alfa36
19.09.12, 22:36
Mam pierwszoklasistę, ktory opowiada mi wszystko, co dzieje sie w szkole. Dziecko ładnie zaklimatyzowało się, ma kolegów, niektorych jeszcze z przedszkola, ma rownież przyjaciela. Kilka dni temu opowiadał mi, że jeden z nowych kolegów zabrał mu kanapkę i napił się z jego butelki. Wtedy wytłmaczyłam, zeby na to nie pozwalał, bo zarazki/ bakterie, itp (młody często chorujący, więc i ostrożny). Akurat znam rodzinę dziecka, więc wiem, ze nie jest glodzone. Dziś jakiemus innemu nawet nie koledze (tylko kolegi koledze) z rownorzędnej pierwszej klasy syn dał do obejrzenia jakąś rzecz i gdy upomniał się o nią, tamten mu powieział "a w zęby chcesz?". Moje dziecko to bardzo ułożone, grzeczne dziecko. Mam go uczyć, że rzeba odpyskować? Skarżyć? Dzis w przypływie złości mowię do niego "następnym razem powiedz, zeby od ciebie się odwalił", na to moj młody "mamo, przecież to nieładnie!". Co robić? Uczyc złego zachowania? Na razie to tłumaczę, żeby syn zdecydowanie mowił, że cos mu się nie podoba. Ale, czy to cos da?