dziecioo 04.10.12, 13:54 Witajcie, jestem między młotem a kowadłem. Nie jestem w stanie zaakceptować decyzji matki o znalezieniu nowego partnera, wyrzucając ojca z domu. Co byście zrobiły? Chciałybyście dowiedzieć się więcej o tym obcym człowieku? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sundry Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 14:02 A co to za różnica, jaki to człowiek? Matka jest dorosła, wybrała, ty nie masz tu specjalnie nic do gadania. Odpowiedz Link Zgłoś
dziecioo Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 14:06 martwię się o ojca, a przede wszystko o matke. Może trafiła na oszusta, na tyrana? Odpowiedz Link Zgłoś
isa1001 Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 14:11 dziecioo napisała: > martwię się o ojca, a przede wszystko o matke. Może trafiła na oszusta, na tyra > na? A tak naprawdę chodzi pewnie o to, że mamusia pana poślubi, przepisze majątek i z kasiorki i mieszkanka po mamusi nici. A już nam się śniło, że mieszkanko będzie jak znalazł dla jednego dziecka, a drugiemu się dołoży z mamusinych oszczędności. Odpowiedz Link Zgłoś
dziecioo Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 14:43 zdecydowanie nie, nie chcę niczego, chcę żyć w spokoju. Dzieciństwo nie było sielanką. Życie z dziadkami, którzy nienawidzili mojego ojca nie było miłe. Wiele lat temu brat mojej matki się rozwiódł. Teraz rozumiem, że wpływ miała na to moja babka (matka mojej mamy i wujka). Dziadkowie zawsze byli niezadowoleni z wyborów swoich dzieci. Teraz dopiero jako dorosły to zrozumiałem. Może nie wierzycie, może to bardzo głupie, ale sądziłem, że moim rodzicom się uda. Że będą żyć razem i przetrwają stałe krytykowanie babki. Niestety moja matka przystała na gadanie swojej matki. Zaczęło się piekło. Nie życzę nikomu tego co ja przeżyłem, oskarżany przez matkę o to, że jestem za ojcem... Odpowiedz Link Zgłoś
drinkit Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 15:30 A tak naprawdę chodzi pewnie o to, że mamusia pana poślubi, przepisze majątek i > z kasiorki i mieszkanka po mamusi nici. A już nam się śniło, że mieszkanko będ > zie jak znalazł dla jednego dziecka, a drugiemu się dołoży z mamusinych oszczęd > ności. Taka sytuacja też jest problematyczna i nie ma w tym nic zdrożnego. Odpowiedz Link Zgłoś
dziecioo Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 16:11 O tym mówi ojciec, a mi na tym nie zależy... czasami myślę jak to było jeszcze rok temu... Odpowiedz Link Zgłoś
kosmitka06 Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 14:08 Nigdy nie jest tak że jedno jest winne, najwidoczniej coś się musiało stać skoro Twoja mama zadecydowała tak a nie inaczej. A co do nowego partnera mamy to nie wydaje mi się aby sama tego nie sprawdziła, myślę że niepotrzebnie się martwisz. Odpowiedz Link Zgłoś
dziecioo Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 14:45 matka zachowuje się nieracjonalnie. Nie poznaję jej. Odrzuca całą rodzinę - męża, mnie. Jeśli nie jesteś z nią, to jesteś największym wrogiem. Chodzi po znajomych, ludziach, w pracy i zaczęła obgadywać ojca, mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 14:47 Ile masz lat i czy mieszkasz z matką? Odpowiedz Link Zgłoś
dziecioo Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 15:22 20 i jeszcze do września mieszkałem z matką i babką. To jest trudne do wyjaśnienia, ale przez całe życie we wszystko ingerowała matka. Dopiero teraz dopiero do mnie, że moim życiem kierowała matka. Robiłem to co ona chciała. Dopiero teraz dotarło do mnie, że ona była apodyktyczna, narzucała swoją wolę. Teraz kiedy zacząłem patrzeć na wszystko swoimi oczami, zacząłem robić to co mi podpowiada rozum a nie działam wg wytycznych matki - stałem się jej wrogiem. Matka stała się nie do wytrzymania, zaczęła wszystko niszczyć - mam na myśli rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 15:25 A teraz gdzie mieszkasz? Odpowiedz Link Zgłoś
dziecioo Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 16:18 daleko w akademiku, mam kontakt z ojcem, natomiast z matką nie. Przecież cała rodzina matki uważa, że z ojcem niszczymy matkę. Nie pozwalamy jej normalnie żyć, w szczęściu. A matka zasługuje na szczęśliwe życie, a ja ją prześladuję... Ona jest biedna, jest ofiarą. Bo całe życie to ojciec był oprawcą, był tym złym... teściowie swojej winy nie widzą - ochraniają córkę. A ojciec chce zabrać cały majątek matki - ciekawe bo to ich wspólne życie. Tego także nie potrafię zaakceptować. Jak można wyrzucić człowieka ze swojego domu, do którego wkładał całą swoją miłość - od tak sobie, bo to nie jego... Odpowiedz Link Zgłoś
redheadfreaq Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 15:40 Opiszę ze swojej perspektywy, która bynajmniej jedyną słuszną, a już na pewno normalną nie jest. Moi rodzice rozstali się, kiedy miałam ok 19 lat. Brat oraz ja zostaliśmy z matką, ojciec mieszkał w kawalerce na drugim końcu miasta. Stan taki trwał kilka lat. Chociaż z początku winą za rozstanie obarczyłam mojego ojca (mimo ogólnie niezbyt łatwych układów z matką, o które byłam zawsze obwiniana i obwiniałam siebie), to po ok. roku dotarło do mnie, jak toksyczna w pojedynkę jest moja matka. Mój tata po dość długim czasie poznał kogoś. Pracowałam wtedy u niego (to było ok. 5 lat temu) weekendami, pilnując sklepu - zapowiedział, że przywiezie swoją dziewczynę, by mi ją przedstawić. Do dziś pamiętam duszącą, okropną złość, palącą niechęć, którą czułam do tej osoby i szczerą chęć, by nasypać jej na krzesło pinezek (autentyk!). Zupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać, a tym bardziej, jak rozumieć uczucia, które mną targają - przecież ta biedna osoba nic mi nie zrobiła! Przyjechali. Ona - młodsza od niego, zauważalnie, ale nie dramatycznie. Przywiozła mi ciastko... pamiętam, jak męczyłam się, żeby je przełknąć Ale coś drgnęło. W końcu to mój ojciec, wystarczy, że raz się pomylił... Zresztą, co ja miałam do gadania? Teleportując się do dnia dzisiejszego: z żoną mojego taty jestem w lepszych stosunkach niż z własną matką. Dzięki niej mój ojciec stał się lepszym człowiekiem i lepszym ojcem dla mnie. Odwiedzamy się, lubimy i szanujemy, choć zdarzają nam się różnice zdań. Mój brat był świadkiem na ich ślubie, choć wiem, że dla niego, jako osoby, która z ojcem miała lepszy kontakt wcześniej, coś się skończyło. U Ciebie sytuacja jest inna - rozumiem, że Twoja matka pozyskała nowego partnera bezpośrednim kosztem Twojego ojca. To przykra sytuacja, bulwersująca, niesmaczna, zwłaszcza z pozycji nawet dorosłego, ale wciąż dziecka. Niemniej - Twoi rodzice są ludźmi dorosłymi i niezależnymi. To ich wybory, ich decyzje, ich brak porozumienia i dialogu. Tata może dochodzić swoich praw do mieszkania w sądzie. Możesz mu pomóc znaleźć mieszkanie, dać mu kąt lub pieniądze, czy też znaleźć prawnika, możesz skrytykować swoją matkę, możesz wyrażać wszem i wobec swój sprzeciw wobec takiego stanu rzeczy, ale musisz zaakceptować, że to jest ich sprawa i tego żadna siła nie zmieni. Zwłaszcza, że - o czym dobrze wiem - jako dziecko swoich rodziców nie jesteś w stanie ocenić jednoznacznie, jak sytuacja wyglądała naprawdę. A już na pewno nie są w stanie tego ocenić całkowicie postronne osoby siedzące na forum, które otrzymały jedną informację - matka wyrzuciła ojca z domu. Cóż, technicznie rzecz biorąc, moja matka wyrzuciła mojego. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 15:55 pięknie napisane, nie mam nic do dodania Odpowiedz Link Zgłoś
dziecioo Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 16:05 dziękuję... znów czuję, że nie jestem sam.... niestety ojciec stał się bardzo agresywny, wybuchowy, zły na cały świat. Chce walczyć i niszczyć wszystko, zwłaszcza matkę za to co zrobiła. Zabrała mu wszystko. Niszczy jego imię wśród ludzi, a jak mówię matka ma świetne gadanie. Każdy jej wierzy, a do mnie docierają kolejny bzdury i ręce mi opadają. Ojciec mnie już wmieszał w ich wojnę, za co go już teraz nienawidzę. Nienawidzę matki za to, że zniszczyła rodzinę - twierdząc, że ma w dupie wszystko, jest młoda i chce być szczęśliwa... Nienawidzę ojca, bo chce żebym był świadkiem na rozprawie - bo widziałem dowody na obecność faceta w życiu matki. Ojciec chce, żebym dał mu dane tego faceta, a ja się boję, że po 1. ojciec znajdzie go i coś zrobi (głupie myślenie? a może słuszne?) 2. matka kolejny raz oskarży mnie, że ingeruję w jej życie 3. może nie słusznie oskarżam człowieka - może rzeczywiście jest tylko "przyjacielem" a nie kochankiem... Nie zrozumcie mnie źle, nie wiem gdzie zaczął się problem. Stale czuję, że to moja wina, gdybym wcześniej zauważył kryzys... to by wszystko dobrze się ułożyło. Wiem też, że małżeństwo rodziców nie było idealne, a to z powodu teściów ojca. Nigdy go nie zaakceptowali. Zawsze krytykowali. Karali moją matkę przez całe życie za to że go wybrała. Więc teraz wydaje mi się, że matka chce znów odzyskać miłość matki - też narzucającej swoją wolę - to chyba rodzinne. Czy jestem jakiś głupi? Ale nie potrafię przestać o tym myśleć... Odpowiedz Link Zgłoś
redheadfreaq Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 16:44 Nie, nie jesteś głupi. Masz prawo czuć się oszukany, porzucony, masz prawo identyfikować z ojcem na zmianę i wkurzać na matkę. Nigdy nie daj sobie wmówić, że nie masz prawa czuć się tak, czy owak! Jest jednak jedna rzecz, którą powtarzaj sobie jak mantrę: to są ICH porachunki, ICH zatargi, ICH małżeństwo. Jeżeli obydwoje, lub tylko jedno, wpadło w fazę destrukcyjną, to będzie niszczyć wszystko, co napotka na swojej drodze: nie tylko Twojego ojca, ale również Ciebie. Nie jest rolą dziecka (w jakimkolwiek wieku) załatwianie spraw między rodzicami. Moja matka delikatnie, ale w sposób wyjątkowo niesmaczny próbowała wykorzystać mnie podczas rozstania z ojcem. Do dziś nie mogę jej tego darować. NIE DAJ SOBĄ GRAĆ ŻADNEMU Z NICH! Nie jest prawdą, że co cię nie zabije, to cię wzmocni. Chyba, że ktoś bierze siłę z "near death experiences", bo do takiego stanu psychiki doprowadziły mnie wyznania mojej matki - kto, z kim i w zemście za co... To oni nawarzyli sobie piwa, to niech oni je teraz piją, a nie częstują nim wszystkich wokół! Odpowiedzialność za stosunki między rodzicami leży wyłącznie między nimi, a ja mam wrażenie, co zresztą potwierdzasz, że Ty, mimo swojego młodego wieku zostałeś w to wrobiony. Obrzydliwe! Po której stronie nie staniesz, będziesz dla jednego z nich zdrajcą. Kogoś "zawiedziesz". Matka będzie miała o kim rozpuszczać ploty, ojciec będzie miał kogo nienawidzić, lub będzie cię szantażował, że coś sobie zrobi (już zaczął, prawda?). Co robić? Krótko: uciekaj. Nie wiem, do dziadków, znajomych, pokój wynajmij, jeżeli cię stać. Jeżeli jesteś w stanie (a dam sobie pół łapy uciąć, że nie jesteś - nikt by nie był) - odetnij się od tego burdelu mentalnie i pozwól sobie im się pozagryzać. To brutalne, ale układ jest prosty - to nie małżeństwo Twoich rodziców będzie ofiarą (bo jego już nie ma), ale Ty. A najważniejszą osobą w życiu każdego człowieka jest on sam i w tym momencie tylko ty sam siebie powinieneś interesować. Odpowiedz Link Zgłoś
dziecioo wstyd mi 05.10.12, 10:57 W tym rzecz, że wstydzę się okazywać gniew. Jestem na siebie zły, przecież to moja matka. A może rzeczywiście wszystko to wina ojca? A teraz to on mnie wykorzystuje do walki? Krążą w mojej głowie różne rzeczy... czy mam prawo złościć się, czy może jednak wszystko jest moją winą. Może powinienem wspierać matkę a nie krytykować za to, że zostawiła ojca... Ale stale przypominają mi się krzywdzące słowa matki. Wyśmiewała mnie, krytykowała, poniżała w oczach znajomych - teraz opowiada o mnie straszne rzeczy obcym ludziom! Boję się wrócić do rodzinnego miasta, bo może przekabaciła rodzinę, znajomych i zrobiła ze mnie potwora. Ale oczywiście matka nie widzi swojej winy, babka także. Stale winny wszystkiego jest ojciec. Gdy się wyprowadzałem, usłyszałem, że to wszystko wina ojca - bo kłótnie, wojny są przez niego. Ale babka nie widziała jak mnie traktowała matka - jak wroga, stale na mnie naskakiwała, atakowała, poniżała. Odreagowywała swoje frustracje i złość na ojca. Ale nie, matka jest ofiarą, a ojciec oprawca i to wszystko jego wina! A winę za rozpad małżeństwa oskarżam moich dziadków. Nigdy nikt przez 20 lat nie powinien ingerować w życie swoich dzieci. Przez 20 lat matka jakoś dawała radę odciąć się od krytyki swoich rodziców. A teraz twierdzi, że była głupia nie słuchając rodziców, bo ojciec jest alkoholikiem, awanturnikiem. Ciekawe bo ja tego nie widziałem... Znajomi nie związani z rodziną z którymi rozmawiałem, także tego nie widzą. Za to widzą, że charakter matki się zmienił, stała się apodyktyczna, narzucała swoją wolę każdemu... nie interesowało ją to co inni mają do powiedzenia. Ale to nadal moja matka. Nie potrafię jawnie jej nienawidzić, ale jak jestem sam i taka złość mnie dopada to się strasznie wściekam.. A ojciec się na mnie wścieka, że nie chcę nic z tym zrobić, nie chcę walczyć o swój honor, szacunek, dobre imię... Źle mi Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: wstyd mi 05.10.12, 11:03 Człowieku, o tej porze to chyba powinieneś być na uczelni, co? Zajmij się sobą, studiami, dodatkową pracą, dziewczyną, czymkolwiek. To są brzydkie rozgrywki dwojga dorosłych ludzi, oni absolutnie NIE MAJĄ PRAWA Cię w to mieszać. Przyjeżdżaj do domu jak najrzadziej, zajmij się sobą, miłymi ludźmi w Twoim otoczeniu, zanim całkiem rodzinka zacznie jeździć po Twojej głowie. Odpowiedz Link Zgłoś
dziecioo Re: wstyd mi 05.10.12, 11:22 chciałbym ale... jestem strasznie rozbity. nic nie potrafię zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 17:22 Nie musisz zeznawać w sądzie. To nie jest sprawa karna, nic nie zatajasz, nie musisz zeznawać przeciwko rodzicowi. Dobrze, że masz ten akademik, trzymaj się tego i trzymaj się studiowania. Musisz się zdystansować, najważniejsze dla Ciebie są teraz studia, bo to łączy się z niedrogim samodzielnym zamieszkaniem, z dala od konfliktów rodziców. Nie powinni Cię w to mieszać i Ty się nie mieszaj w nic. Odpowiedz Link Zgłoś
dziecioo Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 05.10.12, 11:19 Jestem rozdarty. Z jednej strony chce pomóc ojcu, bo bez moich zeznań cała wina za rozpad przypadnie jemu. Chciałbym żeby matka wreszcie odpowiedziała za swoje zachowanie, ratując swoją dupę, upokarza nas. Opowiada jaka ona to biedna, krzywdzona... a to jest istne oszczerstwo. Najgorsze, że rodzina i obcy w to wierzą. Wie, że najważniejsze jest, żeby jak najwięcej się ludzi o tym dowiedziało. Wtedy każdy stanie za nią. Nas nikt nie słucha, od razu jesteśmy wyrzucani... Ale takie rzeczy powinny zostać w rodzinie, zawsze to słyszałem, że nie można opowiadać o swoich problemach. Ale matka z premedytacją przedstawia ojca w jak najgorszym świetle, tylko nie wiem czemu. Mnie także już zaczęła. A moja babka nie wie dlaczego się wyprowadziłem z domu, przecież wszystko jest OK. Wszystko to wina ojca... A z drugiej strony to moja rodzina, moja matka. Przecież jak powiem o tym co ona robiła przez ostatnie miesiące, to coś zniszczę. Jak opowiem o tym jak mnie niszczyła psychicznie, to spale wszystkie mosty. Już nigdy nie będzie tak samo. Jak siedzę cicho, to jeszcze mam złudzenia, że zapomnę, że jutro będzie lepiej. Że kiedyś będzie tak samo jak kiedyś. Może to moja wina, że tak krzyczała na mnie, może to coś ja źle robiłem. Ale przecież nie miała prawa... Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: dorosłe dziecko a rozwód rodziców 04.10.12, 17:40 W którejś części Bridget Jones był podobny problem. Odpowiedz Link Zgłoś