Dodaj do ulubionych

Ciągle chora...psychologia

03.02.13, 16:38
Taki mam problem. Ciągle doszukuję się u siebie choroby psychicznej. Leczyłam się kiedyś na depresję - dwa razy, ale pomiędzy tym, jak już jest teoretycznie po depresji, nie mogę się od niej uwolnić. Znaczy się, że nie mam takich objawów - normalnie jem, śpię, pracuję itp. Chodziłam na terapię, dopracowałyśmy się, że to mechanizm z dzieciństwa, ponieważ jako dziecko zawsze byłam chora. Byłam wcześniakiem, rodzice dmuchali i chuchali na mnie, a ja żyłam w przeświadczeniu, że jestem bardziej narażona na choroby (mama zostawiała mnie w domu nawet jak miałam katar tylko). Byłam po jakimś czasie na drugiej terapii, na której "wyszło" to samo. A dodatkowo doszłyśmy z terapeutką do jeszcze jednego wniosku - jako dziecko chorowałam fizycznie (często źle się czułam w szkole, bolał mnie brzuch, kręciło mi się w głowie itp. - typowe objawy nerwicowe - przechodziły w domu). Czasami chodziłam do lekarza z tym, i lekarz po badaniach mówił, że to na tle nerwowym i to mnie uspokajało. Ale potem poszłam na studia, na... Psychologię (serio to przypadek - wolałam na ekonomię lub matematykę, ale zdawałam też tam i tam się dostałam). I to chyba nie przypadek, że właśnie wtedy, na 3 roku zachorowałam na depresję, którą zresztą jakoś w miarę szybko udało się wyleczyć. Ale od tego czasu - przestałam chorować fizycznie - nie nękają mnie żadne choroby, okazało się, że wcale nie jestem "chorowita". Ale... zaczęłam chorować psychicznie - teraz, w mojej głowie, jestem bardziej wrażliwa psychicznie, narażona na wszelkie choroby, moja depresja jest poważniejsza niż innych i niestety nie może mi przejść. To spostrzeżenie przemawia faktycznie za tym mechanizmem z dzieciństwa - mechanizmem chorowania. Jestem tego świadoma, ale nie potrafię nic z tym zrobić. Ostatnia terapia zakończyła się tym, że wiele rzeczy podsumowałyśmy, podobnych jak na poprzedniej terapii - i teraz wszystko po mojej stronie, bo jestem tego świadoma. A ja kurcze nie potrafię zmienić swojego myślenia, ciągle żyję w kręgu choroby - i często wierzę, że jest tak jak myślę (choć rozsądek mówi mi coś innego). Kurcze - jak sobie poradzić z przerwaniem tego mechanizmu, błędnego myślenia itp. Dodam, że w życiu funkcjonuję "normalnie" - pracuję, mam 2 dzieci (nie przelewam na nie swoich lęków, nie "kwoczę" nad nimi itp), znajomych itp. Tylko to ciągłe traktowanie siebie jako chorej (już wolałam te choroby fizyczne w dzieciństwie, niż ciągłe doszukiwanie się symptomów depresji). Macie jakieś sposoby?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Ciągle chora...psychologia 03.02.13, 16:55
      Jesteś psychologiem, to może jednak wróć na terapię z TYM konkretnym problemem? Nie wiem, tylko to przychodzi mi do głowy.
      • lily-evans01 Re: Ciągle chora...psychologia 03.02.13, 17:29
        No właśnie, wyżalanie się na forum - nie eksperckim - chyba nie załatwi Twojego problemu...
        Podpowiem Ci coś z mojego życia - również jestem wcześniakiem, troskliwie wychuchanym i pilnowanym. Ciągle łapałam anginy. Jak byłam nastolatką, okazało się też, że mam wadę serca.
        I tak przeżyłam wiele lat chuchając na siebie, doszukując się różnych problemów - jak urodziłam dziecko, to nie mam na to czasu wink. Okazało się, że mogę funkcjonować ze sporym katarem, gorączką, bólem gardła, bo trzeba. Prowadzę zresztą bardzo niezdrowy tryb życia wink. Rok po porodzie okazało się, że mam częstoskurcz nadkomorowy, chcieli mnie kłaść do szpitala. I ja z moją wieczną hipochondrią nie zgodziłam się, bo nie miałam z kim dziecka zostawić - przeszło...
        Może znalezienie jakiegoś wyczerpującego, regularnego zajęcia, zajmującego Ci cały czas wolny (a najlepiej sprawiającego Ci przyjemność), pomoże oderwać się od tych myśli. Plus oczywiście ewentualna terapia, ale przedstawiam Ci pewien pomysł poboczny.
    • wies-baden Re: Ciągle chora...psychologia 03.02.13, 18:36
      Czy to nie jest tak, jak ze studentami medycyny? Na każdym z zajęć można było u siebie dopatrzyć się książkowych objawów różnych chorób, znam problem z autopsji, podobnie u koleżeństwa. Fakt, niektórzy byli odporni.
    • piaskowa.babcia Re: Ciągle chora...psychologia 04.02.13, 10:58
      Lily - po urodzeniu dzieci też tak miałam, przestałam się sobą zajmować, ale zaczęłam znów jak podrosły smile
      • yoko0202 Re: Ciągle chora...psychologia 04.02.13, 11:47
        z depresją jest jak z alkoholizmem - bujasz się z tym do końca życia i pilnujesz się, żeby nie wróciło. To wcale nie jest aż tak negatywne, bo przynajmniej wiesz z czym walczysz.

        jeżeli chodzi o terapię - pogląd mam może nieco niepopularny, ale jak dla mnie w pewnym momencie terapia jest trochę bez sensu (w sensie psychoterapii na spotkaniach 1:1), bo tak naprawdę ani konkretnej porady tam nie usłyszysz itp., w zasadzie chodzisz tam po to, żeby się wygadać i jak usłyszysz na głos sama od siebie to zwykle zaczynasz zdawać sobie sprawę ze swoich możliwości, więc dobrze jest tam chodzić dopóki nie wiesz co z Tobą i jakie masz opcje - a potem to ewentualnie jakaś grupa wsparcia, posłuchanie o doświadczeniach innych ludzi, dowiedzenie się jak konkretnie sobie radzą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka