Dodaj do ulubionych

Chciałabym nie żyć

01.04.13, 23:30
Taka ot mała refleksja poświąteczna, podsumowanie nieudanych, spier... spraw w życiu, kiepskich relacji emocjonalnych itp.
Nie, nie straszę samobójstwem na forum wink. Na to zbyt wielki tchórz ze mnie.
Mam po prostu poczucie totalnej własnej nieużyteczności i nieudacznictwa życiowego sad.
Zdecydowanie powinna istnieć selekcja naturalna nieprzystosowanych osobników z gó...anym życiem.
Obserwuj wątek
    • margotka28 Re: Chciałabym nie żyć 01.04.13, 23:32
      a co się stało?
      • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 01.04.13, 23:38
        Święta to taki chu... czas dla wszystkich ludzi, którzy mają szajs, a nie życie rodzinne, mówiąc wprost.
        Może gdybym pozostała w życiu panienką - singielką, byłoby mi lepiej.
        Spojrzałam prawdzie w oczy - ze wszystkim jest coraz gorzej, obsuw na każdym polu, od prawie 7 lat, od kiedy urodziłam dziecko. Nie radzę sobie z tym, po prostu nie radzę, a moja mamunia tylko dolewa oliwy do ognia.
        • aquarianna Re: Chciałabym nie żyć 01.04.13, 23:40
          A musisz mieć do czynienia z mamunią? Jeśli nie, to usuń się z jej pola widzenia i żyj po swojemu nie przejmując się jej gadaniem.
          • mayaalex Re: Chciałabym nie żyć 01.04.13, 23:44
            Dokladnie. Masz dziecko i na dziecku sie koncentruj, dla niej/niego Ty jestes najwazniejsza i najwspanialsza. Matke olej na ile mozesz, kontakty ogranicz jesli sprawaiaja Ci przykrosc i bol.
            • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 01.04.13, 23:48
              Nie, nie jestem najwspanialsza.
              Dla mojego dziecka najwspanialsze są najbardziej chamskie wredoty w klasie, bo są silne, agresywne, umieją rozwalić każdą zabawę i wszyscy się z nimi ostrożnie obchodzą.
              Pokazuję jej, że naprawdę można zdobyć uznanie grupy w inny sposób - nie podoba się.
              Czytamy książeczkę, przeczytała może z 8 zdań na poziomie 6, 7-latka, pieprznęła książką, ucieka do pokoju. Nagonienie do odrobienia lekcji to katorga. Co z tego dziecka wyrośnie?
              Jest zupełnie inna niż ja, nie rozumiem jej! Byłam zupełnie inna w tym wieku.
              Jakbym była facetem, to chyba myślałabym, że to sąsiada wink.
              • mayaalex Re: Chciałabym nie żyć 01.04.13, 23:58
                Ok, normalnie bym sie piec razy zastanowila nad takim rozwiazaniem ale moze do psychologa razem? To jeszcze mala dziewczynka jest, pewnie sa szanse zeby duzo naprostowac stosunkowo szybko. Kogos dobrego, poleconego, nie nawiedzonego wink
                • aquarianna Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:01
                  mayaalex napisała:

                  > Ok, normalnie bym sie piec razy zastanowila nad takim rozwiazaniem ale moze do
                  > psychologa razem?

                  Dokładnie to samo przyszło mi do głowy.
                • lauren6 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 08:56
                  OJP, do psychologa z dziewczynką, prać jej mózg, bo czytać nie lubi. Spokojnie, dojrzeje do tego. Albo i nie dojrzeje, bo ma inny temperament, inną osobowość i będzie miała inne zainteresowania niż czytanie, na którym zależy matce.
                  Dajcie temu dziecku być człowiekiem, z własnymi zainteresowaniami, własnymi priorytetami. Byle pierdoła, a już lecicie do psychologa, tresować je pod własny gust. Co dopiero wyroście z takiego dziecka, które w wieku dojrzewania urwie się z przykrótkiej smyczy i wreszcie zacznie eksperymentować z nieznanym światem, który dotąd matka skutecznie jej ograniczała.
                  • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:37
                    Oprócz bycia człowiekiem ze swoimi zainteresowaniami szkoły trzeba niestety skończyć...
                    Też mam różne zainteresowania, wiele przedmiotów szkolnych traktowałam jako zło konieczne, ale nie wpadło mi do głowy tak ciągle się buntować i samej pod sobą dół kopać. Bo w czasie tych fochów i płaczów można by przeczytać z pół książki, a zadana jest raptem 1 strona.
                    Tatuś już ma taką jedną pannę z I małżeństwa, która nic nie robi, do niczego się nie bierze, właśnie zawaliła kolejny kierunek studiów, to ją u siebie zatrudnił (młodo został ojcem po raz I, stąd dysproporcja wieku dziewczyn).
                    Bardzo podobne charaktery, dziewczyna mądra, ale leniwa, aż żal! Została bez żadnych umiejętności, już nawet nie chodzi o studiowanie, ale nie ma żadnych praktycznych atutów poza kiepską maturą.
                    Dodam, że jak moje dziecko będzie w wieku pracowniczym, to tatuś będzie emerytem i zamknie firmę.
                    • damajah Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:24
                      Nie wiem ile lat ma Twoje dziecko ale weź pod uwagę że dzieci przechodzą różne etapy. Moja 12 latka właśnie (mam nadzieję) zakończyła etap buntu przeciwko nauce (1,5 roku, z czego ostatni semestr był naprawdę bardzo trudny)
                      Musieliśmy bardzo dużo pracy i czasu jej poświęcić, po prostu miała takiego lenia że myć jej się nie chciało. Hormony, dojrzewanie - sama ze sobą sobie nie radziła. To nie koniec świata, to mija, serio. Nie chodziliśmy do psychologa bo nie uważałam tego za konieczne. Byliśmy (i jesteśmy) w ścisłym kontakcie z wychowawczynią i nauczycielami, pomogła tez pedagog szkolna.
                      Widzę świetne efekty, dziecko mi normalnieje, zaczyna sobie radzić i ze sobą (emocje, nastroje, po prostu dojrzewanie) i z nauką i "z życiem"
                      Ale też bywało w ostatnich miesiącach że siadałam i ryczałam i zaczynałam się bardzo bać "co z niej wyrośnie"
                      • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:33
                        Nasza wychowawczyni jest do du...
                        Potrafi np. wypunktować na zebraniu, że czyjeś dziecko ma takie a takie deficyty, bo ojciec oburzył się, że z czegoś tam jest dużo pracy i trudno dziecku. To zaraz wszyscy rodzice usłyszeli, jakie to jego córka ma problemy.
                        Dla mnie chamstwo totalne.
                  • bri Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:45
                    >Byle pierdoła, a już lecicie do psychologa, tresować je pod własny gust.

                    Moim zdaniem ten psycholog to jest po to, żeby matce powiedział, mniej więcej to samo, co Ty w swoim poście, a nie po to, żeby dziecko przekręcać na drugą stronę.
                    • lauren6 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 15:12
                      No chyba, że tak wink
                  • aquarianna Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:59
                    lauren6 napisała:

                    > OJP, do psychologa z dziewczynką, prać jej mózg, bo czytać nie lubi.

                    Nie z dziewczynką, bo czytać nie lubi, tylko razem, obie ze sobą, bo mama najwyraźniej sobie nie radzi z wychowaniem dziecka. I nie chodzi o żadne pranie mózgu, tylko o rozmowę ze specjalistą. Z całym szacunkiem, ale dobre rady forumek nie zawsze wystarczają.
                    • mayaalex Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 12:22
                      No wlasnie, tym bardziej ze szkola nie pomoze, to juz wiemy. Gdyby byla fajna wychowawczyni plus pedagog/psycholog szkolny to mozna by wspolnie dzialac ze szkola ale w tym wypadku szkole tez raczej bym zmienila.
              • forever_doubting Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:24
                moja córa, teraz 12, leń okrutny - miała np dziś za zadanie posprzątać swój pokój ('ogarnąć' ubrania z podłogi i krzeseł, wynieść kubek i talerzyk itepe), a potem obiecane wyjście na miasto z koleżankami i nocowanie u jednej z nich. Wyszła jak ja byłam akurat w łazience, a mówiąc szczerze, nie myślałam, że tak totalnie zignoruje moje polecenie, więc tylko przez drzwi życzyłam jej miłego dnia. No i przed chwilą zobaczyłam... nic nie zrobione. Wnerw okrutny. No cóż, to nie jest wątek o leniu mojej córy, jakoś sobie z tym poradzę (karę już wymyśliłam) no i na drugi raz ZAWSZE najpierw skontroluję. Chcę tylko dodać otuchy, że Twoja mała to nie jedyny leń na świecie - jak najbardziej, walcz z tym, widzę, jak Ci zależy na jej przyszłości, to super. Jestem pewna, że jesteś dobrą mamą. No dobra, nie znam Cię, ale po tym co piszesz. To, że teraz nie chce jej się uczyć to nie znaczy, że nie będzie później. Rozmowy, wsparcie, tłumaczenie - tak ja funkcjonuję z moją młodą. Są spektakularne porażki, jak dziś, ale są też na prawdę duże sukcesy.
                Moja też się buntuje, próbuje czasem chamskie odzywki, za każdym razem jej po prostu mówię, że strasznie mnie to boli i nie życzę sobie, żeby mnie tak traktowała. Ona rozumie. I widzę poprawę. Wiem, że mnie kocha i jak rozmawiamy na spokojnie to ona mówi, że próbuje, że się stara, że czasem to silniejsze od niej. Ale rzeczywiście nie mam wpływu do końca na to z kim się spotyka i jak z nimi rozmawia. Lily, ja też byłam zupełnie inna. Zawsze grzeczna, wzorowe zachowanie, uśmiechnięta. Ona jest inna. Ale widzę też, jak już tak porównuję, że ma inne cechy, których ja nigdy nie miałam i że pewnie ułatwią jej życie. Jest odważna, towarzyska, asertywna (nie, nie mylę z chamstwem asertywności). Powodzenia!
              • maciejkowa_mama Re: Chciałabym nie żyć 04.04.13, 18:25
                Za mną tata ganiał jak mnie uczył czytać. Gdy w czytance pojawił się wielokropek zapytałam:
                - Tata, co to znaczy?
                - To taka dłuższa przerwa.
                - Aha, to ja idę.
                I uciekłam.
                Później skończyłam polonistykę, więc uważaj.
                • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 04.04.13, 19:03
                  Doooobre wink.

                  Ja z kolei mam znajomą - dyslektyczkę, która również skończyła polonistykę. Dostała się na nią w czasach, gdy jeszcze był egzamin wstępny - m.in. praca pisemna.
                  • bergamotka77 Re: Chciałabym nie żyć 04.04.13, 19:48
                    Co wy tak o tych dyslektykach w czarnych barwach? Udowodniono na przyklad ze maja duzy talent do biznesu! A moj osobisty maz dyslektyk skonczyl prestizowe studia i zrobil doktorat za granica a i na prace nie narzeka (pracowal w wielu krajach i moze praktycznie wszedzie) wiec oby wiec wiecej takich "porazek" dyslektykow. Do dzis stosunkowo wolniej czyta niz przecietny dorosly i robi bledy ort. Ale madry jest facet i w niczym mu ta dysleksja nie przeszkodzila wink
                    • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 04.04.13, 20:16
                      Bo wiesz, nie znałaś go w początkach edukacji, kiedy rzucał książkami o podłogę i zwiewał z pokoju wink.
                      • bergamotka77 Re: Chciałabym nie żyć 04.04.13, 22:57
                        no wlasnie on byl raczej obowiazkowy i sumienny crying Lubil sie uczyc zwlaszcza przedmiotu ktory jest jego zawodem ale z reszty mial takie sobiewyniki no i sredni talent do jezykow - nadal ma silny polski akcent. Ja duzo mniej czasu spedzilam za granica ale lepiej nasladuje akcenty i cudzoziemcy lubia ze mna rozmawiac. Choc on ma angielski duzo b. awansowany leksykalnie i gramatycznie wink
                        • bergamotka77 Re: Chciałabym nie żyć 04.04.13, 22:58
                          zaawansowany mialo byc
                  • maciejkowa_mama Re: Chciałabym nie żyć 04.04.13, 21:54
                    Nie miałam nigdy z czytaniem jakiś specjalnych trudności. Po prostu akurat wtedy nie miałam na to ochoty. Ale z to potem... smile
        • duola77 Re: Chciałabym nie żyć 01.04.13, 23:41
          tak sobie pomyślałam ,że ktoś bliski przy stole "poużalał się" czy tam wypunktował
          matki bywają w tym niezłe
          mam nadzieję ,że podarowała sobie to ,że Jolki mąż to tamto a Grażynka się za doktorat bierze

          to chwilowe , minie niedługo smile
          • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 01.04.13, 23:44
            Ach, to też było, co kto już osiągnął zbliżając się do czterdziestki wink.
            I że złego ojca dziecku wybrałam.
            Niestety to akurat prawda, szczera prawda, ale cóż, jak gnoja wyeliminuję, to pójdę siedzieć na wiele lat.
    • aquarianna [...] 01.04.13, 23:39
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 01.04.13, 23:43
        Moja 7-letnia córka to pyskująca zołza, która nie chce się uczyć, nie chce włożyć w cokolwiek minimum wysiłku, a najbardziej imponują jej najwredniejsze dziewczynki z klasy. Przenosi ze szkoły te chamskie odzywki i zachowania do domu, mnie po prostu serce boli. Już nawet nie chodzi o to, jak się do matki odnosi - ale nie było moim zamiarem wychowanie osóbki bezwolnej myślowo i podporządkowującej się najbardziej niegrzecznym i bezczelnym dzieciom. Z tymi dobrymi jakoś nie potrafi znaleźć kontaktu.
        Po prostu boję się, co będzie dalej, kiedy będzie pierwszy papieroch, piwko, dragi albo niechciana ciąża, to może mnie czekać za jakieś 8 lat niestety.
        • aquarianna Re: Chciałabym nie żyć 01.04.13, 23:48
          > Po prostu boję się, co będzie dalej, kiedy będzie pierwszy papieroch, piwko, dr
          > agi albo niechciana ciąża, to może mnie czekać za jakieś 8 lat niestety.

          Masz jeszcze dużo czasu, by temu zapobiec. Miewasz w ogóle jakieś okazje, żeby móc się poświęcić tylko i wyłącznie jej dłużej niż 10 minut - zabawa, rozmowa, spacer, kino, pomoc przy lekcjach? Pewnie to trudne, gdy sama wychowujesz córkę, ale musisz wykrzesać takie momenty w ciągu dnia, bo inaczej całkowicie stracisz kontakt z małą i faktycznie możesz mieć w przyszłości problem.
          Tak czy siak - czuję u Ciebie typową poświąteczną chandrę, nie daj się jej zeżreć do końca. Nie wmawiaj sobie, że jesteś beznadziejna, bo to będzie działać jak samospełniająca się przepowiednia. Uszy do góry smile
          • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 01.04.13, 23:52
            Tak, mam czas, pracuję w domu, zresztą z marnym powodzeniem i to też się nie podoba - bo wszyscy w klasie jeżdżą na narty, a ona nie, a Filip to był na Karaibach, a ona w domkach nad morzem, a kup mi jeszcze jedną monster high i tak dalej w ten deseń.
            Odrabiamy lekcje, chodzimy na spacery, nigdy nie musi siedzieć nawet 5 minut w świetlicy. Nigdy nie musiała iść chora do szkoły dlatego, że matka nie mogła pozwolić sobie na zwolnienie lekarskie. Nigdy nie była zaniedbywana.
            Ciężko jest, jak własne dziecko wypina się na wszelkie wartości, jakie chcesz mu przekazać.
            • mayaalex Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:03
              A jak jej stosunki z ojcem? Bo moze ona Cie chce ukarac jesli sie rozstaliscie? Albo testuje czy Ty tez jej nie zostawisz? Kurcze, nie mam absolutnie pojecia jak takie malolaty funkcjonuja ale ona mala jest wiec to nie jest typowe zachowanie. Cos tam jej musi w glowie siedziec i pewnie nie umie tego inaczej przepracowac. Cos co nie jest nawet bezposrednio z Toba zwiazane ale czego skutki Ty odczuwasz.
            • kk345 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:04
              Pisanie, ze 7-letnie dziecko sie na coś wypina i zarzucanie jej niewdzięczności to raczej Twoja projekcja na nią własnych frustracji- naprawdę przydalby się Wam psycholog.
              • bri Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:17
                Dokładnie. Mamusia dała Lily do pieca, Lily szybciutko przenosi frustrację na niewinne dziecko. Siedmiolatka woli się bawić niż odrabiać lekcje = narkotyki i nastoletnia ciąża. Kamon.
                • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:21
                  Również kiedyś byłam 7-latką.
                  I naprawdę odrobienie lekcji i przeczytanie czytanki nie było dla mnie tragedią, żebym tupała, histeryzowała i rzucała książkami.
                  Ze znajomych, z dzieci znajomych, tych, którzy do czegokolwiek w życiu doszli - nie znam nikogusieńko o takim usposobieniu.
                  Po prostu nie rozumiem swojego dziecka. Im bliżej końca semestru, tym bardziej leniwa, arogancka, niemiła.
                  • bri Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:33
                    Twoja córka nie jest Tobą. I może to dobrze - Tobie Twój pomysł na życie szczęścia jak widać nie przyniósł.
                  • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:33
                    Lily!!!!!!!!
                    Dlaczego Ty uparcie wciąż i wciąż porównujesz córkę do siebie. Jaka to Ty nie byłaś w jej wieku...ojejciu, byłaś taka, a jaka jesteś teraz? Ale pewnie dziecko ma geny po ojcu i Ty już się boisz co to będzie za 10 lat...
                    Opanuj się! Ona się buntuje, bo to taki wiek! Musi się buntować. Nie może być bezwolną, posłuszną córeczką mamusi.
                    Ja byłam taka jak Ty, i też patrzyłam, czas krótki na szczęście, na swoje dzieci, przez pryzmat własnego zachowania w dzieciństwie. Bardzo szybko się opamiętałam.
                    Bo moje dzieci mają zalety, których ja nie miałam. I czas skupiać się na zaletach, a nie wadach dziecka (vide Twoja mama).
                    Idź na terapię, jak najszybciej, bo masz duzy problem. Nie z dzieckiem, a ze sobą.
                    • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:43
                      Problem w tym, że jej ojciec nie ma ŻADNYCH zalet. To po prostu mały cwaniaczek, któremu udaje się jako tako utrzymać własną działalność, bo zawsze jakoś wykołuje klientów... Zaczął ją prowadzić w czasach, kiedy rynek przyjmował wszystko w tym sektorze + potem inwestował w reklamę.
                      Natomiast ja nie mam kasy, żeby potem zasponsorować nie uczącej się i pozbawionej ambicji dziewczynie jakiś punkt usługowy, czy cokolwiek.
                      Niestety jestem bogatsza o własne gorzkie życiowe doświadczenia, co do wyboru drogi zawodowej itp. Niestety czasy są takie, że kto nie jest pracowity, ten odpada.
                      Dodam, że tatuś to kłamczuch i manipulator - tak, bardzo się boję, że córka będzie taka sama. Jak innych tym skrzywdzi, to pół biedy, gorzej, jak siebie samą.
                      • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:58
                        Lily, ja Ci kiedys napisałam, ze jestes inteligentna, i mam nadzieję, że się nie pomyliłam, a to, co Ty teraz piszesz, spowodowane jest załamaniem nerwowym.
                        Dzieci uczą sie poprzez wzorce nabywane w domu, poprzez obserwację, osmozę i doświadczenia. One widzą i naśladują. Wszystko widzą i jeszcze więcej czują.
                        Na pewno córka czuje Twoją niepewność, Twoją słabość. Im bardziej będziesz słaba, tym bardziej córka będzie Cię prowokować.
                        Nie możesz jej pokazać, że masz o niej złe zdanie, nie możesz pokazać, że jesteś bezsilna. Bo wtedy to TY, nie ojciec dziecka, bedziesz odpowiedzialna za ewentualne zejście na manowce.
                        • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:02
                          Może to zabrzmieć ohydnie... Możesz mnie ukamienować tu...
                          Ale moje dziecko to moje totalne rozczarowanie sad.
                          Milion problemów z każdej strony i ani światełka nadziei, że cokolwiek będzie normalnie i standardowo, jak u reszty świata.
                          Tak, jestem totalnie załamana.
                          • bri Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:09
                            Nic co do tej pory napisałaś o swojej córce nie świadczy o tym, żeby sprawiała jakieś nienormalne, nadzwyczajne trudności. Wdrożenie do odrabiania prac domowych i nauka czytania są trudne dla wielu dzieci (i ich rodziców). Jeśli jesteś rozczarowana to uświadom sobie przynajmniej, że to nie wina Twojej córki, a Twoich wygórowanych oczekiwań.
                            • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:14
                              Po prostu uwierz, w ciągu tych wszystkich lat nie zdarzyło się nic, z czego można by się nieskrępowanie cieszyć. Raczej co chwilę jakieś kłopoty, choroby, wypadki, trudności dziecka w każdej dziedzinie życia.
                              A nauczycielka ze swej strony dyscyplinuje mnie, że reszta dzieci robi to i to, a moje dziecko jest najsłabsze w klasie. To naprawdę nie są MOJE wygórowane wymagania.
                              • bergamotka77 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:17
                                skoro ma dopiero 7 lat moze pojdzie raz jeszcze do 1 klasy i spokojnie przerobi material?
                                • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:21
                                  Będę musiała uzyskać na to zgodę rady pedagogicznej...
                                  Nie wiem, czy mi się to uda, bo przecież psuję te ich cudowne statystyki.
                                  Tak, moim zdaniem córka jest chyba trochę niedojrzała i stąd też wiele problemów. Ale z drugiej strony, pełno 6-latków radzi sobie w klasach I, a czytaniem też.
                                  • sylki Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:25
                                    Podążasz złym tokiem myślenia, to że inne dzieci sobie radzą wcale nie oznacza, że i twoja powinna.
                                    Mój syn poszedł do 1 kl mając 7 lat, niestety nie zbadałam jego gotowości do szkoły, cóż 4 lata męki, miałam takie same myśli, takie same rozczarowania jak ty. Chodzenie po różnych psychologach nic nie dawało, bo żaden nie wpadł na pomysł, że mój syn może mieć coś takiego jak ADD ta dysfunkcja dotyka raczej dziewczynki u chłopców rzadko spotykana.

                                    Od końca 4 kl mój syn ma nauczanie indywidualne, jest lepiej, ale też nie cudownie niestety. Przed nim egzamin szóstoklasisty, boję się strasznie, ale cóż za niego nie napiszę.

                                    Myślałam go o pozostawieniu w 1 kl, ale psycholog stwierdziła, że mój syn ma całkiem sporą wiedzę by go zostawiać kolejny rok w tej samej klasie. Żałuję, że posłuchałam i poszedł do klasy drugiej, bo problemy się nawarstwiały i tyle.

                                    Nie pomogłam i nie pocieszyłam, ale doskonalę cię rozumiem.
                                  • minor.revisions Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 19:26
                                    Więc wez ich sposobem. Znajdz lekarza, ktory wypisze mlodej zwolnienie na cokolwiek dlugiego, tak, zeby mloda nie miala szans nadrobic zaleglosci i musiala powtarzac ze wzgledow zdrowotnych. A potem swiezy start w klasie, w ktorej nie bedzie tych wredot i nie bedzie najmlodsza. Przerabiane w rodzinie z dobrym skutkiem, zreszta po cichu podpowiedziane przez wychowawce klasy.
                                    • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 19:57
                                      W przyszłym tygodniu mają być konsultacje z wychowawczynią, zamierzam ją wypytać, czy w ogóle widzi moją córkę w klasie II na tę chwilę - może się okazać, że sprawa rozwiąże się pozytywnie bez specjalnych utrudnień.
                                      Co do szkoły artystycznej, wybieramy się na zwiady do fajnej podstawówki, gdzie kładzie się nacisk na malowanie, muzykę, teatr itp. - problem w tym, że to nie nasz rejon, ale może się uda.
                              • werualta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:20
                                a co nauczycielka proponuje? skoro twierdzi, że Twoja córka jest najsłabsza? Co ta pani Ci sugeruje? jak pracuje z dzieckiem, jak z Tobą?
                                • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:32
                                  To są różne formy pracy, układanie pusów, jakichś tam puzzli na lekcjach plus czytamy w domu.
                                  W świetle postów zastanawiam się teraz, czy taka słaba, czy po prostu przeciętna około 7-latka. Uczy się w większości ze starszymi.
                                  Czyta głoskując po cichu każdy wyraz, ale w tej chwili ogarnia już całe krótsze zdania bądź czyta etapami do przecinka i dalej. Sporadycznie myli litery, co wynika chyba bardziej z rozkojarzenia i znudzenia tematem niż z nieznajomości liter.
                                  Czyta niestety długo, ale w sumie prawidłowo.
                                  Nie wiem, co jest tu normą, a co opóźnieniem - większość dzieci czytała tak jak ona pod koniec zerówki lub na początku klasy I, teraz są faktycznie zaawansowane.
                                  Ja czytałam płynnie mając lat 5, to przyszło samo, trudno mi nawet wyobrazić sobie, że można mieć problem syntezą głoskową, bo o to rzecz się rozbija.
                                  Czytanie zaczęło się w grudniu 2011, córka miała wtedy ponad 5,5 roku - wiadomo, na początku w podręczniku były sylaby, krótkie pojedyncze wyrazy, dopiero pod koniec zerówki niedługie czytanki.
                              • bri Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:13
                                > Po prostu uwierz, w ciągu tych wszystkich lat nie zdarzyło się nic, z czego moż
                                > na by się nieskrępowanie cieszyć.

                                No wybacz, ale nie uwierzę. Nawet ludzie wychowujacy dzieci z zespołem Downa albo autyzmem potrafią się swoim rodzicielstwem cieszyć. Ten pesymizm jest w Tobie, a nie wynika z cech Twojej córki. Nauczycielki dyscyplinują wszystkich rodziców, od tego m.in. są - to się nazywa informacja zwrotna na temat postępów dziecka i nie ma powodów do histeryzowania z tego powodu. Robisz co możesz przecież. Jeśli córka nie będzie robiła wystarczających postępów to powtórzy klasę, to cały czas nie jest jeszcze żadna tragedia. Nie wszyscy dorastają do szkoły w jednym wieku.

                                Fochy przy odrabianiu lekcji zdarzają się większości dzieci. Moja córka przy czytaniu pierwszej szkolnej lektury udawała, że zbiera jej się na wymioty po paru linijkach. Nauka czytania nie była łatwa i przyjemna ani dla mnie, ani dla niej, ale nie było zmiłuj. W zeszłym miesiącu dostaliśmy oficjalnego e-maila od nauczycielki, że córka nie odrobiła kilku pracy domowych i że będzie to rzutowało na jej ocenę. Dostala już jakieś uwagi do dzienniczka. Do tej pory przeżywa "załamania nerwowe", kiedy dostanie pracę domową sprawiającą jej większą trudność, albo wymagającą dużo pracy. Nawet przez myśl mi nie przyszło, żeby swoje dziecko oceniać tak jak Ty to robisz, przez takie błahostki. Nauczycielki zawsze będą się czepiać, a jeśli dodatkowo Ty jej dokuczyłaś swoimi licznymi uwagami, co do jej pracy to nawet mimowolnie ona może teraz dokuczać Tobie. Nie przenoś tego konfliktu na Twoją córkę.

                                Poczytaj sobie jakieś książki o komunikowaniu się z dziećmi, może to Ci pomoże zrobić rachunek sumienia i przestać się przejmować rzeczami, na które wpływu nie masz. Piszesz jakby z jakiegoś głębokiego dołu, a to nie jest dobra perspektywa. Może zamiast psychologa idź najpierw do psychiatry, jeśli czujesz, że kompletnie nie dajesz rady, może warto na początek skorzystać z jakiś leków.
                          • bergamotka77 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:13
                            mysle ze klopoty z nauka to twoje rozczarowanie. Tez bylam swietna uczennica i problemy dziecka w szkole bylyby dla mnie duzym przezyciem. Mysle ze boisz sie ze ona ma cechy swojego taty a po tobie nic nie odziedziczyla a poniewaz masz zdanie o ojcu dziecka jakie masz, widzisz ja w przyszlosci jako cwaniaczke, ktora olewa nauke i interesujaca sie tylko towarzystwem i ciuchami. Spokojnie badz silna, zmien jej otoczenie na towarzystwo ktore sie uczy i nie zlewa tego co mowi pani. Moze ona odkryla ze jest slabsza w nauce niz nni i to nadrabia tupetem? Chyba bledem bylo puszczac ja tak wczesnie do szkoly - jest najmlodsza i widocznie emocjonalnie szkola kosztuje ja zbyt wiele.
                            • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:19
                              Nie miałam wyjścia - córka nie chodziła do przedszkola (ciągłe choroby plus wada serca), a potem, okazało się, że na przygotowanie 5-latka ma miejsce tylko w rejonowej zerówce. Nie chciałam jej tam posłać, bo tam też były starsze dzieci, w liczebności 2 razy większej niż w jej klasie. I tak zaczęła się ta przygoda ze szkołą, której nie chciałam ani ja, ani chyba ona.
                              A po zerówce córka nie chciała zmieniać klasy, szkoły, powtarzać zerówki ani nic w tym stylu. Trudno się adaptowała do klasy i nie chciałam jej wówczas tego fundować po raz drugi. Paradoksalnie lepiej by sobie z tym poradziła teraz. Wie, że zmieni szkołę i jej nie żal, zwłaszcza jak usłyszała, że gdzie indziej jest mniej lekcji.
                              • bergamotka77 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:29
                                no tak to przeladowanie zajeciami do 15-16 w prywatnych tez nie jest dobre. Gdzie czas na nauke, zajecia, zabawe i pasje? Moj syn konczyl szkole w pierwszych klasach ok. 11:30 a nawet 10:30 - mial mase czasu dla siebie po odrobieniu lekcji, kiedys zaczal czytac o historii i to go wciagnelo - ma naprawde duza wiedze historyczna. Ale obcy mi jest wyscig szczurow,nigdy go nie przeladowywalam zajeciami - ma jeden sport dosc absorbujacy czasowo, rowniez weekendy i jezyk obcy. Teraz marzy od wrzesnia dodatkowo o sekcji plywackiej, karate i tenisie ale nie wszystko naraz. Sam poprosil o przynajmniej jeden dzien w tygodniu gdy nie ma zadnych zajec, treningow, lekcji jezyka - tylko czas dla siebie. A twoja corka ma duzo zajec pozalekcyjnych? Moze jest po prostu przemeczona?
                                • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:36
                                  2 x w tygodniu chodzi na taniec, na co sama się uparła. Nie przymuszam. Ma tam koleżanki spoza szkoły, oprócz tańca są elementy rytmiki, zabawy ruchowe itp. Dobrze jej to robi i nie chciałabym jej tego pozbawiać.
                                  W szkole zostaje raz w tygodniu na kółku plastycznym, a raz na teatralnym. To też jej pomysły, jej wybory. Inne dzieci w tym samym czasie też na coś chodzą albo muszą siedzieć w świetlicy. Gdybym pracowała u kogoś, mogłabym pewnie odbierać ją ok. 17:00.
                                  Staram się ograniczać te zajęcia na rzecz nie przemęczających intelektualnie. Czyli np. mówię "nie" kółku informatycznemu czy kółku angielskiego, nie w tym roku.
                                  A teraz wymyśliła sobie grę na akordeonie, bestia jest oburęczna i ma do tego techniczne predyspozycje, ale tu na razie się wstrzymamy.

                                  Przemęczona to pewnie jest tymi 6 lekcjami codziennie, to nie jest rewelacyjny pomysł. Ale z drugiej strony jest jednym z niewielu dzieci, które spędzają czas w szkole tylko na tych lekcjach i nie muszą jeszcze siedzieć w świetlicy.
                                  • minor.revisions Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 19:32
                                    No widzisz, kazdy ma jakies zdolnosci i bardziej ulubione zajecia, Twoj pech polega na tym, ze akurat talenty corki to nie jest to,co jest najbardziej premiowane w szkole. Ale to nie twoja ani jej wina. Moze sie rozkreci w szkole sredniej o profilu artystycznym.
                                • bergamotka77 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:44
                                  Aha, powiem ci na pocieszenie ze w tip top przedszkolu w zerowce moj synek radzil sobie srednio... Potem tez bylo ciezko mu przeskoczyc bariere jezykowa gdy znalazl sie w angielskiej szkole w godz. 9-15, ale wyszedl z tego doswiadczenia silniejszy. Zorientowal sie ze mozna sobie poradzic nawet gdy sie na poczatku nie zna jezyka i znalezc przyjaciol. Potem w polskiej szkole musial w miesiac nadrobic material pierwzsej klasy. I na poczatku bylo tak sobie, ma czworki a teraz im jest starszy tym lepiej mu idzie - z semestru na semestr przynosi coraz lepsze oceny choc to juz czwarta klasa. Dolaczyl powoli acz nieublaganie do klasowych orlow. A czytal na poczatku srednio, mial slaba motoryke mala, do dzis nienawidzi kolorowac duzych obszarow, jest leworeczny i pismo ma takie sobie. Ale w straszych klasach coraz bardziej liczy sie wiedza a nie ta otoczka - pismo, szlaczki itp. Uwierz w swoja corke, ona to odczuje, ja nigdy nie zwatpilam w inteligencje mojego dziecka, spokojnie robilismy zalecone zadania w zerowce a dzis z przyjemnoscia chodze na wywiadowki.
                                  • bergamotka77 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:58
                                    aha czyli jak na siedmiolatke ma tego calkiem sporo - trzy rodzaje zajec to moze zbyt duzo? O ktorej wraca do domu? Wiem ze sa 6-latki czytajace itp ale to nie jest norma. Zwlaszcza jesli odwleka odrabianie lekcji to moze chce po prostu miec wiecej czasu dla siebie a jej dzien jest pewnie zorganizowany od a do z. Nie frustruj sie, nie spelniaj za wszelka cene oczekiwan innych, kochaj corke i wierz w nia choc tez wymagaj aby relizowala obowiazki. Bedzie dobrze, zobaczysz!
                          • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:27
                            Ja Ciebie naprawdę rozumiem.
                            I próbuję Ci pokazać błąd w Twoim rozumowaniu.
                            Córki nie masz po to, by Ci cokolwiek rekompensowała.
                            Nie masz jej po to, byś mogła się nią chwalić przed matką.
                            Ona jest cudem. Po prostu.
                            Jest malutkim człowieczkiem, który radzi sobie jak umie w tym cholernie trudnym świecie.
                            Powody do radości zawsze się znajdą. Wszystko zalezy od nastawienia.
                            Ja mam córcię, która jest bardzo uparta. Zdolna bestia niesłychanie, ale nadpobudliwa emocjonalnie. Osiwiałam przez nią. Miała bunt dwulatki, trzylatki, czterolatki, ciagle się buntuje, a ma prawie dziesięć latbig_grin
                            I zła byłam na nią nie raz, ale wiesz co myslałam, jak mi już złość przeszła?
                            Że to nie ona ma się zmienić. To ja coś robię nie tak. I to była prawda.

                            Nie masz wyjścia Lily, idź na terapię, będę to powtarzać aż do skutku.
                            • bi_scotti Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:37
                              Lily, my wszystkie bylybysmy cudownymi rodzicami dla nas samych, problem w tym, ze to niemozliwe - jestesmy rodzicami dla tych innych, dziwnych, nie-takich-jak-by-sie-chcialo, zagadkowych istot, ktore sa naszymi dziecmi. I nie pozostaje nam nic innego jak wywiazac sie z bycia ich rodzicami jak najlepiej sie da - ICH rodzicami (nie rodzicami nas samych!). Wiec przestan myslec o sobie gdy mialas 7 lat, bo nie masz i mamusi-Lily nie potrzebujesz. Natomiast Twoja Mloda mamusie-Lily potrzebuje i potrzebowac bedzie jeszcze sporo lat.
                              Jest jednym wielkim rozczarowaniem? I tak byc moze ... A co ona mysli o Tobie? Tez ja tak roczarowujasz jak ona Ciebie? Nie jestes mama z marzen? Warto wiedziec co ona mysli o Tobie, o Was razem, o swoim domu - wiesz to?
                              Jest leniwa i nie chce sie uczyc. Tak? Zdarza sie. Co lubi robic? Gdzie/jak/kiedy mozesz przemycic choc troche "smrodku dydaktycznego" i edukacji w tym, co Mloda lubi robic i co robi dobrze? Bo na pewno COS robi dobrze - chocby to bylo tylko puszczanie baniek mydlanych!
                              Jak pisze Pade, potrzebujesz jakiegos lustra/przyjaciela/terapeuty/ksiedza ... pozwalajacego Ci sie wygadac ale i zadajacego pytania zmuszajace Cie do analizy co MOZNA poprawic w Twoim ukladzie matka-corka a i w Twoim wlasnym postrzeganiu swiata. Dopiki sama sobie w glowie nie poukladasz uczciwie swojego rodzicielstwa, swojej doroslosci, latwiej Ci nie bedzie.
                          • madi138 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:10
                            OJP czy ty nie zauważyłaś, że zachowujesz się jak twoja własna matka, na którą tak narzekasz?! ona też ma zapewne, jakieś oczekiwania wobec ciebie, których ty nie spełniasz i też jest tobą rozczarowana. ty wiesz, jak to jest to jest, więc czemu fundujesz to samo własnej córce? potępiasz własną matkę, ale zachowujesz się jak ona. śmigaj dziewczyno na terapię dla DDD!
                          • asia_i_p Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:50
                            Ale skąd ty u diabła wiesz, jak jest u reszty świata? Z forum? - nie rozśmieszaj mnie. Ze spotkań z koleżankami, których dzieci na tych spotkaniach działają, jak to moja kuzynka określa "w trybie demo"? - nie rozśmieszaj mnie. Z opowieści rodziny, jaka byłaś, z własnej pamięci - po pierwsze, mogłaś być wyjątkowa, po drugie część to pewnie legenda.

                            Siedmiolatki bywają upiorne i już. Lenią się, bo już są na tyle bystre, żeby rozróżniać co praca, a co przyjemność, a jeszcze nie na tyle bystre, żeby widzieć korzyści z pracy. Kłamią, bo rozwój intelektualny wyprzedził moralny - już potrafią, a jeszcze się nie nauczyły, że to złe. Bywają aroganckie, bo testują wszelkie sposoby odnoszenia się do ludzi.

                            To nie klęska wychowawcza tylko kolejne wyzwanie, poważniejsze od tych poprzednich. Rozczarowanie dzieckiem w tym wieku nie jest ohydne, tylko grubo przedwczesne, bo do etapu rozważania rezultatów jeszcze długie lata, na razie jesteś u początku pracy.
                          • przeciwcialo Re: Chciałabym nie żyć 03.04.13, 18:01
                            Myslisz że ona tego nie czuje?
                      • przeciwcialo Re: Chciałabym nie żyć 03.04.13, 18:00
                        Rozmawiałam niedawno z facetem który walczy o dzeici w sądzie, po rozwodzie trafiły do matki i szcześcia tam nie ma. Powiedział mądre zdanie- człowiek powinien się mocno zastanowic z kim miec dzieci. Twój maż takim cwaniaczkiem bez zalet chyba był wcześniej, a jednak masz z nim dziecko i teraz tatuś bez zalet to io córka nieudana.
                        Wex na klatę, ojca jej nie zmienisz ale mozesz jeszcze "kręgosłu" ustawić niekoniecznie wiecznie porównując do siebie.
                        • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 03.04.13, 18:24
                          Na usprawiedliwienie - i jego, i trochę siebie - powiem tylko tyle: nie każdy nadaje się do posiadania dzieci, nie każdy powinien je mieć. Posiadanie nawet niż 1 dziecka nie czyni koniecznie z człowieka eksperta w sensownym rodzicielstwie.
                          Jest to człowiek wygadany, inteligentny, konkretny, energiczny - zawsze miałam wrażenie, że jest kimś, kto potrafi wziąć na klatę sprawy rodzinne, on z kolei różne niepowodzenia edukacyjne swojej starszej córki zawsze zwalał na jej matkę...
                          Być może, gdybyśmy nie mieli dziecka, nadal nadawalibyśmy na tych samych falach. Po prostu - mam nieodparte wrażenie, że jest to człowiek, który wszystkie problemy dzieci odsunąłby jak najdalej od siebie, bo to takie niemęskie i w ogóle to zwykłe wymyślanie.
                          • przeciwcialo Re: Chciałabym nie żyć 03.04.13, 18:28
                            To jednak ten facet się nie mylił. Szkoda tylko małej. Zmień jej koniecznie szkołę, może wyluzujecie obie. Czego z całego serca życze.
                          • bergamotka77 Re: Chciałabym nie żyć 04.04.13, 17:26
                            llily

                            kolejny raz slysze o facecie ktory namowil ematke na dziecko i potem wynikly z tego duze problemy emocjonalne - podobnie pisala o tym ze facet ja wrobil w dziecko i pozniej zostawil danaide. Tez madra babka i samoswiadoma. Dla mnie niepojete - jesli nie chcialyscie miec dziecka to po diabla zachodzilyscie w ciaze? Wiadomo ze mozna z roznych powodow musiec wychowac je samodzielnie, niekoniecznie przyczyna jest rozstanie czy rozwod, ale np. smierc czy wyjazd faceta do pracy za granice. Nie ma nigdy gwarancji na tate w pakiecie z dzieckiem.

                            > Jest to człowiek wygadany, inteligentny, konkretny, energiczny - zawsze miałam
                            > wrażenie, że jest kimś, kto potrafi wziąć na klatę sprawy rodzinne

                            czyli ma jakies zalety? wink

                            > Być może, gdybyśmy nie mieli dziecka, nadal nadawalibyśmy na tych samych falach

                            moze tak myslisz podswiadomie? Gdyby nie dziecko to bylibysmy razem, i zyli szczesliwie? Nie znam okolicznosci waszego rozstania ale sama sobie troche zaprzeczasz - czlowiek bez zalet czy z zaletami ale nie nadajacy sie na ojca? Cos tu sie gubisz w zeznaniach wink
                            • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 04.04.13, 17:59
                              Jest jeszcze inaczej - odpowiedzialność za własne dziecko sprawiła, że stałam się również bardziej odpowiedzialna za różne życiowe decyzje, przestałam być osobą żyjącą sobie miło od randki poprzez spotkanie z przyjaciółkami do jakiegoś tam koncertu itp.
                              Mam wrażenie, że dopiero po urodzeniu dziecka stałam się dorosła - a on moim zdaniem nie dorósł i nadal żyje tak, żeby JEMU i TYLKO JEMU było jak najwygodniej.
                              Układ był miły, pasował - ale jak się nie miało właściwie żadnych specjalnych zobowiązań.
                              W skrócie - zmieniłam się, on nie. Dla niego dziecko miało być ładnie opakowaną zabawką, a ja dostałam "krew, pot i łzy".
                              Gdybym nie miała dziecka, pewnie nadal żyłabym sobie tak z dnia na dzień, może nadal byśmy się zgadzali, podstarzała panienka i wieczny piotruś pan wink. Nie wiem, czy byłabym szczęśliwa, czy może by mnie to w końcu znudziło i uznałabym taki związek za jałowy. Takie rozważania są bezprzedmiotowe w tej chwili. A zalety, to on i owszem ma, ale do lekkiego i miłego życia, a nie jako partner w kłopotach - jestem pewna, że tak samo migałby się i bez dziecka, od czegokolwiek, gdybym np. poważnie zachorowała, straciła pracę itd. Nie wspierałby, uciekałby, zostawiłby mnie z problemami bez jakiegokolwiek psychicznego wsparcia.
                              Rozumiem, że nie ma gwarancji na pełną rodzinę, ale mam np. kumpla, który po rozwodzie naprawdę intensywnie opiekuje się córką, dzieli się z byłą żoną obowiązkami, no i ma super kontakt z dzieckiem. Tak więc niekoniecznie rodzice muszą być razem, żeby tata pełnił rolę taty.
                  • werualta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:16
                    nasze dzieci są zupełnie inne niż my! to oczywista oczywistość! i nie można dziecka porównywać do siebie samego!
                  • yoka1 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:23
                    lily-evans01 napisała:

                    > Również kiedyś byłam 7-latką.
                    > I naprawdę odrobienie lekcji i przeczytanie czytanki nie było dla mnie tragedią
                    > , żebym tupała, histeryzowała i rzucała książkami.
                    > Ze znajomych, z dzieci znajomych, tych, którzy do czegokolwiek w życiu doszli -
                    > nie znam nikogusieńko o takim usposobieniu.

                    ja znam takie dziecko - jeśl ichodzi o odrabianie zadań domowych, jeszcze do tego wykrzykuje, że się zabije i wolałoby nie żyć niż robić zadanie
                    • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:26
                      A jak rodzice to znoszą?
                      wink
                      • yoka1 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:13
                        lily-evans01 napisała:

                        > A jak rodzice to znoszą?
                        > wink

                        nie wiem, czy pytanie było do mnie, ale odpowiem. Na początku strasznie ich to stresowało wkontekście tego mówienia o "zabijaniu się", po czym zapytalidziecko,czy rozumie, co to znaczy zabić się i nie żyć. Dziecko miało wielkie oczy jak usłyszało, co to oznaczabyć nieżywym, bo rozumiało to w kontekście gier komputerowych, że w tym momencie "nie żyje", a potem będzie normalnie. Teraz obrócają to w żart albo nic nie mówią, dziecko coraz rzadziej to wykrzykuje, ale zdarza się.
                        • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:34
                          Do Ciebie.
                          Dla mnie sytuacja taka, że pewnie zagotowałabym się wewnętrznie ze złości.
                          • yoka1 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:44
                            lily-evans01 napisała:

                            > Do Ciebie.
                            > Dla mnie sytuacja taka, że pewnie zagotowałabym się wewnętrznie ze złości.

                            ale od czego? od tego gadania dziecka?
                  • asia_i_p Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:31
                    A dla niej jest. Bo jej nie idzie?; bo jest leniwa - naprawdę to nie dramat, cecha charakteru jak każda inna, tylko trzeba się nauczyć samemu brać w troki, a to trochę pracy?; bo jej się kojarzą lekcje z awanturą - fajnie bawiłam się z mamą, a potem lekcje i już nie jest fajnie? - cokolwiek może być.


                    Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

                    Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
                  • przeciwcialo Re: Chciałabym nie żyć 03.04.13, 17:55
                    Takie zachowanie nie bierze się z księzyca, z reguły po kilku latach przychylania nieba wink
                • fifiriffi Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:59
                  bri napisała:

                  > Dokładnie. Mamusia dała Lily do pieca, Lily szybciutko przenosi frustrację na n
                  > iewinne dziecko. Siedmiolatka woli się bawić niż odrabiać lekcje = narkotyki i
                  > nastoletnia ciąża. Kamon.


                  ech forum,forum,forum i te mądrości.Widzisz...ematka zawsze lepiej wie "o co kaman" w twoim zyciu.
            • noname2002 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:18
              Tak, mam czas, pracuję w domu, zresztą z marnym powodzeniem i to też się nie po
              > doba - bo wszyscy w klasie jeżdżą na narty, a ona nie, a Filip to był na Karaib
              > ach, a ona w domkach nad morzem, a kup mi jeszcze jedną monster high i tak dale
              > j w ten deseń.

              Szkole jej zmien na panstwowa, ta prywatna to jakas porazka. Ciagle bedzie sie z nimi porownywac i czuc sie jak uboga krewna.
            • guderianka MUSISZ 02.04.13, 08:15
              Musisz zmienić jej środowisko. KOniecznie. Na normalne. Na normalne dzieci z publicznej szkoły, gdzie biedni wymieszani są z bogatymi, silni ze słabymi, wrażliwi z przebojowymi. Bez tego Twój wkład wychowawczy będzie o kant tyłka potłuc-bo mała jest w tym wieku kiedy zaczyna zauważać autorytety zewnętrzne. Zapisałabym też ją na jakieś zajęcia-sztuki walki-to nauka siebie i swego ciała, ale też szacunku do innych i współpracy

              Kochana-dzisiaj mojej Starszej chyba ściągają ten piekielny trójkat, chyba dostaniemy pozwolenie na rehabilitację i usprawnianie. Będę dostępna dla Ciebie-możemy się umówić u mnie , przyjedziesz z Młodą, możemy wyjść na podwórko, na plac zabaw, może dziewczyny złapią kontakt. Już ja Ci natlukę do głowy suspicious
            • werualta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:17
              ' kup mi jeszcze jedną monster high '

              a kupujesz?
              • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:40
                Kilka ma - jedną ode mnie, jedną od ojca, od babci, od kuzynki itp.
                Powiedziałam jej, że wystarczy, ma te główne bohaterki, nie zakładamy sklepu.
        • xika_da_selva Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:07
          przeyebane musialas miec te swieta, zeby o siedmioletniej dziewczynce pissc takie rzeczy:

          lily-evans01 napisała:
          > Moja 7-letnia córka to pyskująca zołza,
          która nie chce się uczyć

          btw, ty jestes ta od rozpaczliwych postow o szkolach prywatnych i zmuszeniu do przesadzenia corki?
          przestan przelewac na mala wszystkie twoje frustracje, przestan panikowac przy poj. pyskowce (nie dozyjesz do 16ych urodzin dziecka) i nie chodz za nia jak jakas kwoka -rowniez dotyczy szkolnych obowiazkow.
          widze tu matke przerazona wizja, ze poszla w odstawke na rzecz kolezanek, a ledwo 1 semestr sie skonczyl. strach sie bac, co bedzie jak corka bedzie miala chlopaka.
          a wyeliminowac niesatysfakcjonujacego partnera mozna rowniez w sposob legalny, rozwodem.
          • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:24
            Mój "partner" nie mieszka z nami i mieszkać nie będzie, uczestniczy w wychowaniu dziecka głównie finansowo.
            Co do córki - niestety w wieku 7 lat inaczej się zachowywałam i co innego mi w głowie było.
            Im gorsze, im bardziej chamskie dziecko, tym większy jej podziw wzbudza. Martwi mnie to, a zarazem i irytuje.
            • xika_da_selva Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 02:13
              a kogo to, przepraszam bardzo, obchodzi? twoja corka to nie twoj klon powielajacy wszystkie twoje zachowania a co z tym idzie, rowniez porazki, i to chyba dobrze?
              fascynacji chamskimi koleznkami nie zabijesz biegajac za mala i nazywajac ja zlosliwa zolza. zreszta, wyglada na to, ze mala ma chamskie wzory do nasladowanja nie tylko w szkole ale i w domu.
              lily-evans01 napisała:
              co do córki - niestety w wieku 7 lat inaczej się zachowywałam i co innego mi w
              > głowie było.
              > Im
              • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 02:21
                Toteż, jak Cię to nie obchodzi, naprawdę nie musisz wchodzić do tego wątku.
                Przymusu nie ma.
                Ja też omijam wiele dla mnie nieciekawych.
              • bergamotka77 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 02:29
                xika
                zachowaj troche poziomu. Najlepiej to przysrac i czuc sie wspanialym!
        • werualta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:15
          za bardzo wybiegasz w przyszłość
        • tully.makker Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:27
          No niestety to wypisz wymaluj moj Drugi. Opis pasuje jak ulal. Do tego dodaj ADHD i masz mieszanka ktora nie raz doprowadza nas do rozpaczy. Pracujemy na codzien, codziennie od nowa, i codziennie widzimy, ze efekty sa mizerne. Co nie znacyz, ze trzeba sie poddawac.
          • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:50
            Co robicie?
            Moja córka chodzi na integrację sensoryczną, efekty są... jakieś...
            Może gdyby chodziła do przedszkola, widziałabym wcześniej, że coś jest nie halo - terapia SI najbardziej pomaga młodszym dzieciom. No, ale wyszło, jak wyszło i niczyjej nie ma w tym winy.
            • tully.makker Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:45
              Mielismy diagnoze SI, ale w tej materii nie bylo deficytow. Mielismy diagnoze ortooptyczna, i po cwiczeniach uwaga i zaangazowanie w zajecia przedszkolen znaczaco sie poprawily.

              Ale generalnie stosujemy zasady postapowania dla dzieci z ADHD, czyli konsekwencja, rozbijanie zadan na mniejsze czesci, system nagrod, ograniczenie kontaktu z TV i sprzetem elektornicznym, wspolne czytanie, duzo ruchu fizycznego w formie zorganizowanej (zajecia judo) i niezorganizowanej (spacery). Oraz tlumaczenie i dawanie dobrego przykladu. Suplementujemy Omega 3. tak naprawde, to chyba jest najbardziej skuteczne - jak zaniedbamy podawnie, to widac, ze mu sie znaczoco pogarsza juz po kilku dniach niepodawania.

              Efekty okreslilabym jako mizerne ;-(
        • aquarianna Moderacja ... 02.04.13, 10:55
          ... może zajęłaby się jakimś sensowniejszym zajęciem niż cenzurowaniem postów, w których "brzydki wyraz" został użyty ewidentnie w sposób żartobliwy i nikogo nie obrażał uncertain
          • lily-evans01 Re: Moderacja ... 02.04.13, 10:58
            WTF?
            Ja tam nawet nic nie zauważyłam wink.
        • fifiriffi Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:57
          lily-evans01 napisała:

          > Moja 7-letnia córka to pyskująca zołza, która nie chce się uczyć, nie chce włoż
          > yć w cokolwiek minimum wysiłku, a najbardziej imponują jej najwredniejsze dziew
          > czynki z klasy. Przenosi ze szkoły te chamskie odzywki i zachowania do domu, mn
          > ie po prostu serce boli. Już nawet nie chodzi o to, jak się do matki odnosi - a
          > le nie było moim zamiarem wychowanie osóbki bezwolnej myślowo i podporządkowują
          > cej się najbardziej niegrzecznym i bezczelnym dzieciom. Z tymi dobrymi jakoś ni
          > e potrafi znaleźć kontaktu.
          > Po prostu boję się, co będzie dalej, kiedy będzie pierwszy papieroch, piwko, dr
          > agi albo niechciana ciąża, to może mnie czekać za jakieś 8 lat niestety.


          trza było w tyłek strzelić raz i drugi...Krzyknąć...
    • kanna Re: Chciałabym nie żyć 01.04.13, 23:41
      Skoro tak Cię męczy to wszystko i unieszczęśliwia - warto zastanowić się nad terapią.
    • m_incubo Re: Chciałabym nie żyć 01.04.13, 23:52
      No zmieściłaś się jeszcze w 1 kwietnia.
      • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 01.04.13, 23:54
        He, chciałabym.
        W ogóle chciałabym, żeby ostatnie 7 lat mojego życia okazało się jakimś żartem.
        • bi_scotti Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:23
          Po pierwsze, co druga 7-letnia pannica to wredna zolza i tak juz im pozostanie, potem tylko beda ematkami, paniami w miesnym albo dyrektorkami szpitala. Normalne. Zamiast sie martwic, ze jej imponuja pyskate i chamowate, docen zalety bycia assertive. Wiadomo, chamstwo trzeba temperowac, pyskowanie kierunkowac ale ogolnie to jest OK, ze ona nie jest mimoza co to tylko "tak, mamusiu" albo "nie, mamusiu". Girl power! Powaznie. A temperowac i kierunkowac jej zachowanie mozesz skupiajac sie na skutecznosci: asertywnosc pomaga w zyciu, chamstwo przeszkadza; dyskusje i uzasadnianie swojego stanowiska przy pomocy argumentow moga skutecznie sluzyc przekonaniu mamy do czegos tam; zwykle, olewackie pyskowanie zdecydowanie nie. Etc. etc. etc. Domyslam sie, ze Twoja corka sensowne IQ posiada i wychwyci roznice, szczegolnie jesli zobaczy pozytywne strony rozsadnej komunikacji. Nie musi Cie sluchac i nie musi sie z Toba zawsze zgadzac, wazne zeby swoje zdanie umiala wyrazic w cywilizowany sposob i uczyla sie uzywac zdrowo-rozsadkowych argumentow. Tego jej ucz a nie nie bycia "wredna zolza" smile
          A sama to moze idz do fryzjera albo co ... Rodzina bywa paskudna (wielokrotnie zreszta tkwiac w przekonaniu, ze "dla Twojego dobra"!), zlewaj to - skup sie na czyms przyjemnym, moze byc budyn czekoladowy bez grudek smile Aha, i pamietaj, ze wielokrotnie sama nawet nie wiesz kiedy to Ty jestes powodem zadrosci czy frustracji kogos bliskiego, komu akurat uklada sie gorzej albo nie tak jakby chcial - to tak dziala w zamknietym kregu kazdej familii. Life.
          Wredne zolzy, laczmy sie! tongue_out
          • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:28
            Żeby ona taka była wszędzie, to niech jej to na zdrowie idzie.
            Niestety w szkole to milcząca sierotka, która - jak się okazało - potrafi razem z resztą tych durnych gęsi naskoczyć na jeszcze słabszego - czyli nową, nieśmiałą uczennicę. Choć sama tego wredu doświadczyła. Dla mnie niepojęte i naprawdę, jak posłuchałam jej opowieści o tym, jak wszystkie wyśmiewały się z tej dziewczynki, bo coś tam, coś tam - to z dużym bólem serca.
            Są w klasie dzieci spokojne i sympatyczne, dobrze uczące się - do tych jej nie ciągnie.
            • m_incubo Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:32
              Zastanów się, czemu ona aż tak bardzo szuka akceptacji, "pastwienie" się nad ostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego w klasie jest tego modelowym przykładem.
              • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:38
                Czemu szuka akceptacji?
                Jest słabą uczennicą, nauczycielka dość dużo wymaga, dzieci się porównują, jest parcie na udział w różnych konkursach itp.
                Problem w tym, że córka nie chce tego zmienić.
                Jak popracuje, to jej praca przynosi efekty, tylko że to nie są efekty z dnia na dzień. Ale w perspektywie miesiąca widać spore różnice w umiejętnościach.
                Rozmawiam, tłumaczę, że np. jakaś jej koleżanka na początku roku też czytała głoskując i się męczyła, ale codziennie czyta z mamą coś oprócz zadanego - no i już czyta płynnie, i że ona też tak będzie czytała... Że bez pracy, bez wysiłku nic się nie zmieni...
                A wtedy jest milion pretekstów, żeby chcieć pić, iść do toalety, iść po zabawkę itp. Mnie już też w końcu nerwy wysiadają, jak się uganiam przez pół godziny za nią, żeby zrobiła coś, co zajmie 10 minut. I to rzucanie książkami, ten płacz przy każdym źle przeczytanym wyrazie...
                Matko, ja się po prostu wstydzę tego jej lenistwa, tego braku wytrwałości, chęci do czegokolwiek... A nie tego, że czegoś nie umie albo nie wychodzi jej od razu.
                Nie miałam nigdy problemów z nauką, nie umiem pomóc tak funkcjonującemu dziecku sad.
                • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:52
                  Ja też nigdy nie miałam problemów z nauką
                  I mam syna dyslektyka, który w trzeciej klasie nie potrafił czytać wyraźnie, płynnie, to może pod koniec czwartej. Rozumiem, że ciężko Ci się z tym pogodzić. Ale niczego nie zmienisz wstydząc się tego, że dziecko ma kłopoty. Możesz być zła, sfrustrowana, wściekła, przemęczona. Masz prawo. Ale zrozum jedną rzecz. Córa nie jest w stanie przewidzieć długofalowych konsekwencji. Ona zyje chwilą. To male dziecko. Bez pracy nie ma kołaczy to można nastolatce powiedzieć a i tak Ci powie żal.pl albo inne takie. Po pierwsze, Twoja córka nie rozumie, że codzienna męczarnia z czytaniem zaowocuje czymś tam w przyszłości, to nie ten etap, a po drugie gnębiąc nową dziewczynkę wreszcie poczuła się silniejsza. Ktoś inny jest szykanowany, nie ona. To naturalne, niestety. Tu trzeba popracować nad empatią, ale nie oczekiwać cudow. Po trzecie bunt siedmiolatki jest tak naturalny, jak bunt dwulatka. Trwa...dłuugosmile
                  Nie załamuj się, głowa do góry. Twoja córa wyrośnie na silną dziewczynę. Nie łam jej!
                  I zajmij się sobą, co piszę juz po raz 5487456smile
                  • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:59
                    pade, ja bardzo chętnie zajmę się sobą - niestety na razie codzienne odrabianie lekcji to przeciągająca się do godzin wieczornych męczarnia plus wysłuchiwanie tych wszystkich skarg na połowę klasy, plus te chamskie odzywki... Pod wieczór to mam ochotę zrobić to, co Sylvia Plath sad.
                    A jak jeszcze moja matka przyjdzie...

                    Rozumiem, że dziecko nie ogarnie dłuższej perspektywy. Ale wciąż podaję jej przykłady, nawet jej własnych niedoskonałości czy trudności, które minęły z czasem i dzięki jej staraniom - jeśli tego nie załapie, to czarno widzę dalej podstawówkę...
                    • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:16
                      Ale to jest małe dziecko, ona nie ogarnia tych przykładów, zrozum!!!
                      Jej jest ciężko i JUŻ czuje się gorsza. Niedługo nie będzie miała klopotów z czytaniem, ale jej poczucie własnej wartości spadnie do zera.
                      Lily, ja pracowałam z synem trzy lata. TRZY LATA. Wyobraź to sobie. Praca od 13-14 do późnego wieczora. Z małymi przerwami, na odebranie córki z przedszkola, obiad, krótki spacer. Przerabiałam z nim cały materiał z danego dnia, bo wracał z pustymi zeszytami. Nawet nie wiedział o czym była mowa, nie mówiąc już o jakichś zadaniach domowych, sprawdzianach... Pedagog mnie olała, jedna druga, dwa lata bujałam się bez diagnozy i na skraju załamania nerwowego. Nie było weekendów rodzinnych. Była praca z dzieckiem. Biednym dzieckiem, cholernie biednym, które musiało uczyć się pisać, czytać i składać literki w zdanie w czwartej klasie. A ja od zerówki latałam do wychowawcy i pytałam, czy wszystko w porządku, bo ja widzę, że syn ma kłopoty. A skądże znowu, wyrośnie...tiaa.. Zmarnowalismy trzy lata, bardzo wazne lata. Pracowaliśmy pilnie kolejne trzy. I wiesz co? Chłopak zapamiętuje wszystko z lekcji, potrafi pięknie się wypowiadać; jak chce to i piątki z matmy przyniesiesmile Ale. Ja go ciągle wspierałam. Klęlam poza domem. W domu było: uda się synku, jestes dzielny, jesteś wspaniały, zobacz jak Ci poszło, brawo, super itd. Po 1,5 roku pracy sam zaczął dostrzegać efekty, urosły mu skrzydła, starał się, miał juz motywację. Dorósł, dojrzał jego mózg. Łatwiej się koncentruje, jest po prostu lepiej. Wiem, ze odwalilismy kawał dobrej roboty, i jak będzie chciał, to sobie poradzi.
                      Ty sobie możesz ulać w necie, ale do córy musisz być silna, dzielna i stanowcza. Ona przegląda się w Tobie jak w lustrze. Jak lustro mówi: masz defekt, ona myśli-mam defekt. Nie weryfikuje jak dorosła. I nie jest Tobą.
                      • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:26
                        Tylko, że to wszystko jest tak cholernie niesprawiedliwe...
                        Pamiętam, jak córka się rodziła - odkleiło się łożysko, czekałam na cesarkę jeszcze kilka godzin, potem podano mi całkowicie sine dziecko. Aż mnie coś zakłuło. Ganiałam po neurologach i poradniach wcześniaczych przez 2 lata. Dziecko nie spało prawie wcale, było nadwrażliwe dotykowo, wykończyło mnie.
                        Choć czytając Twoją wypowiedź, cieszę się, że tyle czasu poświęciłam w zerówce na te przeróżne diagnozy, nawet neurologiczne, sądzę, że nie przeoczyłam czegoś ważnego. Ale jestem tym piekielnie znużona. Tymi lateralizacjami, słuchem fonematycznym, dojrzałością społeczną, integracją sensoryczną, ch... wie, czym jeszcze.
                        Ja już nie chcę robić za lekarza, psychologa, neurologa, wszystko w jednym.
                        Ja chcę się po prostu zresetować.
                        • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:37
                          Rozumiem.
                          Ale ona w trzeciej klasie będzie sobie świetnie radziła, a Ty sobie siądziesz z kawką przed kompem i napiszesz na ematce: ciężko bylo, ale poradziłam sobie. Jestem taka dumna...
                          Zobaczysz.
                          Zaciśnij zęby i walcz o nią, nie stracilaś czasu, niczego nie zaniedbałaś, wykorzystaj to.
                          To jest nudne, nużące, wku..jące jak cholera, ale skuteczne.
                          Ja wieczorami plakałam ze zmęczenia. Czasami krzyczałam, ze mam dośc, że szkołę już dawno skończyłam, że nie chcę być nauczycielką, chcę być mamą, że moja córka nie ma matki, a ja mam dość!!!
                          Miałam na głowie dwojkę dzieci i pracę, mąż ciągle poza domem, a jak był w domu to bawił się z córką. Ja dla niej prawie w ogóle nie miałam czasu. Wyobrażasz sobie jakie to obciążające psychicznie? Walka o jedno dziecko kosztem drugiego?
                          Tyle, że to samo zrobiłabym dla córy kosztem syna, gdyby sytuacja tego wymagała.
                          Będzie lepiej, uwierz, tylko nie poddawaj się.
                    • guderianka LEKCJE 02.04.13, 08:21
                      Liliy-moja Młodsza rówieśniczka Twojej chodzi do zerówki-a nie I klasy. Nie czyta, głoskuje tak sobie, ZACZYNA dopiero przygodę z nauką. NIE dziwię się Twojej córce że się buntuje bo widocznie nie dojrzała jeszcze do tego szkolnego etapu, ani mentalnie ani emocjonalnie ani psychicznie. Postaw się w jej sytuacji-że jesteś wśród ludzi, którzy potrafią więcej niż Ty a Ty mimo starań, cwiczeń nie możesz im dorównać bo NIE ROZUMIESZ tego co masz robic i nie potrafisz ZROZUMIEĆ
                • olena.s Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 08:51
                  > Nie miałam nigdy problemów z nauką, nie umiem pomóc tak funkcjonującemu dziecku

                  Słuchaj, ja mam inna szkołę, inne dziecko, inne układy. Ale tu poczułam, że cię świetnie rozumiem!
                  Sama uczyłam dziecko czytać po polsku. I tak samo jak ty, miałam gdzieś w pamięci swój absolutny brak problemów z czytaniem. Byłam pewna, że nauczyc się czytać spokojnie w parę miesięcy.
                  A tu - gucio. Dukanie. Przekręcanie. We mnie się piekło rozkręca, bo jakim cudem???? Jak można po raz trzeci w ciągu paru minut zrobić ten sam błąd, no jak??????
                  I w jakims momenie złapałam spojrzenie dziecka, takie pełne obaw, i zdałam sobie sprawę, że ono się mnie boi... Że mi się wydaje, że uczę, a naprawdę - terroryzuję, że brwi mi jadą w górę, a na usta ciśnie się sarkazm. Wstyd mi się zrobiło okropnie.
                  W rezultacie zmieniłam podejście.
                  Po pierwsze, wzięłam sobie do serca pogląd, że czytanie musi być przyjemnością!
                  Po drugie, wniknęłam w swoje wspomienia, i wyszło mi, że owszem, czytałam idąc do szkoły spokojnie, ale może niekoniecznie aż tak intensywnie i doskonale, jak mi się wydawało.
                  Po trzecie, wyluzowałam, zrobiłam przerwę dla zatarcia złych wrażeń i skoncentrowałam się na zabawach czytelniczych i moim (bądź wspólnym) czytaniu. Najpierw tylko ja czytałam,przygarniając dziecko do siebie i jadąc palcem po tekście, potem ja czytałam słowa dłuższe a dziecko któtsze i tak dalej. I poszło.
                • werualta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:24
                  -czemu szuka akceptacji?

                  a nie sądzisz, że ona czuje , że Ty jej nie akceptujesz?

                  -jeśli piszesz, że jest niedojrzała emocjonalnie, to szkoda, że poszła o jeden rok wcześniej do szkoły

                  ja (podkreślam -ja) zmieniłabym dziecku szkołę na państwową, porozmawiałabym z dyrektorem i pedagogiem z nowej szkoły, jednocześnie pedagog musi porozmawiać z dzieckiem, i zastanowić się wspólnie czy nie powtarzać klasy/w nowym środowisku/z nowymi dziećmi/nauczycielami

                  • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:39
                    Właśnie zamierzam to wszystko zrobić.
                    Nie wiem, czy dostanę zgodę rady pedagogicznej na brak promocji do II klasy.
                    Tylko czemu, czemu inne sześciolatki dają sobie radę, a ona nie?
                    sad
                    • werualta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:54
                      nie musi sobie radzić.
                      Każde dziecko jest inne.
                      A na pewno ma jakieś pozytywy..
                      Naprawdę, i nie rozczarowywuj się.
                      Kochasz ją przecież?
                      Szkoda dziecka.

                      Nam zaproponowano I klasę rok wczesniej, ale nie zgodziliśmy się, nasze dziecko jest po prostu dziecinne wink bardzo i emocjonalnie nie dałby sobie rady.
                      A w tym roku, doszła nauka modlitw do komunii.
                      Na zajęcia dodatkowe chodzi tylko albo aż 2 x w tygodniu (angielski p 90 min), i kółko matematyczne-sam chciał. Pod koniec tygodnia jest już zmęczony. Żeby odrabiać angielski-trzeba się nagadać.
                      Ale mamy jeden wielki argument-nie zrobisz, nie przeczytasz, nie będziesz grał-to w weekendy (gra w weekendy tylko)/oglądał tv o 19. Z czytaniem - jak wyżej.
                      Może nie jest to super pedagogiczne, ale.. innego pomysłu nie mamy, a walka słowna czasem trwa big_grin
                    • guderianka PPP 02.04.13, 10:19
                      Idziesz do PPP, składasz podanie
                      w rozmowie z pedagogiem i psychologiem mówisz o swoich obawach, zachowaniach córki, że sobie nie radzi emocjonalnie i nie nadąża za klasą
                      PPP wydaje opinię , która jest kluczowa przy dalszej edukacji/promocji
              • bi_scotti Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:38
                Przyznaje na wstepie bez bicia, ze mam skrzywienie ideologiczne i jestem wybitnie przeciwko szkolom prywatnym wiec zapewne i w tym przypadku nie jestem obiektywna, ale powiem szczerze, ze wszystkie Twoje opowiesci o tej szkole/klasie/wychowawczyni/dyrekcji, ktore sie pojawiaja w Twoich watkach dla mnie rownaja sie tylko z jedna decyzja: zabrac dziewuszke stamtad pronto! Masz jakas misje, ze ona musi w tej wlasnie szkole? Tam generalnie cos nie gra; nie twierdze, ze w innej Twoja Mloda nie bedzie szukala towarzystwa innych rozrabiar, ale istnieje szansa, ze przynajmniej kadra szkolna bedzie inaczej reagowac na sytuacje w klasie. Czego nie mozesz zmienic to nie mozesz, ale szkole Mlodej mozesz anytime ...
                • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:46
                  Przenoszę córkę do normalnej podstawówki od września.
                  Nie chciałam dołączać jej do nowej klasy razem z tym półroczem, bo mogłoby jej być trudno (jakieś różnice programowe, inne podręczniki itp.).
                  Niemniej decyzja o rezygnacji ze szkoły prywatnej zapadła na 100% już pod koniec stycznia.
                  • bi_scotti Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:57
                    Good news - byle do wrzesnia smile
                    I jeszcze o odrabianiu lekcji, czytaniu etc. Chcesz czy nie chcesz, musisz sie wysilic i byc kreatywna - motywowac Mloda do wysilku - niech to bedzie czytanie wylacznie o tym, co ja interesuje. Niech to beda zawody z Toba (albo zaproszona kolezanka) kto szybciej rozwiaze zadanie. Nie to bedzie czytanie poza domem i szkola: intrukcja obslugi windy, regulamin zachowania w osrodku sportowym, opis czegos tam w sklepie etc. Czytajcie napisy/nazwy sklepow od tylu albo gloskami, albo tylko zaczynajace sie na litere "W", nazwy ulic. Idz z nia na cmentarz i szukajcie nazwisk na "K" albo grobow z imieniem czyims tam ... Cwiczyc czytanie mozna na tysiac sposob, rowniez na komputerze (wiekszosc dzieci uwielbia) - poszukaj jej jakiegos programu edukacyjnego zmuszajacego do czytania ale niech to bedzie nagroda za np. wczesniejsze odrobienie innej czesci pracy domowej smile Jakbys miala do czynienia z sensowna wychowawczynia w szkole to ona Ci powinna podpowiedziec najlepsze/najskuteczniejsze gry i zabawy, ktore pomoga w nauce akurat Twojej corce ale nawet i bez tej wychowawczyni, poszukaj w net'cie - na pewno znajdziesz mnostwo pomyslow. Good luck.
                    • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:00
                      Niestety nawet książeczka o kucykach Pony nie spotkała się ze zbyt ciepłym przyjęciem wink.
                      A najbardziej osłabia mnie komentarz, a po co ja mam coś tam czytać, przecież jest film.
                      Grrr...
                      • werualta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:14
                        zanim obejrzy film-niech czyta;

                        moje dziecko ma 8,5 r. chodzi do II klasy, to chłopiec i woli grać niż czytać,
                        ale jeśli ma lekturę-najpierw musi przeczytać kilka stron dziennie zanim będzie coś oglądał
                        • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:43
                          Prawie nic nie ogląda, nie gra na komputerze.
                          Nawet nie dlatego, że zakazuję.
                          Po prostu mówi mi, że oczy ją bolą, że widzi kolorowe plamy po zamknięciu powiek.
                          To jest coś związanego ze wzrostem i adaptacją gałki ocznej.
                          Jak nie ogląda nic na ekranie, to nie ma tego problemu, ile by nie czytała.
                          Była u okulisty na początku roku szkolnego, wtedy wzrok był super, no ale wtedy tyle nie czytała i tyle nie siedziała w szkole nad zadaniami. Dlatego na razie zlikwidowałam te rozrywki, lepiej się dotlenić.
                          Ja niestety byłam krótkowidzem już w III klasie podstawówki.
            • mayaalex Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:43
              No widzisz, ale naskoczyla zapewne wlasnie dlatego ze sama tego doswiadczyla i teraz za wszelka cene chce byc po stronie tych silnych i pyskatych zeby nie byc ofiara. Szkole zmien, tak jak radza dziewczyny. Pracowalam kiedys w prywatnej szkole - bylo sporo fajnych dzieci ale tez wlasnie takie chamskie zachowania sie zdarzaly, dzieciaki maja mnostwo drogich rzeczy ale ich rodzice akurat czesto im czasu nie poswiecaja (czeho Twoja corka teraz nie wie i co doceni pozniej).
              Dacie rade, zobaczysz.
              Ja mialam kiedys naprawde przeyebane zycie. I powoli, powoli jakos sie naprostowalo. Prace masz, inteligentna jestes, ojciec dziecka udziela sie glownie finansowo - ale skoro to nieciekawy typ to bardzo dobrze dla Ciebie ze nie ma okazji Ci bruzdzic - naprawde nie jest tak zle. A ze cos tam matka/ciotki/kuzynki/wujek Zdzisiek powiedzieli to juz musisz wliczyc w koszty zycia rodzinnego i olewac. I zobaczysz, powolutku sie wszystko pouklada. Jesli to nie chwilowe zalamanie i jesli nie pomoga male zakupy/czekolada/nowa fryzura to idz do psychologa, chocby na kilka sesji - warto zeby czasem na niektore rzeczy ktos spojrzal z boku ale fachowo, czasem wiele nie trzeba zeby zobaczyc rozwiazanie na ktore sama byc nie wpadla.
    • olewka100procent Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:14
      kobieto, przez tą cholerną nie kończącą się zime, chyba każdy ma taki nastrój. Poczekaj jeszcze 2 tyg, ma przyjść wiosna. Zmieni się twoje nastawienie zobaczysz .
      • mayaalex Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:18
        A to swoja droga. Zima plus spotkanie rodzinne z wyliczankami kto w czym jest lepszy i jak to wszyscy inni sa wspaniali kazdego by rozwalily. Dlatego w tym roku zostalam w domu wink
        • bergamotka77 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:27
          lily no co ty? chwilowy kryzys poswiateczny wink Zawsze chetnie czytam twoje posty - jestes inteligentba babka i swiadoma siebie. Nie boj sie to moze byc wplyw tpwarzystwa z prywatnej placowki. Moj syn tez sie kiedys spotkal z dawnymi kolegami i uswiadomil sobie ze tylko on nie mial iPhone;a czy iPada wink Na szczescie pytanie kiedy bedzie to mial szybko mu przeszlo gdy trafil do swojej klasy gdzie nawet konsola gier nie jest oczywista. Zmien dziecku szkole od wrzesnia a nadwyzke pozostalo po czesnym za prywatna poswiec od czasu do czasu na wasze przyjemnosci. Glowa do gory!
          • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:30
            Mam po prostu wrażenie, że do dupy wychowuję dziecko, skoro się ugina akurat przed czymś takim... Ma też w klasie bardzo sympatyczne dzieci, koleżeńskie, otwarte, zajęte nauką - ale ona woli porównywać się do 8-latki z dysfunkcją i pocieszać się, że tamta też nie umie czytać (a tamta ma powody medyczne, że tak powiem).
            • bri Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:41
              A po co w ogóle zmuszasz ją do porównywania się? To ma ją zmotywować?
              • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:50
                Nikogo nie zmuszam do porównywania się.
                To ona przychodzi z tekstem ze szkoły, że ktoś tam śmiał się z jej czytania itp. No to mówię jej, że ta i ta też przecież jeszcze niedawno tak czytała, ale ćwiczyła i teraz jest w tym dobra. I że z nią też tak będzie, jak będziemy to ćwiczyć. Kupuję jakieś fajne, krótkie książeczki, czytamy jednorazowo może z 10 minut... Nie sądzę, żebym działała demotywująco (czyli "Asia czyta, a ty nie!!!"). A ona wtedy stwierdza, że przecież xxx też nie czyta, a ma już 8 lat.
                Te dzieci porównują się obłędnie i bez przerwy. I wymuszają "porządek" w hierarchii także zależnie od wieku.
                • bri Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:30
                  Kiedy dziecko skarży Ci się, że ktoś się z niego śmiał to najpierw i po pierwsze pochyl się nad jej uczuciami związanymi z tym przykrym wydarzeniem, zamiast wykorzystywać je jako motywację do bardziej wytężonej pracy.

                  Wyobraź sobie, że jesteś w nowej pracy i jeszcze Ci nie idzie, koleżanka, która jest sprawniejsza robi Ci przytyki i jest złośliwa, czujesz się tym zdołowana, smutna. Wracasz do domu i chcesz się bliskiej osobie z tego zwierzyć, żeby Cię zrozumiała, pocieszyła itd. a słyszyszy coś, co tak naprawdę oznacza kolejny wyrzut "za mało pracujesz i dlatego tak słabo Ci idzie, przyłóż się, to będzie lepiej, koleżanka się przyłożyła, więc jej wychodzi". Pomyśl sobie, jak byś się wtedy czuła. Miałabyś wrażenie, że osoba, której się zwierzyłaś Cię rozumie, kocha?

                  Jeśli chcesz żeby dziecko z Tobą współpracowało przede wszystkim musi być przekonane, że je kochasz, że jesteś po jego stronie, że je rozumiesz, że może do Ciebie przyjść ze wszystkim. Nie wiem jak się zachowujesz wobec córki na codzień, ale to co piszesz w tym wątku o takiej postawie nie świadczy i nie dziwię się, że córka się buntuje przeciwko Tobie.
            • asia_i_p Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:56
              No bo widać strasznie ją boli to, że nie umie czytać.
              Też by mnie bolało, gdyby moje dziecko stanęło po stronie silniejszych przeciwko słabszemu, ale to nie jest ani dziecka wina, ani twoja - ugięła się pod presją grupy, bo sama czuje się słaba. Więc trzeba wzmacniać w dziecku równocześnie pewność siebie i empatię, bo widać to są teraz szwankujące strony charakteru, ale nie rozpaczać, że wychowanie się nie udało. To można by robić, gdyby taki wyczyn powtórzyła za 10 lat.
      • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 01:05
        Kuźwa, patrzę na prognozę, cały kolejny je...ny tydzień na minusie.
        Oszaleć idzie, niedługo weekend majowy. Chyba będę jechała w śniegowcach.
        • hanna_sty Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:41
          A ja, jak tylko skończy mi się powyjazdowe pranie, biorę kijki i idę na spacer. A za oknem mam ten sam śnieg i te same ujemne temperatury. Pomysl o jakiejś aktywności z dzieckiem a nie tylko "kuźwa....".
          • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:01
            Dziecku po godzinie na dworze w tej temperaturze wywala zielona flegma i bóle głowy.
            Zatoki. Były już antybiotyki celowane, płukanie sinus rinse, lampa Zeptera, sinupret i milion innych cudów. Plus dzieci chore przychodzą do szkoły, są zabierane z gorączką, a ona oczywiście pierwsza się rozkłada po nich (rodziców naprawdę stać na zorganizowanie opieki, a nie wysyłanie mdlejącego dzieciaka, który po 2-3 lekcjach jest zabierany ze szkoły).
            • nabakier Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 17:13
              > upret i milion innych cudów. Plus dzieci chore przychodzą do szkoły, są zabiera
              > ne z gorączką, a ona oczywiście pierwsza się rozkłada po nich

              No zobacz, jak Ty o niej piszesz. "Oczywiście"- jako ta zła? Co to ma być???
    • totorotot Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:22
      Zawsze po świętach pojawiają się wątki, chi komu matka nagadala.
      Gdybyś brzydko wyglądała, bądź była nieszczęśliwa, lub miała źle dziecko, to by matki zazdrość dupe nie ściskala i by jęzorem nie chlapala.
      • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 00:32
        Nie sądzę, żeby moja matka była o mnie zazdrosna.
        Ona po prostu chlubi się tym, że zawsze każdemu wali prawdę w oczy.
        A że jest to przeważnie ta bardziej nieprzyjemna część prawdy... wink.
    • selavi2 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 03:41
      Lily
      Nie będę miła, ale się nie obrażaj, bardzo cię proszę.
      Mam dzieci w wieku 23 lata córka i 21 lata syn.
      Córka idzie normalnym rytmem liceum, studia a syn ...2 lata temu miał zdawać maturę. Czasami myślę o sobie i o nim tak, jak ty o sobie jako matce i o swojej córce.
      I za każdym razem kiedy tak myślę, to po chwili zdaję sobie sprawę, że robię z siebie ofiarę i nie jestem rodzicem tylko staję się wrogiem dziecka.
      I ja tu mówie o dziecku- dorosłym facecie, którego utrzymuje majętny tatuś.
      Musi ci być bardzo żle z samą sobą(wiem coś o tym), ze takie rzeczy piszesz o 7 letnim dziecku. Że na małe dziecko przerzucasz SWOJA odpowiedzialność.
      Uważasz, że jest z małą źle - już dawno powinnaś być z nią u psychologa.
      Wychowawczyni powinna już dawno zasugerować ci takie rozwiązanie.
      A może lepiej jest CI obarczać dziecko decyzjami do których nie jest wydolne emocjonalnie i wiekowo, bo się boisz iść do psychologa, żeby nie kazał ci popracować nad sobą samą.
      To małe dziecko, które czuje, że matka go nie lubi, które czuje, że matka nie znosi jego ojca, które również czuje, że nie spełnia twoich oczekiwań - tego nie da się ukryć.
      Często agresją dzieci wołają o uwagę. Ale o taką życzliwą, pełną miłości i prawdziwego zainteresowania uwagę, a nie odrabianie lekcji czy inne rzeczy o których piszesz.
      Najgorszą krzywdę, jaką możesz zrobić swojej MAŁEJ CÓRECZCE i sobie też to traktować ją jak dorosłego, w pełni odpowiedzialnego za swoje emocje i decyzje wroga. Bo tak piszesz o swoim dziecku. Jakby miało 20 lat.
      Czyś ty cokolwiek przeczytała na temat rozwoju emocjonalnego dzieci w wieku twojej córki?
      Czemu nie idziesz do psychologa najpierw sama z sobą?
      Na moje doświadczenie(podobne przez krótki czas do twojego) to TY ze sobą najpierw powinnaś iść. Nie zwalaj na brak czasu z powodu odrabiania lekcji. Bull s.h.i.t.
      Twoje dziecko ma prawo być wredne i jakie tylko chce, bo nie ma takiego łatwego życia, jak ci się wydaje.Ty zamiast je obwiniać i nad sobą się użalać - masz być KOCHAJĄCYM rodzicem.
      Wspierać dziecko, a kiedy dzieje się źle i nie dajesz rady szukać pomocy. Jakby ci dziecko dostało 41 st. goraczki to nie zastanawiałabys się ani chwili przed wezwaniem pomocy prawda?
      Ale jak tracisz kontakt z dzieckiem, obarczasz je nadmierną odpowiedzialnością, sama ledwie zipiesz z poczucia rozgoryczenia, to się ociągasz...I nic nie robisz. Nie kumam.
      Może się zainteresuj jak mu pomóc, bo jak widać sama nie ogarniasz. I masz prawo nie ogarniać.Nie łatwo być samej z dziećmi.
      Ja poszłam 9 lat temu na terapie. Zawdzięczam to tylko moim dzieciom. Zaczęłam je traktować tak, jak ty swoje dziecko. Ale na całe szczęście od samego początku zdawałam
      sobie sprawe, że to moje myślenie i podejście nie jest normalne, bo matka jak chce być matką, to nie może dziecka traktować jak wroga. A ja chciałam i chcę być Matką i wspierać i rozumieć moje dzieci. I dzięki pomocy po którą się zwróciłam - udaje mi się to.
      Czego i tobie szczerze życzę.
      I proszę - poszukaj pomocy najpierw dla siebie, to być może wystarczy do rozwiązania problemów z córka.
    • tonik777 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 07:45
      Może miło nie będzie, ale nieudane, spier..... sprawy w życiu można naprawić. Musisz się tylko zastanowić co KONKRETNIE (nie mów tylko, że wszystko) Ci się nie udało i spokojnie, po kolei zabrać się za naprawianie tych rzeczy. Ja zawsze zaczynam od najprostszych. Wtedy dość szybko widać efekty co motywuje do dalszego działania.
      Śmierć nie jest rozwiązaniem.
    • guderianka Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 08:09
      No masz Ci!
      Gdybym ja tak powiedziała/pomyślała w największej dolinie mego życia pewnie nie miałabym Meża i Dzieciaków.
      MUSISZ pozmieniać sobie w głowie. Sama jesteś wartością-Twoje życie, Twoje przemyślenia, czyny-wszystko to jest cenne. Tylko jak ma to wyjść na zewnątrz skoro TY sama w to nie wierzysz i wciągasz siebie w dolinę ?
      Lily-można Ci jakoś REALNIE pomóc ?
    • joszka30 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:12
      lily-evans01
      w te pędy Ty ze soba do psychiatry. Kobieto, masz bierne mysli samobójcze, mysli rezygnacyjne. Natychmaiast konsultacja w celu wykluczenia/potwierdzenia depresji.
      jak się ustabilizujesz, może inaczej spojrzysz na problemy w relacji z córką.
      Poza ty, Twoja corka mzoe miec realne problemy z nauka po takim porodzie. i neiw ynika to z jej: lenistwa, złej woli, złośliwości,ale z mikrouszkodzeń mózgu...
      Zastanów się, dlaczego córkę ciągnie akurat to takich dziewczynek? jakie ona swoje potrzeby w ten sposób zaspokaja? ja mam poczucie,ze ona ma totalnie zrypaną samooceną i chce się identyfikowac z taką "silną" grupą, coby samej z tego trochę uszczknąc... taka identyfikacja z siłą rówiesników. Silni dają oparcie, bo nie wiem, czy ona to dostaje od depresyjnej matki..
      Ona zapewne też czuje,ze totalnie Cię rozczarowuje i nieświadomie potwtierdza tę delegację, do bycia "złej" jak jej tatuś.. To straszanie lojalne do Ciebie dziecko i w tym paradoksalnie jest duzo miłości jej do Ciebie..
      I nie corka do psychologa, tylko Wy obydwie na terapię rodzin.. Ale Ty na cito- psychiatra
    • lady-z-gaga Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 09:56
      Zastanów się nad tym, jaka jest Twoja matka wobec Ciebie.
      I pomysl, czy Ty nie jestes dokładnie taka sama wobec swojej córki. Czy nie wychowasz człowieka, ktory za 20 lat tez uzna się za nieudacznika, co spaprał sobie życie.
      Nie wiem, jak możesz osiągnąć akceptacje i zrozumienie wobec corki, jak pozbyc się nadmiernych oczekiwan i rozczarowania. Chyba tylko psycholog mógłby pomóc.
      A przynajmniej weź do ręki kilka książek o dzieciach w wieku Twojej córki, bo wyglada na to, ze zupełnie nie rozumiesz, a co gorsza - nie chcesz poznać własnego dziecka. Widzisz tylko jej podobienstwo do ojca i przenosisz na nią swoją niechęć do byłego.
      • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:11
        Coś w tym jest.
        Podobieństwo charakteru twojego własnego dziecka do kogoś, kogo masz serdecznie dość najbardziej na świecie - to aż boli. Bo chcesz całkowicie zapomnieć, wymazać tę znajomość z życiorysu, odciąć się, żyć po swojemu, a dziecko patrzy na ciebie oczami tego człowieka, ma jego gesty, jego podejście do różnych rzeczy. I nie możesz odciąć się, oderwać, jakaś część tego człowieka nadal żyje obok ciebie.
        To strasznie bolesne.
        Co do książek - masz rację. Sama już nie wiem, co jest normą, co jest deficytem, sama już nic z zachowania swojego dziecka nie rozumiem na dzień dzisiejszy.
        • lady-z-gaga Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:19
          Ja zawsze czytałam dużo. I pamiętam dwie ważne rzeczy: ze w rozwoju dziecka okresy rownowagi (czyli pozytywne) występują naprzemiennie z okresami nierównowagi, pełnymi problemów. Trzeba to przetrwać smile
          I druga rzecz - etap intensywnego rozwoju fizycznego może upośledzić inne sfery, inaczej mówiąc, może dziecko szybko rosnie albo jest nadmiernie obciązone i broni się przed wysiłkiem umysłowym smile nie za duzo tych zajęć pozalekcyjnych? nie ważne, ze ona tam dobrowolnie chodzi, jesli jest zwyczajnie przemęczona.
        • lady-z-gaga Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:23
          Jeszcze co do podobienstwa - musisz zwalczyć to w sobie i patrzeć na corkę jak na osobnego, niepowtarzalnego człowieka. Twoje problemy związkowe nie mogą spieprzyc jej życia, a tak się stanie, jesli będziesz w niej widzieć kopię byłego.
        • asia_i_p Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:02
          To podobieństwo charakteru może być złudne.

          Ona się zachowuje jak typowa siedmiolatka. A ponieważ twój eks jest na poziomie umysłowym i moralnym siedmiolatka, to chwilowo są podobni, ale to minie, kiedy ona z twoją pomocą przejdzie na wyższy poziom rozwoju.

          Jeżeli rzeczywiście chcesz się odciąć od eks, to przede wszystkim nie pozwól, żeby on wpływał na twoje kontakty z córką - nie doszukuj się w córce podobieństw do niego i nie karz jej za te podobieństwa.
          • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:04
            asia_i_p napisała:

            >
            > Ona się zachowuje jak typowa siedmiolatka. A ponieważ twój eks jest na poziomie
            > umysłowym i moralnym siedmiolatka, to chwilowo są podobni, ale to minie, kiedy
            > ona z twoją pomocą przejdzie na wyższy poziom rozwoju.
            >

            big_grin big_grin big_grin

            Po iluś tam latach znajomości, oceniam jego poziom moralny i umysłowy co najwyżej na 5-latka... ROTFL.
            • asia_i_p Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:08
              No widzisz, to lada moment podobieństwo zniknie. wink

              Ja nie wierzę, że dziecko jest totalnie białą kartą, ale wierzę, że jeśli idzie o charakter dziedziczy klocki a nie skończoną budowlę - bardziej dziedziczy pewne cechy temperamentu niż rzeczywiście charakter.
              • guderianka Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:18
                Lily-ja mam kryzys macierzyństwa gdy dzieci mają 7-9 lat. One stają się wtedy potworami. Przy moim charakterze wszelkie próby przesuwania granic, przekonywania, itp. wydają mi się zamachami na mnie, na MATKĘ! wink Młodsza to cudowny egzemplarz-wrażliwa, łagodna,logiczna i racjonalna - przy niej ten etap przechodzę łatwiej ale i tak łapię się na tym, że często jestem na granicy. Starsza-o, to jest ziółko. Diablę w ludzkiej skórze, wyszczekane od urodzenia, zbuntowane, naprawdę trudny trudny charakter który naznaczony jest w dodatku walką z niepełnosprawnością. I mający pewnie podświadomy jeszcze żal do bioojca. Rozumiem, ze pierwszym odruchem jest zrzucanie winy na ex, na geny, na lustrzane jego odbicie w dziecku. Łatwo wtedy. Ale to Ty wychowujesz dziecko, dbasz o jego rozwój i środowisko. Deficyt ojca utrudnia sprawę, na wstępie czyni ją inną, wyróżnia i to negatywnie. A ona walczy. Walczy by między wronami być wroną a nie wróblem, by być zaakceptowaną, by być lubianą. Ale jej nie wychodzi bo nie jest na tym etapie umysłowym co rok starsze dzieci. W dodatku Ty masz wysokie ambicje i aspiracje i porównujesz ją ze sobą.
                Ja była uczennicą wybitną, zawsze czerwony pasek, konkursy, olimpiady, elokwencja-bez wysiłku. A moja STarsza ma kiepskie oceny, problemy z nauką, ze zrozumieniem matematyki. BO taka jest. I mimo tych dwój i trój kocham ją nad życie. Pocałowałam ją godzine temu a 2 dni tmu tuliłam i mówiłam, że ją kocham (ma 13 lat);. Kiedy Ty mówiłaś swojej córce że ją kochasz, że cieszysz się że ją masz, że jest wspaniała ?
            • bri Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:12
              Ty też nie robisz wrażenia jakoś szczególnie dojrzałej, przynajmniej jeśli ograniczyć się do tego, co piszesz na tym forum. Zamiast go wyśmiewać, skup się raczej na trenowaniu szacunku wobec niego. Bez tego Twojej córce będzie bardzo ciężko. Powinnaś zrobić, co w Twojej mocy, żeby była z ojcem w dobrych relacjach. On zdaje się od ojcostwa się nie wykręca, płaci alimenty? Widuje się w ogóle z córką? Cóż Ci takiego uczynił, że tak źle o nim myślisz?
              • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:30
                Jest to człowiek, który nagminnie oszukuje - w domu, w pracy, wszędzie.
                Namówił mnie na ciążę, a wiesz co usłyszałam, kiedy pokazałam mu pozytywny wynik testu? Że odchodzi, że zrobił to CELOWO, żebym miała w życiu pod górę, a jak już się poddam, to weźmie sobie odchowane dziecko.
                Możesz uznać mnie za trolla, ale ja pamiętam te słowa. I nie obchodzi mnie to, czy w to uwierzysz,
                Nie wiem, co tu można w nim szanować. Naginanie prawa? Reklamacje od klientów po niemal każdej usłudze? Nie przejmowanie się problemami dzieci? Wychowanie ponad 20-letniej rozlazłej krowy, która tylko gania po imprezach i do niczego się w życiu nie bierze?
                • bri Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 12:02
                  Jest człowiekiem, ojcem Twojej córki, jego charakter to wypadkowa genów, wychowania, środowiska w jakim się wychował, innych życiowych okoliczności i jego własnego parcia na rozwój. To nie tak, że wszystko w jego życiu zależało od niego. Lubić go nie musisz, nie musisz pochwalać jego zachowania, ale uszanuj w nim człowieka tak samo umęczonego życiowymi okolicznościami jak i Ty, tak samo jak Ty mającego prawo do słabości, błędów.

                  Wierzę, że chciał Ci dokuczyć - nie wierzę natomiast, że Ty nie dokuczałaś też jemu.

                  Pytanie o finanse wygodnie zignorowałaś, ale nie omieszkałaś dorzucić paru miłych słów o jego starszej córce. Naprawdę uważasz, że Twoje życiowe osiągnięcia pozwalają Ci tak surowo ją oceniać? Jesteś pewna, że Twoja córka będzie w jej wieku inna, żeby jemu w twarz rzucać dzieckiem, które nie jest takie, jakie Twoim zdaniem być powinno?
                  • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 12:08
                    Właśnie o to chodzi, że obawiam się, że moja córka będzie dokładnie taka sama, jak tamta...
                    Co do osiągnięć - przynajmniej szkoły skończyłam bez przebojów, pracuję, mogłabym zarabiać lepiej, ale przynajmniej nikt mnie nie musiał z łaski zatrudniać. Jestem przeciętną osobą, z przeciętnymi ambicjami i osiągnięciami, ale nie kaleką życiową dryfującą od przypadkowego zarobku do następnego przypadkowego zarobku.
                    Z tego, co on mówi o starszej, widzę też duże błędy wychowawcze rodziców - nie uczenie wytrwałości, realizowania celu, zgodę na niefajne towarzystwo, w jakim dziewczyna obracała się w klubie sportowym (afery z piciem i kradzieżami przez gimnazjalistki). A najgorsze jest, jak tatuś przyjdzie i stwierdza radośnie "A ja to nie umiałem czytać do czwartej klasy".
                    Jednym komentarzem potrafi spier... miesiąc wdrażania dziecka do obowiązków i systematyczności. I po co to?
                    • guderianka Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 12:12
                      Właśnie o to chodzi, że obawiam się, że moja córka będzie dokładnie taka sama,
                      > jak tamta...


                      Ale dlaczego taka ma być ? Przecież to TY ją wychowujesz a nie rodzice tamtej ? To dwie całkowicie różne osoby, nie może robić takich projekcji bo krzywdzisz i córkę i siebie
                    • bri Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 12:28
                      > Jednym komentarzem potrafi spier... miesiąc wdrażania dziecka do obowiązków i s
                      > ystematyczności. I po co to?

                      Taki komentarz nic nie psuje. Najwyżej pozwala Twojej córce na chwilę poczuć się lepiej. I zapewne po to ojciec to mówi. Jak można tego nie dostrzegać?

                      Co do osiągnięć - przynajmniej szkoły skończyłam bez przebojów, pracuję, mogłab
                      > ym zarabiać lepiej, ale przynajmniej nikt mnie nie musiał z łaski zatrudniać.

                      I to jest Twoim zdaniem wystarczający powód, żeby dwudziestoletnią dziewczynę, która jeszcze nie ma stałej pracy wyzywać od leniwych krów?

                      > Właśnie o to chodzi, że obawiam się, że moja córka będzie dokładnie taka sama,
                      > jak tamta...

                      Im bardziej się tego obawiasz, tym większe prawdopodobieństwo, że tak będzie.
                      • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 12:35
                        Ta około dwudziestodwuletnia dziewczyna zdążyła już oblecieć 3 kierunki studiów, w tym 2 płatne. Z ostatniego odpadła w tamtym semestrze, nie podeszła do sesji.
                        Zatrudniona przez ojca potrafi nie przyjść do firmy, bo musi spać po imprezie albo zamknąć drzwi w porze największego ruchu, bo gdzieś tam umówiła się z kimś. Mieli pracować naprzemiennie, w końcu ojciec siedzi razem z nią, żeby jakkolwiek popracowała.
                        Ja przepraszam, ale mało kto dostaje od życia taką szansę - możliwość co roku postudiowania sobie na koszt rodziców i gotowe miejsce pracy. Wstyd tego nie doceniać.
                        On stwierdził, że po prostu nie widzi innego wyjścia, bo córka nigdzie się indziej nie nada...
                        To jego opinia, nie moja. Tylko, że sam najpierw zrobił wiele, żeby tak było.
                      • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 12:39
                        A co do "budujących" komentarzy - on sam przyznaje, że miał w du... nauczycieli i szkołę, choć ojciec niejeden pas na nim zdarł. Więc może mu faktycznie zwisało, że idąc do IV klasy nie umie czytać. Natomiast moje dziecko chciałoby zabłysnąć w klasie, tylko, że już, teraz, natychmiast. A nie zabłyśnie, jak nie popracuje. Ma bardzo podobne usposobienie do tej drugiej panny, spore ambicje, co roku nowe plany, a potem zero wytrwałości. I tu leży problem, a nie w samopoczuciu - raczej w nadmiernym uleganiu impulsom. Co jest związane nie tylko z wiekiem, ale i z temperamentem chyba.
                        • guderianka autoportret 02.04.13, 12:51
                          Lily-ten typ tak ma.
                          Moja córka i pływa, i biega, i rzuca dyskiem i kulą i chce strzelać, chodziła na aikido, w planach szkolnych miała już tysiące pomysłów, kieszonkowe zbiera od każdego pierwszego i co rusz na coś innego ale już po dziesiątym nie ma ani grosza. Jeździ na rowerze, deskorolce, hulajnodze-ja wszystko kupuję i ją wspieram ile tylko mam sił. Próbuje wciąż coś nowego, bo SZUKA -szuka swego miejsca i poznaje siebie. Nie traktuj tego tylko jako wadę ale również zaletę.
                          Mam wrażenie że patrzysz na córkę i chcesz widzieć same wady. Spróbuj zmienić swoją optykę.
                          Mam prośbę : napisz mi o niej kilka dobrych zdan, napisz mi 10 jej dobrych cech
                          (to trudne, ja ze swoimi dziewczynami robiłam taką zabawe Na ogromnym kawałku folii samoprzylepnej (może być brystol) odrysowałyśmy swoje kontury. I potem każda z nas miała na danym konturze pisać same dobre cechy. Każda z nas podawała , w miarę postępu prac przybywało pozytywnych cech. Młodsza swój autoportret ma tutaj :, Starsza też miała na ścianie ale po jakimś czasie odpadł, odkleił się i zgubił (ale nadal ma go w pamięci, zwłaszcza tyle dobrych cech )

                          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/3rnaZaVXAfiAENJDQX.jpg
                        • bri Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 12:55
                          Ok, pokonałaś mnie. Nie chce mi się więcej z Tobą gadać. Przyjmuję do wiadomości, że Twoja siedmioletnia córka jest skażona genomem ojca-idioty tak silnie, że nawet nadludzkie wysiłki wychowawcze tak wrażliwej, kulturalnej i oświeconej osoby jak Ty, są skazane na niepowodzenie. Od tej pory pozostaje w zasadzie tylko przyglądać się jak rujnujesz sobie zdrowie i tracisz zmysły wychowując impulsywną, leniwą krowę, która zapewne najdalej około 12 roku życia wpadnie w narkotyki, a chwilę potem zajdzie w ciąże (oczywiście z nieodpowiednim partnerem, który ją oszuka i wykorzysta, tak samo jak ojciec jej matkę). Ach, jak tragiczny los stał się Twoim udziałem, wiedzieć to wszystko już teraz, kiedy dziecko ma dopiero siedem lat i czekać na to co nieuchronne mając świadomość własnej bezsilności...
                          • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 16:20
                            Wiesz co ... rozbawiłaś mnie.
                            Dziękuję smile.
                            Tak, tak naprawdę ja wiem, że mądra z Ciebie dziewczyna i wcale nie złośliwa.
                            Chyba po raz pierwszy od dawna zaczęłam się z tego wszystkiego śmiać.
                            Skopiuję sobie Twoją odpowiedź, w pewien sposób sprowadziłaś te wszystkie zmartwienia do właściwej proporcji. Chociaż nie wiem, czy to było akurat Twoim zamiarem wink.
                            • bri Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 16:31
                              Tak, o to mi właśnie chodziło, ale to są przecież tak naprawdę Twoje własne słowa.

                              A tak na serio, to szukaj pomocy dla siebie, dopóki jeszcze masz siłę i nic złego się nie stało. Pamiętaj, że nawet w samolocie w razie awarii maskę tlenową rodzic zakłada najpierw sobie, a dopiero później dziecku.
                        • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 13:13
                          porównujesz siedmiolatkę z dwudziestolatką?
                          Lily, Ty jestes taka uparta, czy masz jakąś obsesję?
                        • minor.revisions Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 19:53
                          Daj ją przebadac pod kątem ADD.
                          • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 20:04
                            Aż sprawdziłam, cóż to takiego.
                            Problemy z uwagą i koncentracją na pewno są, choć tej nadaktywności nie ma, stąd też nigdy nie myślałam w tym kierunku.
                            Przed chwilą wyciągnęłam z plecaka córki, którego ona sama nigdy nie chce rozpakować ani spakować, jakąś piekielną kurę z płótna, której 1 bok należy zeszyć (dziecko ma zeszyć), a potem trzeba jej doczepić pióra.
                            To było zadanie na czas wolny.
                            Przeleżało 6 dni - córka mi powiedziała, że NIC nie jest zadane, a woreczek z tymi pierdołami schował się pod jej piórnik.
                            W tej chwili nawleka igłę.
                            A mnie to po prostu osłabia. 6 dni. 6 dni, kiedy można było to zrobić na spokojnie.
                            Powiedziałam dobitnie, że więcej już nigdy nie pakuję plecaka ani nie odpytuję, co zadano.
                            • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 20:09
                              Lily, to normalne. Masz prawo być wkurzona, ale to jest norma, naprawdę.
                              Siedmiolatków, którzy nigdy nie zapomnieli pracy domowej można chyba na palcach jednej ręki policzyćsmile
                              • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 20:12
                                Ale obawiam się, że równie nieliczni są ci, którym ZAWSZE trzeba przypominać.
                                • joanna35 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 20:26
                                  Kochana , przyjedź do mnie, poznasz takiego 15 latka. Ile siły woli muszę wkładać w to, zeby go nie rozszarpać to tylko ja wiemwink
                                  • guderianka Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 20:43
                                    moja 13 latka jeszcze w tym roku miała specjalny zeszyt, w którym zapisywała zadania domowe i musiała pokazac nauczycielom a oni to podpisywali. Czasami wpisywała że nic nie ma zadane i nauczyciel sam dopisywał tongue_out
                                • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 20:31
                                  skoro ma problemy z koncentracją to tak, trzeba
                                  nie wiem czy zawsze, bo mój syn powoli z tego wyrasta i teraz, w gimnazjum ma juz znacznie lepszą pamięćsmile ale dalej wybiórcząsmile
                                  jemu pomógł biofeedback, na początku miał mierzony poziom fal mózgowych odpowiedzialny za koncentrację uwagi (może bredzę, ale mniej więcej o to chodziło) i wyszło, że jest się w stanie skupić na max 2 minuty
                                  wszystko go rozkojarzało, dosłownie wszystko, musiałam zasłaniać zasłony, biurko ustawić na przeciw białej ściany, puste oczywiście, tylko przybory, minutnik i ...morze cierpliwości...
                                  do tego dołozyłam suplementy i bardzo sztywny, spisany na kartce plan dnia, właściwie to na wielu kartkach
                                  w przedpokoju np. wisiała kartka, na której widniało: wchodzę do domu, ściągam buty, kurtkę wieszam na wieszaku, a plecak zanoszę do pokoju, myję ręce
                                  ćwiczyliśmy to od 1 do 3 klasy sp
                                • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 20:49
                                  Lily, a Ty już diagnozowałaś córkę, prawda? Nie dostałaś żadnych zaleceń?
                                  Nie czytałaś nic w necie odnośnie braku koncentracji? Jak postępować w takich przypadkach?
                                  • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 21:07
                                    Robiłam diagnozę pod kątem zaburzeń SI i wszelakich zaburzeń słuchu, także typu centralnego. Zostały mi tylko testy uwagi słuchowej, podejrzewam, że istotne, niestety nasza doktor poszła na zwolnienie w ciąży. Pani od SI stwierdziła, że widzi deficyty planowania działań, głównie ruchowego, przede wszystkim związanego z motoryką dużą. Natomiast na testach córka była skoncentrowana w sposób adekwatny do wieku. Terapeutka wiąże te kwestie planowania działań właśnie z deficytami SI, a nie z niczym innym. To, o czym piszesz, świetnie znam - to po raz setny przypominanie: zapnij kurtkę, zawiąż buty, weź rękawiczki, dlaczego wychodzisz bez czapki... Kto tego nie przeżył, ten nie pojmie, jak ciężko jest zacząć dzień albo gdziekolwiek wyjść z domu. A już wyjście z szatni szkolnej to horror na co najmniej kwadrans.
                                    Diagnoza w PPP nam przepadła, bo córka dwa razy akurat niestety pochorowała się na tyle poważnie, że nie była w stanie tam iść, potem długo nie mieli wolnych terminów. Zresztą po tym, co zaobserwowałam u wychowawczyni (czyli komentowanie deficytów danego dziecka na zebraniach) i przy świadomości, że nauczyciele mają układy w poradniach i znają i te wszystkie diagnozy, jeśli zechcą - postanowiłam wybrać się na diagnozę gdzieś prywatnie i po cichu. A zajmę się tym, jak wreszcie ostatecznie złożymy papiery do nowej szkoły.
                                    I powiem tak - córka pod presją, kiedy widzi, że przebrała miarę, koncentruje się bardzo dobrze. A zazwyczaj niestety duma o niebieskich migdałach przy każdej okazji.
                                    • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 21:21
                                      > I powiem tak - córka pod presją, kiedy widzi, że przebrała miarę, koncentruje s
                                      > ię bardzo dobrze. A zazwyczaj niestety duma o niebieskich migdałach przy każdej
                                      > okazji.

                                      to właśnie jest typowe
                                      dzieci z deficytem a właściwie z nadmiarem uwagi potrafią skupić się na jakiejś gierce, czy filmie przez parę godzin, a na zadaniu kilka minut i to z przerwami
                                      nie masz wyjścia Lily, jak się z tym pogodzić, będzie Ci wtedy lżej, uwierz
                                      złoszcząc się na córę niczego nie zmieniasz, wcale jej nie mobilizujesz, wręcz przeciwnie
                                      jak się pogodzisz i zmienisz nastawienie na działanie, obie na tym skorzystacie

                                      diagnozę rób zanim córa pójdzie do nowej szkoły
                                      badania trochę trwają i lepiej, żebyś nową wychowawczynię od początku uprzedziła co i jak i miała na to papiery
                                      ponadto bedzie od wrzesnia chodzić na zajęcia wyrównawcze jesli będzie taka potrzeba a nie np. od listopada
                                • selavi2 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 22:10
                                  Zapraszam do mnie.
                                  Mój 21 latek powtarzał 2kl. Lo, teraz powtarza 3 kl.
                                  Dopiero w tym roku nie trzeba mu przypominać.
                                  Tak, wiem, że jestem patologia.tongue_out
                            • minor.revisions Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 20:11
                              Nadaktywnosc w pakiecie jest czesciej u chlopcow, dlatego dziewczynki sa czesciej niezdiagnozowane. Plecak niestety bedziesz musiala sprawdzac, najlepiej robiac plan typu o okreslonej porze zawsze plecak musi byc oprozniony i poddany rewizji, zanim mloda siadzie do obiadu czy cos. Plus porozumienie z nauczycielka, ze bedzie cie informowac o zadaniach, zwlaszcza, gdybys dostala diagnoze, bo zapominanie zadan to klasyka u add (to jako backup, gdyby nauczycielka mowila, ze to nie fair w stosunku do reszty dzieci, ktore same musza pilnowac zadan).
                            • moofka Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 20:40
                              6 dni wolnego
                              a ty teraz o 20 jej plecak przegladasz
                              i jeszcze masz pretensje
                              to ty jestes od tego, na tym etapie, zeby dziecko bylo przygotowane do szkoly
                              • myga Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 20:43
                                > to ty jestes od tego, na tym etapie, zeby dziecko bylo przygotowane do szkoly
                                --------
                                ona nie miala czasu, na foro siedzi i dziecko obgaduje. Ciekawa jestem, lili, czy ty sie nie boisz, ze dziecko za pare lat przeczyta, jak ty ja tutaj obsmarowywalas? Mozesz miec wtedy wieksze problemy.
                                • guderianka Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 20:48
                                  hmm
                                  moja Córka też dzisiaj zaglądnęła do plecaka-na szczęście nie było żadnych durnych zadań wink
                                  tak, ona, nie ja pilnująca dbająca i kochająca matka tongue_out
                                  • moofka Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 20:51
                                    a moje dziecko zrobilo to duzo wczesniej
                                    po moim przypomnieniu i pod moja kontrola
                                    dziecko starsze i bez dysfunkcji
                              • lily-evans01 To nie całkiem tak 02.04.13, 21:14
                                Nasza pani stwierdziła, że dzieci same mają zarządzać swoim przygotowaniem do szkoły i same czuć się za to odpowiedzialne. Mamy nie ingerować, a jak dziecko o czymś zapomni, to na drugi raz się nauczy. Aha, i nie wolno podrzucać do szkoły materiałów albo mundurka, jeśli dziecko zapomniało o tym na pierwszą lekcję (za brak mundurka jest uwaga i minus).
                                Zresztą ja ten plecak przejrzałam w środę przed feriami - była tylko cienka teczka na kartki, puściuteńka i wielgaśny piórnik. A ta nieszczęsna kura to kawalątek płótna, który był zwinięty w małym woreczku pod piórnikiem. Nie wpadłam na to, żeby wytrząsać piórnik, a córka go nie używała - ma w domu pierdylion innych przyborów plastycznych.
                                Odkrycia córka dokonała, kiedy włożyła do plecaka przewodnik ze zdjęciami kraju, w którym chciałaby spędzić wakacje - przełożyła piórnik i wyciągnęła woreczek.
                                Nauczona doświadczeniem, każę jej teraz codziennie wyciągać wszyściutko do dna.
                                • joanna35 Re: To nie całkiem tak 02.04.13, 21:22
                                  Lilly, z całym szacunkiem dla pani nauczycielki, ale jak dziecko ma dużo minusów, uwag, np. to pani z nim rozmawia czy wzywa rodziców?
                                  • lily-evans01 Re: To nie całkiem tak 02.04.13, 21:32
                                    Nie mam pojęcia.
                                    Moja córka raz tylko zapomniała o kamizeli, na szczęście to było na kółku pozalekcyjnym, rano. Akurat zdążyłam pójść do domu i przyniosłam mundurek przed lekcjami, łamiąc zasady nauczycielki wink.
                                    Co do zadań domowych, była kiedyś taka sytuacja, że córka rzuciła taką kartkę ksero na biurko, przykryła czymś, a że zadanie to nie była tylko 1 kartka, to ja też nie zauważyłam tego. Dzieci oddawały zadanie, ona oddała dzień później, nie wiem, czy pani coś zapisała.
                                    Miały być konsultacje co najmniej 2 razy na półrocze, były tylko 1 w październiku, jak na razie semestr się skończył, a ja dostałam tylko taki wydruk - tabelkę z oceną różnych umiejętności (nie opanowane, średnio opanowane, bardzo dobrze - poniżej normy, w normie, powyżej normy itp.). Niewiele dowiedziałam się z tego.
                                    Mam wrażenie, że nauczycielce umykają takie różne rzeczy "poboczne" - czyli np. uznaje guzdranie się i rozpraszanie lub zapominanie o czymś za przejaw niesamodzielności dziecka, a nie np. za możliwy objaw jakiegoś deficytu.
                                    Tak właśnie było z rozwojem słuchu - pani wywierała presję na dzieci, żeby czytały w zerówce, a na mnie presję na pracę w domu. Sama znalazłam w internecie informacje o różnych zaburzeniach słuchu, nagadałam pani o konieczności ćwiczenia słuchu fonematycznego, zaczęłam robić różne rzeczy w domu plus pani inaczej się ukierunkowała na wyrównawczych. No i dziecko załapało, chociaż późno w stosunku do reszty klasy. W analizie głoskowej jest perfekcyjna, potrafi głoskować całe długie zdania i ją to bawi.
                                    • tully.makker Re: To nie całkiem tak 03.04.13, 09:03
                                      zasady nauczycielki moze by sie i sprawdzily u dzieci, ktore nie maja problemow. U dzieci, ktore je maja - no coz, sama widzisz. Tak jak pisalam, rozbijanie zadan na jak najmniejsze czesci, robienie ich po jednej, aha, i jeszcze rutyna, rutyna, rutyna, wszystko codziennie o tej samej porze, posilki, spanie, zasady (np zeby sie zaczac bawiec, musi sie ubrac i poslac lozko, to bardoz motywuje do skupienia sie na zadaniu). No i pamietanie, ze to praca na lata.
                                    • bri Re: To nie całkiem tak 03.04.13, 09:19
                                      >>>Mam wrażenie, że nauczycielce umykają takie różne rzeczy "poboczne" - czyli np.
                                      > uznaje guzdranie się i rozpraszanie lub zapominanie o czymś za przejaw niesamo
                                      > dzielności dziecka, a nie np. za możliwy objaw jakiegoś deficytu.

                                      Bo może żadnych deficytów nie ma. Sorry, ale wszystkie te niby "horrory", które tu opisałaś to moim zdaniem całkiem normalne zachowanie dzieci w tym wieku.
                                      • lauren6 Re: To nie całkiem tak 03.04.13, 10:22
                                        Czytam wątki lily od dłuższego czasu i jak na razie przebija mi się obraz zupełnie normalnej 6-7 letniej dziewczynki, z której matka na siłę stara się zrobić pierdołę. Tymczasem wbrew woli nadopiekuńczej matki dziewczynka sama na własną rękę radzi sobie w życiu. A że objawia się to zołzowatością i przemocą nad słabszą koleżanką to już wina tylko i wyłącznie dorosłych, czyli nieudolnej wychowawczyni i matki, która zamiast zabrać córkę z tej beznadziejnej szkoły nadal ją tam trzyma, bo umyśliła sobie, że córka ma powtarzać klasę od nowego roku w innej szkole. Przebywa w klasie, gdzie króluje przemoc i wzorce chamstwa to się dostosowała i walczy o wyższą pozycję w grupie, zamiast wiecznie być popychadłem.
                                        Dorośli stworzyli tym dzieciom takie, a nie inne warunki rozwoju i głupotą jest zwalać na dziewczynkę winę za jej zachowanie w tej sytuacji. Trzeba samemu puknąć się w czoło i zacząć działać. Najgłupszą postawą jest to co prezentuje lili w tej sytuacji: doszukiwania winy w córce i dodawanie jej zaburzeń rozwojowych czy emocjonalnych.
                                • pade Re: To nie całkiem tak 02.04.13, 21:23
                                  a czemu Ty tak posłusznie wypełniasz polecenia pani wychowawczyni?
                                  nie bardzo rozumiem, to Ty jesteś matką i TY najlepiej wiesz, jakiej pomocy Twoje dziecko potrzebuje
                                  nie wyręczaj, ale przypominaj, asystuj, pomagaj
                                  • lily-evans01 Re: To nie całkiem tak 02.04.13, 21:34
                                    Właśnie przekonałam się, że ta pomoc i podpowiedź jest niestety potrzebna...
                                    Co do wychowawczyni, to po prostu mam już od pewnego czasu jej metody w głębokim poważaniu. Może to nieładnie, ale to wszystko nie sprawdza się, nie tylko wobec mojego dziecka. Z klasą ogólnie zaczęło być niefajnie, co już pisałam kilka razy wcześniej zresztą.
                                    Dzieci zostały puszczone samopas.
                                    • joanna35 Re: To nie całkiem tak 02.04.13, 21:57
                                      Lily , nie mogę zrozumieć tego parcia na samodzielność w szkole podstawowej u dzieci, które jeszcze mają prawo być gapowate, zapominalskie itp. Wierz mi lub nie, moje dziecko chodzi do gimnazjum i tam co zrebranie słyszę - kontrola rodzicielska, kontrola i jeszcze raz kontrola. Lily jesteś dobrą matką, zrób te badania, stosuj się do ewentualnych wytycznych terapeutów, ale co do reszty odpuść, choć trochę. Troche przypominasz mi mojego męża - parę lat temu syn powiedział do mnie, że tacie bardziej zależy na matmie niż na nim. Tak akurat nie jest, ale przy takim parciu na "idealność, grzeczność, prefekcyjność, odpowiedzialność" bardzo łatwo wylać dziecko z kąpielą. Czy Wy spędzacie razem czas pozalekcyjny, śmiejecie się razem, bawicie?
    • hanna_sty Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:19
      A może warto wydorosleć?.... i zacząć wymagać od siebie i od innych. Radzę szczerze.
      1. Córka- zachowuje się dokładnie tak jak jej na to pozwalasz. Z wcześniejszych postów wiadomo, że rózne rzeczy jej wmawiałaś z racji choroby, dysfunkcji itd. Ustal zasady i trzymaj się tego- póki nie jest za póxno. Wymagaj od córki, ale sama zmodyfikuj zachowanie wobec niej.
      2. Świat to nie stałe zagrożenie ze wszystkich stron. Oczywiście są ludzie źli i wredni, ale są i wspaniali a pomoc może przyjść ze strony, z której się nie spodziewasz.
      3. Uporządkuj swoje sprawy zawodowe- utrzymanie i byt. Może być mniej, ale stabilnie.
      4. Jesli chodzi o ojca dziecka to on też ma i prawa i obowiązki. Nie wiem jakie macie układy, ale warto to tez uporządkować. Alimenty ok, ale także relacje z ojcem i jeśli to możliwe rodziną ojca ( dziadkami). Paradoksalnie to się opłaca.
      5. Najtrudniejsze ( i wiem to z własnego doświadczenia) są relacje córka-matka. Moja matka nie jest osoba łatwą we współżyciu. Są zadawnione prawdziwe, urojone, obiektywne i subiektywne żale i pretensje. Czasem rozmowa nic nie daje, ale w przypadku matki czasem warto czegoś nie usłyszeć, nie widzieć, zignorować. Bardziej opłaca się ustąpić niż się kłócić. Zrywać kontaktów nie warto ( tak Ci chyba ktoś radził, nie czytałam większości wypowiedzi), ale potem będziesz tego żałowała w przypadku starszych ludzi może być za późno na niektóre słowa i czyny.
      Śnieg na Wielkanoc i pogoda za oknem działa depresyjnie- nie tylko na Ciebie, ale - tu napiszę coś bardzo niepopularnego- weź się w garść, bo człowiek może wytrzymać znacznie więcej niż mu się wydaje. Spójrz na pozytywne aspekty Twojego życia, bo takie są. Weź kartkę i napisz jakie.
      Pamiętaj, że nastroje i humory są bardziej zaraźliwe niż infekcja. Pogodna i zrównoważona emocjonalnie matka to takie same dziecko i od tego zaczyna się łańcuszek.
      Pozdrawiam - Hanka
      • guderianka czy córka.. 02.04.13, 10:20
        Lily-czy ona się bawi ?
        Biega na dworze,bawi się w chowanego, w berka, zjeżdza na ślizgawce, wspina się na drzewa- teraz czy robi bałwana, bawi się w śniegu, rysuje na śniegu? czy układa puzzle, bawi się w dom, buduje z klocków ?
        • lily-evans01 Re: czy córka.. 02.04.13, 10:32
          Na dworze teraz bawi się mało, bo jest bez przerwy zaflegmiona.
          W domu - wydaje mi się, że sporo, zupełnie dowolnie.
          O ile można bawić się sporo, codziennie wracając po 15.30 i zasypiając ok. 20:00.
          W tej chwili weekendy są takim momentem totalnego wytchnienia, jeśli uda mi się ją zmusić, by przysiadła w piątek na 15 minut i odrobiła zadanie.
          Ale od września do końca stycznia pani zadawała, oprócz normalnych zadań, tzw. tygodniówki, to było np. 8 stron różnych zadań do oddania w ciągu tygodnia. Wszyscy to robili w weekendy, bo kiedy indziej nie dałoby się, jak dołączysz normalne zadania domowe.
          Potem na szczęście przestała. A na poprzednim zebraniu tatuś największej klasowej wredoty wyskoczył z tekstem, że jego córunia za mało siedzi nad lekcjami i za mało jest zadane wink.
          • guderianka Re: czy córka.. 02.04.13, 10:34
            Dziwne mi się to wydaje, bo pierwszaki które znam (te starsze) nie mają tak przeładowanych dni, nie ma tyle zadane i nie ma tyle presji. Co za szkoła, no dziw nad dziwy...
            • an_ni Re: czy córka.. 02.04.13, 11:15
              moja corka ma zadawane na wszystkie swieta i ferie, tyle stron np kaligrafii, ile dni wolnych
              szkola publiczna, klasa I siedmiolatkow
              wsciekam sie na to, ale inni rodzice w wiekszosci przyklaskuja nauczycielce
              tyle ze moja corka nie ma z tym wiekszych problemow
              ale trzeba jej przypominac , sama z siebie podczas wolnego nie siadzie do lekcji, nie dziwie sie zreszta! w normalnym trybie to owszem dobrze wie ze musi byc zrobione na jutro i odrabia

              ja nie pamietam zebym musiala byc zaganiana do nauki, moja mam tez wspomina ze bylam samodzielna w tym zakresie
              moze tylu rozrywek nie bylo , tylu programow w TV itd
              co nie znaczy ze ta pilnosc zostala mi na zawsze , hehehe szybko sie jej wyzbylam juz pod koniec podstawowki ok 6-7 klasy wink
          • hanna_sty Re: czy córka.. 02.04.13, 10:39
            Moim zdaniem żal i pretensje do jednych ludzi przenosisz na innych. Żal do ojca dziecka na córkę, żal do klasowej "wrednoty" na jej ojca.
            W 1 klasie można spokojnie zrobić 8 stron zadań "tygodniówka" w formie zabawy. To pewnie albo kolorowanie, albo prosta matematyka albo jakieś zadanka z przyrody czy lektura.
            Wszystko zalezy od tego JAK Ty podejdziesz do zadań, jak to przedstawisz czy pomożesz. Dzieci jak powietrza pragną sukcesu. Założę się, że córka będzie szczęśliwa jeżeli na jakimś polu odniesie sukces, będzie najlepsza, najwspanialsza i w ogóle naj........
            Poróbcie razem doświadczenia proste chemiczne, fizyczne ( jest ich mnóstwo), np. wyhodujcie kryształy z soli, niech obserwuje właściwości wody we wszystkich stanach skupienia. Bądź Ty aktywna.
            • an_ni Re: czy córka.. 02.04.13, 11:28
              sorry ale bredzisz
              8 stron np kaligrafii w formie zabawy?
              zabawa to dla mojego dziecka np jest rysowanie a nie mozolne pisanie literek
              8 stron dzialan matematycznych - no dla mojej corki luz, dla innego katorga
              i co z tego jesli zobrazujesz to jablkami, to nadal bedzie nauka
              nie ma opcji nauki przez zabawe w szkole, to mit, trzeba po prostu pewne rzeczy powtarzalnie cwiczyc i to zadna zabawa
              w przedszkolu to i owszem
              no i w szkole wazniejszy jest nauczyciel niz mamunia w domu, ktora bedzie chwalic za krzywe litery
              • hanna_sty Re: czy córka.. 02.04.13, 11:39
                Sorry, ale mam inne doświadczenia. Z moim synem, bawiłam się ucząc (!) przez wiele lat. Wiem, że Ty z kategorii mam "ratujcie maluchy" i gdybyś mogła to zostawiłabyś dziecko w przedszkolu, bo szkoła jest be. Ja mam inne doświadczenia. Ćwiczyć można w formie zabawy- nawet kaligrafię ( mój syn jej nie znosił). Ułamków uczułam jedząc jabłka, czekoladę. Zbiorów uczyłam nakrywając do stołu - i to nie w przedszkolu.
                Wszystko jest kwestią inwencji, podejścia i zaangażowania rodziców/nauczycieli.
                • an_ni Re: czy córka.. 02.04.13, 11:58
                  nie jestem z opcji ratuj maluchy, jestem temu wrecz przeciwna! palnelas kula w plot albo pomylilas mnie z kim innym
                  poslalam 6 latke (ze stycznia) do pierwszej klasy z 7 latkami i jestem zadowolona, corka tez, nauczycielka tez, bo nie ma klopotow z corka wink

                  ja tez bawilam sie z dzieckiem ucząc, tak nauczyla sie liter i cyfr (rozpoznac i pisac) zanim poszla do przedszkola
                  ale to nie jest to samo co uczyc sie bawiąc
                  no i odrabianie lekcji a szczegolnie pisanie jest mozolniejsze niz nauczenie sie konkretnej rzeczy np ulamkow
                  • hanna_sty Re: czy córka.. 02.04.13, 15:13
                    Nie wiem, może Cię pomyliłam z kimś o podobnym nicku.
                    Mamy inne doświadczenia- mój syn nienawidził kaligrafii- pisał strasznie, teraz pisze brzydko, ale czytelnie co nie przeszkodziło mu w innych sukcesach. Ale nie o jego osiągnięciach rozmawiamy.

                    Pisząc laseczki, pałeczki, kółeczka czy literki siedziałam nad synem. Tak sie-dzia-łam. I rozmawialiśmy o okrągłych ogórkach, które pisze się rysując kOłO Okrągłe jak "oooo" i okrągłym balOnie i Okręgu, ktÓry jest podobny do kÓłka, a te kółka to takie piłeczki ping pongOwe itd - wybacz, ale tych wszystkich zabaw nie pamiętam, bo to było naście lat temu. Nie była to katorga. Wszystko zależy od cierpliwości, nastawienia i przedstawienia sposobu odrabiania lekcji dziecku.
    • asia_i_p Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:41
      Obiektywnie rzecz biorąc, trudno cię zaliczyć do nieudaczników życiowych, więc jeżeli się tak czujesz, to znaczy prawdopodobnie, że nie udała ci się jakaś jedna konkretna sprawa, na której ci bardzo zależy (tu mówię z doświadczenia, ale nie zdobędę się na szczerość i nie powiem, co jest moją łyżką dziegciu). Wyłów ją i zastanów się, jak naprawić, albo czym zastąpić, jeśli już naprawić się nie da, ale nie pozwalaj, żeby ta jedna sprawa zatruwała ci całe życie i przenosiła poczucie klęski na wszystko inne. No i podstawowa rzecz na start - przestajesz w głowie wymyślać sobie i dziecku. Blokujesz z punktu wszystkie negatywne uogólnienia o was obu - tchórz, nieudacznik, leń, arogancka. Są bez sensu, bo równocześnie ranią i zmniejszają wymagania względem siebie.

      A co do córki, która zdominowała wątek . . . Ogląda się tę twoją córkę w twoich postach jak w kalejdoskopie - ciągle inny zniekształcony obraz. A to wrażliwe bezradne dziecko, a to zołza niesamowita, a dziecko pewnie jest całkowicie normalne.

      Przyznaj się przed sobą - chcesz wrażliwej liliji. Żeby sobie wspólnie ponarzekać na wredny świat, wspólnie tonem znaczącym mówić "jaka szkoda, że nie jestem bardziej przebojowa", mając na myśli w gruncie rzeczy, że taka jestem wyjątkowa w tym chamskim świecie. W dodatku Leliji pracowitej, żeby eks pokazać, że twoja córka to nie to co jego druga córka.

      Po pierwsze, daj sobie w łeb, przestań obserwować to dziecko raz z nadzieją raz z przerażeniem, zapomnij o jasnych i czarnych wizjach i raz wreszcie popatrz realnie, jaka ona jest. Bo na pewno jest fajna. Po drugie, przestań się stawiać w roli osoby krzywdzonej przez siedmiolatkę, tylko tupnij nogą z rozmachem, poinformuj ją, że mama jest jaka jest, zarabia tyle ile zarabia, i następna Monster High będzie, jak uda się na nią odłożyć. Co do lekcji, ułóżcie się, że ona robi wyznaczone przez ciebie minimum bez jęków, a ty jej pomagasz bez jęków z twojej strony, przy czym obie pilnujecie się nawzajem i przypominacie sobie o niejęczeniu.

      I pozwól dziecku na bycie silną kobietą, na którą prawdopodobnie się zapowiada, nawet gdyby to miało oznaczać, że będzie silniejsza i zaradniejsza od ciebie. Bo inaczej będzie kanalizowała energię w marudzenie - według mnie marudzą, manipulują i dokuczają kobiety, którym nie pozwolono zrealizować swojej siły w normalny sposób.
      • verdana Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 10:59
        W córce widzisz exa - ile razy jest zwyczajnie niegrzeczna, jesteś na nią wściekła, bo nie widzisz jej, tylko faceta, do którego masz zal.
        Nie czytałam całego wątku, ale jako matka źle uczącego się dziecka, napiszę Ci parę nieprzyjemnych słów, które kiedyś ktoś mnie powiedział i naprawdę - to pomogło.
        NIE MA LENIWYCH PIERWSZOKLASISTÓW. Dziecko, które nie radzi sobie w pierwszej klasie , nie odrabia lekcji, nie chce pracować nie robi tego, bo jest leniwe - jest leniwe, bo jego praca nie przynosi sukcesów. Ma poczucie beznadziejności - czy sie uczy czy nie, jest słabe. Dziecko, które jest w miare zdolne, nie będzie najgorsze w klasie, choćby nie odrobiło ani razu lekcji. Twoja córka ma problem z uczeniem się i dlatego sie nie uczy. Ty to tylko pogłębiasz, bo problemy ze szkoły zaczynają byc także problemem w domu. I tu i tu córka staje sie złą uczennicą, z której nikt nie jest zadowolony. Z Twojego postu wynika, że córka powinna czytać takze w święta i ferie - czyli nie dajesz jej ani na moment zapomnieć, ze jest słaba, ani na moment cieszyć sie odpoczynkiem od "bycia najgorszą". Oczywiście, ze imponują jej chamskie dziewczynki, które są najważniejsze w klasie - nie ma szans inaczej zdobyć jakiegokolwiek uznania, ani w szkole, ani w domu.
        Idź jak najszybciej do psychologa, który powinien zbadać, dlaczego córka tak słabo się uczy, a Tobie pomóc widzieć w niej córkę, nie tylko słabą uczennicę. Inaczej będzie coraz gorzej.
    • inguszetia_2006 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:15
      Lily-evans01 napisała:
      Nie, nie straszę samobójstwem na forum wink
      Witam,
      Nie wątpię w to. Bardziej realizujesz się w mowie, niż w faktycznym działaniu;-P
      Jak chcesz poznać "moje" zdanie w temacie napisz do mnie na priva wczesnym wieczorem, czyli tak około 19, bo to co chciałabym ci przekazać nie nadaje się na forum publiczne.
      Ale wybór należy oczywiście do ciebie.
      Pzdr.
      Ing
      • lily-evans01 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:31
        Hmmm, trochę się boję big_grin
    • lelija05 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 11:22
      Lily, zacznij od siebie.
      Od uzyskania spokoju, równowagi, pozbycia się żalu.
      I znalezienia szczęścia. Bo chyba to prawda, że szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko.
      • maghdalena33 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 13:16
        Lily masz normalną córkę tzn. nie wiem czy normalną ale moja zachowuje się podobnie więc przyjmijmy, że obie są normalne smile
        Moja córka jest chyba w wieku Twojej, również poszła do pierwszej klasy. Rozpoczynając pierwszą klasę znała podobnie jak i Twoja litery, jakoś składała wyrazy.
        Miałam również okresy buntu kiedy po powrocie ze szkoły oświadczała mi, że nie będzie odrabiała lekcji i w sumie szkoła jest głupia i do niej więcej nie pójdzie. Miałam również pyskówki, obrażanie się, fochy.
        Na moje dziecko jest metoda. Chwalenie jej. Niestety nawet jak nie ma za co i zrobi po raz n-ty błąd to mówię jej, żeby się nie zrażała bo coraz lepiej jej idzie (chociaż mam ochotę ją udusić) ale przynajmniej jest efekt, że chce, że nie zniechęca się i że stara się.
        Wprawdzie moje dziecko jakoś tam czyta ale gdy chciałam z nią poćwiczyć aby zaczęła płynnie czytać to nie chciała. W księgarni sprzedawczyni poleciła mi serię książeczek dla 7 latek o zwierzątkach. Kupiłam ją i zaczęłyśmy czytać. tzn. czytałam ja, tylko w najciekawszym miejscu gdy moje dziecko zaczęło przeżywać przygody kotka przerwałam i dałam jej aby teraz ona zaczęła czytać. Wściekała się ale ciekawość zwyciężyła. W chwili obecnej kupujemy następne książeczki z tej serii i dzielimy się, jedną stronę czytam ja drugą ona i idzie jej coraz lepiej.
        Apropo roszczeń. Moja córka jest w państwowej szkole a również miała pretensje, że jej dwie koleżanki mają większe pokoje a jej pokój się jej nie podoba bo jest za mały (pokój ma 17 metrów więc nie jest to jakaś malutka dziupla), że koleżanka ma ładniejsze ciuchy okazało się, że córce podobała się bluzka z cekinami którą miała koleżanka tak więc pretensje o zabawki, ciuchy to nie tylko domena prywatnych szkół.
    • selavi2 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 13:28
      Lily
      Ty całkowicie ignorujesz sugestie, byś TY udała się po pomoc dla siebie czy mi się wydaje?

      Pewnie najłatwiej jest umyć ręce od odpowiedzialności i nadawać na ohydnego męża i równie paskudną jak on, zdegenerowaną córkę.

      Nie widzisz SWOJEJ odpowiedzalności za obecny stan rzeczy?

      To co do tej pory robiłaś - nie działa.
      Co robisz, żeby zmienić swoje podejście do siebie, dziecka reszty bliskich ci ludzi?
      Robisz coś, by nauczyć się NOWEGO, INNEGO podejścia?
      Czy tylko narzekasz na Bogu ducha winne dziecko i uważasz, że ty robisz wszystko ok. tylko dziecko beznadziejne jak jego tatuś?

      Nie rozumiem takich kobiet, jak ty. No nie rozumiem. Ja bym tak nie mogła.
      • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 13:30
        Nie wydaje Ci się.
        To już kolejny wątek, w którym Lily stać na szczerość w opisywaniu urojonych wad córki, ale nie stać na szczerość wobec samej siebie.
        • selavi2 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 13:34
          Czyli nie ma co strzępić klawiatury?
          Tylko ręce mnie świerzbią, bo mnie zawsze krzywda dziecka rusza.
          sad
          • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 13:49
            Mnie też, dlatego się produkuję. Ale szczerze przyznam, że cierpliwość mi się już kończy.
            Lily wymaga od córki moralności a sama nie potrafi uczciwie napisać: oczekuję tylko głasków, politujcie się nade mną, wszelkie rady zbędne bo i tak zrobię po swojemu.
            • joanna35 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:16
              No tak to zła kobieta jest , bo raz na jakiś czas chciałaby, żeby ktoś pochylił się nad nią zamiast jej dowalać i w realu i necie. Naprawdę, pade, tak trudno zrozumieć, ze matka też człowiek i raz na jakiś czas może miec dość wszystkiego, włącznie z własnym, kochanym , dzieckiem? Niektóre panie na tym i innych forach za bardzo uwierzyły w terapeutyczną rolę walenia pięścią między oczy, zapominając, ze takie wątki bardzo częso bywają zakładane pod wpływem chwili, owej kropli, która przelala kielich goryczy i ostatnią rzeczą jaką potrzebuje autorka jest pseudopsychologiczne wymądrzanie się odpowiadających. Ubyłoby Wam czego gdybyście ją pogłaskały?
              • laquinta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:39
                Osobiscie nie lubie glaskania. Rozwala mnie psychicznie. smile Wole szczera rozmowe i tutaj taka rozmowa sie odbywa. Nikt nie przywala. Poglaszcz autorke, przeciez Co wolno.
                • joanna35 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:43
                  laquinta napisał(a):

                  > Osobiscie nie lubie glaskania. Rozwala mnie psychicznie. smile
                  Mnie nie, konstruktywne głaskanie dodaje mi wiary w siebie, że dam radę, że ktoś, nawet anonimowy, we mnie wierzy.
                  • laquinta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:45
                    Musimy zdefiniowac glaskanie. big_grin
              • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:50
                Ej, Joanna, a Ty czytałaś wszystkie moje wypowiedzi? Nie tylko w tym wątku ale i w innych wątkach Lily?
                Naprawdę uważasz, że moją wolą jest dokopanie Lily?

                Naprawdę sądzisz, że jak napiszę Lily, że faktycznie jest biedna, bo ma takie "nieudane" dziecko, to ona poczuje się przez to lepiej?
                Przepraszam, ale ja nie potrafię kłamać. Jedyny sposób na wyjście z doła, to zmiana nastawienia. I Ty wiesz, że ja wiem o czym mówię.
              • lauren6 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 16:14
                joanna35, nie wiem jak inne panie walące pięścią między oczy, ale akurat ja to robię trochę po własnych osobistych doświadczeniach. Jakieś 10 lat temu poprosiłam o radę na zupełnie innym forum. Wypowiedziały się głaskacze, wypowiedzieli się ludzie, którzy nie zostawili na moim sposobie rozumowania suchej nitki. Dzisiaj to tym ostatnim jestem wdzięczna, bo otworzyli mi oczy, pokazali jak sprawa wygląda z zewnątrz i być może dzięki tamtemu kopniakowi jestem teraz w takim punkcie życia, a nie w innym. A mogło być bardzo nieciekawie.

                Po prostu, w realu działa to inaczej, trudniej człowiekowi powiedzieć szczerą prawdę prosto w oczy, łatwiej poklepać po ramieniu: wszystko będzie dobrze. A nie będzie.
                Psycholog, przyjaciółka nie powiedzą brutalnej prawdy, która czasami aż się prosi by ją łupnąć delikwenta między uszami. Lili to duża dziewczynka, niegłupia i sobie pewnie poradzi gdy przeczyta takie opinie. A dla dobra jej i jej córki, chyba dobrze, by je poznała?
                • joanna35 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 16:54
                  Lili to duża dziewczynka, niegłupia i

                  Właśnie o tym myślałam, kiedy pierwszy raz zabralam głos w tym wątku. Nie kojarzę jakoś specjalnie Autorki z jej innych wątków, ale na podstawie tego co czytałam wyrobilam sobie takie samo zdanie na jej temat, jak to cytowane powyżej i pomyślalam sobie, ze dziewczyna musi być w naprawdę nieciekawym punkcie swojego życia skoro otwarła taki wątek i tak zafiksowała się na swoim problemie. A kiedy człowiek na serdecznie dość swojego życia przychodzi taki moment, ze nie chce słuchać żadnych rad, pouczeń i ocen, chce się po prostu przytulić do kogoś życzliwego i zasnąć w poczuciu, ze jutro będzie dobrze. Jednak tak sobie myślę, że masz rację co do
                  > Po prostu, w realu działa to inaczej, trudniej człowiekowi powiedzieć szczerą p
                  > rawdę prosto w oczy, łatwiej poklepać po ramieniu: wszystko będzie dobrze. A ni
                  > e będzie.
                  > Psycholog, przyjaciółka nie powiedzą brutalnej prawdy, która czasami aż się pro
                  > si by ją łupnąć delikwenta między uszami.
                  więc w tym szaleństwie może być metoda, pod warunkiem, że lilly będzie chciała z niej skorzystać.
                  • pade Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 17:15
                    Joanno, wątki Lily o córce ciągną się już od dłuugiego czasu. Ponad trzy miesiące, jak nie więcej.
                    Mnie, przyznaję się bez bicia, troszkę już brakuje cierpliwości. A wynika to z tego, że wiem, ile złego można wyrządzić dziecku niewłaściwym nastawieniem i chciałabym po prostu oszczędzić tych doświadczeń innym. No, ale nie da się, wszak uczymy się jedynie na własnych błędachsmile
                    • joanna35 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 17:25
                      Wiem pade i rozumiemsmile Trochę się pośpieszyłam, dopiero przed chwilą przeczytałam całość.
              • tiktaktuk35 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 23:35
                No to może córka bardziej do matki podobna, niż do ojca? Bo mam wrażenie, że też najbardziej to, czego córce w tej chwili potrzeba to właśnie pogłaskanie, przytulenie i zapewnienie o miłości. Bo w tej chwili córka ma całkowicie zrypane poczucie własnej wartości. I będzie się garnęła do tych gorszych, żeby sama nie czuła się tą najgorszą. To wrażliwe dziecko, które bardzo mocno przeżywa swoje klęski (potrafi płakać, jak nie uda jej się jakieś zadanie). Jej niechęć do lekcji wynika z silnej frustracji a nie z lenistwa.
    • tully.makker Kto nie mial do czynienia 02.04.13, 13:56
      Kto nie mial doczynienia z tak zachowujacym sie dzieckiem, nie zrozumie twojego problemu za Chiny Ludowe. Mierymy zwykle dzieci miara taka , jaka widujemy na codzien. Mnie samej nic nie przygotowalo na Drugiego - takiego dziecka nie widzialam, nie slyszalm o takim zachowaniu i w glowie mi sie to nie miescilo. Stad tendencja do drastycznej oceny rodzica.

      U nas jest tak, ze moj partner ma ADHD - dolegliwosc ta niestety bywa dziedziczna. Dodatkowo porblemy ojca nasilaja porblemy syna, bo noiezaleznie od tego, jakby sie staral, samego siebie nie przeskoczy. Wydaje mi sie, ze ty trafnie widzisz udzial ojca w problemie twojej corki.

      Na koniec napisze cos jeszcze - paradoksalnie takie dzieci potrzebuja jeszcze wiecej milosci, czulosci i wspierania, niz inne dzieci. Brak tego powoduje, ze jest jeszcze gorzej. Wiec nie odpuszczaj na tym froncie.
      • joanna35 Re: Kto nie mial do czynienia 02.04.13, 14:09
        tully.makker napisała:

        > Kto nie mial doczynienia z tak zachowujacym sie dzieckiem, nie zrozumie twojego
        > problemu za Chiny Ludowe.
        Amen.
      • nabakier Re: Kto nie mial do czynienia 02.04.13, 14:31
        Oj, napisz Tully wprost, że nie cenisz - chyba nie kochasz- swojego partnera, a w synu widzisz jego odbicie, stąd ten brak aprobaty. Dokładnie tak, jak napisała Verdana.
        Ludzie fundują sobie dzieci z kimś, kogo nie cenią, a potem winią za to dzieci. Straszne.
        • joanna35 Re: Kto nie mial do czynienia 02.04.13, 14:35
          Nabakier upraszczasz, różnie układało mi się z mężem, a dzieci kocham obłędnie i za nic nie winię.
          • nabakier Re: Kto nie mial do czynienia 02.04.13, 14:49
            Drzewko, pisałam do Tully.
            • joanna35 Re: Kto nie mial do czynienia 02.04.13, 14:52
              Wiem do kogo pisałaś, mnie chodziło o schemat - zły mąż=złe dziecko.
              • nabakier Re: Kto nie mial do czynienia 02.04.13, 15:09
                Przecież obie to artykułują, porównując dziecko do męża. To są nieuprawnione porównania. Nie można dziecka obarczać nieakceptowanymi cechami partnera, widzieć w nich zły jego obraz. A to je łączy- niestety.
        • bri Re: Kto nie mial do czynienia 02.04.13, 14:36
          Najlepszy test na prawdziwą miłość: wyobraź sobie, że Twoje dziecko będzie dokładnie takie, jak kandydat na ojca. Jeśli będziesz w stanie to znieść, to znaczy, że go kochasz. Bardzo trafny wskaźnik.
          • tully.makker Re: Kto nie mial do czynienia 02.04.13, 14:59
            Byloby mi bardzo smutno gdyby Drugi poszedl w slady ojca i ojcu tez byloby przykro, bo to oznaczaloby, ze mialby w zyciu duzo trudniej i bardziej pod gore. Moj partner lepiej, gorzej, ale widzi swoje problemy i wie, jak one rzutuja na jego zycie prywatne i zawodowe.

            A tego, co znosza rodzice dzieci z niektorymi zaburzeniami, takimi jak ADHD, przecietni ludzie nie maja zielonego pojecia. Wiem, bo samej cos takiego jeszcze 3 - 4 lata temu by sie to w glowie nie zmiescilo.
            • bri Re: Kto nie mial do czynienia 02.04.13, 15:09
              Ale skąd w ogóle pomysł, że córka Lily ma ADHD? Te kilka "objawów" tu wymienionych już Ci wystarczyło do diagnozy? Jeszcze miesiąc czy dwa temu wg tego co Lily pisała jej córka była cicha, wrażliwa i jako jedyna z całej klasy nie sprawiała problemów na lekcjach.
              • tully.makker Re: Kto nie mial do czynienia 02.04.13, 15:15
                Nie twierde, ze corka lili ma ADHD. Pisze o tym, ze moj syn wykazuje podobne zachowania i ze on ma ADHD. Zostalam poproszona o napisanie, co z tym robimy i jak sobie radzimy, wiec o tym pisze. Mam nadzieje, ze lily sie przyda.
                • guderianka Re: Kto nie mial do czynienia 02.04.13, 16:47
                  Nie chodzi o adhd
                  Chodzi o to, że niektóre dzieci trudniej kochać..
                  • nabakier Re: Kto nie mial do czynienia 02.04.13, 17:09
                    Ale to jest problem matki, nie-dziecka. I pierwszym krokiem do zmiany jest przestać obwiniać dziecko, a drugim- zacząć pracować nad sobą.
                    • guderianka Re: Kto nie mial do czynienia 02.04.13, 20:46
                      Co nadal nie zmienia faktu, że niektóre dzieci trudniej kochać
    • laquinta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:09
      Wiesz, najpierw spieprzylas sprawe, a teraz chcesz nie zyc. To przeciez Ty, nie kto inny, wybral dziecku ojca i wraz z nim caly garnitur genow. To nie Twojej corki wina, ze jest taka jaka jest, to Twoja wina. I jesli chcesz cos naprawic, to skup sie na dziecku. Idz do psychiatry, wez jakies antedepresanty i do roboty. Oby Ci sie udalo, bo naprawianie genow nie jest latwe, chociaz czasem mozliwe. Masz tu pomoc i wsparcie fajnych, madrych matek.
      • joanna35 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:20
        laquinta napisał(a):

        Masz tu pomoc i wsparcie fajnych, madrych matek.
        Pod warunkiem, że w odpowiedzi będzie im potakiwać, bić się w pierś i realizowaćich wizje jej życia. W przeciwnym wypadku dowie się jak jest beznadziejna.
        • laquinta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:31
          joanna35 napisala:

          > Pod warunkiem, że w odpowiedzi będzie im potakiwać, bić się w pierś i realizowa
          > ćich wizje jej życia. W przeciwnym wypadku dowie się jak jest beznadziejna.

          Mysle, ze niekoniecznie. Moze wybrac sobie rady, ktore jej pasuja, a podziekowac za uwage i wpisy wszystkim ogolnie. Szkoda, ze mam juz wyrosniete dzieci, bo sama chetnie zastosowalabym sie do niektorych rad. smile
          • joanna35 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:39
            Ale problem tak naprawdę nie jest w dziecku tylko w niej. I, owszem, nie powinna zaniedbywać w jakikolwiek sposób dziecka, ale dobrze by było gdyby zaopiekowała się też sama sobą. Czy to nie na tym forum wiecznie stykam się z wpisami , ze szczęśliwa matka =szczęśliwe dziecko?
            • selavi2 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:43
              Jest tu sporo sugestii na temat tego, żeby pomogła sama sobie, ale bez echa..
              • joanna35 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:45
                Bo jeżeli lilly czuje się atakowana/krytykowana to nawet najlepsze rady, pisane w dobrej wierze pozostaną bez echa.
                • laquinta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:48
                  To by swiadczylo niezbyt dobrze o jej inteligencji.
                  • joanna35 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:51
                    Inteligencja nie ma tu nic do rzeczy, to są emocje, poczucie krzywdy wynikające np. z bycia niesprawiedliwie ocenioną na forum. To poczucie niesprawiedliwości jest tym większe im więcej robisz w realu i im bardziej dostajesz w realu po doopie.
                    • laquinta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 15:00
                      joanna35 napisała:

                      > Inteligencja nie ma tu nic do rzeczy, to są emocje, poczucie krzywdy wynikające
                      > np. z bycia niesprawiedliwie ocenioną na forum.

                      Joanno, srednio inteligetny czlowiek wchodzac na forum nie spodziewa sie obiektywnej oceny, bo taka nie jest mozliwa. Ale rady sa bezcenne. Bardzo zaluje, ze nie moglam wskoczyc na forum ze swoimi problemami i dostac tyle madrych rad. Podziwiam kobiety, ktore z taka otwartoscia dziela sie swoimi doswiadczeniami. Przy okazji czynia mnie odrobine madrzejsza.
                      • joanna35 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 15:03
                        Średnio inteligentny człowiek w ogóle nie zaczynałby opisywać swojego życia na forum - dlatego twierdze, ze to nie jest kwestia inteligencji. A wiem o czym piszę, bo mnie również zdarzało się szukać tu wsparcia.
                        • laquinta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 15:24
                          Byc moze spotkala Cie tu jakas przykrosc lub niesprawiedliwosc, ale wtykanie w watki swoich negatywnych doswiadczen z forum nie jest potrzebne. Sama z forum skorzytalas, moze lilly tez skorzysta.
                      • joanna35 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 15:09
                        A co do edukacyjnej roli forum to jak najbardziej się zgadzam. Na tym forum jest wiele mądrych kobiet i wiele skorzystałam , nauczyłam się czytając ich wpisy, ale raczej w sytuacji takiej jak teraz kiedy siedziałam sobie na luzie, z kawką i czytałam o problemach innych, które nijak mnie nie dotyczyły, a oceny nie dotykały.
                        Wpisy na moich wątkach nie działały natychmiastowo, od ręki, ale, ze mam taką właściwość, ze im bardziej jest coś na rzeczy tym bardziej mnie to męczy/do mnie wraca to też docierały, tyle, ze wymagały czasu...
                        • lily-evans01 Spokojnie ;) 02.04.13, 18:49
                          Nie no, spoko.
                          Naprawdę nie czuję się krzywdzona na forum, zwłaszcza w porównaniu do wielu wątków, gdzie przy setnym poście jad zaczyna nie tyle kapać z klawiatury, co wylewać się litrami wink.
                          Dopiero teraz czytam te wszystkie wypowiedzi. Zastanawiam się nad nimi, zwłaszcza tymi krytycznymi, ukazującymi drugą stronę medalu czy też inny punkt widzenia.
                          Co do dziecka - niestety jest aż za bardzo wrażliwe, widzę, że zaczyna w dziwny i niepokojący dla mnie sposób szukać swojego punktu oparcia, w osobach trudnych i nieprzyjemnych. Niektóre zachowania i wypowiedzi są trudne do przełknięcia, nawet nie ze względu na to, że sprawiają przykrość - tylko że ukazują jej sposób obrony przed trudnościami. Ten sposób właśnie zaczyna się kształtować, nie jest dobry dla niej samej, czasem mnie to bardzo wkurza, ale chyba jeszcze bardziej martwi.
                          Niemniej wszystkie opinie tu wygłoszone są podstawą do kolejnych przemyśleń - i bardzo za nie dziękuję. Zwłaszcza, że poziom dyskusji wciąż jest wysoki i zachowuje pewne decorum wink.
                          • joanna35 Re: Spokojnie ;) 02.04.13, 19:07
                            Cieszę się, że pomyliłam się w odbiorzesmile I cieszę się, że posty stały się dla Ciebie impulsem do przemyśleń. Pozdrawiam.
                          • selavi2 Re: Spokojnie ;) 02.04.13, 22:24
                            A, bo ja despotka jestem taka.
                            Tak bym chciała, żeby ludzie natychmiast korzystali z krynicy mej mądrości i robili, co im piszę. ;-P
            • laquinta Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:43
              No wlasnie, dlatego pelno bylo rad, ze powinna isc do psychologa, do psychiatry, na terapie itp. Powinna zadbac o siebie i od tego zaczac. Podejrzewam, ze ma depresje (sytuacyjna), rzeczywistosc ja przerosla, dlatego najpierw antydepresanty. W takim stanie nie powinna zabierac sie za wychowywanie dziecka.
              • selavi2 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:49
                W takim stanie będzie robić wszystko, bo musi.
                Będzie również wychowywać swoje dziecko, bo nikt inny tego za nią nie zrobi.
                Ale dobrze by było, gdyby zdawała sobie sprawę z tego, że widzi wszystko w krzywym zwierciadle i może niechcący zrobić jeszcze większą krzywdę dziecku i sobie.
            • bri Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:48
              Chyba nie czytałaś tego wątku.
              • joanna35 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:53
                Tak 1/3. Przeczytam cały.
    • kimonabike Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:47
      Wiesz... możliwe, że w wieku córki byłaś inna, ale na tym etapie Waszego wspólnego życia to jednak reagujecie podobnie. Tupnąć nóżką, rzucić kajecikiem, poszukać usprawiedliwień lub winnego... wink Po kokardę macie obie i już. Przy czym u 6, 5 - latki to najnormalniejsza norma. U Ciebie też - też możesz mieć dość od czasu do czasu.

      Nie wszystkie dzieci rozwijają się tak samo - to znaczy nie wszystkie "kawałki" wskakują na miejsce w tej samej kolejności. Twoja ma problem z nauką, inne dzieci w jej w wieku z innymi rzeczami. Porównywanie jest bez sensu.
      Jeśli dobrze wyczytałam, to jest pierwsza grupa rówieśnicza małej? Możliwe że większość energii pochłania jej bardzo ważne zdobywanie umiejętności społecznych. Nie bez powodu w niektórych krajach jest obowiązek przedszkolny od 4 roku życia. W końcu umiejętność odnajdowania się w relacjach pozarodzinnych nie mniej ważna i trudna niż literki i cyferki, a może i ważniejsza. Rzuciłaś ją od razu na głęboką wodę każąc zaczynać pracować nad obiema tymi rzeczami jednocześnie oczekując, że sama sobie da ze wszystkim radę. Pewnie sobie da, ale może potrzebuje więcej czasu i Twojej cierpliwości.
      Nie przeceniałabym tutaj wpływu genetyki, na moje oko to realizujecie tutaj jakąś specyficzną psychologiczną sztafetę pokoleń we trzy z Twoją mamą, przy czym najmłodsza ma w tym najmniejszy jeszcze udział.
    • nabakier Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 14:47
      Pominę histeryczny ton Autorki, niech ona sama się nim zawstydzi.
      Dziecko. To jest sprawa. Matka nie akceptuje dziecka an bloc. Dawno nie widziałam tak frontalnego ataku na własne dziecko. By widzieć w tak małej dziewczynce przyszłą puszczalską czy zaciążoną- to się w głowie nie mieści.
      I z jakiego powodu? Bo mała ma kłopoty szkolne i jest krnąbrna.To ma być powód?
      Badałaś dziecko, czy nie ma dysleksji, skoro czytanie to dla niej mordęga? Jeśli nie, to- dlaczego? Przecież bada się już sześciolatki (mój był badany w tym wieku). Wiesz, skąd te problemy?
      I dlaczego dopiero teraz kupujesz książeczki do czytania (te ze zwierzętami, o których wspomniałaś). Przecież dziecko powinno mieć już własną biblioteczkę (lub mieć czytane CODZIENNIE) wypożyczone książki. Jako maluch miała literki do składania- zabawki? Klocki, puzzle, gry, kolorowanki literkowe itd? Przecież niemal każde dziecko nauczy się w obecnych czasach czytać z tego? Jeśli się do tej pory nie nauczyła, prawdopodobnie albo nikt się z nią w to nie bawił, albo ma jakiś problem, czyli potrzebna jest diagnostyka.
      Rodzic jest od wspierania w problemach szkolnych, a nie- od wymagania niczym ekonom z batem. Nie wolno tak małemu dziecku robić awantur z powodu kłopotów z nauką.
      MUSI być jakiś powód tej niechęci do czytania, sama z siebie się nie wzięła. Dzieci z reguły uwielbiają literki.
      Dalej- na jakiej podstawie oceniasz zdolności córki? Bo nie robi tego, co przewiduje program? A innych obserwacji nie masz? Jak gra w szachy/warcaby? Jak rozwiązuje rebusy, łamigłówki?

      Jeszce dalej. Dlaczego chciałabyś, by się kolegowała z dziećmi spokojnymi? Bo ma sama nie sprawiać kłopotów? Dzieci niespokojne, łobuzerskie są znacznie ciekawszymi towarzyszami i słusznie córka wybiera ich. Chciałabyś wychować ugrzecznioną lalkę? Zewnątrzsterowną, potulną, czyściutką, jaką jeszcze? Dlaczego? Czy córka jest od spełniania Twoich marzeń? Dlaczego nie pozwolisz jej być sobą?

      Z Twojego wpisu bije głęboka niechęć do córki. Nienormalna.
      • selavi2 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 15:08
        nabakier

        To o czym lily pisze, to nie jest powód do wstydu.
        Może to nie jest normalne, ale jest spora grupa matek, najczęsciej tych samotnych, sfrustrowanych i rozgoryczonych, które tak myślą o swoich dzieciach, wstydząc się swoich decyzji, dzieci i siebie. Myślą przez minutę lub przez całe lata.Sama taka przez chwilę byłam. Na całe szczęście dzieci były gimnazjalne i znały mnie z innej strony, więc jak się połapałam, że to myślenie o nich jako o wrogach jest do leczenia, jak mnie na cito psycholog po antydepresanty do psychiatry wysłała, to młodzi bardzo mnie wspierali i czekali aż wrócę do dawnej siebie. A moja agresja wobec dzieci była maską dla ciągłego lęku i strachu, co mnie pogrążało w podobnych uczuciach co do życia, jakie ma lily. I jak to u niej jest faktycznie depresja, to może bojkotować wszelkie konkretne działanie, bo bezwład i wzorzec użalania się na sobą całkiem ją opanowały. Bo nikt jej nie rozumie itp.Jaka jest prawda - nie wiem.
        • nabakier Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 15:25
          Ja to nie jest powód do wstydu. Wstydzenie się dziecka czy za dziecko jest jak najbardziej powodem do wstydu. Nie można swoich frustracji życiowych przerzucać na dziecko, a ona to ewidentnie czyni. Zobacz treść pierwsz postu- zaczyna się od JEJ (matki) nieudanego życia, a potem przechodzi to na "jaką mam nieudaną córkę". No wybacz...
          Też miałam depresję, trudne chwile, wiem, co to znaczy. Ale wiem, że NIE WOLNO tak postępować z dzieckiem. Nie wolno.
      • hanna_sty Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 15:24
        Ja posunę się jeszcze o krok dalej i napiszę, że jeżeli Autorka nie zmieni swojego nastawienia będzie to samosprawdzająca się przepowiednia- córka będzie dokładnie taka jaką widzi ja matka. Bedzie kłamała, uciekała z domu, przyjaźniła się z szemranym towarzystwem, bo w domu nie będzie miała akceptacji i wsparcia.
        Dziś jest taka ilość książeczek dla dzieci, że aż chce się uczyć nie tylko literek i cyferek, ale także zjawisk przyrodniczych.
        Za czasów mojego syna pomocy naukowych było zdecydowanie mniej i może dlatego potrzebna była większa inwencja. Ja uczyłam czytać na neonach, szyldach. Mieszkaliśmy vis a vis sklepu rybnego i syn pierwszą literę jaką poznał to "R" jak "ryba". Potem wypełnialiśmy wnętrze ryby rysując literki "r". Chciec i móc, ale trzeba chcieć i akceptować dziecko.
    • vre-sna Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 15:41
      Mam taki sam problem.
      Niestety. placowki szkolno-wychowawcze nie zastapia NIGDY kogos, kto zaraza swoja pasją. Szkoła plus swietlica to przechowalnia, a nie ostoja wiedzy.
      Dlaczego np. ja musze przygotowywac swoje dziecko do matematycznego konkursu skoro to pani jest biegla w zakresie nauk matematycznych, nie ja, i to ona chce wpisac sobie osiagi w ramach pracy z dziecmi? Za moich pieknych czasow sprawy szkolne dotyczyly ucznia i nauczycifla, rodzic byl od wszystkich spraw pozostalych m. in. wychowawczych.
      • selavi2 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 15:55
        Nie musisz.
        To, że na to się zgadzasz i nie masz odwagi odmówić i powiedzieć pani nauczycielce prosto w oczy i nie obraźliwie tego, co napisałaś na forum - to sprawia, że takie rzeczy się dzieją.
        To TWÓJ wybór.
      • hanna_sty Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 16:02
        Dlatego, że obecnie szkoła wszystko uśrednia. Nastawiona jest na średnio zdolnego, średnio pracowitego , średnio zachowującego się, średnio zainteresowanego ucznia. Niechętnie widziane są skrajności - wybitnie zdolni ( czy nawet bardzo zdolni) i mający problemy w nauce.
        Długo trzeba by na ten temat pisać- dlaczego, kto , co i jak temu zaradzić. Nie miejsce w tym watku.
        Jako chemik nie wyobrażam sobie jak można przygotować w liceum nie nastawionym na konkretnych olimpijczyków ucznia do olimpiady chemicznej. Nauczyciel nie ma na to czasu, miejsca i , niestety, motywacji.
        A, że ewentualny sukces ma wielu ojców to już inna bajka.
      • azja001 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 16:06
        Za moich pieknych czasow sprawy s
        > zkolne dotyczyly ucznia i nauczycifla, rodzic byl od wszystkich spraw pozostaly
        > ch m. in. wychowawczych

        No właśnie ta wychowawcza strona działań rodziców szwankuje mocno, w efekcie w szkolnych ławkach zasiadają dzieci, które nie zaznały w domu zasad, dyscypliny, nudnych ale koniecznych obowiązków. Dzieci często przejmują kontrolę nawet nad własnymi rodzicami, w szkole chcą to kontynuować a gdy nauczyciel stawia opór jest problem. Pojawia się chaos, bunt, jeśli do takiego małego buntownika stawiającego opór wobec wszystkiego i wszystkich co jest mu nie w smak dołączają sie kolejni w klasie często ciężko przeprowadzić sensowne zajęcia bez ciągłej walki ze zbuntowanymi.
        • nabakier Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 16:23
          Czasem wystarczą ciekawe zajęcia, by ci zbuntowani byli mniej zbuntowani. Własnie bez dyscypliny i rygoru- a z ciekawą zabawą. Przynajmniej w tym wieku.
    • moofka Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 17:03
      zorganizuj dziecku terapie pedagogiczna, dobrze radze - sa tacy specjalisci
      nie siedz z nia nad czytankami
      bo to bez sensu - meczysz ją i siebie przy okazji, chociaz ciebie mi nie szkoda
      dziecko z obciazonym wywiadem okoloporodowym
      z zaburzona integracja sensoryczna
      chorowite
      bez przygotowania przedszkolnego
      z zaburzonym sluchem fonematycznym
      a pewnie wieloma innymi dyskunkcjami
      ty posylasz do prywatnej szkoly i oczekujesz sukcesu
      bo ty bylas inna - ale to nie twoja zasluga
      widocznie ta potworna straszna matka twoja lepiej cie przygotowala do przedskolnego startu
      a ty tego swojemu dziecku nie potrafisz zapewnic

      dziewczynka - zwlaszcza dziewczynka na poczatku edukacji o niczym tak nie marzy jak o szkolnym sukcesie
      a ona juz wie, ze go nie osiagnie i szuka drog na skroty
      dodatkow od ciebie zamiast wsparcia dostaje kopy i potwierdzenie ze jest nic nie warta
      bo czytanki nie czyta
      faktycznie panstwowa szkola bedzie dla niej lepsza
      tam pomoc psychologiczno-pedagogiczna jest zapewniona kazdemu potrzebujacemu dziecku
    • rosapulchra-0 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 17:33
      Też mi się nie chce żyć. I to nie od dzisiaj.
      Ale żyję. Codziennie sobie powtarzam, że muszę, że mam dla kogo, że jednak zawiodę parę osób, jeśli odejdę.. I jakoś to się kręci. Z naciskiem na "jakoś".
      • ca.melia Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 21:13
        Przebrnełam przez ponad 200 postów- uff

        nie lubisz siebie, nie lubisz córki, nie lubisz własnego życia.

        Dzieci są jakie są, raz je kochasz - raz masz ochotę ubić. Życie.
        Córka szuka akceptacji - dlaczego szuka? dlaczego nie ma oparcia w Tobie? Bo jej nie lubisz, bo wymyśliłaś sobie , że będzie "taka a taka". A tu du..pa blada, bo dziewczynka nie wpasowała się w szablon Mamy.

        Ty też się nie wpasowałaś w szablon własnej matki, prawda?

        Powielasz.. Kiedyś Mała napisze o Tobie na jakimś forum, że nie ma ochoty nawet patrzeć na swoją "mamunię" ...

        Ja podzielam opinie, że jak nie rozwiążesz swoich problemów, to za cholerę nie uporasz się z córką i TY spieprzysz jej życie.
        • ola33333 Re: Chciałabym nie żyć 02.04.13, 23:07
          autorko watku, napisalas, ze corka jest dla ciebie rozczarowaniem i zapewne ona to wyczuwa.
          Ona mysli, ze jest do niczego, wiec nic dziwnego ze szuka sobie towarzystwa z problemami, czyli sobie podobnych.

          Czy wy w ogole macie takie momenty, ze jest wam po prostu fajnie razem? Ze milo spedzacie czas? Ze robicie cos co wam obu sprawia przyjemnosc?
          Bo moja szesicoletnia corka tez potrafi sie zachowywac jak kawal cholery, i to wcale nie rzadko, i mnie tez szlag trafia i trace cierpliwosc,
          ale i tak mamy mnostwo momentow, w ktorych jest nam po prostu dobrze razem i jestesmy bardzo szczesliwe razem jako matka i corka. Mysle, ze dziecko tego bardzo potrzebuje, a ja jako mama czuje sie wtedy spelniona, mimo problemow codziennych z ktorymi sie borykamy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka