Agresywne dzieci

07.05.13, 08:31
Chcialam sie poradzic, co robic w takiej sytuacji. Bylam na placu zabaw z moim 2,5 latkiem. Mlody rzadko bywa na placach miejskich, bo mamy dom i wlasny plac zabaw. Jest grzecznym dzieckiem, milym w kontaktach z innymi dzieciakami. Zabawa byla super do czasu az przyszly 2 rodzinki z okolo 5-6 letninimi chlopakami. Zaczeli popychac mojego synka, przeganiac go z zabawek, wyzywac. Po 2 popchnieciu nie wytrzymalam i powiedzialam, ze moje dziecko tez ma sie prawo bawic i nie moga go przeganiac i popychac i tak kilka razy jak grochem o sciane. Rodzice oczywiscie zero reakcji. W koncu zwinelam sie z placu zabaw, bo w pewnym momencie chyba bym nie wytrzymala.
Co robic w takich sytuacjach? Jak reagujecie na taka agresje i zachowanie? Moje dziecko nie potrafi sie bic ani oddac. Nie chce go uczyc agresji. Rodzice wychowuja malych bandziorow, ktorym wszystko wolno.
    • zurekgirl Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 08:40
      Ja sie dre przez caly plac zabaw, tak zeby inni rodzice tez slyszeli: Halooooo, czy Pani widzi, ze Pani dziecko popycha/ gryzie/bije/pluje na inne dzieci? Niech Pani podejdzie. Jak rodzic zlewa, to pytam dziecka, czy byloby mu milo, jakby ktos je popychal. Jak nie dziala, to mowie, ze jesli nie przestanie, to poprosze meza, zeby go popchnal ze slizgawki na ryj wiec lepiej niech idzie sie bawic gdzie indziej.
      • attiya Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 10:34
        robię podobnie, z tym, że patrzę prosto w oczy takiemu dziecku i szeptem mu przedstawiam co z nim zrobi tatuś mojego dziecka - działa błyskawicznie
        • m_incubo Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 22:25
          OJP
          A patrząc prosto w oczy szczeniakowi groźnie warczysz i pokazujesz kły? Skąd się takie kretynki biorą...
      • ichi51e2 Re: Agresywne dzieci 08.05.13, 16:45
        Tez uwazam ze dzieciom powinni uwage ich rodzice zwracac - niech sie nie chowaja tylko niech stawia czola swojej porazce wychowawczej. Co dziecko winne ze ma rodzicow ktorzy go na zboja wychowali? Jak sie matka naje wstydu (a nie udaje ze to nie jej dziecko) to bedzie lepiej pilnowac. Tego samego oczekuje od innych rodzicow - w zyciu bym nie chciala zeby obca baba na moje dziecko warczala.
    • maggorlo Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 08:44
      Zdażyło mi sie bardzo ostrym tonem syknąc gó...arzowi w ucho co mu zrobię jak się nie uspokoi. Ton był bardzo nieprzyjemny, potencjalne groźby (jak dla kilkulatka) potworne, a efekt natychmiastowy.
      • lama-sama Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 08:52
        Dziekuje za odpowiedzi.
        To podpowiedzcie jeszcze prosze czym straszyc smile
      • adellante12 Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 08:57
        syknąc gó...arzowi w ucho co mu zrobię jak się nie uspokoi. Ton był bardzo nieprzyjemny, potencjalne groźby (jak dla kilkulatka) potworne

        Traf kiedys na mnie z synem... Proszę prosze proszę....
        latami bedziesz się leczyła z traumy a z placu pójdziesz jak sandały Ho CHi Minha big_grin big_grin big_grin...
        • dziennik-niecodziennik Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 09:26
          > Traf kiedys na mnie z synem... Proszę prosze proszę....

          a co, Twój syn agresywny a Ty niereagujący żeby mialo na Ciebie trafic?

        • puza_666 Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 10:24
          Wspolczuje agresywnego dzieciaka....
        • cersei8 Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 10:25
          Jak ja uwielbiam takich rodzicow... sa slepi i glusi gdy ich dziecko zachowuje sie agresywnie wobec innych, ale jesli ktos nie wytrzyma i zwroci gowniarzowi uwage to reaguje natychmiast...

          BTW bylam w ubieglym roku swiadkiem ciekawej sytuacji na placu zabaw; chlopiec ok. 6 lat, biega, popycha inne dzieci, zabiera zabawki, sypie na nich piaskiem, spycha z drabinek, tatus siedzacy niedaleko nie reaguje, pomimo bezposrednich uwag ze strony innych rodzicow.
          W koncu ktos nie wytrzymal i porzadnie ochrzanil dzieciaka, na to uaktywnil sie tatus i rozpoczal klotnie z innymy rodzicami.
          W koncu jedna z matek stwierdzila zlosliwie zeby sie zamknal bo dzieciak i tak, sadzac po wygladzie, jest raczej kumpla czy sasiada niz jego...
          Facet zbladl, zamknal sie, a co najdziwniejsze juz wiecej sie nie pojawili...

          adellante12 napisał:

          >
          > Traf kiedys na mnie z synem... Proszę prosze proszę....
          > latami bedziesz się leczyła z traumy a z placu pójdziesz jak sandały Ho CHi Min
          > ha big_grin big_grin big_grin...
        • attiya Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 10:38
          tobie sykać w ucho nie będę ale jeśli będziesz miała wątpy, to policja może wytłumaczyć ci, jak zaczniesz skakać do innych rodziców
          • tomcug Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 22:50
            Mamusie tez potrafią być "urocze". Niedawno wyszłam z synem i kolegą na plac zabaw, chłopcy na początku bawili się sami, ja siedziałam na ławce (dość daleko od chłopaków, wyglądało to tak, jakby chłopcy byli sami, nie ze mną) i przeglądałam gazetę. W pewnej chwili młoda mamuśka podeszła ze swą latoroślą do ślizgawki i tonem nie znoszącym sprzeciwu zawarczała: "Spadać stąd chłopaki, teraz mój syn jeździ!". Podeszłam i zapytałam podobnym tonem czy to prywatny plac zabaw, bo mnie nic o tym nie wiadomo. Mamusia zabiła mnie wzrokiem, złapała synka i obrażona poszła.
        • demonii.larua Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 18:41
          Weź nie mów, że masz tak rozwydrzonego potomka/ lub, że nie reagujesz gdy sobie smarczę pozwala zbyt wiele i rodzice innych dzieci proszą Cię o interwencję.
          • adellante12 Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 21:52
            Nie , ale gdyby jakas niunia próbowała straszyc mi dzieciaka to wierz mi ze by sie jej oranżadką z komunii odbiło... Bez wzgledu na okolicznosci.
            I w takiej sytuacji nie ma dla mnie przebacz...
            • cersei8 Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 22:41
              Raczej zadna niunia nie przychodzi na plac zabaw po to zeby straszyc cudze dzieci, wierz mi.
              Twoje "bez wzgledu na okolicznosci" niestety wpisuje sie w schemat postepowania wielu rodzicow, ktorzy nie reaguja na agresje swoich dzieci wobec innych, ale pojawiaja sie z wrzaskiem i pretensjami jesli ktos tylko probuje skrzywdzic ich dziecko (taka byla moja dawna sasiadka - obaj jej synkowie dwudziestoparolatkowie przebywaja w wiezieniach, starszy po raz drugi zreszta...)

              Jesli Ty jestes takim ojcem to zycze Ci zeby wspomniana niunia wrocila z mezem o wymiarach 2X2, tak zeby Ci sie mlekim z matczynej piersi odbilo...

              adellante12 napisał:

              > Nie , ale gdyby jakas niunia próbowała straszyc mi dzieciaka to wierz mi ze by
              > sie jej oranżadką z komunii odbiło... Bez wzgledu na okolicznosci.
              > I w takiej sytuacji nie ma dla mnie przebacz...
            • demonii.larua Re: Agresywne dzieci 08.05.13, 17:01
              To po co gdybasz? big_grin Weź przestań tongue_out
      • thorgalla Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 15:30
        > Zdażyło mi sie bardzo ostrym tonem syknąc gó...arzowi w ucho co mu zrobię
        Zrobiłabym dokładnie tak samo
      • mamaemmy Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 22:06
        maggorlo napisała:

        > Zdażyło mi sie bardzo ostrym tonem syknąc gó...arzowi w ucho co mu zrobię jak s
        > ię nie uspokoi. Ton był bardzo nieprzyjemny, potencjalne groźby (jak dla kilkul
        > atka) potworne, a efekt natychmiastowy.

        robiłam dokładnie tak samo-EKEKT BYŁ TAK SAMO NATYCHMIASTOWY.
        Zdarzało się to rzadko,bo przewaznie spotykamy fajne dzieci z fajnymi mamami smile
    • bozenka78 Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 09:27
      Jeśli rodzice nie reagują na zachowanie swoich dzieci, to ja zwracam uwagę tym dzieciom.
      Bardzo stanowczo, ale bez krzyków, bez straszenia i obrażania dzieci.
      Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby nie podziałało. Serio tak trudno zwrócić uwagę sześciolatkom?
      Z sześciolatkami nie wchodzi się w dyskusję typu: moje dziecko też ma prawo się bawić.
      Reaguje się od razu i mówi się stanowczo: Nie dotykaj go. Odejdź, teraz jego kolej.
      Zawsze działa.
      • dziennik-niecodziennik Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 09:34
        > Z sześciolatkami nie wchodzi się w dyskusję typu: moje dziecko też ma prawo się
        > bawić.
        > Reaguje się od razu i mówi się stanowczo: Nie dotykaj go. Odejdź, teraz jego ko
        > lej.

        popieram.
        • ferrytyna Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 10:21
          No...5-6 latki potrafią być "urocze"
          Znam chłopców którzy w ramach zabawy: rzucaja w kury kamieniami, popychają w 2 jednego i jak się przewróci to go kopia, plują jeden drugiemu we włosy, obrzucenie młodszego kolegi błotem od stóp po czubek głowy itp...a co rodzice na to??
          "och! to przeciez chłopcy, muszą się wyszalec."
          "przeciez nie robią nic złego"
          "chłopaki takie som" suspicious
          • iwoniaw Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 2-lat 07.05.13, 14:08
            z 2-latkami, którzy oczekują, że "duże" 5-letnie obce dzieci będą niańczyć, traktować z uwagą i ostrożnością oraz ustępować we wszystkim ich "maluszkowi" to i owszem.
            Siedzi taki na ławce, tyłka nie ruszy, a jak potomek wejdzie między biegających starszych albo podbiegnie pod rozbujaną huśtawkę albo rozwali konstrukcję z piachu i nie zostanie to przyjęte ze zrozumieniem - to wielkie halo i robienie z tych "okropnych 5-latków" niemal psychopatycznych morderców...
            • hanalui Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 14:16
              iwoniaw napisała:

              > z 2-latkami, którzy oczekują, że "duże" 5-letnie obce dzieci będą niańczyć, tra
              > ktować z uwagą i ostrożnością oraz ustępować we wszystkim ich "maluszkowi" to i
              > owszem.
              > Siedzi taki na ławce, tyłka nie ruszy, a jak potomek wejdzie między biegających
              > starszych albo podbiegnie pod rozbujaną huśtawkę albo rozwali konstrukcję z pi
              > achu i nie zostanie to przyjęte ze zrozumieniem - to wielkie halo i robienie z
              > tych "okropnych 5-latków" niemal psychopatycznych morderców...

              Jak co roku o tej porze mamunie 2 latków maja problem bo rodzice 5-6 latków za nimi nie latają. Proponuje poczekać i za te 3-4 lata będziecie mieć takie same okropne dzieci nieuwazajaca na biedne maluszka,a wy sami tez nie będziecie biegać za nimi biegać wink tongue_out
              • iwoniaw 10/10 :-D n/t 07.05.13, 14:29

            • lama-sama Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 15:07
              Mowisz ze przeganianie 2 latka z zabawek, popychanie go i wyzywanie jest ok? Dziecko nie lazilo za starszymi, bawilo sie, oni postanowili je przegonic. Akurat pilnuje moje dziecko na placu zabaw, nie siedze na laweczce. Mysle, ze dzieki takiemu wychowaniu tych 5 latkow i niereagowaniu na nic, ich rodzice ktoregos dnia obudza sie z reka w nocniku.
              • iwoniaw Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 15:22
                CytatAkurat
                > pilnuje moje dziecko na placu zabaw, nie siedze na laweczce.


                I te 5-latki cię potrafiły przegonić i jeszcze ci dziecko popychać? Na czym więc polegało twoje "pilnowanie"?
                • hanalui Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 16:10
                  iwoniaw napisała:

                  > CytatAkurat
                  > > pilnuje moje dziecko na placu zabaw, nie siedze na laweczce.

                  >
                  > I te 5-latki cię potrafiły przegonić i jeszcze ci dziecko popychać? Na czym wię
                  > c polegało twoje "pilnowanie"?

                  Ja to sie zastanawiam ze jakies dziwaczne te 5-6 latki,bo znane mi dzieci w tym wieku raczej spylaja od maluchów gdzie pieprz rośnie,unikają spotkań z dzidziusiami, o zabieraniu dzidziusiowatych zabawek nie wspomnę.
                  I raczej widze 2-3 latki które zapylaja za starszymi dziećmi,na sile chcące sie przyłączyć do zabawy choc nijak nie kumaja o co chodzi, przeszkadzaja, palentaja sie pod nogami, wlaza w szkode, oraz mamy maluszkow uważające ze to takie urocze, ze sie tak dziecko garnie do starszych dzieci, ze takie otwarte,odwazne, no i ze socjalizowanie niekumatego malucha z dziećmi 2 razy starszymi to świetna sprawa. A potem obraza majestatu bo sie straszaki z dzidziusiami nie chcą bawić.
                  I co roku na tym forum to samo, następne pokolenie mamusiek z 2-3 latkami którym nijak w głowie sie nie mieści ze za 5-6 latkiem nie trzeba krok w krok chodzić, bo już raczej piasku nie zezre, wie jak wejść i zejść z drabinek, zjechać ze zjeżdżalni, samemu rozkołysac na hustawce i o własne nogi sie nie potyka, i ze koło hustawek nieprzebiegac by nie dostać butem czy sprzętem w głowę
                  • iwoniaw Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 16:22
                    No dokładnie, nie wspominając już o tym, że atak 5-latków na 2-latka pilnowanego na placu zabaw przez matkę to już zupełny kosmos. Jakoś bardziej prawdopodobne mi się zdaje, że te 5-latki nie tyle wyrzucały 2-latka z zajmowanej przez niego zabawki, co nie dopuszczały do tej, którą same "opanowały", co naprawdę nie powinno dziwić dorosłej osoby potrafiącej przeczytać rozdział o etapach rozwoju dziecka.
                    • lily-evans01 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 19:04
                      Rozumiem, że uczycie swoje dzieci takiej postawy: jestem starszy i większy, więc mi więcej wolno, nie pomogę ci w niczym, a najlepiej to spiep... bo nie muszę liczyć się z tobą i twoimi potrzebami.
                      A potem się dziwimy tzw. znieczulicy społecznej.
                      Brak współpracy i empatii jest w Polakach kształtowany od maleńkości, jak widać.
              • lily-evans01 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 19:00
                Cóż, widocznie niektóre mają mało empatyczne dzieci wink.
                Moja prawie 7-latka była dzisiaj na placu zabaw, miała wielką frajdę, bo bujała jakąś 2,5-letnią panieneczkę i prowadziła ją za rękę na ślizgawkę. A panienka też miała dużo radości.
                Moja córka nigdy nie zrobiła krzywdy młodszemu.
                Jak chce przejść pierwsza, bo maluchy się guzdrzą, to po prostu bezdotykowo wymija delikwenta. A widzę, że i zaopiekować się potrafi.
                • gryzelda71 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 21:00
                  Na naszym placy też jest taka dziewczynaka,teraz chyba w 5 klasie zawsze zabawia maluchy.Ale to wyjątek.Reszta zabawia się w gronie rówieśniczym.
                  • lily-evans01 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 21:08
                    No to powiem inaczej.
                    Córka też zawsze wybierze grono rówieśnicze, jeśli ma z czego wybrać, że tak powiem wink.
                    Ale młodsze - zwłaszcza widocznie młodsze - dzieci traktuje delikatnie i bardzo mnie to cieszy.
                    Zresztą poniżej hamerykanka bardzo fajnie pisze o tym, że pewną kulturę traktowania innych można wykształcić już nawet w tych 5- czy 6-latkach. Ale zależy to chyba bardziej od sposobu wychowania i socjalizacji, niż wyłącznie od cech rozwojowych, właściwych dla danego wieku.
                    • gryzelda71 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 21:15
                      Wiesz moje dzieci bawiły sie i bawią z rówieśnikami.Maluchów nie tratują,ale i nie dają sobie wchodzić na głowę bo to takie słodkie jak roczniak wlezie na boisko gdy grają 10latki i babci czy mamusia moga pokibicować.
                      • lily-evans01 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 21:20
                        Przyznam, że nie widzę takich przypadków ...
                        Sama pilnowałam małego i bardzo małego dziecka, żeby nie właziło pod nogi starszym ani nie biegało tuż przy rozbujanej huśtawce.
                        Natomiast większe dzieci, rozhukane i rozwrzeszczane, latające bez sensu wokoło, w niezorganizowany sposób, widywałam często.
                        • lily-evans01 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 21:21
                          Zresztą, odsyłam do TEGO postu:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,567,144317343,144328194,Re_Agresywne_dzieci.html
                          Sama lepiej bym tego nie ujęła.
                        • gryzelda71 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 21:22
                          > Przyznam, że nie widzę takich przypadków ...

                          Bo każdy widzi co chce.
                        • hanalui Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 21:49
                          lily-evans01 napisała:


                          > Natomiast większe dzieci, rozhukane i rozwrzeszczane, latające bez sensu wokoło
                          > , w niezorganizowany sposób, widywałam często.

                          Bo po to są place zabaw zeby sie dzieci mogły wykrzyczeć, wyhulac, wylatac, na tym wlasnie polega zabawa, dla ciebie bez sensu, dla dzieci ma to sens.
                          • lily-evans01 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 22:50
                            Czyli uważasz, że każdy ma święte prawo "wyhulać się" nie zważając na innych?
                            Jak sąsiad zrobi Ci dziką imprezę nad głową do rana, to też ok?
                            Przecież dorośli tym bardziej mają potrzebę "poszaleć"...
                            A co powiesz, jak Twojego 6-latka stratuje koleś ze 2 razy starszy i większy? Przecież on tylko chce i powinien się wyszaleć...
                            • hanalui Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 08.05.13, 00:20
                              lily-evans01 napisała:

                              > Czyli uważasz, że każdy ma święte prawo "wyhulać się" nie zważając na innych?

                              Tyle zrozumialas z tego co napisałam? No to w takim razie nie pomogę, moze masz po prostu inne widzenie placu zabaw gdzie dzieciom nie wolno krzyczeć bo głośno, biegać bo sie spocą, tarzac bo sie ubrudza i by najlepiej w koleczku Zasiali górale ze śpiewem na ustach zeby było zorganizowanie, do tego starszaki obowiązkowo pomoc przy maluchach big_grin
                              • lily-evans01 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 08.05.13, 01:53
                                Nie wiem kobieto, co bierzesz, ale na podstawie powyższego postu radzę zmienić lekarza...
                    • hanalui Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 21:42
                      lily-evans01 napisała:

                      > Zresztą poniżej hamerykanka bardzo fajnie pisze o tym, że pewną kulturę traktow
                      > ania innych można wykształcić już nawet w tych 5- czy 6-latkach.
                      Ale zależy to
                      > chyba bardziej od sposobu wychowania i socjalizacji, niż wyłącznie od cech rozw
                      > ojowych, właściwych dla danego wieku.

                      Tak ale to zaczyna sie od pierwszego przyjścia na plac zabaw, gdzie sie nie wypcha uroczo swojego dzidziusia miedzy starsze dzieci i nie oczekuje sie ze owe dzieci bedą uważać na owego dzidziusia, tylko ze opiekun malucha będzie uważać. Wychowuje sie swoje dziecko na zasadzie: uważaj tu są starsze dzieci nie wolno im przeszkadzać, wchodzic w droge, ich zabawy moga byc niebezpieczne, a tu są młodsze trzeba na nie uważać bo są młodsze.
                      A tu widać większość chce wychowywać cudze, bo ich maluszki są takie milusie i już wychowane
                      • cersei8 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 22:04
                        Poniekad masz racje, ale zalozmy, ze te 2-3 latki bawia sie spokojnie we wlasnym gronie i nagle pojawia sie taki na 6-latek i z braku towarzystwa rowiesnikow (albo nie zostawszy przez nich zaakceptowanym - co tez sie czesto zdaza) zaczyna biegac wsrod tych dzieci, spychac je z hustawek, zabierac zabawki, sypac piaskiem etc.
                        Opiekun tego dziecka zwykle jest slepy i gluchy... Co wtedy mozna zrobic, zakonczyc zabawe maluchow, wychowujac je tak, ze starszym trzeba zejsc z drogi, czy we wlasnym zakresie spacyfikowac agresora?
                        Ja osobiscie nie mam zamiaru wychowywania cudzych dzieci, ale jak widze takiego malego dzikusa, stanowiacego potencjalne zagrozenie dla moich corek, to bez wahania go pacyfikuje

                        hanalui napisała:

                        > Tak ale to zaczyna sie od pierwszego przyjścia na plac zabaw, gdzie sie nie wyp
                        > cha uroczo swojego dzidziusia miedzy starsze dzieci i nie oczekuje sie ze owe d
                        > zieci bedą uważać na owego dzidziusia, tylko ze opiekun malucha będzie uważać.
                        > Wychowuje sie swoje dziecko na zasadzie: uważaj tu są starsze dzieci nie
                        > wolno im przeszkadzać, wchodzic w droge, ich zabawy moga byc niebezpieczne, a
                        > tu są młodsze trzeba na nie uważać bo są młodsze.
                        > A tu widać większość chce wychowywać cudze, bo ich maluszki są takie milusie i
                        > już wychowane
                        • iwoniaw Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 22:31
                          No raczej oczywiste, że w takiej sytuacji należy kazać mu natychmiast przestać, a w razie potrzeby powstrzymać go fizycznie - bez gróźb, syczenia czy bicia, rzecz jasna.
                          Tyle, że ja naprawdę nie widziałam, by dziecko w tym wieku (5-6 lat) próbowało takich akcji wobec maluchów 2-3 letnich (odwrotnie owszem) - już prędzej by się nawet taki odrzucony i kompletnie niezsocjalizowany chciał na siłę wepchnąć do rówieśników i ich uwagę zwrócić. Poza tym, rzekomo te 2-3 latki są PILNOWANE - po prostu nie wierzę, że jakiekolwiek dziecko zaatakuje młodsze, któremu wyraźnie towarzyszy rodzic, co niektóre dyskutantki próbują mi wmówić.
                          • lily-evans01 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 22:47
                            Akurat niejeden raz widziałam, jak maluchy wspinały się np. na ślizgawkę i były roztrącane, odpychane przez starszych, latających jak dzikusy (a wchodziły pierwsze, więc nie chodzi o to, że komuś drogę zastąpiły).
                            Żeby nie było - jak najbardziej pilnowałam, żeby córka jako 2 czy 3-latka nie pchała się starszym pod nogi, więc naprawdę nie psioczę, bo mnie jakiś żal ściska czy coś. Po prostu - więcej mam obserwacji takich, że starsi zachowywali się nieodpowiednio wobec małych niż odwrotnie. Po prostu przykre jest to, że dzieci nie uczy się kultury, poszanowania innych i coraz bardziej jest to uważane za normę.
                            • hanalui Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 08.05.13, 00:11
                              lily-evans01 napisała:

                              > Akurat niejeden raz widziałam, jak maluchy wspinały się np. na ślizgawkę i były
                              > roztrącane, odpychane przez starszych, latających jak dzikusy (a wchodziły pie
                              > rwsze, więc nie chodzi o to, że komuś drogę zastąpiły).

                              Gdzie byli rodzice owych maluchów? Bo ja jeszcze nie widziałam by male dziecko z rodzicem było zaatakowane przez 6-7-10 latka.

                              > Po prostu - więcej mam obserwacji takich, że starsi zachowywali się
                              > nieodpowiednio wobec małych niż odwrotnie.

                              Może masz po prostu miejsce gdzie 2-3 latki latają samopas bez nadzoru rodziców, skoro cu rodzice pozwalają jakimś 7 latkom prowadzić ich dzieci lub tratować. Ja niestety takich miejsc nie znam. Nie widuje 2-3 latka bez rodzica za plecami czy z pomocą ręka

                              Po prostu przykre jest to, że dzieci
                              > nie uczy się kultury, poszanowania innych i coraz bardziej jest to uważane za
                              > normę.

                              Ale jakiej kultury ma uczyć rodzic co zastrasza dzieci, syczy, grozi lub pokazuje kamienie do rzutu a babcia na 3 latki z kijem sie zasadza? No sorry
                              • lily-evans01 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 08.05.13, 01:57
                                Widzisz, trudno, żeby rodzic wchodził na tę nieszczęsną ślizgawkę razem z 3-latkiem.
                                I co z tego, że stoi obok?
                                Zapewniam, że niewychowana hołota nie zwraca uwagi ani na cudzych rodziców, ani nawet na swoich. Po prostu pędzi i tratuje. Nie powiem, że to widok codzienny, ale niestety zdarza się. Nie jestem absolutnie zwolenniczką gróźb ani zastraszania i nie stosowałabym tego rodzaju środków. Ale z drugiej strony, ile można czyjeś chamskie bachorstwo upominać? Takie, co wejść na drabinkę nie umie, tylko musi młodszych jak krowa kopytami tratować?
                                Czuję, że sama masz rozpasanego i rozwydrzonego dzieciaka, to i się rzucasz...
                                • hanalui Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 08.05.13, 12:27
                                  lily-evans01 napisała:

                                  > I co z tego, że stoi obok?

                                  Jak nie wiesz co ze stoi obok to widac nigdy nie stalas

                                  > Zapewniam, że niewychowana hołota nie zwraca uwagi ani na cudzych rodziców, ani
                                  > nawet na swoich. Po prostu pędzi i tratuje. Nie powiem, że to widok codzienny,
                                  > ale niestety zdarza się.

                                  Widac chodze na ekskluzywne place a juz sie nachodzilam troche, i u siebie i w roznych panstwwach, dzieci podobne. Moze po prostu nie oczekuje ze dzieci beda sie zachowywac jak stare nadete prukwy lub stare malenkie tylko beda po prostu dziecmi

                                  Ale z drugiej strony, ile można c
                                  > zyjeś chamskie bachorstwo upominać? Takie, co wejść na drabinkę nie umie, tylko
                                  > musi młodszych jak krowa kopytami tratować?

                                  A po cholere upominasz? Po co pchasz swoje dziecko na drabinke gdy wlasnie inne dziecko wchodzi, toz nie moze poczekac? Serio gdzie wy macie takie miejsca ze dzieci po glwach sobie chodza? Uczysz co to kolejka?

                                  > Czuję, że sama masz rozpasanego i rozwydrzonego dzieciaka, to i się rzucasz...

                                  No tak dokladnie trafilas kula w plot.
                                  Ale jak juz tak chcesz mnie atakowac to moze warto sie zastanowic czy nie masz jakiejs ofermy i niedojdy placowej bo tobie przeszkadzaja bachory jak sama je okreslasz, a nie mnie. big_grin
                          • cersei8 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 23:04
                            Przyznaje, ze tez nie spotkalam sie z atakiem wobec dziecka przy ktorym jest blisko rodzic.
                            Ale na "naszym" placu zabaw jest taki podzial na ten maluchowy (z mniejszymi zabawkami) i dla starszakow, wiec te 2-3 latki same siedza w piaskownicy, czy na drabinakch.
                            Widzialam kilka razy, jak starsze dziecko odrzucone przez rowiesnikow wyzywa swa frustaracje na mlodszych. Wyglada to mniej wiecej tak, ze podbiega do piakownicy, sypie w maluchy piaskiem, potem do drabinek spychajac z nich mniejsze dzieci, potem do hustawek itd., z boku wyglada to jak atak dzikusa smile. Oczywiscie matki reaguja, oslaniaja swoje dzieci, ale chyba nie o to chodzi, zeby kilkoro dzieci mialo zmarnowana zabawe bo jedno musi odreagowac?
                            Wierz mi, ze wobec niektorych wychowywanych bezstresowo nie skutkuja prosby o spokoj, powstrzymanie fizyczne skonczyloby sie szamotanina bo dzieciak sie wyrywa, bicie nie wchodzi w gre rzecz jasna. Porzadne postraszenie, nawet syczenie a co tam wazna zeby poskutkowalo jest najlepszym rozwiazaniem, w kazdym razie jedynym skutecznym.
                            Tu nie chodzi o to zeby zastraszyc albo wychowac cudze dziecko, tylko o to zeby zapenic bezpieczenstwo swojemu, dopoki samo nie moze sie obronic...

                            iwoniaw napisała:

                            > No raczej oczywiste, że w takiej sytuacji należy kazać mu natychmiast przestać,
                            > a w razie potrzeby powstrzymać go fizycznie - bez gróźb, syczenia czy bicia, r
                            > zecz jasna.
                            > Tyle, że ja naprawdę nie widziałam, by dziecko w tym wieku (5-6 lat) próbowało
                            > takich akcji wobec maluchów 2-3 letnich (odwrotnie owszem) - już prędzej by się
                            > nawet taki odrzucony i kompletnie niezsocjalizowany chciał na siłę wepchnąć do
                            > rówieśników i ich uwagę zwrócić. Poza tym, rzekomo te 2-3 latki są PILNOWANE -
                            > po prostu nie wierzę, że jakiekolwiek dziecko zaatakuje młodsze, któremu wyraź
                            > nie towarzyszy rodzic, co niektóre dyskutantki próbują mi wmówić.
                            >
                        • hanalui Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 07.05.13, 23:56
                          cersei8 napisał(a):

                          > zaczyn
                          > a biegac wsrod tych dzieci, spychac je z hustawek, zabierac zabawki, sypac pias
                          > kiem etc.
                          Gdzie są rodzice tych maluchów? Chcesz powiedziec ze 2-3 latki same są na hustawkach? Jakiez to fantastyczne zabawki maja 2-3 latki ze 6 latek ich porzada i im zabiera? Gdzie są rodzice owych maluchów jeszcze raz pytam?

                          > Opiekun tego dziecka zwykle jest slepy i gluchy... Co wtedy mozna zrobic, zakon
                          > czyc zabawe maluchow, wychowujac je tak, ze starszym trzeba zejsc z drogi, czy
                          > we wlasnym zakresie spacyfikowac agresora?

                          Jesli zabawka twoja to zabierasz bo jest twoja, jak dziecko stało w kolejce do hustawki i jego kolej to zajmujesz i pokazujesz conajwyzej ze tam jest koniec kolejki. W czym problem?
                          • cersei8 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 08.05.13, 01:15
                            Placyk jest malenki, jakby wydzielony z wlasciwego, z miekkim podlozem i zabawkami dopasowanymi tak dla dziecka o wzroscie 3-latka.
                            Rodzice sa tuz obok, ale ze wzgledu na specyfike miejsca maluchy sa w wiekszosci samodzielne.
                            Nie chodzi o to, ze maluchy maja w piaskownicy jakies super dla 6 latka zabawki, tylko ze istnieja tacy 6 latkowie, ktorym sprawia przyjemnosc zabieranie zabawek maluchom i sypanie na nich piaskiem.
                            Opisywany dzieciak nie wpychal sie takze w kolejce do hustawki a probowal sciagnac za nozke dziecko ze zjezdzalni.
                            Generalnie przypominalo to troche atak Huna smile, z wrzaskiem i agresja, nie wiem czy dzieciak byl sfrustrowany tym, ze nie mial kolegow do zabawy w swoim wieku, czy po prostu byl znudzony albo agresywny, ale na pewno nie chodzilo mu o wlaczenie sie do zabawy.
                            Rodzice maluchow zajeli sie swoimi dziecmi od razu, ale chlopie po prostu nie reagowal na zwracanie uwagi, rodzica jego tez nie bylo widac,
                            wiec jedna z mam powiedzila mu kilka naprawde ostrych slow i problem zniknal...

                            hanalui napisała:

                            > cersei8 napisał(a):
                            >
                            > > zaczyn
                            > > a biegac wsrod tych dzieci, spychac je z hustawek, zabierac zabawki, sypa
                            > c pias
                            > > kiem etc.
                            > Gdzie są rodzice tych maluchów? Chcesz powiedziec ze 2-3 latki same są na hust
                            > awkach? Jakiez to fantastyczne zabawki maja 2-3 latki ze 6 latek ich porzada i
                            > im zabiera? Gdzie są rodzice owych maluchów jeszcze raz pytam?
                            >
                            > > Opiekun tego dziecka zwykle jest slepy i gluchy... Co wtedy mozna zrobic,
                            > zakon
                            > > czyc zabawe maluchow, wychowujac je tak, ze starszym trzeba zejsc z drogi
                            > , czy
                            > > we wlasnym zakresie spacyfikowac agresora?
                            >
                            > Jesli zabawka twoja to zabierasz bo jest twoja, jak dziecko stało w kolejce do
                            > hustawki i jego kolej to zajmujesz i pokazujesz conajwyzej ze tam jest koniec k
                            > olejki. W czym problem?
                            • gryzelda71 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 08.05.13, 08:30
                              > Rodzice maluchow zajeli sie swoimi dziecmi od razu, ale chlopie po prostu nie r
                              > eagowal na zwracanie uwagi, rodzica jego tez nie bylo widac,
                              > wiec jedna z mam powiedzila mu kilka naprawde ostrych slow i problem zniknal...

                              Nie ma jak to opir....6latka.
                              • lily-evans01 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 08.05.13, 10:23
                                Rozumiem, że biedaczek traumy nabawi się do końca życia i trzeba będzie mu psychoterapię sfinansować?
                                Nie wariujmy, jak byłam dzieckiem, to niejeden rozwrzeszczany ancymon został na osiedlowym placu zabaw pouczony przez innego ojca czy matkę, a nawet, o zgrozo, bezdzietną sąsiadkę, której przeszkadzało notoryczne darcie japy albo jeżdżenie windą do oporu. I powiem tak - chyba społeczeństwo miało wtedy ciut więcej samokontroli, a nawet taki delikwent umiał powiedzieć "przepraszam". Generalnie dzieci były ciut bardziej karne niż obecnie jednak.
                                Od razu zaznaczę, że wyzwiska ani groźby karalne wobec małolata w grę nie wchodzą, jak dla mnie. Ale nie widzę nic złego w lekkim opitoleniu dzieciaka, który ewidentnie przegina, a jego mamunia udaje, że nic nie widzi.
                                • gryzelda71 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 08.05.13, 12:11
                                  Pouczenie nie zwyzywanie,chyba różnica znacząca.Nie wiem jak dorosłe baby mogą przechwalać się ze zastraszyły,lub zwymyslały dzieciaka.
                                  • lily-evans01 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 08.05.13, 12:51
                                    Jak dziecięciem byłam, niejeden tato nawrzeszczał na cudze, niewychowane, brudzące, niszczące coś itp. dzieciaki - nikomu korona z głowy nie spadła. A teraz rosną bezkarni chuligani...
                                    • gryzelda71 Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 08.05.13, 13:06
                                      No tak,każdy odnosi sukcesy w wychowywaniu cudzych dzieci.
                                  • hanalui Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 08.05.13, 14:14
                                    gryzelda71 napisała:

                                    > Nie wiem jak dorosłe baby mogą
                                    > przechwalać się ze zastraszyły,lub zwymyslały dzieciaka.

                                    Mnie to raczej zastanawia czego mogą takie baby swoje wlasne dzieci nauczyć. No bo przecież nie kultury skoro same zachowują sie jak najgorsze patologie.
                                    Nie od dziś przecież wiadomo ze niedaleko spada jabłko od jabłoni więc jak sie ten 2-3 latek napatrzy na matkę rzucająca prawie kamieniami, wygrazajaca, zastraszajace, draca gębę na inne dzieci to w wieku 5-6 lat będzie dokładnie kopiowal zachowania matki i bedzie dokladnie takim dzieciakiem na jakie dziś mamuncie sie wydzieraja. No bo co, skoro matka sie drze, rzuca kamieniami i zastrasza mniejszych to i dzieciak tez tak moze, przykład z góry doskonały przecie,matkę trza naśladować.
                                    Skoro matki 2-3 latków uważają ze te dzieci samodzielne i stoją gdzieś z boku to w wieku 6 już kompletnie nie bedą patrzyc czyli wpisz wymaluj rodzice dziś krytykowani ze nie widza co wyprawaja 6 latki.
                            • hanalui Re: Nie widuję takich 5-latków, za to rodziców z 08.05.13, 12:04
                              cersei8 napisał(a):

                              > Rodzice sa tuz obok, ale ze wzgledu na specyfike miejsca maluchy sa w wiekszosc
                              > i samodzielne.

                              Nie sa samodzielne bo nie potrafia sobie poradzic ze starszym dzieckiem, a sa jeszcze na tyle glupie ze nie wiedza jak odpowiednio zareagowac i do tego powinien byc rodzic tuz za a nie gdzies tam obok

                              > Nie chodzi o to, ze maluchy maja w piaskownicy jakies super dla 6 latka zabawki
                              > , tylko ze istnieja tacy 6 latkowie, ktorym sprawia przyjemnosc zabieranie zaba
                              > wek maluchom i sypanie na nich piaskiem.

                              Dziwnym trafem nie widzialam jeszcze takiego, widac u mnie bardzeij dorozwiniete 6 latki i dzidziusiowe zabawki ich nie interesuja.

                              > Opisywany dzieciak nie wpychal sie takze w kolejce do hustawki a probowal sciag
                              > nac za nozke dziecko ze zjezdzalni.

                              No jak moj 3 latek zjezdzal to ja stalam kolo zjezdzalni, nie wiem gdzie by bylo miejsce na tego sciagacza surprised?


                              > Rodzice maluchow zajeli sie swoimi dziecmi od razu,

                              No tak...bo wczesniej sie wlasnie nie zajmowiali big_grin
                              I o tym caly czas mowie...zostawione samopas samodzielne 3 latki i potem sie rodzice dziwia ze niewychowane 6 latki. A kto ich mial wychowac jak rodzice zajmuja sie dopierow wtedy kiedy cos sie dzieje? Toz to jest wlasnie wiek by uczyc jak traktowac starszych i mlodszych.
      • lama-sama Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 10:26
        Dziekuje, na nastepny raz tak zaczne.
    • puza_666 Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 10:21
      Raz mi sie zdarzylo na jakiejs zabawie Halloweenowej dla dzieci. Wzielam po prostu agresora pod pachy (mial ze 4 lata) i odstawialam go ni z tego ni z owego kilka metrow od bawiacych sie dzieci, ktore popychal - w tym moja corke. Widok na twarzy delikwenta bezcenny, nie wiedzial co sie dzieje. Mamunia zero reakcji. Zreszta znam ja osobiscie i wiem ze jest niejako dumna z faktu ze jej synus taki dynamiczny i przebojowy. Gdyby odstawienie agresora w inny kat nie podzialalo to chyba bym sie wydarla na cala knajpe zeby zabierala malego brutala. Poza tym ucze corke sie bronic. Nie chce zeby wyrosla z niej lajza i popychadlo.
    • kandyzowana30 Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 14:00
      Dokladnie w taki sam sposob jak upominam swoje dziecko. stnowcze - przestan- nie rob tak itd . Nie zdazylo sie zeby nie zadzialalo.
      Nie wyobrazam sobie straszenia, syczenia, czy obrazania innych rodzicow. Nie mam nic przeciwko gdy ktos inny zwroci uwage mojej corce w normalny sposob, gdyby ktos zaczal ja straszyc, syczec grozby itd nie wiem jak bym zareagowala.
    • hamerykanka Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 16:32
      A ja jestem szczerze zaskoczona takimi postami.
      Mam pieciolatke, jezdzimy do parku na playground-zestaw hustawek; zjezdzalni, drabinek i mostkow do chodzenia, ostatnio jest tam zestaw 20-50 dzieci od ledwie chodzacych do takich z mutacja i nikt sie nie popycha. Starsze dzieci ganiaja sie z wrzaskiem i zawsze hamuja przez mniejszymi, czekaja az mniejsze zwolni im droge, przy calkiem malych czuwaja rodzice chodzacy krok w krok ale nikt sie nie popycha!
      Ciekawa jestem, czy to nie efekt wczesnej socjalizacji z innymi dziecmi i zlobkow/przedszkoli, gdzie dzieci sa od malego uczone zachowania w grupie..
      • lily-evans01 Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 19:07
        Chyba kwestia innej mentalności.
        W Polsce też mnóstwo dzieci chodzi do żłobków i przedszkoli.
    • mvszka Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 17:43
      kiedy mój syn był w wieku 2 lat jak ognia unikałam 6latków i starszych, dzisiaj on ma 6 i jak ognia unikam 2latków ze względu na różnice nie do pogodzenia wink
    • jowita771 Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 18:36
      Mnie się zdarzyło kilka razy, że starsze dziecko zaczepiało moją córkę, jak była mała, a rodzice czy babcia udawali, że nie widzą. Potrafię zrobić taką minę, że dzieciaki odpuszczały. Jeden gó...arz poszedł do babci na ławkę i nie chciał się już bawić. Wcześniej rzucał w moją córkę takimi małymi kamyczkami, którymi jest wysypany plac zabaw. Babcia oczywiście nic nie widziała. Ja też wzięłam garść takich kamyczków i patrzyłam mu prosto w oczy. Mógł sypać dalej, ale musiał się liczyć z tym, że ja też sypnę w jego stronę. Przy okazji zapewne cudownie przywróciłabym babci wzrok.
      • gryzelda71 Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 18:48
        Wcześniej rzucał w moją córkę takimi małymi kamyczkami, którymi
        > jest wysypany plac zabaw. Babcia oczywiście nic nie widziała. Ja też wzięłam g
        > arść takich kamyczków i patrzyłam mu prosto w oczy. Mógł sypać dalej, ale musia
        > ł się liczyć z tym, że ja też sypnę w jego stronę

        Dorosła kobieta zastraszyła 6latkabig_grin
        W sumie łatwiej z nim niz z babcia hehehe
        • hanalui Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 19:19
          gryzelda71 napisała:

          > Dorosła kobieta zastraszyła 6latkabig_grin
          > W sumie łatwiej z nim niz z babcia hehehe

          Wątek niby o 5-6 letnich agresywnych dzieciach a tu wychodzi na to ze rodzice agresywni wobec dzieci.Jak ktoś sobie z 6 latkiem w cywilizowany sposób nie potrafi poradzić prócz używania siły to współczuje
        • jowita771 Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 20:18
          Smyk miał na oko osiem lat, nie przeszkadzało mu ani babci, że trzylatka to nie jest dla niego przeciwnik, to mnie też nie przeszkadzało, że on młodszy.
          Z babcią też bym sobie poradziła, nie bój żaby, ale babcia doskonale widziała, co się dzieje, patrzyła, jak wnuczek, rzucał w moją córkę kamyczkami. Jak ja spojrzałam na babcię i otworzyłam gębę, to ona się odwróciła w drugą stronę uśmiechnięta.
          A inna babcia kiedyś, ale na tym samym placu zabaw akurat, wzięła kija i na moją córkę i drugą dziewczynkę się czaiła. To ja też wziąłem kija i patrzyłam na panią. I też by oberwała kijem w dupę. Z dorosłymi też sobie radzę.
          • gryzelda71 Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 20:58
            Bosze ośmiolatki z babciami,babcie z kijami na dzieci gdzie ty chadzasz na te place zabaw?Nie ma jakiś normalnych ?
            • jowita771 Re: Agresywne dzieci 08.05.13, 10:51
              Jestem pewna, że u ciebie jest więcej jakiś normalnych smile
              • gryzelda71 Re: Agresywne dzieci 08.05.13, 12:16
                Oj co za ulga,ze jest się do czego przypiąć.Nienormalne towarzystwo z placu zabaw przy tym to pikuśbig_grin
                • jowita771 Re: Agresywne dzieci 08.05.13, 14:33
                  Chodzę na place zabaw ponad siedem lat i spędzam tam przynajmniej dwie godziny za każdym razem. W tym czasie spotkałam się z nienormalnym zachowaniem trzy albo cztery razy. To dużo?
    • demonii.larua Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 18:48
      Już nie pamiętam, kiedy musiałam zwrócić uwagę obcemu dziecku. Jak smarki były 2-letnie to na placu zabaw łaziłam za nimi i pilnowałam, zwłaszcza jeśli bawiły się na nim dzieci starsze i szalejące. Czasem przenosiłam małe w inne miejsce, akurat nie oblegane albo jak plac był zatłoczony to omijałam w ogóle. Zdarzało się poprosić jednego czy drugiego, by poczekał na swoją kolej, jak się zbytnio spieszyło - najczęściej na zjeżdżalni, czasem kazałam mojemu kogoś przepuścić jak zbyt długo zwlekało. Częściej zwracałam uwagę palaczom niż niegrzecznym dzieciakom.
    • na_pustyni Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 21:29
      Nie zdarzyła mi się taka sytuacja, ale musiałabym być nieźle sfrustrowana, żeby straszyć cudze dzieci i syczeć im do ucha. Masakra.
      • mamaemmy Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 22:19
        na_pustyni napisała:

        > Nie zdarzyła mi się taka sytuacja, ale musiałabym być nieźle sfrustrowana, żeby
        > straszyć cudze dzieci i syczeć im do ucha. Masakra.

        no może za rzadko wychodzisz z domu,albo mieszkasz na wiosce,gdzie nie ma takich akcji ? big_grin
        Ja ostatnio wrzeszczaŁAM -WRZESZCZAŁAM -powinno być na cały basen na dwoch małych chłopców (10-12 lat).Sytuacja-moje dwie 8 latki zjezdzaja po rurze na basenie-jest tam sygnalizacja swiatło zielone czerwone.
        Zjechaly laski nasze,za sekunde..zjechali chlopcy...tłumacze im,ze maja poczekac,az bedzie czerwone i znów zielone-DLA NICH swiatło (tak to działa)
        Kolejny raz-zjezdzają dziewczynki(one razem przytulone)i znów za pare sekund widzę chlopców..KUWA mać gdyby byly mniejsze -nie zdązyłyby sie usunąc..!Ochraniam juz ostrzej.
        Za chwile zjezdza mała 2-3 lernia dziewczynka.....na nia prawie wjezdzaja ci chłopcy..!ZNÓW POJECHALI NA JEJ ZIELONYM SWIATEŁKU...Zaczełam się drzeć i nie były to miłe slowa-generalnie cały basen mnie slyszał,słowo gó...arz przewijalo się w kazdym zdaniu.
        pOSTRASZYŁAM że za chwile pójdę do ratownika i wyrzuca ich z basenu.
        Mali buntownicy juz więcej nie zjezdzali .
        • gryzelda71 Re: Agresywne dzieci 08.05.13, 08:24
          Wolałabym mieszkac na zabitej wsi niż z takimi mamśkami jak ty na chwilę sie spotkać.
          Po co wrzeszczałś jak jakaś dresiara?Nie było ratownika?
    • szamanta Re: Agresywne dzieci 07.05.13, 23:33
      Na szczęscie moje dzieci w kazdym wieku potrafily sobie doskonale radzic w sytuacjach konfliktowych z innymi dziecmi ,z efektownym skutkiem.
      Gdy ktos zabardzo natarczywie im dokuczal ,to na swój sposob sobie radzily z natretniactwem,czy to rowiesnikami ,czy to troche starszymi dziecmi, ale same nie zaczynaly,poniewaz byly pochloniete zabawką,a nie z nudów komus nadeptywanie na odcisk
      Choc powiem ,ze nie bylam swiadkiem sytuacji aby 6 latek bił,czy wykazywal agresje do 2 latka,jesli chodzi o tak spory przedział wiekowy
      Osobiscie smiem stwierdzic, ze jesli kiedysby moje dziecko bardzo niegrzecznie sie zachowalo,nie wazne ile mając lat,to jestem za tym,aby obca osoba wyglosila reprymende jemu , mimo że sama tez nie bylabym bierna w stosunku do mojego dziecka winowajcy.
      Zaznaczam ,że nie bylo takiej nigdy sytuacji, ale nie gniewalabym sie na jakiegos rodzica poszkodowanego dziecka,gdyby zwrocil uwage i "pogrozil paluszkiem" mojemu zbójowi .
      Nigdy dzieci pierwsze zatargu nie zaczynaly,wiec nie byly ani pouczane, ani strofowane przez obcych,no ale jakby zawinily to nie zaszkodziloby,aby ktos dodatkowy zwrocil jemu uwage
      • naturella Re: Agresywne dzieci 08.05.13, 09:28
        Wiecie, jestem zdumiona postami tutaj, w których wykazujecie sytuacje konfliktowe - całe życie moich dzieci, czyli 7 lat bywam na placach zabaw, a 3 lata baaardzo intensywnie, na kilku dziennie, przez wiele godzin - i nigdy z takimi sytuacjami się nie spotkałam. Nigdy. Ani z agresywnymi starszakami, gdy moje były malutkie, ani z namolnymi maluchami obecnie, gdy moje mają 6 i prawie 8 lat. Ani moje dzieci jako maluszki nikomu nie przeszkadzały, bo się bawiły w gronie swoich maluszkowych znajomych, ani teraz, jak są starsze, nie zdarza im się taranować maluchów - zresztą wiedzą, że trzeba na maluszki uważać.
        • peggy1 Re: Agresywne dzieci 08.05.13, 09:55
          Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia Ciekawe jakie posty wysmażą za 5 lat mamusie obecnych 2-latków. Że wredne małpy nie pilnują swoich małoletnich bachorów i gó...arze w poważnej zabawie 7-latkom przeszkadzają? JA chodze z zestawem dzieci od 10-latki do roczniaka. I z przerażeniem czasem patrze jak rodzicom "maluszków" kompletnie nie przeszkadza że pociechy węrują w stronę "doroślejszej" częsci placyku gdzie zabawki dostowsowane są nawet do wczesnych nastolatków i takowe się tam ganiają. I stanie taki roczniak na koncu ogromnej zakrecanej zjeżdzalni (gdzie na poczatku jak sie wsiada to nie widac czy ktos stoi na dole), rodzice się cieszą a potem zdziwienie ze ns rozbity, placz i krzyki na cały placyk. Ja raczej obswrwuje ze starsze dzieciaki mają jakis 15-zmysł chyba swiadomego manewrowania pomiedzy tymi malacami i poki taki totalnie pod nogi nie wejdzie to go omijają. Zreszta dla starszego dziecka bawić sie z maluchem to zadna frajda wiec ciezko uwierzec ze te nawet 5- latki tak usielnie dązą do interakcji z 1-2 latkami...
          • naturella Re: Agresywne dzieci 08.05.13, 10:41
            Cóż, zdarzają się głupi ludzie. I zadaniem tych mądrzejszych jest tak wychowywać swoje dzieci, żeby uważały nawet na dzieci tych głupszych. Jeśli roczne dziecko zapędza się na część dla starszych, to starsze powinny mimo wszystko na nie uważać. Tak jak w domu, starsze rodzeństwo nie staranuje młodszego tylko dlatego, że młodsze biega po trawniku. Tak samo, jak kierowca samochodu powinien zahamować nawet wtedy, jak widzi człowieka lezącego nie po pasach.
          • szamanta Re: Agresywne dzieci 08.05.13, 13:05
            Moja jedna z corek rok temu miala malo przyjemną sytuacje.Poszlam z nią do znajomej, jej sie nie chcialo siedziec w domu,wiec wyszla pod balkon na plac zabaw.W związku z tym,ze juz jest w takim wieku ,że nie ma potrzeby ,aby ktos z doroslych z nią wychodzi,to byla sama na dworze.Hustala sie wysoko,,a tu nagle od tylu podbiegl do nie 2.5 latek.Ona go nawet nie widziala, ze sie zbliza, bo od strony plecow maly czort wprost na bujawke wbiegl,dostał krzeselkiem w brode, ryyyk okropny.
            Matka malego do mojej corki pelna gniewu i zlosci zaczela ją obarczac nie wiadomo z jakiego powodu winą,ze nie powinna tak sie mocno hustac widząc ze dookola sa male dzieci, ale cor nie przejela sie jej paplanina, bo zaraz 2 innych doroslych wskoczylo na kobiete, ze dziewczynka nie jest niczemu winna i tamtej matce sie zebralo od innych.Córka nie przejela się pretensjami baby do niej, bo nie czula sie nic winna,i widziala,ze inni staneli w obronie jej,sama tez od siebie dodala, ze niech Pani pilnuje syna gdzie on włazi (cór nie jest wstydliwa)Ja to wszystko widziałam z balkonu
            Dziecku nic powazniejszego nie bylo,pozniej kolezanka mi mowila,co bylam u niej wtedy, ze jedynie siniaka malego mial,nic poza tym,ale to nie pierwszyraz bo kiedys tez wybiegl na sciezke rowerową i pod kola jednemu rowerzyscie wbiegl,rowerzysta mial wybity obojczyc, dziecku nic sie nie stalo
            • lily-evans01 Re: Agresywne dzieci 08.05.13, 15:43
              No widzisz, dla mnie całkowicie wręcz niewyobrażalna sytuacja.
              Może dlatego, że parę lat życia córki spędziłam odciągając ją od tych większych i bardziej ruchliwych, ucząc, co może jej zrobić rozbujana huśtawka albo rozpędzony rower.
              Znam tylko jedną niefrasobliwą matkę, która przechadzała się z wózkiem z noworodkiem, a parę metrów z tyłu popylał niespełna 2-letni syn. W takim miejscu, gdzie są i rowery, i rolkarze, i psy. Jak kiedyś nie wytrzymałam i podjęłam temat, to powiedziała mi, że dziecko ma mieć swobodę, poznawać świat i uczyć się samodzielności wink.
              Co prawda chłopcu dziwnym trafem nigdy nic się nie stało.
    • whitney85 Re: Agresywne dzieci 08.05.13, 10:45
      Moją dwulatkę, jeśli ktoś atakuje, to też chłopcy około 4, 5 - letni. Ich rodzice raczej tego nie widzą, siedzą gdzieś daleko na ławce bo to już nie wiek, kiedy trzeba za dzieckiem chodzić krok w krok. Zazwyczaj wystarczy, kiedy zwrócę delikwentowi uwagę. Jak nie działa, zabieram ją na inną zabawę. Mój mąż gorzej znosi te sytuacje dlatego wolę reagować sama.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja