sueellen
23.06.12, 23:20
Przeczytalam list lekarza:
w Polsce zdecydowana większość ludzi na drodze ginie w zupełnie innych okolicznościach niż wynika to z obrazu kreowanego przez media, policję i polityków.
Z moich statystyk wynika: małolat w czarnej beemce z ciemnymi szybami pod wpływem amfetaminy lub alkoholu trafia do szpitala (lub trafiają jego ofiary) raz na dwa miesiące. Motocyklista, który kogoś zabił, trafia się raz na pół roku. Natomiast, motocyklista, którego ktoś zabił lub próbował zabić, trafia do nas dwa razy w tygodniu.
A wiecie Państwo kto jest, też w moich statystykach, absolutnym numerem jeden jeśli chodzi o liczbę ofiar? Jest to pani lat 30-40, trzeźwa, w dobrym, służbowym samochodzie, przejeżdżająca pieszego na pasach. To się zdarza CODZIENNIE, i to kilka - kilkanaście razy dziennie.
odniosę sie najpierw do tej części listu, bo mimo wszystko mi cos w nim zgrzyta.
Z ciekawości weszłam na stronę stystyk policyjnych i wzięłam pierwszy lepszy z brzegu raport zz 2011 roku.
Niestety lub stety lekarz racji nie ma. Króluje nadmierna prędkość, do tego ponad 75% wypadków spowodowanych było przez mężczyzn. Wiek sprawców 25 -39 lat. 80% wypdków z winy kierujących:
Niedostosowanie prędkości do warunków ruchu 28,5%
Nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu 26,6 %
Nieprawidłowe wyprzedzanie 6,1%
Nieprawidłowe wyprzedzanie 1 949
Nadmierna prędkość wygrywa, ale nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu znajduje się tuż tuż za nią.
Z listu lekarza:
Myślicie Państwo, że ktoś, kto kogoś przed chwilą zabił, ma chwilę refleksji nad sobą? A może wręcz myślicie, że ktoś taki nie wygrzebie się z wyrzutów sumienia do końca życia? Zapewniam, nic z tego. Policja przywozi sprawców śmiertelnych wypadków do szpitala na pobranie krwi, więc z nimi muszę rozmawiać, choć napełniają mnie wstrętem. Zero refleksji! Zero wyrzutów sumienia! "To ta staruszka wtargnęła na pasy! Jakie czerwone, jeszcze było żółte!". Pani przywieziona przez policję zrobiła w oddziale ratunkowym awanturę mężczyźnie, którego pół godziny wcześniej przejechała wraz z prowadzoną przez niego za rączkę pięcioletnią córeczką na przejściu dla pieszych, a to oni mieli zielone światło: "Gdzie lazłeś baranie! Ja miałam zieloną strzałkę, a więc pierwszeństwo!"
Tu muszę się zgodzic z lekarzem. To, co się dzieje na polskich drogach na przejściach dla pieszych to prostu groza. Kierowcy zachowują się tak, jaby przejść wcale nie było. Niedawno byłam w Polsce i zatrzymałam się przed przejściem aby przepuścić pieszych. Piesi stali z obu stron drogi, ja stałam,a inne samochody drugim pasem przejeżdżały nie zmniejszając nawet prędkosci. Zaraz za nimi jechała Policja. Policja przez pasy tez przejechała, ale już z kogutem i zgarneła trzech. Pięknie ich wystawiłam.