Taka oto sytuacja

13.03.13, 18:41
jest sobie pewna pani posiadająca 2 dzieci i męża
pierwsze dziecko pani ma z byłym mężem, otrzymuje na nie wysokie alimenty
drugie dziecko pani ma z mężem obecnym
pani nie pracuje zawodowo, pan zarabia niewiele, ogólnie w rodzinie się nie przelewa
dowiadujecie się, że pani przeznacza sporą część alimentów 1 dziecka na potrzeby rodziny, głównie na 2 dziecko
pani swoje działania motywuje chęcią, by rodzeństwo żyło na takim samym poziomie
uważacie zachowanie za prawidłowe czy potępiacie?
    • verdana Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 18:45
      Prawidłowe.
    • pelissa81 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 18:48
      a jak inaczej? Dzieciaki maja sie znienawidzic?
    • baltycki Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 18:51
      Pani otrzymuje alimenty za wysokie..
      • nangaparbat3 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 20:50
        Rozumiem, ze jako ojciec wolalbyś obnizyć poziom życia wlasnego dziecka, byle cudze na tym nie skorzystalo.
        "Niech ja stracę, byle on nie zyskał".
        • jamesonwhiskey Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 23:09
          ojciec jest zobowiazany do placenia na wlasne dziecko
          a nie na cala bande ktora sobie pani sprawila
    • kerri31 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 18:57
      A na co za przeproszeniem ma przeznaczać ?
      Na alkohol i dragi ?
      Świetnie, że je w ogóle posiada i może za nie żyć zarówno jedno dziecko jak i drugie, ona z pewnością kocha je jednakową miłością i chce by im obojgu żyło się dobrze...
      • jamesonwhiskey Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 23:08
        > rugie, ona z pewnością kocha je jednakową miłością i chce by im obojgu żyło się
        > dobrze...


        to moze niech ruszy dupe do roboty
    • minor.revisions Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 18:59
      jeżeli panu płacącemu się nie podoba, zawsze może wziąć dziecko do siebie...
      • jak-nie-ja-to-kto Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 19:00
        Lub wystąpić o obniżenie alimentów
        • minor.revisions Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 19:13
          i co to da? tylko tyle, że pani dalej będzie dzielić kasę na dwójkę, ale będzie mniej do podziału. Czy też może ma gotować po dwa obiady, polędwicę dla jednego, a kapustę dla drugiego?
          • tonik777 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 07:52
            > Czy też może ma gotować po dwa obiady, polędwicę dla jedneg
            > o, a kapustę dla drugiego?
            A może ruszyć swoją pupę do roboty?
    • niebieski_lisek Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 19:05
      Wkurzyłabym się na miejscu ojca pierwszego dziecka. Alimenty są przyznane na syna a nie na całą rodzinę byłej małżonki. Moim zdaniem to nie w porządku.
      • croyance Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 22:20
        Ale dziecko jest nieodlaczna czescia swojej rodziny, im lepiej jej sie powodzi, tym lepiej powodzi sie i jemu.
      • fifiriffi Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 12:24
        niebieski_lisek napisała:

        > Wkurzyłabym się na miejscu ojca pierwszego dziecka. Alimenty są przyznane na sy
        > na a nie na całą rodzinę byłej małżonki. Moim zdaniem to nie w porządku.

        hm?
        znam sytuację,gdzie owszem matka na chwile obecną jest sama z dzieckiem ,na które dostaje wysokie alimenty.Ojciec to obcokrajowieć i zostały zasądzone odpowiednie alimenty.Jednak mamusia lwią część przeznacza na siebie i swoje "potrzeby".Dziecku sięgnie się nowa kurtka z lumpeksu,buty z CCC i ewentualnie zabawka ze sklepu po 5zł.
        Nawet na basen mamusia jedzie z koleżankami,do kina podobnie,dziecko wiecznie gdzieś z kimś,tylko nie z mamusią.
        I co?
        Jak to ?
        alimenty w wielu przypadkach są na wszystkich,nie znam osoby,która by całe alimenty przeznaczała TYLKO na to dziecko.
        • jamesonwhiskey Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 13:55
          > alimenty w wielu przypadkach są na wszystkich,nie znam osoby,która by całe alim
          > enty przeznaczała TYLKO na to dziecko.

          no to te co tak robia sa poprostu brudnymi zlodziejkami
    • iziula1 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 19:14
      A co to znaczy wysokie alimenty?

      Poza tym jak matka/rodzic ma to rozdzielić?
      Jeden chodzi w butach Nike za 300 zł drugi za 60 zł z CC ?

      Nie wiem jak wysokie są te alimenty ale nie wierze,że za tą kwotę utrzymuje cała rodzinę , no weź big_grin
    • minor.revisions Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 19:16
      > pani swoje działania motywuje chęcią, by rodzeństwo żyło na takim samym poziom
      > ie
      > uważacie zachowanie za prawidłowe czy potępiacie?

      a gdyby sytuacja była odwrotna (i w sumie nigdy nie wiesz, może się odmienić) - pierwszy mąż bez forsy, płaci alimenty symboliczne, a drugi zarabia dobrze, to ten drugi facet powinien utrzymywac ze swoich zarobków tylko drugie dziecko, a pierwsze ma siedziec z nimi przy stole i żreć gruz?
      • wioskowy_glupek Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 19:29
        Nie po drugi mąż, zakłada rodzinę, wie że pani ma dziecko i zapewne łoży na siebie, żonę i dzieci. Natomiast ex, ma obowiązek utrzymywać tylko swoje dziecko. Czyli jeśli Pani kupuje lepszą szynkę do dla obojga dzieci, jeśli Pani za te pieniądze kupuje narty, to niestety tylko starszemu dziecku. Ewentualnie te narty dziecko starsze powinno wówczas dostać od ojca tak aby młodszemu przykro nie było.
    • eilian Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 19:29
      a jak inaczej ma zrobić? jednemu dać schabowego a drugiemu same ziemniaki? Ja to sobie wyobrażasz?
      • wioskowy_glupek Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 19:31
        Napisałam wyżej, schabowego obu dzieciom, wyjazdy, drogie rzeczy, kursy językowe itp. tylko temu na które łoży alimenty ojciec.
    • niunia19851 Re: Sytuacja odwrotna ... 13.03.13, 19:52
      Pan płacący alimenty (podaję przykładowo żeby zobrazować a kwoty przypadkowe - każdy sobie dorobi swoje wink) zarabia ok. 2000 tys. (takie są jego możliwości finansowe wykorzystane na maxa) na rękę z czego ok. 800-1000 zł płaci na dziecko z 1 małżeństwa i jest ok. póki nie wiąże się z nową partnerką i nie rodzi mu się kolejne dziecko. W takim wypadku aby zapewnić OBOJGU SWOIM dzieciom równy standard życia powinien wnieść do Sądu o obniżkę alimentów - jak na to reaguje matka 1szego dziecka?? Pewnie coś na zasadzie - nie stać Cię było aby zapewnić ten sam poziom dwójce dzieci to po cholewcię robiłeś sobie kolejne?! I tak samo tyczy się mamusi dziecka alimentowanego ;P
      Pani mama ma szczęście, że płacący alimenty nie wyczaił jeszcze tego faktu, ze JEGO CIĘŻKO ZAROBIONE PIENIĄDZE nie idą TYLKO I WYŁĄCZNIE na JEGO DZIECKO.
      • altz Re: Sytuacja odwrotna ... 13.03.13, 19:59
        niunia19851 napisała:

        > Pan płacący alimenty (podaję przykładowo żeby zobrazować a kwoty przypadkowe -
        > każdy sobie dorobi swoje wink) zarabia ok. 2000 tys. (takie są jego możliwości fi
        > nansowe wykorzystane na maxa) na rękę z czego ok. 800-1000 zł płaci na dziecko

        Jak ktoś zarabia miesięcznie 2 miliony, to chyba nie będzie walczył o marny tysiąc? wink
      • triss_merigold6 OMG 13.03.13, 20:08
        OMG, podajesz kwoty 800-1000 zł jako przykład wysokich alimentów?! Nie zgubiłaś zera czasem?
        • niunia19851 Re: OMG 13.03.13, 20:15
          Ja podałam tylko przykład dla zobrazowania i WYRAŹNIE TO NAPISAŁAM wink! Każdy wstawia sobie kwotę jaką chce a w realnym życiu to jeżeli Kowalski faktycznie zarabia 2 tys. zł to 800-1000 zł to jest chyba sporo?
          Osobiście uważam, że jeżeli chodzi o jedzenie to ok. niech robi obiady jednakowe (inaczej to by było niedorzeczne) ale jeżeli chodzi o ciuchy/zajecia dodatkowe/wakacje itp. to skoro Pan X jest ojcem tylko 1 dziecka to jego kasa powinna iść tylko i wyłącznie na jego 1 dziecko.
          • minor.revisions Re: OMG 13.03.13, 20:56
            > Osobiście uważam, że jeżeli chodzi o jedzenie to ok. niech robi obiady jednakow
            > e (inaczej to by było niedorzeczne) ale jeżeli chodzi o ciuchy/zajecia dodatkow
            > e/wakacje itp. to skoro Pan X jest ojcem tylko 1 dziecka to jego kasa powinna i
            > ść tylko i wyłącznie na jego 1 dziecko.

            Pan może sam te kosztowne wyjazdy/zajęcia/sprzęty organizować lub włączyć sie w opiekę naprzmienną (ale to już wymaga nie tylko wymaga nakładów czasowych i logistyki, w którą wplątana zostanie równiez nowa partnerka papy, no ale albo rybki, albo pipki).
            • arwena_11 Re: OMG 13.03.13, 21:52
              pewnie, ze może. Tyko musi wystąpić o podział alimentów np 50% w gotówce a reszta w naturze, czyli ubrania, wyjazdy itd.
              Bo przecież nie będzie płacił podwójnie, najpierw alimenty a potem dodatkowo reszta.
    • altz Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 19:56
      liliankaa77 napisała:
      > dowiadujecie się, że pani przeznacza sporą część alimentów 1 dziecka na potrzeb
      > y rodziny, głównie na 2 dziecko
      > pani swoje działania motywuje chęcią, by rodzeństwo żyło na takim samym poziomie
      > uważacie zachowanie za prawidłowe czy potępiacie?

      Słusznie pani robi, przecież tamten pierwszy mąż wziął ją sobie za żonę, więc odpowiada za dziecko, za panią i za wszystkie dzieci tej pani, w końcu podpisał taki cyrograf. wink
      Ja rozumiem, że się je podobnie, ale już odzież czy inne rzeczowe sprawy powinny być rozdzielane.
      A tak swoją drogą, to na pewno zaraz się odezwą panie, że te alimenty od pierwszego pana wystarczają tylko na waciki, a pani-matka dokłada wielokrotnie więcej na to wspólne dziecko, pomimo że jest bez pracy, i w że ogóle się nie znasz na kosztach utrzymania pierwszego dziecka! big_grin

      To takie moje spostrzeżenia na podstawie wielu wypowiedzi różnych pań na forum.
      Jeśli jest jakaś nielogiczność, to na pewno ktoś tego nie przemyślał dobrze i nie byłem to ja, tylko czytelnik mojego wpisu. wink
    • triss_merigold6 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 19:57
      Najpierw doprecyzuj co rozumiesz pod pojęciem wysokie.
      • gryzelda71 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 08:28
        Ale nie ma znaczenia ile to te wysokie.
        Pani urodziła drugie dziecko czym obniżyła standard dziecka.Co więcej to był płaci na to dziecko.Gdyby zrobił tak pan ty pierwsza krzyczałabyś że powinien zawiązać w supełek skoro go na jedno dziecko nie stać.
        • triss_merigold6 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 09:08
          Nie mam z tym problemów, bo pracuję i ojciec młodszej również więc standard starszakowi się nie obniżył. Powiedziałabym wręcz, że gdyby mieszkał z własnym tatusiem, to miałby gorzej niż ma obecnie. Niemniej i tak piszę pozew o podwyżkę alimentów od eksa - nie chciał się dogadać polubownie, to się zdziwi.uncertain
          • gryzelda71 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 09:26
            Nie pije do twojej sytuacji,tylko do opisanej.Pani nie jest w porządku. Już widzę jak panu się rodzi kolejne dziecko i pani obniża alimenty,żeby dzieci miały po równo.
            • triss_merigold6 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 09:31
              Cóż, tak jak są panowie szastający nasieniem bezmyślnie, tak są i kobiety, które nie podejmują wysiłku utrzymania własnych dzieci.
    • doral2 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 20:02
      a jak sobie inaczej wyobrażasz??
      że dziecku nr 1 da chleb z masłem i szynką, pomarańcze i czekoladę, a dziecku nr 2 suchy chleb ze smalcem i cukierka gwizdniętego z wystawki w banku??
      dziecku nr 1 furto z norek, a dziecku nr 2 podartą kurtkę ze szmateksu??
      • beverly1985 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 20:35
        > a jak sobie inaczej wyobrażasz??
        > że dziecku nr 1 da chleb z masłem i szynką, pomarańcze i czekoladę, a dziecku n
        > r 2 suchy chleb ze smalcem i cukierka gwizdniętego z wystawki w banku??

        nie, jesli chodzi o jedzenie to trzeba dzieci traktowac równo

        > dziecku nr 1 furto z norek, a dziecku nr 2 podartą kurtkę ze szmateksu??

        A tu juz mozna dyskutować- ojciec daje pieniądze na 1 kurtkę dla 1 (swojego) dziecka, a nie na 2!
        • triss_merigold6 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 20:38
          Tu pełna zgoda.
    • an_ni Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 20:12
      to twoj partner/mąż czy braciszek?
    • nangaparbat3 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 21:05
      Prawidłowe.
      Za to mierzi mnie zaangażowanie osob trzecich.
      • cersei8 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 21:33
        Jesli w rodzinie sie nie przelewa, a pani chce zeby jej dzieci zyly na jednakowym poziomie to moze powinna raczej rozwazyc podjecie pracy, a nie podbieranie pieniedzy nalezacych do starszego dziecka.
        Obecnie - jedzenie jednakowe, ale ubrania, lepsza szkola, kursy jezykowe, wakacje, tu pieniadze naleza wylacznie do starszego dziecka.
        Nie rozumiem czemu jedno nie ma nosic butow za 300, a drugie za 60, po prostu ojca jednego stac na NIKE, a drugie na CCC. Takie zycie. Ewentualnie jesli dzieci sa tej samej plci to mlodsze zawsze moze donaszac po starszym ubrania.
        Taka sytuacja potrwa pewnie do momentu gdy ojciec starszego sie nie zorientujesmile
        • nangaparbat3 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 21:52
          cersei8 napisał(a):
          > Nie rozumiem czemu jedno nie ma nosic butow za 300, a drugie za 60, po prostu o
          > jca jednego stac na NIKE, a drugie na CCC. Takie zycie. Ewentualnie jesli dziec
          > i sa tej samej plci to mlodsze zawsze moze donaszac po starszym ubrania.
          > Taka sytuacja potrwa pewnie do momentu gdy ojciec starszego sie nie zorientuje:
          > -)

          widzę że nie rozumiesz - smutne

          Za to dość zabawne, że wszyscy (ze mną wlącznie) przyjelismy enuncjacje Lilianki za dobra monetę, nie biorac pod uwagę że rzeczywsta sytuacja wcale nie musi wygladac tak jak ona to przedstawia. Wiem z doświadczenia, że zawsze wydaje nam sie, ze te same pieniądze maja zupełnie inną wartość kiedy dajemy, a inne kiedy je dostajemy. W tym pierwszym wypadku na ogoł przeceniamy ich wartość.
          No i - kim jest Lilianka? Jak mnie uczono na historii: najpierw odpowiedz na pytanie kto, do kogo i w jakim celu pisze, potem interpretuj.
          • nabakier Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 08:24
            > No i - kim jest Lilianka? Jak mnie uczono na historii: najpierw odpowiedz na py
            > tanie kto, do kogo i w jakim celu pisze, potem interpretuj.

            I tego BARDZO w Tobie nie lubię. Tego podejścia ad hominem. Co Ciebie obchodzi, kim jest autorka? Chodzi przecież o sprawę. Dla mnie takie podejście w rozmowie to dyskwalifikacja, i to poważna. Jak u baby z magla.

            Ad rem.
            1. Jeżeli ojciec dziecka czuje się pokrzywdzony, niech oddaje sprawę do sądu.
            2. Matka postępuje prawidłowo, traktując oboje dzieci równo.
            3. Specjalne rozrywki lub inne opłaty (edukacja) ojciec może uskuteczniać dla swego dziecka osobno.
            4. Takie wyliczanie sobie to droga do piekła. Wszyscy na tym stracą.
            • arwena_11 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 09:20
              > 3. Specjalne rozrywki lub inne opłaty (edukacja) ojciec może uskuteczniać dla s
              > wego dziecka osobno.

              Czyli co ma płacić jeszcze więcej? Jeżeli płaci duże alimenty, to zakładam, ze obejmują one i wakacje i ubrania i rozrywki. I teraz co, ma drugi raz płacić za to samo?
              Przypominam, ze tatuś ma 1 dziecko a nie dwoje na utrzymaniu.

              Zdecydowanie powinien wystąpić o płacenie alimentów w naturze przynajmniej w 60%. Wtedy swojemu dziecku zapewni to co bedzie chciał, a mamusia bedzie musiała zadbać o oboje dzieci w stopniu na jaki ją stać.
              • nabakier Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 11:10
                Mówimy o tym samym.
            • jamesonwhiskey Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 14:02
              > 3. Specjalne rozrywki lub inne opłaty (edukacja) ojciec może uskuteczniać dla s
              > wego dziecka osobno.


              TO CHYBA USKUTECZNIA PLACAC WYSOKIE ALIMENTY
              to ma utrzymac cala bande nie robow i jeszczel adowac w swoej dziecko ?
        • amandaas Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 21:53
          Właśnie- pierwsza osoba która zauważyła, że pani powinna podjąć pracę. Wtedy może wyrównały by się kwoty możliwe do przeznaczenia na potrzeby każdego z dzieci.
          Jak się w rodzinie nie przelewa, to kobieta raczej nie może sobie pozwolić na li tylko prowadzenie domu, niestety.
          • nangaparbat3 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 21:58
            Nie wiesz, w jakim wieku jest mlodsze dziecko, ani dlaczego pani nie pracuje.
            • amandaas Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 22:04
              Jesli zakładamy,, że dziecko jest w wieku nie-złobkowo/przedszkolnym (tak, tak, wiem, ze tych placówek brakuje na naszym padołku) to chyba jednak rozważanie czy wydatki na dzieci są takie same jest bezsensowne. Jednak jeśli każde z dzieci jest w podobnym przedziale wiekowym (przedszkolno-szkolnym np.) to nie widze przeszkód w tym, aby mama nie wróciła do pracy (nie ma też informacji, że poszukuje tejże?)
              • nangaparbat3 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 22:05
                w ogole nie ma zadnych informacji - jest DONOS.
                • cersei8 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 22:18
                  Nie donos, tylko temat do rozwazania na forum...


                  nangaparbat3 napisała:

                  > w ogole nie ma zadnych informacji - jest DONOS.
                  • nabakier Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 08:37
                    Nanga tego nie rozróżnia, o czym napisałam wyżej. Nie rozróżnia ad rem od ad hominem.
    • niunia19851 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 21:53
      Chciałam jeszcze zwrócić uwagę na to co mówią przepisy KRiO:
      Art. 135.
      §1. Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb upraw-nionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego.

      Usprawiedliwioną potrzebą nie jest finansowanie przyrodniego rodzeństwa - czyli czekać tylko jak ojciec płacący alimenty się dowie o tym, co z jego kasą wyprawia matka dziecka.
      • nangaparbat3 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 22:00
        No ale jak panu rodzi sie dziecko w nowej rodzinie, często wnosi o zmniejszenie alimentów - wtedy wychodzi na to, ze byla zona pracuje na dziecko z drugiego małzeństwa pana.
        • niunia19851 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 22:10
          Wnosić o zmniejszenie może ale sądy bardzo rzadko obniżają zasądzone już alimenty a jeszcze rzadziej niż rzadko z powodu kolejnego potomka.
        • arwena_11 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 22:12
          Chyba niekoniecznie. Po prostu poziom życia dzieci będzie podobny. W tym wypadku co tutaj, pan utrzymuje nie swoje dziecko. NIe ma takiego obowiązku.
        • cersei8 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 22:13
          Nie byla zona nie pracuje na nowe dziecko eks meza tylko na swoje, jesli nie chce aby obnizyl mu sie poziom zycia.
          Nawet w pelnych rodzinach wieksza ilosc dzieci oznacza mniej pieniedzy jakie mozna przeznaczyc na kazde z nich. Przykladsmile:
          bezdzietne malzenstwo spedza wakacje na Karaibach, potem z jednym dzieckiem jada do Grecji, ale majac trojke moga sobie pozwolic na kwatery nad Baltykiem.
          Proste?
          • nangaparbat3 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 22:31
            proste, tylko nie wiem dlaczego to dzialać by miało tylko w jedna strone.
            • scibor3 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 11:25
              W dwie strony, to by było, gdyby pani, w związku z urodzeniem drugiego dziecka zmniejszyła własne nakłady finansowe na to pierwsze. W sytuacji gdy środki finansowe wyłącznie na pierwsze dziecko przeznacza na drugie - zwyczajnie je okrada.
    • anorektycznazdzira Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 22:19
      Nie wyobrażam sobie innej opcji. Ma wydzielić półkę w lodówce na lepsze jedzenie dla starszego? Ma tylko jedno dziecko zabierać do kina czy muzeum? Itd, itp, przykłady można mnożyc bez końca. Denerwujące dla płacącego ojca zapewne, może nawet bardzo, ale nadal nie widzę innej opcji.
      • beti222 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 22:49
        Skoro w domu się nie przelewa, to pewnie równość polega na sprawach podstawowych. Wysokie alimenty, czyli ile ? Dla nowej żony pana wysokie to może być 500zł, a dla byłej żony 1500 to nie rewelacja - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Pytanie czy pan dokłada do schabowego drugiego dziecka, czy nie mając o niczym pojęcia, funduje mu ferie w alpach. Należałoby rozważyć problem pod tym kątem. Myślę jednak, że skoro w domu się nie przelewa, to pan "dofinansowuje obiady" drugiego dziecka, a o kosztownościach raczej nie ma mowy.
      • cersei8 Re: Taka oto sytuacja 13.03.13, 23:01
        Jedzenie nie, pozostale kwestie, zwlaszcza te drozsze tak. Trudno. Jednego ojca stac, drugiego nie. W tym momencie pani w pewnym sensie okrada starsze dziecko.

