Dodaj do ulubionych

Krok do przodu!

24.03.13, 10:10
"Wegetarianizm praktykowany w prawidłowy sposób jest zdrowy na wszystkich etapach życia" - ogłasza Ministerstwo Zdrowia.
Link
Miła wiadomość z rana, choć komentarze pod artykułem pokazują niestety, że sporo osób dalej tkwi w żywieniowym ciemnogrodzie uncertain
Może doczekamy się w końcu tego, że dzieci wege/wegan będą traktowane normalnie w placówkach oświatowych i dyrektorzy przestaną w końcu wmawiać, że bez parówki nie da się żyć.
Ale nic, małymi kroczkami do przodu smile
Bardzo się cieszę!
Obserwuj wątek
    • murwa.kac Re: Krok do przodu! 24.03.13, 10:19
      bardzo duzy krok bym powiedziala.

      komentarze pod artykulem mnie ubawily szczerze mowiac. ciemnota zawsze mnie smieszy i bawi smile
    • kosmopolis Re: Krok do przodu! 24.03.13, 10:22
      Długa, długa droga przed nami.
      I prawdę mówiąc średnio wierzę w skuteczne osiągnięcie celu. O ile wege dziecko może dostanie zamiast schabowego kotlet sojowy (bo w większą pomysłowość nie wierzę, sprawdzone niestety wielokrotnie), to nadal będzie miało okraszone ziemniaki. I zupa będzie bez mięsa pływającego, ale na mięsie. No bo przecież mięsa nie widać, to go nie ma! Zresztą jakie to mięso, ledwo kawałek kości był...

      • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 11:18
        > I prawdę mówiąc średnio wierzę w skuteczne osiągnięcie celu. O ile wege dziecko
        > może dostanie zamiast schabowego kotlet sojowy (bo w większą pomysłowość nie w
        > ierzę, sprawdzone niestety wielokrotnie), to nadal będzie miało okraszone ziemn
        > iaki. I zupa będzie bez mięsa pływającego, ale na mięsie. No bo przecież mięsa
        > nie widać, to go nie ma! Zresztą jakie to mięso, ledwo kawałek kości był...

        Przepraszam, czy Ty oczekujesz, że w przedszkolach/szkołach ktoś będzie prowadził oddzielną kuchnię dla wegetarian?
        • wuika Re: Krok do przodu! 25.03.13, 11:30
          Skoro prowadzi się osobne kuchnie dla alergików, dzieci, które nie mogą jeść np. glutenu czy jajek, to co za różnica?
          • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 11:36
            wuika napisała:

            > Skoro prowadzi się osobne kuchnie dla alergików, dzieci, które nie mogą jeść np
            > . glutenu czy jajek, to co za różnica?

            A po co osobna kuchnie? Wybor np 2-4 dan obiadowych (im wieksza placowka tym wybor wiekszy) wystarczy. Skad wogole pomysl aby wszystkim serwowac to samo, kazdy jest inny. Dania veg powinny byc dostepne ogolnie, zapewne zanlezliby sie chetni nie wegetarianie ktorzy w danym dniu mieliby ochote na warzywna lasagne zamiast kotleta mielonego wink
            • wuika Re: Krok do przodu! 25.03.13, 11:40
              Potraktowałam te osobne kuchnie właśnie jako osobno gotowane potrawy, nie jako osobne miejsca, osoby i brak wspólnych ciągów technologicznych wink (choć pewnie dla niektórych trzeba byłoby tak wprowadzić, inaczej wegetariańskim daniem będzie wspomniana zupa z wyjętym mięsem i ryba/kurczak na obiad).
              • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 11:49
                wuika napisała:

                > Potraktowałam te osobne kuchnie właśnie jako osobno gotowane potrawy, nie jako
                > osobne miejsca, osoby i brak wspólnych ciągów technologicznych wink (choć pewnie
                > dla niektórych trzeba byłoby tak wprowadzić, inaczej wegetariańskim daniem będz
                > ie wspomniana zupa z wyjętym mięsem i ryba/kurczak na obiad).

                Zgadzam sie. Jernak do tego trzeba zmiany mentalnosci oraz zmian gruntownych w zasadach odzywiania wg ktorych komponuje sie posilki, zeby uniknac wlasnie takiego wyjmowania miesa z zup i podawanie ich jako veg, albo podawania pierogow ruskich z podsmazana cebulka i boczkiem albo podawania jako dan obiadowych wegetarianskich nalesnikow z serem na slodko czy ryzu z owocami na slodko, racuchow, plackow itp. Co do zup, to mozna przygotowac mnostwo rodzajow bez miesa, oczywiscie o ile zupe traktuje sie jako czesc posilku obiadowego, a nie danie samodzielne.
                • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:12
                  Wiesz, my tutaj, w biednej Polsce cieszymy się, gdy w stołówce jest choćby zupa na kościach, bo to znak, że żaden dzieciak nie będzie głodny w szkole. A Ty piszesz o zmianie mentalności i wprowadzaniu zestawów kilkudaniowych, by kilkoro dzieci fanatyków broń Boże mięsa nie tknęło? Kto Twoim zdaniem miałby płacić za takie ekscesy?
                  • wuika Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:17
                    A kto płaci teraz za obiady? Choćby za te zupy na kościach? Napisałam już, jakim cudem można zorganizować obiady różnorodne, uwzględniające różne zdrowotne wymogi i preferencje.
                    • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:24
                      wuika napisała:

                      > A kto płaci teraz za obiady? Choćby za te zupy na kościach?

                      Częściowo gmina, częściowo rodzice.

                      > Napisałam już, jaki
                      > m cudem można zorganizować obiady różnorodne, uwzględniające różne zdrowotne wy
                      > mogi i preferencje.

                      Można, jeśli sami chętni za to zapłacą dodatkowo (a z reguły mało kto się wyrywa z taką propozycją). Przecież nikt nie będzie się dorzucał do potraw dla kilkunastu wybrańców, bo oni mają taki styl życia.
                      • wuika Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:28
                        Nie dociera, że przy dużej ilości posiłków nie ma różnicy w cenie, jeśli ma być jeden gar tego, drugi tego, a trzeci tego, zamiast 3 garów tego samego. Da się to tak zorganizować. Nie jest drożej - chyba, że na dietetyka, który zamiast jednej listy podpisze trzy.
                        • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:42
                          Ależ jest drożej i jest różnica w cenie. Wybacz, ale nie będę Ci tłumaczyć zasad żywienia zbiorowego i kosztów jakie wówczas mają miejsce. Gdyby było tak, jak piszesz, to jaki to właściwie problem - stworzenie kilkupozycyjnego menu w szkole za tę samą kwotę, co jednopozycyjnego?
                          No chyba, że dla Ciebie różnorodne menu to gar ziemniaków ze skwarkami, gar ziemniaków z pietruszką i gar makaronu z cukrem. Wtedy faktycznie no problem smile
                      • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:28
                        aguila_negra napisała:

                        > wuika napisała:
                        > Częściowo gmina, częściowo rodzice.

                        O, to tak jak u mnie, a dla najbiedniejszych tylko gmina


                        > Można, jeśli sami chętni za to zapłacą dodatkowo (a z reguły mało kto się wyryw
                        > a z taką propozycją). Przecież nikt nie będzie się dorzucał do potraw dla kilku
                        > nastu wybrańców, bo oni mają taki styl życia.

                        Nie rozumiesz ze nie trzeba za to placic dodatkowo, wielu miesozercow jada potrawy weg, robia to gdy maja wybor.
                        • lauren6 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:32
                          > Nie rozumiesz ze nie trzeba za to placic dodatkowo, wielu miesozercow jada potr
                          > awy weg, robia to gdy maja wybor.

                          Czyli w ramach równości mięsożerne dzieci trzeba zmuszać do jedzenia wegetariańskich posiłków, bo a nóż widelec znajdzie się jakieś dziecko wege w grupie. No jasne, jak równać to do dołu.
                          • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:36
                            lauren6 napisała:
                            >
                            > Czyli w ramach równości mięsożerne dzieci trzeba zmuszać do jedzenia wegetariań
                            > skich posiłków, bo a nóż widelec znajdzie się jakieś dziecko wege w grupie. No
                            > jasne, jak równać to do dołu.

                            No i nie pojmiesz. Nie zmuszac tylko dac wybor. To teraz go nie maja, bo wszyscy zkuszani sa do jedzenia tego samego obojetne czy maja ochote w danym dniu na to, czy to lubia czy tez wybrali inny styl i sa wegetarianami.
                            • przeciwcialo Re: Krok do przodu! 25.03.13, 15:21
                              Wybór kosztuje.
                      • przeciwcialo Re: Krok do przodu! 25.03.13, 15:18
                        W szkole gdzie nie ma stołówki obiad kateringowy zwykły bądź wegetariański mozna zamówic ale koszt wegeteriańskiego to prawie 10, zwykłego 7 zł.
                  • lauren6 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:21
                    No właśnie najzabawniejsze w tym wszystkim jest to jak pańcie siedzące na zachodzie są oderwane od polskiej rzeczywistości. Stawka żywieniowa w przedszkolu to 8 zł za 3 posiłki. I kombinuj tutaj po 4 warianty dla tych co wege, nie wege i inne cuda na kiju big_grin
                    • wuika Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:25
                      A u nas w żłobku 5zł za 3 posiłki. I są różne warianty, a jedzenie nie składa się z kromki z margaryną lub kromki ze smalcem.
                      • lauren6 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:29
                        To teraz napisz jak za te 5 zł zrobiłabyś z każdego z 3 posiłków szwedzki stół, jak postuluje się w tym wątku.
                        • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:34
                          lauren6 napisała:

                          > To teraz napisz jak za te 5 zł zrobiłabyś z każdego z 3 posiłków szwedzki stół,
                          > jak postuluje się w tym wątku.

                          Tyle ze tego sie w tym watku nie postuluje. Akurat w przedszkolach u mnie najmniej kosztuje wyzywienie uncertain w szkole (u mnie) koszt obiadu to £1.50 wiec w porownaniu z zarobkami to smieszny koszt, a jest wybor (4 dania i dwa desery). Mozna. Tylko w Polsce nie mozna.
                          • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:37
                            Postuluje się różnorodne menu, tak, żeby każdy miał z czego wybrać, bo dzieci są różne.
                            Niestety, za wuja nie da się tak zrobić przy ograniczonych możliwościach finansowych. W domu też nie robisz obiadków dla każdego z osobna, bo nie dość, że roboty więcej, to i drożej by Cię to wyniosło.

                            > Tylko w Polsce nie mozna.

                            No nie można niestety, nie jesteśmy tacy bogaci jak GB.
                            • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:42
                              aguila_negra napisała:

                              > Postuluje się różnorodne menu, tak, żeby każdy miał z czego wybrać, bo dzieci s
                              > ą różne.
                              > Niestety, za wuja nie da się tak zrobić przy ograniczonych możliwościach finans
                              > owych. W domu też nie robisz obiadków dla każdego z osobna, bo nie dość, że rob
                              > oty więcej, to i drożej by Cię to wyniosło.

                              Wlasnie paradoksalnie w zywieniu zbiorowym da sie bez podnoszenia kosztow. Robia to inni ale w Polsce sie nie da.
                              >
                              > No nie można niestety, nie jesteśmy tacy bogaci jak GB.

                              Nie proble w pieniadzach tylko w mentalnosci.
                              • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:53
                                > Nie proble w pieniadzach tylko w mentalnosci.

                                Pozwolisz jednak, że pozostanę przy swojej opinii, bo mam po prostu inne doświadczenia.
                        • wuika Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:41
                          Nie wiem, jak ja bym to zrobiła. Piszę przecież, że np. gotowanie 5 posiłków - 5 porcji przez jedną osobę, to jakieś kuriozum. Ale kiedy tych posiłków masz do przygotowania kilkaset, to i tak jedna osoba tego nie robi, ani nie w jednym garze. Więc co za różnica, czy zamiast pokroić wędlinę na 500 kanapek do kanapek, potnie się jej na 250, na jakieś 150 ser i jeszcze trochę pomidorów i ogórków? A już masz wybór, czy kanapka będzie dla każdego, czy dla osób, które nie jedzą mięsa, a jedzą nabiał, jak i dla osób, które ani nabiału, ani wędliny. Gdzie mu masz różnicę w kosztach? I gdzie problematyczność poza "w dupach się poprzewracało, jakby to każdy nie mógł jeść wszystkiego".
                          Wracając do tych 5zł w żłobku moich dzieci. Wszystko jest w kilku wersjach. Jest wersja zupy bez mięsa - dla maluszków, które jeszcze nie jedzą mięsa, lub których rodzice sobie nie życzą, żeby dziecko mięso dostawało. Jest wersja zupy z mięsem. Obie wersje są albo miksowane (dla tych, które jeszcze nie gryzą) albo w postaci normalnej. To samo z drugimi daniami - pieczenie, potrawki, pierogi, naleśniki, makarony z warzywami i sosami (warzywnymi albo mięsnymi), maluchy dostają potrawki zmiksowane, lub małe kawałeczki innych dań. Śniadania i desery też różne - co innego zje dziecko 8-miesięczne, co innego 3-latek. Nie wiem, jak kalkulują, ale robią to dobrze, skoro dzieci nie są głodne, pożywienie jest dopasowane do ich wieku (przeszło w odpowiednim momencie z papek na normalną konsystencję), a jak któreś dziecko nie chce na deserek jednej rzeczy, to dostaje inną. Albo jeszcze inną - żeby coś zjadło. Podział na wiek i preferencje rodziców jest wcześniej znany, nie wyskakuje to o 8 rano.
                          • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 13:03
                            Taką, że większą ilość wędlin możesz kupić taniej (hurt) niż mniejszą ilość wędlin i mniejszą ilość sera. To tylko jeden przykład obrazujący zasadę.
                            Poza tym czym innym jest zrobienie posiłku, gdy do stałej bazy dorzucasz tylko zmiennie składniki (tutaj do chleba - wędlina albo ser - z tym w ogóle nie ma problemu, bo jaki?), a czym innym zrobienie dwóch różnych posiłków, które od podstaw są po prostu inne - naleśniki z serem na słodko kontra schabowy z kapustą i ziemniakami.

                            > Wracając do tych 5zł w żłobku moich dzieci. Wszystko jest w kilku wersjach. Jes
                            > t wersja zupy bez mięsa - dla maluszków, które jeszcze nie jedzą mięsa, lub któ
                            > rych rodzice sobie nie życzą, żeby dziecko mięso dostawało. Jest wersja zupy z
                            > mięsem.

                            I to wszystko w jednym garze się gotuje?
                            Nie, musisz mieć dwa oddzielne, więc i dodatkowy palnik i dodatkową energię do tego palnika.
                            Nie jest to dodatkowy koszt?
                            • wuika Re: Krok do przodu! 25.03.13, 13:08
                              Gara na 100l nie ugotujesz też na tej samej ilości gazu, co takiego na 50l. Jak również nie weźmiesz takiego na 500l, bo nie ugotuje się to nigdy. Skoro da się to zorganizować w nie jednym miejscu, to da się to zrobić wszędzie.
                      • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:35
                        wuika napisała:

                        > A u nas w żłobku 5zł za 3 posiłki. I są różne warianty, a jedzenie nie składa s
                        > ię z kromki z margaryną lub kromki ze smalcem.

                        To idź do dyrekcji i zapytaj jakie dofinansowanie wywalczyła w gminie.
                        • wuika Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:45
                          W prywatnym żłobku dofinansowanie jest na opiekę, nie na jedzenie.
                          Ostatnio z nudów przeglądałam również raport finansowy żłobka miejskiego. Również tam dofinansowana jest opieka, jedzenie jest finansowane w całości przez rodziców (określane jako wkład do gara). Kwota wychodziła podobna (ok. 5,20 - 5,50 za dziecko). I również przy przyjmowaniu wypełnia się formularz preferencji żywieniowych. Żłobek miejski jest większy (na 150 dzieci) i kuchnię mają własną. Nie korzystają z kateringu i da się nie ugotować jednego i tego samego gara, tylko kilka opcji dla różnych dzieci (różnych wiekowo i różnych, jeśli chodzi o preferencje jedzeniowe).
                          • przeciwcialo Re: Krok do przodu! 25.03.13, 15:25
                            No właśnie, wsad do gara a woda, prąd, gaz to krasnoludki opłacaja. dziwnym trafem w prywatnych przedszkolach stawka to nie jest 10 zł ale 18 i więcej. Tu krasnoludki nie chcą zapłacic za media.
                  • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:26
                    aguila_negra napisała:

                    > Wiesz, my tutaj, w biednej Polsce cieszymy się, gdy w stołówce jest choćby zupa
                    > na kościach, bo to znak, że żaden dzieciak nie będzie głodny w szkole. A Ty pi
                    > szesz o zmianie mentalności i wprowadzaniu zestawów kilkudaniowych, by kilkoro
                    > dzieci fanatyków broń Boże mięsa nie tknęło? Kto Twoim zdaniem miałby płacić za
                    > takie ekscesy?

                    A kto placi za zupy na kosciach teraz? Uwazasz ze wybor bylby drozszy? Skoro mozna przygotowac zupe na kosciach to ta bez drozsza nie bedzie. Wystarcza dwa garnki. Takie argumenty to o kant... to wymowki i nic wiecej.
                    • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 13:09
                      > A kto placi za zupy na kosciach teraz? Uwazasz ze wybor bylby drozszy? Skoro mo
                      > zna przygotowac zupe na kosciach to ta bez drozsza nie bedzie. Wystarcza dwa ga
                      > rnki. Takie argumenty to o kant... to wymowki i nic wiecej.

                      Boszzzz, ta "zupa na kościach" to był tylko przykład.
                      Symbol niejako, a nie faktycznie danie.
                      Chodzi o to, że cieszymy się, gdy jest po prostu jedzenie, proste, jednolite, dostępne na każdą kieszeń, a nie cuda na kiju. Gdy wprowadzono któregoś roku menu różnorodne, bo też się kilkanaście mam zbuntowało, że za mały wybór, to stołówka wytrzymała kilka miesięcy. Potem zasugerowano albo powrót do tradycji albo znaczną podwyżkę cen. ZNACZNĄ. Czyli to nie jest tak, że komuś się nie chce czy nie potrafi. Gdyby to nie było żadnym problemem, to uwierz, że nikt by problemu na siłę nie szukał.
                      U córki z kolei jest stołówka w ajencji, więc samofinansująca i bardzo duży wybór dań, ale za każde płaci się oddzielnie - jedne tańsze, inne droższe (generalnie poziom cen jak w normalnej restauracji bez szaleństw, więc niezbyt tanio). I też były protesty, że to różnicowanie dzieci, bo jednych stać, a inne nie. Nikomu nie dogodzisz.
            • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:07
              > A po co osobna kuchnie? Wybor np 2-4 dan obiadowych (im wieksza placowka tym w
              > ybor wiekszy) wystarczy. Skad wogole pomysl aby wszystkim serwowac to samo, kaz
              > dy jest inny.

              Przedszkolna/szkolna stołówka to niestety nie restauracja. Koszt menu z kilkoma pozycjami do wyboru jest wielokrotnie wyższy, niż koszt menu z jedną pozycją. Poza tym co w przypadku, gdy do wyboru są naleśniki, schabowe i spaghetti, a wszyscy maja ochotę tylko i wyłącznie na naleśniki? Nie starczy dla każdego, a reszta dań się zmarnuje, bo nikt ich nie ruszy.

              > Dania veg powinny byc dostepne ogolnie, zapewne zanlezliby sie ch
              > etni nie wegetarianie ktorzy w danym dniu mieliby ochote na warzywna lasagne za
              > miast kotleta mielonego wink

              OK, ale jak wyżej - co w przypadku, gdy ta warzywna lasagne przypadnie w danym dniu do gustu kilkunastu nie-wegetarianom i dla wegetarian zostanie tylko schaboszczak? Bo przecież chyba nie postulujesz, by warzywna lasagne była dostępna tylko i wyłącznie dla tych drugich.
              • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:23
                aguila_negra napisała:

                > OK, ale jak wyżej - co w przypadku, gdy ta warzywna lasagne przypadnie w danym
                > dniu do gustu kilkunastu nie-wegetarianom i dla wegetarian zostanie tylko schab
                > oszczak? Bo przecież chyba nie postulujesz, by warzywna lasagne była dostępna t
                > ylko i wyłącznie dla tych drugich.

                A slyszalas kiedys o szacowaniu? W kuchni sa straty to normalne, sa i w kuchniach gdzie serwuje sie jeden posilek dla wwzysykich, bo sa nieruszone posilki, wyrzucane, albo i wikszosc z talerza, bo ktos nie lubi albo nie ma ochoty w danym dniu na cos. Przy wyborze szacuje sie (na podstawie obserwacji) ile zejdzie dan miesnych a ile weg, tych weg zazwyczaj mniej. Np. na pieczone udka kurze lub steki bedzie wiecej chetnych niz na kotlety mielone, na pizze (szkola, przedszkole) bedzie wiecej chetnych niz np na paluszki rybne, na pizze z szynka bedzie wiecej chetnycb niz np na margerige itd. Oczywiscie tonprzyklady ale tak sie szacuje plus np w szpitalach, szkolach rozdaje sie menu i poszczegolne osoby wybieraja odpowiednio wczesniej. W szkole moich dzieci rano maja menu i 4 dania obiadowe plus 2 desery do wyboru, decyduja co chca i zakladaja na reke bande z odpowiednim kolorem posilku. Rano przy sprawdzaniu obecnosci nauczycielka zaznacza kolor posilku oraz to czy obiad czy posilek z domu. Potem rejestr zabierany jest do kuchni i na tej podstawie wiadomo ile jakiego rodzaju posilkow przygotowac plus nadwyzka oczywiscie. System dziala i problemow nie ma i mozna i kosztu wyzsze nie sa.
                • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:34
                  Tak, w każdej stołówce są straty. I zapewniam Cię, że są nieporównywalnie mniejsze w przypadku, gdy kuchnia serwuje jednolity zestaw obiadowy dla wszystkich, niż gdy tych zestawów jest kilka. Pomijam już, że koszty to nie tylko same straty. Kosztem jest dodatkowy gar, dodatkowy palnik, dodatkowa para rąk lub dodatkowy czas, w sytuacji, gdy trzeba przygotować dodatkowe, inne danie.
                  W stołówce moich dzieci usiłowano kiedyś zrobić menu kilkupozycyjne i niestety pomysł upadł po kilku miesiącach, bo kuchnia generowała same straty. Owszem, wyszliby na swoje, gdyby drastycznie podwyższyć ceny posiłków.

                  > Np. na pieczone udka kurze lub
                  > steki bedzie wiecej chetnych niz na kotlety mielone,

                  A jeśli wybiorę kurczaka, ale dwa dni później okaże się, że mam jednak ochotę na spaghetti, to już nie wolno mi wziąć tego spaghetti, bo nie zamawiałam?
                  Weź sobie porównaj ceny obiadów w szkołach/przedszkolach, a ceny obiadów w nawet tanich restauracjach. Różnice horrendalne. Właśnie dlatego, że w ceny w tych drugich wliczone są także wysokie koszty i straty wynikłe z różnorodnego menu.

                  > W szkole moich dzieci rano maja menu i 4 dania ob
                  > iadowe plus 2 desery do wyboru, decyduja co chca i zakladaja na reke bande z od
                  > powiednim kolorem posilku.

                  I płacicie 3 zł za taki obiad?
                  • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:40

                    > I płacicie 3 zł za taki obiad?

                    Place £1.50. wiec w porowaniu z zarobkami to zadne pieniadze.
                    • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 13:10
                      carmita80 napisała:

                      >
                      > > I płacicie 3 zł za taki obiad?
                      >
                      > Place £1.50. wiec w porowaniu z zarobkami to zadne pieniadze.

                      Czy za identyczny obiad w restauracji czy barze również zapłacisz tyle samo?
                      • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 13:36
                        aguila_negra napisała:


                        > Czy za identyczny obiad w restauracji czy barze również zapłacisz tyle samo?


                        Childninder moich dzieci tyle placi, bo nie gotuje tylko zywia sie w barach, nie mylic z restauracjami czy drogimi restauracjami. Stolowki w szpitalach, szkolach itd to co innego, inny rdzaj finansowania itd dziwne, ze nie wiesz jaka jest roznica a probujesz porownac.
                        • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 13:41
                          Ja doskonale wiem jakie są różnice, ale obawiam się, że Ty tego nie rozumiesz i wydaje Ci się, że koszt 1,5 funta (czy u nas 3 zł) wynika z tego, że taki po prostu jest koszt przygotowania takiego posiłku i że skoro ktoś nie da rady za tyle przygotować, to ma problem mentalny, a nie finansowy.
                          Nie będę się pytać, ile do tego dokłada Wasza gmina, bo i tak tego nie zweryfikuję, a Ty możesz napisać cokolwiek, żeby tylko udowodnić, że masz rację smile
                          • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 13:50
                            aguila_negra napisała:

                            > Ja doskonale wiem jakie są różnice, ale obawiam się, że Ty tego nie rozumiesz i
                            > wydaje Ci się, że koszt 1,5 funta (czy u nas 3 zł) wynika z tego, że taki po p
                            > rostu jest koszt przygotowania takiego posiłku i że skoro ktoś nie da rady za t
                            > yle przygotować, to ma problem mentalny, a nie finansowy.
                            > Nie będę się pytać, ile do tego dokłada Wasza gmina, bo i tak tego nie zweryfik
                            > uję, a Ty możesz napisać cokolwiek, żeby tylko udowodnić, że masz rację smile

                            Piszesz kompletne bzdury, porownujesz koszt posilkow zborowego zywienia w barach i restauracjach, ktore moga byc najrozniejsze do kosztow tego zywienia w szkolach przedszkolach czy szpiyakach, ktore sa zupelnieninaczej finansowane oraz wg innych zasad przygotowywane. W dodatku nie masz pojecia jak to dziala od strony ekonomicznej, szacowawaniu itd a pwodem tego jest mentalnosc, i tylko to, bo nie wyobrazasz sobie ze mozna, ze sie da przygotowac rozne posilki, w roznych ilosciach procentowych w tej samej cenie. Ano mozna, zapewniam cie i robi sie tak w wielu krajach. Koncze dyskusje.
                            • wuika Re: Krok do przodu! 25.03.13, 13:54
                              Pewnie posiłki dofinansowują kosmici wink Nie da się ugotować dwóch różnych dań w tej samej cenie, nie ma opcji, nie znasz się ani Ty, ani firmy, które tak gotują.
                              • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 14:03
                                wuika napisała:

                                > Pewnie posiłki dofinansowują kosmici wink Nie da się ugotować dwóch różnych dań w
                                > tej samej cenie, nie ma opcji, nie znasz się ani Ty, ani firmy, które tak gotu
                                > ją.

                                OJP, wyjątkowy beton sad
                              • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 14:18
                                wuika napisała:

                                > Pewnie posiłki dofinansowują kosmici wink Nie da się ugotować dwóch różnych dań w
                                > tej samej cenie, nie ma opcji, nie znasz się ani Ty, ani firmy, które tak gotu
                                > ją.

                                Nie znam sie uncertain
                            • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 14:01
                              Toć właśnie o tym piszę - o tym innym finansowaniu i innych zasadach przygotowania. A Ty swoje, że to nie kwestia pieniędzy, tylko kwestia mentalności. Bzdura. Z pustego Salomon nie naleje, więc jeśli nie ma w gminie kasy na wyższe dofinansowanie, jeśli rodziców nie stać na wyższe opłaty, to i z tego prostego względu nie da się zrobić ze stołówki szkolnej baru czy restauracji z kilkoma różnorodnymi i wartościowymi daniami do wyboru. Bo to nie jest kwestia mentalności tylko możliwości finansowych (ale także i lokalowych), zrozum to w końcu.

                              > Koncze dyskusje.

                              Dziękuję, właśnie też chciałam to zrobić, bo wybacz, ale piszesz o czymś, o czym to niestety nie ja, ale TY nie masz zielonego pojęcia. Sprawdź może dokładnie, już sama dla siebie, ile faktycznie dokłada do obiadów Twoich dzieci lokalna władza, sprawdź, ile takie same posiłki kosztują w szkołach, gdzie dofinansowania nie ma żadnego i może coś w końcu zrozumiesz.
                    • przeciwcialo Re: Krok do przodu! 25.03.13, 15:33
                      Widzisz a ja za katering z mozliwością wyboru płacę 7 zeta za obiad i to tylko drugie danie i przy moich zarobakch jak pewnie i sporej liczby Polaków to jest spora kwota szczególnie jak pomnożysz razy 2 lub 3.
            • minor.revisions Re: Krok do przodu! 02.04.13, 05:55
              carmita80 napisała:

              > wuika napisała:
              >
              > > Skoro prowadzi się osobne kuchnie dla alergików, dzieci, które nie mogą j
              > eść np
              > > . glutenu czy jajek, to co za różnica?
              >
              > A po co osobna kuchnie? Wybor np 2-4 dan obiadowych (im wieksza placowka tym w
              > ybor wiekszy) wystarczy. Skad wogole pomysl aby wszystkim serwowac to samo, kaz
              > dy jest inny. Dania veg powinny byc dostepne ogolnie, zapewne zanlezliby sie ch
              > etni nie wegetarianie ktorzy w danym dniu mieliby ochote na warzywna lasagne za
              > miast kotleta mielonego wink

              Miedzy alergikami a lajfstajlem - przy ograniczonych kosztach - jest bardzo duza róznica. O ile wiadomo, ile dzieci jest alergikami i ile dla nich tego nagotowac,bez ryzyka, że niealergicy będą się zabijac o ich potrawy, o tyle wybór dań wege i niewege do wyboru w szkole sprowadzałby sie do tego, że wszystkiego musialoby byc wiecej, bo a nuż miesożercy beda miec melodię na danie wege i dla prawdziwych wege nie zostanie.
          • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:01
            wuika napisała:

            > Skoro prowadzi się osobne kuchnie dla alergików, dzieci, które nie mogą jeść np
            > . glutenu czy jajek, to co za różnica?

            Taka, że ci pierwsi nie jedzą pewnych potraw, bo nie mogą, ci drudzy, bo nie chcą. Troszkę inna motywacja.
            Czy gdybym poszła do przedszkola i zażyczyła sobie, by moje dziecko jadało tylko żywność koszerną, to myślisz, że przeszłaby taka prośba? smile
    • princess_yo_yo Re: Krok do przodu! 24.03.13, 10:26
      wow, nie wiedzialam ze mozna miec takie przesady na temat diety wegetarianskiej. co do wegan, to akurat wymaga wiele 'pracy I zachodu' dlatego z takim wyborem opcji w zywieniu zbiorowym moze byc problem.
      ja akurat lubie mieso tak samo jak ser I pare jeszcze innych produktow pochodzenia zwierzecego ale jakos trudno mi sobie wyobrazic ze moglabym argumentowac ze zycie bez tego typu jedzenia jest nie mozliwe skoro rzeczywistosc takim 'argumentom' przeczy.
      • iuscogens Re: Krok do przodu! 24.03.13, 10:59
        princess_yo_yo napisała:

        > wow, nie wiedzialam ze mozna miec takie przesady na temat diety wegetarianskiej

        a w Polsce mieszkasz??
    • przeciwcialo Re: Krok do przodu! 24.03.13, 10:27
      Stawki zywieniowe w placówkch edukacyjnych sa smiesznie niskie, dieta wegetariańskw porządnie skomponowana jest droższa niz mieszana i bardziej czasochłonna.
      Pewnie przy posiłkach kateringowych mozliwa- w szkole syna dwójka dzieci ma posiłki wegetariańskie i są one droższe niż mieszane.
      • iuscogens Re: Krok do przodu! 24.03.13, 10:58
        porządnie skomponowana dieta wegetariańska nie jest droższa, porównaj sobie ceny strączków i mięsa. Z tym, że zawsze coś co się robi dla większej grupy osób będzie tańsze, a dzieci wege na pewno jest mniej.
        • przeciwcialo Re: Krok do przodu! 24.03.13, 11:15
          No ale dzieci wege jest duzo mniej niz "mięsożernych". O ile wegetarianin nie żywi się surowizna to przygowowanie dania ciepłego trwa dłuzej. Straczki podane jako przykład dłużej się gotują niz zrobienie potrawki czy kotleta.
          • iuscogens Re: Krok do przodu! 24.03.13, 11:20
            No właśnie niekoniecznie, strączki to nie tylko wielka fasola, taka czerwowa soczewica gotuje się krótko. Wszystko jest do ogarnięcia, przykłady innych krajów to pokazują, że spokojnie można to łączyć.
            Dzieci wege jest oczywiście mniej i tak będzie choć obstawiam, że jak dania wege nie będą takim problemem jak teraz to i chętnych będzie więcej bo sporo osób odpuszcza w imię świętego spokoju. Nie każdy ma siły użerać się z biurokratyczną machiną.
            • przeciwcialo Re: Krok do przodu! 24.03.13, 11:23
              Wiesz ile kucharek jest w takiej kuchni szkolnej? 2 kucharki gotują 100-120 obiadów, zapitalają jak z piórkiem żeby sie wyrobic bo miasto ogranicza etaty. Za fanaberie oddzielnych posiłków ktos musi zapłacic. Wegetarianizm to nie alergia, dziecko po błedzie dietetycznym nie dostanie biegunki czy wstrząsu. Ekstar posiłki powinny byc ekstar płatne. Pewnie większości nawiedzonych wegetariańskich mamusiek odpuściłoby od razu.
              • iuscogens Re: Krok do przodu! 24.03.13, 11:30
                Akurat doskonale wiem jak działa stołówka szkolna. Brak etatów to nie wina nawiedzonych mamusiek tylko samorządów, które oszczędzają po Euro. Inna sprawa, że w np. warszawskich szkołach kucharek na etacie jest bardzo mało, tendecja jest taka, że ze względów oszczędnościowych oddaje się stołówki ajentom.
                Podejrzewam, że większość nawiedzonych mamusiek by chętnie zapłaciła trochę więcej, ale do tej pory nie miały nawet takiej możliwości bo im wmawiali, że wege jedzenie jest niezdrowe.
                Dobrze chociaż, że ten mit jest już obalony.
                • przeciwcialo Re: Krok do przodu! 24.03.13, 11:32
                  Jak nie mają swojego rozumu to im wmawiali, ich sprawa jak karmią dzieci ale nie moga wymagac dostosowywania się do ich przekonań. Stołówka to nie restauracja.
              • amoreska Re: Krok do przodu! 24.03.13, 11:30
                Zgadzam się z twoją wypowiedzią. Wegetarianizm to nie choroba. Posiłki wegetariańskie nie ratują zdrowia, a jedynie ułatwiają realizację prywatnych przekonań.
              • princess_yo_yo Re: Krok do przodu! 24.03.13, 11:33
                kluczem jest wybor, rozumiem ze wszyscy sie przyzwyczaili ze zywienie zbiorowe oznacza jedno danie dla wszystkich, ale przygotowanie 2-3 opcji w tym jednej wegetarianskiej to nie jest jakis straszny wysilek organizacyjny, ani finansowy, chociaz rozumiem ze opor materii bedzie spory.
                nie ma potrzeby zeby szkolny obiad skladal sie z dwoch dan, jedno danie z dodatkami wystarczy, proteiny nie sa konieczne w kazdym posilku, makaron, ryz + warzywa nie jest drozsze niz danie z miesem, I nie wymaga az tak duzo czasu, pewnie nawet mniej niz gotowanie zupy I drugiego dania skladajacego sie z kilku czesci skladowych.
    • morgen_stern Re: Krok do przodu! 24.03.13, 10:29
      Dobra wiadomość, choć nie jestem wege. Aaaaleee... przeżywam ostatnio jakiś mięsny kryzys i mocno ograniczyłam jego spożycie. Nie wiem, czy to zbliżająca się wiosna, ale wydaje mi się, że tak będzie zdrowiej.
      • anyx27 Re: Krok do przodu! 24.03.13, 10:50
        Przedszkole jest od tego, by przechowywać i pomagać wychowywać dzieci rodziców, którzy w czasie ich pobytu w przedszkolu muszą/chcą pracować. Podobnie jak każda placówka wychowawczo-opiekuńcza. Z całą pewnością nie powinno być natomiast państwową wyręczalnią rodziców w ich fanaberiach.
        Nie ma dowodów, że dieta wegetariańska jest szkodliwa dla dzieci. Nie ma też jednak tym bardziej dowodów, że szkodliwa jest dla nich dieta normalna (tj. mieszana). Jeśli zatem teraz stworzymy osobne stołówki dla dzieci wszystkożernych i dzieci rodziców wegetariańskich, to za chwileczkę trzeba będzie robić osobne kuchnie dla dzieci wegan, dzieci witarian, dzieci na diecie Atkinsa (samo mięso), koszerną dla dzieci żydowskich, halal dla dzieci muzułmańskich, bezwołową dla małych Hindusów, superpostną dla ortodoksyjnych katolików (bez mięsa przez 1/3 roku) oraz dodatkowo osobną dla dzieci pani Halinki, której potomstwo nie lubi marchewki, za to lubi codziennie siekaną wątróbkę...
        To jest droga donikąd. Publiczne stołówki, także w przedszkolach, mają być i są dla wszystkich. A jeśli rodzice mają specjalne fanaberie - a wyznawane zasady religijne czy ideologiczne są właśnie takimi prywatnymi fanaberiami i niczym więcej - to niech sami je dodatkowo finansują z własnej kieszeni lub zakładają własne przedszkola, w których mogą karmić własne dzieci choćby i trzy razy dziennie hamburgerami z dzikich dżdżownic; ich sprawa.


        Trudno się nie zgodzić...
        • iuscogens Re: Krok do przodu! 24.03.13, 10:57
          A co to jest ta superpostna dieta dla ortodoksyjnych katolików w której mięsa się nie je przez 1/3 roku?? Bo Wielki Post nie trwa 1/3 roku a normalne piątki są raczej bezmięsne w większości placówek.
          Inna sprawa, że podejście wege to fanaberia taka jak niejedzenie marchewki pokazuje, że jeszcze dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuga droga przed nami. Konsekwentna praca u podstaw i może kiedyś możliwość wyboru diety bezmięsnej przestanie być fanaberią.
          Już oficjalnie okazuje się, że może być zdrowa a to dużo smile
        • liliankaa77 Re: Krok do przodu! 24.03.13, 11:35
          W normalnych krajach inne posiłki dostaje mały Żyd, mały muzułmanin, mały wegetarianin, mały Hindus itp. To całkowicie normalne i powszechne.
          W Polsce jak zwykle fanaberia.
          Traktowanie po ludzku w szpitalu też fanaberia.
          Oby jak najwięcej takich nawiedzonych mamusiek.
          • przeciwcialo Re: Krok do przodu! 24.03.13, 11:49
            Ile w normalnych krajach w szkolnej stołówce pracuje kucharek i pomocy kuchennych?
            No chyba ze jedzą jak w Anglii gdzie J. Oliver pokazywał jak karmią w angielskich stołówkach- proszki wrzucane do wrzątku i zabełtywane, frytki smażone itp.
        • sumire Re: Krok do przodu! 24.03.13, 11:43
          tak, tak. żuj człowieku schabowego w spalonej na wiór panierce i nie narzekaj.
          śmiech pusty mnie ogarnia, gdy komuś chce się iść na barykady z takimi elaboratami tylko dlatego, że czyjeś dziecko nie je mięsa. byłoby wspaniale, gdybyśmy w naszym kraju wreszcie dali żyć innym, ale nie, jeśli tylko ktoś trochę odstaje, to trzeba paluchem wytknąć jego fanaberie i kaprysy.
          • przeciwcialo Re: Krok do przodu! 24.03.13, 11:51
            Wiesz, za moje fanaberie w postaci alergii córki musiałam płącić ekstra, specjalne mleko opłacałam, opłacałam niektóre produkty któych miasto nie finansowało. Zapłąciłam więcej za to że miałam chore dziecko .
            • iuscogens Re: Krok do przodu! 24.03.13, 12:02
              Więc tu Cię boli. Ty miałaś gorzej, więc inni tez muszą mieć.
              tak jak pisałam wcześniej, do tej pory w wielu placówkach rodzice nie mieli możliwości nawet zapłacenie drożej za wege posiłek, bo dyrekcja zasłaniała się sanepidem.
              • przeciwcialo Re: Krok do przodu! 24.03.13, 12:40
                No sorry ale żadne miasto nie finasuje Nutramigenu czy Isomili czy co tam dziecko je.
    • landora Re: Krok do przodu! 24.03.13, 11:19
      Wszystko fajnie i zgadzam się, że wegetarianie powinni mieć możliwość otrzymania posiłków wegetariańskich.
      Ale komentarze pod artykułem... gdzie ci ludzie chodzili do szkół?? Człowiek nie ma ostrych zębów do szarpania mięsa? A kły to co, pies? Człowiek jest typowym wszystkożercą i twierdzenie, że nasz układ pokarmowy nie jest przystosowany do trawienia mięsa jest po prostu bzdurą.
      A już egzaltowane "zbiera mi się na wymioty na widok zwłok zwierząt" jest poniżej krytyki. Dokładnie taka sama nietolerancja, jak mięsożerców w stosunku do wegetarian, tylko że w druga stronę.
      • laquinta Re: Krok do przodu! 25.03.13, 11:10
        landora napisała:

        Człowiek ni
        > e ma ostrych zębów do szarpania mięsa? A kły to co, pies?

        Charakterystyka ludzi w najwyższym stopniu przypomina charakterystykę zwierząt owocożernych, jest bardzo podobna do roślinożernych i całkiem niepodobna do mięsożernych. Ludzki układ trawienny, budowa zębów i szczęk, funkcjonowanie organizmu są całkowicie różne od ich odpowiedników u zwierząt mięsożernych. Podobnie jak w przypadku małp antropoidalnych ludzki układ trawienny jest dwanaście razy dłuższy od długości ciała; nasza skóra ma miliony drobnych porów którymi wyparowuje wodę i chłodzi ciało potem i pijemy wodę zasysając ja tak jak i wszystkie zwierzęta- wegetarianie; konstrukcja naszych szczek i zębów jest wegetariańska; nasza ślina ma odczyn zasadowy i zawiera ptialinę dla wstępnego trawienia ziarna. Ludzie nie są też mięsożercami ze względu na fizjologię - nasza anatomia i układ trawienny jasno pokazuje że musieliśmy się rozwijać przez miliony lat żywiąc się owocami, orzechami, ziarnami i jarzynami. Poza tym jest oczywiste, że nasze przyrodzone instynkty nie czynią nas mięsożercami. Większość ludzi wykorzystuje innych dla zabijania zwierząt dla siebie i byłoby to dla nich obrzydliwe gdyby musieli zabijać osobiście (Jeżeli myślicie inaczej, wybierzcie się do ubojni zwierząt i popracujcie tam trochę a zobaczycie inną stronę tego najbardziej podstawowego produktu dla człowieka: mięsa). Zamiast jeść surowe mięso, jak robią to wszystkie mięsożerne zwierzęta, ludzie mięso gotują, pieką, smażą, jednym słowem robią wszystko, aby zmienić jego smak przy pomocy różnych sosów, przypraw itd. aby tylko jak najmniej mogło przypominać swój smak w stanie surowym. Pewien naukowiec wyjaśnia to w ten sposób: "Kot ślini się i odczuwa głód gdy poczuje zapach surowego mięsa ale nie odczuwa nic wąchając owoce. Gdyby człowiek mógł odczuwać rozkosz rzucając się na ptaka, rozdzierając zębami jego żywe członki i pijąc ciepłą krew można by uznać, że natura dała mu instynkt mięsożerny. Z drugiej strony kiść soczystych, gładkich winogron wywołuje ślinkę w ustach i nawet nie będąc głodnym każdy sięgnie po nie z przyjemnością".
        Naukowcy i przyrodnicy włącznie z Karolem Darwinem, który stworzył teorie ewolucji, zgadzają się, że wczesne istoty ludzkie były owoco- i roślinożerne i że od tej pory nasza anatomia się nie zmieniła. Wielki szwedzki naukowiec VonLinne stwierdza: "Struktura człowieka, zarówno wewnętrzna i zewnętrzna, w porównaniu z innymi zwierzętami pokazuje, że owoce i soczyste rośliny stanowią jego naturalny pokarm".
        Tak więc z naukowych studiów jasno wynika że fizjologicznie, anatomicznie i instynktownie człowiek jest idealnie przystosowany do diety złożonej z owoców, roślin, orzechów i ziarna..
        • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:21
          Gdybyśmy nie byli przystosowani do jedzenia mięsa, to po prostu byśmy go nie trawili.
          Tak, jak przez tysiące lat nie udało nam się przejść ewolucji umożliwiającej trawienie celulozy, jak to się udaje choćby krowom.
          Ślinienie się na widok surowego mięsa? Jak najbardziej - kocham tatar i surowe ryby smile

          A najbardziej mnie rozwaliła Twoja argumentacja dotycząca wykorzystywania innych do zabijania zwierząt, jako dowód na to, że nie mamy instynktu mięsożerców smile Rozumiem, że wegetarianie jedzenie dla siebie zdobywają w pełni samodzielnie i bezpośrednio z pól, drzew, krzewów, sadów itp?
          • a.nancy Re: Krok do przodu! 25.03.13, 14:36
            aguila_negra napisała:

            > Gdybyśmy nie byli przystosowani do jedzenia mięsa, to po prostu byśmy go nie trawili.

            jesteśmy wszystkożerni. jednak nie jesteśmy drapieżnikami.
            przez większość naszej ewolucji źródłem białka zwierzęcego były dla nas owady, drobne zwierzęta (obawiam się, że częściej jaszczurki niż króliki) i sporadycznie padlina.
            nie, nie jesteśmy roślinożerni jak krowa, ale do tygrysa nam jeszcze dalej.
            • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 14:48
              > jesteśmy wszystkożerni. jednak nie jesteśmy drapieżnikami.

              No nie wiem, kiedyś na mięso po prostu się polowało, dopiero później zaczęto je hodować.

              > przez większość naszej ewolucji źródłem białka zwierzęcego były dla nas owady,
              > drobne zwierzęta (obawiam się, że częściej jaszczurki niż króliki) i sporadyczn
              > ie padlina.

              Czyli polowania na mamuty to mit? smile

              > nie, nie jesteśmy roślinożerni jak krowa, ale do tygrysa nam jeszcze dalej.

              Do jednego i drugiego nam daleko.
              • a.nancy Re: Krok do przodu! 25.03.13, 15:09
                > Czyli polowania na mamuty to mit? smile

                do pewnego stopnia mit. w każdym razie mitem jest ich masowość. mamuty raczej nie stanowiły podstawy codziennej diety smile
                • aguila_negra Re: Krok do przodu! 25.03.13, 15:13
                  > mamuty raczej nie stanowiły podstawy codziennej diety smile

                  I właśnie dlatego jesteśmy wszystko~, a nie tylko mięsożerni smile
                  • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 18:08
                    aguila_negra napisała:

                    > > mamuty raczej nie stanowiły podstawy codziennej diety smile
                    >
                    > I właśnie dlatego jesteśmy wszystko~, a nie tylko mięsożerni smile
                    >
                    Przede wszystkim jestesmy rozni, jedni lubia mieso i nie moga zyc bez niego, inni umiarkowanie, a jeszcze inni wcale.
          • przeciwcialo Re: Krok do przodu! 25.03.13, 15:40
            Po wyjściu ze "świeżych sekcji zwłok" wszyscy jak jeden mąż bylismy głodni. Wykładowcy się smiali że pierwotne instynkty się w nas budza wink
        • crises Re: Krok do przodu! 25.03.13, 14:42
          Ja ślinię się na widok tatara i odczuwam rozkosz przy pochłanianiu półsurowego steku, takiego bryzgającego krwią po talerzu pod naciskiem noża. Mówisz, że coś ze mną jest nie tak?
        • ma.pi Re: Krok do przodu! 25.03.13, 23:16
          laquinta napisał(a):

          . Zamiast jeść surowe mięso, jak r
          > obią to wszystkie mięsożerne zwierzęta, ludzie mięso gotują, pieką, smażą, jedn
          > ym słowem robią wszystko, aby zmienić jego smak przy pomocy różnych sosów, przy
          > praw itd. aby tylko jak najmniej mogło przypominać swój smak w stanie surowym.

          Rozumiem, ze wszyscy wege jedza straczki, fasolki, soje i te wszystkie inne zboza i zarna na surowo, nie gotuje, nie przyprawiaja. Bo jak nie to nie rozumie tej pretensji, ze miesnzerni gotuja mieso.
    • stuletnia_stokrotka Re: Krok do przodu! 24.03.13, 11:39
      ja nie jestem do końca przekonana,że dieta wege jest tak w 100% zdrowa-ale podejrzewam,że po części wynika to z mojej niewiedzy. nigdy się taka dietą nie interesowałam,nie miałam potrzeby,zarówno ja jak i reszta rodziny jesteśmy mięsożercami (ja mięso uwielbiam), w szkole uczyli,że białko zwierzęce jest wartościowsze i ważniejsze niż roślinne.
      a tak naprawdę jest mi obojętne jak kto się żywi.
      • tyggrysio Re: Krok do przodu! 24.03.13, 16:06
        A w indyjskich szkolach ucza, ze ludzie jedzacy mieso sa bardziej agresywni... i popieraja to swoimi badaniami. Widac kazda szkola skupia sie na wspieraniu tego, co w danej kulturze jest powszechnie przyjeta norma.
        • stuletnia_stokrotka Re: Krok do przodu! 24.03.13, 16:07
          tyggrysio napisała:

          > A w indyjskich szkolach ucza, ze ludzie jedzacy mieso sa bardziej agresywni...
          > i popieraja to swoimi badaniami. Widac kazda szkola skupia sie na wspieraniu te
          > go, co w danej kulturze jest powszechnie przyjeta norma.

          jeśli to do mnie to dodam tylko,że taką wiedzę przekazywano mi w szkole medycznej
        • przystanek_tramwajowy Re: Krok do przodu! 24.03.13, 16:47
          tyggrysio napisała:

          > A w indyjskich szkolach ucza, ze ludzie jedzacy mieso sa bardziej agresywni...
          > i popieraja to swoimi badaniami. Widac kazda szkola skupia sie na wspieraniu te
          > go, co w danej kulturze jest powszechnie przyjeta norma.

          Czy to nie w Indiach właśnie kilka miesięcy temu zgwałcono w autobusie dziewczynę? A już wiem! Tych sześciu, co gwałciło, to się mięsa wcześniej mięsa nażarło. A ci, którzy dziewczyny nie bronili to na korzonkach jadą, więc ogólnie nie zdolni do agresji nawet w obronie innego człowieka.
          • rhaenyra ot 24.03.13, 16:57
            >A ci, którzy dziewczyny nie bronili to na korzonkach jadą, więc ogólnie nie z
            > dolni do agresji nawet w obronie innego człowieka.
            ???
            co ty pierdzielisz ?
            kto mial bronic ???
            tam byla tylko ona , jej pobity do nieprzytomnosci chlopak i gwalciciele
            • przystanek_tramwajowy Re: ot 24.03.13, 17:03
              Była jeszcze jedna osoba - kierowca. Został aresztowany za nieudzielenie pomocy. Pewnie jadł korzonki. No chyba, że w Indiach autobusy na automatycznego pilota i kierowcy wcale tam nie było.
              • rhaenyra Re: ot 24.03.13, 17:12
                moze doczytaj uwaznie i nie bredz wiecej
                i najwazniejsze nie wycieraj sobie geby czyjas tragedia
                • przystanek_tramwajowy Re: ot 24.03.13, 17:19
                  rhaenyra napisała:

                  > moze doczytaj uwaznie i nie bredz wiecej
                  > i najwazniejsze nie wycieraj sobie geby czyjas tragedia

                  Sama nie czytasz uważnie, bo napisałaś, że w autobusie nikogo poza dziewczyną, jej chłopakiem i gwałcicielami nikogo nie było. Ja tylko ci udowodniłam, że jednak ktoś tam był smile
                  • japanunieprzerywalempanieposle Re: ot 02.04.13, 04:51
                    eeee bo kierowca byl tez gwalcicielem? eee bo to nie byl normalny autobus tylko fake autobus? ja pienicze niedoczyta a pieniaczy big_grin
    • rhaenyra Re: Krok do przodu! 24.03.13, 13:30
      smile
      • carmita80 Re: Krok do przodu! 24.03.13, 17:45
        Ciesze sie, ze mieszkam w kraju gdzie mam prawo wyboru, ze nie kwestionuje sie tgo, nie uznaje za fanaberie prawa do posilkow zgodnych z religia czy stylem zycia (wyborami) w szpitalach, przedszkolwch, szkolach itp. W szkole moich dzieci sa cztery posilki do wyboru w tym dwa veggie i dwa rozne desery, jest jedno dziecko, ktore jest muzulmanskie i ma posilki halal. W szpitalu dostawalam menu i wybieralam co chcialam, byly do wyboru posilki veg oczywiscie tez. Mozna, wystarczy chciec, szanowac wybory innych i nie uznawac za fanabarie wyborow zyciowych. To tak jak zapewnienie prawa do intymnosci w szpitalach, na baseniach itd tak samo prawa do nie jedzenia czego itd. Dziwne ze to wgole podlega dyskusji, ze nie jest oczywiste.
    • aurita Re: Krok do przodu! 25.03.13, 08:59
      A mnie to smieszy: teraz moje dziecko jest w juz w szkole i zastanawiam sie kto uklada diete i jadlospis dla dzieci. Raczej nie dietetyk. Moim zdaniem slabo zbilansowane (duzo weglowodanow). Ponadto 3/4 dzieci tego i owego nie zje bo nie lubi i ma w nosie co na ten temat mysli mamusia. Dieta wegetarianska w szkole to kosmos, zdrowa dieta w szkole to tez kosmos
      • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 10:11
        aurita napisała:

        > A mnie to smieszy: teraz moje dziecko jest w juz w szkole i zastanawiam sie kto
        > uklada diete i jadlospis dla dzieci. Raczej nie dietetyk. Moim zdaniem slabo z
        > bilansowane (duzo weglowodanow). Ponadto 3/4 dzieci tego i owego nie zje bo nie
        > lubi i ma w nosie co na ten temat mysli mamusia. Dieta wegetarianska w szkole
        > to kosmos, zdrowa dieta w szkole to tez kosmos


        Bo jak dotad rodzice nie domagaja sie ani wyboru dan obiadowych ani zmiany nawykow (sami tez nie stosuja) ani uszanowania wyborow religijnych i zyciowych. Dieta wegetarianska nie musibyc skierowana tylko do okreslonych osob, gdyby fo wyboru byly 2-4 dania obiadowe korzystaliby wszyscy, bo i miesozerni od czasu do czasu moga miec ochote na cos veg albo gdyby im akurat danie miesne nie odpowiadalo. W PRL bylo takie menu nadal jest i jak widac w w dlugim watku o daniach veg w przedszkolach wiele osob nawet nie wiedzi potrzeby jakichkolwiek zmian uncertain
        • aurita Re: Krok do przodu! 25.03.13, 10:31
          Wiesz, najwazniejszym kryterium do wyboru firmy przygotowujacej jedzenie byla....cena. Moge sobie pokrzyczec i potupac nozkami, tego nie przeskocze. Drugim problemem jest ilosc dzieci. Nie wiem ile jest uczniow w szkole ale samych klas II jest 7... ( ok 150 dzieci) Nie wierze, ze na taka skale mozna zdrowo gotowac.
          • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 10:42
            aurita napisała:

            > Wiesz, najwazniejszym kryterium do wyboru firmy przygotowujacej jedzenie byla..
            > ..cena. Moge sobie pokrzyczec i potupac nozkami, tego nie przeskocze. Drugim pr
            > oblemem jest ilosc dzieci. Nie wiem ile jest uczniow w szkole ale samych klas I
            > I jest 7... ( ok 150 dzieci) Nie wierze, ze na taka skale mozna zdrowo gotowac.
            >

            Mozna gotowac stosujac okreslone standardy. Pytanie jeszcze co oznacza zdrowe gotowanie? Zywienie zbiorowe (szpitale, szkoly, przedszkola itp.) to nigdy i nigdzie nie bedzie jedzenie jak domowe ani jak w ekskluzywnej restauracji, ale moze byc pozywnie i z uwzglednienim roznic, wszak wszyscy tacy sami nie jestesmy i na to samo ochoty nie mamy. Drozej wcale byc nie musi, nawet nie powinno.
            • wuika Re: Krok do przodu! 25.03.13, 11:04
              Dla dużej ilości paradoksalnie ŁATWIEJ jest gotować w sposób urozmaicony i nie na jedno kopyto. Jak masz zrobić 5 różnych posiłków - po jednej porcji, to urobisz się po łokcie (jako jedna osoba). Ale jak posiłków masz zrobić 150-200-300, to i tak jedna osoba się tym nie zajmuje. To co za różnica, czy trzy panie będą gotowały krupniczek na schabie i kotlety z kurczaka, czy każda coś innego? Mentalna.
              W żłobku moich dzieci jest różnorodność, bo przecież są i dzieci, które dopiero mają dietę rozszerzaną, i prawie 3-latki, które już prawie wszystko jedzą. Dodatkowo ponad połowa ma jakieś zalecenia (związane albo z nakazami lekarza / alergie, albo tylko z "widzimisie" rodziców pt.: moje dziecko nie je białego cukru, nie ma jeść soli ani cytrusów). Jedzenie dostarcza firma kateringowa, która obsługuje jeszcze kilka innych placówek w okolicy. Ilość posiłków dziennie to kilkaset. I można to rozróżnić i rozdzielić. Tylko trzeba chcieć.
              • lauren6 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:43
                > isz się po łokcie (jako jedna osoba). Ale jak posiłków masz zrobić 150-200-300,
                > to i tak jedna osoba się tym nie zajmuje. To co za różnica, czy trzy panie będ
                > ą gotowały krupniczek na schabie i kotlety z kurczaka, czy każda coś innego? Me
                > ntalna.

                Widać, że nie masz pojęcia o czym piszesz.

                Nie porównuj cateringu do jedzenia gotowanego na miejscu przez kucharki. Wcześniej pisałaś, że za to pyszne jedzonko z cateringu dla dziecka płacisz 5zł za 3 posiłki. Gratuluję ci dobrego samopoczucia. Polecam wyszukiwarkę forumową, stare tematy na forach Żłobki i Przedszkole podpowiedzą ci co może się znajdować w tym tanim i różnorodnym cateringu.
                • lauren6 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:44
                  Acha, jeszcze dodam, że w prywatnym żłobku za 3 posiłki w cateringu płaciłam dziennie 11-14 zł (dokładnej stawki już nie pamiętam).
                  Tym bardziej gratuluję dobrego samopoczucia.
                • wuika Re: Krok do przodu! 25.03.13, 12:47
                  Nie potrzebuję. Znalazłam firmę, która dostarcza jedzenie do żłobka moich dzieci. Zrobiłam rozeznanie w opiniach o tej firmie (dostarczają też do kilku innych placówek). Chciałabym, żeby mi się chciało aż tak gotowaćsuspicious
                  • anyx27 Wuika 25.03.13, 12:56
                    We wrocławskich żłobkach niepublicznych koszt cateringu to 10-14zł za 5 posiłków dziennie. I za tę cenę można przygotować zdrowe, zbilansowane, o odpowiedniej gramaturze posiłki. 5zł za 3 posiłki? nie wierzę. Chyba, ze gmina dofinansowuje posiłki, to ok.

                    Możesz napisać jak wyglada jadłospis na dany dzień, gdzie koszt to 5zł?
                    • anyx27 Re: Wuika 25.03.13, 12:56
                      Mieszkasz w dużym mieście?
                      • wuika Re: Wuika 25.03.13, 13:01
                        Trochę ponad 100 tysięcy. Żłobków jest kilka, jeden wielki miejski, kilka prywatnych (z dofinansowaniem miejskim, ale na opiekę). Koszt wyżywienia to 5zł dziennie w jednym i drugim. Trochę tylko większe koszty (6-7zł) wyżywienia panują w przedszkolach (w tym w prywatnych). Nie jest to W-wa, gdzie za prywatne placówki płaci się po 1000-1500 zł (prywatne przedszkole to u nas ok. 400-500 zł, żłobek z dofinansowaniem 500-650). W przedszkolach (nie wiem, czy we wszystkich, w dwóch prywatnych, którymi się interesowałam) też jest różnorodne menu (z tej samej firmy) - to z opinii rodziców dzieci, które tam chodzą. Nie ma problemu z alergiami, więc dlaczego miałby być problem z wycięciem mięsa z części posiłków?
                        • anyx27 Re: Wuika 25.03.13, 13:06
                          U nas rodzice płacą za żłobki niepubliczne dofinansowane 380-420zł za miesiąc, za jedzenie tak jak pisałam poniżej.
                          Wiem, ze jedzenie nie jest dofinansowane, sama prowadzę taki żłobek wink Natomiast dziwi mnie cena za jedzenie.

                          • wuika Re: Wuika 25.03.13, 13:15
                            No takie są u nas ceny w regionie. Tyle się płaci w żłobkach prywatnych / państwowym, niewiele więcej w prywatnych przedszkolach. Miasto obok też ma takie ceny (sprawdziłam sobie cennik żłobków właśnie). Menu w okolicach 5 - 7 zł (bez oddawania za czas nieobecności - może tu jest haczyk? nie sądzę, żeby 100% frekwencja była standardem) jest normą. I jedno przedszkole z ceną 10-12zł (w zależności od wybranej opcji 'wydziwiania', chyba nie za wielka różnica, jeśli chodzi o spełnianie widzimisię) znalazłam, ale to w ogóle wypasiona placówka (czesne 2x takie, jak w okolicznych placówkach).
                    • wuika Re: Wuika 25.03.13, 13:07
                      Co do menu - jeśli ja dzisiaj będę odbierać panny, postaram się machnąć zdjęcie, ale obiecać nie mogę. Z pamięci: na 5 dni 3 lub 4 razy jest posiłek mięsny (na drugie). Zupy różne: ogórkowa, pomidorowa, żurek, warzywna, kalafiorowa, brokułowa?, ziemniaczana, coś jeszcze, ale mi umknęło (nie mogą się powtarzać częściej, niż co 10 dni). Mają klopsiki mięsne, jakieś pieczenie, potrawkę, wspomniany makaron z warzywami albo z mięsem i jakimś sosem (np. serowym, albo mięsnym, albo innym warzywnym). Raz w tygodniu jest ryba, max. raz naleśniki / pierogi / kluski leniwe. Na śniadanie i deser jest różnie (bo różny wiek): jabłko albo inny sezonowy owoc, wafelek (raz w tygodniu jest typowy słodki deser), kisiel, kaszka, chleb z masłem i serem / wędliną / ogórkiem, samo mleko - jak dziecku pasuje. Przez pierwsze dni młode nie jadły nic, wsuwały w ciągu śniadania tylko trochę chleba w mleku. Wiem, że jak pannom nie pasuje akurat coś tam, to dostają coś innego (bo nigdy nie przychodzi 100%, nie ma obniżania cen przy nieobecności), więc nie chodzą głodne, jak im jakieś danie nie podpasuje. Tak tragicznie?
                      • wuika Re: Wuika 25.03.13, 13:09
                        Na pewno mi coś umknęło, bo nie powymieniałam po 10 potraw, naprawdę muszę zrobić zdjęcie, żeby zeznać, co młode dostają do jedzenia, proszę się więc nie czepiać tej listy, którą podałam.
                      • anyx27 Re: Wuika 25.03.13, 13:10
                        Ciekawa jest gramatur.
                        A chleb pełnoziarnisty, masło czy margaryna?
                        • wuika Re: Wuika 25.03.13, 13:17
                          Masło, chyba, że rodzic sobie nie życzy. Chleb - nie wiem. Nie wiem też, jaka jest gramatura. Panny po żłobku muszą się napić mleka, ale jak mnie nie ma, to nie muszą wink Głodne więc nie wychodzą.
                      • aurita Re: Wuika 25.03.13, 13:13
                        skad wy takie ceny macie???
                        Ja place ok 6 zl za jeden posilek i to jest jeszcze dofinansowane przez gmine....
                        Ale placilabym i 3 razy wiecej aby menu bylo bardziej zbilansowane
                        • wuika Re: Wuika 25.03.13, 13:18
                          Mam płacić więcej, bo się w głowie nie mieści? No tyle płacę smile
                          • aurita Re: Wuika 25.03.13, 13:20
                            tak delikatnie powiem: nie placic wiecej ale moze zastanowic sie ile te posilki sa warte pomimo szumnych nazw...
                            • wuika Re: Wuika 25.03.13, 13:27
                              Wszędzie w okolicy się tyle mniej więcej płaci. Dzieci masowo ani nie umierają z głodu, ani im włosy z głowy nie wypadają. Tyle się u nas płaci za posiłki. Po prostu.
                              Ale ale. Z ciekawości wrzuciłam do wyszukiwarki frazę "stawka żywieniowa przedszkole" i dla żłobków. I na forach i w różnych cennikach dominują ceny 5, 6, 7, czasem 8 zł. A czasem 3,5 (z dopłatą gminy 2,5). A czasem 12 (za dwa śniadania w przedszkolu dwujęzycznym). Nie są to więc głodowe stawki, bo porcje żłobkowe są przecież mniejsze.
                              • lauren6 Re: Wuika 25.03.13, 14:12
                                W państwowym żłobku płaci się tylko za wkład, bez robocizny stąd niska stawka żywieniowa - 5,5 zł dziennie.
                                Jak zamawiasz catering w prywatnym żłobku musisz zapłacić za wszystko: jedzenie, robociznę, transport jedzenia na miejsce. Tu nie ma cudów i jeśli catering kosztuje mniej niż same produkty żywnościowe w przyżłobkowej kuchni to oznacza to tylko i wyłącznie, że zaoszczędzili na jakości towarów.

                                Zachęciłam Cię do poczytania forum gazety, bo były już topiki o żywieniu z cateringu w przedszkolach i żłobkach. Włos się jeżył na głowie gdy się to czytało. Przedszkolanki apelowały do rodziców by przyglądali się taniemu cateringowi w przedszkolach, bo zupki z proszku, tania wędlina za 10 zł, tanie wyroby seropodobne to norma co się pakuje do takich tanich posiłków.

                                Owszem, włosy od tego nie wypadają, nie umiera się, ale czy to wystarczający powód by karmić dziecko takim syfem?!!!!

                                Argument, że to jest normalna cena cateringu jest dla mnie żaden. Wolałabym poświęcić chwilę pracy i sama zrobić dziecku kanapki, obiad, zapakować i podać do żłobka niż dla świętego spokoju wykupić mu syfiasty catering uncertain
                                • wuika Re: Wuika 25.03.13, 14:29
                                  Tak, zaraz się okaże, że we wszystkich placówkach dookoła dzieci jedzą smażone trociny. Przecież nie o sensowności stawek żywieniowych była mowa, tylko o tym, że da się przygotować menu, które nie składa się z jednego dania i braku wyboru, tylko kilku opcji. Wszystkie placówki mają tutaj takie mniej więcej ceny. W jednych jedzenie jest lepsze, w innych gorsze. Nie słyszałam o wielkich aferach z tym związanych, a np. żłobek moich dzieci jest co chwilę sprawdzany, bo to nowa placówka.
                                  W jednej grupie jest dziecko jednej z opiekunek - myślisz, że karmiłaby własne dziecię jakimś syfem, jeśli miałaby możliwość jego zmiany? Nie sądzę.
                          • aguila_negra Re: Wuika 25.03.13, 13:28
                            wuika napisała:

                            > Mam płacić więcej, bo się w głowie nie mieści? No tyle płacę smile

                            A ile płacisz za żłobek jako całość?
                            • wuika Re: Wuika 25.03.13, 13:30
                              500zł (400 + 100zł jedzenie). Nie ma zwrotów za nieobecności. Do tego dopłata gminy (z tego, co się orientuję, drugie 500, czy nawet trochę ponad).
                              • aguila_negra Re: Wuika 25.03.13, 13:44
                                wuika napisała:

                                > 500zł (400 + 100zł jedzenie). Nie ma zwrotów za nieobecności. Do tego dopłata g
                                > miny (z tego, co się orientuję, drugie 500, czy nawet trochę ponad).

                                Naprawdę komuś opłaca się prowadzić żłobek za 1000 zł od dziecka?
                                Dużo tam jest maluchów?
                                • wuika Re: Wuika 25.03.13, 13:48
                                  No widać się opłaca. Jak wspominałam, przejrzałam też raport finansowy ze żłobka miejskiego. Tam koszty utrzymania jednego dziecka wynosiły koło 1100zł, więc bardzo zbliżone kwoty.
                                  Ten konkretny żłobek ma kilka oddziałów (właśnie otwierane są nowe). W jednej lokalizacji jest po 30-80 maluchów.
                                • wuika Re: Wuika 25.03.13, 13:49
                                  Aha, zanim zaczęto dopłacać do prywatnych żłobków, było kilka klubo-żłobków, w 100% prywatnych, bez dopłat. Kwoty, jakie wtedy chodziły (ze 2 lata wstecz?) to były 1000-1200 od dziecka.
                      • aguila_negra Re: Wuika 25.03.13, 13:26
                        I codziennie jest taki wybór???
                        Bo anyx chyba chodziło o menu, ale dzienne.
                        • wuika Re: Wuika 25.03.13, 13:29
                          Na obiad są po 2 dania (zupa i drugie), w różnych opcjach (mięsne i bezmięsne, bez soli, bez nabiału - katering ma przygotowaną listę, jakich porcji ile zrobić), do tego w normalnej konsystencji lub przetarte. Śniadania i desery są bardziej dowolne, bo mleko, czy chleb są przygotowywane na miejscu.
                          • anyx27 Re: Wuika 25.03.13, 23:28
                            wuika napisała:

                            Śniadania i desery są bardz
                            > iej dowolne, bo mleko, czy chleb są przygotowywane na miejscu.

                            To znaczy, że żłobek sam przygotowuje śniadania i desery? Nie są z cateringu?
            • przeciwcialo Re: Krok do przodu! 25.03.13, 16:01
              No zawsze mozna tak jak w Anglii, nasmazyć fryte, zrobic pure z ziemniaków w proszku, podobnie z groszkiem itd. jamie Oliver odczarował te cudne stołówki angielskie a pewnie w innych krajach nie jest lepiej.
              W Polsce przynajmniej nie uzywa się proszków i tego typu atrakcji tylko trzeba tradycyjnie jarzyny obrac, zetrzeć, ugotowac. Podobnie z mięsem, nie ma szans nugetsów odmrozic i podac z frytkami.
    • myelegans Re: Krok do przodu! 25.03.13, 14:02
      W zwiazku z rozmaitymi alergiami pokarmowymi, preferencjami i filozofia zywienia, trzeba by moze skonczyc z powszechnym zywieniem pod sznurek w placowkach typu przedszkole czy zlobek.
      Sytuacja rozwiazana w innych krajach: lunch dziecku pakujemy, moze byc nawet taki do odgrzania, albo nie, przedszkole zapewnia mleko, przegryzki typu krakersy, chleb pita, humus, warzywa, owoce i wszyscy zadowoleni.
      Moje dziecko chodzilo akurat do przedszkola, gdzie serwowano sniadanie i lunch i jakis lekki podwieczorek typu owoc, ale mozna bylo nie korzystac i pakowac wlasny lunch.
      Nikt kopii o to nie kruszyl.
      • aurita Re: Krok do przodu! 25.03.13, 14:11
        hmmm amerykanie jako wzorce zywieniowe nie wydaja mi sie godni nasladowania...
        Moje dziecko siedzi dlugo w szkole i wole aby zjadlo jednak cos cieplego: nawet jezeli podejrzewam, ze zupa jest z zasmazka....
        • carmita80 Re: Krok do przodu! 25.03.13, 14:26
          aurita napisała:

          > hmmm amerykanie jako wzorce zywieniowe nie wydaja mi sie godni nasladowania...
          > Moje dziecko siedzi dlugo w szkole i wole aby zjadlo jednak cos cieplego: nawet
          > jezeli podejrzewam, ze zupa jest z zasmazka....

          O, a oto przyklad rzeczowej argumentacji. Czy Polacy to taki zywieniowy wzor godny nasladowania to sprawa dyskusyjna. Jesli zupa na kosciach z zasmazka albo leniwe zasypane cukrem maja byc swietnym posilkiem tylko dlatego ze sa na cieplo to ja wole dac dziecku kanapke z chleba wieloziarnistego z salatka z kurczaka i owoce a cieply, porzadny obiad zje w domu wink
          • aurita Re: Krok do przodu! 25.03.13, 17:26
            nie zje, nie chce mi sie gotowac smile)))))
        • myelegans Re: Krok do przodu! 25.03.13, 15:00
          a ja wole, zeby zjadlo to co ja mu spakuje, w domu "na cieplo" ma obiadokolacje, albo i nie na cieplo, bo nie zawsze "na cieplo' chce zjesc, a za zupe na smalcu i zasmazce, to ja podziekuje. "na cieplo" to tez jakis idiotyczny przesad, byle co, byle "na cieplo"
          Moj syn na stolowkach szkolnych nie jada nic, przynosi ze soba, lunch jedza wszyscy razem na stolowce, niektorzy posilki stolowkowe, niektorzy to co przyniesli z domu.
          Awantur nie ma.... wolna wola
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka