Nie daję rady

30.09.12, 20:49
Dom 150m, 2 nastolatków, 2 koty, 2 psy, mąż wraca o 18, w weekendy robi podyplomówkę. Ja pracuję w systemie zmianowym, co drugi dzień do południa jestem w domu.
Obiady gotowane co drugi dzień (nastolatki żarte okrutnie), mąż pomaga w domu bardzo, synowi mniej chętnie, ale ich ganiam.
Ostatnio wiecznie mam poczucie, że nie nadążam, ciągle jestem zmęczona. Głównym wyrzutem sumienia jest porządek w domu, a perfekcjonistką i pedantką nie jestem. Nie pamiętam już kiedy poleżałam z książką przed południem sad

Jestem źle zorganizowana, czy oglądam za dużo Perfekcyjnej Pani Domu?
    • montechristo4 Re: Nie daję rady 30.09.12, 20:50
      A, na panią do sprzątania mnie nie stać, więc takie rady odpadają.
      • kroliczyca80 Re: Nie daję rady 30.09.12, 20:57
        A po co oglądasz ten szajs? Ja widziałam dwa razy i nadziwić się nie mogłam, że zakurzony żyrandol może doprowadzić kogoś do okrzyków zgrozy, a ktoś inny czeka z trzęsawką na wynik "testu białej rękawiczki". No ludzie, nie ma ważniejszych spraw na tym świecie? Wybitnie ogłupiający program.
        • majowadusza Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:04
          gotowanie jest do przejścia, bo można wg. mnie ugotować na dwa, trzy dni ew. pomrozić ( pierogi, soosy, itp. Zastapić potrawy takie jak ziemniaki, ryżem. Można zamiast smażenia przejśc na gotowanie w parowarze.
          Wprowadź zasadę zmywania po sobie, ew. wkładania każdego po sobie naczyń do zmywarki.
          Ja jako nastolatka, od ok 13 l. - miałam w obowiązku utrzymywać czystość w łazience, prasować łatwiejsze rzeczy, wychodzić z psem ( na zmianę z bratem po tygodniu )
    • adwarp Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:02
      "mąż wraca o 18"

      wcześnie smile
      chyba jednak coś z organizacją jest nie tak, nastolatki, to się chyba same "ogarniają"?,
      co do porządku - podstawowa zasada, każda rzecz ma swoje miejsce i tam musi się znaleźć, sprawdzone i znacznie ogranicza bałagansmile
      • andaba Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:09
        Oglądasz za dużo perfekcyjnej pani domu. Nie wybrażam sobie jaki bajzel mogą robić nastolatki - tzn moga robić niemożebny, ale we własnych pokojach. W części wspólnej sprzatają za tyłkiem, albo ścierą w łeb.

        Więc co zostaje do sprzątania? Podłogi i ścieranie kurzu. Bo chyba 4 osoby nie są w stanie codziennie dokładnie zasyfiać 150 metrów. Jak zasyfiaja, to znak, że trzeba zmienić mieszkanie na mniejsze tongue_out
        • montechristo4 Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:12
          zasyfiają tzw. część wspólną, czyli przedpokój, wiatrołap, kuchnię.
          • gku25 Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:57
            Bo im na to pozwalasz.
            • chipsi Re: Nie daję rady 02.10.12, 15:08
              Taa... Ja mojej 6-latce nie pozwalam a jej rzeczy cudownym sposobem wywlekają się same na korytarz i do salonu. mam zastosować przemoc? smile O kiblu czy kuchni nie wspomnę, tam się burdel sam robi i winnych brak.
          • aneta-skarpeta Re: Nie daję rady 02.10.12, 14:47
            u mnie pies, 10latek i mąż i sie zastanawiam które brudzi najbardziejsmile

            i mimo, ze pies strasznie sierści i zostawia slady na podłodze to chyba bałagani najmniejwink

            musisz gonic towarzystwo, zeby odkladało do zmywarki brudne naczynia, nie zostawialo chlewu w przedpokoju etc
            bez litoścismile
      • montechristo4 Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:11
        może moje zmęczenie bierze się z tego, że wszystkich trzech facetów trzeba gonić do pracy. Dojrzewa we mnie bunt. Przeprowadziłam z nimi dzisiaj poważną rozmowę i jeżeli nic się nie zmieni "p...ę, nie robię".
        Sami będą ogarniać wszystko i zobaczymy co będzie. Mam chore serce, wiedzą, że nie powinnam się przemęczać, a jednak działa to na nich przez chwilę. Po kilku dniach zapominają o wszystkim i znowu muszę ględzić, żeby było posprzątane.
        • followthesun Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:15
          Czyli rzeczywiście nie rób.

          montechristo4 napisała: Mam chore serce, wiedzą, że
          > nie powinnam się przemęczać, a jednak działa to na nich przez chwilę. Po kilku
          > dniach zapominają o wszystkim i znowu muszę ględzić, żeby było posprzątane.
          • verdana Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:24
            Wolisz zachorować i mieć mieszkanie na błysk? Faceci wolą być zdrowi, szczęśliwi i nie mieć. Bierz przykład.
            Jeśli uwazasz, że wszystko wymaga codziennego sprzatania, bo w jeden dzień powstaje syf - to podejrzewam, zę po prostu masz perfekcyjne normy "porządku".
            • nandadevir Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:29
              Mnie ten program inspiruje w przeciwnym kierunku. Zaczełam bardziej dbać o siebie, między innymi zapuszczam wlosy, zmieniłam kolor, wróciłam do makijażu, bo zaczeła robić się ze mnie sprzątająca kura domowa. Idealny porządek mam tylko w akwarium.
          • iin-ess Re: Nie daję rady 02.10.12, 17:01
            followthesun napisała:

            > Czyli rzeczywiście nie rób.
            >
            Noo, ale co będzie jak im to nie będzie przeszkadzać?
        • triss_merigold6 Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:29
          Pani do sprzątania. Niech mąż ruszy dupę i zarobi kasę skoro sam nie sprząta.
          Albo faktycznie nie rób, ale to Ciebie umęczy syf, a nie panów.
        • m_incubo Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:39
          No to mąż pomaga w domu bardzo czy jednak trzeba to wymuszać? Przestań oglądać PPD, będziesz mieć więcej czasu na sprzątanie wink
    • inguszetia_2006 Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:40
      Witam,
      Ultimatum im postaw. Albo sprzatnięte będzie, albo na obiad dostaną po bananie(nie kruszy się, łatwo się obiera, pożywny - 300 kcal;-P). I tak dzień w dzień. Nie poskutkuje to zabieraj kieszonkowe. A ty sobie zjedz na mieście, na co będziesz miała ochotę. Tylko musisz być konsekwentna, bo wyczują, że ściemniasz, masz miękkie serce i cię wyrolują. Na litość cię wezmą. I z facetami trzeba konkretnie, najlepiej kartka: poniedziałek - Zdzichu sprząta kuchnię tzn. to, to i tamto, wtorek: drugi Zdzichu wynosi śmieci, porządkuje buty w wiatrołapie, odkurza salon, kuchnię itd. Po tygodniu kartkę zabierasz, a jak nie zapamiętali to też banan na obiad. Za karę. I kieszonkowe cięte systematycznie. Uda się. No chyba,że pasjami jedzą banany i to jest dla nich wielka pycha i nagroda;-P
      Pzdr.
      Ing
      • nandadevir Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:43
        big_grin big_grin big_grin Z tymi kartkami to prawda, ja też produkuję sporo kartek
      • montechristo4 Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:50
        kartka zrobiona, powieszona na lodówce.
        Nie mam wielkich wymagań, naprawdę, ale jednak zwierzaki generują syf i podłoga na dole codziennie musi być odkurzona, a co drugi dzień umyta.
        Mąż pomaga, nawet bardzo, ale robi to falami. Jak go najdzie to sprzata cały dzień, ale przeważnie ogranicza się do sprzątania jednej łazienki raz w tygodniu i ogarniania części wspólnej.
        Mam po prostu wrażenie, że odkąd pracuję na zmiany i co drugi dzień rano jestem w domu, oni myślą (albo ja ich tak przyzwyczaiłam), że nie jest to dla mnie problem posprzątać i na drżących ze zmęczenia nogach pojechać do pracy i siedzieć w niej do wieczora.
        Albo starzeję się i to co do tej pory nie było dla mnie problemem - nagle jest.
        A może jest też tak, że skoro moje znajome nie pracują i mają w domu błysk, to ja też muszę.
        • m_incubo Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:52
          Nie musisz - dom jest do mieszkania, a nie do sprzątania wink
          • thaures Re: Nie daję rady 30.09.12, 22:06
            Też tak mam- trzech facetów i ja. Mąż ciągle w pracy, więc od niego nie wymagam zbyt wiele. Ale jak słyszę od chłopaków- zaraz albo potem to mnie szarpie. Ale ostatnio się wycwaniłam i mam sposób na pewne rzeczy. W kuchni wisi torba na plastik, którą synowie (13 i 18 ) mają zanosić do piwnicy jak się napełni. A napełnia się co chwila- nikt prócz mnie tego nie zauważa. Więc raz wzięłam ją i sprawiedliwie rozsypałam połowę w pokoju jednego i drugą w pokoju drugiego. Wrócili ze szkoły- a tu niespodzianka. To samo zrobiłam ze śmieciami z klatki królika, a teraz tylko czekam na śmieci z wiadra. Będzie bolało.
            Jak słyszę parę razy - zaraz -to już nie proszę. Gdy coś chcą żebym uprała czy wyprasowała to też słyszą -zaraz. I oczywiście "zapominam". Powoli dociera, ale szybko ulatuje, niestety.
            To samo z zakupami- nie chce im się iść do sklepu- ok- ja zawsze coś dla siebie znajdę, ale oni już niekoniecznie...
            A wszystkie rzeczy, które znajduję porozwalane po domu zbieram, rzucam u nich na podłogę w pokojach i zamykam drzwi.
            • aneta-skarpeta Re: Nie daję rady 02.10.12, 14:54
              jak mmnie trzęsie na słowo "zaraz"
              ja pierdziu
        • followthesun Re: Nie daję rady 30.09.12, 21:53
          Ty nic nie musisz, bo was jest tam czworo. smile
          • montechristo4 Re: Nie daję rady 30.09.12, 22:05
            no czworo, ale jednak mam wrażenie że tylko mnie syf rusza.
            W garderobie ostatnio z półki spadły plecaki. Zrobiłam test - ile dni pies bedzie na nich spał, a wszyscy będą deptać, żeby dostać się do ubrań.
            Po 4 dniach skapitulowałam...... Może my, kobiety, jesteśmy inaczej skonstruowane? Facetom bałagan i brud nie przeszkadzają najwidoczniej sad
            • followthesun Re: Nie daję rady 30.09.12, 22:07
              Dziewczyno, każdy powinien mieć wrażenia, a nie tylko Ty.
              Jeżeli Twoi domownicy nie mają, daj im poznać ten ' smak'.
            • aneta-skarpeta Re: Nie daję rady 02.10.12, 15:02
              bez kitu, jak nie beda robic co trzeba i ciagle mowic zaraz to ty zacnzij mowic zaraz jak rpzyjdzie pora obiadu- a obiadu nie ma
              oni głodni, a Ty zaraz, serial ogladam, zaraz teraz ide do łazienki etc

              jak zaczna sie rzucac to przypomnij im jak Ty prosisz po 5 razy i slyszysz to samo
      • amonette Re: Nie daję rady 01.10.12, 07:53
        U nas grafik wykonany przez samych zainteresowanych wisi na lodówce. Co w grafiku święte jest.
    • mysia-mysia Re: Nie daję rady 30.09.12, 22:43
      nie działa na nich że muszą sprzątać bo masz chore serce, bo przecież bałagan na serce nie szkodzi
      jakby chodziło o kurz w mieszkaniu kogoś kto ma alergię to co innego
      radzę ci nie używać tego argumentu, lepiej ustalcie RAZEM co to znaczy posprzątane mieszkanie i kto w czym jest dobry

      ja na przykład mogę wycierać kurze i usuwać wszelkie brudy ale nie potrafię pilnować żeby rzeczy były ładnie ułożone i na swoim miejscu; nie jest to mój wybryk tylko chyba naprawdę jakieś klepki mi brakuje i chyba niczyja choroba tego nie byłaby w stanie zmienić; jakby mi ktoś kazał trzymać rzeczy w porządku to pewnie bym upychała po szafach bo wtedy nie widać bałaganu, a że nikt by nie mógł w tych szafach niczego znaleźć to inna sprawa smile ale jakbyś mi kazała robić pranie, wycierać, zmywać, wynosić śmieci to ok
    • asia06 Re: Nie daję rady 01.10.12, 08:59
      Z tego, co piszesz, jesteś za bardzo perfekcyjna. Serio, co drugi dzień musisz myć podłogę? A co takiego na niej jest? tak jest pochlapana, lepka...? Też mam dzieci, małe, więc niewiele zrobią i męża, któremu zwisa, jak jest w domu... U siebie mają bałagan, ogarnięcie części wspólnej nie wymaga zbyt wiele czasu. Zabawki do pudła na wieczór i koniec sprawy. Jak już nie mogą znaleźć zabawki, to wyszukują sobie w pudle i tyle. Podłogi odkurzam raz na dwa tygodnie, w kuchni raz na tydzień, myję z rzadka. Nie ma brudu, nie ma kurzu, nic się nie klei, nic nie śmierdzi...
      Naprawdę nie wiem, co można tyle sprzątać.
      • asia06 Re: Nie daję rady 01.10.12, 09:03
        A teraz doczytałam. Dwa koty i dwa psy - no to pewnie rzeczywiście może być brudno. A czyje to zwierzaki?
    • lonely.stoner Re: Nie daję rady 01.10.12, 09:13
      Zrob grafik, i podzial pracy. A skoro nikt nic nie zrobi to ty tez nie rob. Na poczatek przestan gotowac cokolwiek wink znajdz sobie wlasny kat w ktorym bedzie czysto a reszta domu niech zarosnie syfem. Da sie przezyc.
    • deelandra Re: Nie daję rady 01.10.12, 09:16
      kup sobie takie żółte klejące karteczki i klej na lodówkę
      gnom 1: odkurzyć salon, umyć kibel
      gnom 2: obrać ziemniaki, zdjąć pranie
      nie za dużo, bo będą olewać, ale kurcze, masz w domu dwóch nastolatków, niech się wezmą do roboty!
      • montechristo4 Re: Nie daję rady 01.10.12, 17:15
        kartka na lodówce zawisła. Mają zapowiedziane, że potrącam z kieszonkowego za niezrobienie obowiązków. Zobaczymy na ile starczy - im zapału, a mnie konsekwencji. Wiem, że to także częściowo moja wina.
        Ale czy wśród Waszych znajomych nie ma tak, że dzieci nie robią nic poza sprzątaniem w swoim pokoju?
        • deelandra Re: Nie daję rady 01.10.12, 17:19
          no u mnie tak jest, ale na miłość Boga, oni mają dopiero 3,5 i 6 lat
          ale mają posprzątać salon ze swojego syfu, odnieść talerz po jedzeniu do zlewu, buty ulożyć na swojej półce, kurtki podać mi do powieszenia, a nie rzucic i leciec itd
          nie dam się wrobić w tyrkę do ich 20stki o nie
          • montechristo4 Re: Nie daję rady 01.10.12, 17:48
            no widzisz, a mnie szczęka odpada od ględzenia, że kurtkę się wiesza, a nie rzuca na środku przedpokoju.
            Czasami jak wracam z pracy przejśc nie można - mała powierzchnia zawalona jest kurtkami, butami i plecakami. A potem boczą się na mnie, że się drę....
            • robitussin Re: Nie daję rady 01.10.12, 18:26
              montechristo4 napisała:

              > no widzisz, a mnie szczęka odpada od ględzenia, że kurtkę się wiesza, a nie rzu
              > ca na środku przedpokoju.
              > Czasami jak wracam z pracy przejśc nie można - mała powierzchnia zawalona jest
              > kurtkami, butami i plecakami. A potem boczą się na mnie, że się drę...

              Podaj rękę wink
              Mówię raz spokojnie, drugi, trzeci to samo i za każdym razem słyszę "tak, tak już mamuś, już zaraz, chwila, moment, potem". Więc czwarty raz już ględzę, a piąty się drę. I zawsze wtedy jest "o raaaany, no dobra, dobra, ale nie możesz tego normalnie powiedzieć??"
              Zabić ich to mało.
              • montechristo4 Re: Nie daję rady 01.10.12, 19:00
                u mnie dokładnie tak samo. Jak się wydrę, to jest foch, że się czepiam i im jest niemiło, że wpadam i od razu z mordą. Ale ja tłumaczę, że mnie też nie jest miło się drzeć. Tylko na normalne argumenty i rozmowy nie reagują.
                grrrr
                • deelandra Re: Nie daję rady 01.10.12, 21:34
                  trzeba szkolić za młodu, zresztą ja się drę za drugim razem, a mam ryk, jak niedźwiedzica w rui hehehe
                  poza tym już daaaaaawno nie odwalili takiego numeru, wystarczy żołnierskie WRÓĆ i już są pokornie z powrotem, wyszkoleni są
                  • montechristo4 Re: Nie daję rady 02.10.12, 14:26
                    no i tu jest problem - jak się wydrę, to zrobią. Ale chodzi o to, żeby robili bez mojego darcia się. Sami z siebie. Czy oni nie mają oczu i nie widzą, że trzeba kuchnie odkurzyć, chociaż nie ma tego na liście rzeczy do zrobienia?
                    • policjawkrainieczarow Re: Nie daję rady 02.10.12, 16:55
                      montechristo4 napisała:

                      > no i tu jest problem - jak się wydrę, to zrobią. Ale chodzi o to, żeby robili b
                      > ez mojego darcia się. Sami z siebie. Czy oni nie mają oczu i nie widzą, że trze
                      > ba kuchnie odkurzyć, chociaż nie ma tego na liście rzeczy do zrobienia?

                      Moga nie mieć. Ja przez lata próbowałam wymusic na małżu (króty w zasadzie wiele rzeczy sprząta lepiej niż ja) mycie, powiedzmy, podłogi czy wanny, ale nawet, jak nei był w stanie zrobic uniku, to po myciu wyglądało tak samo, jak przed. Podejrzewałam, że to dywersja, dopóki kiedyś nie przyszedł do domu i zobaczył wyciągniętego mopa i wiadro, ponieważ ZAMIERZAŁAM umyc podłogi. Rozanielił się, że tak ślicznie posprzątałam i kazał dzieciom nie brudzić. Pozostało uwiewrzyć, że autentycznie ślepy i scedować na niego te kawałki, które można wykonać bez oceny ocznej.
            • dziennik-niecodziennik Re: Nie daję rady 01.10.12, 20:26
              > Czasami jak wracam z pracy przejśc nie można - mała powierzchnia zawalona jest
              > kurtkami, butami i plecakami. A potem boczą się na mnie, że się drę....

              wypieprzyć. Tzn schować, bo wywalić całkiem troche szkoda. jak beda szukac odpowiadac "jest tam gdzie zostawiłes, jak nie ma to ja nie wiem, trzeba bylo polozyc na miejsce". w odpowiednim momencie podrzucić z powrotem i ochrzanić.
          • aneta-skarpeta Re: Nie daję rady 02.10.12, 14:59
            mój ma 10 lat i
            jak pies byl mały i narobił na podłoge- twarde czy mokre- musi posprzatac chocby byle jak ( 2 lata temu)

            a teraz
            -zajmuje sie wkladaniem i wyjmowaniem rzeczy z suszarki
            -sprzata po posiłakach, czesto sam z siebie, czyli nauka nie idzie w las i godziny mojej udrękiwink
            - sprzata swój pokoj
            - nie odkurza, ale mopuje bardzo ładnie
            -smieci
            - pomoc przy rozpakowywani zakupów, ukladaniu zapasów w spiżarni etc
            - czasem pomaga w gotowaniu
        • mysia-mysia Re: Nie daję rady 01.10.12, 17:22
          > Ale czy wśród Waszych znajomych nie ma tak, że dzieci nie robią nic poza sprząt
          > aniem w swoim pokoju?

          no cóż, to ostatnio chyba bardzo modne; dzieci mają naukę, zajęcia dodatkowe i sportowe, muszą się rozwijać a rodzice mają ich w tym rozwoju wspomóc i jeszcze na te dodatkowe zajęcia dowozić
        • mysia125 Re: Nie daję rady 01.10.12, 20:21
          > Ale czy wśród Waszych znajomych nie ma tak, że dzieci nie robią nic poza sprząt
          > aniem w swoim pokoju?

          Mam trzech facetow, co prawda inna kategoria wiekowa, ale chromosomalnie tak samo skazeni "niedowiedzeniem". Nie za bardzo docieralo, co to znaczy dla mnie posprzatane - albo wlasciwie chodzilo o utrzymanie tego porzadku, bo sprzataja swietnie. Najmlodszemu przydalo sie pojscie do przedszkola, gdzie oprocz zwyklego sprzatania zabawek dzieciaki maja obowiazek umyc po sobie talerzyki i kubki po sniadaniu i nakryc dla nastepnych (jedza o roznych porach, wtedy gdy sa glodne).

          Jakis czas temu opanowalam epidemie, w kilku krokach:
          1. Intensywne odgracanie domu - 3 tygodnie zajelo mi wyeliminowanie ubran/zabawek, z ktorych wyrosli, przetrzebienie ksiazek (osiedlowa biblioteka wdzieczna), kuchni (okazalo sie, ze mam miejsce w szafkach!). Szalalam maksymalnie, przy okazji wymyslajac nowe miejsca na rzeczy, ktore byly bezdomne. Efekt : wiecej miejsca sie zrobilo, lepiej widac, gdy cos jest rzucone nie na swoje miejsce.

          2. Usprawnilam proces wydawania posilkow wink lacznie z przygotowywaniem sniadan do szkoly/przedszkola/pracy. W lodowce jest przejrzysciej, maja jeszcze poza lodowka kosz pelen przysmakow i owoce, przestali posiewac po okolicy opakowania po chwyconych napredce rzeczach. Starszy (7,5) jest w stanie rzucic okiem na jadlospis i wykoncypowac, ze skoro jest zupa taka a taka, to trzeba jej poszukac do podgrzania. Sniadania jedzone w domu sami sobie robia, nawet mlodszy (3,5) jest w stanie wyprodukowac tosta czy platki z mlekiem. Efekt: nie trace czasu w kuchni, a oni nie balagania dodatkowo.

          3. Przez kilka dni spisywalam wszystkie czynnosci, ktore trzeba codziennie zrobic w domu (oraz te, ktore sie robi raz w tygodniu). Dosc drobiazgowo spisywalam, bo np. mlodszego trzeba zaprowadzic do przedszkola, co tez sie na liscie znalazlo.
          Liste wydrukowalam i zostawilam ja na stole z haslem "Wychodze, prosze sobie to przeczytac i ustalic, co kto robi". Dyskutowali na powaznie, zostawili mi te rzeczy, ktore i tak robie i nie ma mnie kto zastapic (np. przedszkole, a skoro juz jestem obok sklepu, to poranne zakupy). Okazalo sie, ze nawet najmlodszy jest w stanie pamietac o swoich obowiazkach i np. karmienie kota stuprocentowo spoczywa na nim. Efekt: sami sie podjeli, bardziej szanuja.

          Odpukac, wszystko dziala. I obeszlo sie bez awantury, a oni sami wiedza, ile drobnych, a czasochlonnych rzeczy jest do zrobienia w domu. No i sztame trzymaja nieziemska smile
          • mysia125 p.s. 01.10.12, 20:23
            Po gruntownym posprzataniu zrobilam fotki z kilku ujec i umiescilam jako odnosnik - TAK ma wygladac wieczorem. To samo w szafkach w kuchni, bo jakos ze zmywarki nie zawsze wracalo na miejsce - fotka. Nauczyli sie, fotka poszla do kosza.
        • policjawkrainieczarow kartka na lodówce 02.10.12, 16:48
          https://cdn.theatlantic.com/static/mt/assets/science/wifikids615.jpeg
    • bri Re: Nie daję rady 01.10.12, 09:21
      Przestań oglądać Perfekcyjną a już będziesz miała więcej czasu, albo przynajmniej prasuj w trakcie wink
    • a.va Re: Nie daję rady 01.10.12, 17:49
      Uprość, co możesz (zmywarka zamiast mycia naczyń w zlewie, mikrofibra zamiast szmatki z detergentem, ryż zamiast ziemniaków itd.). A to, co zostanie, rozdziel w grafiku - co kto kiedy robi. A psom po prostu wycieraj łapy po spacerze smile
    • aneta-skarpeta Re: Nie daję rady 02.10.12, 14:44
      myślę, że powinnas
      a. wyluzować
      b. zagonić dzieci do pomocy i to dośc radykalnie

      teraz idzie jesień, człowiek ma mniej energi, ale i tak nie warto pędzic i kosztem zdrowia miec wszystko na tip top

      jesli mimo zaangazowania meza, dzieci nadal nie jest super czysto to trzeba do tego rpzywyknąc, że wasza rodzina tak ma i to pokochacwink
    • bea.bea Re: Nie daję rady 02.10.12, 14:59
      perfekcyjna pani domu namieszała paniom w głowach, sama złapałam się na tym, ze myślałam o sobie jak o zwyczajnej syfiarze. Pytam wiec po co mam nie mieć kurzu na lampie czy szafie...po co...
      Jak ktos lubi miec super czysto to niech ma, jak nie ma to co...
      Nie sadzę, żeby te panie które w tym programie wystapiły po 3 miesiacach nadal miały taki błysk...bo to się ma w genach, a jak sie nie ma to się jest nie mniej szczęsliwym w bałaganie...
      więc weź książkę i daruj sobie odkurzanie...jak poczujesz trochę piasku miedzy palcami to nie umrzesz...zapewniam cię...mam dwa psy , włochate ...i piaskownicę po spacerze....
      www.youtube.com/watch?v=93UzX_YK6fo
      • montechristo4 Re: Nie daję rady 02.10.12, 17:32
        no u mnie jest jeszcze problem niepracujących znajomych. Niby wiedzą, że one mają cały dzień na sprzątanie, a mnie jednak nie ma w tym czasie, ale jak wpadają niezapowiedziane, a u mnie burdel, to głupio mi się robi.

        Myślałam też o przeniesieniu telewizora do oddzielnego pokoju, bo ten na dole w magiczny sposób przyciąga ciuchy, brudne skarpetki i naczynia, które powinny znaleźć się w zmywarce.
        • policjawkrainieczarow Re: Nie daję rady 02.10.12, 17:58
          brudne skarpetki powinny sie znaleźć w zmywarce? w sumie tez pomysł smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja