Dodaj do ulubionych

Czy ja przesadzam?

18.07.13, 09:06
Tak mój M o mnie dba tongue_out

Jestem aktywną babką, 31 tydz ciąży, oczywiście cały czas pracuję i żyję niemal tak jak przed ciążą, tyle że na fitness chodzić przestałam.

Kiedy urodzi się Młodsza, planujemy wyjazd do Hiszpanii. M będzie cały dzień w pracy, a ja z dwójką dzieci. Bycie kurą domową na pełen etat przez blisko rok może być dla mnie dość trudne, choć do zrealizowania. Ostatnio jednak M mi zakomunikował, że:
- teść szałatwia przedszkole na Starszej (prywatne, głównie dla dzieci Brytyjczyków, najlepsze w okolicy) i lektora hiszpańskiego dla mnie
- jego Mama zajmie się Młodszą, jego Tata będzie zawoził i przywoził Starszą z przedszkola (bo my nie będziemy mieć tam samochodu)

A ja w czasie gdy nie bedę miała dzieci na głowie:
- mam się uczyć hiszpańskiego
- chodzić na fitness
- i gdzie mi się wymarzy (kosmetyczka, zakupy, koleżanki, plaża) i w ogóle mogę się czuć jak na wakacjach smile

Super, prawda? Podobno opiekę nad dziećmi teściowie sami zaproponowali. Jest tylko jedno małe ALE. Oboje mają ponad 70 lat i nie są zbyt aktywni. Oboje z nadwagą, z różnymi schorzeniami. Może im się wydaje, że dadzą radę (odchowali przecież 4 dzieci i jedną wnuczkę), ale w rodzinie M często występuje alzheimer i jak dla mnie teść ma pierwsze objawy choroby (zapomina, powtarza się). Teściowa po operacji kręgosłupa, też nie jest całkiem zdrowa. Uważam, że nie nadają się do regularnej opieki nad małymi dziećmi. Od czasu do czasu gdy chcemy wyskoczyć na kolację - tak, ale nie codziennie po kilka godzin. Chetnie skoczę na fitness, ale wtedy do dzieci wzięłbym nianię. Zaproponowałam dziewczynę kuzyna, Słowaczkę która w Hiszpanii nie może znaleźć pracy. Mogłaby chcieć dorobić i zająć się dziećmi 3 - 4 godziny dziennie, a ja bym w tym czasie poleciała na zajęcia, zrobiła zakupy i miała chwilę wolnego.

M uważa, że to by uraziło jego rodziców, że jestem niewdzięczna i robię z jego rodziców inwalidów. Twierdzi, że będzie im bardzo przykro jeśli odmówię bo oni bardzo chcą się wnukami zająć. Pomijając kwestię finansową (niani by trzeba było płacić, a dziadkowie by kasy nigdy w życiu nie wzięli - to byłby dla nich policzke), on po prostu nie widzi starości u swoich rodziców. Wydaje mu się, że skoro 13 lat temu zajmowali się jego siostrzenicą, to nie ma przeszkód by zajmowali się teraz naszymi dziećmi.

A ja mam czarne wizje. Np że teść zabierze dzieci do supermarketu, zapomni i zostawi niemowlaka w aucie na słońcu, albo starsza wyrwie się teściowej na ulicy (Młoda ma takie akcje), ta jej nie dogoni i Młoda wpadnie pod samochód.

Nie mówiąc już, że teściowie mają dość staromodne metody wychowawcze, np:
- własne dzieci prali równo pasem (ale wnuków już nie)
- niejadki karmione były na siłę (wnuki już nie - w każdym razie nic o tym nie wiem)
- fotelik samochodowy zdaniem teściowej jest zupelnie niepotrzebny (ich dzieci nie jeździły przecież w żadnych fotelikach)

Czy ja przesadzam, że tak sie trzęsę? I jeśli nie przesadzam, jak z tego wybrnąć dyplomatycznie, bez kwasów? Wolałabym utrzymać dystans, co może być trudne bo rodzina M ma cygańskie podejście do więzi rodzinnych (trzymają się wszyscy bardzo blisko).

Acha, teść nam też szuka mieszkania, niewykluczone że zamieszkamy w tym samym budynku albo bardzo blisko nich.
Obserwuj wątek
    • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:19
      Nie chcę się straszyć, ale udupiłaś się tym wyjazdem na amen i masz tego pierwsze symptomy. Będziesz tak tańczyć, jak ci M i jego rodzina zagrają i gooowno będziesz miała do powiedzenia. Po pierwsze będą mieli przewagę liczebną, po drugie nie znasz języka. Miałam na studiach koleżankę, co to była przebojowa i w ogóle. Poznała Latynosa. Na rękach ją nosił, na Marszałkowskiej przed nią klękał. Dopóki z nim nie wyjechała. Zrobił jej szybciutko kilkoro dzieci, zamknął w domu i ograniczył kontakty z rodziną i znajomymi w Polsce.
      • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:24
        Na szczęście droga nie jest zamknięta, nie palę za sobą mostów i pod koniec macierzyńskiego wracamy do jukeja (no chyba, że tak mi się tam spodoba, że zostaniemy na stałe)
        • nihiru Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:49
          skoro tak, to chyba nauka hiszpańskiego nie jest Ci niezbędna?wink
          jeden powód do zostawiania dziecka z teściową mniejwink
          • lady-z-gaga Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:56
            Skoro ma hiszpańską rodzinę, to jednak jest niezbędna. Chocby po to, aby wiedziała, o czym mówią między sobą wink
            • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:57
              Już teraz najważniejsze jest zdanie rodziców i to, żeby im nie zrobić przykrości. A przecież nawet do tej Hiszpanii jeszcze nie wyjechali.
            • nihiru Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:59
              "nic o mnie beze mnie"?wink

              ------------------------------------------------------
              forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
    • zlotarybka_1 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:20
      nie przesadzasz,
      ale niestety nie mam pojęcia co Ci doradzić.
      Wg standardów ematkowych powinnaś tupnąć nogą i asertywnie postawić na swoim....
      Ja mieszkałam w Hiszpanii dosyć długo i wiem co oznaczają tam więzi rodzinne. Taka odmowa może oznaczać focha i aferę rodzinną na długie lata....
      Sorry, nie wiem co napisać.
      • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:38
        Jakby polskich chłopaków było mało.
        • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:49
          W Londynie nie ma aż tak wielu fajnych polskich chłopaków.
          • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 17:34
            Jak to nie? Przecież zdaniem niektórych Pań emigrantek to właśnie za granicą "siedzą" sami odważni, przebojowi, wykształceni Polacy, zaś w Polsce zostały śmierdzące tchórze bojące się wystawić nosa z kraju big_grin
    • gato.domestico Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:21
      podkocem napisała:

      > Tak mój M o mnie dba tongue_out
      >
      > Jestem aktywną babką, 31 tydz ciąży, oczywiście cały czas pracuję i żyję niemal
      > tak jak przed ciążą, tyle że na fitness chodzić przestałam.
      >
      fajnie ale czy to szczyt marzen w koncówce ciazy? smile zauwazylam ze wiekszosc ematek szczyci sie ta aktywnoscia zawodowa....a w realu nie znam zadnej ktora by dociagnela tak wysoko bez L4 wink
      • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:33
        Ile znasz Angielek?
        Tutaj 99% pracujących kobiet pracuje do końca lub idzie na wcześniejszy macierzyński jeśli im ciężko. Nie ma tradycji zwolnień ciążowych, z czego w sumie się cieszę bo po dniu pracy czuję się mniej zmęczona niż po dniu w domu ze swoją 3 latką. No i mam motywację by się robić na tip top (makijaż, zero odrostów, zadbane paznokcie itd) - kiedy jestem w domu nie chce mi się, a po parku nie paraduję na obcasach (w pracy jak najbardziej!).
        • gato.domestico Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:45
          znam wiele angielek, ale nie wiedzialam ze mieszkasz w uk...
      • zlotarybka_1 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:46
        gato.domestico napisała:
        fajnie ale czy to szczyt marzen w koncówce ciazy? smile zauwazylam ze wiekszosc em
        > atek szczyci sie ta aktywnoscia zawodowa....a w realu nie znam zadnej ktora by
        > dociagnela tak wysoko bez L4 wink

        pracowałam do 36 tyg - i czasem rzeczywiście marzyło mi się zwolnienie choćby krótkie. Od 3 tygodni jestem na L4 i szczerze mówiąc wolałabym pracować, choćby trochę.
        Siedzę w domu i schizuję, wymyślam milion problemów, ciągle myślę o porodzie i boję się jak diabli. Póki pracowałam - owszem czułam zmęczenie - ale psychicznie żyłam w większym komforcie, co jak dla mnie jest ważniejsze niż bóle pleców i dojazdy do pracy.
        Oczywiście różnie bywa, z mojego punktu widzenia lepiej jest pracować jak najdłużej.
        • zurekgirl Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 10:38
          Przeszlam w UK na macierzynski w 34 tygodniu, wszyscy sie dziwili, dlaczego tak wczesnie, przeciez jeszcze sie ruszam smile W pierwszej ciazy zaczelam urlop w 36 tygodniu i to bylo bardziej "normalne". Zadnych zwolnien od lekarza w obu ciazach. Gdybym moja praca byla nieco lzejsza, pracowalabym do konca, latem po prostu bylo mi za goraco.
          Nie da sie z dziadkami do porozumienia dojsc? Moze nie cale dnie sie beda opiekowac, a tylko te 3 godziny fitnessu czy lekcji? Tez bym sie martwila, ale ja sie martwie nawet jak zostawiam corke z piecdziesiecioletnia wysportowana babcia o bardzo trzezwym umysle i doskonalym refleksie.
      • nie-matka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 10:57
        Ja pracowałam do samego terminu, a nawet jeszcze 3 dni po. W Polsce.
        • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:05
          Nie, no jasne! Przecież my jesteśmy wredne stare rury i nic nie wiemy. A hiszpański misio ją bardzo kocha. I z tej wielkiej nieprzytomnej miłości już zaplanował ich życie, uzgadniając wszystko z mamusią i tatusiem. Ale jak ona już pojedzie do tej Hiszpanii i jak tupnie śliczną nóżką i zarzuci blond grzywką, to cała familia misia będzie tak tańczyć, jak ona im zagra.
          • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:41
            I potem z płaczem i podbitym okiem wróci do Polski.
      • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:39
        Ja znam, jedną, ale to właścicielka firmy, nie pracowała - nie zarabiała więc się okazało, że nie taka ciąża straszna.
    • kropkacom Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:24
      Dziewczyno, ja ciebie nie rozumiem. Najpierw urodź i wyjedź. I tylko mi powiedz - ty się w ogóle dziećmi nie będziesz zajmować?
      • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:25
        Dzieci przejmie hiszpańska rodzina i wychowa po swojemu. Ale kanał.
        • kropkacom Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:26
          Ale jak przejmie?
          • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:42
            Metodą jak widać nawet nie małych kroczków, ale całkiem dużych.
            Tak to jest jak się uważa, że obcy lepsi od naszych, potem płacz i zgrzytanie zębów bo jednak kultura inna.
      • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:28
        Nie, no będę, przeciez nie nazywam się Victoria Beckam tongue_out, ale M wymyślił że w czasie gdy będę chodziła na siłownię (jakaś godzinka dziennie) i zajęcia hiszpańskiego (kolejna godzinka) + dojazd i pewnie jakieś zakupy po drodze, na te 3-4 godziny mojej nieobecności opiekę nad dziećmi wezmą teściowie. Ja uważam, że to dla nich zbyt ciężka praca i proponuję nianię.
        • kropkacom Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:31
          Zobaczysz jak wyjedziesz. 3-4 godziny to nie jest długo.
        • burina Re: Czy ja przesadzam? 19.07.13, 01:01
          Na serio tylko godzinka języka dziennie? To już nie lepiej się umawiać na 3h 2 razy w tygodniu? A najlepiej to zaplanować (no może nie tuż po narodzeniu dziecka) ze dwa tygodnie po 4-6h dziennie (i koniecznie w grupie smile).
          • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 19.07.13, 01:12
            Kolejna, co się czepia smile Nie rozmawiałam z lektorem, jeszcze nawet nie został wybrany, nie ustalilismy więc częstotliwości spotkań ani tym bardziej godzin. Godzinka dziennie nauki to czas orientacyjny (nie oznacza, ze dokładnie tak będzie). Nie chcę zajęć w grupie, bo cieżko dopasować poziom do wszystkich uczestników, a ilu znajdzie się obcokrajowców z dokładnie takim samym poziomem językowym jak ja? Nie jedziemy do Madrytu tylko do 50tys miasta.
      • verdana Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:28
        Nie przesadzasz. Wyglada na to, że za Twoimi plecami rodzina podzieliła się dziećmi. Nie bardzo sobie w ogóle wyobrazam jakąkolwiek opiekę obcych osób nad noworodkiem i bardzo małym niemowlęciem, które jeszcze jest karmione piersią. Pewnie, raz na jakiś czas można zostawić dziecko na dwie godziny i wyjść, ale czasami, nie stale. Poza tym osoba z poczatkami demencji nie moze zajmować się niemowleciem. Wygląda na to, ze rodzisz dziecko dziadkom. Obawiam się, ze jak wyjedziesz do Hiszpanii to przestaniesz w ogóle mieć prawo do decydowania o wychowaniu dzieci, powaznie rozważyłabym wyjazd w tej sytuacji. Tam nie będziesz raczej miała już nic do powiedzenia.
        • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:32
          Zgadzam się w pełni z Verdaną. Mądrze kobieta prawi. Teraz już wiesz, po co był ten wyjazd do Hiszpanii. Będziesz żyła tak, jak sobie zażyczy rodzina M. Weź namiar na Rutkowskiego - może ci się przydać, jak będziesz z tej złotej klatki wiać.
          • lady-z-gaga Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:40
            Podpisuje się.
            Zastanowiłabym się nad związkiem i nad partnerem, ktory zadysponował (oczywiscie z dobrego serca wink), że niepracująca kobieta ma oddać dzieci teściom pod opiekę. Bo nie wierzę, że przy mieszkaniu prawie przez ścianę skończy się na 4 godzinach.
            • kropkacom Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:42
              Jak rany... Autorka wątku to tak trochę (bez urazy) mitomanka.
              • lady-z-gaga Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:48
                Ale ja tu nie widzę nic nieprawdopodobnego, zawsze przyznawała, że jej facet ma skłonnosci do machismo. smile Na obcym gruncie trochę się hamował, na własnym, z rodzicami u boku, juz nie będzie musiał.
                • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:51
                  I po to ją właśnie wywozi do Hiszpanii. Tam mu już nie podskoczy. A jak będzie chciała wrócić na Wyspy, to owszem pozwolą, ale bez dzieci. Klasyka.
                  • kropkacom Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:56
                    O tym wywożeniu (wtedy to był chyba po prostu plan wyjazdu), ślubie na plaży czytałam już dawno.
                    • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:33
                      > O tym wywożeniu (wtedy to był chyba po prostu plan wyjazdu), ślubie na plaży cz
                      > ytałam już dawno.

                      Bo i pomysł nie narodził się wczoraj.
                  • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:16
                    Oj, wymyślasz teorie spiskowe. M od 1999 mieszka w Londynie, nigdy nie miał ciśnienia by wracać do Hiszpanii. Pomysł wyjazdu zrodził się w momencie gdy się okazało że jestem drugi raz w ciąży. Chodzi przede wszystkim o to, że M pracuje z domu bo wynajem biura jest koszmarnie drogi, od kilku lat nie możemy zebrać wystarczającej kwoty by móc kupić dom, mam serdecznie dość zaciskania pasa, zżera nas wynajem. M się wkurza, bo nie moze w spokoju pracować, a przez to więcej zarobić.

                    Wyjazd do Hiszpanii wiąże się przed wszystkim z dużymi oszczędnosciami (czynsz to 1/4 londyńskiego), M będzie miał biuro w domu rodzinnym za darmo (obecnie przerobione na biura i fryzjera) dzięki czemu wreszcie będziemy mogli wyrwać się z tej spirali niemocy. Skoro M może pracować zdalnie praktycznie z każdego miejsca na ziemi, a ja będę 9 miesiący na macierzyńskim + urlop wypoczynkowy, doszliśmy do w niosku że lepiej będzie w tym czasie mieszkać w stosunkowo taniej Hiszpanii, mieć piękną pogodę, plażę pod nosem, pomoc rodziny niż zaciskać pasa w superdrogim i brudnym Londynie. Co do tego jesteśmy zgodni.

                    Co wiecej, to M twierdzi, że boi się, że tak mi się tam spodoba że będę chciała zostać, a on wracać.
                    • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:25
                      To zapytam podstępnie - po co założyłaś ten wątek, jeśli wszystko widzisz w takich różowych barwach? Myślę, że dotarło do ciebie, że dzieje się coś niedobrego. Najpierw pobiegłaś na forum, żebyśmy napisały, że ci się tylko wydaje. Nie napisałyśmy, potwierdziłyśmy twoje obawy, więc teraz nas atakujesz i samą siebie przekonujesz, że M. tylko z miłości traktuje cię jak ubezwłasnowolnioną idiotkę, za którą on z rodzicami muszą decydować.
                      • nihiru Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:30
                        > . Najpierw pobiegłaś na forum, żebyśmy napisały, że ci się tylko wydaje. Nie na
                        > pisałyśmy, potwierdziłyśmy twoje obawy,

                        pisz za siebiesmile

                        wątek założyła, bo zapaliła jej się czerwona lampka. i słusznie. broni się przed tymi Waszymi horror-historiami rodem z magla, bo nie lubi czarnowidztwa i histerii. i też słuszniesmile
                        ------------------------------------------------------
                        forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
                      • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:35
                        Założyłam watek by się dowiedzieć jak uswiadomić M że jego rodzice są starzy i najlepiej byłoby zatrudnić nianię na te 3-4 godziny dziennie, a z pomocy Babci korzystać okazjonalnie.

                        Nie ma tam drugiego dna. Nie boję się spisku przeciw mnie, ani że zabiorą i zhispanizują mi dzieci, a mnie ubezwłasnowolnią i zamkną w lochu tongue_out
                        • gato.domestico Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:54
                          jak uswiadomoc? rozmawiacie wogole smile bo jesli tak to poprostu powiedz mu o swoich obawach ale moze to poprostu kwestia kasy skoro piszesz o zaciskaniu pasa w londynie, braku domu , kasy etc...teraz biuro w domu rodzinnym (tez chyba z oszczednosci) dziadkowie sa pewnie za free a za nianie trzeba by zaplacic....
                          • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 12:11
                            bo jesli tak to poprostu powiedz mu o swo
                            > ich obawach

                            No, mówię, ale kidy tłumacze, ze jego rodzice moga sobie nie dac rady, on nie przyjmuje tego do wiadomosci
                        • claudel6 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 15:16
                          lepiej sprawdź, czy mają w tym domu piwinicę wink

                          ale poza tym - bardzo racjonalny ekonomicznie plan. tylko trzeba ustawić teściów. a może kilka popołudni z żywym kilkulatkiem im wystarczy?
                          • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 17:31
                            Może wystarczy kilka dni z martwym czterolatkiem?
                    • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:52
                      wiesz co, ja chyba mam zwarcie w mozgu bo nijak tych oszczednosci wyobrazic sobie nie moge... ile to jest to 3/4 czynszu, ze bardziej oplaca sie wam wyjazd z kraju na pare miesiecy, pozbycie sie mebli (a pozniej kupno wszystkiego od nowa), oplacenie przedszkola, kupowanie co chwila biletow (bo M ma latac w interesach) itd i jeszcze odlozenie z tego sporej kwoty na depozyt

                      • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 17:24
                        Ceny londyńskie (miesięcznie)

                        Wynajem mieszkania w Londynie 1200 funtów
                        Podatek mieszkaniowy: 140
                        rachunki: 30 za wode, 80 za gaz i prad (idą w górę w sezonie grzewczym)
                        benzyna na dojazdy do pracy: 200
                        ubezpieczenie samochodu: 100
                        opłata parkingowa: 30
                        podatek od samochodu płacimu raz na rok, wiec już nie liczę
                        Przedszkole: około 300 funtów miesięcznie (korzystamy jedynie z bezpłatnych 15 godzin tygodniowo i okazyjnie przedłużamy o kolejne 5- 10 godzin tygodniowo, średnio płacimy 300 funtów miesiecznie)

                        Razem wychodzi minimum 2000 funtów miesięcznie samych opłat stałych (a ta kwota często wzrasta). Nie liczę telefonów, internetu, podatku od telewizji, karnetu na siłownię, opłacenia sprzątaczki itd


                        Hiszpania:
                        Wynajem mieszkania w mieście rodzinnym M, nad samym morzem o podobnym standardzie jak nasze londyńskie lub wyższym: 400 - 500 funtów, brak podatku mieszkaniowego, rachunki niższe nawet o połowę. Na samych opłatach stałych oszczedzamy na czysto około 1400 funtów x 7 miesiecy = 9800. Oczywiście, około 2 k zeżre nam przeprowadzka + prywatne ubezpieczenie zdrowotne, ale 2 miesiące zamierzamy spędzić na farmie, a tam za pobyt nie musimy płacić nic (poza rachunkami), nie będzie tam też sklepów więc poza najpotrzebniejszymi rzeczami w miasteczku nie będę miała ciśnienia na wydawanie kasy na różne bardzo potrzebne rzeczy.

                        Życie w Hiszpanii też jest ogólnie tańsze niż w Londynie, M będzie zarabiał więcej bo będzie brał więcej projektów (obecnie zajmujemy się Młodą 4 dni on, 4 dni ja). Po 7 miesiacach liczymy, że w najgorszym wypadku zaoszczędzimy dodatkowe 10k, ale naszym celem jest 20 i jest to realna kwota. Chcemy to osiągnąć bez wyżeczeń, bez liczenia każdego Euro i funta, bez odmawiania sobie drobnych przyjemności. W Londynie byłoby to całkowicie nierealne nie tylko ze wzgledu na wysokie rachunki, ale ze wzgledu na kosmiczne ceny usług. Każde wyjście rodzinne to 100-200 funtów w plecy. Głupie wyjście do kina na bajke dla dzieci z popcornem dla naszej trójki i napojami wyszło nas ostatnio 60 funtów.

                        Meble mamy z Ikei, część wywalimy bez żalu, część gratów wstawimy do magazynu wspólnika M za 80 funtów miesięcznie. W Hiszpanii większość mieszkań pod wynajem jest umeblowanych bo wynajmowane są turystom w sezonie letnim. W zimie można przebierać do woli w ofertach i negocjować ceny (będziemy tam poza sezonem od listopada do maja).

                        Po powrocie planujemy wynająć coś małego, taniego tylko na chwilę, max kilka miesięcy dopóki nie dostaniemy kluczy do własnego domu, a dopiero wtedy zaczniemy kupować porządne meble.

                        Biletów też nie będzie M kupował "co chwila", bo raczej nie będzie takiej potrzeby. Obecnie lata do zagranicznych klientów średnio 4 -5 razy w roku i myślę że częstotliwość podróży się nie zwiększy (a czesć klientów ma w Hiszpanii więc nawet wyjdzie taniej). Nie mówiąc już o tym, ze odpadną nam rodzinne wyjazdy do Hiszpanii. Teraz jedynym kierunkiem będzie już tylko Polska (obecnie latamy stadnie 2-3 razy w roku do Hiszpanii i 2-3 razy w roku do Polski).

                        Przedszkole Młodej chce opłacic teść, bo nie mieliśmy zamiaru jej tam posyłać. Myśleliśmy o zwykłym, publicznym, ale załatwienie takiego na odległość bez potwierdzenia adresu okazało się niemożliwe. Prywatne angielskie przedszkole to pomysł teścia (nie chce by Młoda zgubiła angielski) i jego prezent dla wnuczki.
                        • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 17:42
                          wczesniej pisalas, ze auto zostaje w Londynie bo M bedzie latal w interesach to mu sie przyda, czyli ubezpieczenie zostac musi

                          bedziesz na macierzynskim wiec do przedszkola starszej oddawac nie musisz, czy tu czy tu masz zaoszczedzone

                          rachunki dodatkowe i tu i tu bedziesz miala bo i tv i tel i net bedzie ci potrzebny, dodatkowo ubezpieczenie, przechowalnia, teraz chcesz jeszcze zatrudnic nianie i z twojego 1400 miesiecznie robi sie o polowe mniejsza kwota, biorac pod uwage koszty przeprowadzek, pozniejszego wynajmu itp zaoszczedzicie niewiele
                          • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 17:51
                            >
                            > bedziesz na macierzynskim wiec do przedszkola starszej oddawac nie musisz, czy
                            > tu czy tu masz zaoszczedzone

                            to samo z paliwem, dojazdy ci odpadna
                            • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 17:58
                              Niby mi odpadną, ale M wzrosną. M nie będzie mógł pracować z domu przy niemowlaku i trzylatce, no po prostu będzie musiał wynająć biuro i koniec, a to kwota minimum 400 - 500 funtów. W Hiszpanii będzie je miał za darmo (zapłaci tylko część rachunku za prad).
                              • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 18:14
                                to masz koszt opiekunki w Hiszpanii, no i nie wiem co z chb, nie wstrzymaja wam?
                                • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 18:17
                                  Wstrzymają, a potem oddadzą. ChB to 80 funtów na jedno dziecko, 60 na drugie, dwie kropelki w morzu wydatków, poza tym możliwe że jak M wzrosną dochody w ogóle przestaniemy się kwalifikować do CHB wiec nawet nie biorę tego pod uwagę.
                                  • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 18:23
                                    nawet nie biorac pod uwage chb to patrzac na to co piszesz oszczednosci beda niewielkie (nie wierze ze tam nie bedziecie chodzic do kina, restauracji itp) a ryzykujesz bardzo duzo
                                    • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 19:29
                                      Nie wiem jak Ty to liczysz, ze wychodzą Ci "niewielkie" oszczedności, ale ja planuje to od pół roku i przeliczałam na wszelkie możliwe sposoby. Jak bysmy nie liczyli, wychodzi nam grubo ponad 1000 funtów oszczedności miesiecznie przy założeniu, że nasz dochód nie wzrośnie (a wszystko wskazuje na to, że wzrośnie).
                                      • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 19:35
                                        zostajac na miejscu i rezygnujac ze sprzataczki masz prawie 800 (z tego co pisalas), jak doliczysz chb kolejna 100, jak wyjedziesz oszczedzasz na czynszu, za to oplacasz nianie, ubezpieczenie, przechowalnie, dodajesz koszty przeprowadzek, mebli (ktore masz zamiar wyrzucic), oplaty agencyjne przy wynajmie, koszt znalezienia mieszkania itd itp Jaki jest bilans?
                                        • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 20:02
                                          Tak, i siedź na dupie, sprzątaj, gotuj oszczędnie i bron boże nigdzie nie wychodź bo głupi obiad na mieście to 50 funtów nie mówiąc o innych przyjemnościach, na które w Hiszpanii moglibyśmy sobie bez problemu pozwolić, a w Londynie nie. Zaoszczędzimy 160 miesiecznie na sprzataczce, 300 na przedszkolu, ale wydamy 400 - 500 na wynajem biura i wrócimy do punktu wyjścia.

                                          Poza tym, po powrocie CHB do mnie wróci za ten czas nie mieszkania w UK, to tylko odroczenie płatności w czasie. Po prostu wypłacą mi 980 funtów jednorazowo po powrocie. Przepadnie dopiero, jeśli jedno z nas zacznie zarabiać ponad 50k rocznie.
                          • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 17:54
                            Z tym samochodem to jeszcze nie jest dogadane. M chce zostawić, ja chcę sprzedać. Jesli zostawimy auto, ubezpieczenie na pewno się zmniejszy bo moje zostanie zdjete, ale będę forsować pozbycie się samochodu.

                            W Londynie zatrudniamy natomiast sprzątaczkę, co wynosi nas około 150 - 160 funtów miesięcznie. Owszem, pewne nowe opłaty dojdą, ale nawet ze składowaniem gratów spokojnie tyle zaoszczędzimy. Liczyłam to już wiele razy na różne sposoby, brałam pod uwagę różne wydatki i zawsze wychodziła ogromna oszczędnosć nawet przy założeniu tych najwyższych opłat.
                            • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 18:02
                              rownie dobrze i w Londynie mozesz zrezygnowac ze sprzataczki

                              nie wiem co toba/wami kieruje ale oszczednosci duzych to z tego nie bedzie

                              miesiecznie moze i wyjdzie ci oszczednosc na papierze, ale koszty dodatkowe ja pochlona

                              do tego ryzykujesz mieszkanie w poblizu tesciowej, a z tego co piszesz to twoj facet nie z tych co po stronie zony staja
                              • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 18:21
                                ale jakie są te dodatkowe wydatki? Jesli będę sama z 2 dzieci w Londynie ze sprzataczki nie zrezygnuję, ale w Hiszpanii już tak, bo jesli niania z teściową zajmą się dziećmi 3-4 godziny dziennie, znajdę czas na sprzatanie.
                                • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 18:25
                                  prosze cie.... przeciez te 3-4 godziny to mialy byc dla ciebie na wyjscia i relaks

                                  zaklinasz rzeczywistosc

                                  • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 18:33
                                    Jak masz w Londynie małe mieszkanie, to po ci sprzątaczka? A jak masz duże, to jaki problem wygospodarować w nim miejsce na biuro - wyciszyć je małym kosztem i M może pracować. Niemowlak i trzylatka nie będą się chyba drzeć non stop. Niejedna kobieta pracuje w domu, podczas gdy dziećmi zajmuje się niania w innej części mieszkania. A tak to hipotetyczne oszczędności zeżrą ciągłe przeprowadzki. A najbardziej alarmujący powinien być dla ciebie przykład siostry M - bez powodu nie zwiała 300 km od kochającej rodziny. big_grin
                                    • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 19:20
                                      > Jak masz w Londynie małe mieszkanie, to po ci sprzątaczka?

                                      Mam w domu biuro, nie sprawdza sie. Mloda wchodzi, przeszkadza, rozprasza. M wychodzi do toalety, do kuchni, zapalić, Młoda go zaczepia, zagaduje, wciąga do zabawy. To rozprasza. Ja też od 3 lat ani razu nie pracowałam z domu dłużej niż 2-3 godziny bo nie potrafię się skupić. Mimo, że mam teraz elastyczne warunki pracy i w zasadzie od kilku tygodni mogłabym pracować z domu, nie skorzystałam z tego przeywileju ani razu. Nie dziwię się M, że chce mieć biuro poza domem.

                                      A tak to hipotetyczne oszczędności zeżrą ciągłe przeprowadzki.
                                      > A najbardziej alarmujący powinien być dla ciebie przykład siostry M - bez powo
                                      > du nie zwiała 300 km od kochającej rodziny. big_grin

                                      Nie 300 tylko 3000 i nie jednej siostry, ale wszystkich 3 plus samego M tongue_out Cała czwórka wyemigrowała wkrótce po tym jak osiągnęła pelnoletność, a po kilkunastu latach po kolei wracają, jesli nie na stałe, to na trochę. Jedna tylko najstarsza siostra twardo trzyma się Londynu i nie zamierza wracać.
                                  • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 19:25
                                    No bez przesady, nie musze przecież codziennie pić kawek i chodzić do fryzjera tongue_out Myślę że wygospodaruję 2 godziny tygodniowo na grubsze porządki, zwłaszcza gdy dzieci nie będę miała na głowie.
                                    • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 19:30
                                      tak, do tej pory przy jednym dziecku nie potrafilas, a liczysz ze nagle cie olsni?

                                      wiesz, chciec to moc, a jak sie nie chce to sie szuka wymowek
                                      • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 20:22
                                        > tak, do tej pory przy jednym dziecku nie potrafilas, a liczysz ze nagle cie ols
                                        > ni?

                                        Przy jednym dziecku, pracy zawodowej na pełen etat (4 dni x 11 godzin, potem 4 dni wolne), dojazdach do tej pracy godzinę w jedną stronę i braku jakiejkolwiek pomocy od kogokolwiek. Sprzątaczke zatrudniliśmy, bo ciosałam M kołki na glowie by przejął część obowiązków domowych typu pranie, sprzatanie. Za nic w świecie nie chciał, no to stanęło na pomocy sprzątajacej.
                                        • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 20:35
                                          4 dni wolne i nie mogłaś posprzątać? No sorry, ale to dla mnie niezrozumiałe kompletnie. A ten twój M to niezły numer: pieniędzy zarobić na utrzymanie rodziny nie potrafi, obowiązki domowe też be! Ale oczywiście w Hiszpanii wszystko magicznie się zmieni. Alboś głupia, albo naiwna. Albo jedno i drugie!
                                          • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 20:51
                                            Oczywiście, że w Hiszpanii magicznie się zmieni, ale chyba nie w tą stronę co ma nadzieję big_grin (sad ).
                                          • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:04
                                            Mogłam i sprzatałam, ale na sprzątaniu świat sie nie kończy. Poza tym nie zapominaj że mam 4 dni wolne po 4 dniach kilkunastogodzinnej pracy poza domem. To fajnie wygląda z boku: masz tyleeee wolnego, ale spróbuj popracowac w systemie zmianowym, to się okaże że to nie takie hop siup i z tych 4 dni wolnych pierwszy dzień schodzi na "odchorowanie" 4-dniowego maratonu i nie jest sie w stanie za dużo zrobić, drugi na nadrabianie zaległości których nijak nie da się ogarnąć podczas tych 4 dni pracy i dopiero 2 dni to zwykły ludzki weekend. A potem przychodzi czas wzmożonej aktywnosci firmy i pracuje się 5 dni i 3 dni wolnego i już się goni własny ogon.
                                            • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:14
                                              To fa
                                              > jnie wygląda z boku: masz tyleeee wolnego, ale spróbuj popracowac w systemie zm
                                              > ianowym, to się okaże że to nie takie hop siup i z tych 4 dni wolnych pierwszy
                                              > dzień schodzi na "odchorowanie" 4-dniowego maratonu i nie jest sie w stanie za
                                              > dużo zrobić, drugi na nadrabianie zaległości których nijak nie da się ogarnąć p
                                              > odczas tych 4 dni pracy i dopiero 2 dni to zwykły ludzki weekend.

                                              witamy w doroslym swiecie



                                              wiesz co, ja nawet nie wiem jak to skomentowac... w Hiszpani, majac dwoje dzieci chcesz zalatwic sprzatanie w dwie godziny w tygodniu, a tu przy jednym dziecku nie dalas rady majac 4 dni, no niech ci bedzie, 3 bo jeden na odpoczynek? ty oszukujesz siebie czy nas?
                                              • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:30
                                                Jeszcze raz powtarzam: sprzątaczke mam dopiero od października 2012 (a dziecko urodziło się 3 lata wcześniej więc przez te 3 lata z dzieckiem pracowałam i sprzatałam). Teraz jestem w ciąży, pracuję i sprzatać mi sie już nie chce, dlatego z pani nie rezygnuję.
                                                • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:34
                                                  ale jak urodzisz bedziesz w domu, moglabys zrezygnowac, co to jest te 2 godziny w tygodniu na sprzatanie
                                                  • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:43
                                                    > ale jak urodzisz bedziesz w domu, moglabys zrezygnowac, co to jest te 2 godziny
                                                    > w tygodniu na sprzatanie

                                                    Mogłabym, ale nie chcę, bo nie będe miała zadnej pomocy do dzieci, a jak M bedzie wolny w domu wolałabym wyskoczyć na siłownię albo na kawę, a nie sprzątać.
                                                  • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:50
                                                    podkocem napisała:

                                                    > > ale jak urodzisz bedziesz w domu, moglabys zrezygnowac, co to jest te 2 g
                                                    > odziny
                                                    > > w tygodniu na sprzatanie
                                                    >
                                                    > Mogłabym, ale nie chcę, bo nie będe miała zadnej pomocy do dzieci, a jak M bedz
                                                    > ie wolny w domu wolałabym wyskoczyć na siłownię albo na kawę, a nie sprzątać.

                                                    no nie mow ze dwoch godzin w tygodniu nie dasz rady nalezc ja M 'jest w pracy'
                                                  • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:53
                                                    Moge, ale nie chcę smile
                                                  • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:56
                                                    a w Hiszpanii ci sie zachce?
                                                    cuda, cuda pani big_grin
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:58
                                                    Zachce, słońce dodaje energii.
                                                  • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 22:00
                                                    Nadmiar słońca odbiera. big_grin
                                                  • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:59
                                                    Wszystko im się zachce w tej Hiszpanii. Ona będzie sprzątać i oszczędzać, on weźmie się do pracy. I będą żyli długo i szczęśliwie. Nieźle dziewczyna musi mieć przerypane, jeśli wierzy w takie bajki.
                                                  • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 22:02
                                                    Oj, zazdrosne jesteście i tyle big_grin bo same musicie sprzątać i nikt Wam nie oferuje opieki nad dziecmi byście miały czas wyłącznie dla siebie.
                                                  • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 22:07
                                                    ja to mam fajnego meza, i posprzata i ugotuje i zadba zebym miala czas dla siebie, a dzieki temu oboje mamy sile i czas pobyc tylko we dwoje jak dzieci spia, niani placimy raz na jakis czas jak chcemy wyjsc - nie zamienilabym sie z toba smile
                                • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 18:30
                                  dodatkowe? koszty biletow (tu sama sie gubisz, raz piszesz, ze m bedzie latal to auto potrzebne, raz ze nie bedzie), koszty wynajmu mieszkania po powrocie (trzeba bedzie je najpierw znalezc), przeprowadzek, niania, przechowalni, zakupu nowych mebli etc
                                  • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 19:08
                                    Przeprowadzałm sie w Londynie 4 razy a mieszkam tu od 5 lat. Wiem z czym to się je i jak to sprawnie załatwić.

                                    Nowe meble i tak kupie do własnego domu, wiec to niczego nie zmienia. Do wynajmowanych mieszkań kupuję najtańsze w Ikei bo najlatwiej skompletować, dokupić, wymienić jeśli trzeba. Nie sa to meble na lata i większość wyrzucę/oddam bez żalu.

                                    Koszty biletów częściowo wzrosną, a częściowo zmaleją, bo i owszem, M pewnie poleci kilka razy do Londynu, ale sam z bagażem podręcznym, prześpi się u siostry, wiec odpadnie hotel. Aby odwiedzić rodziców w Hiszpanii 2 -3 razy w roku lata z całym majdanem i Młodą. Przy dwójce dzieci musielibyśmy latać we czwórkę i z jeszcze większym majdanem. Teraz zostanie już tylko kierunek Polska. Poza tym M ma 2 sporych klientów w Hiszpanii, - w sumie latał do nich jakieś 4 razy w zeszłym roku (poza wypadami rodzinnymi). Teraz nie będzie musiał latać i opłacać hotelu. Suma sumarum koszt przelotów raczej nie wzrośnie.
                                    • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 19:28
                                      i na te kilka razy chcecie samochod zatrzymac...

                                      meble... chcesz mi wmowic, ze jest sens w kupieniu mebli z ikei do mieszkania, ktore bedziecie na kilka miesiecy wynajmowac, a pozniej je wyrzucic i do nowego domu kupic nowe... odlicz kolejny min 2000 ze swoich oszczednosci na wyrzucenie w bloto

                                      rownie dobrze przez te 7 miesiecy mozna nie leciec 2-3 razy do Hiszpanii i Polski, rodzina powinna zrozumiec, ze odkladacie na dom...

                                      im wiecej piszesz tym wieksze odnosze wrazenie, ze to nie o oszczednosci na dom chodzi z tym wyjazdem, bo oszczednosci z tego beda znikome jesli wogole jakies, a bronisz tej opcji pazurami
                                      • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 19:49
                                        > i na te kilka razy chcecie samochod zatrzymac...

                                        M chce, ja nie chcę. Samochód formalnie jest wyłącznie mój, wiec ostateczne słowo nalezy do mnie smile

                                        > meble... chcesz mi wmowic, ze jest sens w kupieniu mebli z ikei do mieszkania,
                                        > ktore bedziecie na kilka miesiecy wynajmowac, a pozniej je wyrzucic i do nowego
                                        > domu kupic nowe... odlicz kolejny min 2000 ze swoich oszczednosci na wyrzuceni
                                        > e w bloto

                                        Którego mieszkania? W Hiszpanii nic nie zamierzamy kupować tylko wynając umeblowane, w Londynie też bez problemu znajdziemy umeblowane, a ewentualna dodatkowa szafka czy stolik to nie 2000 funtów tylko najwyżej 100 - 200.


                                        > rownie dobrze przez te 7 miesiecy mozna nie leciec 2-3 razy do Hiszpanii i Pols
                                        > ki, rodzina powinna zrozumiec, ze odkladacie na dom...

                                        Ale własnie chodzi o to by żyć normalnie, nie ściskając każdego grosza. Kiedy zaczynamy na siłę oszczędzać, czuję się zmęczona i sfrustrowana. Kontakt z rodziną jest dla nas ważny. Już sam fakt że w tej ciąży poleciałam tylko raz i prawdopodobnie do BN nie zobaczę swojej Babci jest dla mnie problemem.

                                        Jesli dla Ciebie różnica w wynajmie miekszkania 1200 a 400 to nic, w wynajmie biura 400 a 0 to marny grosz, to faktycznie, nie mówiąc już o różnicach w cenie rozrywki, transportu (myślisz, że do centrum Londynu jeżdżę autem??) i ogólnie pojętych wydatków na życie, to nie bardzo wiem jak z Tobą rozmawiać. Abyśmy w najgorszym wypadku wyszli na zero, koszty relokacji, składowania, niani, lotów itd przez te 7 miesiecy musiałyby nas wynieść minimum 10000 funtów! Nawet według najczarniejszego scenariusza nie wydamy tej kwoty.
                                        • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 20:00
                                          wczesniej pisalas, ze do wynajetego kupisz meble, teraz juz nie bo w Londynie znajdziesz umeblowane...
                                          ja nie pisze, ze wyjdziesz na zero, pisze ze w porownaniu z tym co mozesz zaoszczedzic zostajac (brak dojazdow, brak przedszkola, rezygnacja ze sprzataczki - to nie jest jakies wielkie poswiecenie, biuro tez mozna zorganizowac chociazby ograniczajac corce dostep do niego) to co mozesz zaoszczedzic jesli wyjedziesz pojdzie na te wszystkie dodatkowe koszty, a mieszkajac przy takiej rodzince, przy zerowym wsparciu faceta bilans wyjdzie na zero

                                          • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 20:07
                                            > wczesniej pisalas, ze do wynajetego kupisz meble, teraz juz nie bo w Londynie z
                                            > najdziesz umeblowane...

                                            Nieprawda.
                                            Pisałam, że meble kupię dopiero do własnego domu:

                                            Meble mamy z Ikei, część wywalimy bez żalu, część gratów wstawimy do magazynu wspólnika M za 80 funtów miesięcznie. W Hiszpanii większość mieszkań pod wynajem jest umeblowanych bo wynajmowane są turystom w sezonie letnim. W zimie można przebierać do woli w ofertach i negocjować ceny (będziemy tam poza sezonem od listopada do maja).

                                            Po powrocie planujemy wynająć coś małego, taniego tylko na chwilę, max kilka miesięcy dopóki nie dostaniemy kluczy do własnego domu, [b]a dopiero wtedy zaczniemy kupować porządne meble.
                                            [/b]
                                            • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 20:34
                                              a pozniej napisalas tez
                                              CytatPrzeprowadzałm sie w Londynie 4 razy a mieszkam tu od 5 lat. Wiem z czym to się je i jak to sprawnie załatwić.

                                              Nowe meble i tak kupie do własnego domu, wiec to niczego nie zmienia. Do wynajmowanych mieszkań kupuję najtańsze w Ikei bo najlatwiej skompletować, dokupić, wymienić jeśli trzeba. Nie sa to meble na lata i większość wyrzucę/oddam bez żalu.
                                              • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:14
                                                Tak, do wynajmowanych 4 domów kupowałam meble w Ikei bo wynajmuję nieumeblowane gdyż lubię mieć swoje graty, ale po powrocie do Londynu nie będziemy wynajmować rok czy dwa lata tylko góra kilka miesięcy, więc mebli kupować nie będziemy, wynajmiemy umeblowane (cenowo bez różnicy). Nigdzie nie napisałam że kupie znowu na kilka miesięcy. Cały czas miałam na mysli, że > Nowe meble i tak kupie do własnego domu,, a nie do wynajmowanego.
                                          • cherry.coke Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 20:18
                                            turmalinka napisała:

                                            > wczesniej pisalas, ze do wynajetego kupisz meble, teraz juz nie bo w Londynie z
                                            > najdziesz umeblowane...
                                            > ja nie pisze, ze wyjdziesz na zero, pisze ze w porownaniu z tym co mozesz zaosz
                                            > czedzic zostajac (brak dojazdow, brak przedszkola, rezygnacja ze sprzataczki -
                                            > to nie jest jakies wielkie poswiecenie, biuro tez mozna zorganizowac chociazby
                                            > ograniczajac corce dostep do niego) to co mozesz zaoszczedzic jesli wyjedziesz
                                            > pojdzie na te wszystkie dodatkowe koszty, a mieszkajac przy takiej rodzince, pr
                                            > zy zerowym wsparciu faceta bilans wyjdzie na zero

                                            Dokladnie, to brzmi jak jakies myslenie zyczeniowe - zaczniemy gdzie indziej i bedzie wspaniale. Sorry, ale trudno uwierzyc, ze facet, ktory tu nie moze sie wziac do roboty, tam sie magicznie wezmie, tu sie z jednym dzieckiem nie chcialo nikomu sprzatac, a tam sie z dwojka zechce...
                                            • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 20:33
                                              Biuro poza domem jest absolutnie koniecznie, podziwiam M że w ogóle udaje mu sie pracować z domu, bo ja tego nie potrafię. Jak już pisałam, mimo że mogę w ciąży pracować z domu, jeżdże do pracy bo praca z domu to ani praca, ani w domu.

                                              Z resztą dla higieny psychicznej nas obojga dobrze by bylo gdyby M wyszedł z domu kiedy ja będę na macierzyńskim.

                                              Sprzątać sprzątałam dłuugo, sprzątaczke zatrudniliśmy dopiero w październiku ub roku po wielkiej awanturze o sprzątanie (bo dlaczego ciągle tylko ja mam sprzatać skoro oboje pracujemy?) Potem wprowadzili sie do nas znajomi, następnie wyprowadzili, a pani sprzatajaca już została. Teraz jestem w zaawansowanej ciąży, nadal pracuję więc ani myslę z niej rezygnowac.
                                              • wyznawczyniwielkiegoczerwia84 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 20:37
                                                Pamiętaj o Konwencji Haskiej. W razie czegoś będziesz musiała mieć zgodę sądu na wywiezienie dzieci do UK, inaczej będzie to traktowane jako porwanie.
                                                • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 20:54
                                                  Miejscem zamieszkania dzieci jest Wielka Brytania, a nie Hiszpania. Urodzone są (będą) w UK, z brytyjskimi paszportami, oboje rodziców będą mieli ośrodek interesów życiowych w UK. Kilkumiesięczne wakacje w Hiszpanii tego nie zatuszują.
                                              • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 20:52
                                                wszystko sie da jak komus zalezy

                                                zyjesz zludzeniami dziewczyno... albo zmyslasz uncertain

                                            • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 20:51
                                              Dokladnie, to brzmi jak jakies myslenie zyczeniowe - zaczniemy gdzie indziej i bedzie wspaniale. Sorry, ale trudno uwierzyc, ze facet, ktory tu nie moze sie wziac do roboty, tam sie magicznie wezmie, tu sie z jednym dzieckiem nie chcialo nikomu sprzatac, a tam sie z dwojka zechce...

                                              Nie wiem skąd te wnioski. M pracuje i to podliczajac wszystkie godziny spokojnie wyjdzie pełen etat, slęczy nocami nad projektami, bo tylko wtedy jest cisza i spokój i może się dobrze skupić - takie życie nie wpływa jednak zbyt dobrze na nasz związek i byłoby lepiej gdyby pracował jak zwykły człowiek od 9:00 do 17:00 od pon do pt. W warunkach domowych jest to po prostu nierealne, zwłaszcza że musi się jeszcze dopasować do mojego czasu pracy, a ja wybywam o świcie i wracam po 20:00.

                                              Nie raz zdarza sie, że siedzi w nocy do 5 nad ranem bo termin goni, idzie do łózka kiedy ja wychodze do pracy, by po 3 godzinach wstać bo Młoda się budzi. Srednio normalne to życie moim zdaniem.

                                              Jeśli zostaniemy w Londynie, nic się nie zmieni. Te 7 miesiecy w Hiszpanii to oprócz oszczędności, szansa na przełamanie błędnego koła, jego wyjście z domu.
                                              • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 20:59
                                                ale teraz ty bedziesz na ML, mozesz sie zajac dziecmi i domem, a on moze pracowac w nocy, spac w dzien a weekendy nadrabiac z rodzina... i nie wciskaj mi ze sie nie da, da sie, tylko trzeba chciec

                                                a ty wierzysz w jakis hiszpanski raj, niskie ceny itp... nie wiem kiedy bylas ostatnio w hiszpanskim markecie, ale ceny niczym sie nie roznia od tutejszych, a przelicznik euro do gbp jest praktycznie 1:1

                                                • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:09
                                                  > ale teraz ty bedziesz na ML, mozesz sie zajac dziecmi i domem, a on moze pracow
                                                  > ac w nocy, spac w dzien a weekendy nadrabiac z rodzina... i nie wciskaj mi ze s
                                                  > ie nie da, da sie, tylko trzeba chciec

                                                  No właśnie ja tak NIE CHCĘ. Nie jest normalne pracować w nocy a spać w dzień, nie dla 40-letniego faceta po zawale. Z resztą nie da się wyciszyć ścian tak by go nie obudzić.

                                                  > a ty wierzysz w jakis hiszpanski raj, niskie ceny itp... nie wiem kiedy bylas o
                                                  > statnio w hiszpanskim markecie, ale ceny niczym sie nie roznia od tutejszych, a
                                                  > przelicznik euro do gbp jest praktycznie 1:1

                                                  W markecie nie, ale w usługach/rozrywce/transporcie ceny różnią się diametralnie.
                                                  • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:31
                                                    > No właśnie ja tak NIE CHCĘ. Nie jest normalne pracować w nocy a spać w dzień, n
                                                    > ie dla 40-letniego faceta po zawale. Z resztą nie da się wyciszyć ścian tak by
                                                    > go nie obudzić.

                                                    no popatrz a moj maz to potrafil, co wiecej, mial sile i czas (i chec) sprzatac i gotowac kiedy ja nie moglam, bo wiesz co? to nasz wspolny dom; i wyobraz sobie ze nie tylko on, bo wsrod znajomych to NORMALNE - a dla odpoczynku i rodziny byl weekend
                                                    naprawde wierzysz, ze twoj facet pracujac w dzien wroci pelen wigoru i bedzie cokolwiek robil?

                                                    BTW scian wyciszyc sie nie da, ale dzieci owszem

                                                    > W markecie nie, ale w usługach/rozrywce/transporcie ceny różnią się diametralni
                                                    > e.

                                                    i to jest argument? big_grin
                                                    a co z tym:

                                                    CytatTak, i siedź na dupie, sprzątaj, gotuj oszczędnie i bron boże nigdzie nie wychodź bo głupi obiad na mieście to 50 funtów nie mówiąc o innych przyjemnościach, na które w Hiszpanii moglibyśmy sobie bez problemu pozwolić, a w Londynie nie.


                                                    kiedy ty na obiedzie w hiszpanii ostatnio bylas? w bajki wierzysz moja droga...
                                                  • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:40
                                                    > naprawde wierzysz, ze twoj facet pracujac w dzien wroci pelen wigoru i bedzie c
                                                    > okolwiek robil?

                                                    Nie, nie będzie. Dlatego mamy pomoc sprzatajacą.
                                                    Jedni na naszym miejscu wolą siedzieć w brudnym deszczowym mieście w 4 ścianach, widywac rodzinę na ekranie komputera i oszczedzać na każdej przyjemności i sprzatać sami, a my wolimy zlecić sprzatanie komuś i iść oszczedzać opalając się na plaży i robiąc inne przyjemne rzeczy smile
                                                  • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:44
                                                    Mąż nierób i fleja cudownie odmieni się w Hiszpanii, czy raczej tam jego cechy nie będą ci przeszkadzać? big_grin Jesteś tak uroczo naiwna droga sue. big_grin
                                                  • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:46
                                                    ale zaraz, zaraz, przeciez to ty napisalas, ze ten koszt w Hiszpanii odpadnie bo bedziesz sprzatac sama...

                                                    no to jak to bedzie w takim razie? oszczedzac na dom jedziecie czy poprostu zycie w Londynie i wolicie zyc 'lepiej' w tanszej Hiszpanii?
                                                  • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 22:00
                                                    > ale zaraz, zaraz, przeciez to ty napisalas, ze ten koszt w Hiszpanii odpadnie b
                                                    > o bedziesz sprzatac sama...

                                                    Bo będę miała zapewnioną opiekę nad dziećmi 3-4 godziny dziennie, a w Londynie nie.
                                                  • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 22:03
                                                    Nie, nie będzie. Dlatego mamy pomoc sprzatajacą.
                                                    Jedni na naszym miejscu wolą siedzieć w brudnym deszczowym mieście w 4 ścianach, widywac rodzinę na ekranie komputera i oszczedzać na każdej przyjemności i sprzatać sami, a my wolimy zlecić sprzatanie komuś i iść oszczedzać opalając się na plaży i robiąc inne przyjemne rzeczy smile

                                                    No to bedzie ta sprzataczka a wy na plazy, czy zamiast sprzataczce zaplacisz niani a sprzatac bedziesz sama?
                                                  • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 22:10
                                                    A może zaszaleję i będzie i niania i sprzataczka tongue_out A co!
                                                  • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 22:11
                                                    Jasne, jasne. My ci wszystkie wierzymy. No może poza tym wcieleniem gazety, które uparcie powtarza, że jesteś mitomanką. big_grin
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 22:21
                                                    Kropkacom też tak twierdzi, więc jest nas troje.
                                                  • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:48
                                                    > BTW scian wyciszyc sie nie da, ale dzieci owszem

                                                    Robisz się kuriozalna. Potrafisz wytłumaczyć noworodkowi by nie płakał bo tatuś pracuje?

                                                    Czepiłaś sie tej sprzątaczki jakbym conajmniej wydawała na nią miliony i pozbycie się jej miałoby mi przynieść niebywałe oszczędnosci, a mówimy o 150 - 160 funtach miesięcznie. Mam coraz większe podejrzenia że mi jej zazdrościsz tongue_out
                                                  • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:54
                                                    czepilam sie sprzataczki bo sie placzesz w zeznaniach smile draze temat zeby zobacztc co jeszcze wymyslisz

                                                    i tak, da sie zalatwic i sprawe z noworodkiem, tylko tatus musi chciec pewne rzeczy zrozumiec, a jak tatus mysli tylko o czubku swojego nosa to i bez noworodka znajdzie wymowke co go rozprasza
                                                  • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 21:57
                                                    Dokładnie. Znałam takie egzemplarze. W domu nie może pracować, bo dziecko. W hiszpańskim biurze też sobie znajdzie jakąś wymówkę. Macho za5 groszy. big_grin Chyba faktycznie koleżanka sue nie miała wielkiego wyboru.
                                          • claudel6 Re: Czy ja przesadzam? 19.07.13, 00:26
                                            ale ona chce jechac, o co wam baby chodzi? skąd ta potrzeba na siłe meblowania komus zycia?
                                            może nie zaoszczędzą 20 tys., ale na pewno coś zaoszczędzą, a kompletnie nie przyjmować tego do wiadomosci moze tylko ktoś, kto Londyn widział tylko na pocztówce.
                                            • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 19.07.13, 08:01
                                              a czy ktos jej zabrania? chce niech jedzie, tylko po co klamie? dala sie podpuscic i pogubila sie w swojej historyjce, a mogla poprostu mnie zignorowac, nie musiala sie tlumaczyc
        • zlotarybka_1 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:52
          verdana napisała:
          Obawiam się, ze jak wyjed
          > ziesz do Hiszpanii to przestaniesz w ogóle mieć prawo do decydowania o wychowan
          > iu dzieci, powaznie rozważyłabym wyjazd w tej sytuacji. Tam nie będziesz raczej
          > miała już nic do powiedzenia.

          Litości... Hiszpania to nie kraj trzeciego świata....
          Nie przesadzajmy. Silne więzi i tradycje rodzinne w tym kraju nie oznaczają masowego ubezwłasnowalniania matek.
          • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:56
            Plany M. i jego rodziny jasno wskazują kierunek, w jakim będzie się rozwijała sytuacja. No, ale autorka zawsze się może połudzić, że będzie inaczej. Nie ona pierwsza i nie ostatnia. Jak się mówi na tym forum: nie ma ofiar, są tylko ochotnicy.
            • ichi51e2 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 10:30
              Ojp. To jest wlasnie typowe polactwo - zakladanie ze wszyscy knuja przeciw nam. Wyru... ich zanim oni ciebie!
              Tesciowie chca dobrze zapewne - choc wydaje mi sie ze juz zapomnieli jak upierdliwy potrafi byc noworodek. Oni chca dobrze ale sami nie wiedza na co sie porywaja. Zgadzam sie za to z Verdana ze trudno cos planowac kiedy sie kp.
              Co so tescia to sie nie wypowiem - samiec wiec nie ufalabym ale ja z Polski.
              • nihiru Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:32
                > Ojp. To jest wlasnie typowe polactwo - zakladanie ze wszyscy knuja przeciw nam.
                > Wyru... ich zanim oni ciebie!

                Czytałaś Ziemkiewicza?!big_grin
        • gato.domestico Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:50
          noworodek pod okiem staruszków...smile + drugi maluch...hmmmm
          • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:40
            No właśnie w tym jest sedno sprawy. Nie w samochodzie, nie w wyobrażeniach M, Mamy M czy moich. Oni po prostu są już starszymi ludźmi i nikt poza mną zdaje się tego nie dostrzegać. Jak powiedzieć komuś, że jest coś za stary by go nie urazić?
            • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:44
              Sedno sprawy w tym, że po wyprowadzce do Hiszpanii będziesz miała goooowno do gadania.
              Ale zawsze możesz pomarzyć, że ktokolwiek będzie chciał z tobą na jakikolwiek temat dyskutować. Już teraz wszystko dzieje się za twoimi plecami, to dlaczego miałoby się to zmienić?
              • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:56
                Nic się nie stanie poza moimi plecami, bez obaw. Nikt nie zabierze mi dzieci i nie będę żyła pod dyktando teściowej. Wolałabym jednak wyjść z tej sytuacji w której obie strony byłyby zadowolone.
                • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:59
                  Już się stało, ale dalej śnij swój sen o luksusowym życiu w Hiszpanii, ziemskiej posiadłości, Antku B. i ślubie na plaży. W końcu jeśli to pomaga przetrwać rzeczywistość ciemną jak dziura w dooopie, to lepiej marzyć niż skakać z okna.
                  • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 17:39
                    No cóż, tak to mi wygląda, a co z jej rodzicami i rodzeństwem (jeśli ma)? Bo wygląda na strasznie opuszczoną, a tego rodzaju dylematy (jeżeli są prawdziwe) to chyba z własną matką albo przyjaciółką przedyskutować? W ogóle zero o jej części rodziny, nie podoba mi się to.
                    • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 18:14
                      Moja Mama nie żyje, ojca nie chce denerwować, a siostra ma ZD. Najbliżej jestem z siostrą M i ona mnie rozumie bardzo dobrze, ale też rozumie naszą decyzję o wyjeździe do Hiszpanii. Jej metoda na życie jest taka: wyprowadzić się od rodziców w wieku 18 lat na odległosć 3000km i nie skracać dystansu na dłużej niż tydzień przez kolejne 20 lat. Brać jak dają, uciekać jak biją, na wszystko przytakiwać, nie dyskutować, uśmiechać się i robić swoje. Obecnie jest najulubieńszą córką rodziców (bo najdalej tongue_out)

                      Tez zamierzam robić swoje ale wolałabym żeby przez te 7 miesiecy wakacji nie zakończyły się wojną i obyło sie bez ofiar.
    • lilly_about Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:25
      Najpierw to ty urodź to dziecko, a potem planuj logistycznie przyszłość.
    • lauren6 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:26
      Może przedstaw to rodzinie w ten sposób, że Twoja kuzynka to super osoba, ale z biedy pochodzi i w tym okropnym kryzysie nie może znaleźć pracy. Dlatego zatrudnianie jej od czasu do czasu jako niani jest aktem pomocy ubogiej dziewczynie, która ledwo wiąże koniec z końcem, a nie afrontem wobec teściów.
      • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:31
        To nie moja kuzynka, tylko dziewczyna kuzyna M.
        • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:32
          Urzekła nas twoja historia. big_grin
        • ciociacesia mniejsza o szczegóły 19.07.13, 13:36
          dobry pr to podstawa. najpierw nasciemniaj ze jej musisz pomóc a potem ze skoro juz jej placisz to niech z dziecmi siedzi
    • lady-z-gaga Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:27
      Wpadłaś jak śliwka w g...o. Zacznij walkę i ustal zasady juz teraz, bo inaczej przez rok będziesz pisała rozpaczliwe posty na forum, a pod spodem wszystkie odpowiedzi będą brzmiały:
      A NIE MÓWIŁAM? smile
      • tezee Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:35
        Nie chce mi się tego czytać ale omiotłam wzrokiem tekst i mam do niego kilka pytań.
        Czy kawki, zakupy i fitness to jest dziś idealna forma spedzania wolnego czasu przez kobiety?
        Codziennie czytam gdzies o fitnesikach i zakupkach i jeszcze kawkach oraz ploteczkach hym?
        • morgen_stern Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 10:32
          Rozumiem, że każdy facet w wolnych chwilach zajmuje się zgłębianiem historii rdzennych Amerykanów albo rekonstruuje w przydomowym warsztacie zabytkowe samochody? Śmiem wątpić.
          • tezee Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:08
            Przyznasz jednak ze fitnesik, zakupki kawka oraz ploteczki są najczęsciej przytaczanym sposobem na spedzanie atrakcyjnie wolnego czasu...
            • morgen_stern Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:12
              Dla mężatki z dziećmi to jest owszem, świetny relaks, sposób na wyrwanie się z domu "do ludzi", zrobienie czegoś miłego tylko dla siebie. Mnie to nie dziwi, powiem więcej, dla mnie zakupy, ploteczki z przyjaciółką i "fitnesik" to też świetny sposób na wolny czas, a dzieci nie mam. I co w związku z tym, drogi Watsonie?
    • nihiru Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:36
      Myślę że teraz jest za wcześnie żeby podejmować jakieś wiążące decyzje co do przyszłej opieki.
      urodzisz - sama zobaczysz, jak wygląda opieka teściów nad dziećmi. teściowie też się mogą zdziwić że mają mniej sił niż 13 lat temu.

      poza tym, z tego co rozumiem
      - starsza ma pójść do świetnego przedszkola, przywozić i odwozić ją będzie teść - wg mnie super, nie widzę tu wielkiego zagrożenia
      - młodsza dopiero się urodzi, więc jeśli uda Ci się karmić piersią, to i tak na początku będziesz do niej "przywiązana", a opiekę babci będzie można wprowadzać po jakimś czasie i stopniowo.

      jedno tylko mnie interesuje: mąż Ci to wszystko "zakomunikował", czyli postawił przed faktem dokonanym, czy "zaproponował" czyli rzecz jeszcze do ustalenia?smile

      ------------------------------------------------------
      forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
      • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:40
        Zdanie klucz: M uważa, że to by uraziło jego rodziców, że jestem niewdzięczna.
        • nihiru Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:57
          no jest to taka czerwona lampka. ale z drugiej strony:
          - jak już to dwa razy było napisane: w Hiszpanii jest trochę inna kultura; co dla nas jest "wpieprzaniem się w nasze życie" dla nich jest naturalne i oczywiste; jak synowa przyjedzie i zacznie robić awantury o te oczywiste dla nich rzeczy, to faktycznie mogą poczuć się zdziwieni i urażeni;
          - być może, czego nie wiemy, teściowie są rozsądnymi ludźmi i argumenty pt. : dzięki, ale wolałabym inaczej" do nich docierają; a być może nie; okaże się po przyjeździe; w każdej sytuacji inaczej bym postępowała;
          - cała sytuacja i tak tylko na pół roku, więc wielkiego niebezpieczeństwa nie widzę;

          ------------------------------------------------------
          forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
      • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 10:40
        > - starsza ma pójść do świetnego przedszkola, przywozić i odwozić ją będzie teść
        > - wg mnie super, nie widzę tu wielkiego zagrożenia

        Powinno być ok, ale jak wspomniałam, już w zeszłym roku zauważyłam że Teść gwałtownie się starzeje. Widzę go średnio raz w roku przez tydzień i dostrzegam zmiany. Po prostu widzę że nie jest już tak sprawny umysłowo jak np 5 lat temu. Stąd obawy, że np dziecko zaśnie w aucie a ten zapomni i pójdzie np na kawę.

        > jedno tylko mnie interesuje: mąż Ci to wszystko "zakomunikował", czyli postawił
        > przed faktem dokonanym, czy "zaproponował" czyli rzecz jeszcze do ustalenia?smile

        Zaproponował, zakomunikował - jak zwał tak zwał. Przedstawił swój punkt widzenia i swoich rodziców. Ja tam się cieszę że będę miała czas dla siebie - on chce dobrze, zna mnie i wie że z dwójką dzieci w 4 ścianach w obcym kraju którego język znam bardzo słabo dlugo nie pociągnę. Zwariuję albo wyskoczę z okna tongue_out Stąd nauka (4 język w CV raczej szkody nie zrobi, nie mówiąc o praktycznej stronie) a fitness bo ja od wielu lat regularnie ćwiczę, więc raczej logiczne, że po porodzie też będę chciała.

        Co do karmienia, to nie jestem typem matki karmiącej. Młodą karmiłam dwa miesiace, potem pojechałam na tydzień do Polski (sama) i skończyło się karmienie. Tym razem będzie pewnie podobnie.
        • nihiru Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:35
          > Zaproponował, zakomunikował - jak zwał tak zwał.

          różnica jest w tym, czy zakłada możliwość sprzeciwu z Twojej strony czy niesmile

          ale wygląda na to, że się dobrze wzajemnie znacie, więc ok.
          ------------------------------------------------------
          forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
          • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:36
            No właśnie nie zakłada, bo mamusi byłoby przykro. To akurat autorka sama napisała w poście założycielskim. big_grin
            • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:44
              No byłoby przykro, na pewno. Pytanie jak to sprytnie i dyplomatycznie rozegrać by nie było przykro i jednoczesnie rozwiać wszelkie złudzenia. Wiem, czego oni chcą, oni wiedzą, że sprawiliby mi tym radość (bo wiedzą że dlugo w domu na tyłku nie wysiedzę z dziećmi), ale nie zauważyli, że są starzy i przeceniają swoje możliwości. Jesli powiem nie, pomyślą że ich nie lubię, nie akceptuję, nie ufam im itd.
    • 18lipcowa3 to zależy 18.07.13, 09:48
      już się przekonałam że wszelką pomoc przy dzieciach przyjmuję z pocałowaniem ręki
      tak mi dało popalić podwójne macierzyństwo i dom i uwiązanie
      ale wiadomo, że rozsądną pomoc i pewną, a nie takie dziwy jak twoje teście
      bałabym się ich
    • nihiru Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:48
      > A ja mam czarne wizje. Np że teść zabierze dzieci do supermarketu, zapomni i zo
      > stawi niemowlaka w aucie na słońcu, albo starsza wyrwie się teściowej na ulicy
      > (Młoda ma takie akcje), ta jej nie dogoni i Młoda wpadnie pod samochód.

      ale to się nie zgadza z tym, co napisałaś wcześniej:

      > - teść szałatwia przedszkole na Starszej (prywatne, głównie dla dzieci Brytyjcz
      > yków, najlepsze w okolicy) i lektora hiszpańskiego dla mnie
      > - jego Mama zajmie się Młodszą, jego Tata będzie zawoził i przywoził Starszą z
      > przedszkola (bo my nie będziemy mieć tam samochodu)

      wg mnie, nie ma powodu, żeby teść jeździł z niemowlakiem na zakupy, jego rola ma się ograniczyć do przywożenia/odwożenia starszej do przedszkola;
      opieka teściowej nad młodszą chyba też nie będzie wyglądać tak, że wparowuje Ci z rana do domu, zabiera dziecko z rąk i każe wybyć z domu, wrócić po południu? no chyba że będzie, wtedy faktycznie nic innego nie zostaje, jak tylko wiać stamtąd czym prędzejuncertain
      ------------------------------------------------------
      forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
      • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:43
        > wg mnie, nie ma powodu, żeby teść jeździł z niemowlakiem na zakupy, jego rola m
        > a się ograniczyć do przywożenia/odwożenia starszej do przedszkola;

        Ale ja wiem co mu przyjdzie do głowy? On uwielbia jeśc śniadania w swojej ukochanej kawiarence oddalonej od domu o kilka kilometrów. Czesto nas tam zabiera. Wyobraź sobie że postanowi tam zabrać wnusię na lody, dziecko zaśnie w aucie, on zapomni i pójdzie na tę swoją kawę. Wiem, czarna wizja, może na wyrost, ale takich rzeczy się boję.
        • nihiru Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 15:13
          > zapomni i pójdzie na tę swoją kawę. Wiem, czarna wizja, może na wyrost, ale ta
          > kich rzeczy się boję.

          Na takie obawy to ja nie umiem nic poradzić, bo nie znając ludzi, trudno stwierdzić, czy są one na wyrost czy nie.

          Ale - tak na marginesie - jak słyszę, jak ktoś się tak martwi na zapas, to mi się przypomina, co Chmielewska pisała: "mając dwójkę chłopców nieustannie się o nich martwiłam. wymyślałam najprzeróżniejsze możliwe nieszczęścia i sposoby ich uniknięcia. nie przyszło mi tylko do głowy, że dzieci podpalą mieszkanie, co też istotnie nastąpiło."wink


          ------------------------------------------------------
          forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
    • kobieta_z_polnocy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:57
      Moim zdaniem ciezko jeszcze jednoznacznie oceniac sytuacje.
      Z jednej strony, rozumiem twoje obawy. Z drugiej strony, mysle, ze lepiej jeszcze wstrzymac sie z pochopnymi wnioskami i poczekac na rozwoj sytuacji, bo moze sie okazac, ze wielkich planow M i tesciow niewiele wyjdzie albo ze twoje obawy byly na wyrost.

      Po pierwsze, okazjonalne 3-4 godziny to nie jest jeszcze calkowita opieka nad dziecmi. Przyjedziesz na miejsce, zorientujesz sie i ty i oni jak bardzo absorbujace bede dzieci i jak wiele sil maja tesciowie. Zreszta wyobrazam sobie, ze na samym poczatku bedziesz malo mobilna ze wzgledu na noworodka, no chyba ze nie planujesz karmic piersia, ale nawet jesli dziecko bedzie butelkowe, to te pierwsze tygodnie czy miesiace spedzisz najprawdopodobniej glownie z nim. I z czasem wypracujecie sobie wszyscy jakis dobrze funkcjonujacy uklad - w koncu nie wiadomo jak malenstwo bedzie sie sprawowalo na poczatku zycia, podobnie jak nie wiadomo jak sie zaklimatyzuje starsza corka.
      Na razie nerwy nie sa potrzebne. Tym niemniej dobrze by bylo M. zasygnalizowac, ze fajnie iz rodzina tak chce ciebie wesprzec, ale z gotowymi planami "to poczekacie i zobaczycie".
    • mnb0 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 09:59
      Z takim ukladem to zapomnij, ze twoje dzieci beda mowily po polsku. Chca je podstepnie zhispanizowac.
    • ichi51e2 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 10:17
      Moim zdaniem nie przesadzasz.
      Moja mama 10 lat temu praktycznie wychowala jednego wnuczka, 3 lata temu drugie w zeszlym roku pojawilo sie kolejne wnuczatko. I pierwszy raz (moze dlatego ze teraz mam wlasne dziecko w tym wieku) widze i slysze ze jest jej ciezko. Dziecko chce na raczki (wysiadaja jej plecy lokcie i kolana) dziecko powinno sie bawic na podlodze i odkrywac swiat ona jest kanapowcem.
      Jesli zalezy ci na tesciach (a widze ze zalezy) wyjasnij mezowi ze dziecko to nie jest zawsze bajka - dlatego najlepiej wez nianie i tesciowa razem - jak bedzie trzeba nosic to nianka ponosi jak tesciowa bedzie sie chciala zajac to sie pobawi czy na spacer pojdzie. Tesciowej powiedz ze niance do konca nie ufasz i chcesz zeby miala oko. ;p
      Moja mama tez chce sie zajmowac ale kurcze sama widzi ze poprostu jest to okupione koszmarnym wysilkiem i zdrowiem z jej strony.
      Zreszta nigdy nie wiesz czy po porodzie ci tak hormony nie odwala ze przez pol roku nikogo do dziecka nie dopuscisz...
    • zlotarybka_1 A ja Ci zazdroszczę!!! 18.07.13, 10:28
      pierwsze dziecko urodziłam w Hiszpanii, był wrzesień, cudna pogoda, super spacery nad morzem...
      Gdybym dzisiaj miała możliwość chętnie pomieszkałabym tam jakiś czas, często żałuję, że nie zostaliśmy dłużej w tym kraju.
      Ale z drugiej strony.... a co jeśli faktycznie hiszpańska zdziczała familia zaraz Cię omota i pozbawi prawa do dzieci, nie będziecie mogli rozmawiać po polsku bo ich celem nie jest pomoc tylko totalna hispanizacja Ciebie i potomstwa, zabiorą Ci paszport i nie będziesz nawet mogła pójść na policję, pewnie ten fitness i kurs językowy to tylko taka przynęta, w rzeczywistości nie będzie Ci wolno opuszczać domu, zostaniesz zamknięta w pokoju bez okien....
      Może faktycznie zostań w tym jukeju....
      • podkocem Re: A ja Ci zazdroszczę!!! 18.07.13, 10:47
        Bez przesady, Nie jadę do Arabii Saudyjskiej tylko do europejskiego kraju.
        Dzieci będą urodzone na wyspach, stałe miejsce zamieszkania UK, mam stałe źródło dochodów w UK, wyjazd do Hiszpanii to tylko przedłużone wakacje i sposób na zaoszczędzenie kasy na poczet kupna domu. Nie przewiduję takich problemów jak odebranie mi dzieci, rodzina M to nie bojownicy z pleminia Udu Wudu smile
        • zlotarybka_1 Re: A ja Ci zazdroszczę!!! 18.07.13, 10:53
          podkocem napisała:

          > Bez przesady, Nie jadę do Arabii Saudyjskiej tylko do europejskiego kraju.
          > Dzieci będą urodzone na wyspach, stałe miejsce zamieszkania UK, mam stałe źródł
          > o dochodów w UK, wyjazd do Hiszpanii to tylko przedłużone wakacje i sposób na z
          > aoszczędzenie kasy na poczet kupna domu. Nie przewiduję takich problemów jak od
          > ebranie mi dzieci, rodzina M to nie bojownicy z pleminia Udu Wudu smile

          No ale czytając to forum można odnieść wrażenie, że teście a i mąż to właśnie z dzikich plemion pochodzą....
          Opcjonalnie przeciętna ematka nie orientuje się gdzie leży Hiszpania i co to za kraj w ogóle jest. Po prostu wszystko mi opada jak czytam niektóre wpisy. O pozbawieniu Cię prawa do wychowywania dzieci względnie przymusowej hispanizacji rodziny.
          To forum nie przestanie mnie nigdy zaskakiwać.
          • gazeta_mi_placi Re: A ja Ci zazdroszczę!!! 18.07.13, 11:47
            Czytałam opracowanie na temat przemocy wobec żon w Hiszpanii. Bili naszych o głowę.
            Takie są latynoskie środowiska. Zresztą Suellen już raz pisała, że ją szarpnął i jak sama pisała miał ochotę uderzyć, ale się bał że odejdzie.
            Teraz uwiązana dwójką małych dzieci i w kraju którego języka nie zna może się już nie będzie bał.
            • podkocem Re: A ja Ci zazdroszczę!!! 18.07.13, 11:56
              No, szarpnął, ale to ja wtedy go walnełam, a nie on mnie tongue_out Za to, że zapalił w domu przy mnie gdy byłam w ciąży. Nie wytrzymałam, walnęłam raz czy dwa (trenowałam boks, wiec umiem przywalić) i wepchnęłam do sypialni zamykajac drzwi. Był w takim szoku, że nie wiedział co zrobić.
              • gazeta_mi_placi Re: A ja Ci zazdroszczę!!! 18.07.13, 12:09
                W tamtym wątku inaczej to opisałaś, że miał minę jakby chciał Cię uderzyć, ale się powstrzymał.
                • podkocem Re: A ja Ci zazdroszczę!!! 18.07.13, 15:17
                  Nie pamiętam już jak to było i jaką miał minę 4 lata temu, musialabym oswiezyć pamiętnik forumowy. Na pewno mnie nie walnął (byłam szybsza).
                  • gazeta_mi_placi Re: A ja Ci zazdroszczę!!! 18.07.13, 17:30
                    Jak się tyle kłamie na forum to ciężko wszystko spamiętać, rozumiem smile
                    • podkocem Re: A ja Ci zazdroszczę!!! 18.07.13, 17:39
                      Jak się nie ma własnego życia to się pamięta cudze historie smile
                      • gazeta_mi_placi Re: A ja Ci zazdroszczę!!! 18.07.13, 17:52
                        Mam dobrą pamięć, co dla jednych jest zaletą, a dla małych forumowych kłamczuszków wadą smile
                • podkocem Re: A ja Ci zazdroszczę!!! 18.07.13, 17:32
                  Znalazłam tamten wątek, to było tak:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,99384188,99384188,Pobilam_dzisiaj_swojego_faceta_.html
                  Poszło nie o papierosa, ale o przeciąg choć papieros tez był w to zamieszany.
              • przystanek_tramwajowy Re: A ja Ci zazdroszczę!!! 18.07.13, 12:11
                Walnęłaś go, bo zapalił JEDNEGO papierosa przy tobie, jak byłaś w ciąży? Ten jeden papieros miał niby zabić twoją fasolkę? Sorry, ja jestem za ochroną życia poczętego, ale ty masz chyba coś z głową. Rozumiem - poprosić o zgaszenie, nafochować się, ale brać się do bicia? Dla mnie nie do pojęcia.
                • claudel6 Re: A ja Ci zazdroszczę!!! 18.07.13, 15:26
                  nie no, jak sie w domu nie pali, to się nie pali. nie ma żadnych wyjątków na jednego papierosa. chyba ze gości się szefa...
                  • przystanek_tramwajowy Re: A ja Ci zazdroszczę!!! 18.07.13, 17:31
                    claudel6 napisała:

                    > nie no, jak sie w domu nie pali, to się nie pali. nie ma żadnych wyjątków na je
                    > dnego papierosa. chyba ze gości się szefa...

                    Aha i jak facet zapalił, to zamiast powiedzieć: "Przepraszam, ale zgaś tego papierosa. Ustaliliśmy, że w domu nie palimy", należało walnąć go w mordę? No chyba, że on mówił tylko po hiszpańsku, ona tylko po polsku i konwersacja nie była możliwa. Dla mnie ktoś, kto podnosi rękę na drugą osobę to zero i odpad atomowy. Nieważne, kobieta czy mężczyzna. I nie pitolcie o hormonach ciążowych - żadna burza hormonalna nie usprawiedliwia walenia kogoś po mordzie. Jest duże prawdopodobieństwo, że taka osoba będzie również używać przemocy w stosunku do dzieci.
    • run_away83 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 10:30
      Ja mam podobnie z rodzicami - też są po siedemdziesiątce i też się rwą do wnuków, przecież moja mama odchowała dzieci mojego brata piętnaście lat temu... Tylko że zapomina że jest o 15 lat starsza. Mama choruje na nadczynność tarczycy, artmię. Zdarzają jej się zawroty głowy
      Oboje mają problemy z poruszaniem, nie wolno im dźwigać. Generalnie sami wymagają pomocy i opieki choć się przed nią wzbraniają.

      Jak urodziłam pierworodnego, to moja mama rwała się do opieki a ja miałam wracać na studia. Miałam opory, widziałam że nie da rady, rzuciłam studia w diabły i zostałam z dzieckiem. Rodzice ciężko się obrazili, ale postawiłam na swoim. Na szczęście - jak młody miał 5vtygidni, moja mama zasłabła, prawie że miała zapaść, ledwo ją odratowali. Wolę nie myśleć co by było, gdyby zasłabła z noworodkiem na rękach.

      Starsze dziecko zostawiam sporadycznie pod ich opieką odkąd skończyło trzy lata mniej więcej - od momentu kiedy było samoobsługowe, bez pieluch, samo jadło, nie wymagało noszenia,pomocy w ubieraniu i łażenia za nim krok w krok. Jest przeszkolony z używania telefonu i wie co robić gdyby był sam z babcią i ona źle by się poczuła (zadzwonić do mnie, potem wyjść z mieszkania i zapukać do zaprzyjaźnionych sąsiadów). Młodszy ma 2.5 i niedawno pierwszy raz zostawiłam ich obu z moją mamą na niespełna dwie godziny, nie miałam w sumie alternatywy, ale odważyłam się na to tylko dla tego że starszy jest już duży i kumaty, samego młodszego bym z nią jeszcze nie zostawiła.

      Musisz się zastanowić co jest twoim priorytetem - dobre stosunki z teściami czy bezpieczeństwo dzieci.

      Generalnie chyba ciężko w tej sytuacji o kompromis. Zależy na ile teściowie będą w stanie dostosować się do twoich reguł. To zawożenie i przywożenie z przedszkola dopuściłabym np. tylko pod warunkiem że zawsze będą używać fotelika i nauczą się go prawidłowo obsługiwać. Jak nie to nie ma mowy. Teściową może włącz w pomoc przy dzieciach w twojej obecności i zobaczysz jak sobie będzie radzić. Może będzie ok, a jak nie to w sumie zawsze możesz zatrudnić nianię i pozwolić teściowej żeby jej pomagała - może pójdzie na taki układ?

      I powiem ci, że z jednej strony doskonale rozumiem dylemat i ci współczuję. A z drugiej, trochę zazdroszczę, bo sama za kilka tygodni wyląduję na emigracji z trójką dzieci w tym noworodkiem i wiem że będę mogła liczyć tylko na siebie.
    • alexa0000 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 10:45
      Czy ja dobrze pamiętam, że Twoja teściowa to jest z tych nielekkich?
      Kwestie zdrowotne rodziców to jedna sprawa. Mnie jednak, jako osobę tylko czytającą Twoje dylematy niepokoi w Twoim tekście to, że własciwie wszelkie kwestie zostały ustalone poza Tobą. Nie będę sie rozpisywać, pewnie wiesz, o co mi chodzi- generalnie czytam Twój post i wyje mi potężna syrena alarmowa. Nie ukrywam, że troche Ci zazdrościłam tej Hiszpanii, ale teraz -nie gniewaj się- absolutnie już nie. Pewnie dlatego, że moja tesciowa jest z tych cięzkich, mieszkamy osobno, a i tak bywa różnie...
      • phantomka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:07
        I ja odniosłam wrażenie, że ktoś ustala Twoje życie za Ciebie i to na najbliższe kilka lat.
        Myślę, że Ty to też wiesz, stąd te przechwałki, jaka to jesteś elegancka, aktywna, znasz kilka języków, etc. Trochę to smutnie brzmi, chociaż sama chętnie pojechałabym na jakiś rok do Hiszpanii, ale jednak na innych warunkach.
      • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:28
        Teściowa nie jest lekka, ale gdyby była te 10 lat młodsza, nie miałabym takiego dylematu. Nie niepoki mnie fakt, że oni sobie "coś tam ustalili" bo ustalać to sobie mogę co im się podoba, i tak ostatnie zdanie w tej sprawie nalezy do mnie. 10 lat temu skorzystałabym z tej pomocy bez mrugnięcia okiem, a propozycja opieki nad dziećmi na poł etatu byłaby dla mnie gwiazdką z nieba. Normalnie miałabym niemal rok wakacji, ale chodzi mi głównie o to, że do M zdaje się nie dociera, że jego rodzice są po prostu starzy. On tego nie widzi, nie dostrzega, oni sami z resztą też nie. M się wydaje, że jego Matka będzie zasuwać jak mały samochodzik "bo zawsze tak było". Zawsze tak było, ale obawiam się że nie da sobie rady, oczami wyobraźni widzę jakieś nieszczęście. A M uważa, że obrażam jego rodziców mówiąc o ich starości, jego zdaniem Ojciec wcale nie ma żadnej demencji, a Mama jest pełna życia.
        • nihiru Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:31
          a M to często widuje swoich rodziców? może jak pojedzie do nich na stałe to na własne oczy zobaczy zmiany?
          • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:37
            2-3 razy w roku, nie częściej, za to codziennie rozmawiają przez telefon/skype.
            Moja obawa jest taka, że oczy się otworzą za późno, gdy już wydarzy się coś złego i ucierpi przy tym któreś z dzieci.
        • alexa0000 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:43
          Po zastanowieniu doszłam do wniosku, że jesli zdrowie jest Twoim jedynym dylematem, nie martwiłabym się. Dziecko najprawdopodobniej tak jej da popalić, że jej sie odechce Twoich codziennych fitnessów i kawekwink.
          • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:45
            Codziennie dzwoni z Wysp do Hiszpanii do mamusi i tatusia? O ja pier...u! Ciekawe, co by tu forumki napisały o jakimś mężu e-matki w Polsce, gdyby ta e-matka napisała, że on codziennie z mamusią przez telefon nawija.
            • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:50
              Przystanek nie wiesz czy głupa zgrywasz?
              Polak by był odsądzony od czci i wiary, relacja z matką nazwana toksyczną, zostałby nazwany maminsynkiem i zaproponowano by mu terapię.
              Włoch/Hiszpan? Taki ich temperament i tradycja big_grin
              • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:54
                Głupa zgrywam. big_grin Ale masz rację gazeta, że zaraz tu napiszą, że to w Hiszpanii jest normalne.
          • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:46
            Miejmy nadzieję, ale wolałabym nie doprowadzać do sytuacji w której teściowa musiałaby wreszcie przyznać, że nie daje rady albo udawać że wszystko ok i paść na zawał. Myślę, że zarówno pierwsza jak i druga opcja nie byłaby zbyt szczęsliwa.
            • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:49
              Kobiety niezwykle rzadko mają zawał, poza tym ryzyko zawału (dla obu płci) najwyższe jest w wieku średnim, a nie starszym. Tak to działa.
            • alexa0000 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 12:09
              Teraz będzie rada z mojego punktu widzenia.
              Jestem osobą bardzo łatwo nakrecającą się i wpadającą we wk...rw. Pracuję nad tym i zawsze, ale to zawsze działa u mnie jedna zasada pt "p"
              Nie raz i nie dwa miałam sytuacje, gdy juz sobie w głowi układałam scenariusz , zagotowana do bólu, wydzwaniałam, przekładałam, ochrzaniałam, po czym okazywało sie,że zupełnie, ale to zupełnie niepotrzebnie. Bo albo ktos zachorował, nie przyjechal, przyjechał jednak, albo klient przelał pieniadze, albo spokojnie udało się kims dogadać.
              Twój wyjazd przyklepany, twoim dylematem nie jest, czy jechać ( chociaz podtrzymuję, że z 1ego postu-dla mnie ofkors-wieje lekką grozą wink) a co na miejscu z dzieckiem, to się okaże.
              Może teściowa po 2 dniach zaklnie i powie, że nie daje rady. Moze (tfu) teść zachoruje, teściowa, twój M, ty, twoje dziecko (tfu tfu!). Moze M zwolnią z roboty itp, itd.
              Nie psułabym sobie humoru na razie.



              • alexa0000 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 12:11
                Ucięło mi, sorki.

                zasada: "poczekaj, nie nakrecaj sie, poczekaj!".
        • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:44
          Moja babcia w tym samym wieku zasuwała przy trójce dzieci i w czasach pralki Frani, kolejek i braku pampersów.
          Niedołężna zaczęła się robić po 85 roku życia.
    • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 11:54
      Damscy bokserzy:

      www.hiszpanski.ang.pl/forum/zycie-praca-nauka/131424
    • kk345 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 12:10
      Ja może z innej beczki- nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy mam dwójkę małych dzieci i nie dysponuję samochodem...niezależnie od kraju zamieszkania.
      • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 12:21
        Moi znajomi mają trójkę i nie mają auta, moi rodzice kupili pierwszy samochód gdy miałam 10 lat, więc jakoś się jednak da. Poza tym teściowie mają dwa, do jednego zostaniemy uwzględnieni w ubezpieczeniu więc w sytuacji podbramkowej bedziemy mogli skorzystać. Na początku planowaliśmy sprzedać nasze auto w UK i kupić w Hiszpanii, ale w Hiszpanii samochody są droższe, M będzie przyjeżdżał do Londynu w interesach więc auto mu się przyda, no i mamy możliwość garażowania u siostry M. Dlatego postanowiliśmy, że kupimy rower którym M będzie jeździł do pracy. Wyjdzie taniej i zdrowiej.
        • kk345 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 12:28
          Sądzę, że brak samochodu w Londynie, przy metrze i komunikacji miejskiej da się przeżyć, co do rodziców- sama wiesz, ze czasy były nieco inne i do tego sie nie odniosę.
          Jeśli przeprowadzłabym sie do wielkiego miasta, z metrem/tramwajami/autobusami co kilka minut, to jeszcze mogłabym się zastanowić. Jeśli nie- po moim trupie, uzależniać sie dodatkowo od teściów także w tej kwestii to moim zdaniem nieodpowiedzialność. Co zrobisz, kiedy nie pozyczą auta, bo sytuacja wg nich nie będzie podbramkowa- załadujesz dzieciaki na mężowski rower?
          Sama się upupiasz, odbierając sobie ostatnie namiastki niezalezności- będziesz mieszkać pod nosem teściów, korzystać z ich łaski w kwestii wychowania dzieci i pożyczania samochodu, a nawet tłumaczenia rozmów- nie poszlabym na taki uklad. I jak widzisz np wizyty u lekarza z dziećmi- bez samochodu i bez języka?
          • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 12:31
            A ten kuzyn, co jest aktorem w Hollywood, to nie może wam pożyczyć na samochód? Co to dla niego. Albo ta rodzina, co ma wielką ziemską posiadłość w Hiszpanii? Coś mi się przypomina, że nawet mieliście tam zamieszkać. A tu klitka w bloku i rower? big_grin
            • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 12:36
              big_grin big_grin big_grin
              Toż to mitomanka.
            • jagienka75 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 13:01
              przystanek_tramwajowy napisał:

              > A ten kuzyn, co jest aktorem w Hollywood, to nie może wam pożyczyć na samochód?
              > Co to dla niego.



              Antonio Banderas?wink
              • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:32
                Może poproszę go o darowiznę, ale na dom. Samochód to mogę sobie sama kupić tongue_out
                • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:33
                  Może i możesz sobie kupić, ale tylko taki jaki się spodoba hiszpańskiej teściowej. big_grin
            • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:26
              Tak, mamy tam zamieszkać ale dopiero pod koniec pobytu, wiosną a nie cały czas.
              Jak już pisałam, samochód możemy pożyczyć od teścia. Stoją dwa w garażu, teściowie używają ich od czasu do czasu bo sami za dużo się z domu nie ruszają, więc nie sądzę aby to był wielki problem.
          • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:20
            O rany, nie wyjeżdżam na głęboką wieś, są tam taksówki, jest transport publiczny. Naprawdę, pół roku bez auta da się przeżyć. Samochodem w Londynie dojeżdżam do pracy, ale poza tym wolę pieszo, autobusem lub metrem. W Hiszpanii też mają transport publiczny, serio. Brak samochodu to akurat Twój problem, a nie mój i nie chodzi o to, że nas nie stać, tylko o to że mamy inny priorytet - kupno domu.
            • kk345 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:25
              Tak czy inaczej, z dwójką małych dzieci nie wyobrażałabym sobie życia bez auta do wyłącznej dyspozycji, to nie jest zaden luksus, tylko podstawa komfortu życiowego i tyle.
        • gato.domestico Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 13:17
          smile ja wiem ...i w ziemniance mozna, ale.... samochód sie poprostu przydaje i nie wazne czy miasto jest dobrze czy gorzej skomunikowane - do sklepu , lekarza, na wycieczke , gdziekolwiek,,, rower rowerem ale bedzie was 4 sztuki (!) same zakupy to spore wyzwanie bez auta a pozyczac non stop samochod - jakos sobie tego nie wyobrazam.
          Sorki ale w dzisiejszych czasach auto to nie jakis szczyt finansowych mozliwosci, kupcie cos tanszego ale miejcie swoje 4 kólka...mozecie przeciez tez przejechac tym samochodem kt posiadacie do hiszpanii a jak M przyjedzie w interesach smile do londynu to niech tfl uzywa.
          ja osobiscie mieszkajac w duzym miescie w PL, majac 1 dziecko i psa wink nie wyobrazam sobie wariantu bez samochodu...
          • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:23
            Jeśli okaże się niezbędny, to kupimy. Zadowolona?
            • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:27
              Za pieniądze od Antka Banderasa? big_grin A markę i kolor to chyba mamusia M. wybierze?
              • duzeq przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:02
                Ty masz jakis problem z sue. Jaki?
                • przystanek_tramwajowy Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:03
                  Po prostu drażnią mnie głupie i naiwne kobiety. Tak jakoś mam. big_grin
                  • duzeq Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:17
                    Wiesz, czytajac ten watek, to akuratnie widze wywazone wypowiedzi sue kontra jakas szczekaczke w wykonaniu przystanku alias wioskowego.
                • podkocem Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:09
                  Własciwie to juz zadnego. M rozmawiał z Katie (siostrą kuzyna) i ta chetnie pomoże teściowej zająć się dziećmi. Teraz to tylko wściekłość ematek ten wątek trzyma przy życiu. Bo jak ona tak moze: sprzatać jeje się nie chce, niani się zachciało i macierzyński w Hiszpanii. To po prostu nie może być prawda big_grin
                  • turmalinka Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:13
                    no kurcze zielona z zazdrosci siedze i paznokcie obgryzam big_grin

                    btw nie uwierze juz w nic co piszesz, bo w tym watku sama sie w swoich klamstwach pogubilas
                    • duzeq Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:16
                      Jak dla mnie ona pisze logicznie. I widze gdzie chce oszczedzic.
                      Ale jak ktos zaczyna od myslenia " a moj maz to....", to wszedzie mitomanstwo widzi. Ale to twoj problem, nie jej.
                      • turmalinka Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:26
                        taaa bardzo logicznie, raz pisze, ze w UK bedzie musiala gotowac oszczednie i sprzatac sama zeby zaoszczedziac, a za chwile ze marketowe ceny w Hiszpanii sa takie jak tu, ale zaoszczedzi na rozrywkach, raz pisze, ze po wyjezdzie odpadnie jej koszt pani do sprzatania, a za chwile, ze woli ta pania zatrudnic i isc na plaze, raz ze auto bedzie facetowi potrzebne bo bedzie przylatywal do Londynu w interesach, a za chwile ze wcale nie bedzie tak czesto latal i zaoszczedza na ubezpieczeniu itd itp
                        a teraz probuje obrocic to w zazdrosc wrednych foremek

                        no i sorry, jak czytam o jej facecie to piesni pochwalne na czesc mojego mam ochote pisac
                        • duzeq Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:31
                          Alez ona pisze rozsadnie, naprawde. A co ty piszesz, to twoja zazarta interpretacja, zeby postawic na swoim. Plus nie rozumiesz ironii.
                          Peanow pochwalonych na czesc M nie widze, bo typ poludniowca jest mi znany. Ty sie po prostu dowalilas z jakiejs przyczyny, nie wiem jakiej. I nie wiem nawet czy chce wiedziec.
                          • przystanek_tramwajowy Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:33
                            No i co? Południowe pochodzenie usprawiedliwia to, że facet palcem w domu nie chce ruszyć? Chyba cię opętało!
                            • duzeq Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:33
                              Nie o to chodzilo mi przy poludniowcu. Jak zwykle nie zrozumialas.
                              • przystanek_tramwajowy Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:36
                                Jak dobrze, że moim zleceniodawcy nie rozumieją, że ja nie rozumiem. Jeszcze musiałabym rozważyć emigrację do Hiszpanii.
                                • duzeq Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:37
                                  Zleceniodawcy sa rozni. Moze zrywanie truskawek nie jest skomplikowane do wytlumaczenia.
                                  • przystanek_tramwajowy Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:38
                                    Nie zrywam, kupuję na bazarku. A ty? big_grin
                                    • duzeq Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:43
                                      Zleceniodawca kaze kupowac na bazarku?
                                      • przystanek_tramwajowy Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:45
                                        Tak, hiszpańskie. surprised
                          • turmalinka Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:45
                            duzeq napisała:

                            > Alez ona pisze rozsadnie, naprawde. A co ty piszesz, to twoja zazarta interpret
                            > acja, zeby postawic na swoim. Plus nie rozumiesz ironii.

                            co jest rozsadnego w klamstwach? rozsadnie to jest posiadac konkretny plan, a nie tworzyc historie jak wiatr zawieje, raz tak, raz tak, w zaleznosci co ktos jej zarzuci uncertain

                            > Peanow pochwalonych na czesc M nie widze, bo typ poludniowca jest mi znany.

                            no i co z tego ze to typ poludniowca? ma leniwego mamisynka, jej wybor, widac jej pasuje, ale to nie znaczy, ze mam jej zazdrosci - ja wole zaradnych facetow, a nie opierdzielaczy z ktorymi nawet o sprzatanie trzeba sie wyklocac uncertain

                            Ty
                            > sie po prostu dowalilas z jakiejs przyczyny, nie wiem jakiej. I nie wiem nawet
                            > czy chce wiedziec.

                            bo nie lubie jak mi ktos kit wciska

                            i tak jak gazety nie trawie, przystanka nie kojarze to sie z nimi zgadzam
                            • podkocem Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 23:09
                              Nie, po prostu na siłę zbaczasz z tematu głównego jakim, przypominam jest problem opieki nad dziećmi - szukasz problemów gdzie ich nie ma. Mam pełen kosztorys, a plan ma to do siebie, że jest tylko planem i stale ulega modyfikacjom. To, że nie wiem jeszcze co zrobię z autem w Londynie nie jest najważniejsze, ani to czy zatrudnię sprzątaczkę czy nie i czy będę czy nie będę otrzymywać CHB- to drobiazgi mające niewielkie znaczenie i nieduży wpływ na całość przedsięwzięcia. Ważne, że M bedzie miał własne biuro poza domem (problem podnoszony od lat i wcale nie błahy), ważne, że nie obniży nam się poziom życia (a może nawet podniesie), ważne że dzieci będą miały dobry kontakt z dziadkami i wazne, że nauczę się hiszpańskiego. I wreszcie, naważniejsze w tej historii, że kupimy ten cholerny, upragniony i wyśniony dom i skończy się tułaczka po wynajmowanych. Mamy cel, mamy plan, a niespójności w szczegółach to wyłącznie Twój problem i Twoje szukanie dziury w całym. Ja dobrze wiem, czego chcę.
                              • gazeta_mi_placi Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 23:12
                                Skoro wiesz to po wuja Banderasa pytasz się na forum o radę?
                                • przystanek_tramwajowy Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 23:18
                                  gazeta_mi_placi napisała:

                                  > Skoro wiesz to po wuja Banderasa pytasz się na forum o radę?

                                  Niby nie wiesz gazeta? Przychodzą takie i niby pytają o radę, jak rozwiązać jakiś problem, ale tak naprawdę mają już własną koncepcję i chodzi o to, żeby forum przyklasnęło ich pomysłowi. A jakby która stwierdziła, że to głupi pomysł jest, to od razu przeczyta, że wredna i zazdrości. A w ogóle to ona nie ma żadnego problemu, bo wszystko jest piękne i wspaniałe.
                                • podkocem Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 23:25
                                  Bo to właśnie na forum, w tym wątku dostałam dobrą radę jak rozwiązac mam ten problem, tyle że Ci umknęło bo za bardzo skupiłaś się na antku i sprzątaniu smile
                              • turmalinka Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 23:25
                                nie moj cyrk, nie moje malpy

                                a te 'szczegoly' jak to nazywasz sa wazne, bo jak ktos mowi prawde to nie zaplacze sie nawet w najglupszej historii, jak ktos lze polegnie na szczegolach, a ty raz piszesz jedno, a za chwile drugie zeby zaraz potem napisac jeszcze cos innego, w zaleznosci od tego kto do ktorej czesci twojej historii sie przyczepi


                                • podkocem Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 23:27
                                  ale zainteresował Cię tak bardzo, że oderwać sie od nich nie sposób tongue_out
                                  • turmalinka Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 23:39
                                    ciekawosc, moj grzech najciezszy wink

                                    a tak serio, mialam odpuscic, ale jak zaczelas lgac to bylam ciekawa jak daleko zabrniesz smile
                                  • przystanek_tramwajowy Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 23:42
                                    Ja uwielbiam takie wątki! Jak się umiejętnie podkręci dyskusję, to się toczy przez cały dzień. A wtedy człowiekowi łatwiej wysiedzieć przy kompie. Dzisiaj wyrobiłam 200% normy dzięki hiszpańskim dylematom koleżanki sue! A jak nudno na forum to i 50% nie człowiek nie wyciągnie.
                                    • turmalinka Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 23:45
                                      a dla mnie to pierwszy raz, czyje sie rozdziewiczona big_grin
                                  • bergamotka77 Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 23:46
                                    OMG dawno sie tak nie ubawilam jak czytajac ten watek! smile smile smile To forum wciaga mnie coraz bardziej i nic dziwnego az przesledzilam watek o szarpaniu z mezem i dotarlam na blogu do takiego smaczku:

                                    ~Poza tym w tej chwili nie mamy pieniędzy na głupoty i powinnam się wstrzymać z zakupami. Z moim uzależnieniem od torebek i bluzeczek w ogóle nie powinno mnie tu być. Znowu wydam ze 400 funtów, a potem z bólem będę oddawać większość zakupionych ciuchów. Czy M dobrze się czuje wyciągając zakupoholiczkę do galerii? Tak sobie rozmyślałam przymierzając kolejną sukienkę. - Biorę tę, tę i tę – mówię do ekspedientki. Może dokupię sobie paseczek? A do tej będzie pasował ten naszyjnik. Cudownie… No, tyle wystarczy… na razie…~

                                    ha juz chyba wiem skad wasze problemy z zaoszczedzeniem kasy na dom - 400 funtow na jednorazowe zakupy? I twoje opowiesci tez traca mi troche mitomania i beztroska ale taka nieszkodliwa no i dobrze sie ciebie czyta podkocem wink
                                    • przystanek_tramwajowy Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 23:48
                                      Na szczęście w Hiszpanii te sukieneczki, paseczki i naszyjniczki dają za darmo, to i na dom uda im się zaoszczędzić. big_grin
                                    • podkocem Re: przystanek alias wioskowy 19.07.13, 00:03
                                      I znów nie dokleiłaś do konca opwieści:

                                      Sięgam do portfela. W miejscu karty kredytowej… zdjęcie uśmiechniętego M, a w miejscu debetówki naklejka młodej z Pszczółką Mają… Zabiję drania!

                                      Przemierzam korytarze krokiem terminatora. Wykradł mi wszystkie karty! Nie daruję! Szukam wzrokiem celu… jeszcze nie widzę, ale słyszę. Odwracam się… namierzam… mój cel właśnie zjeżdża z piszczącą Młoda ze zjeżdżalni prosto w kulki, a jakaś panna do niego krzyczy, że ma natychmiast wychodzić, bo to tylko dla dzieci.

                                      - Czy pani nie widzi, że ja też jestem dziecko? – O proszę, tu moja Mama – wskazuje na mnie. Widzi pani, jaka zła?


                                      Poza tym wyraźnie napisałam, że wiele z zakupionych rzeczy po przymierzeniu w domu oddaję spowrotem do sklepu. Co z tego, że wydam 400 funtów na kiecki jeśli następnego dnia większość zwrócę?
                  • gazeta_mi_placi Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:21
                    Siostra Banderasa robi za nianię do cudzych dzieci? Nieźle.
                • podkocem Re: przystanek alias wioskowy 18.07.13, 22:15
                  > Ty masz jakis problem z sue. Jaki?

                  Zazdrość, czysta zazdrość. Teraz już jestem tego pewna. Wystarczy napisac że ma sie pomoc do sprzatania by wywyołac burzę, bo przyzwoita ematka sprzata sama bądź ze swoim superpomocnym mężem. Robią to razem w wolnych chwilach z uśmiechem na ustach bo to przecież sama przyjemność.
            • gato.domestico Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:29
              no jasne...bo wiesz spedzalo mi to sen z powiek smilena sile szukasz poparcia wyborów i do tego nie swoich...
              • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 15:09
                bo czepiacie się nie tego co trzeba. Brak smochodu nie jest dla mnie problemem i nie zamierzam go kupować bo ktoś na forum nie wyobraża sobie życia bez nigo. Litości....
    • araceli Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 12:30
      podkocem napisała:
      > M uważa, że to by uraziło jego rodziców, że jestem niewdzięczna i robię z jego
      > rodziców inwalidów. Twierdzi, że będzie im bardzo przykro jeśli odmówię bo o
      > ni bardzo chcą się wnukami zająć
      . Pomijając kwestię finansową (niani by trz
      > eba było płacić, a dziadkowie by kasy nigdy w życiu nie wzięli - to byłby dla n
      > ich policzke), on po prostu nie widzi starości u swoich rodziców. Wydaje mu się
      > , że skoro 13 lat temu zajmowali się jego siostrzenicą, to nie ma przeszkód by
      > zajmowali się teraz naszymi dziećmi.
      (...)
      > Czy ja przesadzam, że tak sie trzęsę? I jeśli nie przesadzam, jak z tego wybrną
      > ć dyplomatycznie, bez kwasów? Wolałabym utrzymać dystans, co może być trudne bo
      > rodzina M ma cygańskie podejście do więzi rodzinnych (trzymają się wszyscy bar
      > dzo blisko).

      Nie przesadzasz. Wybrnąć dyplomatycznie? Dać zajmować się dziadkom a 'do pomocy im' wynająć kogoś - choćby dziewczynę kuzyna. Zdecydowanie akcentować to 'do pomocy im' - bo swoje lata mają, pomagają ale 'szanujesz ich i nie chcesz ich wykorzystywać'. W praktyce rzecz jasna pani do pomocy będzie czuwać nad dziećmi a dziadkowe będą dowodzić.
      • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 15:00
        > Nie przesadzasz. Wybrnąć dyplomatycznie? Dać zajmować się dziadkom a 'do pomocy
        > im' wynająć kogoś - choćby dziewczynę kuzyna. Zdecydowanie akcentować to 'do p
        > omocy im' - bo swoje lata mają, pomagają ale 'szanujesz ich i nie chcesz
        > ich wykorzystywać'. W praktyce rzecz jasna pani do pomocy będzie czuwać nad dz
        > iećmi a dziadkowe będą dowodzić.


        Kocham Cię!
        Ten pomysł będę forsować. Niech się niania zajmuje dziećmi u teściów, zwłaszcza, że oboje bardzo lubią dziewczynę kuzyna! Będa mieli radość, a jednocześnie dzieciaki będą bezpieczne, a oni nie zaharowani. Wieczorem zadzwonię do niej z propozycją!
        • duzeq Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 22:13
          To samo mialam zaproponowac. Zeby wkrecic te Slowaczke na zasadzie tylko i wylacznie "pomocy", bo hiszpanskie matkie z poludnia za chiny ludowe nie zaakceptuja faktu, ze ich stan zdrowia i wiek nie jest optymalny do zajmowania sie dwojka malych dzieci.

          Wiem, ze nie palisz mostow i ze Hiszpania to nie Egipt, ale wez pod uwage (zlewajac przy tym wypociny przystanku tudziez gazety), ze poludniowa mentalnosc to mentalnosc klanowa. To ty sie musisz dostosowac do klanu, a nie klan do ciebie. Nie bedziesz mowila wystarczajaco dobrze po hiszpansku, zeby postawic od poczatku na swoim, o ile nie ustalisz tego jeszcze przed przeprowadzka. I ustal tez zasady gry z M. zanim wyladuje na swojej rodzinnej ziemi i odezwa sie w nim atawistyczne nawyki poludniowca wink).

          Ja uwazam, ze roczne wakacje to dobry pomysl. Andaluzja ma tez dobry klimat do poluzowania mocno zacisnietych w korporacji srubek smile)).
          • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 22:33
            Oczywiście, znam odzinkę M od 5 lat i chociaż znam hiszpański miernie w mowie i piśmie, wystarczająco dużo rozumiem by wiedzieć jakie są u nich zasady gry i zależności. Wiem, w co się pakuję. Przygotowuję się do tej wyprawy od 6 miesięcy, logistycznie i psychicznie. W styczniu przepłakałam wiele nocy rozmyślając o tym całym wariackim, jak wtedy sądziłam, przedsiewzięciu, ale im więcej o tym gadaliśmy, im wiecej wyliczeń i wycen robiliśmy, doszliśmy do wniosku że to bardzo dobry plan.

            Z M rozmawiamy niemal codziennie, dogadaliśmy sie co do większości spraw, jeśli teraz rozwiąże się sprawa niani, a wygląda na to, że pójdzie gładko, (teściowa lubi tę dziewczynę i raczej nie poczuje się urażona), powinno się udać. M postara się wytłumaczyć matce, że to taka przysługa dla kuzyna bo dziewczyna jest bez pracy i czuje się z tym źle. Poza tym, M sam właśnie przyznał, że teściowa wiele lat zatrudniała nianię mimo, ze sama nie pracowała.
            • duzeq Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 22:41
              No i jest jeszcze jeden plus calej sytuacji: poznasz hiszpanska rodzine od podszewki. Jezeli bedzie dobrze, to bedzie dobrze, jezeli bedzie zle, to zacisniesz zeby, przezyjesz te pare miesiecy i do konca zycia bedziesz wiedziala na czym stoisz.
              • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 23:21
                Tyż racja smile Obawiam się że po tych kilku miesiacach nie będe chciała ich znać przez kolejne 3 lata ale może potem mi przejdzie, albo nawet mi sie spodoba? Katie (tej Słowaczce) się podoba, mimo że jej teściowa w porównaniu do mojej to diabeł wcielony, ale opisanie jej wybryków to już temat na zupełnie inną historię (dla niektórych forumek nie do uwierzenia). Dodam tylko, że chodzi o tę ciocię , a do ślubu na plaży w tym roku nie doszło nie przez ciocię tylko moją ciążę (co nie znaczy że impreza nie odbędzie się w przyszłym, bo ślub już był)tongue_out

                O mnie
                • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 23:42
                  bo jebnieta tesciowa sie olewa dopoki nie ma sie dzieci, jak sie dzieci ma to im (tesciowym) odwala jeszcze bardziej, a wtedy wstaje sie rano z piatym przykazaniem na ustach uncertain
    • jagienka75 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 13:05
      a nie niepokoi Cię fakt, że mąż wraca na swoje stare śmieci a Ty sama o powrocie do UK będziesz mogła zapomnieć?
      według mnie to najgorsza z opcji, ale zrobisz, ja zechcesz.
    • turmalinka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 13:23
      Ja bym sie na taki uklad nie zgodzila, cala familia (lacznie z twoim M) jest nieodpowiedzialna skoro swoje 'chcenie' przedkladaja nad bezpieczenstwo dzieci uncertain A jesli sa na tyle (wstaw dowolne) zeby nie zrozumiec co jest wazne to ich obraze mialabym w 4 literach i jeszcze raz rozwazyla wyjazd. Nie chce byc czarnowidzem ale patrzac na podejscie M to z calej imprezy mozecie wrocic z kasa na dom tylko odechce wam sie kupowac go razem uncertain Skoro tesciowa do lekkich nie nalezy to albo bedziesz sie jadem wewnetrznie zalewac albo klocic otwarcie. To sie tylko tak wydaje, ze olejesz, ze to ze tamto, to sie sprawdza raz na jakis czas, ale kiedy mieszkacie praktycznie przez sciane predzej czy pozniej nie wytrzymasz.

      A zeby nie bylo, tez mam tesciow w wieku 70+, teoretycznie zdrowych i tez przylatujac do nas wyobrazali sobie niewiadomo co, skonczylo sie obraza i mega fochem, tylko ze moj maz stanal po mojej stronie
      • przystanek_tramwajowy Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 13:51
        No cóż. Jeśli kogoś nie stać na utrzymanie się w Londynie przez pół roku i zakup kilkuletniego samochodu, to dla mnie jest już bida z nędzą i chyba na zasiłkach z ichniego MOPs-u jadą. A koleżanka sue między jedną wyprawą po zasiłek a drugą snuje na forum wizje swojego pięknego i bogatego życia u boku przystojnego Hiszpana. No bo jak ma nie być przystojny, jak to kuzyn Antka Banderasa. big_grin
        • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 14:29
          Stać nas na utrzymanie w Londynie, samochód, wakacje i jeszcze parę innnych rzeczy. Nie stać nas na samochód, wakacje, wynajem mieszkania i kupno domu JEDNOCZEŚNIE bez kredytu do emerytury.
        • duzeq Pochwal sie, przystanek 18.07.13, 22:03
          na co ciebie stac.
          • przystanek_tramwajowy Re: Pochwal sie, przystanek 18.07.13, 22:05
            Na dużo. No i nie musiałam w tym celu emigrować.
            • duzeq Re: Pochwal sie, przystanek 18.07.13, 22:14
              No oczywiscie. Pochwal sie.
              • przystanek_tramwajowy Re: Pochwal sie, przystanek 18.07.13, 22:23
                duzeq napisała:

                > No oczywiscie. Pochwal sie.

                A po co? Nie potrzebuję poklasku a moje prywatne życie to moja sprawa. Traktuje je jak ściśle strzeżoną tajemnicę i nie zamierzam wycierać go po internetowych forach. Zostawiam to takim forumkom jak rosa czy sue, które z lubością wywlekają prywatne sprawy i piorą publicznie swoje brudy. I nawet czasami im się wydaje, że są anonimowe. big_grin
                • gazeta_mi_placi Re: Pochwal sie, przystanek 18.07.13, 22:24
                  big_grin big_grin big_grin
                • duzeq Re: Pochwal sie, przystanek 18.07.13, 22:28
                  Alez oczywiscie, powtarzam. Internet cierpliwy, wszystko przyjmie. Tylko dalabys zupelnie inna odpowiedz, gdybys byla ciut bardziej inteligentna. A tak wmieszalas rose i zrobilas sobie kuku.
                  • przystanek_tramwajowy Re: Pochwal sie, przystanek 18.07.13, 22:31
                    No straszne. Chyba się pochlastam. Albo nie! Wyjadę do Hiszpanii! Tylko, skąd wezmę leniwego flejowatego męża? Może pożyczę od kogoś z forum? big_grin
                    • duzeq Re: Pochwal sie, przystanek 18.07.13, 22:32
                      Wlasnie... nadal ten sam poziom.
    • guderianka Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 15:20
      Pewnie że fajnie! Nic, tylko dalej dzieci rodzić tongue_out
    • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 22:40
      >Kilka dni temu przyjechała teściowa. Obawiałam się tej wizyty, bo teściowa temperamentna i lubi rządzić, a ja też nie należę do potulnych. Do tego teściowa jest głośna i krzykliwa, a ja rozgardiaszu nie lubię. Kiedy ona jest w kuchni, nikt nie ma nic do powiedzenia, ale... ja jestem taka sama! Generalnie mieszanka wybuchowa, która już raz wybuchła gdy urodziła się młoda. Od tamtego czasu nasze relacje były dość chłodne, choć poprawne.

      Ku przypomnieniu....
      • rhysmeyers22 Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 22:46
        moj maz tez jest Hiszpanem i tez mial osobliwy pomysl zeby niemowlakiem zajeli sie rodzice-mama po 60 i tata 70 oraz ciocia ,siostra mamy.no i byl dym bo mi to nie pasowalo tongue_out no i foch w zasadzie pernamentny.
        i hiszpanskiego tez sie uczyc mam lol tongue_out a dziecko po polsku to najlepiej w ogole niech nie umie ,taki byl tekst .
        • claudel6 Re: Czy ja przesadzam? 19.07.13, 10:37
          a dziecko po polsku to najlepiej w ogo
          > le niech nie umie ,taki byl tekst .

          o, i to wszystko wyszło jak mniemam po urodzeniu dziecka? o takich błahych sprawach jak wychowanie dziecka wczesniej nie rozmawailiście?
          • rhysmeyers22 Re: Czy ja przesadzam? 19.07.13, 11:19
            no rozmawialismy ale caly czas byly teksty,w formie lagodnego przekonywania, ze po co po polsku,lepiej po hiszpansku i francusku<maz jest z urodzenia francuzem ale rodzice hiszpanie i cale zycie tam wychowany> ,ja to w sumie puszczalam mimo uszu a potem to juz na calego
      • podkocem Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 22:48
        a ciąg dalszy tamtej historii???
        ...
        Od kilku dni londyńska pogoda może śmiało konkurować z południowohiszpańską, postanowiłam więc zaprosić kilku znajomych na garden party. Dość niespodziewanie przyszły też trzy nieznane mi wcześniej osoby: jeden znajomy znajomego, który przyjechał do Londynu i szuka inwestycji, a mój M właśnie chce wprowadzić na rynek nowy produkt – mieli okazję sobie pogadać o byznesach, oraz dwie dziewczyny, które przyjechały na trzy miesiące uczyć się języka. Wynajęły pokój u szwagierki i przyszły razem z nią. Nadwyżka gości nie jest u nas niczym nowym. Przyprowadzanie znajomych, którzy akurat są przejazdem w Londynie zdarza się nader często. Nigdy z tego powodu problemów nie było. Mamy wyjątkowe szczęście do fajnych i ciekawych ludzi. Tym razem również wszystko zapowiadało się rewelacyjnie.

        Teściowa zrobiła paelle. Podczas gotowania posłusznie schodziłam jej z drogi, – całą kuchnię, królestwo moje wypieszczone jej oddałam, jedynie paprykę pokroiłam według jej instrukcji. Wszystko było super, mili ludzie, fajna atmosfera. Popijaliśmy piwko i winko, ale kiedy już doszło do deseru i podawałam kawę, ktoś stwierdził, że potrzeba więcej alkoholu. Nie wiem, czyj to był pomysł, M z kilkoma facetami wyszli na chwilę i wrócili z ginem i tonikiem.

        No i się zaczęło. Nadmiarowi, nieznani goście trochę stracili rachubę. Koleś od byznesów zaczął być dla mnie zbyt miły i zbyt wylewnie chwalić moją gościnność, przy okazji podpierając się na mnie i zbyt przyjacielsko obejmując, aż M zaczęła pulsować żyłka, jedna z dziewczyn zaczęła przymilać się do szwagra, którego żona i córka siedzą na wakacjach w Marabelli, co mocno zdenerwowało teściową. Widmo katastrofy wisiało już w powietrzu.

        Trzeba coś z tym zrobić, pomyślałam. Jeszcze sporo alkoholu zostało, a goście nie znają umiaru. Wzrokiem szukam sprzymierzeńca, który by coś poradził. M zajęty rozmową, nie widzi mnie. Patrzę na teściową, ona na mnie. Teściowa stuka palcem butelkę z ginem i rzuca mi wymowne spojrzenie. Idę do kuchni i przynoszę kolejny tonik i wielką miskę lodu. Teściowa bierze tonik niepostrzeżenie.
        Każę się wszystkim ustawić do zdjęcia, przesuwam ich, ustawiam jak mogę najdłużej. Widzę w obiektywie jak teściowa chlust gin w krzaki i wlewa do butelki tonik. Zrobiła mieszankę pół na pół. Do końca imprezy goście pili tonik z tonikiem z dużą ilością lodu. Impreza została uratowana, humor nikomu się nie zepsuł, nikt nie wpadł pod stół, nikt nie zmiażdżył kwiatków i nikt nie rozbił niczyjego związku wybijając przy tym własnych zębów. Czy goście zauważyli, że z ginem jest coś nie tak? Pewnie tak, M zauważył, ale uznał, że słabszy się wydaje, bo już sporo wypił.

        Po imprezie z teściową śmiałyśmy się do łez tłumacząc sobie na migi całą akcję z ginem (bo ja po hiszpańsku kilka słów, a teściowa innego języka nie zna). M patrzył na nas z niedowierzaniem. WTF? Przecież miałyśmy się nie lubić, a okazuje się, że rozumiemy się bez słów!
        • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 18.07.13, 23:00
          Tak, jednorazowo lub od święta.
          Na co dzień jednak Wasze charaktery (czego słusznie się wtedy obawiałaś) dadzą się Wam we znaki.
    • rosapulchra-0 Sue 19.07.13, 01:19
      Masz jakiegoś maila, żeby można było odo ciebie jakąś wiadomość wysłać? I żebyś odczytała i odpowiedziała, ofkors.
      • podkocem Re: Sue 19.07.13, 01:24
        niecodziennikmatkipolki@gmail.com, - gazetowego sprawdzam średnio raz na miesiac i gdy ktoś zwróci uwagę na forum bym tam zajrzała.
        • bergamotka77 Re: Sue 19.07.13, 01:43
          a jak z twoja znajomoscia hiszpanskiego? Bo raz piszesz ze rozumiesz z grubsza konwersacje rodziny meza a potem znowu ze po hiszpansku znasz kilka slow? wink
          • podkocem Re: Sue 19.07.13, 02:24
            "Kilka słów" znaczy że potrafię sklecić jedynie proste, krótkie zdanie kompletnie pomijając jakiekolwiek zasady gramatyczne, ale jestem w stanie zrozumieć o czym inni rozmawiają. Zrozumiem np przepis na zupę, ale sama już go nie podam. Po prostu przeszkadza mi brak znajomosci gramatyki no i znajomość języka wyłącznie ze słuchu. To, co dla mojego ucha jest jednym słowem, czesto okazuje się być dwoma.
            • konstancja16 Re: Sue 19.07.13, 13:28
              hm, nie mam zdrowia zeby caly watek przeczytac, bo sie rozrosl niebotycznie. przeczytalam pierwszy post i pare komentarzy.

              mieszkam w Hiszpanii od prawie 10 lat i niejedno widzialam w relacjach rodzinnych. znajomi mojego nie-Meza uwazaja sie za super wyemancypowanych bo nie chodza na obiad do rodzicow codziennie, a tylko co niedziele.. mieszkaja w tym miasteczku co rodzice obojga, z tego co zrozumialam Wy macie zamieszkac bardzo blisko tesciow.

              moj nie-Maz nie jest az taki zwiazany z rodzina (na szczescie!). oczywiscie bywamy czasem u jego rodzicow (mamy jakies 15 km do nich), szczegolnie odkad jest wspolne potomstwo, ale nie ma mowy o ciagnacych sie obiadach w kazda niedziele. opieka nad dziecmi nie wchodzi w gre, sa starzy i schorowani i zdaja sobie z tego sprawe.

              mam kolezanke (Polke), ktorej maz jest bardziej 'hiszpanski' niz moj, ale ona tez nie daje sie wkrecic w te klimaty. zycie z hiszpanskimi tesciami na karku moze byc upiorne, im dalej tym lepiej. nie mowiac juz o tym, ze nie wyobrazam sobie zostawiac malych dzieci w towarzystwie doroslych, ktorzy przescigaja w przekrzykiwaniu sie i produkowaniu niepotrzebnych decybeli. w dobrej wierze oczywiscie. ale nie chcialabym, zeby moje dzieci powielaly hiszpanskie krzykactwo.

              wiec pal licho obraze tesciow, chodzi o Wasze zycie i o Wasze dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka