Dodaj do ulubionych

Kolejna tragedia

05.12.12, 12:13
m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,12984932,Ojciec__Dwa_razy_nie_przyjeli_syna_do_szpitala__Teraz.html
Reakcja ojca prawidlowa,jesli dziecko umrzesadmam nadzieje,ze nie,to na miejscu tego ojca odstrzelilabym tego gnoja.Dziecko w spiaczce,winnych jak zwykle brak.Nie dalabym sie splawic konowalom,skierowanie do szpitala bylo 3razy wystawiane.Personalia powonny byc podane do publicznej wiadomosci razem z facjata.
Obserwuj wątek
    • angela10086 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 12:16
      nie uwierzysz ale moja corke nasza słuzba zdrowia diagnozowala 2,5 roku i w zasadzie jakby nie moj upor to do tej pory bym nie wiedziała ze moja cora jest powaznie chora.
    • lelija05 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 12:20
      Mnie najbardziej wkurzają w takich sytuacjach późniejsze tłumaczenia, wszystko było w porządku, działaliśmy zgodnie z procedurami, nie mamy sobie nic do zarzucenia.
      A to, że np człowiek umarł przed szpitalem, czekając na pogotowie, lub na skutek olania przez lekarza, to niczyja wina, bo to prosze pani tak się zdarza.
    • owianka Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 12:20
      A pan dyrektor uważa, ze wszystko jest w porządku. Mam nadzieje, że pożałuje, że wyraził taką opinię.
    • melancho_lia Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 12:32
      wzywanie policji na zdenerwowanego rodzica, którego dziecko de facto zaczyna umierać na korytarzu Izby przyjęć to .... Nawet słów nie mam. Mam nadzieje, że zarówno pan dyrektor jak i doktorek jednak doświadczą konsekwencji swojej arogancji i niekompetencji...
      Zdrówka dla maluszka i sił dla rodziców życzę...
      • memphis90 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 17:58
        No tak, ale jeśli rodzic, zamiast udzielić informacji o dziecku zaczyna się awanturować, nie chce pokazać poprzednich wypisów, wyników badań, to co ma zrobić lekarz IP? Skąd ma ten człowiek wiedzieć, że dziecko było już 2 razy, co wówczas stwierdzono i jakie były wyniki?
        • tanebo Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 18:00
          A badanie polega na czytaniu? Lekarz powinien najpierw zbadać pacjenta. Ale dla przeciętnego polskiego lekarza pacjent to zawada w wykonywaniu zawodu.
          • memphis90 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 18:35
            Nie, pierwszym krokiem jest zebranie wywiadu. Tak to działa na całym świecie. Nawet w sytuacji, kiedy rodzic wnosi lejące się dziecko na rękach lekarz musi wiedzieć, czy maluch jest po drgawkach, najadł się leków, uderzył w głowę czy może wymiotuje od kilku godzin.
            • amonette Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 18:50
              Ja nie rozumiem, jak lekarze mając takie wyniki badań krwi jak opisano kazali im iść do diabła.
              • memphis90 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 19:08
                Z tego, co zrozumiałam, przy pierwszej i drugiej wizycie w szpitalu nie mieli wyników krwi (chociaż za drugim razem robili przez kilka godzin jakieś badania- pytanie tylko jakie). Przy trzeciej- ojciec odmówił pokazania dokumentacji i nie chciał odpowiadać na pytania.
                • amonette Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 19:13
                  Koszmar na całej linii. Zabrakło przede wszystkim procedury i kogoś przytomnego i komunikatywnego uncertain.
                • tanebo Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 19:15
                  Tak oczywiście to wina rodziców. Głupi byli że szukali pomocy w szpitalu. Przecież tam się telewizory kupuje. Odpowiedz na pytanie: co obchodzi rodziców szpitalna biurokracja? Czy sami mieli zrobić te badania? Pobrać krew i zrobić rozmazy? Przeciętny człowiek nie ma pojęcia o medycynie i po to idzie do takich miejsc jak szpitale by ludzie którzy mają taka wiedzę im pomogli. Natomiast ci ludzi mają ich gdzieś.
        • melancho_lia Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 18:37
          Jasne, najpierw papierki, a niech sobie człowiek (tu dziecko) zdycha na korytarzu. Bo ważniejsze jest ile razy wcześniej był. A zanim będziemy ratować życie to niech papier o ubezpieczeniu pokaże. nie ma, to won.
          • memphis90 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 19:12
            Nie histeryzuj, nikt tam dziecka nie wywalał z powodu braku ubezpieczenia. Nawet, jak karetka przyjeżdża do nieprzytomnego, to najpierw się pyta świadków co się stało. Naprawdę tak trudno to zrozumieć? Dobrzy lekarze mówią, że wywiad stanowi 80% trafnero rozpoznania, wszelkie badania, prześwietlenia, cuda-wianki to 20%. Trzeba wiedzieć, czego szukać.
            • sabka22 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 21:29
              Masz rację mamphis90 robią wywiad ale jak zagrożone jest życie to pacjenta ratują a wywiad z rodzicem robią!tu chodziło o małe dziecko ono nie opowie co mu dolega tylko rodzic,w tym czasie powinni się dzieckiem zająć.
            • nangaparbat3 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 22:08
              Przestań Memphis. Przestań bronic ludzi, którzy mylą ostrą bialaczkę z ząbkowaniem - mając skierowanie do szpitala wystawione przez bądź co bądź lekarza. Przestań, bo czytać nie można tego, co wypisujesz. To gorsze od najgorszej histerii, w tym wypadku jak najbardziej usprawiedliwionej i wrecz jedynej może zdrowej reakcji oprocz fizycznej napasci.
              --------------
              "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
        • madzioreck Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 19:25
          Skąd ma ten człowiek wiedzieć, że dziecko było już 2 razy, co wówcza
          > s stwierdzono i jakie były wyniki?

          Skoro potraktowali matkę tak:

          "- Co ty tu kobieto robisz, powiedzieli. Byłaś dzień wcześniej, zawracasz głowę, pewnie sama mu uszkodziłaś rączkę podczas ubierania - opowiada."

          to chyba tylko dla zasady się papierków uczepili.
    • carmita80 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 12:54
      Bardzo smutneuncertain wyglada na to, ze w tym wypadku opieka medyczna na kazdym poziomie byla nieodpowiednia. Lekarz pierwszego kontaktu, ktory wypisal skierowanie do szpitala bo cos mu sie nie podobalo, nie okreslil co, powinien byl zlecic badanie krwi, ktorr daloby wynik i to nie byloby watpliwosci. On jednak tego nie zlecil, pomimo ze objawy jakie dziecko mialo budzily watpliwosci. Szpital wykonal jakies badania i obserwacje ale nie stwierdzono bialaczki, ktora dawala.objawy (!) zgroza, bo to w koncu szpital. Generalnie diagnostyka tak na poziomie przuchodni jak i szpitala lezy i kwiczy.
      • agaja5b Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:03
        Bo w Polsce na każdym poziomie jest uprawiana spychologia. Niestetysad I wiem, że mamy lekarzy wspaniałych ale mamy i takich sztywno trzymających sie procedur, dla których rodzic z chorym dzieckiem to jest problem NIE DO ROZWIĄZANIA. Sama tego doświadczam. Moja córka ma problemy ze zdrowiem i muszę trzymać rękę na pulsie, niczego nie zaniedbać i kilka razy byłam juz w sytuacji że maiałam wrażenie pozostawienia samej sobie, żebym najlepiej to ja sama zadecydowała co temu dziecku jest i powiedziała lekarzowi i jeszcze najlepiej się podpisała, że w razie czego to ja odpowiadam za błędną diagnozę.
      • paskudek1 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:08
        wydaje mi się, że lekarz pierwszego kontaktu wlasnie PO TO wyopisal skierowanie do szpitala, bo miał wątpliwości i uważal, że w szpitalu ZROBIĄ dziecu choćby odstawowe badania laboratoryjne, a może, o zgrozo, nawet szerszą diagnostykę. A tu gucio, bo sie panom doktorom nie podobali rodzice, bo przeszkadzali. Nie od dzis wiadomo że lekarzom najbardziej przeszkadzają pacjenci. ten pacjent akurat mało absorbujący był bo jeszcze nie kumaty, nie gadal, ale rodzice juz opierdliwi do imentu. no to policję trzeba było wezwać. Pan doktor na prawde miał dużo szczęścia że zanim ten patrol wezwal w ryj nie dostał...
        • e_r_i_n Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 21:13
          Na podstawowe badania to on mógł kierować.
          • ardzuna Re: Kolejna tragedia 08.12.12, 19:53
            Morfologia kosztuje chyba z 10 zł, za pierwszym razem lekarz rodzinny badał dziecko o 19 i chyba musiał widzieć ze stan jest dramatyczny i nie ma co czekać na następny dzień ze zrobieniem tego badania, a poza tym że sama morfologia dalece nie wystarczy. Tylko rodziców nie chciał straszyć. Dlatego natychmiast skierował dziecko do szpitala. IMO zachował się odpowiednio.
      • amonette Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:09
        przeczytaj dobrze. Ze szpitalnego labu dzwonili do lekarza rodziny z informacją o fatalnych wynikach uncertain.
        Mam nadzieję, że sprawa nie znajdzie finału pod dywanem, rodzice będą mieli pomoc dobrych prawników i uda się towarzystwo wziąć za doopę uncertain. Ja osobiście bym się walcem po tym bajorku przejechała ze trzy razy uncertain.
        Niestety, rokowanie nie są dobre, proponowali rodzicom odłączenie małego od aparatury uncertain.
        Koszmarna sprawa...
        Niestety, to co działa na takich doktorków trzeźwiąco to żądanie pisemnej odmowy przyjęcia do szpitala, skopiowanie skierowania, wezwanie policji (de facto to ojciec powinien ją wezwać, a nie powinna być wezwana do ojca)....
        • owianka Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:27
          > przeczytaj dobrze. Ze szpitalnego labu dzwonili do lekarza rodziny z informacją
          > o fatalnych wynikach uncertain.

          Niestety, mylisz się. Szpital nie wykonał morfologii, ale dostał ją trzeciego dnia na tacy. Mimo to dziecko siniało w poczekalni, kiedy lekarz wzywał policję do ojca.

          "Rodzice postanowili na własną rękę, w prywatnym gabinecie, zbadać dziecku krew - zdaniem dr. Minkiewicza konieczna była morfologia, której w szpitalu, mimo jego zaleceń, nie wykonano. Kilka godzin po badaniu do lekarza rodziny zadzwonił ktoś z laboratorium z informacją, że sytuacja jest dramatyczna. "
          • najma78 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:42
            owianka napisała:

            > "Rodzice postanowili na własną rękę, w prywatnym gabinecie, zbadać dziec
            > ku krew - zdaniem dr. Minkiewicza konieczna była morfologia, której w szpitalu,
            > mimo jego zaleceń, nie wykonano. Kilka godzin po badaniu do lekarza rodziny za
            > dzwonił ktoś z laboratorium z informacją, że sytuacja jest dramatyczna. "

            Bo brak jest standardow postepowania i to jest problem. Lekarz z przychodni rodzinnej wypisujacy skierowanie do szpitala musi to uzasadnic. Rodzice nie wiedzieli dlaczego dziecko zostalo skierowane do szpitala jedynie to ze lekarz z przychodni mial watpliowsci. Mial na pewno, bo wszystko stalo sie w krotkim czasie czyli objawy bialaczki byly juz gwaltowne i agresywne: anemia (jak stwierdzil nie zlecajac badan krwi) , odwodnienie, problem reka (opuchlizna stawow) wczesniej pewnie byly powtarzajace sie infekcje i inne objawy jednak nie zlecono morfologii. Szpital tez nie wykonal diagnostyki, rece opadaja. Co za standardy tam maja i jakich lekarzy, ze nikogo nie zaniepokoily objawy bialaczki.
            • memphis90 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 18:02
              > Szpital tez nie wykonal diagnostyki, rece opadaja.
              Szpital powodno przeprowadził "kilka godzin badań i obserwacji". Ale co właściwie wtedy zrobiono- nie wiemy.

              > problem reka (opuchlizna stawow)
              A skąd wiesz, że dziecko miało opuchliznę stawów? Mogło mieć złamanie albo niedowład na skutek rozwijającego się udaru... Tak to informacja internetowa zaczyna żyć własnym życiem...
          • amonette Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 15:56
            Chyba czytałam jednym zmęczonym okiem wink. Zwracam honor.
            W takim razie walec nie wystarczy. Tylko turbomiotła w takim szpitalu.

            Cholera, czy u nas dopiero jak się "trup ściele" ludzie zwracają uwagę na ewidentne nieprawidłowości i lanie na procedury? Bo gdyby były przestrzegane i jasne, musiałby się z nimi liczyć największy arogant, niedouk i idiota.
            Już sprawy kłótni z ojcem i obstawania przy swojej "racji" przy tragicznych wynikach badań leżących przed szanownym panem doktorem jak ten wół zupełnie nie rozumiem uncertain. I jeszcze plecenia, że po stronie szpitala wszystko jest OK.
            Ciekawe, co napisał lekarz rodzinny w skierowaniu i czy określił przypadek jako pilny. Jak napisał "podejrzenie ostrej białaczki" i nikogo to nie ruszyło, wręcz zbyli rodziców bredniami o ząbkowaniu, prokurator powinien im zrobić z doopy jesień średniowiecza uncertain.
      • jowita771 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:38
        Lekarz pierwszego kontaktu wolał, żeby dziecko było badane w szpitalu, tak byłoby szybciej, niż odsyłać rodziców do laboratorium i dopiero znowu do przychodni i dopiero do szpitala.
        • najma78 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:45
          jowita771 napisał:

          > Lekarz pierwszego kontaktu wolał, żeby dziecko było badane w szpitalu, tak było
          > by szybciej, niż odsyłać rodziców do laboratorium i dopiero znowu do przychodni
          > i dopiero do szpitala.

          A po co odsylac? W przychodni nie pobieraja krwi, nie wysylaja na testy i nie przyvhodza wyniki? Lelarz, ktorego niepokoja objawy nie priorytezuje zlecenia badan?
          • jowita771 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:53
            W mojej przychodni nie pobierają. Lekarz daje skierowanie do laboratorium, które pobiera krew do godziny 10.
            • najma78 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:19
              jowita771 napisał:

              > W mojej przychodni nie pobierają. Lekarz daje skierowanie do laboratorium, któr
              > e pobiera krew do godziny 10.

              To przyznam, ze jest to glupie rozwiazanie, w koncu przychodnia rodzinna powinna zapewnic pakiet uslug medycznych w tym diagnostycznych na poziomie podstawowym, a pobranie krwi do analizy do tego sie zalicza. W mojej przychodni pobieraja krew i wysylaja na testy, mocz zostawia sie w recepcji, pobieraja (pielegniarki) material do cytologii (wynik przychodzi jeden do przychodni jeden do pacjentki) , diagnozuja, kontroluja lekami astme, cukrzyce, i wiele innych. Tak dzialaja wszystkie przychodnie.
              • annajustyna Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:38
                U nas w polskiej przychodni jest lab i tez tylko do 10. W niemieckiej wszytsko jest na miejscu pod reka (oprocz aparatu rtg).
        • memphis90 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 18:07
          Ale szpital nie jest od tego, żeby przeprowadzać pełną diagnostykę każdemu dziecku, które jest od dwóch dni jakieś apatyczne i blade. Takich dzieci są tysiące. Pech, bo to jedno akurat miało białaczkę i rozwinęło koszmarne powikłanie,jakim był udar (które pewnie wystąpiłoby i tak, nawet, gdyby chorobę rozpoznano 2 dni wcześniej). Dziecko powinno mieć morfologię pierwszego dnia w Poradni i dalszą diagnostykę już w szpitalu. A jeśli rodzinny miał wątpliwości- mógł zadzwonić na IP i porozmawiać z dyżurnym, że podsyła mu dziecko X i prosi o diagnostykę, bo cośtam.
          • tanebo Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 18:11
            Tylko wiesz, jest mały problem. Osobiście mam gdzieś co i gdzie ktoś powinien. Powinno to być dawno dogadane. Dla mnie jest to po prostu metoda na rozwodnienie tematu.
            • memphis90 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 18:38
              > Tylko wiesz, jest mały problem. Osobiście mam gdzieś co i gdzie ktoś powinien.
              > Powinno to być dawno dogadane.
              Ale to, że nie ma standardów nie jest też winą szpitala.
              • amonette Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 18:49
                To nigdy nie jest niczyja wina.
              • demonii.larua Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 20:09
                Ale szpitale, przychodnie, lekarze powinny we własnym interesie zabiegać o to, by standardy zostały ustalone. A tak, nikt nie naciska to po kiego góra ma się wysilać - czyli spychologia stosowana ma się świetnie. A pacjent niech zdycha.
      • 18lipcowa3 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:44
        a w uk by kazali dac paracetamol, no nie?

        • najma78 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:51
          18lipcowa3 napisała:

          > a w uk by kazali dac paracetamol, no nie?
          na twoja glupote na pewno lipcowa, na to paracetamol by wystarczyl. Miejmy tylko nadzieje, ze dzieci tego nie odziedzicza, choc przesiakna.uncertain
        • gazeta_mi_placi Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 15:37
          Dobre....
        • princess_yo_yo Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 17:36
          masz racje lipcowa, co to za porzadki zeby zalecac placebo za grosze? powinni tak jak w pl wypisywac cala liste specyfikow o dzialaniu placebo i na dodatek na receptach zeby lepiej wygladalo, w koncu firmy farmaceutyczne musza z czegos zyc.
      • nangaparbat3 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 22:13
        Prawdopodobnie lekarz pierwszego kontaktu zdawal sobie sprawe że dziecko jest poważnie chore i zależało mu na natychmiastowym umieszczeniu go w szpitalu - miejscu, gdzie dziecku natychmiast można zrobic wszystkie potrzebne badania. wysylanie go na badania krwi tylko odwlekloby przyjecie do szpitala.
        Nawalił - oprócz merytorycznej wiedzy i doświadczenia - brak zaufania do kolegi po fachu. Mnie sie noz w kieszeni otwiera jak to wszystko czytam.
    • jowita771 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:32
      Pewnie i tak by się tak skończyło, ale zachowanie lekarzy w szpitalu karygodne. Pan doktor zajęty głównie tym, żeby na niego pacjent głosu nie podnosił, zamiast diagnozować, jak należy. Lekarz z przychodni jakoś widział konieczność hospitalizacji.
      • melancho_lia Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:37
        Ale lekarzem z przychodni wielki pan doktor ze szpitala przejmować się nie będzie. Jak bylam w zeszłym roku z córką na chirurgii to razem z anmi w sali byla dziewczyna po operacji wyrostka. Od zabiegu minał ponad tydzień, dziewczyna na silnych antybiotykach, ledwo łażąca, dramat jakiś. Okazało się, że przyjechała z ojcem i ze skierowaniem od chirurga z podejrzeniem wyrostka, a pni dr na IP stwierdziła, że to zapalenie pęcherza i kazała furagin brać. Parę dni później dziewczyna trafiła znowu do szpitala z rozlanym wyrostkiem i była operowana na cito...
        No ale kto by się przejmował skierowaniem od jakiegos tam chirurga...
      • paskudek1 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:37
        niestety, tym razem rodzice zwykli ludzie, zaden olimpijczyk tam nie mignąl, więc pewnie stwierdzą że "nieprawidłowości nie bylo" i szlus. Na prawde powinni pora personalia doktorów dokładne.
        • babsee Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:51
          Zawsze w takich przypadkach trafia mnie szlag, ku......ca zalewa oczy.Tym razem po prostu sie popłakalam.Biedne dziecko.4 dni umierało.Straszne.
      • najma78 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:49
        jowita771 napisał:

        > Pewnie i tak by się tak skończyło, ale zachowanie lekarzy w szpitalu karygodne.
        > Pan doktor zajęty głównie tym, żeby na niego pacjent głosu nie podnosił, zamia
        > st diagnozować, jak należy.

        Po raz kolejny klania sie brak organizacji, lekarz wykonujacy obowiazki pielgniarek, pacjent uzywajacy wulgarnych slow...

        Lekarz z przychodni jakoś widział konieczność hospi
        > talizacji.

        Widzial tylko na jakiej podstawie i co napisal na skierowaniu skoro zwyklego testu krwi nie zlecil?
        • jowita771 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:55
          Pacjent nie używał wulgarnych słów dla kaprysu w tym wypadku, stracił panowanie nie bez powodu, Ty byś w takiej sytuacji odstawiała Wersal?
          • najma78 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:23
            jowita771 napisał:

            > Pacjent nie używał wulgarnych słów dla kaprysu w tym wypadku, stracił panowanie
            > nie bez powodu, Ty byś w takiej sytuacji odstawiała Wersal?

            Dziecko przyjachalo do szpitala w stanie agonalnym z powodu bialaczki, zlekcewazono wszystkie objawy i nie zastosowano zadnej dignostyki duzo wczesniej, a lekarz w szpitalu z powodu braku organizacji i totalnego bajzlu musial wykonac prace pielegniarki i uslyszal niecenzuralne slowa, absurd.
        • melancho_lia Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:59
          No tak, najistotniejsze w całej sprawie, ze ojcu umierającego malucha nerwy pusciły wobec arogancji lekarza i własnej bezsilności.
          • memphis90 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 18:10
            Ale jakiej arogancji? Lekarz chciał po prostu zebrać wywiad, taki jest jego obowiązek. Nie rozumiem tylko, dlaczego dziecko w tym czasie siedziało samo w korytarzu.
            • asia_i_p Re: Kolejna tragedia 07.12.12, 05:47
              Memphis, ja byłam z małym dzieckiem na izbie przyjęć (u nas tam się wtedy jeździło, kiedy z dzieckiem coś się działo po 18-tej), przerażona gwałtownymi wymiotami i bólami brzuszka. Pani doktor przeprowadzała wywiad ze mną w gabinecie, z dzieckiem siedzącym na moich kolanach i ani mrugnięciem powieki nie zdradzała myśli "Kolejna histeryczka z rota", która zapewne tłukła jej się pod czaszką. Przeprowadzała wywiad równocześnie obserwując dziecko i zaczynając już badać, co mnie uspokajało, a do jej pracy jakoś nie wprowadzało chaosu.

              To problem powiedzieć "Niech pan weźmie dziecko ze sobą"? Problem powiedzieć "Proszę się natychmiast uspokoić, bo trzeba Pana współpracy, żeby pomóc Pana dziecku"? Pewnie, że jeżeli się zacznie grę pod tytułem "Jak dopasować zachowanie tego lekarza do procedur" to pewnie się uda. Ale jak je się porówna z wykonaniem tych samych procedur przez innych lekarzy, to już trudniej je usprawiedliwić.

              Pamiętam jak ze skurczami przepowiadającymi dzwoniłam do mojej ginekolog i do mojej ciotki-pediatry. Ginekolog rzuciła "do sześciu na dzień może być", więc przy siódmym zaczęłam panikować i dzwonię do ciotki. I tam słyszę: "wstań i się przejdź - czujesz mocniej czy słabiej, kiedy się ruszasz - czy czujesz ruchy dziecka" - seria pytań, zakończona stwierdzeniem, że kilka dzienni mam prawo odczuwać. Niby to samo, ale jednak nie to samo.

              Więc według mnie sugerowanie, że tacy lekarze jak lekarka, która przyjęła mnie wtedy na izbie przyjęć z dzieckiem i jak moja ciotka, wypełniają procedury dokładnie tak samo dobrze, jak ten lekarz, który wezwał policję, jest obrażaniem tych dobrych lekarzy.
        • mwiktorianka Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:16
          Lekarz w przychodni nie zlecił bo uznał, że dziecko powinno jak najszybciej trafić do szpitala i być NATYCHMIAST diagnozowane. Wyniki badań robionych w poradni nie otrzyma się natychmiast, a w szpitalu wystarczy im pół godziny i wyniki są.
          Laboratorium w przychodni jest zazwyczaj czynne do godz. 10, jeśli rodzice byli w poradni później , to jeśli lekarz wystawiłby takie skierowanie mogliby wykonać je dopiero następnego dnia, a na wynik czekaliby jeden dzień. A więc podstawowa diagnostyka w poradni ok. 2 dni, a w szpitalu (jeśli zajęliby się dzieckiem jak należy) ,kilka godzin.
          Ja nie rozumiem jednego, jak ci "lekarze", mogą spokojnie spać i patrzeć się w lustro, wiedząc, że przyczynili się do czyjejś tragedii.
          Ilu jest takich lekarzy, którzy ewidentnie olewają pacjenta doprowadzając tym do utraty jego życia lub zdrowia i uważają, że NIE MAJA SOBIE NIC DO ZARZUCENIA !!!
          Powinniśmy z tym skończyć raz na zawsze, zgłaszając takie sprawy gdzie trzeba, i nie dając sobie wmówić, że nic nie da się zrobić. Jeśli zrobi się głośno wokół ich złego traktowania pacjentów to może choć trochę zaczną się bać i przestaną mieć pewność, że im to nic nie można zrobić/ udowodnić.
          Strasznie mi żal tego maluszka i jego rodziców. Nie popuściłabym łajdakom, powinni odpowiedzieć za to co zrobili, a właściwie czego nie zrobili....
    • kamelia04.08.2007 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:54
      weź, daj spokój, bo brak słów, a raczej cisna mi sie najgorsze i to z gatunku wulgarnych.

      Najlepszy był ten patafian, co policje do zdenerowowanego ojca wzywał, bo "on sobie nie pozwoli". Panisko sie znalazło, zapomniał, że on jest dla pacjentów jak (__.__) do wiadomo czego.

      Arogancja ich, megalomania i poczucie, ze sa bezkarni doprowadza do takich przypadków jak z tym chłopcem, jak z blixniaczkami brazowego medlisty, jak z noworodkiem, które spada na podłoge, albo te pilegniarki, co sie fotografowały z wczesniakami.
    • caroninka Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 13:57
      Ciskac piorunami i wyc na zmiane sie chce, jak sie widzi, takie sk..wysynstwo. Nie mam pojecia skad sie biora wsrod lekarzy takie elements. Niech sie cieszy wywloka, ze nie trzeba bylo do niego specjalisty wzywac, bo na wyjatkowo spokojnego rodzica tragil. Ja bym go rozniosla...
    • lineczkaa Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:08
      Dramat ogromny i ogromna tragedia, ale pomijając zachowanie lekarzy i ich podejście do pacjenta, to ja bym psów za szybko na nich nie wieszała. To jest małe dziecko, w wieku, który źle znosi zarówno drobne infekcje jak i np. ząbkowanie. Białaczkę trudno zdiagnozować "po wyglądzie", więc dlatego dziecko było co rusz odsyłane do domu. Nie wiemy, czy to była czasowo postępująca białaczka i objawy wcześniejsze zostały niedopatrzone przez lekarza pierwszego kontaktu, czy tak agresywna, że pierwsze objawy okazały się tymi ostatnimi.
      Skandalicznego zachowania personelu nic nie tłumaczy, bo powinien rozumieć, że w przypadku dzieci i ich chorób rodzice są nerwowi, roszczeniowi i nierzadko agresywni, ale trudno ustalić procedury takie, żeby każde osłabione dziecko, które przyjechało do szpitala zaczynało wstępną diagnozę od nowotworu czy sepsy.
      • melancho_lia Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:18
        Widzisz, ale jak ktoś przyjeżdża do szpitala ze skierowaniem to raczej powinni podstawowe chociaż badania zrobić. A zwłaszcza jak przyjeżdża po raz kolejny.
        • lineczkaa Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:29
          Ja to tez rozumiem, ale mamy mało danych. Nie wiem jak jest np. u Ciebie w miejscu zamieszkania, ale np. nasza pediatra, jeśli jest potrzeba konsultacji laryngologicznej, to też pisze skierowanie do szpitala, ponieważ tylko tam, w godzinach późniejszo-popołudniowych jest możliwość zbadania dziecka przez specjalistę laryngologa. Ja co prawda, nie wykorzystywałam tych skierować, bo okazywało się, że nie ma potrzeby, ale też nie wiem, czy bym radośnie nie czekała dwóch godzin na przyjecie.
          • melancho_lia Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:35
            Ja dwukrotnie miałam dla dziecka skierowanie do szpitala od pediatry. Za pierwszym razem córka była okazem zdrowia, ale w posiewie moczu wyszedł jakiś straszny syf do leczenia w szpitalu. Nie zlekceważono nas na IP. Lekarz zbadał małą, zlecił kolejne badanie moczu i posiew (bo stan dziecka nie był adekwatny do wyniku), badanie ogólne wyszło kryształowe, więc odesłał nas do domu. Po wynik posiewu zgłosiłam się po 1,5 doby bo był czysty- czyli pomyłka w labie. Ale nikt nas nie olał mimo, że córka lat 2 skakała radośnie po izbie przyjęć i na chorą nie wyglądała.
            Drugi raz sprawa poważniejsza była i jedynie rejestratorka usiłowała mi wmówić, że dziecku nioc nie jest i mam sobie do domu wracać. Uparłam się, trafiliśmy na trzydniową obserwację i diagnostykę (m. in. tomografię czaszki).
            • beti222 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 20:21
              Jak córka miała niecały miesiąc, pediatra podejrzewała u niej bardzo poważne problemy hormonalne (wyniki badań były bardzo niskie). Dostałam skierowanie do endokrynologa, zadzwoniłam do szpitala i mimo, że terminy były na dwa miesiące w przód, to przyjęli nas od razu jak powiedziałam jakie ma wyniki. Badania powtórzono, trafiłyśmy na świetną endokrynolog, która nie mogła pojąć czemu wyniki wskazują na poważną chorobę, a dziecko nie ma objawów. Dopilnowała aby natychmiast zrobić badania, okazało się, że wszystko jest ok, laboratorium wcześniej się się pomyliło. Okazało się, że trafiłam na świetną pediatrę i endokrynologa, miałyśmy bardzo dużo szczęścia, zajęli się nami bardzo szybko i profesjonalnie.
              Bardzo współczuję rodzicom i temu dziecku, życzę wytrwałości i zdrowia.
        • agaja5b Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:32
          Otóż to a nie potraktować jak natrętną muche.
          Inna sprawa to podejście lekarzy i pacjentów do siebie wzajemnie. Tu widac to wyraźnie. Lekarz jest górą i nie zamierza z niej zejść, a i pacjenci są z reguły w pozycji kolankowo- proszącej o zlitowanie, bo jak się upomni o swoje prawa to zostanie potraktowany jak niezrównoważony emocjonalnie pieniacz. Takie sa realia. Normą jest zdziwienie lakarza że rodzic dziecka z jakimś schorzeniem jest w miarę kompetentny w tym konkretnie temacie, że zadaje jakieś pytania, domaga się dogłębnego przedstawienia sytauacji. Cytat jednego lekarza do mnie: a co się tak pani wyedukowała??sad
          • melancho_lia Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:37
            No i jeszcze zdiwienie, że matka obecna przy pobieraniu krwi malemu dziecku nie szarpie pilęgniarki za rękę i nie płacze. Mnie próbowąły kiedyś wyrzucić, ale się nie dałam. Z obrazonymi minami pobrały krew, a potem jedna z nich stwierdziła; Pani to taka spokojna jest.
      • najma78 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:47
        lineczkaa napisała:

        ale trudno ustalić procedury takie, żeby każde osłabione dziecko, któr
        > e przyjechało do szpitala zaczynało wstępną diagnozę od nowotworu czy sepsy.

        Dlatego wlasnie piwerwsza podstawowa diagnostyka powinna odbywac sie na poziomie przychodni rodzinnej. W koncu lekarz z tej przychodni mial jakies podstawy do smierowania do szpitala, gdyby zlecil badania krwi wiedzialby z czym ma do czynienia i wyslalby dziecko do szpitala wraz z odpowiednia informacja i ono trafiloby od razu tam gdzie trzeba. Brak standardow takie ma wlasnie skutki. Wiadomo, ze bialaczka czesto nie daje wyraznych objawow, moga byc niezauwazone, moga byc nierozpoznane jak nalezy, moze w koncu nie byc ratunku, ale przynajmniej nie dochodziloby do tak kuriozalnych sytuacji jak zle traktowanie rodzicow, wulgarne odzywki, brak pomocy i chocby ulzenia w cierpieniu dla chorych, pomoc psychologiczna dla rpdzicow.
        • hellulah Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:56
          Przecież zlecił badanie krwi, tylko szpital odmówił, ostatecznie rodzice zrobili to badanie prywatnie. "Zlecić" zlecił, czy musi dysponować własnym laboratorium?

          zdaniem dr. Minkiewicza konieczna była morfologia, której w szpitalu, mimo jego zaleceń, nie wykonano

          • memphis90 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 18:14
            Lekarz rodzinny nie zleca badań do wykonania w szpitalu. Lekarz rodzinny zleca badania u siebie w przychodni.
            • hellulah Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 19:11
              Ok. W takim razie w artykule coś jest nie tak.
            • szmytka1 Re: Kolejna tragedia 06.12.12, 13:58
              ale cóż ty pleciesz, u mnie w miasteczku powiatowym jest 5 przychodni, a laboratoria tylko w 2 z nich. Po godz. 10 material do badań przyjmą tyko w szpitalu. Nasze przychodnie to ilka gabinetów i pokój zabiegowy plus dyżurka pielęgniarki. Gdzie tam maja być wykonane te badania? Na zwykle cpr odsyłają mnie z dzieckiem do szpitala.
        • kawka74 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 15:01
          > Dlatego wlasnie piwerwsza podstawowa diagnostyka powinna odbywac sie na poziomi
          > e przychodni rodzinnej.

          Tak rozumując lekarka z przychodni powinna była najpierw skierować moje dziecko (nie miało wtedy jeszcze roku) na RTG płuc zamiast od razu do szpitala - a jednak zaczęła od szpitala. Dziecko lało się przez ręce, uj wiedział, co mu (zupełnie tak, jak w przypadku chłopca, o którym mowa), czy zlecić badania krwi i moczu, czy może RTG (wszak wszystko można zrobić na poziomie przychodni), czy może jeszcze coś innego.
          Tak w przypadku tamtego chłopca, jak i w przypadku mojej córki szpital był niezbędny do rozpoznania, o co chodzi, bo wszystko (teoretycznie) idzie szybciej. Moje dziecko trafiło do Dziekanowa, gdzie przebadano ją od stóp do głów, a na poziomie przychodni zabawa ciągnęłaby się pewnie do stwierdzenia sepsy, bo to przecież trwa.
          Na poziomie przychodni to mogę bawić się w zastanawianie się, dlaczego chrapie, ale nie w przypadku problemu z szybko postępującymi objawami i o nieznanym podłożu.
          • najma78 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 15:17
            kawka74 napisała:

            > Tak rozumując lekarka z przychodni powinna była najpierw skierować moje dziecko
            > (nie miało wtedy jeszcze roku) na RTG płuc zamiast od razu do szpitala - a jed
            > nak zaczęła od szpitala. Dziecko lało się przez ręce, uj wiedział, co mu (zupeł
            > nie tak, jak w przypadku chłopca, o którym mowa), czy zlecić badania krwi i moc
            > zu, czy może RTG (wszak wszystko można zrobić na poziomie przychodni), czy może
            > jeszcze coś innego.

            Tak sie akurat sklada, ze w tym przypadku chodzi o dziecko z bialaczka, ktorej to objawy zaniepokoily lekarza rodzinnego do tego stopnia ze skierowal dziecko do szpitala, ale szpital nie wykonujac diagnostyki, nawet morfologii odeslal. Kazdy przypadek jest inny, w tym przypadku morfologie powinien zlecic lekarz w przychodni rodzinnej, bo gdy dziecko do niego trafilo, nie przelewalo sie przez rece a mialo tylko niestandardowe objawy. Widzisz roznice? Rtg robi sie o tak w szpitalach.

            > Tak w przypadku tamtego chłopca, jak i w przypadku mojej córki szpital był niez
            > będny do rozpoznania, o co chodzi, bo wszystko (teoretycznie) idzie szybciej.

            Teoretycznie, a w praktyce nie, przynajmniej w warunkach polskichuncertain objawy wystepujace u tego dziecka gdy trafilo do lekarza pierwszego kontaktu z opisu nie byly alarmujace. Szpital uznal ze.tp rownie dpbrze moze byc zabkowanie, a gdyby zrobiono badanie krwi na poziomie przychodni nie byloby dla szpitala watpliwosci, tak samo rodzinny wiedzialby co napisac w skietowaniu.

            > Na poziomie przychodni to mogę bawić się w zastanawianie się, dlaczego chrapie,
            > ale nie w przypadku problemu z szybko postępującymi objawami i o nieznanym pod
            > łożu.

            Tak, zgadzam sie, ale jak widzisz objawy nie byly dla szpitala ani dla rodzinnego az tak oczywiste aby zlecic morfologie. Diagnostyka, zwlaszcza specjalistyczna kosztuje, trudno byloby badac kazde dziecko od stop do glow jak to okreslilas tylko dlatego ze dziecko ma objawy, ktore rownie dobr4 moga okazac sie zabkowaniem albo wirusowa infekcja gardla, a pobyt w szpitalu i diagnostyka kosztuja wiecej niz morfologia zlecona przez przychodnie.
            • hellulah Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 15:32
              najma, ale lekarz pierwszego kontaktu zlecił morfologię, szpital odmówił jej wykonania.

              Zdaje się poradnia lekarze pierwszego kontaktu nie mam obowiązku mieć laboratorium na miejscu, czynnego na dodatek 24h na dobę. Lekarz pierwszego kontaktu zlecił więc wykonanie morfologii tam, gdzie można było zrobić to cito. Szpital odmówił. Rodzice dali krew do zbadania prywatnie. Tak wynika z linkowanego tekstu.
              • najma78 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 15:46
                hellulah napisała:

                > najma, ale lekarz pierwszego kontaktu zlecił morfologię, szpital odmówił jej wy
                > konania.

                A od kiedy to lekarz z przychodni rodzinnej zleca wykonanie badan szpitalowi? Lekarz rodzinny powonien zlecic to badanie laboratorium, zeby zobaczyc na czym stoi. w naglych przypadkach kieruje do szpitala, dzwoniac i opisujac przypadek z ktorym sam nie jest w stanie sobie poradzic a szpital tzn. lekarze tam pracujacy decyduja o diagnostyce.


                > Zdaje się poradnia lekarze pierwszego kontaktu nie mam obowiązku mieć laborator
                > ium na miejscu, czynnego na dodatek 24h na dobę.

                Nie znam takiej, ktora ma, ale szpital nie wykonal diagnostyki i lekarz odeslal dziecko, rodzice wezwali lekarza z przychodni jeszcze raz za jakis czas, a ten stwierdzil anemie bez badan krwi (?) plus odowdnienie, problem z reka. W koncu rodzice zrobili badanie krwi prywatnie (!) absurd goni absurd. Ciala dalno na kazdym poziomie opieki. Jeszcze raz napisze, wina jest bral jasnych standardow postepowania stad tez wizyty rodzicow dzieci z katakami jak i bialaczka na citouncertain
                • hellulah Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 15:59
                  Ej no lekarz pierwszego kontaktu jak najbardziej zlecił był wykonanie usg jamy brzusznej u nastolatki szpitalowi (bo z badania wyszło, że na cito trzeba coś sprawdzić), nie wystawiał skierowania do poradni radiologicznej (żebyśmy poszli za - nooo - może za tydzień czy trzy, jak będzie miejsce, a potem do gastrologa zarejestrować się na przyszły rok) tylko po prostu do szpitala. I owszem szpital przyjął, walnął badanie krwi (którego lekarz pierwszego kontaktu nie zlecił, bo nie było na to czasu), moczu, usg i co nie jeszcze. Nie trzeba było dzwonić, wystarczyło skierowanie.

                  Dlatego analogicznie (ale nie jestem lekarzem, jak będę miała okazję zapytać kogoś, zapytam, się nie upieram) jeśli jest potrzeba wykonania badań krwi cito plus występują dodatkowe wskazania (tu mowa o małym dziecku i o nagłym, nietypowym pogorszeniu stanu zdrowia) oraz jeśli nie ma innej możliwości wykonania badania (np. po godzinach pracy laboratoriów przy-poradnianych), lekarz kieruje do szpitala. Sama piszesz, że w nagłych przypadkach kieruje do szpitala. Że dzwoniąc? eee, a wypisane opieczątkowane skierowanie nie wystarczy...?
                  • memphis90 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 18:19
                    Lekarz rodzinny nie ma prawa zlecić szpitalowi wykonywania jakichkolwiek badań. Kieruje się dziecko z podejrzeniem choroby X czy Y, a lekarz IP sam decyduje o zakresie niezbędnej diagnostyki. I tak na przykład ma prawo uznać, że dziecko mające kaszelek od 2 tygodni nie musi mieć robionej spirometrii, testów alergicznych i próby potowej w piątek o 23.30.
                    • hellulah Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 19:10
                      Dzięki za wyjaśnienie (od fachowca, rozumiem). W takim razie źle zapamiętałam "nasze" skierowanie, musiało nie zawierać polecenia "wykonać usg jamy brzusznej", tylko samo rozpoznanie czy raczej opis objawów. Zapamiętałam, bo lekarka pierwszego kontaktu tak to ujęła, że bez badania usg nie da rady postawić dalszej diagnozy, a sprawa była pilna.
                • dzoaann Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 20:10
                  no, w Irlandii na przyklad idziesz do lekarza rodzinnego, gdy jest taka potrzeba dostajesz skierowanie na badania (ja ostatnio dostalam zlecenie na morfologie wlasnie) i w zaleznosci od stanu sa one wykonywane od razu, badz sie czeka w kolejce. Kiedys zglosilam sie do lekarza w takim stanie, ze dostalam skierowanie na rtg na cito i wyslano mnie z tym do szpitala. W szpitalu czekalam tylko chwilke. Wykonano rtg i dalsza diagnostyke. Plus zatrzymano w szpitalu. Lekarz rodzinny w liscie do szpitala pisze, czy to zwykle badanie, ktore oze poczekac, czy tez podejrzewa, ze potrzebna jest hospitalizacja.
            • amonette Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 16:06
              za pierwszym razem - masz rację, ale za ostatnim rodzice mieli już te "tragiczne wyniki" w ręku, opis na skierowaniu pewnie był do nich adekwatny. I co? Pan doktor wezwał policję...
            • kawka74 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 19:55
              gdy dziecko do niego trafilo, nie przelewalo sie przez
              > rece a mialo tylko niestandardowe objawy.

              Tylko? Gdyby to był dorosły, to tak, można sobie pochodzić do przychodni, ale z dzieckiem tak się nie robi właśnie ze względu na niestandardowe objawy.
              Nie, nie widzę różnicy.

              objawy wyst
              > epujace u tego dziecka gdy trafilo do lekarza pierwszego kontaktu z opisu nie b
              > yly alarmujace.

              Widać były, skoro dał skierowanie do szpitala.

              Diagnostyka, zwlaszcza specjalistycz
              > na kosztuje,

              Owszem, tylko co z tego?
              Mam wrażenie, że chcesz powiedzieć, że to lekarz rodzinny dał ciała, bo nie zlecił morfologii. Cóż, i tak lekarzom ze szpitala pewnie się upiecze.
              • nangaparbat3 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 22:26
                > Mam wrażenie, że chcesz powiedzieć, że to lekarz rodzinny dał ciała, bo nie zle
                > cił morfologii.
                Najwyraźniej. Dla mnie to szczyty obłudy i krętactwa.
                • tanebo Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 22:29
                  A czy nie powinni naprawić tego błędu a nie powielać go dokładając swoje?
                  • nangaparbat3 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 22:44
                    To nie byl błąd. Jemu zależalo na czasie i ufał, że w szpitalu zajmą się dzieckiem i zrobią wszystkie potrzebne badania - natychmiast. Wg mnie myślał prawidłowo.
            • nangaparbat3 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 22:23
              Teoretycznie, a w praktyce nie, przynajmniej w warunkach polskichuncertain objawy wystepujace u tego dziecka gdy trafilo do lekarza pierwszego kontaktu z opisu nie byly alarmujace. Szpital uznal ze.tp rownie dpbrze moze byc zabkowanie, a gdyby zrobiono badanie krwi na poziomie przychodni nie byloby dla szpitala watpliwosci, tak samo rodzinny wiedzialby co napisac w skietowaniu.

              Dla lekarza pierwszego kontaktu były alarmujące - widac jest po prostu lepszym lekarzem od szpitalnych, hołdujacych przesądom związanych z ząbkowaniem - to o ząbkowaniu to jakis obłęd i paranoja, coś jak z plica polonica, ten sam poziom, choc pare wiekow upłyneło.
              Szpital zlekcewazyl opinie lekarza z przychodniu - i to jest główny powód.
              Mam nadzieję, że nie ujdzie im top płazem.
          • dorek3 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 20:11
            Jak u mojego syna lekarka podejrzewała zapalenie płuc (w sobotę około południa) bo w osłuchu raz coś słyszała a raz nie a dzieciak brzydko kaszlał i nagle dostał 40 stopniowej gorączki to wypisała nam właśnie skierowanie do szpitala (trafiliśmy tez do Dziekanowa) abyśmy od ręki zrobili rtg. Na skierowaniu napisała co podejrzewa. Na izbie lekarz niczego nie słyszał, ale rtg zrobiono. Po pół godzinie miałam diagnozę "odoskrzelowe zapalenie płuc" i receptę na antybiotyk. Był w dobrym stanie więc obyło się bez hospitalizacji, ale gdybyśmy czekali do poniedziałku to mogłoby być różnie.
        • sabciasal Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 23:08
          Dlatego wlasnie piwerwsza podstawowa diagnostyka powinna odbywac sie na poziomi
          > e przychodni rodzinnej

          masz rację, ale operujesz standardami z innego kraju. w Polsce prawie żadna przychodnia nie posiada laboratorium realizującego skierowanie tego samego dnia. Prawie żadna w kraju.

          Skierowanie przez lekarza mogłoby zostać zrealizowane na drugi dzień. wysłał do szpitala - na izbę przyjęć bądź SOR (w artykule nie jest wyjaśnione). Zgodnie z zasadami tam diagnozuje się ostre przypadki. A za taki stan ostry rodzinny uznał chłopca. Tam chłopca zresztą zdiagnozowano- błędnie i nie zlecono badań.
          brak standardów - masz rację. ale mówi się o tym latami i jakoś brać lekarska się nie bierze do pracy. A już styk rodzinny - szpital to jakiś dramat, moim zdaniem wynikający z problemów emocjonalnych niektórych (ostentacyjne okazywanie lekceważenia rodzinnym).
    • majenkir Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:10
      Co za straszna historia uncertain
      Mam nadzieje, ze winnym nie ujdzie to plazem.....
      • amy.28 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:21
        Zachowanie lekarzy skandaliczne, natomiast prawdopodobnie z ostrą białaczką szpikową ten chłopczyk i tak nie miał wielu dni przed sobą. Kwestia wcześniejszej diagnozy czy zajęcia się - jasne, dała by mu kilka dni więcej - ale z artykułów wynika że zaniedbanie lekarzy nie było powodem pogorszenia się stanu zdrowia - maluch po prostu jest ciężko chory i pewnie tak czy owak skończyłoby się to tragedią... sad
        • hellulah Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:24
          Co nie zmienia faktu, że być może inne spławiane dziecko ucierpi, więc tego typu spławianie nie powinno mieć miejsca (zresztą pisałam o tym wyżej).
          • amonette Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 16:14
            Idąc tropem "lekarze nie przyczynili sie do pogorszenia stanu zdrowia, więc nie poniosą odpowiedzialności" można by generalnie odmówić hospitalizacji osób ciężko, a zwłaszcza terminalnie chorych. Drogie toto i psuje statystyki. I jeszcze wypala lekarza psychicznie, bo kto lubi, jak mu pacjent umiera. Niech to robi w domu i nie zawraca nikomu doopy.
            • hellulah Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 16:32
              amonette, ale to się właśnie tak odbywa, mam niestety bardzo osobiste doświadczenia w tym, właśnie w tym zakresie. I jak pisałam bardzo, bardzo niedawno prawie że osobiste sad ale tak jak pisałam, nie czuję się upoważniona do podania detali.

              Z jednej strony ja nawet rozumiem, że nie ma worka z finansami bez dna, że tak jak np. na froncie trzeba robić odsiew, kogo i w jakiej kolejności ratujemy, tak samo istnieją klasyfikacje i kolejki do przeszczepów, organ dostanie ten, kto najlepiej rokuje i to w odpowiedniej odczekanej kolejności. Zgodzę się także, że wiele procedur nie wyleczy ani nawet nie wydłuży znacząco życia, a jedynie doda niepotrzebnych cierpień i pacjent oraz rodzina powinni być uczciwie o tym informowani - ale - nie wolno dopuszczać do przesady w drugą stronę, do odmawiania ludziom np. przewlekle i nieuleczalnie chorym leczenia, które znacząco poprawiłoby ich stan, komfort życia a jest stosunkowo niedrogie i nieobciążające systemu.

              Tego typu problemy będą narastać wraz ze starzeniem się społeczeństwa.
      • hellulah Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:23
        A ja się obawiam, że właśnie ujdzie. Poprawcie mnie, bo może się mylę (nie upieram się serio serio), ale jeśli rzeczoznawcy wykażą, że dziecko i tak było dramatycznie chore i zachowanie szpitala w ogóle nie wpłynęło na jego rokowania, to nic szpitalowi nie będzie (bo decyzje szpitala nie miały wpływu na proces leczenia dziecka).

        Całkiem niedawno spotkałam się z podobna sprawą, o której nie napiszę, bo to prywatne kwestie bliskich mi osób, szło o dorosłego. Dorosły był w ciężkim i niestabilnym stanie, mimo jasnych wskazań pogotowia (przywiozło tę osobę pogotowie) odmówiono hospitalizacji, odesłano do domu, pacjent zmarł. Jak dla mnie czym innym byłaby rozmowa z rodziną i chorym pt. "stan xxx jest ciężki, możemy męczyć w szpitalu albo pozwolić pójść do domu, rokowania złe" a czym innym "eee, nic się nie dzieje" i spławienie bez udzielenia żadnej pomocy. Znajomi lekarze łapali się za głowy, jak można było odesłać osobę chorą w takim stanie, z taką historią itd., no ale pewien szpital w pewnym mieście tak zrobił. A ponieważ chory tak czy inaczej był naprawdę chory i zapewne procedury szpitalne nie uratowałyby mu życia, to szpital jest bezkarny, nie mam możliwości udowodnić, że przyczynili się do śmierci.
    • mia.12 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:17
      Chce sie plakac i krzyczecsadWzywac policje do zdesperowanego ojca,zignorowac skierowanie od innego lekarza,nie zrobic podstawowych badan i oni nie maja sobie nic do zarzucenia??Zycze rodzicom duzo sily i mam nadzieje,ze nie zostawia tak tej sprawy.Slow brak zeby komentowac w ogole ehhsad
      • stokrotka-psotka może kosa.bar 05.12.12, 14:39
        lub inne forumowe lekarki znajdą coś na usprawiedliwienie lekarzy.
        Pewnie wypalenie zawodowe wzięło górę. sad

        S.
        • annajustyna Re: może kosa.bar 05.12.12, 15:17
          I dryl wprowadzony przez NFZ, aby nie "marnowac" pieniedzy na "zbedne" badania...
        • kosa.bar Re: może kosa.bar 05.12.12, 18:14
          Nie będę nikogo usprawiedliwiać, ani sie wypowiadać, bo mnie tam nie było.Wiem,że sama tak bym się nie zachowała, nawet padając na pysk.W tej konkretnej sytuacji zrobiłabym badania na cito w przychodni.
    • annajustyna Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:39
      Niestety u dziecka stwierdzono smierc mozgu...
    • 18lipcowa3 kto sie zna niech powie 05.12.12, 14:39
      gdyby go przyjęli od razu ( oczywiście nie kwestionuje tego, bo powinni ) to to by coś zmieniło przy tej chorobie?
      • melancho_lia Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 14:44
        A czy to ma znaczenie tak naprawdę? Może nic by nie zmieniło, a może dziecko by się nie męczyło (może dałoby się podac jakieś leki). Może rodzice nie byliby tak rozżaleni. A może zwyczajnie nie byłoby sprawy i tylu znakow zapytania.
        • 18lipcowa3 Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 14:45
          o jezu zapytac nie wolno?
          • annajustyna Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 14:50
            Przypuszczalnie nie. Ale bylaby zachowana godnosc malego pacjenta i jego rodzicow.
            • annajustyna Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 15:16
              A jednak, nie mam racji...
          • melancho_lia Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 14:51
            Jezu lipcowa wyluzuj. Nie wiem czego się doszukałas w moim poście...
            • 18lipcowa3 Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 15:06
              jezu zapytalam o medyczna sprawe a nie twoje zdanie
              rozumiesz to co czytasz?




              > Jezu lipcowa wyluzuj. Nie wiem czego się doszukałas w moim poście...
      • mwiktorianka Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 14:48
        Nawet gdyby nie zmieniło, moim zdaniem nie ma to znaczenia, skandaliczne zachowanie lekarzy, nadal pozostaje skandalicznym zachowaniem.
      • owianka Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 14:55
        18lipcowa3 napisała:

        > gdyby go przyjęli od razu ( oczywiście nie kwestionuje tego, bo powinni ) to to
        > by coś zmieniło przy tej chorobie?

        Mówią o tym w reportażu TVN-u. U Bolka doszło do udaru niedokrwiennego i dlatego jest w śpiączce. Gdyby od razu postawili diagnozę, zapobiegliby udarowi i można by leczyć białaczkę (która z tego co wiem, obecnie u dzieci uleczalna jest w ok. 75%).

        www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/lekarze-nie-zbadali-krwi-mozg-dziecka-obumarl,292711.html
        • annajustyna Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 15:05
          Wow, no to normalnie do pierdla z tymi konowalami!!!
          • amonette Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 16:16
            Q...a mać uncertain
        • memphis90 Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 18:27
          >Gdyby od razu postawili diagnozę, zapobiegliby udarowi
          W jaki konkretnie sposób? Komórki rakowe zatkały naczynie w mózgu- jakie widzisz możliwości zapobiegania temu?
          • tanebo Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 18:58
            Co ty pierd...? Nawet jeśli stan był beznadziejny to rodzice powinni się o tym dowiedzieć a nie dostać kopa w...
            • memphis90 Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 19:18
              Tanebo, ochłoń, bo masz problemy ze zrozumieniem tego, co czytasz. Piszę, że nie ma takiej możliwości, żeby magicznie zapobiec udarowi wywołanemu przez komórki rakowe.

              Nawet jeśli stan był beznadziejny to rodzice powinni się o tym
              > dowiedzieć a nie dostać kopa w...
              O czym Ty teraz piszesz?
              • tanebo Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 19:25
                A o czym ty mówisz? Jeśli rodzice chcieliby umieć leczyć poszliby na medycynę. A tak dwa razy odprawiono ich z kwitkiem. Dopiero agonia dziecka załatwiła sprawę.
              • hellulah Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 19:31
                Wiesz, chodzi o coś takiego - dziecko przyjęte na oddział, sprawy papierkowe załatwione sprawnie, szybko, grzecznie przez kompetentnych pracowników administracyjnych, lekarze rzeczowo i przystępnie wyjaśniają stan dziecka rodzicom, generalnie robione jest wszystko, co realnie można zrobić - stan dziecka się pogarsza, ale rodzice widzą, że jest w najlepszych rękach, że to co się dzieje jest po prostu ponad możliwości medycyny; psycholog szpitalny tłumaczy rodzicom w odpowiednio przeprowadzonej rozmowie rokowania i przedstawia opcje (odłączenie aparatury po śmierci pnia mózgu) -
                • majenkir Re: 06.12.12, 14:59
                  hellulah napisała:
                  > jest jakaś różnica? pomiędzy tym bajkowym opisem, a tym, co było i jest?


                  Bajkowym?? To powinna byc norma. Zawsze i wszedzie.
              • 1monia4 Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 19:41
                Ja rozumiem,że chcesz na sprawę spjrzec trzeźwo--ale nie zawsze jest sens bronić tak zaciekle własnego gniazda.Bo potem sie właśnie czyta -"że uchybień brak"-niestety tutaj po prostu lekarze zawiedli.Są tylko ludźmi-rozumiem-ale nie tłumacz ich za wszelka cenę-bo to bez sensu
                • tanebo Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 19:55
                  Dokładnie. Chodzi o to że rodziców potraktowano jak natrętów. Przecież oni nie są specjalistami. Od sprawdzania czy marudne dzieci są chore czy nie są lekarze. I Bogu dzięki jeśli to tylko ząbkowanie. Płacimy za ich studia by byli w stanie odróżnić ząbkowanie od białaczki. Bo skoro nie potrafią i spławiają rodziców jak leci to po co nam oni?
          • myelegans Re: kto sie zna niech powie 06.12.12, 01:09
            memphis90 napisała:

            > >Gdyby od razu postawili diagnozę, zapobiegliby udarowi
            > W jaki konkretnie sposób? Komórki rakowe zatkały naczynie w mózgu- jakie widzis
            > z możliwości zapobiegania temu?

            Mozna podac heparyne niskoczasteczkowa, mozna zrobic transfuzje, mozna COS zrobic
            • amonette Re: kto sie zna niech powie 06.12.12, 13:02
              Przede wszystkim można spojrzeć rodzicom w oczy bez wstydu. Chyba, ze się go już nie ma.
      • tanebo Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 16:51
        Czy mamy więc ludzi potrąconych na ulicy przez samochód zostawiać by dogorywali bo i tak pewnie nie da się ich uleczyć?
      • memphis90 Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 18:25
        Lipcowa, strasznie to przykre, ale pewnie skończyłoby się podobnie. W 2 dni nie zrobisz pełnej diagnostyki białaczki- do rozpoczęcia leczenia konieczne są bardzo dokładne badania, nie można wiąć pierwszej lepszej chemii z szafy i podawać. Udar mózgu? Też zależy od typu udaru, ale tak naprawdę możliwości są ograniczone. Zrobienie morfologii- nieważne, przez rodzinnego lub na IP- zostawiłoby sprawę "czystą", nie byłoby medialnej nagonki, tylko cicha tragedia. Ale tragedia pewnie by była... sad
        • hellulah Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 19:24
          memphis, ale właśnie dlaczego nie mogło być "czysto" i z poszanowaniem godności tego małego pacjenta i jego rodziny?

          Dlatego jest nagonka medialna, bo - no, po pierwsze bo to nośny medialnie temat, wpisujący się idealnie w imperatyw melodramatyczny, ale tak poza tym - bo ta sprawa jest "brudna", a tak nie powinno być, dla dobra wszystkich zainteresowanych (tak, środowiska lekarskiego też).

          Nawiasem mówiąc, pisałaś o każdym-dziecku-bladym-od dwóch dni - jakimś sposobem dzieci jest setki tysięcy, a nie każda matka z każdym bladym i apatycznym małym dzieckiem szuka pomocy. Rodzice, kierując się intuicją, wychwycili problem, lekarz pierwszego kontaktu też miał czymś tam jednak uzasadnione obawy. Tu nie chodzi o pełen zakres badań dla każdego-hipotetycznego-dziecka (aczkolwiek za komuny przy byle infekcji górnych dróg oddechowych strzelali morfologią i opadem), ale o małe dziecko, którego stan nagle i znacząco się pogorszył, na tyle, że "rodzinny" skierował je do szpitala (co z tego co wiem nie jest powszechną praktyką z byle ot powodu).

        • agaja5b Re: kto sie zna niech powie 05.12.12, 20:14
          Ale w tej całej przykrej sytuacji jedno jest pewne, że nie tak powinna wyglądac postawa służby zdrowia. Co innego jak wszyscy mają poczucie że zrobiono wszystko co sie dało w konkretnej sytuacji i przy konkretnych objawach, a co innego poczucie że nie zrobiono nic, odesłano od drzwi, potraktowano jak intruza. I wszystko to i tak nie umniejsza tragedii rodziców, ale w dalszej perspektywie na pewno ma znaczenie w procesie godzenia sie z sytuacją.
    • rosapulchra-0 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:47
      Najbardziej bolesne jest to, że sprawa rozejdzie się po kościach.. Nie będzie nikogo winnego, już dyrektor szpitala powiedział, że nie doszło do żadnych nieprawidłowości, znaczy się 'ręka rękę myje'.
    • man_po_prostu_man Sytuacja w szpitalu tragiczna, ale 05.12.12, 14:49
      nasuwają mi się jeszcze inne przemyślenia. Dlaczego nikt wcześniej niczego nie zauważył w przychodni rodzinnej?? Przecież tak małe dziecko powinno być często badane przez lekarzy ( chociażby przy okazji szczepień ochronnych). Chyba, że choróbsko aż tak dobrze się zakamuflowało. Ja swoim dzieciom robię większość badań prywatnie nie czekając na łaskę "pana" doktora. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszystkich na to stać. Okropna tragedia.
      • annajustyna Re: Sytuacja w szpitalu tragiczna, ale 05.12.12, 14:52
        Poczytaj sobie o ostrej bialaczce.
        • rosapulchra-0 Re: Sytuacja w szpitalu tragiczna, ale 05.12.12, 15:13
          Otóż to!
          Ostra białaczka - większość ludzi widzi tylko białaczkę. Moja średnia córka miała sepsę - lekarz pediatra widział ją trzy razy i za każdym razem mówił, że to zatrucie pokarmowe. Dopiero w olsztyńskim szpitalu dziecięcym ją zdiagnozowano, choć też nie obyło się bez awantury, bo panie na IP zanim pobrano dziecku krew, były przekonane, że histeryzuję, a dziecko zwisało mi na rękach z wywalonymi białkami oczu..
      • memphis90 Re: Sytuacja w szpitalu tragiczna, ale 05.12.12, 18:32
        Przecież ostra białaczka może iść piorunująco. Bardzo często jest tak, że dziecko ma infekcję z gorączką, po chorobie jest jakieś blade, więc robi się na wszelki wypadek morfologię... No i łups- jest dziadostwo. To konkretne dziecko było jakieś niewyraźne, ale przecież tego samego dnia jeszcze się bawiło!
        • hanalui Re: Sytuacja w szpitalu tragiczna, ale 06.12.12, 13:23
          memphis90 napisała:

          > Przecież ostra białaczka może iść piorunująco.

          Kolezanka lat 23 zrobila pracowe badania okresowe i nie spodziewala sie niczego zlego, nic jej nie bylo, a po niecalym miesiacu byl jej pogrzeb. Miala wlasnie ostra bialaczke
          • jagienka75 Re: Sytuacja w szpitalu tragiczna, ale 06.12.12, 13:30
            > Kolezanka lat 23 zrobila pracowe badania okresowe i nie spodziewala sie niczego
            > zlego, nic jej nie bylo, a po niecalym miesiacu byl jej pogrzeb. Miala wlasnie
            > ostra bialaczke


            O Boże... Aż mi się zimni zrobiło.
    • princess_yo_yo Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 14:59
      absurd goni absurd, lekarz uwaza ze sytuacja jest dramatyczna i wysyla pacjenta do szpitala z papierem zamiast tam zadzwonic i poinformowac szpital ze maja nagly przypadek w drodze.
      oczywiscie nie zmniejsza to winy szpitala ale caly ten system to jakas paranoja.
      pacjenci sami sobie chodza z papierami w rozne miejsca gdzie albo sa przyjmowani albo nie, organizacja na poziomie zerowym. przeciez to szpital + lekarz musza takie rzeczy koordynowac chyba ze polskie szpitale sa z gumy i kazdy robi sobie co chce.
      • rosapulchra-0 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 15:28
        To polski system - nie zapominaj.
    • tanebo Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 17:11
      To się po prostu w głowie nie mieści... "Lekarze" zamiast leczyć przepychają się z biurokratami. A chore dziecko umarło bo nie jest podmiotem dla lekarza a przedmiotem. Czyli w sumie w razie choroby każdy z nas może liczyć na pomoc jeśli biurokrata będzie miał dobry dzień... Uwolnić Brunona!
    • edelstein Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 17:30
      Co z Bolkiem? ma ktos nowe info?
      Czy jesli zamiota to pod dywan mozna wyslac petycje o odsuniecie tych lekarzy id wykonywania zawodu?strasburg albo cos?to nie moze ujsc plazem.To juz kolejny przypadek,chyba czas jakis zbiorowy pozew zlozyc.Musza poczuc,ze nie sa bezkarni.
      Ojca podziwiam,byl opanowany,bo ja zanim policja by przyjechala zmusilabym tego ch...a do badania dziecka nawet jesli musialabym sk...owi noz do gardla przylozyc.
      • tanebo Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 17:48
        Informacji nie będzie. Teraz musi zająć się rodzicami psycholog.
        • robitussin Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 20:09
          tanebo napisał:

          > Informacji nie będzie. Teraz musi zająć się rodzicami psycholog.

          Czy to jest ich jedyny synek? Jeśli tak, to współczuję im po stokroć sad((
          • tanebo Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 20:15
            Chyba tak. Teraz mówi się już oficjalnie że to śmierć. Rodzice nie chcą słyszeć o odłączeniu.
            • hiacynta333 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 20:25
              Boże, ja mi bardzo ich szkoda.
              • tanebo Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 20:27
                Teraz to szpital powinien się zrehabilitować i zapewnić im psychologa który by tam teraz interweniował.
      • rosapulchra-0 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 17:49
        [i]Ojca podziwiam,byl opanowany,bo ja zanim policja by przyjechala zmusilabym tego
        > ch...a do badania dziecka nawet jesli musialabym sk...owi noz do gardla przylo
        > zyc.[i]
        Uwierz mi, że to nie jest takie łatwe. Przywiozłam do szpitala lejące się rękach sześcioletnie dziecko, na nikim to nie zrobiło wrażenia. Kazały jej się napić wody, którą od razu zwymiotowała. Bardzo długo czekaliśmy na spotkanie z lekarzem, omal nie pobiłam pielęgniarki, która mojej córce pobierała krew i się na nią darła, że płacze. Moje wówczas sześcioletnie dziecko schudło w ciągu trzech dni 6 kg, a w ciągu tych trzech dni trzy razy ją widział lekarz pediatra, który stwierdził ostre zatrucie pokarmowe, na sugestię, że może by jej zrobić badanie krwi odparł, że nie trzeba.
        Badanie posiewowe wykazało sepsę, zapalenie pokleszczowe opon mózgowych i zapalenie mózgu. Spędziłyśmy ponad miesiąc w szpitalu, tylko dlatego, że jednemu konowałowi nie chciało się wypisać skierowania na badanie krwi.
        Miała OB 97, normą dla dziecka w tym wieku jest jednocyfrowe..
    • reszka2 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 21:11
      Wnioskując na podstawie tylko relacji prasowych, można powiedzieć, że coś się robiło wybitnie nie tak.
      Rodzice, którzy słusznie wychwycili zmianę w zachowaniu dziecka, nie próbowali szukać pomocy w innym szpitalu? Szpital kliniczny to jedyny szpital dla dzieci w tym mieście? Może i tak...
      Lekarz pediatra, którego również coś zaniepokoiło w stanie malucha, ale pisze idiotyczne skierowanie do szpitala (niepokój, ząbkowanie). Nie lepiej napisać "anemia - podejrzenie, odwodnienie, gorączka"?
      Dziecko, które spędza kilka godzin w szpitalu, bez wykonania podstawowych badań. Na rentgena nie poskąpiono, a morfologii nie zrobiono?

      Tego, że nie pomyślano o białaczce wcale mnie nie dziwi. Ostra białaczka szpikowa to u dzieci w wieku niemowlęcym niemal kazuistyka o fatalnym rokowaniu. Nie ma tu dużej ilości wyleczeń, jak w białaczkach limfatycznych, niestety.

      Niemniej nie rozumiem tego. Z doświadczenia wiem, że całe mnóstwo dzieci jest hospitalizowane niemal "prewencyjnie" z powodu byle pierdoły, z powodów socjalnych nawet. Więc co nie zakorbiło? Pewnie to coś, co nie jest opisane w artykule.
      • myrtille Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 21:28
        Znam sytuację z autopsji. Na hematologie trafiliśmy w ostatniej chwili. Po tygodniu gorączki 40 stop. Pediatra nie wiedział co jest, rozbili fiolke w labie, lekarz domowy_ stwierdził ze bardzo ciężka sytuacja, skasował pieniądze i antybiotyk zamienił na zastrzyki, znów pediatra w rejonie i dała skierowanie do szpitala, prywatnie zrobiłam morfologię i pojechaliśmy do szpitala gdzie nas nie przyjęli. Córka już nie chodziła, biała jak papier, z wybroczynami. Znów lekarz prywatnie, zastrzyk z clemastinum i powtórka morfologii na drugi dzień., Na drugi dzień już pedzilismy do Wrocławia, na zakaźny_naiwniacy. Skierowano nas na hematologie i onkologie, nie mogli uwierzyć ze nie przyjęli nas w szpitalu. Szpital w Świdnicy dodam, ku przestrodze. Gdybyśmy tam nie trafili szarpiąc się by dowiedzieć się co jest dziecku ponoć weekendu by Amelka nie przeżyła.
      • nangaparbat3 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 22:32
        reszka2 napisała:

        > Wnioskując na podstawie tylko relacji prasowych, można powiedzieć, że coś się r
        > obiło wybitnie nie tak.
        > Rodzice, którzy słusznie wychwycili zmianę w zachowaniu dziecka, nie próbowali
        > szukać pomocy w innym szpitalu? Szpital kliniczny to jedyny szpital dla dzieci
        > w tym mieście? Może i tak...
        > Lekarz pediatra, którego również coś zaniepokoiło w stanie malucha, ale pisze i
        > diotyczne skierowanie do szpitala (niepokój, ząbkowanie)
        . Nie lepiej napisać "a
        > nemia - podejrzenie, odwodnienie, gorączka"?
        >

        Moze zaczniesz czytać uwazniej nieco?
        • reszka2 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 22:51
          Wyjaśnił, że chłopiec trafił do szpitala ze skierowaniem od lekarza rodzinnego, z rozpoznaniem: "ząbkowanie, dziecko niespokojne".
          polskalokalna.pl/wiadomosci/podlaskie/bialystok/news/lekarze-popelnili-blad-jest-sledztwo,1870399,3333
          O to ci chodzi czy o coś innego? Bo nie wiem, co mam czytać uważniej?
          • nangaparbat3 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 23:14
            Czytalam inny artykuł, nie pisano tam, że w skierowaniu bylo coś o zabkowaniu. Ale jesli nawet - zainteresowałabym sie na ich miejscu dzieckiem i tym, dlaczego lekarz przysyła do szpitala dziecko z rozpoznaniem "zabkowanie" - pomyślałabym, że labo lekarz wariat, albo coś sie dzieje i trzeba dziecko porzadnie zbadać.
            O tym ząbkowaniu juz pare razy pisalam, że związane z nim przesądy doprowadzą kiedys do nieszczęścia.
    • nangaparbat3 Re: Kolejna tragedia 05.12.12, 22:41
      Przypomniała mi się moja babcia, lekarka, zawsze powtarzala, że klinicysci to nie są lekarze, że nalezy iść do dobrego praktykarzeszyli. I znowu wyszlo na to, że miała rację.
      Lekarze ze szpitala popisali się ignorancją ("ząbkowanie" po prostu mnie oszolomiło), ale przede wszystkim butą, kompletnie zlekceważyli opinię kolegi po fachu, i to wydaje mi sie nie mniej powaznym problemem niż niemozność zorientowania sie po stanie dziecka, że dzieje sie z nim naprawdę coś bardzo złego.
      Mama opowiadala mi, ze w jej szpitalu (lata 60.) pani rejestratorka, "prosta kobieta przyuczona do zalatwiania formalności" umiala rozpoznać, że dziecko jest w ciezkim stanie, "łapała je na ręce i gnala z nim po schodach na pietro, gdzie byl nasz oddzial".
      Ale to dawne dzieje.
      • bi_scotti Wolanie na puszczy? 05.12.12, 22:55
        Tu jest list PORZADNEGO CZLOWIEKA, ktory przy okazji jest lekarzem i do tego specjalista od bialaczki; ja mam tylko nadzieje, ze jego wypowiedz nie pozostanie wolaniem na puszczy tylko wstrzasnie srodwiskiem lekarzy i zmusi ich do samokrytyki tudziez wszelkich zmian proceduralnych tak zeby przypadek Bolka jakas jednak korzysc innym mogl przyniesc:

        "Do Szpitala Uniwersyteckiego w Białymstoku, Pana Janusz Pomaskiego i innych lekarzy zaangażowanych w sprawę.

        Zwracam się do pana Janusza Pomaskiego, który stwierdził w ww. artykule, że nie dopatrzył się żadnych zaniedbań w działaniu lekarzy w sprawie małego Bolka. Panie Januszu, sytuacji, do której pana personel dopuścił, można było uniknąć. Na tym trzeba się skupić. Pan za to skupił się na tym, że tragedii nie dałoby się zapobiec.

        Cytat z artykułu: "...udało nam się skontaktować z dyrektorem placówki Januszem Pomaskim. - Nie dopatruję się żadnych zaniedbań ze strony moich pracowników. Lekarze nikogo nie zbywali - powiedział. - W niektórych szpitalach tak jest. U nas dziecko było badane - dodał. Dyrektor podkreślił, że w jego ocenie nawet zrobienie badań morfologii krwi w poniedziałek, gdy rodzice po raz pierwszy przyprowadzili Bolesława do szpitala, mogłoby nie zapobiec tragedii...".

        Panie Januszu, pana słowa dyskwalifikują pana wiedzę medyczną i kierowniczą. Jako pracownik naukowy z doświadczeniem zawodowym w dziedzinie białaczek i jako ojciec zapytuję: jak pan może zakładać, że nie można było zapobiec tragedii? A może można byłoby zapobiec tragedii, gdyby reakcja lekarzy była prawidłowa. Prosta morfologia krwi na pewno by państwu dała odpowiedź na wiele pytań. A co dalej? Transfuzja, przeszczep, nie wspominając nawet o możliwościach terapii celowanej. Jeżeli nawet pański szpital nie jest w stanie w żaden sposób przeprowadzić żadnych z powyższych (czy w związku z niekompetencją pracowników czy też z innego powodu), to dlaczego nie spróbować gdzie indziej?

        Wstyd mi. Wstyd mi za pana, wstyd mi za ten szpital i mimo że nie mam żadnego związku z Białymstokiem, to wstyd mi, że jesteście szpitalem uniwersyteckim. Wstyd mi, bo stała się tragedia, której nie może pan zaprzeczyć (mimo że sugeruje pan inaczej), że była szansa jej uniknąć, gdyby po ludzku potraktowano pacjenta i gdyby rodzice i kompetentni lekarze otrzymali to "okienko czasowe" na reakcję.
        Nawet poważania mi brakuje
        Mateusz Koptyra"


        Chapeaux bas dla Mateusza Koptyry!
        • pesteczka5 Re: Wolanie na puszczy? 06.12.12, 01:14
          Błędy błędami, ale nie mogę zrozumieć takiego koszmarnego niedogadania. Przecież zrobienie morfologii to żadna sztuka. Większość lekarzy potrafi powiedzieć pacjentowi, gdzie o danej porze można wykonać to banalne badanie. Zadzwonić po wynik (albo kazać pacjentowi zadzwonić z wynikiem) też żadne cuda, a wszystko może być osiągalne w ciągu pół godziny. To prawda, że w przychodni wyniki mogą byc dostępne następnego dnia, ale nie jest niemożliwym zrobić tego inaczej.
          Druga rzecz. Gdyby szpital odmówił przyjęcia dziecka , które wg mojej oceny wymaga natychmiastowej hospitalizacji, porozumiałabym się telefonicznie z lekarzem dyżurnym, tym bardziej, że stalo się to powtórnie!
          Niemniej trudno się wypowiadać szczegółowo, znając sprawę z gazet.
          • pesteczka5 Re: Wolanie na puszczy? 06.12.12, 01:53
            Przeczytałam jeszcze kilka opisów tego zdarzenia. Wygląda na to, że żaden z lekarzy, ani kierujący, ani konsultujący w szpitalnej izbie przyjęć, nie podejrzewał białaczki. Rodzinnego może niepokoił ogólny stan dziecka - a może nie? Może wysyłał raz z ząbkowaniem, raz z podejrzeniem urazu rączki? Jeśli stan ogólny był niepokojący, nie rozumiem braku diagnostyki. I braku komunikacji. Ten typ białaczki to rzadkość, rokowanie złe, objawy mogą być podstępne. Nie raz dzieci trafiają a to z odwodnieniem, a to z masywnymi aftami na przykład. Albo rodzice zauważają apatię, zmianę zachowania, bladość. Niemniej naprawdę nie wiem, o co tu chodzi.
            • nangaparbat3 proszę Cie 06.12.12, 07:16
              Coś jednak nas nadal niepokoiło, poprosiliśmy więc w przychodni, by zjawił się lekarz, który zna Bolesława - mówi Grzegorz Kozikowski. Dr Leszek Minkiewicz przyjechał i uznał, że dziecko koniecznie musi znaleźć się w szpitalu. Stwierdził m.in. anemię, odwodnienie, zwrócił uwagę na kłopoty z ręką. Matka zawiozła Bolesława do szpitala taksówką.

              Tam, jak twierdzi, spotkała się z zaskakującą reakcją lekarzy. - Po kilku godzinach różnych badań i obserwacji dziecku włożono rękę w gips - mówi Grzegorz Kozikowski. - Lekarz zachował się niegrzecznie. Mówił: "Co ty tu, kobieto, robisz? Byłaś dzień wcześniej, zawracasz głowę, pewnie sama mu uszkodziłaś rączkę podczas ubierania" - opowiada tata chłopca.

              W środę rano Bolesław próbował jeszcze się bawić, ale później sytuacja znów się pogorszyła. Znowu lekarz rodzinny wystawił kolejne skierowanie do szpitala.

              A jednak śmierć mózgu i białaczka

              Rodzice postanowili na własną rękę, w prywatnym gabinecie, zbadać dziecku krew, bo zdaniem dr. Minkiewicza konieczna była morfologia, której w szpitalu, mimo jego zaleceń, nie wykonano. Po kilku godzinach diagnoza była dramatyczna - ostra białaczka szpikowa.

              - Przyjeżdżamy do szpitala, mówimy, że dziecko było tu już dwa razy i że przekonywali nas, że nic się nie stało. Lekarz zaczął mówić, byśmy byli spokojni, kazał mi dawać papiery, przepytywać mnie - mówi Grzegorz Kozikowski. W pewnym momencie ojcu skończyła się cierpliwość. - Mówię: "K...a, co tu się dzieje, dziecku usta robią się sine, a tu dyskusje". A lekarz wezwał policję.

              Policja przyjechała, spisała ojca i odjechała, bo w międzyczasie ktoś na korytarzu szpitala zauważył, w jakim stanie jest chłopiec.

              Wydaje się też, że lekarz rodzinny nie "wysłal z ząbkowaniem", tylko zaniepokojony stanem ogólnym dziecka, ktory lekarze w szpitalu przypisali ząbkowaniu. Ten watek historii jakos wyjatkowo mnie porusza, przeświadczenie o wysokiej gorączce i bardzo zlym samopoczucibedacymi jakoby zwyklymi objawami zabkowania to jak wiara w magiczną moc kołtuna.
              • tanebo Re: proszę Cie 06.12.12, 08:02
                Jedno mi się w tym nie zgadza. Mianowicie po co rodzice z uporem maniaka robią morfologię? Zakładam że nie wpadli na to sami. Jeśli nie sami to dlaczego z uporem maniaka przychodzą do lekarza? Najpierw do rodzinnego. Potem do szpitala. Za pierwszym razem nie zadowalają się diagnozą "ząbkowanie" i z maniakalnym uporem drążą dalej. Ba! Sami robią morfologię. Która jest tak zła że zaniepokoiła nawet pracowników laboratorium. Skąd ten upór? Skąd to dążenie do podważenie diagnozy lekarzy?
                • robitussin Re: proszę Cie 06.12.12, 08:23
                  tanebo napisał:

                  > Jedno mi się w tym nie zgadza. Mianowicie po co rodzice z uporem maniaka robią
                  > morfologię? Zakładam że nie wpadli na to sami. Jeśli nie sami to dlaczego z upo
                  > rem maniaka przychodzą do lekarza? Najpierw do rodzinnego. Potem do szpitala. Z
                  > a pierwszym razem nie zadowalają się diagnozą "ząbkowanie" i z maniakalnym upor
                  > em drążą dalej. Ba! Sami robią morfologię. Która jest tak zła że zaniepokoiła n
                  > awet pracowników laboratorium. Skąd ten upór? Skąd to dążenie do podważenie dia
                  > gnozy lekarzy?

                  Nie wiem, chyba jestem niewyspana i czegoś nie rozumiem, ale Twoje pytania są po prostu niedorzeczne.
                  Jak to skąd u rodziców upór w dążeniu do tego, by ktoś w końcu postawił rzeczową diagnozę?? Czy Ty, mając w domu dziecko tracące z dnia na dzień życie, uznałabyś, że to ząbkowanie i poprzestała na tym nie próbując ustalić, co jest faktyczną przyczyną takiego stanu rzeczy?
                  • tanebo Re: proszę Cie 06.12.12, 08:29
                    To była zamierzona ironia. Jasne że nie poprzestałbym na ząbkowaniu. Jasne jeż też że rodzice sami na tą morfologię nie wpadli. Tylko że jest ona najważniejszym elementem układanki. Nie pojechali do szpitala bo dziecko było marudne. Pojechali bo było tak marudne że trzeba było robić wszystkie badania jakie są tylko możliwe. A w szpitalu coś nie zakorbiło. Leczono skutki a nie chorobę. Nie wierzę że chodzi tylko o koszty. Przecież nawet za trzecim razem gdy przyjechali z własnymi wynikami nikt na nie zwrócił uwagi. Ważniejsze było dobre samopoczucie lekarzy zmęczonych marudnymi rodzicami.
                    • pesteczka5 Re: proszę Cie 06.12.12, 10:48
                      Przypadek jest tak niepojęty, że jak pisze reszka2, może chodzi o coś, czego nie piszą w artykule?
                      To się wprost nie mieści w głowie.
                      Lekarzy w szpitalu nie zaniepokoił stan dziecka, lekarza rodzinnego niepokoił, ale nie skontaktował się ze szpitalem... Zgroza.
                      • tanebo Re: proszę Cie 06.12.12, 11:05
                        Wczoraj widziałem w TV jak matka Bolka pochla się nad łóżkiem i poprawia mu kołdrę. Widziałem jej twarz. Powiem tak: ta tragedia nie mieści mi się w głowie. Po prostu nie ogarniam tego. Tu chodzi nawet nie o tą chorobę a o potraktowanie ich w szpitalu. Bo skoro nawet w szpitalu nie można liczyć na współczucie to gdzie? A wystarczyłoby by zrobić jedno proste badanie. Mam takie wrażenie że tu raczej chodzi o brak powołania. Jeśli leczenie sprowadzimy do zarabiania pieniędzy to marnie widzę nasz los.
                      • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 13:00
                        Przypadek jest niepojęty, albo artykuły nie do końca rzetelne i emocjonalne. Istotne szczegóły się różnią w poszczególnych artykułach na temat.
                        Ciekawa jestem tylko, czy zostaną wyciągnięte wnioski, czy też białostockie towarzystwo skupi sie na procedurze CYA, czyli solidarnej obronie własnych doop.
                        Wspomniane powyżej protekcjonalne podejście do lekarzy rodzinnych szczególnie ze strony Szanownych Klinicystów to żenada totalna. I chyba im mniejsza dziura, tym takie nadęte do granic absurdu przekonanie o własnej wielkości i wyjątkowości (przy obiektywnie często bardzo miernych możliwościach i umiejętnościach) większe. A jak to jeszcze przedstawiciel pokolenia, w którym lekarza i proboszcza sie w doopę ze stosownym uniżeniem całowało albo kolejny przedstawiciel lekarskiej miejscowej dynastii, o którym było wiadomo, ze będzie medykiem czy się nadaje czy nie zaraz po stwierdzeniu ciąży rodzicielki - dramat zupełny.
                    • robitussin Re: proszę Cie 06.12.12, 12:07
                      tanebo napisał:

                      > To była zamierzona ironia.

                      Zatem przepraszam, ale byłaś tak sugestywna, że naprawdę uwierzyłam, że pytasz poważnie i stąd moje zdumienie.

                      > Nie pojechali do szpitala bo dziecko było marudne. Poje
                      > chali bo było tak marudne że trzeba było robić wszystkie badania jakie są tylko
                      > możliwe. A w szpitalu coś nie zakorbiło. Leczono skutki a nie chorobę. Nie wie
                      > rzę że chodzi tylko o koszty. Przecież nawet za trzecim razem gdy przyjechali z
                      > własnymi wynikami nikt na nie zwrócił uwagi. Ważniejsze było dobre samopoczuci
                      > e lekarzy zmęczonych marudnymi rodzicami.

                      No niestety. Z własnego doświadczenia pamiętam pierwszą wysoką gorączkę naszej wówczas niespełna 2-latki. Nagle prawie 42 stopnie, dziecko leje się przez ręce i traci przytomność, zero innych objawów. Ponieważ szpital prawie pod domem, to byliśmy tam w pięć minut. Na wstępie oczywiście miliard formalności i zaraz potem zjebka od lekarki dyżurnej, że o tej porze (niedziela 22:00) to się na pogotowie jedzie, a nie do szpitala bez skierowania. I byłaby nas pognała, gdyby nie mąż, który powiedział, że nie ruszy się, póki dziecko nie będzie zbadane. To się qrew przyczepiła, że swojej książeczki ubezpieczeniowej nie mamy (mieliśmy tylko RUMowską dziecka). Cud, że jej nie udusiłam. Zaczęła badać, ale cały czas mamrała pod nosem, że panikę siejemy, że to normalna gorączka u dziecka, że po prostu osłabione i ona nic tu i tak nie poradzi. Dała małej zastrzyk p-gorączkowy, kroplówkę i po godzinie dzieciak się ożywił. Wrócilismy do domu, na drugi dzień do naszej lekarki - ostra infekcja, córka dostała antybiotyk, wyszła z tego, bo generalnie ma silny organizm. Ale to była pierwsza choroba naszego pierwszego dziecka, więc po prostu się baliśmy. I jeszcze czasy, gdy "modna" zaczęła być sepsa, więc tym bardziej strach nas ogarnął. Bardzo nas wtedy rozjuszyła ta lekarka, której zaburzyliśmy spokój na dużurze uncertain
                      • tanebo Re: proszę Cie 06.12.12, 12:31
                        Myślę że sytuację zepsuły pieniądze. Jestem tak stary że znam jeszcze lekarzy których mógłbym nazwać starą szkołą. U mnie na osiedlu był taki jeden. Ojciec kolegi ze szkoły zresztą. I to był chyba jedyny człowiek na tym osiedlu którego każdy znał i wiedział że to jest lekarz. I że można do niego przyjść o 3 w nocy w święta, zapukać a on pomoże. I leczył mimo że były czasy gdy nie brał za to żadnej kasy bo był PRL. A teraz do medycyny trafili ludzie dla których jest ona czystym zawodem. Liczy się zysk a nie pacjent.
                        • reszka2 Re: proszę Cie 06.12.12, 12:40
                          Co wy ciągle o tych pieniądzach? Uwazasz, że jesli lekarz który nie/zbadał Bolka nie dostawałby pieniędzy to byłby lepszym lekarzem? Temat łapówki nie wystąpił, a byłby pewno pierwszy.
                          Dla mnie medycyna jest zawodem i sposobem na zarabianie pieniedzy. To cos złego według ciebie?
                          • tanebo Re: proszę Cie 06.12.12, 13:25
                            A powołanie?
                            • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 13:37
                              To do zakonu.
                              • tanebo Re: proszę Cie 06.12.12, 13:44
                                To może niech lekarze się zdecydują czy uprawiają sztukę i wtedy mówimy o powołaniu czy też zawód. Bo wygląda że wolą oni uprawiać zawód przy wypłacie i zajmować się sztuką leczenia gdy popełnią błąd.
                                • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 13:55
                                  Powołanie to cudaczny pozytywistyczny wymysł. Ja wolę zdolnego, uważnego, sympatycznego i dokształcającego się profesjonalistę. Powołany i natchniony być nie musi, wskazane, jakby był pasjonatem tego co robi i to lubił.
                                  • robitussin Re: proszę Cie 06.12.12, 14:37
                                    amonette napisała:

                                    > Powołanie to cudaczny pozytywistyczny wymysł. Ja wolę zdolnego, uważnego, sympa
                                    > tycznego i dokształcającego się profesjonalistę. Powołany i natchniony być nie
                                    > musi, wskazane, jakby był pasjonatem tego co robi i to lubił.

                                    No i właśnie to jest powołanie.
                                    • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 16:14
                                      Pasja nie ma wbudowanego oczekiwania, że będzie się męczennikiem za sprawę nie dbającym o kwestie materialne i gotowego paść na posterunku w dziurawych butach i żyć wyłącznie swoim zawodem bez życia osobistego. Powołanie - owszem wink.
                                      Od lekarzy ludzie oczekują nie wiedzieć czemu powołania.
                                      • robitussin Re: proszę Cie 06.12.12, 17:23
                                        amonette napisała:

                                        > Pasja nie ma wbudowanego oczekiwania, że będzie się męczennikiem za sprawę nie
                                        > dbającym o kwestie materialne i gotowego paść na posterunku w dziurawych butach
                                        > i żyć wyłącznie swoim zawodem bez życia osobistego. Powołanie - owszem wink.
                                        > Od lekarzy ludzie oczekują nie wiedzieć czemu powołania.

                                        Może dlatego, że to nie jest zawód taki jak księgowy czy stolarz.
                                        W sytuacji, gdy chodzi o ludzkie zdrowie/życie, więc najważniejszą rzecz dla zdecydowanej większości z nas, nie ma czasu na rozważania natury materialnej i kalkulowanie, czy mi się opłaci uratować chorego czy już nie.
                                        I nie chodzi o to, że ktoś ma pracować jako lekarz tylko i wyłącznie za darmo. Chodzi o to, że priorytetem w służbie medycznej powinno być ludzkie zdrowie/życie, a nie podpisane kontrakty czy ograniczone limity leczenia.
                                        • tanebo Re: proszę Cie 06.12.12, 17:31
                                          Dokładnie. Medycyna kosztuje. To oczywiste. Ale jeśli chodzi o życie i zdrowie to nie ma oficjalnego przelicznika. Nikt nie powie: 100 tys. za życie a 101 tys. już nie, zwijamy manele, nich umrze. Nie ma takiej kwoty po której powiedzielibyśmy że już dosyć. Po prostu nie przeliczamy życia na pieniądze.
                                          • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 18:54
                                            Komunały.
                                        • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 18:53
                                          Co być powinno - wiemy wszyscy. Co jest - też, lekarze lepiej niż pacjenci.
                                      • nangaparbat3 Re: proszę Cie 06.12.12, 19:07
                                        Sprawa "powolania" byla paskudnie wykorzystywana przeciwsko lekarzom, jest dalej wykorzystywana przeciwko pielęgniarkom czy nauczycielom.
                                        Ale co innego obłudne poslugiwanie się tym pojeciom przeciwko lekarzom, co innego rzeczywista potrzeba, by ludzie pracujący z osobami slabymi, chorymi, dziećmi, z osobami, które potrzebują pomocy, wsparcia i życzliwości, otoż istnieje jak najbardziej rzeczywista potrzeba by ludzie ci, oprocz kompetencji zawodowych, mieli w sobie po prostu potrzebe pomagania, wspierania, leczenia, ratowania. Jeśli jej nie mają - szkodzą. Według mnie od paru zawodów, w tym lekarza, powinni sie trzymac z daleka.
                                        I nie ma to nic wspólnego z wykorzystywaniem lekarzy czy nauczycieli, na odwrót, powinno się o nich dbać, żeby oni mieli silę i gotowość zadbania o nas. I jestem świecie przekonana, że to by sie nam wszystkim oplaciło, już zupełnie finansowo.
                                        • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 20:11
                                          Tylko jak weryfikować taką "potrzebę" choćby na etapie nauki zawodu?
                                          Część osób bez takich "miękkich" kwalifikacji sama się wykrusza. A potrzebne są różne takie niewymierne cechy i "przystosowania". Znam np człowieka, który nie praktykuje tylko "repuje" bo ... się fizycznie brzydził niektórych pacjentów i nie potrafił tego przełamać. A chęci i serce miał wielkie (tak mu się wydawało). Zdolna bestia też bardzo.
                                          • nangaparbat3 Re: proszę Cie 06.12.12, 20:26
                                            Można robic testy psychologiczne policjantom, można i innym. Przynajmniej żeby odsiac ludzi na pewno nienadajacych sie osobowościowo - sa tacy, nie powinni pracowac z ludźmi.
                                            • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 20:35
                                              Sito policyjne też jest dziurawe. Pewne rzeczy widać dopiero w praktyce, czasem po latach. W wielu branżach.
                                              Ilu ludzi dopiero po kilku latach uprawiania zawodu stwierdza, że zrobiło błąd? Część się przekwalifikowuje, a inni - szczególnie jeśli zdobycie zawodu wymagało lat ciężkiej pracy - nie potrafią zacząć zupełnie czegoś innego od nowa...
                                              • nangaparbat3 Re: proszę Cie 06.12.12, 20:41
                                                Każde sito jest dziurawe, ale może zmniejszyłoby to liczbę osob naprawdę nienadających sie do zawodu - mnostwa rzeczy można sie wyuczyc, wyćwiczyc, ale sa takie, ktorych sie nie da, i ktore w pracy wymagajacej naprawde dobrego kontaktu z ludźmi są niezbędne - dużo o tym myślę w kontekscie pracy w szkole. Straty niepowetowane, wszelkiego rodzaju, chocby to, że przy nienadajacym sie osobowościowo nauczycielu dzieci bedą o wiele częściej chorować - a to zwolneienia rodzicow, leki, leczenie, czasem szpital. To sie naprawdę daje przeliczyć. A że ktos kto mowi do ośmioletniego dziecka (przy calej klasie): Ty sie nigdy czytac nie nauczysz! bedzie musial cierpieć przekwalifikowując się, naprawdę mnie nie rusza.
                                  • rosapulchra-0 Re: proszę Cie 06.12.12, 18:12
                                    amonette napisała:

                                    > Powołanie to cudaczny pozytywistyczny wymysł. Ja wolę zdolnego, uważnego, sympa
                                    > tycznego i dokształcającego się profesjonalistę. Powołany i natchniony być nie
                                    > musi, wskazane, jakby był pasjonatem tego co robi i to lubił.

                                    A to pasjonat nie ma powołania?
                                    • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 18:55
                                      Niekoniecznie. Może mieć i pasję, i sukcesy, i życie osobiste, i nawet tfu tfu chcież zarabiać i to robić.
                                  • nangaparbat3 A czym innym jest "powolanie"??? 06.12.12, 18:57
                                    amonette napisała:

                                    >, jakby był pasjonatem tego co robi i to lubił.
                                    • amonette Re: A czym innym jest "powolanie"??? 06.12.12, 19:01
                                      Chyba definicja jest płynna. Zawsze "powołaniu" przeciwstawiana jest medycyna zarobkowa i jakieś strasznie materialistyczno-technologiczne podejście do pacjenta.
                                      Czyli: lekarz z powołaniem nie pracuje zarobkowo, za to przez 24h na dobę jest dostępny dla wszystkich chętnych, zawsze jest zwarty i gotowy, nie ma gorszych dni, oczywiście ma się czas i za co douczać i jest miły oraz urodziwy.

                                      Sześciu poproszę.
                                      • nangaparbat3 Re: A czym innym jest "powolanie"??? 06.12.12, 19:19
                                        amonette napisała:
                                        > Czyli: lekarz z powołaniem nie pracuje zarobkowo, za to przez 24h na dobę jest
                                        > dostępny dla wszystkich chętnych, zawsze jest zwarty i gotowy, nie ma gorszych
                                        > dni, oczywiście ma się czas i za co douczać i jest miły oraz urodziwy.
                                        Daj spokój.
                                        Mnostwo lekarzy zachowuje się skandalicznie, do tego dochodzi imbecylizm organizacyjny.
                                        Mnie niedawno lekarka wyslala na operację, zależalo jej na czasie, bylo podejrzenie raka i nie dawalo sie wykonac badań mogących wykluczyć go - byla wyraźnie zaniepokojona , dala skierowanie i poleciła skontaktowac się z konkretną inną panią doktor. Ta inna pani doktor kazala przyjśc do prywatnej poradni na prywatną wizytę i podwazyla celowość operacji, zaczęla oplatać, jakie to ryzyko ona ponosi, gdyby mi sie coś podczas operacji stalo, a operacja nie byla konieczna. Poprosiłam, by skonsultowala się z panią, ktora mnie od paru lat prowadzila, wykonywala badanie diagnostyczne i zlecila operację. "Nie ma potrzeby" - uslyszałam. Pikanterii dodaje fakt, że obie panie pracują w tej samej prywatnej poradni.
                                        No - to o co chodziło?
                                        • amonette Re: A czym innym jest "powolanie"??? 06.12.12, 20:07
                                          A bo ja wiem o co? Bardziej chyba jednak o brak profesjonalizmu i (może) kompetencji niż mitycznego powołania.
                                          Dlaczego ta pierwsza lekarka poleciła akurat tą o której piszesz?
                                          • nangaparbat3 Re: A czym innym jest "powolanie"??? 06.12.12, 20:29
                                            Nie wiem, chyba byly kolezankami, wczesniej pracowaly w tym samym szpitalu. Poszlam do profesora odpowiedniej specjalnosci i kazal sie operować natychmiast.
                                            Co do tamtej pani - podejrzewam, że chodziło o lapówke, serio.
                                            • amonette Re: A czym innym jest "powolanie"??? 06.12.12, 20:32
                                              A może się zwyczajnie nie czuła na siłach i dobrze, że nie ona Cię operowała?
                                              Może ona z gatunku "prędzej umrę niż powiem nie umiem"?
                                              • nangaparbat3 Re: A czym innym jest "powolanie"??? 06.12.12, 20:58
                                                E tam, to robia niemal taśmowo. Zrazilo mnie przede wszystkim to, że odmowiła skontaktowania się z tamtą. Do mojej lekarki, tej kierujacej, mialam - i mam - zaufanie, ta druga je ewidentnie podważala - fuj. Chociaz stwarzala pozory nieslychanie profesjonalnej.
                                      • hellulah Re: A czym innym jest "powolanie"??? 06.12.12, 22:37
                                        Owszem definicja jest płynna. Moja mniej więcej taka: powołanie=talent do wykonywania określonego zawodu dobrze.

                                        > Czyli: lekarz z powołaniem nie pracuje zarobkowo,

                                        IMHO owszem pracuje, jak najbardziej pracuje zarobkowo, ale np. w gabinecie prywatnym nie naciąga pacjenta na niepotrzebne a kosztowne procedury czy leki, wybiera korzystne dla obu stron rozwiązania (jak np. moja ortodontka, która zawsze prezentowała kilka opcji cenowych z uzasadnieniem i naprawdę starała się szukać oszczędności, a mogła przecież rzucić kwotą bez dyskusji; inne zupełnie mam wspomnienia dotyczące np. pewnej pani dermatolog... kosztowne wizyty co tydzień!!! postępów leczenia nie było, leki bardzo bardzo tradycyjne itd., no ale kasa szła i interes się kręcił jakiś czas).

                                        > za to przez 24h na dobę jest
                                        > dostępny dla wszystkich chętnych,

                                        Jeśli np. jest lekarzem pierwszego kontaktu, potrafi na "po godzinach" zagwarantować swoim pacjentom alternatywny, o których pacjentów jasno informuje z wyprzedzeniem (to zresztą obecnie obowiązek). Nie bierze pierdyliona pacjentów, tylko tyle, ilu będzie w stanie realnie obsłużyć. Współpracuje z rejestracją/administracją, która potrafi dobrze zorganizować harmonogram wizyt.

                                        > zawsze jest zwarty i gotowy, nie ma gorszych
                                        > dni,

                                        Jak ma gorszy dzień, to albo - jak dzień bardzo zły - niestety, znajduje zastępstwo takie czy inne i idzie do domu, a jeśli pracuje - to ze świadomością, że ma zły dzień, i nie pokrzykuje na pacjentów itd. Trochę tak jak matka czy ojciec, mogą mieć złe dni, ale to nie powód, żeby bić dziecko, prawda? bo myślący człowiek może to przepracować i opanować.

                                        > oczywiście ma się czas i za co douczać

                                        Oczywiście, zależy od specjalizacji, kwalifikacji oraz rodzaju zatrudnienia, ale serio czasem można by sobie odpuścić te kolejne 6-8 tys. - jeśli tak czasu okropnie brakuje... (tak znam sama osobiście naprawdę kiepsko zarabiających, młodych lekarzy, również)

                                        > i jest miły oraz urodziwy.

                                        Bycie miłym można wytrenować, nie jest to coś ponad siły wykształconego człowieka na poziomie. Uroda jest względna, ale schludny zadbany wygląd chyba też nie przekracza możliwości dobrze zarabiającego, wykształconego człowieka? (schludny, formalny, zgodny z zawodowym niepisanym dress codem)
                            • reszka2 Re: proszę Cie 06.12.12, 13:39
                              Wiesz, probowałam zapłacic "powołaniem zawodowym" za paliwo na stacji, ale nie znali takie waluty. Nie chcieli przyjąć.
                              A tak na serio - co to jest powołanie? Bo ostatnio wydaje mi sie, że to rodzaj sztandaru, który wyciągają interlokutorzy w obliczu dwóch sytuacji - błedów lekarskich oraz wysokosci zarobków lekarzy.
                              • tanebo Re: proszę Cie 06.12.12, 13:46
                                O powołaniu można chyba mówić gdy lekarz jest "chory na medycynę". Gdy wyleczenie pacjenta, lub dojście tylko do diagnozy jest ważniejsze niż obsługa "klienta" i zarobek na nim...
                                • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 13:58
                                  To jest pasja zawodowa. Nie przeszkadza w pobieraniu wynagrodzenia.
                                  A marne wynagrodzenie przeszkadza w rozwijaniu pasji. Siłaczce sie zmarło chyba wink.
                                  • nangaparbat3 Re: proszę Cie 06.12.12, 19:21
                                    A naprawdę lekarze tak marnie zarabiają? teraz?
                                    • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 20:17
                                      Nie chcę pisać o szczegółach, ale szczęka mi opadła, jak się wykorzystuje pracowników klinik uniwersyteckich i wykładowców. Prawie każdy dorabia na swoim lub w prywatnych przychodniach żeby jakoś funkcjonować. Nie sądziłam, że takiej klasy specjaliści pracują za podobne stawki.
                                      • nangaparbat3 Re: proszę Cie 06.12.12, 20:35
                                        To możliwe. Niedawno negocjowalam z miastem stawki za konsultacje u wybitnego specjalisty, profesora, ktory zresztą i tak wspieral nas za darmo - to co uslyszalam z ust urzedników po prostu mnie zamurowalo. Zreflektowali sie na tyle, bym nie musiala zapadac sie pod ziemię ze wstydu.
                                        Z drugiej strony parking klinik AM dowodzi, ze w sumie radza sobie nieźle.
                                        • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 20:37
                                          Radzą sobie - często wydłużając dobę i świadcząc wątpliwej jakości usługi prywatne np o 21 po pracy na UM. Co ciekawe są na to chętni.
                                          • nangaparbat3 Re: proszę Cie 06.12.12, 21:00
                                            Ale etat na UM to chyba 6 godzin dziennie? Czy cos się zmienilo?
                                • reszka2 Re: proszę Cie 06.12.12, 14:03
                                  Bardzo lubię medycynę, nie wyobrazam sobie siebie w innym zawodzie. Mam satysfakcję, kiedy wyleczam chorego albo stawiam diagnozę. Mam olśniewające sukcesy, mam druzgoczace porazki. Robię błedy lekarskie. Nie uzyczam swojego numeru telefonu pacjentom. Nie udzielam porad w nocy ani na imprezach rodzinnych, ani na chodniku przed przychodnią, ścisle oddzielam życie rodzinne od zawodowego. Nie żyję problemami moich pacjentów, nie ginę ze zgryzoty, jeśli ktos z nich umiera, choć wszystkich umarłych pamiętam. Raczej z ich smierci staram się wyciągnąć wnioski - co można zrobić lepiej dla innych. Potrafię okazać współczucie, potrafię opierdzielić jak trzeba. Miewam lepsze i gorsze dni, bywam mniej lub bardziej cierpliwa i bardziej lub mniej dociekliwa. Zdarza mi się, ze potrafię warknąc, pomimo dobrego wychowania wyniesionego z domu. Mogę pomóc, ale nie biore odpowiedzialnosci za czyjeś zycie. Obsługuję klientów uprzejmie i punktualnie. Za swoje usługi wyznaczam satysfakcjonujace mnie honorarium. Gonię batogiem osoby próbujace mi wcisnąć "na kawę". W garazu mam auto średniej klasy.
                                  No to teraz mi odpowiedz czy mam powołanie czy nie.

                                  > O powołaniu można chyba mówić gdy lekarz jest "chory na medycynę". Gdy wyleczen
                                  > ie pacjenta, lub dojście tylko do diagnozy jest ważniejsze niż obsługa "klienta
                                  > " i zarobek na nim...
                                  • pesteczka5 Re: proszę Cie 06.12.12, 15:16
                                    Ja daję numer telefonu i jestem dostępna w sporym zakresie, ale nie w bezgranicznym, bo mam rodzinę i mnóstwo obowiązków innych niż zawodowe, człowiek pracujący z ludźmi potrzebuje też zresetowania się, bo by zwariował. Ten kontakt jest często nadużywany, pacjenci dzwonią w najbardziej nieprawdopodobnych porach, w banalnych sprawach albo chcą badanie zastąpić rozmową. Staram się wykonywać swój zawód rzetelnie. Wielokrotnie robię coś, co nie należy stricte do moich obowiązków, aby przyśpieszyć diagnostykę, pomóc przeprowadzić pacjenta przez nfz-owskie realia, zaoszczędzić lęku czy ryzyka wynikającego ze zwłoki. Ale również popełniam błędy, mam gorsze dni, śpieszę się.
                                    Niemniej jak Reszka uważam, że nie chodzi o powołanie - co to jest? - lecz o profesjonalizm. Lekarz ma być profesjonalny, czyli powinien mieć i stosować wiedzę, być rzetelny, komunikatywny. W pojęciu "komunikatywny" zmieściłabym otwarcie i życzliwość, ale i umiejętność ogarnięcia trudnych sytuacji.
                                    W leczeniu dzieci jest jeszcze dodatkowa trudność, mianowicie ewentualny problem w komunikacji z rodzicem. To czasem bywa (oj bywa) trudne, ale taka specyfika. Nie wyobrażam sobie, jak to było - dziecko leżało niezbadane w poczekalni, a ojca rozpracowywała policja?
                                    Z moich doświadczeń wynika, że często w kontaktach pomiędzy lekarzem a lekarzem, pomaga kontakt osobisty, choćby telefoniczny. Kiedy wysyłam "ciężkie" dziecko, uprzedzam telefonem, zasięgam konsultacji telefonicznej zanim wyślę, pozostaję w kontakcie. Tutaj wszystko to strasznie zawiodło.
                                    Nie rozumiem sytuacji z Białegostoku, włos mi się jeży na głowie. Lecz jak zwykle w komentarzach, dużo pomieszania z poplątaniem.
                                  • nangaparbat3 Re: proszę Cie 06.12.12, 19:23
                                    No jak ktoś "wylecza", "opierdziela", "warczy" i "goni batogiem" - to ma chyba superhiperpowołanie.
                                    • nowel1 Re: proszę Cie 06.12.12, 19:53
                                      To było do reszki, Nanga?
                                      To Ci powiem jedno: mylisz się.
                                      Nie oceniaj tak łatwo i tak nieżyczliwie.
                                      • nangaparbat3 Re: proszę Cie 06.12.12, 20:42
                                        Bo?
                                        Odpowiadam na to, co pisze - nic wiecej nie wiem. Sama się taką przedstawia.
                                  • claudel6 Re: proszę Cie 08.12.12, 00:08
                                    nie.
                          • robitussin Re: proszę Cie 06.12.12, 14:48
                            > Dla mnie medycyna jest zawodem i sposobem na zarabianie pieniedzy.

                            Ale czy przede wszystkim? W Przyrzeczeniu Lekarskim nie ma słowa o pieniądzach. A gdyby się przyczepić, to jest tam wręcz sformułowanie "służyć zdrowiu i życiu".
                            Z kolei idąc dalej - obowiązek prawny, nie moralny, udzielenia pomocy poszkodowanemu czy choremu ma każdy z nas, bez względu na wykonywany zawód, wiek, wiedzę. Za zaniechanie grozi kara pozbawienia wolności. Więc wybacz, ale daruj sobie takie teksty, że medycyna jest sposobem na zarabienia pieniędzy. Owszem, ale przed tym liczy się coś znacznie więcej. I myślę, że to miał na myśli Tanebo pisząc o powołaniu. Przymusu bycia lekarzem zdaje się nie ma i nigdy nie było.
                            • tanebo Re: proszę Cie 06.12.12, 14:54
                              Zwłaszcza że medycyna jest szczególnym zawodem. Czymś bliższym nawet księdzu niż piekarzowi. A chyba kiedyś do zawodu trafiło sporo ludzi którzy traktują pacjentów jak klientów.
                              • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 16:18
                                Do każdego zawodu jedni ludzie nadają się bardziej, inni mniej. Przy czym będę się upierać, że profesjonalizm, decyzyjność i zorganizowanie są w tym zawodzie dużo ważniejsze niż to mityczne powołanie, ochy i achy.
                                • tanebo Re: proszę Cie 06.12.12, 16:27
                                  Wątpię czy tu tylko profesjonalizmu zabrakło. Myślę że również empatii.
                            • reszka2 Re: proszę Cie 06.12.12, 17:50
                              Ale nie rozumiem - wytłumacz mi, co jest złego w tym, że medycyna jest moim zawodem ?moją profesją? Że zarabiam w ten sposób na życie? Byłabym lepszym lekarzem, gdybym w worku po ziemniakach zasuwała boso na piechotę szczerząc szczerbate zęby, bo nie brałabym wynagrodzenia za to w imię jakiś wydumanych idei?

                              Trochę więcej realizmu, trochę mniej histerii parującej z czuba.

                              Widać, że masz jakies nierealistyczne podejście do zawodów, jak mała Zuzia, która uważa, że stewardessa to taki fajny zawód, bo sobie lata i lata.
                              Dziecinada innymi słowy.

                              Przymusu bycia lekarzem nie było, ale są wieczne oczekiwania, że w imię powołania bedę pracować za darmo, a w garażu będzie stać co najwyżej osiołek.
                              Więc mam nadzieje, że słowa o służbie nie traktujesz literalnie, bo nawet służba u pani hrabiny była oplacana.

                              Owszem, zarabiam na rodzinę, dom, samochód i inne rzeczy lecząc ludzi. Z założenia zarabiam na czyimś nieszczęściu. Taki zawód. Nie odczuwam żadnej misji czy też powołania, robię to co lubię i w czym jestem dobra. Nie byłabym dobra w żadnym innym zawodzie. Ale po co w to mieszać jakieś pierdyfiksy powołaniowe, przysięgi Hipokratesa?
                              • reszka2 aha 06.12.12, 17:54
                                Aha, teraz do mnie dotarło, że według ciebie czyli różnica pomiędzy lekarzem pracującym "z powołaniem" i "Bez powołania" jest taka, że ten pierwszy pracuje za darmo, a drugi umawia się o honorarium czy wypłatę?

                                No to w takim razie powołania u mnie brak.
                              • tanebo Re: proszę Cie 06.12.12, 17:58
                                Bo ludzie nie przeliczają życia na pieniądze. Ile byś zapłaciła za własne życie? Gdyby ktoś przyłożył ci pistolet do skroni i powiedział:"płać". Ile byś mu zapłaciła? Stawiam diamenty przeciwko orzechom że wszystko co masz. Podobnie jest z twoimi pacjentami. Jeśli dowiedzą się umrą oddadzą ci wszystkie pieniądze by uniknąć tego losu. Jaki wniosek? Że przeżyją bogaci. Ale ludzie uznali to za złe rozwiązanie i dostęp do życia udostępniono także biednym. Nie mówię że tu dziecko umrze bo rodzice nie zapłacili. Nie o to chodzi. Nie oni płacą. Płaci NFZ. Sęk w tym za płaceniem nie idzie kontrola komu płaci i za co. Miejsce lekarzy judymów zajęli ludzi którzy nie leczą a realizują procedury medyczne. I tu procedura medyczna została dokonana. Dziecko zostało zdiagnozowane. I leczone. Na ząbkowanie. NFZ zapłaci.
                              • hellulah Re: proszę Cie 06.12.12, 18:22
                                reszka, no ja cię sorry, ale przysięga Hipokratesa to jest bottom line bezpieczeństwa - taka polisa ubezpieczeniowa wersja minimum dla pacjenta, żeby wiedział, że idzie do kogoś, kto go będzie ratował, leczył, a nie dobijał w stylu rabusiów z gościńca. Tak ja to widzę.

                                Ja w ogóle nie wchodzę w tę narrację o powołaniu. Niech medyk będzie profesjonalistą, owszem - ja powołanie rozumiem jako "zestaw predyspozycji, wzmocniony kompetencjami, dzięki którym medyk skutecznie wykonuje swój zawód".

                                Sorry ale architekt powinien mieć myślenie przestrzenne, muzyk - słuch muzyczny i poczucie rytmu, a lekarz jakieś minimum empatii dla pacjenta itd.. Jeśli ktoś, jak pewna pani z kwiaciarni, nie przepada np. za kontaktem z klientem, nie powinien - moim zdaniem - być handlowcem-sprzedawcą. Jeśli lekarz odnosi się do pacjentów z pogardą, brakuje mu empatii, widzi tylko cyferki na koncie - może powinien pójść do big pharmy i odpuścić sobie praktykę?
                                • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 18:45
                                  Ta dyskusja to jałowe bicie piany. Tak jakby byli tylko judymowie czy ludzie zainteresowani jedynie cyferkami na koncie.
                                  Prawda jest zupełnie inna, real zamieszkują nie postaci literackie a ludzie z krwi i kości. Rozważanie tego na poziomie teoretycznych przypadków skrajnych i pierniczenie o powołaniu czy cyborgach z dolarkami w oczach jest pozbawione sensu i szkoda na to czasu. U nas jak dochodzi do tragedii, to naprawdę rzadziej to jest zła wola czy nieuctwo, częściej przemęczenie ludzi, robienie nie swojej roboty i burdel na kółkach.
                                  Chyba jednak zawiodły procedury... Nie lubimy ich, ale jak są mądre i przemyślane, nawet od wq... zmęczonego człowieka, który właśnie się rozwodzi a przed dyżurem zapieprzał u siebie w gabinecie do późna (norma, wcale nie z powodu niesamowitej lekarskiej pazerności na kasę) wymuszają właściwe działanie. I komunikacja. Może gdyby lekarz rodzinny bardziej eskalował temat, nawet po prostu zadzwonił, dziecko by zostało przyjęte i zaopiekowane. Co dalej - ??? w tym konkretnym przypadku uncertain

                                  I ze swoich doświadczeń - najczęściej jak się rodzic nadziewa na machinę rejestracyjną dużego szpitala dziecięcego, ma wrażenie zderzenia ze ścianą z dużą prędkością uncertain. Dopiero jak się przez to przejdzie, "w środku" jest zupełnie inaczej.
                                  • nangaparbat3 Re: proszę Cie 06.12.12, 19:45
                                    Przerzucanie odpowiedzialności na lekarza ktory kierował dziecko do szpitala wydaje mi się wyjątkową obrzydliwością.
                                    • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 20:04
                                      Ja nikogo nie wieszam czy nie bronię - zastanawiam się, co dokładnie zawiodło i co by pomogło nie dopuścić do takiego koszmaru.
                                      • tanebo Re: proszę Cie 06.12.12, 20:20
                                        Najgorszą odpowiedzią będzie: procedury. Bo co to oznacza? Nie będą winni lekarze. A może ci którzy te procedury uchwalali? Też się rozmydlą. I będzie tak że ktoś ucierpi i nie będzie winnych...
                                        • amonette Re: proszę Cie 06.12.12, 20:25
                                          Jak to nie? Skoro sposób postępowania i kompetencje są jasne, winna jest osoba, która nie postąpiła zgodnie z zaleceniem. Nie rząd, Los, NFZ czy UE, konkretny człowiek. Wiedział co robić, nie zrobił, trafiony zatopiony.
                                          To działa pod warunkiem dobrych, czytelnych i pełnych procedur. Bo jak takie nie są, można za ich pomocą świetnie obronić bałagan - no o co chodzi, postąpiliśmy zgodnie z procedurą, jesteśmy czyści...
                                          Niestety u nas często mamy takie dziurawe "procedury" dupokrytki zamiast sensownych i przemyślanych, które mają pomagać uniknąć tragedii w takich przypadkach jak opisany.
                                      • nangaparbat3 Re: proszę Cie 06.12.12, 20:45
                                        Wykonanie najbardziej podstawowego badania w szpitalu? Zaufanie lekarzowi pierwszego kontaktu i przyjecie dziecka, żeby te najbardziej podstawowe badania wykonac i poobserwować malego?
                                      • robitussin Re: proszę Cie 06.12.12, 22:06
                                        amonette napisała:

                                        > Ja nikogo nie wieszam czy nie bronię - zastanawiam się, co dokładnie zawiodło i
                                        > co by pomogło nie dopuścić do takiego koszmaru.

                                        Jak to co? Przekonanie, że ważniejsze to zmieścić się w limitach narzuconych przez NFZ i broń Boże nie wykonać badania, za które ktoś (kto?) musiałby zapłacić.
                                • reszka2 wartości chrześcijańskie 07.12.12, 19:37
                                  Sorry, ale mi twoja wypowiedź przypomina przekonanie zaciekłych katolików, że jedynie człowiek prezentujący "wartości chrześcijańskie" może być dobrym człowiekiem. Że ateista może nie zabijać, nie kraść, nie skrobać, nie kłamać - z pobudek innych niż religijne.

                                  Podobnie brzmi twoja wypowiedź, że jedyną ochroną pacjenta przed krwiożerczymi lekarzami jest kaganiec nakładany przez Hipokratesa, a który ma reprezentować to coś, co w tym wątku jest nazywane "powołaniem". Że bez tego kagańca lekarz przystąpi do wyrywania trzewi najpierw portfelowi pacjenta, potem zaś jemu samemu.

                                  Grzeczność, praca z pacjentem trudnym, specyficznym, to jest coś, czego można się nauczyć.
                                  Odnoszenie się z pogardą jest kwestią dobrego wychowania i poza przypadkami Bardzo Sławnych Profesorów Oraz Czynników Decyzyjnych pacjenci tego nie ścierpią i do takiej osoby nie pójdą.
                                  • hellulah Re: wartości chrześcijańskie 07.12.12, 19:59
                                    Czy to do mnie? (trudne drzewko)

                                    Chyba nie, bo nie pisałam o przysiędze jako jedynej ochronie pacjenta.

                                    Przysięga to według mnie absolutny program minimum, tradycyjna "polisa ubezpieczeniowa" pacjenta - nie idę do krawca czy inżyniera hydraulika, tylko do lekarza, wiem, czego oczekiwać (ratowania zdrowia i życia); nie wiem czemu tak trudno się jej podporządkować - przecież ta przysięga wcale nie przeszkadza w trzepaniu kasy z leczenia. (Nawiasem mówiąc inaczej brzmi i inną narrację buduje coś a la "aaa trzepię kasę z ratowania ludzi, z prób pomagania ludziom i wybawiania ich z nieszczęść" niż "zarabiam na cudzym nieszczęściu" - to drugie jest zresztą nielogiczne, bo chyba i na profilaktyce można zarobić będąc medykiem, vide stomatolodzy.)

                                    Jeśli ktoś ma jakiś wewnętrzny opór przed zadeklarowaniem, że przede wszystkim ma nie szkodzić, że celem nadrzędnym jest ratowanie życia i zdrowia (co przecież wcale nie wyklucza celów takich jak natłuczenie kasy - owszem, kasa jest ok, byle nie kosztem życia i zdrowia, a w ramach etycznie przeprowadzanego leczenia), to hmm robi się jakoś dziwnie.

                                    • reszka2 Re: wartości chrześcijańskie 07.12.12, 20:25
                                      Owszem, do ciebie, bo ty pisałaś w pierwszym rzędzie o przyrzeczeniu lekarskim jako gwarancji nieprzegryzienia gardła pacjentowi. Poczytaj.
                                      Napisałam może trochę prowokacyjnie o tym zarabianiu na cudzym nieszczęściu, licząc na zwykły szczekający odzew (i odezwały się dokładnie te osoby, które spodziewałam się zobaczyć). Nie bój się, uwielbiam widzieć pacjentów zdrowiejących chociażby z głupiego zapalenia oskrzeli, nie ma dla mnie większej radości, niż postepy w leczeniu, pisałam w jednym z postów o olśniewających momentach - trudno mi opisać, co się czuje (znowu będzie dym) kiedy z przychodni wyjeżdża karetka z żywym, stabilnym pacjentem, który dotarł do mnie ledwo zywy, a teraz jest zaledwie w ćwierci nieżywy (sorki), odnajduję się w trzymaniu za pomarszczoną łapkę umierającej babciusi.
                                      Ale nie ma w tym mistyki, nie ma żadnego powołania. To jest mój zawód, lubię to, nie wyobrażam sobie żeby było inaczej. Nie mam żadnych oporów, żeby przyznać, żeby "po pierwsze - nie szkodzić", bo po co miałabym szkodzić? Czy naprawdę uważasz, że lekarze mają do wykonania jakiś plan - we wtorek uśmiercić trzech pacjentów, w środę okaleczyć pięciu. Nikt z nas nie wychodzi do pracy z intencją zaszkodzenia komukolwiek. Owszem, najlepszemu zdarzają się gorsze dni, bywają osoby niechlujne, niedbałe, olewające, bezmyślne, niedouczone. Owszem, powinni przewidzieć, że ich niechlujstwo, bezmyślność, niedouczenie przyniesie w ktorymś momencie fatalne skutki. I jak się nie boją odpowiedzialności przed samym pacjentem - jak spojrzeć mu w oczy - to niech się chociaż nad prokuratorem zastanowia. Ale nikt z nas nie wychodzi z domu z intencją zaszkodzenia.
                                      Dlatego uważam, że ojciec chłopczyka przesadził z oskarżeniami o zabójstwo, na litość, niech się miarkuje, bo to się odwróci przeciwko niemu.




                                      hellulah napisała:

                                      > Czy to do mnie? (trudne drzewko)
                                      >
                                      > Chyba nie, bo nie pisałam o przysiędze jako jedynej ochronie pacjenta.
                                      >
                                      > Przysięga to według mnie absolutny program minimum, tradycyjna "polisa ubezpiec
                                      > zeniowa" pacjenta - nie idę do krawca czy inżyniera hydraulika, tylko do lekarz
                                      > a, wiem, czego oczekiwać (ratowania zdrowia i życia); nie wiem czemu tak trudno
                                      > się jej podporządkować - przecież ta przysięga wcale nie przeszkadza w trzepan
                                      > iu kasy z leczenia. (Nawiasem mówiąc inaczej brzmi i inną narrację buduje coś a
                                      > la "aaa trzepię kasę z ratowania ludzi, z prób pomagania ludziom i wybawiania
                                      > ich z nieszczęść" niż "zarabiam na cudzym nieszczęściu" - to drugie jest zreszt
                                      > ą nielogiczne, bo chyba i na profilaktyce można zarobić będąc medykiem, vide st
                                      > omatolodzy.)
                                      >
                                      > Jeśli ktoś ma jakiś wewnętrzny opór przed zadeklarowaniem, że przede wszystkim
                                      > ma nie szkodzić, że celem nadrzędnym jest ratowanie życia i zdrowia (co przecie
                                      > ż wcale nie wyklucza celów takich jak natłuczenie kasy - owszem, kasa jest ok,
                                      > byle nie kosztem życia i zdrowia, a w ramach etycznie przeprowadzanego leczenia
                                      > ), to hmm robi się jakoś dziwnie.
                                      >
                                      • nangaparbat3 Re: wartości chrześcijańskie 07.12.12, 23:18
                                        odnajduję się w trzymaniu za pomarszczoną łapkę umierającej babciusi.

                                        Moze lepiej juz nie pisz, bo niedobrze sie robi czytajac takie rzeczy, niewspółmiernie twoich deklaracji, więc zakładam, że to kwestia braku wyczucia językowego (podobnie jak w "zarabianiu na cudzym nieszczęściu").
                                        Dlatego uważam, że ojciec chłopczyka przesadził z oskarżeniami o zabójstwo, na
                                        > litość, niech się miarkuje, bo to się odwróci przeciwko niemu.
                                        • reszka2 Re: wartości chrześcijańskie 08.12.12, 16:16
                                          Skoro móżdżek paruje ci tak mocno za każdym razem, jak mnie czytasz, to po co to robisz? Jakiś rodzaj perwersyjnej przyjemności?

                                          nangaparbat3 napisała:

                                          > odnajduję się w trzymaniu za pomarszczoną łapkę umierającej babciusi.
                                          >
                                          > Moze lepiej juz nie pisz, bo niedobrze sie robi czytajac takie rzeczy, niewspół
                                          > miernie twoich deklaracji, więc zakładam, że to kwestia braku wyczucia językow
                                          > ego (podobnie jak w "zarabianiu na cudzym nieszczęściu").
                                          > [i] Dlatego uważam, że ojciec chłopczyka przesadził z oskarżeniami o zabójstwo,
                                          > na
                                          > > litość, niech się miarkuje, bo to się odwróci przeciwko niemu.
                                          • 7miks Re: wartości chrześcijańskie 08.12.12, 18:29
                                            reszka2 napisała:

                                            > Skoro móżdżek paruje ci tak mocno za każdym razem, jak mnie czytasz, to po co t
                                            > o robisz? Jakiś rodzaj perwersyjnej przyjemności?
                                            >
                                            > nangaparbat3 napisała:
                                            >
                                            > > [i]odnajduję się w trzymaniu za pomarszczoną łapkę umierającej babciusi.


                                            reszka jesteś przypadkiem beznadziejnym, w kazdej swojej wypowiedzi obrażasz interlokutora, kiedy barkuje ci argumentów. Jak przeczytałam o pomarszczonej łapce babciusi, to Panu Bogu podziękowałam , że to nie była moja babacia . Najpierw myśałam, że to z emocji, ale z emocjami to w ciągu 2 dni powinnaś umieć sobie poradzić, może jednak powinnaś sie skonsultowac z jakimś lekarzem
                                      • hellulah Re: wartości chrześcijańskie 08.12.12, 14:42
                                        Oj chyba mnie nie zrozumiałaś, a ponadto - miksujesz moje poglądy (lub to, co z nich rozumiesz - przy czym uwaga, nieporozumienie może być winą mojego stylu wypowiedzi, niekoniecznie twojego niedoczytania) z poglądami innych, anty-lekarskich forumek. Reszka nie bój żaby, ja mam lekarzy różnych specjalności w rodzinie i wśród znajomych (nie wszyscy nadal pracują w kontakcie z pacjentem, ale i takie doświadczenie mają za sobą), klimaty znam, pracę wykonywaną szanuję. Byś się zdziwiła jak niektórzy z nich potrafią złapać się za głowę na widok niektórych działań niektórych swoich kolegów po fachu - bo i lekarskie rodziny dotykają, niestety, choroby.

                                        (Nawiasem mówiąc, a propos "co ma robić rodzic...", codziennie dziękuję niebiosom za medyków w rodzinie i pod telefonem, a bo to i doradzą z diagnozą i jak trzeba, albo uspokoją, albo opieprzą i zmotywują do działąnia, a to poprawią dawkowanie baaardzo hojną ręką sypniętych leków, a to uświadomią, że 70% recepty to homeopatyczne bzdety niewarte wydawania kasy, a to pomogą przebić się przez izbę przyjęć albo przyspieszyć termin wizyty, że nie wspomnę o banalnym podwiezieniu do kolegi-specjalisty...)

                                        Tak - przysięga historycznie rzecz biorąc stanowi punkt wyjścia, jak pisałam absolutny program minimum w relacjach medyk-pacjent. Oczywiste dla mnie jest, że:
                                        a) przyrzeczenie można złamać, więc nie daje gwarancji;
                                        ale też
                                        b) rzetelny medyk nie będzie czuł oporów przed złożeniem tego przyrzeczenia, bo tak czy inaczej postępuje z przyrzeczeniem w zgodzie.

                                        Napisałaś prowokacyjnie o czerpaniu zysku z nieszczęścia, to dostałaś takie a nie inne odpowiedzi, przy czym uwaga uwaga, nie ode mnie w pierwszym rzędzie.

                                        Ja - uwaga uwaga - NIGDZIE nie napisałam o mistyce, PRZECIWNIE, pisałam o powołaniu jako predyspozycji, jako o talencie, wyczuciu. Czemu akurat mi to przypisujesz? hmm, ciekawe... Dla mnie medyk powinien rzetelnie wykonywać swój fach, w czym mieści się - stety lub niestety - postawienie zdrowia pacjenta jako priorytetu, przed zyskiem materialnym (ale skup się - to naprawdę nie wyklucza materialnego zysku).

                                        Po co miałabyś szkodzić? I czy ktoś wychodzi do pracy z intencją zaszkodzenia? Czy NAPRAWDĘ nie wiesz, o co - potencjalnie - może chodzić? i czemu odbierasz to tak osobiście, jednostkowo?

                                        Serio jesteś władna za wszystkich i każdego z osobna swoich kolegów po fachu zaręczyć, że żadna i żaden z nich na pewno, na 100%, nie mają nieczystych intencji? Oj - to gratuluję... różowych klapek na oczach.

                                        Przy czym naprawdę nie chodzi o intencję typu: "a ja dzisiaj celowo źle założę wypełnienie, a nich baba ma ropień dziąsła" tylko np. o intencję typu "aaa, wkręcę tej głupiej matce, że dziecko potrzebuje 8 czy 9 kosztownych wypełnień, co mi tam, przecież to i tak mleczaki" (fakt z życia wzięty, konsultacje u kolejnych stomatologów wykluczyły taką potrzebę - dziecko ostatecznie miało jedno jedyne naprawdę konieczne wypełnienie, pozostałe- to była czysta ściema, nie było nawet cienia zmian; być może stomatolog niedouczona... a może coś na rzeczy było z nowo wyposażonym, wypasionym gabinetem - tak na oko jeszcze na kredycie?).

                                        BTW, z tym ojcem dziecka - znasz różnicę między spowodowaniem śmierci (zabójstwem) a morderstwem z premedytacją? Jeśli ojciec oskarża lekarzy o zabójstwo to ma jak najbardziej słuszność. Można domniemywać, że bezpośrednio wskutek ich działań dziecko zmarło. Przecież nie chodzi o premedytację (vide twoje "nie wychodzę z domu z zamiarem...") tylko o potencjalne/domniemane (z anglosaska alleged) rażące zaniedbanie podstawowego obowiązku ratowania zdrowia i życia.
                                        • reszka2 Re: wartości chrześcijańskie 08.12.12, 16:36
                                          Wiesz, ja staram się nie zajmować sprawami teoretycznymi - powołaniami, przyrzeczeniami itd. W dzisiejszych czasach słowa nic nie znaczą, po mnie spływają jak po gęsi Balbinie komentarze forumowiczek.Mogą sobie też myslec, co tylko chcą, jest to zupełnie nieistotne. Liczy się to, co robię.
                                          Co do rozróżnienia pomiędzy zabójstwem , o którym wspominałaś - czyli umyślnym pozbawieniu człowieka zycia , oraz morderstwem, czyli kwalifikowanym rodzajem przestepstwa. No cóż, rozumiejąc zrozpaczonego ojca, nazywając osoby zaangażowane w sprawę osoby zabójcami - zakłada, że ich działanie było umyślne, nazywając ich mordercami - dodatkowo przypisuje im INTENCJĘ pozbawienia zycia. Czy razem z nim uważasz, że śmierć dziecka była umyslnie przez kogoś spowodowana? Specjalnie? Intencjonalnie? Weź, daj spokój.
                                          Jeżeli dziecko umarło na skutek ich zaniedbań - odpowiedzialny musi być określony, osądzony - karnie, cywilnie, zawodowo. Niemniej wyrok już został wydany przez tłuszczę, nikogo nie interesuje jak było naprawdę, liczy sie tylko kto bedzie miał lepszy outcome...

                                          Co do moich różowych klapek na czymkolwiek - nie wiem, może obracam się wśród ludzi nienormalnych, albo ty obracasz się wśród nienormalnych, bo ja osobiscie nie znam nikogo,kto chciałby skrzywdzić w sposób świadomy kogokolwiek. No chyba że jesteś gorliwą katoliczką i uważasz, że ginekolodzy dokonując aborcji krzywdzą zarodki. Może ty potrafisz w swoim otoczeniu wskazać osoby, które z całą pewnością mają złe intencje. Ja nie potrafię. Mówię oczywiście o moim najbliższym otoczeniu, reszta mnie nie interesuje. Każąc mi brać odpowiedzialność za całe środowisko, równie dobrze możesz kazać mi zrobić to samo w stosunku do całego świata.
                                          • hellulah Re: wartości chrześcijańskie 08.12.12, 17:12
                                            reszta litości - co do twoich ostatnich słów - ja nie każę tobie brać odpowiedzialności za całe twoje lekarskie środowisko. Sama wychodzisz przed szereg twierdząc, że na pewno nikt nigdy w tym środowisku nie miał złych intencji (podczas gdy jest to statystycznie niemożliwe).

                                            O przyrzeczeniach była mowa w dyskusji, w której z zaangażowaniem bierzesz udział - ergo, przynajmniej na potrzeby forum ZAJMUJESZ się sprawami teoretycznymi.

                                            Twoje pisanie o moim otoczeniu, no daj spokój, typowe argumenty ad personam, bardzo to słabe.

                                            Weź po prostu pomyśl - ludzie są różni, różnie reagują w rozmaitych okolicznościach, dlatego wielce prawdopodobnym jest, że w masie lekarzy trafią się i takie - pojedyncze - przypadki, które mogą mieć złe intencje. W przypadku medyka wystarczy już (jako "zła intencja") celowe zaniechanie czy oszustwo w celu zwielokrotnienia zysków, nadużycie stosunku lekarz-pacjent (malutki przykład ze stomatologiem miałaś wyżej). Podobnie "złą intencją" jest celowe narażanie życia pacjenta, podejmowanie zbyt dużego ryzyka (vide brak cesarki u żony tego sportowca w Opolu). I serio twierdzisz, że ty nigdy o czymś podobnym nie słyszałaś ani tego nie doświadczyłaś? Lucky you. Oczywiście - w każdym z tych przypadków medyk zapewne liczy na to, że jednak nic się poważnego nie stanie, nikt nie zginie ani nie będzie okaleczony. Jasne że ginekolodzy z Opola nie chcieli zrobić z noworodka kaleki, chcieli jedynie (jak można domniemywać, co przecież nie musiało mieć miejsca) zaoszczędzić (z jakichś przyczyn) na cesarce. Na podobnej zasadzie morderca liczy, że nikt nie wykopie ciała.

                                            Zabójstwo, morderstwo - nie jestem prawnikiem i pewnie masz rację, a jakiś prawnik by mnie poprawił.

                                            Ojciec dziecka jest w szoku - a wiesz dlaczego? także dlatego, że szpital i w ogóle system ochrony zdrowia (nie napiszę "służba", żeby ciebie nie drażnić) olał to-ta-lnie kwestię odpowiedniego przekazania rodzicom, co się stało i jakie są skutki. Ojciec dziecka może mówi głupio, ale serio nie widzisz, że inaczej nie potrafi? i że ma pewnego rodzaju prawo?

                                            Poza tym, nikt lekarzy z tego feralnego szpitala nie związał ani lufy do pleców nie przystawił, dobrowolnie podejmowali takie a nie inne decyzje, mogli liczyć się z ewentualnością także taką jak to, co się stało. Zawalili sprawę, leczenie, komunikację z rodziną (to drugie przede wszystkim). Ja? ja osobiście nie uważam ich ani za morderców, ani za zabójców (działających z zamiarem ewentualnym czy jak to prawnicy zwą). Za kogo ich uważam, na forum nie napiszę.



                              • nangaparbat3 Re: proszę Cie 06.12.12, 19:40
                                Z założenia zarabiam na czyimś nieszczęściu. Taki zawód.

                                Babcia moja, lekarka, pracowala ciężko i dlugo (jeszcze po 80.), najpierw na utrzymanie siebie i dzieci, potem na podrożowanie i dość kosztowne hobby.
                                Powiedziala kiedys, ze gdyby miala jeszcze raz wybrac zawod, wybralaby medycyne, bo nie ma wiekszej radosci niz pomoc drugiemu czlowiekowi.

                                Naprawde ciekawa jestem, co by powiedziala o Twoim stwierdzeniu, że być lekarzem to zarabiac na cudzym nieszczęściu.
                                • joanna35 Re: proszę Cie 06.12.12, 19:45
                                  W niczym nie zmienia to faktu, że babcia też zarabiała pomagając innym w nieszczęściu.
                                  • nangaparbat3 Re: proszę Cie 06.12.12, 19:50
                                    Owszem, jednak w postrzeganiu sytuacji jest dość zasadnicza rożnica. Może dlatego, że kiedy babcia wybierala swoj zawód, nie było na przyklad antybiotykow, umieralo sie na gruźlicę czy tyfus - teraz lekarze ze strachu o wlasne bezpieczeństwo wcale nie tak rzadko wyrzucaja za drzwi zakażonych HIV, ktorym naprawdę trudno się zakazić - "wyleczając".
                                    • joanna35 Re: proszę Cie 06.12.12, 21:25
                                      Może nie demonizujmy. Takie sytuacje o jakich ostatnio często słyszymy zdarzały się zawsze, tylko teraz się o nich mówi, bo pacjenci są bardziej świadomi swoich praw. Szkoda tylko, że nie korzystają z nich zanim dojdzie do tragedii. Wszyscy ci, którzy zetknęli się jako pacjenci bądź rodziny pacjentów z niekompetentnymi, lekceważącymi lekarzami i nie zgłosili tego np. do dyrekcji danej placówki są współwinni zaistnialej takiej czy innej tragedii. O łapówkach nie wspomnę. Ale oczywiście, najłatwiej umyć rączki i przerzucić całą odpowiedzialność na innych. Poza tym jest to cholernie niesprawiedliwe wobec całej rzeszy uczciwie pracujących lekarzy - z powołaniem czy "tylko" odpowiedzialnością za to co robią. Nie wymagam od lekarza głaskania po główce, tylko kompetencji i szacunku, który sama okazuję. I nie winię lekarzy za system, który jaki jest każdy widzi.
                                      • nangaparbat3 Re: proszę Cie 06.12.12, 22:40
                                        joanna35 napisała:

                                        > Może nie demonizujmy. Takie sytuacje o jakich ostatnio często słyszymy zdarzały
                                        > się zawsze, tylko teraz się o nich mówi, bo pacjenci są bardziej świadomi swoi
                                        > ch praw.
                                        O "tych sytuacjach" wiem akurat od lekarza, który ma bardzo dobre rozeznanie w sytuacji, jak malo kto.

                                        Szkoda tylko, że nie korzystają z nich zanim dojdzie do tragedii.
                                        Wszy scy ci, którzy zetknęli się jako pacjenci bądź rodziny pacjentów z niekompetent
                                        > nymi, lekceważącymi lekarzami i nie zgłosili tego np. do dyrekcji danej placówk
                                        > i są współwinni zaistnialej takiej czy innej tragedii.
                                        Przerzucasz odpowiedzialność na ofiary.
                                        O łapówkach nie wspomnę.
                                        > Ale oczywiście, najłatwiej umyć rączki i przerzucić całą odpowiedzialność na i
                                        > nnych.
                                        Własnie to robisz.
                                        Poza tym jest to cholernie niesprawiedliwe wobec całej rzeszy uczciwie p
                                        > racujących lekarzy - z powołaniem czy "tylko" odpowiedzialnością za to co robią
                                        > . Nie wymagam od lekarza głaskania po główce, tylko kompetencji i szacunku, któ
                                        > ry sama okazuję. I nie winię lekarzy za system, który jaki jest każdy widzi.

                                        My tu nie rozmawiamy o "glaskaniu po glówce", tylko przyjmowaniu do szpitala malego dziecka, ze skierowaniem, a nawet trzema, od innego lekarza. My mowimy o przetrzymywaniu tego dziecka za drzwiami, kiedy ojciec krzyczy, że synkowi sinieją usta. I o wzywaniu policji na czlowieka, któremu odmawia się pomocy, do której ma pełne prawo.
                                        • joanna35 Re: proszę Cie 06.12.12, 23:03
                                          Naprawdę tylko o tym mówimy? Sama wprowadziłaś do tematu pacjentów z HIV i własną babcię. Chyba za mało o mnie wiesz, żeby wypowiadać się na temat moich doświadczeń ze służbą zdrowia - trzymaj się może faktów.
                                          • nangaparbat3 Re: proszę Cie 06.12.12, 23:11
                                            Nie wiem jakie Twoje doswiadczenia masz na myśli.
                                            Wcale nie przeczę, że jest mnostwo dobrych, oddanych lekarzy.
                                            Ale inni też są - a cena jest wysoka.
                                            • joanna35 Re: proszę Cie 06.12.12, 23:43
                                              Oczywiście, że są, ale dowalanie Bogu ducha winnym dziewczynom z forum jest nie fair. Z autopsji wiem jak czuje się człowiek, który dobrze wykonuje swoją pracę, a wrzucany jest do jednego worka z "niewypałami". Osobiście jestem za zgłaszaniem przeprowadzaniem stosownego dochodzenia, ukarania winnych ze stosownego paragrafu i podania ich nazwisk i wizerunku do publicznej wiadomości. Denerwuje mnie odpowiedzialność zbiorowa. Nie rozumiem dlaczego dobrzy lekarze mają obrywać za takich, którym i tak to wisi.
                                              • nangaparbat3 Re: proszę Cie 07.12.12, 06:35
                                                Bo niektore dziewczyny z forum bronia lekarzy ze szpitala kosztem tego jednego, ktory zorientowal sie w stanie dziecka i zrobił, co do niego należało; po piszą, że "jak trzeba" opierdzielają pacjentow, że ich zawód to "zalożenia zarabianie na cudzym nieszczęściu". Takie pisanie w watku o Bolku i w dodatku w kontekscie tego co stoi w garazu to samoboj retoryczny.
                                              • taje Re: proszę Cie 07.12.12, 15:13
                                                Pewnie, że są dobrzy lekarze. Podobnie jak i dobrzy prawnicy. Myślę, że ci źli są w mniejszości. Ale tak bywa, że zła opinia na temat mniejszości rzutuje na to jak postrzega się większość a fałszywie rozumiana zawodowa solidarność tylko pogarsza sprawę. Nie rozumiem tych protestów urażonych lekarzy. Sama jestem prawnikiem, radcą prawnym i nie biorę do siebie wszystkiego co czytam na temat prawników bo i dlaczego. Przeciwnie, popieram wszystkie działania, które doprowadzą do wyeliminowania z zawodu jednostek niekompetentnych albo skorumpowanych bo to jest jedyna droga do tego, żeby dana profesja była naprawdę szanowana. To, a nie oburzanie się na społeczeństwo, że nie dostrzega twoich jednostkowych starań. Zasady etyki zawodu (myślę, że lekarze mają takie same) zabraniające krytykować kolegów po fachu uważam za szkodliwe - i dla samego zawodu, i z ogólnospołecznego punktu widzenia.
                                    • reszka2 Re: proszę Cie 07.12.12, 20:02
                                      Widzisz, twoja babcia też utrzymywała się lecząc chorych (bo przecież leczyła chorych i cierpiących , a nie zdrowych i szczęśliwych) - tak jak ja, i robiła to w sposób, jaki dawały jej możliwości ówczesnej wiedzy.
                                      Sprowadza się to do dokładnie tego samego, natomiast cała reszta to tylko i wyłącznie twoje histeryczne podejście do sprawy, wyrażające się m. in. tekstami o wyrzucaniu z gabinetów chorych na AIDS. Jak to przemyslisz na spokojnie, to zobaczysz, że jądro tego orzeszka jest jednakowe.

                                      > Owszem, jednak w postrzeganiu sytuacji jest dość zasadnicza rożnica. Może dlate
                                      > go, że kiedy babcia wybierala swoj zawód, nie było na przyklad antybiotykow, um
                                      > ieralo sie na gruźlicę czy tyfus - teraz lekarze ze strachu o wlasne bezpieczeń
                                      > stwo wcale nie tak rzadko wyrzucaja za drzwi zakażonych HIV, ktorym naprawdę tr
                                      > udno się zakazić - "wyleczając".
                                      • tanebo Re: proszę Cie 07.12.12, 20:33
                                        Nawet do kopania rowów trzeba czuć powołanie. No może w tym przypadku nie jest to tak ważnie bo jak wykopiesz krzywy rów to ofiar wśród ludzi nie będzie. Ale dla własnego samopoczucia dobrze by było choć lubić swoją pracę. Można oczywiście nie lubić jej i robić to dla kasy. Podobnie jest z lekarzami. Tylko że w tym przypadku gdy lekarz fuszeruje robotę to trup ściele się gęsto. A co jest pracą lekarzy? Nie leczenie. Pomoc pacjentom. Oczywiście nie każdego da się wyleczyć. Ale nawet nieuleczalny pacjent oczekuje że lekarz mu pomoże. A przynajmniej będzie usiłował ze wszystkich sił. I tego w tym przypadku zabrakło. Lekarze nie pomagali dziecku a wykonywali procedury medyczne. Myślę że tak naprawdę oni nie lubią swojej pracy którą jest pomóc pacjentom. Więc won z zawodu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                      • nangaparbat3 Re: proszę Cie 07.12.12, 23:31
                                        natomiast cała reszta to tylko i wyłącznie twoje histeryczne podejście do sprawy, wyrażające się m. in. tekstami o wyrzucaniu z gabinetów chorych na AIDS.

                                        Akurat to fakty, znane mi z najlepszego źrodła.
                                        Co do histerii - owszem, na myśl że moglabym bedąc chorą wpaść na ciebie, jestem bliska histerii.
                              • robitussin Re: proszę Cie 06.12.12, 21:58
                                No cóż, widzę, że niewiele zrozumiałaś (ew. zrozumiałaś po swojemu), a swoją agresywną i lekceważącą wypowiedzią jedynie potwierdziłaś moją opinię o niektórych lekarzach, którzy się do tego zawodu najzwyczajniej nie nadają, bo sama wiedza to naprawdę za mało. Niektórych - podkreślam to. I wybacz, ale nie chce mi się dokładniej tłumaczyć, co miałam na myśli. Przekonana byłam, że wyczerpałam temat w kilku wcześniejszych postach.
    • kamelia04.08.2007 niestety dziecko zmarło 07.12.12, 10:57
      bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,13007060,13___miesieczny_Bolek_odlaczony_od_respiratora__Serce.html#BoxSlotII3img

      jestem tym bardzo poruszona, podobnie jak historia córki Państwa Bonków.

      Mam tez swoje doswiadczenia z polska słuzba zdrowia i niestety każdy z nagłasnianych w mediach przypadków obrazuje, ze to jest tak w całej słuzbie zdrowia.

      To jest smutne, bardzo smutne, że ci którzy slubowali primum non nocere sa az tak zdemoralizowani. Wazniejsze by pacjent wygladał głupkowato i nedznie, by swoim wygladem nie peszyc lekarza.


      Płakac mi sie chce, to jest okropne, to co sie tam wyrabia. Tym gorzej jest, bo to czubek góry lodowej, a ile ludzi nie ma determinacji by to nagłasniac i dochodzic swoich praw.
      • tanebo Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 11:06
        Nie mam dzieci, zresztą nie żałuję, ale ta historia mnie poruszyła. Nie wyobrażam sobie co czują rodzice. Tydzień temu dziecko było, teraz już go nie ma. Bo ktoś zastosował niewłaściwe procedury...
        • kamelia04.08.2007 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 11:18
          pyatnie tylko: dlaczego trzeba miec procedury? czy nie wystaczy zwykły pomyslunek i wrazliwośc na dobro pacjenta?

          Co co procedur, to i one były własciwe, tylko panisko powiedziało, ze sobie nie pozwoli
          • aquarianna Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 11:27
            > czy nie wystaczy zwykły pomyslunek i wrazliwośc na dobro pacjenta?

            Najwyraźniej nie. Ale czytając niektóre wypowiedzi tutejszych pań lekarek (w sumie trudno uwierzyć, że faktycznie wykonują one ten zawód, obym nigdy nie miała "przyjemności" spotkania ich w realu) obawiam się, że większość środowiska medycznego to jedna wielka wyprana z emocji i uczuć banda zwykłych gó...zjadów sad

            • edelstein Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 12:46
              Jak ktos ma przysiege Hipokratesa w odwloku to jakim moze byc lekarzem?bardzo bym chciala,by taka reszka publucznie ujawnila swoje imie i nazwisko oraz adres gdzie przyjmuje.Nie chce by ktos z mojej rodziny na nia trafil.
              • joanna35 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 12:54
                A ja bym chciała , żeby wszystkie wyrywne panie, które tak dziarsko anonimowo obrażają innych miały odwagę podpisać się własnym imieniem i nazwiskiem pod swoimi wypocinami.
                • aquarianna Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 13:07
                  joanna35 napisała:

                  > A ja bym chciała , żeby wszystkie wyrywne panie, które tak dziarsko anonimowo o
                  > brażają innych miały odwagę podpisać się własnym imieniem i nazwiskiem pod swoi
                  > mi wypocinami.

                  Zieeeew.
                  Podpisz się również pod swoimi wypocinami.
                  Dlaczego masz być gorsza?
                  • joanna35 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 13:12
                    Dlatego, że ja nikogo nie obrażam ukrywając się za swoim nikiem, bohaterko.
                    • aquarianna Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 13:24
                      joanna35 napisała:

                      > Dlatego, że ja nikogo nie obrażam ukrywając się za swoim nikiem, bohaterko.

                      Jesteś prześmieszna. Wszyscy tutaj jesteśmy anonimowi (w sensie braku danych osobowych na forum). Jeśli piszę o kimś w sposób pejoratywny, to odnoszę się jedynie do tego, co sam napisał, do jego poglądów, słów, a nie do jego osoby, bo jej również najzwyczajniej w świecie nie znam. Nawet nie wiem, czy taka osoba faktycznie istnieje, czy to co pisze, jest rzeczywistością, czy pod jednym nickiem nie pisuje grupka trolli. Więc daruj sobie apele o ujawnianie danych, bo są niedorzeczne.

                      • joanna35 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 13:28
                        Załóż okulary dziecinko, żeby Cię blask aureoli na Twóją pustą główką nie oślepił.
                        • aquarianna Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 13:40
                          joanna35 napisała:

                          > Załóż okulary dziecinko, żeby Cię blask aureoli na Twóją pustą główką nie oślep
                          > ił.

                          Ot i jak szybciutko puściły nerwy Pani Nieskazitelnej.
                          To co - teraz już podasz swoje dane hipokrytko? uncertain
                          • joanna35 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 13:42
                            Podam, zaraz po tym jak Ty podasz swoje.
                        • dorek3 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 13:42
                          Mnie sie ciśnie na klawiaturę tylko jedno CISZEJ NAD TĄ TRAGEDIĄ!
                          • joanna35 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 13:43
                            Masz rację - milknę.
              • nowel1 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 13:06
                Wiem, że to niewiele wniesie w wasze zacietrzewienie, ale jednak napiszę kilka zdań.

                Otóż: nie macie pojęcia, o czym piszecie. Chodzi mi tu o wypowiedzi np.dotyczące reszki.
                Jej walenie prosto z mostu kłóci się z waszym cukierkowym widzeniem idealnego lekarza, więc pozwalacie sobie na jadowite komentarze. Mówienie otwartym tekstem jest dla was nie do zaakceptowania, bo nie potraficie w żaden sposób wyjść poza własne doświadczenia. Żadna z was nie wie, z jakimi sytuacjami spotyka się w swojej codzienności lekarz.
                Oprócz tych, gdzie chory przychodzi po diagnozę o poradę, jest ogromne spektrum potrzeb, roszczeń nie do spełnienia, wyrażanych często w sposób nieakceptowalny. Też trzeba sobie jakoś z tym radzić.
                Jeśli ktoś, jak reszka albo ja, pracuje od kilkunastu czy 20 lat w zawodzie i nadal ten zawód lubi, to również dlatego,. że potrafi spojrzeć z dystansem na pacjentów i na ich różne potrzeby. Często po prostu NIESPEŁNIALNE.
                Oraz potrafi oddzielić zawód od życia prywatnego. Oraz nie wstydzi się tego, że ten zawód (tak, ZAWÓD) daje mu utrzymanie; i ma dawać.
                Pracujemy w systemie, który jest chory, starając się nie zatracić empatii, człowieczeństwa. Kierujemy się chęcią pomocy, bo taki jest cel uprawiania tego zawodu, ale brutalny tekst, że to zawód zarabiający na ludzkim nieszczęściu jest po prostu PRAWDZIWY, mimo że rani wasze delikatne uszy.
                Musimy stawiać granice.

                Chory mit dra Judyma był jednym z najgorszych prezentów literackich dla lekarzy i dla ich pacjentów.

                A sytuacja, która wzburzyła tak wielkie emocje?
                Straszny popis niekompetencji i braku zwykłej empatii ze strony lekarzy odsyłających dziecko ze szpitala.
                Ale to dziecko najprawdopodobniej i tak nie miało szans.
                Co nikogo nie tłumaczy i nie usprawiedliwia.
                Tyle na ten temat.
                • aquarianna Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 13:17
                  > Straszny popis niekompetencji i braku zwykłej empatii ze strony lekarzy odsyłaj
                  > ących dziecko ze szpitala.

                  Może wzorem innych pań lekarek też uznali, że przysięga Hipokratesa (czy jak to się teraz nazywa) to jakaś tam nieważna popierdółka. Nie wyobrażam sobie, bym będąc lekarzem, podchodziła do ludzkiego życia i zdrowia z taką beztroską i nonszalancją. Dla mnie to po prostu niepojęte. Ktoś napisał tutaj, że decyzja o zostaniu lekarzem to niemal jak decyzja o poczęciu dziecka - człowiek staje się w pełni odpowiedzialny za inną osobę/osoby. I nie ma zmiłuj się. Jeśli ktoś nie jest w stanie temu podołać, bo nie ma w sobie powołania do tego zawodu, empatii, zrozumienia, troski, poświęcenia i zwykłego ludzkiego odruchu niesienia pomocy, to powinien zrezygnować i zostać komornikiem, bo z takim bezwzględnym, bezdusznym nastawieniem do ludzi i zamiłowaniem do procedur prędzej by się do takiego zawodu nadawał uncertain

                  > Ale to dziecko najprawdopodobniej i tak nie miało szans.
                  > Co nikogo nie tłumaczy i nie usprawiedliwia.

                  Więc po co takie argumenty? Daruj sobie, bo są nie na miejscu.

                  • nowel1 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 13:52
                    aquarianna napisała:

                    > > Straszny popis niekompetencji i braku zwykłej empatii ze strony lekarzy o
                    > dsyłaj
                    > > ących dziecko ze szpitala.
                    >
                    > Może wzorem innych pań lekarek też uznali, że przysięga Hipokratesa (czy jak to
                    > się teraz nazywa) to jakaś tam nieważna popierdółka.

                    Przysięga Hipokratesa to historyczny tekst. Niewile ma wspólnego z żądaniem "posiadania powołania" cokolwiek, to powołanie miałoby znaczyć.

                    >
                    > > Ale to dziecko najprawdopodobniej i tak nie miało szans.
                    > > Co nikogo nie tłumaczy i nie usprawiedliwia.
                    >
                    > Więc po co takie argumenty? Daruj sobie, bo są nie na miejscu.

                    Bo ty tak zdecydowałaś?
                    Są na miejscu, ponieważ kilkakrotnie pojawiło się sformułowanie o morderstwie tudzieć spowodowaniu śmierci dziecka. Otóż nie.
                    Śmierć dziecka została spowodowana przez chorobę.

                    >
                    • edelstein Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 14:10
                      Stojac obok osoby,ktora zabija drugiego czlowieka jestem wspolwinna morderstwu.Lekarz nie udzielajac pomocy dziecku walczacemu z choroba jest wspolwinny jego smierci.Tak,to jest morderstwo z premedytacja na spolke z choroba.Tym bardziej,ze zdaniem lekarza od bialaczek mozna bylo wiele zrobic,ale nie zrobiono.Ci lekarze to mordercy w bialych rekawiczkach.
                    • aquarianna Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 14:12
                      > Przysięga Hipokratesa to historyczny tekst. Niewile ma wspólnego z żądaniem "po
                      > siadania powołania" cokolwiek, to powołanie miałoby znaczyć.

                      No comment. Po prostu ręce opadają.
                      Nie chodzi mi o to, czy jest tam cokolwiek o powołaniu.
                      Jeśli ktoś się do tego zawodu nie nadaje, to niech sobie odpuści.
                      A jeśli składa przyrzeczenie, którego słów nie dotrzymuje, to się po prostu zapytam WTF?

                      > > > Ale to dziecko najprawdopodobniej i tak nie miało szans.
                      > > > Co nikogo nie tłumaczy i nie usprawiedliwia.

                      > > Więc po co takie argumenty? Daruj sobie, bo są nie na miejscu.

                      > Bo ty tak zdecydowałaś?

                      Są po prostu niesmaczne. Zwłaszcza, że następnie piszesz, ze to nikogo nie usprawiedliwia. No więc jeśli nie usprawiedliwia, to po co pisać takie rzeczy, nie mając zresztą żadnego uzasadnienia, by wydawać taką opinię. Jeśli podajesz się za lekarza, to z Twoich ust takie stwierdzenie budzi podwójny niesmak.

                      > Są na miejscu, ponieważ kilkakrotnie pojawiło się sformułowanie o morderstwie t
                      > udzieć spowodowaniu śmierci dziecka. Otóż nie.
                      > Śmierć dziecka została spowodowana przez chorobę.

                      Nie, w tym wypadku niewłaściwie działanie lekarzy. Chorobę można leczyć, nie jest powiedziane, że zawsze powoduje ona śmierć.

                      Jeśli matka zawiezie żywe dziecko z krwotokiem wewnętrznym do szpitala, tam je położą na kilkanaście godzin i nikt nawet do niego nie zajrzy, więc dziecko po tym czasie umrze, to też będzie można uznać, że przyczyną śmierci był krwotok? I też nie będzie nikogo winnego, za to z kolei znajdą się mądrale uważający, że "pewnie i tak by się wykrwawiło"?
                • joanna35 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 13:24
                  Nowel próżny trud.
                  • nangaparbat3 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 23:35
                    Oczywiście ze próżny, skoro reszka zdązyla tymczasem wyprodukować tekst o trzymaniu "łapki umierajacej baciusi".
                • edelstein Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 13:42
                  Fakt,uznanie zasady “primum non nocere“za bzdet jest w pelni dopuszczalnetongue_outMam porownanie lekarze niemieccy kontra lekarze w Pl,w Niemczech sie da,w Pl nie.I nie chodzi o kase,bo akurat panstwowka tez nie cierpi na nadmiar siana.To co opisuja forumki i gazety to horror,horror z ktorym nigdy sie nie spotkalam w moim kraju. A juz to co pisze reszka to dla mnie zwyczajnie niedopuszczalne i wolalabym pojsc z dzieckiem do wterynarza niz do takiej lekarki.
                  • nowel1 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 14:13
                    edelstein napisała:

                    > Fakt,uznanie zasady “primum non nocere“za bzdet jest w pelni dopusz
                    > czalne

                    Kto tak napisał?

                    tongue_outMam porownanie lekarze niemieccy kontra lekarze w Pl,w Niemczech sie d
                    > a,w Pl nie.I nie chodzi o kase,bo akurat panstwowka tez nie cierpi na nadmiar s
                    > iana.

                    Jasne, absolutnie nie chodzi o kasę.
                    To tylko przypadek, że Niemcy wydają na ochronę zdrowia ok.10% PKB, a Polacy ok.6%, co w liczbach bezwzględnych ma się jak 3300 euro do 900 na osobę.

                    . A juz to co pisze reszka to dla mnie zwyczajnie niedopuszc
                    > zalne i wolalabym pojsc z dzieckiem do wterynarza niz do takiej lekarki.

                    Rzeczywiście, to chyba dobre rozwiązanie.
                • kitkat22 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 13:57
                  Otóż: nie macie pojęcia, o czym piszecie. Chodzi mi tu o wypowiedzi np.dotycząc
                  > e reszki.

                  Niektórym, powtarzam niektórym lekarzom coś sie pokręciło i myślą , że sobą Bogami. A cała reszta to idioci i tak ich traktują. To tyle

                  > Jej walenie prosto z mostu kłóci się z waszym cukierkowym widzeniem idealnego l
                  > ekarza, więc pozwalacie sobie na jadowite komentarze. Mówienie otwartym tekstem
                  > jest dla was nie do zaakceptowania, bo nie potraficie w żaden sposób wyjść poz
                  > a własne doświadczenia. Żadna z was nie wie, z jakimi sytuacjami spotyka się w
                  > swojej codzienności lekarz.
                  To niech rzucii te robotę
                  • aquarianna Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 14:16
                    > Niektórym, powtarzam niektórym lekarzom coś sie pokręciło i myślą , że sobą Bog
                    > ami. A cała reszta to idioci i tak ich traktują.

                    Mam dokładnie takie samo wrażenie.
                  • reszka2 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 20:52
                    kitkat22 napisała:

                    > Otóż: nie macie pojęcia, o czym piszecie. Chodzi mi tu o wypowiedzi np.dotyczą
                    > c
                    > > e reszki.
                    >
                    >
                    > To niech rzucii te robotę

                    Och, jakież to proste. Żeby nie rzec - prostackie. A co zrobią moi pacjenci, którzy życia beze mnie sobie nie wyobrażają? Czy ja narzekam na pacjentów, na moją pracę? Czy to gdzieś wyczytałaś w moich wypowiedziach? Nie, wręcz przeciwnie, pisze, że bardzo ją lubię. A lubię ją, ponieważ podchodzę do niej z rozumem, a nie z emocjami.
                    I tym się od ciebie różnię. Na plus, moim zdaniem.

                    Nie ma powod
                    • kitkat22 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 23:15
                      jeśli na podstawie jednego mojego postu jesteś w stanie wskazać różnice pomiędzy nami to chapeaux bas,
                      "prostackie" według ciebie otóż każdy mierzy swoja miarką
        • przeciwcialo Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 14:31
          Wszyscy winia szpital a lekarz rodzinny tez nie zlecił podstawowych badań tylko rodzice robili je prywatnie. Gdyby rodzinny zlecił podstawowe badania dziecko natychmiast trafiłoby do leczenia.
          Straszne że zmarł taki maluch, teraz beda odbijac piłeczke odpowiedzialności a dziecka nic nie wróci.
          • nangaparbat3 Re: niestety dziecko zmarło 07.12.12, 23:40
            Gdyby lekarz zlecił badania, rodzice mogliby wykonac je dopiero na drugi dzień, ciagajac dziecko po przychodniach,, czekajac z nim w kolejce, potem czekaliby na wynik - lekarz pierwszego kontaktu chcial to wszystko ominac.
            Prawda jest taka, że klinicysci często mają w pogardzie lekarzy z przychodni.
    • tanebo Eutanazja? 07.12.12, 20:45
      Sam nie wie jak to nazwać. Eutanazją? Potraktowano już nie tylko dziecko jak przedmiot ale i rodziców jak kretynów. Czy nie można było w twarz powiedzieć im jaka jest sytuacja? Zapewnić psychologa? Pozwolić się pożegnać? Strach się leczyć...
      • loganmylove Re: Eutanazja? 07.12.12, 21:25
        W emocjach zaczynacie wypisywać bzdury...aparatura została odłączona bo doszło do zatrzymania akcji serca. Na całym świecie kazdy wyłączyłby w takiej sytuacji sprzet i to nie ma nic wspólnego z eutanazją. Czym innym jest śmierć mózgowa kiedy serce bije i człowiek wygląda na żywego a czym innym gdy ustaje krążenie i serce przestaje bić-taki człowiek nie zyje w pełnym tego słowa znaczeniu-umarł i rozpoczyna sie proces rozkładu-jak sobie wyobrazasz takiego pacjenta?? Tragedia straszna, brak zleconej głupiej morfologii karygodny ale nie opowiadajmy andronów o eutanazjisad Najgorsze jest to, że ci biedni rodzice przez całą resztę zycia będą żyć w niewiedzy czy można było zapobiec tragedii..może faktycznie choroba by wygrała bo jest ciężka i nie każdemu się udaje ale straszne jest to, że dziecko straciło szansę na walkę..a wystarczyłaby morfologia za 10zł...tragedia..
        • tanebo Re: Eutanazja? 07.12.12, 21:37
          Ale z tekstu wynika że do aparatury doszło "przypadkiem" gdy miała być konserwacja. Jeśli ktoś miałby odłączyć moje dziecko od aparatury to wolałbym by powiedział mi to prosto w twarz. Bym mógł zareagować. I tu chyba o to chodzi. By rodzice nie brykali i wreszcie się zmyli.
          • loganmylove Re: Eutanazja? 07.12.12, 23:43
            Bo niestety dziennikarze lubia tak napisac żeby było jak najbardziej sensacyjniesad
        • owianka Re: Eutanazja? 08.12.12, 08:27
          loganmylove napisała:
          > W emocjach zaczynacie wypisywać bzdury...aparatura została odłączona bo doszło
          > do zatrzymania akcji serca.

          NIEPRAWDA.

          z artykułu: "Wczoraj zostało odłączone od respiratora i chwilę później serce przestało bić."

          • praleczka_live Re: Eutanazja? 08.12.12, 08:44
            Strasznie trudny temat, wielka tragedia, niewyobrażalne cierpienie dla rodziców...
            Więc albo idziemy pod ten szpital robić tam rozpierduchę i wyrazić swoje niezadowolenie i domagać się ukarania konkretnego lekarza (w końcu) albo nie ma sensu już bić piany na forum.
          • przeciwcialo Re: Eutanazja? 08.12.12, 16:48
            Mózg przestał pracować a to oznacza smierć. Serce biło tylko dlatego że było podtrzymywane aparaturą.
            paskudne jest to ze nie pozwolono rodzicom pozegnac sie z dzieckiem.
            • amonette Re: Eutanazja? 08.12.12, 20:12
              Czy oni tam zupełnie podurnieli??? Jak można jeszcze w tak delikatnym przypadku w taki sposób postąpić?
    • owianka Re: Kolejna tragedia 08.12.12, 08:46
      "Odłączono aparaturę bez naszej wiedzy i zgody - mówi Grzegorz Kozikowski, tata 13-miesięcznego Bolka"

      bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,13012519,Czuje__ze_zamordowano_mi_Bolka_w_szpitalu___oskarza.html
      To jest wstrząsające. Nie mieli prawa tego zrobić w ten sposób, zwłaszcza po tym, co się stało. Powinni czekać, aż rodzice będą gotowi, przywieźć na konsultację kogoś z innego szpitala, żeby z nimi rozmawiał - do tego stracili już zaufanie. Dać im czas - przynajmniej tyle, po tym, co im zrobili.

      Życzę im siły, i żeby wygrali w sądzie. Niech ktoś odpowie za to wszystko.
      • przeciwcialo Re: Kolejna tragedia 08.12.12, 16:55
        Prawda jest taka że komiska orzekająca o smierci mózgu nie musi pytac sie rodziny o mozliwość odłaczenia aparatury, nie musi się pytac o pobranie narządów od pacjenta o ile ten nie zostawił swojego sprzeciwu ale przyjeło sie że z rodziną się rozmawia. Tu zawalili na całej linii.
        Ja mam wrażenie że rodzinny tez zawalił sprawę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka