Na dodatek tracę powoli swój wygląd. Z wiekiem moja atrakcyjność spada. Po 20tce mogłem być interesujący w kategorii imprezującego studenta, nikt ode mnie wtedy nie wymagał dobrej pracy, samochodu, własnego mieszkania. A teraz? Mam około 25 lat, więc w kategorii faceta w wieku 25-30 lat jestem kimś mniej atrakcyjnym. Pół biedy jakby w miejsce przemijającej urody pojawiła się jakaś super przedsiębiorczość albo nadmiar testosteronu, ale tak po prostu coraz bardziej zostaję z ręką w nocniku. A będąc tym imprezującym studentem uważałem się za kogoś całkiem fajnego. Wyglądałem młodo, byłem bardzo imprezowy, lubiłem sobie wypić, ubierałem się młodzieżowo, byłem zabawny, mimo wszystko pracowałem i studiowałem, więc nie byłem złą partią dla jakiejś ewentualnej studentki imprezowiczki. Nie byłem piękny, ale miałem image niegrzecznego chłopca, trochę zbuntowanego, miałem wokół siebie armię męskich i twardych kumpli i imprezujących, atrakcyjnych koleżanek, mających duże powodzenie. A teraz staję się powoli coraz większym szarakiem. Mam wrażenie, że czasem wyglądam jak nudny urzędnik, może jeszcze nie tak jak informatyk z dowcipów, ale informatyk nie musi wyglądać jak młody bóg z klubu, bo zazwyczaj dobrze zarabia. Żałuję, że kiedyś nie przespałem się z żadną fajną studentką. Teraz seks moich marzeń, czyli seks z atrakcyjną, fajną studentką może tylko w owej sferze marzeń pozostać. Przepraszam, że was męczę, ale nie jest mi łatwo.