Dodaj do ulubionych

jak wybrnąć

02.08.04, 11:49
od dawna czytam i jestem obecna na tym forum. Dziś pisze pod zmienionym
nickiem, bo trudno mi pod tym, gdzie mnie już znacie.
Mam 30ści kilka lat, dwójkę dzieci - 7 i 2, z trzecim w ciąży.
Na urlopie wychowawczym, ale mam też zajęcie, które przynosi mi czasem własny
dochód.
Mąż na ciekawą pracę, w której się realizuje, ale jest codzień w domu dość
wcześnie (ok 18) czasem jakieś delegacje, ale krótkie. Dobrze zarabia.
Jest świetnym tatą, zajmuje się chętnie i często dziecmi, zawsze najpierw dla
nich znajdzie czas i na zabawę z nimi zanim nawet cos zje.
Jesteśmy małżeństwem już wiele lat. Były wzloty i upadki, smutki i radości,
kłótnie i godzenie się. Teraz jest spokojnie, spabilnie. Sex bez uniesień,
ale nadal cieszący oboje. Dzieci zdrowe, żadnych większych klopotów.
Ale mnie jest źle.. czuję się potwornie samotna. Od zawsze częściej się
spotykaliśmy ze znajomymi męża, potem z małżenstwami z dziećmi też "z jego
strony", moi znajomi ze studiów powyjeżdżali, z pracy jakoś nigdy wielu ich
nie było. Przyjaźnie ze szkoły średniej jakoś wygasły (przeprowadziłam się do
innego miasta).
Jestem teraz w domu, mamy nianię, która pomaga mi przy młodszym dziecku,
panią, która robi generalne sprzatanie. A ja nie mam się do kogo odezwać. od
dłuższego czasu ciąży mi poczucie, że gdybym została sama, bez męża, nie
miałabym co ze sobą zrobić. Nie wiem czy umiałabym sobie poradzić z dziećmi,
nie mam przyjaciółki, z którą mogłabym podrążyć kłopoty i wyjśc jakoś z
nich.Czuję jakąś niewymowną pustkę wokół siebie, czuję się niepotrzebna,
niekochana nawet przez własne dzieci.
Nie wiem jak wyrwać się z tego ?..."doła"...? który trwa już kilka lat. Coraz
mniej ochoty do życia, coraz częstsze rozważania, że może lepiej, żeby mnie
nie było... Jakoś czuję się przytłoczona i nie wiem jak z tego otrząsnąć, jak
nauczyć się cieszyć życiem. Na zewnątrz mam mnóstwo energii, wiary w siebie,
pewności siebie, a tak naprawdę z trudnością wstaję codzien z łóżka.
jak z tego wybrnąć? naj znaleźc kogoś, do kogo mogę się odezwać, jak znaleźc
szczerość w drugim człowieku bez ukrywania się w wirtualnym świecie?
Obserwuj wątek
    • menadka Re: jak wybrnąć 02.08.04, 12:12
      Może spróbuj poszukać jakiejś bratniej duszy w najblizszym otoczeniu. Na pewno
      spotykasz na spacerach inne mamy. Spróbuj którąś zagadać. Albo zapisz się na
      jakieś zajęcia związane z czymś co lubisz, no nie wiem plastyyczne czy z
      zupełnie innej beczki aerobic czy jogę. Rozmawiaj z ludźmi a na pewno spotkasz
      kogoś kogo polubisz - wtedy umów się na kawę, czy zaproś do siebie - potem już
      samo się rozkręci.
      Spróbujcie też robić coś wspólnie z mężem i dziećmi, np. kup i spróbujcie
      ułożyć puzzle z 5000 elementów :0 - naprawdę jest przy tym sporo zabawy, czy
      też grajcie w jakieś gry np. scrable.
      Nie zaszkodziłaby też wizyta u psychoanalityka i kilka sesji, bo zawsze łatwiej
      wyżalić się i przyjąć rady od osoby stojącej z boku.

      Trzymam kciuki i pozdrawiam
      Ula
      • samala Re: jak wybrnąć 02.08.04, 12:39
        jakoś nie umiem nawiązać znajomości (głżbszej) z przygodnie spotkaną osobą na
        spacerze. Nie wiem czemu, nie mam zaufania? Zawsze zdaje mi sie w tedy - w
        końcu obcy człowiek, co go moje problemy obchodzą?
        wiesz, my ze starszą pociechą i mężem nawet robimy coś razem, ale potem
        przychodzi następny dzień - dziecko w szkole, drugie z nianią na spacerze, mąż
        w pracy, ja przed komputerem (forum). albo leżę w łóżku i ryczę
        psychoanalik - ja nie wiem czego oczekuję od takiej osoby, nie wiem, czy
        umiałabym być do końca szczera, wyjawić wszystkie złe myśli o sobie, o tym kim
        naprawdę jestem
        po prostu nie mam juz czasem siły oddychać, jak probuję powiedzieć o tym
        mężowi, widze, że go to przeraża/przerasta, wiem, ze chciałby mi pomó,
        zapewnia, ze mnie kocha, ale ja każdego kolejnego dnia jestem bardziej sama.
        nawet jak jestem sama z młodszą pociechą (starsza na wakacjach lub w szkole) to
        nic nic mi się niechce - ani wstać, ani jeść, czekam tylko aż maluch zaśnie.
        Wiesz z jednej strony to kocham moje dzieci, tęskni e zanimi jak nie ma ich
        dłuzej, ale nie potrafię być z nimi, mam skłonności do kontrolowania męża,
        czuje jak mnie to wszystko osacza, nie chce mi się żyć dalej
        • groszek19 Re: jak wybrnąć 02.08.04, 13:09
          A skąd jesteś mamusiu? Bo podobne mamy problemy, eehhhhhhhhhsmile))i ja też nie
          mam do kogo zagadać. Od wczoraj mam takiego doła, że bez pomocy wyciągarki się
          nie obejdzie.
          A terapia swoją drogą, czyni cuda. Nawet ta państwowa.
        • danik1 Re: jak wybrnąć 02.08.04, 22:29
          samala napisała:

          - dziecko w szkole, drugie z nianią na spacerze, mąż
          > w pracy, ja przed komputerem (forum). albo leżę w łóżku i ryczę


          A moze wychodzilabys na spacer ze swoim mlodszym dzieckiem, wtedy mozesz
          spotkac inne mamy a tematow do rozmowy jest wiele!

          Ja tez czesto siedze przed komputerem a to dlatego, ze mieszkam w Danii i nie
          mam tu jeszcze znajomych. Tez przeszlam taka depresje i jeszcze teraz czasami
          nachodza mnie zle mysli. Jezeli chcesz pogadac to napisz: danik1@gazeta.pl
          Usmiechaj sie jak najczesciej, to naprawde pomaga!!!
    • fasolka31 Re: jak wybrnąć 02.08.04, 14:16
      Chociaż jestem szczęsliwą mężatką, też czasem się tak czuje, szczególnie w
      zimie. Mam wrażenie że tak jak ja jesteś bardzo wrażliwa, zapewne czujesz się
      niepotrzebna, niedowartościowana (ciągle te same obowiązki), wpadłaś w marazm
      codziennego życia i ulotności czasu.
      Myslę iż potrzeba ci bratniej duszy, wyjść na luzie, czegoś nowego. Może
      potrzebowałabyś jakieś zajęcia innego niż te codzienne, wyjazdu? Musisz znowu w
      sobie obudzić energię, która cię napędza i nie myśl co by było gdyby (np. nie
      było męza) bo takie przemyslenia do niczego nie prowadzą, oprócz wiekszej
      flustracji....wiem to z własnego doświadczenia. Mi pomaga zajęcie, zajęcie i
      jeszcze raz zajęcie. Przemebluj swój wolny i zajęty obowiązkami czas, codzienny
      harmonogram...a powinno być lepiej. Męża oczywiście też w to
      wdrażaj...powodzenia życzę!
    • dorotka0110 Re: jak wybrnąć 02.08.04, 23:34
      Nie przejmuj się. Masz nas - nasze forum. Ja mam identyczną sytuację z tym
      małym wyjatkiem, że nie ma miłości nawet w małżeństwie. Zostało mi tylko
      dziecko. A tak na marginesie nie możesz się zaprzyjaźnić z którąś z dziewczyn,
      znajonych męża. Zawsze to będzie jakaś podpora. Spróbuj.
      Pozrawiam Dorota
    • mamamon Re: jak wybrnąć 02.08.04, 23:57
      Czesc,
      Moim zdaniem tylko 'oddech' od domowych spraw Ci pomoze. Sprobuj wyjsc z domu
      chociaz dwa razy w tygodniu. Poszukaj jakiegos zajecia, niech to bedzie nawet
      aerobik dla kobiet w ciazy, zaraz poznasz nowe kolezanki, a przy okazji
      poruszasz sie troche, odreagujesz stres. Przejrzyj gazete, moze sa jakies
      ciekawe grupy, moze znajdziesz nowe hobby. Wiem, ze to brzmi banalnie, ale
      czasmi takie banalne rozwiazania okazuja sie najlepsze.
      Zycze powodzenia!
      m.
    • josik11 Re: jak wybrnąć 03.08.04, 01:27
      Hm... to moze zrezygnuj z niani i pani do sprzatania?
      Bedzisz miala zajecie to i nie bedzie doła. No chyba ze z przepracowania smile
      Aska
    • evee1 Re: jak wybrnąć 03.08.04, 04:03
      Jezeli to "tylko" dol, to faktycznie zmiana harmonogramu dnia, zrobienie
      czegos odmiennego moze pomoc. Ale jezeli jest to stan bardziej permanentny,
      to moze cierpisz na depresje i proby "wziecia sie w garsc" na niewiele tu
      sie zdadza i warto byloby udac sie do jakiego psychoterapeuty. Wbrew pozorom
      posiadanie udanego zycia wcale nie gwarantuje, ze depresja nas ominie, co
      pisze zreszta z wlasnego doswiadczenia smile)).
    • misinka81 Re: jak wybrnąć 03.08.04, 10:58
      Oj, jakoś nie jestem przekonana, że nagle wyjdziesz z domu, zaczniesz poznawać
      nowych ludzi i w ogóle nabierzesz energii do życia. Wydaje mi się,że masz
      objawy depresji, która nieleczona, może mieć negatywne skutki dla Ciebie i
      Twoich najbliższych. Sądzę,że te wszystkie rady są dobre, że takie wyjście z
      domu, zajęcie się czymś na pewno pomaga. Jednak jeśli myślisz, że może lepiej
      jak by Cię nie było na świecie, to nie będziesz miała chęci zaczynać czegoś
      nowego. Osobiście doradziłabym wizytę w Poradni Zdrowia Psychicznego. Tak,
      wiem, że psycholodzy i psychiatrzy odstraszają. Ale oni naprawdę skutecznie
      mogą Ci pomóc, możesz dostać leki, które wiele dają. Wydaje mi się, że w jednym
      czasie spiętrzyło się u Ciebie tak wiele nierozwiązanych wcześniej spraw,że nie
      potrafisz sobie poradzić z ich natłokiem. Spróbuj zaczynać małymi kroczkami. Od
      drobnych rzeczy, banalnie poprawiających nastrój (dobra herbata,kąpiel w
      wannie), do których nie potrzebujesz innych ludzi. Kiedy stwierdzisz, że te
      drobne rzeczy działają, idź dalej. Zapisz się gdzieś na jakieś zajęcia związane
      z Twoim hobby lub zainteresowaniami(nie wierzę,że nie masz!). Nie szukaj
      przyjaźni na siłę, ona przychodzi powoli. Może będzie też jakiś zjazd
      absolwentów z Twojej szkoły, dowiedz się i koniecznie jedź. A jeśli nie,to
      nawet samemu można go zorganizować.
      Głowa do góry!!!Naprawdę jesteś wspaniałą matką, żoną i jesteś potrzebna swoim
      bliskim.
      Trzymaj sięsmile
      Jeśli chcesz pogadać, mój gg 1241124
      Pozdrawiamsmile
      Renata
    • samala dziękuję .. 04.08.04, 16:06
      ..za wszystkie słowa otuchy.. juz wiem, że to nie dół. Tak myślałam jakieś 2
      lata temu, rok temu. Teraz wiem, ze to poważniejsze. Cieszą mnie czasme małe
      drobne rzeczy, sprawy, ale im częściej zostaję sama, a nawet z dziećmi, tym
      częściej myśli gonią gdzie nie powinny. Już myślałam o poradni, ale... jestem w
      ciąży. Do czasu zakończenia karmienia - żadnych leków, te mogłyby zaszkodzić
      dziecku, a tego jednak nie chcę. Czyli jeszcze co najmniej rok- półtora radzić
      sobie muszę jakoś sama. Najlepiej, żebym trafiła może na patologię ciąży, nie
      musiałabym wstawać codzien, robić jedzenia, odzywać się...
      wiem, że często nawet ludzie z pozoru mający "wszystko", a przynajmniej nie
      żyjący z ciągłym pędzie za "więcej" też bywają nieszczęśliwi, mnie to dotknęło,
      choć nie umiem uzasadnić swojego stanu. Boję się komukolwiek o tym mówić. Jakoś
      dziś mam nieco lepszy dzień, więc siadłam do komputera, nie wiem jak będzie
      jutro. Zresztą czytając wiele innych wątków, gdzie tak łatwo oskarża się,
      wyszydza, potępia innych ludzi, czasem nie zastanawiając się jak to może boleć -
      jestem coraz bardziej przerażona zawiścią ludzką i to nawet tu na tym zgoła
      pozytywnym w swym zamiarze forum mama- tak pozytywnie brzmi.
      ale dziękuję tym, które poświęciły chwilę, żeby do mnie napisać. Pewnie zbiorę
      się kiedyś w siły, oby mi się to udało.
      Ktoś pytał skąd jestem - z dużego i bardzo anonimowego miasta. Z miasta gdzie
      lepiej nie znać własnego sąsiada.
      Dziekuję
      S.
      • omama Re: dziękuję .. 04.08.04, 20:51
        Słuchaj, ja krótko i z własnego doświadczenia.
        Masz depresję. Na depresję są leki. Przepisuje je psychiatra.
        Działają stopniowo, powolutku - pierwsze przebłyski poprawy zaczynają się po
        min. 2 tygodniach. Potem powoli idzie ku lepszemu, ale trwa to parę -
        paręnaście miesięcy. Jeżeli sobie nie pomożesz może okazać się, że wyjście
        przez balkon zacznie ci się naprawdę wydawać najlepszym...wyjściem. Więc jutro
        za telefon i jazda - umawiaj wizytę.
        Pozdrawiam
        • zorkas Re: dziękuję .. 05.08.04, 09:46
          nie wiem jak Ci pomóc samala - chyba rzeczywiście lepiej posłuchać dziewczyn.
          omama - ona chyba rzeczywiście, jak pisze, nie będzie mogła brać leków póki
          jest w ciąży i będzie karmić.
          samala - mocno się trzymaj, wiesz, lepiej wypłacz się tu na forum, na priva z
          kims, na gg i nie wyglądaj przez ten balkon. jej trzymaj się jeszcze. napisłam
          na priva

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka