Zdziwiło mnie wzburzenie niektórych osób, gdy szukałem dla syna koszulki z napisem "Who the fuck is Mick Jagger?" (przy okazji - dziękuję wszystkim udzielającym się w tamtym wątku, T-shirt zamówiłem, jest już w drodze). Ja ten napis odbieram jako filuterny, nie wulgarny - raz, że przekleństw w obcym języku nie "czuje się" tak jak tych polskich (choćby język obcy znało się doskonale), dwa, ta koszulka to część historii rocka - więc wulgaryzm funkcjonuje tu na prawach cytatu.
Ja synowi nie zwracam uwagi - przeklina rzadko i w uzasadnionych sytuacjach. Uważam, że to słownictwo istnieje w języku nie bez powodu i nie na miejscu jest nadużywanie go, a nie używanie w sytuacjach, dla których zostało przewidziane (silne wzburzenie, ból). Poza tym, zwracając uwagę, czułbym się jak straszny hipokryta, bo sam przeklinam. Mam pogodne usposobienie, nie denerwuję się łatwo, więc nie zdarza się to często - ale się zdarza. Właśnie w wymienionych wyżej sytuacjach, a czasem też (choć to już nie przy synu) dla efektu humorystycznego lub gdy opowiadam dowcipy.
A Wy - zwracacie swoim nastoletnim dzieciom uwagę, gdy używają ostrzejszego słownictwa? (Podkreślam - chodzi mi o nastolatki, bo wiadomo, że bezmyślnie powtarzającego 5-latka będziemy upominać).