julisia07
27.03.13, 14:07
Witam, muszę się wygadać bo po prostu mam powoli tego wszystkiego dość ... Dziś aż mi z nerwów niedobrze... Otóż moja mama jest dość specyficzną (w gruncie rzeczy kochaną) osobą i czasem nie mogę pogodzić się z jej zachowaniem. Od kilku lat jest sama (po śmierci ojca), ma mnie i moją rodzinę oraz brata i jego rodzinę. U brata układa się można powiedzieć różnie, bywają ciężkie awantury, dlatego matka czuje się chyba w obowiązku bardziej dbać i cieszyć się z ich powodzeń niż z moich. To u brata bywa problem z alkoholem, u nas nigdy tego problemu nie było (ani ja ani mój M nie nadużywamy alkoholu) i o to dziś się zgrzałam... Matka szykuje imprezę imieninową i pojawił się temat gatunku alkoholu.. Mój M od jakiegoś czasu nie pije ciężkich alkoholi na co matka skwitowała że kiedyś "żłopał i nic mu nie było". Powiedziała to w obecności swojego znajomego, a ja myślałam że spalę się ze wstydu. Nawet nie byłam w stanie odpowiedzieć jej czegoś, jakoś zareagować. Już nie daje rady z tym ciągłym przypieprzaniem się do mnie i mojego M. Idą Święta i nie chcę zaogniać sytuacji, mojemu M nic oczywiście nie powiem bo po prostu nie pojechałby do niej ani na Święta ani te cholerne imieniny. To w moim domu ("za dzieciaka") był zawsze alkohol i ja tego nie chcę w swoim domu. Napisałam bardzo nieskładnie ale po prostu musiałam to z siebie wyrzucić. Nerwy mi wysiadły przez tą powyższą sytuację ale chodzi też o inne rzeczy, które mają miejsce (to na każde jej wezwanie należy rzucać wszystko i robić to co ona chce, potrafi strzelić focha o to, że nie odwiedziłam brata kiedy zadzwonił, bo akurat mi się nie chciało albo miałam inne plany). Ja nie jestem ważna, bo ja sobie poradzę, ważny jest brat, ważne jest żeby robić to co ona chce, ważne żeby u brata był spokój. To jest najważniejsze a ja... co tam...