ashraf
07.05.13, 17:02
Jak w tytule. W czerwcu lecę z moim (wtedy) prawie czteromiesięczniakiem do Polski. Lot jest krótki (1,5 h), do bramki dojadę wózkiem, ale co potem? Taki maluch nie będzie jeszcze siedział, poza tym lot jest późny, wypada w porze, kiedy mały śpi. Chusty nie lubi, nosidełko Manduca tylko z tatą, u mnie chętnie przebywa na rękach, ale przecież nie będę go tak trzymać przez prawie 2 h (licząc z opóźnieniem), bo chyba odpadną mi ręce, już waży ponad 6 kg i przybiera po 350-400 g tygodniowo. Jakie macie patenty na takie sytuacje? Może zabrać jakąś poduszkę? Dodam, że samolot najczęściej leci w połowie pusty, więc nie powinno być problemu ze znalezieniem rzędu, gdzie będę siedzieć sama.