Dodaj do ulubionych

Kochliwy syn (i zagubiony ojciec)

13.08.12, 13:02
Sprawa dość delikatna, więc i o delikatność proszę...

Od paru miesięcy mój syn ma dziewczynę-koleżankę z klasy. Związek zadzierzgnięty po wielu perypetiach i dość poważny jak na wiek dwojga zainteresowanych (13 l.). W lipcu syn pojechał na 3-tygodniowy obóz. Kiedy go odbierałem, byłem świadkiem czułego pożegnania z jakąś zapłakaną dziewuszką. Teraz jesteśmy na urlopie. Zaprzyjaźniliśmy się z mamą i córką, które też są tu na wakacjach. Dziewczynka trochę starsza od mojego syna. Młodzież od razu bardzo się polubiła, moczą się razem w wodzie, przekomarzają, włóczą po plaży, chodzą na spacery itd. Za rękę nikogo nie złapałem i nie chcę wiedzieć, co robią w krzakach, kiedy znikają z horyzontu, ale cóż, jestem przekonany, że przełamywanie bariery językowej odbywa się na wielu poziomach – że się tak eufemistycznie wyrażę.wink

Nie zrozumcie mnie źle – to nie jest dla mnie problem, że mój syn zadaje się z dziewczętami. Wręcz przeciwnie, cieszę się, że się podoba i jest lubiany, będzie mu z tym łatwiej w życiu. Nie jest też dla mnie problemem, że mój syn na wspólnych wakacjach spędza czas z koleżanką. Wręcz przeciwnie – mimo że b. lubię z nim przebywać, ja też potrzebuję towarzystwa rówieśników.wink

Co jest dla mnie problemem – nie wiem, czy/jak z nim o tym miłosnych historiach rozmawiać. W jednym i drugim przypadku próbowałem podjąć temat, ale albo mnie zbył, albo odwrócił kota ogonem. Prawda jest też taka, że nie za bardzo umiem z nim o tym rozmawiać. W każdym razie nie drążyłem. Nie wiem też, czy powinienem odnieść się jakoś do kwestii, która mnie cały czas trochę niepokoi – a mianowicie tej warszawskiej dziewczyny, którą mój syn chyba zdradza i to niemalże na moich oczach. Czy zostawić go w spokoju, bo to jego prywatne sprawy i sprawy pomiędzy nim a jego dziewczyną? Ale nie chcę, żeby czuł, że ma z mojej strony przyzwolenie na nielojalne zachowanie. Z drugiej strony, ja sam nie jestem święty i czułbym się jak hipokryta, pouczając go w kwestii wierności itd. Z trzeciej strony, chcę przecież, żeby był lepszym mężczyzną ode mnie. Poradźcie, proszę.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 13.08.12, 13:10
      To niełatwe sprawy i rozmowy smile a tu na dodatek widzisz, ze syn mocno kochliwy (mój 14-latek dopiero co przestał uważać dziewczyny za totalnie głupie- co uważam za postęp duży)
      Masz poczytaj może wątek, który mocno się rozwinął:

      Tekst linka
      • niutaki Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 13.08.12, 13:13
        dac kase na prezerwatywy, zeby potem co gorszego nie bylowink niz zdrada miedzy 13latkami.
        • borys314 Re: 13.08.12, 13:25
          Wiesz, ja też do tej >zdrady< podszedłem lajtowo, ale postawy kształtują się już teraz - dlatego mnie to jednak niepokoi. Rozmowy o antykoncepcji mamy za sobą, ale to chyba jeszcze nie ten moment.
      • borys314 Re: 13.08.12, 13:21
        To ciesz się świętym spokojem, póki możesz.wink Cóż, ja też wcześnie zaczynałem i też byłem/jestem kochliwy, więc właściwie nie ma zaskoczeń. Dzięki za link!
    • princy-mincy Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 13.08.12, 13:20
      nie mam syna w tym wieku, ale powiedzialabym mniej wiecej cos takiego:
      sluchaj,synu, chce pogadac
      wiesz, zostawiles dziewczyne w Warszawie, wiem, ze jestes mlody, wiem, ze wakacyjna milosc itp, ale tej z Warszawy nalezy sie szczerosc
      czy jestes pewien ze o kazdej tej kolezance mozesz jej powiedziec i o tym wszystkim jak spedzales czas bez niej (tej z Warszawy)?
      jesli nie, to wiedz, ze tak sie nie powinno zachowywac bo... i tu wymieniasz dlaczego
      • verdana Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 13.08.12, 13:29
        Rozmowę o antykoncepcji trzeba przeprowadzić koniecznie, w całkowitym oderwaniu od sprawy posiadania/nieposiadania dziewczyny. Najwyższy czas.
        Poza tym zachowaj pewną lojalność i nie omawiaj życia uczuciowego nastolatka na forum. Jeśli sie zorientuje, nie masz już żadnych szans na normalną rozmowę.
        • borys314 Re: 13.08.12, 13:36
          Rozmowa o antykoncepcji już się odbyła - i to niejedna.

          Miałem duże wątpliwości, czy napisać o tym na forum, ale sprawa jest dość pilna, a nie znam w realu rodziców dzieci w tym wieku. W każdym razie, starałem się opisać sprawę oględnie i bez podawania konkretnych sytuacji - i bardziej piszę o moich domniemaniach niż o rzeczywistych wydarzeniach.
    • gryzelda71 Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 13.08.12, 13:47
      Jesteś mega upierdliwym rodzicem.Zwariowałabym z takim ojcem.
      • bi_scotti Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 13.08.12, 14:12
        Ale co Ty chcesz z nim dyskutowac? Wiernosc ukochanej w wieku lat 13? C'mon - nie zartuj smile
        To jest ten czas kiedy WIELKIE UCZUCIA trwaja jakies 3 tygodnie, 6 w porywach. Life. Romansuj spokojnie z mamusia dziewczyny i daj chlopakowi spokoj. Milych wakacji!
        • fajnykotek Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 13.08.12, 14:27
          Podpinam się pod bi_scotti, przypomnij sobie siebie w tym wieku, chyba jeszcze pamiętasz wink?
          Dziewczyna "w domu" to jedno, a wakacyjne miłostki to całkiem co innego, nieprawdaż?
          Jeśli zauważyłbyś kiedyś u syna takie zachowanie w starszym wieku i więcej niż jedną stałą dziewczynę - wtedy ewentualnie zagadaj. Na razie - daj spokój.
          • sofija_biala Nie roumiem was kobiety 13.08.12, 15:22
            To od którego roku życia można od faceta oczekiwać wierności?
            Od kiedy powinien najpierw skończyć 1 związek a potem zacząć 2?
            Teraz nie, bo nastolatek, to kiedy?
            A potem żale na forum, że znalazł kochankę, że prowadzi podwójne życie, itp.

            Jasne, że nastoletnie wakacyjne fascynacje, to nie są jeszcze związki na całe życie i młody jest na etapie smakowania. Ale kompletnie nie rozumiem, kiedy ma się uczyć odpowiedzialności, jeśli nie teraz.

            Do autora
            Pogadałabym z Młodym. Lekko, nie w formie kazania. Raczej przypomnienia, że porządny facet z jajami zachowuje pewną kolejność.
            A gdyby CI wypomniał Twoje grzeszki (a odnoszę wrażenie, że masz takie obawy), przytaknij i powiedz, że poniosłeś niemiłe konsekwencje i chcesz chronić przed nimi syna.
            • kub-ma Re: Nie roumiem was kobiety 13.08.12, 16:15
              O, bardzo mądre podejście do sprawy. Przyłączam się.
            • bi_scotti Re: Nie roumiem was kobiety 13.08.12, 17:29
              sofija_biala napisała:

              > To od którego roku życia można od faceta oczekiwać wierności?

              Zle postawione pytanie. Nie wiek a rodzaj relationship ma znaczenie. Z powodow oczywistych, relationships nastolatkow sa przelotne, niestale i jedyne czego mozna oczekiwac to sensownego podejscia do sexu, ale o to juz tata podobno zadbal. Reszta to obwachiwanie katow i nauka zycia. Na commitment przyjdzie czas gdy taka bedzie wola i potrzeba delikwenta.
              • sofija_biala Re: Nie roumiem was kobiety 13.08.12, 18:09
                Ty nie rozumieć, skoro polski nie znać.

                Ależ ja nie wymagam stałości od małolata. Ani dozgonnych deklaracji.
                Ja tylko pytam, od kiedy jest proper time na naukę.
                understand?

                • ib_k Re: Nie roumiem was kobiety 13.08.12, 18:12
                  sofija_biala napisała:
                  ....

                  smile)

                • bi_scotti Re: Nie roumiem was kobiety 13.08.12, 18:18
                  sofija_biala napisała:

                  > Ja tylko pytam, od kiedy jest proper time na naukę.

                  Na nauke wiernosci? Tego sie nie uczy! Do tego sie dorasta w miare budowania relationship. Inaczej sie nie da. No i, oczywiscie, niektorzy nigdy takich relationships nie zbuduja, bo nie. Life.
            • robitussin Re: Nie roumiem was kobiety 13.08.12, 23:58
              sofija_biala napisała:

              > To od którego roku życia można od faceta oczekiwać wierności?

              Od momentu osiągnięcia przez niego pełnej dojrzałości psychicznej i emocjonalnej.
              13-latek tego nie posiada, choćbyśmy nie wiem, jak się upierali.

              > Od kiedy powinien najpierw skończyć 1 związek a potem zacząć 2?

              A powinien? Skoro ma być wierny, to w ogóle nie powinien kończyć tego pierwszego, nieprawdaż? smile

              > Jasne, że nastoletnie wakacyjne fascynacje, to nie są jeszcze związki na całe ż
              > ycie i młody jest na etapie smakowania. Ale kompletnie nie rozumiem, kiedy ma s
              > ię uczyć odpowiedzialności, jeśli nie teraz.

              Ale jakiej odpowiedzialności? Za co? To jest 13-letni dzieciak, a nie dorosły facet, który zdecydował się na dojrzały związek partnerski z dorosłą kobietą.
              • borys314 Re: 14.08.12, 00:09
                > > Od kiedy powinien najpierw skończyć 1 związek a potem zacząć 2?
                >
                > A powinien? Skoro ma być wierny, to w ogóle nie powinien kończyć tego pierwszeg
                > o, nieprawdaż? smile

                Hy? Dlaczego? Świat zawsze mi oznajmiał, że wierność to zakończenie pierwszego związku przed rozpoczęciem drugiego.
                • robitussin Re: 14.08.12, 00:20
                  > Hy? Dlaczego? Świat zawsze mi oznajmiał, że wierność to zakończenie pierwszego
                  > związku przed rozpoczęciem drugiego.

                  Dla mnie wierność to oddanie i przywiązanie do drugiego człowieka na tyle silne, że w ogóle nie myśli się o kolejnym związku smile
                  • borys314 Re: 14.08.12, 00:23
                    Jesteś idealistką. Ja też kiedyś byłem. wink
                  • evee1 Re: 14.08.12, 05:18
                    > Dla mnie wierność to oddanie i przywiązanie do drugiego człowieka na tyle silne
                    > , że w ogóle nie myśli się o kolejnym związku smile
                    W takim razie wiernosc, to zadna sztuka!!
                    A jak w zwiazek wkrada sie chlod i oddanie i przywiazanie maleje, to juz wiernosci nie ma?
                    Ja zawsze mysalam, ze wiernym sie jest nie dlatego, ze jest dobrze, ale mimo to ze jest zle.
            • iuscogens Re: Nie roumiem was kobiety 14.08.12, 21:27
              Ja tez bym porozmawiała, z tym, ze nie przykładałabym zbytniej uwagi do wakacyjnych miłości.
              Choć znam parę, której uczucie (bo jeszcze nie związek) zaczął się na kolonii w wieku lat 13 smile
          • borys314 Re: 13.08.12, 18:02
            Jeszcze pamiętam.wink Ale równie dobrze pamiętam, jak zachowywałem się potem, już jako młody mężczyzna - i nie chciałbym by mój syn podryfował w tę stronę.
            • iuscogens Re: 14.08.12, 21:29
              A on sobie na pewno weźmie do serca twoje dobre rady,
              Synu, tatuś szalał w mlodości, nie idź tą drogą bo to bardzo niemoralne i ogólnie fe big_grin
        • borys314 Re: 13.08.12, 18:00
          Bi_scotti, cenię Twój zdrowy rozsądek i miałem nadzieję, że się wypowiesz w tym wątku. smile

          Ja też tak sobie myślałem, że syn ma dopiero 13 lat i to przecież jeszcze nie czas, żeby tak o tym myśleć, ale z drugiej strony - z tą warszawską dziewczyną od roku się blisko przyjaźni, a od blisko 4 miesięcy są parą. Więc to nie wielkie uczucie na całe 3 tygodnie, tylko jednak coś poważniejszego.

          > Romansuj spokojnie z mamusia dziewczyny i daj chlopakowi spokoj. Milych wakacji!
          Nie namawiaj mnie do złego!wink
          • bi_scotti Re: 13.08.12, 18:09
            No ale my nie wiemy jakie wakacyjne milosci (NAJPRAWDOPODOBNIEJ!) przezywa tymczasem warszawianka smile Let them be. On sobie nad morzem spaceruje z 14-latka, ona moze gdzies w gorach przy ognisku balamuci (i daje sie balamucic) jakiemus 15-latkowi. Life. A potem wroca do W-wy i moze sie okazac, ze znow "sa razem" choc rownie dobrze moze sie nagle pojawic ktos nowy, bo ... tak to jest w tym wieku. I nie nalezy sie obawiac, ze to sie zaraz potem przerodzi w jakas impulsywna niewiernosc w doroslych relationships. Kiedy maja byc "niewierni" jak nie teraz smile
            Ah, przypomnialam sobie jak sie w czasie wakacji po 7 klasie calowalam pierwszy raz "na powaznie" w lanach zboza gdzies pod Karwia ... OMG ... to se ne vrati tongue_out
            • robitussin Re: 14.08.12, 00:09
              bi_scotti napisała:

              > Kiedy maja byc "niewierni" jak nie teraz smile

              Uwielbiam Cię za te wszystkie trafne puenty smile
    • guderianka Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 13.08.12, 14:25
      a po co Ty chcesz z nim gadać ?wink
      powiedz co masz do powiedzenia w formie zdania oznajumującego wink-jesli mlody uzna że chce pogadać to podejmie temat

      nie wtrącaj się 'zgredzie' wink
    • peggy_su Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 13.08.12, 15:00
      Biorąc pod uwagę wiek i "powagę sytuacji", ale też "kształtowanie odpowiednich postaw" powiedziałabym po prostu: fajna ta Kasia czy Basia poznana na wakacjach, ale nie pomyślałeś że Asi (tej z domowego podwórka) będzie przykro, że tak się mocno zaprzyjaźniłeś z tą nową dziewczynką? Czy Tobie by nie przeszkadzało, jakby Asia też znalazła sobie nowego kolegę gdzieś na wakacjach?
      Dwa pytania retoryczne wystarcza.. Może młody dozna jakiegoś błysku empatii.
      Więcej nie warto przynudzać. A niezależnie od tematu, popracuj nad Waszymi umiejętnościami rozmowy tak w ogóle. Ostatni dzwonek, bo młody niedługo będzie miał lat 15 i wcale nie będzie chciał gadać. Ani słuchać.
      • borys314 Re: 13.08.12, 18:07
        Dużo ze sobą rozmawiamy i zawsze tak było. Ale ostatnimi czasy Młody jest zakłopotany, kiedy rozmawiamy nt. związków i seksualności - i mnie się chyba to zakłopotanie udzieliło. W sumie trudno się dziwić - nie jest już dzieckiem i poruszanie takich tematów z ojcem może wywołać zażenowanie. Gorzej, że nie mam pomysłu, jak to jego zażenowanie przełamać.
        • bi_scotti Re: 13.08.12, 18:15
          borys314 napisał:

          > Dużo ze sobą rozmawiamy i zawsze tak było. Ale ostatnimi czasy Młody jest zakło
          > potany, kiedy rozmawiamy nt. związków i seksualności - i mnie się chyba to zakł
          > opotanie udzieliło. W sumie trudno się dziwić - nie jest już dzieckiem i porusz
          > anie takich tematów z ojcem może wywołać zażenowanie. Gorzej, że nie mam pomysł
          > u, jak to jego zażenowanie przełamać.
          >

          Borys, ale nie o wszystkim i nie zawsze trzeba rozmawiac. Nie wszystko trzeba kawo-lawnie obgadac i przedyskutowac. Wychowujesz czlowieka glownie swoim przykladem, rozmowami "w przelocie" i "przy okazji" a nie konwersacjami "na zadany temat". Czasem sobie gadacie o roznych sprawach a czasem sobie milczycie i jez jest OK. Domyslam sie, ze jestes przyzwoity facetem, porzadnym czlowiekiem i dajesz Mlodemu dobry przyklad "jak nalezy zyc", jak postepowac z innymi ludzmi etc. etc. etc. Mlody jest juz na tyle duzy, ze nie potrzebuje tego wszystkiego wylozonego w punktach, w prostych, zolnierskich slowach smile Pozwol mu wyciagac wlasne wznioski, gadaj z nim o swiecie i zyciu a nie o tym, co on akurat w tym momencie robi/przezywa, bo to i dla nas, doroslych czasem trudne (najczesciej trudne?). Duzo wiecej mozna sobie przemyslec i odniesc do siebie gdy sie z kims pogada tak bardziej "obok" tematu. Ten Twoj Mlody to juz calkiem duzy jest - zaufaj temu, co juz w niego wlozyles. To na pewno jest sporo warte smile
          No mowie, skup sie bardziej na tej samotnej matce tam nad morzem - wszyscy na tym skorzystaja tongue_out
          • borys314 Re: 13.08.12, 18:42
            Myślę bardzo podobnie - że wychowanie to nie szereg rozmów na zadane tematy, ale całokształt, bycie ze sobą na co dzień itd. I ufam synowi, uważam, że jest bardzo rozsądnym młodym człowiekiem. Ale czasem pojawiają się tematy, które z jakichś przyczyn należy podjąć - jak chociażby wspominana tu po wielokroć rozmowa nt. antykoncepcji. Skoro rozmawiam się z nim o tym od dzieciństwa, nie powinno tu być żadnych tajemnic, ale jednak istnieje obawa, że w zalewie hormonów ta ważna myśl zejdzie na drugi plan albo ktoś z rówieśników naplecie jakichś bzdur. Więc wolę rozmowę przeprowadzić, nawet za cenę obustronnego zażenowania.

            > Domyslam sie, ze jestes przyzwoity facetem, porzadnym czlowiekiem i dajesz Mlodemu
            > dobry przyklad "jak nalezy zyc", jak postepowac z innymi ludzmi etc.

            Niestety nie zawsze i nie wszędzie. Trochę swoich dorosłych spraw przed nim ukrywam i to może sprawia, że czasem nie czuję się bezpiecznie jako ten "dobry przykład".

            > No mowie, skup sie bardziej na tej samotnej matce tam nad morzem - wszyscy na t
            > ym skorzystaja tongue_out

            Może i by skorzystali, ale mama dziewczynki jest mężatką, a i ja jestem w czymś na kształt związku. Więc nie namawiaj mnie do złego - w końcu wypadałoby zachować zasady, które chciałbym zaszczepić synowi.wink
          • evee1 Re: 14.08.12, 05:36
            > Borys, ale nie o wszystkim i nie zawsze trzeba rozmawiac. Nie wszystko trzeba k
            > awo-lawnie obgadac i przedyskutowac. Wychowujesz czlowieka glownie swoim przykl
            > adem, rozmowami "w przelocie" i "przy okazji" a nie konwersacjami "na zadany te
            > mat". Czasem sobie gadacie o roznych sprawach a czasem sobie milczycie i jez je
            > st OK.
            Na ogol sie z Toba zgadzam, ale tutaj akurat nie bardzo.
            Rozne rozmowy "na temat" nie wynikaja tak same z siebie i na ogol pojawiaja sie wlasnie przy okazji jakiegos wydarzenia. Ja nie uwazam, ze te akurat sytuacje trzeba roztrzasac drobiazgowo, ale moze sluzyc ona jako przyczynek do rozmowy ogolnej na temat zwiazkow, ich trwalosci, przywiazania, zachowan fair w stosunku do drugiej strony i "wiernosci". Jak widac zdania sa rozne, t.j. sa osoby, ktore uwazaja, ze w tym wieku nie ma co sie przejmowac co by dziewczyna czula, gdyby sie dowiedziala o takim, a nie innym postepowaniu chlopaka. Inne twierdza, ze to jednak niezbyt ladnie. Ja akurat naleze do tej drugiej grupy i jednak dyskusja na ten temat by wynikla, chocby po to, zeby sprowokowac mlode do myslenia. Dzieciakom, wlasnie przez to, ze nie maja jeszcze doswiadczenia zyciowego, wiele spraw po prostu nie przychodzi w ogole do glowy.

            > Domyslam sie, ze jestes przyzwoity facetem, porzadnym czlowiekiem i daje
            > sz Mlodemu dobry przyklad "jak nalezy zyc", jak postepowac z innymi ludzmi etc.
            > etc. etc.
            No, ale nie wszystko co chcielibysmy przekazac naszym dzieciom da sie pokazac na przykladzie wlasnym. Sama mam w domu 17latke i 15latka i rozmawiamy o bardzu wielu zyciowych sprawach, ale do wielu z nich mozemy tylko podejsc teoretycznie (chocby ciaza w mlodym wieku, czy aborcja), bo na stosowna okazje czy przyklad z naszej, rodzicow, strony trudno liczyc, a nie wyobrazam sobie, zeby nie porozmawiac o tych kwestiachi z dzieciakami.
    • broceliande Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 13.08.12, 17:08
      Ze mną w tym wieku było tak, że kolonie, to był straszliwy kawał życia. Jechałam, zaraz ktoś mi wpadał w oko. Wiadomo, że on może mieć gdzieś tam dziewczynę, choćby w klasie, ale teraz są wakacje!
      Uczciwie jednak mówię, że aż do wieku 15 lat nie udało mi się stworzyć swensownego związku. Jako trzynastolatka byłam zakochana w koledze z klasy, w koledze z innej klasy i chłopaku spotykanym na spacerze z psem.
      Więc wyjeżdżałam na kolonie jako singielka, ale tam też mogłam się zakochiwać w kilku.
      Może Twój syn wyznał, że ma dziewczynę, a ta z kolonii i tak przepadła?
      Tak bywa przecież.
      Dodam, że ja bym się posiadaniem dziewczyny nie przejęła, to znaczy wtedy.
      • borys314 Re: 13.08.12, 18:13
        > Jako trzynastolatka byłam zakochana w koledze z klasy, w koledze z
        > innej klasy i chłopaku spotykanym na spacerze z psem.
        > Więc wyjeżdżałam na kolonie jako singielka, ale tam też mogłam się zakochiwać w
        > kilku.

        A myślałem, że to ja byłem kochliwy. wink

        > Może Twój syn wyznał, że ma dziewczynę, a ta z kolonii i tak przepadła?
        > Tak bywa przecież.
        > Dodam, że ja bym się posiadaniem dziewczyny nie przejęła, to znaczy wtedy.

        Przypuszczam, że wyznał - przed dziewczyną, która jest tutaj, tego nie krył. Ale nawet jeśli ona nie ma nic przeciwko, to jednak dziewczyna w domu z dużym prawdopodobieństwem ma.
        • katus118 Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 13.08.12, 18:46
          Nic raczej nie zdziałasz, taki wiek, odkochiwanie i ponownie zakochiwanie w kimś innym czy tej samej osobie po kilku tygodniach rozłaki, to norma. Pewnie, uczciwości uczuć należy jak najszybciej, żeby potem w starszym wieku do innych poważniejszych przykrości nie dochodziło. Uczciwośc mimo wszystko każdemu się należy, i wiek znaczenia nie ma. I to można zasugerować, ale nie rozpaczać, jak od razu do serca nie weźmie.
          Jak ma pojęcie na temat antykoncepcji, to najważniejsze.
          • anetuchap Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 13.08.12, 19:41
            Ja w tym wieku i długo jeszcze byłam bardzo kochliwa.
            Zawsze miałam jakąś sympatię,jak jeden przestał mi się podobać,to
            zaczynał drugi i tak do liceum,gdy się zakochałam na kilka lat.
            Gdziekolwiek byłam kilka dni,zawsze miałam jakiegoś kolegę.
            Pamiętam,że w 4 kl podstawówki bardzo podobało mi się 3 chłopców
            i nie miałam zamiaru decydować się na tego jedynegosmile Jeden był z podwórka,
            a tych dwóch ze szkoły, jakoś mogłam podzielić swój czas między nimi.
            Czas i uczucie ha hasmile
            Ja bym mu dała na razie spokój.
            • prawdziwy_ewelina22 Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 13.08.12, 23:15
              Pytanie tylko, o co tak naprawdę chodzi w tych jego znajomościach. O towarzystwo koleżanek, czy o pieszczoty. Bo jeżeli to drugie - a tak można wywnioskować z postu Borysa - to już nie jest ani takie błahe ani niewinne i słuszna byłaby uwaga, która dziewczyna jest twoja na stałe to po pierwsze, a po drugie cały szereg innych spraw.
    • robitussin Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 13.08.12, 23:47
      O jakiej zdradzie mówisz? Przecież on ma dopiero 13 lat! Oczekujesz, że w tym wieku wybierze sobie stałą partnerkę i zostanie z nią do końca życia?
      Pomijając już to, że sam do końca nie jesteś pewien na czym te jego przyjaźnie polegają. Może to właśnie tylko przyjaźnie, a nie żadne poważne związki uczuciowe czy wręcz fizyczne.
      Mam syna niewiele młodszego i nie wyobrażam sobie, by w tym wieku był "wierny" tylko jednej dziewczynie. Nie to, że pochwalam rozwiązłość w sprawach miłości (bo o seksie to chyba jeszcze za szybko mówić), ale trudno wymagać od takiego dziecka jakichś poważnych deklaracji uczuciowych.

      Co do rozmów na te tematy - jeśli syn sam nie chce, nie naciskaj. To jest taki wiek, gdzie rodzice są zerowym autoryterem w sprawach miłości wink I mało atrakcyjnym partnerem do zwierzeń. O takich rzeczach gada się raczej z kumplami, a nie z ojcem.
      Przypomnij sobie siebie samego z tego okresu i czy marzyłeś o tym, by tata zawracał Ci gitarę w tych sprawach wink Czuję, że nie bardzo. Oczywiście co innego sprawy uświadomienia i antykoncepcji, ale chyba nie o to Ci chodziło.
      • borys314 Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 00:19
        > Przecież on ma dopiero 13 lat! Oczekujesz, że w tym wieku wybierze sobie stałą partnerkę i > zostanie z nią do końca życia?

        Oczywiście, że nie. Ba, nie chciałbym, żeby tak było, dużo by stracił.

        > Pomijając już to, że sam do końca nie jesteś pewien na czym te jego przyjaźnie
        > polegają. Może to właśnie tylko przyjaźnie, a nie żadne poważne związki uczucio
        > we czy wręcz fizyczne.

        Poważne związki to nie są, fizyczne są.

        > ale trudno wymagać od takiego dz
        > iecka jakichś poważnych deklaracji uczuciowych.

        Ja od niego tego nigdy nie wymagałem, ale sam takowe składał.

        Nie chodzi mi o to, żeby był z tą warszawską dziewczyną do końca życia, ale wydaje mi się, że nawet w przypadku tak młodych ludzi kolejność powinna być zachowana. Wiem, że nazywanie tego zdradą jest trochę na wyrost. Ale od kiedy oczekiwać tej uczciwości? Czy obściskiwanie się z inną dziewczyną niż ta własna jest ok w wieku 13 lat, a 16 już nie? Jak to uzasadnić?

        Nie wiem, może jestem przewrażliwiony. Wierność nigdy nie była moją mocną stroną - więc może z braku tego rzeczywistego moralnego kompasu po prostu wydziwiam.
        • prawdziwy_ewelina22 Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 00:47
          >
          > Poważne związki to nie są, fizyczne są.
          >
          > Nie wiem, może jestem przewrażliwiony. Wierność nigdy nie była moją mocną stron
          > ą - więc może z braku tego rzeczywistego moralnego kompasu po prostu wydziwiam.
          >
          O jakim braku moralnego kompasu ty piszesz? Masz większy kompas moralny i większą wrażliwość niż inne panie wypowiadające się w tym wątku, które z jednej strony uporczywie nie chcą dostrzec o jaki aspekt związku między twoim synem a dziewczynkami tu chodzi, z drugiej strony - jak mantra - każdy post kończy się przywołaniem konieczności świadomości stosowania antykoncepcji.
          Sam przyznałeś, że chodzi o kontakty fizyczne i nie dziwi mnie, że nie daje ci to spokoju. To co dla niego stanowi przyjemność, dla kogoś może znaczyć znacznie więcej i brak deklaracji dozgonności/utrzymywania kontaktu wcale tego znaczenia dla drugiej osoby nie zmniejsza. Akurat to, że są to dziewczynki w jego wieku tym większe ma znaczenie. Szczerze mówiąc, po prostu może krzywdzi niektóre, w tym także i swoją "stałą".
          Może warto porozmawiać z nim o tym, że zazwyczaj mężczyźni bardziej się cieszą aspektem fizycznym, a dziewczyny się zakochują. Może nie myśli o tym, że to co dla niego jest fajne podczas spaceru nad morzem koleżanka z którą się no nie wiem całuje/obejmuje będzie to potem przeżywała bardziej. Nie wiem tylko, czy go to przed czymś powstrzyma. Możesz mu dać przykłady z życia i literatury, jakie uciążliwe bywa, kiedy były obiekt uczuć z popłakania sobie w kąciku przechodzi do zemsty. Ważne jest też chyba to, że jeżeli już teraz szuka kontaktu fizycznego to wkrótce - za rok, dwa - będzie chciał coraz więcej - zresztą człowiek sam nie wie co zrobi za 5 minut, kiedy w grę wchodzą emocje swoje i cudze.
          • bi_scotti Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 01:46
            prawdziwy_ewelina22 napisała:

            > Może warto porozmawiać z nim o tym, że zazwyczaj mężczyźni bardziej się cieszą
            > aspektem fizycznym, a dziewczyny się zakochują.

            To sa wybitnie niepotrzebne stereotypy! Dziewczynki sa milusie i romantycznie kochliwe a chlopcy to sexy beasts - c'mon, to sa jakies poglady, ktorych chyba nawet moja babcia (zdecydowanie sexy beast tongue_out ) nie glosila 100 lat temu (no ... 90 zeby bylo tak bardziej dokladnie).
            13 lat to czas uczenia sie jak rozpiac pannie stanik nie drapiac jej przy okazji po plecach i nie niszczac zapiecia, co sie robi gdy sie juz uda wlozyc reke do jej/jego majtek, jak sie calowac nie podduszajac sie przy okazji albo co zrobic z okularami czy z odstajacym nosem, co zrobic ze sperma po blow job etc. I tego ucza sie OBIE strony, i ucza sie tego z rownym zapalem korzystajc ze wszystkich mozliwosci z roznymi (najczesciej przypadkowymi!) "chwilowymi" milosciami. I tak ma byc. Commitment w tym wieku jest podejrzany, moze swiadczyc o roznych problemach z self-esteem, z ukladami w domu etc. Oczywiscie, sa wyjatki - sweet-hearts, ktorzy sa ze soba od przedszkola, siedza w jednej lawce w kolejnych szkolach, jada razem na studia do tego samego miasta i na kazdy weekend jezdza razem do domu trzymajac sie za rece. A potem sie pobieraja i zyja do konca zycia wpatrzeni siebie jak w obrazki. Bywa i tak ale tego, mimo wszystko, zadnemu i niczyjemu dziecku bym nie zyczyla.
            13-letnie dziewczynki (zdrowe, normalne, ze szczesliwych rodzin etc.) maja normalne potrzeby seksualne i eksploruja je z kolegami i kolezankami gdy sie pojawia taka mozliwosc (a wakacje dostarczaja takich mozliwosci nonstop smile ). 13-letni chlopcy takoz. I nie ma co do tego dorabiac doroslych standardow, bo na to zwyczajnie jest za wczesnie.
            Poza tym nalezy pamietac, ze nastolatki przechodza rozne etapy bliskosci/znajomosci w tym samym gronie rowiesniczym: dzis A i B sa para a jutro juz tylko przyjaciolmi, pojutrze B sni o C a C interesuje sie pilka nozna majac w nosie "romanse" by po kilku dniach oszalec z milosci do A etc, etc, etc. Life. Wszystko to przezywane na najwyzszych obrotach i jak najbardziej uczciwie, z pelnym zaangazowaniem tyle ze nietrwale, bo tak musi byc zeby sie jak najwiecej O SOBIE dowiedziec. Czy wyscie juz wszyscy pozapominali swoje szczeniece lata?
            • prawdziwy_ewelina22 Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 02:18
              >
              > To sa wybitnie niepotrzebne stereotypy! Dziewczynki sa milusie i romantycznie k
              > ochliwe a chlopcy to sexy beasts -
              To są takie same stereotypy, - dlaczego niepotrzebne - niepotrzebne komu - biscotti? jak to, że mężczyźni mają lepszą orientację przestrzenną, a dziewczynki są lepsze werbalnie. Nie to w ogóle są stereotypy - kobieta się niczym nie różni od mężczyzny, w ogóle nie wiadomo kto ma siusiaka a kto cipkę.


              c'mon, to sa jakies poglady, ktorych chyba n
              > awet moja babcia (zdecydowanie sexy beast tongue_out ) nie glosila 100 lat temu (no ...
              > 90 zeby bylo tak bardziej dokladnie). -

              Czy poglądy się przedatowują ?? Poglądy na co - nie wszystko się daje sprowadzić do poglądu, że ziemia nie jest płaska. Np. poglądy na to które jedzenie jest zdrowsze - i pacz pani - chcą je znowu robić jak 100 lat temu. Może inne poglądy sprzed 100 lat też są zdrowsze.
              uwaga, uwaga: > 13 lat [[[[ 13 lat - powiedziała biscotti]]]] to czas uczenia sie jak rozpiac pannie stanik nie drapiac jej przy okazj
              > i po plecach i nie niszczac zapiecia, co sie robi gdy sie juz uda wlozyc reke d
              > o jej/jego majtek, jak sie calowac nie podduszajac sie przy okazji albo co zrob
              > ic z okularami czy z odstajacym nosem, co zrobic ze sperma po blow job [blow job w wieku 13 lat ]]]]] etc. I t
              > ego ucza sie OBIE strony, i ucza sie tego z rownym zapalem korzystajc ze wszyst
              > kich mozliwosci z roznymi (najczesciej przypadkowymi!) "chwilowymi" milosciami.
              > I tak ma byc. [[[[[ i tak ma byc ]]]]]]]

              Droga biscotti. Masz co najmniej dziwną wizję życia uczuciowo płciowego dziecka w wieku 13 lat. zapewniam cię, że gdyby to co tu napisałaś skonsultować z dowolnym specjalistą od psychologii / rozwoju / seksulogii etc. na pewno by się nie zgodził - delikatnie mówiąc. Tak a propos, sądząc po wzburzeniu jakie cię ogarnęło piszac ten post, jak wspominasz swoje blow job bez committment wykonywane w wieku lat 13? Jesteś pewna, że polecasz każdemu, a raczej każdej.
              Tak się składa, że była już taka 13 latka - znów było o niej głośno ostatnio - ta od Polańskiego.


              Commitment w tym wieku jest podejrzany, [[[[[?????????]]]]]]]
              A dawanie dupy bez committmentu w ogóle nie jest podejrzane - w obojętnie jakim wieku?


              moze swiadczyc o roznych
              > problemach z self-esteem,
              No była taka jedna, dla której committtment t eż był podejrzany, miało ją pół elyty USA, w ogóle nie miała problemów z self esteeem wcale żadnych - niejaka MM.



              z ukladami w domu etc. Oczywiscie, sa wyjatki - swee
              > t-hearts, ktorzy sa ze soba od przedszkola, siedza w jednej lawce w kolejnych s
              > zkolach, jada razem na studia do tego samego miasta i na kazdy weekend jezdza r
              > azem do domu trzymajac sie za rece. A potem sie pobieraja i zyja do konca zycia
              > wpatrzeni siebie jak w obrazki. Bywa i tak ale tego, mimo wszystko, zadnemu i
              > niczyjemu dziecku bym nie zyczyla.


              > 13-letnie dziewczynki (zdrowe, normalne, ze szczesliwych rodzin etc.) maja norm
              > alne potrzeby seksualne i eksploruja je z kolegami i kolezankami gdy sie pojawi
              > a taka mozliwosc (a wakacje dostarczaja takich mozliwosci nonstop smile ). 13-letn
              > i chlopcy takoz. I nie ma co do tego dorabiac doroslych standardow, bo na to zw
              > yczajnie jest za wczesnie.
              > Poza tym nalezy pamietac, ze nastolatki przechodza rozne etapy bliskosci/znajom
              > osci w tym samym gronie rowiesniczym: dzis A i B sa para a jutro juz tylko przy
              > jaciolmi, pojutrze B sni o C a C interesuje sie pilka nozna majac w nosie "roma
              > nse" by po kilku dniach oszalec z milosci do A etc, etc, etc. Life. Wszystko to
              > przezywane na najwyzszych obrotach i jak najbardziej uczciwie
              - co jest uczciwe w uprawianiu seksu bez zaangażowania????? -
              , z pelnym zaanga
              > zowaniem tyle ze nietrwale, bo tak musi byc zeby sie jak najwiecej O SOBIE dowi
              > edziec. Czy wyscie juz wszyscy pozapominali swoje szczeniece lata?
              Wiesz co, podejrzewam, że połowy tego o czym piszesz z takim entuzjazmem - dosyć niezdrowym - nie przeżyłaś sama bo byś dziś była emocjonalnym i zdrowotnym wrakiem, tak się składa, że pewne rzeczy pociągają za sobą nieuchronne konsekwencje - i nie mam tu na myśli ciąży. Nie wiedzieć czemu - a sądzę, że się naczytałaś idiotycznych magazynów z kącikami niedowarzonych psychologów - uważasz to wszystko co cię minęło za jakiś raj, którego niedostąpiłaś i na siłę zaserwowałabyś wszystkim. Swoją drogą ciekawa jestem jak ty swoje córki wychowujesz.

              Reasumując, moje obserwacje z przestrzeni 20 lat co najmniej 10 bardziej i mniej bliskich mi osób dowodzą czegoś zupełnie odwrotnego niż ten stek niedowarzonych bzdur na dodatek pisanych przeokropnie łamanym polskim - już wstyd naprawdę.
              Normalne to jest to, że kontakty fizyczne idą w ślad po bardzo poważnym zaangażowaniu uczuciowym u obu płci. No ale niektórym trudno w to uwierzyć. To podobnie jak z alkoholem, zresztą powyżej jest na ten temat wątek. Jedni pija po 5 piw dziennie i uważają że to normalne i zastanawiają się, jak można napić się raz na jakiś czas 1 kieliszek i że to chore.
              • bi_scotti Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 02:52
                Swoj zawod wykonuje z, nieskromnie rzecz ujmujac, znacznymi sukcesami od cwierc wieku pracujac codziennie z nastolatkami i ich rodzinami, poruszajac ROWNIEZ kwestie zwiazane z szeroko-rozumiana sexuality wiec nie wiem co masz na mysli piszac "zapewniam cię, że gdyby to co tu napisałaś skonsultować z dowolnym specjalistą od psychologii / rozwoju / seksulogii etc. na pewno by się nie zgodził - delikatnie mówiąc" Mozesz podrzucic jakies konkretne przyklady tych specjalistow? Od razu zaznacze, ze polskich kolegow znam tylko kilku z przyczyn oczywistych. Sorry.
                Z osobistych doswiadczen, o ktore pytasz, mam jedna corke lat 28. Dziekuje, ma sie dobrze, nawet bardzo dobrze smile Podobnie moi synowie (lat 25 i 21).
                Co zas do moich wlasnych przezyc to coz, bylo ... minelo ... jest co wspominac ... Tak czy inaczej, pewne doswiadczenia sa wciaz te same: 13-latki 40/45 lat temu i 4 tygodnie temu to wciaz 13-latki z takimi samymi potrzebami/watpliwosciami/ciekawoscia.
                A tak przy okazji, naprawde myslisz, ze jakis tam uklad pomiedzy 40-paro-letnim facetem (Polanski) i nieletnia (wszystko jedno czy 13 czy 17!) jest w ogole w jakikolwiek sposob porownywalny z ukladem pomiedzy nastoletnimi rowiesnikami? Ja tak nie mysle i porownanie uwazam za zupelnie nieodpowiednie w kontekscie tego watku.
                Na marginesie, fascynujace sa zawsze posty, w ktorych piszacy dokonuje psuedo-psychonalizy wspoldyskutanta - zbieram takie i wykorzystuje w pracy - uprzejmie Ci dziekuje za dodatkowy material smile Cheers.
            • alienka20 Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 03:48
              A mogłabyś pisać po polsku, używać polskich odpowiedników tych wyrażeń? Może i mądre to, ale kiepsko się czyta i brzmi pretensjonalnie. Ja nie wciskam łaciny prawniczej do każdego zdania, pisząc na forum, tylko piszę po polsku o co mi chodzi.
              • kocianna Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 08:39
                Bi_scotti niezmiernie rzadko może pisać wyłącznie po polsku, i o ile się nie mylę, nie jest to do końca zależne od jej woli. Irytuje mnie natomiast czepianie się formy wypowiedzi, jeżeli ktoś nie zgadza się z jej treścią lub brakuje mu argumentów merytorycznych.

                Ad rem się nie wypowiem, bo mam na stanie 7-latkę, a z lat szczenięcych pamiętam tylko chłopaka, z którym się migdaliłam każde wakacje, co absolutnie nie przeszkadzało mi zakochiwać się w kolegach z klasy w ciągu roku szkolnego smile
                • falka_85 Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 10:47
                  Po pierwsze alienka20 nie napisała nigdzie, że nie zgadza się z treścią wypowiedzi bi_scotti, wręcz przeciwnie. Po drugie to naprawdę źle się czyta. A najciekawsze jest to, że gramatyka, budowa zdania, ortografia (poza brakiem polskich znaków diakrytycznych, ale to powiedzmy jest zrozumiałe), słownictwo (poza angielskimi wtrąceniami) też niczego sobie. Dla przykładu słowa bałamuci, konwersacje, impulsywna niewierność to nie są słowa używane przez kogoś kto niemal zapomniał języka i porozumiewa się z trudem. Zawsze mnie zastanawia co to za problem sprawdzić jaki jest polski odpowiednik commitment czy relationship? Właściwie to sprawdzanie nawet nie jest to konieczne bo w postach bi_scotti zupełnie poprawienie używa słów zaangażowanie i związek. C'mon - coś mi tu nie pasi wink
                  • borys314 Re: 14.08.12, 12:38
                    Z tego, co pamiętam, Bi_scotti ma dysleksję i trudno jej się przełączać z jednego języka na drugi. Mnie też to z początku irytowało, teraz przywykłem i czasem tylko się uśmiechnę. smile
                    • falka_85 Re: 14.08.12, 18:30
                      > trudno jej się przełączać z jednego języka na drugi.
                      Ja to widzę raczej ogromną łatwość w przełączaniu się z jednego języka na drugi tongue_out
                      > Bi_scotti ma dysleksję
                      Chyba jakąś cudownie uleczoną, ja przynajmniej nie widzę w jej postach błędów w liczbie ponadprzeciętnej, jakieś pojedyncze literówki co najwyżej. Problemów ze składną dłuższą wypowiedzią pisemną również zdecydowanie nie.
                      • borys314 Re: 14.08.12, 18:34
                        Chodzi o całkowite przełączenie się. wink

                        Ekspertem od dysleksji nie jestem, ale niedawno koleżanka, której syn jest dyslektykiem, trochę wyjaśniła mi mechanizmy i już wiem, że jest to bardziej skomplikowane, niż mi się wydawało.
            • borys314 Re: 14.08.12, 13:00
              > 13 lat to czas uczenia sie jak rozpiac pannie stanik nie drapiac jej przy okazj
              > i po plecach i nie niszczac zapiecia, co sie robi gdy sie juz uda wlozyc reke d
              > o jej/jego majtek, jak sie calowac nie podduszajac sie przy okazji albo co zrob
              > ic z okularami czy z odstajacym nosem, co zrobic ze sperma po blow job etc.

              Bi_scotti, miałem i mam dużo znajomych, nasłuchałem się wiele historii z młodości różnych osób - i dla prawie wszystkich 13 lat to był wiek pierwszych pocałunków, a nie seksu oralnego. Pozostali zaczynali później, a nie wcześniej. Ty też wspominałaś kilka postów wyżej, że kiedy miałaś 14 lat po raz pierwszy się na poważnie całowałaś. I mnie to się wydaje normą rozwojową, a nie to, co opisałaś. Ja zawsze byłem w tych kwestiach hej do przodu i kumple słuchali moich opowieści z rozszerzonymi oczami, ale do konkretów zacząłem przechodzić jako 15-latek i to ze starszymi ode mnie dziewczynami.

              > I tego ucza sie OBIE strony, i ucza sie tego z rownym zapalem korzystajc ze wszyst
              > kich mozliwosci z roznymi (najczesciej przypadkowymi!) "chwilowymi" milosciami.
              > I tak ma byc. Commitment w tym wieku jest podejrzany, moze swiadczyc o roznych
              > problemach z self-esteem, z ukladami w domu etc.

              > Poza tym nalezy pamietac, ze nastolatki przechodza rozne etapy bliskosci/znajom
              > osci w tym samym gronie rowiesniczym: dzis A i B sa para a jutro juz tylko przy
              > jaciolmi, pojutrze B sni o C a C interesuje sie pilka nozna majac w nosie "roma
              > nse" by po kilku dniach oszalec z milosci do A etc, etc, etc. Life. Wszystko to
              > przezywane na najwyzszych obrotach i jak najbardziej uczciwie, z pelnym zaanga
              > zowaniem tyle ze nietrwale, bo tak musi byc zeby sie jak najwiecej O SOBIE dowi
              > edziec. Czy wyscie juz wszyscy pozapominali swoje szczeniece lata?

              No właśnie, w mojej grupie rówieśniczej tak nie było. Związki tworzyły się rzadko i były raczej trwałe. Ja też jako nastolatek miałem romantyczną wizję miłości i byłem wtedy wierny z rzeczywistej potrzeby serca. A wierz mi, że nie miałem żadnych problemów ani z poczuciem własnej wartości, ani w domu. Dopiero na studiach zacząłem podchodzić luźno do tematu i chodzić na boki - i to akurat było chyba częściowo powiązane z trudnościami, które wtedy przeżywałem - szukałem wrażeń.

              Nie wiem, jak interpretować tę znaczącą niespójność naszych poglądów/wspomnień. Czy Twoja grupa rówieśnicza była tak inna?
              • bi_scotti Re: 14.08.12, 14:00
                borys314 napisał:

                > Nie wiem, jak interpretować tę znaczącą niespójność naszych poglądów/wspomnień.
                > Czy Twoja grupa rówieśnicza była tak inna?
                >

                13-latki jak i 83-latki sa rozne. Life. Z jakiegos powodu uznales jednak (i slusznie!!!), ze wiedza na temat antykoncepcji jest Twojemu 13-latki potrzebna JUZ niezaleznie od tego czy te uczucia romantyczne, czy nie. Domyslam sie wiec, ze Twoj syn wie jak uzyc prezerwatywy i co to sa STDs tudziez jaka droga (!!!) sa przenoszone. A wiec, choc oczekujesz, ze on tylko za reke i wiersze pod balkonem, masz swiadomosc, ze tak byc nie musi i ze obowiazkiem rodzica jest byc gotowym. Great. Typowym natomiast jest to, ze jako rodzice z jednej strony jestesmy "gotowi" (to cale przekazywanie wiedzy, uswiadamianie etc.) a z drugiej kompletnie nie, co zreszta widac w tym watku - sa dorosli, ktorzy maja te wewnetrzna bariere w zaakceptowaniu faktu, ze zaoferowana wiedze nastolatki uzyja JUZ. Nie za 2, 3 5 lat ale wlasnie na wakacjach w wieku lat 13 czy 14. Jest to, oczywiscie wewnetrznie sprzeczne, ale bardzo ludzkie smile Podobnie zreszta jak zachowanie samych nastolatkow w tym wieku - potrafia spac z misiem a jednoczesnie byc bardzo "erotycznie wyedukowanymi" - taki urok wieku. I tego warto byc swiadomym. Nigdzie nie jest powiedziane, ze WSZYSTKIE nastolatki przezywaja swoja inicjacje tak samo i w tym samym czasie, dlatego takie wazne jest zeby wiedzialy wczesnie jakie moga byc konsekwencje roznych zabiegow. Ale tez trzeba byc swiadomym, ze wszystkie romantyczne wizje sexu wylacznie przy wielkiej milosci i trwalych uczuciach etc. to reality dla tylko czesci spoleczenstwa (niezaleznie od wieku) a dla wielu rowniez niepotrzebne powody do poczucia "winy", ze ma sie inne potrzeby.
                Dyskusja zaczela sie od oczekiwania "wiernosci" jakie Ty, tata jakos tam masz wobec swojego 13-latka. Moim zdaniem, jest to niczym nie uzasadnione oczekiwanie. Niezaleznie od complexity jego wlasnych dotychczasowych doswiadczen fizycznych, mentalnie on zdecydowanie nie jest ready na zadna "wiernosc", szczegolnie na odleglosc. I proby budzenia w nim "poczucia winy" albo jakiejs "odpowiedzialnosci za zwiazek" sa po prostu premature. Niech sobie chlopak przezywa wakacje jak najlepiej, lacznie z kolejnymi romansami nad morzem czy jeziorem. On naprawde ma jeszcze MNOSTWO czasu przed jakimkolwiek powaznym commitment. To samo dotyczy dziewczynek, z ktorymi sie "uczy zycia" smile
                • pade Re: 14.08.12, 14:09
                  Ja się zgadzam bi_scotti z tym, co napisalaś, tylko jedno mi zgrzyta. Odniesmy to do syna Borysa. Wraca chłopak do domu, spotyka się ze "swoją" dziewczyną, ona pyta; a spodobał Ci się ktoś? poznałeś inną dziewczynę? ..i co syn powinien wg Ciebie odpowiedziec? Skłamać? Powiedzieć prawdę?

                  wg mnie nauczył się wlasnie jednego, w każdym bądź razie powinien: nie obiecuj wierności skoro nie jestes w stanie jej dotrzymaćsmile

                  • bi_scotti Re: 14.08.12, 14:18
                    pade napisała:

                    > Wraca chłopak do domu, spotyka się ze "swoją" dziewczyną, on
                    > a pyta; a spodobał Ci się ktoś? poznałeś inną dziewczynę? ..i co syn powinien w
                    > g Ciebie odpowiedziec? Skłamać? Powiedzieć prawdę?
                    >
                    > wg mnie nauczył się wlasnie jednego, w każdym bądź razie powinien: nie obiecuj
                    > wierności skoro nie jestes w stanie jej dotrzymaćsmile
                    >

                    What happens in Vegas, stays in Vegas smile
                    Nie da sie dokonac takiej analizy nie znajac tych dwojga i nie majac ZADNEJ pewnosci, ze po wakacjach jeszcze w ogole beda soba zainteresowani. I tu jest ten pies pogrzebion: 2 miesiace lata w wieku lat 13 to epoka a kazdy dzien przynosi nowe odkrycia (siebie i swiata). Nie da sie przykladac "doroslej" miary do "niedoroslych" obiektow. I nie ma po co.
                    A przy okazji, cokolwiek nie odpowie (jesli w ogole bedzie zapytany), bedzie na pewno polaczone z jego wlasnym pytaniem jak to tam z nia bylo w czasie wakacji ... a zapewne bylo interesujaco wink
                    • pade Re: 14.08.12, 14:47
                      What happens in Vegas, stays in Vegas smile
                      no, to ja jestem z zupelnie innej bajki, i z innej byłam w wieku 13 latsmile
                      • robitussin Re: 14.08.12, 14:57

                        > no, to ja jestem z zupelnie innej bajki, i z innej byłam w wieku 13 latsmile

                        A może zapomniał wół jak cielęciem był? smile
                      • iuscogens Re: 14.08.12, 21:19
                        No ja też, bo lekko zszokowała mnie wizja zdrowej 13-latki, która bez zaangazowania robi loda kolegom i gmera im w majtkach. Jedyne dziewczynki, które znałam a które w tym wieku rozpoczynały zycie seksualne pochodziły z patologicznych rodzin, gdzie rodzice pili, nie pracowali, a one nie miały żadnych sensownych wzorców, wsparcia za to potrzebowały kasy uncertain i dośc smutne to było, żadnych powodów do radości z ich zdrowych potrzeb nie było. Całkiem przypadkiem skończyły z brzuchem w weku lat 16 i z edukacją zakonczoną na podstawówce czy zawodówce.
                        Raczej bym się zainteresowała czy w takiej rodzinie jest wszystko w porządku niż się zachwycała że 13-latka wie już co zrobić ze spermą po oralu...
                        13-latki które ja znałam (którą byłam) raczej podkochiwały się w starszych kolegach (bo równieśnicy byli spoceni, zapryszczeni i lekko głupawi), aktorach, piosenkarzach czy innych średnio realnych obiektach smile widać miałyśmy jakieś problemy z sobą bo jakoś właśnie bardziej kwestie uczuciowe nasz interesowały niż seksualne.
                        I jakoś oczywiste było dla nas, że seks wiąże się z uczuciem i robienie loda koledze w szkolnej ubikacji normalne nie jest.
                        Z tym, że to już kwestia światopoglądowa, dla mnie zawsze seks łączył się z uczuciem i opcja robienia loda osobie z którą nie jestem związana uczuciowo nie jest dla mnie.
                  • robitussin Re: 14.08.12, 14:49
                    pade napisała:

                    > Ja się zgadzam bi_scotti z tym, co napisalaś, tylko jedno mi zgrzyta. Odniesmy
                    > to do syna Borysa. Wraca chłopak do domu, spotyka się ze "swoją" dziewczyną, on
                    > a pyta; a spodobał Ci się ktoś? poznałeś inną dziewczynę? ..i co syn powinien w
                    > g Ciebie odpowiedzieć? Skłamać? Powiedzieć prawdę?

                    A jaka jest ta prawda? Tak, poznałem kogoś na wakacjach. Tak, to ładna dziewczyna. Tak, spędzaliśmy razem czas, bo nasi rodzice również ten czas ze sobą spędzali. Czy on tej dziewczynie z Warszawy ślubował, obiecywał miłość i wierność po wsze czasy? Czy może jednak w tym wieku nie ma jeszcze miejsca na takie deklaracje_uczuciowe_ i taką odpowiedzialność za_związek_, a jest raczej to, o czym pisze bi_scotti, a z czym zgadzam się w 150%, bo sama lepiej bym tego nie określiła.
                    Trafnie to Wisłocka opisała w "Sztuce Miłości", że nie ma co liczyć na wierność uczuć u nastolatków dłuższą niż kilka tygodni, bo jest to po prostu sprzeczne z ich naturą. Nie od wczoraj trąbi się o ulotności szkolnych czy wakacyjnych miłości, piszą o tym autorzy poradników, czasopism dla młodzieży, nigdy nikt nie robił z tego żadnego halo, a wręcz przeciwnie, a teraz okazuje się, że 13-letni dzieciak, któremu się nagle obiekt westchnień zmienił, co jest jak najbardziej naturalne w jego wieku, ma się poczuwać do bliżej nieokreślonej odpowiedzialności za związek z równolatką. No bez jaj. Chyba naprawdę niektórym rodzicom coś się mocno przewartościowało smile
                • borys314 Re: 14.08.12, 17:46
                  Oczywiście, że ludzie są różni, ale wydawało mi się, że wyżej rozmawialiśmy o pewnej przeciętnej.

                  Sam byłem młodym chłopcem, więc wiem, jak to jest. Naprawdę nie wyobrażam sobie, że mój syn będzie tylko patrzył w oczy i deklamował wiersze. Co nie zmienia faktu, że uważam, że bardzo mało prawdopodobne, by inicjacja seksualna miała się odbyć w te wakacje. Znam swoje dziecko, obserwuję je i myślę, że mniej więcej będę wiedział kiedy. Oczywiście, dopuszczam możliwość, że mogę się pomylić, dlatego w pewnych kwestiach edukuję od dawna. Wierz mi, że nie jestem romantykiem-idealistą, który postrzega swoje dziecko jako anioła, istotę bez płci.

                  > Dyskusja zaczela sie od oczekiwania "wiernosci" jakie Ty, tata jakos tam masz w
                  > obec swojego 13-latka. Moim zdaniem, jest to niczym nie uzasadnione oczekiwanie
                  > . Niezaleznie od complexity jego wlasnych dotychczasowych doswiadczen fizycznyc
                  > h, mentalnie on zdecydowanie nie jest ready na zadna "wiernosc", szczegolnie na
                  > odleglosc. I proby budzenia w nim "poczucia winy" albo jakiejs "odpowiedzialno
                  > sci za zwiazek" sa po prostu premature.

                  Ja nie mam oczekiwania wierności. Wierność jest trudna nawet dla dorosłych, a co dopiero dzieciaków. Problem, który postawiłem, brzmiał - czy wtrącać się w te sprawy syna, czy zostawić je jego uznaniu i własnemu biegowi. Chodziło mi o to, czy ja, jako ojciec, powinienem zasygnalizować synowi, że w związkach, o ile nie postanowiono inaczej, powszechnie oczekuje się wyłączności. Nie chodzi mi absolutnie o wywołanie poczucia winy, skruchę czy cokolwiek tego rodzaju. Bardziej o to, czy w imię formowania młodego człowieka, za co - jako rodzice - jesteśmy odpowiedzialni, powinienem podjąć ten temat. I nie chodzi mi to, żeby zarzucił eksperymenty nad różnymi zbiornikami wodnymi, tylko o upewnienie się, że wszyscy zainteresowani są mniej więcej poinformowani, jakie zasady tutaj panują.
              • iuscogens Re: 14.08.12, 21:53
                i dla prawie wszystkich 13 lat to był wiek pierwszych pocałun
                > ków, a nie seksu oralnego. Pozostali zaczynali później, a nie wcześniej. Ty też
                > wspominałaś kilka postów wyżej, że kiedy miałaś 14 lat po raz pierwszy się na
                > poważnie całowałaś. I mnie to się wydaje normą rozwojową, a nie to, co opisałaś
                > . Ja zawsze byłem w tych kwestiach hej do przodu i kumple słuchali moich opowie
                > ści z rozszerzonymi oczami, ale do konkretów zacząłem przechodzić jako 15-latek
                > i to ze starszymi ode mnie dziewczynami.

                no własnie, ja też tych 13-latek z doświadczeniami seksualnymi nie znałam za dużo, poza takimi z patologicznych rodzin. Norma to było wzdychanie do starszego kolegi, bo ten z klasy był dziecinny i miał pryszcze. Ewentualnie jakieś wakacyjne buzi buzi smile
                Potem dopiero w LO szło jak z górki smile
            • iuscogens Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 21:25
              To, że inaczej przebiega proces dojrzewania u dziewcząt i u chłopców to nie stereotyp bi, to sa kwestie naukowe. Oczywiście są różnice indywidualne, ale pewne uwarunkowania hormonalne są inne i niezależnie jaką seksualną bestią była twoja babcia to tego nie zmienisz smile
              Inna kwestia, że właśnie sama lecisz stereotypami, z tym podziałem na zdrowych, świadomych swoich potrzeb seksualnych nastolatek/nastolatków, którzy dość swobodnie podchodzą do seksu a tymi z problemami w domu i ze sobą, którzy się angażują emocjonalnie a nie zajmują majtkami i stanikami.
              Do tego dość kiepski stereotyp, bo zapewne motywowany ideologicznie.
          • pade Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 12:57
            Muszę sie wtrącićsmile Popieram to co napisała prawdziwy_ewelina22 w całej rozciągłości.
            Masz kompas moralny, dobrze wyczuwasz, że cos jest nie tak.
            Uświadom syna w kwestii uczuciowej. Po prostu weź na bok i powiedz: facet, ja się nie chcę w tracać w twoje prywatne sprawy ale...w Warszawie została A., na kolonii była B. a teraz jest C. Bądź fair i zadzwon do Warszawy, powiedz A., że jest wolna i tak jak Ty może poszukać wakacyjnej miłości. To co robisz jest nie w porządku.
            Coś w tym stylusmile
            powodzenia

            aha i wyjatkowo nie zgadzam się z bi_scotti, ma duże doświadczenie zyciowe, ale jej metody wychowywania dzieci ...hmm, bardziej amerykańskie są?
            • borys314 Re: 14.08.12, 13:14
              Hej Pade! Po przeczytaniu wszystkich odpowiedzi mam taki mętlik w głowie, że szkoda gadać. A synek jeszcze swoje dokłada. Wszystko do przemyślenia...
              • pade Re: 14.08.12, 13:23
                słuchaj intuicji a nie forumwink
                i polegaj na swojej inteligencji emocjonalnej, będziesz wiedzial co robić
                • borys314 Re: 14.08.12, 13:33
                  Intuicję mam bardzo nikłą, więc strach się jej słuchać. Ale w tym wątku forum rzeczywiście niewiele mi dało.
                  • pade Re: 14.08.12, 13:34
                    sprawdź pocztę
              • gryzelda71 Re: 14.08.12, 13:28
                No niech przy tobie dzwoni do Warszawy i zerwie z panną,potem do tej z kolonii,ze też już w odstawkę dopiero po tym pozwól mu pójsc na plażę z obecnie poznaną.
                • pade Re: 14.08.12, 13:33
                  Ty tak na poważnie Gryz?smile
                  • gryzelda71 Re: 14.08.12, 13:45
                    Jasne,że nie.
                    Dla mnie 13latek to dzieciak,a tu pisze się jakby miał z 20 najmniej lat i oczekuje się poważnych związków.
                    • pade Re: 14.08.12, 13:48
                      ale uczciwym należałoby być w każdym wieku, nieprawdaż?
                      widocznie syn Borysa nie wiedzial co tak naprawde deklaruje, ale się zdeklarował, no to teraz czas na konsekwencje...eh... szkoła zyciasmile
                      • gryzelda71 Re: 14.08.12, 13:52
                        Jestem ciekawa,czy te związki az tak poważne,ze padały jaieś deklaracje.
                        Om ma 13 lat.Jakie konsekwencje masz na myśli?
                        • pade Re: 14.08.12, 13:58
                          w pierwszym poście, zdaje się, było, że się zdeklarował
                          konsekwencje czyli albo świadomość, że postępuję nie fair, bo byc może dziewuszka z Warszawy paznokcie z tęsknoty obgryza i za żadnym chłopcem nawet sie nie obejrzysmile tylko czeka...bo przecież są razem...
                          albo upierdliwy tatuś, skoro chłopkak nie ma świadomości

                          konsekwecje własnych czynów ponosi się od urodzenia, raz sa bolesne, raz mniej, ale nie do uniknięcia
                          • gryzelda71 Re: 14.08.12, 14:07
                            Czyli jednak dobrze napisałam.Przymusić do telefonów,zerwań i wówczas spacer z nową koleżanką.
                            Co ten chłopak ma robic na wakacjach z ojcem?Chodzic i patykiem w piasku grzebać?
                            To norma,że poznaje się nowe osoby.Ale dziwne,że od razu rodzic związek w takiej znajomości widzi.
                            • pade Re: 14.08.12, 14:11
                              no niestety, źle napisałaś, bo chyba źle zrozumiałaś, no cóż, trudnosmile
                              • gryzelda71 Re: 14.08.12, 16:44
                                Ale co tu mogłam źle zrozumieć?
                      • robitussin Re: 14.08.12, 15:01
                        pade napisała:

                        > ale uczciwym należałoby być w każdym wieku, nieprawdaż?

                        Och, czyli mój syn okazał się nieuczciwym łotrem już w wieku lat 9, gdy jednocześnie "kręcił" z trzema pannami - w klasie, na basenie i z córką mojej przyjaciółki smile

                        > widocznie syn Borysa nie wiedzial co tak naprawde deklaruje,
                        > ale się zdeklarował,

                        Jesteś pewna? Mam wrażenie, że sam Borys nie wie tak naprawdę czy w ogóle cokolwiek jego syn deklarował którejkolwiek z tych panien smile A nawet jeśli obiecywał jej miłość po grób, to - na Boga! - on ma tylko 13 lat, więc wiara, że w tym wieku dotrzyma takich obietnic świadczy tylko o naiwności osób wierzących wink
                • borys314 Re: 14.08.12, 13:36
                  Naprawdę myślisz, że coś o mnie wiesz i możesz trafnie ocenić moje ojcostwo po kilku moich postach na forum? Mnie zawsze dziwi, że są osoby, którym chce się pisać złośliwe posty w stosunku do zupełnie obcych im ludzi.
                  • gryzelda71 Re: 14.08.12, 13:42
                    Wiem,że jesteś upierdliwy.
                    • borys314 Re: 14.08.12, 13:43
                      Gryzelda - mistrz ciętej riposty. smile
                      • gryzelda71 Re: 14.08.12, 13:46
                        Borys upierdliwy ojciecsmileWrzuć na luz.On ma 13lat.
            • bi_scotti Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 14:10
              pade napisała:

              > aha i wyjatkowo nie zgadzam się z bi_scotti, ma duże doświadczenie zyciowe, ale
              > jej metody wychowywania dzieci ...hmm, bardziej amerykańskie są?

              Powtorzylam wybitnie polskie metody wychowawcze moich rodzicow z Pokolenia Kolumbow; Amerykanie (i Kanadyjczycy) bywaja okropnie pruderyjni i stad sporo tu bywa problemow ale to inny temat, eh tongue_out
              • pade Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 18:15
                Twoi rodzice są zatem niezmiernie wyluzowanismile
                • gryzelda71 Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 18:23
                  A może nie o wszystkim wiedzieli.
                • bi_scotti Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 18:28
                  pade napisała:

                  > Twoi rodzice są zatem niezmiernie wyluzowanismile

                  Byli. Byli doswiadczeni, madrzy, tolerancyjni, liberalni i zyczliwi swiatu, ludziom w kazdym wieku. Przezyli straszne rzeczy i wielkie krzywdy a pozostali do konca swoich dni optymistami i "naiwniakami" w kontaktach z ludzmi. Doceniali piekno ciala (!) i ducha u siebie wzajemnie i u innych takoz. No mowie ... Pokolenie Kolumbow smile
                  Juz przeciez kiedys cytowalam "Deby" JK ...
    • borys314 takie tam dopowiedzenia 14.08.12, 17:00
      Wygląda na to, że sprawa, o którą rozbija się cała ta dyskusja, to nie wierność/lojalność, ale to, czy 13-latkowie są w ogóle w stanie stworzyć związek, w którym lojalności można by oczekiwać.

      Gdyby mój syn dwa razy westchnął "Tato, ale ta *Ola fajna/ładna/zdolna", kilka razy pociągnął ją za warkocze, całował się z nią w szafie na urodzinach u Kostka i wymienił z nią parę maili, to też uśmiechnąłbym się lekceważąco na wspomnienie jakiejkolwiek lojalności.

      Ale jak wygląda związek mojego syna z tą warszawską dziewczyną, z tą - powiedzmy - Olą. Od roku blisko się przyjaźnią, Ola często u nas bywa, Młody u niej też, rozmawiają godzinami przez telefon, Młody pomaga jej w matematyce. Na pytanie kogoś z moich znajomych, czy ma najlepszego kolegę, syn odpowiada, że nie, ale ma najlepszą przyjaciółkę i jest nią Ola. Bardzo dużo o niej opowiada - mnie i wszystkim, którzy chcą lub nie chcą słuchać - co Ola powiedziała, zrobiła, wymyśliła itd. Po paru miesiącach zostają parą. Ich znajomość wygląda mniej więcej tak jak dawniej, ale teraz jeszcze się migdalą tu i tam. Są razem oficjalnie, tzn. o ich związku wiem ja, rodzice Oli, nawet nauczyciele w szkole, w grupie rówieśniczej postrzegani są jako para. Ola przeżywa problemy rodzinne, które trwają długo i są dla niej wyjątkowe przykre, syn wspiera ją w tym, pociesza. Pod koniec roku szkolnego tragedia i darcie szat, bo skończyli podstawówkę, po wakacjach pójdą do różnych gimnazjów i już nie będą w jednej klasie, a nawet szkole. W lipcu odwożę syna na obóz, Ola przychodzi pod nasz dom, żeby się pożegnać - a wyjeżdżamy o 5 rano. Przywożę syna z obozu - pierwsze, co robi, to rzuca plecak w kąt i leci do Oli. Jesteśmy teraz na wakacjach trochę ponad tydzień - dwa razy widziałem, jak rozmawia z Olą przez skype'a. Opowiada o niej dziewczynce, z którą się tu zadaje, używając słów "my girlfriend". To tylko przykłady.

      Powiedzcie mi, że zwariowałem, uznając, że ta para młodych ludzi ma wobec siebie jakieś zobowiązania. Bo ja nie sądzę, że Ola byłaby naiwniaczką i bluszczem, oczekując od mojego syna lojalności. Mnie też zdziwiło, że w tym wieku można nawiązać tak bliską i silną więź. Nie wiem, być może wynika to z tego, że zarówno mój syn, jak i Ola są dziećmi z rozbitych rodzin - może szukają/potrzebują jeszcze jakiegoś punktu zaczepienia w życiu, jeszcze jednej osoby, na której można polegać. I po zachowaniu mojego syna można wnioskować, że do tak bliskiego związku jeszcze nie dojrzał, co nie zmienia faktu, że go stworzył.
      • gryzelda71 Re: takie tam dopowiedzenia 14.08.12, 17:10
        A po obozie utrzymuje kontakt z "dziewczyną obozową"?Znaczy z tą z którą się czule żegnał wg ciebie.
        • borys314 Re: 14.08.12, 17:50
          > A po obozie utrzymuje kontakt z "dziewczyną obozową"?Znaczy z tą z którą się cz
          > ule żegnał wg ciebie.

          Wymieniał z nią jakieś SMS-y, ale na ile intensywny jest to kontakt - nie wiem.
          • gryzelda71 Re: 14.08.12, 17:53
            Nie wiesz na ile intensywny,ale zakładasz ze bardzo skoro niepokoisz się,że syn zdradził Olę.
            • borys314 Re: 14.08.12, 18:08
              Dziewczyna z obozu, z oczywistych względów, jest dla mnie raczej niewiadomą. Chodzi mi bardziej o dziewczynkę, z którą mój syn zadaje się tutaj, na naszych wspólnych wakacjach. A nie jest to relacja platoniczna, o czym się naocznie przekonałem.
              • gryzelda71 Re: 14.08.12, 18:13
                No to skoro wiesz,ze jedna wzdycha i czeka w stolicy,a drugą syn obcałowuje to nie bardzo rozumiem twoje dylematy powiedzieć co myślę,czy też nie.Pewnie,że powiedzieć.
      • sofija_biala Re: takie tam dopowiedzenia 14.08.12, 17:14
        Fajnie, że to dodałeś.
        Jeszcze lepiej rozumiem Twoją potrzebę ruszenia tematu.
        Szkoda, że większość piszących tu pań uparcie myli stałość z wiernością i bagatelizuje potencjał nastoletnich miłości.
        I tak bardzo obawia się prowokowania nastolatków do myślenia i autorefleksji.

        • bi_scotti Tum Cie czekal drzacy ;)) 14.08.12, 17:31
          No to trzeba bylo tak od razu - TY sie przyzwyczailes do Oli, i rodzice Oli przywykli do Twojego syna, i jeszcze ci nauczyciele, i ci koledzy a tu sie okazuje, ze oni jednak maja po 13 lat i przyzwyczajac sie nie nalezy wink Bo jeszcze bedzie Ala i Viola, i Monika, i reszta alfabetu zanim warto sie bedzie faktycznie "przyzwyczajac". To taki pierwszy dluzszy fling Twojego syna, tak? No to uczysz sie. Good luck smile
          • gryzelda71 Re: Tum Cie czekal drzacy ;)) 14.08.12, 17:38
            Ale on z Olą nie zerwał,tylko ma koleżanki,znajome na wyjazdach.
            • pade Re: Tum Cie czekal drzacy ;)) 14.08.12, 17:58
              z którymi się obściskuje po kryjomu i co tam jeszcze...
              rozumiem, że to tez jest akceptowalne bo wiek tłumaczy wszystko

              rany, jak mnie irytuje:
              1. wmawianie autorowi watku, że fakty sa inne niż te, które autor przedstawia
              nagminne na tym forum
              2. czytanie postów na wyrywki
              czyli niedoinformowanie powstałe wskutek powyższego

              eh...
              • borys314 Re: 14.08.12, 18:14
                > rany, jak mnie irytuje:
                > 1. wmawianie autorowi watku, że fakty sa inne niż te, które autor przedstawia
                > nagminne na tym forum
                > 2. czytanie postów na wyrywki
                > czyli niedoinformowanie powstałe wskutek powyższego

                Mnie też!! Cieszę się, że ktoś oprócz mnie to zauważył. Naprawdę, wciąż muszę prostować fakty i powtarzać to, co już wcześniej napisałem. Choć może inicjalny post był zbyt enigmatyczny - chciałem być delikatny i nie pisać wprost, licząc na to, że czytelnicy zrozumieją, o co mi chodzi, ale w zalewie forumowych napie...nek aluzje chyba nie mają już prawa bytu. W każdym razie, będę wracał na to forum już tylko po rady dot. pielęgnacji urody.wink
                • pade Re: 14.08.12, 18:20
                  nie dość, że ma wersal w wątku to jeszcze sie obrażatongue_out
                  • borys314 Re: 14.08.12, 18:28
                    Ty to naprawdę jesteś padalec! tongue_out
                    I w którym miejscu ten Wersal niby?!
                • gryzelda71 Re: 14.08.12, 18:22
                  A nie zrozumieli.Poza Pade.
                  I nie ma co z tego powodu strzelać focha,tylko jaśniej się wyrażać.W tych przyszłych też watkach o urodziewink
                  • borys314 Re: 14.08.12, 18:30
                    No, na szczęście nie tylko Pade. Ale pewnie masz rację. Inna rzecz, że post inicjalny i tak był dość długi, więc już nie chciałem go rozszerzać. Myślałem, że w razie wątpliwości ktoś zada pytanie.
                    • pade Re: 14.08.12, 18:38
                      tylko dopisek był w sumie istotniejszy od postu wstępnego, merytorycznie

                      a wersal jest, uwierz, Gryzia Cię tylko podszczypała
                      taki z Ciebie wrażliwiec?tongue_out
                      • borys314 Re: 14.08.12, 18:42
                        No, zaraz, zaraz, napisałem, cytuję: "Związek zadzierzgnięty po wielu perypetiach i dość poważny jak na wiek dwojga zainteresowanych". Jak miałem napisać, żeby było jasne - całą historię Oli podać? To by mnie wyklęli, że expose tu zamieszczam!

                        > a wersal jest, uwierz, Gryzia Cię tylko podszczypała
                        > taki z Ciebie wrażliwiec?tongue_out

                        Wiesz, że wrażliwiec ze mnie żaden, a cięte riposty Gryzeldy postrzegam jako grę wstępną. wink
                        • pade Re: 14.08.12, 18:50
                          to zdanie brzmi wieloznacznie dla niewtajemniczonych
                          następnym razem napisz w punktachbig_grin


                          masz błędne wyobrażenie o sobie

                          Gryzelda szczypała i to leciutko, a nie g r y z ł atongue_out
                          • pade Re: 14.08.12, 18:51
                            miało być masz CHYBA błędne itd...
                          • borys314 Re: 14.08.12, 18:58
                            No tak, inżynier powinien pisać w punktach, bo jak się normalnie językiem polskim posługuje, to nikt nie wie, o co chodzi. wink

                            > Gryzelda szczypała i to leciutko, a nie g r y z ł atongue_out

                            No i zdeptałaś moje nadzieje... Mam nadzieję, że zaraz się tu pojawi Gryzelda i skoryguje Twoją opinię. wink
                            • gryzelda71 Re: 14.08.12, 19:10
                              Słuchaj Pade.Ona mnie juz znatongue_out
                              • borys314 Re: 14.08.12, 19:15
                                Gryzeldo, łamiesz mi serce! wink
                            • pade Re: 14.08.12, 19:11
                              > No tak, inżynier powinien pisać w punktach, bo jak się normalnie językiem polsk
                              > im posługuje, to nikt nie wie, o co chodzi. wink

                              o nie kochany, po prostu, za dużo próśb o względy, za dużo owijania w bawełnę, za mało konkretówsmile
                              • borys314 Re: 14.08.12, 19:16
                                Kochany...? suspicious

                                Jak już tutaj parokrotnie napisałem - cnota zwięzłości wypowiedzi nie została mi dana... Próbuję z tym żyć. wink
                                • pade Re: 14.08.12, 19:32
                                  Ty do mnie padalcu, ja do Ciebie kochanybig_grin
                                  jestem dzisiaj wcieleniem dobrociwink
                                  • borys314 Re: 14.08.12, 19:35
                                    Obawiam się, że ten "padalec" może pozostać jako trwałe przezwisko. Bój się! tongue_out
                                    • pade Re: 14.08.12, 19:39
                                      Boję, bardzo się boję, bo mi się nie podobasad
                                      nie lubię płazów, gadów i innych takich
                                      oślizłe są, brrr
                                      • borys314 Re: 14.08.12, 19:48
                                        No dooobra, pomyślę o dyspensie. wink
          • borys314 Re: 14.08.12, 17:56
            Bi_scotti, wulgaryzujesz. To naprawdę nie chodzi o otoczenie. Ja Olę, owszem, lubię, ale bynajmniej nie szykowałem jej w myślach na synową, wiedziałem, ba, miałem nadzieję, że będą następne. A gwoli ścisłości - ojciec Oli mojego syna nie zna, matka Oli go nie lubi, a dzieciaki właśnie skończyły szkołę, więc nauczyciele i grupa rówieśnicza z podstawówki naprawdę nie mają znaczenia.

            Mnie nie chodzi o to, że są kolejne dziewczyny (wręcz przeciwnie, jak pisałem - cieszę się, że syn się podoba i jest lubiany), tylko o to, że Ola jest tego najpewniej nieświadoma, a bardzo prawdopodobne, że byłaby rozczarowana/zraniona. Chodzi o uczciwość, o świadomość układu wśród wszystkich zainteresowanych, a nie o celibat, czy śluby z tą jedną jedyną w wieku 13 lat!!
            • pade Re: 14.08.12, 18:07
              "Chodzi o uczciwość, o świadomość układu wśród wszystkich zainteresowanych, a nie o celibat, czy śluby z tą jedną jedyną w wieku 13 lat!!"

              i to wystarczy za podsumowanie

              szkoda, że ematki tego kompletnie nie rozumieją
              tylko stawiaja siebie na miejscu Twojego syna, albo wspominaja własną mlodość i wzdychają z rozrzewnieniem za dawnymi czasami
              rodzic jest ode tego by uczyc moralnych postaw i wskazywać wlaściwą drogę
              może to robić przykładem, może podczas rozmów, na wszystkie sposoby, byleby to robił

              skoro Borys ma wiedzę, że jego syn jest nielojalny wobec swojej dziewczyny, ma zamknąć oczy i udawac, że tego nie widzi?
              bo?
              bo młodośc ma swoje prawa?

              • iuscogens Re: 14.08.12, 21:40
                Jako forumowy moher powiem "Amen"
                ładnie napisałas, nie będę się produkować wink
                • pade Re: 14.08.12, 23:51
                  wychodzi na to, że ja też jestem forumowy mohersmile
                  kwoka i moher, ładniesmile
            • robitussin Re: 14.08.12, 21:57
              > Mnie nie chodzi o to, że są kolejne dziewczyny (wręcz przeciwnie, jak pisałem -
              > cieszę się, że syn się podoba i jest lubiany), tylko o to, że Ola jest tego na
              > jpewniej nieświadoma, a bardzo prawdopodobne, że byłaby rozczarowana/zraniona.

              OK, wobec tego jakie byłoby wg Ciebie najlepsze rozwiązanie?
              Czy np. uważasz, że gdy Twój syn jasno postawi sprawę i zadzwoni do Oli oznajmiając "przepraszam, ale nie możemy być już parą, bo ...", to wówczas nie poczuje się ona zraniona czy rozczarowana?

              > Chodzi o uczciwość, o świadomość układu wśród wszystkich zainteresowanych, a ni
              > e o celibat, czy śluby z tą jedną jedyną w wieku 13 lat!!

              Uczciwość to jest wówczas, gdy się zgodnie zawiera jakiś układ i się tego układu trzyma.
              Czy na pewno dobrze wiesz jaki układ zawarł Twój syn ze swoją dziewczyną (o ile w ogóle jakikolwiek zawierał) czy tylko Ci się wydaje, bo przekładasz swoje dorosłe relacje w związkach na relacje w związku dwójki dzieciaków i tak chciałbyś je widzieć? To, że oni bardzo się lubią i z tego powodu spędzają ze sobą mnósto czasu w różnoraki sposób, nijak nie oznacza, że ich związek jest oparty na dokładnie takich samych zasadach, jak dojrzałe związki dwojga dojrzałych i wiedzących czego oczekiwać od siebie nawzajem, ludzi.
              • borys314 Re: 15.08.12, 02:36
                > OK, wobec tego jakie byłoby wg Ciebie najlepsze rozwiązanie?
                > Czy np. uważasz, że gdy Twój syn jasno postawi sprawę i zadzwoni do Oli oznajmi
                > ając "przepraszam, ale nie możemy być już parą, bo ...", to wówczas nie poczuje
                > się ona zraniona czy rozczarowana?

                Zranień w historiach miłosnych nie da się uniknąć, cena gry po prostu. Ale jest jeszcze uczciwość i lepiej kogoś zranić niż zdradzić - tak przynajmniej mi zawsze mówiono - a jak już zdradzić, to się przyznać.

                > Czy na pewno dobrze wiesz jaki układ zawarł Twój syn ze swoją dziewczyną (o ile
                > w ogóle jakikolwiek zawierał) czy tylko Ci się wydaje, bo przekładasz swoje do
                > rosłe relacje w związkach na relacje w związku dwójki dzieciaków i tak chciałby
                > ś je widzieć?

                Oczywiście, nie wiem co do litery, nie podsłuchuję ich i nie wypytuję szczególnie. Być może ustalili ze sobą (explicite bądź nie), że są w związku otwartym - to dla mnie jak najbardziej ok, ale wydaje mi się jednak mało prawdopodobne. A nawet jeśli rzeczywiście mają jakiś taki niepisany układ, co synowi ewentualnie zaszkodzi, że go o to zapytam? To mi powie, że tak u nich jest, a ja się odczepię.

                Gdybym przekładał na ich związek swoje "dorosłe relacje w związku", to uznałbym, że w tym momencie wszystko jest w jak najlepszym porządku i byle tak dalej.

                > To, że oni bardzo się lubią i z tego powodu spędzają ze sobą mnós
                > to czasu w różnoraki sposób, nijak nie oznacza, że ich związek jest oparty na d
                > okładnie takich samych zasadach, jak dojrzałe związki dwojga dojrzałych i wiedz
                > ących czego oczekiwać od siebie nawzajem, ludzi.

                Zgadzam się w stu procentach.
        • borys314 Re: 14.08.12, 19:06
          Dzięki. Ja już mam mętlik w głowie po tym całym wątku...
    • antyideal Pade OT prywata :) 14.08.12, 17:54
      Pozdrawiam Cie z Twojego przeprzeprzepieknego miasta,
      z okolic Rynku zresztą smile
      Borys, przepraszam za wykorzystanie Twego wątku niezgodnie z przeznaczeniem,
      rowniez pozdrawiam z Wrocławia, ach, cudnie tu big_grin
      • borys314 Re: 14.08.12, 17:59
        Ach, Ty padalcu!wink

        Pozdrawiam również, a Ty pozdrów rynek ode mnie. I baw się dobrze! smile
        • antyideal Re: 14.08.12, 18:10
          Pa...pa...padalcu ?? aż się zacukałam z wrazenia ;P
          Dziękuję, jestem w euforii jak zawsze gdy tu jestem smile
          Tobie tez zyczę duzo zabawy na urlopie,
          ....acz rozsadnej... ;p big_grin
          • pade Re: 14.08.12, 18:13
            też się zdumiałam
            za co ten padalec?
            coś zbroiłaś jak mnie tu nie było?wink
            • antyideal Re: 14.08.12, 18:16
              Nie, chyba nie, ja teraz broje w konspiracji...wink
              • borys314 Re: 14.08.12, 18:18
                Czekamy na szczegóły. big_grin
                • antyideal Re: 14.08.12, 18:22
                  Szczególy bedą, gdy przyjde sie wypłakac big_grin
                  Takie brojenie musi sie bolesnie skonczyc, ale co tam ;p
                  • borys314 Re: 14.08.12, 18:25
                    Oho, dobrze się zapowiada! Już czuję pismo nosem. wink Co tam, warto!
                    • antyideal Re: 14.08.12, 18:33
                      Trzymaj kciuki, zeby lądowanie nie bylo bardzo bolesne wink
            • borys314 Re: 14.08.12, 18:17
              No, rzeczywiście, ten "padalec" to bardziej do Pade by pasował. tongue_outtongue_out

              Przepraszam, to ostatnio ulubione słowo mojego syna - używane w kontekście czuło-przekomarzającym się, więc intencja była raczej sympatyczna. smile
              • antyideal Re: 14.08.12, 18:31
                Nie obrazilam sie. Masz szczescie, ze nie podlapuję od dziecka
                jego ulubionych słówek, ma etap fascynacji brzydkimi slowami big_grin
          • borys314 Re: 14.08.12, 18:20
            > Tobie tez zyczę duzo zabawy na urlopie,
            > ....acz rozsadnej... ;p big_grin

            Buuu! Co to za zabawa?!wink Dzieciaka mam przy nodze, więc muszę trzymać fason, ale łatwo nie jest, mówię Ci, łatwo nie jest...
            • antyideal Re: 14.08.12, 18:25
              Domyslam sie, ja tez mam pod górkę, ale jest cudowny wynalazek
              pod nazwą babcia big_grin
      • pade Re: Pade OT prywata :) 14.08.12, 18:00
        o nie!!!
        a mnie tam nie masad
        do kiedy będziesz?
        • antyideal Re: Pade OT prywata :) 14.08.12, 18:07
          Pokrązę po Dolnym Slasku jeszcze troche,
          ale w samym Wroclawiu do jutra tylko sad
          oj szkoda, ze sie minelysmy, moze innym razem bedzie okazja,
          bede tu wracac...A w ogole to mam ochote na stałe,
          coraz ładniej tu. A mezczyzni jak wypieknieli ;p big_grin

          • pade Re: Pade OT prywata :) 14.08.12, 18:11
            to wracaj, wracajsmile
            a jak tylko przybędziesz, daj znać, pójdziemy do Rynkusmile

            mówiłam, że pięknie? big_grin
            • antyideal Re: Pade OT prywata :) 14.08.12, 18:20
              Zawsze bylo, i klimat był wspanialy,
              ale przez ostatnie lata obudzilo sie z lekkiego zgnusnienia,
              teraz tetni zyciem i jakos tak radosnie jest.
              Moze to tylko moje odczucie?
              zwlaszcza, ze zawsze gdy jestem
              trafiam na piekna sloneczna pogodę smile
          • borys314 Re: 14.08.12, 18:23
            Jak to?! Warszawę chcesz zostawić?! Zdrajczyni! Kogo ja w Moczydle będę wypatrywał?! wink
            • antyideal Re: 14.08.12, 18:27
              A jak idzie Ci to wypatrywanie ?
              namierzyles mnie? big_grin
              • borys314 Re: 14.08.12, 18:38
                Miałem kilka typów, ale chyba jednak nie. Nic nie odpowiedziały na moje zachęcające dzwonienie.wink Tzn. parę się uśmiechnęło, ale to by było na tyle, a po Tobie bym się jednak spodziewał większej odwagi.tongue_out
    • hellulah Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 19:07
      No przeczytałam cały wątek.

      Chyba bardzie trzymam z pade niż z bi_scotti, choć nie do końca zapewne.

      Czy ojciec powinien jakoś "interweniować" w tej sytuacji? Moim zdaniem - nie.

      Ale ojciec też człowiek, jak widać z postów, czuje dyskomfort i jest mu źle z tym co widzi i co czuje - ma moim zdaniem pełne prawo powiedzieć o tym, zakomunikować swoje niepewności. Nie, nie na zasadzie "tatuś źle się czuje z twojego powodu synku", ale tak jak ktoś tam pisał wyżej - jakoś jednak, przez pytanie retoryczne, albo odwrotnie, prosto z mostu i bez owijania w bawełnę. Ojciec ma prawo do swoich postaw i wartości, syn ma prawo do eksperymentów, ale czy ojciec musi wszystkiemu przyklaskiwać bez wyrażenia opinii?

      Wiem, że linia między "ojciec gasi naturalne impulsy i nadmiernie kontroluje" a "ojciec ma prawo przekazywać swój system wartości" jest cienka, ale jednak warto IMO podjąć ryzyko i te wartości postarać się przekazać. Przyznając jednocześnie, że się samemu nie do końca wie, czy to słuszne, właśnie dzieląc się wątpliwościami. Może to nie ma przełożenia na teorie psychologiczne, ale ja w to wierzę: i dziecko, i rodzic są aż oraz tylko ludźmi, mają prawo do niepewności, do poszukiwań - a że są bliskimi sobie ludźmi, powinno próbować szczerze o tym rozmawiać i wspólnie szukać rozwiązań. Może powiedzieć wprost: synu, z jednej strony rozpiera mnie duma, że mój syn ma powodzenie u dziewczyn, a z drugiej myślę nad tym, czy nie powinienem jakoś zwrócić tobie uwagi na kwestie lojalności (bo chciałbym, żebyś w przyszłości był lepszym facetem ode mnie) - co ty o tym myślisz, jak ty byś to rozwiązał?

      • pade Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 19:13
        Może powiedzieć wprost: synu, z jednej stro
        > ny rozpiera mnie duma, że mój syn ma powodzenie u dziewczyn, a z drugiej myślę
        > nad tym, czy nie powinienem jakoś zwrócić tobie uwagi na kwestie lojalności (bo
        > chciałbym, żebyś w przyszłości był lepszym facetem ode mnie) - co ty o tym myś
        > lisz, jak ty byś to rozwiązał?
        >

        to ja z Tobą też trzymamsmile
      • borys314 Re: 14.08.12, 19:19
        Bardzo wyważona wypowiedź, dziękuję! Ja też się ostatecznie przychylam do delikatnej rozmowy - nie na zasadzie, broń boże, wyrzutu, tylko poddania synowi problemu pod rozwagę.
        • zla.m Re: 14.08.12, 20:06
          Przeczytałam całość i bardzo mi się podoba twoja postawa. Jestem zdecydowanie za delikatną rozmową. Prawie wszyscy są tutaj zgodni, że 13-latek jest dość dorosły, żeby zostać ojcem (no bo skąd te krzyki o antykoncepcji). A jednocześnie okazuje się, że nie jest dość dorosły, żeby rozumieć takie rzeczy jak wierność (nie po grób przecież! tylko - dopóki związek trwa), robienie przykrości innej osobie i takie tam. Dziwne wink

          Pogadaj z synem, pewnie ci racji nie przyzna, ale jest szansa, że rzecz przemyśli smile
          • robitussin Re: 14.08.12, 20:23
            > Prawie wszyscy są tutaj zgodni, że 13-latek jest dość doro
            > sły, żeby zostać ojcem (no bo skąd te krzyki o antykoncepcji).

            A co ma piernik do wiatraka? Ze swoimi dziećmi poruszałam temat antykoncpecji przy okazji rozmów o seksie i rozmnażaniu. Miały po 10-11 lat. Czyli co - były wtedy gotowe do macierzyństwa? smile
            O antykoncepcji rozmawia się nie w momencie zaistnieje ryzyko "zaciążenia", tylko dużo, dużo wcześniej.

            > kazuje się, że nie jest dość dorosły, żeby rozumieć takie rzeczy jak wierność [...] Dziwne wink

            No dziwne, bo wymaga się od niego odpowiedzialności i lojalności w związku jak od dorosłego mężczyzny. A to jest dziecko, które dopiero dojrzewa - emocjonalnie i psychicznie. Trudno mu i zrozumieć i podołać takim czy innym oczekiwaniom dorosłych, skoro natura nim jeszcze w swój sposób. To, co my rozumiemy przez związek dwojga ludzi, dla niego może mieć kompletnie inny wymiar. To tak, jakbyśmy oczekiwali wierności w związku dwóch 10-latków. Naprawdę różnica wieku nie ma tutaj (w kwestii trwałości i statusu związku) większego znaczenia.
            • hellulah Re: 14.08.12, 21:01
              Nie, raczej nie wymaga się odpowiedzialności i lojalności, tylko chce się podjąć temat odpowiedzialności i lojalności oraz wychować faceta, w przyszłości zdolnego do refleksji w tych tematach.

              Dzieciak nie musi być już teraz zaraz na 100% czy 103% normy idealnie lojalny wedle wzorców preferowanych przez rodzica, w ogóle nie musi, ma pełne prawo zostać swingerem (na moje, to tylko byle dbał o bezpieczeństwo partnerów i partnerek - w kwestii chorób przenoszonych drogą płciową oraz w kwestii zapłodnienia), ale chyba nic złego w pobudzeniu, tak tak dzieciaka do namysłu?

              O gumkach można mówić zanim u chłopca penis będzie zdolny do erekcji, tak na przyszłość, to i lojalności, o różnych typach związków, różnych modelach partnerstwa, można porozmawiać zanim chłopak skończy studia.

              A jeśli ten związek ma dla niego kompletnie inny wymiar, to ok, co złego w tym, aby dzieciak potrafił spróbować nazwać swoje emocje i się zdefiniować, na swój sposób i wedle swoich możliwości? żeby ojciec pokazał, że stara się zrozumieć? Bo teraz na pewno ojciec jest (no dobra, nie stoję tam, to nie wiem, ale podejrzewam tak jak to na forum) jest już z lekka spięty i co, syn tego nie odczuwa? Nie docierają do syna sygnały, że niby on się fajnie bawi, a tu staruszek jakoś krzywo na to patrzy? Jak dla mnie - nienachalna rozmowa (rozmowa czyli dialog czyli poszanowanie obu stron) i wspólne ustalenie, co kto myśli, nie zaszkodzi IMHO.

              • zla.m Re: 15.08.12, 10:30
                O, ładnie wyraziłaś to, co ja próbowałam smile Chodzi dokładnie o to - nie wymagam od 13-latka wierności po grób, ale uważam, że to naprawdę najwyższa pora, żeby z nim pogadać o pewnych wartościach i o tym, jakie inni ludzie mogą mieć oczekiwania.

                Poza tym - pamiętam siebie 13-letnią - ani dla mnie, ani dla nikogo z moich znajomych nie było niczym dziwnym, że w związku oczekuje się wyłączności i wierności. Inna sprawa była z tej wyłączności i wierności zapewnieniem wink Ale w takim przypadku nikt też nie dziwił się, że ta druga strona ma pretensje.
            • borys314 Re: 15.08.12, 02:12
              > No dziwne, bo wymaga się od niego odpowiedzialności i lojalności
              > w związku jak od dorosłego mężczyzny.

              Spokojnie, nikt tego od niego nie wymaga. A przynajmniej ja nie wymagam. Chodzi mi raczej o upewnienie się, że syn jest świadomy, że Ola może mieć jakieś oczekiwania w tej kwestii, dopytanie, czy o tym pomyślał, czy o tym rozmawiali. Nie chodzi o forsowanie swojego poglądu, tylko zasianie myśli, jeśli takowa w ogóle nie powstała.

              > A to jest dziecko, które dopiero
              > dojrzewa - emocjonalnie i psychicznie. Trudno mu i zrozumieć i podołać takim cz
              > y innym oczekiwaniom dorosłych, skoro natura nim jeszcze w swój sposób. To, co
              > my rozumiemy przez związek dwojga ludzi, dla niego może mieć kompletnie
              > inny wymiar.

              Zgadzam się w stu procentach. Nie chodzi mi naprawdę o narzucanie "oczekiwań dorosłych", ale o to, by Młody mimochodem nie staranował Oli. Żeby na moment się zatrzymał i zastanowił, czy >w ramach ich relacji< to jest ok i fair. Jeśli jest - super. Jeśli nie jest - może warto coś z tym zrobić.
          • iuscogens Re: 14.08.12, 21:48
            Raczej większość uważa, że 13-latek jest dorosły do seksu, ale do tego, żeby rozstać się z dziewczyną zanim zacznie być z kolejną już nie. Trochę to traktowanie swojego dziecka jak niepełnosprawnego emocjonalnie idioty, ale co kto lubi.
            Inna sprawa, że przypomniało mi się, że niedawno był tu wątek o 13-latku podróżującym samodzielnie pociągiem i większośc orzekła, że na samodzielną podróż 13-latek jest za mały tongue_out
            Śmieszne mi to się wydaje, bo seksić zaczęłam się jakieś 10 lat póżniej niż zaczęłam jeżdzić samodzielnie pociągami i bardziej do seksu musiałam dojrzeć niż do tego, żeby wsiąść na peronie w Wawie a wysiąść w Krakowie smile
            z jednej strony strasznie infantylizujemy dzieci, a drugiej przyspieszamy ich dojrzewanie.
            • evee1 Re: 15.08.12, 01:39
              > Raczej większość uważa, że 13-latek jest dorosły do seksu, ale do tego, żeby ro
              > zstać się z dziewczyną zanim zacznie być z kolejną już nie. Trochę to traktowan
              > ie swojego dziecka jak niepełnosprawnego emocjonalnie idioty, ale co kto lubi.
              Ja prawde mowiac tez nie rozumiem tego niefrasobliwego podejscia do zwiazkow i seksu, szczegolnie tych w mlodym wieku. Wlasne eksperymenty eksperymentami, ale czasem chyba warto pomyslec o uczuciach innych ludzi, nawet jezeli im sie nie przysiegalo wiernosci do grobowej deski. Jak nie w czasie dorastania, to kiedy mlodym ludziom ma im sie kregoslup moralny wyksztalcic? Jak beda miec 16, 18, 25 lat? I jeszcze cos, w dobie nieformalnych zwiazkow, kiedy niekoniecznie trzeba miec slub, zeby byc para, kiedy zaczyna byc wiadomo, ze ktos jest para? Kiedy ta druga strona moze oczekiwac jakiejs lojalnosc, ze o wiernosci nie wspomne?
            • borys314 Re: 15.08.12, 02:38
              > Raczej większość uważa, że 13-latek jest dorosły do seksu, ale do tego, żeby ro
              > zstać się z dziewczyną zanim zacznie być z kolejną już nie. Trochę to traktowan
              > ie swojego dziecka jak niepełnosprawnego emocjonalnie idioty, ale co kto lubi.
              > Inna sprawa, że przypomniało mi się, że niedawno był tu wątek o 13-latku podróż
              > ującym samodzielnie pociągiem i większośc orzekła, że na samodzielną podróż 13-
              > latek jest za mały tongue_out

              Coś w tym jest! wink
    • exina Re: Kochliwy syn (i zagubiony ojciec) 14.08.12, 23:35
      Cześć Borys, masz fajne zdjęcia w galerii, wszystkie 5 zdjęć to zdjęcia dzieci. Możesz napisać, dlaczego twój wybór padł między innymi na to zdjęcie?
      https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/13/63/787ed4271f.jpg
      • borys314 galeria zdjęć 15.08.12, 01:45
        > Cześć Borys, masz fajne zdjęcia w galerii, wszystkie 5 zdjęć to zdjęcia dzieci.

        A nieprawda. Zdjęć jest 6 - zdjęcie Keitha Richardsa, zdjęcie moje z synem i 4 zdjęcia innych dzieci.

        > Możesz napisać, dlaczego twój wybór padł między innymi na to zdjęcie?

        Owszem - w jednym z wątków na forum dyskutowaliśmy na temat reklam i kampanii społecznych dot. dzieci. Wklejaliśmy linki i zdjęcia. Chciałem pokazać forumowiczom zdjęcia z kampanii społecznej "Marked for Life" - nt. słów, które padają w czasie rozwodu i trwale ranią dzieci. Wydała mi się bardzo trafna i ciekawie zrobiona - umieściłem >wszystkie< zdjęcia, które w jej ramach powstały. Jak zapewne zauważyłaś, chłopcy na zdjęciu mają tatuaże, które układają się w napis "If you take the house, I'll take the boys". Wszystkie zdjęcia w galerii są oznaczone jako pochodzące z tej właśnie kampanii społecznej.

        Jeśli sugerujesz, że podniecam się nagimi torsami niedorosłych chłopców, to się grubo mylisz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka