walka o dziecko

04.12.12, 10:37
jestem mamą 2 dzieci, 10-latki i prawie 6-latka, jestem mężatką z długim stażem, drugie dziecko mimo że urodziło się w trakcie trwania małżeństwa nie jest biologicznym dzieckiem mojego męża, mój mąż wie o tym od samego początku, wybaczył mi, ja zrozumiałam swój błąd (po czasie), wspólnie wychowujemy dzieciaczki, i naprawde jest między nami bardzo bardzo dobrze.
Biologiczny ojciec owszem chciał się z dzieckiem widywać- a raczej spotykac na placu zabaw kiedy mu było wygodnie, nie ponosząc za dziecko żadnej odpowiedzialności - również finansowej.
Ja owszem, pozwalałam na te krótkie spotkania, ale od prawie 2 lat tych spotkań nie ma, ja urwałam kontakt ale również i on na te spotkania nie nalegał.
Teraz chce walczyć o dziecko, nachodzi nas w domu, w przedszkolu, chce iść do sądu. I tu pojawia się moje pytanie - gdyby doszło do sprawy sądowej - i dziecko dowiedziało by się prawdy jak to może wpłynąć na jego rozwój? dodam że dziecko nie ma świadomości istnienia innego ojca niz tego który go wychowuje i jest z nim na codzień. Więź między synem i ojcem jest bardzo bardzo silna, mój mąż to naprawde fajny facet i bardzo dobry tata.
Była taka chwila że zaczełam zastanawiac się czy robię dobrze, ale po tym co usłyszałam od o.b wątpliwości mi przeszły, ow "tata" na moje pytanie jak sobie wyobraża tą sytuację, że dziecko będziemiało dwóch tatusiów odpowiedział mi że on doprowadzi do tego że dziecko będzie miało tylko jednego tatę - jego - powiedziałam mu że dziecko bardzo kocha tego tatę którego ma, który go wychowuje odpowiedział że ta relacja się skończy bo syn jest "jego" (mówi o nim jak o zabawcę). Bardzo boję się o moje dzieci, teraz mają szczęśliwy dom a co będzie później?
Dodam że formalnie ojcem dziecka jest mój mąż, a ojciec biologiczny w tej chwili nie ma żadnych praw
    • maggorlo Re: walka o dziecko 04.12.12, 10:43
      Teraz chce walczyć o dziecko, nachodzi nas w domu, w przedszkolu, chce iść do sądu. I tu pojawia się moje pytanie - gdyby doszło do sprawy sądowej - i dziecko dowiedziało by się prawdy jak to może wpłynąć na jego rozwój?

      Rozdziel sobie w głowie ojcostwo formalne od ojcostwa nieformalnego, skutki prawne od skutków emocjonalnych.
      Dziecko dowiedzieć się może bez założenia sprawy w sądzie i to z każdego dowolnego źródła. Życzliwych ludzi wkoło jest aż nadto. Poza tym, moim zdaniem rodzice nie powinni dziecka okłamywać, nawet takie sprawy można smykowi delikatnie wytłumaczyć, bez szkody dla jego emocji.
      • kasi-a789 Re: walka o dziecko 04.12.12, 10:51
        o całej sprawie wiemy tylko my troje, wiedzisz tylko ja nie widzę sensu żeby w tej chwili dziecko oświecać, oczywiście - dowie się, ale dowie się wtedy kiedy samo będzie mogło podjąć decyzje - czy chce tego kontaktu czy nie,
        ojciec biologiczny nie chce iśc na żadne ustępstwa, mówi że dziecko jest jego i ON CHCE I JUŻ! i to podejście mnie bardzo boli, bo wiem że traktuje dziecko jak zabaweczkę, którą można sobie zdjąć z pułki żeby się troche pobawić, nie myśli o uczuciach dziecka, bo ON CHCE I JUŻ
        • kroliczyca80 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:06
          Wiesz Ty, mąż, ojciec biologiczny oraz wszyscy, których ten ostatni poinformuje. Czyli być może cała jego najbliższa rodzina, przyjaciele, znajomi.
          Ale rozumiem, że o.b. nie uznał dziecka, nie płacił alimentów, nie dążył do stałego kontaktu. To będzie Wasza "broń" w sądzie przeciwko niemu. Oczywiście musicie mieć przyzwoitego pełnomocnika.
          • kamelia04.08.2007 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:21
            kroliczyca80 napisała:


            > Ale rozumiem, że o.b. nie uznał dziecka, nie płacił alimentów, nie dążył do sta
            > łego kontaktu. To będzie Wasza "broń" w sądzie przeciwko niemu. Oczywiście musi
            > cie mieć przyzwoitego pełnomocnika.


            ojciec biologiczny nie ma zadnych możliwości prawnych, bo dziecko powtstało w trakci trwania związku małżeńskiego, a tym samym domniemywa się, że ojcem dziecka jest mąz matki. W akcie urodzenia jest, że ojcem jest mąz. Ojcec biologiczny jest formalnie obcym dla tego dziecka. Skoro jest obcym, to ani alimenty, ani kontakty, ani uznanie.

            W takich przypadkach piłka jest po stronie matki dziecka, domniemanego ojca oraz po stronie samego dziecka. Tutaj juz jest za póxno dla matki dziecka oraz dla jej męza, bo oni mieli pół roku od czasu urodzenia sie dziecka (dla męza od czasu dowiedzenia sie o urodzeniu dziecka). teraz jest czas na dziecko.

            Biologiczny jeszcze może zrobic taki myk, by to prokurator wystapił o zaprzeczenie ojcostwa. Mozna spróbowac, ale to sa schody i zwyciestwo małogwarantowane.
            Trzeba by miec na to dobrego adwokata.
            • annajustyna Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:59
              No to pilka po stronie matki i jej meza, czy juz dla nich za pozno, bo jakos skomplikowanie piszesz...
              • kamelia04.08.2007 Re: walka o dziecko 04.12.12, 12:14
                mąż matki miał poł roku licząc od czasu, kiedy dowiedział sie o urodzeniu dziecka
                matka dziecka miała pół roku od czasu urodzenia sie dziecka
                Czyli dla tych dwojga jest juz po ptakach, bo on wychowuje juz od tylu lat, a ona tym bardziej juz nic nie może.


                dziecko - jak dojdzie do pełnoletności, to może w ciągu 3 lat wytoczyc powództwo o zaprzeczenie ojcostwa.
                To jeszcze dziecko cos może.



                Idea ustawy jest taka, ze takie sprawy jak wychowywanie dziecka żony, powstałego ze skoku w bok, jest wyłacznie sprawa małżonków. Domniemany ojciec ma prawo wystapic o zaprzeczenie (wiadomo dlaczego) oraz matak ma prawo wystapic.

                bezposrednio nie może tego zrobic biologiczny, on jest dla tej rodziny obcym. Chodzi o to by osoby trzecie nie mieszały sie w sprawy rodziny, by nie dochodziło do jakichs procesów, rozgrywek, nachodzen itp. Wiesz, zaczął by nachodzic cie twój byly i by mówił, ze to dziecko, co urodziłaś to jest jego, potem by cie po sadach ciagał, chcial kontaktów z dzieckiem itp. Stawka jest spora.

                Ustawodawca uznał, że to sa sprawy prywatne rodziny i jesli mężowi matki odpowiada wychowywanie jej dziecka (pochodzącego ze zdrady małżeńskiej), to nikomu nic do tego.
                Najważniejsze jest tu dobro dziecka.

                Jest oczywiscie zostawiona furtka - w postaci prokuratora. I dobrze jest tak, bo by zacząc mieszac, to musi byc ten interes społeczny.
            • annakate Re: walka o dziecko 04.12.12, 17:15
              no, nie powiedziałabym, że żadnych. Sama piszesz o możliwości zaprzeczenia ojcostwa - badania DNA wykazałyby bez wątpliwości, że nie jest to dziecko męża. Gdyby przeszło zaprzeczenie ojcostwa - to ustalenie ojcostwa to juz małe piwo. Jedynym hamulcem dla ojca biologicznego może być to, że bycie ojcem to są wymierne obowiązki, do których jak rozumiem się nie rwie, zwłaszcza jakby go pociągnąć o alimenty regresowe od chwili urodzenia dziecka.
              • kamelia04.08.2007 Re: walka o dziecko 04.12.12, 20:38
                annakate napisała:

                > Sama piszesz o możliwości zaprzeczenia ojco
                > stwa - badania DNA wykazałyby bez wątpliwości, że nie jest to dziecko męża.


                ale z pozwem o zaprzeczenie ojcostwa mna prawo wystapic mąz matki dziecka, matka dziecka oraz samo dziecko.
                Nie moga zrobic tego kiedy im jest wygodnie. Matka - w ciagu pół roku od czasu urodzenia dziecka. Mąz matki - pól roku od kiedy sie dowiedział o urodzeniu dziecka. Dziecko - 3 lata od pełnoletnosci.

                > Jed
                > ynym hamulcem dla ojca biologicznego może być to, że bycie ojcem to są wymierne
                > obowiązki, do których jak rozumiem się nie rwie, zwłaszcza jakby go pociągnąć
                > o alimenty regresowe od chwili urodzenia dziecka.


                hamulcem dla ojca biol. jest to, że nie jest w katalogu osób uprawnionych do wystapienia.
                Ojciec biologiczny, jako dajmy na to Zdzisław Kowalski, nie ma zadnych mozliwości prawnych.

                Z wnioskiem o wystapienie o zaprzeczenie moze wystapić prokurator, pod warunkeim że jest w tym interes społeczny. Tak, ot sobie, bo chce, to prokurator wystepował nie bedzie, dlatego, że nad wartoscia prawdy co do pochodzenia dziecka wyzej jest umieszczone dobro i spokój dziecka oraz ochrona rodziny.
        • soczek_bez_gazu Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:24
          Sam wystąpić do sądu o uznanie ojcostwa nie może. Zresztą jak dzecko ma już 6 lat to chyba po ptokach.
          • triss_merigold6 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:27
            Może, a w imieniu dziecka będzie występował prokurator.
            • sundry Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:59
              Nie może, legitymowanymi czynnie są tylko matka i dziecko oraz mąż matki. Prokurator może wytoczyć pozew o zaprzeczenie ojcostwa, ale tylko wtedy kiedy wymaga tego dobro dziecka lub ochrona interesu społecznego.
        • czar_bajry Re: walka o dziecko 04.12.12, 19:33
          Biologiczny ojciec jest bez szans, masz męża dziecko jest przez tego męża uznane, dziecko ma 6 lat i jedynym ojcem jakiego zna/ma jest twój mąż.
          Nikt was nie zmusi do badań a ty i mąż zgodnym chórem twierdźcie iż dziecko jest wasze a panu coś się uroiło tak samo rozmawiaj z biologicznym. Dziecko jest twojego męża a on jakieś bajki opowiada.
          W tej historii dziwi mnie jedno czemu ty do cholery utrzymywałaś z nim kontakt po urodzeniu dziecka i spotykałaś się z nim na placu zabaw????
    • kamelia04.08.2007 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:04
      twojego postepowania w kontekscie figo-fago i ciązy w trakcie małżeństwa nie skomentuje.

      Co do biologicznego ojca, to stan prawny jest taki, ze to on tobie może co najwyżej naskoczyc. Ojcem dziecka jest twój mąz, bo dziecko urodziło sie w trakcie trwanai związku małżeńskiego.

      Uprawniony do zaprzeczenia ojcostwa był twój mąz, ale teraz jest za póxno i dla niego.
      Jeszcze dziecko jest uprawnione do wytoczenia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa i na to ma trzy lata od czasu pełnoletnosci.


      dziecko powinno miec porzadek w głowie, na pewno trzeba mu bedzie jakos powiedziec, kto jest jego biologicznym ojcem - do tego dziecko ma świete prawo.
      Innym zagadnieniem jest spotykanie sie w wesołym trójkaciku - mama i 2 tatusiów. O ile twój mąz wychowuje chłopaka i traktuje go jak swojego syna, o tyle biologiczny ojciec ma ochote narobic rozróby.

      Na twoim miejscu uciełabym kontakty z biologicznym ojcem, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.
      • montechristo4 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:14
        Kamelia, ale co komentować? Sprawa jest jej i jej męża, skoro on wybaczył, to nikomu postronnemu nic do tego.

        jeżeli chodzi o dziecko - ja bym powiedziała. Może zasięgnęłabym porady psychologa, ale dziecko musi znać prawdę, żeby w przyszłości to nie był dla niego szok.
        W kwestiach formalnych, to ojciec biologiczny może Ci nagwizdać - na to, żeby uznał dziecko i na niego łożył był czas. Teraz jest za późno. Masz cała masę argumentów dla sądu, że to nie jest rozsądny człowiek i nie chodzi mu o dobro dziecka
        • triss_merigold6 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:21
          Nie jest za późno, może złożyć pozew o zaprzeczenie ojcostwa męża matki dziecka ze względu na dobro dziecka i sprawę prowadzi prokurator. Po uzyskaniu zaprzeczenia ojcostwa męża matki może złożyć pozew o ustalenie własnego ojcostwa. Jak je uzyska, to matka dziecka może złożyć pozew o odebranie mu praw rodzicielskich i tu argumenty o dotychczasowym wychowywaniu.

          Natomiast dziecku powiedzieć trzeba, im wcześniej się dowie tym lepiej.
          • black-cat Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:27
            Biorąc pod uwagę szybkość z jaką działa prokuratura i polskie Sądy sprawa potrwa wiele lat.
            • triss_merigold6 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:28
              W sprawach o zaprzeczenie ojcostwa, w kwestii praw rodzicielskich, alimentów etc. sąd rodzinny i nieletnich działa znacznie szybciej.
              • soczek_bez_gazu Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:40
                Ale on sam już nie może złozyć pozwu o zaprzeczenie ojcostwa, musiłby przekonać prokuratora żeby wystąpił z takim pozwem. Prokurator ma się głównie kierować sie ochroną dobra dziecka, więc jeśli dziecko wychowuje się w pelnej rodzinie, ( a matka i domniemany ojciec nie są zainteresowani zmianą ustaleń prawnych) to moim zdaniem marne sa szanse żeby się zgodził.
              • black-cat Re: walka o dziecko 04.12.12, 12:35
                Oj nie działa. Jestem świadkiem w sprawie ciągnącej się już trzy lata, końca nie widać, żadnych ustaleń do tej pory, produkowane kolejne oskarżenia, zaginiona dokumentacja, zapracowany prokurator nie mający czasu zapoznać się z opinią rodk ani opiniami biegłych, wystawionymi półtora roku temu i systematycznie przesyłanymi mu co jakiś czas przez zainteresowanego szybkim rozstrzygnięciem sprawy rodzica. Ech... szkoda gadać.
          • kasi-a789 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:30
            byłam u 4 różnych prawników i tak naprawde nadal nic na 100% niewiem, wiem że sprawą może jedynie zając się prokurator ale z tego co mi powiedziało 4 prawników żeden rozsądny prokurator tego nie ruszy. Prawo polskie podobno chroni przedewszystkim rodzinę, a dziecko rodzinę ma, normalną rodzinę.
            Tylko niewiem co oznacza "interes społeczny?
            • triss_merigold6 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:33
              Nie rodzinę, a dobro dziecka. Interes społeczny może oznaczać mnóstwo rzeczy, zależnie od okoliczności sprawy i interpretacji. Prokurator może uznać, że w interesie dziecka jest znać swojego biologicznego rodzica i utrzymywać z nim kontakt.
              • kasi-a789 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:41
                najgorsze jest to że ja wiem że w tym wszyskim najbardziej ucierpią dzieci. Dzieci są najważniejsze ale jest jeszcze mój mąż, który mówi że nie przeżyje tego jak obcy facet zabierze mu dziecko które wychowuje od urodzenia, z którym jest na codzień, dba o niego.
                Biologiczny domaga się również zmiany nazwiska, ostatnio mi nawet powiedział że on sobie nie życzy żeby mój mąż zajmował się, a nawet rozmawiał z jego dzieckiem.
                Proponowałam biologicznemu wizytę u psychologa ale się absolutnie nie zgzadza, mówi że on wie co jest dla niego i dla dziecka dobre (czyli powiedzieć dziecku najlepiej na pierwszym z nim spotkaniu kto jest jego ojcem).
            • kasi-a789 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:36
              pytanie tylko czy naprawdę w tym wszystkim jest na tym etapie jakikolwiek interes dziecka które przecież normalny dom ma.
              Kiedyś dziecku powiem a ono wtedy zdecyduje czy chce ten kontakt mieć czy nie, w tej chwili ja z mężem wychowujemy i odpowiadamy za dziecko.
              • kamelia04.08.2007 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:50
                kasi-a789 napisała:

                > pytanie tylko czy naprawdę w tym wszystkim jest na tym etapie jakikolwiek inter
                > es dziecka które przecież normalny dom ma.


                no własnie interesu nie ma, bo dla prokuratora jest najwazniejsze dobro dziecka.



                > Kiedyś dziecku powiem a ono wtedy zdecyduje czy chce ten kontakt mieć czy nie,
                > w tej chwili ja z mężem wychowujemy i odpowiadamy za dziecko.

                i o to chodzi.
                Prawo chroni wasza rodzine i dlatego on sam nie ma prawa wystapic o zaprzeczenie ojcostwa.
            • kamelia04.08.2007 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:42
              kasi-a789 napisała:

              > Prawo polskie podobno chroni przede
              > wszystkim rodzinę, a dziecko rodzinę ma, normalną rodzinę.


              no i o to chodzi.
              Jesli twój mąz wychowuje tego chłopca jak własnego syna biologicznego, to własnie tego powinien sie trzymac prokurator. działania biologivzmnego maja na celu rozbienia burdelu i namieszanie.
              Prokurator powinien chronic rodzine, bo i prawo tez chroni rodzine. Zauwaz, że przepisy daja mozliwosc zaprzeczenia ojcostwa twojemu mezowi, tobie i dziecku. Ty i mąz mieliście na to poł roku, bo ustawodawca uważa, że takie sprawy powinno sie szybko załatwiac, a nie grzebac potem w tym po latach.
              Dziecko tez ma na to trzy lata od pełnoletnosci, a nie cała dorosłośc.

              Skoro wy w tym czasie nie zdecydowaliscie sie na zaprzeczenie ojcostwa, to znaczy ze akceptujecie ten stan rzeczy i funkcjonujecie, jakby nic sie nie stało.


              > Tylko niewiem co oznacza "interes społeczny?

              interes były taki, że na przykład twój mąz by traktował to dziecko per noga, mówił do niego ty bekarcie, źle je traktował, w przedszkolu i szkole gadał, że to podrzutek.... Mozliwości dreczenia sa rózne...
        • kamelia04.08.2007 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:26
          montechristo4 napisała:

          > Kamelia, ale co komentować?


          przeciez nic nie mówie, a myslec moge co mi sie podoba.

          > W kwestiach formalnych, to ojciec biologiczny może Ci nagwizdać - na to, żeby u
          > znał dziecko i na niego łożył był czas.


          ale on sam w ogóle nie miał i nie ma żadnych mozliwości prawnych.
          Zainteresowanymi w tej sprawie sa matka, jej mąz oraz dziecko.

          Ojciec biologiczny może iśc do prokuratora i ten moze wytoczyc pozew o zaprzeczenie ojcostwa. To prokurator tu cos może, bo sam biologiczny nic nie może i nawet jak złozy do sądu pozew, to ten pozew zostanie odrzucony z powodu braku drogi sadowej.
          • princesswhitewolf Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:43
            przeciez nic nie mówie, a myslec moge co mi sie podoba.

            to tez sobie daruj. Ludzie maja czasami skomplikowane zycie.
            • kasi-a789 Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:57
              ale ja wiem że zrobiłam źle, ja nie twierdzę że dobrze, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie i niechce się usprawiedliwiać.
              Biologiczny nagle stwierdził że bardzo mocno mnie kocha i że życia bezemnie nie widzi, ale uwieżcie mi że ja nie przestałam się z nim zupełnie kontaktować bo miałam taki kaprys, facet poniżał mnie, dręczył, kilka razy uderzył, kilka razy obraził mnie przy dzieciach, ta relacja wykonczała mnie psychicznie.Nie robił nic dla dziecka, nigdy nie kupił mu nawet pieluch. Ale ja głupia proponowałam mu wspólne mieszkanie, niechciał, to była jego swiadoma decyzja, przez tyle lat wiedział o tym że mój mąż wychowywał i utrzymywał dziecko. Ja żałuje że tak długo w tym trwałam, a o
              n teraz przyłazi i mówi że ja go zostawiłam a on cały czas przeciez przy mnie był.
              Niewiem naprawde po co on to robi. Nie dociera do niego gdy mówię że nic nas nie będzie nigdy łączyło, mam dość ciągłego nachodzenia mnie. Moje dzieci już teraz się go boją, starsze dziecko niechce wyjśc z domu gdy widzi go pod domem.
              • kamelia04.08.2007 Re: walka o dziecko 04.12.12, 12:00
                to mu załóż sprawe o stalking, czyli nękanie
              • kasi-a789 Re: walka o dziecko 04.12.12, 12:00
                tak to się ciągnie od kilku lat, głownie piszę na fk ale dzisiaj napisałam tutaj bo chciałam poznać zdanie mam na ten temat.
                Wiem że mi nikt tego nie powie ale jakie sa szanse że prokurator tym się zajmie?
                • kasi-a789 Re: walka o dziecko 04.12.12, 12:06
                  ale b.o chce zniszczyć więź która łączy mojego męża z dzieckiem,otwarcie mi powiedział że dziecko będzie miało jednego ojca - czyli jego, czy to jest dla dziecka dobre? albo zmiana nazwiska? jak wytłumaczyć dziecku że do tej pory nazywało się tak a od dzisiaj tak?
                  nie mówię że dziecku nie powiem, nie powiem mu poprostu teraz.
                  • aquarianna Re: walka o dziecko 04.12.12, 12:14
                    kasi-a789 napisała:

                    > ale b.o chce zniszczyć więź która łączy mojego męża z dzieckiem,otwarcie mi pow
                    > iedział że dziecko będzie miało jednego ojca - czyli jego

                    Złóż doniesienie na policji, że facet Cię nęka z nieokreślonego powodu. Powiedz, że nie wiesz o co mu chodzi, że sobie coś ubzdurał i zawraca Wam dupę, straszy, szantażuje. Postraszą go trochę, to się uspokoi. A jeśli się nie uspokoi, to będzie musiał powiedzieć na policji, o co mu chodzi. Jeśli powie, że jest ojcem dziecka, to z pewnością będą żądali od niego dowodów. Ma jakieś dowody oprócz własnych słów?
                  • jowita771 Re: walka o dziecko 04.12.12, 12:15
                    Przestań się martwić, to bez sensu. Facet to jakiś jełop, przecież nawet, gdyby dziecko miało jego nazwisko, to żaden sąd nie przyzna mu opieki, więc dziecko nadal będzie mieszkać z Tobą i Twoim mężem, on tego nie wie. Myśli, że sąd każe Ci się wprowadzić z dzieckiem do niego, czy co? Ska wytrzasnęłaś takiego osła?
                  • morekac Re: walka o dziecko 05.12.12, 11:09
                    Załóż facetowi sprawę o nękanie, niech tam sobie gość występuje do prokuratora - prawdopodobnie nic nie zdziała.
                    Ale... dziecko powinno wiedzieć teraz. Lepiej, jeśli powiecie mu to wy (po ewentualnej konsultacji, jak to zrobić), w okresie, kiedy tego typu rewelacje są jeszcze stosunkowo bezproblemowo przyjmowane - niż jeśli dowie się od jakiś przypadkowych osób (albo i od swojego biologicznego ojca) w okresie nastolatkowym... Nawet brat może mu to wyciągnąć - nie wierzę, że kompletnie nie jarzy sytuacji.
                    • morekac Re: walka o dziecko 05.12.12, 11:31
                      pardon, siostra, nie brat.
                • jowita771 Re: walka o dziecko 04.12.12, 12:13
                  > Wiem że mi nikt tego nie powie ale jakie sa szanse że prokurator tym się zajmie

                  Bliskie zeru. Nawet, jeżeli facet znalazłby prokuratora idiotę, który uznałby, że ważniejszy biologiczny tatuś-dupek niż stabilna rodzina, to jeszcze to zdanie musiałby podzielić sąd. Szans nie ma. Radziłam Ci kiedyś, powiedz biologicznemu, że dziecko ma jakieś spore potrzeby, np., że kupujecie drogie leki, idzie na to dwa tysiące, więc to nawet dobrze, że sprawę uregulujecie, bo połowę on wtedy dołoży. I udawaj, że dążysz do tego uznania. Masz faceta z głowy. Przecież to dupek, nawet rajstop dziecku nie kupił, jak się posikało zimą na dworze, bo mu było szkoda kilku złotych.
      • demonii.larua Re: walka o dziecko 04.12.12, 17:22
        Ty jak zwykle słyszysz, że dzwoni ale w którym kościele to pojęcia nie masz.
        Po pierwsze ojciec bio również mógł wystąpić do sądu o USTALENIE ojcostwa, po drugie jeśli termin na zaprzeczanie, ustalanie (matka też może wnieść o zaprzeczenie ojcostwa) minął, to w każdej chwili można to zrobić z pomocą prokuratury - jeśli ta łaskawie raczy uznać, że jest to w interesie społecznym lub dziecka.
    • black-cat Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:24
      Czyli w sensie prawnym ojcem dziecka jest Twój mąż. Nie wiem, czy Sąd, na wniosek obcego pana, może nakazać przeprowadzenie badań, ale nie sądzę, bo w takiej sytuacji znalazłoby się sporo wariatów, którzy twierdziliby, że są ojcem dziecka pani A czy pani B. Ty, co najwyżej możesz nie mieć 100 procentowej pewności, czy dziecko jest Twojego męża, pana, który składa wniosek czy jeszcze dziesięciu innych panów, których nawet nie pamiętasz, bo zdarzył Ci się kilkakrotnie seks z obcym mężczyzną. Dziecku też chyba bym nie mówiła, dlaczego niby "znajomi" mają donieść? Idąc tym tokiem rozumowania, równie dobrze pewnego dnia mój sąsiad może zacząć domagać się kontaktów z moją córką motywując to tym, że jest jej ojcem. Nawet jak jej o tym powie, a inni sąsiedzi mu uwierzą i też będą plotkować to, co w związku z tym? Pan opowiada bzdury i koniec, może chory jest... Utnij wszelkie kontakty z panem, któremu nagle zachciało się bawić w tatusia, powiedz mu , że dziecko nie jest jego, okłamałaś go (byłaś głupia i zakochana, zresztą takie kłamstwo opowiedziałaś nie tylko jemusmile i koniec. Powiedz, że jeżeli będzie was nachodził i nękał zgłosisz to na policję.
    • iwoniaw A nie możesz powiedzieć biologicznemu, że 04.12.12, 11:49
      tylko żartowałaś, że dziecko jest jego, a tak naprawdę jest twojego męża, który wszak wybaczył ci m.in. dlatego, że robiliście testy genetyczne i potwierdziło się, że to on jest ojcem?
      • triss_merigold6 Re: A nie możesz powiedzieć biologicznemu, że 04.12.12, 11:51
        Laska ciągnie ten serial od lat głównie na f. kobieta. Już ją skojarzyłam. Dawanie jej jakichkolwiek odpowiedzi to strata czasu.
      • kamelia04.08.2007 Re: A nie możesz powiedzieć biologicznemu, że 04.12.12, 11:54
        na pewno jest jakis fizyczne podobnieństwo miedzy dzieckiem, a biologicznym, a jak nie rzuca sie to w oczy, to na pewno nie widac podobieństwa miedzy dzieckiem a jej męzem.

        Druga sprawa, przeciez tamten może sobie łatqwo policzyc kiedy było ich bara-bara i kiedy sie dziecko urodziło.

        Po trzecie, on ma tak głeboko w głowie, że jest biologicznym, ze nic nie jest w stanie mu tego wybic, nawet jakby rzeczywiscie zrobili te testy i by poszli do sądu, by ozyskac wyrok na swoja korzyśc.
        • annajustyna Re: A nie możesz powiedzieć biologicznemu, że 04.12.12, 12:00
          Jestes Kasia? wink
        • aquarianna Re: A nie możesz powiedzieć biologicznemu, że 04.12.12, 12:04
          kamelia04.08.2007 napisała:

          > na pewno jest jakis fizyczne podobnieństwo miedzy dzieckiem, a biologicznym, a
          > jak nie rzuca sie to w oczy, to na pewno nie widac podobieństwa miedzy dzieckie
          > m a jej męzem.

          Doprawdy? Czyli dzieci mogą być podobne tylko i wyłącznie do ojców? Całkowite podobieństwo do matki nie przyszło Ci do głowy?
          Już litościwie pomijam to "na pewno". Tak, jakbyś tam była i widziała.

          > Druga sprawa, przeciez tamten może sobie łatqwo policzyc kiedy było ich bara-ba
          > ra i kiedy sie dziecko urodziło.

          I co w związku z tym? Mogła się zabezpieczać. A bara-bara mogła w tym czasie robić także ze swoim mężem.

          > Po trzecie, on ma tak głeboko w głowie, że jest biologicznym, ze nic nie jest w
          > stanie mu tego wybic,

          Różni psychopaci mają różne rzeczy głęboko w głowie i też im to trudno wybić.
          Ale to nie znaczy, że mają rację tongue_out
          • kasi-a789 Re: A nie możesz powiedzieć biologicznemu, że 04.12.12, 12:12
            przez prawie dwa lata wysłał mi może z 5 sms-ów z pytaniem jak dziecko, i tylko tyle i nagle taka zmiana, niewiem co się stało, wiem, że to co chce zrobić i jak chce to zrobic, dla moich dzieci dobre nie jest.
            Poprosiłam go ostatnio żeby nie przychodził pod mój dom bo straszy moje starsze dziecko - odpowiedział mi że on musi to robic i będzie ją straszył bo to jedyna droga żeby mógł zobaczyc swoje dziecko. Po trupach do celu. Nie bierze pod uwagę dobra dziecka,
            • aquarianna Re: A nie możesz powiedzieć biologicznemu, że 04.12.12, 12:17
              kasi-a789 napisała:

              > przez prawie dwa lata wysłał mi może z 5 sms-ów z pytaniem jak dziecko, i tylko
              > tyle i nagle taka zmiana, niewiem co się stało, wiem, że to co chce zrobić i j
              > ak chce to zrobic, dla moich dzieci dobre nie jest.
              > Poprosiłam go ostatnio żeby nie przychodził pod mój dom bo straszy moje starsze
              > dziecko - odpowiedział mi że on musi to robic i będzie ją straszył bo to jedyn
              > a droga żeby mógł zobaczyc swoje dziecko. Po trupach do celu. Nie bierze pod uw
              > agę dobra dziecka,

              Zacznij go nagrywać. Nie musisz mu o tym mówić, a wręcz nie powinnaś.
              Będziesz miała świetne dowody dla policji.
            • jowita771 Re: A nie możesz powiedzieć biologicznemu, że 04.12.12, 14:56
              > przez prawie dwa lata wysłał mi może z 5 sms-ów z pytaniem jak dziecko, i tylko
              > tyle i nagle taka zmiana, niewiem co się stało,

              I całkiem przypadkiem stało się t wtedy, kiedy Ty już nie zabiegałaś o jego kontakt z dzieckiem. Ten facet ma w nosie i Ciebie i syna, ale chciałby, żeby Tobie zależało. Jak dziecko dorośnie, to miałoby takie same jazdy ze strony tatusia - będzie zabiegał wtedy, jak dziecko nie będzie, a jak dziecku zacznie zależeć, to on będzie miał je w nosie, taki typ.
          • kamelia04.08.2007 Re: A nie możesz powiedzieć biologicznemu, że 04.12.12, 12:25
            aquarianna napisała:

            > Doprawdy? Czyli dzieci mogą być podobne tylko i wyłącznie do ojców? Całkowite p
            > odobieństwo do matki nie przyszło Ci do głowy?
            > Już litościwie pomijam to "na pewno". Tak, jakbyś tam była i widziała.


            głupia jests czy czytac nie umiesz?
            napisałam wyraxnie na pewno jest jakies podobieństwo. Nawet to trzeba niektórym tłumaczyc oczywiste rzeczy


            > I co w związku z tym? Mogła się zabezpieczać.

            acha, na pewno.


            > A bara-bara mogła w tym czasie ro
            > bić także ze swoim mężem.

            mogła i z księciem karolem.




            > Różni psychopaci mają różne rzeczy głęboko w głowie i też im to trudno wybić.
            > Ale to nie znaczy, że mają rację tongue_out

            Dla faceta jak biologiczny, najważniejsze jest, to co ona ma w głowie.
            • aquarianna Re: A nie możesz powiedzieć biologicznemu, że 04.12.12, 13:01
              > głupia jests czy czytac nie umiesz?
              > napisałam wyraxnie na pewno jest jakies podobieństwo. Nawet to tr
              > zeba niektórym tłumaczyc oczywiste rzeczy

              Nie, to raczej Ty jesteś głupia, twierdząc, że na pewno jest jakieś podobieństwo.
              Otóż nie musi być żadnego. Nasz biologiczny syn ani trochę nie jest podobny do mojego męża, a jego ojca. Wręcz przeciwnie - stanowi jego doskonałe przeciwieństwo. Więc Twoja teoria rypnęła choćby na naszym przykładzie.

              > > I co w związku z tym? Mogła się zabezpieczać.

              > acha, na pewno.

              Uwierz, to, że Ty się nie zabezpieczasz, nie znaczy, że inni tego nie robią.

              > > A bara-bara mogła w tym czasie ro
              > > bić także ze swoim mężem.

              > mogła i z księciem karolem.

              I czemu miałaby służyć ta durna ironia?

              > > Różni psychopaci mają różne rzeczy głęboko w głowie i też im to trudno wy
              > > bić. Ale to nie znaczy, że mają rację.

              > Dla faceta jak biologiczny, najważniejsze jest, to co ona ma w głowie.

              Zredaguj to jeszcze raz, bo coś Ci chyba nie wyszło.
              W każdym razie brak w tym sensu.
        • czar_bajry Re: A nie możesz powiedzieć biologicznemu, że 04.12.12, 19:36
          Ale co kogo obchodzi co mu w głowie siedzi?
          Wystarczy twierdzić iż dziecko nie jego i po sprawie....
    • bri Re: walka o dziecko 04.12.12, 11:59
      Ciężko powiedzieć jaki wpływ może mieć na rozwój dziecka dowiedzenie się prawdy o jego pochodzeniu, bo to zależy w dużej mierze od dorosłych zaangażowanych w jego zachowanie.

      Natomiast moim zdaniem z pewnością zatajenie przed dzieckiem tej bardzo istotnej informacji będzie mieć na jego rozwój wpływ fatalny. Wyobraź sobie, że wszyscy ważni dla Ciebie dorośli znają prawdę o Twoim pochodzeniu, zdarza Ci się podsłuchać dziwne rozmowy, których nie rozumiesz, a wiesz, że Ciebie dotyczą, pamietasz jak przez mgłę mężczyznę z którym się spotykałaś na placu zabaw jako dziecko i wiesz, że to był ktoś ważny, wiesz, że mama ma jakieś kłopoty z jakimś obcym facetem, czujesz, że to ma związek z Tobą, ALE NIKT NIC CI NIE MÓWI. I tak przez całe lata. Albo np. babcia coś tam daje do zrozumienia, ale nie wprost. A potem jeszcze może się zdarzyć, że z Twoim obecnym partnerem przestanie Ci się tak dobrze układać i ciężko będzie mu zachowywać się cały czas tak samo wobec dziecka pochodzącego ze zdrady małżeńskiej.

      Jeśli jest lepsza droga, żeby wychować paranoika, to ja jej nie znam.
      • black-cat Re: walka o dziecko 04.12.12, 12:46
        Bri, ale idąc tym tokiem rozumowania, każdy wariat może podejść do Twojego dziecka i powiedzieć mu, że jest jego ojcem. Co więcej każdy wariat może pewnego dnia złożyć wniosek o zaprzeczenie ojcostwa, bo będzie mu się wydawać, że dziecko Twojego męża jest tak naprawdę jego. Dziecko już ma ojca, ma jego nazwisko i nikomu nic do tego z kim matka sypiała w trakcie trwania małżeństwa. Mąż autorki uznał dziecko za swoje, uważasz, że to naprawdę istotne, kto był dawcą nasienia? Jeżeli matka i ojciec będą utrzymywać, że dziecko jest ich a pana traktować jako wariata, który kłamie i nie wiadomo czego chce, raczej marna szansa, że dziecko zostanie paranoikiem.
        • aqua48 Re: walka o dziecko 04.12.12, 13:05
          Przede wszystkim NIE ulegaj żadnym żądaniom biologicznego, ani nie pozwalaj na kontakty, ani nie zgadzaj się na badania DNA, ani na zmianę nazwiska dziecku. Praw żadnych do dziecka nie ma i bez Waszej zgody nie będzie miał, do ewentualnej pełnoletności dziecka. Z tym nagrywaniem jego żądań i pogróżek pod adresem Twojego drugiego dziecka (straszenie) to dobry pomysł. Gdyby wytoczył sprawę będziesz mieć dowody przeciwko niemu.
          Dziecku młodszemu moim zdaniem powinnaś jednak jak najszybciej (powinniście oboje z mężem) powiedzieć w miarę oględnie co się dzieje, żeby nie było wystraszone, i wiedziało JAK ma się zachować gdy biologiczny do niego podjedzie, będzie chciał go zabrać ze sobą lub zacznie mu coś opowiadać. To może się zdarzyć, wszędzie i w każdej chwili bo dziecka nie jesteście w stanie przed takim działaniem całkowicie uchronić. Poza tym istnieje niebezpieczeństwo, że dowie się prawdy od obcych i to w bardzo drastyczny sposób. Lepiej żeby było przygotowane w domu, przez rodziców.
          A na policję dodatkowo jeśli pan nie przestanie Wam dokuczać zgłoś sprawę o prześladowanie, nachodzenie, groźby wobec dzieci i stalking
        • bri Re: walka o dziecko 04.12.12, 13:23
          Jak jakiś wariat złoży taki wniosek o zaprzeczenie ojcostwa to w wyniku przeprowadzonych badań wyjdzie, że się mylił. Jeśli temu wariatowi, o ktorym mowa w tym wątku, uda się do tego doprowadzić, to wyjdzie, że miał rację. Matka nie tylko z kimś spała, ale też zaszła w ciążę i to w wyniku tej ciąży przyszło na świat dziecko, o którym mowa.

          Oczywiście, że jest istotne kto był dawcą nasienia. Tobie byłoby obojętne czyim nasieniem Cię zapłodnią?

          Jasne, teraz mamy piękny rodzinny obrazek i zapewne dorosłym flaki się przewracają na myśl o zburzeniu tej sielanki przez ujawnienie prawdy, ale nie wierzę, że uda się im przekonująco odgrywać ten teatrzyk do końca życia. Przyjdzie okres dojrzewania, zaczną się konflikty, więź między małżonkami może osłabnąć. Wolałabyś sama powiedzieć dziecku jaka jest prawda, czy żeby ktoś kogo dotychczas uznawało za ojca wykrzyczał mu w awanturze skąd się wziął i kazał mu się wyprowadzać z domu?

          Rozumiem, że matce jest wstyd i najchętniej ukryłaby to, co się stało przed całym światem, ale na ten swój wstyd będzie musiała codziennie patrzeć przynajmniej przez kilkanaście kolejnych lat - nie lepiej od razu stawić temu czoła? Co jak się dziecko na biologii dowie jak to jest z tymi grupami krwi, co jeśli jedno z dzieci zachoruje i trzeba będzie się zbadać na okoliczność zgodności tkankowej, co jeśli biologiczny ojciec będzie uparcie dążył do kontaktu, co jeśli zapisze dziecku jakiś majątek itd. To nie jest jedno kłamstwo - kłamać trzeba będzie ciągle i ciągle od nowa.
          • aquarianna Re: walka o dziecko 04.12.12, 13:33
            bri napisała:

            > Jak jakiś wariat złoży taki wniosek o zaprzeczenie ojcostwa to w wyniku przepro
            > wadzonych badań wyjdzie, że się mylił.

            Jakich badań? Kto i na jakiej podstawie takie badania zleci?
            Wyobraź sobie, że jakiś szaleniec ubzdurał sobie, że jedno z Twoich dzieci jest jego. Chcesz powiedzieć, że macie obowiązek poddać badaniu siebie i Wasze dziecko, bo jemu się coś zalęgło w głowie?

            > Jeśli temu wariatowi, o ktorym mowa w tym wątku, uda się do tego doprowadzić,

            Jak?

            > Rozumiem, że matce jest wstyd i najchętniej ukryłaby to, co się stało przed cał
            > ym światem,

            Nie sądzę, by chodziło jej o wstyd, tylko o strach o własne dziecko.
            • bri Re: walka o dziecko 04.12.12, 13:42
              > Jakich badań? Kto i na jakiej podstawie takie badania zleci?

              Nie znam się na tym. Niektóre z najwyraźniej zorientowanych twierdzą, że teoretycznie przynajmniej jest to możliwe.

              Mi nie chodzi o to, żeby dziecko dać pod opiekę biologicznemu ojcu, którego praktycznie nie zna. Piszę tylko i wyłącznie o zatajeniu przed dzieckiem prawdy o jego pochodzeniu.

              Dałabyś radę tak żyć w kłamstwie do samej śmierci? Naprawdę Twoim zdaniem to jest właściwe???
              • aquarianna Re: walka o dziecko 04.12.12, 13:46
                > Nie znam się na tym. Niektóre z najwyraźniej zorientowanych twierdzą, że teoret
                > ycznie przynajmniej jest to możliwe.

                Teoretycznie to wszystko jest możliwe.
                W praktyce wygląda to zazwyczaj zupełnie inaczej.

                > Dałabyś radę tak żyć w kłamstwie do samej śmierci? Naprawdę Twoim zdaniem to je
                > st właściwe???

                Ale ja nie o tym. Nie jestem zwolenniczką życia w kłamstwie, ale dziecku można powiedzieć prawdę niekoniecznie teraz i niekoniecznie w sposób taki, by pozwolić wleźć z butami do ich życia jego biologicznemu ojcu. Bo jak sama widzisz nie wróży to niczemu dobremu, a wręcz przeciwnie.
                • bri Re: walka o dziecko 04.12.12, 13:52
                  > Ale ja nie o tym.

                  A ja właśnie o tym. Gdzie ja piszę o tym, żeby biologicznemu ojcu pozwolić włazić z butami w życie z dziecka?
          • kasi-a789 Re: walka o dziecko 04.12.12, 13:41
            bri napewno muszę się z Tobą zgodzić że zycie w kłamstwie nie jest dobre ale musisz mi uwierzyć że nie o wstyd tutaj chodzi.
            Mój mąż jest ojcem dwójki naszych dzieci, nigdy nie zachował się w stosunku syna tak że miałabym najmniejsze podejrzenie, że może zachować się tak jak napisałaś - czyli wykrzyczeć mu że nie jest jego dzieckiem.
            Czy uważasz że dorosły mężczyzna świadomy tego co się stało poświęcił by swój czas, energię i pieniądze dla dziecka którego nie kocha, nie chce? Mój mąż jest jedynym tatą naszych dzieci.
            Gdybym była na miejscu b.o napewno też bym walczyła ale są granice, dla mnie taką granicą jest szczęście dziecka i tam gdzie pozostaje wybór : moje szczęście albo szczęście dziecka, zawsze wybieram to drugie.
            • bri Re: walka o dziecko 04.12.12, 13:49
              Wierzę w jak najszczersze intencje Twojego męża, ale czasem właśnie w takiej sytuacji najbardziej boli złe zachowanie dziecka, niewdzięczność itp. Czy tego chcesz czy nie Twój mąż będzie miał do końca życia świadomość, że wychowuje dziecko, którego nie spłodził, a konflikty w przyszłości są po prostu nieuniknione.

              Fajnie, że masz takie przekonanie, że to co postanowiłaś przyniesie Twojemu dziecku szczęście. Myślę, że to przydatne usprawiedliwienie w Twojej sytuacji. Ja patrząc z zewnątrz wcale takiego przekonania nie mam, ale Ty wiesz więcej.

              Jesteś pewna, że rodzina Twojego męża niczego się nie domyśla? Jesteś przekonana, że nigdy się nikomu nie zwierzył?
              • aqua48 Re: walka o dziecko 04.12.12, 15:14
                Ale tu nie chodzi o męża, tylko o biologicznego, który już zapowiedział bezpardonową walkę o dziecko i przypuszczam, że może posunąć się do rozmaitych sposobów poinformowania dziecka, oraz jego siostry lub otoczenia o tym, że on jest jego "ojcem".
                Jak temu chcecie zapobiec?
          • akniwlam Re: walka o dziecko 04.12.12, 21:32
            Z tymi konfliktami wieku dojrzewania Bri ma 100% racji. Historia z życia wzięta, która przydarzyła się moim bliskim. Pani z dzieckiem z poprzedniego związku wyszła za mąż za pana. Ojciec biologiczny dziecka zmarł przed jego narodzinami. W chwili zawarcia małżeństwa dziecko było jeszcze malutkie, nowy tata uczestniczył w jego życiu prawie od początku, uznał dziecko formalnie za własne, dał nazwisko, wychowywał. I znam go jako cudownego, łagodnego, dobrego człowieka, który muchy by nie skrzywdził, a co dopiero dziecka. Mama ani formalny tata nie powiedzieli dziecku o jego prawdziwym ojcu przez kilkanaście lat - aż do pewnej kłótni, w której wszystkim wymknęło się o kilka słów za wiele. W rezultacie dziecko zamieszkało (na własne życzenie) u dalszej rodziny, kilkaset km od rodziny, a po paru latach wyemigrowało na inny kontynent. Nie przyjechało na pogrzeby matki (co jeszcze było zrozumiałe, żelazna kurtyna), opiekunów z dalszej rodziny ani przybranego ojca. Z przyrodnim rodzeństwem utrzymuje sporadyczne kontakty. A największym żalem i wyrzutem sumienia przybranego ojca do końca życia była tamta kłótnia i to, że dziecko, które kochał, z którego był nieprzytomnie dumny, nie chce do niego nawet zadzwonić.
            Kasi-u, tę historię opisałam specjalnie po to, żebyście z Mężem nie zwlekali zbyt długo z ujawnieniem bolesnej prawdy. Jako przestrogę, bo naprawdę nikomu nie życzę takiego losu. Nieduże dziecko nie zrozumie wszystkiego, ale będzie mu łatwiej się pogodzić z rzeczywistością, niż zbuntowanemu nastolatkowi. Będzie na pewno wiele rozmów, tłumaczenia, zapewnień o Waszej miłości do dziecka, wiele łez, ale warto zacząć już teraz albo niedługo. Żeby - gdy dziecko będzie tym okresie młodości chmurnej i durnej, mogło być pewne, kto jest jego prawdziwym ojcem - ten, kto je wychował najlepiej, jak umiał, a nie ten, kto je tylko spłodził. Przy tym musicie liczyć się z plotkami, rozpuszczanymi przez ojca biologicznego, z "życzliwymi" sąsiadami z za długimi jęzorami, z tym, że biologiczny, jeśli będzie odpowiednio zdeterminowany, to chociażbyś stanęła na głowie, może choćby wykrzyczeć prawdę, gdy dziecko będzie mijać go na ulicy. Ono nie zasługuje na taką brutalność. A Wy nie dacie rady obronić go przez całe życie - musicie wyprzedzić zagrożenie. Chyba, że po prostu sprzedacie, co macie i przeprowadzicie się na drugi koniec Polski albo wręcz za granicę, bez zostawiania adresu znajomym.
    • adellante12 Re: walka o dziecko 04.12.12, 15:14
      Głupi oj głupi ten twój mąż...
      powinien zdecydowanie dogadac się z ojcem dziecka.
      Jak widać na załączonym obrazku czyli na żywym przykładzie jaki tu przedstawiasz facet nie ma najmniejszych powodów do tego by darzyć cie jakimkolwiek zaufaniem.
      Nie ma żadnych gwarancji ze za chwile nie przydarzy ci sie kolejny błąd który po latach zrozumiesz i wtedy bedzie miał do płacenia alimenty na cudzego dzieciaka...
      Bądź ze wreszcie raz uczciwa w zyciu i przyznaj uczciwie kto jest ojcem twojego dziecka.
      Dzieciak i tak się dowie - oby nie od kolegów z podwórka....
      • chyba.ze Re: walka o dziecko 04.12.12, 16:16
        adellante12 napisał:

        > Głupi oj głupi ten twój mąż...
        > powinien zdecydowanie dogadac się z ojcem dziecka.

        Biologicznemu może o kasę idzie i za pewnej ilości sumkę mógłby się ewentualnie usunąć z Waszego życia pokazując tym samym swoją niebywałą szlachetność.
        • carmita80 Re: walka o dziecko 04.12.12, 18:03
          Po pierwsze dziecko urodzilo sie w malzenstwie i jak sie domyslam nazwisko twojego meza widniene na akcie urodzenia, prawda? Tak wiec jesli jesli bilogiczny ojciec jeszcze raz cie najdzie to wezwij policje bo masz do tego prawo. Ostrzez go tez ze jesli wystapi do sadu o uznanie ojcostwa to bedzie tez musial placic alimenty a dziecko i tak bedzie mieszkalo z toba i twoim.mezem a takze starszym.rodzenstwem, bo kazdy sad bedzie kierowal sie dobrem dziecka a to wlasnie dla niego najlepsze. Najprawdopodobniej sad tez nie uzna ojcostwa, bo to nie lezy w interesie dziecka. Nie martw sie prokuratura (skad wogole ten pomysl?) bo tu nie zaszlo.przestepstwo, co najwyzej biologiczny ojciec dziecka nie ma prawa cie i twojej rodziny nachodzic. I ty i twoj maz powinniscie zareagowac bardzo stanowczo. Dziecku powiesz albo powiecie kiedy wy zdecydujecie.
          • marzeka1 Re: walka o dziecko 04.12.12, 18:19
            Kasiu, pamiętam twoje wątki z forum kobieta- to trwa i trwa; przez długi czas, gdy dziecko było małe, ciągałaś się dalej z biologicznym ojcem dziecka, chociaż z twoich opisów to palant nieziemski; NIGDY nie łożył nic na dziecko, za to domagał się co i rusz praw- a ty zamiast olać, dalej to ciągniesz; jaki taki nagle ojciec, to niech idzie, płaci prawnika, zakłada sprawę- ale pamiętając z twojego opisu tego daremnego chłopa, nie wierzę, że nie będzie mu żal kasy, jak przyjdzie co do czego- bo on nigdy nie poczuwał się do alimentów, a kiedyś chciałaś, aby je dawał.
          • kamelia04.08.2007 Re: walka o dziecko 04.12.12, 20:50
            carmita80 napisała:

            > Ostrzez
            > go tez ze jesli wystapi do sadu o uznanie ojcostwa to bedzie tez musial placic
            > alimenty a dziecko i tak bedzie mieszkalo z toba i twoim.


            taki pozew zostanie odrzucony *z powodu braku drogi sądowej. Dalsze zatem produkowanie sie o alimentach jest bez sensu.

            *odrzucony, a nie oddalony. jest to duza róznica

            > Nie martw sie prokuratura (skad wogole ten pomysl?) bo tu n
            > ie zaszlo.przestepstwo,


            pomysł jest z przepisow kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, kochana pani. To trzeba wiedzeć.
            Wiedziec tez nalezy, że prokurator zajmuje sie nie tylko przestepstwami, ale takze na przykład sprawami z zakresu prawa rodzinnego.

            Prokurator może wystapic o zaprzeczenie ojcostwa, o ile bedzie wystepował interes społeczny.

            A wydaje sie, że przepisy kodeksu rodzinnego nie sa pilnie sytrzezona tajemnica i dostep ma do nich każdy. tongue_out
      • kamelia04.08.2007 Re: walka o dziecko 05.12.12, 12:08
        adellante12 napisał:



        > Nie ma żadnych gwarancji ze za chwile nie przydarzy ci sie kolejny błąd który p
        > o latach zrozumiesz i wtedy bedzie miał do płacenia alimenty na cudzego dziecia
        > ka...

        własnie w tym kontekscie uważam, że jej mąz albo jest za dobry dla niej, albo nie zdaje sobie konsekwencji prawnych z tego czego zaniechał (zaprzeczenie ojcostwa).
        Ludziom sie wydaje, że uznanie dziecka czy zaniechanie zaprzeczenie ojcostaw, to mozna potem jakos odwolac, odkręcic, czy zrobic póxniej. A guzik, klamka zapadła. Duzo uczciwszym rozwiazaniem byłoby zaprzeczenie ojcostwa, a nastepnie przysposobienie dziecka żony. Mozliwości prawne rozwiazania przysposobienia są.

        Jest to w kontekscie trudnego okresu młodosci dziecka, by nie padły nie przemyslane slowa (a ty nawet nie jestes moim synem, a ty moim ojcem nie jestes), jest to w kontekscie rozwiazłego charakteru żony (raz skoczyła w bok, to czemu nie drugi raz, by potem znowu "zrozumiec swój błąd"), samego dziecka - nie chciałabym miec w akcie urodzenia X jako ojca, choc w rzeczywistosci jest nim Y.

        Zagadnienia alimentów i dziedziczenia chyba juz nie trzeba komentowac.


        A potem mówia, że ci prawnicy głowe papierologia zawracają....
    • super-mikunia Re: walka o dziecko 04.12.12, 19:18
      Znajomy mial taka sytuacje. Dowiedzial sie o swoim biologicznym ojcu, od gościa, który go wychowywal i jego jak sie okazalo przyrodnia siostrę w momencie gdy skończył 18 lat i składał wniosek o dowód...Zadzwonił do swojego ojca po dane i się dowiedział przez telefon, że to nie jest jego bologiczny ojciec...

      Jeżeli nikt oprócz ciebie o tym fakcie by nie wiedział to byłabyś w stanie ukryć prawdę dla dobra rodziny, ale tak tylko krzywdzisz wszystkich w imię swojego dobrego imienia.
    • asia_i_p Re: walka o dziecko 04.12.12, 21:05
      A temu facetowi nie da się jakoś tak zwyczajnie przemówić do sumienia? Bo wyglądasz na rozsądną kobietę, więc nie sądzę, żebyś straciła głowę dla ostatniego szui.
      Jeżeli na kontaktach mu zależy, a nie jest to tylko metoda na pognębienie rywala, to może usiądziecie we trójkę i spróbujecie coś sensownego ustalić? Biorąc pod uwagę dobro dziecka, ale i znośność sytuacji dla dorosłych?
      Ja nie mam pomysłu, co w takiej sytuacji jest dobre. Bo ustawianie tego tak, że dziecko nie wie, że ma innego biologicznego ojca, jest ryzykowne. Grupa krwi, kolor oczu - to wszystko się zgadza? Bo jak nie, to jedna lekcja genetyki w gimnazjum i masz kłopotliwe pytania. A im dziecko starsze, tym trudniej przyjmie taką sytuację do wiadomości, mając od małego, mogłoby przywyknąć. Z drugiej strony rozumiem, że nie chcesz nadużywać cierpliwości męża i narażać go na stałe przypominanie sobie twojego romansu.

      Tak po zastanowieniu - na pewno nie podtrzymywałabym fikcji, gdyby była łatwo sprawdzalna (mąż i ty niebieskoocy, dziecko brązowookie, wy grupa 0 i A, a dziecko AB, itp.). Albo dużo osób wie i istnieje ryzyko, że nie utrzymają języka za zębami. Albo nie ma szans, że ojciec biologiczny odpuści i zrezygnuje.

      Z drugiej strony - nie ułatwiałabym specjalnie ojcu biologicznemu dochodzenia praw. Nie wiem, czy on w ogóle może się ubiegać o ustalenie ojcostwa, jeśli może, ty możesz o alimenty chyba do trzech lat wstecz - warto mu to uświadomić. Co do spotkań - dużo zależy od tego, jaki to człowiek. Na pewno nie pozwoliłabym na wchodzenie w rolę drugiego taty ani tym bardziej jedynego taty.

      W sumie myślę, że najwięcej wsparcia mogliby ci udzielić rodzice mający dziecko adoptowane, którego rodzice żyją. Nie wiem, czy nie powinnaś poszukać pomocy właśnie na jakimś forum dla rodziców adopcyjnych.
    • bezpocztyonline Nie ma żadnej walki o dziecko. Jest stalking 04.12.12, 21:53
      1. Nie rozumiem, dlaczego ty zamierzasz z tym człowiekiem w ogóle prowadzić jakiekolwiek negocjacje?

      kodeks-cywilny.org/kodeks-rodzinny-i-opiekunczy/II-pokrewienstwo-i-powinowactwo/ia-rodzice-i-dzieci/I-pochodzenie-dziecka/ojcostwo
      2. Dziecko jest małżeńskie. Żadne z was nie wystąpiło w czasie prawnie do tego wyznaczonym (do pół roku od urodzenia się dziecka) o zaprzeczenie tego prawnego domniemania.
      Prawne domniemanie stało się zatem prawnym faktem i jest już teraz praktycznie faktem prawnie niepodważalnym.

      3. Ojciec biologiczny mógłby wystąpić o ustalenie jego ojcostwa albo je uznać, gdyby nie pkt. 2
      Czyli może w ten sposób wystąpić o ustalenie ojcostwa (albo je uznać) ojciec dziecka osoby niezamężnej lub będącej w separacji lub ojciec dziecka urodzonego w trakcie trwania małżeństwa, jeśli matka lub mąż matki we właściwym terminie wnieśli o zaprzeczenie ojcostwa męża matki i ojcostwu męża matki sądownie zaprzeczono.

      "Art. 72.

      § 1. Jeżeli nie zachodzi domniemanie, że ojcem dziecka jest mąż jego matki, albo gdy domniemanie takie zostało obalone, ustalenie ojcostwa może nastąpić albo przez uznanie ojcostwa albo na mocy orzeczenia sądu.

      § 2. Uznanie ojcostwa nie może nastąpić, jeżeli toczy się sprawa o ustalenie ojcostwa.
      "

      4. Prokurator może owszem wnieść o ustalenie lub zaprzeczenie ojcostwa jeśli tego wymaga dobro dziecka. A tutaj dobro dziecka wymaga świętego spokoju.

      "Art. 86.

      Powództwo o ustalenie lub zaprzeczenie ojcostwa oraz o ustalenie bezskuteczności uznania ojcostwa może wytoczyć także prokurator, jeżeli wymaga tego dobro dziecka lub ochrona interesu społecznego; wytoczenie powództwa o zaprzeczenie ojcostwa oraz o ustalenie bezskuteczności uznania ojcostwa nie jest dopuszczalne po śmierci dziecka. Jeżeli uznanie ojcostwa nastąpiło po śmierci dziecka, prokurator może wytoczyć powództwo o ustalenie bezskuteczności uznania.
      "

      Wniosek: gość was nachodzi, nęka i dręczy bez sensu i bezpowodnie. Być może jet chory psychicznie i raczej należy mu zalecać psychiatrę niż psychologa.
      Zgłaszasz na policji stalking i nękanie.


      Nawet gdyby gość przedstawił jakieś badania DNA, to i tak może je sobie co najwyżej w ramki oprawić i na ścianie powiesić. Nie mają one żadnych skutków prawnych.

      Dziecku nie mąćcie w głowie: tatuś jest tatusiem, jedynym i nigdy innego tatusia nie było i nie będzie.

      "Pan z placu zabaw" to był taki jeden dawny znajomy mamy, ale mama się na niego obraziła, bo się okazał być niekoleżeński i ani mama ani tatuś tego pana już nie lubią i więcej z nim stosunków towarzyskich nie utrzymują. Dzieci pojęcie solidarności rodzinnej łatwo dość łapią. "Mama tego pana nie lubi, więc ja też nie". "Unikamy tego pana".

      Nie sądzę, by dziecko chciało w przyszłości drążyć temat "pana z placu zabaw".
      Po co go uwiadamiać? Chcecie zamącić sobie spokój rodzinny?


      No chyba, że byłyby jakieś kwestie zdrowotne, gdzie pochodzenie biologiczne miałoby nagle mieć znaczenie. Ale tak?
      • bezpocztyonline I jeszcze jedno 04.12.12, 22:02
        Rozmawiając z ojcem biologicznym (gdyby ci jednak przyszło z nim rozmawiać):
        - rozmawiasz z nim tonem oficjalnym, wyłącznie per "pan"
        - uwiadamiasz go, że wszelkie próby nękanie twojej rodziny będą zgłaszane na policji
        - pamiętaj, że ten dziwny gość może nagrywać rozmowy. Na policji czy w sądzie twoje przyznanie (na nagraniu na przykład), że jest on biologicznym ojcem dziecka nie będzie miało znaczenia prawnego żadnego (może przy rozważaniu stalkingu uznają to dla niego za okoliczność łagodzącą), ale może mieć znaczenie dla dziecka, jeśli kiedyś biologiczny ojciec mu takie nagranie puści. Dlatego bardzo uważaj na słowa. Raczej się trzymaj cały czas oficjalnie prawnie uznanej wersji. Obcy człowiek z urojeniami nęka was i wasze małżeńskie dziecko.
    • mama303 Re: walka o dziecko 04.12.12, 22:16
      Twój syn dowie się prędzej czy później. Lepiej dla niego i Ciebie i Twego małzonka aby było to jak najprędzej. Im dziecko starsze tym trudniej mu to powiedzieć bez szkody na jego zauwaniu, które pokłada w Tobie.
      Nie można sobie tak poprostu zmienic dziecku tożsamości, to nie zabaweczka!
      • kasi-a789 Re: walka o dziecko 05.12.12, 10:00
        Nie można sobie tak poprostu zmienic dziecku tożsamości, to nie zabaweczka!

        mamo 303 to właśnie chce zrobić biologiczny tata,
        • marina2 Re: walka o dziecko 05.12.12, 10:32
          forumprawne.org/
          jeśli koniecznie chcesz rozkminiać temat via net to spytaj tamże
          temat poważny i ja poszłabym do rozsądnego adwokata ,który zęby zjadł na prawie rodzinnym
          w moim mieście bez wahania mogę podać wytrychowe nazwisko na priva oczywiście.
          • kasi-a789 Re: walka o dziecko 05.12.12, 10:42
            napisz mi nazwisko proszę, już tam pisałam, nikt nie potrafi mi udzielić jednoznacznej odpowiedzi
Inne wątki na temat:
Pełna wersja