krejzimama
05.05.12, 12:31
Wiele razy czytamy tutaj posty emigrantek opisujące jak wspaniałe, lekkie i przyjemne jest życie na zachodzie. Decyzja o wyjeździe z polskiej biedy do krajów płynących miodem i mlekiem była najlepszą w ich życiu.
Jak jest naprawdę? Znalazłam taki fragment na blogu jednej z emigrantek.
Mały kryzys finansowy nas dopadł, bo ja jeszcze nie zarabiam, a idealny mąż dostał całkiem fajną pensję, ale w całości pochłonęły ją rachunki z polecenia zapłaty. Nim się zorientowaliśmy, to na koncie zostało jakieś 50 pensów. Pożyczyłam 25 funtów od koleżanki, zrobiłam podstawowe zakupy żywieniowe i kombinuję, skąd pożyczyć jeszcze, bo już nie mam na chleb po prostu. W sumie to tylko tego chleba mi brakuje, bo wędlina jest, ser żółty, pasztet i inne dodatki do kanapek, na obiad mam produkty, nawet na dwa dni, więc bez obaw, nikt nie zginie z głodu. Do czwartku jakoś przetrwamy, wyboru nie mamy.
Rzeczywistość skrzeczy. Zamiast schrimpów pasztet za pożyczone funciaki. Zamiast tysiąców na koncie 50 pensów zaraz po wypłacie.