agatha_mama
16.07.04, 15:02
3 dni temu w wypadku samochodowym zginęła moja dobra koleżanka,jechala z 8
letnim synkiem i jego kolegą.Dzieci w ciężkim stanie leżą w szpitalu.Dzis byl
jej pogrzeb.Jej syn nie wie, że mama nie żyje, najbliźsi utrzymuja to jeszcze
przed nim w tajemnicy.Nie moge pogodzic sie z jej smiercią,miala dopiero 33
lata, byla wspaniałą osobą!Uswiadomilam sobie jak krotkie może być życie, po
prostu wychodzisz z domu, calujesz męża na pożegnanie i już nie
wracasz....pozostawiasz wielki smutek,ból i setki pytań bez
odpowiedzi....bardzo przeżywam jej śmierc i wyobrażam sobie co czje jej
rodzina i mąż dle ktorego była calym życiem...nie mogę przestac o tm myśleć,
zaczęłam bać sie o najbliższych, o męża, który bardzo często wyjeżdza za
granicę, gdyby cos mu sie stalo-umarlabym razem z nim!
Będzie mi jej bardzo brakować........jak dalej żyć?