Dodaj do ulubionych

Urodziłam i żałuję... Pomóżcie

30.11.12, 09:05
Ten post jest wołaniem o pomoc z samego dna. Znowu to przechodzę. I znów nie umiem sobie poradzić. Proszę obce osoby o wsparcie
2 tygodnie temu urodziłam drugie dziecko. 5 lat temu, po narodzinach pierwszego przezywałam załamanie nerwowe (baby blues/depresja poporodowa?). Minęło samo. Ale pierwszy dzieć chorowity a ja z tych przejmująco się-perfekcyjnych, więc każda choroba, katarek to dla mnie koniec świata. Kocham go jednak nad życie. Zdecydowaliśmy, że będize miał rodzeństwo (wyszło to ode mnie, ale mąż jak najbardziej był na tak i wspierał dzielnie całą ciążę, która była dla mnie cudownym czasem). Urodziłam i świat mi się zawalił. Znowu. Póki co dziecko zdrowe, a ja żyję jak w letargu. Szukam powodów by wyjść z domu. Zapomnieć o nim choć na chwile, udawać, że go nie ma. Pytam siebie każdego dnia: po co się w to wpakowałam???!!! Po co mi drugie dziecko? Znów nieprzespane noce, choroby, ząbki, odieluchowywanie, uczenie samodzielności. Już się boję powrotu do pracy: jak sobie poradzę z dwójką, całe życie będąc perfekcyjną kobietą (wiem, to skaza na całe życie), potem matką jedynaka i pracownicą. Widzę potencjalne problemy w każdym aspekcie. Coś, co dla innych jest nic nie istotnym problemikiem, urasta we mnie do rozmiarów monstrualnych. Nie widzę powodu do radości, że on się urodził, tylko katasrofę. Mogliśmy dalej żyć wygodnie we trójkę z odchowanym pięciolatkiem. Czuję, że sama siebie oszukałam, wmówiłam sobie że mały powinien mieć rodzeństwo (sama mam dwoje, mąż też) i że razem będzie nam dobrze. Tera jest rozpacz i żal do samej siebie. Wszyscy mówią, że czas szybko biegnie i z niemowlaka dziecko szybko wyrośnie, ale ja tkwię teraz i tu, boję się myśleć o przyszłości, bo przyszłość = kolejne z nim problemy (jak to z dziećmi bywa). Boję się, że to depresja, nie wyobrazam sobie brania leków. Chcę przeczekać, że to hormony. ALe życie od 2 tygodni jest udręką, choć mąż cudnownie się spisuje i przejmuje moje obowiązki. Czy da się normalnie żyć z dwojką dzieci? Czy to nam było potrzebne? Proszę, nie krytykujcie
Obserwuj wątek
    • princesswhitewolf Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 09:11
      masz depresje poporodowa bidulosad < szczery glask>. Porod jest jednak szokiem dla organizmu mimo ze to sprawa naturalna. Burza hormonow po porodzie trwa troche.
      Mysle ze za jakies 2 miesiace inaczej spojrzysz na sprawesmile
    • lily-evans01 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 09:13
      To chyba samo nie przechodzi... Dlaczego nie chcesz porozmawiać z jakimś psychologiem? Dlaczego nie chciałaś iść po poradę te 5 lat temu?
    • inez21 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 09:15
      Uwierz ,że da się normalnie zyć. I to przez co przechodzisz tez jest normalne. Wiele kobiet ma podobne odczucia. Ja tez tak miałam zwłaszcza przy pierwszym dziecku. Czułam,że mój dotychczasowy świat się zawalił.
      Najlepiej to jeżeli byś mogła poszukać pomocy u specjalisty. Jeżeli nie to staraj się pomóc sama sobie. Często sprawiaj sobie drobne przyjemności,wychodź na spacery. Jak masz wolną chwile to zrób coś dla siebie nie tylko dla dzieci. I pamietaj jedno czas leci baaardzo szybko i nie obejrzysz się jak twoje dzieci bedą nastolatkami a ty zatesknisz za tym beztroskim czasem kiedy były malutkiesmile)
      Mówię ci to ja matka 12 i 8-latkasmile) Każdego dnia patrząc na nich ciesze się,że mają siebie nawzajemsmile Trzymaj się i pamietaj,że przetrwasz to!!! Walcz z perfekcjonizmem on naprawde niepotrzebnie utrudnia życie, świat się nie zawali jeżeli wszystko nie bedzie zapieta na ostatni guzik!!
    • kosmitka06 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 09:15
      Rozmawiałaś z kimś o tym? Mąż, ktoś bliski?
      Myślę że to minie, kiedy dziecko zacznie się uśmiechać, gaworzyć itp.
      Poproś kogoś o pomoc, może zorganizujcie jakąś opiekunkę... nie musi być non stop nawet na te kilka godzin.
      Pamiętaj ze to mały człowieczek i tylko od Ciebie zależy czy będzie kochany i czy dasz mu tę prawdziwą miłość. On nie jest niczemu winny.
      • zuzanna56 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 09:22
        Mam dwoje dzieci ale czegoś takiego nie przechodziłam. Idź koniecznie do lekarza. Na pewno będzie lepiej, ale teraz koniecznie poszukaj profesjonalnej porady. Pozdrawiam, trzymaj sięsmile
    • eliszka25 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 09:35
      z dwojka dzieci bywa ciezko, zwlaszcza organizacyjnie, ale da sie zyc. wiele rodzin zyje z dwojgiem, trojgiem czy jeszcze wiecej dzieci i tez daja rade. narodziny KAZDEGO dziecka, to rewolucja w zyciu, bo na glowie staje wszystko, co do tej pory bylo poukladane, wiec to, co czujesz nie jest wcale jakies dziwne. tak czuje wiele kobiet po porodzie, nie wazne czy to pierwsze czy kolejne dziecko. nie wmawiaj wiec sobie w zadnym wypadku, ze jestes jakas gorsza, ze inne daja rade, a ty nie. to nieprawda! KAZDY przechodzi czasem ciezkie chwile i kazdemu czasem swiat wali sie na glowe. wazne, zeby sie z tego pozbierac. moim zdaniem powinnas jak najszybciej poszukac pomocy. po pierwsze u psychologa czy psychiatry w sprawie depresji poporodowej - moze to jeszcze nie depresja, ale im szybciej poszukasz pomocy, tym lepiej zarowno dla ciebie, jak i dla twojego dziecka i calej rodziny. po drugie potrzebna ci pomoc na codzien. zorganizowana tak, zebys miala choc czasem chwile tylko dla siebie. chocby po to, zeby pospac 2 godzinki czy wyjsc na samotny spacer "przewietrzyc" glowe. dobrze byloby zaangazowac w te pomoc nie tylko meza, ale kogos z zewnatrz - babcie, ciocie, opiekunke - zebyscie mogli tez czasem pobyc razem tylko z mezem. to naprawde dobrze robi.

      to bardzo dobrze, ze szukasz pomocy! nawet wypisanie wszystkiego na forum potrafi przyniesc ulge. mysle jednak, ze musisz poszukac pomocy rowniez w realu. depresja poporodowa potrafi trwac latami i zabijac rodzine. rowniez doslownie, bo nieleczona depresja czesto konczy sie samobojstwem. dlatego nie boj sie, ze to depresja tylko idz do lekarza! nawet branie przez jakis czas lekow jest lepsze od piekla trwajacego latami czy samobojstwa.

      trzymam za ciebie kciuki i przytulam wirtualnie
    • cashmere_me Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 09:36
      Nie chcę do specjalisty. Boję się, że będę musiała brać leki, że potem z tego nie wyjdę. Poprzednim razem tłumiłam to w sobie, teraz najbliżsi wiedzą i wpsierają. Ale w mojej głowie każdego dnia gonitwa myśli: zmarnowałam nam życie, a co, jeśli będzie chory (fizycznie, umysłowo...). Mam pragnienie, by zniknął. Zajmuję się nim dlatego, że muszę.Ale wykonuję tylko tzw minimum. Nie tulę, nie całuję, choć wiem, że powinnam, że on potrzebuje. Wolę udawać, że go nie ma. Wykańcza mnie to. Już prawie nic nie jem. Boję się nocy bo on żle śpi, stęka przez sen i rozbudza się. Nie je piersi, tylko nutramigen, a mimo to mam bóle brzucha a ja wtedy wpadam w panikę i jeszcze mocnej żałuję, że się urodził. Nie mam do niego żadnych pozytywnych uczuć. Ale też nie czuję nienawiści do niego. Raczej do siebie samej, ze sama sobie i nam zgotowałam ten los
      • naomi19 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 09:42
        cashmere_me napisała:

        > Nie chcę do specjalisty. Boję się, że będę musiała brać leki, że potem z tego n
        > ie wyjdę.

        Jesteś dorosła, weź swoje życie w swoje ręce, masz dla kogo żyć. To może samo nie przejść, za to może skończyć się straszną tragedią. Pomóż sobie (i przy okazji swojej rodzinie). Morderstwa i samobójstwa nie zdarzają się tylko w rodzinach patologicznych, to często wynik BRAKU LECZENIA. Idź do lekarza.
      • anatt Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 09:44
        Polecam jednak skorzystanie z profesjonalnej pomocy. Dla dobra Twojego i dla dobra dziecka, które potrzebuje kochającej mamy. Wydaje mi się, że Twój stan to coś więcej niż baby blues.
      • lauren6 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 09:49
        cashmere_me napisała:

        > Nie chcę do specjalisty. Boję się, że będę musiała brać leki, że potem z tego n
        > ie wyjdę.

        Jesteś specjalistą, że już sobie sama diagnozę postawiłaś? Wolisz rozbić rodzinę, stracić to co masz, bo boisz się jakiś tabletek? Dla dobra siebie i dzieci powinnaś natychmiast skontaktować się z lekarzem.
      • redheadfreaq Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:33
        Leki bierze się właśnie po to, żeby z tego wyjść - szybciej, bez kilkumiesięcznej męczarni.

        Przechodziłam depresję - nie poporodową, ale długą, ciężką i koszmarną. Pozwól sobie pomóc - dla siebie i swojej rodziny.
      • nangaparbat3 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 11:53
        Jestes chora i powinnaś natychmiast iść do psychiatry. Nie słuchaj, że inne też tak mają, w czasie epidemii dżumy inni też tak mają, to nie znaczy, że są zdrowi.
        Choroba jak każda inna, nie ma najmniejszej Twojej winy, że tak się stało, ale czekać z leczeniem nie powinnaś, bo dziecko miłości i czułości potrzebuje tak samo jak jedzenia i powietrza.
      • hermenegilda_zenia Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 12:17
        Boisz się iść do specjalisty, a nie boisz się, że zrobisz coś złego swojemu nowonarodzonemu dziecku? Depresja poporodowa to jest naprawdę ciężka psychoza i często kończy się skrzywdzeniem dziecka, bo osoba będąca depresji nie potrafi się do końca kontrolować. Po co masz być zagrożeniem dla tego dziecka, chyba nie chcesz skończyć jako kolejna dzieciobójczyni z kronik kryminalnych. Piszę w ostrym tonie, ale twoja sytuacja wymaga pomocy specjalisty z zewnątrz.
      • peggy_su Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 14:07
        Powiedz sobie, że depresja poporodowa to po prostu choroba, tak jak depresja w ogóle. Hormony szaleją, zdarza się. Trzeba poszukać pomocy i tyle. Nawet jeśli dostaniesz leki to co z tego. Pomogą Ci przetrwać najtrudniejszy okres, za jakiś czas na pewno będziesz mogła je odstawić.
        A może żadne leki nie będa potrzebne, nie wiesz tego. Idź do specjalisty, zrób to dla siebie, dla męża, dla rodziny, znajdź jakąkolwiek motywację. Poczujesz się lepiej.
        Trzymaj się kochana.
      • claudel6 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 01.12.12, 01:10
        ale czego się boisz? dlaczego miałabyś z leków nie wyjśc? antydepresanty to nie narkotyki. ja brałam kilka razy w zyciu i nie miałam najmniejszych problemów z odstawieniem, gdy mi sie poprawiło. i mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że antydepresanty uratowały mi życie, dosłownie. Ty nie chcesz sie ratowac?
      • claudel6 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 01.12.12, 01:15
        krzywdzisz siebie i dziecko, tylko dlatego, że masz jakiś dziecinny strach przed lekami, które służą dokładnie do leczenia takich stanów. bo to, co przechodzisz to choroba. jeśli nie zaczniesz brac leków zafundujesz zimny wychów swojemu drugiemu dziecku w pierwszych najwazniejszych miesiącach życia, a zaburzenia psychiczne, które sie mogą później pojawić wynikłe z tego, to jest mały pikuś w porownaniu z tymi wszystkimi chorobami somatycznymi, których się boisz.
        i dopiero wtedy poznasz znaczenie słowa "piekło".
    • mood_indigo cashmere_me 30.11.12, 09:53
      Idź do lekarza. Jeśli nie dla siebie, to olej siebie, ale nie olewaj rodziny. Idź dla synów i męża.
    • zuzanna56 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 09:54
      Nie znam się zupełnie na tym, ale wydaje mi się, że na pewno pomogłaby co choćby rozmowa ze specjalistą, to nie wygląda na zwykłą, lekką depresję poporodową. Może masz faktycznie trudne doświadczenia z pierwszym dzieckiem, choroby itp, dlatego boisz się powtórki. Tak być nie musi. Moje drugie było o wiele spokojniejsze niż pierwsze. Pierwsze chorowało, ale nie na choroby typu angina czy zapalenie płuc ( w ogóle moje dzieci bardzo rzadko się przeziębiają) ale miało w życiu dwie bardzo poważne choroby innego typu, jedną od urodzenia. Jest już zdrowym nastolatkiem. Trzymaj się dziewczyno, poszukaj jakiejś innej mamy z poważną depresją, może ona ci pomoże jeśli nie chcesz na razie iść do specjalisty.
    • pyzzi Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:01
      Kochanie. Skąd masz w ogóle takie przekonania, że dzieci to tragedia ?
      Nie pytam złośliwie, bo przekonania wdrukowują się w podświadomości i nawet nie wiesz, skąd to masz. Czy Twoja mama panikowała w związku z Twoim przyjściem na świat?

      Wybacz sobie i swoim rodzicom wszystko i żyj.

      Normalnie z dwójką dzieci, jak wszyscy. I jeszcze z fajnym mężem smile łooooo ale super mążsmile
      Twój maluszek czeka, żebyś zmieniła swoje nastawienie i po prostu go chciała i kochała. Uda Ci się ! Jesteś na dobrej drodze, bo sama szukasz podpowiedzi i wiesz, że coś tu nie gra.
      • grave_digger Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:03
        poczytaj więcej o depresji poporodowej to nie będziesz zadawała więcej takich głupich pytań.
        • pyzzi Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:21
          Wiem, co to jest depresja poporodowa i wiem jeszcze, że dzieci przejmują przekonania rodziców , zwłaszcza maluszki do 3 roku życia. Chłoną wszystko jak leci.
    • grave_digger Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:02
      cierpisz na klasyczną depresję poporodową. jeśli nie pójdziesz do specjalisty od zaraz, a emocje nie miną zapewne, możesz popaść w psychozę. specjalista ci pomoże, byś na powrót cieszyła się swoim macierzyństwem. nie bój się prosić o pomoc i brać leki. zrób to dla siebie i dla swojej rodziny.
      trzymam kciuki!
    • kobieta_z_polnocy Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:02
      Przyznam, że nie potrafię ci współczuć. I bynajmniej nie chodzi o to, w jakim jesteś stanie psychicznym, lecz o to, że wiesz, iż masz POWAŻNY problem i nic nie zamierzasz z tym robić. Oczekujesz od najbliższych, że okażą zrozumienie i wsparcie i słusznie, ale, kurcze, musisz sama również podjąć walkę, a nie tylko pomstować na swój los i wylewać żale. Wyrzucisz to z siebie - będzie ci lżej na chwilę, a co potem?
      Wybierz się wreszcie do specjalisty i zacznij leczenie, bo na razie nie robisz absolutnie nic.
      • cashmere_me Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:14
        To nie tak, że nic nie robię. STaram sie sama z tym walczyć. Aby nie myśleć zbyt wiele, jestem aktywna (w miarę swoich ograniczonych obecnie możliwości), dużo rozmawiam z mężem, zajmuję się starszakiem, staram się codziennie wyjść na spacer (ze starszakiem, sama). Wiem, że to co czuję, to oznaka mojej słabości i brzydzę się siebie za to. A wizyta u spejcalisty, to wyjazd do oddalonego o 70 km miasta, bo w mojej mieścinie nie znajdę pomocy. I boję się, że zamiast się wzmocnić, to poczuję się słabsza, bo uzależnię swoje samopoczucie od lekarza i pewnie środków farmakologicznych. Przy pierwszym dziecku to minęło samo, choć trochę trwało...
        • mood_indigo cashmere_me 30.11.12, 10:20
          cashmere_me napisała:

          > To nie tak, że nic nie robię.

          Nikt tak nie twierdzi. Problem w tym, że zanim (o ile w ogóle) "sama z tego wyjdziesz" zrobisz krzywdę dziecku. Sama piszesz, że przy małym robisz "minimum". Hm?
        • pyzzi Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:35
          Samo Ci nie minie na pewno. A Twój maluszek codziennie czuje, że go nie chcesz ! Jeśli możesz robić takie rzeczy własnemu dziecku, to z Tobą jest naprawdę źle. Ratuj się dziewczyno, nie marnuj życia swojej rodzinie i sobie. Czas z maluszkiem to cudowny czas - jeśli się go tak właśnie widzi. Jeśli nie chcesz tabletek, idź do bioenergoterapeuty, księdza, cokolwiek. W końcu trafisz. Tylko szukaj i nie odpuszczaj.
          70 km to daleko, żeby mu dzieciństwo ratować ? A katarek gdyby miał , tobyś pewnie poleciała, co? wink
          Trzymaj się.
        • yenna_m Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 11:08
          a ile śpisz na dobę? (w sensie: jak długo?)
        • pade Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 12:40
          wiesz co najbardziej świadczy o Twoim złym stanie?
          to zdanie:
          Wiem, że to co czuję, to oznaka mojej słabości i brzydzę się siebie za to.

          Masz poprzestawiane w głowie, i musisz w niej zrobic porządek. Sama tego nie zrobisz, przymus Ci na to nie pozwoli.
          Gardzisz soba, swoimi uczuciami, nie dopuszczasz ich do głosu, tłumisz, bo powinnaś, bo musisz...Ehh, robisz sobie z życia piekło.
          Jako chyba już była perfekcjonistka doskonale Ciebie rozumiem, i współczuję.
          Problemem nie jest dziecko, problemem jest to, co masz w głowie.
          I dla dobra swojego i męża, natychmiast idź do lekarza psychiatry a potem na terapię.

          Kto Ci kazał byc idealną? Miałaś wymagających rodziców?
        • kiddy Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 14:16
          Ależ nic ci nie minęło, uśpiłaś tylko potwora. Nie widzisz tego? Twoje samopoczucie to wypadkowa działania hormonów (którego nie wolno lekceważyć, bo to olbrzymia siła), poważnych zmian w życiu i nieleczonej depresji, pewnie wcale nie poporodowej. W końcu zrobisz krzywdę sobie lub dziecku i to wyłącznie z powodu błędnego przekonania, że leczenie jest złe. Kto ci tak powiedział? Skąd przekonanie, że się "uzależnisz" do lekarza czy leków?
          • claudel6 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 01.12.12, 01:22
            >i nieleczonej depresji, pewnie wcale nie po
            > porodowej.
            bardzo prawdopodobne
        • drzewachmuryziemia Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 17:39
          boze, to nie jest oznaka twojej słabosci, oznaka twojej słabosci jest to ze wolisz czekac az samo przejdzie zamiast isc po pomoc i ułatwic zycie sobie i twoim dzieciom
        • claudel6 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 01.12.12, 01:21
          od niczego sie nie uzaleznisz! skąd masz tę wiedzę? z zycia na gorąco? dziewczyno, przestań powtarzac jakies stereotypy i skorzystaj z największego dobrodziejstwa, jakie medycyna dała ludzkości pod koniec XX wieku - SSRI. antydepresanty to są leki, które regulują ZABURZONĄ chemię mózgu. czyli stan choroby, stan zaburzonego wydzielania, z którego sie nie wychodzi poprzez uciekanie myslami gdzie indziej, bo to jest wydzielanie wewnętrzne hormonów! tak jak nie wychodzi się z cukrzycy poprzez pozytywne nastawienie!
      • redheadfreaq Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:34
        Miałaś depresję, że tak po niej jedziesz? Podjęcie decyzji o pójściu do psychiatry normalnie bywa trudne, a przy depresji jest trudniejsze tysiąc razy.
    • annajustyna Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:10
      Wlasnie to bylo obiektywne spojrzenie wedlug Lipcowej. Idz koniecznie do specjalisty! Bedzie dobrze, ale musisz z kims madrym porozmawiac (leki niekoniecznie potrzebne). Czy nie moglaby Ci pomoc w pielegnacji dziecka mama albo tesciowa? Chocby po to, bys mogla sie porzadnie wyspac...
    • moofka Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:24
      cashmere_me napisała:

      > Ten post jest wołaniem o pomoc z samego dna. Znowu to przechodzę. I znów nie um
      > iem sobie poradzić. Proszę obce osoby o wsparcie
      > 2 tygodnie temu urodziłam drugie dziecko.

      14 dni po porodzie to jest klasyczny baby bluse, ktory dotyka 80% kobiet
      crh z okresu ciazy opadlo i jest obnizenie nastroju
      jezeli ktos nie zna tego mechanizmu, a dodatkowo lubi sie nad soba pouzalac to mamy 'wycie z samego dna' i 'swiat walacy sie na glowe'
      nastolatki lubia tak hiperbolizowac, dorosla kobita powinna troche wiecej zdrowego rozsadku przejawiac wink
      warto zdac sobie sprawe z tego ze
      1-przechodzi to wiekszosc
      2-minie za kilka dni i bedziesz najszczesliwsza mama na swiecie
      3-to wyja twoje hormony a nie dusza
      4-wszystko jest dobrze, bo to ksiazkowy objaw
      5-masz do tego pelne prawo i jest to normalne
      6-wcale nie swiadczy o depresji i nei musi sie w nia przerodzic

      tez mialam, tez przechodzilam, tez zalewalam sie lzami i tez pytalam po co mi to bylo
      wiec doskonale rozumiem twoje emocje
      • mood_indigo moofka 30.11.12, 10:29
        "Zajmuję się nim dlatego, że muszę.Ale wykonuję tylko tzw minimum. Nie tulę, nie całuję, choć wiem, że powinnam, że on potrzebuje. Wolę udawać, że go nie ma."

        Naprawdę też tak miałaś i Ci "przeszło"?
      • mas.uka Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 13:48
        moofka napisała:


        > 1-przechodzi to wiekszosc
        > 4-wszystko jest dobrze, bo to ksiazkowy objaw
        > 6-wcale nie swiadczy o depresji i nei musi sie w nia przerodzic


        Sorry ale nie każda kobieta przechodzi TAK baby blues. Robienie przy dziecku minimum i nieokazywanie uczuć nie jest normalne. Kobieta ma oznaki prawdziwej depresji i powinna się leczyć Zwykłe obniżenie nastroju po spadku hormonów ciążowych ma może większość kobiet ale też nie wszystkie.
      • kiddy Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 14:18
        Weźmiesz na siebie odpowiedzialność za tę "diagnozę"? Nie widzisz, że autorka ma poważniejszy, stary problem?
      • claudel6 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 01.12.12, 01:28
        to nie jest zaden baby blues!! jej nie wolno tego zlekcewazyć!
        • rhysmeyers22 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.09.13, 00:59
          ja niczego takiego nie przechodzilam,wrecz odwrotnie mialam duzo radosci z zajmowania sie mala ,przyjaciolki swoimi dziecmi rowniez rowniez,baby blues znam na przykladzie kuzynki ale tutaj widzialabym cos powazniejszego niz to ,naprawde nie zaszkodzi upewnic sie u specjalisty ze wszystko okay ,nie lekcewazylabym takich objawow.
    • wronka30 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:30
      Kurcze, mialam identycznie po narodzinach drugiej corki. Widzialam jedna wielka dziure przed soba, budzilam sie ze scisnietym zoladkiem i nie wyobrazalam sobie jak przezyje kolejny dzien. Mloda mnie nie cieszyla, wydawalo mi sie, ze jest intruzem, ktory zburzyl nasz lad czyli zycie we trojke (starsza miala 2 lata i 8 miesiecy).
      Pamietaj, szukaj wsparcia u meza, rodziny, rozmawiaj z nimi o swoich obawach i troskach. Daj sobie pomoc i postaraj troszke wyluzowac z perfekconizmem (ja musialam miec wszystko posprzatane, obiad na czas ugotowany, pranie i prasowanie jak jakis cyborg). Na razie nie mysl o lekach. Powinno po max. paru tygodniach przejsc. Ewentualnie pozniej jakby deprecha nie przeszla (a nie sadze) to musisz szukac profesjonalnej pomocy.
      No i bardzo wazne, zobaczysz jak juz sie troche ogarniesz to to najmlodsze zawroci ci calkowicie w glowie smile Ja tak po paru miesiach oszalalam na punkcie drugiej corki. Teraz ma prawie 4 lata, jest naszym oczkiem w glowie i nie wyobrazam sobie nawet jednego dnia bez niej. Jest naszym cudem smile
      Pozdrawiam mocno i na pewno bedzie dobrze. smile smile smile
      Duzo duzo pozytywnych mysli w twoja strone.
    • thorgalla Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:34
      Oddaj dziecko do adopcji
      • psiamama6 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:41
        Podpisuję pod tym co napisała thorgalla. Rzadko udzielam się na forum ,ale jak czytam takie posty to mnie krew zalewa. Jak muszą się czuć dzieci takich matek jak Ty...Depresja poporodowa? Weź się w garść, jesteś zdrowa, dzieci masz zdrowe, ciesz się życiem.
        • kanga_roo Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 11:09
          mnie też jakoś niefajnie się to czyta. może dlatego, że autorka mówi "nie" na każdą sugestię zmian, tak to przynajmniej odbieram. a dopóki sama nie spróbuje sobie pomóc, nikt jej nie pomoże. dziewczyno, nie karmisz piersią, kup sobie w aptece cokolwiek, nawet deprim, silenil, czy inne zioła na poprawę nastroju.
          • cashmere_me Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 11:29
            to nieprawda, że neguję wszystkie sposoby poradzenia sobie z tym problemem. Napisałam już dlaczego na razie wolałabym nie korzystać z pomocy specjalisty.
            • yenna_m Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 11:42
              ale czego się boisz?

              co jest straszniejsze?
              chwila pogadania z psychologiem czy urządzenie sobie piekła w postaci jazdy depresyjnej, jeśli masz do takiej skłonnosci?

              wiesz, nie jest powiedziane, że masz depresję
              ale jeśli masz uzasadnione podejrzenie, że tę depresję masz, to trzeba iść do lekarza, żeby sobie i dzieciom z zycia piekła nie zrobić i żeby ta depresja nie została na lata (znam takie przypadki)

              nie warto nie walczyć o siebie

              to tak jak za przeproszeniem, z podwoziem u kobiet
              niby tyłek pokazać obcemu człowiekowi (facetowi wink ) - dość krępująca sprawa
              ale to tylko lekarz, nie patrzy się na gołe pupsko, tylko leczy chorobę, która utrudnia normalne funkcjonowanie
              z psychlogiem/psychiatrologiem wink jest podobnie - serio

              acha, do psychiatry nie musisz iść na kasę
              możesz zadzwonić do lekarza i umówić się na prywatną wizyte domową, jesli się wstydzisz
          • claudel6 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 01.12.12, 01:30
            kurde, mam dejavu, wy nie? było tu juz kilka takich historii i dokladnie takiej reakcji - na wszystkie "nie", do lekarza nie pójdę, leki be
        • totorotot Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 13:12
          > Rzadko udzielam się na
          forum


          I tak trzymaj.
        • kiddy Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 14:19
          "Weź się w garść" - doskonała rada tych, którzy nigdy nie mieli zaburzeń depresyjnych czy jakichkolwiek poważniejszych problemów ze swoim zdrowiem psychofizycznym.
        • zuzann-a Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 19:18
          psiamama6 napisał(a):

          > Podpisuję pod tym co napisała thorgalla. Rzadko udzielam się na forum ,ale jak
          > czytam takie posty to mnie krew zalewa. Jak muszą się czuć dzieci takich matek
          > jak Ty...Depresja poporodowa? Weź się w garść, jesteś zdrowa, dzieci masz zdrow
          > e, ciesz się życiem.

          A mnie krew zalewa jak czytam takie idiotyzmy. Nigdy nikomu źle nie życzyłam ale tym razem chciałabym żebyś choć przez chwilę doświadczyła tego co czują osoby, które maja depresję. Nie masz zielonego pojęcia o temacie więc zamilknij.
    • yenna_m Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:47
      dasz radę, zobaczysz

      po pierwsze - jeśli czujesz, że nie wyrabiasz - psycholog/psychiatra to nie wstyd, większym problemem jest nieleczona depresja poporodowa. Biorę leki od lat, znam ludzi którzy tez biora leki od lat i zachowują się stosunkowo wink normalnie. Lepsze leki i poczucie stabilizacji oraz szczęścia, niż rozdarcie emocjonalne, płacz po kątach i nerwowość.

      po drugie - mam starsze dzieci i też szukam powodów, żeby wyjść z domu. Wszystko z Tobą w porządku smile To zdrowy objaw (musisz gdzies odpocząć, nie tylko jesteś matką, ale też kobietą, człowiekiem i potrzebujesz tak po ludzku chwili dla siebie). Nie jestes sama (przy okazji - może podrzuć dzieci dziadkom, wybierz się do kina, do fryzjera, na manikjur, do kosmetyczki, kup jakiś fajny nowy ciuch (bo w ciuchach pociążowych to człowiek też się czuje beznadziejnie)

      po trzecie - czasem też się pytam samą siebie, w co się wpakowałam, bo to normalne pytania, które stawia sobie człowiek w trudnych sytuacjach (a wychowanie dzieci do łatwych nie należy wink ). Zwłaszcza, gdy dzieci dają czadu smile

      po czwarte - wywal ten perfekcjonizm do smieci. Prawie 12 lat temu tez byłam perfekcjonistką i wiem, jak dużo kosztuje matkowanie z takim obciążeniem. Kurna, odpuść sobie. Gary i tak nie uciekną, jesli ich nie wymyjesz od razu. Zwiń dywany, podłogi myje się szybciej niż odkurza dywany tongue_out No, ułatw sobie na masa i wykorzystuj najbliższych do pomocy. A od nieporządku sie nie umiera tongue_out

      po piąte - zorganizuj pracę w domu inaczej, np gotuj buliony mięsno-warzywne, redukuj je na maksa, mroź - w ten sposób masz szybki obiad na kilka dni: wrzucasz taki zamrożony bulion do garnka, jakies warzywa "w temacie zupy" i obiad gotowy wink , nie bój się korzystać z pomocy rodziny, jesli tylko chcą przyjść, żeby pomóc Ci posprzątać czy ugotować. Zorganizuj sobie gotowanie w taki sposób, żeby gotować więcej a nadwyżki zamrażać (żeby mieć więcej czasu dla siebie). No i przeproś się w mrożonkami warzywnymi - fajna sprawa i bardzo ułatwia szybkie gotowanie.

      po szóste - to tylko hormony, ale też i pewnie totalne zmęczenie. Śpij dziewczyno jak najwięcej! Jak wyżej - gary i sprzątanie i tak nie ucieknie smile A może za kilka godzin znajdzie się chętny do pomocy wink Ty zaś będziesz wyspana i nie będziesz aż tak rozbita (normalny człowiek tak ma, że potrzebuje snu do normalnego funkcjonowania)

      po siódme - da się życ normalnie nawet z piątką dzieci tongue_out Tylko trzeba przeczekać, aż babyblues minie smile

      po ósme - przytulam Cie mocno. Jesteś fajna dziewczyna. Dasz radę.
      • claudel6 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 01.12.12, 01:42
        jezu jakie rady. ona ma noworodka, nie podrzuci go dziadkom. dziecko ma 2 tygodnie!
        gotowanie i redukowanie i mrożenie bulionow jako sposób na szybki obiad przy noworodku, małym dziecku i depresji - bez komentarza.
        • yenna_m Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 02.12.12, 18:00
          przeszłam depresję poporodową - raz
          dwa - dziewczyna jest perfekcjonistką
          jak znam życie - codziennie gotuje obiadki i spina się na maksa, żeby było w domu domowo, dzieci wybawione, obiad najepiej dwudaniowy i czysto w chałupie

          redukowanie - na ząs info się przyda, nie uważasz?
          podrzucenie dziadkom? (dziadkowie przychodzą na godzinę a dziewczyna na chwilę na miasto - na Boga, przeciez dziołcha za chwile bedzie lecieć na wizytę do gina - też z dzieckiem? no Boj się Boga, mozna spróbować tak wszystko urządzić, żeby nie zwariować)

          priorytetem wtej chwili powinna być matka i jej zdrowie psychiczne
          jesli nie będzie - to cycka będzie podawać z nienawiścią
          a potem okaże się, że kocyk był za śliski...

          dziewczyna ma WSZYSTKO zrobić, żeby zapewnić sobie jakieś wyjścia
          noworodkowi nic się nie stanie, jeśli nauczy się jeść mleko z butelki (albo pić łyżeczką) a przytulać go przez 3 godziny będzie ojciec czy kochający dziadkowie

          naprawdę się od tego nie umiera
    • cashmere_me Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:53
      Bardzo dziękuję za wsparcie i za burę. I jedno i drugie jest mi potrzebne. W kobietach siła. Dziękuję.
      Ps. nastolatką nie jestem, ale myślę, że te moje 3o lat niewiele tu zmienia wink
      • yenna_m Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:58
        oj tam
        idź zaraz do lustra i uśmiechnij się do siebie smile
    • stulta Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:57
      Ja miałam podobnie jak wronka 30. Nawet różnica wieku taka sama (tyle że u nas to było trzecie dziecko) Trwało to ponad pół roku i zbiegło sie z innymi problemami. Żałuję,że nie skorzytałam z pomocy specjalisty. Teraz patrzę na to moje cudo i uwierzyć nie mogę, ze takie mysli mi galopowały po głowie. Nie wiem czy nadrobię ten czas ale tulę ją i całuję, kiedy tylko mogę.
      Komentarze o adopcji "pomocnych e-supermamuś" są nie na miejscu.
      • yenna_m Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 10:58
        nawet bardzo

        nie ma to jak fajoskim kopniakiem rozpocząć dzionek wink
    • solaris31 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 11:11
      kochana, dobrze Cię rozumiem, przechodziłam przez podobne męczarnie. przeszło samo po jakimś czasie.

      ale wiesz, jak jest - może nie przejśc. możesz potrzebowac pomocy i warto się na nią zdecydować. pogadaj z ginekologiem, z pediatrą, z internistą choćby. z kimś, komu ufasz i komu wierzysz.

      super Ci yenna napisała - odpuść sobie perfekcjonizm. pozwól sobie na stertę garów w zlewie, niedokurzony dywan i ciuchy na krześle. nikt nie jest doskonały, a Ty masz problem i musisz go sobie w głowie poustawiać.

      ale jednocześnie pilnuj siebie, pilnuj tego, co robisz przy dzieciach. maleństwo jest bezbronne i tylko Ty możesz mu zapewnić to, co potrzeba/ tatuś oczywiście też smile /. jeśli nie będziesz chciała zaspokajać postawowych potrzeb dziecka, no to potrzebny Ci będzie psychiatra.

      ale pamiętaj - nie jesteś chora psychicznie!!! nie masz schizofrenii i nie jesteś psychopatką. masz dołek babybluesowy, może i depresję poprodową. i to wszystko da się leczyć, da się przez to przejśc. popatrz, ile tu kobiet z podobnymi problemami do Twoich się odezwało w tym wątku- nie jestes sama, nie jesteś żadnym dziwolągiem.

      ściskam Cię mocno i życzę pwoodzenia!
      • pade Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 12:45
        Perfekcjonizmu nie mozna sobie odpuścić. To jest walka z samym sobą.
        Niby człowiek wie, że to tylko gary, tylko nieposkładane ubrania, ale...
        To jest przymus, przymus, żeby wszystko było zrobione jak nalezy, w odpowiednim czasie i w odpowiedniej jakości. To bardzo silne uczucie. I nie da się powiedziec sobie: ach, olewam, nie posprzatam...Jesli ktos może sobie tak powiedzieć, i nie czuje po chwili jak się cały skręca, a wyrzuty sumienia go spalaja, to nie jest perfekcjonistą.
        Perfekcjonizm jest jak nałóg, nie tak łatwo go pokonac.
        • solaris31 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 13:31
          można smile jestem żywym przykładem, że można wink
          • pade Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 13:39
            Nigdzie nie napisałam, że to nie jest mozliwesmile
            Ale wymaga pracy nad sobą, wysiłku.
            Nie wystarczy powiedzieć sobie: od dziś nie jestem perfekcjonistkąbig_grin
        • kiddy Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 14:23
          Zgadzam się. Wcale nie jest łatwo odpuścić. To jest wręcz natręctwo, czasem fizyczny ból, np. brzucha, bo w zlewie został kubek, dwa talerze i kilka sztućców, poduszki na kanapie są pogniecione, deska do prasownia nie jest złożona. A trzeba iść spać, normalny człowiek poszedłby spać, bo jest 1.00 w nocy. Tymczasem perfekcjonista zabiera się za sprzątanie, bo nie może zasnąć przez ten "syf".
    • kozica111 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 11:38
      Teraz sa leki nowej generacji, nie uzależniają, a bardzo podnoszą jakość życia, pobierzesz trochę, dodatkowo w międzyczasie hormony sie ustawią i będzie ok.To co sie dzieje teraz to jest silna reakcja fizjologiczna na wahania hormonalne, u jednych przebiega to niezauważalnie u innych bardzo silnie - dlatego darujcie sobie teksty "oddaj do adopcji" widać że macie zero pojęcia jak może wyglądać depresja.
    • ga_ga_aga Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 11:38
      Jak sobie dzisiaj próbuję przypomnieć pierwsze dni, tygodnie po urodzeniu dzieci, to widzę czarną dziurę. NIe wiem, jak młoda, zdrowa, zadowolona z życia, z siebie i ze świata kobieta - taka jak ja, mogła się władować w ciąże, poród a później kupki, zupki, pranie i ganianie za dzieciarami. Do końca życia będzie to dla mnie największą zagadką istnienia.
      Jeśli nie jesteś w stanie wyobrazić sobie swojego życia w dłuższej perspektywie, za kilka m-cy czy lat, powrotu do pracy i ludzi, to nie patrz aż tak daleko. Po co? Skup się tylko na tym, co dzisiaj. A dzisiaj trzeba wyjść ze starszakiem, zagadać do męża, do sąsiadki, do kogokolwiek, zjeść coś sensownego, boć ty przecież w połogu jesteś - porządne jedzenie ci sie należy. Twoim największym kłopotem niech będzie po pierwsze wyspać się, po drugie słońca na twarz złapać, ile się da, zrobić cokolwiek satysfakcjonującego - cokolwiek, nie wiem, paznokcie umalować tak, żeby cię to ucieszyło. A wieczorem nie myśl, że jutro kolejny denny dzień, tylko zastanów się, co było dobrego dla ciebie w tym dniu, który się kończy - po pierwsze dobre jest to, że się go pretrwało, a może starszak przyniósł piątkę ze szkoły albo trzeba sie zastanowić, co kupić dzieciakom na Mikołaja.
      A z lekarzem to ja już się nauczyłam: od progu głośno informuję, że leki to dla mnie ostateczność ostateczna i proszę mi najpierw zaproponować wszelkie inne alternatywne sposoby leczenia, jak te zawiodą, to może - ale tylko może - zdecyduję się na leki. Jak się lekarz od razu upiera przy lekach, to ja dziekuję, wychodzę, znajdę sobie innego lekarza. Tak więc po poradę do lekarza zawsze można pójść, najwyżej wyrzucisz receptę do kosza i tyle.
      A jak starszak przyjął dzidziusia w domu?
      • nangaparbat3 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 12:01
        Jasne. Lepiej niech dziecko bierze leki, co się będzie mamusia truła.
        • claudel6 Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 01.12.12, 01:45
          no nie?
      • cashmere_me Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 12:16
        Starszak był informowany i edukowany od poczatku. Robimy wszystko (szczególnie ja - cholerne poczucie winy), aby nie poczuł się odstawiony. Zresztą, świadomie nie decydowałam się na drugie wcześniej, wyobrażając sobie jak bolesne dla 2,3 latka może być odebranie mu mamy przez młodsze rodzeństwo. Starszak ma już swoje zabawy, sposoby na zajęcie sobie czasu i nie wydaje się, by jakoś szczególnie go to "dotknęło"
    • otisthorpe Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 11:53
      co na to Twoja położna
      jeżeli ona na to nic to ją zmień
      Leć do psychiatry i to jak najszybciej
      Psychiatrzy są dla ludzi
    • dziennik-niecodziennik Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 11:57
      > Boję się, że to depresja, nie wyobrazam sobie brania leków.

      tego nigdy nie bede w stanie zrozumiec.
      a jak Cie boli ząb to tez czekasz aż Ci przejdzie?
      • yenna_m Re: Urodziłam i żałuję... Pomóżcie 30.11.12, 11:59
        to tak, jakby napisać: mam raka/grzybicę/anginę/chlamydię i nie wyobrażam sobie brania leków smile
    • nisar Wiesz co jest najgorsze? 30.11.12, 11:59
      Że za parę miesięcy wyrwiesz się z kręgu depresji, ale nie będziesz sobie umiała poradzić z poczuciem winy wobec dziecka, że nie dałaś mu miłości wtedy, gdy był maleńki.
      Brałam antydepresanty prawie rok - pracowałam, prowadziłam dom, jeździłam autem. Tak, jakiś czas po ich odstawieniu miewałam drobne problemy np. z wysłowieniem się - niezauważalne dla otoczenia, ale ja je widziałam. Mimo to teraz, po 10 latach, oceniam decyzję o terapii chemicznej jako jedyną słuszną.
      Swoją drogą nie do końca rozumiem ten mechanizm: jak boli brzuch każdy łapie nospę, jak rąbie głowa nikt się nie wzbrania przed apapem, dlaczego na litość boską antydepresanty wzbudzają takie emocje? Zachowujesz się trochę jak alkoholik "ja z tego wyjdę", "pomoc mi niepotrzebna" itp. No może wyjdziesz, tylko czy koszt będzie wart tego uporu? Sama sobie odpowiedz...
      • redheadfreaq Re: Wiesz co jest najgorsze? 30.11.12, 12:27
        Dokładnie! Pierwszą (no, może drugą) myślą po tym, jak leki zaczęły na mnie działać, było "jak ja mogłam się tak męczyć?!".
        • claudel6 Re: Wiesz co jest najgorsze? 01.12.12, 01:47
          ja też! (podnosi rękę) miałam poczucie takiej euforii, że spadł ze mnie ten ogromny głaz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka