Dodaj do ulubionych

Pismo z sądu z samymi błędami...

25.05.12, 09:04
Odrzucałam spadek po zmarłym stryju w listopadzie, a w imieniu małoletnich dzieci wraz z mężem w marcu. I dostałam pismo z sądu, informujące mnie, jako opiekuna prawnego małoletniej córki , że : w obecności tejże córki i mojego syna spadek po zmarłym w marcu odrzuciłam ja i mój syn. W akcie notarialnym jest wyraźnie napisane, że przed notariuszem stawiłam się ja i mój mąż i w imieniu małoletnich dzieci ten spadek odrzuciliśmy.
W piśmie, które dostałam z sądu nie ma ani jednego prawdziwego zdania, ewidentnie pomylono mojego syna z m ężem , a mnie z córką, na dodatek napisano, że mój syn spadek odrzucił, czego zrobić nie mógł, bo jest małoletni.
Zadzwoniłam do sądu, mówię w czym rzecz, a pani do mnie z tekstem, że o co mi chodzi, jeśli znam stan faktyczny, a gdy zapytałam, czy według niej pismo jest prawidłowo sformułowane, stwierdziła, że owszem. Oczywiście w tym czasie nie była w stanie tego sprawdzić.
Nie wiem, jak można pracować w sądzie i nie umieć przeczytać aktu notarialnego ze zrozumieniem oraz walić takie byki w oficjalnym piśmie?

Obserwuj wątek
    • melancho_lia Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 09:11
      Nie wymagaj za dużo.
      Mąż czasami mi pokazuje takie kwiatki z oficjalnych pism sądowych i wyroków, że zaczynam wątpić czy osoby które owe pisma redagują to chociaz podstawówkę skończyły...
      A moja rada jest taka, ze jak chcesz coś wyjaśniać to niech idzie mąż. Jakoś panie w sekretariatach sądów są o wieeele przyjaźniejsze dla chłopa niż dla drugiej kobiety (z autopsji i opowiadań znajomych).
      • azile.oli Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 09:27
        Co ciekawe, nie rozmawiałam z sekretarką tylko z panią, która owe pismo formułowała.
        Ogólnie raczej wystraszona była, ale próbowała się bronić bardzo głupio i nieprofesjonalnie.
        Wystraszyła się trochę, gdy powiedziałam, że wystosuję pismo, czego oczywiście nie zrobię za namową męża, obawiającego się, że wyjaśniając jeszcze bardziej wszystko zagmatwa i tak będziemy przerzucać się tymi pismami.
        Teraz się nie dziwię, że ludzie dziedziczą nieświadomie spadek z długami - przypuszczam, że to pismo poszło nie tylko do mnie i kompletnie zamazało obraz całości.
        • eliszka25 Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 10:27
          coz, czasem czytajac pisma urzedowe nie mozna podniesc szczeki z podlogi. ostatnio moj maz np. dostal papiery podatkowe w 3 kopiach. na dwoch napisali adres zamieszkania szwajcaria, a na trzeciej austria. maz zadzwonil i mowi, ze jest z bledem, to uslyszal "to ja sprawdze, czy tam faktycznie jest blad". nosz kurrr.... czytac to my umiemy, naprawde.

          nie dziwie sie, ze sie zdenerwowalas, bo tez by mnie trafilo. czasem w takiej sprawie wazny jest kazdy szczegol, a tu paniusia sobie pisze pismo od czapy mylac dzieci z rodzicami i inne dane. jednak mysle, ze twoj maz ma racje, bo wyjasniajac moglaby zamotac jeszcze bardziej. wyslij meza osobiscie, niech wyjasni na miejscu i najlepiej niech kobita przy nim to pismo napisze albo co. tez uwazam, ze facet u takiej wiecej zdziala niz ty.
        • kamelia04.08.2007 Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 10:39
          azile.oli napisała:

          > Co ciekawe, nie rozmawiałam z sekretarką tylko z panią, która owe pismo formuł
          > owała.
          > Ogólnie raczej wystraszona była, ale próbowała się bronić bardzo głupio i niepr
          > ofesjonalnie.



          jako doswiadczona, mówie ci, że przez telefon nic nie załatwisz.

          Najlepiej pojsc do sadu i zajrzec do akt. Jesli zarzadzenie sedziego jest inne, niz to ci przysłali, to ta urzedniczka ma wykonac zarzadzenie sedziego, tak jak ma w aktach. Tu sparaw jest łatwiejsza do wyprostowania.

          Złóz to do sadu z żadaniem wydania prawidlowego odpisu.


          Jesli to sedzia popisała głupoty w aktach, to juz jest gorzej.
          • azile.oli Re: Co ciekawe... 25.05.12, 10:48
            Pani mi powiedziała, że takie zarządzenie wydała sędzina. Czyli co? Ona nie potrafi zrozumieć aktu notarialnego? Bo w aktach sprawy nie może być nic innego, niż odpis aktu notarialnego, przesłany do sądu przez notariusza.
            Chyba padnę w takim razie, jak sędzia mógł napisać takie głupoty.
            • yenna_m Re: Co ciekawe... 25.05.12, 12:31
              idz do prezesa sądu i pogadaj na ten temat
              jak nie będzie prezesa - to wiceprezes albo sędzia wizytator w sądzie okręgowym
            • kamelia04.08.2007 Re: Co ciekawe... 25.05.12, 13:00
              jak to wydała sedzina, to nic dziwnego, że z bykami, bo sedzina, to żona sedziego. Zarzadzenie wydała sedzia. W sądzie jest ważne nazewnictwo, masz przechlapane na starcie jak źle je nazwiesz.

              Moja rada, jako byłej. Idź tam i sama zajrzyj do tych akt. To jest twoja sprawa i ciebie dotyczy, i masz prawo zajrzec do akt własnej sprawy.

              Jak zobaczysz, że takie jest rzeczywiscie zarzadzenie, gdzie wszystko jest ze wszystkim pomieszane, to tak jak napisała yenna - trzeba isc do prezesa tego sądu, albo to prezesa sądu okregowego (nad tym sądem), albo do sedziego wizytatora w sądzie okregowym.
              Jak bedziesz szła do sądu, to zabierz, to co ci przysłali.

              Zacznij najpierw od zajrzenia do akt. Może sie da wyprostowac na miejscu, bez chodzenia wyżej.
              • yenna_m Re: Co ciekawe... 25.05.12, 13:05
                no zdecydowanie najlepiej isc, zajrzec do akt i pogadac z prezesem/wiceprezesem albo chociaz przewodniczącym wydzialu na ten temat (pod warunkiem, ze pani, ktora napisala to pismo nie przewodniczy wydzialowi wink )

                ja tam nie widze innej mozliwosci na sprostowanie pisma

                i tak - sędzina to ja jestem tongue_out
                • kamelia04.08.2007 Re: Co ciekawe... 25.05.12, 19:03
                  yenna_m napisała:


                  > ja tam nie widze innej mozliwosci na sprostowanie pisma

                  jesli to jest zarzadzenie, to może sami to wyprostuja. Nie wiemy co to jest to "pismo z sądu". Jak postanowienie, to bedzie prostowanie oczywistych omyłek.
                  Jesli to zarzadzenie, to obstawiam, że to urzedniczka zwaliła sprawe, jesli postanowienie, to sedzia

                  • yenna_m Re: Co ciekawe... 25.05.12, 20:05
                    wiesz, jesli w sekretariacie idą w zaparte, to mimo wszystko wezwac do prostowania pomylki big_grin
                    bo na dwoje babka wrozyla...
                    • kamelia04.08.2007 Re: Co ciekawe... 25.05.12, 20:14
                      dopóki nie zajrzymy do akt, to nie bedzie wiadomo
              • azile.oli Re: Sędzina... 25.05.12, 13:09
                Takiego nazewnictwa użyła pani, która pismo wysłała.
                • yenna_m Re: Sędzina... 25.05.12, 13:14
                  wiesz, moze pani tez jest sędziną big_grin
                  to dosc czeste w tym srodowisku tongue_out tongue_out big_grin
                  • azile.oli Re: Sędzina... 25.05.12, 13:47
                    Możliwe.
        • jolunia01 Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 27.05.12, 13:17
          zile.oli napisała:

          > ... powiedziałam, że wystosuję pismo, czego oczywiście
          > nie zrobię za namową męża, obawiającego się, że wyjaśniając jeszcze bardziej w
          > szystko zagmatwa i tak będziemy przerzucać się tymi pismami.

          Nie słuchaj głupiego gadania męża, tylko szybko pisz do sądu o sprostowanie. Może i trochę sie "poprzerzucacie" tymi pismami, ale lepiej rozwiązać problem teraz, niż zostawić go dzieciom, bo jeśli inni zainteresowani przyjmą do wiadomości, to co wynika z błędnego pisma, to problem się nie rozwiąże, np. bank nie zainteresuje się aktem notarialnym, tylko tym, że twoja córkas "przyjeła spadek", a zanim to sie odkręci, to zdrowia zszarpiecie.

          > Teraz się nie dziwię, że ludzie dziedziczą nieświadomie spadek z długami - prz
          > ypuszczam, że to pismo poszło nie tylko do mnie i kompletnie zamazało obraz cał
          > ości.

          No własnie.
          • azile.oli Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 27.05.12, 14:05
            Ja napiszę o sprostowanie, ale akurat nie boję się tego, że banku nie zainteresuje akt notarialny, za to przyjmie za dobrą monetę przekonanie kuzynki. W takich sytuacjach w tyłek dostają osoby, które nie zostały poinformowane o powołaniu do spadku, bądź błędnie zinterpretowały to, co dostały z sądu.
            Ja pokażę akt i tyle, a to pismo jest tak niejasne, że kompletnie nic z niego nie wynika.
            Wierzyciel raczej skieruje się do osób, które spadku faktycznie nie odrzuciły i raczej one musiałyby udowodnić, że pismo wprowadza je w błąd. A w nim stoi , jak byk, że ja odrzuciłam i syn odrzucił, nie ma słowa, że córka przyjęła, pomijając fakt, że jeszcze miałaby na to czas, gdybym faktycznie z mężem w jej imieniu nie odrzuciła spadku.
            Prawda jest taka - nie wszyscy notariusze wysyłają akty do sądu, nie zawsze sąd informuje o odrzuceniach, z tego, co widzę, robi to wybiórczo.
            Zawsze w najgorszej sytuacji są ci, którzy nic nie zrobili, bo albo nie wiedzieli, albo za dobrą monetę przyjmowali pisma z sądu. Ja dostałam np tylko powiadomienie o odrzuceniu przez wdowę, natomiast przez córki zmarłego już nie. Mogłabym więc założyć, że one spadek przyjęły i nie zaprzątać sobie głowy, co raczej na dobre by mi nie wyszło.

    • chipsi Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 10:35
      Też fajnie smile
      W KW mojej działki wpisano służebność przejazdu dla działek położonych w innej dzielnicy smile Przepisano też służebność mieszkania dla mojej siostry na tej działce (miała służebność w domu mojej mamy, który leży kilka kilometrów od mojej działki). Burdel mają i nie chce się nikomu weryfikować tego co piszą.
      • jana111 Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 26.05.12, 21:11
        Księga wieczysta prowadzona jest dla nieruchomości znajdujących się w tej samej miejscowości (lub tworzących całość gospodarczą, teoretycznie przynajmniej). Służebność wpisana w księdze obciąża księgę a nie działkę i z mocy prawa rozciąga się na całą nieruchomość= wszystkie działki objęte księgą, czyli wszystkie które do niej wchodzą i z niej wychodzą. Tak samo hipoteka. Ergo- obydwa przypadki które podałaś są poprawne i wynikają z przepisów, a nie z burdelu który mają.
        W praktyce często kieruje się zdrowym rozsądkiem, nie przenosząc takich obciążeń, co jest sprzeczne z obowiązującym prawem.

        A co do głównego wątku- krótkie pisemko ze wskazaniem błędów i prośbą o ich poprawienie powinno wystarczyć, choć na tym kawałku procedury się nie znam, nie wiem co to za pismo mogło być.
        • azile.oli Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 26.05.12, 21:31
          To pismo informujące, kto i kiedy spadek odrzucił, co ma być sygnałem do działań dla kolejnych spaskobierców. Ja wiem, że odrzuciliśmy z mężem w imieniu syna oraz córki.
          jeśli to pismo poszło też do mojej kuzynki, to ona już ma mętlik - nie wie, czy w imieniu córki odrzuciłam, czy nie i nie wie, czy ja odrzuciłam skutecznie w swoim imieniu , bo w tym piśmie widnieje jak b yk, że ja odrzucałam w terminie, gdy nie mogłam tego zrobić. Oczywiście odrzucałam w imieniu dzieci, ale tego nie zaznaczono. Dalsza rodzina ma prawo nie wiedzieć, ile lat ma mój syn i przyjąć, że jest on pełnoletni i spadek odrzucił, a córka jest starsza, natomiast z pisma wynika, że nie odrzuciła.
          Oczywiście żadne z moich dzieci zrobić tego nie mogło - mogliśmy tylko my, rodzice. Ale w pisemku stoi jak byk, że odrzucenie przeze mnie i syna odbyło się przy udziale syna i córki.
          Wniosek dla dalszej rodziny - moja córka spadek przyjęł i oni mają spokój.
        • chipsi Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 27.05.12, 21:18
          >Tak samo hipoteka. Ergo- obydwa przypadki
          > które podałaś są poprawne i wynikają z przepisów, a nie z burdelu który mają.

          Z całym szacunkiem ale to jest burdel. Skoro prawo, jak napisałaś, nakazuje przenoszenie takich obciążeń to burdel jest w przepisach. Mam dla sąsiadów mojej mamy urządzić u siebie na działce lądowisko żeby mogli ze służebności drogi skorzystać czy jak? big_grin
          Z mieszkaniem jeszcze zrozumiem, w końcu mogę siostrze postawić tam namiot, ale droga?!
    • agao_72 Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 10:41
      naliczyli mi podatek gruntowy. po paru latach, bo jakoś im to umknęło, a ja, ofiara losu, nie wpadłam na pomysł, że mam zapłacić. przysłali info o kwocie, tylko opis dotyczył nieruchomości nr 15 mieszczącej się przy ulicy A. moja nieruchomość ma nr 5. wyjaśniłam, że nie jestem właścicielką nieruchomości nr 15, dostałam list, że to OCZYWISTA POMYŁKA i wszelkie wyliczenia dotyczą nieruchomości nr 5.
      wzruszona napisałam list informujący, że oczywiste pomyłki nie istnieją. czekam na odzew. podatek zapłaciłam.
      o wysłaniu listu z moimi danymi osobowymi itp. pod błędny adres i tym podobnych atrakcjach pisać nie będę. w końcu to detale.
      • azile.oli Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 10:59
        Po prostu ręce mi opadają. Nie mam czasu jechać do tego sądu, bo to dość daleko, ale to się po prostu do prasy nadaje. Nie wyobrażam sobie, żebym to ja robiła błędy rzeczowe w pismach oficjalnych, choć na dobrą sprawę mogę być totalną niemotą i nie umieć czegoś sformułować , jak trzeba. Ale jeśli ja się pomylę, to jest to wprowadzenie w błąd i wielka afera. Przy tej samej sprawie moja kuzyn ka podała nr domu według starej numeracji i postawiono jej zarzut o podawanie nieprawdziwych informacji przed sądem.
        Ja dostałam same nieprawdziwe informacje na piśmie i ponoć tak ma być.
        Pomylono dokładnie wszystko : że akt notarialny sporządzono przy udziale moich dzieci (zamiast męża i mnie), że wtedy spadek odrzuciłam ja i mój syn, podczas , gdy ja odrzuciłam dużo wcześniej, a w dniu podanym w piśmie mój syn był w szkole, niczego nie odrzucał, bo nie m ógł z racji wieku, za to odrzucałam ja i mąż, który w piśmie wogóle wymieniony nie został.
        • selavi2 Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 11:13
          Sugeruję - jedź do sądu i sprawdź, bo możesz mieć później problemy. Albo listem poleconym zażądaj poprawek.
          A, i nie ma tam gdzieś na piśmie terminu do którego możesz zgłaszać zastrzeżenia co do tego orzeczenia sądu?
          No ręce opadają, ale z doświadczenia wiem, ze niedobrze takie sprawy zostawiać bez poprawek.
          • azile.oli Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 11:53
            To, co dostałam, to nie jest orzeczenie sądowe. Wogóle nie ma żadnego nagłówka, ale doczytałam, że jestem zawiadamiana.
            Czekam, aż dostanę następne takie pismo, bo może ktoś wreszcie doczyta , że w tym samym akcie notarialnym najpierw odrzucamy w imieniu syna, a potem w imieniu córki.
            Wszystko możliwe, że następna głupota znowu przyjdzie pocztą.
            Zła jestem, to nie jest decyzja ani orzeczenie - można domagać się zmiany zawiadomienia?
            Żadnego terminu do odwołania nie ma, bo odwołać można się od decyzji, od orzeczenia.
            Mogę domagać się chyba jedynie sprostowania tego zawiadomienia, ale przyznam, że nie uśmiecha mi się do tego sądu jechać, bo i tak czuję, że jednego dnia tego nie załatwię.
            W akcie notaroialnym jest dobrze i to jest dla mnie podstawa, bo sąd tym aktem też dysponuje i niczym innym dysponować nie może, zatem błąd jest ewidentny i ewidentnie po stronie sądu. Tu nie ma dowolności interpretacji, czarno na białym stoi, że jest tak i tak.
            Bez sensu to wszystko, bo jak sędzina wydała idiotyczne orzeczenie, to to się tylko do gazet nadaje. Tu nie było żadnych sprzeczności , ani niedomówień - akt jest jasny i czytelny, nie można zinterpretować faktów inaczej.
            Jechać przez pół Polski kopać się z koniem? Wysłać pismo z prośbą o sprostowanie tego zawiadomienia? Musiałabym elaborat napisać.
            • yenna_m Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 12:36
              tak, mozesz sie domagac sprostowania pisma
              • yenna_m Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 12:38
                wyslij dla pewnosci ksero aktu notarialnego
                moze zgubili
                • azile.oli Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 12:55
                  Raczej aktu zgubić nie mogli, bo wtedy już nic nie byliby w stanie napisać, a jedna rzecz się zgadza - data odrzucenia przez nas w imieniu dzieci. Czyli musieli ten akt mieć.
                  Natomiast jak można pomylić wszystko inne - nie pojmę.
                  Nawet jestem w stanie zrozumieć, że ktoś nie doczytał aktu do końca (czyli nie dotarł do naszego odrzucenia w imieniu córki), ale nie pojmę, jak można napisać, że małoletni odrzucił spadek i w dodatku dodać do tego mnie, jako odrzucającą tego samego dnia, gdy zrobiłam to dużo wcześniej?
                  Prawdopodobnie zamieniono moje imię z imieniem córki i potem im wyszło, że czegoś jednak brakuje? No nie wiem, dla mnie to wygląda tak, jakby pisał to ktoś pod wpływem, albo nie umiejący czytać. Nic tam skomplikowanego nie było, poza tym, żeby pilnować imion i używać odpowiednich sformułowań - bo powinno być, że rodzice odrzucili w imieniu małoletnich.
                  A wyszło, że jeden małoletni sam sobie mógł odrzucić, razem z nim po raz drugi odrzuciła matka, a w całości brała udział małoletnia córka i siostra, jako obserwator chyba, bo zawiadamiają mnie, jako działającą w jej imieniu, że brat i matka odrzucili.
                  Idiotyzm.
                  Chyba napiszę pismo o sprostowanie , podam numer sprawy i aktu notarialnego oraz wyłuszczę wszelkie błędy.
                  Pismo ma dwie linijki, ja muszę napisać ze dwie strony, a do instancji wyższej jeszcze jedno i nieco innej treści. Po prostu pięknie.
                  • yenna_m Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 13:02
                    kochana, wszystko sie moze zdarzyc
                    moze zgubiono jednak ten akt a ocalaly jakis wczesniej zrobione notatki big_grin big_grin big_grin

                    mowie Ci, napisz pismo o sprostowanie, mimo wszystko opisz stan faktyczny i czego dotycza niezgodnosci i dolacz ksero aktu
                    do tego to pismo jako zalacznik pisma do prezesa sądu i do sedziego wizytatora (moze byc to samo pismo tylko w zalaczniku piszesz, ze pismo do wiadomosci sedziego wizytatora sądu okregowego)

                    mowie Ci, ze zdarza sie, ze sedziowie akt nie czytaja albo czytaja pobieznie
        • yenna_m Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 12:34
          jesli nie masz czasu jechac, to napisz w tej sprawie pismo do prezesa tego sądu i sędziego wizytatora z sądu wyższej instancji (w okręgach tacy sędziowie funkcjonują)
          dym będzie jak ta lala
          pismo wyslij listem poleconym za potwierdzeniem odbioru
          rownolegle napisz pismo z prosba o sprostowanie pisma do wydzialu (podaj sygnaturę akt) i opisz, co się nie zgadza
          do pisma uprzejmie dolącz kopię pisma wyslanego do prezesa i sedziego wizytatora wink

          szybciutko sprostują big_grin (przynajmniej powinni)
          • yenna_m Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 12:35
            pismo do wydzialu tez wyslij polecony, najlepiej za potwierdzeniem odbioru
    • nabakier Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 11:09
      Policja przresłuchująca nas jako świadków w sprawie. Aspirant (czy kto tam) spisuje protokół. Idzie z nim do naczelnika. Naczelnik poprawia błędy. Następuje odczytanie i pokazanie nam tekstu, który jest... bełkotem pełnym błędów wszelakich-od merytorycznych, przez gramatyczne, po orty. Dyktujemy całkiem nowy protokół.

      Zaznaczam, że pierwsza wersja była JUŻ po sprawdzeniu jej przez naczelnika. ZAŁAMKA.
    • a.va Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 11:34
      Ciesz się, że w ogóle z tobą rozmawiali, ja kiedyś trafiłam na taki sąd, w którym na każde pytanie zadane przez telefon odpowiadali, że nie udzielają porad prawnych smile.
    • lolinka2 Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 11:53
      może być, że sędzia się machnęła.

      Miesiąc temu zeznawałam w sądzie, rzecz prosta - miałam wytłumaczyć wysokiemu sądowi płci męskiej, że w momencie gdy się panu kierowcy przyśniło że rozwaliłam mu auto, mnie nie było w miejscu domniemanego zdarzenia, bo byłam w innym miejscu, a moje auto jeszcze gdzie indziej.
      No i tłumaczyłam to wysokiemu sądowi godzinę, bo wysoki sąd co chwila twierdził, że się gubi i prosi powoli.... (a tłumaczyłam jak człowiekowi w punktach...).
      • yenna_m Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 12:39
        moze byc, ze niedokladnie akta przeczytala
        zdarza sie, niestety
    • fifiriffi Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 12:08
      normalnie "zjadła "bym ją przez telefon.Tacy własnie debile pracują w polskich urzędach.A potem weź chciej coś odkręcic,to się jeden z drugim do błędu przyznac nie umie.Ja uderzyła bym wyżej.Nie podarowała bym.
    • satoja Koniecznie PIS EM NIE żądaj sprostowania 25.05.12, 12:45
      Wszelki urzędowe pisma należy korygowac również pisemnie.
      Jest coś źle - pisz pismo do sądu z żądaniem sprostowania.

      To, że sobie z kims przez telefon pagadasz i powrzeszczysz na jakąś urzędniczkę nie zmieni faktu, że masz w aktach zapisane to co ci przysłali.... a śladu po tej rozmowie nie masz.
      Za parę lat sprawa będzie nie do odkręcenia!
      • azile.oli Re: Koniecznie PIS EM NIE żądaj sprostowania 25.05.12, 13:07
        Owszem, napiszę, żeby sprostowali. Dla mnie jednak podstawą jest akt notarialny, a nie to, co tam sobie z niego wydedukowali w sądzie, bo tu nie ma furtki do interpretacji.
        Gdyby to było oparte tylko na moich zeznaniach, to w te pędy leciałabym prostować, bo słowa m,owionego nie udowodnię.
        Notariusz kopię aktu im przesłał i nawet za 10 lat nikt z niego nic innego nie wyczyta.
        Zadzwoniłam, bo gdyby paniusia do aktu zajrzała, to następnego dnia bez problemu mogłaby wysłać do mnie prawidłowo sformułowane pismo. Ale lepiej bawić się w papierkologię.
        Wkurza mnie to, jednak napiszę. Mam tylko obawy, czy komuś, komu nie chciało się przeczytać aktu notarialnego będzie się chciało wgłębiać w moje wywody, w których muszę streścić to, co w akcie i wytknąć błędy w piśmie, jakie otrzymałam.
        Nawet nie wiem, jaki to sędzia miał w ręku, ale podam sygnaturę sprawy.
    • kol.3 Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 18:47
      Lata temu mój mąż uczestniczył w charakterze świadka w sprawie sądowej swojej firmy. Adwokat wynajęty przez firmę nie stawiał się na rozprawy przysyłając niekumatą asystentkę. sędzia nie znał przepisów prawa, adwokat strony przeciwnej manipulował sądem. Po zmianie adwokata ze strony firmy męża na kompetentnego, sprawa skonczyla się na jednym posiedzeniu sądu. Tak wyglada wiarygodność sądów.
      • yenna_m Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 20:04
        roznie z tym bywa
        na podstawie pracy 1 czlowieka nie mozna oceniac wszystkich
        w kazdym zawodzie są niedouki i olewacze, taka prawda
        • lafiorka2 Re: 26.05.12, 21:20
          yenna_m napisała:

          > roznie z tym bywa
          > na podstawie pracy 1 czlowieka nie mozna oceniac wszystkich
          > w kazdym zawodzie są niedouki i olewacze, taka prawda


          Tak,owszem,ale w naszym kraju w urzędach takie zachowanie jest nagminne.I złośliwe...niestety.
          • azile.oli Re: 26.05.12, 21:42
            Ja tam nie twierdzę, że wszyscy to niedouki i olewacze, wręcz przeciwnie, wydawało mi się do tej pory, że owszem, czasem ktoś jest nadgorliwy, czasem upierdliwy, często wymaga się od ludzi, żeby dostarczali masę dokumentów, gdy tak naprawdę informacje o pewnych faktach znajdują się w komputerze koleżanki pani urzędniczki - natomiast miałam do sądu przynajmniej takie zaufanie, że fakt jest faktem i ktoś, kto pracuje w takiej instytucji i podpisuje się pod czymś imieniem i nazwiskiem i przybija pieczątkę odpowiada za to, co napisał. Ale okazuje się, że niestety tak nie jest.
            • yenna_m Re: 27.05.12, 08:42
              w kazdym miejscu pracy znajdzie sie jakas czarna owca i leń patentowany
    • sadosia75 Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 25.05.12, 18:53
      U mnie ciągle mylili adres. Wysłali wezwania i papiery do uzupełnienia na adres działki o którą była sprawa do podziału majątku. A tam nawet słupa nie ma żeby na tym słupie kartę zostawić " babo listy do ciebie ślą" a żywy duch 10 km dalej od tej nieszczęsnej działki.
      O tym, że mi ślą listy nie tam gdzie trzeba przypadkiem się dowiedziałam. Jak pojechałam na działkę psy wybiegać.
    • atojaxxl Miałam podobnie 27.05.12, 18:32
      Po sprawie spadkowej dostałam odpis orzeczenia sądu z błędnie wpisanym nazwiskiem Mamy, po której brałam spadek.
      Sprawa się wlokła pół roku, ponieważ to musiało być kolejne posiedzenie (bez mojego udziału), w celu stwierdzenia "ewidentnej pomyłki" .
      Otrzymałam kolejny odpis, tym razem z błędem w dacie urodzin Mamy i zamieniono imiona Jej rodziców. Więc kolejne pismo i czekanie, znowu posiedzenie bez mojego udziału i kolejny, trzeci już odpis...z błędem w moim nazwisku.
      Tym razem nie składałam wniosku do wydziału zajmującego się spadkami, tylko do prezesa sądu, załączyłam kserokopie tych niedoróbek i sprawę załatwiono w dzień .
      Z początku bawiły mnie te "posiedzenia", bo to jeden sędzia plus protokolantka, ale takie są procedury.
      W sprawach spadkowych nic nie może być z błędem i na gębę, bo możesz przekroczyć ustawowe terminy i kiedyś dzieci będą mieć problem z niechcianym spadkiem. Sekretariat wydziału niczego nie może sam poprawiać.
      • azile.oli Re: Miałam podobnie 27.05.12, 19:55
        To wszystko prawda, tyle, że w moim wypadku to nie są orzeczenia, gdyż sąd nie podejmuje żadnej decyzji, a tylko informuje o stanie faktycznym, a wiedzę o tym czerpie z aktu notarialnego i wszystkie terminy zostały zachowane. Ja nie występowałam do sądu o nic, dokumenty przesłał notariusz, aczkolwiek nie wszyscy notariusze to robią, choć powinni.
        A dokumenty przesyła w celu informacyjnym, absolutnie nie dlatego, że sąd może podjąć jakąkolwiek decyzję w tej sprawie. Odrzuciłam spadek w imieniu dzieci przed notariuszem i żaden sąd zmienić tego nie może.
        Aczkolwiek pismo napiszę, bo sklecić takie bzdury mógł tylko ktoś, komu się nie chciało aktu doczytać dokładnie i do końca.
    • annajustyna Re: Pismo z sądu z samymi błędami... 27.05.12, 18:45
      Moj dziadek jeszcze w latach 50. sprostowac przed sadem bledna date urodzenia. Po jego smierci w 2006 r. w akcie zgonu zostala wypisana bledna data, a jakze! I jeszcze ochrzan dostalismy, ze sie wczesniej nie zatroszczylismy. Trzeba bylo widziec miny urzedniczek, jak im potwierdzenie z archiwum o korekcie donieslismy...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka