patunki
04.12.12, 06:59
Pokłóciłam się wczoraj z sąsiadką. A tak jakoś się zgadało o przygotowaniach przedświątecznych, ile to roboty srutututu itp. Sąsiadka pochwaliła się, że nie robi nic, bo mąż weźmie sobie zwolnienie i wszystko załatwi. Ja na to, że co, mąż chory? Ona, nie, dlaczego? No to ja - no przecież zwolnienie to tylko chorzy powinni brać? Na to ona,że na jakim świecie ja żyję i się zaczęło. Mąż sąsiadki jest policjantem, zwolnienia mają pełnopłatne. Nie wiem,czy jest tam jakiś limit, w każdym razie zwolnienia bierze jedno za drugim, w domu jest bez przerwy. Sorry, dla mnie to zwykłe złodziejstwo. Za chwilkę pan p. pójdzie sobie na wcześniejszą emeryturę, a ja będę musiała zapi.... na takiego pasożyta do siedemdziesiątki. Kiedy wreszcie zrobi się z tym porządek? Kasy nie ma na nic, do neurologa terminy dopiero na czerwiec, w ogóle już nie ma w tym roku miejsc nigdzie do lekarza specjalisty, a taki koń będzie se tyłek wygrzewał przed tv z piwskiem w łapie.