damajah Nie jesteś monstrum 11.05.12, 15:39 Jesteś otyła ale to da się zmienić. Fakt jest taki że komentarz chamski, bezlitosny i głupi - co tu więcej pisać. Spróbuj wywalić go z głowy i nie nakręcaj się tym negatywnie bo zaczniesz jeszcze więcej jeść (coś wiem o zajadaniu problemów, wierz mi) Drugi fakt jest taki że JESTEŚ otyła, jesteś bardzo grubą osobą. Sama sobie to powiedz ale nie z zarzutem ale jako przyjęcie tego faktu do wiadomości. Nie ma zmiłuj - ważysz 130kg. Ale o ile kolegom męża mózgów nie wymienisz i oni już zawsze będą głupimi chamami o tyle ty MOŻESZ SCHUDNĄĆ. Uwierz w to, naprawdę - MOŻESZ. I nie potrzebujesz na to kasy. Jesteś otyła jak wiele innych osób, możesz schudnąć i tyle. Nie jest to koniec świata, straszna tragedia, potworność i coś czego nie da się zmienić. Odpowiednia dieta (nie droga, odpowiednio ułożona - wcale nie mało jedzenia bo to głupota na krótką metę dająca efekt) i ćwiczenia fizyczne (nie od razu bieganie ale marsz, rower, pływanie - pomału, im szczuplejsza będziesz i im lepsza kondycja tym większe możliwości ćwiczenia) Rzeczywiście potrzebujesz porady fachowca, dietetyka i trenera i za to trzeba zapłacić. nie wiem czy przy Twojej wadze nie możesz skorzystać z państwowej opieki w tym zakresie (są przecież jakieś ośrodki leczenia otyłości gdzie masz pomoc za darmo) Poszukaj. A na początek wywal z jadłospisu chleb biały, cukier, słodycze, wszystko co z białej mąki (ciasta, makarony) i biały ryż. Jedz kasze, chudy nabiał, jajka, białe mięso i ryby bez panierek i smażenia na tłuszczu, i dużo, dużo warzyw - zwłaszcza zielonych. Jedz często ale mało (6 posiłków - żebyś nie chodziła głodna bo przemianę spowolnisz) I RUCH - spacery, pływanie, szybki marsz (może na kijki cię stać - to super sprawa dla otyłych) Maluj się, miej zawsze włosy ładne - już się lepiej poczujesz Odpowiedz Link Zgłoś
yoka1 czy zauważyłyście? 11.05.12, 15:42 że autorka wątku nic więcej nie pisze...a wy się strzępicie. Może to prowokacja? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: czy zauważyłyście? 11.05.12, 15:46 Ty byś coś napisała? Co ma napisać? Że poszła biegać? Że może zjada kolejne lody becząc nad laptopem? Ma tłumaczyć czemu utyła? Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: czy zauważyłyście? 11.05.12, 16:00 kropkacom napisała: > Ty byś coś napisała? Co ma napisać? Że poszła biegać? Że może zjada kolejne lod > y becząc nad laptopem? Ma tłumaczyć czemu utyła? Bynajmniej. I sytuacja z "kolegami" męża i niniejszy wątek na pewno są dla autorki bardzo, bardzo nieprzyjemne, pewnie siedzi i płacze i zajada rzeczonego pączka, ja bym nawet w środu diety go zeżarła z rozpaczy. ALE taki kopniak w dupę niech nie pójdzie na marne. Już od dzisiaj autorka wątku może zacząć wykorzystywać to, co ją spotkało. Na początek z domu wywaliłabym WSZYSTKIE SŁODKIE RZECZY. Wszystkie. Przez okno, do kibla, zeżarła i nie kupowała, ani dziecku, ani mężowi, ani kotu ani karaluchom. Dziecko pewnie też grube, to przy diecie mamy nieco schudnie i nabierze porządnych nawyków żywieniowych. Ponadto zamiast dwóch-trzech bochenków chleba dziennie (białego, pewnie najtańszego), kupować bym zaczęła jeden. Kupić kaszę jęczmienną, taką dla psa i jeść zamiast słodkiego. Nie jesc jogurtów słodkich, soczków, pasztetówek, margaryny. Ja chleb smarowałam nie masłem, a jogurtem. Odstawić sól, sypać potrawy już gotowe, na talerzu. Odstawić wszelkie vegety, kostki rosolowe, to wszystko to szajs, który tuczy i powoduje większe łaknienie. Rano ugotować 2 litry wody w czajniku, wystudzić i to pić, jak się chce pić. Niczym nie dosładzać. Zapychać się: pomidorami, kwaśnymi jabłkami, jajkami na twardo, twarogiem chudym w kostkach, rybą (takie tanie mrożone filety z supermarketu). Łazic, chodzic, spacerować, odłączyć w domu kablówkę, jeśli macie (a pewnie macie). Kilka razy dziennie brać chłodny prysznic, a potem na spacerek z butlą wody, jajami na twardo i jabłkami, pomidorami,ogórkami z warzywniaka Codziennie ze dwie-trzy kromki czarnego chleba. Zapychać sie otrebami owsianymi zalanymi chudym mlekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: czy zauważyłyście? 11.05.12, 16:06 Chyba przeceniasz okrucieństwo forumowe i możliwości szybkiego zgubienia kilkudziesięciu kilogramów. Chudnięcie to tez wysiłek dla nerwów. Co zrobi jak nie da rady? Ma się pociąć, bo dla całej masy jest tylko monstrum. To tak nie działa. Odpowiedz Link Zgłoś
potworzlochness Re: czy zauważyłyście? 11.05.12, 20:15 Nie pisałam, bo byłam zajęta dzieckiem,które jest szczupłe, bardzo dbam,żeby dobrze się odżywiało i nie musiało przechodzić przez to co ja. W kwestii diet i zdrowego jedzenia jestem ekspertem, podobnie jak dziewięćdziesiąt procent grubasów. Gorzej z wprowadzeniem tych zasad w życie. Zabieram się od stycznia,żeby wreszcie coś zrobić z wagą, ale brakuje mi wsparcia. Dobrze,że piszecie prosto z mostu, przyda mi się solidny kop w dupę. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: czy zauważyłyście? 11.05.12, 20:16 Pij czerwoną herbatę. I ostatni posiłek zjadaj nie później niż o 18.00. Odpowiedz Link Zgłoś
lineczkaa Re: czy zauważyłyście? 24.05.12, 13:08 gazeta_mi_placi napisała: > I ostatni posiłek zjadaj nie później niż o 18.00. to już dawno obalony mit, ostatni posiłek powinien być nie później niż 2 godziny przed planowanym snem. Odpowiedz Link Zgłoś
damajah Re: czy zauważyłyście? 11.05.12, 15:51 tak, zauważyłam ale nawet jeśli to troll to przecież takich kobiet jest bardzo wiele i pewnie to czytają Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Nie jesteś monstrum 11.05.12, 15:45 lekarze bardzo często mają w dupie grubego pacjenta jedyna pomoc w schudnięciu sprowadza się do stwierdzenia " jest pani/pan gruba/y - proszę schudnąć" normalnie jakby czlowiek w domu lustra nie mial i nie wiedzial prawda tez jest taka, że zanim doszlo do takiej sytuacji - pacjent wielokrotnie byl u lekarza i sie radzil mnie w pewnym momencie lekarka zapisala meridię do antydepresanta oba leki zapisywala jednoczesnie gdybym brala te meridie razem z efectinem - mozliwe, ze bym się przekręcila tak więc bez przesady acha, na kazdorazowe pytanie i proszenie lekarza o pomoc (i prosilam konkretnie o podanie info, gdzie moge sie leczyc, u kogo, jak i te de), nie dostalam zadnej rady, zadnych namiarow na specjaliste, nic ino stwierdzenie, ze musze schudnac to sama wiedzialam, skoro sie pytalam i skoro kazda dieta skutowala tylko i wylacznie jojo (prawda tez jest taka, ze gdybym w pewnym momencie odpuscila i sie tak nie odchudzala, to bylabym duzo szczuplejsza, bo bym sobie przemiany materii nie rozwalila) Odpowiedz Link Zgłoś
damajah Re: Nie jesteś monstrum 11.05.12, 15:56 wiesz, akurat to lekarzy sama mam stosunek taki jaki mam - bardzo mocno ograniczone zaufanie. Ale jeśli ktoś nie zna się totalnie i nie wie co ze sobą zrobić to dietetyk (nie lekarz) może mu pomóc bardzo. To po prostu fachowiec w dziedzinie żywienia i jego pracą jest pomaganie w odchudzaniu. Nie chodzi mi o pójście do internisty który prawdopodobnie wiele nie pomoże a tylko faktycznie może dokopać uwagami (albo i nie) ale do dietetyka. Są poradnie leczenia otyłości, sama w takiej byłam (chociaż nigdy nie byłam otyła - tylko z nadwagą) Była tam dietetyk oraz jakaś babka od ćwiczeń. Zawsze to coś, jakiś początek. To są ośrodki specjalizujące się w leczeniu otyłości więc raczej nie wyślą pacjenta na drzewo z glupim komentarzem Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Nie jesteś monstrum 11.05.12, 16:01 ale nie wydaje Ci sie, ze lekarz 1 kontaktu w osrodku akademickim powinien przynajmniej dysponowac adresem, pod ktory moze pokierowac grubego/otyłego pacjenta? Odpowiedz Link Zgłoś
damajah Re: Nie jesteś monstrum 11.05.12, 16:08 pewnie powinien Ale wierzę że może nie dysponować i że może mieć to gdzieś...tak to wygląda (zupełnie nie tak jak powinno o czym się wielokrotnie przekonałam bo niestety problemów ze zdrowiem miałam dużo) Szkoda nerwów - póki mnie stać chodzę prywatnie. Ale gdybym kasy nie miała a była otyła to szukałabym drogi państwowej (dietetyk - trzeba szukać specjalisty od problemu a nie kogoś ogólnego) , można trafić na kogoś z głową i sercem na swoim miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: Nie jesteś monstrum 11.05.12, 17:08 To coś jak u mnie. W poniedziałek runda u gina. -czy pani nie ma czegoś z tarczycą? -i chyba poziom hormonów nie bardzo I co dalej? Ano nic. Chyba, że sobie prywatnie wszystko załatwię. W środę onkolog i znów: -pani jest jak bomba zegarowa, poziom estrogenów jest tak wysoki, że mnie nie dziwi, że pani... -i chyba tarczyca... A potem: "proszę się umówić na wizytę za 2 miesiące". Lekarz pierwszego kontaktu skierowania nie dał a tu trzeba endokrynologa odwiedzić i skompletować badania. I pewnie na endokrynologu się nie skończy. A lekarz potrzeby nie widzi. Gin widzi i onkolog widzi, podstawowy nie widzi. Onkolog grzmi, że widać zaburzenia hormonalne (zmiany o organizmie, przyrost wagi bez powodu, suchość skóry...), że mogę mieć lada moment problemy, a podstawowy problemu nie widzi. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Nie jesteś monstrum 11.05.12, 17:11 bo to kosztuje przecież podstawowego przecież można zbyć pacjenta a pacjent, jak mu zależy na zdrowiu/życiu, to prywatnie pobiegnie... i kółeczko się kręci Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: Nie jesteś monstrum 11.05.12, 17:36 Ostatnio zapytałam wprost, kto odpowiada za wypisanie skierowania na konkretne badania. Pani stwierdziła, że NFZ tych badań nie refunduje. Bzdura, sprawdziłam. Ale skierowania nie dostałam a "problem mam". Pani na to "niech pani nie przesadza, badanie kosztuje tylko 30zł". Jedno tyle kosztuje, komplet badań już nie. Do tego konsultacja i skierowanie. Potem badania i znów konsultacja. Powtórzenie badań i znów konsultacja. I się kręci. Zanim padnie jakakolwiek diagnoza, kilka stówek poleci jak nic. Przerzuciłam się na NFZ (z miłości) i nie wiem, gdzie i za co łapać. Odpowiedz Link Zgłoś
damajah to nie jest odmienność 11.05.12, 15:50 To jest chorobliwa otyłość z którą można walczyć i którą można wyeliminować. Myślę że podobnie jak z paleniem, piciem, narkotykami i wszelkimi zagrażającymi zdrowiu i życiu sprawami można zrobić dwie rzeczy: powiedzieć sobie "taki już jestem" i dalej palić, pić, żreć ponad miarę, obżerać się słodyczami, nie ćwiczyć itp. Albo można powiedzieć sobie: cholera, niszczę swoje zdrowie, skracam sobie życie a do tego jestem przez to nieszczęśliwy, muszę to zmienić. Bo taka waga jest niezdrowa, prowadzi do ciężkich chorób, złego samopoczucia, niesprawności fizycznej. I do fatalnego samopoczucia psychicznego. Więc nie rozumiem głaskania po głowie i mówienia - nic nie szkodzi, nie jesteś gruba a tylko "inna" Przy czym dla mnie gruba nie znaczy zła, gorsza, beznadziejna, monstrum, słaba i nie wiem co jeszcze. Po prostu jest to jakiś rodzaj choroby dla mnie ale całkowicie uleczalnej więc jeśli chcesz dbać o siebie, również dla swojej rodziny i dzieci - schudnij. Tak jak i rzuć palenie czy przestań pić. To jest TRUDNE - ale można to zrobić. Można też być leniem i nie robić nic znajdując dziesiątki usprawiedliwień. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: to nie jest odmienność 11.05.12, 16:05 palenie, picie, branie narkotykow odstawiasz - i nie masz prawa ruszyc, na tym polega terapia raz wypijesdz, wpadasz w ciąg a żreć trzeba, inaczej się umiera więc też łatwo wpaść w ciąg dlatego leczenie jest takie trudne Odpowiedz Link Zgłoś
damajah Re: to nie jest odmienność 11.05.12, 16:12 yenna_m - wierz mi wiem co to znaczy uzależnienie od jedzenia. Wierz mi. Od slodyczy głównie. Uważam że to nałóg i uważam że można odstawić definitywnie i całkowicie to co szkodzi. Nie wszystko na raz. Ja po kolei - słodycze, białe pieczywo itp. W końcu byłam długi czas na bardzo restrykcyjnej terapii żywieniowej ale w związku z chorobą a nie wagą. Ale teraz już nie jestem i wiem że nie mogę np. zacząć znowu jeść słodyczy bo nie mam szans, zacznę tyć. I paskudnie się czuć. Bo jak u alkoholika - jak zaczynam to wpadam po uszy i się obżeram wszystkim co słodkie, czekoladowe, kremowe......ahhhh! Przecież np. słodycze można odstawić dokładnie tak samo jak alkohol. Co za różnica? Batkoników nie trzeba jeść żeby żyć Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: to nie jest odmienność 11.05.12, 16:13 a to prawda ino np czekolada bardzo gorzka (pow. 70 procent kakao) jest zdrowa niedawno jak się odchudzałam to załatwiłam sobie mrowienie w dłoniach - odmagneziłam się całkowicie Odpowiedz Link Zgłoś
gku25 Re: Jestem monstrum 11.05.12, 15:40 Jesteś. Przypuszczam że masz nie więcej niż 170 cm wzrostu więc jesteś po prostu obrzydliwie tłusta. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Jestem monstrum 11.05.12, 15:47 Jest tylko asertywna Prawda, ze tak myślisz? Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Jestem monstrum 11.05.12, 16:00 e, ona schudla z duzej wagi (podziwiam) to neofitka jest mozna zrozumiec ja mam tak samo z fajkami jak palilam po paczkę - dwie dziennie to mi jakos nie przeszkadzalo palenie innych (pod warunkiem, że nie odbywalo się w pomieszczeniu) teraz od dluzszego czasu (chyba od wrzesnia) nie palę - i kazdy papieros smierdzi mi niemozebnie pewnie ten sam mechanizm Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: Jestem monstrum 11.05.12, 17:29 jenka, gratki z okazji niepalenia a co do otyłoasci- te pannice, co tutaj sa takie hopaj, siupaj i pohukuja, jak to spaery nic nie kosztują i w ciagu dwóch mcy blablabla odrobinę straciły kontakt z rzeczywistością przy moim trybie zycia- codziennie pieszo ok 8 km, wybiegi z psem, etc naprawde powinnam juz dawno schudnąc z cienia na wspomnienia a fakty są wujowe- mam nadwage nic nie działa i przedwczoraj dostałam obuchem info, które spokojnie siedziało na ulotce moich leków- skutki uboczne:tycie, nadmiar apetytu moge sobie zrec kapuste, siemie lniane i ganiac- waga stoi w miejscu jak zaczarowana mysle, ze autorka watku powinna udac sie do lekarza- sensownego, który zbada ja szczegółowo i przekieruje dziewczynie trzeba pomoc z głowa, a nie wrzeszczec jaka to "jest sobie winna" ja nie jestem winna ze utyłam- winne sa moje leki, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Jestem monstrum 11.05.12, 17:48 ja na antydepresach tyję i nie wiem, czy tyle aż żrę wydaje mi się że nie (bo widziałam ile taka chudzizna z poprzedniej mojej pracy jadła - i miała CUDOWNĄ! figurę - widać ma też wspaniałą przemianę materii) gdybym jadła tyle, co tamta koleżanka, to chyba nie weszłabym w drzwi a ta szczuplusieńka była, nie wiem, chyba nosiła rozmiar 34, o ile nie mniej są kobiety, które tylko pomyślą o facecie i są już w ciąży są kobiety, które tylko pomyślą o jedzeniu i od razu mają 3 kilo do przodu Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: Jestem monstrum 11.05.12, 18:55 yenna, ale to jest dla mnie zjadanie ogona skoro dostalam antydepresanty mające zwalczyc depresje i pomoc przy migrenie, a ich skutkiem ubocznym jest tycie, to de facto te leki powoduja u mnie nasilenie depresji skoczyłam dyche na plus w ciagu kilku mcy, to jest dla mnie katastrofalne i zawsze gubiłam nadkilogramy w krótkim czasiem, to teraz NIC spacery silownia, dieta- qrwa, nic, nic nie dziala jestem zalamana i w pon ide do lekarza po zmiane lekow jestem gotowa na rzucenie ich zupelnie w przypadku, gdy nie bedzie mogl mi zaoferowac tabletek które nie mają takich skutkow ubocznych Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Jestem monstrum 11.05.12, 18:59 niektóre antydepresanty powodują skutki uboczne w postaci chudnięcia ino te dzialaja na mnie np paradoksalnie u mnie żródłem depresji nie jest waga zawsze byłam gruba i nawet jak nosiłam rozmiar 42 to czułam się tak gruba jak teraz więc luz, nic się nie zmieniło sorry, zmieniło się - olałam wagę, jest mi z tym zdecydowanie lepiej jak to mawiają: WYPARCIE Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: Jestem monstrum 11.05.12, 19:16 a rozmiar 42 to duzo czy mało w tym kontekscie? to masz jak ztym facetem u psychoterapeuty -moczy sie pan dalej po tej psychoterapii? -tak, ale teraz jestem z tego dumny ja dostałam ad z powodu migreny migren nie mam, ale mam stres, wiec pewnie migreny powrocą jak dalej bede sie zamartwiac wagą to moj drazliwy punkt Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Jestem monstrum 11.05.12, 19:26 mało, mało do tego dochodzi czynnik genetyczny - kobiety w rodzinie ojca wszystkie potężne Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: Jestem monstrum 11.05.12, 19:30 no a my dziewczyny-rozbiodrzyny- u matki i ojca wiec cóż... Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Jestem monstrum 11.05.12, 20:45 ja tam nie owijam w bawełnę i mowię: rąbanki no, posągowe bardzo Odpowiedz Link Zgłoś
swiecaca Konwalka 12.05.12, 10:13 nie załamuj się, zmiana leków powinna pomóc. większosc antydepresantow nowej generacji nie ma takiego działania. ja tyłam strasznie na trójpierścieniowych a na innym (nie całkiem antydepr ale na schizofrenię, zapisywanym też przy depresji) schudłam. teraz biorę zoloft i on nie ma wpływu na moją wagę. im lepsze moje samopoczucie tym lepiej trzymam wagę bo nie muszę zapychać czarnej dziury słodyczami. Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: Konwalka 12.05.12, 12:42 swiecąca, dzieki ja tak wlasnie przypuszczam, ze jestem na trójpierścieniowych zreszta sadząc po wadze to jestem chyba nawet na czteropierścieniowych w poniedzialek ide do lekarza i stawiam sprawe chyba jasno - mam COŚ zrobić Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Jestem monstrum 11.05.12, 19:14 a fakty są wujowe- mam nadwage > nic nie działa > i przedwczoraj dostałam obuchem info, które spokojnie siedziało na ulotce moich > leków- skutki uboczne:tycie, nadmiar apetytu > moge sobie zrec kapuste, siemie lniane i ganiac- waga stoi w miejscu jak zaczar > owana > mysle, ze autorka watku powinna udac sie do lekarza- sensownego, który zbada ja > szczegółowo i przekieruje > dziewczynie trzeba pomoc z głowa, a nie wrzeszczec jaka to "jest sobie winna" > ja nie jestem winna ze utyłam- winne sa moje leki, tak? Ale nie ważysz 130 kg, prawda? A obniżony metabolizm da się podkręcić, np. aktywnością fizyczną, odpowiednią dietą itp. Zaproponowałam autorce wątku na początek spacery, ponieważ z taką wagą to praktycznie jedyna forma ćwiczeń, która jest dla niej wykonalna. Później, jak już trochę przyzwyczai serce do wysiłku, może spróbować pływania, pilates, itp. A ciekawa jestem przy okazji, jak wygląda Twoje codzienne menu i czy aby na pewno masz taaaka nadwagę, by stanowila ona poparcie dla Twojej tezy w tym wątku Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: Jestem monstrum 11.05.12, 19:21 toto, ja pisałam juz gazylion razy, zaliłam sie i oglaszalam- przytyłam ok 10 kg w ciagu moze dwoch mcy, trzech jest to dla mnie obrzydliwe, kompletnie siebie nie akceptuję takiej i już zeby czuc sie "jak kiedyś" musze schudnoąc- bagatela - 15-17 kg kiedys dieta budwig robiła mi pożądana wagę w ciągu mca, teraz yebie sie z kilogramamai juz kilka mcy i jak bym nic nie robiła, waga stanela i stoi może powinnam Bogu dziekowac ze przestala rosnac?\ Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Jestem monstrum 11.05.12, 20:03 O do diabła, wreszcie się z tobą zgadzam! Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: Jestem monstrum 11.05.12, 21:22 > O do diabła, wreszcie się z tobą zgadzam! ze mną, jenką czy toto? Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Jestem monstrum 11.05.12, 17:37 Cóż...niektórzy tak, inni nie- takie życie. Niektórzy powiedzą to głośno, inni będa o tym myśleć. Jedni będą Cię żałowac i i Ci współczuć, u innych będziesz budziła opór...mam nadzieję, że będą też tacy, którzy potraktują Cię normalnie. I zastanów się, czy jednak niewarto trochę poświęcić czasu i pieniędzy sobie. Życzę, aby przy tych wszystkich obciążeniach finansowych udało Ci się wygospodarować trochę funduszy dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Jestem monstrum 11.05.12, 18:10 Jestes otyla i dotarlo to do ciebie. Pierwszy krok czyli wiesz, ze wygladasz niefajnie. Drugi krok to uswiadomie sobie, ze to bardzo niekorzystne dla twojego zdrowia a to kwestia wazniejsza niz wyglad. Nastepne kroki zaleza od ciebie. Ty musisz chciec bez tego zaden lekarz, psycholog ani nikt nie pomoze. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Jestem monstrum 11.05.12, 18:33 najma, kazdy gruby wie, ze to niekorzystne dla zdrowia nie wiem, czy dla statystycznego Polaka gruby=kompletny debil? ja mysle, ze oczywiscie, trza sie wziac za siebie ale przede wszystkim trzeba siebie POLUBIĆ Odpowiedz Link Zgłoś
wespuczi Re: Jestem monstrum 11.05.12, 18:28 koledzy meza to chamy. po drugie primo - otylosc to choroba - na twoim miejscu poszukalabym lekarza ktory by ci pomogl. przede wszystkim powinnas traktowac to jak chorobe i zmienic tryb zycia - czyli zaaplikowac lekarstwo. na pewno wiesz jakie konsekwencje zdrowotne niesie ze soba taki stan - to jest do wyleczenia tylko trzeba zmienic pewne rzeczy w zyciu, bedzie ciezko przez pierwsze kilka dni, trzeba troche pobyc glodnym, przyzwyczaic sie do tego uczucia, okielznac je, spacer codziennie i osiagniesz cos z czego mozesz byc dumna - zdrowy tryb zycia. i pamietaj ze po schudnieciu nie mozna wracac do starych nawykow - po prostu zamknij ten rozdzial. jesli chodzi o kosmaetyki itp - ja nie chodze do kosmetyczek, robie rozne maseczki itp sama w domu - super sprawa! mam te 33 lata i wygladam na 26 - a wcale nie jestem jakiejs urody ze wygladam na wiecznie mloda - raczej taki typ co nawet jak mialam 18 lat wygladalam na 25 Odpowiedz Link Zgłoś
japanunieprzerywalempanieposle Re: Jestem monstrum 11.05.12, 18:53 dowiedz sie o refundacji bypassow zoladka, jelit lub o innej operacji bariatrycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Jestem monstrum 11.05.12, 19:15 potworzlochness napisała: ja chcę iść do pracy, czy wszyscy będą mnie tak odbierać - nie jaką fajną mamę i koleżankę, ale jako otyłe monstrum???? Witam, Nie, nie jako monstrum, ale jako mega kłopot. A kłopotów jak wiadomo się unika, ryzyka się minimalizuje. Twój wygląd mówi pracodawcy o tym, że będziesz ciągle na zwolnieniach chorobowych, bo wiadomo, jak taka otyłość to będą duszności, problemy ze stawami, sercem, kręgosłupem, ciśnieniem, tarczycą, i wszystkim generalnie, bo wszystko jest otłuszczone etc. Wyjazdy odchudzające, operacje zmniejszające żołądek i takie tam też są obciążające dla pracodawcy i pozostałych pracowników, bo ktoś musi pracować za ciebie. Nie masz po prostu wyboru, musisz schudnąć, bo masz szczupłą, zdrową konkurencję na rynku pracy. Pzdr. Inguszetia Odpowiedz Link Zgłoś
cielecinka Re: Jestem monstrum 11.05.12, 20:14 No cóż nie da się ukryć , że jesteś duża. Wręcz otyła . Komentarzami tych panów się nie przejmuj, przejmij się swoim zdrowiem. Ja na początek proponowałabym Ci wizytę w laboratorium i badania na tarczycę , cukier i insulinę, cholesterol. A z wynikami prosto do lekarza, najlepiej dietetyka (ale lekarza, a nie pań po kursie ) Też przytyłam w ciąży, potem nie mogłam schudnąć, jadłam 5 małych posiłków dziennie i ćwiczyłam. I nic. Nic . A potem się okazało , że mam insulino-odporność i choćbym żarła listek sałaty to nie schudnę. Dostałam leki , poziom inuliny się ustabilizował i poszłłłłłłooooo. Nie wiem ile masz lat, ale w moim otoczeniu co chwila się okazuje , że kumpele mają problemy z tarczycą , Hashimoto a zaraz potem problemy z poziomem insuliny. Pokolenie Czarnobyla, kłopoty często zaczynają się po ciąży. Tak więc idź do lekarza. I schudnij, nie dla kolegów, ale dla siebie. Bo naprawdę warto. Dla mnie kopniakiem było to , jak po pomiarach u lekarza okazało się, że mój wiek metaboliczny jest wyższy od prawdziwego o 10 lat. No i to, że kurna chce zejść z wagi , a nie mogę, mimo , że wcale dużo nie jadłam. Jak byś miała jakieś pytania pisz, jak chcesz mogę Ci wysłać dietę od mojego lekarza, ale i tak radzę się zbadać najpierw. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
asia.asz Re: Jestem monstrum 11.05.12, 20:20 wspolczuje twojemu mezowi nie, nie pisze tego by ci dowalic ale zebys wziela pod uwage tez to ze oprocz tego ze tobie bylo przykro, jemu bylo/jest przykro jeszcze bardziej i on z tym nic nie moze zrobic, bo za ciebie sie nie odchudzi ani nie zadba o zewn wyglad pisze tez tak dlatego ze ostatnio podobna mialam sytuacje ze wpadlam do pracy m przypadkiem, z dzieckiem, i uslyszalam pytanie od niego czemu sie nie ubralam ladniej mialam wytarte jeansy i koszulke nie sadzilam i nie pomyslalam ze beda mnie tam oceniac, a przez moj pryzmat i mego m (jakby nie patrzec jestesmy razem), na szczescie ocena byla pozytywna, ale jak przeczytalam twoj post to do mnie dotarlo jak to wyglada ze strony mezow Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Jestem monstrum 11.05.12, 21:14 Cóż, chamstwa ci u nas dostatek, na tym forum też. Panowie zachowali się grubiańsko, bez względu na to czy wiedzieli, że słyszysz, czy nie. Powiem Ci tak: najwspanialsza kobieta jaką znam jest dramatycznie otyła. Niedawno poznałam ją z moim kolegą, uroczym i bardzo przystojnym, ale też inteligentnym i wrażliwym. Powiedział: Boże! To niemożliwe, żeby tak wspaniali ludzie istnieli naprawdę! Ją się powinno powielać i rozsyłać po świecie! Niestety przyjaźniąc się z nią wiem, jak straszna jest cena otyłości - ona ma 55 lat i jest bardzo, bardzo chora, i ma to związek z wagą. No i problemy z poruszaniem się, z podróżowaniem, ze wszystkim. Więc bardzo namawiam, żebyś zabrała się za odchudzanie. Na początek zadbaj trochę o siebie - poczujesz sie ładniejsza, łatwiej bedzie Ci się za siebie zabrać. Choć trochę ruchu. Może stopniowo - i te brzuszki, i spacery marszem - zacznij od 5 brzuszków, kwadransa marszu - i wydłużaj. No i jedzenie - warto zrezygnować ze słodyczy, ograniczyć pieczywo, moze odpuścić kolacje? Powolutku, stopniowo, kroczek za kroczkiem. Codziennie jeden brzuszek więcej, 5 minut dłużej, kromkę mniej. Nie ważyć się. Nie oczekiwać natychmiastowych efektów. Zmienić tryb życia, raz na zawsze. Powodzenia PS Tak w ogóle to mam wrażenie, ze Twój post założycielski jest fikcją, ktoś sobie zrobił ankietkę lub coś w tym stylu. Nie szkodzi, ciekawie jest. – No to jesteś księżniczką czy zimną, racjonalną suką? Kinga Rusin: Jestem Rybą. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Jestem monstrum 11.05.12, 21:28 nawet jesli jest fikcją, to kika dziewczyn z problemem dużej wagi czyta toto i pewnie się wstydzą odezwać ja w kazdym razie je ciepło pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: Jestem monstrum 11.05.12, 21:15 sory Manitou ale nie trzeba być szczupłym, żeby być zadbanym bieganie chociażby nic nie kosztuje....to samo jakieś brzuszki, podnoszenie nóg, schylanie się dotykając palcami do podłogi - i tak codziennie po 15 minut, plus bieganie i to co jesz to na pół poza tym naprawdę mozna poszperać na all albo w innych ciuchlandach i nie wydawać majątku na coś fajnego....można mieć sporo kg nadwagi ale dbanie nie kosztuje fortuny Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Jestem monstrum 11.05.12, 21:32 w ciuchlandach nie ma porazajacej oferty dla grubasów, to raz więc raczej babcine ciuszki tam znajdziesz, chyba, ze masz jakiegos znajomego, ktory przywozi używane ciuchy z UK (lub ciuchy kupione na wyprzedazach za grosze) - to tak, można cos fajnego wybrać dwa: bieganie przy tej wadze: rotfl lubię, gdy osoby nie mające pojęcia o danym problemie życzliwie radzą Odpowiedz Link Zgłoś
lipsmacker Re: Jestem monstrum 13.05.12, 16:06 W ciuchlandach nie ma powalajacej oferty duzych rozmiarow bo nie ma zapotrzebowania na tego typu towar. Moja sortownia posyla 90% duzych rozmiarow na Afryke, w tym duzo tzw. metki, bo polscy klienci takich rozmiarow nie chca. Na Polske z duzych rozmiarow wrzuca sie poszczegolne sztuki ktore kumulatywnie skladaja sie na nie wiecej niz 1% towaru, a w wiekszych ilosciach to nawet jak mamy metki oddane przez sieciowki to wszystko powyzej rozmiaru 46 idzie na Afryke. Odpowiedz Link Zgłoś
poppy_pi Re: Jestem monstrum 12.05.12, 11:17 Niestety tak będą Cię ludzie odbierać. 130 kg to duuuużo. Zacznij się odchudzać na serio. Nie chcesz chyba, żeby dziecko widziało grubą, zaniedbaną matkę? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Jestem monstrum 12.05.12, 11:36 Nie jesteś monstrum, tylko jesteś chorobliwie otyła prawdopodobnie. Piszę prawdopodobnie, bo nie wiem, ile masz wzrostu i jakie BMI. Jeśli chcesz schudnąć i wyglądać jak przeciętna kobieta, to masz dwie drogi do wyboru. Dieta i ćwiczenia - tylko pod opieką profesjonalnych opiekunów, to kosztuje, ale daje rezultaty. Operacja zmniejszenia żołądka - również skuteczna, ale niebezpieczna, prywatnie koszt ogromny, państwowo długi czas oczekiwania na operację. Samo ograniczenie jedzenia nic nie da, do schudnięcia jest potrzebny wysiłek fizyczny. 130 kg to duża waga, ale nie koniec świata. Wejdź sobie na stronę: otylosc.org i poczytaj historie tych ludzi, zobacz zdjęcia przed i po. Polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
annie_laurie_starr Re: Jestem monstrum 12.05.12, 22:55 Naprawde trzeba byc wielkim chamem zeby tak mowic o osobie, ktora odwiedza miejsce pracy. Owszem jestes otyla i potrzebujesz pomocy, ale jestes czlowiekiem, masz godnosc, ktorej nie wolno deptac przez nazywanie Cie taki epitetami. Gdybym byla szefem tych panow to powaznie zastanowilabym sie nad ich dalszym losem w firmie, bo takie obgadywanie bliznich nie pomaga firmie. Odpowiedz Link Zgłoś
znowu.to.samo Re: Jestem monstrum 12.05.12, 23:07 A mnie to pachnie trollem. Która publicznie na forum przyzna się, że koledzy nazwali ją monstrum? że jest zaniedbana, waży 130 kilogramów, po czym następuje głupie pytanie czy wszyscy bedą mnieo dbierać jako monstrum? Przecież nie jest tak strasznie otyła od wczoraj. Jesli faktycznie jest jak pisze, takie komentarze słyszałaby od dawna. A do tego jeszcze nick: potwor z lochness troll jak nic Odpowiedz Link Zgłoś
may071 Re: Jestem monstrum 24.05.12, 12:53 a nie lepiej ruszyć dupę i schudnąć? to nie jest taka wielka filozofia! kobieta.wp.pl/gid,14505999,img,14506028,kat,119634,title,10-super-produktow-ktore-pomoga-ci-schudnac-Jagody,galeriazdjecie.html Odpowiedz Link Zgłoś
thorgalla Re: Jestem monstrum 24.05.12, 13:16 Ale o co chodzi,przecież powiedzieli prawdę. Ważysz dwa razy więcej ode mnie plus jeszcze parę kilo.Jeżeli wzrost masz poniżej 170cm to wyobrażam sobie jak wyglądasz. Jak mogłaś się tak zapuścić? Odpowiedz Link Zgłoś