Dodaj do ulubionych

To nie o facetów chyba chodzi

11.07.13, 10:35
Kolejny spin-off wątku o facecie wrobionym w nieswoje dziecko.

Mam wrażenie, że głębokie zrozumienie dla jego decyzji, żeby wykreślić ze swojego życia dwulatka, wynika nie tyle z podejścia do facetów, ile z podejścia do dzieci. Wciąż chyba jeszcze uważamy, że dziecko to niekompletny człowiek i że jeśli nie zapamięta, to mu wszystko jedno. Że dopóki nie potrafi powiedzieć "Jest mi źle, bo tatuś mnie zostawił", dopóty jest mu wszystko jedno.

Podobno kiedyś uważało się, że noworodki nie czują bólu fizycznego. Teraz dokonał się postęp i uważamy, że dwulatki nie czują bólu psychicznego, jeśli mają ciepło i są najedzone, to im starcza. Mam wrażenie, że decyzja żeby z dnia na dzień oddać psa spotkałaby się z mniejszym zrozumieniem.
Obserwuj wątek
    • blond_suflerka Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 10:40
      Dokładnie. To jest niesamowite, że niektórzy uważają dziecko za pół-człowieka, trochę robota, trochę jakiś niekompletny twór. A to przecież jest zupełnie inaczej. Z racji tego, że w wieku dziecięcym kształtuje się tak wiele rzeczy w dziecku to jest ono jakby człowiekiem szczególnej troski bo nie ma żadnych albo ma niewiele kompetencji, żeby poradzić sobie z trudnościami jeśli takie go spotykają.
    • araceli Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 10:40
      Ja tak tego nie odbieram. Moim zdaniem zrozumienie jest dla człowieka - bo ten ojciec, wbrew chęci widzenia mężczyzny jako tylko bankomatu, MA UCZUCIA.

      Tak w ogóle pomyślcie - jak oceniłybyście kobietę, która porzuca dziecko będące owocem gwałtu? Wyzwałybyście ją tak jak tego mężczyznę, kazałybyście się kierować 'dobrem dziecka'?
      • asia_i_p Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 10:46
        Nie da się dowiedzieć, że dziecko jest owocem gwałtu, wtedy, kiedy dziecko ma dwa lata. Trudno sobie wyobrazić, co porównywalnego mogłoby w przypadku kobiety wyjść po tym, kiedy dziecko jest już związane z wychowującą je kobietą.

        Jasne, że facet ma uczucia, ale jeśli był w stanie to dziecko tak odrzucić, to przykro mi, ale wśród tych uczuć nie było miłości do tego konkretnego dziecka. Kochał swoje dziecko, sztuk jeden, nie kochał konkretnej osoby. Gdyby kochał to konkretne dziecko, nie byłby w stanie zignorować jego uczuć. Wściekałby się, miałby dylemat, ale nie czyste cięcie.
        • araceli Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 10:48
          asia_i_p napisała:
          > Nie da się dowiedzieć, że dziecko jest owocem gwałtu, wtedy, kiedy dziecko ma d
          > wa lata. Trudno sobie wyobrazić, co porównywalnego mogłoby w przypadku kobiety
          > wyjść po tym, kiedy dziecko jest już związane z wychowującą je kobietą.

          Po dwóch latach kobieta może stwierdzić, że próbowała ale nie da rady psychicznie tego dziecka dalej wychowywać. I co wtedy? Zimna suka?
          • goodnightmoon Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 10:55
            araceli napisała:

            > Po dwóch latach kobieta może stwierdzić, że próbowała ale nie da rady psychicznie tego dziecka dalej wychowywać. I co wtedy? Zimna suka?

            No a niby kto???
            Po pierwsze, to dziecko, pomimo gwałtu, jednak byłoby JEJ.
            Po drugie, mogła usunąć, ale jak już się zdecydowała urodzić i wychowywać to trzeba to robić odpowiedzialnie.
            • jowita771 Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 18:50
              Taa, mogła usunąć. Bliska mi osoba opowiadała mi o pani z jej miejscowości, która została zgwałcona przez byłego chłopaka, już w chwili gwałtu chłopak był były. I najpierw dziewczyna chciała usunąć, ale matka pod wpływem księdza zaczęła jej ciosać kołki na głowie, że trzeba urodzić, zawsze przecież może oddać. Jak już urodziła, to truli, że nie można oddać własnego dziecka, że pokocha. Teraz kobieta jak idzie z tym dzieckiem, to nawet do niego nie mówi, idzie, dziecko wlecze się dwa kroki za nią, a starszawe sąsiadki plus jej własna rodzicielka twierdzą, że jest wyrodną matką, bo własnego dziecka nie kocha, gorzej niż suka.
              • prophetess.pl Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 21:46
                No bo suka. Nie miała dość charakteru żeby przeciwstawić się ludziom, na żadnym etapie a teraz odreagowuje na bezbronnym dziecku, które nie jest winne że ma ojca zwyrodnialca, i nie jest winne, że ma głupią matkę.
                • kotobala Re: To nie o facetów chyba chodzi 12.07.13, 00:17
                  prophetess.pl napisała:

                  > No bo suka. Nie miała dość charakteru żeby przeciwstawić się ludziom, na żadnym
                  > etapie a teraz odreagowuje na bezbronnym dziecku, które nie jest winne że ma o
                  > jca zwyrodnialca, i nie jest winne, że ma głupią matkę.


                  Ty chyba głupia jesteś. Poczytaj sobie wątek o pani Tysiąc.
          • asia_i_p Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 10:57
            Nie zimna suka, ale jeśli próbowała dwa lata, ma wobec tego dziecka moralne obowiązki. Nie ma moralnego prawa zostawić go tak o, z dnia na dzień, po tym, jak już je do siebie przywiązała. A otoczenie powinno na rzęsach stanąć, żeby jej to ułatwić.
            Tak, współczuję jej bardziej niż temu facetowi, bo jest już po dwóch latach walki, czym dowiodła, że nie uważa dziecka za jednostkę bez uczuć. Tak, jakbym i temu facetowi współczuła bardziej, gdyby się starał, ale czuł, że traci do dziecka serce.

            Odpowiadasz za to, co oswoiłeś.
            • gazeta_mi_placi Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:48
              Czy gdyby teraz przyszła jakaś Pani z którą Twój mąż miał jednorazową przygodę i stwierdziła, że to oto dziecko (na pierwszy rzut oka nie podobne do męża) jest męża i kazała mu płacić alimenty plus wiadomo widzenia a potem z badań by wyszło, że jednak nie jego dziecko to kazałabyś mężowi mimo to płacić alimenty i spotykać się z dzieckiem? W końcu geny nie mają znaczenia więc?
        • rhaenyra Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 10:56
          >Trudno sobie wyobrazić, co porównywalnego mogłoby w przypadku kobiety
          > wyjść po tym, kiedy dziecko jest już związane z wychowującą je kobietą.


          dziecko zamienione w szpitalu np
          ciekawe czy w tym przypadku obronczynie "tatusia" tez uznaly by za calkowicie w porzadku olanie dziecka ktore sie orzez kilka lat uwazalo i wychowywalo jak swoje
          • asia_i_p Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 11:00
            To nie jest ścisła analogia z tym dzieckiem podmienionym w szpitalu - bo brak tego elementu krzywdy, oszukania. Przyznaję, że ciężko jest znaleźć ścisłą analogię, trudno, żeby mężczyzna przemycił kobiecie dziecko, poza całkiem nieprawdopodobnym scenariuszem (teraz wpadłam, dziwię się, że jeszcze nie było hollywoodzkiego filmu), kiedy facet podstawia swoją długoletnią kochankę bezpłodnej żonie jako surogatkę.
            • rhaenyra Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 11:26
              ale elementu oszukania moglo nie byc
              babka mogla myslec ze on naprawde jest ojcem
              w koncu z nia sie bzykal
              • laquinta Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 12:18
                Tym bardziej, ze dziecko jest do ojca podobne. Pewnie matka odetchnela z ulga.

                Mam pytanie - dlaczego ojciez zrobil testy na DNA?
              • misterni Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 12:20
                Otóż to. I być może naprawdę kochała tego faceta.
                • araceli Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 12:42
                  misterni napisała:
                  > Otóż to. I być może naprawdę kochała tego faceta.

                  BŁAHAHAHAHA big_grin

                  Solidarność macic jest niesamowita. W ważnych sprawach kopiecie się nawzajem ale jak przychodzi do bronienia puszczalskiej to cały szwadron się pojawia big_grin
                  • laquinta Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 12:48
                    Moze to byl seks wymuszony, moze gwalt?
                    • araceli Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 12:50
                      laquinta napisał(a):
                      > Moze to byl seks wymuszony, moze gwalt?

                      Macica zawsze znajdzie 100 milionów powodów, żeby 'usprawiedliwić' inną macicę big_grin
                      • misterni Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 13:09
                        z tymi swoimi macicami. To już nie można mieć swojego zdania, żeby sie nie narzić na tak durne uwagi?
                        Scenariusz mógł być zgoła inny, niż ci się wydaje i pani wcale nie musi być puszczalska.
                        • aneta-skarpeta Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 13:38
                          tak tak
                          stado ufoludków ja porwało i zgwałciło, a ona nawet niepamietała, a że dziecko nie było zielone wiec uznała, że to meża


                          miała najprawdopodobniej chłopa na boku i modliła się, żeby się nie wydało

                          wydało się, mąż zaczął podejrzewać, że moze to nie moje dziecko i wyszło to co wyszło

                          te sprawy są z reguły bardziej proste niż się wszystkim wydaje.
                          • laquinta Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 13:44
                            aneta-skarpeta napisała:


                            > te sprawy są z reguły bardziej proste niż się wszystkim wydaje.

                            No dobrze, ale co dziecko zawinilo?
                            • aneta-skarpeta Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:04
                              nic

                              ale to nie wina faceta tylko matki, która dziecku zaserwowała taki serial brazylijski

                              facet nie postapił szlachetnie i wzorcowo, ale potrafię zrozumieć, że sytuacja mogłabyc dla niego zbyt ciężka

                              sama nie wiem jakbym sie na jego miejscu zachowała
                              • laquinta Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:21
                                aneta-skarpeta napisała:

                                > sama nie wiem jakbym sie na jego miejscu zachowała

                                To sa trudne chwile, ale warto przezwyciezac je podejmujac decyzje wynikajace z milosci i odpowiedzialnosci, a nie z egoizmu. Zycie nabiera wtedy wartosci i sensu, i piekne potrafi byc.
                                Znajdujesz tez w sobie spokoj wynikajacy z wiedzy, ze postapilas tak jak powinnas byla postapic. To jest ten najwiekszy skarb w zyciu - spokoj wewnetrzny.
                                • aneta-skarpeta Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:28
                                  to bardzo ładnie brzmi, ale nie jest to takie proste
                                  jesli facet nie umie przepracować w sobie tgo bólu, ktory zgotowała mu matka dziecka to może byc mu trudno to od siebie oddzielic

                                  tak jak nie kazda kobieta rodząca dziecko z gwałtu potrafi pokochac , coby nie mówic, swoje dziecko, bo przypomina jej o czymś złym.

                                  równie dobrze mogłobyc tak, że matka chciałaby aby ex mąż był w zasadzie bankomatem i tylko na kasę liczyła i sama tez nie dbała, nie pracowała nad tym aby układ miedzy nimi był sprzyjający

                                  czym dłuzej o tym myslę, tym uważam, że sprawa jest trudniejsza emocjonalnie
                                  • laquinta Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:34
                                    aneta-skarpeta napisała:


                                    > czym dłuzej o tym myslę, tym uważam, że sprawa jest trudniejsza emocjonalnie

                                    Tak wlasnie jest, ze im wiecej kombinujesz tym jest trudniej.
                                    • aneta-skarpeta Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:40
                                      no ale trudno o tym nie myslec, nie analizować...heloł... trudno udawać "że nic się nie stało"
                                  • minor.revisions Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 21:17
                                    aneta-skarpeta napisała:

                                    > to bardzo ładnie brzmi, ale nie jest to takie proste
                                    > jesli facet nie umie przepracować w sobie tgo bólu, ktory zgotowała mu matka dz
                                    > iecka to może byc mu trudno to od siebie oddzielic

                                    oczywiście, ale facet z tamtego wątku był dziany, na pewno miał kasę na psychologów, terapeutów, mediatorów, specjalistów, którzy by mu to pomogli ogarnąć. A jego pierwszy krok to zabezpieczyć forsę przed dzieckiem i matką, w każdym razie wątkodawczyni ani słowem się nie zająknęła o próbach wyjścia emocjonalnego z tej sytuacji.
                                    O ile nie uważam wcale, ze pani się należą alimenty na nią, o tyle pan wisi dziecku przynajmniej forsę na terapię, bo to, co on mu zafundował - przeprowadzka cichcem pod jego nieobecność - to jest mega skó...syństwo (w końcu dziecko pana nie oszukało).

                                    > równie dobrze mogłobyc tak, że matka chciałaby aby ex mąż był w zasadzie bankom
                                    > atem i tylko na kasę liczyła i sama tez nie dbała, nie pracowała nad tym aby uk
                                    > ład miedzy nimi był sprzyjający
                                    >

                                    no tu się akurat dobrali jak w korcu maku, bo następne kroki pana były związane z tym, żeby tym bankomatem nie być, akurat wartości wyznają najwyraźniej podobne.
                                    • altz Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 21:23
                                      minor.revisions napisała:
                                      > pan wisi dziecku przynajmniej forsę na terapię, bo to, co on mu zafundował

                                      Z tak małym dzieckiem się nie pracuje.
                                      A później dziecko zapomni.
                                      Ale w późniejszym wieku matka będzie musiała popracować z dzieckiem.
                                      Może do tego czasu znajdzie się ojciec? Ten prawdziwy!
                                    • aneta-skarpeta Re: Ależ ty jesteś prymitywna 12.07.13, 09:05
                                      byc moze żona bardziej stawiała na ustawienie sie kosztem ex
                                      być może nie było szans na "przyjazne" stosunki

                                      sam fakt wymagania alimentów na dziecko z romansu jest dla mnie tak absurdalne, ze wydaje mi się, że kobieta ta jest zdolna niemal do wszystkiego- aby było JEJ wygodniej i lepiej.

                                      i niestety, jesli juz ktos jest komus coś winien to mamusia dziecku- bo to ona zgotowała dziecku ten los

                                      i tak jak wspominałam, jesli mnie zona oszukiwała, zdradzała, wrobiła w niemoje dziecko, potem żądała alimentów, zabezpieczenia to nie wiem czy byłabym skłonna w to iść. szczerze mówie, nie wiem

                                      gdyby odcieła się od roszczeń i dała mi szanse abym to przegryzła, przetrawiła...duzo łatwiej byloby utrzymac przyjazne sotsunki i kontakt z dzieckiem, tylko z drugiej strony- na jakiej zasadzie? wychowywac dziecko w kłamstwie- jestem twoim ojcem- czy powiedziec prawde, kiedy, jak?

                                      nie rozumiem czemu gromy lecą tylko na ojca- on nie postąpił szlachetnie, ale on też jest w tym układzie ofiarą.

                                      winna wszystkiemu jest matka
                                • altz Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:31
                                  laquinta napisał(a):
                                  > To sa trudne chwile, ale warto przezwyciezac je podejmujac decyzje wynikajace z
                                  > milosci i odpowiedzialnosci, a nie z egoizmu.

                                  Rozumiem, że to jest Twoja deklaracja poparcia?
                                  Potrzebne jest na to dziecko 250 tys. złotych.
                                  Dorzucisz się chętnie? Daj chociaż z 20 tysięcy! Co to dla Ciebie? smile

                                  Za te 250 tys. zł można by było pomóc większej liczbie dzieci, choćby w Afryce. I tak nie te geny, więc jaka różnica, komu się pomaga? wink

                                  Natchnione gadanie się kończy, gdy samemu trzeba sięgnąć do portfela. smile
                                  • gazeta_mi_placi Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:35
                                    Altz 10/10.
                                    Cudzym portfelem najłatwiej się rozporządza.
                                    Jak ktoś chce łożyć na cudze dziecko niech łoży, ale z własnego wolnego wyboru.
                                    • triss_merigold6 Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:40
                                      Altz akurat porzucił własne i nie utrzymuje z nimi kontaktów. Zaiste, świetny przykład. uncertain
                                      • altz Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:46
                                        triss_merigold6 napisała:
                                        > Altz akurat porzucił własne i nie utrzymuje z nimi kontaktów. Zaiste, świetny przykład. uncertain

                                        Porzucił czy został porzucony... ale cóż za różnica, jak się nie ma punktu odniesienia? smile
                                        Weź pastylkę, ja nie jestem Twoim ojcem, nie musisz się mścić za te 300 zł.
                                        Poza tym, dużo wiesz, chyba nawet więcej niż ja. wink
                                        • triss_merigold6 Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:50
                                          Dzieci porzuciłeś.
                                          Swoimi wpisami delikatnie sugeruję, że w wątkach na temat ojców, ich praw itp. nie powinieneś zabierać głosu. Jakoś nie wypada.
                                          • altz Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 15:27
                                            triss_merigold6 napisała:
                                            > nie powinieneś zabierać głosu. Jakoś nie wypada.

                                            Że powinienem Tobie zostawić ten wątek?
                                            Fakt, jesteś w tym specjalistką. big_grin
                                            Powiedz czy Obecnemu, jak Poprzedniemu, też rogi przyprawiasz? wink
                                            To tak, w ramach tematu. A to dziecko jest Obecnego? Czy może nie? smile
                                            • olena.s Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 16:29
                                              A jakbyś tak się odchamił?
                                              • sen.bon Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 18:52
                                                Jeżeli mnie pamięć nie myli to triss pierwsza się przychrzaniła do altz'a wyśmiewając jego sytuację rodzinną, nie zauważając, że sama też nie jest wzorem cnót wszelakich, delikatnie rzecz ujmując.
                                                • triss_merigold6 Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 18:59
                                                  Kpię z Altza, który po rozwodzie nie utrzymuje kontaktów z własnymi dziećmi, ale jest pierwszy do opowiadania o trudnej sytuacji ojców.
                                                  Ja przynajmniej nie narzekam na upadek obyczajów.
                                            • jamesonwhiskey Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 17:39
                                              > To tak, w ramach tematu. A to dziecko jest Obecnego? Czy może nie? smile

                                              pewnie nawet sama nie wie a alimenty placi bogatszy
                                      • gazeta_mi_placi Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:53
                                        Nie mniej jednak w tym co pisze ma dużo racji, inna sprawa jaki ma stosunek do własnych dzieci.
                                        A jakby się okazało, że jakaś Pani po latach przychodzi do Twojego konkubenta mówiąc, że ma z nim dziecko i kazała mu płacić alimenty to pierwsza kazałabyś mu zrobić testy genetyczne a nie wierzyć "na słowo", prawda?
                                        I w przypadku negatywnego wyniku sprawa byłaby zamknięta, czyż nie?
                            • altz Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:11
                              aquinta napisał(a):
                              > No dobrze, ale co dziecko zawinilo?

                              Dziecko nic nie zawiniło, że dostało głupią matkę, chociaż matka kombinowała, byle dziecku było lepiej. smile Dziecko nie zostało ukarane, tylko została wyjaśniona sytuacja. Ojczym został ukarany za to, że nie potrafił upilnować żony.
                              Miejmy nadzieję, że dzięki tym wydarzeniom, dziecko odzyskało prawdziwego ojca i miało już pełną rodzinę. Niezbadane są ścieżki Pana!
                              • triss_merigold6 Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:12
                                Jak tam Altz, dokąd zabierasz dzieci w wakacje?
                                • altz Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:16
                                  triss_merigold6 napisała:
                                  > dokąd zabierasz dzieci w wakacje?
                                  Twoje? Nie umawialiśmy się na to. smile
                                  • triss_merigold6 Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:19
                                    Nie, te których jesteś ojcem i których nie odwiedzasz. Chyba przynajmniej w wakacje pofatygujesz się do dzieci, prawda? Podejmiesz obowiązek wychowawczo-opiekuńczy w postaci zapewnienia im opieki?
                                    • altz Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:26
                                      triss_merigold6 napisała:
                                      > Chyba przynajmniej w wakacje pofatygujesz się do dzieci, prawda?

                                      Ja nie mam wakacji. Nie mam urlopu i raczej przez najbliższe 10 lat mieć nie będę.
                                      Nie przejmuj się tak nimi, mają dobrze.
                                      Chcesz sobie popisać poza tematem, to na mejla. wink
                          • misterni Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:51
                            aneta-skarpeta napisała:

                            tak tak
                            stado ufoludków ja porwało i zgwałciło, a ona nawet niepamietała, a że dziecko
                            nie było zielone wiec uznała, że to meża


                            Może rozmawiajmy poważnie i nie sprowadzajmy dyskusji do absurdu?
                            A sytuacje różne się zdarzają i jestem daleka od osądzania kogoś, jeśli nie znam sprawy.
                            • aneta-skarpeta Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:54
                              ok, skoro nie osądzamy matki, to czemu ojca?
                              • gazeta_mi_placi Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 14:57
                                O ojcu niewiele się mówi bo zdaje się "nieznany" wink
                              • misterni Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 18:07
                                Ponieważ to on zostawił dziecko, które wychowywał dwa lata.
                                • aneta-skarpeta Re: Ależ ty jesteś prymitywna 12.07.13, 09:08
                                  wychowywał bo został oszukany
                                  gdyby zona powiedziała mu np w ciazy, że np nie wie czyje to dziecko to sytuacja byłaby jasna

                                  to nie jego wina, ze ktos go wrobił w cudze dziecko

                                  to nie jest tak, że on wział dziecko z przytułku i po 2 latach mu sie znudziło

                                  po 2 latach, przypadkiem, okazało się że został bardzo ( chyba bardziej sie nie da) oszukany i staje sie po prostu sposobem na wygodne zycie ( pieniadze).

                                  Tak jak pisałam przed chwilką, byc moze gdyby zona nie byla roszczeniowa, gdy emocje opadną on by pomagał dziecku, odwiedzał

                                  ale tez na jakiej zasadzie?
                            • araceli Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 15:00
                              misterni napisała:
                              > jestem daleka od osądzania kogoś, jeśli nie znam sprawy.

                              Błahahaha smile Rozumiem, że to nie dotyczy ojca?
                              • gazeta_mi_placi Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 15:07
                                Ojczyma jak już, o biologicznym ojcu cisza smile Może to był Duch Święty?
                              • misterni Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 18:09
                                Spadaj z tym swoim błahahaha.
                                To ojciec zostawił dziecko, nie matka.
                                • jamesonwhiskey Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 18:18
                                  > To ojciec zostawił dziecko, nie matka.

                                  zeby zostawil to by musialo byc najpierw jego
                                  to bylo jakies przypadkowe dziecko baby z ktora sie akurat spotykal
                                  a ze pogonil babe to i dziecko poszlo sobie razem z nia
                                • altz Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 18:35
                                  misterni napisała:
                                  > Spadaj z tym swoim błahahaha.
                                  > To ojciec zostawił dziecko, nie matka.

                                  Ojciec może nawet nie wiedział, że ma dziecko, jeśli mieli z raz kontakt ze sobą np. na dyskotece.
                                • araceli Re: Ależ ty jesteś prymitywna 11.07.13, 21:34
                                  misterni napisała:
                                  > To ojciec zostawił dziecko, nie matka.

                                  Oszustwo matki do tego doprowadziło. To co zrobiła było prawdopodobnie jedną z najpodlejszy rzeczy, które mogła zrobić własnemu dziecku. Nie mówiąc już o tym, że to ona pozbawiła swoje dziecko ojca - ojca biologicznego.
                                • aneta-skarpeta Re: Ależ ty jesteś prymitywna 12.07.13, 09:11
                                  powiem inaczej

                                  przykładowo spotykam sie dosc blisko 2 lata z facetem ( mam dziecko), w sumie mieszkamy razem, on sie jakos tam opiekuje dzieckiem. w tle jest ojciec dziecka, zaangazowany

                                  ale sie rozstajemy i co teraz? do końca zycia konkubent peni role ojczyma, daje dodatkowa kasę?

                                  przeciez to absurd
                                  • gazeta_mi_placi Re: Ależ ty jesteś prymitywna 12.07.13, 10:22
                                    Dokładnie, jak facet spotyka się z dzieciatą kobietą i nawet z nią mieszka, ale po dwóch latach (wszystko jedno czy z jej powodu czy z jego) przestaje się im układać i facet się wyprowadza ma przez kolejne lata płacić na dziecko i regularnie kilka razy w miesiącu się z nim spotykać? Chore.
                                    Niestety prawo nie zawsze jest sprawiedliwe i moralne co widać w tym przypadku.
              • araceli Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 12:39
                rhaenyra napisała:
                > ale elementu oszukania moglo nie byc
                > babka mogla myslec ze on naprawde jest ojcem

                I zatajenie faktu puszczania się na boku absolutnie oszustwem nie jest! Jasssne big_grin
        • antychreza Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 12:03
          To bardzo możliwe, że nie było miłości do tego konkretnego dziecka, natomiast była świadomość, że trzeba się tym konkretnym dzieckiem zajmować i kochać, bo to przecież jego. Wydaje mi się, że mój tata miał podobnie. Wiem od mamy, że kiedy miała problem z zajściem w ciążę i proponowała tacie adopcję, usłyszała zdecydowane nie z argumentacją jak wyżej - będzie kochał tylko swoje biologiczne i raczej woli żeby zostali bezdzietni niż adoptować. A ze swoim biologicznym nawiązał dobry kontakt jak już było kumate i dało się pogadać. Kiedy miałam 2 lata, raczej nie było silnej więzi z żadnej strony.
          • aneta-skarpeta Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 13:39
            w sumie pokochac cudze dziecko jest trudno

            mój mąż na poczatku nie planował ze mną nic na poważnie, bo mam dziecko, ale zmienił zdanie, a dziecko pokochał jak własne- czym sam siebie zszokował

            ale wiedział w co się pakuje

            a tutaj jest element okropnego oszustwa, który nie jest bez znaczenia dla konkretne, dotkniętej osoby
            • antychreza Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:14
              Też znam faceta, który związał się z kobietą z dzieckiem i do dziś ma z tym już dorosłym dzieckiem lepszy kontakt, niż z biologicznym. Ale on wiedział na co się pisze. Nie mogą potępić gościa z tamtego wątku bo nie wiem co bym zrobiła na jego miejscu.
        • aneta-skarpeta Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 13:34
          ok inna opcja
          po 2 latach dowiadujesz sie, ze dzieci Ci podmienili przy porodzie i wychowujesz nieswoje dziecko- a twoje jest tu i tu ( wiesz dokladnie gdzie)

          zostawiasz sprawe tak jak jest czy jednak chciałabys hkm "zamienić dzieci"?

          ja bym miała ogromny dylemat

          co do tamtego wątku

          dziecko nie jest niczemu winne, natomaist jak pomysle jak ja bym sie czula na miejscu tego faceta to nie wiem co bym zrobiła
          • asia_i_p Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 18:02
            Zostawiam, zdecydowanie.
            Do poważnego przemyślenia, czy staram się zaprzyjaźnić z tamtą rodziną czy wręcz przeciwnie, trzymam się z daleka.
      • dziennik-niecodziennik Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 11:06
        > Tak w ogóle pomyślcie - jak oceniłybyście kobietę, która porzuca dziecko będące
        > owocem gwałtu? Wyzwałybyście ją tak jak tego mężczyznę, kazałybyście się kiero
        > wać 'dobrem dziecka'?

        gwałt a nieślubne poczęcie to jednakowoż nie to samo i obciążenia psychiczne z tym związane są trochę innego kalibru.
        matkę odrzucającą dziecko z gwałtu jestem w stanie zrozumiec, dowolnego rodzica odrzucającego dziecko do tej pory kochane bo sie okazało ze "nie moje" - juz mi trudniej.
        • araceli Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 12:41
          dziennik-niecodziennik napisała:
          > gwałt a nieślubne poczęcie to jednakowoż nie to samo i obciążenia psychiczne z
          > tym związane są trochę innego kalibru.
          > matkę odrzucającą dziecko z gwałtu jestem w stanie zrozumiec, dowolnego rodzica
          > odrzucającego dziecko do tej pory kochane bo sie okazało ze "nie moje" - juz m
          > i trudniej.

          A moim zdaniem działa bardzo podobny mechanizm - matka patrząc na dziecko ma w głowie gwałt a ojciec zrobienie z niego jelenia.

          I czemu mniej rozumiesz odrzucenie nie swojego dziecka niż swojego?
          • dziennik-niecodziennik Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:06
            > A moim zdaniem działa bardzo podobny mechanizm - matka patrząc na dziecko ma w
            > głowie gwałt a ojciec zrobienie z niego jelenia.

            i uwazasz ze to taka sama krzywda? bo mi sie jednak wydaje że gwałt obciąza bardziej.

            > I czemu mniej rozumiesz odrzucenie nie swojego dziecka niż swojego?

            ze względu właśnie na tę skalę obciązenia.
            • araceli Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:31
              dziennik-niecodziennik napisała:
              > i uwazasz ze to taka sama krzywda? bo mi sie jednak wydaje że gwałt obciąza bardziej.

              W kontekście uczuć do dziecka uważam, że obciążenie jest podobne.
          • a.nancy Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:15
            > > matkę odrzucającą dziecko z gwałtu jestem w stanie zrozumiec, dowolnego r
            > odzica
            > > odrzucającego dziecko do tej pory kochane bo sie okazało ze "nie moje" -
            > juz m
            > > i trudniej.
            >
            > A moim zdaniem działa bardzo podobny mechanizm - matka patrząc na dziecko ma w
            > głowie gwałt a ojciec zrobienie z niego jelenia.

            kluczem jest tu zwrot "do tej pory kochane"
            otóż matka ma raczej od początku trudności z akceptacją dziecka - nie jest tak, że nagle po dwóch latach ją oświeciło, że dziecko pochodzi z gwałtu.
            a tu facet wychowuje dziecko jak swoje, przywiązuje się do niego - i co, nagle w ułamku sekundy przestaje je kochać? no chyba że to taki typowy ojciec kursujący między pracą a kanapą, zrzucający całość wychowania dziecka na żonę.
            • araceli Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:30
              a.nancy napisała:
              > kluczem jest tu zwrot "do tej pory kochane"
              > otóż matka ma raczej od początku trudności z akceptacją dziecka - nie jest tak,
              > że nagle po dwóch latach ją oświeciło, że dziecko pochodzi z gwałtu.
              > a tu facet wychowuje dziecko jak swoje, przywiązuje się do niego - i co, nagle
              > w ułamku sekundy przestaje je kochać?

              Kluczem tu jest DLACZEGO pojawiają się takie a nie inne uczucia wobec dziecka. Zgwałconą kobietę wszyscy rozumieją ale de facto ten facet też został zgwałcony - tyle, że po 2 latach. Uczucia są jednak te same, poczucie skrzywdzenia, oszustwa tu ze stony osby, którą się kochało (matki dziecka). Ten ojciec widząc dziecko czuje wszystkie te emocje tak jak zgwałcona kobieta patrząc na dziecko, które urodziła. I oboje tak samo mogą nie dać rady podołać tym emocjom. To kwestia rzeczy, które przerastają ludzką psychikę.
              • aneta-skarpeta Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:34
                mnie uderza to ze nikt nie wini kobiety, która to zgotowała własnemu dziecku taki los, tylko ocenia się negatywnie ofiarę- bo facet tutaj jest ofiarą- co by nie mówić
                • sen.bon Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:36
                  Bo kobieta jest z definicji święta. Swój interes może nazywać interesem dziecka i jest czysta jak łza.
                  • araceli Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:38
                    sen.bon napisał(a):
                    > Bo kobieta jest z definicji święta.
                    > Swój interes może nazywać interesem dziecka i jest czysta jak łza.

                    10/10!
                • olena.s Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 16:35
                  Cóż, o tej pani wiadomo jeszcze mniej, niż o tym panu - same insynuacje.
                  Tymczasem sytuacji mogło być multum, i w każdej z nich sprawa miałaby inny odcień. Może była pewna, że dziecko mężowskie? A może wiedziała, że nie, i oszukiwała cynicznie ze względu na forsę? A może oszukiwała cynicznie ze względu na dziecko, bo facet jej się jawił jako idealny ojciec? Może robiła na dwa fronty? A może seks ktoś na niej wymusił?
                  • aneta-skarpeta Re: To nie o facetów chyba chodzi 12.07.13, 09:16
                    olena.s napisała:
                    Może była pewna, że dziecko mężowskie?

                    ale zdradzała. sory jak sypiasz z 2ma i zachodzisz w ciaze to nie masz pewności. nie wmówisz mi że "była pewna"

                    A może wiedziała, że nie, i oszukiwa
                    > ła cynicznie ze względu na forsę? A może oszukiwała cynicznie ze względu na dzi
                    > ecko, bo facet jej się jawił jako idealny ojciec? Może robiła na dwa fronty? A
                    > może seks ktoś na niej wymusił?


                    tak czy siak- powinna powiedziec mężowi
                    oczywiscie opcja zmuszenia do seksu jest najbardziej "niewinna", co nie zmienia faktu, że powinna powiedziec mężowi- bo dziecko miałobybyc wspolnie wychowywane.

                    inna kwestia, ze nie wyobrazam sobie nie powiedziec najblizszej osobie, ze zostałam wykorzystana seksualnie
                • asia_i_p Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 18:03
                  Jak to nikt - ja i kilka innych pań, które uważa, że ojciec nie jest jedyną ofiarą, panią na wstępie sklasyfikowało jak świnię.
                  • araceli Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 21:35
                    asia_i_p napisała:
                    > Jak to nikt - ja i kilka innych pań, które uważa, że ojciec nie jest jedyną ofi
                    > arą, panią na wstępie sklasyfikowało jak świnię.

                    Ale nie te panie, które wyzwały ojca i snuły dzikie teorie o gwałcie.
                    • gazeta_mi_placi Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 22:09
                      Ja myślę, że nie gwałt ino niepokalane poczęcie. Trzeba jednak zrozumieć, że nie każdy mężczyzna nadaje się na Józefa.
                • misterni Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 18:16
                  Jak to nikt nie wini kobiety? Przecież już ją określono jako puszczalską, sukę, cwaniarę itp.
                  To właśnie postawę pana wiele osób usprawiedliwia, a nawet pochwala jego uniki w płaceniu alimentów.
                  • altz Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 18:37
                    misterni napisała:
                    > Jak to nikt nie wini kobiety? Przecież już ją określono jako puszczalską, sukę,
                    > cwaniarę itp.

                    Starała się o alimenty na siebie w ramach tego, że wychowuje dziecko innego faceta. big_grin
                    Słodkie.
                    • sen.bon Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 18:55
                      Gwarantuję Ci, że w walce o 6 cyfrową sumę to 99% Polaków używałoby wszelkich dostępnych środków. Już widzę, jak tutejsze panie lekką rączką wykładają ponad 200 tysi z majątku osobistego, bo ich mąż zaliczył dziunię na dyskotece big_grin
                  • araceli Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 21:40
                    misterni napisała:
                    > Jak to nikt nie wini kobiety?

                    Na przykład Ty. Usprawiedliwiasz matkę do kosmicznych granic absurdu.
                  • aneta-skarpeta Re: To nie o facetów chyba chodzi 12.07.13, 09:17
                    misterni napisała:


                    > To właśnie postawę pana wiele osób usprawiedliwia, a nawet pochwala jego uniki
                    > w płaceniu alimentów.

                    sory, ale jakby mnie tak wrobiono, oszukiwano i jeszcze wymagano alimentów to bym czuła sie zrobiona w .uja
    • andaba Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 10:43
      O tyle chodzi o facetów, że wiadomo, iż większość facetów poczucia przywiązania do dzieci nie posiada, więc mu wszystko jedno. Pewnie się martwią, jak dziecko choruje czy umiera, ale to, czy ma modne buty, pasujące spodnie, wakacje i swój pokój lata im totalnie.
      Zwłaszcza jeżeli matka owego dziecka daje już innemu.

      Pewnie są wyjątki, ale rzadkie.
      I nie piszcie, że wasi mężowie są inni. Przypominam, że to są obecni mężowie, poczekajcie aż przejdą na opcję "były".
      • asia_i_p Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 10:49
        Ale dlaczego mamy nie pisać, że nasi mężowie są inni? Załóżmy, że mogę się mylić, ale fakt, że mój mąż podchodzi do naszej córki jako indywidualnej osoby, a nie abstrakcyjnej córeczki tatusia, jest jedną z rzeczy, za którą go kocham. I nie będę czekać z weryfikacją tego, aż zostanie byłym, bo istnieje spore prawdopodobieństwo, że się nie doczekam.
      • kai_30 Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 12:23
        > Pewnie są wyjątki, ale rzadkie.
        > I nie piszcie, że wasi mężowie są inni. Przypominam, że to są obecni mężowie, p
        > oczekajcie aż przejdą na opcję "były".

        No cóż - mój były mąż praktycznie porzucił własnych synów, kiedy się rozstaliśmy - młodzi mieli wtedy 2 i 4 lata, a on od tamtej pory widuje ich raz do roku, jak go własna matka przymusi (młodzi od 10 lat spędzają u dziadków część wakacji, i wtedy spotykają się z ojcem). Przy czym dzieci są biologicznie jego, oczywiście, ale jak widać, to nie jest element wystarczający, z nimi też można się rozwieść.

        Natomiast mój obecny mąż nawiązał z chłopakami głęboką więź, mimo braku pokrewieństwa. Prawie od początku naszego związku zachowywał się wobec nich jak ojciec - chodził na wywiadówki i do pediatry, otulał kołdrą do snu i opieprzał za bałagan w pokoju. Mamy też wspólne dziecko, i jedyne różnice w traktowaniu przez niego chłopców związane są z ich różnym wiekiem. Mamy troje dzieci - i już. Gdybyśmy się kiedyś rozstali, podejrzewam że utrzymałby kontakt z moimi synami, a na pewno walczyłby o opiekę nad naszym wspólnym.

        Ergo - to kwestia charakteru, a nie płci. Pan opisany w wątku jest... a, zmilczę, bo wytną. Oczywiście jak najbardziej ma prawo czuć się oszukany i mieć pretensje do zdradzającej kobiety, ale odcinać się od dziecka, dla którego od urodzenia był ojcem? Nieludzkie sad
        • ichi51e2 Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 12:27
          I to wlasnie to. Sa matki zimne suki i sa ojcowie sku...syni. Ale wiekszosc ludzi jest niemalna. Czasem takie historie zycie pisze ze sie wierzyc nie chce.
        • aneta-skarpeta Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 13:42
          kai- ale twój mąż pokochał Twoje dzieci na jasnych zasadach

          tam jest inaczej
        • laquinta Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 13:59
          kai_30 napisała:

          > Ergo - to kwestia charakteru, a nie płci.

          Wlasnie. Prymityw bedzie wrzeszczal " nie moje geny" i wyrzuci dziecko jak zepsuty klamot, a czlowiek szlachetny nie widzi genow, tylko czlowieka - dziecko, ktore potrzebuje opieki.
          • aneta-skarpeta Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:19
            wychodzi na to, że to konretne dziecko ma wyjątkowego pecha
            nibyojciec nieszlachetny, matka nieszlachetna, biol. ojciec nieszlachetny
            • araceli Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:26
              aneta-skarpeta napisała:
              > wychodzi na to, że to konretne dziecko ma wyjątkowego pecha
              > nibyojciec nieszlachetny, matka nieszlachetna, biol. ojciec nieszlachetny

              No niestety - takie jest życie. Nie powiedziałabym, że ojciec jest 'nieszlachetny' - raczej przeciętny. Ponadprzeciętnej psychiki wymaga wychowywanie obcego dziecka w obliczu takiego oszustwa, tak jak wychowywanie dziecka poczętego w wyniku gwałtu.
            • tosterowa Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:32
              Życie. Zresztą, tamten pan wcale nie jest gorszą świnią, niż ojcowie, którzy rozwodzą się także ze SWOIMI dziećmi, unikają kontaktów, płacenia alimentów i generalnie mają gdzieś ich losy. Do miłości nie mozna nikogo zmusić, ale należy taką postawę potępiać.
              Na tym forum jest przynajmniej kilka kobiet, które znają dobrze ten typ. I dlatego dziwi mnie trochę (wybacz za prywatę), że forumki, które mają takie przykre doświadczenia i powinny być szczególnie cięte na takie postawy panów wobec dzieci, próbują dla nich znaleźć zrozumienie.
              • aneta-skarpeta Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:39
                ja mam takie doswiadczenia, o czym pewnie wiesz

                tyle tylko, że mojego syna porzucił OJCIEC- natomiast znając go dobrze, wiem ze nic lepszego dla syna nie mógł zrobić ( ale to poza tematem)

                jakbym zrobiła sobie dziecko na boku, o czym dowiedziałby sie mój obecny mąż ( ktory jest swietnym ojcem) to bym mogła miec pretensje tylko do siebie, ze spieprzyłam dziecku zycie

                a już by mi honor nie pozwalał walczyc o alimenty na dziecko z nieprawego łoża ( od meza)

                oczywiście bardzo bym chciała w takiej sytuacji, aby mąż splunął w dal i powiedział w zadumie- no trudno, wybaczam, od teraz będziemy szczęsliwi

                ale to raczej mało prawdopodobne

                ( choc zaznaczam, nie wiem co by zrobił mój obecny mąż gdybym wmanewrowałago w dzieciaka z romansu)
                • gazeta_mi_placi Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:43
                  Nie wszystkie kobiety są honorowe. Tamta jak widać nie była, ale wina i tak faceta że śmiał nie płacić na obce dziecko i zwiał za granicę.
                • tosterowa Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:53
                  Matka, która wrabia chłopa w cudze dziecko to raczej zbyt wielkich refleksji moralno-etycznych nie ma, zwłaszcza, gdy w grę wchodzi kasiura, zresztą, zgadzam się, że jest głupia jak but.

                  A co by zrobił twój mąż, gdyby po dwóch latach dowiedział się, że ojcem nie jest? To są trudne dylematy, ale tak naprawdę proste mechanizmy - jak się kocha dziecko i jest się do niego przywiązanym, to się go tak po prostu nie odrzuca, dorabiając sobie teorie o biologii, sukcesie reprodukcyjnym innego samca, oszustwie itd.
                  Oczywiście, każdy normalny człowiek czułby w takiej sytuacji wściekłość, żal i upokorzenie, no ale w końcu przecież emocje stygną i trzeba się zastanowić, co dalej, co z moimi uczuciami do dziecka, co z jego, co z naszą relacją. Jeśli ktoś takich refleksji nie ma, to znaczy, że i tak nie było tam zbyt wielkiej więzi z dzieckiem, bo jakby była, to i zachowanie byłoby nieco inne (nie żeby miał udawać na siłę tatę, ale też nie całkowite odcięcie się od dziecka).
                  • aneta-skarpeta Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 15:07
                    tosterowa napisała:


                    > A co by zrobił twój mąż, gdyby po dwóch latach dowiedział się, że ojcem nie jes
                    > t?

                    nie wiem, ale spytam go z ciekawości. sama od siebie powiem, że też nie jestem pewna czy nie porzuciłby takiego dziecka z powodu zbyt silnej reakcji emocjonalnej i bólu, ktorybym mu zgotowała taka historią

                    mysle, ze na zimno powie- odszedłbym

                    ale naprawdę nie wiem

                    To są trudne dylematy, ale tak naprawdę proste mechanizmy - jak się kocha dz
                    > iecko i jest się do niego przywiązanym, to się go tak po prostu nie odrzuca, do
                    > rabiając sobie teorie o biologii, sukcesie reprodukcyjnym innego samca, oszustw
                    > ie itd.

                    ok ale kochamy tez inne osoby, z którymi tracimy kontakt w skutek różnych sytuacji i ta "miłość" umiera smiercią naturalną

                    a z czasem odzwyczajamy sie od tej osoby i zyjemy bez niej

                    > Oczywiście, każdy normalny człowiek czułby w takiej sytuacji wściekłość, żal i
                    > upokorzenie, no ale w końcu przecież emocje stygną i trzeba się zastanowić, co
                    > dalej, co z moimi uczuciami do dziecka, co z jego, co z naszą relacją.

                    nie znamy tutaj całosci problemu- byc moze ojciec nie był az tak zwiazany z dzieckiem, czuł odpowiedzialnosc i jakąś forme przywiazania, ale nie byla to bezgraniczna milosc, nie wiemy czy chciał dziecka czy nie, nie wiemy czy np matka nie alienowała dziecka przed ojcem- ona wszystko sama, a on ma po prostu zarobic na zycie etc etc etc

                    Jeśli kt
                    > oś takich refleksji nie ma, to znaczy, że i tak nie było tam zbyt wielkiej więz
                    > i z dzieckiem, bo jakby była, to i zachowanie byłoby nieco inne (nie żeby miał
                    > udawać na siłę tatę, ale też nie całkowite odcięcie się od dziecka).

                    nie mozemy zakładać, że ojciec lekko podszedł do tematu- zapewne sytuacja była dla niego bolesna, niezaleznie od podjetych decyzji
                    • tosterowa Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 20:07
                      > ok ale kochamy tez inne osoby, z którymi tracimy kontakt w skutek różnych sytua
                      > cji i ta "miłość" umiera smiercią naturalną
                      >
                      > a z czasem odzwyczajamy sie od tej osoby i zyjemy bez niej

                      Prawda, w ogóle człowiek jest w stanie znieść o wiele więcej, niż jest w stanie sobie wyobrazić. Tyle, że spoko, rodzic (albo "rodzic") się przyzwyczai, dziecko pewnie w końcu też, ale mimo wszystko mam poczucie, że to właśnie dziecko trzeba w stopniu maksymalnym chronić, nawet (a moze zwłaszcza) w obliczu głupoty jego rodziców.
                      A sens tego wątku chyba jest taki, żeby nie umniejszać poczucia krzywdy małego dziecka, nie twierdzić, że ono nie rozumie, że nie wie co się dzieje, itd. Ja bym dodała, że w obliczu odpowiedzialności za dziecko dobrze by było również przyhamować własne emocje, impulsywne decyzje, wzajemne animozje. Chociaż wiem, że to nieco utopijna wizja, a przeciętny człowiek nie jest niestety aż tak racjonalnywink
                      • araceli Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 21:43
                        tosterowa napisała:
                        > Prawda, w ogóle człowiek jest w stanie znieść o wiele więcej, niż jest w stanie
                        > sobie wyobrazić. Tyle, że spoko, rodzic (albo "rodzic") się przyzwyczai, dziec
                        > ko pewnie w końcu też, ale mimo wszystko mam poczucie, że to właśnie dziecko tr
                        > zeba w stopniu maksymalnym chronić, nawet (a moze zwłaszcza) w obliczu głupoty
                        > jego rodziców.

                        Psychika ludzka nie jest w stanie znieść takich upokorzeń, żeby CUDZEMU dziecku było dobrze. Takie rzeczy pani to tylko w łzawych komediach romantycznych.
          • gazeta_mi_placi Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:45
            Ile dzieci już adoptowałaś? Może byłaś nawet na tyle szlachetna, że najpierw adoptowałaś cudze, a dopiero potem urodziłaś swoje?
            Z forum kojarzę tylko jedną e-mamę mającą adoptowane dziecko, ale ona milczy w tym wątku.
            • tosterowa Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:58
              Weź się do roboty big_grin
      • iwoniaw Co to za kuriozlana koncepcja facetów? 11.07.13, 12:45
        Andaba, no proszę Cię, czemu mamy nie pisać, że "nasi mężowie są inni"? Zwłaszcza, kiedy uważam, że to nie tylko "mój mąż najinniejszy i najidealniejszy", ale generalnie jednak większość znanych mi facetów odróżnia poszczególne osoby i o ile faktycznie może im latać, czy obce dziecko ma modne buty i spodnie, a smucić się z powodu choroby czy śmierci, o tyle nie jest im to obojętne w przypadku dzieci, z którymi są związani - i nie myślę tu jedynie o ich własnych (biologicznych czy przysposobionych) dzieciach, ale także o tych z bliższej rodziny czy kręgu najbliższych przyjaciół. I nie jest im za jedno, czy chodzi o obce dzieci mijane przypadkiem na ulicy czy o osobistego syna/chrześniaczkę/bratanka/siostrzenicę, skąd ten pomysł w ogóle, że "większość (???) facetów poczucia przywiązania do dzieci nie posiada"? A do żony posiada? Albo rodziców czy rodzeństwa? Czy to w ogóle jakieś bezduszne istoty nie kochające nikogo?
        • misterni Re: Co to za kuriozlana koncepcja facetów? 11.07.13, 13:23
          Daj spokój, Andaba ma dość specyficzne poglądy wink
    • tosterowa Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 11:22
      To prawda, ale łatwiej mi wytłumaczyć bezdzietne osoby, które przejmują się uczuciami "tatusia", być może dla nich to wyższy poziom abstrakcji, ten brak umiejętności wyjścia poza swój - osoby dorosłej i nieodpowiedzialnej za dziecko - punkt widzenia.
      Jeśli "tatusia" popierają osoby mające dzieci, to przyznam, że nie rozumiem.
      Ale mam wrażenie, że przykład z wątku cersei jest jednak dość ekstremalny, ale na co dzień też widać, jak bardzo rodzice nie liczą się z uczuciami własnych dzieci. Te wszystkie walki małżeńskie, fochy, dbanie o wyłącznie własne interesy, głupie kłótnie, zdrady, rozwody i późniejsze szybkie "patchworki" - to są zachowania uznawane za "normalne" (bo przecież każdemu może się zdarzyć), ale pokazujące, jak bardzo niektórzy są niedojrzali i jak bardzo myślą przede wszystkim o sobie, nie o dziecku.
    • ichi51e2 Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 12:24
      No przeciez gazeta upierala sie ze dla taty 2 latek to zwierze...;D
    • jak.z.nut Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 12:40
      A mnie się wydaje ze póki któraś z nas nie stanie w obliczu podobnej sytuacji, nie ma prawa oceniać postępowania tego faceta. Dużo łatwiej pisać co on powinien i jakie ma obowiązki względem czyjegoś dziecka. Porównuję te sytuację z sytuacją przyjaciela, on wszedł w związek z kobietą z dzieckiem, mały mówił do niego tato, to on dbał o finanse całej rodziny, ona kupiła rozwalającą się ruderę, którą on wyremontował i wyposażył ( zdecydowanie przekraczając koszt zakupu chałupy), płacił za prywatną szkołę młodego, fundował wakacje... po rozstaniu baba zażądała aby dalej płacił za szkołę dziecka a chłopa przegoniła z domu w przysłowiowych skarpetkach, przy okazji buntując dzieciaka i zabraniając im kontaktu. Dorośli ludzie powinni ponosić konsekwencje swoich wyborów, kobiety również a mnie się wydaje, ze zdecydowanie więcej wybacza się kobiecie a w przypadku historii o dziecku z przygody pozamałżeńskiej, wina zdecydowanie leży po stronie kobiety bo to ona skrzywdziła zarówno dziecko jak i męża.
    • karra-mia Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 12:51
      nie doczytałam tamtego wątku do końca, więc nie wiem, jak po latach wygląda ta sytuacja. Jestem w stanie zrozumieć pierwszy odruch wyrzucenia i pani i dziecka z życia, pamięci i w ogóle. Emocje wtedy rządzą, facet cierpi, rozumiem. Mam jednak nadzieję, ze po krótkim czasie przychodzi otrzeźwienie, że pani to suka, dała innemu niech spada, ale dziecko to jego dziecko, to on je wychowywał, znosił gorączki, zabkowanie, kupki, zupki i inne pierdoły i nie da sie tego ot tak wyrzucić nie? ale być może jestem naiwna.
      • cersei8 Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 15:01
        Padlo pytanie dlaczego pan z mojego watku zrobil badania; chcial wykluczyc u syna i u siebie pewna chorobe genetyczna. Kiedy otrzymal wyniki zrobil juz typowy test na ojcostwo, ale poniewaz on jest z "branzy" to juz na podstawie pierwszych wynikow znal prawde.
        To mu dalo troche czasu na przemyslenie calej sytuacji...
    • gazeta_mi_placi Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:40
      Pisałam w dwóch poprzednich wątkach, ale nikt się nie odniósł.
      Co sądzicie o macosze wychowującej dwójkę dzieci swojego męża (matka zmarła) i po czterech latach poznającej Pana, potem ciąża z tym Panem, rozwód.
      Czy powinna płacić ona (taka sama analogia tylko płeć inna) alimenty na dzieci (pasierbów) po rozwodzie?
      Dodam, że Pani po rozwodzie praktycznie zerwała kontakt z tamtymi dziećmi, zwłaszcza że rzecz działa się za granicą (w Polsce został pierwszy mąż i dzieci).
      • rhaenyra Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:46
        ze trzeba byc chora sucza zeby olac dzieci ktore sie 4 lata wychowywalo
        • gazeta_mi_placi Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 14:54
          A byłoby fair gdyby sąd nakazał tej Pani płacić alimenty na tamtą dwójkę dzieci?
          • iwles Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 15:05

            a te dzieci renty po matce nie dostają?
            • gazeta_mi_placi Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 17:33
              Nie wiem, ale załóżmy, że nie?
              • iwles Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 19:38

                to jeszcze znaczenie ma, czy druga zona przysposobila dzieci.
                I ja myslę, że asi_i_p chodzi raczej o poczucie: od tej chwili nie jestem ojcem/matką, mimo że przez ostatnie dwa lata bylem/lam ( a niekoniecznie o niepłacenie alimentów), bo bycie rodzicem to nie tylko pieniądze, to również przywiązanie dzieci do doroslego. I jeżeli ta druga "mama" znika całkowicie z ich zycia, to w porządku nie jest.
    • kamunyak Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 15:40
      a ja mam własne dzieci i w pełni popieram tamtego faceta, doskonale rozumiem jego uczucia.
      I nie chodzi tu wcale o mój stosunek do dzieci, jeśli już, to bardziej do sytuacji czyli oszustwa i przekrętu pani. Bo nikt nie lubi byc robionym w balona, w dodatku na całe niemal życie.
      O ile jeszcze dobrze pamiętam to kontakt ojca z dzieckiem, silny kontakt, zaczyna nawiązywać się nieco później, raczej bliżej wieku szkolnego, kiedy ojciec zaczyna z synem kopać piłkę czy łowić ryby itd
      Jakos w piaskownicy tatusiów, budujących z dzieckiem babaki, to mało jest, chociaz też się zdarzają. Ale nawet ci "zdarzający się" zwykle zajęci telefonem czy innym swoim gadżetem, a nie dzieckiem.
      Może więc kontakt tamtego "ojca" z dzieckiem nie był jeszcze tak silny.
      Poza tym nie można nikogo sądownie zmusć do miłości, nie można sądownie nakazać aby facet kochał dziecko, w którym widzi jedynie swoje rogi. Może zresztą dostrzegł jeszcze coś innego skoro badania zrobił.
      Rozumiem, że ty jesteś altruistką i wychowywałabyś oraz kochała bezpruderyjnie nawet kilkoro dzieci, które twój mąż przyprowadziłby ci do domu, jako efekt swoich romansów na boku. Oczywiście, romansów w trakcie trwania waszego małżeństwa.
      No bo "dzieci przecież niczemu niewinne" więc trudno...
      Zastanów się trochę.
      • hellulah Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 16:01
        Jest jeszcze coś takiego: pan chce się odciąć od pani, a pani zapewne będzie "przyklejona" i "w pakiecie" z dzieckiem.

        Pan nie musi mieć ochoty podtrzymywać fikcji (że jest ojcem dziecka), jak ma się w takim razie przedstawiać/sytuować wobec dziecka? kim miałby dla niego być? dlaczego powinien udawać ojca, którym nie jest? (to jest inna sytuacja niż ojciec-który-wychowuje, który nie jest biol. ale świadomie wypracowuje sobie pozycję ojca).

        A tak poza tym to za mało wiemy a paplamy jak zwykle. Czy pani była pewna, że zaciążyła nie z panem, czy raczej wiodła wesoły żywot i tak jakoś wyszło, itd..

        Gdyby pani była honorna, to by od pana ewentualnie wymagała minimalnych płatności, oraz szybko szukała innych źródeł finansowania (oj. biol.), ale tu zdaje się w glorii prawa będzie szarpać się o duże sumy. I gdzie tu jej klasa, jeśli tak jest?
        • cersei8 Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 16:56
          Dokladnie, od pani chcial sie odciac na pewno.
          Masz racje - wlasciwie to nie wiadomo w jakiej roli on mialby funkcjonowac w zyciu tego dziecka, czy oklamywac (dokad?) ze jest ojcem czy stac sie wujkiem?

          W tym wypadku pani zazadala alimentow na siebie i na dziecko, sad przyznal na dziecko.


          hellulah napisała:

          > Jest jeszcze coś takiego: pan chce się odciąć od pani, a pani zapewne będzie "p
          > rzyklejona" i "w pakiecie" z dzieckiem.
          >
          > Pan nie musi mieć ochoty podtrzymywać fikcji (że jest ojcem dziecka), jak ma si
          > ę w takim razie przedstawiać/sytuować wobec dziecka? kim miałby dla niego być?
          > dlaczego powinien udawać ojca, którym nie jest? (to jest inna sytuacja niż ojci
          > ec-który-wychowuje, który nie jest biol. ale świadomie wypracowuje sobie pozycj
          > ę ojca).
          >
          > A tak poza tym to za mało wiemy a paplamy jak zwykle. Czy pani była pewna, że z
          > aciążyła nie z panem, czy raczej wiodła wesoły żywot i tak jakoś wyszło, itd..
          >
          > Gdyby pani była honorna, to by od pana ewentualnie wymagała minimalnych płatnoś
          > ci, oraz szybko szukała innych źródeł finansowania (oj. biol.), ale tu zdaje si
          > ę w glorii prawa będzie szarpać się o duże sumy. I gdzie tu jej klasa, jeśli ta
          > k jest?
          • gazeta_mi_placi Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 17:37
            Dokładnie, bardzo dobrze, że facetowi udało się nie zapłacić ani złotówki, a co z Panią? Po wyjeździe nie odpuszczała walki o alimenty? I ostatecznie (skoro były mąż się wypiął) skąd wzięła pieniądze na dziecko? Znalazła kolejnego frajera czy może jednak odnalazł się prawdziwy ojciec?
          • aneta-skarpeta Re: To nie o facetów chyba chodzi 12.07.13, 09:21
            cersei8 napisał(a):

            > W tym wypadku pani zazadala alimentow na siebie i na dziecko, sad przyznal na d
            > ziecko.


            masakra
    • woman_in_love gdyby pan był pijaczkiem znęcającym się nad rodzin 11.07.13, 18:37
      to ematkowy sąd zaraz by napisał: "wystaw mu walizki", "rozwiedź się", "nie pozwól na kontakty dziecka z nim" itp. itd.. Nawet przy jednorazowej zdradzie wystawianie walizek to coś powszechnego w opinii ematki. Jak widać dobro dziecka to pojęcie szerokie, nierzadko zależne od naszego widzimisię, a utrata rodzica to może być mniejsze zło a nie większe.

      No i nie ma czegoś takiego jak ta mityczna i nadludzka "odpowiedzialność". Jest tylko taka zwykła odpowiedzialność, która może być zaburzona emocjami. Skoro uznajemy, że istnieje depresja poporodowa (i jest ona pewnym stanem długotrwałym a nie 1-godzinnym), która może skończyć się tym, ze matka targnie się na życie swoje lub dziecka (co mam wrażenie, że zdarza się co chwilę obecnie) i jest nawet w stanie o dziwo to zaplanować i jesteśmy to w stanie dziś zrozumieć i coraz rzadziej głosić nienawiść do takiej matki, a nawet jesteśmy w stanie zrzucić winę na otoczenie, które nie dostrzegło problemu (lekarza, męża, rodzinę, sąsiadów itd.), to spokojnie możemy uznać że pan "ojciec" również wpadł w swego rodzaju depresję czy jakiś inny szok gdy dowiedział się że to nie jego dziecko. Wprawdzie nie wiem jaki to szok, ale depresji poporodowej też nie chce mi się do końca rozumieć.

      Największą krzywdę wszystkim to zrobiła ta matka. Wystarczyło może chwilkę poczekać, potem przerosić, może powiedzieć, że chociaż dziecko kogoś innego ale właśnie tego pana traktuje jak ojca, tęskni, płacze i żeby jednak odwiedził je i nie porzucał. A nie wyskakiwać z grubej rury i walić od razu alimentami. Alimentami, które powinien płacić ojciec biologiczny. No i jak zwykle winne jest nasze państwo opiekuńcze, którego rolą z definicji jest branie odpowiedzialności za potrzebujących pomocy, w szczególności dzieci, a które to jak tchórz ucieka przed tą odpowiedzialnością i próbuje ją siłą oraz przy pomocy kruczków prawnych przerzucić na postronne osoby. I to jest tu najbardziej obrzydliwe.
      • altz Re: gdyby pan był pijaczkiem znęcającym się nad r 11.07.13, 18:44
        woman_in_love napisała:
        > No i jak zwykle winne jest nasze państwo opiekuńcze, którego rolą z definicji jest branie
        > odpowiedzialności za potrzebujących pomocy, w szczególności dzieci, a które to jak
        > tchórz ucieka przed tą odpowiedzialnością i próbuje ją siłą oraz przy pomocy kruczków
        > prawnych przerzucić na postronne osoby. I to jest tu najbardziej obrzydliwe.

        Państwo wręcz stworzone do generowania konfliktów i komplikowania prostych spraw.
    • jowita771 Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 19:04
      Ja nie rozumiem, jak facet mógł zerwać kontakt z dzieckiem, które uważał za swoje. Gdyby się okazało, że moje dwuletnie dziecko nie jest moje i poszłoby do swoich rodziców, to wyłabym z tęsknoty.
      Ale z drugiej strony rozumiem, że pan chciał się wygrzebać z finansowania dziecka, które nie jest jego. Utrzymanie dziecka to nie są małe pieniądze, to jest pewnie gdzieś w okolicy ceny domu, jak tak zliczyć do kupy pieniądze wydawane na dziecko przez lata. Wyobraźcie sobie sytuację, że Wasz mąż miał romans albo nawet okazuje się, że zanim Was poznał był z kobieta, która twierdzi, że on jest ojcem jej dziecka. Jakoś to przełykacie, alimenty zostają ustalone, mąż ma z tym dzieckiem kontakt, a tu nagle okazuje się, że dziecko nie jest jednak Waszego męża. Jednak w dokumentach nadal jako ojciec figuruje Wasz mąż i płacić na dziecko musi. Która by nie chciała, żeby mąż jednak uregulował sytuacje i aby te pieniądze (duuuże pieniądze) zostały jednak w domu i mogły być wydane na Wasze dzieci?
      • tanebo Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 19:32
        Nie przesadzajmy z tym ojcostwem... wsiądźmy do wehikułu czasu. Jak będzie wyglądać to za 15 lat? "nie możesz mi mówić co mam robić, nie jesteś moim ojcem!".
      • cersei8 Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 19:55
        Dokladnie,
        to jest kilkaset tysiecy, ktore mozna chocby oszczedzac na lepszy start zyciowy dla wlasnego dziecka. Czy w przypadku osob nieco gorzej sytuowanych po prostu przeznaczac na biezace potrzeby. Dochodzi do tego jeszcze czas spedzony z tamtym dzieckiem, czas ktory moglby poswiecic wlasnym.
        To jest bardzo latwo powiedziec w teorii, ale jakos nie wyobrazam sobie ematki ktora by z piesnia na ustach oszczedzala na sobie i swoich dzieciach zeby bylo na alimenty dla dziecka, ktore nawet nie jest jej meza...

        Pan chcial sie wygrzebac z calej sytuacji, z malzenstwa, z rodziny ktora byla tylko na papierze.
        Ojcem dla tego chlopca juz nie potrafilby byc, chyba lepiej sie wycofac niz udawac albo na kazdym kroku odpychac dziecko.
        Trudno powiedziec, byc moze po pewnym czasie, gdy zle emocje by opadly zaczalby sie interesowac dzieckiem na zasadzie dalekiego wujka, ale w tej sytuacji przyparty do muru zadaniami (finansowymi) eks zony nie mial czasu okrzepnac w tej sytuacji.
        Mogl byc jeleniem albo emigrantem...

        jowita771 napisał:

        > Ja nie rozumiem, jak facet mógł zerwać kontakt z dzieckiem, które uważał za swo
        > je. Gdyby się okazało, że moje dwuletnie dziecko nie jest moje i poszłoby do sw
        > oich rodziców, to wyłabym z tęsknoty.
        > Ale z drugiej strony rozumiem, że pan chciał się wygrzebać z finansowania dziec
        > ka, które nie jest jego. Utrzymanie dziecka to nie są małe pieniądze, to jest p
        > ewnie gdzieś w okolicy ceny domu, jak tak zliczyć do kupy pieniądze wydawane na
        > dziecko przez lata. Wyobraźcie sobie sytuację, że Wasz mąż miał romans albo na
        > wet okazuje się, że zanim Was poznał był z kobieta, która twierdzi, że on jest
        > ojcem jej dziecka. Jakoś to przełykacie, alimenty zostają ustalone, mąż ma z ty
        > m dzieckiem kontakt, a tu nagle okazuje się, że dziecko nie jest jednak Waszego
        > męża. Jednak w dokumentach nadal jako ojciec figuruje Wasz mąż i płacić na dzi
        > ecko musi. Która by nie chciała, żeby mąż jednak uregulował sytuacje i aby te p
        > ieniądze (duuuże pieniądze) zostały jednak w domu i mogły być wydane na Wasze d
        > zieci?
    • inguszetia_2006 Re: To nie o facetów chyba chodzi 11.07.13, 21:58
      Witam,
      Nie, to chyba nie o to chodzi, raczej odwrotnie. Potraktował dziecko jak dorosłego - jakoś się otrząśnie, trzeba to tak zakończyć, tak będzie nam lepiej, będziemy żyć na nowo. Doświadczenie życiowe. Nie komplikować. W tyle głowy miał pewnie, że już dziecka nie kocha. Zdarza się. Można się odkochać jednego dnia,czy znienawidzić jednego dnia. Uczuć się nie programuje. Okrutne, ale uczciwe. Nie ma fikcyjnej idylli. Jest nowe życie "bez", dla każdej ze stron.
      Pzdr.
      Ing

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka