dorotka-trzecia
03.02.13, 16:53
Mam problem z teściową i nie wiem, jak go ugryźć, może coś poradzicie?
Moją teściową coraz bardziej dopada demencja.
Ma manię zbierania rupieci. W jej mieszkaniu - dwa pokoje, kuchnia, łazienka, korytarz, schowek - wszystko jest wypełnione starymi meblami.
Jak ktoś w bloku, coś wyrzuca, to ona to przynosi do domu. Ma już 4 wersalki, 2 łóżka, dwie wielkie szafy, 4 stoły, 4 telewizory, starą wannę postawioną w łazience(bo może się przydać jak ta, którą ma się zepsuje), mnóstwo regałów, regalików, szafek i szafeczek, krzeseł, foteli i to wszystko zapchane jest starymi szmatami, butami, torebkami, pudełkami po jogurtach, maśle, słoikami itp.itd. - fakt, że wszystko wymyte i poukładane w pudełkach, ale jest tego tyle, że się w mieszkaniu ciężko poruszać, trzeba się przeciskać pomiędzy meblami i pudłami. Podejrzewam, że zaczęła już znosić rzeczy ze śmietników, bo to rośnie w zastraszającym tempie.
Rozum szwankuje, ale siły fizyczne jej nie opuszczają.
Sama mieszkać nie może, bo o niczym nie pamięta,( potrafi odkręcić gaz, wodę, zostawić na stole włączone żelazko, nie zrobi sama zakupów, ani nic nie zrobi sobie do jedzenia), trzeba jej pilnować i ciągle ktoś musi być w domu.
Zabrać się do nas do domu nie da, bo tam jest jej dom i ona nigdzie nie pojedzie i koniec.
My tam też mieszkać nie możemy, bo praca, dom, dzieci. Dojeżdżanie, też nie jest możliwe, bo to cztery godziny jazdy od nas.
Do tej pory mieszkała z nią jej siostra z mężem, ale jej mąż jest bardzo chory i prawie ślepy - siostra się wyprowadza, bo już nie daje rady w tym rupiecialniku dłużej mieszkać.
Gdyby była sama, to pewnie by mieszkała, ale dla prawie niewidomego człowieka, to jest nie do przejścia, zwłaszcza, że treściowa ciągle przestawia rzeczy, bo je układa i porządkuje.
Wyrzucić niczego nie da. Zaraz wpada w rozpacz i histerię, że się jej che wyrzucić dorobek jej życia. Próbowaliśmy po cichu powyrzucać po trochę, ale do tego ma akurat świetną pamięć i zaraz jest rozpacz, że ją okradli.
Jedynym sposobem było zabieranie od niej rzeczy pod pretekstem, że są nam bardzo potrzebne(chętnie daje), ale to też nie zdało egzaminu, bo to ją zachęca do jeszcze większego znoszenia rupieci.
Oddanie jej do domu opieki nie wchodzi w rachubę, bo ona nie chce, więc ucieknie, tak samo przywiezienie jej siłą do nas, żadna płatna opiekunka w tym magazynie nie zamieszka, bo nie ma gdzie, a zresztą teściowa się na to nie zgodzi, bo przecież będzie ją okradać, a sama być nie może.
Co z tym zrobić?
Jakiego podstępu użyć, żeby ją przekonać, aby zamieszkała u nas?
Czy ktoś miał taki problem?
Czy udało się go rozwiązać, bez siłowych działań?