Dodaj do ulubionych

geniusze i ciamajdy

08.12.12, 08:56
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,13003490,Chcemy_miec_geniuszy__wychowujemy_ciamajdy.html
Smutna prawda i to nie od dziś. Ja byłam taką "ciamajdą", kiedy wyprowadziłam się z domu rodzinnego nie potrafiłam ugotować nawet parówek (!), nie wiedziałam, jak płaci się rachunki ani jak prowadzi dom. Nawet pralki nie umiałam nastawić! Załatwianie spraw urzędowych to był horror. Mama "zrobi to szybciej" i "zostaw to, bo nie mogę patrzeć, jak to robisz". Bardzo mi się to oczywiście podobało, mogłam się wycofać do swojego pokoju i mieć święty spokój. I tak w wieku 21 lat zostałam niemal społeczną kaleką.

Jasne, że dałam sobie radę i przeszłam szkołę życia, ale mam trochę do matki żal. Nauczyła mnie takiej bezradności, której potem musiałam się długo pozbywać. Nie róbcie tego swoim dzieciom.
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 09:09
      Chyba demonizujesz. Ja też nie umiałam niczego gotowac kiedy wyprowadziłam się z domu. Ani płacic rachunków.

      I nie pamiętam żadnej traumy. Normalnie stopniowo uczyłam się (i uczę) różnych rzeczy. Potrafiłam zarobić, żeby sobie wynając mieszkanie. I wszystko lepiej lub gorzej w nim robić.

      • gazeta_mi_placi Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 14:39
        Dokładnie, ja co prawda w domu rodzinnym pomagałam przy gotowaniu obiadu (typu obieranie ziemniaków czy krojenie czegoś), ale nigdy nie pozwolono mi zrobić samodzielnie potrawy od A do Z, więc w wieku 20 lat też nie wiele potrafiłam, nauczyłam się w ciągu dwóch lat (stopniowo).
        A na urzędy jeden patent - pytać i pytać.
    • madame_edith Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 09:09
      Też wyrosłam na sierotę totalną, znam to aż za dobrze. Plus niskie poczucie własnej wartości. Sporo lat mi zajęło stanięcie na nogi.
      Staram się świadomie dzieci zmuszać do samodzielności większej niż rówieśnicy, ale to funkcja mojego zdrowia (raczej jego braku) i trochę lenistwa. I ogólnie jest z tym ciężko, bo się człowiek wiecznie czuje wyrodny. Ja wolę 10 razy tłumaczyć jak się coś robi niż raz wstać i zrobić za nich. Ale otoczenie reaguje różnie.
      Wychowawczyni ze żłobka mnie kiedyś pytała: Jak pani to zrobiła, że M. jest taka samodzielna. Ja na to: Wie Pani, uważam od zawsze, że lenistwo matki kluczem do samodzielności dzieci. Mina bezcenna
      • twoj_aniol_stroz Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 09:21
        Wie Pani, uważam od zawsze, że lenistwo matki kluczem
        > do samodzielności dzieci.
        big_grin Kupuję! big_grin
        Mam podobnie, też w oczach niektórych znajomych uchodzę za wyrodną matkę, ale uważam, że dzieciom tylko na zdrowie to wyjdzie. Nie zapomnę jak wysyłałam dwójkę dzieci na obóz: 8 lat i 12 lat. Dostały listę od instruktorów rzeczy potrzebnych i się pakowały. Same. Oczywiście najpierw miały zadanie ułożyć wszystko na łóżku i miałam sprawdzić. Na tę sytuację weszła sąsiadka big_grin Dużo miała pytań o moja pewność co do takiego pozostawienia biednych dziatek na głębokiej wodzie big_grin
      • przeciwcialo Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:41
        Z ty, lenistwem to prawda wink
      • mas.uka Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 20:35
        madame_edith napisała:

        lenistwo matki kluczem
        > do samodzielności dzieci

        Madame szukałam inspiracji na nową sygnaturkę i już znalazłam smile Mogę plizzzzzzz wink
        • madame_edith Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 11:51
          Oczywiście, cała przyjemność po mojej stronie smile
          • mas.uka Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 14:39
            Podziękował big_grin
      • fajnababka3 Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 17:53
        Dobresmile
        Pamiętam jak kiedyś dostałam reprymendę od mojej teściowej bo kazałam mojemu synowi - 2,5 latkowi zmienic zasikane majtki na suche. W jej oczach wyszłam na leniwą i wyrodną. brrr
        • agaja5b Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 19:59
          Ba, ja dostałam od swojej reprymendę bo kazałam swojemu 35 letniemu mężowi ukroić sobie chlebasmile
    • naomi19 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 09:17
      ja też miałam żal do mamy, że mnie tych rzeczy nie nauczyła. Mam 28 lat i dalej wielu rzeczy się uczę, głównie jeśli chodzi o gotowanie. Przyznam, że moja córka potrafi więcej ode mnie, kiedy ja miałam ok 12 lat, a ma 4. Uczestniczy w gotowaniu, obieraniu warzyw (np czosnku), karmi zwierzaka, sprząta w pokoju, wyciera stół w dużym pokoju. Jest poukładana, rozsądna. Wie np jak się robi naleśniki - ja tego nauczyłam się w wieku ok 20 lat! Wie, jak się robi budyń- tego nauczyłam się w wieku ok 10-12 lat. No ale trochę czasu i wysiłku trzeba w to włożyć.
      • joa66 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 09:28
        Mam 28 lat i dalej
        > wielu rzeczy się uczę, głównie jeśli chodzi o gotowanie.



        Ja skończyłam 40.

        I nadal się uczę.

        I...co z tego?
        • vesper_lynd_1 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 09:55
          > Ja skończyłam 40.
          >
          > I nadal się uczę.
          >
          > I...co z tego?

          hehehe...100 % racji, bo to nie idzie oto, aby Gesslerową drugą być w wieku 20 lat po instruktazu mamusi, tylko oto o czym pisała załozycielka wątku- przyziemne sprawy typu- nastawienie pralki, czy ugotowanie zupy.
          No ale żeby to zrównowazyć- ja zapieprzałam od małego w domu- matka wracała z pracy i jedyne co dostawałam to...opieprz za to, czego nie zrobiłamwink- żadnej pochwały, że dom wypucowany przez dziecko w wieku lat 13. Umiałam i umiem wiele..tyle, że później bunt mi się włączył...dlatego- wymagajmy ale i chwalmy, doceniajmy je bo te nasze "samodzielne " dzieci kiedyś mogą tak jak ja nieróbstwem totalnym odegrać się za lata przyuczania do samodzielnościwinkP
          • joa66 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:04
            He, he... ja nauczyłam się smażyć naleśniki po trzydziestce (na zapotrzebowanie dziecka).

            Pralkę mają ma ogól to do siebie, że maja instrukcje obsługi i różnia się od siebie.


            Piec ciast i mięso potrafię tylko w swoim piekarniku.


            IMO - kolejny artykuł na modny temat, nic tak naprawdę nie wnoszący.

            BTW Moja mama też uczyła się wszystkiego na bieżąco w miarę potrzeby. Nie tylko gołąbki nauczyła się robić, ale i reperować żelazko.
            • morgen_stern Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:11
              Będziesz teraz wymieniać, czego się dzielnie nauczyłaś, łącznie z nazwami potraw? Naleśniki, ciasta? Dziewczyno, chodzi o zwykłe przygotowanie zdrowego, ciepłego posiłku. Chyba nie zrozumiałaś, o czym piszę. Ja nie umiałam literalnie NIC. Instrukcja obsługi pralki? Jasne, pod warunkiem, że ma się nową pralkę, ja miałam starego rzęcha, którego nie umiałam nastawić. Wtedy nie było internetu z milionami stron o gotowaniu, matka mi dyktowała przez telefon przepisy.
              Powtarzam, że jasne, że wszystkiego się nauczyłam, ale kosztowało mnie to czas, nerwy i pieniądze.
              • joa66 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:16
                JA TEŻ nie umiałam nic. NIC.
                Nawet tych parówek.

                Sorry, gatki i skarpetki umiałam ręcznie prać - nauczyłam się na kolonii.

                I TRAUMY nie miałam.

                • morgen_stern Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:20
                  Zauważ, że słowa "trauma" używasz tylko ty. Ja nie.
                  Było mi po prostu ciężko, możesz w to uwierzyć, czy twoje doświadczenie i luz determinuje wszystkie inne doświadczenia w tym temacie?
                  • joa66 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:27
                    Użyłaś słowa "horror"

                    Nie moje nastawienie jest wlaśnie nastawieniem, a nie faktem. Podobnie jak Twoje.

                    Oczywiście nie należy dzieci wykluczać z obowiązków domowych, ale nawet jeżeli są to nie jest to tragedia. Wszystko zależy od ..nastawienia. I oczekiwań w stosunku do siebie samej. I do innych.

                    Ale temat jest ostatnio modny smile


                    • morgen_stern Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:32
                      A jednak nie doczytałaś - horrorem było załatwianie spraw urzędowych. Nieumiejętność gotowania to był duży kłopot.

                      Cytat> Nie moje nastawienie jest wlaśnie nastawieniem, a nie faktem. Podobnie jak Twoj
                      > e.


                      Nie bardzo rozumiem, co tu chciałaś napisać.
                      • joa66 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:38
                        To, że załatwianie spraw urzędowych uważałaś za horror z powodu swojego niedoświadczenia w tej kwestii. To jest właśnie nastawienie.


                        Dla mnie jest to taki sam horror (lub nie) teraz jak i przy pierwszej wizycie.


                        • morgen_stern Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:39
                          No dobrze, i co w ten sposób udowodniłaś, bo nie wiem? Że różnimy się między sobą nastawieniem i poziomem luzu? Jak to się ma do artykułu?
                      • echtom Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 17:02
                        > A jednak nie doczytałaś - horrorem było załatwianie spraw urzędowych.

                        No, to jest horrorem niezależnie od wieku i przygotowania wink A nauczyć się w dzieciństwie trudno, bo jednak dokumenty podpisują na ogół osoby pełnoletnie.
              • przeciwcialo Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:46
                Morgen, ale to forumowy standard poprawić sobie humor czyims kosztem.
                Ja tam cie popieram choc w zycie weszłam z potrzebnymi umiejetnościami i tego chce nauczyc moje dzieci.
                • joa66 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:49
                  Morgen, ale to forumowy standard poprawić sobie humor czyims kosztem.



                  ??????

                  ok , znikam
                • vesper_lynd_1 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:54
                  Będziesz teraz wymieniać, czego się dzielnie nauczyłaś, łącznie z nazwami potraw? Naleśniki, ciasta? Dziewczyno, chodzi o zwykłe przygotowanie zdrowego, ciepłego posiłku. Chyba nie zrozumiałaś, o czym piszę


                  ...a to według ciebie nie jest forumowym standardem?wink
                  • przeciwcialo Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 11:02
                    Życie dało mi w tyłek jeszcze przed maturą i nie zycze tego nikomu takiej szkoły życia, dlatego potrafiłam o siebie zadbac.
                    • vesper_lynd_1 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 12:52

                      hmmm..widzisz, nie do końca zrozumiałaś o co mi chodziło a już piejesz peanami na swoją cześć. Gratuluję, że potrafiłaś, ale Twoja wypowiedź niczym nie różni się od tej, którą zakwalifikowałaś, jako pocieszanie się cudzym kosztemwink

              • larrisa Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 13:12
                morgen_stern napisała:

                > Będziesz teraz wymieniać, czego się dzielnie nauczyłaś, łącznie z nazwami potra
                > w? Naleśniki, ciasta? Dziewczyno, chodzi o zwykłe przygotowanie zdrowego, ciepł
                > ego posiłku.

                No i co, że wymienia? Ma rację, ja też mnóstwa rzeczy uczyłam się gotować po wyjściu z domu. No chyba, że ty nawet nie widziałaś jak ukroić sobie chleb czy zapalić palnik gazowy.
                Cała reszta to jest kwestia nastawienia - ja akurat cieszę się, że nikt mnie nie uczył, bo sama nauczyłam się gotować jak chciałam, a nie nawykowo, pokolenia naszych rodziców rzadko kiedy jadło "zdrowe posiłki", przeważało tłusto i mącznie.

                > Wtedy nie było internetu z m
                > ilionami stron o gotowaniu, matka mi dyktowała przez telefon przepisy.

                O matko i córko, ale przecież były książki kucharskie, a czytać się chyba w szkole nauczyłaś?

                > Powtarzam, że jasne, że wszystkiego się nauczyłam, ale kosztowało mnie to czas,
                > nerwy i pieniądze.

                A mnie nie, dla mnie to była świetna przygoda, i sądzę podobnie jak joe, to kwestia nie umiejętności a nastawienia. Ważne by rodzice nauczyli raczej wiary w siebie, a nie jak ugotować parówki, choć jedno drugiego nie wyklucza.
                • morgen_stern Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 14:59
                  W pierwszym poście napisałam, że byłam ciamajdą. Co mam jeszcze napisać, żebyś poczuła się lepiej? smile
              • thegimel Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 15:34
                Morgen, nie mam zwyczaju bawić się w psychologa, ale wydaje mi się, że tu problemem było nie tyle, że Cię nie nauczono, ale że Ci wmówiono, że nie dasz rady, że mama lepiej zrobi, że nie da się patrzeć jak ty to robisz. W domu dużo obowiązków nie miałam, nikt gotować i innych rzeczy mnie nie uczył, ale też nikt nigdy nie komentował jak robiłam coś sama. Pralki w domu nie włączałam, ale szybko się nauczyłam, tak jak i gotować, sprzątać itd. bo mi w głowie nie siedziało, że nie dam rady. Częściej się tak chłopców upupia, ale dziewczyny też. I wciąż się zdarza upupianie młodych rodziców, zwłaszcza ojców. "Ja to zrobię, ty nie umiesz, faceci nie umieją, upuścisz go". I tak dalej, w ten deseń, aż człowiek faktycznie nic nie umie i ma problem się nauczyć.
                • morgen_stern Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 15:39
                  Bardzo możliwe. Ale zauważ, że często jedno z drugim się wiąże - nie umiesz, nie dasz rady, zrobię to za ciebie i będzie szybciej. I tak to się nakręca.
        • aneta-skarpeta Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 17:58
          i co z tego?
          że lepiej umieć niż nie umieć
          i warto dziecko wprowadzac w dorosłe samodzielne zycie wcześniej bo dla nas lepiej i dla dziecka lepiej
    • guderianka Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 09:36
      Słuszny apel. Trochę się dziwię, że spotkało to dziewczynkę bo jednak schematyzacja ról społeczna tych 30 lat temu była silna (tak mi się wydaje).Ja od najmłodszych lat byłam uczona-ale dlatego, że sie garnełam i nie przez mamę (która wszystko robi lepiej) ale przez babcię. Zresztą jak miałam dwanaście lat to spędzałam całe wakacje u babci opiekując się nią, robiąc zakupy, obiady, pracując w ogrodzie itp. Babcia nauczyła mnie więcej niż mama....
      Co do prania-byłam zmuszana do ręcznego prania swoich majtek, skarpetek, potem biustonoszy. Nienawidziłam tego. Byłam zmuszana do wynoszenia śmieci-dopiero gdy zaczęłam palić przestało to być przykrym obowiązkiem bo mogłam puścić dymka

      Morgen-a Ty byłaś geniuszem ? Jesteś jedynaczką ?
      • morgen_stern Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:05
        Geniuszem nie, ale przez podstawówkę prześlizgnęłam się bez większego wysiłku i byłam zdolna, na pewno w pierwszej trójce uczniów, jeśli nie najlepszą - bez chwalenia się, po prostu taki był fakt. W liceum już było gorzej, ale to inna historia.
        Nie jestem jedynaczką, ale jestem tą młodszą, to wiele wyjaśnia. Moja starsza siostra miała o wiele więcej obowiązków.
        Problemem chyba było za duże zaufanie mamy do mnie, uważała pewnie, że sama będę wiedziała, że należy się systematycznie uczyć i że "dam sobie radę". Błąd. Owszem, dałam sobie radę, ale dużo wyższym kosztem i dużo później. Moje koleżanki z klasy pod koniec podstawówki umiały ugotować obiad, z kotletem, kartoflami i surówką, patrzyłam na nie jak na kosmitów. Owszem, można to olać jak koleżanka wyżej w wątku, ale jak się nagle jest na swoim, bez pieniędzy i z zerowymi umiejętnościami ogarnięcia się, to przestaje być zabawne. Jasne, że można przeżyć bez gotowania, ale do tego trzeba mieć kasę, jak się jej nie ma, pojawia się problem.
        • solejrolia Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 16:09
          > Nie jestem jedynaczką, ale jestem tą młodszą, to wiele wyjaśnia. Moja starsza s
          > iostra miała o wiele więcej obowiązków.

          ale to naprawdę nie od tego zależy.
          moja starsza siostra to ofiara losu, wisząca na mamie, do tej pory, i mimo iż 40-kę skończyła nadal w domu nic nie robi- znalazła sposób: podpiera się innymiwink ja jestem młodsza i to sporo, a moje samodzielność w dzieciństwie to była oczywistość, do tego miałam mnóstwo obowiązków w domu, obejściu- matka nie dałaby rady obskakiwać 2takie ciamajdywink
    • sundry Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 09:59
      To ja teraz rozumiem, dlaczego na każdy post o mieszkaniu z rodzicami jest tyle odpowiedzi o niesamodzielności i nieudacznictwie, skoro tyle ematek mieszkając z nimi nic nie robiłosmile
    • anika772 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:28
      Ja też byłam taką hodowlaną ciamajdą. Mama wszystko robiła lepiej i szybciej, a ja miałam się uczyć. Sporo umiejętności na pewno wchłonęłam przez obserwację i współudział. Być może dlatego płynnie i gładko weszłam w samodzielność.
    • jagienka75 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:30
      Mnie tam do ciamajdy było bardzo daleko pomimo tego, że nie garnęłam się do prac domowych.
      Chociaż usiłowano mnie wdrożyć w gotowanie, pranie oraz sprzątanie, unikałam tego, jak diabeł święconej wody. Krzyczałam głośno, że kiedy pójdę na swoje, zdążę się nagotować, naprać i na prasować, ku rozpaczy babki, która rwała sobie włosy z głowy nad tym, że jej wnuczka będzie miała w przyszłości dwie lewe ręcesmile
      W domu mnie prawie nie było. Wolałaby przebywać z rówieśnikami a jeśli nie wychodziłam, książki czytałam. W domu nie robiłam nic, bo mi się nie chciało.
      Po wyprowadzce z domu robiłam wszystko, z niczym nie miałam problemu, nic nie sprawiało mi trudności.
      Są rzeczy, których robić nie lubię i nie robię, ale da się z tym żyć.

    • kobieta_z_polnocy Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:39
      Ciamajda to jak zwykle kwestia definicji.
      Mam wrażenie, że niektóre osoby zbyt surowo siebie oceniają. W końcu w wieku dwudziestu lat trudno umieć wszystko i rzeczywiście w pewnych kwestiach jest się nieco bardziej "zacofanym" niż w innych, ale to chyba normalne w okresie, kiedy dopiero wchodzi się w dorosłość.

      Sama pamiętam, jak moja matka świadomie i pełna światłych idei chciała mnie wdrożyć w gospodarowanie domu od małego. Zaprzęgała do sprzątania, pokazywała co i jak ugotować, jak zrobić to i tamto. I co z tego wyszło? ABsolutnie nic. Nienawidziłam tego odciągania mnie od ciekawszych spraw, dostawałam niemalże swędzenia na całym ciele na myśl o kolejnej godzinie w kuchni i z ręką na sercu, nie nauczyłam się absolutnie niczego. Dopiero już na swoim zaczęło mi się chcieć i uczyć od podstaw. Z czego wniosek, że w niektórych przypadkach na wszystko musi przyjść odpowiedni moment.
      • larrisa Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 13:18
        kobieta_z_polnocy napisała:

        > Sama pamiętam, jak moja matka świadomie i pełna światłych idei chciała mnie wdr
        > ożyć w gospodarowanie domu od małego. Zaprzęgała do sprzątania, pokazywała co i
        > jak ugotować, jak zrobić to i tamto. I co z tego wyszło? ABsolutnie nic. Niena
        > widziłam tego odciągania mnie od ciekawszych spraw, dostawałam niemalże swędzen
        > ia na całym ciele na myśl o kolejnej godzinie w kuchni i z ręką na sercu, nie n
        > auczyłam się absolutnie niczego. Dopiero już na swoim zaczęło mi się chcieć i u
        > czyć od podstaw. Z czego wniosek, że w niektórych przypadkach na wszystko musi
        > przyjść odpowiedni moment.

        Dokładnie tak, moim zdaniem nie brak umiejętności jest zły, ale mówienie do dziecka w duchu "nie rób tego, bo i tak nic nie potrafisz", "nikt tak dobrze nie posprząta (ugotuje, wyprasuje...itd.) jak mama/tata. To są złe przekazy, które mogą w dorosłym życiu skutkować brakiem wiary w siebie, całej "technicznej" reszty można spokojnie się nauczyć, bez stresu i bez pretensji do rodziców, że zawsze mogli więcej.
    • princesswhitewolf Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:44
      Morgen wniosek taki ze mialas bezstresowe wspaniale dziecinstwo bez obowiazkow....
      Zazdroszcze
      • przeciwcialo Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:53
        Naprawdę myslisz że brak obowiązków to samo szczęście? Oczywiście obowiązków na miarę dziecka czy potem nastolatka.
        • princesswhitewolf Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 13:09
          wychowalam sie z kluczem na szyi bo mama pracowala na 1.5 etatu. Babcia od malego uczyla mnie gotowac, sprzatac, prasowac, i szyc. Majac kilkanascie lat juz gotowalam obiady dla domu. Bylo ok ALE:
          Beztroskie dziecinstwo nie jest zla rzecza....
      • morgen_stern Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 15:00
        Cytatprincesswhitewolf napisała:

        > Morgen wniosek taki ze mialas bezstresowe wspaniale dziecinstwo bez obowiazkow.
        > ...
        > Zazdroszcze


        Odważny wniosek. Naprawdę uważasz, że brak obowiązków automatycznie równa się szczęśliwe dzieciństwo?
        • princesswhitewolf Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 16:23
          Naprawdę uważasz, że brak obowiązków automatycznie równa się szczęśliwe dzieciństwo?

          fajnie by bylo gdyby zycie polegalo na takich prostych rownaniach nie??? chcialoby sie ehhh

          No staram sie cie pocieszyc i pokazac pozytywna strone tegouncertain
          • morgen_stern Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 16:26
            Dzięki za dobre chęci wink
    • lilly_about Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 10:53
      Oj, jak ja to świetnie rozumiem. Jestem jedynaczką, długo miałam i mamę, i babcię. Gdy kroiłam warzywa na sałatkę, to były za małe, za duże, za szerokie itd. One kroiły lepiej. Gdy myłam okna, to robiłam smugi, one nie, więc robiły to za mnie. Jednak ja byłam strasznym uparciuchem i szybko zrozumiałam, ze muszę pokazać, ze to ja też robię dobrze, tylko po swojemu. Ale wymagało to dużo samozaparcia. Czasem mówię mamie, że czegoś nie potrafię, bo mnie nie nauczyła, a ona zawsze mówi: jak cię życie zmusi, to zrobisz.
      • marzeka1 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 11:27
        Moja śp. mama wobec mnie i siostry miała tylko jedno wymaganie: miałyśmy się dobrze uczyć; efekt: na studia poszła kompletna sierota życiowa- umiałam zrobić tylko kanapki i zaparzyć herbatę- wychodząc za mąż nie nie umiałam, może dlatego łatwo było ustalić partnerski podział, bo i mąż nie nie umiał, też był obsługiwany- po prostu aby ogarnąć codzienność razem musieliśmy się nauczyć wszystkiego.
        Może dlatego od dziecko moi synowie mają obowiązki: sprzątanie, obieranie ziemniaków, zakupy, proste gotowaniu. Aby nie byli takimi sierotami.
    • tosterowa Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 11:23
      Jestem jedynaczką, w domu nie miałam raczej żadnych obowiązków, musiałam się tylko uczyć, czego też nie robiłam, więc miałam dość dużo czasu. Wyprowadziłam się z domu w wieku 19 lat i też nic nie potrafiłam. I uważam, że jedyną sferą, w której jestem (nadal) niedorobiona, to gotowanie. Mimo, że od kiedy mam dzieciaka, gotuję regularnie i ostatnio stwierdziłam, że nawet to potrafię, to i tak koleżanki, które gotowały już w liceum, są milion lat świetlnych przede mną. No ale, może dzięki temu mam gotującego chłopawink
      Co do reszty, to również nie demonizowałabym. Uważam, że między 20 a 30 rokiem życia jest "ten czas", kiedy wszystkiego się uczymy, tj. rachunki, urzędy, umowy, zakupy, gotowanie i sprzątanie i setki innych, przyziemnych rzeczy. Każdy 20latek jest mniej zorientowany np. w sprawach urzędowych od 30latka. Nabieramy doświadczenia, i tyle.
      Swoją drogą, baby to i tak są dość kumate i szybko się uczą. Co powiecie o takich chłopach, co to od razu od mamy do żony przechodzą i do później starości własnych gaci uprać nie potrafią.
      • carramell Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 12:16
        Mój mąż niewprawiony bardzo ostatnio prasował koszulę 45 minut! Po tym czasie zlitowałam się i resztę wyprasowałam sama smile
      • alienka20 Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 08:47
        Oj, ja w wieku 19 lat bylam bardziej ogarnieta sadowo/urzedowo niz reszta rowiesnikow. Nie mam prawnikow w rodzinie. Moi rowiesnicy potrzebowali pomocy w glupim wypelnieniu wniosku o akademik. Po prostu wiedzialam, co i gdzie znalezc. No ale z gotowaniem bylo wlasnie, ze "zostaw, sama to zrobie", "zal patrzec".itp, a z drugiej strony jeki, ze nie pomagam nic, ze "ja w tym wieku". No i nalesnikow nie umiem usmazyc a ciasta, ktore polegaja na wykazaniu sie zrecznoscia manualna, to nie moja dzialka. Pralki tez nie umialam nastawic. Moj facet wiekszosc tego ogarnal na poczatku podstawowki, bo matka zmarla a ojciec pracowal i wiekszosci rzeczy uczyl sie sam.
    • kocianna Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 11:49
      Moja mama miała nas troje. I to był chyba klucz do naszej samodzielności - ona po prostu fizycznie nie miała kiedy robić wszystkiego za nas, a samodzielność i zaradność były cenione bardzo wysoko. Razem z obowiązkowością. Umrzyj, a zrób. W efekcie my, na przykład, nie umiemy prosić o pomoc...
      Ja zaś miałam dobry przykład z góry i jestem leniwa. Teraz tłumaczę niespełna 8-letniej córce, że dzieci są po to, żeby przynosiły matce kawę i muffinki do kompa (i, oczywiście, same parzyły kawę i piekły muffinki), a potem pozmywały, i że rozmnożyłam się z lenistwa big_grin Działa lepiej lub gorzej, ale na pewno moja córka potrafi zrobić w domu więcej, niż jej ojciec (nie pyta, po co są mężowie, bo mój trochę daleko mieszka).
      • przeciwcialo Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 11:52
        Cudne Kocianna big_grin
      • marzeka1 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 11:58
        No i super masz podejście- też uważam, ze włączenie dzieci do pewnych obowiązków, a także pomocy rodzicom, wyjdzie im tylko na dobre; moja szwagierka ma 4 dzieci - full wypas obsługa całej 4- dla mnie koszmar, gdyby jeszcze to było docenione, ale gdzie tam, raczej "wyhodowała" postawę: a mnie się należy.
    • josef_to_ja Lud Matsigenka to jakiś wzór? 08.12.12, 12:45
      Ciekawe jaki odsetek społeczeństwa potrafi tam pisać... Idąc tą droga też możemy wychowywać w Polsce samodzielnych, ale niepiśmiennych łopatologów, którzy skończą tylko podstawówkę, i uwaga: wyjadą do Anglii, będą kopać rowów i dobrze zarabiać! Więc problemem nie będzie to, że nie będą potrafili się wysławiać!
    • olena.s Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 13:44
      Mi sie wydaje, że to jest pewna konsekwencja wzrostu zamożności: coraz więcej zadań wydajemy z domu na zewnątrz. Nasze prababki umiałyby i wędliny przygotować, i cerować po królewsku, i haftować, i plamy wywabiać. Albo kury sadzać, sery robić, gęsi zarzynać i skubać. Szyć, nawet takie trudniejsze rzeczy jak koszule. Szyc, dodam, RĘCZNIE!
      Pamiętam, jaki szok przeżyłam będąc w wieku studenckim w USA, gdzie rzuciła mi sie w oczy straszna ilość zup w puszkach połączona ze zdumiewającą liczbą dorosłych, którzy nie umieliby ugotować podstawowej jarzynowej czy rosołu.
      I myslę, że ponieważ tak jest, to będzie akuracik tak samo jak z otylością: ponieważ prowadzimy tryb życia sprzyjający otyłości, to musimy poświęcać czas na zajęcia może i nudne, ale przeciwdzialające - aerobik, czy inny step. 40 lat temu nie wpadłoby nam to do głowy, bo zamiast autem jeżdziłuyśmy autobusami (niekoniecznie spod domu) i zamaist zamiawiać żarcie przez sieć latałyvbyśmy po skl;epach polując na świeży chleb, rajstopy dziecięce i ładny schab.
      Czyli maluczko, a zaczniemy wysyłać dzieci na kursy podstawowego gotowania i prania smile
      • duzeq Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 14:19
        Ale nasze babki byly przyuczane do cerowania i skubania gesi jak tylko osiagaly dobra koordynacje reka-oko wink. 20-letnia ciamajda bylaby nie do pomyslenia w spoleczenstwie, w ktorym kazda porzadna 20-latka nianczyla juz dwojke dzieci.
        I ta granica wiekowa, w zaleznosci od kultury, coraz bardziej sie przesuwa. 20-letnie matki w chwili obecnej rzadko kiedy maja chciane dzieci. Najpierw trzeba postudiowac, wyszalec sie, wyjezdzic, potem dopiero pomyslec o wiekszej odpowiedzialnosci. W skrajnych przypadkach w krajach poludniowych dzieci pozostaja dziecmi tak przynajmniej do 30-tki - mieszkajac z rodzicami, dzieki ktorym nie musza robic nic.

        i zamaist zamiawiać żarcie przez sieć latałyvbyśmy po skl;e
        > pach polując na świeży chleb, rajstopy dziecięce i ładny schab.

        Tu mala uwaga - 40 lat temu polowalo sie na JAKIKOLWIEK schab wink.
        • olena.s Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 15:27
          Tu mala uwaga - 40 lat temu polowalo sie na JAKIKOLWIEK schab wink
          A nie zgadzam się. 1972 - akurat rozkręca się gierkowska konsumpcja.
          • duzeq Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 21:13
            Ok, to posunmy sie w polowaniach jakies 10 lat do przodu wink.
    • rosapulchra-0 [...] 08.12.12, 13:47
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • laquinta Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 13:53
      Raz sie zalatwi cos w urzedzie i bedzie sie widzialo jak zalatwiac drugim razem. Wystarczy tylko raz wlaczyc pralke, przeciez to zadna filozofia, a przepisow kulinarnych cala masa w necie, lacznie z filmikami na You Tube. Nie ma co przesadzac.
    • triss_merigold6 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 14:11
      Ja byłam wdrażana ale i tak pierwszy rok mieszkania bez rodziców (też w wieku 21 lat, wyjechali za granicę) spowodował lekkie zapuszczenie mieszkania. Jakimś cudem mój ówczesny chłopak potrafił gotować i głównie on robił jakieś sensowniejsze obiady. Nauczyłam się stopniowo, nie pamiętam szczególnej traumy. Traumą była nagła dorosłość, której zresztą bardzo chciałam, bo liczbę codziennych czynności do wykonania + studia + dorabianie, odbierałam jako sajgon i obciążenie.
      W urzędach i na poczcie załatwiałam bez problemów, bez problemów też zorganizowałam totalny remont spadkowego mieszkania. Do dziś pamiętam jak na Bartyckiej kupiliśmy wszystko w jeden dzień, wg. listy. Teraz nie wiem jakim cudem.
      Moje dziecko jest samodzielne i nie jest jednocześnie. Z jednej strony na obozach zuchowych i koloniach radził sobie super i był chwalony za samodzielność, z drugiej, jak patrzę w domu to on niczego nie umie. Łóżko ściele i brudy do pralki wrzuca i posprząta jako tako jak wywrę presję.
      • bi_scotti Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 18:17
        Moi rodzice mieli paranoje, ze ich zabraknie wiec musza mnie przygotowac just in case wink Wiec choc do dzis mam klopoty z czytaniem i pisaniem, kwestie zakupow, gotowania, prania, rozliczania sie co do grosza etc. mialam opanowane w duzym stopniu juz jako 6-latka. Umialam ugotowac prosta zupe, usmazyc rybe, pokroic pomidory (bardzo cienko smile ), zrobic budyn lub kisiel bez glutow, porzadnie pozmywac, posadzic wiosna kwiatki na balkonie tak, ze nie zdechly ... Ale oni wkladali BARDZO duzo pracy, czasu, energii i cierpliwosci w uczenie mnie. Dopiero jako dorosla kobieta docenilam "zabawy" w kuchnie, w sklep, w sprzatanie - jakos tak to umieli robic, ze "niechcacy" skutecznie uczyli. A tez przeciez oboje pracowali, dorabiali extra wieczorami, gdzies tam dzialali, mieli swoje hobbies ... No to byl ten klasyczny "przedwojenny material" smile
        Moje dzieci sa samodzielne, bo takie bylo zalozenie od poczatku. Ja juz zreszta wiele razy pisalam, ze uwazam independence za najwazniejsza wartosc jaka mozna dziecku ofiarowac. I oczywiscie, mozna sie uczyc i nauczyc obierania ziemniakow w wieku 20 lat tylko dlaczego nie nauczyc sie tego wczesniej zeby majac tych 20 lat uczyc sie juz czegos more sophisticated? tongue_out
        • laquinta Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 18:35
          I oczywiscie, mozna sie uczyc i nauczyc obierania ziemniako
          > w w wieku 20 lat tylko dlaczego nie nauczyc sie tego wczesniej zeby majac tych
          > 20 lat uczyc sie juz czegos more sophisticated? tongue_out

          W wieku szesciu lat nauka obierania ziemniakow pochlania duzo wiecej czasu, ktory mozna poswiecic na nauke czegos more sophisticated. W wieku 20 lat, to juz w ogole nie ma sie czego uczyc, tylko troche wprawy po trzech obieranich i tyle. smile
          • duzeq Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 14:28
            A ja uwazam, ze bi ma racje.
            W wieku 6 lat obieranie ziemniakow to wlasnie cos sophisticated, w wieku 20 lat musisz opanowac jeszcze mnostwo szczegolow zwiazanych z obieraniem, np. to, ze ziemniaki wrzuca sie do zimnej wody, najpierw gotuje sie na wiekszym ogniu, potem na mniejszym etc. Zaloze sie tez, ze kto po raz pierwszy trzymal ziemniaka w rece majac 20 lat, nie wiedzial tez jak sie gotuje ryz. Ani makaron. Ani jak sie robi standardowa zupe, bo te wszystkie szczegoly lepiej sie wchlaniaja poprzez empiryczna "osmoze" kuchenna wink. A diabel tkwi w szczegolach...
            Zamiast marnowac wiec czas na goraczkowe przewracanie kartek w ksiazce kuchennej, mozna by robic, tak ja mowi bi, cos bardziej sophisticated.
            • josef_to_ja Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 14:58
              Pamiętaj, że nie każdy je ziemniaki. Ja np. nie jem wielu produktów powszechnie spożywanych przez ludzi, bo od dziecka np. dławiłem się na ich widok i czując ich zapach, więc kompletnie mnie nie interesuję jak się je przyrządzą, bo trzymam się od nich z daleka.
              • duzeq Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 15:12
                Jozek, idz sobie potrolluj w watku o rozchylonych udach. Po prostu lepiej ci tam idzie.
                • josef_to_ja Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 15:21
                  Akurat piszę serio. Nie jadam żadnych smalców, słonin, boczków. Jest cała gama produktów, których nie ruszam.
    • josef_to_ja Może Masajowie też powinni być dla nas wzorem? 08.12.12, 16:15
      Ale akurat w przypadku wolności w małżeństwie. wink
    • redheadfreaq Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 18:27
      Bardzo żałuję, że z domu nie wyniosłam żadnych umiejętności gospodarskich - umiałam co najwyżej ugotować ziemniaki lub makaron oraz zalać herbatę. Reszty uczę się sama. No dobra, z umiejętności praktycznych, to znam się na grzybach - sezonowe, ale przydatne.

      Boleję nad tym, że w domu zawsze było "Nie rusz, daj, zrobię to, pokażę Ci", czyli wyrywanie danej czynności i robienie za mnie. Przypuszczam, że moja mama po prostu bała się, że zrobię sobie jakąś krzywdę (w palec zatnę, oparzę...), albo szkoda jej było czasu.

      Na szczęście TERAZ uważam, że już nie jestem kaleką, nie daję sobie wyjmować prac domowych z rąk, ale również kiedy mój facet czegoś "nie umie", to po prostu daję mu instrukcję i nie pozwalam z siebie robić sieroty.
      • agaja5b Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 19:44
        U mnie w domu próbowali nas uczyć gotowania, ale my się migałysmy jak sie dało, nauczyłyśmy sie na studiach gdy bolał żołądek, pranie, sprzątanie nigdy nie przedstawiało wielkiej trudności, załatwianie spraw urzędowych to też da się ogarnąć. Myśle że największą trudnością było dla mnie brak umiejętności zakręcenia się wokół różnych spraw, systematyczności w planowania działań i wyznaczania konkretnych celów. Takich umiejętności z domu nie wyniosłam, nigdy nie przywiązywano u mnie wagi do np odrabiania lekcji, nie kontrolowano nas czy się uczyliśmy i jak długo, może dlatego że nigdy z nauką nie mieliśmy większych problemów a siostra była najlepszą uczennicą w szkole. Za to miałam poczucie swobody, pewnej wolności wyboru, braku przymusu. Czy to lepiej? Może i ma to swoją wartość ale dzisiaj widzę że trochę straciłam przez brak takiej zadaniowości, w stosunku do tych z kijkiem w tyłku i bacikiem w głowie jestem do tyłu. Swoim dzieciom chciałabym chyba pomóc wyrobić takie umiejętności jak dążenie do konkretnego celu, konsekwencja w działaniu, chociaż juz widzę że nie jest łatwo. Poza tym jestem potwierdzeniem tego, że chcemy dać swoim dzieciom coś innego, jakąś zmodyfikowaną formę wychowania które nam zaserwowano. Moi rodzice pracowali jako dzieci w gospodarstwie i uważali że nie było to super choć po latach doceniają, nam oszczędzili pracy w dzieciństwie ale my teraz jako dorośli nie uważamy że to takie super, choć też widzimy i dobre strony takiego wychowania. Złoty środek jak zawsze się sprawdza.
      • josef_to_ja Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 20:27
        U mnie w domu było podobnie, z kolei ja się np. broniłem długo przed prasowaniem i nie chciałem się w ogóle go uczyć. Mam sporo umiejętności praktycznych, ale robię je powolnie i mozolnie. Umiem kosić trawę itp., ale jakbym miał robić to zawodowo to bym wyleciał z roboty, bo bym pewnie robił to zbyt wolno. Praca fizyczna to też praca pod presją czasu. Kopać rowy pewnie każdy by potrafił, ale już nie każdy potrafiłby je kopać szybko i codziennie po min. 8 godzin. Więc wbrew pozorom nie jest to praca dla każdego. Wcale nie jest tak łatwo zostać robotnikiem niewykwalifikowanym, bo szuka się do tej pracy osób niewykształconych, z dużym doświadczeniem w pracy fizycznej. Taki magister co bujał się po biurach będzie do takiej pracy przychodził jak za karę - nie takiej osoby szuka pracodawca. Woli chłopaka po podstawówce, który kopiąc rowy będzie wiedział, że to jego właściwe miejsce i nie będzie oczekiwał od losu więcej.
    • fajnababka3 Re: geniusze i ciamajdy 08.12.12, 21:00
      Myślę, że niemałą winę za taki stan rzeczy ponosi niska dzietnośc dzisiejszych rodziców. W licznych rodzeństwach dzieciaki siłą rzeczy muszą byc bardziej samodzielne - w końcu matka się nie rozdwoi, roztroi - wiem coś o tym bo mam 3kę.
    • noname2002 Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 13:54
      Dla mnie jest oczywiste ze kazdy czlonek rodziny ma swoje obowiazki ale dostosowane do wieku i umiejetnosci. Niezdrowe sa przegiecia w kazda strone. Dzieciom w pelni obslugiwanym przez rodzicow bedzie ciezko w doroslym zyciu i to wcale nie dlatego ze nie beda potrafily prac czy gotowac-ciezko bedzie im sie przyzwyczaic do obowiazkow, moj eks wiecznie wyreczany przez matke w dziecinstwie, ciagle ma problemy z rzeczami, ktore dla innych sa drobiazgami).A dzieci, ktore robia
      to co powinni robic rodzice-zajmowaly sie rodzenstwem, wszytkimi obowiazkami w domu, pracowaly w gospodarstwie albo w rodzinnej firmie jako darmowa pomoc, nie miaja czasu byc dziecmi.
      • ledzeppelin3 Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 14:41
        Przerażajaca jest ciamajdowatość i brak samodzielności dzisiejszych dzieci. Moje córki chodzą do szkoły językowej. W grupie czterolatków moja córka jest JEDYNYM dzieckiem, które jest w sali bez rodzica. Nauczycielka nalega i prosi, aby rodzice zostawili dzieci i dali im chwile oddechu. Nic z tego. Rodzice przyklejeni do dzieci, robia za nie wszystko, wycinaja nozyczkami (czterolatek nie potrafiacy posługiwać sie nozyczkami), w szatni zakladaja im buty, kurtki. Ośmiolatka nie ma prawa- według mundrych gazetek i książek psychologicznych o dzieciach- popilnować młodszego rodzeństwa, bo będzie miała traume do końca swoich dni, ze RODZICE JĄ WYKORZYSTUJĄ DO PILNOWANIA MŁODSZEGO RODZEŃSTWA. Rodzice zapisują dzieci na ente zajęcia dodatkowe, a dziecko nie jest w stanie zainicjować zabawy w grupie rówieśniczej, a na podwórku - gdyby przewrazliwiona mamunia lub nowoczesny tatuś odważyliby sie posłać je na podwórko- przepadłoby z kretesem.
    • drinkit Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 15:50
      Ja gładko weszłam w dorosłość. Moja matka bardzo dbała o to, żebym szybko nauczyła się sama oporządzać. Odkąd pamiętam sama wyprawiałam się do szkoły i robiłam kanapki, sprzątanie w domu, pomoc w gotowaniu, zakupach etc to była norma dla każdego domownika. Część studiów odbyłam za granicą i to była dobra szkoła życia. Nie akademik + obiady na stołówce, tylko mieszkanie konieczność dorabiania żeby się utrzymać i wszystkie atrakcje z tym związane. Plus liczne obozy, wakacje "namiot + budżet 0 zł" naprawdę sprawiają że młody człowiek uczy się jakoś sobie radzić.
    • asia_i_p Re: geniusze i ciamajdy 09.12.12, 16:58
      Mnie pozwalano, ale się aż tak bardzo nie garnęłam. Za życia mamy umiałam upiec ze dwa ciasta, zrobić jakąś sałatkę i właściwie tyle. Potem przeszłam przyspieszony kurs gotowania i różnych innych praktycznych umiejętności, kiedy mamy zabrakło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka