Dodaj do ulubionych

problem stary jak świat - teściowa

23.01.13, 15:53
No właśnie.
Jestem mężatką z kilkuletnim stażem, z mężem jestem od 10 lat, mamy małe dziecko. Mieszkam w niewielkim mieście, na tym samym osiedlu co moi teściowie. Generalnie do oczu sobie nie skaczemy, teściowa jest pomocna, zaopiekuje się dzieckiem jak trzeba, tutaj naprawdę narzekać nie mogę, babcią jest dobrą.
Nie zgadzamy się ze sobą w kwestiach religijnych. Jestem niewierząca, a ona dość fanatyczna katoliczka, ale nie spod znaku RM. Bardzo, bardzo wierząca, podobnie jak teść (oni z jednej wsi, jeden światopogląd). Staram się być zawsze osobą tolerancyjną, ale bez wchodzenia sobie na głowę. Z jednym zgrzytem (kłótnią) na samym początku z nią (właśnie kwestie religijne) teściowa za bardzo nie mieszała się do mojego światopoglądu, choć wiedziałam, że jej przeszkadza moja niewiara, to, że nie chodzę do kościoła. Ja nigdy się do jej religijności nie mieszałam, nie moja sprawa. My z mężem mamy ślub cywilny, ale dziecko ochrzczone, choć na chrzcie mi się dostało od księdza, który wyczytał moje "przewiny" spisane podczas kolędy na rok przed chrztem. Przeżyłam to, choć czułam się podle, jakbym dała się zeszmacić. Nie chcę się rozpisywać, chciałam opisać tło "wydarzeń".
Była niedawno kłótnia z teściową. Bo ja w tym roku nie przyjęłam po kolędzie tego księdza, który "spisał mnie" podczas feralnej kolędy. No po prostu nie będę tolerować religijnego SB u siebie. Teściowa mnie z*ebała, przez telefon. Poszłam z nią porozmawiać, chciałam spokojnie wyjaśnić, że do pewnych rzeczy mam prawo, że nie może się w pewne rzeczy wtrącać, naprawdę, tak na spokojnie. Sęk w tym, że usłyszałam dużo niemiłych rzeczy, że jestem "taka i owaka", no i histeryczny tekst, przy mówieniu o nie wtrącaniu się, że "to jest jej chrześcijański obowiązek". Ogólnie krzyk i płacz, religijna histeria, pozy na uciskaną chrześcijankę i wywalanie mnie za drzwi. Jak to mówią gimnazjaliści - ZONK...
Nie dałam się wywalić, pogodziłyśmy się w końcu, ale tylko dlatego, że ja tego chciałam, że przywołałam na pomoc całą cierpliwość świata, takt i dyplomację - nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale udało mi się z trudem opanować tę kłótnię.
Niby doprowadziłam do tego, że się pogodziłyśmy, ale...
Nie rozmawiałam z nią od kilku dni, nie mam ochoty jej widywać ani z nią rozmawiać. Niby zawsze wiedziałam, że ta moja niewiara jest nieakceptowana, ale jakoś ten temat nie wypływał. Teraz sama nie wiem za bardzo jak postępować. Wroga z teściowej robić nie chcę, szczególnie, że nie raz i nie dwa będziemy potrzebować pomocy przy dziecku, będą różne rodzinne okazje, imieniny, etc. Wiem, że teściowa nigdy nie pogodzi się z moim ateizmem, i dotrzeć do niej w tym temacie rozumnie też nie sposób. W kościele cały czas wlewają jej jad do głowy, nie mam złudzeń, widziałam podczas chrztu głupotę i absolutny brak szacunku i tolerancji dla inności księży z pobliskiego kościoła, do którego teściowie chodzą kilka razy w tygodniu. Wiem, że jakakolwiek rozmowa dotykająca tematów ich religijności będzie pewnie w ich odczuciu ateistycznym atakiem na ich wiarę - choć kto tu jest uciskany za poglądy to raczej widać...
Na męża w tej kwestii liczyć nie mogę - choć go kocham, to wiem, że z niego taka "ciepłe kluski", wrażliwiec, jest takim trochę maminsynkiem, nie postawi się jej, a ja nie rozwiodę się przecież kurna z powodu głupiej teściowej, no i mój mąż to dobry ojciec, odpowiedzialny człowiek.

W zasadzie to nie liczę na jakieś cudowne rady jak postępować z teściową, bo to pewnie wszystko wyjdzie jakoś, trochę się może poobrażam, zarzucę focha czy cuś, potrzymam na dystans, a wiem opd męża, że babę sumienie gryzie, i to nieźle. I będę dalej robić swoje, jak zawsze. Ale gdybyście mogły napisać ematki, jak w waszych rodzinach się takie sprawy rozwiązuje, jak to wygląda na przestrzeni lat, takie niesnaski światopoglądowe, jak się układa z teściową po takich kłótniach, to poczuję, że mam jakieś wsparcie smile

*Przepraszam, że się rozpisałam - dla tych, którzy lubią streszczenia w 3 zdaniach wink
Obserwuj wątek
    • na_pustyni Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 16:03
      Nie rozumiem tego:

      >choć na chrzcie mi się dostało od księdza, który wyczytał moje "przewiny" spisane podczas kolędy na rok przed chrztem.

      I nie rozumiem, czemu mąż z dzieckiem sami nie przyjmują księdza po kolędzie, tylko wymaga się tego od osoby niewierzącej?
      • taka_pani_jedna Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 16:16
        Bo wtedy pomyślałam, że młody, wykształcony ksiądz (no dobra - i przystojny) - to mogę pogadać jak człowiek z człowiekiem, że może będzie ciekawie, że w dzisiejszych czasach to ludzie chyba już są bardziej tolerancyjni...
        Że nie muszę z własnej mieszkania wybywać jak jakiś wstydzący się nastolatek.

        No i kuku. Pomyliłam się. Dowiedziałam się dopiero na chrzcie, jak wyczytywali to co tam o mnie ten młody o mentalności inkwizytora skrzyżowanej z funkcjonariuszem SB nawypisywał.
        Nie muszę chyba dodawać, że mój poziom pogardy w stosunku do księży i w ogóle instytucji kościoła drastycznie podskoczył.

        • agata_abbott Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 16:52
          Ja na spowiedzi - u młodego księdza, w centrum Warszawy - usłyszałam przypowieść o cudzołożnicy. Bo powiedziałam, że mieszkam z narzeczonym. "I jak oni prowadzili tę cudzołożnicę do Jezusa? No jak?? Jak dziwkę ją prowadzili!". Tak mi powiedziałsmile
    • deszcz.ryb Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 16:13
      Nie mam pojęcia, po co chrzciłaś dziecko, skoro jesteście niewierzący?

      A z teściową nie dyskutuj, kiedy np. do ciebie dzwoni i chce rozmawiać o wierze,to ucinaj temat, mówiąc, na przykład: "nie będę rozmawiać na tematy religijne". Po co masz jej cokolwiek tłumaczyć, to twoja sprawa, co robisz.
      • taka_pani_jedna Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 16:17
        Jak każdy - dla tego chole*nego, świętego spokoju...
        Żeby mi dziecka w tym "tolerancyjnym" kraju nie zapluli...
        • verdana Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 16:20
          I tak, choć niewierzaca, masz kwalifikacje na świętą. Wyluzuj. Masz rację. Nie da rady zmienić teściowej, ale zgadzaqć sie z nią nie musisz, nie masz też obowiązku nadskakiwać jej, skoro uważa, ze ktoś ma prawo bezkarnie Cię gnoić.
          Nich mąż wytłumaczy mamie, o co chodzi.
          • taka_pani_jedna Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 16:39
            Wiem, że mąż nie wytłumaczy, ehhh. On nie jest w tych sprawach kumaty, to prosty człowiek, i widzę, jak usilnie stara się nie mieszać do kłótni.
            Ja naprawdę chcę być tolerancyjna i cierpliwa, bardzo doceniam starania mojej teściowej jeśli chodzi o bycie babcią, na pewno jest dobrym człowiekiem, pomimo tego, jak tam w kościele starają się ją zatruć.
            • attiya Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 18:07
              a jak czułby się mąż gdyby to on miał taki problem jak ty? I gdybyś ty przy jazdach czy to twojej matki czy ojca unikała jak ognia wypowiadania się na ten temat czy też zwykłego, ludzkiego wsparcia współmałżonka?
              Od tego ma się partnera aby bronił męża/żony przed jazdami ze strony rodziców, najlepiej umyć ręce i radź sobie sama kobieto z tym problemem.
              to nie teściowa czy też ty masz problem, to mąż ma problem, bo nie potrafi matki do pionu ustawić i wskazać jej należnego miejsca w szeregu - brutalne to ale tak to właśnie wygląda - wpierw żona/dziecko, potem rodzice. I nie chodzi o to, że rodzice są gorsi ale o zwyczajne w życiu priorytety, ten twój mąż z tobą żyje, z tobą do łóżka chodzi, z tobą ma wspólny budżet, plany, majątek. Z tobą ma dziecko. Ale jak trzeba stanąć murem za żoną, to już nie jest z tobą.
              Także niech wpierw sobie mąż poukłada priorytety życiowe a potem przeprowadzi rozmowę z matką, czas najwyższy. Był dorosły, żeby zostac ojcem ale mężem to on nadal nie jest
              • taka_pani_jedna Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 19:06
                Ehhh, ja wiem, że mąż tak powinien zrobić, on tez to wie, nie ukrywam przed nim, że jego postawa pod tym względem jest nieodpowiednia - co najmniej. I pewnie w końcu postawię go pod ścianą, jeśli teściowa nie pójdzie po rozum do głowy i nie dotrze do niej, że tolerancja musi być obustronna, nie tylko z mojej strony.
        • princy-mincy Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 16:22
          no widzisz, teraz Twoje dziecko jest katolikiem z calym dobrodziejstwem inwentarza
          chcialas masz, wg mnie tesciowa teraz slusznie jazdy robi i to jest jej chrzescijanski obowiazek

          ps- ja swojego dziecka nie chrzcilam i nikt mi hipokryzji zarzucic nie moze
          • taka_pani_jedna Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 16:30
            Podziwiam.
            W życiu jest różnie.
            Jestem hipokrytką, tak, wiem. Chcę dla dziecka jak najlepiej, nie chciałam, aby zaczęło życie od tego, że babcia będzie go np. traktować jak potencjalnego szatanka, hehe, czy co tam katolicy myślą o nieochrzczonych. No i mężowi zależało.
            Widziałam tu takich dyskusji na pęczki chrzcić/nie chrzcić, ale chciałam akurat podpowiedzi w innej kwestii - tj. teściowej.
        • maligna567 Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 16:26
          powiedz teściowej, że większośc wojen tego świata wynikła z tego, że jedni drugich siłą próbowali nawrócic na swoją wiarę/wyznanie i nie chcesz, żeby powtarzała ich błędy, ale docenisz, jesli ona bedzie się modlic o łłaskę wiary dla ciebie, może spłynie. Tym sposobem, jesli nie spłynie, to nie twoja wina, tylko teściowa się nie za bardzo stara.
          • taka_pani_jedna Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 16:33
            Dobre, nawet bardzo dobre smile))
        • myelegans Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 16:28
          Tesciowej przejdzie, bedzie musiala sie pogodzic i sie pogodzi.... kiedys. Religijnosc albo jej brak jest sprawa mocno indywidualna, i nikt nie powinien sie do niej wtracac.
          Mam super wierzaca tesciowa i rodzicow, oboje jestesmy ateistami, ja bardziej agnostykiem, tylko u nas i tesciowa i moi rodzice uszanowali to, ale w innym przypadku sprawe zalatwilabym krotko.
          "jestem niewierzaca, i niewierzaca pozostane i w zwiazku z tym, nie bede przyjmowala w domu ksiedza po koledzie, bo to bylaby hipokryzja z mojej strony, ale jezeli moj maz z dzieckiem zechce do prosze bardzo, udostepnie im to w ramach kompromisu. Prosze nie usilowac na mnie wplywac, bo nic to nie zmieni i jezeli jestescie prawdziwymi chrzescijanami, to w imie milosci blizniego, prosze mi pozwolic zyc wlasnym zyciem, i w ten sposob unikniemy nieporozumien i klotni" Amen i robic swoje.
          • taka_pani_jedna Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 16:32
            Dziękuję. Chciałabym, aby taka przemowa dotarła do teściowej. Sama nie wiem, czy znowu temat poruszać, czy zostawić na razie tak jak jest - we względnym spokoju, i liczyć, że jakoś się to "rozejdzie".
            • myelegans Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 17:21
              To bedzie proces, moze trwac kilka lat, ale do tego to tesciowa musi dojsc. Nie poruszalabym tematu, bo wyjdzie, ze to Ciebie to gryzie, a powinno ja, bo nietakt popelnila, wiec niech ja jeszcze troche pogryzie, a ty swoje rob.
              Mojej tesciowej, ale ona madra jest, powiedzialam, ze jezeli chce uczyc wnuka katechizmu, czytac mu Biblie dla dzieci, zabierac do kosciola to prosze bardzo, nie mam nic przeciwko temu, ale mnie prosze do tego nie mieszac, bo ja mu wiary nie przekaze, bo jej nie mam i z mojej strony byloby to nieszczere. Odpowiadam na pytania, ale zastrzegam, ze "niektorzy ludzie" albo "wierzacy w Boga...."
    • marzeka1 Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 16:25
      Nie gorszy mnie, gdy ktoś dziecka nie chrzci, nie wychowuje w wierze, ale gorszy, że gdyw KK widzi prawie SB, tak, wtedy taka postawa : chrzczę dla świętego spokoju, dziwi mnie bardzo.

      I prawda jest jedna: teściowej nie zmienisz, ucinaj rozmowy na ten temat, angażuj męża.
    • jowita771 Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 18:34
      Dopóki będziesz zabiegać o zgodę, nie licz na to, że teściowa odpuści. W takiej sytuacji trzeba olać i nie dyskutować, powiedzieć raz i basta. Masz prawo do swoich poglądów.
      • taka_pani_jedna Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 19:07
        Chciałam, aby to "raz" zadziałało...
    • helufpi Re: problem stary jak świat - teściowa 23.01.13, 22:04
      Moja rada jest taka jak zawsze - tak, wiem, że się powtarzam: uniezależnijcie się, przestańcie korzystać z jednostronnej darmowej pomocy, zobaczycie z jaką łatwością przyjdzie odłożenie słuchawki telefonu po pierwszej inwektywiesmile
      Niektórzy ludzie tak niestety mają, że świadcząc innym darmową pomoc uważają, że wykupują sobie abonament na gnojenie ich.
    • natalinek.j Re: problem stary jak świat - teściowa 24.01.13, 00:43
      No ale jak to w końcu jest? Twój mąż jest wierzący? Chodzi do kościoła, bo nic nie napisałaś na ten temat. Napisałaś, że zależało mu na chrzcie, a na tych wizytach mu zależy?
      Kwestie wiary trzeba wyjaśnić zanim się założy rodzinę, bo gdy jest związek 2 religii, lub osoby wierzącej z ateistą są ogromne różnice w tym czego się oczekuje od drugiej osoby i w jaki sposób będzie sie podchodziło do takich przyziemnych spraw. Co na to wszystko mąż? Bo jeżeli on jest tak samo wierzący jak teściowa, to chyba wiedziałaś co robisz wiążąc się z taka osobą i w takiej sytuacji to nie tesciowa jest problemem. Natomiast jeśli Twój mąż nie jest wierzący, nie chodzi do kościoła itd. i nie zależy mu na tych wszystkich tam wizytach i innych tradycjach kościelnych, to olej teściową i po prostu kolejnym razem doprowadź rozmowę do końca. Jak się obrazi tak do końca to trudno, ale jeśli jest na prawde wierząca to będzie wolała przemilczeć te kwestie dla dobra Waszej rodziny. Problem stanowi jeszcze dziecko, bo ona by chciała, żeby miało przykład w domu, a Ty mu go nie dasz i to ją boli.
      • aga_sama Re: problem stary jak świat - teściowa 24.01.13, 01:09
        Doskonale Cię rozumiem. Tym bardziej, że jak opisujesz teściową, to ona wygląda na kobietę głęboko wierzącą. Twoja niewiara w kontekście najważniejszej dla niej Prawdy Objawionej może być problemem.
        Ja udałabym się po pomoc ... do księdza. Autentycznie. Wyjaśniła wprost ale i z wielkim szacunkiem, że jesteś niewierząca, poglądów nie zmienisz, a mamusia robi rodzinny dżihad. Poprosiłabym o wpłynięcie na mamusię i przypomnienie jej o miłości bliźniego, tolerancji, szacunku dla innych poglądow i wyznań propagowanym przez Jana Pawła II.
        Tylko musisz mieć na miejscu dobrego, rozsądnego księdza do rozmowy.
    • kamelia04.08.2007 Re: problem stary jak świat - teściowa 24.01.13, 01:25
      naucz sie nie zabiegac o akceptaje tesciowej i naucz sie nie zabiegac na siłe o zgode.
      Ty masz prawo do swoich przekonan religijnych, a ona do swoich. Ty nie masz prawa jej nawracac na ateizm, a ona ciebie na chrzescijaństwo.

      I w ogóle przestac byc uzalezniona od łaski teściowej. Duzo lepej ci się zrobi, jak nic od niej nie bedziesz chciec, a jak znowu na ciebie naskoczy, to lodowatym tonem wysycz jej, by sie zajęła swoimi sprawami.

      Męza masz niestety dupowatego, bo powinien był dawno temu matke swoja powstrzymac i przywrócic do pionu.


      Współczuje ci, bo ja od katolików rodzinnych zaznałam duzo jadu i goryczy, i to w imie zbawiania mnie.
    • franczii Re: problem stary jak świat - teściowa 24.01.13, 05:12
      Wprawdzie wprost nie pisalas ale z tego ze tylko ciebie sie tesciowa czepia i tylko tobie ksiadz przewiny wyczytal wychodzi, ze twoj maz jest wierzacy. Dlaczego on nie przyjal ksiedza?
    • franczii Re: problem stary jak świat - teściowa 24.01.13, 05:30
      Ale gdybyście mogły napisać ematki, jak
      > w waszych rodzinach się takie sprawy rozwiązuje, jak to wygląda na przestrzeni
      > lat, takie niesnaski światopoglądowe, jak się układa z teściową po takich kłótn
      > iach, to poczuję, że mam jakieś wsparcie smile

      U nas w rodzinie my z mezem jestesmy niewerzacy, dzieci niechrzczone i nieposylane na religie a cala reszta to katolicy mniej lub bardziej gorliwie praktykujacy. tak sie te kwestie rozwiazuje ze my nie obnosimy sie ostentacyjnie ze swoimi pogladami, nie podkreslamy roznic miedzy nami a reszta, nie wywyzszamy sie. Ja jestem zawsze bardzo delikatna i nigdy zlego slowa na kosciol ani na wiare nie powiedzialam, zeby nie obrazic tesciowej, ciotek, wujkow meza nawet jesli po raz pindziesiaty pada pytanie o chrzest itp. Maz do swojej rodziny jest bardziej bezposredni i potrafi dopiec swojej matce i wytknac jej brak konsekwencji ale ja bym sobie na to nie pozwolila bo 1. nie mam prawa rozliczac innych z wiary a 2. nie chce zeby sie ktos poczul urazony. Mam wysoka tolerancje na nagabywanie najpierw o chrzest, o lekcje religii a ostatnio na pytania o to, czy dzieci nie chcialyby tez wierzyc w bozie. Wychodze z zalozenia ze jesli po raz kolejny wytlumacze nasze stanowisko to mi korona z glowy nie spadnie. I zyjemy wszyscy w pokoju.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka