nisar
21.07.12, 09:57
a konkretnie Nisar do ginekologa.
Nisar ma problem z anty, tabletki nie (jest po usunięciu woreczka żółciowego, trzeba oszczędzać wątrobę), pianki/sranki nie (mało bezpieczne), obecnie używa plastrów przy których jednak nie czuje się najlepiej.
Pan Dochtór (uroczy facet by the way) siedzi zasępiony. Może mirena? Nieeee, trzeba by pod narkozą, a tej Nisar ma dość w ostatnim czasie. Może zastrzyk? Nieeeee, bo cośtamcośtam.
Wreszcie Pan Dochtór wyciąga z kieszeni breloczek, do którego przyczepiony jest nuvoring (czy jak to się tam pisze) i tłumaczy jak to się robi i jak to działa. Nisar siedzi z oczami jak miednice i tylko kręci głową.
- Ale dlaczego, to naprawdę dobra rzecz. (mówi Pan Dochtór)
- Panie doktorze, ja sobie nie wyobrażam chodzenia z tym czymś w środku przez miesiąc, jak to potem wyjąć, przecież to jakaś paranoja.
Pan Dochtór <z szatańskim błyskiem w oczach>
- Ależ proszę pani, to się wkłada tylko to kółeczko BEZ BRELOCZKA.
Kurtyna.