patunki
30.09.12, 06:32
Od września teściowa dwa- trzy razy w tygodniu opiekuje się po kilka godzin moim pięcioletnim synem. Do tej pory nie korzystałam z jej pomocy, teraz niestety stała się niezbędna. Teściowa jest "moherowym beretem", fanatycznie wielbi radio Maryja i ojca Rydzyka. No i jej sprawa. Ale ja jestem innego wyznania i tak chcę wychowywać moje dziecko. Natomiast teściowa (a mały bywa u niej regularnie raptem niecały miesiąc) już mąci, uczy synka katolickich regułek, znaku krzyża. A ja sobie tego nie życzę. Obawiam się,że wkrótce dojdzie do potężnej awantury a nie chciałabym. Jak spokojnie wytłumaczyć teściowej,żeby zaniechała swoich praktyk? Zaznaczę,że teściowa jak zdecydowana większość katolików nie kieruje się w życiu zasadą miłości bliźniego.