Dodaj do ulubionych

Alimenty - co o tym myślicie?

19.06.12, 21:03
W wątku na innym forum padło stwierdzenie, że ojciec który po rozwodzie nie mieszka z dzieckiem powinien alimentami pokrywać większą część kosztów jego utrzymania, niż matka z którą dziecko zostaje. Argumentem było m.in., że matka będzie dziecko opierać, prowadzać do szkoły, wstawać do chorego w nocy, gotować posiłki itd.
Z jednej strony prawda, ale z drugiej - nie oszukujmy się - więź jaka łączyć będzie matkę tulącą w nocy rozgorączkowanego malucha nigdy nie będzie udziałem ojca, więc coś za coś.
Osobiście jestem rozwiedzioną matką i nie oczekiwałam nigdy że wkład finansowy bioojca w utrzymanie córki będzie większy niż mój, bo logistyka opiekuńcza należy do mnie. Chciałam by dziecko zostało przy mnie ze świadomością że on będzie miał dużo więcej luzu, ale jakoś nie stanowiło to dla mnie problemu.

Co o tym myślicie? Zakładam oczywiście że matka nie cierpi głodu a ojciec nie jest milionerem.
Obserwuj wątek
    • princy-mincy Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:03
      > Z jednej strony prawda, ale z drugiej - nie oszukujmy się - więź jaka łączyć bę
      > dzie matkę tulącą w nocy rozgorączkowanego malucha nigdy nie będzie udziałem oj
      > ca, więc coś za coś.

      Ty tak serio?
      Ja nie lubie tulic w nocy goraczkujacego malucha. Jestem wtedy wymeczona, wkurzona i niewyspana.
      Wiez mozna nawiazywac na wiele innych sposobow i sa to o wiele przyjemniejsze sposoby niz nocka z glowy.
      Zdecydowanie jest lepiej, gdy rodzice dziela te obowiazki (jesli nadal sa para), dlatego my przy chorym dziecku czuwamy na zmiane.
      I owszem, uwazam, ze po rozwodzie rodzicow rodzic (najczesniej ojciec), ktory nie mieszka z dzieckiem powinien pokrywac wiekszosc kosztow utrzymania dziecka.
    • jowita771 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:04
      Uważam, że powinien pokrywać większą część wydatków na dziecko. Choćby dlatego, że matka, z racji sprawowania osobistej opieki, ma mniejsze możliwości zarabiania.
      • gazeta_mi_placi Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:14
        Też tak uważam, osoba bez dziecka (na co dzień) ma zwyczajnie wyższe możliwości zarobkowania, brania dodatkowych zleceń, nie jest uwiązana więc niech więcej płaci, dla mnie logiczne.
        • kropkacom Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:22
          Uważam, że robienie z ex bankomatu to na dłuższą metę błąd. W miarę możliwości byli partnerzy powinni dzielić się zarówno kosztami jak i opieką po połowie (oczywiście nigdy nie będzie dokładnie po połowie). Jak ex nie chce opieki naprzemiennej lub jest fatalnym ojcem to doić póki można, bo i tak da nogę.
          • gazeta_mi_placi Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:36
            Dziecko to nie tobołek żeby przerzucać je od jednego domu do drugiego, a jak inaczej widzisz równą (w miarę) opiekę bezpośrednią nad dzieckiem?
            • kropkacom Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:50
              Tak, bo najważniejsze aby był w jednych czterech ścianach.
      • 3-mamuska Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:19
        jowita771 napisał:

        > Uważam, że powinien pokrywać większą część wydatków na dziecko. Choćby dlatego,
        > że matka, z racji sprawowania osobistej opieki, ma mniejsze możliwości zarabia
        > nia.

        Zgadza sie + mniej wolnego czasu dla siebie.
    • nangaparbat3 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:10
      Hę?
      A Ty jak bys chciała? Policzyc kazdy wydany grosz, i poł na poł? A te nieprzespane noce i ograniczone mozliwosci zarobkowania i w ogóle zawodowego rozwoju - taki bonus dla matki?
      • el-an Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:12
        Czas to pieniądz.
      • gazeta_mi_placi Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:15
        Urocze chwile podczas podstawiania miski w nocy do rzygającego dzieciaka gdy na rano do pracy trzeba wstać wynagrodzą jej wszystko.
        • czar_bajry Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:24
          Urocze chwile podczas podstawiania miski w nocy do rzygającego dzieciaka gdy na rano do pracy trzeba wstać wynagrodzą jej wszystko.


          - bezcenne
    • nisar Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:40
      To ja teraz zapytam - Wy tak serio???

      Jasne że nikt nie lubi jak dzieci chorują, ale naprawdę wolałybyście żeby chore dziecko było z tatusiem a nie z Wami? Zwłaszcza małe, takie powiedzmy przedszkolne?
      Nie, nie chodzi mi o MOJE niezapomniane przeżycia ze zmienianiem po raz piąty zarzyganej pościeli ale o to, że małe dziecko, jeśli jest chore, bezpieczniej czuje się we własnym domu przy matce.
      To ja jednak dziwna jestem - nawet jeśli mąż akurat jest w domu, to jeśli małe dziecko ma 39,8 to ja i tak zostaję, bo uważam że dziecko wtedy potrzebuje matki. Nadal mam na myśli małe dziecko (moje ma 4 lata).
      Odkrywam świat na nowo, słowo daję smile
      • followthesun Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:43
        Mój mąż to odpowiedzialny człowiek w stu procentach.
        Z idiotą bym się nie zadawała.
      • kk345 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:44
        Ale dopuszczasz myśl, ze ludzie myslą różnie, niekoniecznie tak, jak Ty?
      • aurinko Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:45
        Ja akurat chore maluchy (15 mcy i 5 lat) spokojnie mogę zostawić z ich tatą, zajmie się nimi co najmniej tak dobrze jak ja, dodatkowo prowadzi auto więc łatwiej mu dotrzeć do lekarza. Jest też bardziej opanowany i cierpliwy, potrafi w krytycznych sytuacjach wyłączyć emocje i zadziałać przytomnie, nie to co ja. U nas układ dzieci chore z tatą w domu, a mama w pracy sprawdziłby się bez zarzutu.
      • anetaa Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:49
        Znam co najmniej kilka przykładow kiedy to tata a nie mama jest tym ktory lepiej przytuli chorobie czy smutku (mowimy o kilkuletnich dzieciach) i zgodze sie z opinią ze z finansowego punktu widzenia dziecko pozbawia wielu mozliwosci zarobkowych opiekującego sie nim rodzica wiec po rowno nie zawsze znaczy sprawiedliwie.
      • kawka74 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:49
        > Jasne że nikt nie lubi jak dzieci chorują, ale naprawdę wolałybyście żeby chore
        > dziecko było z tatusiem a nie z Wami? Zwłaszcza małe, takie powiedzmy przedszk
        > olne?

        Emocjonalnie - tak, jak najbardziej, najchętniej nie puszczałabym dziecka od siebie na krok. Serio.
        Ale jest też ojciec, człek dorosły, odpowiedzialny, myślący. Nie mam zamiaru robić samej sobie koło pióra i pozbawiać go przyjemności obcowania z dzieckiem także i wtedy, kiedy ma zarzyganą piżamę. Takie zagarnianie dla siebie sytuacji trudnych prowadzi dość prostą drogą do tego, że ojciec będzie od chodzenia do ZOO, a matka od wtykania czopka w tyłek i mierzenia temperatury dwadzieścia razy w ciągu nocy.
        • nisar Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:55
          Ale mnie nie chodzi o to, co JA wolę, albo o to czy tatuś potrafi zaopiekować się chorym dzieckiem, tylko o to czego w chorobie, przy wysokiej temperaturze potrzebuje DZIECKO.

          To jak to jest - w szpitalach przy ciężko chorych dzieciach przeważają jednak matki. Tylko dlatego że tatuś musi być w pracy bo zarabia więcej niż kobieta? To może jednak nikt z rodziny nie jest przy dziecku potrzebny, ostatecznie są pielęgniarki, zazwyczaj bardzo oddane małym pacjentom.
          • kawka74 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 23:05
            > Ale mnie nie chodzi o to, co JA wolę,

            Jak nie, jak tak: "naprawdę wolałybyście żeby chore dziecko było z tatusiem a nie z Wami?"

            o to czego w chorobie, przy wysokiej temperaturze po
            > trzebuje DZIECKO.

            Dziecko potrzebuje opieki rodzica. Dlaczego uważasz, że ojciec, z którym kontakt emocjonalny jest prawidłowy, a więź między nim a dzieckiem silna, nie zaspokoi potrzeb potomka - i nie mam na myśli picia czy jedzenia?

            To
            > może jednak nikt z rodziny nie jest przy dziecku potrzebny,

            Nie pitol, bardzo proszę.
            • nisar Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 23:08
              Sarkazm się to nazywa, nie pitolenie wink

              No dobra, sama użyłam wyrazu "wolałybyście" więc nie mam się co czepiać, aczkolwiek bynajmniej nie to miałam na myśli.

              Na dodatek - jaki odsetek ojców, którzy nie mieszkają z dzieckiem od pewnego czasu widując je co drugi łykend potrafi zaspokoić potrzebę bezpieczeństwa chorego dziecka?

              • kawka74 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 23:13
                > Sarkazm się to nazywa, nie pitolenie wink
                >

                Ja się domyśliłam, że to miał być sarkazm, ale wyszło pitolenie ;p

                > Na dodatek - jaki odsetek ojców, którzy nie mieszkają z dzieckiem od pewnego cz
                > asu widując je co drugi łykend potrafi zaspokoić potrzebę bezpieczeństwa choreg
                > o dziecka?

                Nie wiem, nie zastanawiałam się nad tym, zwłaszcza że z tego, co napisałaś, nie wynikało, że sprawa dotyczy wyłącznie ojców weekendowych.
              • nangaparbat3 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 00:13
                Ależ oczywiscie, że potrafi. Bo jest wielki, silny i pachnie tatusiem.
          • kropkacom Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 23:08
            Założyłam, ze zdążyły się wytworzyć więzi miedzy dzieckiem a tatusiem.
          • falka_85 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 23:32
            > Ale mnie nie chodzi o to, co JA wolę, albo o to czy tatuś potrafi zaopiekować s
            > ię chorym dzieckiem, tylko o to czego w chorobie, przy wysokiej temperaturze po
            > trzebuje DZIECKO.
            Ale skąd założenie, że chore dziecko potrzebuje właśnie matki (a nie ojca) do tego stopnia, że opieka ojca jest krzywdą dziecka? Sama byłam dzieckiem, które w wieku kilku lat (konkretnie około 3) w czasie choroby pozwalało się nosić i zabawiać dwóm osobom, w tym ojcu. Co ciekawe mama wcale nie była tą drugą osobą. Dodam jeszcze, że wśród moich znajomych z małymi dziećmi panowie, którzy mają z maluchami świetne relacje, nie są rzadkością.
            To jest właśnie zaleta rodzin, w których oboje rodzice zajmują się dzieckiem: znacznie łatwiej jest, niż przy tacie (rzadziej mamie) weekendowym, wytworzyć odpowiednio silną więź emocjonalną z każdym z rodziców. Plusy takiej sytuacji są oczywiste: dziecko ma więcej osób, które darzy zaufaniem itd. (w świetle tych plusów rozkminki "czy wolałybyście aby chore dziecko było z ojcem a nie z wami" brzmią trochę tak... głupio). Dziecko pozbawione jednego z rodziców na co dzień jest dzieckiem pokrzywdzonym, a już takich kutafonów, którzy latami własnego dziecka nie widują na oczy to powinni skazywać na ciężkie roboty. O matkach, które robią wszystko aby ojciec widywał dziecko możliwie rzadko, możliwie krótko itd. to już w ogóle żal mówić.
          • dziennik-niecodziennik Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 23:36
            > To jak to jest - w szpitalach przy ciężko chorych dzieciach przeważają jednak m
            > atki. Tylko dlatego że tatuś musi być w pracy bo zarabia więcej niż kobieta?

            no przewaznie tak. ta samo jak wiecej jest niepracujacych matek niz ojców.

            > To może jednak nikt z rodziny nie jest przy dziecku potrzebny, ostatecznie są pie
            > lęgniarki, zazwyczaj bardzo oddane małym pacjentom.

            po pierwsze z tym oddaniem to jest różnie, po drugie ktos z rodziny jest potrzebny, ale nie jest to bezwarunkowo matka.
          • dziennik.odchudzania Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 23:36
            W szpitalu przy dziecku są kobiety, bo najczęściej mają taką wizję macierzyństwa, jak ty - z nikim dziecku nie będzie tak dobrze, jak z mamusią. Gdyby jednak zrobić ankietę wśród dzieci, mogłoby się okazać, że tatuś byłby równie dobry, albo i lepszy. Czasem nawet ciocia Krysia byłaby mile widziana.
          • malwisul Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 23:56
            nisar napisała:
            To jak to jest - w szpitalach przy ciężko chorych dzieciach przeważają jednak m
            > atki.
            o kochana z tym się nie zgodzę na nasze nieszczęście byłyśmy już w szpitalu wiele razy (po 13 razie przestałam liczyc i przeważnie było tak że matki były w dzień a ojcowie w nocy (hehe spałam z nimi!!!... w jednej sali big_grin) lub matki ranek, potem ojcowie prawie do wieczora i na samą noc matki przychodziły)
      • kropkacom Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:53
        Kuźwa, wolałabym aby dzieci nie chorowały. Nie mam przyjemności z oglądania wymiotującego dziecka. Nie po to mam partnera aby nie mieć do niego zaufania, bać się zostawić z dzieckiem i tak dalej.
        • nisar Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:56
          Przypominam Kropka, że wyjściowo mówiłam o alimentach, czyli raczej o byłym partnerze, który jest bylym bo się jednak gdzieś nie sprawdził...
          • aurinko Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 22:58
            nisar napisała:

            > że wyjściowo mówiłam o alimentach, czyli raczej o byłym par
            > tnerze, który jest bylym bo się jednak gdzieś nie sprawdził...

            To, że facet nie sprawdził się jako mąż nie jest równoznaczne z tym, że nie sprawdza się jako ojciec.
            • nisar Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 23:06
              To na pewno, ale jednak używanie argumentu "nie po to mam partnera żeby mu nie ufać" w tej sytuacji jest de trop smile
              • kropkacom Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 23:12
                Ufać w kwestii dziecka.
              • nisar Taki przykład: 19.06.12, 23:12
                starsza córka zawsze obłędnie uwielbiała swoją babcię a moją mamę. Babcia opiekowała się nią codziennie po 8-9 godzin i istotnie była babcią cudowną.
                Córka w wieku 9 lat pojechała z tą babcią na wakacje i tam złamała rękę. Upadła po prostu na kamień tak nieszczęśliwie, że ręka została złamana. Gdy przyjechałam następnego dnia moje uwielbiające babcię dziecko powiedziało do mnie: "wiesz, jak upadłam i bolało to usiadłam na ziemi i tak mi się samo powiedziało "ja chcę do mamy"".
                Od tego czasu mam takie poczucie, że chore dziecko, dziecko skrzywdzone, dziecko które coś boli, chce do mamy. I już.
                Ale rozumiem, że ktoś myśli inaczej smile
                • kropkacom Re: Taki przykład: 19.06.12, 23:22
                  Babcia to babcia. Jeśli miedzy dziećmi a jednym rodzicem nie ma więzi to już się trudno robi.
                  • bi_scotti Re: Taki przykład: 19.06.12, 23:37
                    Ja wiem, ze jestem dziwadlo ale opowiem anyway. Przy wszystkich chorobach i niepowodzeniach szkolnych potrzebny byl mi wylacznie tata. Do tego stopnia, ze "wyrzucalam" mame z ich wspolnego, malzenskiego tapczanu i spalam z tata, bo on leczyl i koil wszystko. Gdy rodzilam moja corke tysiace kilometrow od niego, darlam sie na pol szpitala "tatusiu na pomoc! tatusiu help!" az pielegniarki namawialy mojego meza zeby zadzwonil do PL, bo moze ten "tatuszu" zone troche uspokoi wink Kto potrzebuje jakiejs tam matki gdy jest TATA? wink
                    Gdy mi go zabraklo ... zostalam zdecydowanie bardziej sama na Planecie sad
                    Moje dzieci maja w miare rowne potrzeby czulosci od nas obojga choc najwczesniejsze lata spedzil z nimi w domu moj maz i on dlugo wiedzial lepiej ode mnie jak masowac bolacy brzuszek czy jak potrzymac za reke gdy sie ktores balo szczepien albo innych zabiegow.
                    Chyba przesadzasz z ta wyzszoscia opieki matczynej nad ojcowska. Roznie bywa. I nalezy to sobie chwalic smile
                    • gazeta_mi_placi Re: Taki przykład: 20.06.12, 00:26
                      Wyrzucałaś matkę z łóżka małżeńskiego i spałaś z ojcem? Patologia...
                • dziennik.odchudzania Re: Taki przykład: 19.06.12, 23:32
                  No to wyobraź sobie teraz, że zamiast babci jesteś ty, dziecko zaś mówi, że chce do taty. I co? Woli tatusia? Jesteś złą matką, bo przecież wszystkie dzieci chcą w takiej chwili "do mamy"?

                  Mój syn, obecnie stary koń, gdy działa mu się krzywda, nieodmiennie chciał do tego rodzica, którego akurat nie było. Gdy byliśmy obydwoje, obydwoje spełnialiśmy rolę terapeutyczną równoważnie i równorzędnie. Dla mnie to dowód, że mąż potrafił zapewnić mojemu synowi dokładnie takie samo poczucie bezpieczeństwa, jak ja. Mnie to napełniało dumą, nie dziwiło. Zupełnie spokojnie zostawiałam gorączkujące dziecko z mężem, bo byłam pewna, że nie tylko zajmie się nim odpowiedzialnie, ale też że dziecko ma zapewniony komfort psychiczny.
                • nangaparbat3 Re: Taki przykład: 20.06.12, 00:20
                  e tam. Moja corka zawsze nieskonczenie wyzej cenila pocalunek w bolace miejsce ojcowski niz moj, do dzisiaj kiedy choruje czy widzę, ze jest jej źle i traci poczucie bezpieczeństwa, natychmiast wzywam jej tate.
                  I niestety znam wiele rozwiedzionych matek, ktore chetnie niszczą w dziecku zaufanie do ojca - niejako za karę. \Nie wiem, czy to Twoj przypadek.
                  Bardzo jestem zdziwiona tym watkiem, bo pamietam, ze w jakims dużo starszym bylam przekonana, ze Twoje dzieci mają roznych ojcow, a potem Ty napisalas gdzieś, ze ojciec ten sam.
                  • nisar Re: Taki przykład: 20.06.12, 07:21
                    Tak, moje dzieci mają różnych ojców. Nie mogłam napisać że jednego, do tego stopnia szaleństwo mnie jeszcze nigdy nie ogarnęłosmile
      • slonko1335 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 08:58
        Jasne że nikt nie lubi jak dzieci chorują, ale naprawdę wolałybyście żeby chore
        > dziecko było z tatusiem a nie z Wami? Zwłaszcza małe, takie powiedzmy przedszk
        > olne?

        mam dwoje dzieci przedszkolnych, z dziećmi jak są chore jest któreś z nas i żadne z nas nie rozpatruje tego w kwestiach wolenia bardziej lub mniej. Jedno i drugie tak samo sprawuje opiekę nad dziećmi w tym czasie, tak samo podaje leki i tak samo stara się ulżyć w cierpieniu, dzieciom jest dokładnie obojętne czy będzie wtedy przy nich tata czy mama, potrzebują kogoś bliskiego a to oboje potrafimy im zapewnić. Ze spokojem zostawiam chore dziecko pod opieka ojca i jestem pewna że żadna krzywda mu się w tym czasie nie stanie.
        Obie sztuki były w szpitalu, także w wieku niemowlęcym i z obojgiem siedział ojciec zmieniając mnie. Na trudniejsze/gorsze badania chodziły tylko z tatą.
      • katia.seitz Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 13:55
        Uważam, że w przypadku dziecka starszego niż karmione piersią matka i ojciec spokojnie mogą pełnić opiekuńcze role na równi. Mam aktualnie trzylatka i jestem w stanie sobie wyobrazić opiekę naprzemienną (tydzień tu, tydzień tam) w przypadku rozwodu. Przy dziecku kilkumiesięcznym, rocznym - nie, wówczas matka jest rzeczywiście kimś jakościowo innym niż ojciec.
        Jeśli zaś opieka naprzemienna nie wchodziłaby w grę, żądałabym alimentów, które w pewnym stopniu przynajmniej zrekompensują fakt, że dziecku poświęcam więcej czasu, przez co mniej mogę poświęcić na pracę zawodową. Czyli de facto tak, jak wygląda to w przypadku małżeństwa mieszkającego pod jednym dachem - jeśli więcej czasu spędzam w domu z dzieckiem, to mogę oczekiwać, że mąż w większym stopniu dostarczać będzie materialnych środków utrzymania.
    • twa123 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 23:43
      Właśnie nam się ciężarna pracownica zwolniła z pracy. Szef chciał ją zatrzymać, całą ciążę szedł jej na rękę, miała co chciała, brała chorobowe całą ciążę a jeszcze dorabiała. Nie dostała tylko zwolnienia przez pracodawcę do czego też cisnęła, tylko za porozumieniem stron. Mimo nalegań pracodawcy by została, ona dowiedziała się od równie "obrotnych"osób, że może dostać 6tys/mc macierzyńskiego jak przynajmniej przez miesiąc przed porodem opłaci wysokie składki z działalności... Więc po co siedzieć w pracy za 3 tys jak można okraść państwo na dużo więcej..
      Przepisy u nas są tworzone dla cwaniaków i złodziei. Za cichym społecznym przyzwoleniem. A potem w kasie brakuje dla tych co faktycznie chorują lub nie mają za co żyć.
      • twa123 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 19.06.12, 23:45
        yps..... to nie ten wątek !big_grin
    • nisar Przemyślawszy... 20.06.12, 07:27
      Stwierdzam, że moje podejście niewątpliwie ma źródło w MOIM dzieciństwie, które było idealnie bezojcowe (miał mnie gdzieś i w całym swoim życiu widziałam go może z dziesięć razy).
      Biję się w piersi - po prostu nie wiem jak to jest, jak dziecko ma normalnie oboje rodziców, nie czuję tego, bo tego nie przeżyłam.

      Swoją drogą wątek pięknie skręcił, problem wysokości alimentów i obciążenia finansowego zarzuciłyśmy na samym początku smile
      • estragonka Re: Przemyślawszy... 20.06.12, 07:46
        nisar napisała:

        > Stwierdzam, że moje podejście niewątpliwie ma źródło w MOIM dzieciństwie, które
        > było idealnie bezojcowe (miał mnie gdzieś i w całym swoim życiu widziałam go m
        > oże z dziesięć razy).
        > Biję się w piersi - po prostu nie wiem jak to jest, jak dziecko ma normalnie ob
        > oje rodziców, nie czuję tego, bo tego nie przeżyłam.
        >
        > Swoją drogą wątek pięknie skręcił, problem wysokości alimentów i obciążenia fin
        > ansowego zarzuciłyśmy na samym początku smile

        nisar, moze byc tak jak piszesz wlasnie. ja osobiscie zlapalam sie na tym, ze 'nasz' ojciec robi sie ojcem typowo weekendowym - czyli od lekcji, nakazywania czegos, obowiazkow, wczesnego spania i wstawania itp jestem ja, a on jest od lodow, ganiania do pozna, wstawania o 11 itp. wtedy sie wkurzylam i dziecko zaczelo jezdzic do ojca rowniez na tygodniu, rowniez przeziebione, rowniez bez odrobionych lekcji za to z plecakiem w garsci itp.

        i wszystko sie wyrownuje wink chociaz zdaje sobie sprawe ze i tak on zawsze bedzie gora, jako ze ja nie nastawiam dziecka przeciwko niemu, a i na mnie spoczywa wiekszosc tych 'zlych' aspektow wychowywania.

        trudno, za pare lat dziecko oceni jak to bylo..
      • kropkacom Re: Przemyślawszy... 20.06.12, 08:55
        > Biję się w piersi - po prostu nie wiem jak to jest, jak dziecko ma normalnie ob
        > oje rodziców, nie czuję tego, bo tego nie przeżyłam.

        Bywa. Nie musisz się bić w piersi. Dyskusja jest bardzo ciekawa i pouczająca.
    • lola211 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 07:59
      Nisar, ja uwazam tak jak ty- gdy dzieciom jest zle, w wiekszosci przypadkow chca miec mame obok siebie.Tak jest w realu, na forum-wiadomo.
      A juz w sytuacji, gdy dziecko z ojcem nie mieszka, to oczywiste, ze wiez z matka jst silniejsza.

      Co zas do alimentow- nawet przepisy tak to reguluja, a sądy postanawiają,ze osobista opieka nad dzieckiem jest wliczana we wklad rodziców i przeliczana niejako na finanse- wówczas ojciec jest zobowiązany placic więcej niz matka,na ktora spada ciezar codziennego zajmowania się potomkiem.
      • estragonka Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 08:09
        lola211 napisała:

        >
        > A juz w sytuacji, gdy dziecko z ojcem nie mieszka, to oczywiste, ze wiez z matk
        > a jst silniejsza.
        >
        >

        tak, tylko z drugiej strony ten ojciec jest wtedy czesto gloryfikowany i stawiany na piedestale wink jakkolwiek najczesciej w sytuacji stresowej, zagrozenia itp to pierwsza mysla 99% dzieci jest 'chce do mamy'.
        ale w sumie to znam tez takie dzieci, ktore by wtedy lecialy do ojca, nie mozna generalizowac.
      • nenia1 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 08:11
        Może większość faktycznie chce, ale ja jako dziecko też miałam silniejszy kontakt z tatą.
        Po prostu to tata spędzał ze mną więcej czasu w sposób rozrywkowy, opowiadał
        bajki, śpiewał piosenki, bawił się, wygłupiał. Mój tata ma fantastyczny kontakt z małymi dziećmi, z nastolatkami już gorzejsmile
        Może ma w sobie coś z łobuziaka, dużo fantazji, nie wiem, ale ja, moja siostra, nasze dzieci
        w chorobie i nie w chorobie, jak nam się źle działo biegałyśmy prawie zawsze do niego, bo potrafił i przytulić i rozbawić.
        Mama za to dbała o sukienki, włosy, jedzenie - ale to było dla mnie mniej ciekawe, od tego co dawał tata.
        Naprawdę nie ma co generalizować, a już pisać "nigdy" jest ogromną przesadą.
        • iin-ess Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 08:40
          § 2. Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie albo wobec osoby niepełnosprawnej może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie uprawnionego; w takim wypadku świadczenie alimentacyjne pozostałych zobowiązanych polega na pokrywaniu w całości lub w części kosztów utrzymania lub wychowania uprawnionego.

          Tyle mówi prawo. Ale niestety to tylko teoria. W praktyce nawet od ojca niekontaktowego można uzyskać max 60 % kosztów i to rzadko. Polska to jednak jeszcze dziki kraj.
          • gazeta_mi_placi Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 11:28
            Zagranicą rozwodnicy - ojcowie płacą więcej niż 60%?
            No nie wiem, pierwszy przykład z cudownej zagranicy o tym jak tamtejsi Panowie płacą więcej niż owe 60% na własne dzieci :

            wiadomosci.onet.pl/swiat/ma-30-dzieci-z-11-kobietami-prosi-sad-o-pomoc,1,5137731,wiadomosc.html
      • iin-ess Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 08:47
        lola211 napisała:


        >
        > Co zas do alimentow- nawet przepisy tak to reguluja, a sądy postanawiają,ze oso
        > bista opieka nad dzieckiem jest wliczana we wklad rodziców i przeliczana niejak
        > o na finanse- wówczas ojciec jest zobowiązany placic więcej niz matka,na ktora
        > spada ciezar codziennego zajmowania się potomkiem.

        Takie jest prawo, ale sądy tak nie zasądzają.
        >
    • chipsi Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 08:44
      Może kobiety powinny się zrzekać alimentów od ojca na rzecz dziecka, w ramach szczęścia jakie daje samotna opieka nad dziecięciem. Szczęście wynikające z tego faktu jest przecież bezcenne a pozbawiony go ojciec ma jeszcze płacić? wink
      • gazeta_mi_placi Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 11:25
        Nie, skoro same zajmują się dzieckiem odbierając tę radość ojcu który najwyżej przychodzi raz w tygodniu to powinny płacić ojcu odszkodowanie za to, że nie ma on codziennej opieki nad dzieckiem jak one.
        Skoro ojciec nie może mieć tego miodu jak codzienna opieka niech przynajmniej dostaje jakieś pieniądze w ramach zadośćuczynienia.
    • hellulah Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 12:13
      Myślimy, że czas rodzica spędzony z dzieckiem jest bezcenny i jako taki nie może być wyceniany: osoba bezpośrednio i na co dzień zajmująca się dzieckiem nie może "kupować" sobie tego czasu, "płacić" za niego. To znaczy - byłoby to IMO niezdrowe i nieetyczne.

      Natomiast - czas poświęcany dziecku wypełnia jednak jakąś tam część dnia a opieka łączy się z wysiłkiem, zmęczeniem itd. Jeśli np. przez cztery godziny dziennie pieliłabym ogródek, to tym samym mam cztery godziny mniej na pracę zarobkową oraz odpoczynek. Tym samym te cztery godziny pielenia mają jakąś wartość ujemną - w odniesieniu do możliwości zarobkowania, utrzymania się. Więc tak - osoba, która na co dzień musi poświecić czas dziecku może oczekiwać, że drugi rodzic powinien wynagrodzić tę "wartość ujemną".

      W związku partnerzy-rodzice powinni tak ustalić podział obowiązków, aby obie strony były zadowolone i nie czuły się wykorzystane. W już-nie-związku na odległość po rozwodzie według mnie także, przynajmniej na zasadzie przyzwoitości. Skoro ty nie czujesz się robiona w konia, to ok. Ja jednak czułabym się robiona w konia, gdybym np. ja wyłącznie musiała poświęcić czas małemu dziecku, bo pan ex nie brałby w tym udziału - osobiście czy np. finansując opiekunkę czy wynagradzając moje mniejsze zarobki, gorszą szansę na awans itp.
    • bea.bea Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 13:02
      zadam jeszcze jedno pytanie smile wiem głupie...ale...dziecko będzie przebywało z ojcem 2 miesiące wakacji... dlaczego ma on płacić matce alimenty ?? i czy nie powinna ona mu zapłacić w tym czasie smile W końcu ponoszą koszty na połowę..)
      • hellulah Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 13:13
        Na moje ojciec powinien dopłacić swoją część do kosztów stałych, takich które matka poniesie nawet jeśli dziecko wyjechało (no nie wiem, gdyby to było zimą np. to udział w kosztach ogrzania mieszkania, nawet jeśli dziecko wyjechało, mieszkanie, z które będzie korzystać dziecko, nie może grzybem zarosnąć; na pewno koszty np. wynajmu mieszkania, chodzi mi o część przypadającą na dziecko), ale faktycznie alimentów na utrzymanie - nie. Matka owszem powinna partycypować w kosztach pobytu dziecka u ojca. Lepiej to chyba jednak rozliczyć rocznie - czyli np. mniejsze alimenty przez 10 miesięcy rozliczone w zamian za pobyt dziecka 2 miesiące u ojca.
    • iwoniaw Oczywiście, że tak, rodzic mający dziecko 20.06.12, 13:49
      pod opieką (a już tym bardziej - wyłączną opieką, czyli bez _codziennego_ wsparcia drugiego rodzica) ma ZNACZNIE ograniczoną dyspozycyjność (nie tylko w kwestii pracy zresztą) i możliwości zarobkowania.
      Poza tym świadczenia alimentacyjne to nie tylko opłacanie rachunków, ale i bezpośrednia opieka, leczenie, zapewnianie rozrywek, edukowanie etc.
      • verdana Re: Oczywiście, że tak, rodzic mający dziecko 20.06.12, 14:01
        A ja myślę, zę tego naprawde nie da się ustalić odgórnie i dla wszystkich. Bo wygląda na to, ze dziecko jest wyłącznie obciążeniem finansowym i jako takie powinno być traktowane - czyli, ten kto dostaje dziecko pod opiekę faktycznie przegrywa i jego osobista opieka powinna zostać wynagrodzona.
        Dla mnie wiele zależy od tego, jak wyglądała sytuacja przed rozwodem, kto zarabiał więcej, kto jest winny rozwodowi, jak wygląda opieka ojca nad dzieckiem po rozwodzie. Ojciec, który walczył przed sadem jak lew o opiekę nad dzieckiem i jej nie otrzymał - czy powinien faktycznie dopłacać do tego,z ę został pozbawiony prawa do zajmowania się dzieckiem i zarabiania mniej? A gdy ojcec dostaje prawa do dziecka - to czy matka ma płacić za to, zę nie sprawuje codziennej opieki?
    • sadosia75 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 14:01
      Nie zastanawia nikogo fakt, że roztrząsa się opiekę nad dzieckiem na dwa sposoby?
      Matka pierze, gotuje, sprzata wyciera wymiociny chorego dziecka a ojciec płaci. I w sumie na tym kończy się rola ojca. Pojawia się jeszcze w okolicach I KŚ w temacie zaprosić czy też nie zaprosić.
      I może wyjątkiem jest ojciec,który uczciwie zajmuje się ich wspólnym dzieckiem ale ( i tu stanę w obronie ojców ) w przypadku kiedy ojciec od opieki nad dzieckiem się wymiguje to duże zasługi w tym ma też i matka dziecka. W końcu ona wie lepiej ( tak to prawda często gęsto wie lepiej. ale nie zawsze ! ) jak ma zajmować się dzieckiem ( wpis o tym, że dziecku choremu z matką jest lepiej niż z ojcem... trochę przerażające jednak ) a ojciec nie wie nic i jest wyłącznie od płacenia.
      Nie zawsze, nie w większości ale jednak.
      I może zamiast liczyć, że matka to zajmuje się tyle i tyle godzin tygodniowo czy miesięcznie dzieckiem i powinna dostać tyle i tyle to czas zaangażować też i ojca w opiekę nad ich wspólnym dzieckiem.

      No ale wracając do tematu : uważam, że ojciec powinien w takim samym wymiarze zajmować się ich wspólnym dzieckiem. Pieniądze nie zastąpią ojca nie zastąpią matki. Jeśli rodzice nie potrafią dojść do porozumienia w kwestii wychowania dziecka to zamiast trzepać się wzajemnie po kieszeniach warto wybrać się do specjalisty żeby ustalić co jest najwazniejsze. Dziecko czy chęć dokopania exiowi.
      • triss_merigold6 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 18:20
        Tyle, że po rozwodzie i przy odrębnych mieszkaniach, jest praktycznie niemożliwe aby ojciec zajmował się dzieckiem w takim samym wymiarze i w identyczny sposób, bo praktyce musiałby znów zamieszkać tam gdzie dziecko.
    • 18_lipcowa1 Re: Alimenty - co o tym myślicie? 20.06.12, 18:53

      > Osobiście jestem rozwiedzioną matką i nie oczekiwałam nigdy że wkład finansowy
      > bioojca w utrzymanie córki będzie większy niż mój, bo logistyka opiekuńcza nale
      > ży do mnie.


      frajerka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka