Kobiety doradździe bo mi już ręcę odpadają...
Moja mama wpadła na super wypasiony pomysł na prezent dla mojej 2,5-letniej córki.
Otóż... chce jej na gwiazdkę kupić... zwierze. I to takie większych gabarytów (+odpowiedzialności). Stawiam na kota, tudzież ewentualnie może psa!! Zdradzić swojego sekretu nie chce...
Jak to usłyszałam pierwsze co powiedziałam- absolutnie żadnych zwierząt!
Po pierwsze ich nie lubie, po drugie nie mam czasu na opiekowanie się nimi , ani też chęci. Nie chce żadnego zwierza w domu- tzn. w bloku!
Bo takich argumentach moja pomysłowa mamusia stwierdziła, że nie mam nic do gadanie, bo to prezent dla wnuczki ma być a nie dla mnie (mała garnie do zwierząt- fakt, ale to garnięcie polega na baaaardzo mocnym przytulaniu, że kotom oczy z orbit wychodzą). Mój argument, że mimo wszystko to ja będę za to zwirze odpowiedzialna nie dotarł. Ona dalej przy swoim.
Mówię w końcu do niej- dobrze, kup jej tego zwierzaka, ale bedzie on u Ciebie w domu, a mała przy odwiedzinach będzie miała "swojego" pupila.
I teraz... mam dziwne przeczucie , że ona jednak to zwierzę zafunduje małej. Może licząc na to, że jak zobacze takie słodkie maleństwo to wymiękne i zabiorę. Nie powiem, takie maluszki są słodziutkie , ale myślę na tyle realistycznie, że to w końcu urośnie. I nie chce.
I teraz najgorsza... jestem w 100% pewna, że jak nawet zostawie stwora u niej to ona... w końcu odda go do jakiegoś schroniska , bo będzie brudził/szczekał/miałczał/srał/wymagał wkładów finansowych itp.

A mi się serce będzie krajać, bo mimo wszystko szkoda mi będzie...
Proszę doradźcie jakiś konkretny argument, bo mi ich już zabrakło...