Dodaj do ulubionych

Pozwoliłam ośmiolatce

20.06.12, 19:11
wrócić samodzielnie ze szkoły do domu. Niezupełnie samodzielnie, bo z koleżanką. Ten powrót to nie konieczność, lecz rodzaj nagrody i dowód zaufania. Obie dziewczyny rezolutne i zdyscyplinowane, drga niezbyt daleka i bezpieczna. W domu czeka babcia, która podnosi alarm, jeśli nie pojawią się pół godziny po zakończeniu lekcji. Pokazały pani karteczki ze zgodą i zrobiło się poruszenie, pani je puściła, ale jakoś okazała swoją dezaprobatę dla tego wyczynu i one to odczuły. Co wy na to?
Obserwuj wątek
    • asia_i_p Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:21
      Jak droga do domu bezpieczna i jest ktoś, kto tam czeka, to czemu nie?
      Moja córka przechodzi ze swojej szkoły do mojej, tylko przez podwórka co prawda, ale jest trochę młodsza. A widzę, że ośmiolatki chodzą u nas do szkoły grupkami same - mała miejscowość, ludzie się znają.
      Ja bym się pewnie bała, ale to nie znaczy, że słusznie.
      • iin-ess Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:23
        Zupełnie normalne. Moja wraca sama od 7 roku życia.
    • antyideal Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:25
      U mojego dziecka w klasie ( 8latki) jeszcze chyba zadne
      nie wychodzi samo.
    • broceliande Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:26
      Dziwne, w szkole syna (chodzi do pierwszej klasy) raczej chwaleni są rodzice takich samodzielnych dzieci.
      Teraz pod koniec roku część dzieci zostaje w świetlicy, ale tak z 6 wraca samodzielnie (jedno przez kilka ulic i most).
      Syn chodzi z pełną obstawą nas obojga i to dopiero jest dezaprobatabig_grin
      • gazeta_mi_placi Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:40
        > Syn chodzi z pełną obstawą nas obojga i to dopiero jest dezaprobatabig_grin

        Tym się z reguły kończy późne rodzicielstwo.
        • broceliande Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:44
          Przez 10 lat dorosłego życia człowiek boi się ciąży, bredzi o pasożytach i potworkach, potem decyduje się na dziecko z rozsądku i mu kompletnie odwala.
          Tak, jestem tego świadoma...
          • gazeta_mi_placi Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:53
            Może strzel sobie jeszcze np. dwoje? Matki wielodzietne z reguły nie są nadopiekuńcze.
            • broceliande Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 23:15
              Ba...
    • gazeta_mi_placi Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:38
      Za moich czasów normą było, że dzieci 8-9 letnie same wracały (i szły) do szkoły.
      Jedna z moich koleżanek dojeżdżała autobusem w dodatku.
      Na ogół były odprowadzane dzieci przez całą pierwszą klasę (czyli 7 lat), w drugiej klasie już większość samodzielnie (w towarzystwie rówieśników) wracała do domów, a w czwartej odbierały młodsze rodzeństwo z przedszkola gdy rodzice nie mogli i podgrzewały dla siebie i rodzeństwa obiad po szkole.
      • broceliande Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:45
        Ja dojeżdżałam autobusem do szkoły z kluczem na szyi.
        Ale to niczego nie dowodzi, vide moją odpowiedź do Ciebie wyżejsmile
    • sokhna Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:38
      Od naszego domu (i okolicznych) do najblizszej szkoly jest niecale 1,5 km. Zawsze widze 2-3 klasistow (ale tu sie idzie do szkoly majac 6 lat) w grupkach lub pojedynczo wracajacych do domu. Dodam jeszcze, ze po drodze jest spore skrzyzowanie ze swiatlami i 2 mniejsze w stylu osiedlowych bez swiatel. Dziecko sasiadow ma 8 lat i od ponad roku myka sam, czasami widze go tez jak idzie do szkoly.
    • mary_lu Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:41
      Pewnie nie zdobędę się na taki wyczyn tak wcześnie. A sama chodziłam i wracałam już z zerówki, droga wiodła przez całe miasteczko, a potem przez pustą piaszczystą drogę...
      • gazeta_mi_placi Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:55
        W bloku naprzeciwko mojego (oddzielony był tylko dwoma chodnikami i zielonym skwerem pośrodku, bez jezdni) było przedszkole (ja akurat chodziłam do innego, dużo dalszego) i wiem, że niektóre matki z tego bloku puszczały samodzielnie dzieci przedszkolne do owego przedszkola.
        • antyideal Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:59
          A patrzyly chociaz przez okno czy dziecko dotarlo ?
          • gazeta_mi_placi Re: Pozwoliłam ośmiolatce 21.06.12, 10:49
            Chyba tak, mam nadzieję big_grin
    • aurinko Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:43
      W wieku Twojej córki dojeżdżałam do szkoły i ze szkoły 3 przystanki autobusem - sama. Ale to były inne - spokojniejsze - czasy.
      W sytuacji, jaką opisałaś postąpiłabym tak jak Ty, a z panią w szkole porozmawiałabym aby więcej nie negowała Twoich decyzji względem wychowywania córki w jej obecności (bo tak to odbieram skoro dziewczynki odczuły tę dezaprobatę).
    • happy_time Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:43
      Mieszkam w pobliżu szkoły i codziennie widzę mnóstwo dzieciaków, które same/ z koleżankami i kolegami idą do/ze szkoły. Ale to bezpieczna droga, właściwie tylko chodnik i osiedlowe ulice. Odprowadzenie dzieci w takim przypadku to moim zdaniem przesada. Dobrze zrobiłaś, niech się dziewczyna uczy samodzielności smile
    • xxe-lka Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 19:57
      wyczynu? dla mnie jest powszechny widok ośmiolatków wracających samodzielnie do domu i to niekoniecznie krótką i bezpieczną trasą,
      moje dziecko ma 7 lat ale myślę, że jak będzie już w końcówce drugiej klasy to zacznie wracać sam - zawału dostanę, ale przeciez trzeba powoli tę "smycz" luzować
    • czar_bajry Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 20:05
      Mój ośmiolatek od półrocza chodzi sam do szkoły, na treningi czasami także sam wraca, nikt nie robi problemu i nie okazuje dezaprobaty.
      Wychodzi także sam na dwór.
    • kropkacom Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 20:09
      Pewnie reszta dzieci odbierana jest.
    • mika_p Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 20:11
      Samodzielne powroty to później, ale sam do szkoły Junior chodził już w I klasie szkoły podstawowej, 7 lat skonczył wiosną w zerówce.
      • mika_p Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 20:12
        > Samodzielne powroty to później, ale sam do szkoły Junior chodził już w I klasie
        > szkoły podstawowej, 7 lat skonczył wiosną w zerówce.

        W I semestrze I klasy, miało być.
        • czar_bajry Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 20:16
          U mnie wraca sam sporadycznie z tej prostej przyczyny iż ni kto nie ma domasmile
    • kubona Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 20:21
      mój syn ma siedem lat dopiero od trzech miesięcy, jest w pierwszej klasie bo poszedł do szkoły jako sześciolatek. i wraca do domu sam, przez miasto. większość z jego klasy wraca samodzielnie, zwłaszcza gdy ładna pogoda
    • maurra Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 20:59
      moje ma 7 lat i nie będzie chodzić samo, choć ma w miarę blisko
      rok temu pod moim domem auto potrąciło dziecko samodzielnie maszerujące do szkoły gdy przechodziło przez jezdnię. Zdecydowanie wolę więc bezpieczniejsze formy nagradzania i doceniania dziecka.
      W klasie 2-3 sztuki wracają same, reszta z rodzicami ew. starszym rodzeństwem
      • andaba Re: Pozwoliłam ośmiolatce 20.06.12, 22:18
        Nawet nie przyszłoby mi do głowy odprowadzać do szkoły dziecko w tym wieku.
        • eliszka25 Re: Pozwoliłam ośmiolatce 21.06.12, 01:08
          hm, coz ci napisac. pewnie cie teraz zdoluje wink, ale moj syn poszedl do odpowiednika polskiej zerowki miesiac i tydzien przed 5 urodzinami. w szkole dostal odblaskowy kolnierz, mial lekcje z policjantem, ktory potem pokazal dzieciom tez, jak zachowywac sie na drodze i jeszcze przed piatymi urodzinami chodzil sam do i ze szkoly, jak wszystkie dzieci z jego klasy. niektore dojezdzaja tez autobusem - same. wobez tego samodzielny powrot ze szkoly 8-latki, to zaden wyczyn.
          • asia.asz Re: Pozwoliłam ośmiolatce 21.06.12, 01:27
            niektore dojezdzaja tez autob
            > usem - same.
            szkolnym czy zwyklym?
            moj przedszkolak jezdzi rano autobusem szkolnym ale to nie wyczyn, wsadzam go przy domu, moze wysiasc dopiero w szkole, z jego klasy jezdza w dwie strony, przedszkolaka samotnie wedrujacego do domu widzialam chyba jednego, ale dom naprawde bliziutko szkoly, a tak to reszta odbierana przez rodzicow
            widuje dzieci samodzielnie wracajace do domu ale raczej wyzsza klasa (nie przedszkole)
    • volta2 Re: Pozwoliłam ośmiolatce 21.06.12, 06:54
      ja znam gimnazjalistę, który ze szkoły do domu ma do pokonania jakieś 15 minut pieszo w tym jedno duże skrzyżowanie - ale ze światłami i jedno przejście bez świateł, ale małe, kameralne.

      no i ten gimnazjalista jeszcze nigdy nie wracał sam do domu, mało tego, nie wejdzie sam do mieszkania, jeśli w nim nie ma niani/rodziców.

      to chyba przesada, więc z tych przykładów bliższa mi jest twoja postawa - czyli 8 lat i sama do domu.
      dziewczyny chociaż dały radę? nic ich nie spotakło po drodze niemiłego?

    • twoj_aniol_stroz Re: Pozwoliłam ośmiolatce 21.06.12, 07:42
      Otóż ja stosuję metodę rozmowy z nauczycielką i informacji, że póki co jest to moje dziecko, ja ponosze za nie odpowiedzialność, więc proszę nie komentować przy dziecku moich decyzji zwłaszcza, że nie dzieje się dziecku krzywda. Jeśli nie skutkuje to piszę w dzienniczku stosowną uwagę i po problemie na ogół. U nas problem dotyczy rzeczy prozaicznej a mianowicie kurtki. Otóż moje dzieci sa tak zahartowane, że jest im ciepło znacznie wcześniej niż pozostałym i pani nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że dziecku gdy mówi,że jest mu za ciepło w kurtce to faktycznie jest mu za ciepło. Zwłaszcza wiosną i jesienią jest problem zimnego poranka i ciepłego popołudnia i o ile rano w kurtce jest ok to po południu już jest za ciepło, ale pani nie przyjmuje tego do wiadomości. Więc własnie stosuję metodę wpisu do dzienniczka mojej prośby by pozwolono mojemu dziecku zdjąć kurtkę gdy twierdzi, że jest mu za ciepło. Ostatnio była w szkole w tym temacie awantura, bo pani na zastępstwie basenowym nie pozwoliła synowi pływać właśnie dlatego, że nie miał kurtki i po basenie z pewnością się przeziębi. Spokojna rozmowa skończyła się u dyrektora szkoły, ponieważ pani nie była w stanie przyjąć do wiadomości, że jednak dziecko jest moje i to ja mam decydujący głos w sprawie zakładania kurtki. Wręcz twierdziła, że przy niej syn nie bedzie uczestniczył w zajęciach basenowych jeśli nie będzie ciepło ubrany surprised A rozmawiamy o temperaturach rzędu 18-20 st na dworze.
      • e-milia1 w przedszkolu corki dzieci z zerowki 21.06.12, 07:52
        mieszkajace niedaleko przedszkola moga same przychodzic rano do przedszkola (ale rodzice musza je debrac). dzieci te maja po 6 lat. tradycja ta istnieje juz od lat i sper funkcjonuje (mieszkamy w Niemczech). ja powiem szczerze, ze bym sie chyba bala corke sama wyslac, jakos tak nieufna ludziom jestem. w tym roku corka idzie do szkoly i wiem, ze po pierwszym polroczu bedzie chyba chodzic juz do szkoly i ze szkoly sama z kolezankmi. widze, ze tak wlasnie robia sasiadki ze swymi dziecmi...
    • alabama8 Re: Pozwoliłam ośmiolatce 21.06.12, 07:58
      Wiek dziecka nie ma w tym wypadku większego znaczenia, no chyba że byłaby to 13-to latka (wtedy żenadka). Nie wszystkie dzieci są tak samo dojrzałe w tym samym wieku. W klasie mojego syna (II Sp.) są dzieciaki które same wracają do domu, same wychodzą na podwórko, są w miarę odpowiedzialne i zorganizowane. Są też takie, które wyglądają i zachowują się jak sześciolatki. Takiego nie puściłabym nawet do warzywniaka pod blokiem.
      Najważniejsze by dziecku stwarzać okazje do samodzielności. Przecież za 2 lata, kiedy twoje będzie miało 10 lat nie powiesz, że od jutra może chodzić sama do szkoły, jeździć autobusem. Tego musi się nauczyć małymi kroczkami.
    • kocianna Re: Pozwoliłam ośmiolatce 21.06.12, 08:20
      Parę razy przeprowadziłam przez skrzyżowanie i odprowadzałam wzrokiem do szkoły (jakieś 150 metrów), ale potem Młoda stwierdziła, że ona woli ze mną pobyć i pogadać jeszcze parę minut aż do samej szkoły. Odbieram zawsze osobiście, sama nie wróci choćby dlatego, że nie wolno dzieciom jeździć windą bez opieki, a mieszkamy na nastym piętrze. I skrzyżowanie pod szkołą jest wredne.
    • piccola_donna Re: Pozwoliłam ośmiolatce 21.06.12, 08:50
      Jak droga niezbyt daleka i bezpieczna, to CHYBA tez bym pozwoliła. Pisze chyba, ponieważ punkt widzenia mi się zmienia smile

      Jako zerowkowiczka bylam odprowadzana, jako pierwszoklasistka-tylko trzy razy i potem chodzilam sama. Droga byla długa, z wielkim skrzyżowaniem i jeszcze jednym niebezpiecznym przejściem.

      Wszystkie dzieciaki z mojej okolicy chodzily same. Nikt dzieci nie woził, pierwszakow się juz nie odprowadzalo.

      Czułam sie duża wink ( w sensie dorosla).
      Pamiętam, że pod koniec drugiej klasy, wracając z koleżankami ze szkoły regularnie spotykalysmy pana jeżdzącego w tę i z powrotem autem. Nigdy nas slowem nie zaczepil, ale mijając dziewczynki w moim wieku, opuszczał szybę, rozpinal rozporek i wiadomo....

      Nie mówilo sie wtedy o pedofilach, pamietam, ze wolalysmy za nim "świnia" i wtedy szybko odjeżdzal. Nawet sobie nie przypominam, zebyśmy mowiły rodzicom, nie balyśmy się też (co mi się dziś wydaje dziwne).

      I ponieważ to doskonale pamietam- naszą beztroskę i nieświadomość zagrożenia, 100 razy się zastanowię zanim syn sam pójdzie do szkoly.
      Jest więcej samochodow, więcej zboczeńców i więcej juz wiemy, co może się stać.
      • e-milia1 to jest straszne 21.06.12, 10:09
        sama nieraz jako dziecko bylam "ofiara" pedofilstwa, moi koledzy, kolezanki tez. na szczescie nic sie nigdy nie stalo, ale wystarczylo, ze bylismy molestowani slownie. kiedys pan pokazal mi gazete pornograficzna i zapytal czy jabym z nim tez tak.... nasz ksiadz na religii wymacywal dziewczeta a potem szybko biegl do ubikacji. teraz juz wiem co tam robil przez te 5 minut, wtedy nie wiedzialam. najgorsze to to, ze nigdy nikt z nas nikomu w domu o tym nie powiedzial, bo mielismy swiadomosc tego, ze co by nie bylo, winne bylo dziecko.
        • piccola_donna Re: to jest straszne 21.06.12, 10:45
          Temat wątku byl o puszczaniu dziecka samego do/ze szkoły.

          W tym kontekście przytoczyłam historię z panem pedofilem (jako jedno z niebezpieczeństw czyhających na dzieciaka idącego bez opieki).


          Na szczeście ten facet nigdy nas slowem nie zaczepił, nie probowal dotknąć.
          Mnie dzis bardzo przeraża, ze my w sumie nie balysmy się go- uważalysmy go za głupka, ktory jest po prostu obrzydliwy.
          Zupełnie nie czułysmy kontekstu seksualnego sytuacji.


          najgorsze to to, ze nigdy nikt z nas nikomu w domu o tym nie powiedzial, bo mi
          > elismy swiadomosc tego, ze co by nie bylo, winne bylo dziecko.


          Wspołczuję. Jestem pewna, ze reakcja moich rodzicow byłaby inna gdybym im powiedziała.
          Bo powiedzialam już jako dorosla kobieta, opowiadalam to ot tak po prostu. Rodzice byli wstrzaśnieci- m.in. tym, ze nie powiedzialam.
          Tylko że dla nas nie bylo o czym mowić- nie widziałyśmy zagrożenia- ot zwyczajny obrzydliwiec, z którym radziłysmy sobie wyzywając go głośno. Wial az się kurzylo.


          Nauczka taka, ze syna będę musiala uświadomić wczesniej. Smutne, ale konieczne.
          Bo nam się nic nie stalo (widok faceta grzebiącego w rozporku bardziej nas smieszył niż przerazal), ale niestety coraz więcej jest zboczeńców, ktorzy posuwają się coraz dalej.
          • e-milia1 moze by tez zareagowali jak twoi 21.06.12, 11:00
            nie wiem bo im nic nie mowilam. wiem tylko, ze zostalam tak wychowana (niestety) ze co by sie nie dzialo, ja bylam winna... w tamtych czasach tego problemu oficjalnie nie bylo i nie mowilo sie na ten temat....
            • piccola_donna Re: moze by tez zareagowali jak twoi 21.06.12, 12:06
              ze zostalam tak wychowana (niestety
              > ) ze co by sie nie dzialo, ja bylam winna.


              Ojej, współczuję sad

              Ja mialam ogromne wsparcie rodzicow. Pamiętam jak kiedys moja ciotka powiedziala, ze podczas moich urodzin, moi goście zaśmiecali jej ogród. Nie widziała, ale na pewno to byli oni winkA nie byli smile
              Ojciec zrobił ciotce karczemną awanturę. Murem za mną stał, bo wierzył mi na słowo. A ja nie kłamalam.
              Rodzice byli sprawiedliwi. Nigdy nie zakladali ze wszystko się dzieje z winy dziecka.


              w tamtych czasach tego problemu of
              > icjalnie nie bylo i nie mowilo sie na ten temat
              ...

              Masz rację, że takie rzeczy się zdarzały i nie były ujawniane, ale jednak chyba teraz dzieje się ich więcej. Cena rozwoju.
              Komputery, zdjęcia, dane osobowe, no i baaaaardzo liberalne prawo w PL.
    • bella_roza Re: Pozwoliłam ośmiolatce 21.06.12, 10:23
      dla mnie zupełnie ok. moje dziecko zaczęło chodzic samo dopiero jako 9latek tylko dlatego że po drodze duże skrzyżowanie bez świateł.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka