Dodaj do ulubionych

śmierć koleżanki..

16.07.04, 15:02
3 dni temu w wypadku samochodowym zginęła moja dobra koleżanka,jechala z 8
letnim synkiem i jego kolegą.Dzieci w ciężkim stanie leżą w szpitalu.Dzis byl
jej pogrzeb.Jej syn nie wie, że mama nie żyje, najbliźsi utrzymuja to jeszcze
przed nim w tajemnicy.Nie moge pogodzic sie z jej smiercią,miala dopiero 33
lata, byla wspaniałą osobą!Uswiadomilam sobie jak krotkie może być życie, po
prostu wychodzisz z domu, calujesz męża na pożegnanie i już nie
wracasz....pozostawiasz wielki smutek,ból i setki pytań bez
odpowiedzi....bardzo przeżywam jej śmierc i wyobrażam sobie co czje jej
rodzina i mąż dle ktorego była calym życiem...nie mogę przestac o tm myśleć,
zaczęłam bać sie o najbliższych, o męża, który bardzo często wyjeżdza za
granicę, gdyby cos mu sie stalo-umarlabym razem z nim!
Będzie mi jej bardzo brakować........jak dalej żyć?
Obserwuj wątek
    • karin5 Re: śmierć koleżanki.. 16.07.04, 15:16
      Szczere współczuję, ja zawsze przeżywam takie śmierci, "niezawinione śmierci".
      Sama wiele razy zastanawialam sie nad tym co bym zrobiła gdybym straciła męża.
      Zawsze gdy wychodzi do pracy boję się, szczególnie gdy chwilę po jego wyjściu
      słyszę karetkę, ciary mnie wtedy przechodzą.
    • summerdays Re: śmierć koleżanki.. 16.07.04, 15:30
      Agato, pytasz jak zyc? Normalnie zyc dalej, dzien za dniem przezywac kazda
      chwile, ktora jest nam dana od Boga. Nie jestem cyniczna i nie przywlaszczam
      sobie prawa do komenderowania innymi. Wiem co oznacza bol po stracie bliskiej
      osoby. Nasza mloda rodzina (nie minal jeszcze nawet miesiac od slubu) jest od
      kilku dni pograzona w zalobie po bliskim, ktory takze zginal w wypadku...

      "Spieszmy sie kochac ludzi, tak szybko odchodza...."

      Summer
    • kachwi1 Re: śmierć koleżanki.. 16.07.04, 15:31
      ściskam cię bardzo mocno. jezu, co ten dzieciak przeżyje, jak się dowie...
    • cisme niestety tak bywa .......... 16.07.04, 15:37
      Straciłam w życiu wielu znajomych w bardzo tragicznych sytuacjach i ich rodziny
      po okresie smutku i żalu w pewnym sensie doszły do siebie. Chyba najbardziej
      tragiczną była śmierć mojego kolegi z podstawówki (miał 16 lat) a w dniu
      pogrzebu jego mama urodziła dziewczynkę. Zarówno jego jak i ją wychowuje
      samotnie. Czas leczy rany, sama nie wiedziałam jak mam spojrzeć koleżance w
      oczy której mąż zginął w wypadku dwa dni przed pierwszą rocznicą ślubu a ona
      bya w 4 miesiącu ciąży. Nie było mi łatwo ale jakoś poszło, dziś dziewczyna
      próbuje ponownie ułożyć sobie życie..........
    • umasumak Re: śmierć koleżanki.. 16.07.04, 15:43
      Straszne są takie historie i współczuję dziecku i mężowi Twojej koleżanki...
      Aż dreszcz mnie przeszedł tym bardziej że mój mąż w delegacji...
    • beata32 Re: śmierć koleżanki.. 16.07.04, 16:52
      moja bliska koleżanka wiele lat temu miała straszny wypadek, ledwo z niego
      wyszła, cały czas nie jest w pełni sprawna ...
      ... w pewnym sensie - miała szczęście - choć napewno nie zasłużyła na to ...
      ... zawsze nie wiem co powiedzieć w takich sytuacjach ... oprócz - dlaczego???
      i nie ma na to odpowiedzi...

      Trzymaj się
    • mamamon Re: śmierć koleżanki.. 16.07.04, 19:02
      Ja mysle, moze po prostu badz przy tacie i dziecku na ile czas Ci pozwoli.
      Wiem, ze to brzmi banalnie, ale bardzo czesto te najpraktyczniejszez i
      najbanalniejsze rzeczy w takich sytuacjach sa najtrudniejsze. Pomoc w zakupach,
      zorganizowaniu dnia, wszelkich formalnosciach. Bardzo mi przykro.
    • wieczna-gosia Re: śmierć koleżanki.. 16.07.04, 19:57
      Dwa lata temu umarl moj przyjaciel ze studiow...
      Zawsze patrzac na olusie widze jak nosil ja na rekach i jak sie smial ze to
      bedzie kiedys jego zona....
      Cudna zona ci rosnie Pawelku....
      Moj przyjaciel mial raka mozgu. Juz bylo dobrze. Juz mial odstawiac leki. guz
      sie odnowil- byl w takim miejscu ze byl nieoperacyjny.
      Zegnalam go wiedzac ze mnie nie poznaje.
      Kazdego dnia brak mi go- to moja pierwsza powazna strata w moim zyciu.
      Wiem co czujesz.
    • blu4 Re: śmierć koleżanki.. 16.07.04, 21:41
      Miałam przyjaciółkę Kasię.Wracała z Włoch do domu.Siedem kilometrów od domu
      był wypadek.Zgineła na miejscu.W wielką sobotę dowiedziałam się o tym.Rok temu
      biegałyśmy razem na basen,piwo.Urządzałyśmy wieczorne pogaduchy.A dziś już Jej
      nie ma....Bardzo mi przykro Agato.
      • verdana Re: śmierć koleżanki.. 16.07.04, 21:47
        Moja kolezanka z liceum - siedziałyśmy rok w jednej ławce. Dostala raka kosci.
        Umarła mając niewiele ponad trzydzieści lat, osierociła troje dzieci. I
        pomysleć, ze to była własnie ta, o której w klaspowej gazetce z ironicznymi
        wierszykami napisałyśmy, ze o niej pisać się nie da - bo nie ma wad i jest zbyt
        miła...
        • justycha_1 Re: śmierć koleżanki.. 16.07.04, 23:08
          Śmierc matki jest najgorszą rzeczą dla dziecka.Wiem coś o tym ,bo moja mama/40
          lat/ zmarła jak miałam 17 lat,a moi bracia 16,10 i 8.To było nagle,jak
          wypadek,bo miała w nocy zawał i rano już...Minęło 13 lat, a jak sobie pomyslę
          to łezka się zakręci...Zycie jakoś się nam ułożyło,przy pomocy babć,bo ojciec
          niestety okazał się niedojrzały do swojej roli.I tak sobie myslę,że kobieta
          zawsze będzie się starała stworzyc dom dla dzieci,niestety z facetami róznie to
          bywa.Ważne jest wparcie i pomoc najbliższych znajomych i rodziny.Bardzo
          współczuję i mam nadzieję,że dzieci z tego wyjdą...
          • miniakoz Re: śmierć koleżanki.. 17.07.04, 09:17
            ...a ja myślę o czymś innym....napisałaś,że dzieci nic nie wiedzą, nie wiem ile
            mają lat ale ojciec musi im powiedziec nie wolno dzieci okłamywać, muszą przezyć
            uczucie straty - pamiętam jak Natalia Kukulska mówiła,że nikt jej nie
            powiedział, że mama niezyje i jak chodzili na cmentarz to myślała,że to ogródek
            i miała żal, że jej tego wtedy nie wyjaśniono.Jeśli tata nie potrafi to może
            psycholog mu podpowie...Wierzę,że stało sie to w jakimś celu może Bóg chciał ta
            rodzine poddać próbie....Ale ułoży sie - musi!!! pozdrawiam i współczuje bo
            chyba nie pojmę nigdy śmierci do końca .
            • miniakoz Re: śmierć koleżanki.. 17.07.04, 09:21
              aha przeczytałam, że synek ma 8 lat to łatwiej będzie mu wytłumaczyć tak mi go
              żal tak bez mamy ale trzeba będzie mu o niej dużo w przyszłości opowiadac by nie
              zapomniał i twoja w tym rola też wtedy będzie przy was, teraz tez jest i patrzy
              jak sobie dajecie rade.
    • miniakoz Re: śmierć koleżanki.. 17.07.04, 09:43
      zapomniałabym opowiedzieć o mojej św. pam. koleżance z pracy - świetna
      dziewczyna !!!! nie mogli mieć dzieci więc zdecydowali sie na adopcje.
      Adoptowali Krzysia niemowlaczka - jak sie cieszyli!!! po paru miesiacach przy
      okazji badan okazało sie ,że ma raka i to tak postepujacego, że nawet jej juz
      nie ratowali tylko uśmiezali ból....po prostu tragedia a ona zdawała sobie z
      tego sprawę - płakać mi sie chce jak sobie pomyśle - to dziecko juz drugi raz
      straciło mamę!teraz Krzys pewnie ma już z 2 lata.
    • sylvieska Re: śmierć koleżanki.. 18.07.04, 23:45
      ktoś kiedyś powiedział...żyj tak jakby każdy dzień mialby być Twoim ostatnim
      dniem...nie odkładaj na później tego co ważne...mów dobre słowa do tych co
      kochasz zaraz teraz a nie później...gniewaj się na kochaną osobę 2 minuty a nie
      dwa dni...można by wyliczac i wyliczać...Kiedy zaczynam zapominać o tym ,że nie
      jesteśmy nieśmiertelni...taka śmierć sprawia ,że pokornieje...choć zawsze pytam
      dlaczego ten...taki młody...potrzebny...dlaczego teraz a nie póxniej...
    • zabcia_m Re: śmierć koleżanki.. 19.07.04, 08:52
      Moja najkochańsza przyjaciółka, z którą mieszkałysmy o 2 metry od siebie od
      czasów przedszkola, która pierwsza zrobiła zdjęcia mi i Kubusiowi gdy go
      urodziłam, ta która wiedziała o mnie wszystko jak NIKT... zmarła w wieku 24 lat
      na rzadką chorobę, która "zabiła" ją w pół roku...
      Gdy ją ostatni raz widziałam nawet przez myśl mi nie przeszło, że to ostatni
      raz...
      Chciała po studiach wyjechac na drugi koniec Polski - było mi strasznie smutno,
      że mnie zostawi... wyjechała znacznie dalej...
      Najpierw byłam zła na lekarzy, że nie potrafili szybko zdiagnozować, później na
      los, Boga, na nią nawet, że mnie zostawiła... Śniła mi się często i prosiłam o
      więcej, uwielbiałam te sny...
      Ech... napisałam kiedyś o niej długi esej, ale cóż ja z nim zrobię, przecież
      nie jestem pisarką... czytam sobie go czasem sama...

      To jest pustka nie do zastapienia, o wielu sprawach od tej pory nie mam komu
      opowiedzieć...
      Kochałam ją i jestem wdzięczna, że mogłam byc jej przyjaciółką smile

      Trzymaj się.
      Żabcia
    • kama90 Re: śmierć koleżanki.. 19.07.04, 13:06
      Co Ci napisac? jedynie tylko to,ze bardzo współczuje Tobie i bliskim Twojej
      koleżanki.Sama miesiąc temu straciłam bliska osobę.Wiem jak to boli.
      To okropne.Człowiek nie zna dnia ani godziny.Ma plany, marzenia, chciałby to,
      chciałby tamto a tu wszystko pęka jak banka mydlana.Ale to życie jest kruche...
      Trzymaj się.
      I jeszce jsedno ja tez boje sie o najblizszych- meza,corke, tate( o mame już
      niestety nie muszę). Bez przerwy wyobrazam sobie najgorsze rzeczy.To chyba
      normalna reakcja na taka sytuacje w jakiej sie znalazłaś.
    • maja151 Re: śmierć koleżanki.. 20.07.04, 11:59
      Co można Ci powiedzieć w takiej sytuacji?A co temu biednemu dziecku?To będzie
      dla niego szok-nie ma już jego mamusi...
      Przypomniała mi się sytuacja sprzed kilku lat,gdy nagle zmarł na zawał mój
      wujek-miał 33 lata, chłop jak dąb,chwila i już go nie ma .Osierocił dwójkę
      dzieci-8 letnią dziewczynkę i 11 letniego chłopca.Jakoś z pomocą rodziny dali
      sobie radę, ale pamiętam,że było naprawdę ciężko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka