Dodaj do ulubionych

ostani bastion życia przed dziećmi- macie?

31.12.12, 13:58
Macie coś, w czym się okopałyście?wink
zainspirowała mnie ta reklama:
www.edziecko.pl/rodzice/1,102740,13124199,Hit_sieci__macierzynstwo_wedlug_Fiata__Prawdziwe_.html
Sama reklama podoba mi się i trochę mi dała do myślenia, ze ja poddałam już chyba ostatnie bastiony...wink
Obserwuj wątek
    • shellerka Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 31.12.12, 14:35
      dzisiaj zakopałam ostatni uncertain
    • joa66 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 31.12.12, 14:40
      Tak, podróże w pojedynkę smile
    • guderianka Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 31.12.12, 14:44
      jasne, ale kanapa ciągle biała, a pani pięknie umalowana wink ona chyba w życiu syfu nie widziała wink

      ja nie mam poczucia humoru bo nie też to nie śmieszy-jestem zażenowana
      • marychna31 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 31.12.12, 14:49
        a czemu akurat zażenowana?
        (bo to, że nie śmieszy jestem w stanie zrozumieć)
        • guderianka Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 31.12.12, 15:13
          nie wiem-myślę o sobie i innych kobietach i mi wstyd , ze kobieta może w taki sposób przedstawiać macierzyństwo
    • lusitania2 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 31.12.12, 15:10
      ostatni bastion?
      A po co, skoro pierwsza linia okopów, czyli ojciec dzieciom doskonale sobie radzi z odpieraniem ich atakówsmile na mnie?
    • moofka Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 31.12.12, 15:25
      swietna jest smile
      • mal_kontentka Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 02.01.13, 15:45
        oj tak smile
    • nutka07 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 31.12.12, 16:07
      Mnie sie bardzo podoba i fajny ma bit wink


      Ja jestem matka ktora w takim chaosie, wlacza muze na fula, czesto hip hop i jedzie dalej, swiat nie istnieje wink
      Sama moglabym tam wystapic smile
    • nutka07 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 31.12.12, 16:16
      Ona mi Lynette Scavo przypomina z 'Gotowych na Wszystko' smile
      • szmytka1 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 11:14
        mnie też, to byla moja pierwsza myśl jak ją zobaczyłam
    • nanuk24 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 31.12.12, 16:22
      Mnie juz nic nie zostalobig_grin

      A reklama mi sie podoba
    • nangaparbat3 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 31.12.12, 16:35
      Co myślą - czują - dzieci, słysząc to?
      • aneta-skarpeta Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 31.12.12, 20:05
        spokojnie, dzieci jakoś przezyją taki teledyskwink

        ps. nasz syn miał dzisiaj szlaban na kompa. Uznał w związku z tym, że tata dał mu ten szlaban po to, żeby sobie zrobić przyjemnosc, bo tylko sadysta czystej krwi dałby taką karęwink

        po jakimś czasie poprosiłam syna, aby zaniosł do babci ( po sąsiedzku) tobołek jakiś szmatek- ręczniki etc, zawinełam to w poszewkę na kołdrę

        spotkali się syn i mąż w drzwiach ( mąz wracał) i pyta sie syna
        - gdzie idziesz?
        - spakowałem laptopa i się wyprowadzam
        - no nareszcie

        i to im oczyściło atmosferę, bo ich to strasznie rozbawiło

        choc pewnie moznabyłoby to rozłozyc na czynniki pierwsze i dopatrywać się w tym chęci opuszczenia gniada przez syna w wieku lat 11wink jako sygnał patologii emocjonalnej w rodzinie
        • nangaparbat3 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 31.12.12, 23:04
          Porównujesz dziecko 11letnie z takim na przykład 3-4 latkiem, który rozumie wszystko i jednocześnie prawie nic.
          Jestem coraz bardziej przekonana, że tabu dotyczące negatywnych emocji wobec najsłabszych w społeczności - dzieci i starców - miało głęboki sens.
          • wioskowy_glupek Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 03:21
            LOL no i na pewno ten 5 latek cokolwiek zrozumie z tego teledysku i na pewno będzie miał traumę i pretensję...

            Sorry Nanga ale po tym jak usilnie broniłaś rodziców 13 latki która sama chciała iść do domu dziecka, sądziłam że już nic mnie nie zdziwi... A jednak...
            Nie rozumiem jak jednocześnie można mieć taką schizę na punkcie uczuć 4 latka, który kompletnie nic nie zrozumie z tej reklamy i nie będzie miał jej za złe i kompletnie lekceważyć uczucia 13 latki, która nie chce mieszkać z patologicznymi rodzicami...

            Sama reklama jest beznadziejna, ponieważ jest po prostu za długa, poza tym tak właściwie za cholerę nie wiadomo co ma niby reklamować. Piosenka natomiast i rapująca matka, jako powiedzmy kampania społeczna - rewelacyjna wink Dawno się tak nie uśmiałam.
          • aneta-skarpeta Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 08:39
            mysle, że stanowczo przesadzasz
            po 1. 3-4 latki nie bedą tego nałogowo oglądać, nawet jak obejrzą nie bardzo skumają o co chodzi
            • nangaparbat3 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 09:54
              Mnie chodzi o to, że w przestrzeni publicznej jest coraz więcej deklaracji "nie lubię dzieci", "dzieci mi przeszkadzają, męczą mnie, złoszczą, mam dość". Myślę, że całkiem sporo tych komunikatów może do dzieci docierać, właśnie do dzieci na tyle małych, że "coś" rozumieją - i to "coś" to że są niechciane i niemile widziane, bez zrozumienia - bo niby skąd u parolatka? - że to dotyczy tylko niektórych dorosłych, że to żart, hiperbolizacja etc. Pojedyncza reklama to drobiazg - wiele negatywnych wypowiedzi to problem.
              Kiedy moje dziecko miało około 8 miesięcy sama dla siebie napisałam wierszyk o wykończonej matce i rozpierającym się w wózku niemowlaku (zaczynał się: siedzi dzidziuś w swym powozie, matka ciągnie, już nie może; dzidziuś się w powozie kiwa, matka ciągnie ledwo żywa"), a wcześniej inny ("ta nasza Wisia to tylko cysia, tylko sika, tylko rzyga i kupy robi..." - to było do takiej wesołej melodii) - ale owszem, to były moje osobiste obscena, na mój uzytek, moje prywatne odreagowanie i raczej nie deklamowałam tego córce.
              Myślę, że różne zwyczaje nakazujące dobre mówienie o dzieciach, chwalenie i zachwycanie się, całe to śmieszne ciumcianie starych ciotek jest uzyteczne i po prostu sprzyja rozwojowi dzieci, i myślę też, że świat z którego coraz częściej docierają komunikaty "nie lubię dzieci", "nie chcę dzieci", "dzieci przeszkadzają, męczą, złoszczą" a nawet "dzieci śmierdzą i w ogóle są obrzydliwe", niekoniecznie dobrze na nie wpływa.
              • wioskowy_glupek Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 11:15
                Nanga nie zgadzam się z tobą bo po pierwsze, to ludzie którzy nie lubią dzieci wcale im tego nie mówią ani nie dają tego odczuć. Wiem po sobie, dzieci mi przeszkadzają nie lubię ich, co nie znaczy że strzelam do nich z wiatrówki straszę je czy przeganiam. Nie po prostu z nimi nie przebywam wink
                Po drugie jestem pewna że 4 latek ani tej reklamy nie obejrzy ani nie zrozumie. A nawet gdyby obejrzał to co tam jest takiego złego ? Że posłucha że matka jest zmęczona ? Bo góra tyle z tego zrozumie.... No jest i co nie ma prawa ?


                > Myślę, że różne zwyczaje nakazujące dobre mówienie o dzieciach, chwalenie i zac
                > hwycanie się, całe to śmieszne ciumcianie starych ciotek jest uzyteczne i po pr
                > ostu sprzyja rozwojowi dzieci,

                A ja myślę że to jest co najmniej dziwne. Dlaczego niby mam się zachwycać cudzym dzieckiem ? Każdy jest inny ja się np. zachwycam szczeniaczkami, dzieci nie są dla mnie słodkie z urzędu. Owszem jedne są fajne inne nie. Co nie znaczy że powiem koleżance czy jej dziecku że jest ono brzydkie albo rozwydrzone, nie po prostu przemilczę. Ale nie mam też obowiązku się nim zachwycać. To jest właśnie szkodliwy pierwszy krok do wychowania bezstresowego.

                > ocierają komunikaty "nie lubię dzieci", "nie chcę dzieci", "dzieci przeszkadzaj
                > ą, męczą, złoszczą" a nawet "dzieci śmierdzą i w ogóle są obrzydliwe", niekonie
                > cznie dobrze na nie wpływa.

                W ogóle nie wpływa bo te komunikaty nie są przeznaczone dla dzieci tylko puszczane w przestrzeni publicznej.
                • moofka Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 11:27
                  A ja myślę że to jest co najmniej dziwne. Dlaczego niby mam się zachwycać cudzym dzieckiem ? Każdy jest inny ja się np. zachwycam szczeniaczkami, dzieci nie są dla mnie słodkie z urzędu. Owszem jedne są fajne inne nie. Co nie znaczy że powiem koleżance czy jej dziecku że jest ono brzydkie albo rozwydrzone, nie po prostu przemilczę. Ale nie mam też obowiązku się nim zachwycać. To jest właśnie szkodliwy pierwszy krok do wychowania bezstresowego.

                  mnie tam dzieci zachwycaja glownie moje
                  i kilkoro innych - ale i tu jestem powsciagliwa w zachwytach
                  ponapawam sie z usmiechem i tyle
                  zazwyczaj dzieci lubie, bo to fajne istoty sa
                  szczere wdzieczne i mile
                  rozwydrzonych bachorow znam malo
                  wiecej tych ktorym odrobina rozpieszczenia by dobrze zrobila
                  rozpieszczone dzieci tez sa fajne, wzruszajace

                  a filmik wcale nie jest o nieznosnych bachorach
                  ani ani
                  jest o tym, jak trudno byc matka i ile wyrzeczen i pracy to wymaga
                  czy ona tez dzieci na sniadanie zjada?
                  moj dzien tez sie kreci wokol dzieci - obudzic nakarmic wyszykowac odebrac pogadac nakarmic oprac ubrac znow nakarmic zawiezc na zajecia uspic i tak wkolo i pewnie jeszcze z kilkanascie lat
                  samochod tez mam duzy na te okolicznosc
                • aneta-skarpeta Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 11:35
                  powiem tak, moja mama nigdy nie była ciumciająca, z duza potrzebą swojego bastionu- teraz widze, że wyprzedzała epokę;D

                  ale mimo, że nie była taka rozczulająca sie, ciucmciajaca i ceniaca wygody zycia to nas bardzo kochała i dawała nam to odczuc- nie czulismy się odrzuceni, niechciani- po prostu bylismy wychowywani tak, że jestesmy całym sercem kochani, bylismy całym jej zyciem, ale mama czasem jest nami zmeczona.czasami- czyli nie zawszewink

                  i tez jak siegam pamięcią nie roztkliwiała sie nad dziecmi zbytnio, a juz na pewno nie nad obcymi.

                  relacje z mama mam rewelacyjne
                  • nangaparbat3 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 15:15
                    Ale to nie dotyczy mamy, tylko traktowanie dzieci w sferze publicznej, zupełnie inna kwestia.
                    • aneta-skarpeta Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 16:23
                      ale wydaje mi się, że przesadzasz

                      kiedys dzieciom było wolno znacznie mniej, nikt sie nie przejmował czy dziecku smutno, czy mu przykro, czy się boi- ma byc tak jak rodzic kazał i koniec

                      oczywiscie to uogólnienie, ale raczej nikt sie z dziecmi nie cackał
              • aneta-skarpeta Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 11:28
                upraszczając - bo wyszłaby mi tyrada
                moim zdaniem, kiedys bylo wiecej ciumciania, ale byl tez pas, mniejsza obecnosc ojca w zyciu dziecka i wiekszy naisk na posiadanie dzieci

                teraz kobiety glosno mówią co je boli, ale ojcowie są coraz bardziej ojcami, coraz bardziej swiadomie jestesmy rodzicami lub nie jestesmy ( co tez jest dobre) i coraz bardzie swiadomie dzieci wychowujemy

                budowanie tabu wokol tak waznej kwestii powoduje frustracje. Nie rozmawiamy, nie rozwijamy się emocjonalnie, nie wyładowujemy.czujemy się winne, że jestesmy zmeczone i mamy wszystkich po kokardę, a powinnysmy ciagle ciumciac

                wydaje mi się, że lepiej zeby matki sobie przy winie porechotały jak im kupy smierdzą- co spełnia funkcje terapeutyczną, niz gryzły się i w złosci nazywały syna gó...arzem

                zauwaz, ze kiedys w ogóle nie rozmawiało się o dzieciach i rodzicielstwie na poziomie emocji-dzieci sie miało i trzeba było z tym życ, meza sie mialo i trzeba z nim zyc.

                I wcale nie było to dobre ani dla dzieci, ani dla dorosłych

                w tej chwili jest generalnie kult bycia perfekcyjnym i doskonałym- i piekna i mądra, zadbana i wypoczeta, a jednak robiąca kariere z niemowlakiem- to buduje ogormną frustrację i wazne jest, zeby pokazac, że jednak nie jest tak do końca- fajnie ze w zartobliwej formie

                jednoczesnie dbac, zeby to co nie dla dzieci do ich uszu nie doszło- tak jak pilnujesz, żeby dziecko nie znalazło twojego wierszyka, tak inna nie puszcza tej reklamy, programu publicystycznego etc swojej 4 latce, mówiac-patrz, jakim jestes dla mnie piekłem!

                wink
                • pade podpisuję się 01.01.13, 14:25
                  od małego uczę dzieci, że mam prawo być zmęczona, mieć godzinę dla siebie, że ja też mam uczucia, że mnie czasem denerwują ich zachowania
                  ba, mówię to wprost
                  traumy nie zauwazyłam
                  bo to idzie w dwie strony
                  i oni też mówią: jestem wkurzony, smutno mi, jestem zła (na Ciebie mamosmile)
                  i tak jest ok
                  • nangaparbat3 Re: podpisuję się 01.01.13, 15:26
                    Ale ja mówię o czyms zupełnie innym - sama nie tylko miałam prawo być zmęczona, ale kilkuletnia córka pilnowała moich popołudniowych drzemek. I mówiłyśmy, która na która jest zła.
                    To wszystko jest zupełnie czym innym niż deklarowanie niechęci do dzieci (uogólnionej) w przestrzeni publicznej.
                    • pade Re: podpisuję się 01.01.13, 16:01
                      Po zimnym chowie, w kontrze do niego, nastąpiła era bezstresowego wychowania, która dała się we znaki i dzieciom i rodzicom i otoczeniu tychże. Teraz jest czas poszukiwania równowagi. Stąd skrajności, od całkowitego poświęcenia do "nielubiędzieci". Ciekawe co będzie dalejsmile
                      • aneta-skarpeta Re: podpisuję się 01.01.13, 16:30
                        dokładnie

                        tez tak to widzę.

                        w tej chwili szukamy złotego srodka
                        i poza paroma ekstremalnymi sytuacjami typu propozycja zakazu wstępu dzieci do sklepów etcwink dzieci sa w spoleczenstwie traktowane z duzą pobłażliwością i akceptacją

                        miałam pod opieką niedawno bratanice- roczną- inna sprawa, że dziecko jak z obrazka i do zakochania- ale widziałam, przypomniałam sobie jak sa traktowane matki z wózkami

                        oczywiscie nie taranowałam wszystkich wózkiem, dziecko nie pluło na obywateli kaszką etc, ale aboslutnie wszedzie czekały mnie miłe zachowania
                        ludzie usmiechali sie do niej w kolejce, pan zagadnął, ktos mi pomógł przy schodach. było zrozumienie, ze wozek zajmuje miejsce, ale tez nie stawałam jak swieta krowa na srodku


                        nie zauwazylam niechęci do dzieci w spoleczenstwie
                        • nangaparbat3 Re: podpisuję się 01.01.13, 16:38
                          Cieszę się, może mam skrzywione spojrzenie, bo chwilowo w najbliższej rodzinie brak maluchów, więc widzę to co w mediach głównie.
                          • aneta-skarpeta Re: podpisuję się 01.01.13, 16:46
                            a no własnie, to wiele wyjasniasmile

                            to tak jak jak z medialnym wizerunkiem kobiet z nadwagą- buduje sie oraz kobiety nieatrakcyjnej, odrzuconej towarzysko, bez szans na relacje damsko meskie
                            jak poczytasz czy posłuchasz ludzi, to kobita z 10+ kg nie ma szans na fajny seks, nikomu sie niepodoba i generalnie kiła i mogiła

                            a tak nie jest
                            • nangaparbat3 Re: podpisuję się 01.01.13, 16:58
                              smile
                              Mam właśnie te 10 kg nadwagi, ha ha big_grin
                        • franczii Re: podpisuję się 01.01.13, 17:05
                          A ja zauwazylam ze w Polsce niefajnie traktuje sie matke z dzieckiem.
                          W kazdym razie roznica miedzy traktowaniem w innych krajach a w Polsce jest zauwazalna. Odczulam to zwlaszcza w okresie kiedy mialam dzieci wozkowe i uprzejme gesty ze strony innych ludzi byly nieocenione. Np. odprawa lotniskowa na wloskim lotnisku gdzie przypilnowali mi nawet dzieci, zeby nie wlozyly raczek gdzie nie trzeba kiedy mnie pani musiala "obmacac" a w Polsce gdzie stalo 3 urzednikow strazy z zalozonymi rekami a ja w skarpertkach, z wybebeszonymi kieszeniami dzinsow (mialam tam banknot 50 zl na zakupy w barze), probujaca ogarnac ryczace niemowle, wybebeszona torbe z pieluchami, wybebeszony wozek, czesci garderoby, pasek od spodni i w koncu ubrac buty i jeszcze miec do tego oko na 3 latka i jeszcze na dowidzenia zjebke zebralam "ale niech pani pilnuje dziecko!". I to od kogo, od siksy mlodej, pozalsieboze wielkiej pani strazniczki. Oczywiscie obowiazku nie ma pomogac kobiecie z malymi dziecmi ani nawet byc uprzejmym ale o czyms taka postawa swiadczy.
                          Albo pani w sklepie odziezowym trzesaca sie "na zas" nad swoim towarem kiedy ogladalam wieszaki z dzieckiem na reku.
                          Nie, zdecydowanie z mojego punktu widzenia matkom w Polsce jest gorzej.
                          • allatatevi1 Re: podpisuję się 02.01.13, 22:49
                            To działa DOKŁADNIE w 2 strony.
                            Moje pierwsze miesiące we Włoszech to moje niekończące się zdumienie nad kulturą włoskich młodych matek.

                            We Włoszech kobieta w ciąży serdecznie dziękuje za to, że przepuszczam ją w kolejce do kasy, mama i tata dziecka wiezionego w wózku "przepraszają mnie za niedogodność" kiedy sama z własnej inicjatywy zeszłam im z drogi, żeby im się łatwiej wózek prowadziło na wąskim chodniku.
                            W Polsce Matkom-Polkom "się należy". Co im się należy? Wszystko, klękajcie narody bo one urodziły.
                            Kilka razy mój mąż (Włoch!) idąc parę kroków za mną mówił, że w Polsce 90% kobiet z małymi dziećmi które mijamy na ulicach, omiata mnie od stóp do głów i to z miną mordercy.

                            Inne pytanie mojego męża: "Czemu w Polsce kobiety z małymi dziećmi robią takie wściekłe, nienawistne miny kiedy mijają młode, atrakcyjne kobiety?".
                            Szczerze to nie potrafiłam mu odpowiedzieć, powiedziałam jedynie że ja już jestem uodporniona, bo w Polsce odkąd skończyłam 15 lat, jestem regularnie obrzucana wzrokiem bazyliszka przez "szczęśliwe mamusie".
                            • franczii Re: podpisuję się 02.01.13, 23:18
                              We Wloszech ludzie sa dla siebie mili. Wszyscy ludzie nie tylko matkki z malymi dziecmi. W Polsce malo kto jest mily, nie tylko matki z dziecmi w wozkach.
                              Ja matka zostalam we Wloszech i kiedy przyjechalam do Pl to doznalam szoku jak ludzie potrafia byc wredni, napastliwi wlasnie do mnie jako matki. Kiedy jeszcze nie bylam matka az takiej wredoty ludzkiej nie doswiadczylam.
                • nangaparbat3 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 15:24
                  w tej chwili jest generalnie kult bycia perfekcyjnym i doskonałym- i piekna i mądra, zadbana i wypoczeta, a jednak robiąca kariere z niemowlakiem- to buduje ogormną frustrację i wazne jest, zeby pokazac, że jednak nie jest tak do końca- fajnie ze w zartobliwej formie

                  jednoczesnie dbac, zeby to co nie dla dzieci do ich uszu nie doszło- tak jak pilnujesz, żeby dziecko nie znalazło twojego wierszyka, tak inna nie puszcza tej reklamy, programu publicystycznego etc swojej 4 latce, mówiac-patrz, jakim jestes dla mnie piekłem!


                  Pod tym się mogę podpisać, natomiast nie podoba mi się, że w sferze publicznej coraz częściej dzieci są tymi, którzy są zbędni i utrudniają życie, i niestety mam czasem wrażenie, że jest tego zbyt wiele, by do dzieci nie docierało.
                  Zgadzam się, że powodem może być nadmierne oczekiwanie perfekcjonizmu od kobiety zwłaszcza, może to jest jeden z najpoważniejszych problemów dzisiejszych czasów. Wolałabym, żeby zamiast upuszczać sobie na temat dzieci, mniej dbać o perfekcyjny wygląd, perfekcyjne mieszkanie i perfekcyjne dziecko sad
                  Że przypomnę, jak to kiedyś postanowiłam zadbać o porządek w mieszkaniu, i dla najbliższych zamieniłam się natychmiast w zrzędliwą jędzę sad
                  • aneta-skarpeta Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 16:40
                    zgadzam się
                    jednak trzeba tez zauwazyc, ze kiedys dzieci wychowywano surowiej- inna kwestia czy dobrymi metodami, czy złymi i dzieci te nie były tak uciazliwe

                    w tej chwili pozwala sie dzieciom na wiecej i dzieci są rozbrykane, hałasliwe- bo nie są nauczone ze np w kosciele nalezy sie zachowywac względnie, ze jak mama rozmawia z sąsiadka to sie grzecznie czeka etc

                    jednoczesnie kiedys dzieci nie byly najwazniejsze towarzysko, teraz są

                    i to co zauwazam, jest jasny bunt przeciwko dzieciom i rodzicom męczącym społeczenstwo swoim jestestwem. natomiast ci ktorzy zachowują zdrowy rozsądek, mają ułozone dzieci, ktore potrafia się zachowac nie odczuwają niecheci spolecznej

                    przeciez nie chodzi o to, że spolczenswto niecierpi dzieci- społeczenstwo nie cierpi nieznosnych dzieci

                    ale ja, z całą sympatią do dzieci tez dzieci niegrzecznych, niewychowanych nie cierpię. po prostu.

                    przykładowo moj syn od przedszkola ma kilku kolegów, z ktorymi chodzil pozniej do szkoły

                    z 1 przyjazni sie do dzis, choc juz nie mieszkamy w tamtej okolicy

                    jako mały szkrab i teraz takze to normalny chlopiec- fajny, wychowany- czasem go ponosi, ale mozna go okiełznac i np jak przychodził do nas to sie swietnie razem bawili- jak sie zbytnio rozkrecali wystarczylo zwrócic uwage i było spoko

                    ale miał tez kolege, który zachowywał się jakby go wypuścili z klatki. nie wpomne o tym, że potrafił łazic po całym mieszkaniu i zglądac, zaglądac- co bylo mocno irytujące, bo az tak bliski nie jest, to nieznosny był hałas, który wytwarzał- skakał po łózkach drąc się jak małpa w zoo- spocony, czerwony- nic do niego nie docierało

                    po paru wizytach powiedzialam jasno synowi- nie zgadzam się, żeby ten kolega do nas przychodził- bylo to tak męczące i wkur..wiajace, że ludzkie pojecie przechodzi.

                    dlatego mysle, ze ludzie z ulozonymi dziecmi niezauwazają tej nagonki, bo ich ona nie dotyczy

                    sama zresztą nigdy nie odczułam pretensji swiata o to ze moje dziecko gdzies jest
              • marychna31 nanga 01.01.13, 13:14
                Nie, nie - tu nie ma przekazu: "nie lubie dzieci". Tu jest przekaz: 'tak je uwielbiam, ze oddaję im wszystko (prócz tego jednego, żeby nie zwariować)".
                Pytasz o uczucia dzieci. Każdy z nas jest dzieckiem więc ja jako dziecko oglądając tą reklamę czuję, ze jest mi przykro bo moja mama mając mnie nie oddała żadnego bastionu, tylko postawiła w 100% na siebie. Moje dzieci na pewno o mnie tego nie powiedząsmile
                • nangaparbat3 Maryś 01.01.13, 15:36
                  dowiadujemy się, że dzięki macierzyństwu wymieniła swoją seksowną torebkę na zasmarkany worek, a jej dom - niegdyś gustownie urządzony - teraz jest zagracony.

                  Ja tego nie kupuję. Jako matka ani jako dziecko.
                  Tego z zasmarkanym workiem nie rozumiem, pomijając konotacje, które są jednoznaczne. Dom z gustownego zmienił się w zagracony - to też jest jednoznaczne. To wszystko dlatego, że dziecko ISTNIEJE.
                  I oczywiście matki mogą się pośmiać i w ogóle dorośli, nie widzę problemu. Ale dla dziecka to śmieszne nie jest - mam na myśli zwłaszcza dzieci w tym wieku, by już rozumieć, że przez jego przyjście na świat coś się stało niedobrego, a nie rozumieć, że to tylko fragment prawdy, przesadnia i w ogóle żart.
                • zebra_w_p_aski Re: nanga 01.01.13, 19:41
                  zarąbiste!
                  oddałabym ostatni bastion mojego porannego wstawania o 6 bez mozliwosci ponownej drzemki bo przeciez jestem w pracy
                  ubierania tych pieprzonych garsonek i ciasnych szpilek na rzecz pizamy
                  areszt domowy na 3 miesiace - poprosze!!!!!
                  nie malowanie sie poranne - bezcenne!!!
                  Jezu - kobiety !!!!
                  ale wam zazdroszcze...............
                  • marychna31 Re: nanga 01.01.13, 19:46
                    > Jezu - kobiety !!!!
                    > ale wam zazdroszcze...............
                    hehe- ale o byciu matką na pełen etat to tak sobie teoretyzujesz tylko, co?wink
                    • zebra_w_p_aski Re: nanga 01.01.13, 19:55
                      > hehe- ale o byciu matką na pełen etat to tak sobie teoretyzujesz tylko, co?wink

                      ja patrze na życie tylko z tej jasnej strony, nawet jak teoretyzuje smile

                      wszystko zależy od podejścia,rzygi można albo sprzątnąć albo obsmiać albo sie na nie wkurzyć...
                      ja wybieram te weselsza wersje.
                      • aneta-skarpeta Re: nanga 01.01.13, 20:03
                        jasne raz obsmiejesz, ale jak rpzez pol roku nie mozesz sie wyspac, dziecko co wieczor ma kolkę, to te rzygi staja sie w pewnym momencie koszmarem- choc to tylko rzygi

                        tak jak dla ciebiegarsonka i szpilki, w ktore niejedna mamuska po roku siedzeniu w areszcie domowym by sie zamieniławink

                        przerabiałam to- przed ciazą marzyłam o byciu w domu, najpierw mnie to cieszylo, ale szybko zmeczylo, bo dziecko bylo wymagające, ale nie narzekałam, jednak jak się pojawiła na horyzoncie praca to dostałam skrzydeł

                        teraz mając duzego syna, prace to marzy mi sie posiedzenie z dzidziusiem w domu i wydaje mi sie ze to takie słodkie...do czasu;D
                        • zebra_w_p_aski Re: nanga 01.01.13, 20:11
                          oczywiście - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia smile

                          wszystko w nadmiarze szkodzi, ale jak słusznie zauważyłas, wszystko się zmienia, aż dostałaś skrzydeł z pracą na horyzoncie, więc dobrze, że doświadczając jednego doceniamy inne...
    • sarling Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 09:59

      -Sama prawda!
      Oglądaliśmy z mężem i niemal każdy wers był o nas!
      Choć przyznaję, że ten najtrudniejszy czas chyba za nami. Do czasu burzy hormonów uncertain

      A nam marzy się taki samochód, w którym tył od przodu oddzielony jest dźwiękoszczelną szybą.smile
      -
      Czytaj REBELYĘ
    • princesswhitewolf Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 10:13
      ...zastanawia mnie po co decyduja sie na dzieci ludzie jacy potem musza miec cyt" ostatnie bastiony zycia przed dziecmi". Nie ma przymusu posiadania dzieci. Jak komus nie podoba sie to moze ich nie rodzic czy oddac do adopcji.
      • maggorlo Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 10:20
        Ludzie zawsze byli tacy sami, zmienił się za to model wychowawczy. Kiedyś dzieci miały siedzieć cicho, a dziś należy z nimi rozmawiać, stymulować, rozwijać je, rozumieć etc. To o wiele bardziej męczące.
        Każdy ma jakiś "ostatni bastion", bo zakładam że nie pozwalasz dziecku wchodzić do wc jak robisz ...... etc. Nie ma się co obruszać bo to tylko potrzeba pozostawienia w życiu marginesu dla samej siebie - siebie jako człowieka, a nie matki.
        • princesswhitewolf Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 12:19
          Każdy ma jakiś "ostatni bastion", bo zakładam że nie pozwalasz dziecku wchodzić do wc jak robisz ...... etc.

          pewnie ...no ale nie nazywajmy tego "ostatnim bastionem" bo to sformulowanie sugeruje ze dziecko to WROG przed naporem ktorego trzeba bastiony budowac...
          • aneta-skarpeta Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 12:46
            ja mysle, że np takim ostatnim bastionem moze byc np jak mama czyta to jej się nie przeszkadza i to jest "świete". nie ma wtedy jęczenia, męczenia, dzieci się np ciszej bawią
            oczywiscie jak dziecko w tym czasie się poparzy to moze zawołac mamęwink

            dla kazdego moze to byc cos innego

            np są dzieci bardzo absorbujące, które musza robic wszystko z rodzicem- mama chce się kąpać, dziecko razem z nią, mama chce czytac, ono skacze po łózku

            i wazne, jest ze nawet małe dziecko uczone jest, że są elementy zycia kazdego, kiedy potrzebny jest spokoj tej osobie

            nie oznacza to, ani ze niepotrzebnie robilismy sobie dzieci, ani ze tych dzieci nienawidzimy. po prostu kazdy potrzebuje swojej przestrzeni- niestety czasem trzeba to dosłownie wywalczycwink
            • sarling Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 12:49
              To u mnie jest "mama pije kawę".
              "kawa" to pół godziny z kawą i kompem rano i jak są jęki, to mówię "piję kawę" i idą jęczeć do taty lub przestają.
            • duola77 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 12:56
              > nie oznacza to, ani ze niepotrzebnie robilismy sobie dzieci, ani ze tych dzieci
              > nienawidzimy. po prostu kazdy potrzebuje swojej przestrzeni- niestety czasem t
              > rzeba to dosłownie wywalczycwink
              >

              nazwijmy to określaniem granic Ja , zdrowe przecież i trudne sad
              • princesswhitewolf Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 13:42
                nazwijmy to określaniem granic Ja

                duzo pozytywniejsze okreslenie niz te bastiony...
                • duola77 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 13:56
                  fajnie ,że jesteś gotowa smile

                  trzymam kciuki , oba
                • nangaparbat3 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 15:40
                  Mnie wkurza sformułowanie "wspólny front" (rodziców wobec dziecka).
                  • aneta-skarpeta Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 16:48
                    dlatego dziecko powinno miec rodzenstwo
                    wtedy sa rodzice kontra dzieci- i niestety nie zawsze rodzice wygrywają bitwywink
          • maggorlo Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 13:19
            Owszem, dziecko to największy wróg świętego spokoju smile
      • mondovi Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 11:56
        A Ty masz dzieci?
      • lily-evans01 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 12:12
        Ot, po prostu, każdy potrzebuje mieć jakąś przestrzeń tylko i tylko dla siebie. To jest niezbędne dla zdrowia psychicznego.
        W związku z partnerem też nie potrzebujesz chwili tylko dla siebie? Spotkania tylko z TWOIMI koleżankami? Wybrania się samej na babskie zakupy? Wisicie na sobie zawsze i wszędzie?
        Wbrew pozorom, ludzie mieli kiedyś więcej tej "osobistej przestrzeni" - dla normalnych zdrowych rodziców dzieci to priorytet zawsze i wszędzie, ale mają też inne priorytety, jak praca, własny związek, inne relacje rodzinne itp.
      • duola77 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 12:22
        wstrzymaj się może z tymi radami nadawanymi z "wysokiego tronu" niedoświadczonego - dopóki nie urodzisz

        szczęśliwego rozwiązania btw smile
      • pade Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 14:26
        zdaje się, że Twoje dzieci, to dopiero w drodze są
        pogadamy za jakis czas, bez urazysmile
        • aneta-skarpeta Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 16:58
          pamiętam co moja bratowa opowiadała jak była w ciązysmile
    • tosterowa Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 11:05
      Fajny ten kawałek, sama prawda.
      Moim ostatnim bastionem są różne kursy oraz wódka od czasu do czasu z koleżankamismile
    • gryzelda71 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 13:13
      Mam,jak każdy rodzic.
    • kawka74 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 13:38
      Łże ta pani, ma jeszcze bastion w postaci nieskazitelnie czystej białej kanapy i nieskazitelnie czystych białych szafek w kuchni ;p
      Nad własnym bastionem nie myślałam, bardzo możliwe, że nawet nie zauważyłam jego braku ;p
      • nangaparbat3 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 15:43
        Może po prostu nie postrzegasz dzieci jako wrogiej armii?
        • aneta-skarpeta Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 16:54
          mi sie wydaje, ze duzo zalezy od ludzi, od konkretnych dzieci

          np w moim małzenstwie naturalne jest, że mój mąż ma swoje hobby- wedkowanie, a ja mam swoje

          czasem dla kazdego to hobby czasochlonne- ale nigdy nie musielismy sie na tym polu bic- generalnie nie musimy sie bic np o to, że mówię, że ide do fryzjrea w sobote o 10 i wracam o 15 bo bede miala cuda na kiju robione

          i dla mnie to zaden bastion np ze w domu mam wygospodarowane miejsce do moich zainteresowan, ze chce pojsc na kurs etc

          ale

          wieloktornie doznałam szoku, bo otoczenie było pełne podziwu, że sobie wywalczyłam taką niezaleznosc w związku ( mąż mi pozwala), jednoczesnie, że jestem nierozsądna ( delikatnie mówiąc), że mu tak pozwalam znikac bóg wie gdzie i nie widze problemu, ze miał wrocic o 10 rano, a zadzwonił ze chciałby wrocic o 15

          tak wiec mysle, że z dziecmi jest podobnie

          z niektorymi trzeba sobie to wywalczyc, z niektórymi jakos samo wychodzi

          podejrzewam, że sekret twki w wychowaniu i konsekwecji- np nie umiem sobie wyobrazci ze 3 latek mną rządzi- a przeciez czesto małe dzieci totalnie rządzą rodzicami, psy włascicielami etc
          • nangaparbat3 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 17:07
            No własnie nie do pomyślenia dla mnie jest, żeby dziecko mną rządziło - chociaż jestem gotowa na wiele, a w ogóle wychowywaliśmy - jak mi sie wtedy wydawało - bezsteresowo - ale to raczej w sensie podejmowania jak największej liczby decyzji przez samo dziecię, za to w pewnych granicach, i co jak co ale rozwydrzone to nasze dziecko nigdy nie było, na odwrót, chwalone za kulturę osobistą na ogół (bo też parę ekscesów dzikich we wczesnym nastolectwie, owszem, jak najbardziej, ale martwiłabym się, gdyby się nie zdarzyły).
            Z trzeciej jednak strony wydaje mi się, że żeby to wszystko miało ręce i nogi, trzeba dopuścic pewien stopień nieprzewidzianych zdarzeń, nieporządku, zaskoczeń i niespodzianek, nie zawsze przyjemnych - po prostu zycie smile
        • kawka74 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 17:38
          Myślę, że tutaj rozchodzi się głównie o to nieciekawe określenie - 'bastion', tak, jakby trzeba było się przed dziećmi zabezpieczyć, okopać i walczyć o swój kawałek podłogi do samego końca.
          Moje dziecko towarzyszy mi nieomal we wszystkim, co robię, jeśli tego chce. Nie mam tego SWOJEGO, do czego nie miałaby wstępu, wizyt w wucecie nie biorę pod uwagę.
          Jeśli chce porobić ze mną coś SWOJEGO: układać ze mną puzzle albo oglądać razem 'Uki' (czy też Ukiego, nie mam pojęcia, jakiej płci jest miłość mojej córki), nierzadko musi poczekać.
          Nie mam poczucia, że muszę się bronić.
          • aneta-skarpeta Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 19:27
            ja np nie traktuję tego słowa, bastion, jako pole bitwy, tylko moją .. twierdzę... też w sumie trzeba jej bronić

            na razie nie muszę o to walczyc, ale mam ogromną potrzebę, żeby czasem wszyscy się ode mnie od...

            np mogę pojsc z dzieckiem na zakupy, to w sumie nie kłopot, ale czasem wole sama

            tak samo przewaznie chodze z mężem na zakupy, ale czasem wolę pojsc sama- nie muszę o to walczyc, bo wystarczy ze powiem- jutro po pracy jade na zakupy, bede pozniej, ogarnij dom, syna. ok jutro nie? to pojutrze

            jezeli napotykałabym mur ze strony partnera czy dziecka ( ktore by jednak jeczało mi przy kawie, serialu, ksiazce- czymkolwiek) to zaczęłabym o to walczyc. Oczywiscie byłaby to walka umowna w stosunku do dziecka ( szczególnie), ale miałabym postawę bardziej bojową

            dlatego mnie np nie razi takie okreslenie, bo zdaję sobie sprawę, że przy pewnym zbiegu okolicznosci mogłoby to byc oparte na walce.

            np mysle, ze walczyłabym zajadle o to, żeby partner nie wmanewrował mnie totalnie w opieke nad dzieckiem i był bierny.
            i nie umialabym sie z tym pogodzic i tego zaakceptowac

            i myle, ze gdy nie ma sie oparcia w rodzinie, to mozna przybrac postawę waleczną- umownie oczywiscie
            • kawka74 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 19:46
              Ja też czasem wolę sama i też czasem chcę, żeby się wszyscy ode mnie odwalili, ale tu chyba chodzi nie o chwilowe odseparowanie się od ukochanych najbliższych, tylko o jeden punkt, jedną rzecz, do której nie mają dostępu na stałe, z góry.
              Gdybym nie miała oparcia w mężu, walczyłabym, to jasne. Tylko to jednak co innego.
              • aneta-skarpeta Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 19:54
                no własnie gdybysmy nie miały oparcia i zrozumienia, że np mama w srody wieczorem na dywanie uprawia joge i nie wolno jej przeszkadzac, albo raz w miesiacu ma babski wieczor etc etc to patrzyłybysmy na relacje rodzinne jak na walkę

                a wiadomo, że wiele kobiet w kwestiach domo-dzieciowych jest pozostawiona sama sobie, a potrzeby ich sa traktowane jak fanaberie ( przez mężów)

                i my tu mówimy teraz tylko o "walce" o przyjemnosci, a jak musimy walczyc tez o wyniesienie smieci, pomoc w sprzataniu, gotowaniu, szanowaniu naszej pracy przez meza, dzieci, brak zrozumienia, ze jestesmy niewyspane?
                zycie wtedy zaczyna byc polem bitwy
                dzieci widząc jak ojciec traktuje matkę zaczynają ją tak samo traktowac- jak robota wielofukcyjnego, ktorego potrzeby są na szarym koncu, wtedy zaczyan sie wojna ze wszystkimi czlonkami rodziny o byle pierdołę, bo wszystko zaczynamy traktowac jak zamach na nasze JA. A dokladając do tego potrzebe bycia doskonałą i co to z nami robi ( napisala o tym nanga) powoduje, ze to moze byc 3 wojna swiatowawink

                wiec czym dluzej o tym teledysku mysle, tym wiedziej widze w nim prawdy tak naprawdę
      • cielecinka Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 20:42
        toż ona tam wyraźnie śpiewa , że jej piękna designerska kanapa jest teraz pokryta miejscami wymiotami.
        • kawka74 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 22:30
          To najwyraźniej zdążyła już ją doprowadzić do kultury, bo na filmie jest idealnie czysta smile
    • franczii Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 15:11
      Mam ale nie nazwalabym tego bastionem ani okopaniem. mam swoje zajecia, czas, ktory poswiecam wylacznie sobie i to regularnie kilka razy w tygodniu. Wydaje mi sie to naturalne, zadnej walki o to nie bylo, owszem trzeba bylo przeorganizowac bardzo zycie zeby wcisnac moje zajecia ale obylo sie bez rozlewu krwi. Na codzien zas kiedy jestesmy wszyscy w domu jakos funkcjonujemy wszyscy razem. Dzieci sie kolo mnie bawia i czasem cos ode mnie chca a a ja sobie siedze przed kompem, czytam ksiazke lub ogladam tv. I nie mam potrzeby wyznaczac granicy, ze teraz mama ma czas tylko dla siebie i nikt nie moze sie do mnie odezwac.
      Teledysk jest zabawny ale ja sie z przedstawiona tam rzeczywistoscia nie identyfikuje. Owszem niektore rzeczy sie zgadzaja jak np. bajzel w domu a nawet trwajaca przez jakis okres wymiana torebki na dzieciowa torbe z pieluchami i dojadanie po nich (na szczescie w pore sie opamietalam)
      • aneta-skarpeta Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 19:30
        mi jest np obce dojadanie po dziecku- bo jedzenie dzieciece wydaje mi sie niesmaczne, obrzydliwe i nieapetyczne
        te miksy, te kaszki, te zgniecione owoce- blehwink

        i abstrakcją jest dla mnie np dokanczanie sloiczków- bo dla mnie to było niesmaczne po prostu

        mogłam zyc na kawalku kiełbasy, słodkiej bułce etc- ale jednak dorosłym jedzeniu smieciowym
        • franczii Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 22:39
          > i abstrakcją jest dla mnie np dokanczanie sloiczków- bo dla mnie to było niesma
          > czne po prostu

          Mnie tez te sloiczki obrzydzaja dlatego dzieciom nigdy tego paskudztwa nie dawalam, chyba ze na wyjazdachtongue_out
          • nangaparbat3 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 02.01.13, 00:05
            Mnie przestrzegła siostra, mająca o rok starszą od mojej córeczkę, i przyjełam zasadę, że po dziecku nie dojadam - ja to nie śmietnik, koniec kropka.
            • hellulah Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 02.01.13, 13:53
              Ja w swoim czasie prowadziłam batalie (ach ten militarny żargon) z pewną starszą panią z rodziny męża. Pani wychowana w dziwnym nieco - z mojego punktu widzenia - szacunku dla żywności, oczekiwała, że będę dojadać po córce. Nigdy. Nie i nie. Mój szacunek dla żywności przejawia się nakładaniem adekwatnych, niewielkich porcji, ale absolutnie nie przymuszaniem do nadmiarowego jedzenia, ponad potrzeby. Byłam asertywna jak rasowa, cięńkopęcinna ematka i odmawiałam bardzo ka-te-gorycznie! ...wyobraźcie sobie te spięcia przy stole smile

              Mam swoje okołojedzeniowe schizy, podstawową jest absolutna dowolność w tym, ile ktoś ma siłę i ochotę zjeść i w jakim tempie. Przymuszanie do jedzenia nie występuje w naszym domu. Dziecku, gdy było małe, nikt nie dokładał, sama sobie wydzielała porcje. Jeśli się przeliczyła, trudno, najwyżej w jakiś pogodny sposób delikatnie zwracaliśmy jej uwagę, w bardzo wyważonej, zabawowej formie. Zresztą gdy sama nakładała porcje, nigdy nie zostawiała więcej niż kęs-dwa. Owszem, na talerzu zalegało żarcie naszuflowane przez osoby trzecie bez jej zgody. I tego moje dziecko NIGDY nie musiało dojadać. A tym bardziej ja za nią.
              • kawka74 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 02.01.13, 14:07
                Pani wychowana w dziwnym nieco - z mojego punktu widzen
                > ia - szacunku dla żywności, oczekiwała, że będę dojadać po córce.

                Szkoła mojej babci. Wszystko, co na talerzu, ma być zjedzone (a że babcia nakładała, to porcje były wielkości ośmiotysięcznika), a na deser szefowa kuchni serwowała teksty typu 'ty jeszcze nie wiesz, co to jest głód, bo jakbyś była naprawdę głodna, to byś wszystko zjadła' i 'jedzenia się nie zostawia'. Wszystko trzeba było zjeść, względnie dojeść po kimś, rzadko była wydawana zgoda na przełożenie do garnka 'na później' (babcia dość szybko zorientowała się, na czym polega to 'później'). Wyszłam z tego z różnymi obsesjami dotyczącymi jedzenia, głównie taką, że nigdy przenigdy nie będę zmuszać swojego dziecka do jedzenia i jemu zostawię wszelkie regulacje w tej kwestii.
                Druga rzecz - bardzo rzadko gotuję na zapas. Babcia zwykle gotowała sagan żarcia, a potem wpychała to w domowników - im dłużej stała potrawa, tym większe były porcje. Piąty dzień z pomidorową to było niezapomniane przeżycie.
                • lily-evans01 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 02.01.13, 14:15
                  Czy była to osoba, która doświadczyła wojny i zaznała głodu?
                  Moja babcia miała takie same schizy, ale to była kobieta, którą wybuch wojny zastał, gdy miała 14 lat. Nie poszła do jakiejś tam szkoły na następnym etapie edukacji, rozdzielono ją z rodzicami, spędziła 3 lata w sierocińcu u zakonnic... A tam dzieciaki aż z głodu piszczały.
                  Pamiętam schabowe gigantyczne na 3/4 talerza, góra ziemniaków i surówki... Jak pierogi, to ze 200 naraz robione...
                  Uff, nawet obecnie bym tyle nie zjadła, co musiałam wsuwać w siebie jako dziecko.
                  • kawka74 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 02.01.13, 14:18
                    > Czy była to osoba, która doświadczyła wojny i zaznała głodu?

                    Tak, babcia miała 11 lat, kiedy wybuchła wojna. Ja wiem, skąd się wzięły babcine schizy żywieniowe, ale godzenie się na nie przekraczało moje możliwości.
                    • lily-evans01 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 02.01.13, 14:21
                      Ja tam byłam zawsze żartym i spasionym dzieciakiem, więc pochłaniałam te schabowe i wiadro pomidorówki.
                      Babcia przeżyła szok, gdy zaczęłam odchudzać się pod koniec podstawówki i zdrowo odżywiać. No, ale nawróciłam babcię na chude mięso, duże ilości surówki, jogurty, kiełki zbożowe itp. Czy babci ta dieta służyła, to nie wiem, ale mnie na pewno wink.
                    • hellulah Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 02.01.13, 15:41
                      W moim domu rodzinnym rodzice też przed- oraz wojenni. Ojciec do dziś uwielbia jako superprzysmak odgrzewane kartofle czy odpiekany na patelni suchy chleb. Jednak nikt mnie do jedzenia nie zmuszał, a porcje albo nakładało się samemu, albo wydawało samemu dyspozycje (typu "to po ile kromek na kolację?"). Szacunek dla jedzenia to np. było dokładne planowanie posiłków - teraz do tego wracamy, po latach zapożyczonego od rodziny męża powiedzmy szwedzkiego stołu. Kolizja kulturowa - zderzenie z domem, gdzie seniorka miała święte prawo wpychać jedzenie w domowników po gardłodziurki - oj była znaczna. Oczywiście he he odczuwalna z obu stron, no bo jak? jak taka bezczelna obca baba może odmawiać i marnować jedzenie, i jeszcze dzieciaka tego uczy, no jak?!
              • franczii Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 02.01.13, 14:47
                >Byłam asertywna jak rasowa, cięńkopęcinna ematka i odmawiałam bardzo ka-
                > te-gorycznie! ...wyobraźcie sobie te spięcia przy stole smile

                No ja tez odmawialam dojadania po dzieciach ale nikkt ode mnie tego dojadania nie oczekiwal, walczyc musialam ale tylko ze swoim wlasnym lakomstwembig_grin
            • franczii Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 02.01.13, 15:12
              Ja tez w koncu przyjelam te zasade ale nie dlatego, ze dojadanie to bycie smietnikiem. W dojadaniu z talerza bliskiej osoby nie widze niczego ponizajacego Ale jest to zgubne dla figury. Czlowiekowi sie wydaje ze nic nie zjadl i naklada sobie jeszcze swoja normalna porcje i w rezultacie pochlania 1,5 porcji.
    • lily-evans01 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 01.01.13, 15:14
      Tak sobie właśnie uświadomiłam, że i owszem, mam taki bastion, do którego nikt nie ma wstępu. Jest to pisanie - piszę wieczorami, jeśli nie mam do wykonania jakiegoś zlecenia albo już baaardzo zaległej domowej roboty. Piszę głównie fanfiction w sferze fantasy - więc co najmniej raz czy dwa w tygodniu uciekam w świat w sumie baśniowy i całkiem fajną zabawę.
      Niestety ten bastion zaczyna się z lekka kruszyć, bo córka uczy się czytać i jak klepię coś na kompie, to odczytuje swobodnie krótsze zdania. A niektóre treści są ostro romansowe wink.
      • hellulah Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 02.01.13, 13:43
        Slashe piszesz? wink

        ...właśnie sobie wyobraziłam moje dziecko, czytające slashowe fanfiki emamy z ematki LOL !!!
        • lily-evans01 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 02.01.13, 13:59
          He he, piszę też slashe wink. Ale scenki piszę wieczorem i jeszcze zerkam przez ramię, czy ktoś mi w ekran nie zagląda wink. Trochę tego jest w sieci, ale w domu się nie przyznaję.

          Córka kiedyś trafiła na to, jak poprawiałam opowiadanie na konkurs, ale na szczęście nic zdrożnego nie wyczytała.
          W każdym razie jest to dobra zabawa.
    • hellulah Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 02.01.13, 13:37
      Aha, aha, typowe rozsunięcie się przekazu widocznego po wierzchu z tym, co nieco głębiej - pani owszem "po łokcie w dzieciowych odchodach" ale jaka szczupła, jaka przyczesana i jak ładnie i lekko umalowana, a - jak ktoś wyżej zauważył - syf w domu nie dotknął białych skórzanych kanap. Czyli drogie panie, pomarudzić to sobie można, a nawet trzeba, ale pod warunkiem, że będziecie fit, i jak z igły, i promieniejące wewnętrznym blaskiem, wbite w jeansy w rozmiarze 0. Jak kupicie nasz wóz, kupicie też nasz styl życia, może realnie będziecie nieco wygniecione, ale zawsze odrobina tego piękna na was spłynie...

      Co do krytyki macierzyństwa hmm ja tam nie słyszę niechęci do dzieci, tylko niechęć do męczących, upierdliwych aspektów macierzyństwa oraz pewną gloryfikację tych macierzyńskich wysiłków. Matka jak gangsta, ma siłę i ma prawo, tak jak gangsta używający słowa na n-, sobie pokrytykować. Krytyka zresztą z marszu niepoważna czy nie do końca poważna, bo w konwencji pastiszu i przerysowania. Krytykuj, pod warunkiem oczywiście, że mieścisz się w ciasne jeansy i maa wyczesane blond włosy.

      • lily-evans01 Re: ostani bastion życia przed dziećmi- macie? 02.01.13, 14:01
        Fakt, że ta wyczesana mamusia przypomina raperkę jak ja siostrę zakonną...
        Też się uśmiałam serdecznie po obejrzeniu klipu.
        Pani z tymi wypielęgnowanymi lokami i urodą angielskiej lady jakoś mnie nie przekonuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka