Dodaj do ulubionych

Dziad kontra baby

16.10.12, 11:33
Czyli prof Mikołejko się tłumaczy wink

www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1530491,1,wywiad-z-prof-mikolejko-o-tym-dlaczego-nie-podobaja-mu-sie-wozkowe.read
Wniosek - nie należy pisać trudnych książek w mieszkanku z dresiarami pod balkonem, tylko na Mazurach lub w Beskidach. I życie staje się piękniejsze wink.
Obserwuj wątek
    • kroliczyca80 Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 12:10
      I znowu ucięte, szlag by to.
      Ja tam mu kibicuję. Może nie z wuwuzelą, ale z małą chorągiewką. Bo coś jest na rzeczy, nie mija się chłop z prawdą, tylko jakoś niezręcznie mu to wychodzi.
      • anorektycznazdzira Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 12:20
        Też tak myślę.
        Zrobił w tekście kilka bardzo do rzeczy uwag.
        Tamtego felietonu nie czytałam, ale te tłumaczenia do mnie trafiają.
    • mary_lu Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 12:33
      Wreszcie ktoś zwrócił na to uwagę, aż żałuję, że nie mogę przeczytać całości.

      Matki z dziećmi pod oknami, to to samo, co żule. Może jeszcze powinien w następnym felietonie zwrócić uwagę, że śpiewająca wycieczka przedszkolaków tak samo hałasuje, co przemarsz pseudokibiców i jeszcze się zdarza, że któryś patykiem o parkan zadzwoni. A już na Policję zadzwonić nie można!
      • gato.domestico Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 13:42
        a czy Ty rozumiesz co autor napisal czy tylkozobaczylas slowa klucze "matka"..."halasuje" etc ...
        autro wyraznie przedstawia typ mamusiek ktore krytykuje a jesli utozsamiasz sie z tymi kobietami to gratuluje smile
        Osobiscie mam to szczescie ze nie mam halasliwych matek pod oknami, ale nie cierpie publicznych placów zaba za rewie mody mam -dresiar lub rewie z lokalnego bazarku smile gadanie o d...Maryni , dacie sie bab na dzieciarnie etc...
        Jak ide na plac zabaw z dzieckiem to po to aby poswiecic mu czas a nie na ploty. na spotkania ze znajomymi umawiam sie w miejscach inne niz piaskownica smile
        • mary_lu Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 14:22
          Mam zupełnie inne doświadczenia - od ponad 3 lat regularnie chadzam w różne miejsca, gdzie jest pełno kobiet z dziećmi i ani razu nie zauważyłam gromadki hałśliwych, gromadki robiacych rewię mody, czy gromadki niezajmujących się dziećmi. Pojedyncze "agentki" - owszem. I zdarza mi się umawiać na placu zabaw na ploty z koleżanką, bo przez większość czasu moje dziecko albo było na tyle małe, ze spało w wózku, albo na tyle duże, że już wolało dzielić czas miedzy zabawę z mamą i zabawę samodzielną/z innymi dziećmi.

          Oczywiście, taki felieton musiał być wodą na młyn dla ematek, które czują przymus udowadniania, że są ponad te wózkary. A książki czytałaś na placu zabaw?

          Tak, jestem wózkarą. Bezczelną, nieczytającą książek na placu zabaw, a lubiącą sobie pogadać z inną matką czy babcią. Dumną jak paw ze swojego macierzyństwa i uważającą je za swoje największe osiągnięcie. Ba, nawet sądzącą, że zostanie matką zmienia jej status w społeczeństwie (czego oczywiście żadna nauka nie potwierdza i co pan naukowiec słusznie pietnuje suspicious)
          • gato.domestico Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 15:52
            niestety na placu zabaw ksiezek nie czytam bo poprostu fizycznie sie nie da...mam bardzo ruchliwe dziecko wink mnie sie wydaje ze ten artykul jest o specyficznej grupie mam...przeczytaj jeszcez raz 1 strone smile felietonu smile
            • gato.domestico Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 15:56
              "godzinami siedzą i zajmują się sobą zamiast dziećmi. Rozmawiają o pierdołach, językiem agresywno-wódczanym, chwalą się, który z mężów lepiej zarabia, i radzą, jak go oszukać, że zupa nie jest z proszku (wystarczy podgotować w niej pokrojoną marchewkę). Do dzieci, które szaleją samopas, zwracają się chaotycznie, impulsywnie i z wrzaskiem, gdy te zbyt daleko odjadą lub wtoczą się na swoich plastikowych jeździkach na ulicę, tuż pod koła samochodu."

              "W felietonie piszę o tej grupie kobiet, która reprezentuje czarne jądro polskiej kobiecości, matek, które wcale się nie przepracowują, a uważają się za nietykalne i namaszczone ze względu na świętość macierzyństwa"

              " Mnie tylko denerwuje, że wózkowe nie wychowują, lecz hodują dzieci, nie rozmawiają z nimi, nie pokazują im świata, nie traktują ich jak osoby, lecz jak zabawki, a często wręcz jako instrumenty własnego znaczenia, a macierzyństwo jak alibi dla własnej agresji, dla działania niemoralnego czy bezprawnego."
              itp smile








              • iwoniaw no, zarzuty jak się patrzy :-D 16.10.12, 16:20
                "zajmują się sobą" - zamiast zacząć analizować sens egzystencji profesora i skomentować go z równym zrozumieniem i serdecznością?
                "rozmawiają o pierdołach, językiem agresywno-wódczanym" - nic to, że to ich rozmowy, do których profesora nie wciągają - grunt, że on nie używa "języka agesywno-wódczanego", tylko na trzeźwo i bez agresji kulturalnie określa to mianem (salonowym?) "pierdoły". big_grin
                "dzieci szaleją samopas" - zamiast być unieruchomione i zakneblowane? Czy może matka ma obowiązek trzymać kilkulatka za rączkę 24/7?
                "zwracają się chaotycznie, impulsywnie i z wrzaskiem, gdy te zbyt daleko odjadą" - wszak wiadomo, że matka odezwania do dziecka powinna planować, nie dać się ponieść spontanicznym reakcjom i mówić szeptem, nawet w sytuacji, gdy dziecię się oddaliło?
                No i najgorsze ze wszystkiego - są to wszak "matki, które WCALE SIĘ NIE PRZEPRACOWUJĄ, a uważają się za nietykalne" - no patrzcie państwo, nie dość, że leniwe suki nie robią tyle, ile fizycznie byłoby możliwe, to jeszcze nie uważają się za śmieci, po których każdy możę bezkarnie jeździć".
                Doprawdy - profesor się popisał big_grin
              • z_lasu Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 16:22
                Gato, ale cała awantura nie dotyczy tego wywiadu, tylko felietonu, który został streszczony tutaj
                Niestety nie udało mi się znaleźć pełnej wersji elektronicznej, ale w przejrzanych komentarzach najróżniejszych osób i streszczeniach rozmów (w tym streszczenie rozmowy profesora w TOK FM po ukazaniu się felietonu) nie znalazłam ani jednego cytatu, który zawierałby cokolwiek z obecnych "wódczanych" argumentów. Czyli gość po fakcie dorabia ideologię do własnych wypocin.
    • gazeta_mi_placi Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 12:39
      Świetna riposta:

      "Po felietonie w „Wysokich Obcasach Extra” w mediach i sieci zawrzało. Wyzywają pana od chamów, mizoginów, starych dziadów, frustratów o wyglądzie Quasimodo…
      …na szczęście nie startuję w konkursie na miss piaskownicy…"


      big_grin big_grin big_grin
      • mary_lu Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 12:43
        O, i tutaj, Gazeta, mógłbyś brać z pana przykład. Zamiast startować w wirtualnym konkursie na najmłodszą i najszczuplejszą, mógłbyś zmienić image na Mikołejkę, byłbyś bardziej wiarygodny.
    • mondovi Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 12:44
      Ale, czy to tak nie wygląda, jak opisał? Wózkowe ruszyły gremialnie ze względu na sam fakt pchania wózka, a przecież nie o to chodziło.
      • z_lasu Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 13:03
        > a przecież nie o to chodziło.

        "Autor ma męczyć się tak długo, żeby czytelnik już nie musiał" (Marian Załucki).

        Jakby pan profesor dobrze napisał ów felieton, to KAŻDY wiedziałby o co mu chodzi i nie musiałby po raz setny tłumaczyć jego treści. Tymczasem z rzeczonego felietonu faktycznie wyłaniał się obraz zdziadziałego i oderwanego od rzeczywistości profesora, któremu już WSZYSTKO przeszkadza, nawet sam fakt, że w przestrzeni publicznej pojawiają się matki z wózkami JAKO TAKIE i że na dodatek śmieją ze sobą rozmawiać. Nie było tam ani słowa o hodowaniu dzieci ani o wulgaryzmach. I bardzo proszę, żeby mi autor nie wmawiał analfabetyzmu funkcjonalnego, skoro taki, a nie inny odbiór felietonu był powszechny.
        • iwoniaw 10/10 n/t 16.10.12, 14:19

    • lauren6 Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 13:12
      Po tym fragmencie:
      "Bo często radykalne feministki zamiast zajmować się wszystkimi kobietami – starymi, młodymi, grubymi, chudymi, dzieciatymi i bezdzietnymi – skupiają się na tematyce „okołowaginalnej” i przemocy wobec kobiet."
      dałam sobie spokój z czytaniem tego bełkotu. Nie ma jak rzeczowa i kulturalna dyskusja na poziomie, jak przystało na ynteligentnego profesora: jeśli ktoś ma odmienne od niego zdanie to ma problemy z myśleniem i czytaniem tekstu pisanego. Takie to już prostackie społeczeństwo mamy, co nie chce się poznać na geniuszu Mikołajenki i dowcipie duetu Wojewódzki-Figurski.

      Facet nie rozumie, albo nie chce zrozumieć, co się dzieje wokół niego na świecie. Niech już lepiej zainwestuje w korki do uszu i skupi się nad pisaniem wielkiego dzieła literackiego.
    • triss_merigold6 Jaki biedny 16.10.12, 13:54
      Czytałam wywiad w pełnej wersji, biedny Mikołejko gdzieś między wierszami sugeruje, że kobiety mogłyby wykazać się empatią, bo może ten stary dziad tez kiedyś chciał mieć dziecko, ale nie miał z powodu złej sytuacji materialnej (za tekstem). Heloł! Młodość Mikołejki na PRL przypadała i sorry, ale nie było opcji "brak dzieci z powodu bezrobocia" więc fatalnie dobrał argument.uncertain W PRL trzeba było być wyjątkowo kulawym i leniwym nieudacznikiem, żeby nie móc utrzymać 1 dziecka.
      • amonette Re: Jaki biedny 16.10.12, 14:12
        Ale przecież to co zalinkowałam to jest pełna wersja wywiadu... Na dole są cyferki 1, 2 i 3 wink

        Na serio - tam jest kilka trafnych myśli, ale dlaczego on je próbuje za wszelką cenę uogólniać na populację, za moment się od tego odżegnując?

        Trafny jest choćby opis postawy życiowej - mam dziecko (a dzieci - to już na pewno) i nic więcej nie muszę. To mnie definiuje i sprawia, że jestem zajęta i zrealizowana (mimo, że to "zajmowanie" jest dalekie od perfekcji czy chociażby przyzwoitości). Sama znam takie kobiety.

        Widać, że temat rodzicielski jest dla niego trudny...
        • triss_merigold6 Re: Jaki biedny 16.10.12, 14:20
          A tam trudny, typowy PRL-owski inteligent snuj, - 300 do ogarnięcia życiowego.
          • amonette Re: Jaki biedny 16.10.12, 14:25
            Czort go tam wie - w każdym razie widać, ze żałuje, że się snuł i nie dane mu było. Tak jak berecikowe matrony klną na pary całujące się na ulicy wink.
            • triss_merigold6 Re: Jaki biedny 16.10.12, 14:29
              No to okazuje ów żal w sposób mało budzący współczucie.uncertain Jeśli dorosły zdrowy facet miał w PRL dramatycznie złą wg. słów Mikołejki sytuację materialną, to mógł winić tylko siebie.
              • amonette Re: Jaki biedny 16.10.12, 14:32
                To akurat nie dotyczy Mikołejki (chyba), ale znam osoby, które autentycznie biedowały w PRL z tytułu tzw wilczego biletu za działalność opozycyjną i kłód pod nogi.
                • iwoniaw Re: Jaki biedny 16.10.12, 15:13
                  I, tak szczerze, ilu z nich nie było w stanie utrzymać ani jednego dziecka?
                  Facet się pogrąża tłumaczeniami równie nieskładnymi co pierwszy felieton.
                  Ja bym się może i dopatrywała "co on tak naprawdę chce przekazać", ale jak słusznie zacytował ktoś powyżej, to na autorze spoczywa obowiązek wysilenia się i sklecenia zdań na tyle jednoznacznych, żeby odbiorcy mogli pojąć, o co mu chodzi. Nie umie używać języka do komunikacji i do innych ma pretensje? Dobre big_grin
                  • sniyg Re: Jaki biedny 16.10.12, 15:30
                    Po prostu zwyczajnie po tym steku wyzwisk i agresji jakie doświadczył od mamusiek woli się tłumaczyć, że go nie stać było. Bo jakby powiedział, że zwyczajnie nie chce to by go rozerwały.
                    No bo ja to "ktoś może nie chcieć dzieci", prawda?

                    Zapodajcie kilka pogardliwych tekstów typu "natura jest mądra i eliminuje takich z puli genów" itp.
                    • z_lasu Re: Jaki biedny 16.10.12, 15:47
                      Po Twoim poście można by wnosić, że to "mamuśki" dorwały profesora w osiedlowej alejce i obrzuciły stekiem wyzwisk, a nie że profesor wylał publicznie swoją żółć na bogu ducha winne kobiety, nie wiedzące nawet o jego istnieniu.

                      -
                      "Singiel jest swoiście zamknięty schizoidalnie." prof. Hanna Świda-Ziemba
                    • kropkacom Re: Jaki biedny 16.10.12, 17:13
                      > Po prostu zwyczajnie po tym steku wyzwisk i agresji jakie doświadczył od mamusi
                      > ek woli się tłumaczyć, że go nie stać było. Bo jakby powiedział, że zwyczajnie
                      > nie chce to by go rozerwały.
                      > No bo ja to "ktoś może nie chcieć dzieci", prawda?

                      Bez przesady i robienia z niego nie wiadomo jakiej ofiary, wszyscy dawno ogarnęli, że dzieci można nie chcieć mieć albo nawet nie lubić. Pan pierwszy za atakował to a propos.
        • lauren6 Re: Jaki biedny 16.10.12, 15:46
          amonette napisała:

          > Trafny jest choćby opis postawy życiowej - mam dziecko (a dzieci - to już na pe
          > wno) i nic więcej nie muszę. To mnie definiuje i sprawia, że jestem zajęta i zr
          > ealizowana (mimo, że to "zajmowanie" jest dalekie od perfekcji czy chociażby pr
          > zyzwoitości). Sama znam takie kobiety.

          Na tej samej zasadzie można zaatakować Mikołejko: jego postawa życiowa to przemądrzały profesor i nic więcej ponad to nie musi. Definiuje się tylko przez swój zawód, poza tym nic wartościowego nie wnosi do naszego społeczeństwa. Nie spłodził przyszłych podatników, nie udziela się społecznie, politycznie, nie ratuje dzieci na Haiti.

          Na prawdę to takie złe, że kobieta na jakimś etapie życia definiuje się przede wszystkim jako matka?! Czy ludzie muszą być cyborgami, oprócz rodzicielstwa realizować się zawodowo, a na placu zabaw mieć jeszcze czas na przeczytanie ambitnej rozprawki filozoficznej, bo inaczej nic sobą nie reprezentują?

          Bardzo nie podoba mi się takie podejście. Trzeba na prawdę nie lubić i nie szanować innych ludzi by ich w ten sposób oceniać.
          • amonette Re: Jaki biedny 16.10.12, 17:47
            Idąc tym tropem trzeba by zaniechać jakiejkolwiek krytyki poczynań bliźnich czy próby ich opisywania, a już zwłaszcza w krótkiej formie i bez asekuracji. Chyba, ze z miłością, sympatią i troską wink. Cmok-cmok-głask. Wtedy będzie bezpiecznie, tylko nieciekawie. Ale co tam.
            Oczywiście KAŻDĄ tego typu piłeczkę da się odbić wykazując nieprzydatność dowolnie wybranej osoby w jakiejś sferze jej życia. Ot choćby taki niby profesór kardiochirurg mądry - a poezji nie czyta i nie wie, kto jest posłem w jego okręgu. Co z niego za intelektualista wink.
            • lauren6 Re: Jaki biedny 16.10.12, 18:54
              No właśnie nie. Po prostu jest różnica między krytyką konkretnego zachowania, a całkowitym skreśleniem jakiejś osoby, bo odstaje od mojego własnego wymyślonego ideału. Gdyby profesor napisał felieton krytykujący chamstwo, klniecie pod blokiem czy przejawy tak zwanego dresiarstwa to pewnie podpisałabym się pod jego słowami. Skreślenie całej grupy społecznej, bo wg tego pana kobieta, która jest tylko wyłącznie matką nic sobą nie reprezentuje, to dla mnie przegięcie.
    • kropkacom Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 15:11
      Lubię formę felietonu. Krótko oddaje własny punkt widzenia na napotkaną rzeczywistość, często ironicznie. Ja też bardzo dobrze rozumiem co pan słyszy za oknem swojego mieszkanka. Ba, nawet to rozumiem. Jednak, na Boga, nie promujmy frustratów. Ja mogłabym spłodzić na szybko kilka tekstów odnośnie różnych grup społeczeństwa, które bywają irytujące i denerwujące. Żadna sztuka. Jeśli pan spłodzi kolejny felieton zgorzkniałego człowieka to przeczytam i będę mu współczuć. Moje frustracje, jeśli takowe bywają, albo są poważnymi problemami dorosłego człowieka albo szybko mijają. Nie krzywię się do każdego zdjęcia i za swoje porażki oskarżam tylko siebie.


      Blog
    • sniyg Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 15:27
      Tekst dobry i w wielu punktach prawdziwy.

      Feministki faktycznie zajmują się problemami z d... tzn. z waginy, mało to "warsztatów waginalnych", "cipkomatów" i "dni cipek" podczas gdy faktyczne życiowe problemy jakoś
      nie interesują, a mało jest spraw istotniejszych choćby kobiety niepełnosprawne, starsze
      czy choćby żłobki dla dzieci?

      Faktycznie coraz cześciej stykam się ze sformułowaniami, że matki powinny mieć bóg wie jakie przywileje od innych, bo rodzą dzieci "dla społeczeństwa" lub, że dzięki ich dzieciom inni "będą mieć emerytury". Ręka do góry, która z tego powodu urodziła?

      Faktycznie, osoby bezdzietne, single spotykają się z dużą agresją. Mało to pogardliwych wątków o singielkach. Mało tego, nawet osoby dzietne, które chcą od dzieci odpocząć, poprzez stworzenia miejsc tylko dla dorosłych spotykają się z ogromną wrogością i agresją.
      Choćby wątek o paru samolotach, które miały mieć przedział bez dzieci. Lata miliony innych, ale nawet te parę już budzi agresję "wózkowych" bo ja to, ktoś śmie chcieć latać bez ich dzieci?
      • gazeta_mi_placi Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 15:36
        Dokładnie. Nie wiem skąd we współczesnych matkach tyle jadu, właściwie wobec każdej innej grupy społecznej poza "matka z dzieckiem".
        • z_lasu Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 15:43
          > Nie wiem skąd we współczesnych matkach tyle jadu, właściwie wobec każdej innej grupy
          > społecznej poza "matka z dzieckiem".

          ???? A to matki zaatakowały profesora via felieton?
          • lauren6 Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 15:48
            Widocznie matce polce pozostaje spuścić łeb i w ciszy znosić krytykę wielkich autorytetów. Bo inaczej jest lanie jadu, wściekłość, zazdrość wobec bezdzietnych i szeroko rozumiana postawa roszczeniowa.
      • olena.s Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 18:36
        >Feministki faktycznie zajmują się problemami z ..
        Feministki, podobnie jak inne grupy aktywistów od chłopów po młodzież wszech-wszech mają pełne prawo same precyzować swoje zainteresowania i ustalać priorytety. Jakby szanowny Sejm nie szalał aborcyjnie /in vitrovo/ rozwodowo/, a płace i szanse były wyrównane być może skupiłyby się na przykład na temacie żłobków.
        > Faktycznie coraz cześciej stykam się ze sformułowaniami, że matki powinny mieć
        > bóg wie jakie przywileje
        Poprosiłabym o konkret. Jakich to strasznych przywilejów nagminnie domagają się matki? Przepuszczania w kolejkach? Przewijaków na stacjach? Prawa do karmienia piersią?
        O ile rozumiem logikę hamowania zbytnich oczekiwań wobec budżetu, o tyle uważam, że wszystkim, także bezdzietnym i stetryczałym dziadom opłaca się finansowanie z podatków żłobków (żeby matki mogły pracować) dobrych przedszkoli i szkół (żeby jak najwięcej dzieci miało szanse w nowej gospodarce). Dla mnie to nie przywileje, to inwestycja i to niezła.

        > bo rodzą dzieci "dla społeczeństwa" lub, że
        > dzięki ich dzieciom inni "będą mieć emerytury".
        No, taka prawda. Dzieci - o ile nie wyemigrują smile - są jedynym gwarantem twojej starości, twojego dostatku, bo to dzięki nim będzie się kręcić gospodarka. A jak ich będzie za mało, to trzeba będzie ściągać do PL imigrantów, co będzie miało spory, nie ze wszystkim korzystny wpływ na kształt społeczeństwa i obowiązujące w nim zasady.

        > Choćby wątek o paru samolotach, które miały mieć przedział bez dzieci. Lata mil
        > iony innych, ale nawet te parę już budzi agresję "wózkowych" bo ja to, ktoś śmi
        > e chcieć latać bez ich dzieci?

        Wszyscy byliśmy dziećmi. Laliśmy w pieluchy, płakaliśmy rozgłośnie ze strachu i domagaliśmy się deseru. Większość z nas będzie stara, niemal wszyscy - chorzy, brzydcy, niedołężni. Life, jak mawia bi_scoti. Odcinanie kolejnych segmentów społeczeństwa i uznanie, że ta już nielejąca w pieluchy, zdrowa i niestara reszta ma prawo odwracać się od nich ze wstrętem, oddzielać się płotami, tabliczkami i przedziałami jest sprzyjaniem rozbijaniu społeczeństwa na wrogie sobie klany. Krótkowzroczna filozofia. Ty mi plujesz na dziecko, ja ci nie zasponsoruję wózka, jak już stare nóżki nie będą chciały nieść, a koleżanka z lewej nie doloży się do mojej rehabiltacji po udarze. Moje dziecko odmówi zaś finansowania budowy drogi do jakiejś Psiej Wólki, bo co je będzie obchodził dojazd jakichś tam obcych prowincjuszy? I tak w kółeczko, dość złowrogie.
    • anatt Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 16:22
      Felieton odebrałam jako piętnujący ogólnie matki, które ośmielają się wyjść z dzieckiem w przestrzeń publiczną. Przywoływany wywiad to, moim zdaniem, próba "wyślizgania" się z napisanych słów i jeszcze zrzucenia winy na czytelniczki - analfabetki. Z treści felietonu nie wynikało jasno o jaki typ matek chodzi Mikołejce. Myślę, że ten typ, o który podobno chodzi, nie przeczyta ani felietonu ani wywiadu tongue_out Nie ten target smile
      • z_lasu Re: Dziad kontra baby 16.10.12, 16:27
        > Felieton odebrałam jako piętnujący ogólnie matki, które ośmielają się wyjść z dzieckiem
        > w przestrzeń publiczną.

        Bo dokładnie to p. Mikołejko napisał.

        > Przywoływany wywiad to, moim zdaniem, próba "wyślizgania" się z napisanych słów
        > i jeszcze zrzucenia winy na czytelniczki - analfabetki.

        Otóż to!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka