Dodaj do ulubionych

granice cierpliwości

15.05.13, 11:42
Na gruncie dzisiejszej sceny w drodze do przedszkola z moim 4.5-latkiem w roli głównej chciałabym zapytać o wasze tzw. 'granice cierpliwości' tzn. ile jesteście w stanie znieść (i co wtedy robicie) zanim nie wybuchniecie i wymierzycie kary - oraz jaka ona wtedy jest, ta kara....
Obserwuj wątek
    • hipek_w_kropki Re: granice cierpliwości 15.05.13, 11:47
      Najpierw uprzedzam, że jestem na granicy wytrzymałości.
      Kara zależy od przewinienia. Jak nie chce posprzątać, chowam zabawki na jakiś czas. Jak się okropnie zachowuje np. w cukierni, wychodzę.
    • a.nancy Re: granice cierpliwości 15.05.13, 11:51
      ja fatalnie znoszę wrzaski - problem w tym, że karanie 4-latka za histerie uważam za nietrafione, więc tylko wybucham - i sama się drę, wiem, to beznadziejna reakcja, mąż mnie za to krytykuje i ma rację... może trochę usprawiedliwia mnie, że jestem w końcówce ciąży i mam huśtawkę emocjonalną...
      oczywiście potem z dzieckiem przytulamy się i przepraszamy nawzajem.
    • antyideal Re: granice cierpliwości 15.05.13, 11:57
      Starałam sie zwykle powstrzymac od wybuchu, a syn, widzac, ze sie nie odzywam i przestaje reagowac na jego występy mial zwyczaj rozdzierajaco wyć na całą okolicę:
      "no przyyyyytuuuul mnie, proszeeeeee, dlaczego nie chcesz mnie przytulic, proooooszeeeeee"
      plus dramatyczne szlochy i przywieranie do mojej nogi big_grin
      i to dopiero bylo denerwujace wink
    • bri Re: granice cierpliwości 15.05.13, 12:21
      Po pierwsze nigdy nie czekałam do granic cierpliwości, na niepożądane zachowania reagowałam od razu, najpierw jedno ostrzeżenie, drugie, a potem zapowiedziana kara dostosowana do wieku (w przypadku 4,5 latki - kilka minut odosobnienia w dziecięcym pokoju, odebranie jakiegoś przedmiotu np. kredek jeśli rysuje po stole, wyjście np. z kina czy sklepu z zabawkami, itp.).
      • iwoniaw Tak, bardzo adekwatne do postu założycielskiego 15.05.13, 12:46
        W momencie gdy dziecko odstawia cyrk w drodze do przedszkola, to faktycznie super zalecenia.

        Osobiście w takich sytuacjach staram się minimalizować straty własne (!) i skupiam się na odstawieniu dziecka do wspomnianego przedszkola w czasie zadanym, jako że najczęściej nie mogę sobie pozwolić ani na trzy godziny negocjacji, ani kary (zwłaszcza polegające na odosobnieniu czy rezygnacji z podjętej trasy).
        W sumie jak się nad tym zastanawiam, to dochodzę do wniosku, że dzieci jakoś od zarania wiedziały, gdzie przebiega linia "koniec dyskusji" i w jakich kwestiach nie ma co ani prosić ani się rzucać na glebę, a cyrk na ulicy może odwlecze sprawę o 5 minut, ale za to matka nie będzie w zbyt przyjaznym nastawieniu, więc się nie kalkuluje nijak.
        • bri Re: Tak, bardzo adekwatne do postu założycielskie 15.05.13, 12:59
          Przeczytaj może jeszcze raz pierwszy post, Autorka nie pytała o drogę do przedszkola tylko ogólnie, na gruncie swoich przeżyć związanych z drogą do przedszkola.

          Jeśli były problemy z przemieszczaniem się po prostu zapowiadałam córce, że wezmę ją pod pachę i będę niosła, ale to dotyczy raczej czasów, kiedy była młodsza. Nie pamiętam już takich scen za czasów przedszkola; wystarczyło poganianie słowne, nawet jeśli płakała to grzecznie ze mną szła.
    • kerri31 Re: granice cierpliwości 15.05.13, 12:26
      Moja granica cierpliwości jest pomiędzy nasraniem gołębia na ramię a wdepnięciem w psie goowno. Mój 4,5 latek często tę granicę przekracza i wtedy ma zakaz oglądania bajek albo jedzenia w danym dniu lodów.
    • anika772 Re: granice cierpliwości 15.05.13, 12:34
      Mam dość krótki lont, niestety szybko wybucham i podnoszę głos. I to właściwie cała kara.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka