nisar
19.06.12, 21:03
W wątku na innym forum padło stwierdzenie, że ojciec który po rozwodzie nie mieszka z dzieckiem powinien alimentami pokrywać większą część kosztów jego utrzymania, niż matka z którą dziecko zostaje. Argumentem było m.in., że matka będzie dziecko opierać, prowadzać do szkoły, wstawać do chorego w nocy, gotować posiłki itd.
Z jednej strony prawda, ale z drugiej - nie oszukujmy się - więź jaka łączyć będzie matkę tulącą w nocy rozgorączkowanego malucha nigdy nie będzie udziałem ojca, więc coś za coś.
Osobiście jestem rozwiedzioną matką i nie oczekiwałam nigdy że wkład finansowy bioojca w utrzymanie córki będzie większy niż mój, bo logistyka opiekuńcza należy do mnie. Chciałam by dziecko zostało przy mnie ze świadomością że on będzie miał dużo więcej luzu, ale jakoś nie stanowiło to dla mnie problemu.
Co o tym myślicie? Zakładam oczywiście że matka nie cierpi głodu a ojciec nie jest milionerem.