Dodaj do ulubionych

"bunt dwulatka" czy przechodziłyście?

13.02.13, 10:58
w sensie nie z dzieckiem ale Wy jako Wy.
Ja obecnie jestem bardzo w temacie - mam dwulatkę w domu. O ile ze starszakiem było ok o tyle teraz to jest koszmar sad.
Zewsząd od starszych słyszę "za moich czasów nie było żadnych buntów - dziecko dostało parę klapsów to i bunt ustępował" .
Obserwuj wątek
    • kamelia04.08.2007 Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 11:03
      a potem dziecko pokazuje faka takim rodzicom.

      Moja młodsza sie drze tak, że zakwitnąc można. Lącze sie w bólu.
      • jamesonwhiskey Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 11:05
        > a potem dziecko pokazuje faka takim rodzicom.


        seriio, metoda stosowana przez wieki , i jakos tych fakow tez nie bylo
        • kamelia04.08.2007 Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 11:07
          acha.... jasneeeeeee
          • jamesonwhiskey Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 11:09
            nie nie jasne
            30-40 lat wszyscy sie rozplywali na butach 2 latka 5 latka czy co tam jeszcze
            dsawali go na terapie z wzietym warszawskim psychologiem i tak dalej i tak dalej
    • jamesonwhiskey Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 11:05
      > Zewsząd od starszych słyszę "za moich czasów nie było żadnych buntów - dziecko
      > dostało parę klapsów to i bunt ustępował" .

      no bo to jest prawda
      • kamelia04.08.2007 Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 11:06
        odezwał sie ten, co o dzieciach pojecie ma.
        Koń by sie usmiał....
        • hippo55 Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 11:10
          ale też "za moich czasów to się dzieci do pieca na parę zdrowasiek wsadzało" smile - i co to też było dobre? big_grin
    • elle_hivernale Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 11:16
      Ja przechodzę do dzisiaj.
    • mondovi Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 11:16
      Czy przechodziłam bunt dwulatka? Nie pamiętam smile Mój syn jakoś szczególnie buntu dwulatka nie przechodził, 3-3,5 roku pamiętam za to aż za dobrze. Brrr. Na szczęście więcej takiego cyrku nie było - do tej pory wink
    • malwi.2 Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 11:26
      ja też łącze sie w bólu sad
      klapsów nie popieram, nie stosuję, cierpliwie (hmmm) tłumaczę, proszę, błagam

      mój lubi trzaskać drzwiami jak nie dostanie tego co chce, ma to po mamusi wink

      ostatnio trzaskać przestałam (mąż zrobił się bardziej znośny, nie czuję potrzeby trzaskania), on też przestał (młody) - dzieci nas obserwują, naśladują...
      • hippo55 Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 11:32
        Moja zbunowana przechodzi samą siebie smile - ostatnio zaczęła wyprowadzać z równowagi i doprowadzać do łez nianie , która zajmowała się też starszakiem. Postępujemy zgodnie z wiedzą książkową - natomiast na nią sposobu nie ma. Niestety jak niosłam ją przez cały market tudzież po ulicy drącą się pod pachą - spojrzenia ludzi - bezcenne sad
        • bri Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 11:49
          >Postępujemy zgodnie z wiedzą książkową - natomiast na nią sposobu nie ma.

          To znaczy co konkretnie robicie? Nie ma sposóbu, żeby upór zniknął z dnia na dzień, ale po jakimś czasie (mam na myśli rok-dwa) do dziecka dociera, że ludzie wokół niego mają nieprzekraczalne granice (to znaczy jeśli ludzie te granice dziecku pokazują).
          • hippo55 Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 12:06
            Konkretnie - nie ustępuję-konsekwencja, staram się cierpliwie tłumaczyć (nie działa) , odwracać uwagę (nie działa zupełnie - przy starszym działało), po wyciszeniu rozmawiam (udaję, że nie wie o co chodzi lub, że nic się nie działo), oczywiście nie wyręczam wręcz zachęcam do samodzielności, chwalę kiedy trzeba itd itp. Tłumaczę, że nie wolno bić/kopać/pluć/krzyczeć.
            • bri Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 12:11
              Jeśli naprawdę w istotnych sprawach nie ustępujesz to w końcu minie. Ja oprócz tłumaczenia, że nie wolno bić/kopać/krzyczeć (plucie dzięki bogini mnie ominęło) izolowałam córkę, jeśli ignorowała ustne upomnienia.
              • hippo55 Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 12:15
                A izolowałaś ją - odstawiając do swojego pokoju ? Mów mi jeszcze, że minie - już było lepiej i od tygodni mniej więcej znowu wróciło - grudniu skończyła dwa latka.
                • bri Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 12:26
                  > A izolowałaś ją - odstawiając do swojego pokoju ?

                  Zależy. Czasem to ja wychodziłam do swojego. Czasem po prostu prowadziłam/odnosiłam w inny kąt pokoju/piaskownicy, wychodziłam z nią ze sklepu/restauracji itp. Ale w domu najczęściej była odprowadzana do swojego pokoju.
                  • hippo55 Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 12:29
                    A nie uciekała - moja ucieka i tak chodzi za mną i się wydziera - jak nie reaguję - to próbuje zwracać moją uwagę właśnie rękoczynami. Jest o tyle lepiej, że przestały latać krzesła mamuty smile
                    • bri Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 12:39
                      Odnosiłam ją do jej pokoju nawet kilkanaście razy, albo zamykałam drzwi i pilnowałam, żeby nie wyszła przez tyle minut, ile miała lat. Ale zaznaczam, że to była kara stosowana w przypadku wyraźnej agresji wobec bliźnich wyrażającej się rękoczynami czy wrzaskiem, która nie ustępowała mimo ustnych upomnień i innych prób jej uśmierzenia. Szybko się nauczyła sama wychodzić do pokoju, kiedy ją taka wściekłość ogaraniała i tam sobie kopać w podłogę czy tym podobne.
            • rulsanka Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 12:17
              "Postępujemy zgodnie z wiedzą książkową - natomiast na nią sposobu nie ma."

              To może mniej wiedzy książkowej? A więcej intuicji?

              "Konkretnie - nie ustępuję-konsekwencja, staram się cierpliwie tłumaczyć"

              Dziecku trzeba czasem ustąpić, uczy się wtedy kompromisów. przez naśladownictwo . Konsekwencja w sprawach zdrowia i życia, w reszcie spraw - ustępstwa i kompromisy. Im mniej będziesz nakręcać walkę z dzieckiem, tym szybciej bunt minie.
              • hippo55 Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 12:21
                Wierz mi, że staję już na głowie - bo lekko naprawdę nie jest sad . Kompromisy też już wypróbowywałam np przy ubieraniu .... eh minie ale czasem jak np gdzieś trzeba wyjść o czasie to ryczeć się chce i już nie z bezsilności ale też jej samej mi szkoda sad
                • rulsanka Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 12:46
                  Spróbuj zamienić ubieranie w zabawę, to jedna możliwość. "spodnie cię gonią zaraz cię złapią", łaskotanie do tego.
                  Druga możliwość, do zastosowania równocześnie. Zachęć dziecko do wyjścia, np. że obejrzycie razem koparkę albo coś równie atrakcyjnego.
                  Trzecia możliwość - niech wyjdzie nieubrana, ubranie weź ze sobą. Zmarznie, to zaraz się ubierze.

                  Poza tym: Im bardziej jesteś wyluzowana, wypoczęta, jeżeli nie spieszysz się zbytnio - tym dziecko grzeczniejsze.
                  I drugie: dziecko głodne, zmęczone, przebodźcowane - to histeria pewna. Czasem jak zaczyna świrować pomoże jakaś przegryzka np. jabłko.

                  Dwulatki się nie buntują, są za głupie na to. Histeria wynika z niedojrzałości emocjonalnej, skoku rozwojowego.
                  Krzyczące dziecko najlepiej jest wyciszyć, przytulić. Jak się nie da, to trudno, ale to czasem pomaga.
            • karo.8 Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 12:22
              daj jej więcej swobody. przestań tyle tłumaczyć, a minie jak ręką odjął.

              aha i mniej konsekwencji.
        • hanalui Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 12:04
          hippo55 napisała:

          > Niestety jak
          > niosłam ją przez cały market tudzież po ulicy drącą się pod pachą - spojrzenia
          > ludzi - bezcenne sad

          Nie wiem skad przekonanie ze ludzie gapia sie na jakiegos rozdartego dzieciaka O_O?
          Bo ty sie gapisz to myslisz ze wszyscy tak maja?
          Swoja droga niesamowite ze mialas czas analizowac co robia inni, czy sie gapia czy nie, jakie spojrzenia maja, majac pod pacha drace sie dziecko....
          No i na koniec...wiekszosc ludzi co ma dzieci, wie o co lata...i bezcennie sie na ciebie nie gapi. tongue_out, moze jakas starowinka ewentualnie rzucila okiem...i to by bylo wsio.
          Musze cie ogromnie rozczarowac ale nie robilas nic niezwyklego, niespotykanego, zrobilas to co wiekszosc rodzicow robi i robila nawet w czasach mojego dziecinstwa - rozdarte dzieci wynosila lub wyprowadzala. Przekonanie o niesamowitosci twojego dzialania i koniecznosci bezcennego gapienia sie na owo dzialanie jest rozbrajajaco smieszna
          • hippo55 hanalui 13.02.13, 12:13
            Byłaś, widziałaś, wiesz.
            Ton Twojej wypowiedzi na to wskazuje. I nie żadna tam starowinka - ludzie w moim wieku i starsi. Intencji ich spojrzeń nie znam, ale -co sugerujesz - nie cierpię na manię prześladowczą tongue_out
            Żeby widzieć, że ktoś się na mnie patrzy nie muszę dokonywać żadnej analizy otoczenia - taką mam podzielną uwagę wink - nawet niosąc wrzeszczącą dwulatkę pod wspomnianą pachą smile.
            I nie rozczarowałaś mnie ogromnie .... a działanie uważam - jak każde inne ani śmieszne ani nie ...
    • andaba Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 12:10
      > Zewsząd od starszych słyszę "za moich czasów nie było żadnych buntów - dziecko
      > dostało parę klapsów to i bunt ustępował" .


      I, niestety, podejrzewam, ze to prawda.
      • bri Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 12:29
        No nie wiem. Moja mam nas biła i to nie jakiś tam klapsik w pupę, zdarzało mi się oberwać długą drewnianą linijka, sznurem od prodziża itp. Ja to może jeszcze najmniej, ale moje młodsze rodzeństwo buntowało się koncertowo.
    • beliska Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 12:35
      Nie według mojej mamy, która o czyms takim jak bunt dwulatka usłyszała ode mnie.
      I na pewno żadnych klapsów u mnie nie było, a wyrozumiałości, ciepliwości moich rodziców składam hołd.
      Przyglądałyśmy się mojej córce i oczywiście udało nam się dopasowac kilka zachowań
      niby typowych dla tego buntu. Teraz ma 4,5r. i jak wspominam ten rzekomy bunt, smiać
      mi się chce, co sobie potrafiłam wkręcić. Okazuje się, że miałam cudowne dziecko, nad wyraz spokojne mimo jej naturalnej zywiołowości, układne mimo charakterku, rozumne nad wiek.
      Za to obecnie łapiemy się za głowy obydwie z moją mamą i twierdzimy, że wraz
      z przekroczeniem wieku 4l ktos podmienił dziecko i wyciągnąl z niej jak najgorsze zachowania
      i jestesmy w stanie się zgodzić, że jest cos takiego jak bunt czterolatka, uwierzyć w to z nadzieją, że mijabig_grin Ale to zweryfikuje dopiero czas.
    • amy.28 Re: "bunt dwulatka" czy przechodziłyście? 13.02.13, 14:57
      Nie, ja nie przechodziłam. Jako dwulatka. Za to jako czternastolatka nadrobiłam z nawiązką.

      Jakby istniały okna życia dla nastolatków to moi rodzice by skorzystali na bank big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka