e-milia1
20.08.12, 16:29
otoz okazuje sie, ze prawie wszyscy moi znajomi, dalsi znajomi bija dzieci, tzn. klapsuja. sama nie wiem gdzie jest granica i czy to nie to samo. nasza corka ma 6 lat i zaczyna byc swiadoma swych czynow i czesto nasze slowa nie docieraja do niej, przyznam cierpliwosc czasami trace-konczy sie wiec na karach. znajomi maja dzieci w podobnym wieku badz starsze i zaczynaja je klapsowac gdy te nie sluchaja. kiedys nie bili bo dzieci byly male i nie rozumialy tego, ze zrobily cos zle. jestem w szoku. moj szawgier klapsnal corke jak nasikala do majtek (jest duza i specjalnie nie poszla na kibelek bo czasu nie miala), kolezanka za pyskowanie synowi tak przylala, ze odcisk jej reki zostal na jego pupie. moja znajoma (przedszkolanka) szarpie czesto synem. inny szwagier sie pochwalil, ze jak jego syn cos nabroi to potem sam kladzie sie na lozko i czeka na klapsy. jestem w szoku. duzo ostanio rozmawiamy z innymi rodzicami o wychowaniu bo i dzieci starsze sie robia i bardziej niegrzeczne. nie spodziewalabym sie, ze az tyle dzieci jest bitych. na moje ALE wiele osob twierdzilo, ze na ogol twardziej traktuje sie synow, jak nasz syn bedze duzy to pewnie tez bedziemy go czasem "chlostac"-dziewczynek sie raczej nie bije. moi znjomi to ludzie wyksztalceni, nie jakis tam plebs. nie spodziewalabym sie po nich tego.