Witam, mam taki problem z córką. Ma 5 lat i jest bardzo nieśmiała. Głównie w stosunku do mężczyzn. Wstydzi się podać rękę na przywitanie, gotowa się rozpłakać. Jak wujek chce dać buziaka na przywitanie, to się chowa, ucieka. Jak tata daje buziaka to sie wyciera z obrzydzeniem. W stosunku do kobiet raczej nie jest taka nieśmiała. Nie wiem, co sądzić o tym. Widzę, że ona sama się z tym męczy, bo są mężczyźni w rodzinie, których lubi (jak właśnie wujek jeden czy drugi), chętnie by podeszła jak inne dzieci, ale wstydzi się.
Byłyśmy u psychologa, ale kobieta powiedziała, że wszystko jest ok, mała dobrze sie rozwija, jest inteligentna. Z psycholożką chętnie rozmawiała.
Ktoś mi powiedział, że to dlatego, że ja jestem "niedotykalska", że ona się ode mnie uczy wzorców. Nie wiem, co o tym sądzić