        Inna opcja, akurat ma miejce w dalszej rodzinie mojego meza, tzn. matka ponosi koszty wyzywienia corki plus jej czesc w tzw. oplatach stalych. Ojciec placi za szkole prywatna, nauke gry na fortepianie, dodatkowy jezyk, kupuje ubrania i buty, daje tez jej spore kieszonkowe.
        Oprocz tego organizuje jej dwa miesiace wakacji.
        Wczesniej placil 2500 - w miescie takim jak np. Radom (podaje tylko dla przykladowego przedstawinia kosztow zycia) i nie starczalo na zajecia dodatkowe dla dziewczynki, prywatna szkole (czesne sporo ponizej 1000), ani porzadne dla niej ubrania i buty.
        Za to przyrodni brat chodzil na karate w NIKE-achsmile

        anorektycznazdzira napisała:

        > Nie wyobrażam sobie innej opcji. Ma wydzielić półkę w lodówce na lepsze jedzeni
        > e dla starszego? Ma tylko jedno dziecko zabierać do kina czy muzeum? Itd, itp,
        > przykłady można mnożyc bez końca. Denerwujące dla płacącego ojca zapewne, może
        > nawet bardzo, ale nadal nie widzę innej opcji.
        • nangaparbat3 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 07:14
          Chcesz wychowac rodzeństwo sklocone, zawistne, rywalizujace. Bo tylko takie efekty uzyskasz traktujac dzieci w ten sposób. Spróbuj pojąc, ze są rzeczy wazniejsze niz kasa.
          Pani nie okrada starszego dziecka - pani, traktujac dzieci jednakowo, daje mu szanse mieć w przyszlosci kochajace i wspierajace rodzeństwo.
          • arwena_11 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 08:19
            Tylko, że pani to robi cudzymi rękami. Fajnie robic za dobrą mamusię i wydawać cudze pieniadze. Ex tej pani nie ma obowiazku utrzymywać obce dziecko. Jak pani chce ten sam poziom dla dzieci, to musi zakasać rękawy, albo drugiego męża wysłać do lepszej pracy, albo na drugi etat.
            Przecież tu zawsze i na samodzielnych teksty, ze jak tatusia nie stać na drugie dziecko ( bo chce obnizyć alimenty na pierwsze ) to musi znaleźć lepszą pracę, wziać drugi etat, albo jego nowa żona ma dać dziecko do żłobka i iść do pracy.
            Ciekawe dlaczego w tym wypadku to mamusi i nexta nie wysyłacie do pracy?

            Facet zdecydowanie powinien wystąpić o płacenie większej części alimentów w naturze. Wtedy byłoby jasne.
            • hamerykanka Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 14:38
              Arweno-10/10
              Niech mamusia pojdzie do lepiej platnej roboty albo wysle do niej tatusia drugiego dziecka. Mozna tez dorabiac dodatkowe zlecenia/pol etatu itp. A tak ojciec pierwszego dziecka utrzymuje dwojke. A drugi tatus dzieciorob co?
              Na miejscu ojca pierwszego dziecka staralabym sie o przejecie opieki.
              • minor.revisions Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 15:18
                hamerykanka napisała:

                > Niech mamusia pojdzie do lepiej platnej roboty

                ale jeśli dzieci są małe, to plan by wziął w łeb, bo część dochodów musiałaby pójść na opiekę (również nad starszym dzieckiem, czyli alimenta by się tak znacznie nie obnizyły, bo wydatki - uzasadnione - by wzrosły)

                > albo wysle do niej tatusia drugi
                > ego dziecka.

                tu pełna zgoda (no albo tata z dziećmi, a mama do lepszej pracy).

                > Na miejscu ojca pierwszego dziecka staralabym sie o przejecie opieki.

                rzecz w tym, że to rykoszetem walnie w autorkę wątku (jeśli ona jest nową panią ojca) wink, jej nie chodzi o to, żeby starsze dziecko miało więcej, tylko, żeby tata wydawał mniej.
                • liliankaa77 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 15:52
                  > rzecz w tym, że to rykoszetem walnie w autorkę wątku (jeśli ona jest nową panią
                  > ojca) wink, jej nie chodzi o to, żeby starsze dziecko miało więcej, tylko, żeby
                  > tata wydawał mniej.

                  skąd takie głupkowate projekcje?
                  pisałam o znajomych, a ja mam męża (od 12 lat) i 5 letnie dziecko. Dziecko mamy wspólne i żadnego bagażu w postaci ex czy innych dzieci.
                  • minor.revisions Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 15:58
                    No wisz, taka interpretacja się o tyle narzucała, że można wyczuć, po której stronie stoisz, a przecież obie mają swoje racje jeśli tacie taka sytuacja nie odpowiada, to może coś zrobić, żeby to zmienic, a najwyraźniej nie robi, co jest solą w oku jakiejś innej kobiety (Ciebie). Co nie zmienia faktu, że gdyby papa się obruszył na sponsorowanie nieswojego dziecka i wziął swoje do siebie, to realnie rzecz biorąc walnie to w niego (i potencjalną nową panią), bo będzie musiał też znaleźć dla młodego czas (być może kosztem pracy i utraconych zarobków).
                    • liliankaa77 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 16:01
                      no to źle wyczułaś, bo ja nie stoję po żadnej stronie, paradoksalnie moje zdanie na ten temat byłoby zasadniczo różne gdybym była tą matką i gdybym była tym ojcem
                      o sytuacji dowiedziałam się od matki dziecka w luźnej rozmowie
                      • minor.revisions Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 16:39
                        rly? smile
                        wiesz, jeśli ktoś komuś o czyms mówi w luźnej rozmowie i ta osoba podziela ten pogląd, to zazwyczaj nie leci na forum, pytać obcych osób o ocenę, po prostu zakłada, że skoro oba "ktosie" zgadzają się w swoich poglądach, to nie ma o co bic piany ani czego weryfikować. Więc jakby z samego faktu założenia wątku wychodzi Twój pogląd.
                        • liliankaa77 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 17:15
                          problem w tym że dwa ktosie się ze sobą nie zgadzają
                          i ojciec dziecka powiedział matce dziecka, że spotkają się w sądzie
                    • jamesonwhiskey Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 16:18
                      > ał też znaleźć dla młodego czas (być może kosztem pracy i utraconych zarobków).


                      no ale mamusia zaplaci wtedy wyskoie alimenty
                      wiec nie straci nic
                • liliankaa77 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 15:55
                  poza tym nawet gdyby ten wątek pisała nowa pani ojca 1 dziecka (pomijam fakt, że pan ma inną panią co 2 tygodnie), to jakim prawem zakładasz, że na pewno chce, aby ojciec płacił mniej?
            • anorektycznazdzira Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 20:54
              >dlaczego w tym wypadku to mamusi i nexta nie wysyłacie do pracy?
              Tutaj na forum, to ja ją i tego nowego pana chętnie powysyłam, tak samo jej przepłacający ex może się nagadać i nawysyłać do woli- skuteczność zerowa

              > Facet zdecydowanie powinien wystąpić o płacenie większej części alimentów w nat
              > urze. Wtedy byłoby jasne.

              To by było niezłe
          • lauren6 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 08:44
            Taka sytuacja: ex mąż chce by jego dziecko uczyło się jazdy konnej, bo tym się interesuje, lubi konie itd. Z tego tytułu płaci podwyższone alimenty. Matka natomiast dzieli te pieniądze między wszystkie swoje dzieci i posyła je na tańsze zajęcia np. rysunku, które niekoniecznie są zgodne z zainteresowaniami i potrzebami alimentowanego dziecka.
            W takim wypadku co ma zrobić ojciec by jego dziecko żyło na odpowiednim do jego zarobków poziomie i chodziło na zajęcia, które on chce opłacić? Odebrać je matce?

            Nie ma idealnego rozwiązania, które zadowoliłoby wszystkich. Nie mniej jednak pozostaje jeszcze coś takiego jak prawo, które mówi że alimenty są na dziecko, a nie nowe tipsy mamusi czy jej kolejne potomstwo z innymi mężczyznami.
          • scibor3 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 11:21
            Owszem, jak najbardziej okrada starsze dziecko.
    • tonik777 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 07:50
      Z punktu widzenia pani (matki), dzieci i jej obecnego partnera - prawidłowe.
      Z punktu widzenia płacącego alimenty - niedopuszczalne i skandaliczne.
    • olena.s Kwadratura koła 14.03.13, 09:30
      Założona sytuacja nie pozwala na etyczne, sensowne i zdrowe wychowawczo rozwiązanie. Dla ułatwienia odrzućmy kwestię pracy/braku pracy matki - to w gruncie rzeczy tylko zaciemnia obraz, bo i pracująca matka może miec bogatego eks.
      Zawsze zachodzić będzie więc sprzeczność:
      Zgodnie z prawem dziecko ma prawo do życia na poziomie pochodnym od rodziców (rozwiedziony ojciec powinien wyrównywać).
      Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i zasadami wychowania nie można jednego dziecka karmić szynką a drugiego pasztetową i spodziewac się dobrych relacji i zdrowego efektu.(Nie można różnicować)
      Zgodnie z psychologią rozwiedziony ojciec ma prawo nie chcieć utrzymywać eks żony i cudzego dziecka.

      Skąd płynie wniosek, że nie powinny istnieć rozwody/dzieci z drugiego małżeństwa i inne takie stałe elementy naszego życia.
      • hellulah Re: Kwadratura koła 14.03.13, 10:30
        Nie znam się na prawie alimentacyjnym, ale co wy na to, żeby:
        - ojciec płacił, na ile go stać;
        - matka wykorzystywała z tego tyle, aby standard tego dziecka nie był wiele większy niż jego rodzeństwa; czyli niestety dziecko A i dziecko B jedzą równo pasztetową;
        - reszta - odkładana na koncie dziecka, do jego dyspozycji np. na studiach;
        - podczas wizyt u ojca oczywiście nie pasztetowa a kawior, czyli np. wyjazdy zagraniczne wakacyjne, udział w dobrach kultury, jako organizowane przez ojca bezpośrednio.

        • olena.s Re: Kwadratura koła 14.03.13, 10:33
          Teoretycznie najbliższe ideału, ale w praktyce równie szkodliwe - załóżmy na przykład, że edukacja płatna i kosztowna jest lepsza, niż publiczna - i już mamy węzeł gordyjski, bo nie nadrobi się tego po latach. Albo dziecko starsze chce super-duper ipada ze spadochronem i chce go mieć na stałe, a nie przez 50 procent czasu.
          • hellulah Re: Kwadratura koła 14.03.13, 10:50
            No nie nadrobi się, ale też - to trudno. Jak się ustaliło miejsce pobytu dziecka u osoby z klasy niższej, to moim zdaniem sorry, ale mleko się wylało. Zdaje mi się przecież, że nawet gdy brak rodzeństwa przyrodniego, też nie ma tak z alimentami (przynajmniej u nas, ale mogę się mylić), że matka np. zarabia 1.500 zł (samotna), dziecko dostaje alimentów 5 tys. i matka ma te całe 5 tys. przeznaczać na dziecko (matka-pasztetowa na chlebie z marketu, dziecko-szynka dobrej jakości na pieczywie eko?).

            Co do ipada, też sorry, żyjesz w takich realiach, w jakich żyjesz, nie poradzisz. Masz 100% racji że kwadratura i węzeł. Mimo wszystko, jeśli nie ma opieki naprzemiennej oraz nie ojciec jest wychowawcą/opiekunem dziecka, nie można (simply się nie da) tworzyć iluzji, że "bla bla nic się nie zmieniło". Nie mieszkasz z ojcem, nie masz z nim wspólnego gospodarstwa, mieszkasz z ubogą matką. Kropka.

            Co innego spuścizna, spadek po ojcu, to nie może być odebrane.

            Nie mówię, że to dobre wyjście, masz rację, że węzeł gordyjski jakich mało...
            • olena.s Re: Kwadratura koła 14.03.13, 11:21
              No jednak nie. Jeżeli wystarcza na mieszkanie i jedzenie i jest tylko jedno dziecko, to nie ma wielkiego problemu (wyjąwszy dramaty medyczne). Jedzą tanio, mieszkają tanio, ale dziecko ma najlepszą szkołę, porządny sprzęt, łachy, obozy, wycieczki, kursy. Nie ma problemu, że matka z dzieckiem usiądzie w pierwszym rzędzie na premierze baletu Mały Ksiązę, a nawet wraz z dzieckiem będzie mieszkać w porządnym hotelu na wakacjach, bo małe dziecko musi mieć opiekę dorosłego - problem pojawia się, jeżeli za forsę z alimentów sama wybierze się do USA na premierę Zero Dark Tirty. Jeżeli jest drugie dziecko, to sytuacja robi się natychmiast nierozwiązywalna, tym bardziej im mniejsza różnica wieku.
              • hellulah Re: Kwadratura koła 14.03.13, 11:34
                Wcale nie uważam, że to jest rozwiązanie idealne, ale moim zdaniem - jakieś. Co do szkoły, to chyba racja, zrobiłabym wyjątek (Adaś chodzi do rejonowej, a Patryk do angloamerykańskiej bo jego ojciec płaci), co do gadżetów i ciuchów już nie.

                Powtórzę, jeśli matka mówiąc wulgarnie "narobiłaby sobie" dzieciaków, np. kolejną czwórkę, nie miała dochodów, jej mąż zarabiałby grosze... a ojca dziecka stać na zapewnienie mu dobrego bytu - czemu defaultowo miejsce zamieszkania dziecka musi być przy klepiącej biedę matce? (zakładam, że ojciec ma pełnię praw rodzicielskich). Serio nie bardzo wiem, czemu z alimentów na dziecko ma być utrzymywane czworo przyrodniego rodzeństwa plus ojczym plus matka? Albo czemu w jednym domu miałby być osobne stoły. Reasumując, jeśli nie da się rozsądnie tego rozwiązać, niestety przy drastycznych różnicach poziomu życia - dziecko do ojca.
                • olena.s Re: Kwadratura koła 14.03.13, 11:46
                  No ale ta kwestia szkolna jest rozciągliwa - wyobraź sobie dla ułatwienia 7 i 9 latka.
                  Jeden ma porządny rower, drugi rzęcha. Jeden buduje sobie (także i to, niestety, wpływa) wysoką samocenę - drugi niską. Albo co może dla rozwiedzionego ojca istotniejsze, pierwszy buduje sobie wewnętrzną postawę jestem lepszy i mi się należy.
                  Naturalnie im mniejsza różnica w dochodach obu rodzin tym mniejszy problem, więc matka tak czy śmak powinna jak najszybciej iść do pracy. I forsy będzie więcej i eks - męzowi gula przestanie skakać tak dotkliwie. Ale jeżeli eks nazywa się Kulczyk, a matka jest z zawodu nauczycielką przedszkolną, to pójście do pracy wzmocni to moralną pozycję matki i może nieco uspokoi złość eks-męża, ale nie rozwiąże faktycznego problemu.

                  Moim zdaniem w opisanej sytuacji najlepsze rozwiązanie jest takie:
                  - matka idzie do pracy
                  - eks mąż godzi się pogodnie z tym, że część alimentów służy młodszemu dziecku (tym samym jego własne jest lepiej wychowywane, więc i tak pewną korzyść z tego odnosi).
                  - matka stara się o jak najtańsze i najbardziej wyrównane życie dla dzieci (np. obaj jadą na wypasione kolonie, ale poza tym obaj jadą z mamą pod namiot, a w czasie kiedy starszy z ojcem skaczą na bugee na Filipinach młodszy siedzi u babci czy na półkoloniach) a ewentualne nadwyżki alimentów lokuje.
                  - Matka nie rozmnaża się ponownie, lub robi to o tyle później, że nie ma konkurencji między dziećmi, bo najstarszy jest na wylocie z domu kiedy trzecie dziecko idzie do przedszkola.
                  • hellulah Re: Kwadratura koła 14.03.13, 11:53
                    Zgadzam się i mądrze prawisz.
                  • olena.s Re: Kwadratura koła 14.03.13, 12:12
                    A, i jeszcze jedno: eks-mąż stara się nie deprawować starszego i nie rozwalać trudnej równowagi np. za pomocą prezentów dla syna, do których młodsze dziecko nie doskoczy i musi zazdrościć.
                    • hellulah Re: Kwadratura koła 14.03.13, 15:27
                      Wiesz, załatwiałam coś na mieście i myślałam sobie o tym wątku (patologia). Masz rację. Generalnie - zgadzam się też chyba z voltą niżej/wyżej, że nie ma co wyolbrzymiać problemu. Ale jednak nie daje mi spokoju sytuacja z bardzo, bardzo dużymi dysproporcjami. Wtedy nie wiem jak by to miało działać - chyba jedynym rozwiązaniem są po prostu alimenty uczciwie nazwane "dla matki" oprócz tych na syna. Albo bezpośrednia opieka ojca.

                      A wniosek z tego taki i powszechnie znany: nie popełniajmy mezaliansów oraz (my kobiety) miejta zawsze własne godziwe źródła dochodu.
                      • olena.s Re: Kwadratura koła 14.03.13, 15:35
                        że nie ma co w
                        > yolbrzymiać problemu
                        No daj pokój, przecież my rozmawiamy tu o teoretycznej sytuacji, ani mojej, ani Volty, ani twojej - a model teoretyczny powinien działać bez względu na to, do jakiego konkretu rodzinnego go zastosujemy. Dlatego najwygodniej jest przyglądać się sytuacji konfliktowej, a nie prostej. Podejście Volty oznacza, ni mniej ni więcej, tylko 'dzielimy lepsze żarcie starszego na dwójkę, a co do całej reszty to jakoś to będzie i nie ma co się przejmować".
                        • hellulah Re: Kwadratura koła 14.03.13, 16:00
                          To chyba znowu się źle wyraziłam. Mam na myśli coś takiego, że jak dorośli zechcą, to będą w stanie się dogadać i ustalić detale, nawet bez przesuwania środków finansowych od syna na jego przyrodniego brata.

                          Ale jeśli dysproporcje byłyby zbyt wielkie (czyli oczekiwania co do stylu życia na bogato a stylu życia rodziny matka+next+przyrodni zbyt odmienne) to się tego nie da.

                          W takim razie, jeśli tylko relacje wychowawcze, emocjonalne czy inne pozwolą, niestety dziecko "odmienne" powinno być przy rodziców, przy którym nie będzie "odmienne" tylko takie samo. Czyli syn z ojcem. A jeśli syn z matką to przy ustaleniu, że niestety styl jego życia będzie zbliżony do stylu życia nowej rodziny, a ewentualne miliony to na konto, na czas studiów np.. Oraz opcja nr 3, alimenty dla matki oprócz alimentów dla syna, właśnie celem wyrównania poziomu życia dziecka, ale nazwane tak wprost i uczciwie.
                          • arwena_11 Re: Kwadratura koła 14.03.13, 16:11
                            Tylko czy matka sie zgodzi? Bo jak znam życie będzie walczyła rękami i nogami o to, żeby dziecko ( a więc i kasa na nie ) było z nią.
                          • olena.s Re: Kwadratura koła 14.03.13, 16:21
                            Nie no, jasne, że w pewnych warunkach da się kompletnie bezboleśnie rozwiązać całą sprawę. Na przykład wystarczy, żeby matka zarabiała wystarczająco dużo, aby było ją stać podstawowe potrzeby w przyzwoitym standardzie. W końcu dzieciom wcale nie należy dawać za wiele.
                            Generalnie jednak problem widzę tak, że moze i nie trzeba każdemy dziecku dawać po równo (w sensie omawianym, przy spadku wygląda to już inaczej) ale trzeba móc dawać według potrzeb. W przypadku dwóch budżetów w jednej rodzinie może się to okazać niewykonalne, a tym samym - demoralizujące.
                            Tak więc - po pierwsze, bez rozwodów.
                            Po drugie - godziwe dochody matki.
                            Po trzecie - bez mezaliansów.
                            Po czwarte - starajmy sie nie nienawiedzieć w razie rozwodu i widzieć jednak coś więcej, niż tylko cyferki na koncie.
        • triss_merigold6 Re: Kwadratura koła 14.03.13, 10:36
          Chyba zwariowałaś. Teraz wielu panów jest słabo ściągalnych, płacenie "tyle na ile go stać" spowodowałoby, że pewnie z 80% alimenciarzy wysyłałoby radośnie po 50-100 zł.
          Ooo potrafiłabyś z tego resztę odłożyć... szacun.
          • hellulah Re: Kwadratura koła 14.03.13, 10:43
            Czegoś się nie zrozumiałyśmy. Chodzi mi o to, że skoro:
            - pani z nexiem mają budżet w granicach 3 tys miesięcznie;
            - pan ex płaci - tyle, na ile go stać (w tym konkretnym przypadku mowa była o panu sytuowanym)=ile mu zasądzono jako kwotę wyrównującą poziom życia dziecka - powiedzmy 3 tys. alimentów;
            - to do budżetu pani dokłada z tego powiedzmy 500 zł, a 2.500 odkłada dziecku na konto;
            - ...zamiast dokładać całe 3 tys do własnego budżetu.
            • kamunyak Re: Kwadratura koła 14.03.13, 10:57
              > - to do budżetu pani dokłada z tego powiedzmy 500 zł, a 2.500 odkłada dziecku n
              > a konto;
              > - ...zamiast dokładać całe 3 tys do własnego budżetu.


              oczywiście, bierzesz pod uwagę, że dziecko może nie dożyć czasów korzystania z odkładanych na konto pieniędzy? bo jesli pani ma niskie dochody to wszyscy, łącznie z pierwszym dzieckiem, żyją, póki co, w skrajnej nędzy.
              A wiadomo, niedożywione, schorowane dziecko, różnie może być...
              rozumiem, że o to ci chodziło.
              Doskonały pomysł.
              • hellulah Re: Kwadratura koła 14.03.13, 11:28
                Skoro matka miałaby niby doprowadzić do śmierci dziecka z niedożywienia, to może lepiej, żeby dziecko mieszkało z ojcem?

                A ty jak to widzisz?
                • arwena_11 Re: Kwadratura koła 14.03.13, 16:52
                  Tylko w 99/100 przypadkach matka nie wypuści żyły złota z ręki, bedzie walczyła do upadłwgo
                  • olena.s Re: Kwadratura koła 14.03.13, 17:29
                    Nie wiem, jak ty, ale gdybym ja ise rozwiodła to walczyłabym o dziecko do końca - wyjąwszy sytuację, gdybym uznała, że lepsze dla dziecka będzie mieszkanie z drugą stroną. I tak samo bym robiła, nawet gyby w ogóle nie istniało coś takiego jak alimenty.
                    • arwena_11 Re: Kwadratura koła 14.03.13, 17:50
                      No to myślę, ze mama nie będzie miała nic przeciwko obniżeniu alimentów o połowę? W końcu będzie miała dziecko przy sobie. Za drugą połowę tatuś chętnie wynagrodzi dziecku biedę u mamy
                      • olena.s Re: Kwadratura koła 14.03.13, 18:09
                        Na jakiej podstawie oczekujesz, że z tego, co ja piszę o sobie wynika, jak zachowa się, i to z chęcią trzecia osoba?
                        A wynagradanie biedy u mamy to czysta demoralizacja. Mam nadzieję, że facet nie jest takim kretynem - dość mamy zdemoralizowanych ludzi wierzących wyłącznie w pieniądz.
    • sadosia75 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 10:38
      Dlaczego pani nie pracuje zawodowo? jeśli ma taką możliwość a nie podejmuje pracy nie bo nie to faktycznie to co robi zasługuje na potępienie.
      Jeśli pani nie dorabia bo jest już ktoś kto jej kasę na życie da to też za uczciwe to to nie jest.
      Z punktu widzenia pani wszystko gra.
      Z punktu widzenia płacącego nic nie gra.
      Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
    • kamunyak Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 10:50
      Pytanie, jak pan obliczył, że pani przeznacza alimenty głównie na 2 dziecko? że kupiła jedną czekoladę i dała ją drugiemu dziecku?
      Tego nie sposób obliczyć w normalnie funkcjonującej rodzinie.
      Słuszna konkluzja, niech pan weźmie swoje dziecko do siebie.
      Ale pewnie pan tatuś woli miec święty spokój niż "bachora" na głowie. Nawet kosztem tej skrajnej "niesprawiedliwości" i wrednj byłej żonie, która go okrada.
      Druga konkluzja, niech pan puknie się w głowę. I jego obecna żona tyż.
      • arwena_11 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 11:06
        Pewnie prosto.
        Wystarczy, że wie iż mąż ex zarabia 3000, a sam płaci alimenty 3000. Czyli mozna spokojnie założyć, iż budżet tej rodziny to będzie 6000, a nie dla trzech osób 3000 a dla czwartej też 3000.
        Wniosek prosty pan ex finansuje połowę budżetu ex żony zamiast 1/4
      • nabakier Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 11:27
        A ja bym doradziła, żeby wszyscy pukli się w łepki i zaczęli rozmawiać życzliwie i realistycznie. Wszyscy.
      • jamesonwhiskey Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 13:59
        > Słuszna konkluzja, niech pan weźmie swoje dziecko do siebie.

        jak wezmie do siebie
        przeciez okradajaca baba bedzie sie zapierac nogami zeby nie stracic zrodla dochodu
    • volta2 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 11:42
      te podziały na lepsze i gorsze to są głównie w głowach dorosłych

      ja nie widziałabym problemu z wysłaniem starszaka na bardziej wypasiony obóz - typu chris za 2,5 tysia a młodszego na wyjazd zuchowy w tym samym terminie za tysiaka.

      jak nint nie wpadnie na pomysł komentowania co lepsze, to po powrocie dzieci wymienią się wrażeniam i z udanych pobytów i oboje mogą być zadowoleni w równym stopniu(jeszcze mogę sobie wyobrazić, że nocleg w namiocie może być elementem zazdrości starszego dzieckasmile)

      to samo z zajęciami dodatkowymi: ty masz tu fortepian prywatnie a ty idziesz do dk na rysunek grupowy. kwestia wyjaśnienia, bez stopniowania. w normalnych układach rodzeństwa - powinno wystarczyć.

      sprzęt sportowy to najmniejszy problem - jak starszemu się kupi to młodszy do niego w naturalny sposób dorośnie i odziedziczy za kulkę lodówsmile nie trzeba szat rozdzierać. w normalnej rodzinie - takiej jak moja - też młodszy sukcesywnie przejmuje rower, narty, ciuchy - żeby starszemu się w głóce nie przewróciło to starszy nie dostaje na starcie wypasów albo nówek z salonu, tylko używki z giełdy/allegro.

      także w/g mnie można to zorganizować w miarę pokojowo.
      może najmniej sensownie wyszłoby w kuchni, bo trudno smażyć na jednej patelni świeżego łososia i mrożonego morszczuka z tesco - tu bym balansowała, ale też na koszcie jedzenia jakoś bym nie umiała oszczędzać - załóżmy ze tata sponsoruje łososia starszakowi a w zamian za "robociznę" matki w kuchni zje też i młodzszesmile

      luksusowe wyjazdy na malediwy starszak może swobodnie realizować w czasie pobytu wakacyjnego u taty.

      jak zwykle to dorośli budują mury i robią problemy tam gdzie ich nie ma.
      • olena.s Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 11:58
        Nie do końca. U ciebie złożyło się tak, że obaj mogli być zadowoleni. Inaczej wygląda to wtedy, kiedy jednemu bez szemrania opłacasz obóz paralotniarzy w Gujanie, a drugiemu musisz odmówić półkolonii w mieście. Jednemu płacisz za prostowanie szczęki, a drugiemu nie możesz zapłacić za plomby. Jednemu nie musisz odmawiać nigdy, a drugiemu - prawie zawsze.
        Oczywiście, może się zdarzyć, że obu wysyłasz pod namiot i są happy, ale wcale niekoniecznie tak to właśnie będzie - bo może będą marzyć obaj o szkółce skoków narciarskich?
        • volta2 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 12:12
          trochę cię chyba z paralotniarstwem w gujanie poniosło.

          może zejdź na poziom bardziej przyziemny - bo dyskusja z takiego pułapu raczej dogoni absurd.

          autorka nie napisała że chodzi o dziecko kulczykasmile
          • olena.s Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 12:20
            No dobrze. Jedno chce kursu i obozu nurkowego, a drugie kursu i obozu jazdy konnej. Oba kosztowne, nie stać mnie na oba łącznie. Jeżeli nie mam rozwiedzionego męża, to albo obaj rezygnują w tym roku, oszczędzamy i jadą obaj za rok, albo np. starszy ma swoje teraz, a młodszy za rok. Czyli jest sprawiedliwie, każdy coś poświęca, każdy coś zyskuje, dzieci nie są rozbijane jako rodzeństwo.
            Eks mąż i alimenty utrudnia sprawę, bo np. eks chce, żeby jego dziecko miało swój kurs i obóz w każdym roku. Zrozumiałe. Ale niewychowawcze, bo młodsze żegna starsze z zawiścią i zabiera się na puste podwórko, a swój kurs i obóz będzie miało dopiero za dwa lata.
            • volta2 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 13:26
              bo młodsze żegna
              > starsze z zawiścią

              no tu już jesteśmy bliżej, w tej sytuacji ja tłumaczę młodszemu, że jest jeszcze za mały na taki wyjazd, i musi poczekać aż podrośnie.
              i mieć nadzieję, że zanim podrośnie, to zmieni mu się hobby na mniej kosztowne a w tym czasie nam jako małżeństwu się polepszy finansowo.(jakoś tak z góry zakładamy, że dzieci są mniej więcej w jednym wieku, a to zwykle jest tak, że zanim się człowiek rozejdzie z mężem, ochłonie i znajdzie następnego kandydata, i podejmie decyzję o kolejnym rozmnożeniu to trochę czasu mija. i tenże starszak ma lat 15 a młodszak przypuśćmy że nie więcej jak 10 - argument wieku, to też argument, wszak 5 latka nikt na obóz konny raczej nie wyśle)

              a brata by pożegnał nie z zawiścią tylko by(ć może) się cieszył, że będzie miał pokój i kompa/dvd dla siebie +rodziców, co dla rodzeństw może być jakąś ciekawostka. nie wiem, skąd od razu przypisywanie tych najgorszych z najgorszych uczuć bądź co bądź młodszakowi.
              można też w imię jawnej "niesprawiedliwości" uderzyć do rozsądku starszaka - wybiera opcję tańszą i na swoje życzenie ze swej puli dzieli się z młodszym(wiem, że u mnie między dziećmi nie byłoby to niemożliwe)
              • olena.s Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 13:53
                Nie kombinuj żeby sobie ułatwić.
                Oczywiście, że w układzie bogaty eks, uboga matka, dwójka dzieci, możliwe są różne scenariusze, w tym i takie, które problem rozziewu finansowego minimalizują (różnica wieku, płci, upodobań, stanu zdrowia itp, talentów, inetligencji, temperamentów).
                Ale nie zmienia to faktu, że prawdopodobieństwo wystąpienia opisanego problemu jest bardzo znaczne, bo ludzie w ogóle, a dzieci zwłaszcza, ciągną do siebie i pożądają wielu materialnych rzeczy.
                Mówiłyśmy dotąd o szkołach i wakacjach, ale rozważ także kwestię, kiedy młodsze dziecko wymaga wydatków na terapię i nie zostaje już forsy prawie na nic - nie tylko na rozrywki. Albo jedno dziecko jest bardzo zdolne, drugie mniej - co komu zapewnisz i jak się zmieni twoja decyzja w zależności od tego, czy zdolne jest dziecko bogate czy biedne?
                Albo pojedźmy dalej: co zrobisz, kiedy starszy ma proste zęby, a młodszy - krzywe, w dodatku nie wyrosły mu kły i w szkole się z niego nabijają? Okradniesz starszego, czy będziesz się trzymała zasady, że to niedopuszczalne? A okradniesz go, kiedy potrzebna jest ratująca życie operacja?
                Jak mówię, to są parszywe sytuacje, nie powinny występować w przyrodzie i nie zaszkodzą potężnie wszystkim wokół tylko w razie możliwości ścisłego dogadania się eks małżonków i najlepszej woli wszystkich dorosłych. O którą niemal tak trudno, jak o Kulczyka jako swojego eks.
            • jamesonwhiskey Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 13:55
              > ój kurs i obóz w każdym roku. Zrozumiałe. Ale niewychowawcze, bo młodsze żegna
              > starsze z zawiścią i zabiera się na puste podwórko, a swój kurs i obóz będzie m
              > iało dopiero za dwa lata.


              ale on nie jest odpowiedzialny za wychowanie mlodszego zupelnie obcego dziecka
              • olena.s Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 13:57
                Zauważ, że w tym układzie wychowawczo traci równie wiele jego własne, starsze, majętne. Bo jest wychowywane na egoistę.
                Jakbym była takim ojcem to bym tego nie chciała, nawet w zamian za niższe alimenty.
                • jamesonwhiskey Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 14:00
                  to ze jedzie na wakacje nie czyni z niego egoisty
                  to nie jego wina ze rodzica drugiego to lamagi
                  • olena.s Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 14:08
                    Czy ty jesteś rozwodnikiem z alimentami albo na rozwód oczekujesz, że tak się ciskasz?
                    Ja nie jestem rozwiedziona, dziecko mam jedno i więcej nie będzie, więc patrzę na całą sprawę bez wpływu osobistych emocji. Pod kątem najlepszego wychowania, a nie ego/portfeli/zemsty rodziców. I mówię, do jakiego układu ja bym w takiej sytuacji dążyła, bez względu na to, czy byłabym ową matką czy ojcem.
                    Dla mnie nie do przyjęcia jest zarówno wychowywanie egotyka, który bez wyrzutów jedzie na swoje wakacje zostawiając młodszego brata w mieście, jak i hodowanie lapety, który od małego jest wyuczony, że nic mu się nie należy i jest gorszy od otoczenia.
                    • jamesonwhiskey Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 14:10
                      dazyla bys do utrzymywania nierobow i zabierania kasy swojemu dziecku
                      NO RWELACJA

                      > lapety, który od małego jest wyuczony, że nic mu się nie należy i jest gorszy
                      > od otoczenia.

                      takie jest zycie i pretensje moze miec co najwyzej do rodzicow
                      • olena.s Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 14:18
                        Cóż, ja mojego dziecka tak nie wychowuję.
                        Ty swoje wychowuj jak chcesz.
                        Mam nadzieję, że się życiu nie zetkną.
                        • jamesonwhiskey Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 14:21
                          > Cóż, ja mojego dziecka tak nie wychowuję.
                          > Ty swoje wychowuj jak chcesz.
                          > Mam nadzieję, że się życiu nie zetkną.


                          to moze zacznij
                          swojego dzieck anie wyslij na oboz i daj te kase dziecku biednego sasiada
                          zeby przypadkiem to twoje wie wyroslo na egoiste
                          • olena.s Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 14:26
                            Napisałam już w tej sprawie wszystko, co mam do powiedzenia. Wychowywanie w opisanej sytuacji wedle twoich norm jest moim zdaniem niszczące dla każdego z dzieci, i ja się na to nie godzę, swoich bym tak nie wykoślawiała.
                            Moje dziecko staram się wychować na przyzwoitego, pełnego człowieka, tak jak ja te pojęcia rozumiem. Mieści się w tym również rodzinna wspólnota i solidarność, wzajemna pomoc i kompromisty. I tak, ma to również wpływ na zachowania społeczne.
                            • jamesonwhiskey Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 14:40
                              no pewnie najlatwiej wycierac sobie gebe frazesami o wspolnocie i rodzienie za czyjes pieniadze
                              • olena.s Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 15:02
                                Cóż, ciśnie mi się na usta kilka określeń wzajemnych, ale się powstrzymam.
                                Powtórzę: wychowuję dziecko po swojemu, ty korzystaj z tego samego prawa, a ja wyrażę tylko nadzieję, że się nasze dzieci nie będe miały okazji zetknąć w życiu.
    • fifiriffi Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 12:19
      no dobrze...a teraz o co konkretnie ci chodzi?
      Czy ten jej były to twój obecny i szukasz pretekstu,żeby facio nie płacił swojej byłej na ich dziecko?
      tak?wink
    • kamelia04.08.2007 Re: Taka oto sytuacja 14.03.13, 15:50
      jasne, to z pierwszego małżeństwa powinno jesc codzieenie befsztyki i łososie z połowu, a to z drugiego suchy chleb ze smalcem. Tak bedzie na pewno sprawiedliwie tongue_out


      To forum schodzi na poziom absurdu
Inne wątki na temat:
Pełna wersja