest bo nie mozna miec wszytkiego na raz…
                • sofi75 Re: wady i zalety 07.05.12, 12:59

                  > - A na fajne wakacje na całym świecie można sobie pozwolić bez względu na kraj,
                  > w którym się mieszka.

                  - jak sie pracuje w wolnym zawodzie - owszem. Ja w PL pracowalam w korporacji, a tam pracodawca laskawie udzielal tydzien urlopu - przyznasz ze w takich warunkach nawet przy sowitej pensji wyjazd np. do dalekiej Azji sensu nie ma.
                  Tak wiec, jak sama napisalas: wszystko jest wzgledne.

                • kiniox Re: wady i zalety 10.05.12, 21:55
                  ania_dentystka napisała:

                  > A ja to widzę trochę inaczej:
                  > - właśnie w Polsce jest dość zły poziom usług i zachowania sprzedawców w sklepa
                  > ch.

                  Poziom usług w Polsce to szczyt wyżyn w porównaniu do Brukseli. Jak ktoś tego sam nie doświadczył, to nie uwierzy. Oni to wynieśli do rangi sztuki i jest to powszechnie akceptowany standard, surrealizm dnia powszedniego, a nie jednostkowe zachowania nadające się na anegdotę.
                  • taje Re: wady i zalety 10.05.12, 23:31
                    W Luksemburgu poziom usług też pozostawia wiele do życzenia choć pewnie z innych powodów. Ludzie są bardzo uprzejmi ale jakoś nie chcą więcej zarabiać. Do tej pory tego nie potrafię zrozumieć. To chyba problem bogatych spoleczeństw - sklepy są otwarte najwyżej do 18, często z przerwami na lunch, oczywiście w niedziele wszystko jest zamknięte (to jeszcze ma sens), sektor usługowy się ceni i nie pracuje po 17, a w soboty i niedziele - wykluczone. Na przywiezienie i montaż duzej partii mebli z Ikei czeka się i 4 tygodnie! Na tzw. fachowca tygodniami. Fryzjerzy są do bani. Drogo, nawet bardzo. Ale są i zalety - dużo więcej czasu dla rodziny, nie ma życia w pośpiechu i niedzielnych wycieczek do "galerii" handlowych, bardzo duży poziom zaufania społecznego (wiele spraw załatwia się na gębę bez oficjalnych dokumentów, w urzędach akceptowane są zwykłe kopie albo ustne oświadczenia, w szpitalu wystarczy ustnie zadeklarować jakie się ma ubezpieczenie, częstokroć nie płaci się od razu, tylko po otrzymaniu faktury kilka miesięcy później, nigdy nie spotkałam kanarów w autobusach, urząd skarbowy delikatnie przypomina, że zalega się miesiąc z zeznaniem podatkowym oferując swoją pomoc etc), lekarze niezwykle uprzejmi, bezpiecznie, b. niska przestępczość. I niesamowite udogodnienia dla rodzin z dziećmi, b. wysokie miesięczne dodatki na dzieci, wspaniałe place zabaw, dofinansowanie przedszkoli a nawet zajęć sportowych dla dzieci. Nic dziwnego, że wskaźnik dzietności w Luksemburgu to ok. 2,5 dziecka na kobietę. No i prawie nie ma korków, mnóstwo ścieżek rowerowych, system rowerów miejskich. Bardzo czysto, aż nieswojo smile Bardzo dobre niedrogie wina. Dużo urlopow - choć to pewnie zależy od pracodawcy. Mnie np. przysługuje 30 dni roboczych rocznie rocznie plus 2 dni miesięcznie w ramach tzw flexi czyli odbierania nadgodzin ponad 8 godzin dziennie (a w moim zawodzie -jestem prawnikiem - stety czy niestety ale zawsze zdarza się tych dodatkowych 16 godzin miesięcznie, za które w warszawskich kancelariach nikt nigdy oczywiście nie płacił). Plus 17 dni świąt. Żyje mi się bardzo wygodnie, dużo bardziej niż swego czasu w Warszawie. Czasami mi brakuje polskiego dynamizmu i poziomu usług (z wyjątkiem usług medycznych i administracji publicznej nie mamy się czego wstydzić w Polsce) ale ani trochę nie żałuję decyzji o wyjeździe.
                    • azjaodkuchni Re: wady i zalety 11.05.12, 15:57
                      Tu azjaodkuchni.blogspot.com/2012/01/jutro-przyjdz-z-tumaczem.html opis mojego spotkania z singapurskim krawcem, o taksówkach można by książkę napisać. Generalnie znają tylko markety nie wiedzą gdzie jest jak ulica jak chce się gdzieś dojechać to trzeba podać najbliższy supermarket a potem mówić: w lewo, w prawo, prosto.
                      • olena.s Re: wady i zalety 11.05.12, 17:42
                        O! Fakt, u mnie to też jest koszmar!
                        Wyobraźcie sobie, że u mnie nie ma w zasadzie adresów jako takich, tzn. jak dostajesz wizytówkę, ganz egal czy firmy czy osoby, to zamiast na przykład "Marszałkowska 7 lokal 9" bedzie na niej napisane tak: Ulica Salwa za światłami , na przeciwko dilera Mitsubishi nad restauracją Ogrodowa".
                        Dodam też, że nie ma również listonoszy - pocztę można odbierać w skrytkach pocztowych w urzędzie.... W jednym z przewodników po Katarze bardzo ubawił mnie entuzjastyczny opis, który brzmiał mniej więcej tak: "Wszędzie na świecie adresowanie listów do żmudne zajęcie. Trzeba pisać 'Jan Kowalski, ulica Piotrkowska 77 m 129, 07-456 Łódź', tymczasem u nas wystraczy zaadresować "Jaś, PO Box 567, Doha".
        • girl.anachronism Re: słodkie życie na obczyźnie 11.05.12, 18:48
          > Niektórzy nie muszą wyjeżdżać aby znaleźć szczęście.

          a niektórzy muszą, bądź chcą i mogą. czemu tak cię to dotyka? nie wyszło ci coś w życiu, czy po prostu jesteś zgryzła z natury?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka