Mój chłop sobie spełnił – tak twierdzi i dosłownie fruwa nad ziemią, tak go rozpiera radość i duma. Mianowicie – kupił ponad 40-letniego mercedesa w celu dłubania w nim i powolnego doprowadzania do stanu doskonałości. Przyznam, że jak się dowiedziałam to trafił mnie lekki szlag, bo miałabym kilka innych pomysłów na wydanie paru tysięcy, ale kiedy patrzę na niego (na chłopa, nie na mercedesa) to naprawdę nie potrafię się złościć – facet promienieje jak słońce w zenicie.
Swoją drogą – mężczyźni w takich sytuacjach zachowują się jak dzieci – stoją teraz na podwórku wokół strucla (mąż, kolega, sąsiedzi), oglądają, obmacują, czołgają się pod nim, prawie obwąchują – zupełnie jak dzieciaki z nową zabawką

Trochę tylko psuje mi humor świadomość, że to prawie tak jakby nam przybyła nowa gęba do wykarmienia

Niespecjalnie się na tym znam, ale to raczej kosztowne hobby, prawda ?