Dodaj do ulubionych

rodzice bez pasji

07.03.13, 15:27
W nawiązaniu do wiadomych wydarzeń. Nie chciałam w tamtym wątku rozwijać tematu, ale zaskoczyłam mnie ilość negatywnych wypowiedzi o zaginionych himalaistach - ich rzekomej nieodpowiedzialności itd
Czy kiedy już zostaje się rodzicem należy porzucić to kim się było wcześniej? I tylko dookoła potomka ma się wszystko kręcić? Ja rozumiem, że zmieniają się priorytety i perspektywa, ale ...
Od dziecka jeżdżę konno, nie przestałam po tym jak zostałam mamą - przerwa była tylko w okresie ciąży. To też ryzykowny sport i teoretycznie ryzykuję życiem za każdym razem wchodząc do stajni. Czy nie powinnam w takim razie zostawać matką?
Podróżuję po świecie od kiedy pamiętam, powinnam teraz zostawać w domu. jasne, że bardziej analizuję cele wyjazdów i większą wagę przykładam do bezpieczeństwa, ale jadąc do takiej Afryki ( i nie mam na myśli Egiptu) zawsze może coś mi się przydarzyc
Inną moją pasją jest żeglarstwo - i to już do mnie przyszło po narodzinach dzieci, pływam w pełnomorskie rejsy - może nie w jakieś bardzo niebezpieczne rejony, ale nawet rejs po Bałtyku może skończyć się źle.
Oczywiście skala ryzyka jest dużo mniejsza niż u himalaistów, ale ryzyko jest.
Nie wyobrażam sobie, żeby się tego co daje mi tyle szczęścia i energii wyrzec, swoje dzieci uczę mimochodem, że letnie życie jest raczej takie sobie. W moim odczuciu. Ale nie ogarniam podejścia, że po narodzinach dziecka to już tylko praca, dom, ewentualnie przejażdżka na rowerze.
No taką mam konstrukcję, że lubię takie a nie inne rzeczy a poukładane, spokojne życie średnio mnie interesuje. Czy powinnam darować sobie macierzyństwo? Nie sądzę, mam wrażenie, że matką jestem niezłą, dzieciaki kwitną i wyglądają na zadbane i zadowolone
Tak trudno zrozumieć, że życie ma to do siebie że sie kończy? I nie każdy chce je przeżyć zachowawczo przed tv? Nawet za cenę większego ryzyka?
Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:31
      Taaaaaaaaaaak, porównanie sportów ekstremalnych do jazdy konnej jest takie adekwatne. Powinnaś jeszcze napisać, że z tamtego tematu wyniosłaś informację, że rodzic nie powinien również jeździć samochodem, latać samolotami, a najlepiej i pracować, bo jeszcze mu się coś w drodze do pracy stanie.
    • gryzelda71 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:33
      Tak już w życiu jest,że ludziska nie ogarniają wyborów innych niż sami dokonali.Ty też się dziwisz,że inni żyja inaczej.
      • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:39
        Nie dziwię się własnie. Jak ktoś lubi tv i kapcie to jego sprawa (bez zgryźliwości) ale w tym wątku było wyraźnie napisane w kilku miejscach że ludzie poza "bezpiecznym" schematem nie powinni decydować się na bycie rodzicem. I tego nie rozumiem, że można w ten sposób myśleć.

        Lauren przecież pisałam, że ryzyko w himalaizmie i innych ekstremalnych sportach jest bez porównania większe, ale nie raz dano mi odczuć, że jestem bezmyślna gdyż decyduję sie na obcowanie z kilkuset kilogramowym zwierzem a przeciez mam dzieci.

        • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:41
          > nie raz dano mi odczuć, że jestem bezmyślna
          > gdyż decyduję sie na obcowanie z kilkuset kilogramowym zwierzem a przeciez mam
          > dzieci.

          Musiał Ci to powiedzieć ktoś wybitnie ograniczony umysłowo. Nie zwracałabym większej uwagi na tego typu opinie.
        • zastrzelony_czlowiek Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:56
          ale nie raz dano mi odczuć, że jestem bezmyślna
          > gdyż decyduję sie na obcowanie z kilkuset kilogramowym zwierzem a przeciez mam
          > dzieci.

          No bez jaj! Ja z racji zawodu obcuję z kilkunastoma lub kilkudziesięcioma naraz takimi zwierzętami i nikt nigdy nie powiedział mi, że ryzykuję. Szczerze mówiąc sama nawet nie pomyślałabym o tym, jako o ryzyku.
          • przeciwcialo Co robisz zawodowo? n/t 07.03.13, 16:03
            • xxe-lka Re: Co robisz zawodowo? n/t 07.03.13, 16:06
              wet? smile
            • zastrzelony_czlowiek Re: Co robisz zawodowo? n/t 07.03.13, 16:08
              Jestem zootechnikiem. Jednym z nielicznych pracujących w zawodziesmile
        • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:11
          Moim zdaniem trzeba zachować zdrowy rozsądek i umiar- jak we wszystkim. Nie wiem co to jest dla Ciebie życie letnie? Ja objechałam pół świata, ale nie w sposób ryzykowny, ekstremalny, niebezpieczny. NIE jeździłam samotnie po RPA, bo tego typu adrenalina nie jest mi do niczego potrzebna. Podobnie jak nie jeżdżę samochodem wciskając gaz do dechy i wyprzedzając na trzeciego.
          Pasją może być majsterkowanie, zwiedzanie świata, robienie doświadczeń przyrodniczych, uprawianie ogródka, czytanie prozy latynowskiej, chodzenie do teatru, zwiedzanie drewnianych kościołów , chodzenie do galerii sztuki, robienie kurpiowskich wycinanek, chodzenie na wieczory autorskie, fotografowanie przyrody, oglądanie filmów grozy. I czy te pasje są gorsze niż jazda konna?
          Rodzice bez pasji to tacy, którzy zwyczajnie nie mają jakichkolwiek zainteresowań- po powrocie z pracy kłądą się na kanapie, tata pochrapuje a mama przysypia. Bo jesli mama szydełkuje a tata odnawia stare meble to nie kwalifikują się do pudełka na którym jest napis "RODZICE BEZ PASJI".
          • asia06 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:35
            Doskonale powiedziane
    • echtom Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:34
      Sądzę, że na to pytanie każdy musi sobie sam odpowiedzieć. Ja po urodzeniu dzieci przez wiele lat dzieliłam czas między pracę i dom i zupełnie mi to wystarczało do szczęścia. W miarę dorastania dzieci wracam do dawnych zainteresowań i odkrywam nowe, kiedy się usamodzielnią, zamierzam robić więcej w tym kierunku.
    • lelija05 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:37
      Chyba głównie chodzi o to, by kosztem pasji nie zaniedbywać rodziny, a nie by tej pasji całkowicie się wyrzec.
      Znam takie rodziny, którym się to udało, jak i te, w których z punktu widzenia żony i dzieci, sytuacja już tak różowo nie wyglądała.
      • croyance Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:45
        A kosztem pracy?

        W watku 'czy moglybyscie nie miec dzieci' podnosily sie opinie, ze ludzie bez dzieci sa egoistyczni bo 'ile mozna zajmowac sie soba' i tak dalej.
        Czyli mamy kogos nieegoistycznego, ktory w zyciu widzi 'wiecej niz kawalek wlasnego nosa' i ma dzieci - i co dalej? Siedzi z nimi jak kwoka i zajmuje sie tylko swoim malym stadkiem? Dajmy na to, ze czlowiek jest lekarzem. Moze zrobic duzo dobrego chociazby w ramach Lekarzy bez Granic. Dlaczego jedno dziecko ma byc wazniejsze niz zycie setki innych? I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Powiesz, ze nie zostaniesz na noc w szpitalu, bo masz dzieci?

        Co z ludzmi, ktorzy pracuja przy niebezpiecznych substancjach, np. z Ebola? Albo w laboratorium gdzie maja kontakt z roznymi strasznymi wirusami czy bakteriami? Co z dziennikarzami, reporterami wojennymi? Co z ludzmi, ktorzy ryzykuja zycie pomagajac innym? To tez jest pasja, nie kazdy wybiera sobie taki zawod.

        Zabija mnie to uznanie, ze bezdzietni sa egoistyczni, jakby zajmowanie sie wlasnymi dziecmi bylo szczytem altruizmu.
        • croyance Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:49
          W ogole wszyscy maja przeciez jakies rodziny. Wyglada wiec na to, ze nikt nie moze angazowac sie w nic niebezpiecznego tylko zyc asekuracyjnie, bo jeszcze nie daj Boze cos sie stanie.
          • lelija05 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:58
            No ale czegoś się mnie przyczepiła, czy ja neguję prawo do posiadania pasji i rodziny? Napisałam jak byk, że znam takie rodziny, gdzie się to udało, pan pasjonat zaraził żonę i dzieci gdy już były na tyle duże, że mogły się przyłączyć. I fajnie, razem jeżdżą, bawią się wspólnie.
            A znam też takie, gdzie że żona musiała zapindalać, bo mąż miał kosztowne hobby.
            • croyance Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:08
              ?
              Musialam sie w ferworze dyskusji podczepic pod Twojego posta, ale jako zywo nie pisalam do Ciebie.
              • lelija05 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:11
                Aha smile

                Ale a propos przypomniał mi się jeszcze jeden znajomy, też pasjonat, brylujący w towarzystwie, szał ciał, opowieści, nie chciałam psuć nastroju z pytaniem, a jak tam twoja żona i dzieci?
                Przed dziećmi brylowali razem...
                • croyance Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:18
                  No, we wszystkim musi byc rownowaga ...
            • bri Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:23
              Mój tata zbastował dopiero, kiedy jedno z jego małych jeszcze dzieci zarażanych miłością do gór i wspinaczki miało wypadek i wylądowało na miesiąc w szpitalu. U przyjaciół nic nie dała nawet śmierć jednego z dzieci podczas uprawiania sportu.

              Sama mam zerowy pociąg do sportowego ryzyka. Lubię żeglarstwo, ale właśnie dlatego, że na wodzie mam złudne poczucie bezpieczeństwa. Ale muszę przyznać, że mężczyźni z pasją podobają mi się znacznie bardziej niż tacy bez pasji, nawet jeśli jest ryzykowna. Dorobiłam się męża z ryzykowną pasją i jakoś z tym żyję. Taki jest i już. Wolę być z nim przez 15 lat niż z innym przez 55.
              • gogologog Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:41
                > Wolę być z nim przez 15 lat niż z innym przez 55.

                Moze byc nawet 3 lata - kwestia polisy
                • bri Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:45
                  Chcesz mi dokuczyć? Usiłujesz być dowcipny?
        • lelija05 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:54
          To wszystko do mnie?
          Nie wypowiadałam się w tamtym wątku, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, o pracy nie będę pisać, bo teraz napiszę, że w życiu, a gdzie tam, a za miesiąc mi się odmieni, bo dostanę super, hiper ofertę.
          Ale przypomniał mi się wywiad z żoną Wojtka Jagielskiego, nie chciałabym przechodzić tego co ona.

          I inaczej będą brzmiały wypowiedzi rodziców, a inaczej dzieci.
    • aagnes Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:37
      Kompletnie nic nie rozumiesz, czy czulas przemożna chec obwieszczenia swiatu jaką masz pasje?
      • lauren6 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:52
        Obstawiam to drugie.
    • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:39
      > nie każdy chce je przeżyć zachowawczo przed tv?

      Krótkie pytanie - czy pomiędzy sportami ekstremalnymi czy innym tego typu hobby a siedzeniem przed TV nie widzisz już kompletnie nic? Żadnego miejsca dla innych pasji?
      Trochę wąskie horyzonty prezentujesz w takim razie.
      • lauren6 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:42
        Też tak mi się wydaje.
      • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:43
        no ok wiele mam z naszego otoczenia zajmuje się decoupagem i treningami zumby - nie przeszkadza mi to absolutnie - ale to jest hobby - nie pasja
        Pasję pojmuję inaczej - i właśnie o to mi chodziło, że zrozumiałam dużo wypowiedzi z tamtego wątku tak, że jeśli ktoś decyduje się być rodzicem nie ma już miejsca na pasję, zamiast tego trzeba być zachowawczym i przezornym na każdym kroku - w prawdziwej pasji nie ma na to miejsca
        • marzeka1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:47
          Dla mnie jest morze możliwości między kanapą a pasją- tyle że w życiu nie związałabym się z facetem z niebezpieczną pasją i tyle, czyli np. himalaistą- w zeszłym roku była mowa o takim himalaiście, który zginął, w w domu została żona z kilkumiesięcznym dzieckiem.
          • iuscogens Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:55
            Ja odkąd zobaczyłam reportaż o żonie Jagielskiego i jej traumie związanej z jego podróżami jakoś inaczej patrzę na jego książki, które zresztą uwielbiam.
            Jakoś dziwnie się z tym czuję.
            • marzeka1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:00
              A wiesz, ze masz rację- TU idealnie pasuje Jagielski i jego żona- no on miał pasję, ale czym skończyła się dla bliskich?
        • gryzelda71 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:47
          A jak pojmujesz pasję?
          • lauren6 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:52
            Jej hobby jest lepsiejsze od twojego hobby. I to jest ta pasja.
            • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:06
              lauren ale po co te złośliwości? obraziłam cię jakoś czy inną krzywdę wyrządziłam? wyluzuj smile to tylko takie luźne dywagacje
              jak ja pojmuję pasję? trudno to opisać żeby nie popaść w jakieś banalno-pretensjonalne tony wink to się bardziej czuje niż daje racjonalnie wytłumaczyć. Dla mnie to jest właśnie samo zycie, jego esencja do której często bywa nagina się całą resztę a nie na odwrót - hobby to coś co lubi się robić z wolnym czasie, a pasja napędza całe tzw "życie" wink jest we wszystkim co robisz, odbija się na decyzjach jakie podejmujesz
              jakoś tak to widzę...
              • gryzelda71 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:42
                I ta jazda konna tak napedza twoje życie?
              • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:57
                > e to jest właśnie samo zycie, jego esencja do której często bywa nagina się cał
                > ą resztę a nie na odwrót - hobby to coś co lubi się robić z wolnym czasie, a pa
                > sja napędza całe tzw "życie" wink jest we wszystkim co robisz, odbija się na decy
                > zjach jakie podejmujesz
                > jakoś tak to widzę...

                I tylko jazda konna, alpinizm czy żeglarstwo są w stanie napędzać czyjeś życie? Kompletnie nic więcej? Naprawdę masz do tego stopnia spłyconą percepcję świata?
                • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:25
                  Gryzeldo - no dość mnie napędza to jeździectwo - kiedyś startowałam w WKKW oraz miało spory wpływ na przykład na decyzję o zmianie miejsca zamieszkania.
                  Podróże i też mają właściwości rozwalające regularne życie dość mocno. A mimo to jakoś nigdy nie rozważałam żeby przestać to robić. Byłabym mocno nieszczęśliwa gdybym była zmuszona się z nimi rozstać, albo traktować je bardziej zachowawczo.
                  • gryzelda71 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:28
                    Ale co dokładnie robisz,że piszesz,że to jeździectwo napędza twoje życie,obecne rzecz jasna.
                    Czym ryzykujesz,co tracą twoje dzieci?
                    • aneta-skarpeta Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:54
                      to jest tak, że niebezpieczenstwo to jedno, a nieobecnosc w domu to drugie
                      • gryzelda71 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:21
                        Było,że pasja ma mrozić krew w żyłach stąd dekupaże odpadają.
                        • aneta-skarpeta Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:36
                          a czy Ty myslisz, że jak serwetka się źle przyklei, to to nie mrozi krwi w żyłach?tongue_out
                          • gryzelda71 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 08:35
                            Nie dekupaże,ale szydełkuje i drutuje.I wiem co znaczy odkryć zgubione oczko po 20 cm robótkismileOj.....
                  • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:16
                    Bardzo lubię podróżować, ale bez przesady. Miałam w życiu okres kiedy ze wstrętem myslałam o tym, ze muszę wsiąść do samolotu i lecieć na drugi koniec świata, uśmiechać się do obcych ludzi, rozmawiać z nimi o sprawach obojetnych a przedtem nauczyć się kilku słów w ich języku, historii ich kraju itd.
              • echtom Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:55
                > a pasja napędza całe tzw "życie"

                No, mnie tak koty napędzają. Ale ta pasja nie ma wysokiego wskaźnika śmiertelności, więc jest zaledwie hobby. I drastycznie ją ograniczam ze względu na obowiązki wobec rodziny.
        • cherry.coke Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:47
          xxe-lka napisała:

          > no ok wiele mam z naszego otoczenia zajmuje się decoupagem i treningami zumby -
          > nie przeszkadza mi to absolutnie - ale to jest hobby - nie pasja

          Tworzysz jakies wydumane dylematy (ekstrema-kapcie) i wlasne definicje. Dlaczego niby jezdziectwo jest pasja, a zumba nie? Znam mnostwo osob uprawiajacych rozne rzeczy i naprawde jedni jezdza i traktuja to kompletnie opcjonalnie, a innym taki taniec brzucha organizuje cale zycie.
          • kk345 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:56
            No bo jazda konna jest elitarna i wytworna, a zumba taka... plebejskasmile
          • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:19
            > Tworzysz jakies wydumane dylematy (ekstrema-kapcie) i wlasne definicje. Dlaczeg
            > o niby jezdziectwo jest pasja, a zumba nie?

            Też tego kompletnie nie rozumiem. Że niby jedno ryzykowne, a drugie nie? To jest kryterium odróżniające pasję od hobby?
            Ale jeździć też można bardzo zachowawczo, a taniec trenować na granicy z akrobatyką wink No może nie zumbę akurat, ale to bez znaczenia.

            • ichi51e2 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:27
              Alez zumba tex moze byc niebezpieczna - stawiam ze przy ekstremalnej jezdzie konnej (no moze po za rodeo) i ekstremalnej zumbie predzej kontuzje odniesie zumbowiczka ;p
        • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:57
          Jak masz dzieci to powinnaś spalać się w bezpiecznej pasji np. wyszywanie tępą igłą hafem krzyżykowym, niebezpieczną też możesz, ale pod warunkiem, że są pożyteczna dla społeczeństwa.
          • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:11
            Dziewczyny no co wy??? smile naprawdę muszę podkreślać że opisuję wyłącznie SWOJE spostrzeżenia, bazując na własnych doświadczeniach, na ludziach z którymi się spotykam na co dzień?
            Nie chcę się mądrzyć, opisuję tylko kawałek swojego życia i sposobu myślenia - oraz reakcji z jakimi się spotykam.
            Zumba nie jest plebejska smile jest fanastyczna - korzystam z okazji kiedy tylko mam czas żeby sobie na taką zumbę pójść smile ale potrzebuję robić jeszcze coś więcej, a często spotykam się z reakcjami, że może nie powinnam bo przecież mam dzieci i może już pora usiąść na tyłku w związku z tym? wink
            • cherry.coke Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:18
              Bo pasja to stopien zaangazowania, a nie rodzaj zajecia. Ktos moze miec odwrotnie niz ty - na koniki se wpadnie, bo ma pod bokiem, a na zumbie spedza dlugie godziny, tworzy uklady, jezdzi za granice i robi kurs instruktorski.
        • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:12
          > Pasję pojmuję inaczej

          W takim razie zweryfikuj własne rozumienie znaczenia słowa "pasja", bo nie ma ono nic wspólnego z tym, co Tobie się wydaje.
          • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:17
            A moim zdaniem bardzo dobrze opisuje pasję. Sorry, ale dla mnie dekupaż, czy czytanie książek to raczej hobby niż pasja. Niedługo okaże się, że prawdziwymi pasjonatami są ludzi, którzy oglądają modę na sukces albo inną plebanię.
            • cherry.coke Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:19
              Znaczy kazda jazda konna to pasja? A zadna zumba nia nie jest?...
            • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:24
              nenia1 napisała:

              > A moim zdaniem bardzo dobrze opisuje pasję. Sorry, ale dla mnie dekupaż, czy cz
              > ytanie książek to raczej hobby niż pasja. Niedługo okaże się, że prawdziwymi pa
              > sjonatami są ludzi, którzy oglądają modę na sukces albo inną plebanię.

              Nenia, litości. Pasja to po prostu ogromne zamiłowanie do czegoś, niezależnie od tego, czy to skoki spadochronowe, freediving, grzebanie w ogródku czy zgłębianie kultury Japonii. Nie doszukuj się tam drugiego dna, bo go nie ma.
              • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:31
                Naprawdę? Moja ciotka z Zakopanego ma ogromne zamiłowanie do sprzątania swojego domu, do tego stopnia, że inaczej niż bez szatki w ręce jej nie ujrzysz. Do tej pory myślałam, że ma fioła, ale teraz wygląda na to, że to prawdziwa pasja.
                • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:44
                  nenia1 napisała:

                  > Naprawdę?

                  Powiem tak - zajrzyj może do słownika języka polskiego lub wyrazów obcych, a wtedy wrócimy do rozmowy.
                  Nie zwykłam dyskutować na poziomie elementarnym, tłumacząc rozmówcom znaczenie podstawowych pojęć.
              • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:33
                oj ale chyba jest różnica między tymi panami których COŚ pcha w te góry, coś skłania do ciągłego podnoszenia poprzeczki a ogrodnictwem czy dekupażem?
                • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:38
                  Tak, jest. Himalaista to rozkapryszony egoista, który realizuje swoją pasję krzywdząc niewinne dzieci i kobiety, a dekupaż to najwyższa forma altruistycznej sztuki - głównie dlatego, że obdarowani zadekupażowanymi wazonikami i pudełeczkami czym prędzej przekazuję je kolejnym ofiarom. Wiesz, taka forma altruistycznej sztuki wędrownej.
                  • kk345 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:43
                    > a dekupaż to najwyższa forma altruistycznej s
                    > ztuki - głównie dlatego, że obdarowani zadekupażowanymi wazonikami i pudełeczka
                    > mi czym prędzej przekazuję je kolejnym ofiarom. Wiesz, taka forma altruistyczne
                    > j sztuki wędrownej.

                    Nie ma to, jak szczycąc sie swoją otwartoscią i tolerancją dopier...lić ludziom, myslącym i zyjacym inaczej...
                    I tak- powszechnie przecież wiadomo,ze dekupaż i malarstwo sztalugowe generuja wysoki procent ofiar smiertelnych...
                    • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:21
                      Na akurat wśród malarzy sztalugowych trochę ofiar by się znalazło.

                      Poza tym, ja się nigdzie tolerancją nie szczycę, śmieszy mnie stawianie znaku równości pomiędzy obklejaniem serwatkami wazoników a zdobywaniem ośmiotysięczników.
                      • aneta-skarpeta Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:59
                        a wg mnie nie da sie porównac pasji, tak jak nie mozna porównywac milosci i licytowac sie, ze moja milosc jest wieksza, bo moj mąz nie ma nogi, a twoja mniejsza, bo masz bogatego meza- a takiego łatwiej kochac

                        dla himalaistów pasją są góry i to ich napędza, temu poswięcają zycie

                        dla innego bedzie to sztuka, projektowanie ciuchów, rękodzieło, odnawianie mebli, uczenie sie jezyków
                        nie wazne co- wazne jaką reakcję w naszym organizmie wywołuje mozna się bez tchu oddawac chocby wędkowaniu- albo czasem sobie wyskoczyc na rybki

                        mozna od czasu do czasu zrobic wazonik w dekupazu, a mozna sie uczyc, chodzic na kursy, konkursy i tym życ
                        • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:15
                          Generalnie masz rację, jednak mnie chodzi również o pewną dewaluację słów.
                          Powoli traci się pewien niuans, który moim zdaniem istnieje, tak jak istnieje różnica między wysiłkiem jaki trzeba włożyć, żeby wykonywać pracę fizyka jądrowego a pracę pani w okienku pocztowym. A przecież jedno i drugie to praca, prawda?

                          Tu dzieje się podobnie, nagle czytanie raz na tydzień Chmielewskiej, czy stworzenie koszmarka w postaci oblepionego serwetkami wazonika zaczyna być pasją porównywalną do tego co robią himalaiści.
                          Trochę proporcji i dystansu by się jednak przydało.
                          Choć wierzę, że tu z pewnością są same pasjonatki, szkoda tylko, że wątki z pytaniem o hobby umierają po paru postach.

                          To trochę jak ostatnio z depresją czy nerwicą natręctw. Komuś dwa dni smutno, co jest - oczywiście ma depresję, ktoś zapomniał czy zamknął drzwi, sprawdził za klamkę - nerwica natręctw.
                          • moofka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:32
                            zamilowanie do sportow ekstremalnych nie swiadczy o niezwyklosci pasji i czlowieka
                            to jeden z przejawow autoagresji
                            i kiedy jest potrzeba zaprzestania - bo np zona i dzieci w domu potrzebuja ojca
                            to mozna 'romantyczna' milosc do gor albo chec spadania na bandzi ze skaly jakos tlumic
                            albo poddac terapii jak cisnie
                            ostatecznie priorytety chyba w doroslym zyciu sa nie tak trudne do ustawienia
                            • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:01
                              moofka napisała:

                              > albo poddac terapii jak cisnie
                              > ostatecznie priorytety chyba w doroslym zyciu sa nie tak trudne do ustawienia

                              Tak, masz rację, trzeba koniecznie poddać terapii wszystkich którzy żyją nieszablonowo.
                              • moofka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:21
                                nie - nie chodzilo mi bynajmniej o nieszablonowe zycie
                                a o sklonnosc do autoagresji
                                nie kazda jest tak jawna, czasem jest zakamuflowana i robi sie z niej bohaterstwo
                                • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:36
                                  Ale bierzesz pod uwagę, ze nie za każdym bohaterstwem kryje się autoagresja?
                                  • moofka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:44
                                    nenia1 napisała:

                                    > Ale bierzesz pod uwagę, ze nie za każdym bohaterstwem kryje się autoagresja?

                                    zapewne
                                    natomiast zamilowanie do sportow ekstremalnych
                                    swiadome narazanie sie na ogromne ryzyko
                                    dobrowolne podejmowanie dzialan ktore groza smiercia lub kalectwem to sa zaburzenia instynktu samozachowawczego
                                    faceci ktorza lubia ekstremalnie szybka jazde np tez lubia spojrzec Panu Bogu w oczy
                                    ale jakos z nich sie bohaterow
                                    • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:26
                                      Moofka, wkleję ci opracowania naukowe dotyczące osób uprawiających sporty ekstremalne i alpinizm:

                                      Sporty ekstremalne

                                      Okazuje się jednak, że – choć pozornie mają naturę ryzykantów – to właśnie sportowcy uprawiający dyscypliny ekstremalne są jednymi z najbardziej zrównoważonych emocjonalnie ludzi. Naukowe badania porównujące cechy osobowości osób uprawiających sporty ekstremalne, dyscypliny tradycyjne i nieuprawiających sportu w ogóle wykazały, że to właśnie ci pierwsi mogą pochwalić się największą stabilnością emocjonalną. Zdaniem naukowców ta grupa badanych najlepiej radzi sobie z kontrolowaniem swoich emocji podczas nagłych zmian i pozostaje spokojna podczas sytuacji ryzykownych. Jest też najbardziej odpowiedzialna, godna zaufania, zdyscyplinowana i pracowita. Miłośnicy mocnych wrażeń są również najbardziej ekstrawertywni – dynamiczni, dominujący, towarzyscy i komunikatywni. A także otwarci na nowe doświadczenia.


                                      I bardziej szczegółowe, dotyczące apinistów i aplinistek

                                      Okazało się, że alpiniści i alpinistki znacznie różnią się od populacji generalnej pod względem profilu osobowości. Alpiniści i alpinistki jako jedna grupa uzyskali istotne statystycznie wyniki, mówiące o tym, że są mniej serdeczni ale także, że nie ukazują się w taki sposób aby być społecznie aprobowani. Grupa alpinistów i alpinistek okazała się zrównoważona emocjonalnie, spokojnie podchodząca do życia. Stwierdzenie to może ukazywać podłoże ich odporności psychicznej, dzięki której mimo doświadczania silnych emocji potrafią je kontrolować i efektywnie działać. Wyniki badanych wskazują ich niekonwencjonalność oraz skłonność do wystrzegania się sztywnych norm, co może oznaczać, że alpiniści kierują się własnym systemem wartości.

                                      Charakteryzowana grupa jawi się jako skryta, często nie ujawniająca swoich zamiarów, możliwe, że obawiają się niezrozumienia motywów ich działań i aktywności, ponieważ społeczeństwo często nie rozumie idei alpinizmu. Wspinacze należą do osób chętnie szukających nowych rozwiązań zamiast podążać wyznaczonymi wcześniej ścieżkami, może to wskazywać na ich kreatywność (często myloną z brawurą czy zbytnią pewnością siebie), która jest niezbędnym komponentem specyficznych cech alpinisty. Mężczyźni i kobiety uprawiający alpinizm są bardzo samodzielni i podejmują niezależne decyzje.

                                      • moofka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:29
                                        to ja tez wkleje

                                        Przeświadczenie o
                                        tym, że jest się w porządku, to podstawowe uczucie dotyczące siebie, które właściwe
                                        jest jednostkom naszego gatunku. Zachowanie nieuwarunkowane takim
                                        uczuciem nie będzie zachowaniem, do którego przygotował nas proces ewolucji;
                                        oznaczać więc musi nie tylko zmarnowanie milionów lat dochodzenia do perfekcji,
                                        lecz nie może dobrze pasować do żadnego z naszych związków, włącznie ze
                                        związkiem z samym sobą. Nie doznając uczucia bycia w porządku, człowiek nie
                                        wie, na ile wolno mu się domagać komfortu, bezpieczeństwa, pomocy, towarzystwa,
                                        miłości, przyjaźni, rzeczy materialnych, przyjemności lub radości. Osoba
                                        bez takiego doświadczenia wyobraża sobie, że w miejscu, gdzie winna się znajdować,
                                        jest po prostu pustka.
                                        Zdarza się wielekroć, że całe życie upływa człowiekowi na poszukiwaniu dowodu,
                                        że istnieje. Kierowcy wyścigowi, zdobywcy górskich szczytów, bohaterowie
                                        wojenni i inni śmiałkowie, mający szczególne upodobanie do flirtu ze śmiercią,
                                        próbują przekonać się, że naprawdę żyją, a czynią to przez konfrontowanie się -
                                        najbardziej bliskie — z przeciwieństwem życia. Lecz rzucanie wyzwania instynktowi
                                        samozachowawczemu może tylko trochę i na określony czas symulować stały,
                                        ciepły prąd brakującego człowiekowi poczucia samego siebie.
                                        • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:34
                                          Ale co wkleiłaś, to stwierdzenie jest poparte jakimiś badaniami, czy może to kolejny swobodny przepływ myśli jakiegoś gostka który nie rusza się z domowych pieleszy? Już samo wrzucenie do jednego zdania bohaterów wojennych z kierowcami wyścigowymi i alpinistami wskazuje, że to groch z kapustą, prywatna opinia kogoś tam, a nie reguła dotycząca wymienionych osób. Naprawdę nie widzisz jakie płaskie uproszczenie zawiera to zdanie?
                                          • kk345 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 22:52
                                            Bo widzisz, moofka- jesli ktos stawia tezy, pasujace do postawionej teorii, to jest to "opracowanie naukowe", natomiast jesli z tymi tezami polemizuje to jest "jakiś gostek ze swobodnym przepływem mysli"...
                                            • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 00:18
                                              Ja nie wklejam żadnych tez tylko opracowania badań psychologicznych dotyczących konkretnej grupy. Natomiast to co wkleja moofka to zdanie w którym ktoś wrzuca do jednego worka zbiór różnych grup przypisując im jedną i tą samą motywacje działania. Skoro dla ciebie takie uproszczenie jest miarodajne to o czym tu rozmawiać?
                                              • ruda_owca Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:02
                                                Dopoki nie podasz zrodla, to twoje "opracowania badań psychologicznych" maja taka sama wartosc, jak to co wkleila moofka.
                                      • 3-mamuska Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 01:04
                                        nenia1 napisała:

                                        > Moofka, wkleję ci opracowania naukowe dotyczące osób uprawiających sporty ekstr
                                        > emalne i alpinizm:
                                        >
                                        > Sporty ekstremalne
                                        >
                                        > Okazuje się jednak, że – choć pozornie mają naturę ryzykantów – to
                                        > właśnie sportowcy uprawiający dyscypliny ekstremalne są jednymi z najbardziej z
                                        > równoważonych emocjonalnie ludzi. Naukowe badania porównujące cechy osobowości
                                        > osób uprawiających sporty ekstremalne, dyscypliny tradycyjne i nieuprawiających
                                        > sportu w ogóle wykazały, że to właśnie ci pierwsi mogą pochwalić się największ
                                        > ą stabilnością emocjonalną. Zdaniem naukowców ta grupa badanych najlepiej radzi
                                        > sobie z kontrolowaniem swoich emocji podczas nagłych zmian i pozostaje spokojn
                                        > a podczas sytuacji ryzykownych. Jest też najbardziej odpowiedzialna, godna zauf
                                        > ania, zdyscyplinowana i pracowita. Miłośnicy mocnych wrażeń są również najbardz
                                        > iej ekstrawertywni – dynamiczni, dominujący, towarzyscy i komunikatywni.
                                        > A także otwarci na nowe doświadczenia.


                                        Wiesz kontrolowanie emocji i do radzenia sobie w ciężkich warunkach to oni sa szkoleni i nuczeni inaczej nie mogliby isc na wyprawe.nikt nie powiedział ze te osoby to nienormalni ludzie wariaci.

                                        Ale nawet dziś słyszałam to od tych ludzi "kochających góry" ze tam mózg nie działa prawidłowo i mozna popełnić błąd.

                                        Tu chodzi o cos innego. O brak szacunku do zony dzieci. Maja pasje i tylko ona sie liczy.
                                        Oglądałam program o 3 facetach którzy przygotowywali sie do jakiejś wyprawy. Zimno lód i kilometry do przejścia.

                                        Tygodnie cwieczen wyjazdy na szkolenia. A potem ta świadoma czy wrócą.
                                        Jednego z nich kobieta poronila i była z tym sama, bo pan ma pasje i cześć.

                                        > I bardziej szczegółowe, dotyczące apinistów i aplinistek
                                        >
                                        > [i]Okazało się, że alpiniści i alpinistki znacznie różnią się od populacji gene
                                        > ralnej pod względem profilu osobowości. Alpiniści i alpinistki jako jedna grupa
                                        > uzyskali istotne statystycznie wyniki, mówiące o tym, że są mniej serdeczni al
                                        > e także, że nie ukazują się w taki sposób aby być społecznie aprobowani. Grupa
                                        > alpinistów i alpinistek okazała się zrównoważona emocjonalnie, spokojnie podcho
                                        > dząca do życia. Stwierdzenie to może ukazywać podłoże ich odporności psychiczne
                                        > j, dzięki której mimo doświadczania silnych emocji potrafią je kontrolować .


                                        No i co z tego ...
                                        Wciąż narażają swoje rodziny na stres strach i niepewność.
                                        W imię ich pasji i dawki adrenaliny.
                                        Fajnie jest mieć pasje życ nie wegetowac. I przeżycie tak zeby nie mieć poczucia ze cos sie straciło.

                                        Ale no niestety albo żyje sam dla siebie i "szaleje" albo mam rodzine i biorę odpowiedzialność za dzieci, ich choroby ,naukę, wystawianie w nocy, a nie zwalać wszystko na żonę/meza bo ja chce "życ " to cholernie nie sprawiedliwe bo to nie jest sport na pól dnia czy kilkanaście godzin,i wracam.
                                        To sa wakacje od rodziny.
                                        Znam kobieta który urodziła dzieci 2 chciała 3 , ale chyba juz nie chce.
                                        I ona pracowała 6 dni w tygodniu od 7-19 widząc dzieci po 30 minut dziennie. A resztę babcie wychowywaly.
                                        A w niedziele jechała wydać kasę która zarobiła dzieci ,roczne miały po 20 par butów, biedni nie byli. Ale dzieci matki nie miały. I sama tak mowile ze on w niedziele w do u siedzieć nie chce bo jedzie zaszaleć w centrum handlowym. Śmiała sie z tego.
                                        I ja sie czasem zastanawiam po co jej dzieci, zeby mogła sie pochwalić zeby miała na co kasę wydać, zeby ładnie na zdjęciu wyglądało rodzinnie.
                                        Ale zajmować sie nimi gdzie tam po co.

                                        I chyba z tego samego względu tacy pasjonaci maja rodziny, dla poczucia ze przekazali geny , ze maja ta rodzine. Tylko ze to dość egoistyczne bo est duża odawa ze nie doczekają matury czy ślubu własnego dziecka.


                                        Ale wiadomo nic w życiu nie jest idealne.
                                        Nawet nie chcemyslec co czuja ich bliscy, gdy ja dziś oglądałam wiadomości i wywiady dlawilo mnie w gardle... Nie chciałabym zeby moja rodzina to przeżywała i imię dobrej mojej zabawy.


                                        ---------------------
                                        Myśl o tym co mówisz...
                                        Nie mów tego co myślisz...
                                        • kropkacom Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 08:54
                                          Jeśli pani wiedziała, ze wybranek to pasjonata to wiedziała w co się ładuje. Nie widzę tu braku szacunku. Co jednocześnie nie odbiera prawa pani wierzyć, że mąż z wyprawy wróci żywy.
                                  • graue_zone Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 13:15
                                    A himalaizm to bohaterstwo? Ciekawe. Jakoś do tej pory akurat to słowo miało raczej inne znaczenie. Może rozwiń, w którym miejscu himalaista to bohater?
                          • aneta-skarpeta Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:41
                            zgadzam sie, dlatego nie kazde 'LUBIE CHODZIC PO GÓRACH" to pasja

                            tak samo jak jezdze w wolnych chwilach konno- bo pasji poddaje sie zycie
                          • cherry.coke Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:55
                            nenia1 napisała:

                            > Generalnie masz rację, jednak mnie chodzi również o pewną dewaluację słów.
                            > Powoli traci się pewien niuans, który moim zdaniem istnieje, tak jak istnieje r
                            > óżnica między wysiłkiem jaki trzeba włożyć, żeby wykonywać pracę fizyka jądrowe
                            > go a pracę pani w okienku pocztowym. A przecież jedno i drugie to praca, prawda
                            > ?
                            >
                            > Tu dzieje się podobnie, nagle czytanie raz na tydzień Chmielewskiej, czy stworz
                            > enie koszmarka w postaci oblepionego serwetkami wazonika zaczyna być pasją poró
                            > wnywalną do tego co robią himalaiści.

                            Ej ja tu tylko walcze z absurdalnoscia pojec smile Bo wedlug autorki:
                            - pasja to to, co ja robie
                            - pasja jest ryzykowna

                            Jestem w stanie spokojnie sobie wyobrazic osobe, ktora pasjonuje sie dekupazem, zasiada do niego codziennie, w weekendy jezdzi na warsztaty albo sama je daje, wystawia dziela w necie do ogladania i na sprzedaz, bierze udzial w konkursach, stawia sobie cele "za rok chce umiec zrobic to i to", nawraca znajomych i nieznajomych na te jakze wspaniala i niezrownana aktywnosc. Taki pozytywny swir. Osobiscie znam osoby, ktore do tego stopnia zajmuja sie tangiem, karate, joga, psami. Niektorzy zaczynaja sie tym zajmowac zawodowo, inni tylko rownolegle.

                            Taka osoba moim zdaniem bardziej sie pasjonuje tym, co robi, niz moj kuzyn, ktory raz na miesiac wyjezdza na jakies aktywnosci typu skoki, wspinanie, nurkowanie, konie ze swoja paczka, bo dla niego to wydarzenie bardziej adrenalinowo-towarzyskie niz swiadoma, ksztaltowana pasja.
                            • echtom Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:03
                              > Jestem w stanie spokojnie sobie wyobrazic osobe, ktora pasjonuje sie dekupazem,
                              > zasiada do niego codziennie, w weekendy jezdzi na warsztaty albo sama je daje,
                              > wystawia dziela w necie do ogladania i na sprzedaz, bierze udzial w konkursach
                              > , stawia sobie cele "za rok chce umiec zrobic to i to", nawraca znajomych i nie
                              > znajomych na te jakze wspaniala i niezrownana aktywnosc.

                              Ja nawet znam taką osobę, ale jej pasja rozkwitła dopiero po odchowaniu dziecka.
                            • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:32
                              Cherry, to może przeczytaj jeszcze raz jak definiuję pasję xxx-elka

                              jak ja pojmuję pasję? trudno to opisać żeby nie popaść w jakieś banalno-pretensjonalne tony to się bardziej czuje niż daje racjonalnie wytłumaczyć. Dla mnie to jest właśnie samo zycie, jego esencja do której często bywa nagina się całą resztę a nie na odwrót - hobby to coś co lubi się robić z wolnym czasie, a pasja napędza całe tzw "życie" jest we wszystkim co robisz, odbija się na decyzjach jakie podejmujesz
                              jakoś tak to widzę...


                              i z czym część z was tak faktycznie polemizuje?
                              Moim zdaniem bardzo trafnie zostało opisane czym jest pasja.
                              • apriljana Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:40
                                nenia1 napisała:

                                > Cherry, to może przeczytaj jeszcze raz jak definiuję pasję xxx-elka
                                >
                                > jak ja pojmuję pasję? trudno to opisać żeby nie popaść w jakieś banalno-pret
                                > ensjonalne tony to się bardziej czuje niż daje racjonalnie wytłumaczyć. Dla mni
                                > e to jest właśnie samo zycie, jego esencja do której często bywa nagina się cał
                                > ą resztę a nie na odwrót - hobby to coś co lubi się robić z wolnym czasie, a pa
                                > sja napędza całe tzw "życie" jest we wszystkim co robisz, odbija się na decyzj
                                > ach jakie podejmujesz
                                > jakoś tak to widzę...

                                >
                                > i z czym część z was tak faktycznie polemizuje?
                                > Moim zdaniem bardzo trafnie zostało opisane czym jest pasja.


                                Z tym chyba nikt nie polemizuje ale dlaczego w takim razie pasją nie może być wspomniany tu wcześniej dekupaż? Dla jednego satysfakcja przychodzi dopiero po skoku z dziurawym spadochronem a innemu starczy, że wygra turniej szachowy. I tu i tu widzę pasję i jedyna różnica to poziom zapotrzebowania na adrenalinę, który różni ludzie mają różny.
                                Druga sprawa to czy można i trzeba rezygnować z niebezpiecznej pasji kiedy wydało się na świat potomstwo. Według mnie z pasji rezygnować nie trzeba ale należy zminimalizować ewentualne ryzyka, które z niej wynikają. I naprawdę można o ile pasja nie jest na pierwszym miejscu przed całą resztą, jeśli jest ważniejsza od rodziny to chyba lepiej zostać singlem.
                                • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:53
                                  Gdzie padło określenie, że dekupaż nie może być pasją?
                                  Ja osobiście napisałam, że raczej nie jest. Raczej - czyli może też być.
                                  Natomiast w większości znanych mi przypadków dekupaż jest próbą stworzenia czegoś "ładnego"
                                  przez osoby pozbawione większych zdolności manualnych. I zazwyczaj wychodzą z tego koszmarki, ale już to zostawmy. Z samej swej istoty dekupaż jest mało twórczy, bo to klejenie przesłodzonych serwetek na talerze czy pudełka. Dlatego jakoś trudno mi wyobrazić sobie osobę, która żyje dekupażem i czyni z niego swoją pasję. Hobby tak - ale pasja to rzadkość.
                                  Podobnie jak czytanie, czytanie może wciągać, ale też jest odtwórcze, konsumujesz, nie tworzysz czegoś nowego. Dla mnie pasja to coś twórczego, coś więcej niż leżenie na kanapie z książką.
                                  • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:58
                                    nie ujmując leżeniu na kanapie z książką - bo czynność to wielce przyjemna smile rozkoszna wręcz smile ale zgadzam się że OSOBIŚCIE trudno mi to pod MOJĄ definicję pasji podciągnąć
                                  • cherry.coke Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:09
                                    nenia1 napisała:

                                    > Gdzie padło określenie, że dekupaż nie może być pasją?

                                    No autorka napisala przecie smile

                                    xxe-lka 07.03.13, 15:43
                                    no ok wiele mam z naszego otoczenia zajmuje się decoupagem i treningami zumby - nie przeszkadza mi to absolutnie - ale to jest hobby - nie pasja


                                    Na dekupazu sie nie znam, ale jestem w stanie sobie wyobrazic jego pasjonatow. Na roznej masci zajeciach ruchowych od tanca do jogi znam sie dosc dobrze i jesli ktos mowi, ze nie moga byc pasja, to sorki ale duby smalone plecie smile
                                    Pasja jest wszystko, co czlowieka pasjonuje, i tyle.
                                    • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:20
                                      I pasje zmieniają się na róznych etapach życia.
                                    • franczii Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:28
                                      Ogrodnictwo tez moze byc pasja. Tez jest tworcze wiec nie wiem czemu dla Neni nie moze byc tym czym dla kogos innego zdobywanie gor.
                                      • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:30
                                        franczii napisała:

                                        > Ogrodnictwo tez moze byc pasja. Tez jest tworcze wiec nie wiem czemu dla Neni n
                                        > ie moze byc tym czym dla kogos innego zdobywanie gor.

                                        Poproszę cytat, gdzie twierdzę, że ogrodnictwo nie może być pasją.
                                        • echtom Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:38
                                          > Poproszę cytat, gdzie twierdzę, że ogrodnictwo nie może być pasją.

                                          Racja, Ty się akurat dekupażu uczepiłaś smile
                                          • franczii Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:42
                                            Matko, nie chce mi sie teraz 200 postow przetrzasac. A ten dekupaz nie byl czasem razem z ogrodnictwem w opozycji do zdobywania osmiotysiacznikow i "tego czegos" co himalaistow pcha?
                                    • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 10:24
                                      Dlaczego nie traktujesz wypowiedzi xxe-lki łącznie, tylko wyrywasz ty i część innych dyskutantów z kontekstu słowa.

                                      Jeżeli jedna i ta sama osoba w jednym i tym samym wątku pisze:

                                      > hobby to coś co lubi się robić z wolnym czasie, a pa
                                      > sja napędza całe tzw "życie" jest we wszystkim co robisz, odbija się na decyzj
                                      > ach jakie podejmujesz
                                      > jakoś tak to widzę...


                                      (z tym nie polemizujecie, prawda?)

                                      a w innym poście pisze

                                      > no ok wiele mam z naszego otoczenia zajmuje się decoupagem i treningami zumby -
                                      > nie przeszkadza mi to absolutnie - ale to jest hobby - nie pasja


                                      To gdzie tu stwierdzenie, że zumba czy dekupaż nie może być pasją, albo, że jest czymś gorszym?

                                      To po prostu stwierdzenie faktu, że kobiety z otoczenienia xxe-lki traktuję je jak hobby, a nie jak pasję - a różnica między pasją a hobby została przez xxe-lkę określona.

                                      2 godziny zumby w tygodniu, żeby zrzucić tłuszcz z bioder raczej nie powoduje, że podporządkowujemy życie zumbie, prawda?

                                      Nie wiem, czy termin hobby to teraz termin obraźliwy? Chyba tak, bo skąd te wnioski, że xxe-lka wartościuje.
                                      • echtom Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 10:49
                                        > Nie wiem, czy termin hobby to teraz termin obraźliwy?

                                        Z wypowiedzi autorki wątku i Twoich wynika, że tak, choć wcześniej nie przyszłoby mi to do głowy. I nadal nie rozumiem, co takiego zayebistego jest w człowieku, dla którego zajęcia dodatkowe, pardon, PASJA, są ważniejsze od pracy i rodziny. A jeśli ktoś ma jeszcze jakieś zajęcie oprócz pracy i rodziny, to owszem, zgadzam się, że to wzbogaca życie. Ale dla niektórych to zaledwie pogardzane hobby.
                                        • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 10:55
                                          Poproszę konkretne przykłady, bo ja za twoją mylną interpretację słowa pisanego i owczy pęd całej reszty nie ponoszę odpowiedzialności.
                                          Po czym wnioskujesz, że hobby jest pogardzane?
                                          • echtom Doceń mój trud 08.03.13, 11:10
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,143028270,143028627,Re_rodzice_bez_pasji.html
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,143028270,143028956,Re_rodzice_bez_pasji.html
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,143028270,143029340,Re_rodzice_bez_pasji.html
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,143028270,143029735,Re_rodzice_bez_pasji.html
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,143028270,143030469,Re_rodzice_bez_pasji.html
                                            To tak z połowy wątku, więcej mi się nie chciało.
                                            • nenia1 Re: Doceń mój trud 08.03.13, 11:30
                                              Niestety z tych słów nie wynikają treści jakie im przypisujesz.
                                              • aguila_negra Re: Doceń mój trud 08.03.13, 11:39
                                                nenia1 napisała:

                                                > Niestety z tych słów nie wynikają treści jakie im przypisujesz.

                                                Ale skoro aż tyle osób zrozumiało je podobnie, to znaczy, że najwyraźniej zostały źle sformułowane.
                                          • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:13
                                            no właśnie ja nie pogardzam hobby
                                            pisałam przecież u siebie o czytaniu, pieczeniu, tańcu, pływaniu kajakiem
                                            to traktuję jako przyjemne zajęcia wykonywane od czasu do czasu, nie nadające tonu i kierunku mojemu życiu
                                            za to jeździectwo, podróże - nadają mu kierunek od dawna i nie byłam w stanie z nich zrezygnować lub drastycznie ograniczyć nawet po urodzeniu moich ukochanych dzieci smile
                                            • franczii Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 12:27
                                              pisałam przecież u siebie o czytaniu, pieczeniu, tańcu, pływaniu kajakiem
                                              > to traktuję jako przyjemne zajęcia wykonywane od czasu do czasu, nie nadające t
                                              > onu i kierunku mojemu życiu

                                              A inni te zajecia wykonuja nie jako przyjemne lecz pasjonujace. To ze ktos odlozy na chwile pasje czy okroi czasowo bo nie chce drastycznie ograniczac kontaktu z rodzina wcale nie znaczy ze to, z czego chwilowo rezygnuje nie jest pasja. Zycie sklada sie z roznych etapow i nie na wszystkich ta jedna jedyna pasja musi nadawac kierunek zyciu. Moja kolezanka przez pasje meza jest w rzeczywistosci samotna matka. A dzieci sa male tylko przez krotki czas, ktory sie bezpowrotnie traci.
                                              • echtom Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 12:32
                                                > Zycie sklada sie z roznych etapow i nie na wszystkich ta jedna jedyna pasja musi nadawac kierunek zyciu.

                                                10/10
                                      • cherry.coke Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:22
                                        nenia1 napisała:

                                        > a w innym poście pisze
                                        >
                                        > > no ok wiele mam z naszego otoczenia zajmuje się decoupagem i treningam
                                        > i zumby -
                                        > > nie przeszkadza mi to absolutnie - ale to jest hobby - nie pasja

                                        >
                                        > To gdzie tu stwierdzenie, że zumba czy dekupaż nie może być pasją, albo, że jes
                                        > t czymś gorszym?

                                        Jest napisane prostym tekstem powyzej, kontekst nie dotyczy twoich 2 godzin w tygodniu, tylko typu zajec . Jak tez w miejscach typu "oj ale chyba jest różnica między tymi panami których COŚ pcha w te góry, coś skłania do ciągłego podnoszenia poprzeczki a ogrodnictwem czy dekupażem?", "zumba jest wspaniala ale ja musze robic "cos wiecej" itp.

                                        > To po prostu stwierdzenie faktu, że kobiety z otoczenienia xxe-lki traktuję je
                                        > jak hobby, a nie jak pasję - a różnica między pasją a hobby została przez xxe-l
                                        > kę określona.
                                        > Nie wiem, czy termin hobby to teraz termin obraźliwy? Chyba tak, bo skąd te wni
                                        > oski, że xxe-lka wartościuje.

                                        Nie obrazliwy, tylko po prostu nieprawdziwy. Jak masz nastroj na reinterpretacje tych prostych stwierdzen xxe-lki w swoim duchu, to prosze bardzo, ale to nie jest to, co zostalo napisane i czemu jak widac wiele osob sie dziwuje smile Podobnie jak z tworczoscia w roznych aktywnosciach - duzo tu wynajdujecie nowych pojec big_grin

                                        Powiedzcie po prostu, ze pasja to to, co sie wiaze z fizycznym zagrozeniem, bo reszta to dorabianie ideologii.
                                  • echtom Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:02
                                    > czytanie może wciągać, ale też jest odtwórcze, konsumujesz, nie tworzysz czegoś nowego.

                                    A co nowego tworzysz jeżdżąc konno czy pływając jachtem, a nawet wspinając się w górach?
                                    • franczii Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:14
                                      Jesli na miano pasji zasluguja tylko tworcze zajecia to czy jest cos bardziej tworczego niz to pogardzane wychowywanie dzieci?tongue_out
                                    • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:22
                                      Czytając zawsze korzystasz z rzeczywistości jaką stworzył ktoś inny. Wspinając się w góry, możesz wytyczać trasy, którymi nikt jeszcze nie szedł, tak jak zrobili to polscy alpiniści. Możesz mierzyć się z własną słabością, pokonywać lęk, przekraczać bariery wytrzymałości.
                                      • echtom Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:29
                                        A wychowując dziecko, od zera tworzę nową rzeczywistość. Wcale nie wstydzę się przyznać, że w pierwszym roku życia mojego pierwszego dziecka obserwowanie jego rozwoju było pasją, przy której dotychczasowe wydały mi się trywialne. A w kilka lat później moją pasją stał się survival - nakarmić, ubrać, wykształcić, ogarnąć logistycznie i wychowawczo troje dzieci i do tego zarobić na czynsz, gaz i prąd. Adrenalina buzowała jak szalona wink
                                        • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:37
                                          No widzisz, a ja kocham moje dziecko, ale nigdy nie stało się moją pasją.
                                          A ciekawe stało się dla mnie dopiero jak zaczęło gadać z sensem.
                                          I też się nie wstydzę do tego przyznać.
                                          • echtom Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:44
                                            I właśnie to jest fajne, że ludzie mają mnóstwo możliwości samorealizacji i że tej samej osobie priorytety mogą się zmieniać w ciągu życia. Chyba ważniejsze, by każdy był szczęśliwy w tym, co robi, zamiast realizować jedyny słuszny wzorzec wartościowego życia.
                                            • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 00:22
                                              Super, tylko nie wiem czemu akurat mnie to tlumaczysz. To nie ja tworzę posty nazywając himalaistów egoistami i osobami ze skłonnościami samobójczymi, którzy nie powinni mieć prawa do założenia rodziny.
                                              • echtom Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 10:40
                                                Ja też nie tworzę takich postów, natomiast nie zgadzam się z oceną, że ich pasja jest lepsza niż realizowanie się w rękodziele artystycznym.
                                                • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 10:53
                                                  Gdzie padają takie sformułowania?
                                          • franczii Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:47
                                            > I też się nie wstydzę do tego przyznać.

                                            Alez w to nikt nie watpi. Wyznanie bardzo zgodne z ogolnieobowiazujacym obecnie trendem.
                                            • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 00:34
                                              Przykro mi ale nie śledzę obecnych trendów więc nie wiem o czym konkretne piszesz. Kto i jaki trend wyznacza?
                                              • franczii Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 10:13
                                                Ale z jakiego powodu ci jest przykro?tongue_out
                                                Obecnie panuje moda na przyznawanie sie do tego, ze wlasne dzieci sa nudne.
                                                Ja nie uwazam wlasnych dzieci za nudne i nigdy nie uwazalam. Fascynowaly mnie nawet kiedy byly niemowlakami, podobnie jak Echtom. I zdecydowanie naleze do mniejszosci na tle moich rowiesnikow z malymi dziecmi.
                                                • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 10:31
                                                  Naprawdę? Możesz podać jakieś badania, opracowania, artykuły, gdzie masowo twierdzi się, że dzieci są nudne?
                                                  Poza tym skąd wniosek, że dla mnie dziecko było nudne? Nie przyszło ci do głowy, że to nie dziecko nudzi, a powtarzalne i monotonne czynności związane z opieką nad nim?

                                                  Bardzo mi się nie podoba określanie cudzych przekonań "modą". To nie moda, to zmiana pewnych utartych schematów - to jak z ateizmem, który też określa się modą, żeby zdyskredytować cudzy światopogląd.

                                                  Wcale nie jesteś w żadnej niemodnej mniejszość, mnóstwo kobiet zachwyca i fascynuje się małymi dziećmi, niemowlakami.

                                                  Ja nie należę do fanów niemowlaków i tyle.
                                                  • franczii Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 10:40
                                                    > Wcale nie jesteś w żadnej niemodnej mniejszość, mnóstwo kobiet zachwyca i fascy
                                                    > nuje się małymi dziećmi, niemowlakami.

                                                    No widzisz, nic nie zrozumialas. Ja sie nie zachwycam niemowlakami. Mnie fascynuja moje male dzieci.
                                                    I pod tym wzgledem jestem w mniejszosci na tle wszystkich moich blizszych i dalszych znajomych. Wszyscy jestesmy w wieku ok. 30 i wiekszosc z nas ma male dzieci.
                                                  • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 10:53
                                                    Co niby nie zrozumiałam? Przecież piszę, że mnóstwo kobiet zachwyca się niemowlakami, małymi dziećmi nie wszystkim na świecie jak leci, ale swoimi. Dokładnie jak ty.
                                                    W moim otoczeniu też obsypało dziećmi mocno i dokładnie większość jest zafascynowana aż do przesady, obecnie większość zdjęć jakie dostaję to zdjęcia małych dzieci w różnych pozach czy "śmiesznych" koszulkach typu "córunia tatusia" a i na pytanie "co u ciebie" nie usłyszę nic poza tym co się aktualnie dzieje z małym Frankiem czy Zosią.Nie spotkałam się nigdy z twierdzeniem, że dziecko nudzi.
                                                  • franczii Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:09

                                                    >Nie spotkałam się nigdy z twierdzeniem, że dziecko nudzi.

                                                    Dobrze, juz dobrze. Widze ze ci na tym tak bardzo zalezy. Jestes ta jedyna, ktora twierdzila, ze sie nudzila dzieckiem. Trendsetterka, lamiaca utarte schematy.
                                                    Podobnie jak i twoje zajecia sa pasja a nie odtworczym zapychaniem wolnego czasu, z ktorym nie wiadomo co zrobic.
                                                  • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:22
                                                    No widzisz jak pięknie kłania się zasada projekcji.
                                                    Ty zaczynasz pisać o modzie, ty określasz siebie jako mniejszość, ale to niby mnie na tym zależy smile

                                                    A o mojej pasji też coś pisałam, bo mnie się wydaje, że ani słowo na ten temat czy w ogóle mam jakąś pasję nie padło.
                                                  • franczii Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 12:19
                                                    > No widzisz jak pięknie kłania się zasada projekcji.

                                                    Dokladnie. Tylko, ze ty sobie projektujesztongue_out
                                                    Ja zauwazylam zjawisko na podstawie MOICH obserwacji MOJEGO otoczenia. Ale przeciez nigdzie nie ocenialam tego. Nie pisalam ani ze to negatywne ani ze pozytywne. Ludzie maja potrzebe podazac za moda, uwazam, ze to naturalne. Ja tez w wielu aspektach zycia ulegam modzie.
                                                  • franczii Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 10:46
                                                    > Bardzo mi się nie podoba określanie cudzych przekonań "modą". To nie moda, to z
                                                    > miana pewnych utartych schematów - to jak z ateizmem, który też określa się mod
                                                    > ą, żeby zdyskredytować cudzy światopogląd.

                                                    I tu sie bardzo mylisz. Przekonania, poglady i styl zycia tez podlegaja modom.
                                    • kk345 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:27
                                      > > czytanie może wciągać, ale też jest odtwórcze, konsumujesz, nie tworzysz
                                      > czegoś nowego.
                                      >
                                      > A co nowego tworzysz jeżdżąc konno czy pływając jachtem, a nawet wspinając się
                                      > w górach?
                                      Szczególnie, ze ten nieszczesny dekupaz według tej definicji jak najbardziej JEST tworczy, w odroznieniu od zeglarstwa pełnomorskiegosmile
                                      • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:28
                                        Ale co rozumiesz przez "twórczy" stworzenie jakiejś konkretnej rzeczy?
                                        • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 22:47
                                          nenia1 napisała:

                                          > Ale co rozumiesz przez "twórczy" stworzenie jakiejś konkretnej rzeczy?

                                          Nenia, widzę, że masz wyraźne ciągotki, żeby stworzyć nowy słownik języka polskiego.
                                          • echtom Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 23:38
                                            To w ogóle bardzo odkrywczy (twórczy?) wątek. Ja się z niego dowiedziałam, że najbardziej wartościowy rodzic to taki, który pracę i rodzinę uważa za dopust Boży, a rozrywki w czasie wolnym za prawdziwe życie wink
                                            • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 00:31
                                              Cudowną jest ta ironią, szkoda tylko ze zupełnie wyssana z palca.
                                            • xxe-lka Re: echtom 08.03.13, 08:11
                                              Uważałam cię zawsze za dość rozsądnego nicka, a teraz uderzasz w histeryczne tony, i wysnuwasz daleko idące wnioski nie mając podstawowych danych
                                              Nie lubię swojej pracy. Nie ja jedyna na tym świecie zdaje się. (oprócz emam oczywiście bo one wszystkie są zawodowo spełnione) Niemniej uważam, że dokonałam właściwego wyboru zawodu i będę mu wierna gdyż finansuje on moją rodzinę oraz te wszystkie moje fanaberie wink a także pozwala na sporą elastyczność czasową co jest tejże pracy największą zaletą.
                                              • echtom Re: echtom 08.03.13, 08:47
                                                Żartobliwy wink nazywasz histerią? smile Też Cię kojarzę pozytywnie i stąd moje zdziwienie, że popełniłaś wątek "Moja pasja jest najmojsza".
                                                • xxe-lka Re: echtom 08.03.13, 10:45
                                                  Popełniłam wątek o tym czy będąc mocno zaangażowanym w coś co nie przekłada się na żadne profity dla rodziny a czasem wręcz ryzykuje się swoim zdrowiem i życiem - automatycznie traci się przyzwolenie na posiadanie rodziny, dzieci itp
                                                  i jedyne za co byłabym skłonna uderzyć się w pierś to może niezbyt fortunny tytuł wątku
                                                  • echtom Re: echtom 08.03.13, 10:54
                                                    Punkt wyjścia był ok. Zrobiło się niefajnie, kiedy zaczęłaś pisać w protekcjonalnym tonie o ludziach, którzy takiej aktywności nie podporządkowują życia.
                                                  • nenia1 Re: echtom 08.03.13, 10:55
                                                    Gdzie tak napisała?
                                                  • xxe-lka Re: echtom 08.03.13, 11:03
                                                    Nie było moją intencją się wywyższać naprawdę. Opisałam jak to wygląda w moim otoczeniu, gdzie mamy głównie preferują zumbę (też ją lubię) dekupaż (nie rozumiem tej aktywności) lub spacery z psem (uwielbiam). Te panie traktują te wymienione zajęcia zupełnie pobocznie- raz w tygodniu itd, dają sobie także prawo do traktowania mnie jako bardziej/ lub mnie szkodliwej wariatki bo po urodzeniu dzieci na usiadłam na kanapie, tylko robiłam to co robiłam wcześniej.
                                                    I tu dochodzę do sedna - dlaczego nie przestałam? Bo nie umiałabym/ nie chciałabym żyć w ten sposób - i nie znaczy to że pogardzam tymi paniami - raczej morze niezrozumienia spotyka mnie z tej drugiej strony. Sama zobacz celem jakich niewybrednych żartów tutaj się stałam. Mam to na co dzień właściwie.
                                                    Po co o tym piszę? W związku z wiadrem pomyj które wylewa się na ludzi, którzy zaryzykowali i przegrali tam w górach.
                                                    I mimo ryzyka które podjęli ja ich rozumiem w pewien sposób, nawet jeśli zostawili w domu rodziny.
                                                  • aguila_negra Re: echtom 08.03.13, 11:19
                                                    xxe-lka napisała:

                                                    > Nie było moją intencją się wywyższać naprawdę.

                                                    Ale tak niechcący wyszło.

                                                    > Opisałam jak to wygląda w moim o
                                                    > toczeniu, gdzie mamy głównie preferują zumbę (też ją lubię) dekupaż (nie rozumi
                                                    > em tej aktywności) lub spacery z psem (uwielbiam). Te panie traktują te wymieni
                                                    > one zajęcia zupełnie pobocznie- raz w tygodniu itd,

                                                    OK, ale ktoś może mieć w swoim otoczeniu wariata-pasjonata, który cały wolny czas poświęca na tresurę psa, spacery z psem, zgłębianie tajników psiej psychiki, a sporadycznie, weekendowo jeździ konno. Dla niego więc pasją będzie kynologia, a jeździectwo będzie dodatkiem. Tutaj Twoje słowa zostały odebrane jakbyś pisała ogólnie, że decoupage to "zaledwie" hobby (w domyśle - dla zachowawczych, asekuracyjnych i nudnych mamusiek wink, a prawdziwą pasją może być tylko coś bardzo spektakularnego i najlepiej niebezpiecznego.

                                                    > dają sobie także prawo do t
                                                    > raktowania mnie jako bardziej/ lub mnie szkodliwej wariatki bo po urodzeniu dzi
                                                    > eci na usiadłam na kanapie, tylko robiłam to co robiłam wcześniej.

                                                    No to gupie som i tyle wink

                                                    > I tu dochodzę do sedna - dlaczego nie przestałam? Bo nie umiałabym/ nie chciała
                                                    > bym żyć w ten sposób - i nie znaczy to że pogardzam tymi paniami - raczej morze
                                                    > niezrozumienia spotyka mnie z tej drugiej strony. Sama zobacz celem jakich ni
                                                    > ewybrednych żartów tutaj się stałam.

                                                    Stałaś się celem nie dlatego, że nie zrezygnowałaś ze swoich pasji, tylko dlatego, że niefortunnie zaczęłaś ten wątek, a potem trochę nieprecyzyjnie wyrażałaś swoje myśli.

                                                    > Po co o tym piszę? W związku z wiadrem pomyj które wylewa się na ludzi, którzy
                                                    > zaryzykowali i przegrali tam w górach.

                                                    Nie porównuj jeździectwa z alpinizmem, bo to zupełnie inna kategoria ryzyka, czasochłonności, zapewne i finansów. I chyba tylko o to chodzi dziewczynom, że nie rozumieją, jak można być do tego stopnia egoistycznym w swoich pasjach, by nie dostrzegać, że można tym zrobić krzywdę swoim najbliższym. Ja też nie zrezygnowałam z pasji, jaką jest dla mnie żeglarstwo, ale uprawiam je teraz na tyle rzadko, ze zastanawiam się, czy to to się jeszcze na hobby załapuje wink A wyhamować musiałam z braku czasu, braku możliwości i dlatego, że rodzina w pewnych momentach była dla mnie dużo ważniejsza niż moje parcie. Może więc to jednak rodzina jest moją pasją życiową? wink
                                                  • hanna_sty Re: echtom 08.03.13, 11:04
                                                    Piszesz o kilku różnych rzeczach.
                                                    1. Pasja, jak Ci gdzieś wyżej napisałam, może polegać na szydełkowaniu, odnawianiu starych mebli, tworzeniu oryginalnych dań, zbieraniu autografów i rozmów z pisarzami/muzykami i tysiące innych. Pasja nie musi się wiązać z jakimkolwiek ryzykiem.
                                                    2. Angażować się w coś co nie przekłada się na profity dla rodziny także można w rózny sposób. Niekoniecznie nadstawiając głowę. Nie wiem czy wychowywanie dziecka+ gotowanie obiadów to profity dla rodziny czy nie, ale wiele kobiet po urodzeniu dziecka/dzieci tym się zajmuje i to z pasją. W tym również ja. Tak miałam pracę, którą bardzo lubiłam, która dawała mi satysfakcję, jakieś tam pieniądze, spory w owym czasie prestiż. Po urodzeniu dziecka bez żalu poszłam na urlop wychowawczy. Potem bezpłatny, bo tak musiałam, później zrezygnowałam z pracy, bo wyjechałam z mężem i nie mogłam pracować.
                                                    3. Nadstawianie głowy i ryzykowanie zdrowiem i życiem oczywiście ponad miarę- jest nierozsądne. Pewnie, że wsiadając do samochodu czy nawet przechodząc na drugą stronę ulicy jakieś ryzyko się ponosi, ale samotna wycieczka samochodem po najdzikszych terenach Afryki ma dużą szanse zakończyć się źle. W chwili gdy ma się rodzinę trzeba w jakimś stopniu zmienić pasje na bezpieczniejsze.
                                          • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 00:29
                                            Aquariana, napiszę do ciebie raz, bo więcej szkoda mi czasu. Jesli chcesz z kimś rozmawiać to może postraj sie go nie obrażać i nie zadawać pytań w stylu - co jadłas na obiad, albo jakie ma ciągotki - ani to mądre, ani śmieszne, ani nie wnoszące cokolwiek do rozmowy. Tylko zasmiecasz wątek.
                                            • aquarianna Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 08:59
                                              nenia1 napisała:

                                              > Aquariana, napiszę do ciebie raz, bo więcej szkoda mi czasu. Jesli chcesz z kim
                                              > ś rozmawiać to może postraj sie go nie obrażać i nie zadawać pytań w stylu - co
                                              > jadłas na obiad, albo jakie ma ciągotki - ani to mądre, ani śmieszne, ani nie
                                              > wnoszące cokolwiek do rozmowy. Tylko zasmiecasz wątek.

                                              Posługiwanie się bezsensowną ironią (choćby przykład cioci z Zakopanego) i wymyślanie absurdów tylko po to, by postawić na swoim, też nie jest najlepszym sposobem dyskusji. Jak zobaczysz belkę we własnym oku, to i ja źdźbło ze swojego wyjmę smile
                                  • ciociacesia przepraszam ale co tworzy 07.03.13, 22:23
                                    > Podobnie jak czytanie, czytanie może wciągać, ale też jest odtwórcze, konsumuje
                                    > sz, nie tworzysz czegoś nowego. Dla mnie pasja to coś twórczego, coś więcej niż
                                    > leżenie na kanapie z książką.

                                    himalaista? czy skoczek na bungee, czy inne jezdiec konny?
                                    • nanuk24 Re: przepraszam ale co tworzy 07.03.13, 22:44
                                      himalaista - poznaje nowe drogi
                                      skoczek na bungee poznaje nowe mosty
                                      jezdziec konny - kto wie, moze nauczy konia mowic

                                      wink
                                      • nanuk24 Re: przepraszam ale co tworzy 07.03.13, 22:45
                                        jezdziec konny moze jeszcze odkrywac nowe kaluze
                                  • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 22:40
                                    nenia1 napisała:

                                    > Gdzie padło określenie, że dekupaż nie może być pasją?

                                    Sama to napisałaś. Wyraźnie podkreślając, że to co najwyżej hobby.

                                    > Ja osobiście napisałam, że raczej nie jest. Raczej - czyli może też być.

                                    Piękny raczek suspicious

                                    > Z samej swej istoty dekupaż jest mało twórc
                                    > zy, bo to klejenie przesłodzonych serwetek na talerze czy pudełka. Dlatego jako
                                    > ś trudno mi wyobrazić sobie osobę, która żyje dekupażem i czyni z niego swoją p
                                    > asję.

                                    Widzisz, są osoby, które uczyniły z tego nawet zawód. Też pewnie niepojęte dla Ciebie.

                                    > Hobby tak - ale pasja to rzadkość.
                                    > Podobnie jak czytanie, czytanie może wciągać, ale też jest odtwórcze, konsumuje
                                    > sz, nie tworzysz czegoś nowego.

                                    A co nowego tworzy żeglarz czy alpinista?

                                    > Dla mnie pasja to coś twórczego, coś więcej niż leżenie na kanapie z książką.

                                    Doprawdy? Więc tym bardziej nie rozumiem, dlaczego wytworzenie czegoś z serwetek i pudełka nie jest dla Ciebie pasją. Tylko dlatego, że Tobie się to nie podoba?
                              • cherry.coke Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:40
                                Z przykladami. Bo pod te definicje podpadaja tez pogardzane zumby i dekupaze smile
                              • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 22:36
                                > Moim zdaniem bardzo trafnie zostało opisane czym jest pasja.

                                Twoim może i tak, ale zdaniem innych niekoniecznie. Namawiam ponownie - zajrzyj do słownika, nie twórz nowych znaczeń wyrazów. A jeśli mimo wszystko czujesz, że Twoje rozumienie słowa pasja jest inne, to przyjmij do wiadomości, że to tylko i wyłącznie Twoje własne, prywatne rozumienie.
                          • apriljana Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:32
                            nenia1 napisała:

                            > Generalnie masz rację, jednak mnie chodzi również o pewną dewaluację słów.
                            > Powoli traci się pewien niuans, który moim zdaniem istnieje, tak jak istnieje r
                            > óżnica między wysiłkiem jaki trzeba włożyć, żeby wykonywać pracę fizyka jądrowe
                            > go a pracę pani w okienku pocztowym. A przecież jedno i drugie to praca, prawda
                            > ?

                            Tak, jedno i drugie to praca, jedna wymagająca większego poświęcenia (lata nauki itp.) niż druga ale jednak słowo "praca" jest prawidłowym określeniem dla jednej i drugiej.
                            Tak samo jest ze słowem "pasja" (słownikowo: wielkie zamiłowanie do czegoś). Pasją może być zarówno żeglarstwo jak i szydełkowanie. Czymś jeszcze innym są sporty ekstremalne a mam wrażenie, że część osób pasją nazywa właśnie te ostatnie. Sporty ekstremalne mogą być pasją ale to nie znaczy, że pasją mogą być wyłącznie sporty ekstremalne.
                          • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 22:29
                            > Tu dzieje się podobnie, nagle czytanie raz na tydzień Chmielewskiej, czy stworz
                            > enie koszmarka w postaci oblepionego serwetkami wazonika zaczyna być pasją poró
                            > wnywalną do tego co robią himalaiści.

                            Ale kto tu cokolwiek porównuje (oprócz autorki wątku)?
                            Jedynie tłumaczy się, że pasja nie ogranicza się tylko i wyłącznie do takiego zamiłowania, które powoduje skoki adrenaliny, wymaga wysiłku godnego Kowalczykowej czy poświęcenia 25 godzin z całej doby.

                            > Trochę proporcji i dystansu by się jednak przydało.

                            Ale do czego Ci potrzebna ta proporcja i dystans? Co właściwie chcesz udowodnić? Że jeśli ktoś nie uprawia dzień w dzień narciarstwa freeridowego, ale pasjonuje się historią starożytną, to mimo to kwalifikuje się do szufladki "rodzic bez pasji"?

                            > Choć wierzę, że tu z pewnością są same pasjonatki, szkoda tylko, że wątki z pyt
                            > aniem o hobby umierają po paru postach.

                            Twojego hobby, o przepraszam - PASJI też jakoś nie kojarzę suspicious
                          • kannama Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 22:42
                            zaręczam Ci, że mój mąż który jet fizykiem i pracuje w zawodzie nie wytrzymałby na poczcie nawet tygodnia...
                          • graue_zone Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 13:07
                            No a cóż takiego wspaniałego robią himalaiści? Ryzykują swoje życie, szczęście swoich rodzin, itp. i co w tym takiego godnego podziwu? Bo co, bo przełamują siebie? Robią to dla siebie, dla nikogo innego, nic to innym nie daje. Nie wiedzę najmniejszego powodu, by podziwiać ich bardziej niż kogoś, kto wyhaftuje duży obraz lub realizuje się w czymś innym.
                            • echtom Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 13:26
                              To mnie właśnie najbardziej drażni. Nie krytykowałam himalaistów w tamtych wątkach, bo uważam, że to sprawa ich indywidualnych uzgodnień z rodziną. Natomiast sugestię, że są bardziej wartościowi od ludzi, dla których ważniejsze od "pasji" jest zarobienie na chleb dla dzieci i spędzanie z nimi czasu, uważam za spore nadużycie.
                        • echtom Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:00
                          > nie wazne co- wazne jaką reakcję w naszym organizmie wywołuje

                          I to jest właśnie ta definicja.
                  • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:49
                    nenia1 napisała:

                    > Tak, jest. Himalaista to rozkapryszony egoista, który realizuje swoją pasję krz
                    > ywdząc niewinne dzieci i kobiety, a dekupaż to najwyższa forma altruistycznej s
                    > ztuki - głównie dlatego, że obdarowani zadekupażowanymi wazonikami i pudełeczka
                    > mi czym prędzej przekazuję je kolejnym ofiarom. Wiesz, taka forma altruistyczne
                    > j sztuki wędrownej.

                    Nenia, co Ty jadłaś dzisiaj na obiad? Bo smęcisz tak koszmarnie, że aż monitor zaczął migać.
                • kk345 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:44
                  > oj ale chyba jest różnica między tymi panami których COŚ pcha w te góry, coś s
                  > kłania do ciągłego podnoszenia poprzeczki a ogrodnictwem czy dekupażem?
                  Bo alpinizm budzi podziw, a ogrodnictwo litość? Bo nie rozumiem...
                  • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:47
                    dlaczego litość?????
                    nie chodzi o litość, ale naprawdę nie czujesz różnicy? bez oceniania co lepsza a co gorsze
                    • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:53
                      > nie chodzi o litość, ale naprawdę nie czujesz różnicy?

                      No ale co ta różnica konkretnie miałaby powodować, bo ja nadal nie łapię?

                      > bez oceniania co lepsza a co gorsze

                      Ale sęk w tym, że to Ty sama oceniasz. A my pytamy na jakiej podstawie.
                    • kk345 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:55
                      > nie chodzi o litość, ale naprawdę nie czujesz różnicy?
                      Czuję, ale chyba moja odpowiedź absolutnie Cię nie zachwyci- moim zdaniem najwspanialsze sa te pasje, które pozwalaja na powrot do domu i powspominanie przygód. Ogrodnictwo ma tu dla mnie spora przewage nad samobojczą wyprawą w zimowe góry.

                      bez oceniania co lepsza
                      > a co gorsze
                      Dlaczego? Przeciez od poczatku tego watku oceniasz...
                    • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:10
                      Ja nie. Taką samą pasją może być tworzenie ogródka nawet jeśli ma 3x5 m2 jak i chodzenie po górach.
                  • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:52
                    > Bo alpinizm budzi podziw, a ogrodnictwo litość? Bo nie rozumiem...

                    No bo wiesz. Słowo żeglarz czy alpinista już samym swoim brzmieniem wywołuje orgazm wielokrotny. A ogrodnik czy modelarz to co najwyżej opad cycków.
                    • kk345 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:01
                      No tak...ale jestem w kropce- bo jak zakwalifikować zeglarza, ktory jednoczesnie hobbystycznie sieje rzodkiewke?
                • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:47
                  xxe-lka napisała:

                  > oj ale chyba jest różnica między tymi panami których COŚ pcha w te góry, coś s
                  > kłania do ciągłego podnoszenia poprzeczki a ogrodnictwem czy dekupażem?

                  Jest też różnica między żeglarstwem a nurkowaniem oraz między szydełkowaniem a grą w szachy. Tylko co z tego? Jakie to ma znaczenie w wątku o tytule "rodzice bez pasji"?
                  Idąc Twoim tokiem rozumowania człowiek, który skacze hobbystycznie ze spadochronem z wysokości parunastu kilometrów mógłby powiedzieć, że Twoje jeździectwo to infantylna zabawa dla cieniasów, bo prawdziwą pasją jest to, co on robi.
                • cherry.coke Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:12
                  xxe-lka napisała:

                  > oj ale chyba jest różnica między tymi panami których COŚ pcha w te góry, coś s
                  > kłania do ciągłego podnoszenia poprzeczki a ogrodnictwem czy dekupażem?

                  Jak cie kreci tylko adrenalina i "poprzeczka", to to wyartykuluj, a nie tworz teorii o hobby i pasjach smile

                  Jak jakis samouk w garazu wynajdzie nowy prosty i tani test medyczny, to tez nie jest pasja wedlug ciebie? Steve Wozniak wynalazl w garazu komputer osobisty, ale to sie pewnie nie liczy, bo siedzial przy tym na tylku i jeszcze mial nadwage big_grin
                  • kk345 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:16
                    >Steve Wozniak wynalazl w garazu komputer osobisty,
                    > ale to sie pewnie nie liczy, bo siedzial przy tym na tylku i jeszcze mial nadw
                    > age big_grin
                    I pewnie nie jeździł konno... cienias.
                    • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:19
                      kk345 nie podniecaj się. chyba nie masz jakichś szczególnych powodów do aż takiego zacietrzewienia co?
                      • kk345 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:26
                        > kk345 nie podniecaj się. chyba nie masz jakichś szczególnych powodów do aż taki
                        > ego zacietrzewienia co?

                        No faktycznie, to ja się podniecam i to ja stworzylam ten napuszony wąteksmile
                        Ale, zeby nie było, ze nie mam pasji- moze konno nie jeźdżę, ale też zyję na krawędzi, jak Ty- hoduję kiełki i nigdy nie wiem, ile wzejdziebig_grin
                    • liliankaa77 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:20
                      > I pewnie nie jeździł konno... cienias.
                      ee tam, ja obstawiam, że pewnie siedział na koniusmile tyłemsmile
                      • gryzelda71 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:25
                        A najpewniej to tego konia trze....wink
                        • kk345 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:37
                          Nie ma to, jak skopać niezły zart...
                          • gryzelda71 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:42
                            Kopanie w końskim charakterze,a jakże.
        • ala1262 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:31
          xxe-lka napisała:

          > no ok wiele mam z naszego otoczenia zajmuje się decoupagem i treningami zumby -
          > nie przeszkadza mi to absolutnie - ale to jest hobby - nie pasja

          dlaczego zumba ni emoze byc pasja?
          albo szachy?
          Ta ranga tylko w wypadku zajec stanowiacych zagrozenie zycia lub przynajmniej zdrowia?
          Takich pasjonatow to w sobote po dyskotece pelno- z procentami we krwi pruja ile fabryka dala. Zapewne gonia za adrenalina- wtedy czuja ze zyja. bo miedzy jednym a drugim wyrzutem adrenaliny zycie jest ...jakie? puste? moge tylko wspolczuc.
    • kerri31 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:58
      Czyli też jesteś nieodpowiedzialna
      • marzeka1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:00
        Nie, ją tłumaczy to, że ma PASJĘ, a moją pasją jest czytanie książek- no lubię to pasjami big_grin - ależ przyziemna i -nomen omen- kanapowa pasja big_grin
        • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:13
          ojatm ojatm marzeka1 moim hobby też jest czytanie książek, i pieczenie ciast smile robię to kiedy tylko mam czas smile ale książki udaje mi się ze trzy w porywach do czterech przeczytać w miesiącu
          no i dzieciom czytam pasjami big_grin
          • apriljana Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:30
            Kobieta orkiestra, rzec by można. Jeździ konno, podróżuje po świecie, żegluje po morzach i oceanach (i to "z pasją", broń Boże amatorsko/hobbystycznie) a do tego i na zumbę wyskoczy i ugotuje, upiecze, przeczyta cztery książki w miesiącu (a dzieciom to nawet pasjami) ... Założę się, że do tego wszystkiego jest zawsze zadbana i wypoczęta a i z dziećmi spędza całe mnóstwo czasu, jak na ideał matki przystało. Gratuluję i zazdroszczę.
            • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:33
              apriljana napisała:

              > Kobieta orkiestra, rzec by można.

              Dlatego trzeba ją z buta o co już e-matki stadnie się starają. Niech nie wychodzi przed szereg.
            • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:34
              złośliwości ty moje smile Zadbana nie jestem, wypoczęta to już nie pamiętam kiedy byłam
              Z dziećmi spędzałabym zapewne więcej czasu gdyby nie moje dość częste wyjazdy
              Już lepiej brzmię? smile
            • gogologog Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:46
              > Kobieta orkiestra, rzec by można. Jeździ konno, podróżuje po świecie, żegluje p
              > o morzach i oceanach (i to "z pasją", broń Boże amatorsko/hobbystycznie) a do t
              > ego i na zumbę wyskoczy i ugotuje, upiecze, przeczyta cztery książki w miesiącu
              > (a dzieciom to nawet pasjami) ... Założę się, że do tego wszystkiego jest zaws
              > ze zadbana i wypoczęta a i z dziećmi spędza całe mnóstwo czasu, jak na ideał ma
              > tki przystało. Gratuluję i zazdroszczę.

              Bardzo trafnie to ujelas. Ja mysle ze ma jeszcze pasjonujaca prace w ktorej sie realizuje i awansuje
              • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:51
                Pudło. mam koszmarnie nudną pracę której nie znoszę, ale to tylko dodatek do życia
                Mój dom nie jest oazą czystości i uporządkowania, moje dzieci nie mają i na razie sie nie zanosi gadzetów w stylu xboxa - bo pieniądze są kierowane gdzie indziej. Wymieniać dalej ? smile Może niektórym zrobi się lepiej ?
                • atteilow Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:09
                  xxe-lka napisała:
                  > Mój dom nie jest oazą czystości i uporządkowania

                  Akurat ta wada jest dla ematek zaletą wink
                • echtom Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:51
                  > Pudło. mam koszmarnie nudną pracę której nie znoszę, ale to tylko dodatek do życia

                  A jeśli ktoś ma pracę, w której się spełnia? Jak to właściwie jest - praca i rodzina to dodatki do życia, a jego sensem są zajęcia uprawiane w czasie wolnym?
                  • cherry.coke Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:54
                    echtom napisała:

                    > > Pudło. mam koszmarnie nudną pracę której nie znoszę, ale to tylko dodatek
                    > do życia
                    >
                    > A jeśli ktoś ma pracę, w której się spełnia? Jak to właściwie jest - praca i ro
                    > dzina to dodatki do życia, a jego sensem są zajęcia uprawiane w czasie wolnym?

                    Ewidentnie. Tu wypowiedz na ten temat, mowi kitesurfingowiec. Wytluszczenia moje, zwrocily moja uwage przy czytaniu:

                    – Człowiek, który ma pasję, w pewnym momencie nie patrzy na ryzyko. Tu chodzi o robienie w życiu tego, czego najbardziej się pragnie, a to często wymaga poświęceń. Zdarza się, że wszystkie inne dziedziny naszej aktywności są podporządkowane naszym pasjom. Ludzie są w stanie zorganizować swoją pracę i życie rodzinne tak, aby tylko móc robić to, co naprawdę kochają – tłumaczy miłośnik sportów ekstremalnych.

                    natemat.pl/53263,ryzykuja-zycie-aby-spelniac-marzenia-przyjmowanie-kolejnych-dawek-adrenaliny-jest-jak-narkotyk
                • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:09
                  ??????????????????
              • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:08
                Pisanie licznych postów? Bo moim zdaniem i z mojego doświadczenia internet to straszny złodziej czasu.
          • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:05
            Prawdziwa ematka, zwłaszcza na tle tego co dzisiejsza Wyborcza donosi o czytelnictwie. Gratuluję.
    • bri Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 15:59
      Skala ryzyka ma znaczenie. Żeglarstwo czy jazda konna są pewnie statystycznie bezpieczniejsze niż przemieszczanie się samochodem po polskich drogach.
      • sofi75 skala ryzyka 07.03.13, 17:13
        Problem polega na tym, ze ta skala ryzyka u kazdego jest inna.

        Wiekszosc z Was potepia tutaj sporty ekstremalne, bo mozna przez swoja pasje osierocic dzieci.
        Ale wiele osob ma te granice ustawiona duzo nizej i rezygnuje naprawde z wieeeelu rzeczy, ktore robilo zanim dzieci przyszly na swiat.
        Nie tak dawno pochwalilam sie koledze, ze wybieram sie do Maroka za wyjazd niezorganizowany.
        - a co z dziecmi?
        - jada ze mna?
        - zglupialas? Ja jestem odpowiedzialnym rodzicem i nie bede dziaciakow ciagal po arabusach i fundamentalitach! wez dziewczyno dorosnij i sie ogarnij!

        Dla ulatwienia dodam, ze nigdy tam nie byl, a obraz kraju ma prawdopodobnie z mediow.


        Czyli co?
        Podroze tez zabronione?

        No jak widac - dla wielu tak.

        I dlatego mam wrazenie, ze sie tutaj nie dogadacie.
    • liliankaa77 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:02
      ciekawy wątek w kontekście tego, ile osób uważa, że matka pracująca będąca 9,10 godzin poza domem robi dzieciom krzywdę
      oczywiście tatuś będący poza domem przez wiele tygodni krzywdy dzieciom już nie robi
    • liliankaa77 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:22
      mogę zostać zjechana, ale uważam, że pewne pasje powinno się odłożyć na czas przynajmniej, gdy dziecko jest małe
      i nie wyobrażam sobie by mając 6 miesięczne dziecko pojechać i zdobywać ośmiotysięcznik z dala od rodziny
      i nie wyobrażam sobie mieć takiego chłopa
      i sama nie zamierzam i dziękuję za żołnierza, himalaistę, marynarza, pana, który pracuje za granicą i przyjeżdza do Polski na urlop trzy razy do roku
      rozumiem, że innym może pasować, ale sama dziękuję
      • bri Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:26
        Ale z tego co piszesz to najbardziej jesteś przeciwna rozłące. Nie każda ryzykowna pasja wymaga długich, dalekich wyjazdów. Wyszłabyś za boksera, żużlowca, lotniarza, rajdowca, itd.?
        • liliankaa77 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:36
          masz rację, bo ja nie samym pasjom jestem przeciwna niezajmowaniu się własnym dzieckiem w imię pasji
          za żużlowca czy lotniarza pewnie bym wyszła o ile zajmowaliby się swoimi pasjami nie rozwalając rodziny- czyli sytuacja, gdzie panowie zajmują się tym zawodowo i są w domu raz na miesiąc -dziękuję
          nie, dzięki,za weekendowego męża i ojca
        • liliankaa77 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:39
          ale w poddawaniu się ekstremalnej pasji-np. właśnie himalaizm gdzie łatwo życie można stracić, a dzieci małe też mi dużo zgrzyta i też podziękowałabym za takiego pana
      • moofka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:45
        ja mam zdanie okreslone na temat takich pasji
        polecam poczytanie wyznan Olgi Morawskiej wdowy po himalaiscie
        i szczere przyznanie przed soba czy rodzica z taka pasja chcialybyscie dla swoich dzieci
        bo ja na pewno nie
        i uwazam ze jak sie jest odpowiedzialnym za rodzine
        to nikt nie ma prawa narazac bez sensu zycia
        i prosze mi nie pisac o samochodzie
        • bri Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:56
          Nie chciałabym himalaisty na ojca swoich dzieci, ale zakochujesz się w kimś zwykle zanim się dzieci pojawią na świecie... uncertain Nie wiem, może należałoby przed pierwszym stosunkiem uzgadniać czy taka osoba zamierza swoją pasję porzucić, jeśli dzieci się pojawią, bo wymaganie od niej później, żeby przestała to robić, chociaż nigdy takiego zamiaru nie miała, nie wydaje mi się fair.

          Mnie się wydaje, że życie z taką osobą jest trudne nie tylko ze względu na ryzyko wpisane w jej pasję, ale też przez sam charakter tej pasji - ze względu na długie rozłąki, na to oczekiwanie na wiadomość z drugiego końca świata, na fakt, że często nie ma możliwości pochowania ciała itd.

          • aneta-skarpeta Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:06
            no tak, ale nie robisz sobie z nim dziecka zaraz po zakochaniu
            mija czasi widzisz, czy Ci takie zycie pasuje czy nie
        • aneta-skarpeta Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:06
          ja sobie tez nie wyobrazam takiego zycia- dlatego ani sie nie związałam z himalaistą, ani tymabrdziej nie zrobiłąm sobie z nim dziecka

          rozumiem, ze mozna miec pretnesje, jesli on pozniej staje sie himalaistą, ale jesli go poznaję takiego? to na co mam liczyc? że się zmieni?
      • 3-mamuska Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:06
        liliankaa77 napisała:

        > mogę zostać zjechana, ale uważam, że pewne pasje powinno się odłożyć na czas pr
        > zynajmniej, gdy dziecko jest małe
        > i nie wyobrażam sobie by mając 6 miesięczne dziecko pojechać i zdobywać ośmioty
        > sięcznik z dala od rodziny
        > i nie wyobrażam sobie mieć takiego chłopa
        > i sama nie zamierzam i dziękuję za żołnierza, himalaistę, marynarza, pana, któr
        > y pracuje za granicą i przyjeżdza do Polski na urlop trzy razy do roku
        > rozumiem, że innym może pasować, ale sama dziękuję

        Dokładnie, mam takie samo zdanie.
        Sa momenty w życiu kiedy ktoś jest ważniejszy niż nawet najwieksza pasja.
        Zreszta jazda konna to ile? kilka godzin i jesteś w domu.
        A oni jak jadą to nie na dzien dwa.
    • guderianka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 16:27
      Tak trudno zrozumieć, że życie ma to do siebie że sie kończy? I nie każdy chce je przeżyć zachowawczo przed tv? Nawet za cenę większego ryzyka

      A między tv a ośmiotysięcznikiem nie ma nic ?
      Przecież sama piszesz, że jest, podając przykłady ze swojego życia-więc o co Ci chodzi ?
    • atteilow Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:00
      xxe-lka, a jak zajmujesz dziećmi, kiedy cię przy nich fizycznie nie ma podczas tych afrykańskich wojaży, wypraw dalekomorskich itp.? Być moze sa to tylko wasze wspólne wakacyjno weekendowe wypady. Wtedy chyba przede wszystkim myslisz o bezpieczeństwie dzieci. Jak to sie ma do ekspedycji w Himalaje na wysokość ponad 8 tys. metrow?
      • naturella Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:07
        Ojtam ojtam, ja to mam dopiero niebezpieczna dla rodziny pasje. Jak sie zaczytam to i mleko moich dzieci moze wykipiec... smile
    • sumire Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:17
      da się jedno z drugim pogodzić. mam znajomą, która po urodzeniu dzieci wróciła do latania na paralotni, odchowawszy je nieco. jej mąż zresztą też lata, gdy tylko pogoda dobra. rodzina ma się świetnie, acz prawdą jest, że dziewczę nasłuchało się nieco komentarzy (tyle, że ja - bezdzietna - też się nasłuchałam, że się zabiję, jestem nieodpowiedzialna etc.). moja kuzynka jest związana od lat z człowiekiem, który chodzi po wysokich górach i też nieźle im się układa.

      da się, ale trzeba mieć odpowiednią konstrukcję psychiczną i do uprawiania sportów wysokiego ryzyka, i do związania się z osobą, która je uprawia. i trzeba robić swoje, po prostu. prawda jest natomiast taka, że jeśli się tego nie doświadczyło na własnej skórze - albo jako ten, co naraża życie (choć na dobrą sprawę każde inne czasochłonne i angażujące zamiłowanie tu też pasuje), albo jako strona czekająca - to się tego zwyczajnie nie zrozumie. można sobie teoretyzować najwyżej.
      • atteilow Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:31
        tylko jak to się ma do długich kilkumiesięcznych wyjazdów, wynikajacych z pasji rodziców, kto zajmuje sie wówczas dziećmi? To zwykła ucieczka przed nudnymi, codziennymi obowiązkami, zwyczajnie ktos inny je wykona za takie osoby. Dziadkowie, opiekunka? W normalnych warunkach trzeba rano wstać, wyszykowac dzieci do przedszkola/szkoły biec do pracy, potem szybki powrót, obiad, sprzatanie, pomoc w nauce, podcieranie tyłka, choroby, smarki, wymiociny, kąpanie, usypianie, nocna pobudka, bo się boi, bo znów rzyga. No... ale rodzic z pasją... realizuje w świecie pasje. I jeszcze może w gazetach o nim napiszą i powiedza, ze bohater. Bohater, bo z domu wyjechał.
        • sumire Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:39
          toż mówię - jedna strona drugiej nie zrozumie. jako i ja nie rozumiem rosnącej od wczoraj potrzeby topienia takich ludzi w łyżce wody.
          • atteilow Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:45
            bo chodzi o dzieci i opiekę nad nimi. Można się wykpić z tego obowiązku i iść z kumplami na piwo do knajpy, lub szumnie nazywać swoje olewactwo pasją. Nie mniej powód jest ten sam - nuuuuuda.
            • sumire Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:04
              smile czyli wszystkich, którzy jeżdżą w Karakorum albo na biegun, albo postanawiają przepłynąć ocean, motywuje tylko chęć zrzucenia obowiązków na innych? to ciekawe bardzo.
              • atteilow Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:11
                sumire napisała:

                > smile czyli wszystkich, którzy jeżdżą w Karakorum albo na biegun, albo postanawiaj
                > ą przepłynąć ocean, motywuje tylko chęć zrzucenia obowiązków na innych? to ciek
                > awe bardzo.

                Ponawiam pytanie kto w tym czasie podciera tyłek ich dziecka? I dlaczego oni wola być na biegunie niż czytać wieczorna bajeczkę?
                • sumire Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:20
                  bo widocznie sobie ten biegun wymarzyli. nie wiem, co w tym niepojętego.
                  • atteilow Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:41
                    sumire napisała:

                    > bo widocznie sobie ten biegun wymarzyli. nie wiem, co w tym niepojętego.

                    a dziecko na ten czas położyli na półce obok innych swoich zabawek podróżniczych
                    • sumire Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:43
                      jakie to wszystko proste z boku, nie?
                    • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:45
                      nie wiem co robią owi "oni" mogę pisać za siebie
                      U mnie sytuacja wygląda tak, że moje dzieci mają dwoje sprawnych na ciele i umyśle rodziców i podczas kiedy jedno z tych rodziców jest np. w podróży "podcieraniem tyłków" jak to malowniczo ujmujesz zajmuje się to drugie. Nie widze w tym nic nadzwyczajnego
                      • atteilow Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:55
                        Ale my mówimy o zdobywcach Czomolungmy, oceanów i biegunów, nie o letnich wyjazdach w cieple kraje. smile
                        • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:57
                          A czym dla dziecka się różni nieobecność rodzica, który płynie przez ocean, od tego, który wyjechał do ciepłych krajów?
                          • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:03
                            No ciekawam bardzo czym to się różni w odczuciu dziecka
                            Ja nie jeżdżę na wakacje w ciepłe kraje zasadniczo - i nie ma mnie w domu stanowczo dłużej niż ustawa przewiduje wink
                            • atteilow Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:16
                              xxe-lka napisała:

                              > No ciekawam bardzo czym to się różni w odczuciu dziecka
                              > Ja nie jeżdżę na wakacje w ciepłe kraje zasadniczo - i nie ma mnie w domu stano
                              > wczo dłużej niż ustawa przewiduje wink

                              oj nie popisuj się już wink Masz potrzebę bycia podziwianą, jakos tak za mało robisz, zeby być dobrą podróżniczką i równie mało, żeby być dobrą matką. Moze lepiej jednak na cos sie zdecydować. Inaczej coś zawsze jedno zostanie zaniedbane kosztem drugiego/drugich wink
                              • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:21
                                Nie popisuj się? hmm przecież ani słowa nie napisałam dokąd podróżuję, jak często, w jaki sposób - ani słówka na ten temat nie było
                                Z braku argumentów udałaś się na wycieczkę osobistą? Przecież nic o mnie nie wiesz.
                                • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:15
                                  Nie chodzi o wycieczki osobiste. Podróżować można róznie, z doświadczenia , na szczęście nie własnego, wiem do czego może doprowadzić podróżowanie bez zachowania rozsądku.
                          • atteilow Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:07
                            Długością pobytu (to miesiące przygotowań), ryzykiem i tym że na letni wyjazd w cieple kraje zwyczajnie można zabrać dziecko
          • 3-mamuska Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:42
            sumire napisała:

            > toż mówię - jedna strona drugiej nie zrozumie. jako i ja nie rozumiem rosnącej
            > od wczoraj potrzeby topienia takich ludzi w łyżce wody.
            Nikt ich topić nie chce.

            Uważam ze taki pociąg do pasji niebezpiecznych powinno sie leczyć, zwłaszcza jesli ma sie rodzine dzieci. To jest jak narkotyk i od adrenaliny mozna sie uzależnić.

            Chcesz idź zyj i umieraj z pasja, ale nie powołuj dzieci na świat czyniąc z nich sieroty.
            Nie każdy musi mieć w życiu pasje inie każdy musi mieć rodzine ,dzieci.
            Jakoś często kobiety rezygnują dla dzieci a panowie ? ,bo Misio musi.
            I tyczy sie to każdego jesli z pasji nałogu czy egoizmu rani sie innych.
    • esr-esr Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:39
      no to witaj w klubie, mamy wspólne pasje. ja aktualnie lekko je zawiesiłam, ale na morze wrócę, na konia też czasem wsiadam (przy czym ja nie trenowałam, typowo hobbystycznie jeździłam).

      myślę, że ciężko jest zrozumieć czyjąś pasję (ja pasję od hobby odróżniam po tym czy jest to oś życia danej osoby). mnie kiedyś żagle dominowały całe wakacje, nie potrafiłam sobie wyobrazić tego, że nie pływam. czekam aż tam wrócę i to SAMA! bo za bardzo się denerwuję jak pływam z rodziną.

      a odnośnie prześmiewczego tonu o wyższości jazdy konnej nad innymi pasjami to przypomnę, że całkiem niedawno na zawodach jeździeckich zginęła dziewczyna, WKKW jest w ogóle kontuzjogenne i dla jeźdźca i dla konia. żeglarstwo czy to morskie, czy jeziorne, też niesie ogromne ryzyko - o czym też nie raz dane nam było się przekonać w Polsce. w himalaje przynajmniej idą tylko przygotowani ludzie, na wodę (i pod nią) pcha się coraz więcej nierozważnych samozwańczych specjalistów.
      • gryzelda71 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:47
        myślę, że ciężko jest zrozumieć czyjąś pasję

        Zwłaszcza jak jest inna od naszej.
      • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:57
        No własnie nie chodziło mi o to czy coś jest bardziej niebezpieczne lub mniej, coś jest bardziej wzniosłe czy też nie. Tylko o to, że ma się jakiegoś fioła i pod to jest się wstanie podporządkować życie. Nawet będąc rodzicem.
        I przecież pisałam wyraźnie, że ryzyko tego co ja na swoim przykładzie opisuję a ryzyko które podejmują uprawiający sporty ekstremalne jest NIEPORÓWNYWALNE.
        Napisałam na przykładzie wychodzenia trochę poza schemat regularnego zycia "od do". W wątku obok, który opisuje tragedię która wydarzyla sie w górach, trwa jazda na całego po ludziach którzy prawdopodobnie zginęli. I co trzecia osoba pisze że nie powinni mieć dzieci. Ja się z tym nie zgadzam stąd ten wątek.

        Teraz do esr-esr
        Ja pływam z rodziną ale po jeziorach. Na morze to już tylko sama.
        Z WKKW zrezygnowałam jakiś czas temu bo właśnie czułam, że ryzykuję za bardzo. Chyba przestałam ogarniać to kondycyjnie. Ale nie powiem żebym czuła się dobrze z tą decyzją. I rozumiem ludzi, którzy nie rezygnują.
        • esr-esr Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 08:41
          heh, ja nie byłam na wodzie od 4 lat niestety. dzieci małe (1 i 3) a mąż z racji zawodu latem jest niedostępny (podły, zły ojciec) więc jeśli już pływać bym musiała sama ze szkrabami a na to się nie porwę. chociaż korci mnie zalew wiślany, myślę o postawieniu tam łódki za jakieś dwa lata (mam nefryta). na konie mam max 500 metrów i też jakoś rzadko uda mi się dojść, ale cóż - młody podrośnie, wychoruje się i zdejmę sztyblety i sztormiak z kołka. a brakuje mi tego tak strasznie mocno.
          BTW myślałam ostatnio z koleżanką żeby przepłynąć się pogorią jesienią, dołączysz do nas? tam są luksusowe warunki (prysznice, ogrzewanie, kuk i takie tam bonusy).
          • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 10:56
            No takich maluchów na łódź też bym nie brała wink Moje zaczęły ze mną pływać tak lajtowo w wieku od 4 lat w górę. Teraz syn chce się zapisać do klubu - ma 7 lat i nie widzę przeszkód. Myślę, że wiosną spróbujemy.

            Fajny macie plan z koleżanką, nie przyłączę się bo jesienią jak dobrze pójdzie będą daleko od kraju.

            Ja bym bez jeździectwa nie wytrzymała, jeżdżę cały czas z przerwami na ciązę no i połóg wink Teraz już bez WKKW a więc bez maksymalnie trudnych i czasochłonnych treningów. Ale w WKKW startowałam mając już dzieci. Oczywiście młodzież też podłapała bakcyla i syn całkiem sprawnie pomyka już na kucach walijskich - ale raczej traktuje to pobocznie, no pojeździ, poskacze nawet ale szału nie ma. Szał jest za to u 5-latki, która śmiga na kucykach i muszę ją przyhamowywać nieco bo jest nieobliczalna wink

            Im starsze dzieci tym fajniej bo jeśli wykazują chęci to można wspólnie mnóstwo rzeczy robić.
            • esr-esr Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:33
              plan planem, zobaczymy co z tego wyjdzie...

              ja mam ten problem, że u mnie wiosną, latem i jesienią mąż ciężko pracuje (rolnik) i sama muszę się zajmować domem i dziećmi (babć do niańczenia brak). jak młody był na etapie spania to czasem czekał w nosidełku przy padoku smile córa jeździła (dużo powiedziane) w zeszłe wakacje i wyraża chęć dalszej nauki, mam nadzieję że da się kiedyś namówić też na optymisty.
              ja sobie wymyśliłam, że na 35 urodziny wyrobię sobie odznakę, będę starsza nawet od koni ROTFL
        • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:22
          A czy nie rozumiesz, że Twoje pasje mogą nie być pasjami innych ludzi? A ci ludzie - rodzice- mogą mieć inne pasje i nie kwalifikować się do zbioru "rodziców bez pasji".
          Ja chyba raz w życiu siedziałam na koniu. Znacznie więcej na wielbłądzie, ośle czy słoniu. Konie mnie nie rajcują.
          Żaglówką po jeziorach pływałam w czasach studenckich i przedstudenckich. AA.z moim ojcem wyjeżdżałam w czasach licealnych i podstawówki na wycieczki/spływy kajakowe. Po Mazurach.
          Po morzach w życiu nie żeglowałam. Nie lubię statków, ani innych jednostek pływających.
          • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:28
            No ale ona przecież dokładnie o tym pisze, że cudze hobby/pasje są dla niej niewystarczające.
            Ale czemu wy odczytujecie, że są gorsze?

            Na pierwszych stronach mediów pojawiają się informacje o wytyczeniu nowej trasy na ośmiotysięcznik , a nie o tym, że Maciek i Jola nakleili chusteczkę dekupażową na nowe pudełko.
            Dyskryminacja, oznaka pogardy dla dekupażowców - no bo chyba nic innego?
            • aguila_negra Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:38
              > Na pierwszych stronach mediów pojawiają się informacje o wytyczeniu nowej trasy
              > na ośmiotysięcznik , a nie o tym, że Maciek i Jola nakleili chusteczkę dekupaż
              > ową na nowe pudełko.
              > Dyskryminacja, oznaka pogardy dla dekupażowców - no bo chyba nic innego?

              To raczej Ty sama zauważając, że w gazetach pisze się o alpinizmie, a nie decoupage'u dajesz do zrozumienia, że to drugie najwyraźniej nie jest na tyle interesujące czy porywające, by w ogóle o tym wspominać. Czyżbyś znalazła kolejne kryterium odróżniające pasję od hobby - stopień medialności? wink
              • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 14:56
                aguila_negra napisała:

                > To raczej Ty sama zauważając, że w gazetach pisze się o alpinizmie, a nie decou
                > page'u dajesz do zrozumienia, że to drugie najwyraźniej nie jest na tyle intere
                > sujące czy porywające, by w ogóle o tym wspominać.

                Tak, masz rację, czołówki wszystkich gazet informują na pierwszych strona o nowych obklejonych wazonikach.
                • aguila_negra Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:10
                  nenia1 napisała:

                  > aguila_negra napisała:
                  >
                  > > To raczej Ty sama zauważając, że w gazetach pisze się o alpinizmie, a nie
                  > decou
                  > > page'u dajesz do zrozumienia, że to drugie najwyraźniej nie jest na tyle
                  > intere
                  > > sujące czy porywające, by w ogóle o tym wspominać.

                  > Tak, masz rację, czołówki wszystkich gazet informują na pierwszych strona o now
                  > ych obklejonych wazonikach.

                  Obawiam się, że nie zrozumiałaś.
                  • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:15
                    Trudno, potrafię z tym żyć.
            • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 12:46
              Tytuł wątku brzmi "Rodzice BEZ pasji", a to według autorki oznacza, że wszelkiego rodzaju działalność inna niż sporty ekstremalne( czytaj równiez drogie) to nie jest pasja tylko bzdet.... czyli coś gorszego, nie zasługującego na uwagę, nie występującego na pierwszych stronach mediów.
              To jest podsumowanie tych "bez pasji" według autorki.
              Natomiast w prasie na pierwszych stronach nie ma wzmianki ( a jeśli już się pojawia to małym drukiem na końcu) , że wyprawa na 8 tysięcznik ne powiodła się, że himalaiści musieli zawrócić, nie wracają w glorii, nie stali się bohaterami. NIE! ponieśli straty finansowe, koszty psychiczne, być może ucierpieli na zdrowiu ( odmrożenia, uraz psychiczny, stres, choroba wysokościowa). Nikt o nich nie pamięta, nikt o nich nie mówi.
              Są tak samo anonimowi jak Maciek czy Jola i ich chusteczki.
              A swoją drogą to ciekawe spostrzeżenie- pasja staje się pasją gdy pisze o niej prasa? Nie mozna mieć pasji w cieniu własnego garażu, ogrodu czy zaciszu mieszkania?
              Albo jeszcze gorzej smile pasji podróznika nie ma żadna szanująca się osoba, która zwiedza świat z biurem podróży, a plama nad plamami to 5* hotel typu all albo Egipt ( człowiek z pasją nie jeździ do Egiptusmilesorry "Egiptowa", a już wylegiwanie na plaży w Egipcie, Turcji czy Grecji już do końca dyskwalifikuje . Czy bardzo się pomyliłam?
          • esr-esr Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 12:46
            dlaczego mam nie rozumieć? gdzie ja napisałam, że każdy ma podzielać moje pasje?

            napisałam, że w przypadku sportów/pasji/hobby/wstaw co chcesz niebezpiecznych zdecydowanie lepiej jest być pasjonatem niż pseudohobbystą który swoje zainteresowanie np. żeglarstwem ogranicza do wybrania odpowiedniej łódki i modnego sztormiaka - tacy ludzie stanowią zagrożenie dla siebie i innych; pasjonaci nie muszą udowadniać na każdym rejsie że są super hiper żeglarzami, bo to jest ich chleb powszedni, oni tym żyją.
            kajakarze też bywają tacy co wezmą kajak spod ośrodka i pchają się na środek śniardw i tacy, którzy tym żyją, znają przepisy, zasady bezpieczeństwa, potrafią przewidzieć załamanie pogody, itp.

            z innej beczki - ogromną pasją mojej mamy jest szydełkowanie, aktualnie zajmuje się koronkami. i ona ma dziesiątki wzorów, wymyśla też sama, pokazuje szydełkowanie mojej córce, dzierga jej torebeczki, czapeczki i różne pierdoły i to też jest ok. jednakże szydełkowanie nie jest niebezpieczne, ona nie ryzykowała swojego życia jak dziergała nad moją kołyską, za to mój ojciec na morzu w mniejszym czy większym stopniu tak - i do takich pasji się odnoszę, bo o to chyba chodzi w tym wątku?
            • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 13:29
              Moim zdaniem w wątku chodzi o to, że prawdziwą pasją jest uprawianie sportów ekstremalnych z narażeniem życia/zdrowia a wszystkie inne "pasje" ( cudzysłów nieprzypadkowy) są zawracaniem głowy. Stąd określenie rodzice BEZ pasji. I pytanie czysto retoryczne - czy nalezy zrezygnować z nich ( czytaj narażania życia) gdy ma się rodzinę. A w podtekście - te pasje są drogie, kosztowne ( bo są), więc znacznie lepsze niż pływanie kajakiem po Wiśle ( co tam kajak z ośrodka) czy szydełkowanie. A jak lepsza pasja to i lepszy jej właściciel. Chyba, że się mylę.
              • esr-esr Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 13:43
                ja to odebrałam inaczej. i zapewniam, że masa ludzi uprawia te kosztowne sporty za mniejsze pieniądze - nie muszę pływać wypasionym jachtem, dla mnie wystarczy stara omega i namiot bo najważniejszy jest ten powiew wiatru na twarzy (w czasie studiów pracowałam wożąc ludzi na żaglówkach). tak samo jak masa dzieciaków jeździ konno w starych dresach za pracę w stajni.
                BTW dobry kajak to też kupa kasy, do tego osprzęt i transport i już się robi sport elitarny.
      • kosmopolis Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:01
        > a odnośnie prześmiewczego tonu o wyższości jazdy konnej nad innymi pasjami to p
        > rzypomnę, że całkiem niedawno na zawodach jeździeckich zginęła dziewczyna,

        Ojej, ojej.
        A utopić się można nawet na basenie, co niestety wcale nie tak rzadko się zdarza. No ale przecież pływanie na basenie jest takie... blee, moczenie pupy jedynie. Nic to w porównaniu z jazdą konną.

        Żałosne jest to oddzielanie prawdziwych pasji od pasji udawanych, które są zaledwie hobby. Naprawdę żałosne.
    • puza_666 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:50
      To sa wybory zyciowe kazdego z nas i nic innym do tego. Krytykowanie ze ktos jest glupi i nieodpowiedzialny bo chodzi w gory i ma dzieci albo jezdzi konno jest po prostu zenujace. Jutro moze w ziemie pier#@$#%c meteoryt i tak wszyscy zginiemy...Zawsze mnie zadzwia latwosc z jaka ludzie uznaja za sluszna tylko jedna swoja prawde i swoje wybory.
      • joanna35 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 17:56
        No tak, Autorka przecież wykazała się ogromnym zrozumieniem i szacunkiem dla cudzych, innych od jej własnych , wyborów.
        • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:01
          Joanno a którym miejscu ich nie uszanowałam?
          Ale nie martw się. Baty dostałam w wątku niemałe wink nawet parę chamskich tekstów by się znalazło polecam poczytać wyżej kk345, liliankę, gryzeldę.
          Mam wrażenie że ja nikogo nie obrażałam ani nie drwiłam.

          Nagonka na himalaistów i powszechne przekonanie, że nie powinni się rozmnażać wydaje mi się bardzo nie fair.
          • joanna35 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:05
            Czymś je jednak uraziłaś/rozsierdziłaś, prawda?
            • triss_merigold6 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:12
              Tezą, że człowiek bez niebezpiecznej pasji realizowanej poza domem, składa się na ołtarzu rodzicielstwa i jest nudny jak flaki z olejem.
              Wiele lat jeździłam konno, teraz sporadycznie jak mam okazję. Porównywanie rajdu po Bieszczadach do wyprawy w Himalaje czy samotnego rejsu po morzu, to porównywanie palca z wujem.
              Mój partner od 17. roku życia jeździł motorem, ścigaczami też. Jak zdecydował się osiąść, to motor sprzedał i nie jeździ.
              Nie tolerowałabym na własnym rodzinnym podwórku pasji niosących bardzo realne wysokie ryzyko nagłego zejścia. Facet wybierający wielotygodniowe wyprawy w góry czy skoki spadochronowe byłby mi zbędny, bo generowałby za duży stres.
              • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:23
                triss_merigold6 napisała:

                > Tezą, że człowiek bez niebezpiecznej pasji realizowanej poza domem, składa się
                > na ołtarzu rodzicielstwa i jest nudny jak flaki z olejem.

                Zaraz, zaraz, ale właśnie kota odwracasz. Tezą było, że ludzie z niebezpieczną pasją
                nie powinni mieć dzieci, a nie że ludzie bez niebezpiecznej pasji składają się na ołtarzu
                rodzicielstwa.
                • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:26
                  o tototo
                  pisałam wyłącznie o tym, że co trzecia emama jest przekonana, że himalaiści nie powinni mieć dzieci
                  absolutnie nie na odwrót
                  • triss_merigold6 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:29
                    Jeżeli nie zrezygnowali z gór ekstremalnych, to nie powinni. Proste.
                    Mogą mieć jeśli zrezygnują z chwilą pojawienia się potomstwa.
                    • nenia1 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:34
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Jeżeli nie zrezygnowali z gór ekstremalnych, to nie powinni. Proste.

                      Nie, na razie mogą mieć dzieci kiedy chcą.
                      Nie tobie i innym o tym decydować.
                      Zadziwiająca jest ta potrzeba regulowania cudzego życia.
                    • esr-esr Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 12:50
                      no dobrze a ludzie wykonujący prace obarczone dużym ryzykiem? im wolno posiadać dzieci czy nie? tacy np pakistańscy tragarze, którzy siedzą w tej samej bazie (dla kasy) już są ok?
                      • apriljana Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 13:09
                        esr-esr napisała:

                        > no dobrze a ludzie wykonujący prace obarczone dużym ryzykiem? im wolno posiadać
                        > dzieci czy nie? tacy np pakistańscy tragarze, którzy siedzą w tej samej bazie
                        > (dla kasy) już są ok?

                        Pakistańscy tragarze ryzykują żeby zarobić na chleb dla swoich rodzin a nie z potrzeby podreperowania swojego ego, tak są ok.
                        Ci którzy włażą tam tylko w celu obsikania wielokrotnie wcześniej zdobytego szczytu też są ok, ale nie róbmy z nich bohaterów, niczym się oni nie różnią od wspomnianej wcześniej ciotki z Zakopanego szorującej podłogę po raz piętnasty w ciągu dnia.
                        • sumire Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 13:41
                          ciekawam, kto wobec tego zasługuje na miano bohatera. zaczynam mieć wrażenie, że na tym forum największym - ba, jedynym - bohaterstwem jest macierzyństwo, cała reszta to kaprysy służące nadmuchaniu miłości własnej.
                          • apriljana Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 13:53
                            sumire napisała:

                            > ciekawam, kto wobec tego zasługuje na miano bohatera. zaczynam mieć wrażenie, ż
                            > e na tym forum największym - ba, jedynym - bohaterstwem jest macierzyństwo, cał
                            > a reszta to kaprysy służące nadmuchaniu miłości własnej.

                            Z całą pewnością nie ktoś kto realizuje swoje pasje (jakiekolwiek by one nie były) o ile nie wynika z tego niewiele więcej niż samozadowolenie pasjonata.
                          • echtom Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 13:55
                            "Bohater – osoba, która odznaczyła się niezwykłymi czynami, męstwem i ofiarnością dla innych ludzi." (bold mój). W tym aspekcie matki znacznie częściej dokonują czynów bohaterskich, by ratować dzieci, niż jakikolwiek wyczynowy sportowiec.
                          • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 14:11
                            Czy bohaterstwem jest wyciągnięcie od sponsora(ów) kasy na wypasiony sprzęt ( himalaiści) a potem chodzenie po górach i gdy coś się stanie sos do ambasady?
                            Czy bohaterstwem jest złamany kręgosłup gdy skacze się ze spadochronem i przejście na garnuszek ZUS?
                            Czy bohaterstwem jest niepracowanie i kompletowanie wyprawy do jaskini/na równik itd?
                            Czy bohaterem jest / był mój bliski kolega, który po wyprawach do Afryki zachorował na malarię i zmarł zostawiając 3 dzieci i niepracującą żonę?
                            • sumire Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 14:27
                              ok. ale skąd w ogóle zakładanie, że robi się to dla chęci zostania bohaterem tudzież podkręcenia sobie ego? to jest bardzo niesprawiedliwe rozumowanie. ja na ten przykład skakałam ze spadochronem, owszem. na paralotni też latałam - nie latam już, bo pieprznęłam o ziemię i spędziłam 2 przykre miesiące na rehabilitacji (tak, dostałam odszkodowanie, zaraz się dowiem, że naciągam państwo na sponsoring). żadnej z tych rzeczy nie robiłam po to, żeby ludzie myśleli, jaka to jestem fajna lub żeby w gazetach pisali o tym, jak to życie narażam. owszem, znam gości, dla których główną motywacją jest powodzenie u dziewczyn i możliwość polansowania się w towarzystwie - ale to garstka, tacy zwykle szybko wypadają z obiegu. większość ludzi, którzy bawią się w takie sprawy, po prostu spełnia swoje marzenia. to jest ich główna, by nie rzec - jedyna motywacja.
                              • apriljana Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 14:37
                                sumire napisała:

                                > ok. ale skąd w ogóle zakładanie, że robi się to dla chęci zostania bohaterem tu
                                > dzież podkręcenia sobie ego? to jest bardzo niesprawiedliwe rozumowanie. ja na
                                > ten przykład skakałam ze spadochronem, owszem. na paralotni też latałam - nie l
                                > atam już, bo pieprznęłam o ziemię i spędziłam 2 przykre miesiące na rehabilitac
                                > ji (tak, dostałam odszkodowanie, zaraz się dowiem, że naciągam państwo na spons
                                > oring). żadnej z tych rzeczy nie robiłam po to, żeby ludzie myśleli, jaka to je
                                > stem fajna lub żeby w gazetach pisali o tym, jak to życie narażam. owszem, znam
                                > gości, dla których główną motywacją jest powodzenie u dziewczyn i możliwość po
                                > lansowania się w towarzystwie - ale to garstka, tacy zwykle szybko wypadają z o
                                > biegu. większość ludzi, którzy bawią się w takie sprawy, po prostu spełnia swoj
                                > e marzenia. to jest ich główna, by nie rzec - jedyna motywacja.

                                Właściwie sama sobie odpowiedziałaś. Jeśli robisz coś tylko dla siebie, w celu osiągnięcia satysfakcji z tego co zrobiłaś to nie ma znaczenia czy skaczesz ze spadochronem czy szydełkujesz, robisz to tylko i wyłącznie dla siebie a więc w celu poprawienia sobie samopoczucia (sobie a nie innym) czyli dla własnego ego.
                                Sama przyznałaś, że spełnianie SWOICH marzeń to najczęściej jedyna motywacja. Nikt kto nie ogląda się na innych w dążeniu do samorealizacji nie może być nazwany bohaterem. Dlatego dokonania kilku samców obsikujących szczyty nie są dla mnie niczym godnym podziwu. Bo co z tego, że wytyczyli nowy szlak na ośmiotysięcznik? Nie służyło to niczemu innemu niż samozadowoleniu tychże dziarskich samców.
                                • sumire Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 14:48
                                  idąc tym tropem, powinniśmy w ogóle zrezygnować z marzeń, bo to czysty egoizm i fanaberia. tylko ja bym nie bardzo chciała żyć w takim świecie.
                                  • echtom Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 14:56
                                    Nie rezygnować, tylko nie dorabiać do nich ideologii.
                                    • sumire Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:07
                                      tyle że na razie ideologię dorabiają głównie przeciwnicy, przynajmniej w wątkach powstałych wskutek wiadomych wydarzeń. to oni wiedzą lepiej, co stoi za podejmowaniem takich a nie innych decyzji i zamiłowaniem do takich a nie innych rozrywek.
                                      • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:13
                                        Zawsze stoi ryzyko. I jest pytanie czy warto skakać ze spadochronem po to, zeby spełnić marzenia i ryzykując tym samym złamanie kręgosłupa gdy się ma rodzinę, małe dzieci, chorych rodziców, zone w ciąży itd?????
                                        Czy narażanie się ( bo to sztandarowe chodzenie po górach, ale i mnóstwo innych działań) w sytuacji gdy jest się odpowiedzialnym za byt rodziny jest słuszne?
                                        Jestem jak najbardziej za tym, zeby mieć pasje, ale pasje nie zawsze są niebezpieczne.
                                      • aguila_negra Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:15
                                        sumire napisała:

                                        > tyle że na razie ideologię dorabiają głównie przeciwnicy, przynajmniej w wątkac
                                        > h powstałych wskutek wiadomych wydarzeń. to oni wiedzą lepiej, co stoi za podej
                                        > mowaniem takich a nie innych decyzji i zamiłowaniem do takich a nie innych rozr
                                        > ywek.

                                        No a wg Ciebie co stoi? Co skłania człowieka, by robił rzeczy, które sprawiają mu ogromną przyjemność, a jednocześnie nie liczył się z odczuciami najbliższych mu ludzi?
                                        • sumire Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:25
                                          chęć przeżycia życia po swojemu.
                                          tak - egoistyczne. tak, irracjonalne. z tym nie zamierzam dyskutować.
                                          nie wierzę natomiast w to, że wszyscy potępiający w czambuł tych dwóch facetów, którzy już i tak swoje zapłacili za swoją miłość do gór, wszystko robią dla dobra innych ludzi i są nieskalanymi altruistami.
                                        • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:25
                                          aguila_negra napisała:

                                          > No a wg Ciebie co stoi? Co skłania człowieka, by robił rzeczy, które sprawiają
                                          > mu ogromną przyjemność, a jednocześnie nie liczył się z odczuciami najbliższych
                                          > mu ludzi?

                                          A co skłaniało ludzi do porzucania rodzin w imię odkryć geograficznych, do zdobycia bieguna południowego i północnego, co skłoniło Kolumba, Magellana, Amundsena, Marco Polo, Hillarego?

                                          Co skłoniło Van Gogha, Modiglianiego, Rembrandta do tworzenia sztuki, której nikt nie rozumiał, a za którą teraz płacą miliony?

                                          Przecież mogli malować lanszafty a zarobione pieniądze oddawać żonkom do skarpety.
                                          Mogli siedzieć na dupie i nie włóczyć się po świecie.
                                          Tacy z nich idiocie i wstrętni egoiści.
                                      • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:23
                                        tak a po lekturze wątku - dowiedziałam się też, że to forma autoagresji, którą należy leczyć!
                                    • apriljana Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:51
                                      echtom napisała:

                                      > Nie rezygnować, tylko nie dorabiać do nich ideologii.

                                      Amen
                                  • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:05
                                    sumire napisała:

                                    > idąc tym tropem, powinniśmy w ogóle zrezygnować z marzeń, bo to czysty egoizm i
                                    > fanaberia. tylko ja bym nie bardzo chciała żyć w takim świecie.

                                    Dokładnie sumire, byłby to smutny świat, ale sądzę, że do tego świat właśnie zmierza.
                                    Coraz mniej idei, za to coraz więcej rzeczy do kupienia.
                                    • apriljana Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 16:08
                                      nenia1 napisała:

                                      > Dokładnie sumire, byłby to smutny świat, ale sądzę, że do tego świat właśnie zm
                                      > ierza.
                                      > Coraz mniej idei, za to coraz więcej rzeczy do kupienia.

                                      Śmiesz żartować? A jakaż to idea przyświecała panom himalaistom oprócz zrobienia sobie dobrze?
                                      Smutny świat bez ekstremalnych onanistów? Chyba nie byłaby to jakaś nadzwyczajna strata dla świata smile
                                      • sumire Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 16:14
                                        a co właściwie daje Ci prawo wyrażać się o tych ludziach z taką pogardą, hm? możesz się ich nie zgadzać z ich sposobem na życie, ale zjadliwość imho niepotrzebna.
                                        • apriljana Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 16:30
                                          sumire napisała:

                                          > a co właściwie daje Ci prawo wyrażać się o tych ludziach z taką pogardą, hm? mo
                                          > żesz się ich nie zgadzać z ich sposobem na życie, ale zjadliwość imho niepotrze
                                          > bna.

                                          A gdzie tu widzisz pogardę? Sama trenowałam sport bardzo kontuzyjny i niebezpieczny ale nie dorabiam do tego ideologii. Robiłam to wyłącznie dla siebie i byłam takim właśnie ekstremalnym onanistą. Oprócz mnie nikt z tego satysfakcji nie miał. Nazywajmy rzeczy po imieniu.
                                          • sumire Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 16:40
                                            ale jakoś nie zauważyłam, ażeby ci nieszczęśni himalaiści dorabiali jakąkolwiek ideologię, tymczasem uporczywie im się ją wmawia.
                                            • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 16:44
                                              Dokładnie, bez przerwy są tu obrzucani epitetami, ale to niby do nich dorabia się ideologię.
                                            • echtom Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 19:21
                                              Nie himalaiści, tylko parę forumek smile
                                  • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:06
                                    Jest marzenie i marzenie. Jezeli ktoś ma marzenie, żeby wykazać się i raz w tygodniu kogoś zgwałcić to jest to powszechnie uważane za przestępstwo, budzi powszechny sprzeciw, ale......też jest to marzenie- mimo, że sprzeczne z kodeksem karnym.
                                    Ktoś może mieć marzenie żeby udowodnić sąsiadowi, że jest odporny na niskie temperatury i w slipkach pójdzie na spacer przy -40C. Oryginalne marzenie, ale czy mądre?
                                    Jeszcze ktoś inny ma takie marzenia jak założycielka wątku.
                                    A dla jeszcze kogoś innego marzeniem jest zrobienie samodzielnie 20 kroków.
                                    Mnie w tym wszystkim bulwersuje, może to za ostre słowo, ale nie podoba się tytuł wątku "rodzice BEZ pasji". Czy pasja to tylko ekstrema? W takim razie zastanówmy się czy facet, który biega nago po ulicy ma na pewno pasję, bo
                                    - zachowuje się ekstrawagancko i ekstremalnie dziwnie
                                    - łamie kodeks karny ( nie każdego na to stać)
                                    - z pewnością zauważy to prasa, a lokalna może umieścić tę informację nawet na pierwszej stronie
                                    - no i ma marzenie....
                                    • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:12
                                      hanna_sty napisała:

                                      > Mnie w tym wszystkim bulwersuje, może to za ostre słowo, ale nie podoba się tyt
                                      > uł wątku "rodzice BEZ pasji". Czy pasja to tylko ekstrema?

                                      Ale co cię bulwersuje? Kolejna, która czyta bez zrozumienia. Dziewczyna zadaje pytanie - czy rodzice równa się ludzie bez pasji - bo tak wynikało z innego wątku, do którego założycielka się odnosi. Dokładnie to przecież opisała w pierwszym poście.
                                      Nie opisuje oskarżycielsko "rodziców, którzy nie mają pasji", tylko pyta dlaczego tylu ludzi uważa, że jak ktoś ma dziecko to powinien zrezygnować z bardziej ekstremalnych pasji - stąd taki a nie inny tytuł.
                                      Mniej bulwersowania a więcej myślenia.
                                      • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:17
                                        Pozwól, że to czy ja czytam ze zrozumieniem i czy myślę będą oceniali ludzie ciut mądrzejsi od Ciebie. Powtarzam po raz kolejny- wątek ma tytuł "rodzice bez pasji", a tymczasem pasje mają rózne barwy.
                                        • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:32
                                          hanna_sty napisała:

                                          > Pozwól, że to czy ja czytam ze zrozumieniem i czy myślę będą oceniali ludzie ci
                                          > ut mądrzejsi od Ciebie.

                                          A mądrzejsi to ci, którzy piszą jak ty? big_grin
                                          • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:36
                                            Nie, mądrzejsi to również tacy, których tatuś z mamusią nauczyli kulturalnie dyskutować- na argumenty a nie robić osobiste wycieczki. Niby nic, ale świadczy o człowieku.
                                            I powtarzam- przedstawiam SWÓJ punkt widzenia, możesz się z nim nie zgadzać, możesz przedstawiać argumenty przeciwne, możesz dyskutować, ale w kulturalny sposób.
                                            • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:41
                                              Ależ zdanie oczywiście mieć możesz. Tyle, że ty się oburzasz na tytuł zupełnie bez podstaw.
                                              Bo geneza tego tytułu wyjaśniona jest w 1 poście i jest zupełnie inna niż mu przypisujesz.
                                      • 3-mamuska Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 21:37
                                        nenia1 napisała:

                                        > hanna_sty napisała:
                                        >
                                        > > Mnie w tym wszystkim bulwersuje, może to za ostre słowo, ale nie podoba s
                                        > ię tyt
                                        > > uł wątku "rodzice BEZ pasji". Czy pasja to tylko ekstrema?
                                        >
                                        > Ale co cię bulwersuje? Kolejna, która czyta bez zrozumienia. Dziewczyna zadaje
                                        > pytanie - czy rodzice równa się ludzie bez pasji - bo tak wynikało z innego wąt
                                        > ku, do którego założycielka się odnosi. Dokładnie to przecież opisała w pierwsz
                                        > ym poście.
                                        > Nie opisuje oskarżycielsko "rodziców, którzy nie mają pasji", tylko pyta dlacze
                                        > go tylu ludzi uważa, że jak ktoś ma dziecko to powinien zrezygnować z bardziej
                                        > ekstremalnych pasji - stąd taki a nie inny tytuł.
                                        > Mniej bulwersowania a więcej myślenia.

                                        Dlatego ze powołując dziecko na świat stsjemy sie za nie odpowiedzialni.
                                        I przestaje sie liczyć tylko Ja Ja Ja i moje marzenia.
                                        Mozna sie wyszalec przed dzieckiem. Potem znaleść cos w zamian.
                                        Dla mnie tacy ludzie to wieczne dzieci . Bo czy ich różni od panów siedzących przed TV czy komputerem grając w gry?
                                        Tylko pasja ale tak samo zaniedbuja rodziny. Tyle tylko ze taki pan z kanapy pozyje ,gorzej z człowiekiem który pcha sie w mróz na "koniec swiata"
                                    • esr-esr Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:21
                                      a jeśli jest to marzenie osoby, która teraz walczy o zrobienie kilku kroków, a za 5 lat uda jej się spełnić marzenie opłynięcia świata to jest już bohaterstwo, czy nie? czy wyprawa jaśka meli była bezsensownym ryzykowaniem życia, czy przyniosła jakieś korzyści?
                                      poza tym to właśnie dzięki sportom ekstremalnym mamy ogromny postęp techniki i medycyny, komory hiperbaryczne ratują zmiażdżone kończyny, znamy wpływ temperatury, ciśnienia na ciało człowieka, czy chociażby korelacje między wysokością a ciśnieniem, poznajemy rozkład siły ciężkości (a dzięki temu działa nam GPS), dzięki skokowi baumgartnera znamy/poznamy jak zachowuje się ciało ludzkie pędząc szybciej niż dźwięk. różnej maści szaleńcy i wizjonerzy zawsze byli siłą motorową rozwoju.
                                      • aguila_negra Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:31
                                        esr-esr napisała:

                                        > czy wyprawa jaśka meli była bezsensownym ryzykowaniem życia, czy prz
                                        > yniosła jakieś korzyści?

                                        A czy Jasiek Mela zostawił żonę na utrzymaniu i niemowlaka?
                                        • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:34
                                          Nie, ale rodziców zostawił. Na pewno się bardzo martwili. Podobno nie ma nic gorszego niż śmierć dziecka. Więc straszny egoista z tego Jasia.
                                          • aguila_negra Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:46
                                            nenia1 napisała:

                                            > Nie, ale rodziców zostawił. Na pewno się bardzo martwili. Podobno nie ma nic go
                                            > rszego niż śmierć dziecka. Więc straszny egoista z tego Jasia.

                                            Naprawdę nie ma dla Ciebie różnicy między sytuacją, gdy rodzice tracą dziecko, a sytuacją, gdy dziecko i matka tracą ojca i męża? W obu przypadkach jest ogromny ból i nie ma sensu tego porównywać. Ale w tym drugim, oprócz bólu, dodatkowo pojawia się obciążenie odpowiedzialnością za wychowanie dziecka w pojedynkę, bez ojca, być może obciążenie finansowe.
                                            Gdybym ja miała ryzykować własnym życiem, to nie czułabym aż takich wyrzutów sumienia w stosunku do własnych rodziców, jakie czułabym w stosunku do dzieci. Bo jestem odpowiedzialna za dzieci, a nie za rodziców.
                                            • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:55
                                              W przypadku rodziców utrata dziecka to również często utrata podparcia na starość.
                                              Takie argumenty są często wysuwana przez adwokatów rodzin.

                                              I nie chodzi o to czy czuję, czy nie czuję różnicy. Ale o pewną konsekwencję. Jeżeli uznajemy, że himalaiści to egoiści bo krzywdzą rodzinę, ryzykując życie, to dlaczego nagle powstaje wahania przy Jasiu Meli? Nie ma rodziny? Ma.

                                              A gdyby miał matkę, obłożnie chorą matkę, której byłby jedynym opiekunem?

                                              Czy może zaczniemy teraz dzielić himalaistów na egoistów w zależności od tego czy mają dzieci, w jakim wieku, czy są zabezpieczone finansowo, czy chorują, czy rodzice nie potrzebują opieki, czy żonie to nie przeszkadza, itd.itd.

                                              • aguila_negra Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 16:05
                                                > A gdyby miał matkę, obłożnie chorą matkę, której byłby jedynym opiekunem?

                                                To co innego. Ale Jasiek nie miał.

                                                > Czy może zaczniemy teraz dzielić himalaistów na egoistów w zależności od tego c
                                                > zy mają dzieci, w jakim wieku, czy są zabezpieczone finansowo, czy chorują, czy
                                                > rodzice nie potrzebują opieki, czy żonie to nie przeszkadza, itd.itd.

                                                Brawo! W końcu coś zaczynasz kumać smile
                                      • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:38
                                        Moim zdaniem wyprawa Jaśka Meli nie miała większego sensu, ale on, z tego co pamiętam nie ma/miał rodziny ( zony, dzieci, nie był za rodzinę odpowiedzialny).
                                        Co do reszty mam odmienne zdanie.
                                • lauren6 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 14:50
                                  Jeśli już kogoś w tej sytuacji można nazwać bohaterem, to babkę, która bedzie samotnie wychowywała dziecko bez ojca, który się zabił w imię spełnienia zachcianki.
                                  • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:03
                                    Dzięki takiemu myśleniu jak twoje do dziś ludzie nie zeszliby z drzewa, tylko siedzieliby na nim, dbając jedynie o własne potomstwo.
                                    Ja sama wychowałam córkę, podobnie jak miliardy innych kobiet i nie mam potrzeby udowadniania niesamowitego bohaterstwa w tej kwestii. Wystarczy mieć trochę oleju w głowie
                                    i dwie ręce do pracy. Doczytaj może ile ludzi zdobyło wszystkie ośmiotysięczniki.
                                    • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:10
                                      Czy każda wypowiedź musi być brana dosłownie???? Nie chodzi tylko o osmiotysięczniki, ale setki innych "pasji"- skoki ze spadochronem ( urazy, kalectwo, brak mozliwości pracy, skazanie rodziny na stres i gorszy byt), samotne wyprawy do jaskiń, rejsy dookoła świata albo w ekstremalnie trudnych warunkach, a nawet rodzime taternictwo uprawiane wtedy gdy łamie się pogoda, o wyścigach samochodowych- Maniek szybszy niż Grzesiek czy odwrotnie- przez uprzejmość nie wspominam.
                                      • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:15
                                        Ok, co w takim razie z zawodami wyższego ryzyka - górnikami, strażakami, kaskaderami, akrobatami, żołnierzami? Czy to, że ktoś coś robi dla idei a inny dla pieniędzy wszystko zmienia?
                                        • aguila_negra Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:18
                                          nenia1 napisała:

                                          > Ok, co w takim razie z zawodami wyższego ryzyka - górnikami, strażakami, kaskad
                                          > erami, akrobatami, żołnierzami? Czy to, że ktoś coś robi dla idei a inny dla pi
                                          > eniędzy wszystko zmienia?

                                          Owszem, zasadniczo. Różnica taka, jak między aborcją dla widzimisię a aborcją z powodów zdrowotnych.
                                          • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:26
                                            aguila_negra napisała:

                                            > Owszem, zasadniczo. Różnica taka, jak między aborcją dla widzimisię a aborcją z
                                            > powodów zdrowotnych.

                                            Czyli dla płodu żadna.
                                            • aguila_negra Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:35
                                              nenia1 napisała:

                                              > aguila_negra napisała:
                                              >
                                              > > Owszem, zasadniczo. Różnica taka, jak między aborcją dla widzimisię a abo
                                              > > rcją z powodów zdrowotnych.

                                              > Czyli dla płodu żadna.

                                              Chodziło mi o zasadę - czym innym jest podejmowanie ryzyka z konieczności, a czym innym dla funu.
                                              • aguila_negra Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:38
                                                > Chodziło mi o zasadę - czym innym jest podejmowanie ryzyka z konieczności, a cz
                                                > ym innym dla funu.

                                                A dokładniej - czym innym jest podejmowanie takich, a nie innych decyzji z konieczności, a czym innym dla funu (to na wypadek, jakbyś się chciała sofistycznie przyczepić do tego, że usunięcie ciąży nie stanowi ryzyka).
                                              • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:39
                                                A mnie chodzi o udowadnianie, że to straszna krzywda do rodziny. Więc skoro tak i priorytetem jest krzywda rodziny - to nie tylko osoby z ekstremalną pasją powinni być tu nazywane egoistami.
                                                Także ci, którzy wykonują zawód obarczony większym ryzykiem.

                                                Pomijam już, że nikt z konieczności górnikiem czy żołnierzem zostać nie musi.
                                                Przymusowej mobilizacji ostatnio nie było chyba?
                                                • aguila_negra Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:51
                                                  nenia1 napisała:

                                                  > A mnie chodzi o udowadnianie, że to straszna krzywda do rodziny. Więc skoro tak
                                                  > i priorytetem jest krzywda rodziny - to nie tylko osoby z ekstremalną pasją po
                                                  > winni być tu nazywane egoistami.
                                                  > Także ci, którzy wykonują zawód obarczony większym ryzykiem.

                                                  Czego nadal nie rozumiesz w różnicy między koniecznością a przyjemnością?

                                                  > Pomijam już, że nikt z konieczności górnikiem czy żołnierzem zostać nie musi.
                                                  > Przymusowej mobilizacji ostatnio nie było chyba?

                                                  Nie, ale jak wyżej - wybor zawodu podejmuje się także z konieczności (chęć zarobienia takich, a nie innych pieniędzy, których nie ma możliwości zarobić w inny sposób), a nie tylko i wyłącznie wg zainteresowań.
                                                  Gdybyśmy spali na pieniądzach, a mój mąż uznał, że mimo to chce pojechać do Afganistanu na misję, to nie zaakceptowałabym takiej decyzji i tyle. Gdybyśmy jednak nie mieli innego wyboru, wówczas moje nastawienie byłoby inne. To chyba logiczne?
                                                  • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:59
                                                    No właśnie, tak myślałam, krzywda dziecka schodzi na drugi plan, gdy w grę wchodzi kasa.
                                                  • aguila_negra Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 16:07
                                                    nenia1 napisała:

                                                    > No właśnie, tak myślałam, krzywda dziecka schodzi na drugi plan, gdy w grę wcho
                                                    > dzi kasa.

                                                    Nie, znów źle myślałaś.
                                        • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:21
                                          Uważam, że wszelkiego rodzaju wyjazdy na misje ( dot żołnierzy) powinny byc 5 razy przemyslane przez ludzi mających rodziny. To samo dotyczy kaskaderów i róznej maści komandosów.
                                          Tak, to czy ktoś robi coś dla idei czy dla pieniędzy ma znaczenie.
                                    • aguila_negra Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:11
                                      > Ja sama wychowałam córkę, podobnie jak miliardy innych kobiet

                                      Ekhm...
                                      • nenia1 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:13
                                        No chyba od początku istnienia ludzkości to chyba się nazbierało, bo sądzę, że do liczby pijesz?
                              • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 14:57
                                O bohaterach napisał ktos wyżej.
                                Jeżeli sama zapłaciłaś za ubezpieczenie- a ubezpieczenie w przypadku sportów ekstremalnych jest wysokie to o sponsoringu nie ma mowy.
                                I podtrzymuję wszystko to co wyżej napisałam.
                  • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:33
                    I te mamy mają rację. Wyprawy górskie kończące się aż tak tragicznie nie zdarzają się, na szczęście, bardzo często, ale jest cały katalog skutków ubocznych wypraw z którymi borykają się ...rodziny himalaistów.
                    Znów odwołam się do tego z czym zetknęłam się w życiu.
                    Wyprawy górskie to bardzo drogi sport. Sponsorzy płacą za część, ale nie za wszystko. Wiele rzeczy alpinista/himalaista musi sam kupić. Nie jest to sprzęt tani, a ci ludzie, w przeciwieństwie do emam, najczęsciej nie są milionerami. Pieniądze więc wydaje się z budżetu rodzinnego. Stres związany z wyprawą- wróci/nie wróci odbija się na relacjach rodzinnych.
                    Wielomiesięczne przygotowania- podobnie. Wszystko jest podporządkowane wyprawie. Liczy się tylko alpinista/himalaista i jego pasja. A potem to o czym się milczy. Jeśli wyprawa zakończy się sukcesem- jego uczestnicy są na czołówkach gazet, ale gdy poniosą porażkę ( muszą zejść, bo zdrowie- o tym dalej- pogoda, czy cokolwiek innego) wtedy wracają z uczuciem klęski. I to tez odbija się na rodzinie, na pieniądzach, na psychice. Dzieci schodzą na kolejny plan, bo albo depresja po porażce albo zbieranie pieniędzy na nastepny wyjazd.
                    Obiecałam słowo o zdrowiu. Czy myslicie, że choroba wysokościowa, która bez wyjątku dotyka wszystkich himalaistów nie pozostaje bez wpływu na kolejne lata życia. Jesli tak to sie mylicie. O urazach nie wspominam, bo to oczywiste.
                    Bardzo dobrze jeśli ktoś ma jakąś pasję, ale te niebezpieczne jednak powinny być ograniczone gdy na świecie pojawi się potomstwo.
              • atteilow Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:34
                I jeszcze to zeglarstwo, enklawa dla elyty. Utyskiwania, ze plywaja malo doświadczeni. No przecież to ich pasja, zew morza rownie silny jak u starych wilków morskich, dlaczego z jednej strony glosy, ze zycie bez pasji jest puste, a z drugiej rezerwowanie tej danej tylko dla siebie. Czytam czesto fora internetowe o tematyce żeglarskiej... faktycznie to towarzystwo wzajemnej adoracji. Snobizowanie się na kogoś lepszego.

                Navigare necesse est, vivere non est necesse. Czyli zeglowanie jest koniecznością, zycie koniecznościa nie jest. Takie wytlumaczenie tej maksymy napisał pewien żeglarz: Jest ona wspaniałym wytłumaczeniem dla męża, ojca, „głowy rodziny”, wyjaśniającym istotę konieczności opuszczenia żony, dzieci, stadła. Jest nie dyskutowalnym uzasadnieniem dla porzucenia przyjaciół i zawieszenia znajomości ze znajomymi. Dobrym wytłumaczeniem, zapomnienia o koleżankach, kolegach i sąsiadach. Wystarczającym wyjaśnieniem „oddania pola” przeciwnikom i wrogom. Sensownym uzasadnieniem zostania bezrobotnym z wyboru smile Nożem odcinającym wiele tych lądowych nie zakończonych spraw i potrzeb - z reguły mało ważnych i nie istotnych, a w które jesteśmy uwikłani „po uszy”, w swojej zwykłej codzienności - uczestnicząc „w wyścigu szczurów”. I choć sentencja, w swej całej głębi, „trąci” z lekka egoizmem, jest mocnym odczuciem i wielkim naturalnym motywatorem do realizacji marzeń, wizji, planów. smile

                Ja te wizje i plany realizuje tylko w okresie letnich wakacji i to razem z rodziną wink jest milo, sympatycznie i slonecznie. Czy mam sie czuc kimś lepszym, bo to jak najbardziej moja pasja?
                • esr-esr Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 15:15
                  utyskiwania są, że pływają ludzie głupi, nieprzygotowani, którzy chcą błysnąć na forum albo na imprezie.
            • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:22
              aha, czyli moją winą są bardzo niskich lotów żarciki wymienionych pań oraz takie zwykłe, pospolite chamstwo?
              ciekawa teoria, nie sądziłam, że taka moc we mnie drzemie, że mogę wyzwalać w ludziach cechy których nie posiadają wink
              • noname2002 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 18:39
                A nie zauwazylas, ze sama dosc mocno obrazilas osoby o innych pasjach niz Twoje?
                Dla mnie na przyklad pasja jest to wysmiewane ogrodnictwo i tak, nie jest hobby tylko pasja.
                Nie moge sie doczekac konca zimy, poczatek zimy i koniec prac ogrodowych wpedza mnie w chandre, czytam mnostwo ksiazek na ten temat, kazda wolna chwile spedzam w ogrodzie(dziecko na szczescie tez podlapalo bakcyla), potrafie sobie odmowic roznych rzeczy byle tylko kupic wymarzona rosline. Uwielbiam chwile kiedy znajduje w sklepie czy necie byline czy cebulke o ktorej od dawna marze albo cos zupelnie nowego.
              • joanna35 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:03
                xxe-lka napisała:

                > aha, czyli moją winą są bardzo niskich lotów żarciki wymienionych pań oraz taki
                > e zwykłe, pospolite chamstwo?
                > ciekawa teoria, nie sądziłam, że taka moc we mnie drzemie, że mogę wyzwalać w l
                > udziach cechy których nie posiadają wink
                To nie jedyne panie, które odpowiadały na Twój postsmile
                • xxe-lka Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:19
                  owszem, ale za to tylko one popisały się chamstwem, cała reszta niezgadzających się ze mną jakoś nie
                  • joanna35 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:43
                    Coś jednak jest na rzeczy skoro nie tylko "pyskacze" poczuły się urażone, prawda. Czytałaś post noname? Myślę, że nawet te, które odpowiadały kulturalnie tak jak ona odczytały Twoje "przesłanie".
                  • aquarianna Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 23:05
                    xxe-lka napisała:

                    > owszem, ale za to tylko one popisały się chamstwem, cała reszta niezgadzających
                    > się ze mną jakoś nie

                    Uwierz, bardzo się hamowałam wink
              • kk345 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:36
                > aha, czyli moją winą są bardzo niskich lotów żarciki wymienionych pań oraz taki
                > e zwykłe, pospolite chamstwo?
                > ciekawa teoria, nie sądziłam, że taka moc we mnie drzemie, że mogę wyzwalać w l
                > udziach cechy których nie posiadają wink

                A możesz mi zacytowac to moje niesamowite chamstwo? Bo oceny poziomu zarcików nie wymagam, poczucie humoru nie jest obowiązkowe, ale wyciągasz tu dośc kokretny zarzut- więc konkretny przykład poproszę.
    • anika772 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 19:21
      Wszystko co wymieniłaś nijak się ma do wchodzenia na 8000 metrów, powyżej granicy śmierci (słabo mi na samą myśl); gdzie mózg puchnie i gdzie nie da się normalnie oddychać.
      Każdy ostrożny nudziarz może zginąć w wypadku na przejściu dla pieszych czy spaść z konia, owszem. Ale proszę tego nie porównywać ze wspinaczką w najwyższe góry.
    • eliszka25 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:06
      zadnych sportow ekstremalnych nigdy nie uprawialam, wiec z tego nie musialam rezygnowac. za to himalaistow do pewnego stopnia jak najbardziej moge zrozumiec, bo tez kocham gory. tak wysoko nie chodze - nie ta kondycja no i az taka adrenalina mnie nie kreci, ale kocham gory bardzo. m.in. dlatego mieszkam tu, gdzie mieszkam, czyli w gorach, mam meza, ktory podziela milosc do gor i swoja pasja zarazamy dzieciaki. nie zrezygnowalismy z tego, chodzimy teraz po gorach cala czworka. wiadomo, ze wspinanie sie po linach i lancuchach z 3-latkiem nie wchodzi w gre, ale sciezka na lodowiec mozna sie przejsc. jezdzimy po tych gorach tez rowerami i na nartach - rowniez cala czworka.

      wiem, porownywac sie do himalaistow nie mogewink, ale jestem w stanie zrozumiec, ze ktos ma taka pasje.
    • franczii Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 20:41
      Nie mam ryzykownych pasji. Nie ciagnie mnie w malo uczeszczane niebezpieczne zakatki swiata. Nie potrzebuje takiej adrenaliny. Jezdzenia konno do niebezpiecznych zajec nie zaliczam. Ale to, ze nie mam pasji, ktora moze mnie kosztowac zycie nie znaczy, ze zyje przed tv. Mam zachowawcza (twoim zdaniem) pasje, ktora jest taniec. Wczesniej jezdzilam na rozne stage i poswiecalam ok. 8 godzin w tygodniu. Po dzieciach juz nie angazuje sie az tak, nie wyjezdzam i wystarczy mi 2-3 godziny cwiczen tygodniowo. To pewnie pod pasjonatke juz mnie nie mozna podciagnactongue_out
    • marianna72 Re: rodzice bez pasji 07.03.13, 21:03
      Wszystkie te "pasje " ktore wymienilas jakos nie robia na mnie wrazenia no moze poza podrozamiwink) Jezdziectwo uprawiam od dziecko nawet kiedys przez kilka lat mialam wlasnewgo konia, teraz tez lubie sobie pojedzic a najmlodszy zlapal chyba mojego bakcyla , jesli chodzi o zeglarstwo gdzies mam tam nawet patent sternika .Ala zadna z tych sportow nie wywolywala u mnie takiego uczucia jakie odczuwam podczas biegania , chociaz zaczelam niedawno bo tylko 3 lata temu .Wiec raczej nie sadze ,ze chodzi o to co sie robi ale jakie to uczucie w tobie wywoluje i czego potrafisz sie wyrzec zeby zajac sie dana czynnoscia.Zazdroszcze ludziom tego pogardzanego przez ciebie bakcyla dotyczacego ogrodnictwa ja np nie mam reki do roslin i kazdy kwiatek u mnie wiednia a moja mama potrafi przemienic moj malutki ogrodek w ciagu tygodnia
    • nanuk24 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 02:15
      Tez mam pasje i to jako!
      Jezdze samochodę.
      1. Niebezpieczne
      2. Jezdze codziennie
      3.Nie wyobrazam sobie zycia bez niego
      4.Dostarcza mi niezlej adrenaliny, zwlaszcza, kiedy sobie uswiadomie, ze bak prawie pusty, a w szczerym i ciemnym polu jezdem, a stacja hen na drugiej prowincji.
      Wiec co tam twoje konie, siedzisz na wozie, lejce jeno czymiesz i mozesz spokojnie ksiazke poczytac albo zdjecia dzieci poogladac, a konie i tak dojda dzie cesz.
    • franczii Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 10:00
      Jeszcze a propos pasji. Mam bliskiego znajomego , ktory ma pasje. Wszystko jest tej pasji podporzadkowane. Nie interesuje sie niczym innym tylko sportem, ktory uprawia. Praca podporzadkowana treningom, urlopy podporzadkowane wyjazdom, zawodom itp. Facet ma 2 malych dzieci. Zycie calej rodziny kreci sie wokol tej jego pasji. Ciagle nie ma go w domu, zona ma anielska cierpliwosc, wszystko jest na jej glowie. Lubie go ale uwazam za egoiste.
      Sila rzeczy jego rodzina jest skazana na zycie moze nie przed tv ale na pewno zycie zachowawcze. Po prostu nie ma miejsca na pasje zony (gdyby taka miala), pasje dzieci. Dlatego zamiast pogardzac ludzmi majacymi mniej skomplikowane zainteresowania powinnas to docenic bo to dzieki nim "pasjonaci" moga miec wszystko w tym rodzine i dom do ktorego wracac.
      To jedno. A po drugie. Mozna byc pasjonatem egoistycznym jak wyzej wspomniany pan lub pasjonatem nieegoistycznym. Ja mam obraz wlasnego ojca, ktory szczodrze pasja dzielil sie z rodzina. Moj ojciec kochal wspinaczke, wedrowki po gorach i uprawial alpinizm. Odlozyl to po naszym urodzeniu i pasje realizowal chodzac w gorach w takie miejsca , w ktore mogly dotrzec male dzieci. Z czasem te wedrowki staly sie satysfakcjonujace rowniez dla niego bo w koncu dzieci rosnatongue_out Ale na kilka lat ambitne plany trzeba bylo odlozyc. Jestem ojcu za to niezmiernie wdzieczna. I wlasnie moj ojciec jest dla mnie wzorem czlowieka z pasja. Nie tylko robic to co sie kocha ale tez umiec tym podzielic z innymi.
      • lauren6 Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:03
        Bardzo ładnie to napisałaś smile
        To jest właśnie sedno problemu: że u niektórych własne zainteresowania (zwane górnolotnie pasją, lub po prostacku hobby) przysłaniają życie rodzinne i dobro własnych dzieci. Nie bójmy się nazwać to po imieniu egoizmem. Jak się chce można wypracować złoty środek, by wilk był choć trochę syty i owieczka się uchowała. Zasuwanie na osimiotysięczniak, gdy w domu czeka przerażona żona z niemowlęciem przy piersi jest dla mnie po prostu egoistyczne i niesmaczne.
        • amonette Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:16
          Tylko, że są czasem szanse, które nie zdarzają się dwa razy.
          • aguila_negra Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:22
            amonette napisała:

            > Tylko, że są czasem szanse, które nie zdarzają się dwa razy.

            Oczywiście. Dzieci też tylko raz w życiu są małe smile
            • amonette Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:27
              Nie wszystko jest łatwe. Ale zawodowo też takie dylematy bywają - może być byle jak ale status quo, a może być czas wyrzeczeń a później dużo lepiej.

              Ważne, zeby było symetrycznie. Albo przynajmniej, żeby strona "wspierająca" nie robiła tego z "musu".
        • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 12:52
          Jest jeszcze drobne pytanie o ubezpieczenie. KTO za nie płaci? Sponsor? Nie zawsze, himalaista? Częściowo, bo takie ubezpieczenia są drogie jak piorun. A gdy zdarzy się nieszczęście to rachunek wystawia się polskiej ambasadzie czyli płaci polski podatnik. A zapewniam, że tak jest i to częściej niż nam się wydaje.
          Hanka
      • aguila_negra Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:22
        > Jestem ojcu za to niezmierni
        > e wdzieczna. I wlasnie moj ojciec jest dla mnie wzorem czlowieka z pasja. Nie t
        > ylko robic to co sie kocha ale tez umiec tym podzielic z innymi.

        Pięknie napisane smile
        • amonette Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:28
          Żona Messnera np jeździła z nim na wyprawy z kilkumiesięcznym szkrabem wink
          • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 13:43
            To wszystko jest bardzo fascynujące o ile nic się nie przydarzy. A w warunkach ekstremalnych przydarza się i to często. Weźmy biegunkę podróznych- dla dorosłych to niedogodność, przykrość , kilka dni zmarnowanych na siedzenie w wc, a dla dziecka może być chorobą smiertelną.
            Nie mamy żadnej gwarancji jak dziecko zniesie duże wysokości - nie muszą być Himalaje, wystarczy La Paz w Boliwii ok 4000 m.n.p.m. Może nic nie być, może być problem.
            Malaria w Afryce, i nie tylko. Nie wiemy jak małe dziecko zniesie leki przeciwmaleryczne i czy jest wystarczająco duże żeby je dostawało. A malaria jest chorobą częściej spotykaną niż nam się wydaje. Prawie każdy biały człowiek po roku pobytu w Afryce ma , nawet przy braniu leków, jakąś, czasem poronną postać malarii. A bywa, że zachoruje będąc w Afryce 2 tygodnie. Najczęściej najciężej chorują dzieci, ale i dla dorosłych to nic miłego.
            Nawet z pozoru banalne infekcje moga być groźne. Wiem, że emama umie wszystko i na wszystkim się zna, ale są sytuacje gdy potrzebny jest lekarz.
            Pisałam o stronie finansowej - wiem, że emamy są znakomicie sytuowane, ale w "egzotyce" dostęp do przyzwoitego szpitala jest bardzo kosztowny. W praktyce płaci za to ambasada, bo najczęściej pobyt tam zjada wszystkie oszczędności.
      • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 12:50
        Dla mnie Twój ojciec jest sztandarowym przykładem człowieka z pasją. Pasją normalną.
        Podobnie jak mój, który co prawda nie wpoił we mnie miłości do wody ( nienawidzę dużych akwenów), ale przez co najmniej 10-12 lat jeżdził ze mna na kajaki i spływy na Mazury. I pewnie dlatego mimo bardzo wielu lat ( 90+) cieszy się niezłym zdrowiem i jest w miarę aktywny fizycznie a w pełni psychicznie.
    • amonette Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:09
      Ludzie zawsze będą marudzić, nigdy nie dogodzisz wszystkim. Nie warto się nawet starać.

      Ludzi bez pasji mi zwyczajnie szkoda. A im pasjonatów - bo "tracą czas" na głupoty. Tylko ciekawe co ci bez pasji robią z tym odzyskanym czasem?
      • hanna_sty Re: rodzice bez pasji 08.03.13, 11:42
        Ludzie bez pasji to tacy, którzy przychodzą z nudnej pracy i kładą się żeby zdrzemnąć się przed snem w nocy. Przesadzam oczywiście, ale celowo.
        Jeżeli ktoś ma pasję ogrodniczą i najpiękniejszy ogród w okolicy to w ten sposób się realizuje. Nie musi pływać po Wielkiej Rafie Koralowej czy podziwiać fiordy albo żeglować w Chorwacji - choć każde z tych miejsc jest warte zobaczenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka