Dodaj do ulubionych

Jedyny na całe życie?

16.08.12, 08:52
Dużo mówi się o odpowiedzialnym seksie. I słusznie. Żeby nie za wcześnie, żeby z TYM JEDYNYM. Tak też nakazuje wiele religii. Osobiście jednak nie wyobrażam sobie życia z mężczyzną, z którym nie dogadujemy się w łóżku. Znajoma, żona jedynego mężczyzny w jej życiu, czytając artykuł o seksie powiedziała że wypisują głupoty, no bo jak kobieta może mieć orgazm. Smutne.
Oczywiście można mieć szczęście i trafić na partnera doskonałego, ale co jeśli tak się nie stanie za 1-wszym razem?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 09:00
      Mam jednego partnera seksualnego. Tia, w wątkach wyliczankach "z kim to seks uprawiałaś" nie błysnę big_grin Nie czekaliśmy do ślubu i wiem co to orgazm. Nie polecam czekać. Polecam się zabezpieczać big_grin
    • lidiak1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 09:01
      Tak nakazują tylko religie, jesli ktoś jest tak bardzo religijny to jego brocha że sobie zmarnuje życie przecież.

    • sueellen Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 09:16
      eee, tam, ja przez dlugi, dlugi czas nie wiedzialam co to orgazm. Fakt, zalezy dużo od samego partnera, ale od kobiety także. Facet może robić cuda na kiju, a ona i tak nie dojdzie jeśli nie jest gotowa.
      • jola-kotka Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:10
        Jak to co,nie gra między ludźmi w łóżku to nie ma związku,no chyba,że ktoś chce być nieszczęśliwy przez całe życie to ok.
        • sueellen Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:18
          Generalnie moje doswiadczenie z facetami jest takie: jesli od poczatku iskrzy erotycznie i jest silne przyciagani, seks jest rewelacyjny i zgrany.


          Jesli z kumplostwa bez podtekstow przechodze do seksu, NIGDY nie ma tej jakosci nawet jesli facet naprawde sie stara.
    • fanaberiana Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 09:16
      ...na szczęście nie jestem religijnasmilesmile Seks to bardzo ważna sfera w naszym małżeństwie, ale pomimo tego, że mój mężczyzna nie jest pierwszym moim seksualnym i jako takim partneremsmile to nadal się sobą zachwycamy, a ograzmy są u nas ( u mnie i u niego) na pożądku dziennym. Pomimo, że nie pierwszy - trafiłam kapitalnie, a apetyt u nas rośnie w miarę jedzenia.
      • fanaberiana Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 09:17
        ...rozpęd...na porządku dziennym*
    • guderianka Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 09:47
      Każdy z moich facetów był tym jedynym. Ale na danym etapie mojego życia, na dany moment, dany okres. Nie żałuję żadnego związku, nawet najbardziej bolesnego bo każdy coś mi dał, czegos nauczył, coś pozostawił. I w każdym byłam szczera ze swoimi emocjami, i mowiąc ;"kocham' nie kłamałam. Nie wyobrażam sobie przezyć życia-czy też jakiegoś etapu życia - z jednym tylko partnerem seksualnym-no way.
      • moty_lanoga Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 09:51
        Nie wyobrażam sobie przezyć
        > życia-czy też jakiegoś etapu życia - z jednym tylko partnerem seksualnym-no way
        > .

        Czyli nawet jeśli na początku swojego życia spotkałabyś tego jedynego, którego byś kochała i z którym seks byłby super, to z bólem serca zostawiłabyś go, żeby przypadkiem nie mieć w życiu tylko jednego partnera seksualnego?
        • chipsi Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 10:42
          Z jednej strony prawdę powiadasz, z drugiej jednak skąd mogła by wiedzieć że ktoś inny nie byłby lepszym partnerem (nie tylko seksualnym)? Czy poznając pierwszego faceta wiemy na co zwracać uwagę? Oczywiście można i gorzej trafić.
          No i nie mówimy o zostawieniu kogoś kogo się kocha by zasmakować w innych, raczej o tkwieniu w związku dla zasady, żeby mieć tego jedynego na całe życie.
        • guderianka Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:02
          nie czytasz co piszę
          każdy był 'jedyny'- nie mam szklanej kuli by określic czy to 'ten" bo z perspektywy czasu "ten" okazawyał sie jednak nie byc jednak TYM wink

          Moja pierwsza 'jedyna"milość trwała jakies 13lat-przetrwała moje "jedyne" małżenstwo ale odeszła w niepamięc gdy poznałam obecnego Męża-teraz czuję ze to TEN, ale nie wiem co bedzie za np. 10 lat... winka Ty wiesz?
          • moty_lanoga Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:45
            To ja jeszcze raz do tego zdania:
            Nie wyobrażam sobie przezyć życia-czy też jakiegoś etapu życia - z jednym tylko partnerem seksualnym-no way.

            Rozumiem, o co ci chodzi, że w trakcie każdy był tym jedynym. A teraz jesteś już po fakcie i wiesz, że ten jedyny okazywał się niejedynym i dlatego to zakończyłaś, by kolejnego jedynego znaleźć. Z perspektywy czasu nie żałujesz, że kolejnego jedynego masz i nie wyobrażasz sobie życia z tym pierwszym tylko dla zasady. Tak? Ale wracając do tego zacytowanego zdania - czy gdybyś była z tym pierwszym jedynym, który nadal byłby super, to dla innej zasady, że "nie wyobrażasz sobie przeżyć życia z jednym tylko partnerem seksualnym" szukałabyś kolejnego? No bo tak to brzmi.
            • guderianka Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:57
              To nie jest tak, że kończylam związek bo uświadamiałam sobie, że to nie "ten". Związek kończył się z różnych złożonych przyczyn i po pewnych zachowaniach orientowałam się, że nie tędy droga, czekałam co los przyniesie dalej a los stawiał kolejnych kandydatów, z których jeden okazał się kolejnym (w sesnie procesu, mojego życia) TYM >
              Z perspektywy czasu nie żałuje niczego-bo z perspektywy czasu widzę, że uczucia lokowałam nie do końca właściwie, że wielka miłość nie była "tą" wielką miłością a ten pierwszy ma masę wad o których zorientowałam sie po czasie.
              Będąc z jednym partnerem jesli taka jest umowa-jestem wierna i nie sypiam z nikim innym, nie szukam przygód, bo jest mi dobrze, przywiązuje dużą wagę do danego słowa.
              Zakładajac że jestem z tym pierwszym partnerem seksualnym, który był potem długo moją miłością i tak nie mam tylko jednego partnera bo tamten związek/układ był nazwijmy to "otwarty" (kwestia umowy o której mówiłam). Będąc z obecnym partnerem nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym-no ale tak samo sobie tego nie wyobrazałam będąc z tym nr 1 czy tym nr 2.. wink Reasumując-nie zakładam szukania przygód ale tez nie wyobrażam sobie/nie chciałabym zacząć tylko na jednym i na nim skonczyc.
            • sueellen Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 15:59
              Wydaje mi sie, ze nie kazdy facet pasuje do danego etapu zycia.
              Gdybym cofnela sie w czasie, nie chcialbym przeskoczyc tych wszystkich, ktorych znalam - no moze poza dwoma. Musialabym sie cofnac jakies 12 lat, a wtedy zwiazek z teraźniejszym facetem byłby niemożliwy choćby z tej prostej przyczyny, że ja bym miała 18 lat - on 25, dzieliloby nas zbyt wiele kilometrow i bariera językowa.
              • guderianka Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 18:58
                W ten sposób to nie, ale na danym etapie pasuje ktoś z kim akurat sie jest-pasuje mniejnlub bardziej na dłużej lub krócej
      • fanaberiana Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 09:52
        ...a i bardzo mądrze...podoba mi się Twoja wypowiedźsmile
      • platki_sniadaniowe Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 10:56
        Nie wyobrażam sobie przezyć
        > życia-czy też jakiegoś etapu życia - z jednym tylko partnerem seksualnym-no way

        czyli?...
        mój mąż jest moim pierwszym partnerem seksualnym i mężem.
        Tak wyszło, poznaliśmy się młodo w wieku 16 lat, i tak zostało.(mąż jest starszy, a ja nie byłam jego pierwszą partnerką)
        więc żeby miec innego musiałbym go zdradzać albo się rozwieść żeby zacząc prowadzić bujne życie seksualne.
        Tylko że, co moze innego dać mi nowy partner bo wydaje mi sie ze, mam wszystko.
        I nie czuje sie skrzywdzona przez los bo bzykam sie tylko z jednym facetem.
        • guderianka Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:05
          powtórze co napisałam wyzej

          nie czytasz co piszę
          każdy był 'jedyny'- nie mam szklanej kuli by określic czy to 'ten" bo z perspektywy czasu "ten" okazawyał sie jednak nie byc jednak TYM

          Moja pierwsza 'jedyna"milość trwała jakies 13lat-przetrwała moje "jedyne" małżenstwo ale odeszła w niepamięc gdy poznałam obecnego Męża-teraz czuję ze to TEN, ale nie wiem co bedzie za np. 10 lat... a Ty wiesz

          piszę o sobie-a to jak i z kim zyjesz Ty-to Twoja sprawawink trudno bym pisała o uczyuciach i odczuciach innych wink
    • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 11:34
      tkwić w związku z jednym dla zasady-bez sensu.
      ale powiem tak-nic tak nie boli całe życie jak to, gdy się już spotka tego jednego, jedynego, jest najfantastyczniejszy na świecie w łóżku i nie tylko i wtedy boli jak cholera, że on na mnie poczekał, a ja na niego nie...
      • czarnaalineczka Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 11:41
        co???
        • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 11:42
          g.no
          i tak nie zrozumiesz.
          to uczucia wyzsze.
          czytalas o czyms takim?
          • iin-ess Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 11:51
            kondolyza napisała:

            > g.no
            > i tak nie zrozumiesz.
            > to uczucia wyzsze.
            > czytalas o czyms takim?

            Wyższe uczycie i wyższa inteligencja, heheh
          • princess_yo_yo Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 11:53
            uczucia wyzsze zwiazane z faktem czy ktos uprawial wczesniej seks czy nie lub tez czekaniem na uprawianie seksu do okreslonego momentu to dosc ciekawy fenomen - wyjasnij prosze.
            • czarnaalineczka Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 11:54
              wyzsze uczucie tesknoty za utracona blona tongue_out
            • chipsi Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:07
              > ez czekaniem na uprawianie seksu do okreslonego momentu

              nie, nie do określonego momentu. Lepiej, trzeba czekać na określonego partnera big_grin
              Pachnie mi tutaj prawiczkiem, który ma kompleksy że na dziewice nie trafił i ta to uczuciami wyższymi tłumaczy.
              • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:35
                prawiczek poczekał na właściwą partnerkę, w zasadzie za długo czekać nie musiał.
                kompleksów żadnych nie ma. nie ma też problemu z tym czy kobieta jego życia była dziewicą czy nie.
                ale kobieta, która bardzo kocha swojego mężczyznę, czasem wspomni i pożałuje, że poszła do łóżka z jednym czy drugim, bo to dopiero ten okazała się tym właściwym.
                tyle.
                nie o tesknotę chodzi, nie o fizyczne istnienie błony dziewiczej, tylko o to, że niepotrzebne były wcześniejsze doświadczenia, mimo że i orgazmy były i generalnie fajnie. ale fajny seks a to COŚwyjątkowego z tym jednym jedynym to dla mnie widoczna, wyraźna róznica, której inni nie zauważają. i właśnie w tym ostatnim mieści się subtelna różnica, która ukazuje, czym są uczucia wyższesmile
                • chipsi Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:45
                  Sama sobie zaprzeczasz. Skoro z innymi było fajnie to w czym problem? Jeżeli z tym teraz jest wyjątkowo to wiesz o tym bo masz porównanie. Jeżeli inne mające porównanie stwierdzają że z danym partnerem łączy je właśnie to COŚ wyjątkowego to u nich już nie jest to "uczucie wyższe"? Tylko Ty to zauważasz a reszta sypie się dla sportu czy jak?
                  • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:04
                    uczucia wyższe to moje sposptrzeżenia, moje myśli, czyli to co napisałam w swoim poierwszym poście. i jeśli laska daje do mojego posta komentarz w stylu "OJP" to znaczy że nie zna uczuc wyższych, takich jak miłość, nierozerwalność, bycie z kimś na dobre i na złe, zawierzenie temu jedynemu itp. i kwestia seksu nie ma tu nic do rzeczy.
                    po prostu ja miałabym radość gdyby to właśnie ten był moim jedynym partnerem seksualnym, bo poprzednie-mimo ze seks był ok-nie byli warci bycia z nimi. po prostu. i żałuję że z nimi byłam widząc jaki MÓJ jest BOSKI!!!
                    • chipsi Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:56
                      No to mamy do tego różne podejście. Ja właśnie nie żałuje widząc jaki MÓJ jest BOSKI smile tzn nie żałuje poprzednich związków (i też nie tylko o sex chodzi) bo dzięki nim doceniam to co mam teraz.
                      • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:06
                        no jak tak na to spojrzę, to też sie z Tobą zgadzamsmile gdyby nie poprzednie-doceniłabym tego.
                • lidiak1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:10
                  kondolyza napisała:

                  > prawiczek poczekał na właściwą partnerkę, w zasadzie za długo czekać nie musiał
                  > .
                  > kompleksów żadnych nie ma.

                  20 latek? Hmm no długo długo.




                • iin-ess Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:24
                  kondolyza napisała:


                  > ale kobieta, która bardzo kocha swojego mężczyznę, czasem wspomni i pożałuje, ż
                  > e poszła do łóżka z jednym czy drugim, bo to dopiero ten okazała się tym właści
                  > wym.
                  Nie wiem jak ty, ale ja nie szłam nigdy do łóżka z byle kim, tylko każdy z nich na ówczesną chwilę był kimś wyjątkowym i czułam, ze kocham, więc nie umiem odnaleźć się w twojej historii. Sory
                  • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:41
                    nie musisz.

                    ale dla wyjaśniena-nie szłam do łóżka z byle kim. był to dla mnie ktoś-wtedy-ważny.
                    mimo to żałuję, bo mogłabym miec spokojniejsze sumienie względem mojego obecnego partnera, gdyby tamtych nie było.
                    • lidiak1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:49

                      > mimo to żałuję, bo mogłabym miec spokojniejsze sumienie względem mojego obecneg
                      > o partnera, gdyby tamtych nie było.


                      No tak tylko skąd tu wiedziec ktory to ten ostatni/wlasciwy?
                      • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:01
                        no tego nie wiadomo. ja mam takie mysli teraz-gdy jestem od 10 lat w stalym zwiazku, zakochana, szczesliwa, bezpieczna, i ten wybrany to ojciec moich dzieci.
          • czarnaalineczka Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 11:53
            o slicznie juz pokazalas swoj poziom smile
          • aneta-skarpeta Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 19:04
            kondolyza napisała:

            > g.no
            > i tak nie zrozumiesz.
            > to uczucia wyzsze.
            > czytalas o czyms takim?

            to jest problem z dupy, a nie uczucia wyższe
      • lidiak1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:04
        nic tak nie boli całe życie jak to, gdy się już spotka tego jedn
        > ego, jedynego, jest najfantastyczniejszy na świecie w łóżku i nie tylko i wtedy
        > boli jak cholera, że on na mnie poczekał, a ja na niego nie...



        O matko boska.
        • iin-ess Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:07
          zawsze można zrekonsruować i już jesteś jak nówka blaszka smileD
          • tosterowa Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:15
            albo trzymać język za zębami i nie spowiadać się ze swoich byłych partnerów, zwłaszcza prawiczkowismile
            • lidiak1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:21
              tosterowa napisała:

              > albo trzymać język za zębami i nie spowiadać się ze swoich byłych partnerów, zw
              > łaszcza prawiczkowismile



              Dokładnie.
            • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:39
              dla mojego JEDYNEGO nie ma to znaczenia. to moje osobiste refleksje.
          • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:38
            ale z was idiotki. przecież to nie chodzi o istnienie jakiejś tam błony. to nie są kwestie fizyczne...
            obawiam się że nie zrozumiecie.

            i nie każę nikomu czekać. żyjąc drugi raz zrobiłabym pewnie to samo. ale po fakcie można dojrzeć do pewnych wniosków.
            • lidiak1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:44
              kondolyza napisała:

              > ale z was idiotki. przecież to nie chodzi o istnienie jakiejś tam błony. to nie
              > są kwestie fizyczne...
              > obawiam się że nie zrozumiecie.



              A jakież to kwestie?

              > i nie każę nikomu czekać. żyjąc drugi raz zrobiłabym pewnie to samo. ale po fak
              > cie można dojrzeć do pewnych wniosków.

              Do jakich wniosków? Bo ja im dalej w życie tym bardziej uważam,że za prawiczka w życiu bym się na poważnie nie brała, bo z takim facetem jest zwyczajnie coś nie tak.
              • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:00
                a pierdziu...
                ale ty głupia strasznie jestes...
                rozumiem że wzięłaś się za takiego co prawiczkiem nigdy nie był?
                a co w tym złego że poznałam fazeta jak miał 20 lat i jeszcze żadnej wtedy nie przeleciał? to znaczy że było z nim coś nie tak wg ciebie... uwierz mi, że wszystko z nim było i jest w jak najlepszym porzadkusmile
                • lidiak1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:04
                  kondolyza napisała:

                  > a pierdziu...
                  > ale ty głupia strasznie jestes...
                  > rozumiem że wzięłaś się za takiego co prawiczkiem nigdy nie był?

                  No zazwyczaj spotykałam się z facetami którzy mieli jakieś partnerki wcześniej. Raz że mieli powodzenie, dwa że raczej normalne że młody facet do tego dązy.
                  Raz spotykalam się z prawiczkiem ale nie brałam go poważnie.


                  > a co w tym złego że poznałam fazeta jak miał 20 lat i jeszcze żadnej wtedy nie
                  > przeleciał? to znaczy że było z nim coś nie tak wg ciebie... uwierz mi, że wszy
                  > stko z nim było i jest w jak najlepszym porzadkusmile

                  Tak, uważam że było z nim coś nie tak. 20 letni chłopak który nie zaliczył?
                  Hmmm albo powodzenia nie miał, albo coś z nim nie tak.
                  Każdy normalny chłopak w tym wieku powinien mieć i chęci ku temu i okazje.
                  • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:12
                    miał chęci i okazje, ale miął też rozum, zasady, a poza tym zakochany był we mnie od jakichś 2-3 lat, więc myslał o czym innym.

                    dla Ciebie to takie super, że koleś juz w liceum zalicza laski?
                    rozumiem, że sama tez uważasz że to wielce wartościowe i najlepiej świadczy o człowieku, więc zanim poznałaś swojego stałego partnera wielu innych po drodze przer.chalo się na wszystkie strony, żeby być "normalną" i żeby nikt nie pomyslał że powodzenia nie miałaś
                    ale pusta z ciebie laska....
                    • lidiak1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:17
                      kondolyza napisała:

                      > miał chęci i okazje, ale miął też rozum, zasady,

                      Aha aha a jakież to zasady obowiązują 20latka z szalejącymi hormonami, o ile nie jest zagorzałym oazowym katolikiem?



                      a poza tym zakochany był we mn
                      > ie od jakichś 2-3 lat, więc myslał o czym innym.

                      Nie mógł być zakochany, mógł być zadurzony. Była to tzw platoniczna miłośc, z uczuciami wyższymi nie ma ona nic wspólnego.



                      > dla Ciebie to takie super, że koleś juz w liceum zalicza laski?


                      Nie, nie super. Ale znak, że jest normalnym zdrowym chłopem.
                      Wiesz kto u mnie w Liceum nie zaliczał lasek? Fujary albo wyjątkowo szpetni kolesie, a w sumie nie,bo nawet szpetny umiał jakoś zaliczyć.


                      > rozumiem, że sama tez uważasz że to wielce wartościowe i najlepiej świadczy o c
                      > złowieku, więc zanim poznałaś swojego stałego partnera wielu innych po drodze p
                      > rzer.chalo

                      Nie uważam również dziewictwa za skarb w naszych czasach. Zwłaszcza w wieku 20 lat +


                      się na wszystkie strony, żeby być "normalną" i żeby nikt nie pomysla
                      > ł że powodzenia nie miałaś
                      > ale pusta z ciebie laska....


                      Nikt się nie silił na bycie normalna by ktoś coś o mnie pomyślał..
                      Ładne, fajne dziewczyny,tak samo jak chłopcy mający powodzenia zakochują się w sobie, mają wiele okazji ,adoratorów i w tym wieku hormony buzują.
                      Całkiem normalne są wszelkie próby pocałunków,seksu itp.
                      Jak ktoś jest fajtłapą to sobie może dorabiać ideologię o czekaniu na jedynego/jedyną.
                      • wuika Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:22
                        Fajne musiałaś mieć towarzystwo. Sama o 'uczuciach wyższych' w tym wieku nie miałaś pojęcia - skoro tylko o 'zaliczanie' i hormony chodziło, ale innym odbierasz możliwość rozumienia tej idei? Seks w wieku lat <20 jest normalny, nie twierdzę, że trzeba być rozwiązłym, żeby w wieku kilkunastu lat mieć za sobą inicjację, ale nie jest koniecznością, żeby za normalnego uchodzić.
                        • lidiak1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:24
                          wuika napisała:

                          > Fajne musiałaś mieć towarzystwo.

                          Normalne towarzystwo, nie oazę.


                          Sama o 'uczuciach wyższych' w tym wieku nie mi
                          > ałaś pojęcia - skoro tylko o 'zaliczanie' i hormony chodziło, ale innym odbiera
                          > sz możliwość rozumienia tej idei?


                          Nie ma uczuć wyższych w platonicznej miłości.


                          Seks w wieku lat <20 jest normalny, nie t
                          > wierdzę, że trzeba być rozwiązłym, żeby w wieku kilkunastu lat mieć za sobą ini
                          > cjację, ale nie jest koniecznością, żeby za normalnego uchodzić.

                          No cóż, dla mnie 20 latek który nie zaliczył jest fajtłapą, albo chociaż nie próbował, nie dążył do tego.
                          Na dodatek dorabia sobie ideologie o ''czekaniu na tą jedyną''.


                      • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:37
                        no to już wszystko wiemysmile
                        widać że jesteś niezwykle "wartościową" osobą. i taki masz też swiatopogląd-niezwykle "wartościowy".
                        popisałaś się w tym wpisie całkowicie-widać już kim jesteś i jakie masz podejście do zycia.
                        tylko pogratulować....
                        • lidiak1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:41
                          kondolyza napisała:

                          > no to już wszystko wiemysmile
                          > widać że jesteś niezwykle "wartościową" osobą. i taki masz też swiatopogląd-nie
                          > zwykle "wartościowy".
                          > popisałaś się w tym wpisie całkowicie-widać już kim jesteś i jakie masz podejśc
                          > ie do zycia.
                          > tylko pogratulować....

                          A dodam jeszcze że bałabym się ze prawiczkowi ciekawość na tyle namąci w głowie, że jednak będzie żałował ,że nie popróbował, albo skusi się po prostu.
                          Kurka całe życie, młodość z jedną babą?
                          Święty by nie wytrzymał.

                          • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:47
                            >
                            > A dodam jeszcze że bałabym się ze prawiczkowi ciekawość na tyle namąci w głowie
                            > , że jednak będzie żałował ,że nie popróbował, albo skusi się po prostu.
                            > Kurka całe życie, młodość z jedną babą?
                            > Święty by nie wytrzymał.
                            >


                            a ja się nie bojęsmile wiem że on już zaawsze będzie mój!!! i tylko mój!!!
                            mało tego-wiem że on nie jest jedyny taki, co potrafi z jedną babka,mimo że nieraz podrywają go laski w pracy...pewnie takie jak ty zresztąsmile co to muszą sobie udowadniać "normalność" smile
                            • lidiak1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:51

                              > a ja się nie bojęsmile wiem że on już zaawsze będzie mój!!! i tylko mój!!!


                              Aha no to wiele wyjaśnia.

                              > mało tego-wiem że on nie jest jedyny taki, co potrafi z jedną babka,


                              Poważnie? Znasz więcej pryszczatych onanistów?

                              mimo że nie
                              > raz podrywają go laski w pracy...pewnie takie jak ty zresztąsmile co to muszą sobi
                              > e udowadniać "normalność" smile

                              Ja nic nie muszę sobie udowadniać, a facetów nie podrywam.
                              Zwłaszcza takich jak twój.
                              • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:04
                                podrywasz, bo znam Cie.
                                a pryszczatą onanistką to chyba ty jestes, bo moj maz nigdy nie mial problemów z cerą.

                                nie ma to jak dorabiac sobie ideologie do bycia puszczalską laską.

                                nawet nie zauwazyłaś że na drugim biegunie są wartościow, przystojni, atrakcyjni i bez kompleksów ludzie którzy nie puszczali się w wieku lat nastu i potrafią powstrzymać swoje popędy gdy chcą. tym się różnimy od zwierzątsmile
                                • lidiak1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:09
                                  kondolyza napisała:

                                  > podrywasz, bo znam Cie.

                                  Bo co ??????????????



                                  > nie ma to jak dorabiac sobie ideologie do bycia puszczalską laską.
                                  >

                                  Lepiej mieć powodzenie niz go nie mieć.
                                  Ale pewnie o tym wiesz.

                                  > nawet nie zauwazyłaś że na drugim biegunie są wartościow, przystojni, atrakcyjn
                                  > i i bez kompleksów ludzie którzy nie puszczali się w wieku lat nastu i potrafią
                                  > powstrzymać swoje popędy gdy chcą.


                                  Tak wszystko w imie czekania na tą jedyną.
                                  Serio łyknęłaś te kity od niego?
                                  • lipcusiowa Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:19
                                    Powodzenie nie jest jednoznaczne z bzykaniem każdej chętnej.
                                    PS. Ciasnota umysłowa jest mooocno charakterystyczna.
                            • bi_scotti Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:51
                              kondolyza napisała:

                              > a ja się nie bojęsmile wiem że on już zaawsze będzie mój!!! i tylko mój!!!
                              > mało tego-wiem że on nie jest jedyny taki, co potrafi z jedną babka,mimo że nie
                              > raz podrywają go laski w pracy...pewnie takie jak ty zresztąsmile co to muszą sobi
                              > e udowadniać "normalność" smile

                              Co to mozna wiedziec o drugim czlowieku?
                              • guderianka Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:54
                                a ja się nie bojęsmile wiem że on już zaawsze będzie mój!!! i tylko mój!!!


                                na pewno



                                do następnego razu.. wink))
                                • chipsi Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:14
                                  Z tym "na zawsze" to dziewczynę poniosło. Tego nikt nie wie, nawet za siebie pewnym być nie można. Życie.
                                  Jednak "tylko mój" ma swoje dobre strony. Ona już wie co lubi a on właśnie tak to robi (nie ma "nawyków" po byłych wink)
                  • wuika Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:12
                    To, że średni wiek inicjacji seksualnej wynosi kilkanaście lat nie oznacza, że ktoś, kto ma lat 20 i laboga - nadal jest prawiczkiem - jest totalną maszkarą, z którą na pewno jest coś nie halo. Nie wszystkie moje znajome 'bzyknęły się' przed 20 i nie wszyscy znajomi kogoś 'zaliczyli' przed tym wiekiem. Z większością z nich wszystko ok (po kolejnych 10 latach widać, że również w tematach związkowych nie są totalnymi ofiarami).
                    • kondolyza Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:14
                      wuika napisała:

                      > To, że średni wiek inicjacji seksualnej wynosi kilkanaście lat nie oznacza, że
                      > ktoś, kto ma lat 20 i laboga - nadal jest prawiczkiem - jest totalną maszkarą,
                      > z którą na pewno jest coś nie halo. Nie wszystkie moje znajome 'bzyknęły się' p
                      > rzed 20 i nie wszyscy znajomi kogoś 'zaliczyli' przed tym wiekiem. Z większości
                      > ą z nich wszystko ok (po kolejnych 10 latach widać, że również w tematach związ
                      > kowych nie są totalnymi ofiarami).


                      też tak uważam. no ale jak widać dla większości ematek szczyt wartości człowieka to wczesne bzyknięcie, bo jak nie to coś z tobą nie tak...
                      • wuika Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:19
                        To ze mną było coś bardzo nie halo wink Nie bzyknęłam się przed 20. Ale podpowiem - w moim towarzystwie, które nie było ani szczególnie rozrywkowe, ani szczególnie zachowawcze, nie byłam wyjątkiem. Jak czytałam te 10 lat temu o tym rozbuchanym seksualizmie młodzieży, to zastanawiałam się - jakim cudem? Jadąc na obóz integracyjny przed studiami (czyli większość uczestników to byli 19 i 20-latkowie), podczas 'wieczorów szczerości' wychodziło, że na zwierzające się sobie grupy kilkunastoosobowe inicjację miało za sobą tak +/- 50%. A nie 100% z odjęciem totalnych kosmitów. Teraz większość pożeniona / powychodzona za mąż, część z dziećmi, część w związkach. Nadal żadnych totalnych kosmitów w tych tematach.
                        • dziennik-niecodziennik Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:43
                          no to jest nas więcej smile
                          i szczerze mowiac u nas w liceum tez jakos sie nadmiaru seksu nie spotykało. u nas w klasie współżyły trzy dziewczyny, wszystkie juz po paru latach związku. w innych klasach bylo podobnie. i - o dziwo! - w okresie mojej nauki w żadnej klasie w całej szkole nie było uczennicy w ciązy!...
                          na studiach tez bylo podobnie jak u Ciebie. na pewno nie 100% rozdziewiczonych.
                          • wuika Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:52
                            To też tak, jak u mnie. Niektórzy się zaczęli parować pod koniec studiów, część była w długoletnich związkach jeszcze ze szkoły średniej, ale zdarzały się osoby, które i pod koniec studiów były same, jak i przez cały czas ich trwania. I co? I nadal nie są jacyś dziwni / dziwne.
                            • lidiak1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 15:12
                              ale zdarzały się oso
                              > by, które i pod koniec studiów były same, jak i przez cały czas ich trwania. I
                              > co? I nadal nie są jacyś dziwni / dziwne.


                              co nie znaczy że nie było seksu
                  • jola-kotka Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 19:18
                    lidiak1 napisała:

                    >
                    > Tak, uważam że było z nim coś nie tak. 20 letni chłopak który nie zaliczył?
                    > Hmmm albo powodzenia nie miał, albo coś z nim nie tak.
                    > Każdy normalny chłopak w tym wieku powinien mieć i chęci ku temu i okazje.

                    O matko,kobieto,ja sie zastanawiam,czy z toba jest cos nie tak?
      • vesper_lynd_1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:18
        nic tak nie boli całe życie jak to, gdy się już spotka tego jedn
        > ego, jedynego, jest najfantastyczniejszy na świecie w łóżku i nie tylko i wtedy
        > boli jak cholera, że on na mnie poczekał, a ja na niego nie...

        ...CIEBIE boli, mnie nie boli mimo, że jestem dokładnie w takiej samej sytuacji, więc wiem co piszęwinkp
      • dziennik-niecodziennik Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:36
        ale ja dobrze zrozumialam ze poznalas swojego męża w wieku około 20 lat?...
        bo wtedy to istotnie mozna miec takie zale.
        ja sie związałam z moim mężem przez 30, to co, tez mialam czekac? smile
    • mysia-mysia Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:06
      > Oczywiście można mieć szczęście i trafić na partnera doskonałego, ale co jeśli
      > tak się nie stanie za 1-wszym razem?


      to samo co wtedy jak się za pierwszym razem nie trafi na zaradnego, gospodarnego, opiekuńczego, rozsądnego, który nie pije, nie bije i nie zdradza - można się rozejść albo męczyć z tym do końca życia
      • chipsi Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:10
        No właśnie, z tym że wiele osób i wiele religii takie zachowanie odradza. Ba, nawet zabrania zawierania nowych związków/małżeństw. Dodam że społeczeństwo w tym względzie inaczej traktuje kobiety (1 na zawsze) a inaczej mężczyzn (im więcej tym lepiej).
        • mysia-mysia Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:39
          Nie wiem jak w innych religiach ale w chrześcijaństwie odradza się dochodzenie od partnera w ogóle, nie tylko dlatego że jest kiepski w łóżku
          • chipsi Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:48
            No tak, oczywiście. Tzn. odejść można tylko związać z innym już nie bardzo. Sex przedmałżeński zabroniony, pozamałżeński zabroniony czyli sprowadza się do nakazu jednego chłopa w łóżku jakby na to nie patrzeć.
            • mysia-mysia Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:44
              I w życiu. Bo przecież może być tak że chłop w łóżku dobry ale coś innego z nim jest nie tak, np. kłótliwy i w efekcie baba jest nieszczęśliwa (po pewnym czasie to i tego seksu by jej się pewnie odechciało)

              chociaż pamiętam, siostra na religii mówiła że można się ponownie z kimś związać byle seksu już z tą osobą nie uprawiać. kiedyś traktowałam te słowa jako bardzo mądre, dziś myślę że takie bzdety to tylko zakonnice mogą wygadywać big_grin
      • mysia-mysia Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 12:11
        Jeszcze może być tak, że to facet wymieni kobietę na inny, bardziej kompatybilny model a jeśli ona wciąż będzie chciała pozostać przy idei "jeden facet na całe życie" to będzie musiała żyć w celibacie big_grin
    • ashraf Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:04
      IMHO seks jest na tyle waznym elementem zycia i malzenstwa, ze nie wyobrazam sobie wyjsc za kogos, z kim nigdy nie uprawialam seksu. Jak rowniez z ktorym nie mieszkalam. Po prostu pewne rzeczy wychodza w praniu... Oboje z M nie bylismy dla siebie pierwsi, ale od poczatku wszystko gralo - w lozku i poza nim. Mamy swietny seks, ale zadne z nas nie moze na 100% powiedziec, ze na calym swiecie nie ma innej osoby, z ktora mogloby byc lepiej. Tylko po co szukac i zastanawiac sie, skoro jest fantastycznie? smile Mysle, ze to wszystko kwestia szczescia, znam pary, ktore znaja sie od liceum, byli dla siebie pierwszymi partnerami i maja - w swoim odczuciu - genialny seks, znam tez takie, ktore poznaly sie po 30. Trudno przewidziec. Na pewno nie rozwalalabym dobrego, harmonijnego zwiazku tylko po to, zeby porownac jak to by bylo z innym... Nie tkwilabym tez w nieudanym tylko w imie zasady, ze musi byc jeden na cale zycie. No, ale ja nie jestem katoliczka.
    • wuika Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:15
      Nie wyobrażam sobie planowania całego życia z człowiekiem, z którym nie wiem jak się będzie układało. Do tego układania zaliczam i wspólne zamieszkanie i wypróbowanie się w sprawach seksu. Nie oznacza to, że należy wskakiwać sobie do łóżka na 2,3,10 randce, żeby tylko wiedzieć, jak będzie akurat z tym, ale wyczekiwanie do ślubu (często kościelnego) z prawdziwym poznaniem się to jest jednak zbyt duże ryzyko. Jak się okaże, że zupełnie nic nie gra, że nie umiemy się dogadać w temacie - jak wygląda nasz poranek (niby banalna sprawa, ale potrafi spieprzyć organizację całego dnia), to nie wyobrażam sobie potem takiego całego życia.
      • ashraf Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:22
        Dokladnie tak. Znam pary, ktore tak zaryzykowaly. Jedna z nich zamieszkala ze soba dopiero po slubie koscielnym ( wczesniej, do 30 oboje u rodzicow), z seksem tez czekali. Na randkach wszystko super, a po slubie sajgon. Nie sa w stanie tolerowac sie w codziennym zyciu, maja swoje przyzwyczajenia, podzial obowiazkow ich przerasta. W lozku klapa, byli na siebie mocno napaleni przed slubem, ale roznica temperamentow i oczekiwan okazala sie nie do pokonania.
        • wuika Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:26
          I są w czarnej dupie, jeśli traktują ślub kościelny poważnie. Pewne sprawy można dograć, można się siebie nauczyć - wtedy jest z czasem coraz lepiej. I w sumie to jest normalne. Wierzę, że może być hiper-super od samego początku, ale najczęściej to hiper-super przychodzi po czasie, zazwyczaj po super wink Ale jak nie pasuje nic zupełnie, to masakra głęboka, bo od 'zupełna klapa' to gdzie można dojść? Do 'nie jest aż tak tragicznie', a na pewno są ważniejsze sprawy, niż seks?
        • iuscogens Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:31
          Różnica temperamentów jest wg mnie do pokonania, o ile oczywiście się chce i seks nie przysłania wszystkiego, ja mam męża z gatunku "zawsze i wszędzie w każdym momencie", ja mam trochę mniejsze potrzeby i jakoś żyjemy sobie smile Całkiem udanie dodam smile
          No fakt nie ma u nas opcji raz na dwa tygodnie poświęcę się za Anglię z zamkniętymi oczami, no ale jakieś tam rozbieżności temperamentowe są.
          Choć powiem szczerze z facetem nie zainteresowanym seksem ze mną bym długo nie wyrobiła, znam dziewczynę, która jest w takim związku. Seks 3-4 razy do roku, po jej długich namowach. Masakra to musi być.
          • wuika Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:36
            Ale może nie chodzić o różnicę temperamentów, tylko np. o kwestię, że jak przychodzi co do czego jedna ze stron wobec tej drugiej odczuwa niemalże zerowy (jak nie ujemny) pociąg seksualny. Miałam kiedyś taki 'zaczątek związku' - inaczej się tego nazwać nie dało. Co z tego, że lubiłam faceta, dogadywaliśmy się, przez kilka miesięcy byliśmy dobrymi znajomymi, więc teoretycznie dobre podstawy dla związku były. Nawet w nim byłam przez jakiś czas zadurzona. Jak znaleźliśmy się sam na sam, to myślałam, że odgryzę mu rękę, którą próbował mnie dotykać. Nie, generalnie nie mam zaburzeń. Zdarzyło mi się takie coś raz w życiu. I wyobrażam sobie, w jaki kanał bym wpadła, gdybym się mocniej zakochała, poszła do ślubu, rozebrała białą kieckę, a potem takie coś.
            • triss_merigold6 "Nie da rady, oba samce" 16.08.12, 14:11
              To jest wersja z cyklu "Nie da rady, oba samce". Miałam kumpla z którym się bardzo lubiliśmy. Wiele przegadanych godzin, jakieś weekendy wspólnie, porozumienie dusz i wspólnota zainteresowań, cud miód tylko seksu nie było. Kilka razy podchodziliśmy do tematu i nul, nie szło ni cholery ani na trzeźwo ani po procentach. Mój partner opowiadał, że kiedyś miał z panną podobnie - bawili się razem super, gadali, lubili, ona atrakcyjna, on przystojny etc. i jak poszli do łóżka to czuł się jakby się na siostrę kładł.wink Zero pociągu seksualnego.
            • iuscogens Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 15:57
              No ja się zgadzam w 100%, nigdy bym się nie wpakowała w kanał bycia z kimś kto mnie nie pociąga. I nigdy nie byłam fanką interesujących brzydali o pięknych oczach, no nie i koniec. Ja wiem, że to płytkie, bo patrzy się na wnętrze ale po co mi wnętrze skoro chemii nie ma. A mi się zawsze podobali tacy dość przystojni, no co ja na to poradzę smile
              tylko że ja akurat tak miałam, że wiedziałam czy ktoś mi się podoba damsko-męsko już od początku.
    • peggy_su Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:28
      Dla mnie opowieści o dopasowaniu seksualnym to trochę bujda. Z jednym facetem przez kilka lat raz jest mi fantastycznie, raz średnio, raz kiepsko. Są różne okresy w życiu, miewamy duże stresy, kłopoty, problemy z hormonami, potem znów lepsze czasy kiedy i w związku i w życiu układa się dobrze co przekłada się na fajny seks. Temperament się zmienia - i u mnie i u męża. Jak niby sprawdzić to dopasowanie przed ślubem?

      Nie mówię, że prze ślubem absolutnie niet seksu. To kwestia bardziej światopoglądowa. Mówię tylko, że moim zdaniem gooowno da sie sprawdzić tongue_out
      • ashraf Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:34
        Oj, mozna! Gwarancji, ze zawsze bedzie do doopy nie ma, ale jak od poczatku jest gorzej niz zle, to marne szanse na poprawe. Ta para jest ze soba od kilku lat, mieli mniej i bardziej stresujace okresy w zyciu, i w domu i na wakacjach zawsze jest do bani. On po prostu jej "nie czuje", nie wie jak i co i kiedy, zeby bylo w odpowiednim momencie, podobnie ona. Mysle, ze osoby, ktrore mialy kilku partnerow wiedza co mam na mysli - z jednymi jest ok, z innymi srednio i trzeba sie nameczyc, zeby bylo choc poprawnie. Zreszta nie tylko seks powinno sie przed slubem sprawdzic. Podobnie zajmowanie sie domem, wspolne finanse, wyjazdy, podejmowanie waznych decyzji razem.
        • vesper_lynd_1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:38

          Dodajmy tylko, że akurat w tej oto konstelacji może być gorzej niż źle. W innej nie musi.
        • peggy_su Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:02
          No ale to czy ktoś nam pasuje widać już wcześniej, w usposobieniu, w tym jak całuje, jak dotyka. Nie wyobrażam sobie aż takiego rozstrzału, że facet fajny, dogadujemy się świetnie na wielu płaszczyznach, jest chemia, świetnie całuje, jak tańczymy to aż kolana miękna, a potem w łóżku zonk i nic się nie da zrobić. Wiadomo że nie od razu musi być rewelacyjnie, ale to raczej kwestia dotarcia się i nauczenia siebie.
          • chipsi Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:23
            > Nie wyobrażam sobie aż takiego rozstrzału, że facet fajny, do
            > gadujemy się świetnie na wielu płaszczyznach, jest chemia, świetnie całuje, jak
            > tańczymy to aż kolana miękna, a potem w łóżku zonk i nic się nie da zrobić.

            Też kiedyś bym w to nie uwierzyła. Do czasu big_grin
      • vesper_lynd_1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:36
        Temperament się zmienia - i u mnie i u męża. Jak niby sprawdzić to do
        > pasowanie przed ślubem?

        Nie no co Ty- "widziały gały co brały" tutaj nie obowiązuje?winkp

        A na serio- zgdzam się z tym zdaniem. Temperament i nie tylko się zmienia z biegiem lat- ludzie ewoluują. Bywa, że demon seksu " zmięknie"wink z biegiem lat bo stres, kłopoty w domu, pracy choroba, pośpiech itp., itd.
        • bi_scotti Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:47
          Ale gusta i potrzeby sie zmieniaja. Fajnie gdy zmieniaja sie w parze zgodnie i harmonijnie, nie wszystkim jest to dane.
          Zupelnie inne potrzeby seksualne mialam jako szalona 16-latka, inne mam teraz a kto wie czego mi bedzie trzeba gdy bede po 80-tce smile Jak narazie, od ilus tam lat, moj maz zaspokaja moje potrzeby i ja jego ale zawsze istnieje prawdopodobobienstwo, ze cos sie zmieni w tym zakresie. Warto miec te swiadomosc. Przy czym to nie zawsze musi byc zmiana partnera, to moze byc zmiana w partnerze albo we mnie samej wink
          • ashraf Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:50
            Gusta i potrzeby to jedno, a temperament i brak wyczucia partnera to drugie. Jezeli jemu wystarcza raz na 2 tygodnie, a ona w zasadzie moglaby i codziennie, to jaki jest sens w takim malzenstwie? Choroby i stresy to sytuacje wyjatkowe i wiadomo, ze seks schodzi wtedy na dalszy plan. Ale takie zakladanie, ze "jak sie ozeni, to sie odmieni" i seks cudownie sie wyprostuje, to dla mnie utopia, podobnie jak rady piewcow NPR-u, jakoby mezczyzne trzeba bylo cwiczyc w poscie, bo potem przy zagrozonej ciazy lub chorobie pusci sie z pierwsza lepsza dziwka.
            • vesper_lynd_1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:57

              Stres w dzisiejszych czasach jest sytuacja wyjątkową???
              Znajdz kogoś kto dzisiaj życje bez stresówwink
              Dodac trzeba, że im starsi jesteśmy tym tych stresów więcej- rodzice nasi sie starzeją, dzieci dorastają, my nie jesteśmy tam, gdzie chcielibysmy sie widziećwink

              Je
              > zeli jemu wystarcza raz na 2 tygodnie, a ona w zasadzie moglaby i codziennie, t
              > o jaki jest sens w takim malzenstwie?


              Pytanie DLACZEGO jemu wystarcza raz na dwa tygodnie warto sobie zadać...
              • princess_yo_yo Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:09
                mozna sobie zadawac takie pytania tylko do czego to ma prowadzic, do zmuszania partnera ktory nie jest specjalnie zainteresowany seksem zeby sie zmienil? a moze to niech ten co mu sie chce zawsze niech sie zmieni? to jest droga do nikad.

                dopasowanie to przede wszystkim kwestia bycia dla siebie atrakcyjnym pod wzgledem seksualnym (nie kazdej parze sie to zdarza), podobnego temperamentu, otwartosci na nowe doznania itd. z takimi podstawami mozna do czegos dojsc nawet jak na poczatku nie jest wspaniale. nie wyobrazam sobie w jaki sposob mozna stworzyc satysfakjonujaca relacje bez tych skladnikow.
                • fanaberiana Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:16
                  princess_yo_yo napisała:

                  > mozna sobie zadawac takie pytania tylko do czego to ma prowadzic, do zmuszania
                  > partnera ktory nie jest specjalnie zainteresowany seksem zeby sie zmienil? a mo
                  > ze to niech ten co mu sie chce zawsze niech sie zmieni? to jest droga do nikad.
                  >
                  >
                  > dopasowanie to przede wszystkim kwestia bycia dla siebie atrakcyjnym pod wzgled
                  > em seksualnym (nie kazdej parze sie to zdarza), podobnego temperamentu


                  W 100% zgadzam się.

                  Pytania? Jak partner nie chce się kochać tak często jak partnerka to może być kilka możliwości dlaczego tak się dzieje, lecz dla mnie najbardziej oczywiste jest to, że babeczka po prostu przestała go kręcić seksualnie. To bardzo delikatna sprawa, nic tu po zadawaniu pytań, zmuszaniu etc. Albo to jest albo tego nie ma. "Przyzwyczajenie", odrabianie pańszczyzny, rutynowy seks, najczęściej wyproszony - to smutne, ale świadczy o tym, ze te osoby raczej nie pasują do siebie.
                  • vesper_lynd_1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:33

                    Pomerdało Was sie chyba coś dziewczyny, naprawdę...

                    Załózmy, że jesteście 10 lat z kimś- ten ktoś niemalże dnia na dzień traci ochotę na seks - co robicie? Nie próbujecie rozwiązać problemu, nie rozmawiacie????? Toz przyczyna byc musi, a to, że chcecie wiedzieć i rozmawiacie na ten temat nie musi oznaczać jakiegoś "zmuszania"... no ludzie...
                    • fanaberiana Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:37
                      vesper_lynd_1 napisał(a):

                      >
                      > Pomerdało Was sie chyba coś dziewczyny, naprawdę...
                      >
                      > Załózmy, że jesteście 10 lat z kimś- ten ktoś niemalże dnia na dzień traci ocho
                      > tę na seks - co robicie? Nie próbujecie rozwiązać problemu, nie rozmawiacie????
                      > ? Toz przyczyna byc musi, a to, że chcecie wiedzieć i rozmawiacie na ten temat
                      > nie musi oznaczać jakiegoś "zmuszania"... no ludzie...

                      Co TY się tak unosisz?smile

                      Stracił ochotę - to partnerka go czymś zraziła?straciła atrakcyjność w jego oczach lub po prostu nie jest w jego typie.
                      Co robię? Delikatnie, bez przymusu, powoli naprowadzam, pokazuję, że pragnę więcej. Była u mnie taka sytuacja. Post dwumiesięczny. Potem przylgnęliśmy do siebie stęsknieni. I tak jest do dziś. Trzeba się pożądać, podbudowywać atrakcyjność, a nie być kokoszką z pilotem w rękusmile
                      • fanaberiana Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:40
                        kiedyś zauważyłam także, że częste spięcia prowadzą do niepowodzeń w łóżku. Jak mąż wchodzi do domu, a tu kubeł zimnej wody wylewa mu kochająca żonka na główkęsmile Albo odwrotnie. Natarczywość w niczym nie pomaga. Rozmawiać można, ale mądrzesmile
                • vesper_lynd_1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:17

                  Chęć na seks co dwa tygodnie lub jeszcze rzadziej, nie oznacza, że kogoś seks nie interesuje.
                  Jesli na początku związku było inaczej to jakis powód spadku chęci musi być.
                  I dlatego warto rozmawiać na ten temat i poszukać przyczyn a nie od razu "pakować mu lub sobie walizki"wink
                  • fanaberiana Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:23
                    > Chęć na seks co dwa tygodnie lub jeszcze rzadziej, nie oznacza, że kogoś seks n
                    > ie interesuje.

                    No pewnie. Ów ktoś może być po prostu bardziej zainteresowany seksem z innym partnerem/partnerką niż z tym prawowitym/prawowitą;P
                    • vesper_lynd_1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:35

                      No widzisz, ale przyczyna ZAWSZE jakaś jestwink
                      Jak się nie przyjrzysz i drązyć sprawy nie zaczniesz to na ogół sie nie dowiesz.
                  • princess_yo_yo Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:48
                    ale nikt nie mowi o pakowaniu walizek w takiej sytuacji zwlaszcza jesli to jest powazny i juz dlugtrwaly zwiazek.

                    ale jest znajomosc sie od takiego niedopasowania zaczyna to ja bym sobie raczej nadziei nie robila ze z czasem to sie zmieni na lepsze.
            • bi_scotti Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 13:59
              Tyle, ze gusta sie zmieniaja. Fajnie jest gdy mozna sie zmieniac razem i rownolegle albo przynajmniej "doganiac sie wzajemnie" ale z tym roznie bywa. Wiekszosc moich znajomych ma staze malzenskie podobne do mojego i nie wszyscy sa wciaz super happy "w lozku" (pogladowo mozna sobie obejrzec "Hope Springs" z Meryl Streep i Tommy Lee Jones smile ); wielu otwarcie mowi, ze trzyma ich razem "tylko" (?) przyjazn, przyzwoitosc, dzieci, mortgage, wspolny cottage czy niechec do formalnosci, ktore by byly konieczne przy jakichs dramatycznych decyzjach. I to wcale nie sa NIESZCZESLIWE pary smile Czy kazda z tych osob bylaby szczesliwsza w innym ukladzie seksualnym trudno powiedziec ale jak jest to na pewno nie sa iskry podniecenia wink A sa i tacy, ktorzy na podobnym etapie zycia poznaja kogos new i piekno zycia powraca albo ucza sie nowych tricks ze "starym" partnerem i tez jest cool. Tylko w to trzeba wlozyc choc troche wysilku tongue_out
              • fanaberiana Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:08
                zgadzam się z bi_scotti.

                Generalnie moja seksualność "odżyła", kiedy poznałam obecnego męża i iskry są ciągle. Stresów mnóstwo - praca, dzieci, dom..ale nie inwestujemy swoich emocji w stresy. One nie wykluczają radości z tego, ze możemy być razem - chodzi mi również o te intymne aspekty. Z poprzednim mężem również łączył mnie dobry, udany seks i był on dopóki nie zdecydowaliśmy o zakończeniu związku. Moje zdanie jest takie - jeśli seks przestaje dawać emocje i jest bo jest ( raz na dwa tygodnie, od niechcenia, albo trzeba kogoś prosić, coby z łaski swojej poświęcił trochę czasu na miłość erotyczną) to znaczy, że coś złego się dzieje. W mojej ocenie oczywiście. Oczywiście - w miarę upływu czasu ludzie się zmieniają, "przyzwyczajają się", ale u siebie takiej sytuacji nie widzęsmile
            • peggy_su Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:06
              Hehe sytuacje wyjątkowe tongue_out Ludzie niedomagają całymi miesiacami, latami, bo depresja, choroba, dzieci, brak pracy czy cokolwiek. I co wtedy - rozwód bo przed ślubem to byłaś demonem seksu, widać nie do końca się sprawdziliśmy tongue_out

              Co do "ćwiczenia w poście" sama nie praktykowałam ale widzę w tym sens. Nie chodzi o to by drugiej osobie coś reglementować, raczej widzę wartość na przyszłość w tym, że się para nauczy wspólnie funkcjonować w czasach późniejszej mniej lub bardziej przymusowej wstrzemięźliwości.
              • vesper_lynd_1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:19
                > Hehe sytuacje wyjątkowe tongue_out Ludzie niedomagają całymi miesiacami, latami, bo dep
                > resja, choroba, dzieci, brak pracy czy cokolwiek. I co wtedy - rozwód bo przed
                > ślubem to byłaś demonem seksu, widać nie do końca się sprawdziliśmy tongue_out

                Ano, mam wrażenie, że pani się z jakiejś bajecznej krainy wiecznej szczęśliwości zerwała...
                • triss_merigold6 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:25
                  Taaa oczywiście i wystarczy być empatycznie wyrozumiałym i będzie psiejsko-czarodziejsko.
                  Ludzie są różnymi talentami obdarzeni i temperamenty + potrzeby też mają różne. Są aseksualni, są tacy o niskim libido, są kłody kompletne i osobniki seksem niezbyt zainteresowane. Są też ludzie płci obojga niewyuczalni, pozbawieni erotycznego polotu czy innej iskry. Tak jak z tańcem, są urodzeni tancerze i tacy, którym słoń nieodwracalnie nadepnął na ucho.
                  • vesper_lynd_1 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:30

                    No widzisz, ja nie zakładam z góry, że nie ma niewyuczalnych w tej dziedzinie. Ja jedynie jestem zwolenniczką wyjaśniania problemów, zwłąszcza jak kogoś darzę uczuciem, co zwykle ma miejsce w związkach małżenskich i innych.
                    • aneta-skarpeta Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 19:22
                      tylko, w moim odczuciu, jest troszkę tak


                      jak jest milo i sympatycznie na codzien, ale w lozku letnio to ciezko tu specjalnie nad czyms pracowac- to jest niewyczuwalna iskra miedzy ludzmi- w pewnych granicach oczywiscie ludzie się docierają, ida na kompromisy i wpsolpracują, ale jednak nie z kazdej mąki bedzie chleb- nie wiem jakbysmy sie starali- jasne, niektorym letnia temp. w lozku wystarcza- i jesli wystarcz akazdej ze stron to ja nie widze problemu, jednak nie wszystko da sie wypracowac
                      dlatego tez z niektorymi milczenie nas męczy, a z innymi nie

                      poza tym nie da się wszystkiego nauczyc i wyuczyc, bo jeszcz trzeba to lubic ( chocby odrobinę) zeby to działało
      • aneta-skarpeta Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 19:15
        wiadomo, ze po jakims czasie nie zawsze tryskają wodospady i niagary i nie każdy seks jest najlepszy w zyciu, ale jednak prawa jest taka, ze albo miedzy ludzmi jest gorąco, albo nie

        albo masz ciarki na plecach jak ci chuchnie w szyje, albo jest po prostu łąskotaniewink

        i jak są ciarki to się ładnie dogrywasz i docierasz
    • triss_merigold6 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:17
      Szczerze mówiąc nie widzę jakiejś szczególnej wartości w czymś doświadczanym po raz pierwszy. Ani pierwszy seks ani np. pierwszy wyjazd w góry/pierwszy rejs łódką/pierwsze tiramisu/pierwszy poród/cokolwiek po raz pierwszy nie muszą być lepsze czy bardziej wyjątkowe od kolejnych doświadczeń. A wprawa cenna rzecz.
      Nigdy nie zakładałam, że będę z pierwszym facetem z jakim się prześpię, wręcz przeciwnie - byłam ciekawa jak jest z innymi.
      Udany seks i wzajemny pociąg uważam za sine qua non związku.
      • bi_scotti Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 20:24
        triss_merigold6 napisała:

        > Szczerze mówiąc nie widzę jakiejś szczególnej wartości w czymś doświadczanym po
        > raz pierwszy. Ani pierwszy seks ani np. pierwszy wyjazd w góry/pierwszy rejs ł
        > ódką/pierwsze tiramisu/pierwszy poród/cokolwiek po raz pierwszy nie muszą być l
        > epsze czy bardziej wyjątkowe od kolejnych doświadczeń.

        Obsmialam sie, bo mam znajoma (lat 55), ktora tak uwielbia "magie pierwszego pocalunku" (jej okreslenie), ze co chwila zmienia obiekty calowania zeby jak najczesciej doswiadczac tych pierwszych tongue_out Kobita ma fun cale zycie wink
    • ashraf Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 14:43
      Naprawde nie widzicie roznicy pomiedzy zmianami w seksie 5-10-15 lat po slubie, a niezgraniem sie od samego poczatku? Nagla utrata zainteresowania seksem moze miec rozne przyczyny (zdrowotne czy psychologiczne) i do glowy by mi nie przyszlo zostawiac z tego powodu meza. Ale zenic sie z kims, z kim jest mi w lozku do bani w nadziei, ze po slubie sie wyuczy?? Po prostu jedni lubia uprawiac seks raz na 2 tyg i jest to zdrowe i normalne tak samo jak ci, ktorzy chca codziennie. Codziennie, przy zalozeniu ze nie padaja na pysk, nie sa chorzy, zestresowani zmiana pracy, nie maja w domu noworodka itd. Mialam kiedys partnera, ktorego potrzeby byly slabe i meczylismy sie oboje - ja lezac kolo niego i zastanawiajac sie co jest ze mna nie tak, a on zmuszajac sie do czestszego seksu wbrew sobie. Super kompromis!! Dobrze, ze sie rozstalismy. Uwazam, ze przyzwyczajenia mozna zmienic, ale nic na sile, a na pewno nie od poczatku.
      • triss_merigold6 Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 15:05
        Dokładnie. Na minus zawsze może się zmienić pod wpływem różnych czynników, ale nie musi. Natomiast jeśli już na początku jest kiepsko, to później będzie tylko gorzej.
    • brak.polskich.liter Re: Jedyny na całe życie? 16.08.12, 20:57
      chipsi napisała:

      > Dużo mówi się o odpowiedzialnym seksie. I słusznie. Żeby nie za wcześnie, żeby
      > z TYM JEDYNYM.

      Chlopcow tez to dotyczy?

      Wsrod panow zdarzaja sie odpaly typu "na zone tylko dziewica, bo wszystkie inne to qrwy som puszczalskie, z wyjatkiem mojej matki", ale mam wrazenie, ze mozg przeprany pod katem wlasnej "pierwszosci" i zeby koniecznie z TYM JEDYNYM to domena dziewczatek. Jak rowniez mylenie porywow serduszka z porywami innej czesci ciala.

      Parcie na "tegojedynego" uwazam za bardzo szkodliwe.
      • josef_to_ja Prawiczek plus zbyt doświadczona. 17.08.12, 11:17
        Z takiej mąki moim zdaniem rzadko chleb jest. Związek typu prawiczek i dziewczyna po kilkunastu partnerach, po przygodach to raczej kiepskie połączenie.
    • josef_to_ja Umiar też trzeba znać. 17.08.12, 11:01
      Bez seksu bez związku da się żyć. Jestem prawiczkiem po 20tce, raczej nie czułbym się dobrze z dziewczyna, która miała kilkunastu partnerów seksualnych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka