mhanutka
20.06.12, 19:11
wrócić samodzielnie ze szkoły do domu. Niezupełnie samodzielnie, bo z koleżanką. Ten powrót to nie konieczność, lecz rodzaj nagrody i dowód zaufania. Obie dziewczyny rezolutne i zdyscyplinowane, drga niezbyt daleka i bezpieczna. W domu czeka babcia, która podnosi alarm, jeśli nie pojawią się pół godziny po zakończeniu lekcji. Pokazały pani karteczki ze zgodą i zrobiło się poruszenie, pani je puściła, ale jakoś okazała swoją dezaprobatę dla tego wyczynu i one to odczuły. Co wy na to?