roza04
07.12.12, 17:01
Sprawa taka.
Mój mąż, jest pokłócony z moimi rodzicami. Pracowali kiedyś razem, zaczely sie kwasy opoznienia w wypłaceniu pensji, lub pozniej... a pozniej to luzniej. Tłumaczenia bo wiesz jestes z rodziny to rozumiesz. I małż tolerował to ponad 2 lata.. a tu cienko przędliśmy.. w koncu ocknął sie.. i zmienił pracę ale w ramach zemsty nie powiedział moim chcial ich ukarać w ten sposób. Ja ich uprzedziłam by nie zostali na lodzie w koncu rodzina.
Świeta Wielkanocne spędziliśmy w chorym systemie bo mą anż mnie i córkę zawiózł do moich na obiad świąteczny i wrócił do swoich rodziców tam świetowal bez nas, po 3 godzinach przyjechal po nas i pojechaliśmy znow do tesciow. Tam sie na mnie krzywo patrzyli ze ja tak pozno, a w domu slyszalam a siedz, siedz co sie spieszysz niech czekaja...
Jak ma tak wyglądać Wigilia to ja dziekuje!
Mama dzis dzwonila i pytala co ze swietami, ja zapytalam wprost czy moj maż tez moze przyjsc i uslyszalam ze nie ze nie chce go oglądać! absolutnie. To ja mowie ze w takim razie my sami u siebie we 3 spędzimy Wigilie.. to mama bajerowala ale co ... ze wnuczce obiecala prezenty ze jej bedzie smutno ja mowie ze nie.. ze bedzie miala nas.. mowie ze przyjdę w 2 dzien swiąt.. bo w 1 jedziemy na wies do chrzesniaka.
W końcu mama wymyslila ze w takim razie to Wigilie spędzą u babci, ale znow jak ja przyjdę z mezem to ona nie przyjdzie. I skonczylo sie na tym ze bedziemy we 3.
Słyszalam ze mamie bylo przykro, ale mi tez przykro a nie chce męża samego zostawiać i sie rozdzielać.
Kobitki czy dobrze postąpiłam? Słusznie? Chyba bedzie kwas...