Dawne szkolne czasy

25.08.12, 22:13
Z rozrzewnieniem obejrzałam
kultura.wp.pl/gid,14859000,title,Szare-zeszyty-brazowe-piorniki-granatowe-mundurki,galeria.html
Fartuszek nosiłam przez pierwsze trzy lata edukacji (choć nie taki jak na zdjęciu), szare zeszyty pamiętam a taki cyrkiel kupiłam w tym roku w małej miejscowości.
    • marychna31 Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 22:20
      Naprawdę fajnesmile)
    • triss_merigold6 Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 22:21
      Za dobrze pamiętam PRL i kontrast między podstawówką polską, a amerykańską, żeby akurat to wspominać z rozrzewnieniem.
      • wespuczi Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 23:31
        mam podobnie - mimo ze amerykanskich placowek nie zaliczylam, wysarczyly opowiesci.
    • gazeta_mi_placi Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 22:25
      Pamiętam tę plastelinę z krasnalem smile Zeszyty pamiętam u swojego starszego rodzeństwa, ten brązowy kojarzę.
      • andaba Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 22:48
        Takie cyrkle nadal można kupić.

        Wszystkie pokazane elementy pamiętam, ale nie pokazano jaśniejszej strony - chińskich pachnących gumek i kolorowych ołówków. Śmiem podejrzewać, że dziś dzieciaków nie cieszy nic tak, jak nas cieszyły te gumki smile

        Fartuszki wspominam mile, ja chodziłam w takowych jeszcze przez całe liceum, przynajmniej nie trzeba się było martwić co ubrać, fartuch wszystko przykrywał, a jak się chciało błysnąć nową bluzeczką, ze stójką i kokardką, to się fartuch rozpinało (jak tata nie widział, bo od razu mówił, że wyglądam jak sprzątaczka z burdelu).
        A przez sporą część podstawówki miałam śliczne fartuszki z falbankami, takie na szelkach, wprawdzie nic nie zaslaniały, ale były słodkie i ładnie się na spódniczce układały. Tych fartuszków mi najbardziej żal, moje córki mają takie do pomagania w kuchni, uszyte na wzór tamtych.
        • kub-ma Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 23:07
          andaba napisała:

          > A przez sporą część podstawówki miałam śliczne fartuszki z falbankami, takie na
          > szelkach, wprawdzie nic nie zaslaniały, ale były słodkie i ładnie się na spódn
          > iczce układały. Tych fartuszków mi najbardziej żal, moje córki mają takie do po
          > magania w kuchni, uszyte na wzór tamtych.

          A ja nie miałam takiego fartuszka tylko zwykły sad Buuuuuu
        • jowita771 Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 09:29
          > A przez sporą część podstawówki miałam śliczne fartuszki z falbankami, takie na
          > szelkach, wprawdzie nic nie zaslaniały, ale były słodkie i ładnie się na spódn
          > iczce układały.

          Pamiętam, jak zazdrościłam koleżance takiego fartuszka. Ja miałam zwykły. Ale później , już bliżej końca podstawówki, miałam taki niby zwykły, ale z marynarskim kołnierzem. W sklepie był tylko jeden taki, nie widziałam tez, żeby ktoś poza mną nosił, bardzo mi się podobał. To był już schyłek czasów fartuszkowych, a ja go nosiłam. Pamiętam, jak byłam w siódmej klasie i podeszła do mnie starsza o rok uczennica i powiedziała "przestań już chodzić w tym fartuszku, nikt tego nie nosi oprócz ciebie", a ja naprawdę lubiłam fartuszki.
        • hellulah Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 16:50
          Też nie miałam tych ślicznych, u mnie w domu się uważało, że one są wzoru radzieckiego i w ramach walki z system były zakazane. Serio.
        • eve-lynn Re: Dawne szkolne czasy 31.10.16, 14:10
          andaba napisała:

          > A przez sporą część podstawówki miałam śliczne fartuszki z falbankami, takie na
          > szelkach, wprawdzie nic nie zaslaniały, ale były słodkie i ładnie się na spódn
          > iczce układały. Tych fartuszków mi najbardziej żal, moje córki mają takie do po
          > magania w kuchni, uszyte na wzór tamtych.

          Tez taki mialam i bylam nieszczesliwa, bo wszyscy mieli te poliestrowe - takie "nowoczesne", a tylko ja nosilam fartuszek z "ubieglego wieku, jak pensjonarka".
          W koncu dostalam ten plastikowy kondom wink
    • mika_p Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 22:45
      Takie zeszyty i kredki ołówkowe miałam, cyrkiel jeszcze mam, acz nie dam głowy, że mój, może dziecięcia.
      Liczydła, takie jak na obrazku, miałam w klasie, ale nikt nas już nie uczył na nich liczyć, kiedyś czytałam opis, to wyższa szkoła jazdy - myśmy je traktowali jak zabawkę.
      Fartuszek miałam prostszy, bez tych falbanek przy rękawach - przez 3 lata. Niektóre koleżanki miały krzyżaczki, ładniejsze, moim zdaniem - tu się nie pojawiły.
      Ogolnie, to co widać w tym zestawieniu, to chyba późne lata 80., więc jak dla mnie - trzy etapy życia temu (to była podstawówka, potem liceum, wczesna młodość, obecna młodosć)
      • schiraz Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 22:55
        Matko jaka ja stara jestem. Fartuszek nosiłam, taki z falbanką i obowiązkowo przyszytą tarczą (na agrafce to była uwaga w dzienniczku murowana). Zeszyty pamiętam i takie zielonkawe i szare, szałem było oblekanie ich w tapetę (taką na ściany). Książki miałam obłożone gazetami, im kolorowsze tym lepsze, potem pojawiały się okładki. Plastelinę jak domino też miałam oraz takie farby - były dla mnie zapowiedzią czegoś nowego, początku roku - uwielbiałam oglądać nowe przybory. Tornister miałam brzydszy, krój ten sam, piórnik też brzydszy - jednobarwny, zapinany na magnes. Generalnie widzę na tych zdjęciach moją podstawówkę - rok 86 i wzwyż.
        • schiraz Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 23:01
          A pachnące gumki do ścierania i korektory w buteleczkach jak dzisiejszy lakier do paznokci to był rarytas!
          • schiraz Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 23:03
            I kredki w blaszanych pudełkach, kolejny hit smile
            ------
            Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
        • mika_p Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 23:01
          Heh, tarcza... maluchy nosiły przysztą do fartuszka, starsze dzieci (od IV klasy) nie musiały fartuszka nosić, więc tarcza mogła byc na gumce zakładanej na rękę albo właśnie na agrafce - co za nobilitacja!
          A moja córka rok temu, na rozpoczęciu I klasy, dostała tarczę w formie przypinki (bo nie broszki wszak, okrągłe to było z tarczą posrodku)

          I ach! dyżury, które pozwalały na lekcji przebiec po klasach i sprawdzić tarcze u innych, i strój (miał być w stonowanych kolorach, czerwona bluzka to dyskwalifikacja)
          • kub-ma Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 23:05
            mika_p napisała:

            > I ach! dyżury, które pozwalały na lekcji przebiec po klasach i sprawdzić tarcze
            > u innych, i strój (miał być w stonowanych kolorach, czerwona bluzka to dyskwal
            > ifikacja)

            A w mojej szkole były dyżury przy drzwiach wejściowych. Zapisywało się np. kto przychodzi i do kogo, wydawało sie kredę i oczywiscie nie było się na lekcjach smile
        • kub-ma Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 23:02
          schiraz napisała:

          > Zeszyty pamię
          > tam i takie zielonkawe i szare, szałem było oblekanie ich w tapetę (taką na ści
          > any).

          Też pamiętam tapety. Mam jeszcze jedną książkę w taką tapetę obłożoną smile
          • ga-ti Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 17:50
            kub-ma napisała:

            > schiraz napisała:
            >
            > > Zeszyty pamię
            > > tam i takie zielonkawe i szare, szałem było oblekanie ich w tapetę (taką
            > na ści
            > > any).
            >
            > Też pamiętam tapety. Mam jeszcze jedną książkę w taką tapetę obłożoną smile
            >
            >
            A my w domu nigdy nie tapetowaliśmy, więc jako jedna z niewielu nie miałam tapety do obłożenia. Jak ja Wam zazdrościłam smile
          • eve-lynn Re: Dawne szkolne czasy 31.10.16, 14:13
            kub-ma napisała:

            > schiraz napisała:
            >
            > > Zeszyty pamię
            > > tam i takie zielonkawe i szare, szałem było oblekanie ich w tapetę (taką
            > na ści
            > > any).
            >
            > Też pamiętam tapety. Mam jeszcze jedną książkę w taką tapetę obłożoną smile
            >
            >
            Haha - ja też, Chłopów i Noce i dnie big_grin Do Norwegii ze mną przyjechały z domu rodzinnego, cały czas w tej tapecie sprzed 30 lat pewnie smile
        • ga-ti Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 18:08
          86 - mój rok smile
          Zeszyty miałam niebieskie, szarych używało się w starszych klasach, ale ja już miałam jakieś bardziej kolorowe. Miałam plastelinę taką, farby, kredki, cyrkiel ( najlepszy ze wszystkich jakie miałam), podobny tornister, ale chyba w 4 klasie miałam już plecak; piórnik drewniany jak w Plastusiu, ale dość szybko i plastikowy na magnes, a później otwierany z dwóch stron.
          W fartuszku chodziłam 3 lata, a później w stroju stosownym kolorystycznie.
          A ostatnio wspominałam kiermasze, a nawet przydziały książek. Nie głupie to było.
          Swoje lata szkolne, zwłaszcza podstawówkę, wspominam bardzo dobrze smile

          A pamięta ktoś takie maleńkie, kolorowe chińskie kalkulatorki z długopisikiem, zamykane na magnesik?
          • kub-ma Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 19:38
            ga-ti napisała:

            > a nawet przydziały książek. Nie głupie to było

            Te przydziały książek były dobre. Z tyłu ksiązki była tabelka do której się wpisywało posiadacza w danym roku szkolnym. Mam jeszcze takie ksiażki z tabelkami np. do j. rosyjskiego. A na koniec stało się w kolejce do biblioteki, zeby te ksiażki oddać.
    • asia_i_p Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 22:48
      Pamiętam.
      Pamiętam zachwyt nad tą chińską plasteliną z wyciskanymi wzorkami - miała takie śliczne kolory. I kredki Flying Eagle - podstawowy zestaw i ten wymarzony, chyba 24 kredki, który miał taki jasny róż i jasny fiolet. I kredki Pastele. Pamiętam te zeszyty i pamiętam w 1989 albo może już 1990 - pierwszy raz, kiedy poszłam do papierniczego i kupiłam jeden zeszyt, bo mi się skończył, a nie zapas, bo jak są, to trzeba brać.
      • kub-ma Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 23:00
        asia_i_p napisała:

        > Pamiętam zachwyt nad tą chińską plasteliną z wyciskanymi wzorkami - miała takie
        > śliczne kolory.

        Ale coś mi się kojarzy, że się żle lepiła, że ta zwykła była lepsza.
        • atowlasnieja Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 11:22
          ta plastelina miała charakterystyczny zapach i zupełnie nie nadawała się do użytku... chociaż jej "szczęśliwi posiadacze" zarzekali się, że plastelina właśnie tak powinna się zachowywać tzn. kruszyć się i nie dać wyrobić na gładko.
          • szarsz Re: Dawne szkolne czasy 31.10.16, 15:22
            Pamiętam to kruszenie smile Potwornie byłam rozczarowana, bo marzyłam o takiej długo.
    • karolina17w Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 23:12
      Jej, ile wspomnień!
      Pamiętam te zeszyty, jeszcze parę lat temu, robiąc porządki wywaliłam kilka niezapisanych.
      Ten piórnik z myszką miki - też taki miałam!
      I farbki - opakowanie inne, ale kubeczki te same!
      I tornister - miałam ale krótko.
      I cyrkiel - odkąd pamiętam nienawidziłam tego ustrojstwa big_grin

      A do podstawówki chodziłam mniej więcej w połowie lat 90 smile
      • kub-ma Re: Dawne szkolne czasy 25.08.12, 23:15
        karolina17w napisała:

        > I cyrkiel - odkąd pamiętam nienawidziłam tego ustrojstwa big_grin

        A ja właśnie zakupiłam taki jak na zdjęciu bo nie te nowoczesne denerwują smile
        • sarah_black38 Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 08:15
          Do pierwszej klasy poszłam w połowie lat siedemdziesiątych. Miałam drewniany piórnik ( taki jak w ,,Plastusiowym pamiętniku" ) i tekturowy ciemnobrązowy plecak. Większość z tych przedmiotów pokazanych w artykule to raczej schyłek PRL-u , końcówka lat osiemdziesiątych.

          Klimat szkoły z tamtych lat dobrze oddaje film ,,Plastusiowy pamiętnik" i książka oczywiście . Jakiś czas temu zamówiłam przez internet ową książkę .... okazało się ,że jest w formie komiksu smile. Moją córkę zainteresowało i to bardzo. Co ciekawe w pierwszej klasie omawiali to na lekcjach smile
    • xxe-lka Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 08:31
      szkoły podstawowej nie wspominam z jakimś szczególnym sentymentem
      nie lubiłam jej i już i miałam powody
      ale pamiętam te wszystkie sprzęty przedpotopowe wink kiermasze podręczników itp
      niedawno wybrałam się z dziećmi do empiku między innymi po wyprawki szkolne i po 5 minutach miałam zawroty głowy - nie było wiadomo za co się łapać taki wybór, a moja mama mówi, że kiedyś to była radocha, że te szare zeszyty się w ogóle dostało i ten cyrkiel wink a kapcie szkolne trzeba było upowlować smile
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 09:33
        Chłopcy nosili garnitury w kolorze ciemnoniebieskim. Taki strój obowiązywał przez cały rok szkolny, nie tylko w szkole; zwolnienie z obowiązku jego noszenia obowiązywało dopiero w wakacje."

        eee czyli w czym sie na dwor wychodzilo poganiac ? tez w stroju szkolnym ?
    • figrut Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 10:53
      Mundurki noszą moje dzieci - są u nas obowiązkowe. W takich zeszytach pisałam, cyrkiel miałam zupełnie inny, taki czarny, solidny z wymienną końcówką w pudełku. Gumki bywały też chińskie, pachnące. Piórnik też miałam chiński, pachnący i zamykany na magnes.
    • mnb0 Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 11:16
      Kiedys byla propaganda socjalistyczna, a dzis katolicka. Krzyze w klasach, religia w publicznych szkolach i msze na rozpoczecie/zakonczenie roku. Zenada. Niedlugo bedzie u nas taki poziom "wiedzy" jak w poludniowych stanach USA.
    • shellerka Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 11:51
      bosz... ta plastelina kwadratowa... to był koszmar!!!
      to ustrojstwo się kruszyło, trzeba było to kłaść na kaloryferze, żeby choć trochę zmiękczyć. masakra totalna!!!
    • kamunyak Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 12:51
      ja chyba w jakiejś innej Polsce żyłam, mimo, że była ona w Warszawie. A może dlatego?
      Do szkoły podst. chodziłam w latach 70tych, właściwie kończyłam ją wtdy.
      W fartuszku chodziłam w pierwszych klasach, potem każdy chodził jak chciał. Pewnie, że nie w różowych bluzeczkach bo wtedy żadnej matce do głowy by nie przyszło posłać tak dzieciaka do szkoły.
      Nikt nie bił mnie po rękach linijką, nie miałam problemu z zaopatrzeniem do szkoły. Zakupy robił nawet mój niewiele starszy brat, co pamiętam dobrze bo kiedyś uraczył mnie plecakiem zamiast tornistra, a plecak wyjątkowo nie podobał mi się. Czyli mama nie musiała polować na zeszyty, okazuje się. Potem, już ja sama, także nigdy nie miałam problemu z zakupami do szkoły, co więcej, wtedy takie zakupy były nawet przyjemnością.
      A cyrkle to już w szkole średniej, miałam wypasione, ze Skali, i też kupione bez problemu.
      No ale ja do technikum chodziłam i musiałam mieć kreślarskie. Kto żałował kasy to kupował byle co, jak na zdjęciu. Ale wybór był.
      W szkole nie było żadnej PRLowskiej propagandy, czasami apele "z okazji", nikt mni nie indoktrynował. Za to uczniowie wiedzieli jak mają się zachowywać a takich ekscesów jak zakładanie kosza na głowę nauczyciela i obrażanie go, jakoś sobie nie przypominam.
      Nasi rodzice pewnie mieli jeszcze inaczej, dla niektórych współczesnych pismaków, siermiężnie wręcz i dla nich to też było normalne.
      Denerwuje mnie ta obecna propaganda dotycząca PRLu. Dzięki niej moi synowie uważają, że np. w stanie wojennym do każdego na ulicy strzelano i było niemal jak w Powstaniu Warszawskim. Na temat innych aspektów zwykłego życia mają podobne wyobrażenia i ciągle muszę je prostować.
      Za to moja przyjaciółka, która emigrowała w tamym czasie do USA (ha! więc jednak można było wyjechać!) opisywała jak wygląda jej "edukacja" i to naprawdę ręce tylko załamać. Sama wybierała dla siebie kilka "przedmiotów" np gotowanie, szycie itp. Za to na pewno miała kolorowe zeszyty i kredki. Lub raczej gary i łyżki.
      • jolunia01 Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 19:23
        kamunyak napisała:

        > ja chyba w jakiejś innej Polsce żyłam, mimo, że była ona w Warszawie. A może dl
        > atego?......

        Ja chyba też w innej, mimo, że na prowincji. Jakoś nie pamiętam takich apokaliptycznych sytuacji jak napisał(a) autor(ka). Odnoszę wrażenie, że nawet w IPN nie zatrudniono by takiego frustrata, który w dodatku miesza późne lata 40. i wczesne 50. z - co najmniej - połową 80.
        Owszem, chodziłam w podstawówce w fartuchu, ale nie stylonowym, tylko zwykłym podszewkowym. I jakoś nie mogę odgrzebać w pamięci by "Uczennice chodziły w ... granatowych płaszczach i beretach." a "Chłopcy nosili garnitury w kolorze ciemnoniebieskim. Taki strój obowiązywał przez cały rok szkolny, nie tylko w szkole" Temu pismakowi chyba pomyliła się rzeczywistość ze "Wspomnieniami niebieskiego mundurka".

        "Dzieci nie posiadały tak zaawansowanych przyborów szkolnych jak obecnie. ... zakazane było używanie długopisów, pisało się piórem wiecznym, który popuszczał atrament, robiąc wielkie kleksy w zeszytach i na buziach uczniów." Skąd ta "wiedza" to nie wiem. Pomijając "zakazywanie długopisów" (może w pierwszych klasach, kiedy dopiero uczyło się pisać) to zamieszczenie tego tekstu obok fotki pióra Zenith zwyczajnie śmieszy. To były całkiem dobre pióra. Polszczyzna "autora" plami jego edukację o wiele bardziej niż wspomniane pióro zeszyt.

        "Do lat 70. w oświacie przeważali nauczyciele bez wyższego wykształcenia. ..." No i co z tego? Mnie uczyła muzyki pani po przedwojennym konserwatorium, polskiego pani z przedwojenna maturą, matematyki pani po SN (czyli policealnym studium nauczycielskim), geografii pani po liceum pedagogicznym... Na pewno z lepszym skutkiem niż "magistrowie" uczący "autora" tych wypocin.

        "Szkoła w czasach PRL-u była oczywiście zideologizowana. ...Starannie dobierano repertuar, w którym przeważały pieśni ideowe. ... Uroczystość zaczynała się przemową, w której zwracano uwagę na to "komu zawdzięczamy to, że możemy obchodzić naszą uroczystość ..."

        A teraz, oczywiście, nie jest smile. Z każdej okazji i bez okazji msze i święcenia czego popadnie oraz bogoojczyźniane gadki.

        "Lekcje biologii były okazją do pokazania "planu zalesiania ZSRR" oraz "skrępowania nauki w okresie feudalizmu".

        Gdzie? Kiedy?

        "W okresie stalinowskim prowadzone były również prowadzone zajęcia z Przysposobienia wojskowego. Na takich zajęciach uczniowie słuchali wykładów o "wielkich budowach komunizmu w ZSRR", ćwiczyli "rzut granatem".

        A w czasach późniejszych na zajęciach z przysposobienia obronnego uczono bezpiecznego zachowania się na drodze, udzielania pierwszej pomocy przedlekarskiej, organizowania ewakuacji z zagrożonych terenów, zabezpieczania miejsc wypadków oraz np. alfabetu Morse'a, sygnalizacji chorągiewkami sygnałowymi, posługiwania się prostymi środkami łaczności, ale i obsługi radiostacji. Co w tym złego nie wiem.

        No i najlepszy tekst tego frustrata: "W 1953 dostali ponadto zalecenie, aby: "Przy ocenianiu prac piśmiennych z języka polskiego brać pod uwagę: 1) zrozumienie tematu pracy, 2) dobór faktów, 3) interpretację ideologiczną, 4) gramatykę, 5) interpunkcję".

        Piśmienne to moga być materiały, prace były (i niekiedy są jeszcze , pisemne. Szkoda, że zrezygnowano z tych kryteriów. Został tylko punkt 3), dla niepoznaki nazywany" kluczem." Uwzględnianie pozostałych z pewnością pozytywnie wpłynęłoby na poziom nauczania.

        > Denerwuje mnie ta obecna propaganda dotycząca PRLu....

        Mnie też. A teraz mamy takie czasy, że trzeba koniecznie opluć przeszłość, żeby być "kul, dżezi, trendi i na topie"
      • budyniowatowe Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 19:33
        kamunyak napisała:


        > Za to moja przyjaciółka, która emigrowała w tamym czasie do USA (ha! więc jedna
        > k można było wyjechać!) opisywała jak wygląda jej "edukacja" i to naprawdę ręce
        > tylko załamać. Sama wybierała dla siebie kilka "przedmiotów" np gotowanie, szy
        > cie itp. Za to na pewno miała kolorowe zeszyty i kredki. Lub raczej gary i łyżk
        > i.

        Jak sobie wybrala tak miala. Trzeba bylo wybrac matematyke, chemie czy fizyke, tez sa dostepne na liscie smile. I jeszcze jeden maly szczegol, to co mlodziez wybierze, rodzice musza podpisac, ze sie zgadzaja na te przedmioty.
      • pitahaya1 Re: Dawne szkolne czasy 31.10.16, 15:47
        Pochodzę z południa Polski, ale mam rodzinę w Warszawie.
        Oni zawsze byli zdziwieni, o jakich kolejkach za zeszytami my mówimy. A kolejki u nas były i normą było przeznaczanie ostatnich 2 tygodni wakacji na zakupy. Stało się w kolejce kilka godzin i na koniec udawało się kupić kilka zeszytów lub blok i paczkę kredek. Duże miasto i tylko kilka sklepów z art. szkolnymi. Koszmar. Bywało, że człowiek pół dnia stał i nic nie kupił. Za to rodzina w W-wie miała wszystkie po kokardkę.
        W fartuchach chodziło się do końca 8 klasy. W takich samych, z okrągłym kołnierzykiem. Różniły się tylko wielkością. Tarcza musiała być przyszyta.
        Akurat w mojej szkole mieliśmy dość prężną babkę od rosyjskiego, więc wszelkie apele, konkursy, olimpiady kręciły się wokół ZSRR i tej tematyki.
    • hamerykanka Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 15:13
      Jest tu forum "herbata z musztardowki", gdzie wlasnie dyskutuje sie o takich nostalgicznych rzeczach. Czasem wchodze powspominac smile
      • bi_scotti Re: Dawne szkolne czasy 26.08.12, 15:20
        A ktos pamieta okladki na ksiazki i zeszty sprzedawane w sklepach papierniczych z pocztem krolow polskich, motylami, cos jeszcze bylo ... Taka z pocztem to bym chetnie teraz miala na pamiatke smile
        • aqua48 Re: Dawne szkolne czasy 31.10.16, 14:41
          Na te szaro-bure zeszyty kupowało się kolorowe plastikowe okładki w zestawach na zeszyt i na podręcznik. Chałaty szkolne były zazwyczaj paskudnymi tworami, mało kto miał coś zgrabnego. Chłopcy też nosili chałaty tylko krótsze i ciemne spodnie. Za to obowiązkowo z białym dopinanym kołnierzykiem i tarczą na rękawie. Elegantki dopinały kołnierzyki koronkowe. Do 3 klasy nie wolno było pisać długopisem, żeby "nie zepsuć sobie charakteru pisma". Piało się wiecznymi piórami, z tłoczkami albo gumkami do atramentu. I nosiło te kałamarze ze sobą do szkoły, jak się je źle zakręciło to potrafiły narobić szkody w tornistrze. Piórniki były drewniane jak kasetki z Zakopanego (szczyt marzeń to drewniany piórnik z żaluzjowym zamknięciem), używane były głównie do walenia po głowach chłopaków, którzy kłuli dziewczyny cyrklami, albo ciągnęli za warkocze. Można też było warkocz pinezką przypiąć do ławki. Zamiast kleju powszechna była guma arabska, która niczego nie kleiła a przy próbie posmarowania nią papieru rozlewała się w kałuże, bo miała słoiczek z koszmarnym gumowym dzióbkiem. Oj były czasy..
    • salinas Re: Dawne szkolne czasy 31.10.16, 14:35
      Miałam podobne rzeczy. Brak tu jeszcze tekturowej teczki na książki. A na 16 zdjęciu zamieszczono przedmiot nie związany ze szkołą. To coś służyło do przechowywania biletów przez konduktorów. Kto pamięta autobusy - ogórki ten pamięta konduktorów, u których można było kupić bilet. I kosztował tyle samo co na dworcu. Gdzie te czasywink
      • salinas Re: Dawne szkolne czasy 31.10.16, 14:40
        https://staahoo.blox.pl/resource/2008_07132008_04140191.jpg
    • julita165 Re: Dawne szkolne czasy 31.10.16, 14:47
      Łza się w oku kręci smile Pamiętam wszystko, i szare/beżowe zeszyty, i taką plastelinę w kostkach, a piórnik to nawet mialam identyczny jak na obrazku. Fartuszki tez miałam, ale chyba trochę inne, granatowe i krótsze, takie kurteczki bo w klasach I-III nosiłam jeszcze bardziej staromodny, taki na szelkach, za to z ładniejszego materiału. Wznowiony elementarz Falskiego kupiłam synkowi, tak z sentmentu ale on już jest dzieckiem XXIw, niektórych rzeczy całkiem nie rozumie np. patrząc na obrazek ze starym czarnym telefonem pytał czy to kasa fiskalna smile Dziwi go też że jak to, jak babcia była mała nie było aut, w jego przypadku to już raczej czasy pra-pra babci smile
      P.S. nie mam tylko pojęcia co jest na obrazku 16 ???
      • salinas Re: Dawne szkolne czasy 31.10.16, 14:53
        > P.S. nie mam tylko pojęcia co jest na obrazku 16 ???

        To coś służyło do przechowywania biletów przez konduktora :
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/cd/ki/o2sv/vn22E91LZOIRAAawFB.jpg
        • julita165 Re: Dawne szkolne czasy 31.10.16, 15:11
          Nie znam tego bo ja do końca podstawówki jechałam autobusem może z 5 razy. Szkołę miałam przed domem, a jak gdzies dalej to z rodzicami autem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja