Dodaj do ulubionych

Nie potrafię tego zrozumieć

12.07.04, 14:27
Nie potrafię zrozumieć mojego teścia, ma 63 lata od ponad 50 lat jest
niewidomy. Mama mojego męża zmarla gdy miał 9 lat, więc praktycznie ojciec
sam wychowywal syna. I problem polega na tym, że ojciec nie potrafi odciąc
pępowiny łączącej go z synem.
Mieszkamy niestety razem, my zajmujemy pokój 14m, mamy córeczkę, ale mamy w
planach przenosiny na własne śmieci. Ale wczoraj ojciecw rozmowie z mężem
powiedział, że on nie przeżyje kiedy się wyprowadzimy, albo co gorsza
przeniesiemy się gdzieś za granicę. Powiedzial też, żę rodzice są od tego aby
wychować dzieci i im pomagać przez całe życie. Ale my nie chcemy takiego
życia, chcemy się usamodzielnić. Wiem, że ojcu trzeba pomóc, ale my nie
chcemy się odcinać od niego tylko potrzebujemy samodzielności. Potrzebujemy
się czasem pokochac w samotności, pokłócić i takie tam, a nie możemy.
Ojciec cały czas żyje naszym życiem, malo wychodzi z domu, spacer konczy sie
20 metrów od domu, godzinnym staniem pod drzewkiem. Naszych znajomych uważa
za swoich i gdy ktoś do nas przychodzi zaraz uderza w gadkę. Zakładal związek
niewidomych w naszym mieście, a od roku tam nie był.
Próbowaliśmy z mężem tłumaczyć mu żeby zaczął żyć swoim życiem, żeby odnowił
kontakty, to usłyszeliśmy że ludzie się izolują, na wszystko ma
wytlumaczenie. Ja już dłużęj tak nie mogę.
Co mamy robić? Jak wytlumaczyć facetowi żeby zaczął coś z sobą robić?
Poradźcie coś
Obserwuj wątek
    • grrrrw Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 14:54
      A jak on sobie zorganizuje sam - niewidomy zcycie ? Ktos z nim zamieszka,
      nedzie przychodził sprzatac itd. ?
      • karin5 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 15:10
        Życie zorganizować? Zakupy ojciec potrafi zrobić sam( teraz nie robi, bo ma
        slużbę), zna się na pieniądzach, pozmywać naczynia potrafi, potrafi także
        odgrzaą sobie jedzenie, śniadania i kolacje robi sobie sam. Kiedy mój mąż się
        uczył( 300 km )od domu, to ojciec sobie radził, a teraz osiadł na laurach.
        Kiedy byśmy zmienili mieszkanie sama bym chodzila robić mu porządki np dwa razy
        w tygodniu, obiady moglibyśmy przynosić mu do domu, albo przychodziłby do nas.
        W razie wyprowadzki gdzieś dalej, mąż wynajmie opiekunkę, tylko jest jeden
        problem, wtedy ojciec wogóle nie wyjdzie z domu, bo już teraz robi to po
        naszych naleganiach. Dodam, że mamy z mężem po 26 lat i nie uśmiecha nam się
        takie życie na dłużej.
        • mary24 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 17:00
          karin5 napisała:

          > Życie zorganizować? Zakupy ojciec potrafi zrobić sam( teraz nie robi, bo ma
          > slużbę), zna się na pieniądzach, pozmywać naczynia potrafi, potrafi także
          > odgrzaą sobie jedzenie, śniadania i kolacje robi sobie sam.
          to ze umie tyle rzeczy zrobic samo w sobie zasługuje na medal ale to nie
          znaczy
          ze nie potrzebuje bliskich przy sobie ,nie piszesz jakie macie duze to
          mieszkanie ale wydaje mi sie ze chyba nie jest az tak zle, chyba do sypialni
          Wam nie wlazi ,nie??wydaje mi sie ze Ty za bardzo wyolbrzymiasz problem ,
          moze
          nie wiem wszystkiego ale sorry tak mi sie wydaje,skoro potrafi wiele rzeczy
          zrobic sam,czemu sie nie moge nadziwic,bo nie znam takich ludzi coby byli
          niewidomi i potrafili jedzenie odgrzac,to chyba Wam nie sprawia az takiego
          duzego klopotu,pozatym pomysl jakbys sie Ty czula ,majac 63 lata i bylabys
          niewidoma i do tego zostala sama jak palec bez rodziny(nie piszesz czy ma
          jakies rodzenstwo,dalsza rodzine czy nie)
          Kiedy mój mąż się uczył( 300 km )od domu, to ojciec sobie radził, a teraz
          osiadł na laurach.

          wtedy musial sie pogodzic z sytuacja ze syn studiuje i chciał go wykształcic
          zeby był wprzyszlosci kims, a terz pewno mysli(i wcale sie nie dziwie) ze syn
          bedzie przy nim i skoro on go wychowal sam to ze teraz na stare lata syn
          zaopiekuje sie nim,to w sumie jest jego obowiazek poniekad, ja nie wiem ale
          wydaje mi sie ze ja np nie potrafilabym zostawic kogos samego zwłaszcza gdyby
          był niewidomy,cały czas miałabym wyrzuty sumienia i nawet samotnosc we
          dwoje ,troche luzu i prywatnosci by mi nie pomogły sie dobrze czuc w nowym
          mieszkaniu...


          > Kiedy byśmy zmienili mieszkanie sama bym chodzila robić mu porządki np dwa
          razy
          >
          > w tygodniu, obiady moglibyśmy przynosić mu do domu, albo przychodziłby do
          nas.
          > W razie wyprowadzki gdzieś dalej, mąż wynajmie opiekunkę, tylko jest jeden
          > problem, wtedy ojciec wogóle nie wyjdzie z domu, bo już teraz robi to po
          > naszych naleganiach. Dodam, że mamy z mężem po 26 lat i nie uśmiecha nam
          się
          > takie życie na dłużej.

          przynoszenie obiadow dwa razy w tygodniu to nie to samo co ciagla obecnosc
          kogos z domownikow zwlaszcza w jego sytuacji,wybacz ale nie powinniscie
          zostawiac go samego bo on sie załamie całkowicie jesli nie bedzie przy nim
          jedynego syna...jesli macie teraz jakies wieksze mieszkanie i on ma swoj
          pokoj
          to chyba nie jest to az taki problem, albo moze rozwiazaniem byloby
          przeniesienie sie (razem z nim) do wiekszego mieszkania z osobnym pokojemm i
          kuchnia dla niego i wtedy sie odizolujecie?? ja sama niedlugo wychodze za maz
          i
          bede musiala gniezdzic sie z mezem i bratem w domu gdzie jest tylko kuchnia i
          pokoj i co mam zrobic?? nawet nie mysle o wyprowadzce gdzies indziej bo mnie
          na
          to nie stac, a gdyby nawet bylo to chyba nie zdecydowalabym sie zostawic
          brata
          samego w domu (jest strasznie niezaradny zyciowo ) i w pewnym sensie pomimo
          ze
          jest duzo starszy odemnie to ja jakos czuje sie za niego odpowiedzialna to w
          koncu czlonek rodziny i ja nie moglabym zyc spokojnie wiedzac ze on nawet nie
          ma posprzatane ,ugotowane (sam nie umie nic zrobic) i ze nie mialby co sjesc
          (nie pracuje nigdzie) wiec sama widzisz, ale jakos trzeba zyc,mysle ze
          powinnas
          nabrac do tego troche dystansu ,a nie napisalas co na to twoj maz?? tez chce
          sie wyprowadzic i zostawic ojca samego????pozdrawiam
    • mamamon Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 15:39
      Wydaje mi sie, ze moze powinnas porozmawiac z mezem na ten temat i poprosic go,
      zeby sprobowal sam rozmowic sie z tata. Moze bedzie im we dwojke latwiej
      wymyslic jakies rozwiazanie? Rozumiem Was, jestescie mlodzi i macie swoje
      potrzeby, ale tato po pierwsze jest juz stary po drugie niepelnosprawny, po
      trzecie chyba bardzo boi sie samotnosci, po czwarte - jak piszesz - cale jego
      zycie to Wy. Poniewaz cale zycie poswiecil synowi, a potem Wam, to teraz wydaje
      mu sie, ze kiedy sie wyprowadzicie, to nie bedzie mial po co zyc. Wiesz, wydaje
      mi sie tez, ze komus kto ma 63 lata i jest niewidomy bardzo trudno 'cos ze soba
      zrobic' jak to okreslasz. Moze stopniowo trzeba mu pomoc sie usamodzielnic i
      odpepowic, a nie wymagac, ze sam nagle to zrozumie.
      • karin5 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 15:51
        My rozmawiamy z nim i mąż z osobna i ja, ale to nic nie daje. Prosiliśmy żeby
        chodził do związku, że go będziemy tam prowadzać, posiedziałby od 11 do 14,
        porozmawial z ludźmi, ale nie. Kiedy chodzilam tam z nim, żeby oplacić składki,
        gdy pytali go czy wypije herbatę to pytał mnie, kidy ja odmówiłam też nie pił i
        szybko się zbierał do wyjścia. Ostatnio dostał zaproszenie na jajeczko przed
        Wielkanocą, a że był to środek tygodnia mąż wziął wolny dzień aby go tam
        zaprowadzić, a sam miał coś do robienia w domu. Ojciec orzekł, że nigdzie nie
        idzie, później siedział i cały czas przeszkadzał mężowi przy robocie.
        • tynia3 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 16:36
          Wiesz... przepraszam, ale nie postąpiłabym tak, jak Ty. Nawet bym się nie
          zastanawiała. Życzę dobrej (nie tylko dla Ciebie) decyzji.

          pzdr
          • verdana Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 17:48
            Strasznie mi zal tego waszego ojca. Tyle lat był samodzielny, stanął na głowie
            aby wychować i wykształcić syna, a teraz ma zostać sam, z pogarszającym się
            zdrowiem i niewidomy. Okropne! Powiem brutalnie - jeśli wychodzi się za mąż za
            syna niepełnosprawnego, stosunkowo starego ojca, to trzeba liczyć się z tym, ze
            trzeba się będzie z nim zamieszkać. Jesli nie widzi się mozliwości zajęcia się
            starszym, niewidomym panem to trzeba za męża wybrać sobie kogoś bez zobowiązań.
            Wyobraź sobie, jak byś ty się czuła, gdybyś straciła wzrok a twoje dziecko
            zostawiło cię samą, bo chce mieć własne zycie. To nie jest normalna sytuacja,
            gdzie małżenstwo ma prawo do oderwania się od rodziny.
    • odalie Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 17:51
      Karin, a czy Twój teść korzysta z internetu, ma skaner, żeby czytać książki?
      Jeśli nie, warto pomyśleć, aby dostał odpowiednie urządzenia, to na pewno
      urozmaici mu czas.

      Co do reszty - ja bym nie nie zostawiła moich rodziców. Moim marzeniem jest
      wybudowanie podwójnego domku, albo domku z drugim, osobnym wejściem, i
      sprowadzenie rodziców do nas.

      Obecnie zanosi się na to, że zamieszkamy z babcią mojego męża, która jest dla
      niego jak mama (wychowywała go przez lata). Nie ukrywam, że dla mniet o osoba
      obca i mam sporo wątpliwości, ale uważam, że to nasz obowiązek i naturalna
      kolej rzeczy.

      Inna rzecz - ułożenie sobie relacji w rodzinie. Może zamiast opuszczać całkiem
      teścia lepiej by było znaleźc takie lokum, abyście byli razem ale z pewną dozą
      prywatności?
      • karmelka77 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 21:13
        Napiszę to, czego reszta chyba nie potrafiła wprost powiedzieć. Dla mnie jesteś
        egoistką!
        Nie da się ukryć, że z tego co napisałaś ojciec Twojego męża nie miał łatwego
        życia. Stracił bliską osobę – żonę, a matkę jedynego dziecka, jest kalekę,
        zapewne wiele poświecił i przeszedł, żeby twój mąż był dzisiaj takim
        człowiekiem jakim jest. A Ty w imię hm... frywolnego, prywatnego bzykania
        chcesz zostawić starego, schorowanego, a przede wszystkim samotnego, tak
        samotnego człowieka samemu sobie??? Sorry, ale nie rozumiem Ciebie. Myślę, że
        powinnaś postawić się w sytuacji teścia, pomyśleć jak ty czułabyś się, gdyby za
        kilkadziesiąt lat twoja jedyna córka miała takie priorytety jak ty czyli
        potrzebę bzykania, kłócenia się na prywacie, wygodne życie i przedkładałaby to
        nad opiekę, szacunek, a przede wszystkim wdzięczność do swojej matki, która
        poświęciła dla niej całe swoje życie?

        Pozdrawiam.
        K.
        • odalie Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 21:26
          Spokojnie, Karmelka, może nie tak z grubej rury.

          Co innego zająć się rodzicami na starość i dotrzymać im towarzystwa, a co
          innego pozwolić sobie wejść na głowę i dać się zdominować.

          Z postu autorki wątku wynika, że czuje się zduszona obecnością teścia. Czy
          słusznie czy niesłusznie, nie wiemy. To zresztą bardzo subiektywne odczucia.
          Niejedna z nas wylewała tu żale na osławione, legendarne teściowe...

          Jestem jak najbardziej za opiekowaniem się rodzicami w ich starości, ale
          każdemu należy się jakaś prywatność i samodzielność.

          I tu rzeczywiście należałoby pomyśleć o rozwiązaniu korzystnym dla obu stron.
          Od siebie powiem, że nie uważam za korzystne rozwiązanie zostawienie teścia
          samego w osobnym mieszkaniu. Ale już np. zakup dwóch blisko położonych mieszkań
          albo dużego mieszkania z wydzieloną "strefą teścia" i "strefą młodych",
          ustalenie, że nie wszyscy znajomi młodych są automatycznie znajomymi teścia i
          tak dalej - owszem, to jest jakieś wyjście. Polacam też zaktywizowanie teścia
          poprzez komputer i sieć (autorka wątku nie pisała nic na ten temat).
          • karmelka77 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 13.07.04, 19:14
            Nie wiem o co chodzi z tą grubą rurą, po prostu chciałam napisać to co myślę w
            sposób dobitny! Być może po to żeby się komuś oczy otworzyły!

            Pozdrawiam.
            K
        • ewbal Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 23:17
          Nie tak ostro, dziewczyna ma problem i to naprawdę duży. Z jednej strony ojciec
          męża, który potrzebuje opieki i bliskości najbliższej rodziny, z drugiej strony
          młode małżeństwo, które potrzebuje trochę samodzielności i prywatności. I nie
          chodzi tu o potrzebę frywolnego bzykania w dzień i w nocy, ale o coś co
          potrzebuje każdy człowiek aby móc normalnie żyć. To sa młodzi ludzie, chcą się
          kochać, spotykac ze znajomymi, zająć sie swoimi sprawami...

          Łatwo powiedzieć "egoistka", ale czy w imię wdzięczności trzeba poświęcic całe
          swoje życie, wszystko to co jest dla nas ważne?

          Nie ulega wątpliwości, że ojciec potrzebuje opieki, a także kontaktów ze swoją
          rodziną. Sama niejednokrotnie zastanawiałam się jak bedzie wyglądało moje
          życie, kiedy którekolwiek z moich lub męża rodziców (wszysy mieszkają daleko)
          bedzie potrzebowało opieki. I wiem jedno, zrobię wszystko zeby znaleźć
          rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony. Możliwości jest wiele, można kupić
          mieszkanie na tym samym osiedlu lub nawet w tym samym bloku, wybudować dom z
          osobnym wejściem, gdzie byłaby osobna łazienka i kuchnia, tak aby móc się nimi
          zaopiekować bez potrzeby rezygnacji ze wszystkich swoich potrzeb. Jeżeli o mnie
          chodzi, to kiedy będzie taka konieczność, to bedę chodziła sprzątać, prać,
          robić zakupy, będę nosiła obiady, albo zapraszała na obiady do siebie, pójdę
          poczytać książkę, albo poprostu porozmawiać, ale mieszkać chcę OSOBNO.

          Egoizmem byłoby natomiast zostawienie ojca w innym mieście. Żadna opiekunka nie
          zastapi ojcu potrzeby kontaktów z rodziną.

          Pozdrawiam
          Ewa
          • karmelka77 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 13.07.04, 19:18
            Nie rzuciałam słowa "egoistka" frywolnie. Długo się zastanawiałam, czy wypada
            mi go użyć... i musze przyznać, że dla mnie autorka tego wątku myśli w sposób
            egoistyczny, czyli wysuwa własne dobro, własny interes nad dobro i interes
            innych czyli schorowanego i samotnego człowieka, który nie jest kimś obcym,
            tylko jest tatą jej męża. To mimo wszystko jest egoizm.

            Pozdrawiam.
            K.
        • umasumak Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 23:47
          karmelka77 napisała:

          > Napiszę to, czego reszta chyba nie potrafiła wprost powiedzieć. Dla mnie
          jesteś
          >
          > egoistką!
          > Nie da się ukryć, że z tego co napisałaś ojciec Twojego męża nie miał łatwego
          > życia. Stracił bliską osobę – żonę, a matkę jedynego dziecka, jest kalekę
          > ,
          > zapewne wiele poświecił i przeszedł, żeby twój mąż był dzisiaj takim
          > człowiekiem jakim jest. A Ty w imię hm... frywolnego, prywatnego bzykania
          > chcesz zostawić starego, schorowanego, a przede wszystkim samotnego, tak
          > samotnego człowieka samemu sobie??? Sorry, ale nie rozumiem Ciebie. Myślę, że
          > powinnaś postawić się w sytuacji teścia, pomyśleć jak ty czułabyś się, gdyby
          za
          >
          > kilkadziesiąt lat twoja jedyna córka miała takie priorytety jak ty czyli
          > potrzebę bzykania, kłócenia się na prywacie, wygodne życie i przedkładałaby
          to
          > nad opiekę, szacunek, a przede wszystkim wdzięczność do swojej matki, która
          > poświęciła dla niej całe swoje życie?
          >
          > Pozdrawiam.
          > K.


          Mnie się wydaje że spłycasz problem. Mało tego robisz to w sposób bezczelny i
          chamski. Owszem rodzice poświęcają się dla dzieci, ale potem przychodzi czas
          kiedy te dzieci odchodzą z domu i to nie oznacza tego że rodziców mają gdzieś.
          Naturalne jest to, że młode małżeństwo chce mieszkać pod własnym dachem. Choćby
          w imię... "frywolnego bzykania" jak to niezbyt kulturalnie raczyłaś nazwać.
          • karmelka77 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 13.07.04, 19:25
            Hm.. bezczelność, chamstwo i brak kultury? Zastanów się co ty wypisujesz
            Dziewczyno.

            Chciałam i byłam dobitna. Przeczytałam swój post jeszcze raz i nie doszukałam
            się cech mu przypisywanych!

            Dla mnie chodzi autorce o frywolne bzykanie, o możność urządzenia mężowi
            awantury, a wszystko to we własnych 4 ścianach, żeby nic nikomu do tego nie
            było.

            Sama mieszkam z teściami., a właściwie ze schorowaną teściową i choć nie raz
            zaszła mi za skórę nie wyobrażam sobie, żebyśmy z mężem ją zostawili. Do tego
            moja teściowa jest całkowicie sprawna!
            Sex owszem bez głośnych krzyków i większych uniesień, kłótnie także, ale siłą
            argumentów słownych, a nie rzucaniem szklankami.

            Słowem wszystko można zorganizować, jak się chce, a nie ja się chce być
            wygodnym i zapomina się o wdzięczności.

            Pozdrawiam.
            K.
            • umasumak Re: Nie potrafię tego zrozumieć 13.07.04, 22:38
              karmelka77 napisała:

              > Hm.. bezczelność, chamstwo i brak kultury? Zastanów się co ty wypisujesz
              > Dziewczyno.
              >
              > Chciałam i byłam dobitna. Przeczytałam swój post jeszcze raz i nie doszukałam
              > się cech mu przypisywanych!
              >
              Nie spodziewałam że się doszukasz. Wyraziłam poprostu swoje zdanie. Twój
              kolejny post tylko mnie w tym utwierdził. Właśnie określenie "frywolne
              bzykanie" między innymi uznałam za bezczelne i chamskie
    • poleczka2 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 21:29
      Egoistka? Zupełnie się z tym nie zgadzam. Każda para potrzebuje prywatności,
      swojej przestrzeni. Może do sypialni teść im nie wchodzi ale prawda jest taka,
      że i tak trudno jest poczuć się u siebie. Ja uważam, że z rodzicami dobrze jest
      mieć dobry kontakt ale nigdy mieszkać. Jak mieszkałam po ślubie z teściową
      jakiś czas to brakowało mi tego samego dlatego doskonale cię rozumiem. Ja mam
      teściową blisko, zawsze mogę do niej wpaść jeżeli czegoś potrzebuje. Ale model
      rodziny wielopokoleniowej że wszyscy razem w jednym mieszkaniu do mnie
      osobiście nie przemawia.
      • odalie no, dobrze, ale co, jeśli... 12.07.04, 21:36
        No tak, zgadzam się, ale co jeśli sytuacje wymaga, jeśli po prostu trzeba? Czy
        oddać schorowanego rodzica do domu opieki? Wyrzucić babcie, bo stara?
        Przepraszam za prowokacyjny ton, nie kieruję tego Poleczko wyłącznie do Ciebie.
        To jest szerszy problem. Rodzina wielopokoleniowa odpada, ale w taki razie, co
        ze starszymi ludźmi, gdzie ma być miejsce dla nich?
        • umasumak Re: no, dobrze, ale co, jeśli... 12.07.04, 23:54
          odalie napisała:

          > No tak, zgadzam się, ale co jeśli sytuacje wymaga, jeśli po prostu trzeba?
          Czy
          > oddać schorowanego rodzica do domu opieki? Wyrzucić babcie, bo stara?
          > Przepraszam za prowokacyjny ton, nie kieruję tego Poleczko wyłącznie do
          Ciebie.
          >
          > To jest szerszy problem. Rodzina wielopokoleniowa odpada, ale w taki razie,
          co
          > ze starszymi ludźmi, gdzie ma być miejsce dla nich?

          Odali... ale w tym wypadku nie ma tego problemu. Pan o którym mowa jest
          sprawny. Potrafi się sam poruszać, wykonywać podstawowe czynności. Brak wzroku
          nie przeszkodził mu w wychowaniu syna. nie jest też bardzo stary. Nie
          przesadzajmy. Moja mama ma 60 lat i zarządza dużą firmą zatrudniającą 500 osób.
          63 lata to naprawdę jeszcze nie starość. Więc nie wywracajmy problemu do góry
          nogami. Tu chodzi o emocjonalną pępowinę, która zdaje się zbyt bardzo uwiera
          autorke wątku. I wcale się nie dziwię.
          • odalie Re: no, dobrze, ale co, jeśli... 13.07.04, 19:47
            Oj, dlatego zadałam pytanie w szerszym sensie, "co jeśli sytuacja wymaga".


            A ja w tym konkretnym przypadku wcale nie obwiniam autorki wątku, proszę
            przejrzeć moje posty.
            • umasumak Re: no, dobrze, ale co, jeśli... 13.07.04, 22:16
              Zdaje sobie z tego sprawę. Ale jednak pytanie padło w tym wątku, czyli jednak w
              kontekście tej sytuacji
    • sokka Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 22:18
      ciekawa jestem bardzo, czy Wasze wypowiedzi mialy by ten sam ton, gdyby tesc
      Karin nie byl niewidomy... w gruncie rzeczy jest w Waszych (niektorych)
      wypowiedziach duza doza dyskryminacji: z tego co pisze Karin, jej tesc jest
      zupelnie sprawny, a jedynie uczuciowo bardzo zwiazany z synem i synowa. ja
      mysle, ze dla osob niepelnosprawnych taki sposob myslenia jest jednak jakos
      krzywdzacy.
      wracajac do tematu: kazde malzenstwo ma prawo do prywatnosci, kazde dziecko
      (takze to wychowywane przez samotnego rodzica) ma prawo, a nawet powinno odciac
      pepowine. absolutnie nie jest to egoizmem.
      oczywiscie pomagac trzeba, ale osobne mieszkanie wcale tego nie uniemozliwia smile

      pozdr.
    • karin5 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 23:00
      Dzięki za pomoc. Nie wiem czy jestem egoistką, czy najnormalniejszą dziewczyną.
      Co do rodziny teścia to ma siostrę i brata mieszkają daleko od nas, ciotka w
      zeszłym roku zabrala teścia na miesiąc, w tym roku będąc u nas( dokładnie
      tydzień temu) zapowiedziała, że w tym roku nie ma na to szans bo oni tam mają
      babcię do opieki. Co do rodziny na miejscu to jest rodzina mamy, ciotka wpada
      raz na dwa tygodnie na godzinkę, a wójo powiedzial, że nie pójdzie z teściem na
      spacer bo ten jest nudny.
      Co do argumentu, że wiedziałam kogo wybierałam, to się zgadzam, ale ja kocham
      swojego męża i co mialam z niego zrezygnować- to byłby dopiero egoizm. Przecież
      ja nigdzie nie powiedziałam, że chcemy się odciąć od ojca, chcemy tylko się
      usamodzielnić.
      Co do tego, że ojciec będzie samotny to przecież nikt mu nie broni mieć
      znajomych, dlaczego tylko my mamy w kółko go słuchać, tych opowieści z przed
      dwudziestu lat po dziesięć razy w kółko?
      Co do wchodzenia do sypialni to teraz to się nie zdarza, ale gdy zaczęliśmy
      mieszkać razem jeszcze przed ślubem to zdarzały się wejścia w trakcie.
      Pozdrawiam
      -----
      Życie jest jak pudełko czekoladek...


    • klarek Re: Nie potrafię tego zrozumieć 12.07.04, 23:37
      A ja Cię karin5 w zupełności rozumiem i popieram.
      Uważam, że jeśli tata żyje Waszym życiem nie oznacza to, że Wy musicie żyć jego
      życiem. Naprawdę godne pochwały jest to, ile wysiłku włożyliście
      w "uaktywnienie" taty, a że nie skorzystał, bo nie chciał, to jego wybór i jego
      konsekwencje. Nie porzuciliście go, staraliście się mu pomóc, on stwierdził, że
      chce "tylko" Was. A przecież nie może Was "mieć" (w dosłownym tego słowa
      znaczeniu), bo już jesteście dorośli, macie własną rodznę i obowiązek troski o
      nią, przedce wszystkim o nią. Taka jest kolej rzeczy, a przeszkadzanie dzieciom
      w usamodzielnianiu się jest działaniem na jej szkodę, bynajmniej nie wyrazem
      miłości, chyba że miłości własnej.

      Z tego co piszesz, chcecie się tylko wyprowadzić, planując częste odwiedziny i
      jakąś formę opieki nad ojcem. W decyzji tej ja widzę Waszą mądrość i miłość do
      taty. Ale może ja jestem dziwna, bo z zawodu rehabilitant niewidomych i słabo
      widzących, do tego skupiający się na pracy z osobami w sarszym wieku. I
      wierzcie mi, samodzielne funkcjonowanie osób niewidomych przy opdrobinie dobrej
      woli jest możliwe, jak najbardziej. Tyle że w przypadku taty karin5 problem
      leży nie w jego niepełnosprawności funkcjonalnej, nie w ślepocie i nie w
      starości, które tylko służą za narzędzie wymuszania ich uwagi, troski i opieki.
      Ten człowiek potrafi żyć sam, nazwijmy to "od strony technicznej" - jest zdrowy
      i sprawny. Podłoże jego problemu stanowi więc nie starość i ślepota, problem ma
      charakter czysto psychologiczny. A w tej kwestii uleganie jego żądaniom
      problemu nie rozwiąże, a tylko namnoży wiele innych.

      Rada - starałabym się nadal pomagać ojcu w rozwiązaniu jego problemów natury
      psychologicznej, nie zapominając przy tym o własnej rodzinie. Poświęcanie jej
      dobra na rzecz teścia jest pomyłką. Chęć mieszkania osobno naprawdę nie jest
      wyrazem egoizmu i dowodem na brak miłości do rodzica tak, jak mieszkanie z
      rodzicami nie musi być wyrazem miłości do nich. Ojcu należy się miłość,
      szacunek i opieka (kiedy jej potrzebuje), ale nie jesteście odpowiedzialni za
      to, jak ojciec przeżyje własne życie. To jego wybór tak, jak Wy macie prawo
      wyboru do własnego życia.

      Pozdrawiam
      Klara
      • tynia3 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 13.07.04, 19:21
        klarek napisała:

        Ojcu należy się miłość,
        > szacunek i opieka (kiedy jej potrzebuje)

        Rozumiem, że za mało jest potrzebujący?
        • klarek Re: Nie potrafię tego zrozumieć 13.07.04, 21:53
          Ależ nie, z tego co pisała karin5 jest wielce potrzebujący, co jednak nie
          oznacza, że dzieci wszelkie jego potrzeby mają spełniać.
          Zwróć uwagę, jak na tym forum oburzamy się na ingerencję rodziców/teściów w
          życie własnych dzieci, jak doradzmy im nak najszybszą wyprowadzkę od nich,
          bądź, w przypadku samozielnego mieszkania, walkę o uzdrowienie relacji, walkę o
          należną dziecion autonomię. Radzimy tak, choć rodzice Ci często też są starzy,
          może nawet schorowani, samotni. W przypadku karin5 jedyna różnica polega na
          tym, że tata jest niewidomy. Zaznaczmy, niewidomy od dziecka, co oznacza, że
          nauczył się już żyć z niepełnosprawnością wzrokową, również w zakresie
          samodzielnego funkcjonowania, do czego przyczyniła się również wczesna strata
          żony.

          Rozumiem, że ojciec wolałby mieszkać z dziećmi, ja na jego miejscu też
          wolałabym takie rozwiązanie, co jednak nie oznacza, że dzieci mają mu ulec
          narażając życie własnej rodziny na szwank.

          Czy tak wiele pragną dzieci, chcąc samodzielnie mieszkać? Nie zapominajmy przy
          tym, że uprzednio zobowiązały się odwiedzać ojca i pomagać mu kilka razy w
          tygodniu. W czym zatem tkwi istota negatywnej oceny ich postępowania?
    • karin5 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 13.07.04, 12:29
      Dziękuję Klaro już nie będziemy wyrzutów w chwili przeprowadzki. Mój mąż ma
      takie samo zdanie jak ja, też ma już dość ciągłego wtrącania się w nasze życie.
      Powiem jedno przez to mieszkanie razem powoli rozpada się nasze małżeństwo, a
      przynajmiej nie czujemy się jak malżeństwo, tylko dwoje małolatów z dzieckiem.
      Ja już nie mam siły na rozmowy i przekonywanie ojca żeby zaczął żyć własnym
      życiem. Dzisiaj mąż idzie z Teściem do lekarza, wcześniej pójdzie i pogada z
      lekarzem na temat sanatorium, może tam ojciec zacząłby żyć?
      -
      • karmelka77 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 13.07.04, 19:30
        Przepraszam, że zapytam. Wcześniej jakoś nie doczytałam chyba. Na czym polega
        wtrącanie się twojego teścia do twojego małżeństwa? Interesuje mnie to, bo
        mieszkam z teściową. Miałabym jakieś odniesienie.

        Pozdrawiam.
        K.
        • karin5 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 13.07.04, 23:56
          Wtrącanie się polega na tym, że słucha o czym gadamyi się do tych rozmów wtrąca
          choć wiele razy prosiliśmy aby tego nie robił. Prosiliśmy aby dal nam chociaż
          15-20 minut dziennie żebyśmy mogli pobyć sami ale też bezskutecznie. Słucha o
          czym rozmawiamy gdy przychodzą do nas znajomi, bo na drugi dzień to komentuje,
          sama go prosilam żeby jeśli już słyszy to niech nie komentuje. Potrafi też
          wejść w trakcie naszej kłótni, albo jak nie wchodzi to na ten czas wyłącza
          całkowicie radio.
          Jeszcze przed urodzeniem dziecka, tłumaczył nam że wypadałoby żebyśmy przyjeli
          sakramenty. Nie moglam nawet sama poinformować moich rodziców, że urodzilam im
          wnuczkę, bo i to zrobil za nas.
          Wogóle takie życie jest męczące, codziennie rozkręca radio tak, że ja przez
          dwoje zamkniętych drzwi musze podkręcać telewizor bo nic nie slyszę, a
          najczęściej słucha mszy i wiadomo jakiego radia.
          Wogóle nie ma ochoty pomagać w domu, rzadko zdarza się żeby pozmywał naczynia,
          ja ugotuje obiad a naczynia jak nie zmyję to mogą stać w zlewie dwa dni, choć
          ojciec siedzi całe dnie w domu. Mąż chodzi do pracy, a ja od rana dziecko,
          sprzątanie, zakupy, gotowanie. Kiedyś gdy tylko wprowadziłam się do męza
          słyszalam, że mąż nie powycierał szafek w kuchni, że porozlewane. Teraz gdy
          odprawiam męża do pracy, wszystko sprzątam po śniadaniu, a gdy po godzinie
          wchodzę do kuchni to znów jest sajgon, gdy zwrócimy na to uwagę dwa dni jest
          dobrze, a później jest to samo.
          Ja rozumiem, że starszy człowiek, ale nie stary, ludzie w wieku 65 lat dopiero
          na emeryturę przechodzą.
          • mary24 do karin5 14.07.04, 12:58
            karin5 napisała:

            > Wtrącanie się polega na tym, że słucha o czym gadamyi się do tych rozmów
            wtrąca
            >
            > choć wiele razy prosiliśmy aby tego nie robił. Prosiliśmy aby dal nam chociaż
            > 15-20 minut dziennie żebyśmy mogli pobyć sami ale też bezskutecznie. Słucha o
            > czym rozmawiamy gdy przychodzą do nas znajomi, bo na drugi dzień to
            komentuje,
            > sama go prosilam żeby jeśli już słyszy to niech nie komentuje. Potrafi też
            > wejść w trakcie naszej kłótni, albo jak nie wchodzi to na ten czas wyłącza
            > całkowicie radio.
            > Jeszcze przed urodzeniem dziecka, tłumaczył nam że wypadałoby żebyśmy
            przyjeli
            > sakramenty. Nie moglam nawet sama poinformować moich rodziców, że urodzilam
            im
            > wnuczkę, bo i to zrobil za nas.

            jedynym wyjsciem jest chyba rozgladniecie sie za mieszkaniem z osbnym pokojem i
            kuchnia dla tescia abyscie mogli byc przy nim blisko a jednoczesnie niedaleko i
            w razie czego zeby mogl liczyc na Wasza pomoc

            > Wogóle takie życie jest męczące, codziennie rozkręca radio tak, że ja przez
            > dwoje zamkniętych drzwi musze podkręcać telewizor bo nic nie slyszę, a
            > najczęściej słucha mszy i wiadomo jakiego radia.
            > Wogóle nie ma ochoty pomagać w domu, rzadko zdarza się żeby pozmywał
            naczynia,
            > ja ugotuje obiad a naczynia jak nie zmyję to mogą stać w zlewie dwa dni, choć
            > ojciec siedzi całe dnie w domu.
            nie wiem ale mysle ze naprawde przesadzasz, sprobuj zamnkac oczy na długi czas
            i sprobowac cos zrobic w domu,dziewczyno on jest przeciez niewidomy wiec moze
            dla niego jest to duzy problem,jak by sie Ty czula na jego miejscu??moze nawet
            nie trafiłabys do łazienki?zastanow sie nad tym,czlowiek dzisiaj jest zdrowy
            jutro moze mu sie cos stac z dnia na dzien i nie badz taka pewna siebie bo nie
            mozesz przewidziec co bedzie jutro,pojutrze,za miesiac,za kilka lat??ciekawa
            jestem czy gdybys Ty byla niewidoma czy potrafiłabys tak dokładnie
            posprzatac,wyjsc na ulice itd,moim zdaniem to on i tak jest bardzo zaradny....i
            za to nalezał by mu sie medal ze jednak pomimo wszysto nie jest całkowicie
            bierny i cos tam jednak robi i jakos funkcjonuje w tym swoim swiecie
            niewidomych,pisałas ze kiedy Twoj maz był na studiachj musiał sie sam wszystkim
            zajac,ale moze jednak ktos mu wtedy pomagał,jego siostra cyz ktos z rodziny ??
            albo poprostu nie mial innego wyjscia a teraz majac syna i w dodatku jeszcze
            synowa w domu moze chce zeby teraz chociaz troche odpoczac i zeby teraz syn sie
            nim zajał skoro juz zdazył sie wykształcic i moze mu zapewnic jakas
            opieke.....nie badz egoistka bo naprawde mysle ze przesadzasz z tym wszystkim

            Mąż chodzi do pracy, a ja od rana dziecko,
            > sprzątanie, zakupy, gotowanie.

            ja tez mam na głowie cały dom,sprzatanie gotowanie,zmywanie itd i to jeszcze w
            domu gdzie nie ma biezacej wody(musze nosic w wiadrach ze studni),nie ma
            łazienki itd a jednak jakos sobie radze i jeszcze chodze do pracy ,a sprzatam i
            piore wieczorami albo jak mam wolne czasami albo nawet w weekendy chociaz
            nieraz chodze do pracy i w niedziele i jakos nie narzekam az tak bardzo jak
            Ty,pozatym pisałam juz ze niedlugo tez wychodze za maz i bede mieszkała jeszcze
            z moim bratem który jest strasznie niezaradny i tez nie pozmywa naczyc i nic
            nie zrobi(chyba ze mu wyraznie powiem zeby to zrobil bo ja nie bede miala
            kiedy) i jakos trzeba zyc,nie uzalaj sie az tak nad soba,widocznie nie wiesz co
            to znaczy ciezkie zycie i nie umiesz sie do tego przystosowac.........
            Kiedyś gdy tylko wprowadziłam się do męza
            > słyszalam, że mąż nie powycierał szafek w kuchni, że porozlewane. Teraz gdy
            > odprawiam męża do pracy, wszystko sprzątam po śniadaniu, a gdy po godzinie
            > wchodzę do kuchni to znów jest sajgon, gdy zwrócimy na to uwagę dwa dni jest
            > dobrze, a później jest to samo.
            > Ja rozumiem, że starszy człowiek, ale nie stary, ludzie w wieku 65 lat
            dopiero
            > na emeryturę przechodzą.

            jeszcze raz napisze ze jedyne wyjscie to mieszkanie z osobnym pokojem i kuchnia
            i łazienka dla tescia zeby Wam nie "przeszkadzał" i wtedy np u niego w kuchni i
            w pokoju posprzatałabys raz na jakis czas i miałabys spokoj,skoro mowisz ze i
            tak mieliscie sie przeprowadzic to moze sprzedajcie to mieszkanie ktore macie
            teraz i kupcie razem własnie takie z osobnym pokojem ,kuchnia i lazienka dla
            tescia zeby nie był sam a jednoczesnie zebyscie mieli troche swobody...ciekawe
            cobys zrobila gdybys sie musiala gniezdzic w jednym pokoju i kuchni tak jak
            ja....gdyby ni twoj post nigdy bym tego nie napisała na tym forum jakie mam
            warunki mieszkaniowe, ale twoj post mnie naprawde zdenerwował bo ludzie nie im
            wiecej maja tym mniej potrafia docenic i tylko narzekac a wcale nie masz tak
            zle....nie jedna tutaj na tym forum ma gorsza sytuacje i to nie tylko
            mieszkaniowa...coaz szkoda gadac.
    • edytkus Re: Nie potrafię tego zrozumieć 14.07.04, 02:40
      Karin, wyglada na to ze odkad sie wprowadzilas do tescia z rodzina on zrobil sie wygodnicki. Nic nie
      musi zalawiac bo wie ze ktores z Was zawsze go wyreczy. Nie watpie ze Wasza przeprowadzka bedzie
      dla niego ciosem i wielka zmiana ale moze to jest wlasnie to czego mu potrzeba do ponownego
      normalnego funkcjonowania?
    • karin5 do mary24 14.07.04, 14:00
      Nie wiem co Cię tak zdenerwowało w moim poście, w koncu każdy ma swoje zdanie
      na różne tematy. A co do twoich warunków mieszkaniowych to bardzo współczuje(
      my mamy 36m wszystkiego) i tylko się zastanawiam się czy Twój mąż będzie taki
      wyrozumiały, czego Ci życzę.
      A co do mojego teścia, to Ci powiem, że uczył się w Laskach, gdzie uczono
      samodzielnego funkcjonowania, skończył germanistykę. CO do tego, że nie widzi,
      powiem szczerze że ma takie wyczucie w palcach, że jak zmywa to robi to lepiej
      niż niejedna osoba widząca.
      I powiedz mi jeszcze jedno, czy Ty w życiu ciągniesz do tych co mają gorzej czy
      lepiej?
      Życie jest jak pudełko czekoladek...
      • michalek02 Re: do mary24 14.07.04, 14:55
        Ja tam rozumiem Cię doskonale i uważam, że piszesz obiektywnie. Teść chyba
        stał się wygodny i przyzwyczaił się , ze wszystko koło niego jest robione.
        Szczerze Ci współczuję i rozumiem, ze jako młode małżeństwo macie ochotę żyć
        własnym życiem. Szczególnie, ze jak piszesz on się we wszystko wtrąca.

        Pozdrawiam i życzę mądrego i kompromisowego wyboru
      • mary24 Re: do mary24 14.07.04, 16:13
        karin5 napisała:

        > Nie wiem co Cię tak zdenerwowało w moim poście, w koncu każdy ma swoje zdanie
        > na różne tematy. A co do twoich warunków mieszkaniowych to bardzo współczuje(
        > my mamy 36m wszystkiego) i tylko się zastanawiam się czy Twój mąż będzie taki
        > wyrozumiały, czego Ci życzę.

        zdenerwowało mnie to, że myslisz tylko o tym aby tobie było dobrze nie liczac
        sie z tym co moze przezywac starszy człowiek i do tego jeszcze niewidomy
        zostajac zupełnie sam,sama pisałas ze rodzine ma daleko a Ci co sa blisko to si
        enie interesuja , a Ty pisałas tez ze chcecie sie przeprowadzic do innego
        miasta to chyba lekka przesada, jesli juz to nie mozecie gdzies zamieszkac w
        poblizu ale zeby w razie czego byc na miescu np w tym samym bloku albo w bloku
        obok??albo sprzedac mieszkanie tescia i tak jak juz pisalam kupic czy wynajac
        (nie wiem jakie mieliscie plany co do Waszego mieszkania) takie ktore ma osobny
        pokoj ,kuchnie,tesc wtedy nie właziłby Wam do kuchni czy pokoju jak sie
        kłocicie i nie "przeszkadzałby " Wam.....dla mnie to zrozumiałe ze starszy
        człowiek nie chce na starosc zostac sam zupełnie i to tego jeszcze
        niepełnosprawny....i wcale sie mu nie dziwie ze chce miec syna przy sobie
        (zwlaszcza ze tylko jego ma blosko) a Ty chcesz jeszcze zeby nawet jedynego
        syna stracił, bo jesli sie wyprowadzicie daleko to nie bedzie Was zbyt czesto
        widywał....a swoja droga mowiliscie mu juz o swoich planach??? co on na to??


        > A co do mojego teścia, to Ci powiem, że uczył się w Laskach, gdzie uczono
        > samodzielnego funkcjonowania, skończył germanistykę. CO do tego, że nie
        widzi,
        > powiem szczerze że ma takie wyczucie w palcach, że jak zmywa to robi to
        lepiej
        > niż niejedna osoba widząca.
        > I powiedz mi jeszcze jedno, czy Ty w życiu ciągniesz do tych co mają gorzej
        czy
        >
        > lepiej?
        a co to ma do rzeczy do kogo ciagne?poprostu jestem wrazliwa na los innych bo
        sama w zyciu juz wiele przeszłam mimo ze mam dopiero 26 lat i wiem co to znaczy
        sama niejednokrotnie czułam sie bardzo samotna i dlatego probuje postawic sie w
        sytuacji niewidomego 63 letniego człowieka ,jak on musiałby sie czuc strasznie
        samotny jesli jego syn i synowa wyjada gdzies daleko....to chyba zrozumiałe, a
        z regoły ludzie ktorzy doswiadczyli w zyciu wiele rzeczy ,ludzie ktorzy sa
        biedniejsi sa o wiele lepszymi ludzmi,bardziej wyrozumiałymi i gotowymi
        bardziej pomagac innym i moze takich bardziej cenie ,niz tych co maja pałace,
        wille,sa bogaci za to nawet zupełnie nie obchodzi ich los innych ,ze inni maja
        gorzej ,nikomu by nie dali nawet złotówki bo nie wiedza co to znaczy nie miec
        na chleb,ale to wszystko jest do czasu,bo niestety nie majatek i samochody czy
        domy sa najwazniejsze ale zdrowie i miłosc.. mam nadzieje ze sie zastanowisz i
        nie zostawicie tescia samego....albo przynajmniej znajdziecie mu lokum gdzies
        blisko Was,pozdrawiam

        > Życie jest jak pudełko czekoladek...
    • mamand Re: Nie potrafię tego zrozumieć 15.07.04, 09:55
      przeczytałam wczoraj wszystkie posty, ale byłam za bardzo wkurzona, żeby coś
      odpisać, myślałam o tym pół nocy i teraz piszę
      Jeśli Karin5 nie wspomniała by nic o ślepocie teścia, jeszcze lepiej napisała
      by, że to teściowa bardzo by jej wszyscy współczuli i kazali jak naj szybciej
      się wyprowadzić i to daleko!, to troszke trąci hipokryzią
      nie róbcie z niewidomego człowieka kaleki!! to oburzająca dyskryminacia, czy
      jak widzicie kogoś na wózku to mówicie "co za biedactwo", znam dużo ludzi
      niepelmosprawnych, ale na Boga, nie kalek, na moim osiedlu mieszka maułżeństwo
      niewidomych, mają 2 małych dzieci, mieszkają sami, chodzą z na spacer, na
      zakupy, odprowadzają je do przeczkola.
      63 letni męszczyzna to nie staruszek!!, to człowiek w "wieku produkcyjnym",
      (mój profesor od metodologii nauk ma 72 lata i pisze 2 księżki naukowe rocznie)
      to całkowicie zdrowe podejście, że małżeństwo chce mieszkać samo i samo
      stanowić o sobie, nie wiem dlaczego karin5 ma poświęcić swoje maużeństwo dla
      kogoś innego, nawet jeżeli jest to "kaleki staruszek"
      w przykazaniu miłości jest "kochaj bliżniego swego jak siebie samego" - jak
      siebie samego, nie mocniej, trzeba myśleć o sobie (to nie jest egoizm)
      poza tym karin5 nie pisze, że wyjeżdża na koniec świata i zrywa wszystkie
      kontakty z teściem, przecięż deklaruje stały kontakt i pomoc.
      każdy musi żyć własnym życiem, nawet jeżeli mu się to nie podoba, a ludzie są
      bardzo samodzielni (nawet starsi bracia) tżeba im dać szansę to odkryć
      pozdrawiam Agata
      PS. troszkę mnie poniosło, ale nie wiem jak można niemalże mieszać z błotem
      dziewczynę która chce ratować własne maużeństwo
      moja teściowa ma 55 lat, jest niesłysząca i właśnie znalazła sobie "przyjaciela"
    • maadzik3 Re: Nie potrafię tego zrozumieć 15.07.04, 11:42
      A ja Karin rozumiem. Nie zrzeka sie przeciez odpowiedzialnosci. Pisze o tym ze
      zapraszaliby ojca, chocdzili do niego, ew. wynajeli opiekunke. Oczywiscie ze
      starszym panem trzeba sie zajac, ale czy gdy np. praca jednego z malzonkow
      zalezy od wyjazdu znaczyloby to ze ma rzucic prace (to taki przyklad). Za
      rozsadne uwazalabym np. zamieszkanie bardzo blisko niego, zeby sie codziennie
      widywac i moc byc z nim. Natomiast rozumiem zmeczenie mlodej mezatki
      mieszkajacej w 2-pokojowym mieszakniu w 4 osoby. Nie majacej chwili
      prywatnosci. Bo z opisu tak to wynika. Zebym nie byla zle zrozumiana - zal mi
      jej tescia i jestem pelna podziwu dla tego co w zyciu osiagnal. Ale
      uzalezniajac cale zycie od syna i synowej (nie wypije herbaty jak synowa nie
      wypije itp.) moze latwo rozbic ich malzenstwo. To mimo wszystko osoba trzecia,
      ktora caly czas jest z nimi - jak wynika z listu Kariny - gdy przychodza
      znajomi, gdy pracuje ona albo maz, gdy chca chwile sami porozmawiac. Noca -
      wspolny pokoj z corka - w dzien caly czas tesc. Toz to mozna zwariowac - ani
      rozmowy ani seksu. Kazdy z nas potrzebuje chwili sam lub chwili tylko ze
      wspolmalzonkiem. I nie zdejmujac z niej odpowiedzialnosci za tescia rozumiem
      jej desperacje. Zwlaszcza, ze nie chodzi tu o to co koniecznie trzeba przy
      tesciu zrobic, ale chyba w wiekszej mierze o to ze on sie sam nudzi i nie chce
      byc sam. No, to zrozumialej, ale stala opieka nad kims 24 godziny na dobe +
      dziecko + dom to naprawde wykancza.
      Madzik

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka