Dodaj do ulubionych

GOŚCIE!!!

21.07.04, 23:38
Mam nadzieję, że wątek się rozwinie.
Z racji tego, że mieszkam w ciekawym miejscu wypoczynkowym, starzy
przyjaciele, dalsza rodzina zazwyczaj staje się bardziej miła w czasie
wakacji.
Oczywiście, że zapraszamy.

Jak to jest u Was, macie jakieś ciekawe lub nie przejścia ze swoimi miłymi
gośćmi?

Kiedy ktoś do mnie przyjeżdża z rodziną na dwa tygodnie to mam skrupuły
powiedzieć mu, że niestety nie będę GO przez cały ten okres żywić, ale jak
nie powiem to ON się nie domyśli.... buuuuuuuuuuuu
Ale na szczęście nie wszyscy są tacy, przy tych można się odprężyć i nie
stracić portfela...
A niedługo przyjeżdż teściowa, koszmar...
POZDRAWIAM
Obserwuj wątek
    • olenka-45 Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 08:52
      czesc.
      ja ma taką kolezanke i jej chlopaka.zaprosiłam ich do siebie w zeszłym
      roku.przyjechali 500 km.mieszkalismy razem w 4 osoby w mieszkaniu 35 m2.jakos
      było ok.codziennie zostawiali po sobie kupe smieci,w łazience tez
      brudno,mokro,kąpali sie kilka razy dziennie-podgrzanie wody u nas jest bardzo
      drogie,poprostu robili co chcieli,nie pytając sie o nic.nawet do obiadu
      siadali.byłam pewna ze na obiady sobie pójdą gdzies ale niestety.i nie pytali
      sie czy mmogą jesc czy nie.po wyjezdzie został taki syf,ze mąż wypominał mi
      towarzystwo przez kilka miesiecy.nawet szklanek po kawce nie umyli tylko
      czekali az ja to zrobie.nic nie mówiłam,bo nie potrafie.
      ale teraz własnie sie spotkalismy i jej chłopak mówi,czy mozemy do Was
      przyjechac na 2 tygodnie lub 3,bo było fajnie w zeszłym roku,a wczasy takie
      drogie teraz,nie stac nas.a mnie zatkało.tylko przejazd chcą zapłacic 200 zł w
      obie strony a zycie u nas za darmo i zadnego podziekowania.
      ja powiedziałam ze chyba wyjedziemy-a oni na to ze my przyjedziemy a jak was
      nie bedzie to poczekamy u waszych rodziców na was-no szlag mnie trafił-czyli
      napewno sie spotkamy bo nigdzie nie wyjeżdzam.powiedziałam tylko po to zeby nie
      przyjezdzali.mnie nie stac na wyzywienie tylu osób,oni zarabiaja po 2500 tys i
      ich nie stac?
      a mój maz za5rabia 750 zł,ja nie pracuje,mamy małe dziecko kilkumiesieczne.
      ja nie mam nieraz na chleb dla nas a tu taki zlot towarzystwa.a nie chce mówic
      ze maz tak malo zarabia,ale oni wiedza ze tylko on pracuje i sa nadal bezczelni.
      co ja mam powiedziec im?
      • olenka-45 Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 09:01
        czesc.ja ma taką kolezanke i jej chlopaka.zaprosiłam ich do siebie w zeszłym
        roku.przyjechali 500 km.mieszkalismy razem w 4 osoby w mieszkaniu 35 m2.jakos
        było ok.codziennie zostawiali po sobie kupe smieci,w łazience tez
        brudno,mokro,kąpali sie kilka razy dziennie-podgrzanie wody u nas jest bardzo
        drogie,poprostu robili co chcieli,nie pytając sie o nic.nawet do obiadu
        siadali.byłam pewna ze na obiady sobie pójdą gdzies ale niestety.i nie pytali
        sie czy mmogą jesc czy nie.po wyjezdzie został taki syf,ze mąż wypominał mi
        towarzystwo przez kilka miesiecy.nawet szklanek po kawce nie umyli tylko
        czekali az ja to zrobie.nic nie mówiłam,bo nie potrafie.
        ale teraz własnie sie spotkalismy i jej chłopak mówi,czy mozemy do Was
        przyjechac na 2 tygodnie lub 3,bo było fajnie w zeszłym roku,a wczasy takie
        drogie teraz,nie stac nas.a mnie zatkało.tylko przejazd chcą zapłacic 200 zł w
        obie strony a zycie u nas za darmo i zadnego podziekowania.
        ja powiedziałam ze chyba wyjedziemy-a oni na to ze my przyjedziemy a jak was
        nie bedzie to poczekamy u waszych rodziców na was-no szlag mnie trafił-czyli
        napewno sie spotkamy bo nigdzie nie wyjeżdzam.powiedziałam tylko po to zeby nie
        przyjezdzali.mnie nie stac na wyzywienie tylu osób,oni zarabiaja po 2500 tys i
        ich nie stac?
        a mój maz za5rabia 750 zł,ja nie pracuje,mamy małe dziecko kilkumiesieczne.
        ja nie mam nieraz na chleb dla nas a tu taki zlot towarzystwa.a nie chce mówic
        ze maz tak malo zarabia,ale oni wiedza ze tylko on pracuje i sa nadal bezczelni.
        co ja mam powiedziec im?
        czyli jak nie przyjada to mi nie odda,a jak sie zwalą to mnie doszczetnie
        obrobia z kasy.
        • libra.alicja Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 09:16
          Powiedz wprost, że macie malutkie mieszkanie, no i pojawiło się dziecko, to
          jeszcze niewmowle, które wymaga specjalnych warunków, ciszy, spokoju,
          potrzebujesz nieskrępowanego dostępu do łazienki, itp. więc taki długi pobyt
          gości odpada w tym roku. Jesli chcą was odwiedzic, to zapraszacie na weekend.
          Pewnie im się nie opłaci jechać tylko na 2 dni.
      • aleksandrynka grzeczna prawda 04.08.04, 08:57
        powiedz prawdę, nie ma co się bawić podchody, bo Ty będziesz wściekła, a oni
        niczego nieświadomi chętnie skorzystają z gościny.
        Powiedz tak: przykro mi, ale nie stać mni na utrzymanie gości przez tak długi
        czas. Ponadto ja z mężem mamy dużo innych obowiązków, tak więc mogę się
        rozejrzeć za czymś dla Was w okolicy (jeśli chcesz to zrobić, to tak powiedz),
        a w weekend chętnie się z Wami spotkamy. Szczerze, bez agresji, kulturalnie, z
        zachowaniem własnych granic. Życzę konsekwencji.
    • julkaisyn Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 08:59
      Ojjjj...

      wiecie co , ja sie dziwie ale naprawde ludzie sa tacy niedomyslnii , zastanwia
      mnie czy oni nie zdaja sobie sprawy ile kosztuje zycie ? czy tylko tak udaja bo
      jest im wygodnie ????

      Problem goscie - zawsze tak jest , a czlowiekowi jest glupio powiedziec zeby
      sie dolozyli do zycia i potem kazda z nas w sobie trzyma zale i niechcec
      niestety !!!!


      • ada16 Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 09:40
        A ja bym powiedziała wprost, ze nie zapewniasz utrzymania, bo Cię na to nie
        stać.
        Uważam , ze to nie wstyd tym bardziej, że to tylko koleżanka.
        • olenka-45 Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 10:03
          to przyjaciólka.i jeszcze jedno Wam powiem.co byscie powiedziąły na to że jak
          było wesele,po kosciele przeglądaliśmy koperty i wiedzielismy co i ile od
          kogo.przelisczyliśmy ile razem zebraliśmy pieniędzy i dalismy w przechowanie
          właśnie im.to bylo kilka lat temu.i iwecie co ?
          wiem ze to jej chłopak wyjął nam 600 zł z kpoert,tam gdzie było wiecej zebyśmy
          się nie kapnęli.wiem ze to zrobił bo wiem kto ile dał nam i wszystko było
          policzone,i nawet wychodził kilka razy z sali zeby podebrac nam pieniadze,nic
          nie powiedziąłam.przyjaciółka moja pewnie nic o tym nie wie,albo jej
          powiedział.nie wiem.ale jestem pewna ze wyjął.i jeszcze w jedej było 200 zł-
          tylko w jednej,pamiętam dobrze i poprostu gdy zaglądnęłam było tylko 100
          zł.jestem pewna ze ukradł.nicnie powiedziałam,ale go nie nawidzę,i po kilku
          latach własnie do nas przyjechali to co napisałam powyżej.miałąm serce dla
          nich,a oni?
          • triss_merigold6 Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 10:18
            Żartujesz?! Skąd się biorą takie dobre kobiety??? Przyjmujesz w domu kogoś
            (nawet nie bliskiego tylko zupełnie obcego typa) co do którego masz pewność, że
            chamsko Ciebie i Twojego męża okradł? Odmów. Zrób to dla siebie, dla dziecka i
            Waszego spokoju. Odmów bez wyrzutów sumienia i tłumaczeń.
            • lensi Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 14:03
              serce? przecież to ludzka głupota, a nie przyjęcie ich z sercem i to jeszcze po
              czymś takim (kradzież kasy na weselu). proszę, więcej zdrowego rozsądku i
              instynktu samozachowawczego. za kase, ktora przeznaczasz na tych darmozjadow i
              zlodzieji mialabys tyle fajnych rzeczy dla malucha lub dla ciebie i meza, albo
              sami pojechalismyscie sobie gdzies odpocząc na weekend. nie daj się!!!

              lensi
    • renik.w Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 09:45
      Ja mieszkam w Gdańsku smile
      Nie mamy wielkiego mieszkanka - 40 m - i dlatego mówię Nie kiedyś ktoś
      robi "podchody" - zazwyczaj rodzina mojej mamy a konkretnie jej brat co roku
      próbuje wysłać na wakacje swojego syna (mojego brata ciotecznego ) , który był
      raz u nas , ale teraz nie mamy miejsca do spania nawet więc mam wymówkę smile
    • ania.silenter_exunruzanka Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 10:05
      U mnie, w moim rodzinnym domu (atrakcyjne położenie w Beskidach) tak było -
      goście prawie non stop zapraszani samowolnie przez moją babcię a teściową mojej
      mamy. Oczywiście wszystko na koszt moich rodziców. I w głębokiej "komunie".
      Moja mama znosiła to spokojnie przez 20 lat, aż nastał stan wojenny, kiedy to w
      sklepie nie było nic (informacja dla młodszych forumowiczekwinkmama się
      zbuntowała i poprosiła aby przyjeżdżali ze swoimi kartkami. Obrazili się. Żeby
      było jasne - kiedy my chcielismy do nich jechać zawsze był remont mieszkania,
      wyjeżdżali albo byli chorzy/niedysponowanisad. Ot, rodzinasmile...
      pozdrawiam
    • ania.silenter_exunruzanka Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 10:08
      zapomniałam napisać, że przychylam się do zdania ady16: napisz, że cię nie stać
      na ich utrzymywanie i już.
      pozdrawiam
    • annb no nie mogę 22.07.04, 10:13
      przepraszam was drogie panie, nie jestem emamą ale najzwyczajniej w wiecie nie
      mogę się nie wtrącic
      dlaczego to wy macie się tłumaczyć?
      nie prowadzicie pensjonatów
      jak ktoś wam chce do waszego domu się zwalić, zyć na wasz koszt odpowiadacie -
      niestety wybacz ale mam inne plany
      to ja poczekam u rodzicow a potem-wybacz ale moi rodzice nie prowadzą
      przechowalni
      to ja bym chciał u ciebie-pozwól że to ja będę decydować co siębedzie odbywać w
      moim mieszkaniu

      mam koleżanki na wybrzezu ale do głowy by mi nie przyszło aby na nich
      pasozytować
      czy naprawdę potrzebujecie takich psiapsółek?
      • triss_merigold6 do Annb 22.07.04, 10:19
        Cześć, sorry, że nie na temat ale napisałam Ci maila (wcześniej byłam na
        wakacjach).smile Pozdr.
    • le_lutki Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 10:39
      Znam niestety z autopsji...
      Bylo to w zeszlym roku, a jak pewnie wszyscy pamietaja byl wtedy we Francji (i
      nie tylko) nieziemski upal.
      Tak sie sklada, ze tesciowie maja duza wille na Lazurowym Wybrzezu i rzadko w
      niej bywaja bo mieszkaja za granica a wtedy my mozemy sobie nia dysponowac,
      jesli jest wolna. Zaprosilismy wiec grupke (bliskich!) przyjaciol na tzw dlugi
      week-end (w sumie 4 dni). Dwie pary i jednego "soliste" oraz jedna "solistke" -
      przy czym solistka byla nieco na specjalnych warunkach, bo przyleciala
      specjalnie az z Polski.
      Ja bylam w szostym miesiacu ziazy i w dodatku chora - kaszlalam tak, ze nie
      bylam w stanie nic jesc, bo i tak wypluwalam. Z natury jestem osoba sumienna i
      nigdy nie zostawiam gosci samym sobie, ale ten wyjazd mial byc zorgasnizowany
      wspolnie przez ludzi w tym samym wieku, na luzie itd (zwlaszcza, ze ja w
      ciazy). No i coz? W zyciu (i przez cala ciaze) sie tyle nie nabiegalam, co
      wtedy! A wszelkie rekordy pobil pan solo (lat 32), zdrowy i wysportowany bliski
      kolega meza. Potrzeba bylo chetnych na zakupy zbiorowe? - on nie moze.
      Przygotowujemy posilek? - on idzie z dziewczyna na spacer. Robimy barbecue? -
      moj maz tkwi przy nim pilnujac zarcia i nawet na 5 minut nie ma chetnego do
      zmiany, zeby on sam mogl siasc i zjesc (ja sie zaofiarowalam, liczac m.in. na
      to, ze ktorys z panow sie zreflektuje - gdzie tam!)
      Trzeba bylo wyniesc lezaki, materace, reczniki i poukladac kolo basenu, potem
      oczywiscie zniesc je do pool-house'u - przychodzili na gotowe. W kuchni
      dzielnie pomagala mi jedna z "zon" az ja sama wysylalam zeby troche skorzystala
      ze swojego week-endu nad basenem. Nie przesadzam - nawet po filizanke po
      wypitej kawie (ja nie pilam) musialam pojsc i przyniesc ja do kuchni, bo panu
      sie nie chcialo d... ruszyc. Moj maz - przyznam to - po dwu dniach sie wkurzyl.
      Ja nie chcialam, zeby on wszystko robil i cudza zona, on mial wzglad na moja
      ciaze i chorobe - no i tak sie wzajemnie wspieralismy. Niemile wspominam ten
      week-end... Dodam, ze towarzystwo bez mrugniecia okiem oproznilo kilka butelek
      z barku tesciow a nikt sie nie poczul do zostawienia choc jednej pelnej (my z
      mezem przywiezlismy szampana i polska zubrowke - bo niby jestesmy u rodziny,
      ale nie na wypas przyjechalismy, sa pewne zasady u licha).Ponadto mamy zwyczaj
      z mezem korzystajac z tak wielu przywilejow za darmo, a nawet z recznikow,
      poscieli itp (ludzie wynajmujacy te wille na lato placa dziesiatki tysiecy
      euro) - zostawic chocby symboliczny uupominek, nawet jakis drobiazg kupiony
      dla tesciowej na targu w St Tropez a dla tescia butelke wina albo co. Coz -
      nasi przyjaciele najwyrazniej byli inaczej wychowani, ale to powiedzmy moze juz
      byc kwestia indywidualna - poczuwaja sie albo nie.
      Co zapamietalam z week-endu to mojego meza zmywajacego plytki na tarasie w
      obecnosci dwu byczacych sie nad basenem facetow i siebie w kuchni, w
      towarzystwie cudzej zony. Aha - i nawet lozek nie byli sobie w stanie niektorzy
      poscielic (super sprawa z brzuchem, mowie Wam),a potem zdjac poscieli i choc
      pomoc pranie rozwiesic, wyniesc worki ze smieciami... Ktoregos dnia skonczylo
      sie na tym ze padlam i do konca dnia nie zwloklam sie z lozka zamiast lezec pod
      parasolem na zewnatrz albo plawic sie w wodzie.
      Jakos nie kwapi nam sie do powtarzania eksperymentu...
      Dodam, ze w tym samym miejscu moj maz obchodzil 30 urodziny kilka lat temu i
      rodzice nie mieli nic przeciwko temu, zeby 20 osob im sie zwalilo do domu - i
      wszyscy wszystko organizowali wspolnie (no, prawie wszyscy bo byly wyjatki,
      tylko rozmywaly sie w tlumie)...
      Ktos moze powiedziec - po co sie przejmowalas i biegalas? Moze u siebie bym
      tego nie robila, ale nie wyobrazam sobie zostawic bajzlu po 8 osobach komus "w
      prezencie", komus, kto nam uzyczyl swoj dom...
      Pozdrawiam i zycze lepszych doswiadczen..
      • burza4 Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 12:16
        pominę milczeniem totalny brak kultury i wyobraźni waszych "przyjaciół", bo
        ręce opadają i szkoda słów, ale pojąć nie mogę czemu, na miłość boską NIC IM
        NIE POWIEDZIELIŚCIE???

        Zamiast prosić, trzeba było powiedzieć wprost - "ty, Ziutek, dziś ty jedziesz
        na zakupy, masz tu listę", do reszty towarzystwa podchodzić tak samo - leżaki
        są tu i tu, proszę sobie przynieść i ODNIEŚĆ na miejsce; wyraźnie powiedzieć -
        hej, zmień mnie przy grillu, zanieś talerze do kuchni, przed wyjazdem po prostu
        zapowiedzieć że każdy ma sprzątnąć po sobie, zmienić pościel itd...

        Ja większych problemów z goścmi nie miałam, jedyny zgrzyt dotyczył wizyty
        koleżanki, która przyjechała na obronę pracy po czym obdzwaniała ode mnie
        rodzinę i znajomych żeby się pochwalić sukcesem (wszystkie rozmowy
        zamiejscowe). Ok, ale czy koniecznie trzeba było opisywać przebieg całego
        egzaminu? rachunek był 2-krotnie wyższy niż normalnie... Często gościłam u
        siebie przyjaciółkę z Niemiec, ale ona zaraz po przyjeździe szła robić duże
        zakupy korzystając co najwyżej z proponowanych przeze mnie domowych specjałów
        typu ogóreczki małosolne czy grzybki w occie. Zawsze też przywoziła coś - dobre
        winko na wieczorne pogaduszki, jakieś słodycze - drobiazgi, ale miłe.

        Ale takich historii nasłuchałam się wiele, i jest na to jedno lekarstwo -
        zostawić towarzystwo samo sobie, jeśli się już nie da wymigać inaczej. Pamietam
        opowieść dziewczyny znad morza, do której rodzinka potrafiła zadzwonić, że
        kuzyn za godzinę będzie u niej - na 2 tygodnie i żeby go odebrała z dworca.
        Niewiarygodny tupet... i ta bidulina specjalnie dla niego gotowała obiady
        (oboje z mężem korzystając z nieobecnoście dzieci mieli szczery zamiar jeść na
        mieście), latała po zakupy, rezygnowała z własnych rozrywek, żeby towarzyszyć
        mu wieczorami (poodwoływała spotkania u przyjaciół, itd.) a koleś nawet wanny
        po sobie nie umył... Cóż - mi nie przyszłoby na myśl, żeby tak zawracać sobie
        głowę nieproszonym gościem...
        • mijuli1 Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 13:20
          Mamy maleńkie mieszkanko - 32 m2, a żeby wydawało się większe, drzwi są tylko
          wejściowe i do łazienki. Siostra męża lubi przyjeżdżać do nas na kilka dni ale
          nie sama. Kiedyś, gdy dziecko miało 2 miesiące GOŚCIE zjawili się w piątek o
          godz. 22-giej w składzie: teść, siostra męża, koleżanka siostry i .........
          pies wielkości cielaka. Do poniedziałku.... mamy tylko 1 łóżko, 1 dmuchany
          materac i żadnej budy dla psa.
        • le_lutki Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 13:41
          No coz, powiem moze tyle, ze z tym panem "solista" od tamtej dokladnie pory nie
          utrzymujemy zadnych stosunkow, bo - uwaga, tu clou programu - OBRAZIL SIE na
          nas. Tak.
          Jak wspomnialam maz mial humor, delikatnie mowiac, nieszczegolny tak gdzies od
          drugiego dnia. Rano np "okazalo sie", ze nie ma chleba. I coz? Auta na
          podjezdzie staly zaparkowane jedno za drugim i zeby moj maz mogl ruszyc swoje i
          pojechac po swieze bagetki, to pozostale 3 auta musialyby zostac przestawione.
          Otoz nikt nie zaproponowal, ze pojedzie tylko... poszli przestawic auta... W
          tym momencie tracisz wiare w to, ze tlumaczenie cokolwiek da. Umowmy sie, ze
          jesli kobieta w ciazy i chora skacze kolo goscia, ktoremu nic nie przeszkadza i
          on sie z tym czuje ok, jak rowniez z tym, ze jego najlepszy kumpel obsluguje go
          przy stole i sam zjesc nie moze, to tlumaczenie nic nie da. Aj jestem z
          tych "naiwnych" co czekaja, az ludzie sami sie zreflektuja...
          Tym niemniej pod koniec kiedy humor mojego meza wrecz gryzl w oczy,
          pan "solista" sie obrazil i przestal odzywac a nawet ignorowal nas (w naszym
          wlasnym domu...) Potem wystosowal maila do mojego meza naladowanego zalami w
          zwiazku z jego "dziwna reakcja" i ze "on sobie nie zyczy" i "myslal, ze
          jestesmy przyjaciolmi" itd. Wtedy, przyznam sie - ja nie zdzierzylam (choc nie
          mam zwycaju mieszac sie w konflikty mojego meza z jego znajomymi ani rodzina) i
          palnelam mu takie pisemko z dokladnym wyliczeniem tego, co uwazalam za
          bezczelnosc, egoizm i wrecz chamstwo z jego strony, ze chyba nogami sie nakryl,
          jak je przeczytal. Dodalam w podsumowaniu, ze zeby miec zazalenia i krytykowac
          trzeba samemu byc w porzadku a on dla mnie jest ostatnia osoba z tej ekipy,
          ktora ma prawo otwierac dziob w protescie. Wolalabym mu to powiedziec wprost
          ale jak mowie nie dalo sie, bo nas ignorowal. Zeby bylo jasniej wysylajac mu
          mail, wkleilam w cc wszystkich pozostalych uczestnikow i nawet jesli mail nie
          byl skierowany bezposrednio do nich, to przypuszczam, ze czesc tych zarzutow
          bez problemu wzieli do siebie - i prawde mowiac teraz zachowuja sie inaczeji
          nawet nie ma zadnych ukrytych zali ani pretensji. Wiem, pewne rzeczy lepiej
          jest wyjasniac, i lepiej wczesniej niz pozniej i bede o tym pamietac na
          przyszlosc (choc mam andzieje, ze nie bede musiala).
          • ania.silenter_exunruzanka do le_lutki:) 22.07.04, 13:52
            le_lutki napisała:

            i
            >
            Wtedy, przyznam sie - ja nie zdzierzylam (choc nie
            > mam zwycaju mieszac sie w konflikty mojego meza z jego znajomymi ani rodzina)
            i
            >
            > palnelam mu takie pisemko z dokladnym wyliczeniem tego, co uwazalam za
            > bezczelnosc, egoizm i wrecz chamstwo z jego strony, ze chyba nogami sie
            nakryl,
            >
            > jak je przeczytal. Dodalam w podsumowaniu, ze zeby miec zazalenia i
            krytykowac
            > trzeba samemu byc w porzadku a on dla mnie jest ostatnia osoba z tej ekipy,
            > ktora ma prawo otwierac dziob w protescie.

            No i dobrzesmile)). A już myslałam, że dalej Was najeżdża. Wcześniej przeczytałam
            Twój post i pomyślałam sobie, że Twoi znajomi wykrzystali Was perfidniesad((. A
            to, że się obraził - po prostu w głębi ducha czuje, że postąpił jak ostatni
            cham, nie chce się do tego przyznać i szuka "winnych" - czyli Was. No i
            oczywiście wielka obraza.
            Nie przejmuj się.
            P.S. Grubcio jest supersmile)).
            • le_lutki Re: do le_lutki:) 22.07.04, 14:33
              Dziekuje w imieniu Grubcia smile
          • burza4 Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 13:58
            Tiaa, tupet i bezmyślność niektórych ludzi biją wszelkie rekordy...
            mieliśmy onegdaj nieprzyjemną sytuację - byliśmy zaproszeni do znajomego na
            działkę, na wyjzad wprosił się nasz znajomy - który ustalił to sam z
            gospodarzem (przelotnie znanym), zabrał swoją połowicę, a połowica dwie
            przyjaciólki, żeby się nie nudzić. Z tym, że o tych paniach gospodarzowi już
            nie wspomniał (nam powiedział, że pytał go o zgodę i jest ok). Nie dość, że
            zwalił mu na głowę 3 obce baby to jeszcze połowica owa miała pretensje, że ona
            się spodziewała czegoś lepszego standardem, ale rzecz jasna do oddalonego o 100
            metrów hotelu jakoś się nie przeniosła - a to było tylko preludium bo pozostałe
            jej akcje doprowadziły do tego że gospodarz dostał piany i wrócił do domu. A
            ona nie dość, ze nie wyczuła absolutnie żadnej skazy, nic jej nie tknęło, to
            jeszcze wyraziła pretensję, że tak nagle wyjechał, a miał tu nam okolicę
            pokazać... Kwas był totalny, nigdy w życiu nie było mi tak głupio, bo to w
            sumie nasz kumpel i jego kobieta, najedliśmy się wstydu, maz w końcu obsobaczył
            kumpla, ale chyba niewiele do niego dotarło. Do niej na pewno nie. Cóż - mamy o
            jedną parę mniej wśród znajomych.
    • 197575a Re: O rany!!!!!! 22.07.04, 13:37
      A ja nie lubię korzystać z noclegów u rodziny i zawsze będąc przejazdem w
      jakimś mieście, w którym mam rodzinę, np. w Warszawie zawsze płacę za nocleg w
      jakimś hotelu czy schronisku. To byłoby dla mnie potwornie krępujące.
      Skorzystałabym być może z czyjegoś wyraźnego zaproszenia, ale nigdy za darmo.
      Twoi znajomi to ludzie bez kultury, a takim należy powiedzieć wprost,że nie
      byłaś zadowolona z ich wizyty.
      W ogóle to dla mnie nie do pomyślenia,żeby ktoś u kogoś pomieszkiwał parę
      tygodni , robiąc sobie tanie wakacje.
      Należy być stanowczym , inaczej wejdą wam na głowę.

      • libra.alicja Re: O rany!!!!!! 22.07.04, 13:46
        197575a napisała:
        > A ja nie lubię korzystać z noclegów u rodziny i zawsze będąc przejazdem w
        > jakimś mieście, w którym mam rodzinę, np. w Warszawie zawsze płacę za nocleg
        w jakimś hotelu czy schronisku. To byłoby dla mnie potwornie krępujące.
        > Skorzystałabym być może z czyjegoś wyraźnego zaproszenia, ale nigdy za darmo.

        To chyba przesada w drugą stronę.
        Dla mnie to jest naturalne, że jak np. zapraszam rodzinę na weekend, to
        traktuję ich jak gości. Czyli dostją czysta pościel, ręczniki, podaję posiłki.
        To jest naturalne. Goście zazwyczaj przywożą jakis drobiazg dla dziecka, zawsze
        proponują drobną pomoc, typu posprzatać ze stołu i wszyscy czują się dobrze. To
        jest dla mnie gościnność.

        Natomiast nadużywaniem gościnności jest przyjazd bez zaproszenia, siedzenie
        przez dluższy czas i wymaganie obsługi jak w hotelu. O takich przypadkach
        własnie pisała większość dziewczyn w tym wątku.
      • edytek1 Goście 22.07.04, 14:44
        No ćóż temat powraca co rok... w okresie wakacji... Zalą się mamy zznad morza i
        te z miejscowościu wypoczynkowych. Pamiętam jak w czasach wczesnostudenckich
        spędzałam miesiac u rodziny ( u siostry mojej mamy), ale byłam zatrudniana do
        pomiejszych prac w ogrodzie i choć czułam się gościem to nie leżałam od rana do
        nocy a dla dzieci zawsze miałam prezenciki.
        Teraz mieszkamy w Warszawie i cała moja rodzina ( na szczęście rodzina męża
        jest rosądniejsza) co jakiś czas dzwoni i mówi, że nas odwiedzą, zajrzą na
        kilka dni. Problem w tym, że mieszanie jest małe mąż pracuje długo i jedyne na
        co ma ochotę po pracy to zalec na kanapie a nie zabawiać ludzi których nie
        lubi. Miłym można być dla jednej osoby ew. pary studentów kórym do spania
        potrzeba kawałka kanapy ( na dzień wyniosą się na zwiedzanie zjedzą na mieście
        byle co a wieczorem podziękują za jakąkolwiek ciepłą kolację) czasem kupią
        Sofię i zrobi się sentymentalnie.
        Miło wspominamy pobyt mojej siosty ciotecznej z chłopakiem i brata ciotecznego
        mojego mężą z dziewczyną. Jako koszmar pamiętamy odwiedziny moje kuzynki z
        mężem i dziećmi... Dzieci musiały rano pić cacao na mleku łowickim 3,2 spać w
        dziń od 13 do 15 a ja wtedy z moim 4 m szkrabem musialam iść na dwór, aby było
        cicho a wieczorem rodzice chcieli nam zostawić dzieciaki iść się
        zrelaksować.... Wciąż byłam krytykowana za to co gotuję i jak... jak zajmuję
        się domem po 3 dniach miałam dość. Wyjechali a ja odechnęłam z ulga i mam
        nadzieję, zę już nigdy nas nie zaszczycą.
        Osobnym tematem jest działka moich teściów położona w samym lesie. Moja
        rodzinka chętnie by się tam wakacjowała. Ja bywam tam przez pół lata, bo chcę ,
        aby moi teściowie mieli też czas dla siebie.( Nigdy nie wpraszam się sama a oni
        dzielą czas tak, żę przez jakiś czas ja jestem tam z teściami, potem z moimi
        rodzicami a potem z mężąm ). Chętnie zapraszą tam moich rodziców, bo moja
        teściowa mówi, ze po 5 dniowym pobycie mojej mamy to działka lśni. W sumie mała
        jest prawie6 tygodni w lesie a nikt nie jest zmęczony) Już kolejne lato muszę
        odpierać zachęty do zabrania 10 letniej kuzynki,7 letnich bliżniaków lub
        zrobienia ogólnego grilla trwajacego 3 dni. Raz się skusiłam i mąż mi to
        wypomina do tej pory (przyjechali z kaszanką 4 osoby dorosłe i 4 dzieci
        żadnego picia , chleba itp) i siedzieli 4 dni a miałam ich dość już 2. Bo
        kąpali się 4 razy dziennie nie zważąjac na szambo, zalewali łazienkę
        jedno dziecko zsikało się w łóżko mama nie poinfotmowała mnie o tym. Zsikana
        pościel i nie tylko. Wypili i wyjedli absolutnie wszystko i byli zdziwieli, ze
        mój mąż nie tryskał radością i nie zaprosiliśmy ich za tydzień.
        Dlatego tearaz mam w nosie obrazy i jak mamy propozycję nie do odrzucenia to
        mówimy, ze dxziękujemy, bo mamy inne plany.
    • umargos Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 18:50
      Hehe..A ja w takich sytuacjach jestem asertywna...choc tak do końca tylko przed
      moim mężem...jemu bez wahania mówię, że goście są troche nie w porę i z czym
      się to wiąże, czyli on bedzie zabawiał, oprowadzał i... sprzątał po nich jezeli
      zajdzie konieczność, bo np. okażą się zbyt imprezowi. Na szczęście mieszkanie
      jest nie za małe, a znajomych mamy w porządku - nie zdarzyło się dotąd żeby
      próbowali "żerowac" na nas, owszem zajmują łazienkę, korzystaja z wody, prądu i
      innych, ale: pomagają przy gotowaniu i sprzątaniu, no i zawsze zostaje mi po
      gościach wypchana lodówka (jej zawartosc rekompensuje z nadwyzka koszty
      goszczenia), bo robią zakupy na miejscu, albo przywożą tyle jedzenia, że zawsze
      zostaje...O rodzinie nie wspomnę, bo ta przyjezdza z taka wałówka jakby u mnie
      nic do jedzenia nie było, i musze mrozic zeby sie nie zepsuło...a potem mam
      obiady przez 2 tygodnie.
      Pozdrawiam
      Ula
    • sonnja1 Re: GOŚCIE!!! 22.07.04, 21:34
      Doprawdy az sie wierzyc nie chce czytajac niektore posty!! A ja myslalam ze to
      ja mialam problem z klopotliwymi goscmi. Choc u nas wlasciwie nie zachodza
      takie drastyczne zdarzenia, jednak nie moge zdzierzyc czyjegos samozapraszania
      sie do nas, no bo do diaska dlaczego ja mam sobie zmieniac moje plany i moj
      rozklad zajec z powodu czyjegos bezceremonialnego (aczkolwiek zapowiedzianego)
      najazdu? Nie mam na mysli kolezanki ktora po prostu wpadnie na kawe i ploty i
      przy ktorej moge siedziec w szlafroku i z rozwichrzonymi wlosami, tylko te
      oficjalne rodzinne spotkania, polaczone z obiadowaniem itd, wymagajace mnostwa
      przygotowan (niestety rodzina jest bardzo wymagajaca jesli chodzi o menu i
      dzien przed odwiedzinami spedzamy na specjalnych zakupach i wymyslaniu
      posilkow tak aby bylo dla kazdego cos co lubi).
      • jowa3 Re: GOŚCIE!!! 04.08.04, 00:49
        Rzeczywiście w tych czasach to trudny temat, u nas też zaczął się sezon, tym
        bardziej, że wybyliśmy na rok do Słowenii...
        Ja uważam, że trzeba mówić czego oczekuje się po takich "długich"
        dwutygodniowych gościach. Chociaż czasami trzydniowi mogą być uciążliwi.
        My, a raczej ja bo mąż zwykle w pracy jakoś sobie z nimi radzę, z niektórymi to
        naprawdę świetna chwila relaksu
        i podoba mi się co napisała edytek1
        "którym do spania
        potrzeba kawałka kanapy ( na dzień wyniosą się na zwiedzanie zjedzą na mieście
        byle co a wieczorem podziękują za jakąkolwiek ciepłą kolację) czasem kupią
        Sofię i zrobi się sentymentalnie"
        Pozdrawiam
        mama i Lenka (16.02.03r.)
    • wieczna-gosia Re: GOŚCIE!!! 04.08.04, 01:03
      Moj maz ma liczne kontakty internetowo towarzyskie i czesto te kontakty spia u
      nas w domu wink
      zawse sie tak kryguja, nic nie jedza nic nie pija i sprzataja po sobie ze az
      przesada w druga strone wink
      ja zas mam siostre cioteczna w Gdnasku- jako dziecko bylam zwalana na glowe jej
      mamie i bylo super, przepadalysmy za soba. Teraz tez przepadamy, kuzynka dzieci
      sie nie dorobila dorobila zas stanowiska i chaty jak nie wiem. zaprasza mnie co
      roku dzielnie a ja jakos sie opieram... pewnie gdyby mieszkala z debkach przy
      plazy opieralabym sie mniej smile
      ale co fakt to fakt ze nie lube ludziom na glowie siedziec wink)

      mam tez znajomych z dzialka w wildze gdzie z kolei wprosilabym sie bardzo
      chetnie i na dlugo wink) i kiedys mi sie udawalo wink) bo po prostu widywalismy sie
      czesciej. Okna im mylam itp wink)) i oni nas chetnie zapraszali. A ostatnio jest
      tak, ze widujemy sie ze 2-3 razy w roku- oni zabiegani i w remontach a ja
      wdzieciach wink) a jakos mam oporu zobaczyc sie z ludzmi po pol roku i wypalic-
      noo to moze mnie zaorosicie wink))) a jak juz sie widzimy to oni oczywiscie
      zapraszaja ale to jest albo kuuupe przed atem albo wlasnie w pelni lata gdy ja
      juz mam onne plany, a jak ja moge to oni maja inne itp wink))
    • evee1 Re: GOŚCIE!!! 04.08.04, 03:00
      Ja mam cale szczescie kochanych znajomych i zdarzylo sie pare razy,
      ze ktos u nas w kilka osob przez pare dni mieszkal, ale wtedy albo
      zywili sie na miescie (sniadania i kolacje w domu, ale to niel problem),
      albo sami sie dokladali lub wrecz gotowali. Zreszta ja jestem kobieta
      pracujaca i wiadomo, ze przy garach stac nie mam zamiaru smile).
      Ostatnio mieszkal nawet u nas nasz znajomy przez dwa miesiace, ale dom
      duzy, wiec miejsce akurat bylo, a e traktowalismy go jak domownika, to
      odkurzal, zmywal i czasem nawet gotowal smile)). Wsrod moich znajomych
      panuje jakies rakie zrozumienie, ze jak na weekend to w goscine, choc
      wtedy zmywanie i ogarniecie domostwa po hulankach jak najbardziej
      lezy w zakresie dzialanosci gosci, ale jak na dluzej, to staja sie
      domownikami i przejmuja takze obowiazki domowe.
    • aleksandrynka z innej beczki 04.08.04, 09:27
      A ja o odwrotnej historii.
      Miałam wtedy jakieś 13 lat, brat dwa. Były to dla mojej rodzinki ciężkie
      finansowo czasy, zapowiadało się, że wakacji nie będzie. Ale w końcu zaprosiła
      nas na działkę ciocia. Las, fajny dom-dacza, oczywiście rodzice kupiliby
      jedzenie, sami by gotowali, zapłacili za prąd czy coś... Wiem, że by tak było,
      bo ich znam smile a poza tym już kiedyś do cioci jeżdziliśmy.
      Tak więc szykujemy się do wyjazdu, pościel spakowana (własna), wszystko gotowe,
      a tu ciocia nagle mówi, że nie możemy przyjechać, bo zaprosiła letników (w
      domyśle: zarobi sobie, zapłacą za pobyt itd). No i zostaliśmy w d....
      Fajnie, co?
      Ostatecznie zaprosili nas znajomi rodziców, ale tego świństwa to jej nie
      zapomnę...
      • jowa3 nowe lato 24.07.05, 23:09
        Jak tam w tym roku?
    • carmelaxxx Re: GOŚCIE!!! 25.07.05, 13:52
      ja mieszkam w Swinoujsciu, ostatnio zwalili mi sie goscie na 3 dni: babcia meza
      plus jej siostra z USA plus corka siostry, przyjechali o godz 22.30 a
      zadzwonili do nas ze u nas beda na 10 min przed wkroczeniem w nasze progi.
      Babcia zapomniala nas uprzedzic ze przyjedzie....
      klapa na maxa bylo milo ale mamy zal do babci ze nas nie uprzedzila , my nie
      przygotowani pod zadnym wzgledem nawet nie bylo z abardzo jak ich polyc spac bo
      nas 3 plus ich 3 a mieszkanie 2 male pok.
      ufff ciezko bylo...


      a co do goscinnosci ja owszem zapraszam gosci ale jesli sa to zupelnoe mlodzi
      ludzie to mowie bezposrednio ze spanie macie u mnie ale ja w garach nie siedze
      albo umawiam ze ze raz ja gotuje raz oni a jesli razem wspolnie sie zywimy
      wspolnie placimy za zakupy czyli tez ze np raz ja robie zakupy raz goscie.
      wiekszosci sie godzi na to, a jak sie ktos obraza to ja mam to gdzies lepiej
      niech sie od razu obrazaja niz by [potem w domu fochy mieli.
      Ja po prostu objasniam ze tez chce miec cos z ladnej pogody i na plaze chodzic
      a nie siedziec w garach calymi dniami poniewaz gotowanie dla rodz 3 os plus np
      2 os gosci to juz jest robota.
    • anias29 Re: GOŚCIE!!! 27.07.05, 11:55
      Mieszkam w Sopocie, ale jeszcze nie miałam takich problemów. Może dlatego, że
      mieszkanie małe, kupione półtora roku temu, najpierw ciągnął się remont, a
      teraz mamy malutkie dziecko. Widać nie mam nachalnej rodziny ani znajomychsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka