Dodaj do ulubionych

Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie?

15.09.12, 14:46
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12489366,Nauczycielka_pozywa_uczniow__Ich_rodzice_sa_oburzeni.html
Sama się zastanawiam. Dobrze zrobiła skoro miała argumenty? Czy tak jak sugeruje jedna z matek nie powinna tego robić bo to czyjeś dzieci są?
I jak trzeba narozrabiać żeby nauczyciel się na to zdecydował? No chyba , że nauczycielka jest typową pieniaczką wink
Obserwuj wątek
    • jagienka75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 14:52
      Myślę, że dobrze zrobiła.
      • heca7 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 14:59
        Troche mnie zaskoczyła jedna z matek tekstem o tym, że im się "kariery" przez to nie ułożą wink
        • jagienka75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 15:00
          To bydło o "karierze", może zapomnieć, no chyba że chodzi o karierę w osiedlowej mafiiwink
        • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 15:52
          > Troche mnie zaskoczyła jedna z matek tekstem o tym, że im się "kariery" przez t
          > o nie ułożą wink

          No coz, do baby nie doszlo jeszcze, ze z tego pieca chleba nie bedzie i ze wychowala smiecia.
        • przeciwcialo Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 16:16
          Ta matka ponoc religii uczy w innym giomnazjum wink
        • gazeta_mi_placi Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:59
          Sądząc po facjacie zarówno tych dzieciaków jak i matek obawiam się, że błyskotliwa kariera (niezależnie od poczynań Pani nauczycielki) tym dzieciaczkom raczej tak czy owak nie grozi smile Zatem matki mogą spać spokojnie, po co tyle nerwów.
    • jowita771 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 15:16
      Bardzo dobrze nauczycielka zrobiła. Matka mogła się ocknąć wcześniej, nie przeszkadzało jej, że dziecko wchodzi wychowawcom na łeb, ale jak może ponieść konkretne konsekwencje, to już się nie podoba.
      • kajmanik Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 17:50
        jowita771 napisał:

        > Bardzo dobrze nauczycielka zrobiła. Matka mogła się ocknąć wcześniej, nie przes
        > zkadzało jej, że dziecko wchodzi wychowawcom na łeb, ale jak może ponieść konkr
        > etne konsekwencje, to już się nie podoba.

        Wejśc na leb mozna tylko tym którzy sobie na to pozwolą czyli tym któzy się na nauczyciela kompletnie nie nadają.
        • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 17:57
          > Wejśc na leb mozna tylko tym którzy sobie na to pozwolą czyli tym któzy się na
          > nauczyciela kompletnie nie nadają.

          Jak kiedys dostaniesz od takiego chama po pysku w ciemnym zaulku, mam nadzieje, to tez Ci ktoś powie, ze sie nie nadajesz, by zyc w spoleczenstwie- bo zycie w spoleczenstwie bedzie na zasadach chamow.
          • kajmanik Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:00
            ja się nie włoczę po ciemnych zaułkachwink
            • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:06
              > ja się nie włoczę po ciemnych zaułkachwink

              Nie zrozumialas przenosni. Ta swolocz predzej czy pozniej stanie na Twojej drodze.
              • kajmanik Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:10
                przenośnie zrozumiałam i odpowiedziałam przenośnią. zresztą- myślęze będę umiała sobie poradzić. ja nie jestem nieprzystosowana społecznie i nie oczekuję ze wszyscy będą mili i grzeczni.
                • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:14
                  myślęze będę umia
                  > ła sobie poradzić.

                  Jak? Przeciez nie pojdziesz do sądu...
                  <rotfl>
                  • kajmanik Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:17
                    aaaa.. widzę ze se nie dogadamywink sądy mają orzekać w sprawach istotnychwink a nie być obciązane czyjaś bezradnością.
                    • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:20
                      > aaaa.. widzę ze se nie dogadamywink

                      ale nie napisalas, jak sobie poradzisz?
                      • kajmanik Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:21
                        trzeba dostosować srodki wyrazu do poziomu odbiorcywink wystarczy, uwierz mi wink
                        • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:27
                          > trzeba dostosować srodki wyrazu do poziomu odbiorcywink wystarczy, uwierz mi wink

                          czyli? Podaj przyklad. teorytyzowac kazdy potrafi.
                          • sundry Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 20:28
                            Sztuki walki?
                            • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 20:33
                              > Sztuki walki?

                              Byc może albo sztuka uniku. Zastosowal to jeden nauczyciel, gdy gimnazjalista rzucil w niego jajkiem. I jajko zamiast na jego czole, rozbilo sie na scianie. Ale ubaw i tak gimnazjalisci mieli po pachy- jaki ten pan "skoczny".
                            • jagienka75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 20:42
                              sundry napisała:

                              > Sztuki walki?


                              Albo miażdżące spojrzeniewink
                              Takiej nikt nie podskoczy, nawet seryjny morderca.
                              • gazeta_mi_placi Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 10:31
                                Aj tam, aj tam.... Wystarczy być asertywnym Kochane tongue_out
                        • to_nie_my_toniemy Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 02:38
                          Uwierzyłam ci, na słowo internetowe. Otworzyłaś mi oczy. Dziękuję ci za uświadomienie. Od teraz życie jest prostszesmile
    • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 15:49
      W pełni popieram. Myslę, ze w 90 % gimnazjów jest ten problem, ale w wiekszosci tego typu sprawy sa zamiatane pod dywan. W srodowisku nauczycielskim nikt nie chce mieć latki osoby, ktora sobie "nie radzi", tak wiec gros boryka sie z problemem w samotnosci i stara sie "przezyć". Sprawy sa zglaszane dopiero, gdy dojdzie do naruszenia nietykalnosci cielesnej. Czas z tym skonczyc... zreszta wystarczy spojrzec na te bezczelne geby : wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/51,114871,12489366.html?i=0 One wiedza, ze sprawa rozejdzie sie po kosciach. Trzeba je wyprowadzic z bledu.
    • czarnaalineczka Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 15:55
      bardzo dobrze zrobila
      • josef_to_ja Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 16:03
        Też tak uważam.
    • kawka74 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 16:02
      Myślę, że musiała być doprowadzona do ostateczności. Wierzę, że tak mogło być.
    • imasumak I bardzo dobrze. Żałuję, że w gimnazjum do którego 15.09.12, 16:07
      chodziła moja córka nie było tak odważnej nauczycielki.
    • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 16:09
      www.youtube.com/watch?v=sp5MLGhuGEA
      Kobieta nigdy by do sadu nie podala, bo to jest czyjs syn czyjas córka...

      No tak, kazdy bandzior jest czyims synem...
      • gazeta_mi_placi Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 19:00
        Skazywać za przestępstwa zatem wyłącznie sieroty, trudno....
        • to_nie_my_toniemy Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 02:41
          A pewnie, że tak, toć to wcale niczyja córka ani niczyj syn. SAm sobie winien, że rodziny nie ma.
    • przeciwcialo Popieram nauczycielkę. 15.09.12, 16:14
      Trzeba zacząc robic porządek z rozwydrzonymi g....ami. Może rodzice otworza oczy.
      A że kartoteka...cóz kazdy jest kowalem swojego losu.
    • sundry Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 16:16
      Po pierwsze nikogo nie pozywa, bo pozwać można do sądu cywilnego. Ona pewnie doniosła do sądu rodzinnego. Świat się nie zawali, może jeszcze uda się coś z nimi zrobić, zanim wyrosną na młodocianych bandytów.
      • morekac Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 07:49
        Od kiedy to rozmowa przez komórkę na lekcji i niestosowanie się do poleceń nauczyciela jest przestępstwem? Poprawczak się za to dostaje czy chociaż mandat (jak za rozmowę w czasie prowadzenia samochodu)?

        może jeszcze uda się coś z nim
        > i zrobić, zanim wyrosną na młodocianych bandytów.

        Szybciej się szkoła dzieciaczkom skończy niż te rozprawy w sądzie. Zresztą chyba nauczycielka nie ma celów edukacyjno-miłosiernych.
    • hunkis Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 16:24
      Szkoła jest słaba bo nauczyciele wolą zamieść wszystko pod dywan byle nic poza szkołę nie wyszło i żeby sami nie mieli kłopotów, wolą dać się terroryzować rozwydrzonym gó...arzom i puszczać ich z klasy do klasy byle już sobie ze szkoły poszli.
      U nas tak było, że na wycieczce szkolnej 15latkowie w nocy upili się w trupa, gdy przyszła nauczycielka jeszcze do niej pyskowali. Ta nigdzie tego nie zgłosiła, żeby "krzywdy dzieciom nie robić bo po co im wpisy w kartotece"(jeden z gó...arzy już był notowany). Więc następnym razem znowu się upili, rozróba w nocy, wrzeszczeli, ona tylko uspakajała. Ale - tym razem - nie dało się zamieść sprawy, bo jeden z chłopaków tyle wypił że dostał padaczki alkoholowej... i musieli wezwać pogotowie, a pogotowie wezwało policję. Niby była sprawa, niby wezwania do dyrekcji, niby groźba wyrzucenia dzieciaków ze szkoły, ale ostatecznie szkoła i tak starała się zatuszować sprawę.
    • lady-z-gaga Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 16:28
      >...jak sugeruje jedna z matek nie powinna tego robić bo to czyjeś dzieci są?

      Hm...nauczycielka za to jest czyjąś matką
      i jest kobietą
      i człowiekiem
      może właśnie trzeba było wyjść z opisanymi problemami poza szkołę, żeby powyższe do uczniow dotarło?

      • verdana Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 16:43
        Jedenastu uczniów w jednej klasie? Cóż, nie uwazacie, ze to trochę dziwne? Połowa klasy młodocianych bandytów? Gdyby nauczycielka uznała, ze jeden czy dwóch uczniów powinno stanąć przed sądem rodzinnym, to skłonna byłabym się zgodzić, zę ma rację. Jesli pozywa połowę klasy, to podejrzewam, że po prostu kompletnie sobie nie radzi. Albo, przynajmniej częściowo, wina lezy po jej stronie. Jak radzą sobie inni nauczyciele w tej klasie?
        Trochę racji matki mają - przyjęcie, ze powinno się sądownie ukarać pół klasy jest totalną porazką wychowawczą szkoły.
        • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 16:49
          > Trochę racji matki mają - przyjęcie, ze powinno się sądownie ukarać pół klasy j
          > est totalną porazką wychowawczą szkoły.

          Ci uczniowie TO PRZEDE WSZYSTKIM totalna porażka ich rodziców.
        • przeciwcialo Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 17:02
          Ta...no gupia ta nauczycielka wink Obniżasz loty Verdano. naprawdę 11 sztuk takich pyskaczy to w niektórych gimnazjach standard tylko zamiataja pod dywan, przepychaja z klasy do klasy żeby tylko szkołe opuścił. Kobieta nareszcie powiedziała na głos to co wiedzą wszyscy.
        • heca7 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 17:09
          verdana napisała:

          > Jesli pozywa połowę klasy, to podejrzewam, że po prostu kompletnie s
          > obie nie radzi. Albo, przynajmniej częściowo, wina lezy po jej stronie. Jak rad
          > zą sobie inni nauczyciele w tej klasie?
          > Trochę racji matki mają - przyjęcie, ze powinno się sądownie ukarać pół klasy j
          > est totalną porazką wychowawczą szkoły.

          Ja miałam w liceum nauczyciela , który kompletnie sobie nie radził a właściwie to mu się nie chciało. Dodatkowo był naszym wychowawcą i uczył nas łaciny. Wchodził do klasy, sprawdzał listę, mówił "dziś przeczytajcie sobie czytankę z 20strony" i rozkładał gazetę. Zasłaniał się nią i pół godziny czytał nie interesując się niczym i tak przez ..... 2 lata! A my jakoś nie pluliśmy, nie używaliśmy wulgarnych słów wobec niego, nie zakładaliśmy mu kosza na głowę, nie demolowaliśmy sali ani nie zachowywaliśmy się głośno. I choć on nie zachowywał się fair wobec nas to my mieliśmy na tyle zdrowy kręgosłup moralny żeby wiedzieć iż nie jest to dla nas żadna wymówka. Zachowywaliśmy się przyzwoicie nie dlatego, że nam kazano albo baliśmy się tylko dlatego, że nas tak wychowano. To, że ktoś jest wulgarny nie znaczy , że mam mu odpowiedzieć tym samym! Więc nawet zakładając , że nauczycielka zawiniła , uczniowie powinni znaleźć inną drogę "buntu".
          >
          • gazeta_mi_placi Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 19:30
            Ja miałam (klasa 7-8 czyli odpowiednik dzisiejszego gimnazjum) młodą w dodatku dość nieśmiałą i mówiącą cichym głosem nauczycielkę historii.
            Nikt po niej nie jeździł, a było nas prawie 30 osób w jednej klasie. Lekcje prowadziła przeciętnie, ani beznadziejnie ani też specjalnie interesująco.
            A z tego co czytam powinna być pewna siebie, asertywna, twarda i bardzo interesująco prowadzić lekcje byśmy nie rozwalali lekcji...
            I nie byliśmy bynajmniej aniołkami, było trzech rozrabiaków, jeden też już z sądem (za pobicie mocne kolegi i kradzieże) w życiorysie.
        • kawka74 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 17:11
          > Jedenastu uczniów w jednej klasie? Cóż, nie uwazacie, ze to trochę dziwne?

          Nie.
        • asia_i_p Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 21:10
          Może być tak jak piszesz. A może być tak, że wszystkich kłopotliwych uczniów upchnięto w jednej klasie i wciśnięto tam najsłabszych psychicznie nauczycieli.

          Nie przekonuje mnie ustalanie, czy inni nauczyciele mieli kłopoty w danej klasie. Bardzo częstym mechanizmem jest, że uczniowie wybierają sobie jednego nauczyciela, na którym wyżywają frustracje. Dają się poniewierać ostrej pani od fizyki, po czym sami poniewierają nieśmiałym bibliotekarzem na zastępstwie. Byłam świadkiem jak uczeń chamskim tonem pytał bibliotekarza "To co, pan jest nienormalny?". Do mnie za to, kiedy wyleciałam z sąsiedniego pokoju, żeby go ustawić, był łagodny jak baranek. Wiesz Verdana, gdyby mi wtedy napyskował, mogłabym go jeszcze szanować - ale większość tych tak zwanych zbuntowanych ma świetnie obliczone, na co sobie można z kim pozwolić.

          W szkole mało który dyrektor wspiera nauczycieli w dyscyplinowaniu uczniów. W gimnazjum mojej siostry, kiedy niektóre nauczycielki zgłaszały problemy z agresją uczniów, padło na radzie pedagogicznej "Podobno ktoś mówił, że mamy problemy z agresją w naszej szkole. Ale nie mamy żadnych problemów, prawda?".

          Zaczynam coraz bardziej doceniać mojego pierwszego dyrektora - kiedy byłam młodą nauczycielką, z uczniami próbującymi mi (z niezłymi skutkami niestety) włazić na głowę, zagadnął mnie, czy mam jakieś kłopoty - powiedziałam, że trochę tak - to stwierdził "To trzeba trochę tupnąć nogą". Porada niby żadna, ale teraz widzę, że przekazał mi dwie rzeczy - że wie, że mam kłopoty i że to jeszcze nie koniec świata i że można coś z tym zrobić.
          • verdana Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 21:37
            Z tym sie zgodzę - z jedym "ale". Bibliotekarz nie musi umieć zdyscyplinować klasy, nauczyciel, który sobie nie radzi, nie jest zły, ale sie nie nadaje do zawodu. Poza tym pozwać połowę klasy? Gdyby to było dwóch uczniów, to sprawa wyglądałaby inaczej.
            Sama, z doświadczenia wiem, ze nauczyciele nie mają wsparcia dyrekcji - tyle, ze nie można błędów szkoły, błedów kierownictwa załatwiać w ten sposób, ze zamiast wychowywać stawia się uczniów przed sądem. Z tekstu artykułu trudno wywnioskować, za co własciwie mieliby odpowiadać karnie - bo samo pyskowanie czy telefonowanie to naprawdę jeszcze nie jest sprawa dla sądu.
            Nikt też nie zauwazył, ze szkoła zaczęła się dwa tygodnie temu - wynika z tego, że nawet nie próbowano załatwić sprawy inaczej...
            • asia_i_p Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 21:49
              Jeżeli to jest pierwszy rok problemów.
              A pyskowanie może być różne - czytałam tu niedawno na wyborczej artykuł o tym, przez co przechodzą nauczyciele gimnazjów. Czy nazwanie nauczycielki "k..wą" to jeszcze pyskowanie, czy już obelga? A z doświadczeń bardziej bezpośrednich, opowiedziane przez kuzyna - czy jeśli uczeń pyta, czy może poprawić pałę, a usłyszawszy, że tak, zaczyna sobie grzebać w spodniach, to jest to zwykła niesubordynacja czy już zachowanie obelżywe?
              Jeżeli nauczyciel, który nie radzi sobie z takimi zachowaniami, nie nadaje się do zawodu, to bardzo mało nauczycieli do niego się nadaje. Nie mówiąc już o tym, że młody nauczyciel, a już zwłaszcza młoda nauczycielka, ma przechlapane trochę z definicji.
              • verdana Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 21:58
                Jesli to jest kolejny rok problemów, to dlaczego nikt nie rozbił grupy 11-osobowych młodocianych przestępców? Czy nauczycielka zgłaszała problem dyrekcji, a dyrekcja machnęła reką? Czy w takim razie proces nie jest częściowo walką z dyrekcją?
                Wszystko co piszesz, to oczywista oczywistość - i jak cały czas podkreślam - gdyby nauczycielka pozwała jednego-dwóch uczniów, to byłoby co innego. Ale połowa klasy, a praktycznie, jak sądzę, wszyscy lub niemal wszyscy chłopcy w klasie. Nie wydaje Ci się to jednak dziwne? Bo mnie bardzo.
                • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 22:03
                  > Nie wydaje Ci się to jednak dziwne? Bo mnie bardzo.

                  Mnie nie. Widocznie nigdy nie mialas stycznosci z klasą z gimnazjum w patologicznej dzielnicy.
                  • verdana Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 22:05
                    A skąd wiesz, ze to patologiczna dzielnica? I jesli dzielnica jest naprawde patologiczna, to cóż, cholernie trudno wymagać od nastolatków niepatologicznych zachowań - w takim wypadku szkoła zawiodłaby na całej linii. Bo nie ma żadnego pomysłu na wychowanie, jesli nawet nie potrafi rozdzielić uczniów w nowym roku szkolnym.
                    • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 22:12
                      > A skąd wiesz, ze to patologiczna dzielnica?


                      Odnioslam sie do tego, do czego wyobrazni Ci nie staje.

                      I jesli dzielnica jest naprawde pat
                      > ologiczna, to cóż, cholernie trudno wymagać od nastolatków niepatologicznych za
                      > chowań - w takim wypadku szkoła zawiodłaby na całej linii.

                      racja- szkoła zawiodla. Dyrekcja pewnie zamiatala pod dywan caly poprzedni rok i nauczycielka bedaca na zastepstwie zostala pozostawiona sama sobie.
                      • verdana Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 22:22
                        No właśnie - tu sie zgadzamy - szkoła zawiodła kompletnie. I w zeszłym roku i w tym takze - bo szkoła trwała dokładnie 9 dni - w tym czasie nie próbowano w tym roku chyba niczego - ani wzywania rodziców, ani pedagoga szkolnego, ani zmiany składu klas. Nie wydaje Ci się, zę nauczycielka postanowiła przez wakacje, że poda chłopaków do sądu i natychmiast po rozpoczęciu roku to zrobiła?
                        To nie świadczy o niej najlepiej - pozwanie chłopaków bez zastanowienia sie, kto jest bardziej winny, kto mniej, zrobienie tego od razu na poczatku roku, po otrzymaniu - jak sądzę, bo tego juz nie wiem - etatu. Jednak dla mnie jest w tym coś bardzo dziwnego, co nie najlepiej świadczy o tej pani.
                        Gdyby w np. połowie roku pozwała trzech chuliganów, moja opinia byłaby zupełnie inna. Ale nie bardzo jednak wierzę w to, ze wszyscy niemal chłopcy w klasie powinni stanąć przed sądem za zachowanie na lekcji.
                        Brakuje mi też - i to bardzo - wypowiedzi rodziców tych, ktorzy nie zostali pozwani. Na zdrowy rozsadek, oni powinni byc zadowoleni, ze nareszcie w szkole bedzie spokój i porzadek. Może się jeszcze odezwą, ale ich milczenie też mnie dziwi. Skoro nauczycielka jest zupełnie w porzadku - to gdzie obrońcy?
                        • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 22:25
                          w tym czasie nie próbowano w ty
                          > m roku chyba niczego - ani wzywania rodziców, ani pedagoga szkolnego

                          naprawdę? Skad to wiesz?
                          • verdana Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 22:33
                            Bo było za mało czasu na to, aby pedagog rozmawiał z 11 uczniami, nauczycielem, prowadził mediacje. Było też za mało czasu, aby rodzice mogli wdrożyć "program naprawczy". Nie ma siły - jesli nie było jednego, chuliganskiego napadu, a chłopcy pozwani sa za "całokształt" - to przyznaj sama - nie po dosłownie kilku dniach szkoły! Przeciez pozew musiał być złożony wczoraj najpóżniej,a więc lekcji z nauczycieklą mogło byc kilka - od 8 max, do dwóch...
                            • amoreska Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 22:35
                              Podobno pozew dotyczył zeszłego roku szkolnego.
                              • verdana Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 22:41
                                To jest w takim razie skandal do kwadratu.
                                Nauczycielka zaczekała z pozwem,aż zostanie przyjęta do pracy. Nie miała nawet ochoty sprawdzić, czy tych 11 uczniów nie zmienilo sie aby w czasie wakacji - wiadomo, że w tym wieku zachowania potrafią zmienić się bardzo szybko, ludzie dorastają. Karanie młodego człowieka za to, że pare miesiecy temu był chulganem, bez skontrolowania, czy nadal nim jest - nie ma nic wspólnego z wychowaniem, a bardzo wiele z czystą zemstą.
                                Mam coraz silniejsze wrazenie, ze jest to rozgrywka miedzy dorosłymi, a młodziez jedt tu pionkiem w grze.
                                • robitussin Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 23:10
                                  verdana napisała:

                                  > To jest w takim razie skandal do kwadratu.
                                  > Nauczycielka zaczekała z pozwem,aż zostanie przyjęta do pracy. Nie miała nawet
                                  > ochoty sprawdzić, czy tych 11 uczniów nie zmienilo sie aby w czasie wakacji - w
                                  > iadomo, że w tym wieku zachowania potrafią zmienić się bardzo szybko, ludzie do
                                  > rastają.

                                  Być może pozew został złożony wcześniej, przed wakacjami lub w czasie wakacji a teraz dopiero trafił na wokandę i zrobiła się afera medialna.
                                  • verdana Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 10:34
                                    To możliwe - ale jakoś nie chce mi się wierzyć, aby dyrektor przyjął do pracy nauczycielkę, która złożyła taki pozew...
                                    • robitussin Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 10:36
                                      verdana napisała:

                                      > To możliwe - ale jakoś nie chce mi się wierzyć, aby dyrektor przyjął do pracy n
                                      > auczycielkę, która złożyła taki pozew...

                                      Pardon?
                                • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 27.09.12, 16:07
                                  verdana napisała:

                                  > To jest w takim razie skandal do kwadratu.
                                  > Nauczycielka zaczekała z pozwem,aż zostanie przyjęta do pracy. Nie miała nawet
                                  > ochoty sprawdzić, czy tych 11 uczniów nie zmienilo sie aby w czasie wakacji


                                  Otóż nie. Nauczycielka złożyla pozew jeszcze w ubieglym roku szkolny.


                                  wyborcza.pl/1,87648,12554453.html
                                  "Jeszcze przed wakacjami matematyczka poszła na policję i zawiadomiła o znieważeniu funkcjonariusza publicznego. Po przeprowadzeniu czynności wstępnych - przesłuchaniu jej i uczniów - policja skierowała sprawę do sędziego rodzinnego. III wydział rodzinny i nieletnich Sądu Rejonowego w Suwałkach 30 sierpnia wydał postanowienie o wszczęciu postępowania wyjaśniającego. Zarzuty wobec 11 uczniów to m.in.: wyzywanie nauczyciela wulgarnymi słowami i używanie wulgaryzmów w jego obecności, niestosowanie się do jego poleceń, samowolne opuszczanie klasy, rozmawianie na lekcji przez telefon komórkowy, odwracanie się tyłem itp."
              • robitussin Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 23:04
                > Jeżeli nauczyciel, który nie radzi sobie z takimi zachowaniami, nie nadaje się
                > do zawodu, to bardzo mało nauczycieli do niego się nadaje. Nie mówiąc już o tym
                > , że młody nauczyciel, a już zwłaszcza młoda nauczycielka, ma przechlapane troc
                > hę z definicji.

                Nie mówiąc już o tym, że nauczyciel dysponuje tak niewieloma i w dodatku wyjątkowo słabymi narzędziami, by doprowadzić do pionu niesubordynowaną klasę, że to jest po prostu kpina.
            • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 21:49
              Z innego artykulu...nauczycielka pracowala w tej szkole w zeszlym roku szkolnym. Byla na zastepstwie za nauczyciela bedacego na urlopie zdrowotnym.
            • nangaparbat3 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 19:03
              nauczyciel, który sobie nie radzi, nie jest zły, ale sie nie nadaje do zaw
              > odu.
              Verdana - nikt go tego nie uczy! utrzymanie dyscypliny w klasie to naprawde wyzwanie, utrzymanie dyscypliny bez zastraszania to wielka sztuka.
              Nauczyciela rzuca sie w szkołę licząc na jego - talent? Intuicję? Charyzmę? To troche jakby wydawać prawa jazdy po kursie teoretycznym.
        • robitussin Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 22:58
          verdana napisała:

          > Jedenastu uczniów w jednej klasie? Cóż, nie uwazacie, ze to trochę dziwne?

          W Suwałkach? Nie.
          Z całym szacunkiem, ale znam co nieco tamtejsze klimaty.
        • edelstein Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 17.09.12, 12:56
          Nie uwazamy,osobiscie znam gimnazjum gdzie tych patologicznych wrzuca sie do jednej klasy,a wlasciwie tworzy z nich klasy.Wychowawca ma przerabane.
      • heca7 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 16:47
        A dyrektor już się boi wink
        Nie wiem co może usprawiedliwiać rozmowy przez telefon w trakcie lekcji? Jak nauczycielka była taka kiepska i wulgarna to powinni to uczniowie zgłosić rodzicom/dyrekcji a nie "telefonować" do kolegów wink
        Obawiam się, że oni do końca będą czuli się pokrzywdzeni i niewinni. Rodzice ich bronią- zwróćcie uwagę nie dlatego, że wierzą w niewinność swoich dzieci tylko dlatego, że im się kartotekę założy, że kariery złamie, że takich spraw się nie wyciąga tylko "załatwia" w szkole!
    • enewa Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 16:43
      Bardzo słuszna decyzja. Ale jak wiadomo akcja rodzi reakcję i nauczyciele muszą się liczyć z tym, że sami będą pozywani. I tak powinno być, od takich spraw są sądy, policja itd. Szkoda tylko, że te sądy w naszym kraju kochanym są tak fatalne.
    • paartycja Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 17:16
      gratuluję odwagi nauczycielce i w pełni popieram.
      sama mam syna gimnazjalistę i dobrze wiem jak oni potrafią się zachowywać i wiem,że często dopiero postraszenie policją i sądem daje jakieś efekty
      • kajmanik Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 17:44
        ,,pani" nie potrafi zainteresować uczniów, nie umie wyrobić sobie autorytetu i najwyrażniej nie rozumie ( pewnie to egzemplarz pamiętający Gomułkę;D) ze to ona jest dla uczniów a nie oni dla niej. wiec nie powinna wykonywać tego zawodu. osmiesza się kobieta i tyle.
        • amoreska Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 17:54
          Czy masz coś wspólnego ze szkołą poza tym, że kiedyś sama do niej uczęszczałaś?
          • kajmanik Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 17:58
            tak, jestem rodzicem dziecka chodzącego do szkoły co daje mi pełne prawo wypowiadania się o niekompetencji i niechęci nauczycieli. niechęci wobec dzieci, rodziców i o zrzucaniu swoich obowiązków na rodziców. i o tym ze szkoła podstawowa to skansen który nie zmienił się od poprzedniego systemu. czy takie uzasadnienie wystarczy?
            • sundry Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:03
              A może konkretniej? Jak przychodzi burak do szkoły, to nauczyciel właściwie nic mu nie może zrobić, on jest od tego, żeby uczyć, wychowanie to sprawa rodziców.
              • kajmanik Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:08
                konkretniej? proszę. na zebraniu na koniec pierwszej klasy ,pani" powiedziała głośno ze nie radzi sobie z klasą. nie z iksem czy igrekiem , z całą klasą . no to ktoś skomentował z sali ze zawód trzeba zmienić. ,,pani" poszła na zwolnienie. po powrocie ze zwolnienia rodzice dostali kartkę ze mają z dziećmi nadrobić od strony x do strony z. nadrobić??? przecież dzieci chodziły do szkoły i ktoś miał z nimi zajęcia! i nie oczekuję ze szkoła będzie wychowywać i ze ktoś tam będzie wpajał mojemu dziecku swoje motto życiowe niekoniecznie zbiezne z moim. oczekuję ze będzie wypełniać swój jedyny i podstawowy obowiązek -uczyć. a nie udawać ze uczy.
                • robitussin Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 08:35
                  kajmanik napisała:

                  > konkretniej? proszę. na zebraniu na koniec pierwszej klasy ,pani" powiedziała g
                  > łośno ze nie radzi sobie z klasą. nie z iksem czy igrekiem , z całą klasą . n
                  > o to ktoś skomentował z sali ze zawód trzeba zmienić.

                  I nikt z rodziców nie zadał sobie trudu, by pogadać ze swoimi dziećmi, by wyjaśnić sprawę?? Arbitralnie uznano, że to tylko i wyłącznie nauczycielki wina i dlatego powinna zmienić zawód? Normalnie chyba śnię jak to czytam uncertain

                  > enie. po powrocie ze zwolnienia rodzice dostali kartkę ze mają z dziećmi nadrob
                  > ić od strony x do strony z. nadrobić?? przecież dzieci chodziły do szkoły i k
                  > toś miał z nimi zajęcia!

                  No to pretensje należało kierować do tego ktosia lub dyrekcji, a nie do owej pani, która poszła na zwolnienie.

                  > oczekuję ze będzie wypełniać swój jedyny i podstawowy obowiązek -uczyć.
                  > a nie udawać ze uczy.

                  A jeśli nie jest w stanie nauczyć, bo klasa jest do tego stopnia niesubordynowana, że to zahacza o mission impossible? U nas tak było na jednym z przedmiotów w gimnazjum w pierwszej klasie. Rodzice oburzeni, że dzieci nic nie umieją, że pan źle tłumaczy, że to jakaś kpina i że on się nie nadaje do zawodu. Ale szybko okazało się jaka jest prawda. Córka usłyszawszy tę łzawą historię ode mnie mało się nie przewróciła i wyjaśniła, jak wygląda rzeczywistość. Otóż pan bardzo dobrze i cierpliwie tłumaczy i jak ktoś się skupi, to bez problemu tę lekcję nie dość, że przeżyje, to jeszcze wszystko zrozumie. A że połowa uczniów woli w tym czasie zajmować się czymś innym, w tym rozmawiać, łazić po klasie, zagłuszać pana, robić z niego idiotę zadając po raz setny to samo pytanie rechocząc przy tym głupawo i do tego przeszkadzać pozostałym uczniom, to trudno się dziwić efektom. Przekazałam te informacje na wywiadówce - rodzice byli baaaardzo zdziwieni, że no doprawdy, ale ich dzieci takie na pewno nie są. Nie, oczywiście, to pan jest ten zły i niedobry, a dzieci święte uncertain Pana też udało mi się poznać - młody, fajny, miły człowiek z pasją i dużą dozą cierpliwości. Niestety, jak się trafi na stado bydła, to takie są efekty.
                  • bezpocztyonline Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 08:57
                    robitussin napisał:

                    > kajmanik napisała:
                    >
                    > > konkretniej? proszę. na zebraniu na koniec pierwszej klasy ,pani" powiedz
                    > iała g
                    > > łośno ze nie radzi sobie z klasą. nie z iksem czy igrekiem , z całą klas
                    > ą . n
                    > > o to ktoś skomentował z sali ze zawód trzeba zmienić.
                    >
                    > I nikt z rodziców nie zadał sobie trudu, by pogadać ze swoimi dziećmi, by wyjaś
                    > nić sprawę??

                    Nie, a po co? Nauczycielka to ktoś o pozycji społecznej poniżej sprzątaczki.
                    Chociaż nie - sprzątaczkę się już w dzisiejszych czasach bardziej szanuje.
                    Skoro rodzice mają takie nastawienie do nauczycieli i taką postawę przekazują swoim dzieciom, to dlaczego się dziwić, że z tymi dziećmi później nauczyciel nie daje rady prowadzić lekcji?
                  • kub-ma Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 09:27
                    robitussin napisał:

                    > Pana też udało mi się poznać - m
                    > łody, fajny, miły człowiek z pasją i dużą dozą cierpliwości. Niestety, jak się
                    > trafi na stado bydła, to takie są efekty.

                    Niestety dla niektórych to, że nauczyciel jest z pasją i ma dużo cierpliwości nie jest najistotniejsze. Najważniesze, by umiał opanowac grupę nieprzygotowanych do nauki w gimnazjum dzieci. I nie jest istotne, że to rodzice wychowują, a szkoła uczy i wspiera rodziców w wychowaniu. Okazuje się, że to szkoła ma wychowac.
                    A taką sytuację jak opisałaś to ja już niejedną widziałam. Niestety.
            • amoreska Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:18
              Cytat szkoła podstawo
              > wa to skansen który nie zmienił się od poprzedniego systemu.


              W artykule mowa o gimnazjalistach. Uczniowie w tym wieku potrafią zaleźć za skórę (a przynajmniej próbować ) nawet dobremu, kompetentnemu nauczycielowi.
              • kajmanik Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:21
                a gimnazjum to nie jest czasami kawałek dawnej , normalnej podstawówki? a co do skansenu - jeżeli zmienia się młodzież a nauczyciel na te same metody i środki wyrazu to cóz...będzie miał problem.
                • marzeka1 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:33
                  Wiesz, mam syna w 2 klasie gimnazjum; on z okresu podstawówki, a teraz - to jakby dwie różne osoby, zmiana- także psychiczna- jest kolosalna; tyle że mimo iż mam wrażenie, że mam czasem w domu aliena, nie zachowuje się tak, jak opisani gimnazjaliści. A z tego co wiem, są i u niego w gimnazjum tzw. trudne klasy.
                • kub-ma Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 09:30
                  Ależ w gimnazjum pracuje teraz dużo młodych, otwartych na śwat ludzi.
                  Pracowałam i w liceum i w gimnazjum i w szkole podstawowej. Zapewniam Cię, że to są dwa różne światy.
    • zaradna.mama Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 17:49
      Ja ją popieram. Niektórym rodzicom to otworzy oczy, kogo wychowali. Uczniowie za dużo sobie pozwalają w ostatnich czasach - choćby nakładanie kosza nauczycielowi na głowę. A proces będzie dla nich porządną lekcją przestrzegania zasad społecznych.
      • verdana Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 17:57
        Tak, jeden raz pare lat temu zdarzył się chuligański wybryk i już wiadomo - dzisiejsza młodzież to samo zło. Ciekawe, czy ktokolwiek pisałby i mowił o tym koszu, gdyby takie zachowanie było powszechne, normalne, a nie absolutnie wyjątkowe i dlatego szokujące.
        Rozmowy przez telefon na lekcji są naganne , ale uznanie, ze moze być to jeden z powodów do postawienia kogokolwiek przed sądem - zadziwiające. W takim razie połowa nauczycieli powinna iść siedzieć.
        Wiele lat byłam nauczycielką - tak, była klasa, z którą sobie nie razdziłam - jeden raz. JA sobie nie radziłam, niektórzy z nauczycieli - owszem. I odwrotnie, bywali uczniowie, którzy mieli fatalną opinię, a na moich lekcjach byli bardzo fajni.
        Wychowywanie przez pozywanie połowy klasy jest absurdalne. Chyba, ze miał miejsce jakiś wspólny, bandycki czyn, a nie zwykła niesubordynacja. Myślicie, ze to coś da? Nie da - kara jest tak niewspółmierna (przynajmniej tak wynika z tekstu) do środków, ze wywołuje tylko współczucie pozostałych uczniów, zamiast potepienia.
        W szkole mojego syna, gdzie o dziwo - nauczyciele uczniów lubią i nie tępią, w wypadku gdy uczeń zachowuje się bardzo źle, 90% klasy jest burzona i staje po stronie nauczyciela. Bez pozwów, kar i nagan - po prostu dlatego,z ę nie ma powodu nauczycieli nie znosić.
        • komyszka Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 18:40
          rozumiem, ze wiedzę o ilosci "chuligańskich wybryków młodziezy" wobec nauczycieli czerpiesz z wiarygodnych źródeł? np. kartotek policyjnych, dokumentacji kuratorów i sądów dla nieletnich, do których masz aktualny, nieprzerwany dostep?
          nasza tv zarzuci materiał o koszu na głowie pedagoga raz na "pare lat" . w końcu jakie to widowiskowe! nie to co słowne zastraszanie, wulgaryzmy, uszkodzone karoserie samochodów, czy chociazby codzienne chamstwo ze strony uczniów a i czesto rodziców. uprzedze- ja mam dostep do takich info. jak również do gogów którzy takich spraw nie zgłaszają oficjalnie. w ciagu dwóch ostatnich lat liczba ich potroiła się. tylko w moim województwie. i nie- nie napisze skad i dlaczego wiem, natomiast napisze ze tylko osoby niezorientowane kompletnie w temacie mogą tak bagatelizować i błednie szacować skalę problemu.
          co do rozmów przez telefon- skad wiedza, ze aż połowa ciała powinna siedzieć z tego powodu? bo twoje kolezanki (wszystkie?) rozmawiały? bo ze nauczyciele twoich dzieci rozmawiaja to zaraz sie dowiem- sama widziałaś albo syn ci powiedział.
          verdano- czasami piszesz takie bzdury, ze aż trudno uwierzyć mi , że potrafię się mimo to wielokrotnie zgodzić z twoimi sądami.
          • hunkis Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 19:01
            moja znajoma ma okna mieszkania wychodzące na boisko szkolne , dzieciarnia zrobiła sobie tam popołudniowy punkt spotkań.
            jakie słownictwo tam słychać, ile wulgaryzmów, alkohol, wrzaski, młode dziewczyny o zachowaniach wulgarnych kurewek, itd itp
            ta kochana młodzież kilkakrotnie okradła samochody stojące pod blokami, zniszczono kamery monitoringu, itd itp
            dyrekcja szkoły nie robi nic, boisko nawet nie ma solidnego ogrodzenia by nie wpuszczać tam wieczorem dzieciarni na libacje
            a wzywana policja patrzy z daleka i jak większych wyrostków jest więcej to policja udaje że nic nie widzi, nawet ich nie wylegitymują

            o tym jak kochane dzieci upijają się na szkolnych wycieczkach już pisałam
            w moich czasach było nie do pomyślenia w tym wieku brać alkohol do ust
            jeszcze o tym, jak grupki kochanej młodzieży znęcają się nad słabszymi kolegami w szkole,
            jeden z nękanych dzieci przestał chodzić do szkoły, załamał się nerwowo, a nauczyciele jedynie porozmawiali z oprawcami i wpisali uwagi do dzienniczków,
            dziwnym trafem ci sami gó...arze kilka miesięcy później zwyzywali jedną z nauczycielek, upili się w szkole i zniszczyli sprzęt

            bardzo mało z patologii jaka się w szkołach dzieje dociera do opinii publicznej i bardzo mało nauczyciele chcą nagłaśniać- to ich będzie się oskarżać że nieudolni, to oni stracą pracę i opinię.
            ten kosz na głowie nauczyciela kilka lat temu to nie jest jednostkowy incydent, a do szkół dawno weszła agresja, przemoc, narkotyki, używki. A rodzice stosują spychotechnikę, dają do szkoły rozwydrzonego roszczeniowego dzieciaka, nauczonego braku szacunku, pogardy, olewania poleceń i mają pretensje do nauczycieli, że dziecię uczyć się nie chce a woli rozrabiać.

            • noname2002 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 17.09.12, 08:52
              o tym jak kochane dzieci upijają się na szkolnych wycieczkach już pisałam
              > w moich czasach było nie do pomyślenia w tym wieku brać alkohol do ust
              > jeszcze o tym, jak grupki kochanej młodzieży znęcają się nad słabszymi kolegami
              > w szkole,
              > jeden z nękanych dzieci przestał chodzić do szkoły, załamał się nerwowo, a nau
              > czyciele jedynie porozmawiali z oprawcami i wpisali uwagi do dzienniczków,

              A to ciekawe,jestem z rocznika 1976 i w mojej podstawówce też znęcano się nad słabszymi i też nikt z dorosłych nic z tym nie robił. Ofiary jeszcze dostawały op.eprz, że sobie nie radzą. Normalna podstawówka w dużym mieście, w zwykłej niepatologicznej dzielnicy.
          • verdana Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 19:19
            Owszem, bywaja dziś chuligani - tak samo jak dziesdięć, trzydzieści i siedemdziesiąt lat temu. Jakoś ostatnio nikt nie rozstrzelał komisji maturalnej, nie zastrzelił nauczycielki fizyki za danie poprawki, nie jest czeste urzadzanie "kocówy" nielubianemu mnauczycielowi, czyż nie? A takie wiadomości znajdujemy w co drgim numerze gazet okresu miedzywojennego - czyli o "pokoleniu Kolumbów".
            Młodzież jest zawszew mniej-wiecej taka sama, dorośli także - zawsze im się wydaje, zę dzisiejsza mlodzież to najgorsze pokolenie od stuleci. Biadanie, że myśmy byli doskonali, a "dzisiejsza młodzież" to sami bandyci świadczy tylko o mentalnym starzeniu się w tempie zatrważającym.
            Mam dziecię w szkole, chodzę na wywiadówki - sama wychowawczyni mówi, że na lekcji zdarza sie jej odebrać telefon, dziecię donosi, ze jest to na porzadku dziennym. Podobnie jak w renomowanym gimnazjum, do którego chodziło wczesniej. Oczywiście, nie kazdy i nie codziennie, ale tak - nauczycioele odbierają telefony od dzieci, mężów itd.
            Problemem dzisiejszych szkół nie jest przede wszystkim młodzież, ale program, czesto nauczyciele, którzy pracy i młodziezy nie lubią, obowiązek szkolny do 18 roku życia. I nie uwzglednianie wieku dojrzewania - uczeń ma byc zawsze karny, zawsze przygotowany, zawsze zrównowazony.
            • gazeta_mi_placi Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 19:36
              Za naszych czasów jeżeli uczeń nie był karny na lekcjach czy na terenie szkoły dostawał karę, a rodzic wstydził się za jego zachowanie i przepraszał nauczyciela lub karał dodatkowo dzieciaka w domu.
              Teraz rodzic zawsze i wszędzie za dzieckiem, czy racja leży po stronie faktycznie dziecka czy jednak po stronie nauczyciela (czy dowolnej innej strony konfliktu).
              Efekty widać...
              Teraz nauczyciel faktycznie niewiele może, a w mojej klasie pamiętam jak nauczycielka dała (dosłownie) w pysk uczniowi (tego pokroju co owe słodkie dzieciaczki z artykułu), to naprawdę było piękne....
              Gówniarz nic nawet chyba nie powiedział rodzicom bo nie było z tego powodu żadnej afery, przychodzenia rodzica do szkoły itp. a nauczycielka do końca pracowała w szkole.
              Dodam, że w pysk od woźnej dostała też inna młodociana pyskatka, ech, piękne to były czasy...
              • verdana Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 19:58
                Taaa...
                Ciekawe tylko, ze tak wychowani ludzie są teraz najwyraźniej kompletnie neudolnymi rodzicami, ludźmi, którym nie chce sie wychowywać własnych dzieci, którzy wychowują dzieci na chuliganów i bandytów. Czyli najwyraźniej sami są nieudolni, źli i bez wyobraźni.
                Czyli coś w ich wychowaniou najwyraźniej sie nie udało. Żle wychowane całe pokolenie oznacza, ze to poprzednie jest kompletnie nieudane. Może tak czesto dostawali w pysk za bycie nieposłusznym, że teraz kopletnie nie potrafią myśleć i przeciwstawić sie nawet własnym dzieciom?
                A ja jednak myślę,z ę nie jest tak, że pokolenie rodziców, tych bitych i ponizanych w szkole, jest aż tak nieudolne i głupie jak sugerujesz. Więcej szacunku dla samych siebie...
                • sundry Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 20:33
                  Całe pokolenie bandytów mamy? Bez przesadysmile
                • gazeta_mi_placi Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 20:35
                  Wierz mi, obydwie osoby (chłopak i dziewczyna), którzy dostali w pysk nie byli niewiniątkami. Obydwa zachowania za które dostali w papę były mocno chamskie.
                  Nikt na grzeczne dziecko ręki nie podnosił.
                  • gazeta_mi_placi Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 20:38
                    P.s. I nie chodziło o nieposłuszeństwo czy samo tylko np. głośne zachowanie czy nieprzygotowanie do lekcji tylko wyjątkowo chamskie teksty (wulgarne) do nauczyciela i woźnej.
                    Obydwie obrażane osoby były w wieku przedemerytalnym, nie były to młode osoby, Pani woźna już tak w wieku prawie całkiem "babcinym".
                • robitussin Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 08:47
                  > Ciekawe tylko, ze tak wychowani ludzie są teraz najwyraźniej kompletnie neudoln
                  > ymi rodzicami, ludźmi, którym nie chce sie wychowywać własnych dzieci, którzy w
                  > ychowują dzieci na chuliganów i bandytów. Czyli najwyraźniej sami są nieudolni,
                  > źli i bez wyobraźni.

                  Owszem, bo usilnie wmawiano im, że metody wychowawcze ich pradziadków, dziadków i ojców są niehumanitarne. W zamian za to nie zaproponowano nic. Efekt? Ich dzieci są kompletnie niewychowane. A wystarczyło jedynie zaufać "naturze" i temu, co sprawdzało się latami i pokoleniami.
                  W dużym skrócie - nie to, że ktoś od ojca dostawał w dupę (oględnie mówiąc) jest powodem, że teraz nie potrafi wychować swojego dziecka. Powodem jest to, że zabroniono dawać w dupę i nie wskazano, jak wychowywać inaczej.

                  > Czyli coś w ich wychowaniou najwyraźniej sie nie udało. Żle wychowane całe poko
                  > lenie oznacza, ze to poprzednie jest kompletnie nieudane.

                  Wg tego, co piszesz, wychodzi na to, że generalnie żadne z pokoleń od zarania dziejów nie było dobrze wychowane.
                  • gazeta_mi_placi Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 10:36
                    >Owszem, bo usilnie wmawiano im, że metody wychowawcze ich pradziadków, dziadków i ojców są niehumanitarne. W zamian za to nie zaproponowano nic. Efekt? Ich dzieci są kompletnie niewychowane. A wystarczyło jedynie zaufać "naturze" i temu, co sprawdzało się latami i pokoleniami.

                    Ja to od lat staram się powiedzieć tutejszym e-mamom, bez efektów. Najbardziej oporne są mamy słodziutkich niemowlaczków i malutkich dzieci (np. Joshima), bardziej przychylne są zaś matki dorosłych już dzieci, co mają więcej doświadczenia życiowego.
            • sundry Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 20:32
              I nie uwzglednianie wieku dojrzewania - uczeń ma byc zawsze karny,
              > zawsze przygotowany, zawsze zrównowazony.

              A potem za parę lat taki delikwent idzie do pracy i się dziwi, że codziennie ma być punktualnie i jeszcze robić, co mu każą. Straszne rzeczy.
              • gazeta_mi_placi Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 20:41
                Jakoś jednak tak dziwnie bywa, że za nie bycie karnym w domu (np. ucieczka na dyskotekę czy permanentne zaniedbywanie obowiązków domowych albo pyskowanie domownikom) rodzice jakoś jednak stosują kary i starają się jednak wymagać mimo "okresu dojrzewania", ale widać w szkole powinna być taryfa ulgowa...
              • gazeta_mi_placi Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 20:42
                Ciekawe, że dość dużo nastolatków w owym paskudnym okresie dojrzewania czasami podejmuje prace np. w wakacje i często jakoś w owej pracy bywają karni i przygotowani, czyli jednak mimo okresu dojrzewania się da smile
                • czar_bajry Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 22:07
                  Nareszcie któraś miała odwagę i wzięła się za łobuzów.
                  Gówniarzom się w dupach poprzewracają i same prawa mają a obowiązków zero.
                  Skoro nauczyciele mają związane ręce to niech do sądu idą,może jak latorośl kuratora dostanie to mamusia na oczy przejrzy,chociaż obawiam się iż w takim wypadku nawet okulista nie pomoże..
              • robitussin Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 08:49
                > A potem za parę lat taki delikwent idzie do pracy i się dziwi, że codziennie ma
                > być punktualnie i jeszcze robić, co mu każą. Straszne rzeczy.

                Ototototo. A ja się dziwiłam, skąd się takie królewny i książęta biorą wink
            • bezpocztyonline Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 23:28
              Nie? A o startowaniu z siekierą na nauczycielkę nie słyszałaś?
              W liceum im. Juliusza Słowackiego we Wrocławiu. Oprócz tego nożem dostały dwie inne nauczycielki.
              • nangaparbat3 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 19:51
                bezpocztyonline napisała:

                > A o startowaniu z siekierą na nauczycielkę nie słyszałaś?
                > W liceum im. Juliusza Słowackiego we Wrocławiu. Oprócz tego nożem dostały dwie
                > inne nauczycielki.
                Z siekierką to Raskolnikow, w LO IX chyba tylko noż, tak pamietam.
                Ale to było z 10 lat temu, jeszcze inne pokolenie tongue_out
            • robitussin Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 08:41
              > obowiązek szkolny do 18 roku życia.

              Coś się zmieniło w tej kwestii? O ile się nie mylę, to był i jest do 16 roku życia, czyli do ukończenia gimnazjum. Potem droga wolna. Żadna ze szkół średnich nie jest obowiązkowa.

              A co do twojej wyliczanki - jakoś zabrakło mi tu podstawowego elementu - rodziców.
              • morekac Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 08:54
                Się zmieniło - kilka lat temu. Postgimnazjalistę trzeba upchać do 18-nastki chociażby na jakiejś nauce zawodu.
                • robitussin Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 09:13
                  morekac napisała:

                  > Się zmieniło - kilka lat temu. Postgimnazjalistę trzeba upchać do 18-nastki cho
                  > ciażby na jakiejś nauce zawodu.

                  A nie, tak to ok. Pomyliło mi się z obowiązkiem szkolnym, bo ten się w istocie kończy na gimnazjum. Potem już nie trzeba chodzić do szkoły.
            • komyszka Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 09:25
              Niestety-tak jak podejrzewalam- nie odpowiedzialas na zadne z moich pytan. Tylko uogulniajaca sloganowa papka. "Argument" z "pokoleniem kolumbow" jest tak zenujacy, ze zaczynam podejrzewac, iz ktos sie podszywa pod twoje konto. Kwesti telefonow z twoich przykladow w ogole nie skomentuje. W tym watku przestalas byc dla mnie partnerem do dyskusji.
              P.s. jak to dobrze ze dzis nauczyciela raczej zaden uczen nie zabije, tylko co najwyzej po raz enty odegra popis chamstwa i totalnej niesubordynacji. Zatem drodzy pedagodzy ! Kubły na mordy i cieszmy sie ze za niezdaną maturę kulki w łeb od ucznia nie bedzie!
              • verdana Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 10:39
                Żenujący? Nie jest zenujący - oznacza tylko tyle, ze trudna młodzież to nie jest wymysł naszych czasów, tylko "stały element gry". Młodzież nigdy nie była - jako całość - subordynowana, grzeczna i potulna. Nie jest teraz ani lepiej, ani gorzej niz było.
                No, ale wiadomo - jak ktokolwiek oskarża młodego człowieka, to racji młodego człowieka nawet nie warto wysłuchać. Młodzież nigdy nie ma racji, dorosły zawsze ja ma. Wszyscy zdecydowanie przyjęli, zę jeśli ktoś złożył pozew, to znaczy, ze miał rację, że 100% winy lezy po stronie młodych ludzi. To bardzo niebezpieczne rozumowanie.
                • gazeta_mi_placi Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 17.09.12, 10:39
                  Ależ wysłuchaliśmy zarówno racji młodzieży jak i racji rodziców młodzieży, którzy są w tym przypadku za ową młodzieżą.
                  I wyciągnęliśmy na tej podstawie własne wnioski.
            • bezpocztyonline Rzeczywistość gazetowa 17.09.12, 16:10
              verdana napisała:

              > A takie wiadomości znajdujemy w co drgim numerze gazet okresu miedzywojennego - czyli o
              > "pokoleniu Kolumbów".

              A dzisiejsza rzeczywistość gazetowa jest taka, że matki głównie zajmują się mordowaniem swoich dzieci (wcześniej zmolestowanych przez ich ojców, wujów, dziadków etc.), a szkoła to miejsce, gdzie nauczyciele biją niewinne dzieci.

              Czytałaś gdzieś we wspólczesnej gazecie newsa o tym, że rodzice się dobrze zajmują swoimi dziećmi, w szkole dzieci się uczą?
    • majenkir Re: 15.09.12, 19:18
      Wystarczy na te geby popatrzec, cholota straszna.....
      • bi_scotti Re: 15.09.12, 21:00
        Trudno z tego tekstu wywnioskowac jakie dzialania/rozmowy na linii szkola-dom mialy miejsce PRZED zgloszeniem sprawy do sadu. To wyglada na totalna porazke wychowawcza WSZYSTKICH doroslych zaangazowanych w te sprawe - jesli konflikt miedzy nastolatkami a nauczycileka ma rozwiazywac wymiar sprawiedliwosci to po kolei kazdy cos spieprzyl w swojej robocie przez ostatnie lata: rodzice, inni nauczyciele, ta nauczycielka, dyrekcja szkoly etc. W tych Suwalkach to sie teraz powinno rozlegac dudnienie zbiorowego "mea culpa" wielu doroslych zwiazanych z ta sprawa!
        • verdana Re: 15.09.12, 21:33
          Otóż to.
          Poza tym bardzo ciekawa jest reakcja ludzi i tych na forum i tych, co komentują artykuł. Wszyscy jednoznacznie wydali wyrok - skoro dorosły pozywa młodzież, to 100% winy lezy po stronie tych okropnych, chamskich, zdziczałych dzieci - a nauczyciel jest bez winy. Młodzież kłamie i tyle.
          Problem w tym, zę moze nie kłamać - jeśli rzeczywiście nauczycielka zachowywała sie nieodpowiednio, a zachowanie młodziezy było częściowo reakcją na jej zachowanie - to moze przegrać sprawę. I teraz pytanie - jaki to będzie miało wychowawczy wpływ na młodzież?
          Cóż, raz własnie mojej córce zdarzyło sie coś podobnego - zostałam wezwana i ja i ona przed oblicze dyrekcji szkoły, bowiem córka obraziła nauczycielkę. Efekt - ocena wzorowa z zachowania na semestr, nacuczycielka pouczona. Aby nie było,że to "dzisiejsze czasy", to moja matka, lat 80, rzuciła niegdyś kapciem w nauczycielkę fizyki. Szkoła żeńska, dostojne mury, dyscyplina, surowość i ład. Po starannycm dochodzeniu i zbadaniu sprawy nauczycieklkę zmuszono do przeproszenia mojej mamy przed całą klasą.
          • bezpocztyonline Re: 16.09.12, 08:50
            Chwileczkę, bo nie zrozumiałam: dziewczynka, która rzucała kapciem w nauczycielkę fizyki w żeńskiej szkole w latach tuż powojennych (końcówka lat 40-stych, lub początek 50-tych), dostała wzorowe sprawowanie, a uderzona kapciem nauczycielka została pouczona i musiała uczennicę "przy wszystkich" przeprosić?

            Niemożliwe, nie było wówczas takiej szkoły, w której by to było możliwe.

            Nauczyciel mógł być naprawdę chamem, ale uczniowie siedzieli grzecznie jak trusie, a za byle-co można było wylecieć ze szkoły. Na nauczyciela nie było żadnej kary nigdy, a wina z definicji była po stronie uczniów, inaczej by to było niewychowawcze.

            Pociągnij dalej z tym kapciem: o co poszło, że to nauczycielka przepraszała, a dziewczynkę za rzucanie obuwiem w człowieka pochwalono?
            • verdana Re: 16.09.12, 10:42
              Moja córka dostała wzorowe, mimo, zę zwróciła sie niegrzecznie do nauczycielki.
              Matka rzuciła kapciem i została przeproszona. Nauczycielka powiedziała bowiem coś takiego, co zostało uznane za skrajną prowokację. W elitarnym liceum Słowackiego. Oczywiście, Ty wiesz jak było wówczas w liceach lepiej, niz naoczni świadkowie...
              Wybacz, ale nie masz zielonego pojęcia, jak było kiedyś w szkołach. To, o czym miszesz, to mit. O wspaniałej młodziezy, dyscyplinie i wzorowych pedagogach.
              • bezpocztyonline Re: 17.09.12, 16:00
                verdana napisała:

                > Wybacz, ale nie masz zielonego pojęcia, jak było kiedyś w szkołach.

                ??? No, wiesz, kiedyś chodziłam, bliższa i dalsza rodzina też. Kilka pokoleń wstecz na dodatek.

                > To, o czym miszesz, to mit. O wspaniałej młodziezy, dyscyplinie i wzorowych pedagogach.

                Młodzież niekoniecznie była wspaniała, ale wkładanie kosza na głowę nauczycielowi w czasie lekcji w klasie było nie do pomyślenia. Innemu uczniowi zresztą też nie. No chyba, że za rogiem szkoły.

                Choć - być może, nie wykluczam - mogło się zdarzyć, że np. jakaś grupa dręczonych za dnia wyrostków odważyła się dopaść wieczorem nauczyciela w ciemnym zaułku.
                Nauczyciele niekoniecznie musieli być wzorowi (choć się trafiali i tacy), ale istnienia dyscypliny w szkole kilkadziesiąt lat temu chyba nie zaprzeczysz.
        • elza.303 Re: 15.09.12, 22:12
          A ja uważam ,że nauczycielka się po prostu nie nadaje do tej roboty...Nie ma autorytetu za grosz i śmieszne jest zakładanie sprawy uczniom,to jej rola zainteresować ,wymagać i nie pozwolić sobie wejść na głowę.(kosz mogli założyć).Owszem młodzież jest różna ale robi to na co pozwoli sobie nauczyciel.
          • rita75 Re: 15.09.12, 22:20
            Oki, przejdzmy do praktyki, bo teoretyzowac kazdy glupek lesny potrafi. Napisalas, ze powinien wymagac. Racja. podaj mi, jakie ma nauczyciel narzedzia, by te wymagania wyegzekwowac...
            • rita75 aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie nt. 15.09.12, 22:22
              • verdana Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 15.09.12, 22:30
                Większość znanych mi uczniów obawia się - zostania na drugi rok, zmiany klasy, gniewu rodziców a wzywanych nieustannie do szkoły, którzy mają całkiem zasobny asortyment kar, w tym nierzadko takze fizycznych. Nie wierze też, że rodzice 11 uczniów z tej samej klasy - w dzielnicy podobno patologicznej - sa zwolennikami bezstresowego wychowania i bronienia chłopaków za wszelką cenę.
                Oczywiście, zdarzają sie uczniowie, którzy mają wszystko gdzieś. Ale wszyscy niemal chłopcy w klasie? Wątpię.
                • amoreska Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 15.09.12, 22:33
                  Cytat Oczywiście, zdarzają sie uczniowie, którzy mają wszystko gdzieś.
                  I to jest chyba clou tej dyskusji.
                • rita75 Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 15.09.12, 22:36
                  > Większość znanych mi uczniów obawia się - zostania na drugi rok, zmiany klasy,
                  > gniewu rodziców a wzywanych nieustannie do szkoły,

                  Widzialas filmik z tymi uczniami? Tak wygladaja, formuluja mysli Twoje dzieci i ich znajomi? Podawalam link w tym watku
                • asia_i_p Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 15.09.12, 22:40
                  Zostanie na drugi rok - nie można przecież karać ucznia oceną z przedmiotu za złe zachowanie, prawda? A ocena z zachowania skutkuje zostaniem na drugi rok dopiero wtedy, kiedy dwa razy z rzędu powtórzy się naganna. Zmiana klasy - najczęściej skutecznie blokuje ją dyrekcja, to nie jest środek, który może zastosować pojedynczy nauczyciel. Rodzice nieustannie wzywani do szkoły przestają przychodzić, a z czasem odbierać telefony.
                  11 chłopaków z trzydziestoosobowej klasy - spokojnie. Dwóch-trzech prowodyrów i kilku takich, którzy szukają uznania w oczach klasy. Wykonalne.

                  W mojej ostatniej klasie zanosiło się na coś takiego. W zasadzie nic nie działało - miałam tylko trochę więcej szczęścia, bo jeden z trójki zarządzającej został na drugi rok (nie karnie - nie poradził sobie z przedmiotami ścisłymi), a do drugiego udało mi się dotrzeć. Na tyle to przesunęło układ sił, że ci fajniejsi wybili się na pierwszy plan, pociągnęli albo ustawili resztę i klasa, która zanosiła się na koszmar, okazała się jedną z najsympatyczniejszych klas w szkole. W tej klasie, którą widziałam w akcji na bibliotekarza, takie przesunięcie nie nastąpiło i tak na oko (nie uczę tam na szczęście) są dosyć koszmarni.
                  • verdana Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 15.09.12, 22:44
                    Czyli przed sądem staną i prowodyrzy i głupi nasladowcy. To ma byc wychowawcze? O ile rozumiem zaskarżenie prowodyrów, to przepraszam bardzo - naśladowców należałoby chronić przez złymi wpływami, a nie oskarżać i miec z głowy.
                    To, co piszesz świadczy najlepiej o tym, jak wiele moze zrobić nauczyciel i ze wychowywanie ma sens.
                    • gazeta_mi_placi Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 16.09.12, 10:19
                      Tak, jeżeli jako osobę już dorosłą koleżanka namówi mnie na napad i pobicie przechodnia sąd nie uniewinni mnie tylko dlatego, że to był mojej koleżanki pomysł i to ona mnie namówiła.
                      A chyba szkoła przygotowuje do życia dorosłego. A przynajmniej powinna.
                • robitussin Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 16.09.12, 09:25
                  verdana napisała:

                  > Większość znanych mi uczniów obawia się - zostania na drugi rok, zmiany klasy,

                  Ale o czym Ty piszesz? Jaka zmiana klasy? Jakie zostawienia na drugi rok? To są narzędzia, od których szkoła ucieka jak najdalej, bo po pierwsze są kompletnie nieskuteczne, a po drugie nikt nie chce u siebie trzymać kolejny rok chuligana czy to w tej samej czy równoległej klasie. To samo jest z przerzucaniem do innych szkół. Sądzisz, że dyrektorzy tych szkół czekają na takiego ucznia z otwartymi ramionami? Oni nie mają obowiązku przyjmować kogoś takiego.

                  > gniewu rodziców a wzywanych nieustannie do szkoły, którzy mają całkiem zasobny
                  > asortyment kar, w tym nierzadko takze fizycznych.

                  Pod warunkiem, że ktokolwiek z rodziców raczy się pofatygować do szkoły, a potem coś z tym zrobić. Mojej córce dokuczał kiedyś pewien chłopiec z innej klasy. Sprawa posunęła się tak daleko, że poszliśmy do dyrektora, zjawiła się matka tego chłopca. Okazało się, że szkoła bezradna, pedagog bezradny, matka ma w dupie wszystko. W którymś momencie matka zaproponowała mojemu mężowi (cytuję) "A jakby pan się tak zaczaił przy szkole i wpie...mu spuścił? Bo mnie to on się już nie boi"
                  Dzieci w wieku 9-11 lat!

                  > Nie wierze też, że rodzice 1
                  > 1 uczniów z tej samej klasy - w dzielnicy podobno patologicznej - sa zwolennika
                  > mi bezstresowego wychowania i bronienia chłopaków za wszelką cenę.

                  Może czas uwierzyć? Znam sytuację, gdy kilkoro rodziców oskarżyło nauczyciela o mobbing i psychiczne znęcanie się nad ich dziećmi. Co się okazało? Nauczyciel po prostu realizował program, odpytywał uczniów, robił klasówki, sprawdziany. Kto nie uważał na lekcjach - dostawał pały. I to było właśnie to rzekome pastwienie się nad dziećmi.
                  • tanebo Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 16.09.12, 09:54
                    Skuteczne może być tylko jedno - wilczy bilet. Kończysz gimnazjum i nigdzie więcej już się nie dostaniesz. I druga sprawa - obowiązek szkolny powinien ciążyć na rodzicach a nie na szkole. Twego bachora nikt nie chce uczyć - twój problem.
                  • gazeta_mi_placi Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 16.09.12, 10:16
                    https://naforum.zapodaj.net/thumbs/037a630be6c8.jpg
                    • rita75 Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 16.09.12, 10:30
                      https://naforum.zapod
  aj.net/thumbs/037a630be6c8.jpg

                      samo sedno
              • gazeta_mi_placi Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 16.09.12, 10:30
                To może odpowiednie spojrzenie?
                • rita75 Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 16.09.12, 10:33
                  > To może odpowiednie spojrzenie?

                  a uczeń na to: "Co sie gapisz dziwko?"

                  co wtedy?

                  big_grin
                  • gazeta_mi_placi Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 16.09.12, 10:38
                    Zrobić smutną minę i powiedzieć, że jest Ci przykro że tak do Ciebie mówi.
                    • rita75 Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 16.09.12, 10:41
                      > Zrobić smutną minę i powiedzieć, że jest Ci przykro że tak do Ciebie mówi.

                      O tak. dokladnie to mowila pani prowadzaca szkolenie....

                      hehhehee
                      • gazeta_mi_placi Re: aha, zmarszczyc brew to raczej nie narzedzie 16.09.12, 10:46
                        No widzisz, a ja sama to wymyśliłam na poczekaniu smile I to bez szkolenia smile
          • asia_i_p Re: 15.09.12, 22:27
            .Owszem
            > młodzież jest różna ale robi to na co pozwoli sobie nauczyciel.

            I w ogóle cię to nie wstrząsa?
            Rozumiem dzieci - ale piętnastoletni i szesnastoletni ludzie kierujący się w swoim zachowaniu nie tym, co słuszne, tylko tym, co może ujść bezkarnie, to ma być norma?
            • verdana Re: 15.09.12, 22:34
              To nie jest norma, ale jest cała grupa osób, które nie osiągają nigdy kolejnego stopnia rozwoju moralnego. I z tym takze trzeba się liczyć.
              • asia_i_p Re: 15.09.12, 22:44
                Liczyć na pewno.
                Ale czy należy tak bez zastanowienia uznawać, że najważniejszą miarą bycia dobrym nauczycielem jest umiejętność okiełznania tych najmniej moralnie rozwiniętych? Może gdyby każdy objaw takiego myślenia "że jak sobie pozwala, to można" spotykał się z takim samym odruchowym niesmakiem jak publiczne dłubanie w nosie lub drapanie się po pośladkach, to jednak jakoś by to na te jednostki wpłynęło.
                • verdana Re: 15.09.12, 22:50
                  Jest zasadnicza różnica między publicznym niesmakiem, a akceptacją stawiania przed sądem osób, których się nie umie okiełznać.
                  We mnei te obie postawy budzą niesmak. Nauczyciel, który po wakacjach decyduje się na wytoczenie sprawy nastolatkom, za to co zrobili w poprzedniej klasie, też nie jest dla mnie wzorem moralnym - ma to wszelki posmak zemsty. Zupełnie co innego byłoby, gdyby wytoczył sprawę za bieżące wydarzenia prowodyrom.
                  • kol.3 Re: 16.09.12, 07:12
                    Verdano, idź do pracy do tego gimnazjum i pokaż wszystkim jak się wychowuje tych chuliganów. Teoretyzować jest latwo.
                    • verdana Re: 16.09.12, 10:45
                      Nie pójdę, podobnie jak nie pójdę ukladać glazury, ani robić operacji. Bo tego nie umiem. Nie oznacza to jednak, ze nauczyciel także moze nie umieć. Problem w tym, że bardzo łatwo usprawiedliwiamy tu szkołę - do szkoły mają przychodzić tylko grzeczne dzieci i tylko takie podejmujemy się uczyć. Inne - won, innych nie zamierzamy wychowywać.
                      • kol.3 Re: 16.09.12, 10:59
                        Ale przecież wspominałaś, że pracowałaś w szkole?
                        • rita75 Re: 16.09.12, 11:07
                          > Ale przecież wspominałaś, że pracowałaś w szkole?

                          forum.gazeta.pl/forum/w,567,138930034,138933003,Re_Nauczycielka_pozywa_uczniow_co_sadzicie_.html
                          "Wiele lat byłam nauczycielką - tak, była klasa, z którą sobie nie razdziłam - jeden raz. JA sobie nie radziłam, niektórzy z nauczycieli - owszem. I odwrotnie, bywali uczniowie, którzy mieli fatalną opinię, a na moich lekcjach byli bardzo fajni."

                          rozdwojenie jaźni?
                      • menodo Re: 16.09.12, 14:12
                        verdana napisała:
                        'Problem w
                        > tym, że bardzo łatwo usprawiedliwiamy tu szkołę - do szkoły mają przychodzić t
                        > ylko grzeczne dzieci i tylko takie podejmujemy się uczyć. Inne - won, innych ni
                        > e zamierzamy wychowywać."

                        Jak to - nie zamierzamy wychowywać? Zamierzamy! Nauczycielka - jako funkcjonariusz publiczny - skorzystała z przysługującego jej prawa i podała uczniów do sądu za jej - funkcjonariusza publicznego - znieważenie.
                        Sąd orzeknie - jak duże było przewinienie uczniów i jaką karę powinni ponieść.
                        Na razie nie widzę w tym nic niewychowawczego. Poczekajmy na wyrok sądu.

                      • przeciwcialo Re: 16.09.12, 19:51
                        Verdano, za ciebie i męża szkoła dzieci wychowała?
                        Od wychowania sa rodzice, szkoła może pomóc ale nie odwali za rodzica całego obowiazku wychowawczego.
                      • kawka74 Re: 16.09.12, 20:00
                        W tej chwili, Verdano, rodzice (nie wszyscy, ale spora część) żądają, aby szkoła wychowywała ich dziecko, aby po ukończeniu podstawówki/gimnazjum/liceum dostarczono im do domu gotowy produkt działający wedle wytycznych. Sami nieszczególnie mają ochotę babrać się w brudnej robocie, chcą miło spędzać z dzieckiem czas, cedując na szkołę tę mniej miłą część wychowywania, tę, która wiąże się z dyscyplinowaniem, ponoszeniem niemiłych konsekwencji - generalnie tym, co raczej z przyjemnościami się nie kojarzy. Sami przy tym przyznają, że nie mają u swoich dzieci autorytetu, co tylko pozornie jest smutne, bo de facto pozwala żądać od szkoły tego, nad czym sami nie mają ochoty pracować.
                        • tanebo Re: 17.09.12, 09:04
                          A najlepsze że źle się to skończy dla rodziców. Gdy rozbisurmaniony bachor kopnie ich w zadek.
                  • gazeta_mi_placi Re: 16.09.12, 10:30
                    Jak mnie pobiją i okradną to nie powinnam iść z tym do sądu - w sumie moja wina, że nie udało mi się okiełznać bandytów. A jak pójdę to znaczy, że jestem mściwa smile
                  • hellulah ej, czekaj, verdano 16.09.12, 20:55
                    ...ale "postawienie przed sądem" nie równa się "wyrok skazujący". Jeśli tak jak twierdzisz, racja jest po stronie uczniów (przynajmniej niektórych), a nauczycielka pieniaczy (wiem, upraszczam nieco twoje stanowisko) to po prostu sąd to rozstrzygnie, czyż nie?

                    Najwidoczniej w tej sytuacji inna droga nie była możliwa. Ok zgadzam się, że pewnie powinna być możliwa. Ale sam fakt "sądu" to nie jest żadna tragedia! Jeśli dziecięcia niewinne - to nic im się od tego "sądu" nie stanie, prawda?
                    • nangaparbat3 Re: ej, czekaj, verdano 16.09.12, 21:13
                      hellulah napisała:

                      > ...ale "postawienie przed sądem" nie równa się "wyrok skazujący". Jeśli tak jak
                      > twierdzisz, racja jest po stronie uczniów (przynajmniej niektórych), a nauczyc
                      > ielka pieniaczy (wiem, upraszczam nieco twoje stanowisko) to po prostu sąd to r
                      > ozstrzygnie, czyż nie?

                      I to bedzie wychowawcza klęska.
                      • hellulah Re: ej, czekaj, verdano 16.09.12, 22:34
                        Hmm, klęska nie klęska, oj tam.

                        Jeśli byli niewinni - to nie wychowawcza klęska, tylko wychowawczy sukces. Porażka pani nauczycielki, owszem, ale systemowo - super! dzieciaki nauczone, że system wymiaru sprawiedliwości ich nie zawiódł a mechanizmy demokratycznego państwa pozwoliły ocalić dobre imię.

                        Dlatego ja nadal wam się dziwię, czemu samo postawienie czegoś do rozstrzygnięcia przed sądem nadal mamy uważać za wyrok skazujący, za coś ostatecznego itd.

                    • verdana Re: ej, czekaj, verdano 16.09.12, 21:23
                      Tak - lekko licząc za dwa lata.
              • robitussin Re: 16.09.12, 09:27
                verdana napisała:

                > To nie jest norma, ale jest cała grupa osób, które nie osiągają nigdy kolejnego
                > stopnia rozwoju moralnego. I z tym takze trzeba się liczyć.

                I na takich widocznie nie działa już nic, jak tylko wstrząs w postaci pozwu do sądu.
                Może się ockną, gdy zobacza, że nie są bezkarni.
              • gazeta_mi_placi Re: 16.09.12, 10:27
                I stosować odpowiednie środki.
    • robitussin Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 22:57
      Moim zdaniem zrobiła bardzo dobrze, zwłaszcza, że miała takie bezsprzeczne prawo.
      Jesli okaże się, że nie miała racji, to przecież nic tym dzieciakom nie grozi.
      Inna sprawa, że chyba trafił swój na swego. Skoro i ona poniżała uczniów i odzywała się do nich wulgarnie, to trudno się dziwić, że nie potrafiła swoim wizerunkiem zbudować sobie autorytetu w klasie.
      • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 15.09.12, 23:05
        Skoro i ona poniżała uczniów i odzy
        > wała się do nich wulgarnie,

        Sadze, ze to jest pomowienie ze strony uczniow.
        • wioskowy_glupek Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 01:52
          Brawa dla pani nauczycielki, wreszcie ktoś się wziął za wychowywanie gó...arzerii...
          Ja się nie dziwię że niektórym się to nie podoba, bo przecież dziecka dzisiaj nijak ukarać nie można, bo trauma i poniżanie, więc może chociaż szkoła się za to porządnie weźmie...

          Widzę tą złotą młodzież codziennie na osiedlu przy sklepie, alkohol, trawa, przekleństwa, ku...arski ubiór, wandalizm... No ale przecież aż szkoda takiemu świetlaną karierę psuć wyrokiem w aktach...

          Nauczycielce się nie dziwę, bo z takim to szkoda w ogóle dyskutować a i strach trochę bo nie wiadomo co takiemu do pustego łba strzeli...
    • maderta Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 10:51
      Brawo.
      Może jak inni uczniowie zobaczą, że nie są bezkarni, to się coś zmieni wreszcie w ich zachowaniu, bo z roku na rok coraz więcej takich "geniuszy".
      • joa66 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 11:35
        Zauważcie, ze rodzice nie zaprzeczają, ze ich dzieciaki sprawiają kłopoty , ale myśla tylko o ich "kartotekach" a nie o wychowaniu. Rodzice nie robili nic. Chyba, że cos mi umkneło?

        • wioskowy_glupek Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 11:53
          Umknęło Ci to że w myśl obecnych trendów nie bardzo mają co robić, bo tak klapsa, nie można a poza tym w przypadku takiego nastoletnie zbira mało skuteczne. Podnieść głosu nie można, zabrać komputera czy zabronić innych przyjemności nie można, bo to upokorzenie i trauma...
          Niestety wpadli we własną pułapkę...
    • ga-ti Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 15:40
      W tygodniu byłam świadkiem sytuacji na stołówce w szkole mojego dziecka. Jakiś chłopak rzucił chlebem na podłogę, nie wiem czy chciał w kolegę, czy jak, dzieciak pierwsza, max druga klasa.
      Podeszła do niego nauczycielka, która jadła obiad. Zwróciła uwagę i wskazała na chleb - zero reakcji, znowu coś powiedziała wskazując na podłogę - młody wzruszył ramionami i stał bez reakcji, nauczycielka powiedziała coś głośniej (dokładnych słów nie słyszałam, wydaje się, że kazała młodemu podnieść chleb) - młody wykrzywił buzię w grymasie, dołączyła druga nauczycielka, która również mówiła coś i wskazywała na chleb na podłodze - młody stał z głupią miną, po kilku sekundach bezruchu, podniósł ten chleb i zaniósł do okienka na brudne talerze.
      Pomyślałam sobie, że wzięłabym młodego za łapę i zaciągnęła z tym chlebem do okienka, a później ... nie napiszę, bo nie można tak nawet myśleć, a co dopiero pisać.
      Noż kurcze, co się dzieje? Dzieciak rzuca chlebem, dorosły prosi, tłumaczy, czeka, wskazuje... i nic. Co może zrobić nauczyciel? Co wyrośnie z takich dzieciaków?

      Popieram nauczycielkę z zalinkowanego artykułu.
      I nie mówcie, że to jej wina, że nie ma posłuchu w klasie. Jakiego posłuchu? Ona jest dorosła, uczy matematyki zdaje się, a nie zajęć resocjalizacyjnych, a smarkacze powinny umieć się zachować w stosunku do dorosłego I tyle.
      • kub-ma Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 17:02
        ga-ti napisała:

        > Popieram nauczycielkę z zalinkowanego artykułu.
        > I nie mówcie, że to jej wina, że nie ma posłuchu w klasie. Jakiego posłuchu? On
        > a jest dorosła, uczy matematyki zdaje się, a nie zajęć resocjalizacyjnych, a sm
        > arkacze powinny umieć się zachować w stosunku do dorosłego I tyle


        Otóż to.
    • nangaparbat3 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 21:12
      W tej konkretnej sprawie trudno sądzić cokolwiek, mając tak malo danych. Może poza tym, ze mlodzi ludzie bedą pewnie mieli niezly ubaw, już mają, ta pani na pewno popełnila blad taktyczny.
      Natomiast bardziej ogolnie - po pierwsze nie zgadzam się z Verdaną, że mlodzież jest taka sama jak kiedyś. Nie jest. Nie są takie same dzieci ani nie jest taka sama mlodzież. Świat nie jest taki jak kiedys i zmienił sie i zmienia szybciej niz kiedykolwiek wczesniej, więc i ludzie są inni. Lekarze piszą o wyraźnie mniejszej sprawności fizycznej, wychowawcy ośrodkow mowią, ze coraz trudniej nawiazać z mlodzieżą indywidualny kontakt, nauczycielki wychowania poczatkowego alarmują, że radykalnie spadly umiejetności społeczne dzieci, i tak dalej i dalej. Na pewno zanikł autorytet zewnętrzny - i trzeba sobie na ten wewnętrzny ciężko zapracować. Kiedy sie go ma, zmarszczenie brwi, spojrzenie i powiedzenie "przykro mi, kiedy tak mowisz" - dzialają. Ale trudno zdobyć go osobie, o której powszechnie wiadomo, ze jest nieudacznikiem, nic nie robi i na niczym sie nie zna. Więc niektorzy nauczyciele radzą sobie zastraszając uczniów (sa i tacy, ktorzy potrafią zrobic to metodami "miekkimi", wyrafinowanym sadyzmem), inni, zwłaszcza mlodzi, gotowi są fraternizować się i trzymac z nimi sztame, nierzadko kosztem koleżanek i kolegow po fachu, jeszcze inni (to stosunkowo nowe) dystansują się całkowicie i obwarowują przepisami. Jeszcze inni w ogole sobie nie radzą - bo też nikt ich nigdy solidnie nie uczył "radzenia sobie" z klasą szkolną czy nawet pojedynczym nastolatkiem. A malo kto umie to sam z siebie.
      Jeszcze raz: poradzi sobie z nastolatkami nauczyciel majacy duze poczucie wlasnego bezpieczeństwa i wlasnej wartosci i majacy odpowiedni warsztat, wlaściwe kompetencje - zwlaszcza społeczne.
      W sprawie suwalskiej zawinili wszyscy dorośli - rodzice, szkoła, nauczycielka. A moze jeszcze kuratorium, poradnia ped.-psych. i kuria, przez zaniechanie chocby. I Suwalki nie są zadnym wyjatkiem - w calej Polsce mlodzież jest przez dorosłych porzucona, a czasem, jak sobie o niej przypomną, obrzucana obelgami (jak w tym watku), ewentualnie karana. Rodzice nie mają czasu ani siły ani umiejetnosci, szkoła realizuje program i pisze kolejne plany i procedury, co chwile dostosowując je do zmieniajacych sie przepisow, ale juz nie majac pary na wdrażanie tego, co wdrozyc rzeczywiscie miałoby sens (bo na pewno nie wszystko), nauczyciele są sfrustrowani, niepewni siebie, skoncentrowani na wlasnym przetrwaniui rozliczani z realizacji programu i wynikow najróżniejszych testów . I wreszcie, ostatnie i moze najgorsze: nauczyciele i rodzice widzą w sobie nawzajem przeciwnikow, a nierzadko wrogow, problemy dotyczace dzieci/uczniow traktują często jak pole bitwy, domyślają się u siebie nawzajem zlych intencji i zgodnie z tymi domyslami postępują.
      Ostatnio w moim miescie do dyrektorki szkoły (poki co nie mojej, ale postanowilam wykupic dodatkowe ubezpieczenie) zglosił sie adwokat wynajety przez rodzicow dziewczynki, która otrzymala pałe na koniec roku. Bedzie tych panstwa reprezentowal w sądzie.
      Wracając jeszcze do tematu - raz jeden uwazalam, ze należaloby ucznia podac do sądu: pacholę siedemnastoletnie zabawiało się na lekcji podpalaniem spodni kolegi (na koledze). Wychowawczyni opowiedziala nam o tym na wywiadowce chichoczac, nikt z pozostalych rodzicow mnie nie poparł.
      • verdana Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 16.09.12, 21:33
        Nanga, ale dokładnie to samo pisano o młodziezy w l;atach 30-tych XX wieku. Że to stracone pokolenie, zdemoralizowane, niewychowane i niekarne. Że sa same cherlaki, cóz z nich bedą za żołnierze i matki. Jako, że czytam teraz czasopisma z tego okresu, to na szóstej stronie petitem drukowano informacje a to o pobiciu nauczycielki, a to o wymuszeniach, a to o niowej modnej zabawie, kiedy po lekcjach przewracano w kalsie wszystkie ławki i oblewano ściany atramentem.
        Opisywano też liczne wypadki pobić, samobójstw itd w klasach maturalnych - tyle, ze publicyści składali to na karb przeciążenia młodziezy i stresu, a nie uznawali,, że cała wina lezy po stronie uczniów.
        Możewarto tez zacytowac podrecznik z końca wieku XIX - "Dlatego też uczniowie przy karze na nauczyciela urazeni być nie powinni, ani go lajać, lub szkalować, ani za to o zemście myśleć nie mają". Sądząc z konieczności tych pouczeń, wydaje sie, że los nauczyciela, który sie ośmielił wtedy ukarać ucznia elementarnej szkoły wiejskiej wesoły nie byłsmile
        W latach dwudziestych XX wieku czytanki pouczały, zę nauczyciela nie należy przesladować, bo może mieć na przykład w domu chore dziecko... Nie wygląda to na idyllę, naprawdę.
        • bezpocztyonline A 2300 lat temu... 17.09.12, 07:50
          Skoro już licytujemy się na źródła pisane na temat szkoły:

          www.traditio-europae.org/Przeklady/Herondas_Mimy_wybor_tlum._J._Lawinska-Tyszkowska.html
          "Nauczyciel

          Mimo tytułu Nauczyciel bohaterką mimu jest właściwie matka niesfornego chłopca, Metrotime. Jest to kobieta z uboższych warstw społeczeństwa. Nie mogąc dać sobie rady z psotnym synkiem, przyprowadza go do nauczyciela, by ten wymierzył mu karę. Metrotime chowa syna praktycznie sama, jej stary mąż nie jest w stanie przypilnować łobuza i należycie go ukarać. Zawziętość i wręcz okrucieństwo Metrotimy w stosunku do dziecka są typową dla Herondasa karykaturą rzeczywistości.

          Osoby
          METROTIME, matka
          KOTTALOS, jej synek
          LAMPRISKOS, nauczyciel

          Osoby nieme
          EUTHIAS, FILLOS, KOKKALOS i inni uczniowie

          Scena przedstawia wnętrze klasy szkolnej, w której siedzą uczniowie i nauczyciel. Wchodzi Metrotime, wlokąc za kołnierz swego syna Kottalosa.


          METROTIME

          Oby ci Muzy drogie pozwoliły
          Cieszyć się życiem wesołym, Lamprisku -
          Proszę cię, zaraz daj porządne lanie
          Temu draniowi, żeby wypluł duszę!
          Już mi, nieszczęsnej, cały dom rozwalił
          Grając w pieniądze - bo mu nie wystarczą
          Kości, Lamprisku. To moje nieszczęście
          Rośnie z dnia na dzień, bo gdzie są drzwi szkoły,
          Już nie pamięta. A trzydziesty blisko,
          Zapłacić trzeba i płacz nie pomoże
          W ten dzień ponury. Za to, gdzie szulernia,
          Gdzie ulicznicy, zbiegli niewolnicy
          Siedzą - wie dobrze i innym pokaże.
          Biedna tabliczka, którą ja powlekam
          Woskiem co miesiąc, leży porzucona
          Pod łóżkiem, gdzieś tam aż przy samej ścianie.
          A jeśli czasem, patrząc jak na Hades,
          Coś tam naskrobie, zaraz całą ściera.
          Kości zaś jaśniej błyszczą niż butelka
          Z oliwą, której co dzień używamy.
          Nosi je wszędzie - w kieszeni, w woreczku.
          Przeczytać nawet i „a" nie potrafi,
          Jeśli pięć razy mu się nie powtórzy.
          Przedwczoraj ojciec dyktował mu „Maron",
          A ten mądrala, zamiast pisać „Maron",
          Zrobił „Simona" z niego. Głupia jestem,
          Trzeba go było uczyć osły pasać, A nie do
          szkoły posyłać! Myślałam, że z niego
          pomoc będę mieć na starość! Jeśli spytamy go,
          ot, jak to chłopca,
          o wierszyk jaki - ja czy stary ojciec -
          (A źle już słyszy i oczy ma kiepskie)
          To sączy słowa jak przez gęste sito:
          „A-pol-lo Łow-czy..." „Tak - mówię - i mamka
          Powie ci, durniu, choć czytać nie umie,
          Fryg pierwszy lepszy!" A jeżeli głośniej
          Czasem krzykniemy na niego, to znika
          Na trzy dni z domu, ucieka do mamki,
          Od biednej starej wyłudza pieniądze.
          Lub na dach wlezie, leży rozciągnięty
          I jak ta małpa zwisa głową na dół.
          Myślisz, że mi się kiszki nie skręcają,
          Kiedy to widzę? Nie o niego chodzi,
          Lecz dach ceglany jak placek z kruszonką,
          A zima idzie, po trzy półobole
          Płacząc wykładam za każdą dachówkę,
          Bo wszyscy w domu krzyczą jednym głosem:
          „To Kottalosa Metrotimy sprawka!"
          I wszystko prawda, ani zębem ugryźć.
          Popatrz, jak łachy poszarpał, poplamił Łażąc po
          krzakach, wygląda jak rybak Z Delos, co z morza
          żyje w ciężkim trudzie. A kiedy siódmy lub
          dwudziesty - lepiej wie niż astrolog; i spać mu
          się nie chce w dni, kiedy macie tu w szkole
          wakacje. Lecz niech ci w życiu, Lamprisku,
          użyczą Muzy wszelkiego dobra, pomyślności,
          Jeśli mu wlepisz nie mniej...

          LAMPRISKOS przerywa

          Metrotimo,
          Dosyć, dostanie ile trzeba.

          do uczniów, którzy mają pomagać przy egzekucji

          Do mnie,
          Euthias, Fillos, Kokkalos! No, szybko,
          Brać go na plecy! Księżyc Akesesa
          Czas mu pokazać!

          Uczniowie chwytają Kottałosa i przytrzymują
          w odpowiedniej pozycji.

          Ślicznie, Kottalosie!
          Więc już nie starcza ci bawić się w kości, jak ci
          tu ciągle, tylko do szulerni łazisz, w pieniądze
          grasz z ulicznikami? Już ja cię zrobię grzecznym
          jak panienka, wody nie zmącisz! Cierp, skoro
          sam chciałeś! Gdzie ostry rzemień, ten mój
          byczy ogon, Którym nieznośnych urwipołciów
          biję? Podajcie mi go, bo żółć mnie zalewa!

          KOTTALOS

          Nie, nie, Lamprisku, błagam cię na Muzy,
          Na twoją brodę i na moją duszę,
          Nie tym rzemieniem, bij mnie już czym innym!

          LAMPRISKOS

          bijąc Kottalosa

          Drań z ciebie taki, Kottalu, że nawet
          Sprzedając nikt by cię nie mógł zachwalić,
          Chyba w tym kraju, gdzie mysz je żelazo!

          KOTTALOS

          I!e, Lamprisku, proszę cię, no ile Chcesz mi wlać dzisiaj?

          LAMPRISKOS wskazując na Metrotimę

          Nie mnie, jej zapytaj!

          KOTTALOS

          do matki

          Ile mam dostać?

          METROTIME

          Jeżeli mam wyżyć, Ile wytrzyma twoja podia skóra!

          KOTTALOS

          Przestań, wystarczy, Lamprisku!

          LAMPRISKOS

          Ty przestań Źle robić!

          KOTTALOS

          Nigdy, już nigdy nie będę! Na drogie Muzy przysięgam, Lamprisku!

          LAMPRISKOS

          Jakiż to język masz, draniu, wymowny! Knebel ci wsadzę, jeśli piśniesz słówko!

          KOTTALOS

          Dobrze, już milczę. Nie zabijaj, błagam!

          LAMPRISKOS

          Kokkalu, puśćcie go!

          METROTIME

          Nie trzeba puszczać, Lamprisku, wal go do zachodu słońca!

          LAMPRISKOS

          Przecież już cały jest w paski, jak hydra,
          A jeszcze musi dostać i przy książce,
          Na pewno, najmniej ze dwadzieścia, choćby
          Już czytał lepiej niźli sama Klio.

          KOTTALOS

          puszczony wolno pokazuje nauczycielowi język i „skrobie marche-wkę" na palcu Zyg-zyg!

          LAMPRISKOS

          Bodajbyś wsadził ten jęzor do... miodu!

          METROTIME

          Pójdę do domu, Lamprisku, opowiem
          Wszystko staremu i przyniosę powróz.
          Niech patrzą Muzy, które znienawidził,
          Jak to z nogami związanymi skacze."
        • noname2002 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 17.09.12, 09:26
          Ja też jestem zdania, że dzieci i młodzież są tacy sami jak my i te z poprzednich pokoleń, tylko teraz bardziej są ich wybryki (albo i przestępstwa) nagłaśniane. Sama pamiętam że w ostatnich klasach podstawówki czyli dzisiejszego gimnazjum dzieciaki znęcały się nad słabszymi fizycznie i psychicznie, sama byłam jedną z ofiar, bo byłam spokojna i nieśmiała.
          Jak powiedziałam o tym raz rodzicom, to mieli pretensje do mnie-że sobie nie radzę uncertain
          Chłopacy z mojej klasy potrafili też odpowiedzieć obelżywie nauczycielkom-nie wszystkim,tym które wobec nich były wredne(jedna na przykład wyniosła ucznia z klasy trzymając go za ucho).
          Picie alkoholu na wycieczkach też było, tylko u mnie w szkole średniej(tzn. ja akurat należałam do tych mniej imprezowych i nie piłam).
          Chodziłam do normalnych szkół w dużym mieście, w zwykłych dzielnicach.
          • satoja Kiedyś i dzisiaj. 17.09.12, 10:16
            Czy fakt, że 70 lat temu, gdy mąż tłukł żonę i dzieci to nikt na to nie reagował, nie oponował, każdy jeszcze jeździł po kobiecie że ma być mężowi posłuszna - czy ten fakt usprawiedliwia, jeśli obecnie sąsiedzi społeczeństwo rodzina zamyka oczy na podobną przemoc domową?
            Czy gdy obecnie mąż katuje żonę to sprzeciwicie się zgłoszeniu tego do prokuratury, będziecie popierać zamiatanie tej sprawy pod dywan byle oprawcy nie zaszkodzić, będziecie udawać że nic nie widzieliście - i - będziecie atakować tego kto ośmieli się ujawnić sprawę ? Bo "przecież dawniej też tak było i nic się takiego nie stało"?


            Dziewczyna była jako dziecko molestowana przez wujka. Wtedy matka ja wyśmiała, nikt nie uwierzył, nie poparł. Mimo że ludzie widzieli i wiedzieli, że facet molestuje nie tylko ją. Nadal musiała uczestniczyć w spotkaniach z wujkiem. Zablokowała się na lata. Wiele lat później odważyła się opowiedzieć o tym mężowi. Zgłosili sprawę do prokuratury, umorzono ją z powodu przedawnienia. Co zrobili ludzie gdy molestowana nagłośniła sprawę? Dawni świadkowie czynów lubieżnych wszystkiego się wyparli, zaczęli zadziobywać dziewczynę, że zmyśla, że chodzi jej o kasę, że nie wiadomo dlaczego robi zamieszanie, że jest wariatką, oskarża podle niewinnego starszego szanowanego człowieka.

            Takie czasy, że dziewczyna odważyła się wreszcie głośno powiedzieć o zbrodni na jej dziecięcych emocjach. Dawniej nic by nie wskórała. Teraz też niewiele ale już coś.
            Mam nadzieję, że przyjdą takie czasy, że to kołtuńskie społeczeństwo przestanie zamiatać podłości pod dywan i atakować tego, kto próbuje zburzyć skostniały środowiskowy smrodek.
            • noname2002 Re: Kiedyś i dzisiaj. 17.09.12, 11:27
              A to do mnie ta wypowiedz czy do wszystkich? Bo jeśli do mnie, to jestem jak najbardziej za ujawnianiem i reagowaniem i sama chciałam użyć przykładu z pedofilią, której dawniej niby nie było(mojej mamie udało się uciec pedofilowi w latach 60tych). Ja tylko twierdzę, że dzisiejsza młodzież jest taka jak my byliśmy, ani lepsza ani gorsza.
              • gazeta_mi_placi Re: Kiedyś i dzisiaj. 17.09.12, 11:58
                Tylko sposoby reagowania na złe zachowania dzieci i młodzieży inne.
                • rita75 Re: Kiedyś i dzisiaj. 17.09.12, 12:00
                  > Tylko sposoby reagowania na złe zachowania dzieci i młodzieży inne.

                  Nic dodac, nic ująć.
                  • dydaki Re: Kiedyś i dzisiaj. 17.09.12, 12:13
                    Nie tylko to. Także dostępność widoku przemocy i niemoralności (internet, media) dla dzieci inna.
                    Dawniej dzieci żyły w wąskim gronie: rodzina-szkola-najbliższe otoczenie. Mialy ograniczony zasob bodzców i było w tym świecie miejsce na rodziców i ich autorytet.
                    Teraz 10-latkowie są bardziej wyszczekani niż rodzice, w wielu sprawach mają większą wiedzę zaczerpniętą z mediów, wiedzą że jak rodzic nie da kasy to wystarczy coś z domu wyniesc i opędzlować na allegro, umieją strzelać bo bajki i gry sa pełne przemocy.
                    Niestety równolegle dzieci nie rozwijają się emocjonalnie i nie integrują społecznie. A odcięci od komputera sa agresywni.
                    Bezmuzdzy politycy jeszcze wciskają im tablety do szkół i nakłaniają by w pełni zwirtualizować szkołę, rodzic już nie musi do niej przychodzić, przeciez ma wgląd do wirtualnego dzienniczka. Po co szkołe poznawać i współpracować z nauczycielem? Nauczyciel bierze kasę ma dziecko nauczyć i wychować. Dziecko nie umie, wniosek pierwszy że to nauczyciel nieudaczny.
                    • noname2002 Re: Kiedyś i dzisiaj. 17.09.12, 12:39
                      Nie tylko to. Także dostępność widoku przemocy i niemoralności (internet, media
                      > ) dla dzieci inna.
                      A o jakim pokoleniu mówimy? Bo w moim dzieciństwie były już media. I oglądałam "4pancrnych"czy "Potop", tam rzecz jasna nie ma scen przemocy ani zabijania smile)))
                      Czy może o pokoleniach wcześniejszych, które na własne oczy widziały wojnę?

                      umieją strzelać bo bajki i gry s
                      > a pełne przemocy.
                      Taak a myśmy się nigdy nie bawili w wojnęsmile))


                      > Teraz 10-latkowie są bardziej wyszczekani niż rodzice, w wielu sprawach mają wi
                      > ększą wiedzę zaczerpniętą z mediów, wiedzą że jak rodzic nie da kasy to wystarc
                      > zy coś z domu wyniesc i opędzlować na allegro,

                      Jakoś mi syn 10letni niczego nie ukradł i nie sprzedał na Allegro ale to pewnie kwestia czasusmile))) Oczywiście za naszych czasów nikt drobnych rodzicom nie podbierał, prawda?

                      A co do Internetu-to po prostu kolejne narzędzie komunikacji. Jaa wisiałam z kuzynką godzinami na telefonie-dziś pewnie rozmawiałabym z nią przez gg, Skype'a czy FB.
                      • dydaki Re: Kiedyś i dzisiaj. 17.09.12, 12:42
                        > A o jakim pokoleniu mówimy? Bo w moim dzieciństwie były już media. I oglądałam
                        > "4pancrnych"czy "Potop", tam rzecz jasna nie ma scen przemocy ani zabijania smile

                        nie bądź śmieszna z tym porównaniem...
                        • noname2002 Re: Kiedyś i dzisiaj. 17.09.12, 12:52
                          Weź sobie obejrzyj te dwa filmy pod kątem dzisiejszych wymagań wobec filmów i gier dla dzieci. Np. w "Potopie" jest scena przypalania Kmicica, rozumiem, że to dla Ciebie nie jest przemoc?
                          • morekac Re: Kiedyś i dzisiaj. 17.09.12, 16:25
                            Praktycznie cała literatura XIX wieczna jest o wykorzystywaniu i dręczeniu dzieci. Nawet całkiem przyzwoici i dobrzy ludzie spuszczają manto dzieciom (czego przykłady znajdujemy w Sierotce Marysi). O Andersenie już nawet nie wspomnę - trup na trupie.
        • nangaparbat3 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 17.09.12, 12:03
          Ale czy ja piszę, że to stracone i zdemoralizowane pokolenie?
          Ale to pokolenie (liczylabym je od pierwszego rocznika, ktore trafiło do gimnazjum, ale nie chcę przez to absolutnie twierdzic, że gimnazjum jest przyczyną- choc moze jesdną z wielu) ma duzo slabsze kompetencje społeczne, mniej empatii, za to zadaniowe, wręcz gorliwe w wykonywaniu zadań (tu mam na myśli tych "najlepszych"), nieskore do buntu, za to zaskakujaco obojetne, tak jak mowi chlopiec na filmie: "My z nią nie mamy problemu, to ona ma problem z nami". To pokolenie dla którego drugi czlowiek jest o wiele mniej interesujacy i ważny niz dla pokoleń wcześniejszych. Czlowiek ktory coraz cześciej nie umie odnaleźć sie wśrod innych ludzi, najczęściej nie robi nic zlego, moze bardzo dobrze wykonywac swoje obowiązki - ale o niepełnosprawnej kolezance z klasy powie: No, nie chcialabym być na jej miejscu, ale to nie moja sprawa.
          Oczywiscie to są tylko obserwacje, jesli jednak chcesz wytoczyć armaty sklerozy czy starczej mizantropii musze Cię uprzedzić - do znudzenia pytam ludzi młodszych ode mnie o lat 20 czy 30 - i potwierdzają. Nie zapomne naszych absolwentow jednego z ostatnich rocznikow czteroletniego liceum, kiedy mowili: ludzie mlodsi od nas o 2-3 lata to jacys kosmici, nie rozumiemy ich, są zupelnie inni, nawet nasi bracia i siostry.
          Ja bym bardzo chciala, żeby to ktos po prostu zbadal (jakieś badania zresztą sie robi i zdają sie potwierdzać obserwacje).
          Bardzo bym chciała, zeby zmienic nasze podejście do dzieci i mlodzieży, ktore uwazam za emocjonalnie porzucone - ale jest coraz gorzej. Moje miasto przymierza sie do prowadzenia nauczania indywidualnego (dzieci chorych, ktore nie mogą przychodzic do szkoły) przez internet, portal prowadzacy nasz dziennik elektroniczny oferuje uslugę esemesowego powiadamiania rodzicow o każdej ocenie (natychmiast po wpisaniu jej do dziennika rodzic dostaje smsa) i frekwencji (biedak ucieknie z jednej lekcji, rodzic dowiaduje się o tym w momencie sprawdzania obecnosci przez nauczyciela). W przypadku rodzica ze skłonnoscią do nadmiernego kontrolowania to jak dać małpie brzytwę.
          • dydaki Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 17.09.12, 12:23
            Mam znajomą emerytowaną nauczycielkę. Która dziękuje bogu, że mogła uciec ze szkoły na wcześniejszą emeryturę. Bo, mimo swoich wcześniejszych sukcesów w szkole i wieloletniej dobrej pracy nauczycielki, wyszkolenia wielu roczników uczniów, stwierdziła ze to co się dzieje ostatnimi laty w szkole, podejście dzieci do szkoły, norm, nauki, plus podejście rodziców jest przerażające. Nowe pokolenia coraz bardziej chamskie, wulgarne, agresywne, bez zasad. Nauczyciele coraz bardziej bezradni ze związanymi przepisami rękami. Więc ona, długoletnia nauczycielka, zwyczajnie uciekła ze szkoły bo, jak stwierdziła, by zwariowała musząc dłuzej się użerać z obecnymi nastolatkami.
            • gazeta_mi_placi Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 17.09.12, 12:38
              Jakiś czas temu w gazecie był artykuł o mojej dawnej szkole (zespół szkół).
              Gdybym nie wiedziała (nawet zdjęcie było) to bym nie uwierzyła, że to artykuł o mojej szkole do której chodziłam kilka lat około 10 lat temu.
              Było tam właśnie o chamskich zachowaniach młodzieży, o tym że nauczyciele sobie nie radzą i wielu innych problemach (związanymi z młodzieżą).
              Za czasów mojej edukacji kurde tego nie było, przecierałam oczy ze zdumienia, mocno pojedyncze agresywne przypadki były dość szybko (na ogół po pierwszym semestrze, rzadziej po pierwszym roku nauki) wyrzucane (szkoła średnia). Na lekcjach była względna cisza, szacunek do nauczyciela i Pani woźnej bardzo lubianej przez młodzież, ewentualne nieporozumienia między uczniami "wyjaśniało" się poza terenem szkoły.
              • noname2002 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 17.09.12, 13:07
                ewentualne nieporozumienia między uczniami "wyjaśniało" się poza
                > terenem szkoły

                "Wyjaśniało" się=bójka?

                U mnie w szkole średniej było dość spokojnie, ale to było liceum. U kuzynki, która była w zespole szkół gdzie jedną ze szkół była zawodówka, agresja była jak najbardziej-pamiętam jak się bała przebierania w szatni z dziewczynami z zawodówki bo mogła oberwać za byle co.
                • triss_merigold6 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 17.09.12, 13:15
                  Zawodówki słynęły z fali, agresji, powszechnego chamstwa i przymykania oka na pijaństwo uczniów.
                  • rita75 Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 17.09.12, 14:05
                    Nie każda słynęła. Były również naprawdę dobre zawodówki, z których łatwo bylo wyleciec, co za tym idzie i dyscyplina byla wieksza.
                    • gazeta_mi_placi Re: Nauczycielka pozywa uczniów-co sądzicie? 17.09.12, 16:02
                      Potwierdzam.
                  • josef_to_ja Dlatego do dziś kojarzą się źle. 17.09.12, 16:09
                    Kiedy ja byłem w wieku szkolnym to ZSZ było synonim obciachu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka